All language subtitles for Battlestar Galactica [1x00] Part 2_1

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poruczniku, co zrobilas z moim Viperem?

Zastanawialam sie, czemu silnik nie wytrzymal.

Musimy zdjac cale poszycie. Dajcie tu duzy dzwig.

Nie wiem jak zdolalas tym leciec, a co dopiero wyladowac.

Nie mysle teraz o tym. Gdzie jest Prosna?

Ma naprawic ten padniety przegub albo dobiore sie do jego dupy.

On nie zyje, sir. Zginal w pozarze.

- Jak wielu stracilismy? - Osiemdziesieciu pieciu.

Wspaniale.

Poruczniku...

Nie wiem czy slyszalas o Apollo, ale...

Slyszalam co?

Wspaniale.

Jakies wiesci o Sharon?

Zadnych, sir.

Dobrze sie czujesz, szefie?

Szefie?

Wracaj do pracy.

Trzy, dwa, jeden, odpalam.

Sondy rozmieszczone i nadaja.

Teraz przyleca nas znalezc?

Jest tu wiele zakl�cen. Duzo szum�w.

Blokuja moje komunikatory.

Ale jak dobrze p�jdzie, boja odleci moze dosc daleko stad...

Kolonialny statek odbierze sygnal i zacznie nas szukac.

Czy wszyscy na Caprica zgineli?

Nie wiem.

M�j tata jest we flocie kolonialnej.

Powiedzieli mi, ze zaginal...

ale mysle, ze on tez nie zyje.

Jak masz na imie?

Boxey.

Wiesz co? Moi rodzice tez umarli, kiedy bylam mala.

To z kim mieszkasz?

Z grupka ludzi na statku Galactica.

Wiesz co kocham w tobie, Gaius?

Przetrwales.

Poklady i doki gotowe. Statek zglasza gotowosc do skoku, sir.

Wiec zabieraj nas do Ragnar, pulkowniku.

- Poruczniku Gaeta. - Tak, sir?

Wykonac skok.

Wszystkie poklady natychmiast przygotowac sie do skoku F.T.L.

Zegar uruchomiony - odliczanie.

Dziesiec...

dziewiec...

osiem...

siedem...

szesc...

piec...

cztery...

trzy...

- dwa... - Nienawidze tej czesci.

jeden.

Skok.

Raport.

Sprawdzam polozenie.

Wyglada na to, ze jestesmy na orbicie geostacjonarnej.

Dokladnie nad portem Ragnar.

- Pulkowniku Tigh. - Tak, sir?

Prosze dokonac korekt wsp�lrzednych kursu...

Dokladnie w d�l w centrum burzy.

Tak jest.

Uwaga: oficerowie zaopatrzenia i logistyki zglosza sie do C.I.C.

COLONIAL ONE 4 GODZINY OD CAPRICA

Kapitanie Apollo?

To bylo niezle.

Mysle, ze zadzialalo.

Co dokladnie pan zrobil?

Zasadniczo, to uzylem hipernapedu, by uruchomic zwojnice cewek EMP.

Wyzwolilem ogromny impuls elektromag...

elektromagnetycznej energii, kt�ry musial obezwladnic glowice bojowe.

M... mam nadzieje, ze to wygladalo jak eksplozja nuklearna.

Wiec to bylo wlasnie to.

- Tak... - To zmylilo Cylon�w?

Tego nie wiem.

Ale gdyby nie dali sie nabrac, to teraz, juz by byli nad nami.

Czy cala reszta floty zna ta sztuczke?

Watpie. To byla tylko teoria, bawilismy sie tak w akademii wojskowej. Ale...

Nigdy tego nie trenowano podczas cwiczen bojowych.

Cyloni widza bardzo dobrze, przez co zawsze niszcza cele.

To niewatpliwie dobra lekcja. Nie chce pytac, tylko powiedziec...

...dziekuje, kapitanie Apollo, za uratowanie nam wszystkim tylk�w.

Prosze bardzo.

- Teraz, jezeli m�glbym zasugerowac... - Ewakuowac pasazer�w liniowca...

...i wyniesc sie stad w diably zanim Cyloni sie zorientuja.

Zgadzam sie, kapitanie.

- Piec sekund, do trzeciego zwrotu. ,- Piec sekund.

- I... zwrot! - Nachylenie dziobu w d�l na p�ltora.

Prawa burta wyr�wnac o cwiartke.

Zmniejszyc odchylenie dziobu o trzy czwarte.

Wchodzimy w jonosfere.

Wszystkie zespoly, przygotowac sie na wejscie.

Panowie Kobolu, uslyszcie moja modlitwe.

Przyjmijcie dusze waszych syn�w i c�rek, kt�re odeszly tego dnia...

szczeg�lnie Lee Adamy, w swoje ramiona.

I utwierdzam cumowanie.

- Cumy zabezpieczone, sir. - Przyjalem, sir. Tez potwierdzamy.

Znajdz mi jakies pociski, szefie.

Zrozumialem, sir.

Dobra, bierzcie sw�j sprzet. Ruszamy.

Stacja Rezerw Amunicji Ragnar.

Dobra ludzie, pospieszmy sie z tym.

Cally, znajdz generatory i daj tu jakies swiatlo.

Tak szefie.

Rozejrzyjcie sie za podnosnikiem i uruchomcie go.

- No dalej. - Przepraszam.

M�j maz, on jest we flocie kolonialnej na Geminon.

Kolonialna flota w Geminon. Dobrze, zobacze co moge zrobic.

- Jesli bys mogla przejsc tedy w prawo. - Slyszeliscie cos o Geminon?

Chodzcie.

Kapitanie, mialam dwie boje komunikacyjne, sir. To wszystko.

Zadnych wyrzutni, zadnych dron, zadnych znacznik�w, nic.

C�z, przynajmniej nadal masz sprawne systemy elektroniczne.

Ta moja stara krypa moze zaledwie nawigowac od punktu "A", do "B".

Ta stara krypa prawdopodobnie uratowala panu zycie, sir.

- Co to ma znaczyc? - Vipery Mark VII...

Cyloni powylaczali je, jakby mieli do nich pilota czy cos takiego.

I slyszalam, jak wszyscy to zglaszali...

Jedyne mysliwce, kt�re odniosly jakis sukces

sa albo zupelnie stare albo nietypowo przerobione.

- To on? - Tak.

Mam nadzieje, ze jest tego wart!

- Przepraszam, sir. - Nie musisz. Tez mam taka nadzieje.

Doktorze Baltar, Kapitan Lee Adama.

Prezydent chce sie z panem widziec, sir.

- Prezydent Adar zyje? - Nie, niestety Adar nie zyje.

Prezydent Laura Roslin zostala zaprzysiezona kilka godzin temu.

Kto?

Jezeli p�jdzie pan ze mna, jest tam.

- Jesli jest cos, co moglibysmy zrobic. - Bedziemy tutaj.

Naprawde to doceniam. Bardzo bardzo dziekuje.

Doktor Baltar, to przyjemnosc, spotkac Pana.

Poznalismy sie w zeszlym roku na sympozjum Miasta Caprica.

A tak, oczywiscie. Musi mi pani wybaczyc.

- Mam kiepska pamiec do twarzy. - Och, nie, nic nie szkodzi.

Jestem pewna, ze sama siebie tez bym nie pamietala.

Doktorze, chce, bys sluzyl jako m�j gl�wny naukowy doradca i analityk...

odnosnie Cylon�w i ich technologii.

Bylbym zaszczycony, pani prezydent.

- Poruczniku Valerii... Valerii tak? - Tak.

Rozumiem, ze pani statek ma ograniczona szybkosc nadswietlna?

Tak jest. Raptora zaprojektowano, by robil kr�tkie skoki przed flota...

wypatrywal statki wroga, nastepnie skakal z powrotem i zglaszal raport.

Chce, by pani znalazla tylu ocalalych ilu sie da, i sciagnela ich tutaj.

Wtedy utworzymy konw�j.

Kt�ry wyprowadzimy poza strefe walk w jakies bezpieczne miejsce.

Tak jest.

Wszyscy stac.

- Nie chce zadnych klopot�w. - W porzadku pogadajmy.

- Ale nie dam sie zamknac. - Co?

Rozumiesz mnie? Nie p�jde do wiezienia.

Nikt nie chce cie uwiezic. Tylko sie uspok�j.

Pewnie, w morde, ze nie.

Nie jestesmy policja. Nie przyszlismy cie aresztowac. Teraz opusc bron.

Byc moze. Wiec, kim do diabla jestescie?

Jestesmy z floty kolonialnej.

Przybylismy tylko, by zabrac troche sprzetu ze stacji, by wr�cic do walki.

- Jakiej walki? - Nie wiesz?

- Nie wiem czego? - Toczy sie wojna.

Daj mi twoja bron.

Myslisz, ze jestem glupi czy co, o to chodzi? Myslisz, ze jestem glupi?

Oczekujesz, bym w to uwierzyl? Chce sie stad wydostac!

Chce bezpieczny statek transportowy z niewykrywalnym systemem skok�w, jasne?

Natychmiast!

Zrozum, nie mam czasu, na sprzeczki z toba, wiec posluchaj.

Mamy ponad 2000 ludzi na tym statku.

Zatem, jezeli myslisz, ze mozesz zastrzelic wszystkich, w porzadku.

A jak nie to do diabla zejdz mi z drogi!

- Zgoda... - Natychmiast!

W porzadku.

Wezcie jego bron.

Jak sie ruszy, zastrzel go.

Widze, ze zagonili cie do roboty.

Ignorowanie mnie nie pomoze.

Nie... zdecydowalem, ze jestes uosobieniem moich,

podswiadomych stan�w lekowych wewnatrz mego umyslu.

Wiec jestem tylko w twojej glowie?

Dokladnie.

A dopuszczasz mozliwosc, ze moge...

tak doskonale istniec wylacznie w twojej wyobrazni...

bez halucynacji?

Byc moze widzisz i slyszysz mnie, poniewaz kiedy spales

wszczepilam ci chip do m�zgu, kt�ry transmituje m�j obraz

wprost do przytomnego umyslu.

Nie, zobacz, to znowu ja.

Moja podswiadoma jazn wyraza irracjonalne leki...

kt�re tez postanawiam ignorowac.

Wiec, nad czym pracujesz?

Gdybys byla naprawde chipem w mojej glowie,

to nie musialbym ci tego m�wic, prawda?

Taki kaprys.

Pr�buje zrozumiec jak zdolaliscie zorganizowac taki atak.

Zdalnie wylaczyliscie cala siec obrony, bez jednego strzalu.

Cale eskadry stracily zasilanie, ledwo przyciagnely uwage wroga.

C.N.P jest programem nawigacji, ale ty...

Dokonalas zmian w programie. Powiedzialas, ze wbudowalas...

obejscia dla twojej firmy, by wykorzystac p�zniej.

- To wszystko prawda, poniekad. - To byla twoja robota.

Oficjalnie.

Nieoficjalnie, mialam inne motywy.

Mielismy cos Gaius.

Cos... specjalnego.

To obled.

A wszystko, czego chcialam od ciebie, to bys mnie kochal.

Kochal ciebie?

Oczywiscie, Gaius.

Nie rozumiesz?

B�g jest miloscia.

Nie!

Delikatnie z tym, chlopaki.

Zwolnijcie.

Nie wiemy wiele wiecej niz to.

Najwazniejsze teraz, to zaladowac sprzet i wyniesc sie stad.

Co tam jest?

Rzeczy.

Dajcie swiatlo.

Gdzie jest tw�j statek kosmiczny?

Przycumowany po drugiej stronie stacji.

Badz ostrozny! Nie ukladaj ich tak wysoko.

Dobra, te glowice bojowe tutaj... Zawrzyjmy uklad.

Maja calkiem niezla cene na wolnym rynku.

Wiec jestes handlarzem bronia?

Ludzie maja prawo, by sie bronic.

Ja po prostu im to umozliwiam.

Nie wygladasz za dobrze.

Uwazaj z tym, w porzadku? Badz z tym ostrozny!

Uwazac!

Komandorze? Komandorze Adama?

Cofnac sie, Cofnac sie! To jest gorace. To jest gorace. To jest niestabilne.

Wy chlopaki, wracac na statek. Potrzebujemy zesp�l dzwigowy...

sprzet pozarowy i spawarke plazmowa.

- Jazda! - Zaczekaj! Zaczekaj szefie. Posluchaj.

- Komandorze Adama? - Tak.

Jacys ranni na zewnatrz?

Nie, sir. Sciagamy sprzet, sir. Zaraz pana wydostaniemy.

Nie!

Nie, przenoscie wszyscy pociski i wyposazenie na statek.

Nie marnujcie czasu na cokolwiek innego.

- Jest stad jakies inne wyjscie? - Tak.

Sluchajcie... Wyjdziemy stad inna droga.

Sir, nie mysle, by to byl madry pomysl.

Otrzymales swoje rozkazy.

Powiadom pulkownika Tigh, ze on dowodzi, do mego powrotu.

Tak jest.

Idziemy.

OKRET BOTANICZNY PIEC GODZIN OD CAPRICA

Wiekszosc pasazer�w jest z Geminon albo Picon...

ale mamy ludzi z kazdej kolonii.

Daj Billemu kopie twojej listy pasazer�w oraz spisu wszystkich twoich zapas�w.

W porzadku. A jaka macie sytuacje z zasilaniem?

Nasze baterie ledwo ciagna.

Kapitan Apollo dokona przegladu wszystkich statk�w tego popoludnia.

Wlasciwie kapitan powiedzial, ze to nie bedzie wczesniej niz...

...dzisiaj wieczorem, bo przedtem musi skoordynowac przeglad.

W porzadku, zatem dzisiaj wieczorem.

Powinien pan tylko zebrac i przekazac swoje potrzeby kapitanie.

Ma pan na to moje slowo.

- Dziekuje, pani prezydent. - Prosze bardzo.

Czesc.

- Jakie jak masz na imie? - Cami.

Czesc, Cami. Jestem Laura.

Jestes sama?

Podr�zowala z dziadkami...

ale babcia ma jakies problemy zdrowotne odkad to sie stalo.

Nie martw sie jednak. Troszczymy sie o nia.

Moi rodzice odbiora mnie na kosmodromie Caprica City.

Na kosmodromie. Rozumiem.

P�jdziemy potem na obiad i zjem pieczonego kurczaka...

i wtedy p�jdziemy do domu nastepnie tatus mi poczyta...

i wtedy p�jde do l�zka.

Wiadomosc od porucznik Valerii.

Znalazla tankowiec rafinerii paliwa napelniony tylium.

Dobrze.

W sama pore zrobilismy post�j. To daje nam jakies 60 statk�w?

- Niezle jak na kilka godzin pracy. - Nie, sir.

Bo tylko okolo 40 z tych statk�w jest zdolna do lotu w nadswietlnej.

Powinnismy zaczac przenosic ludzi na jednostki szybsze od swiatla.

tak szybko jak to tylko mozliwe. - W porzadku.

Colonial One, tu Raptor 312. Wracam i sprowadzilam przyjaciela.

Witamy z powrotem, Boomer.

Mamy tu mn�stwo statk�w pragnacych poznac twojego przyjaciela.

- Nawiazalas tam jakies inne kontakty? - Nie. Nikt wiecej nie zostal.

- Mamy goscia! - Widzimy go. Mozesz go zagluszyc?

Staram sie.

To zdecydowanie zeskanowalo nas zanim odskoczylo.

Musimy ruszac. Natychmiast. Cyloni beda tutaj lada chwila.

- Moga nas wysledzic po skoku? - Nie, sir. To niemozliwe.

- Teoretycznie niemozliwe. - Teoretycznie.

Tam nadal sa tysiace ludzi na jednostkach bez F.T.L.

- Nie mozemy tak ich zostawic. - Zgadzam sie.

Powinnismy wykorzystac kazda sekunde, by zabrac tak wielu ilu tylko zdolamy.

Mozemy wstrzymac skok do czasu az Cyloni zaatakuja...

Jestesmy latwymi celami. Moga wskoczyc pomiedzy nasze statki...

z atom�wkami i zetrzec nas zanim zdolamy zareagowac.

Nie mozemy ich tu zostawic. Poswiecimy tysiace ludzi.

Ale uratujemy dziesiatki tysiecy.

Przykro mi zonglowac liczbami, ale m�wimy o przetrwaniu naszej rasy.

Nie mozemy pozwolic sobie na luksus ryzyka i nadziei na to, ze sie uda...

...poniewaz, jezeli przegramy, to stracimy wszystko.

I pani prezydent, ta decyzja musi byc podjeta natychmiast.

Nakaz flocie natychmiastowe wykonanie skoku na Ragnar.

Pani prezydent, jest jeszcze cos, o czym powinna pani wiedziec.

Mam raka.

Wiem.

Male sprawy. Komentarze, kt�re pani wyglosila.

Moje szanse sa watpliwe.

Chcialbym m�c powiedziec, ze to moje najmniejsze zmartwienie.

Ale swiat chyli sie ku koncowi,

a wszystko, o czym moge myslec, to to, ze mam raka i pewnie umre.

Jakie to samolubne.

To nie jest samolubne. To jest ludzkie.

Jest cos, co chciales mi powiedziec?

C�z, ja... tylko pomyslalem, ze powinna pani wiedziec.

Ta mala dziewczynka, kt�ra pani wczesniej poznala.

Jej statek nie moze zrobic skoku.

Dziekuje.

Tu m�wi wasz pilot, prosze zajac miejsca i przygotowac sie do skoku.

Dziekuje.

Ustaw trajektorie E.S.B.

Colonial One, na milosc Boska, nie mozecie nas tak tu zostawic.

Kalibracja.

- Kriochlodzenie. - Colonial One, tu Picon 26.

Nie moge uwierzyc, ze chcesz bysmy zostawili tych ludzi.

Skalibrowane.

Powiedzcie nam, chociaz dokad lecicie. Polecimy za wami na podswietlnej.

- Prosze! - Nie.

Jak zostana pojmani, to Cyloni tez beda wiedziec.

Mam 50-ciu ludzi na pokladzie... Colonial One, czy mnie slyszysz?

- Rozgrzewac silniki F.T.L. - Nie zostawiajcie nas tutaj.

Zlitujcie sie nad nami. Nie mamy zadnej broni.

Wszystkie statki przygotowac sie do skoku na nasz znak. Piec...

- Colonial One prosze o odpowiedz. - Cztery...

- Niech wladcy Kobolu maja w opiece pozostawionych za nami. - Trzy...

Mamy sygnal na konsolach. Cele zmierzaja na nas.

Dwa...

- Tez ich widze, to nasi? - Jeden...

- O m�j Boze to Cyloni! - Skok.

Mam nadzieje, ze sploniecie za to w piekle.

Nic ci nie jest?

W porzadku... tylko cos jest nie tak z tym miejscem.

Co z nim jest nie tak?

Odkad tu jestem, cos w powietrzu poteguje moja alergie.

Zawsze trzymasz mnie z przodu. Wojskowe szkolenie, racja?

Nigdy nie odwracaj sie plecami do obcego... i takie tam rzeczy.

Podejrzenie i brak zaufania. To... zycie wojskowego, tak?

Tak wiec handlujesz bronia i jestes filozofem jak widze, racja?

Jestem obserwatorem ludzkiej natury.

Jesli sie dobrze nad tym zastanowic.

ludzkosc nie jest doskonala rasa.

Mysle, ze jestesmy tylko o krok od...

wytluczenia sie wzajem maczugami walczac o ochlap miesa jak dzikusy.

Moze ci Cyloni i ta Boza odplata za mnogosc naszych grzech�w.

Co jesli B�g zdecydowal, ze popelnil blad...

I zdecydowal sie dac dusze innym stworzeniom, takim jak Cyloni?

B�g nie stworzyl Cylon�w. To czlowiek.

I jestem calkiem pewien, ze w ich oprogramowaniu nie bylo duszy.

No idz.

Moze teraz ty przez chwile p�jdziesz pierwszy?

Przyjalem. Szef powiedzial, ze mina minimalnie trzy godziny...

zanim zaladujemy wszystkie glowice do naszych magazyn�w

Jest tez tam napisane, ze jest tam tez 50 ton quandalu...

Na stanowiska bojowe! Na stanowiska bojowe!

Mamy kontakt z wieloma obiektami ciagnacymi poprzez burze, do stacji.

- Wyglada na wiecej niz 50 statk�w. - Odlacz nas od stacji.

Wystrzelic awaryjne Vipery. Postawic okret w najwyzszy stan gotowosci.

- Przygotowac odpalenie... - Czekajcie!

Chwila. Wlasnie odebralam kolonialny sygnal.

Potwierdz to!

Nie akceptuj tak po prostu przyjaznej sekwencji identyfikujacej.

Potwierdzam sir, nadlatujace statki nie sa wrogami.

Wstrzymac stanowiska bojowe.

Statek dowodzacy prosi o zezwolenie na przycumowanie obok, sir.

M�wia...

M�wia, ze na pokladzie znajduje sie prezydent Kolonii.

Akceptuje ich prosbe.

Jestesmy w trakcie napraw i ponownego uzbrajania tego statku.

Nie mozemy pozwolic sobie na to by ktos z zalogi zajal sie uchodzcami.

Mamy 50,000 ludzi, niekt�rzy sa ranni!

Naszym priorytetem musi byc troska o ocalalych...

Moim priorytetem jest przygotowanie tego statku do walki.

W razie jakby pani nie wiedziala, toczy sie wojna.

Pulkowniku...

Wojna sie skonczyla, a my przegralismy.

- To dopiero zobaczymy. - O tak, zobaczymy.

W miedzy czasie jednakze, jako prezydent Kolonii

daje panu bezposredni rozkaz... - Nie dajesz rozkaz�w na tym statku!

- Dostarczyc ludzi i wyposazenia! - Prosze sie zatrzymac pulkowniku.

Prosze przynajmniej dac nam pare zasobnik�w awaryjnych.

Nam?

Sir, mamy 50,000 ludzi na zewnatrz ... piecdziesiat tysiecy.

Czesc z nich jest chorych, niekt�rzy sa ranni.

Dwa zasobniki awaryjne, pulkowniku. Moze pan to zrobic.

Poniewaz jestes synem starego i poniewaz bedzie

tak cholernie szczesliwy, ze zyjesz.

Zgoda. Dwa zasobniki. Ale zadnego personelu.

Zabierzecie je sami i sami rozprowadzicie.

I opuscicie ten statek zanim skoczymy z powrotem.

Pan zglosi sie na poklad lotniczy. Jestes teraz starszym pilotem, kapitanie.

Tak jest.

Wiedzac, ze to miejsce ma byc muzeum, mogliby dac nam mape.

- Mysle, ze to tedy. - Tak?

Tak.

Jak tylko reszta magazyn�w bedzie zapelniona,

chce wiedziec gdzie znajduje sie komandor Adama.

W porzadku.

Dualla. Czesc.

Troche zabladzilismy... znowu.

Musimy dostac sie do C.I.C. Mogla bys...

To jest ta droga.

To tedy.

Chce, bys kogos poznal.

Nowy czlonek druzyny,

kt�ry potrzebuje jakiejs kwatery.

Mysle, ze moge to zalatwic.

Myslalam, ze nie zyjesz.

C�z, myslalem, ze bylas w pierdlu.

Jak... jak to dobrze sie czasem mylic.

C�z, powinnas przywyknac do tego od teraz.

Kazdy ma jakies zdolnosci.

Wiec jak... jak posuwaja sie naprawy?

W trakcie. Jeszcze godzina i beda gotowe do startu.

Tak wiec domyslam sie, ze jestes teraz nowym CAG.

- Wlasnie mnie powiadomili. - To dobrze.

To jest ostatnia rzecz, kt�rej chce.

Nie jestem dostateczna idiotka do tej roboty.

Uwaga, DCT 14, zglosic sie do doku przeladunkowego.

Bede w eskadrze...

sala odpraw.

Czy tw�j ojciec wie, ze wciaz oddychasz?

Dam jemu znac.

Co jest nie tak z tym miejscem? Co to ze mna robi?

Zapewne twoje alergie.

- Nie mam alergii. - Tez tak sadze.

Robia ci to twoje krzemowe synapsy w twoim m�zgu

czy jak tam nazywacie te rzecz, kt�ra stwarzacie pozory myslenia.

Wlasnie sie rozkladaja, gdy tak sobie rozmawiamy.

To ta burza, prawda?

Wytwarza cos.

Odkryles cos, co wywiera wplyw na technologie Cylon�w.

To jest to, czyz nie? I to was chroni.

To dlatego zgromadziles flote wok�l tego miejsca.

Ostania dziura mogaca ukryc was przed atakiem Cylon�w, racja?

C�z, to nie wystarczy, Adama.

Wiem to. Bylem tutaj od wielu godzin.

W koncu cie znajda...

zniszczenie cie nie zajmie im zbyt wiele czasu.

Wpadna tu i odleca, zanim dostana b�lu glowy.

Mozliwe.

Ale ty...

Ty sie nie wydostaniesz, bo bedziesz martwy w kilka minut.

I jak sie z tym czujesz, o ile mozesz cokolwiek czuc?

Moge czuc wiecej niz ty m�glbys kiedykolwiek pojac, Adama.

Ale nie umre.

Gdy to cialo umrze, moja swiadomosc zostanie przeslana do jakiegos innego.

I gdy to sie stanie...

Mysle, ze przekaze innym wasze dokladne polozenie.

I sadze, ze wtedy oni zjawia sie tutaj.

I zabija was wszystkich,

a ja bede tutaj i bede na to patrzyl.

A wiesz, co ja mysle?

Mysle, ze jesli m�glbys dokonac transferu na zewnatrz

zrobilbys to juz dawno temu.

Mysle, ze promieniowanie burzowe calkowicie blokuje twoje lacza.

Nigdzie sie nie wybierasz.

Utknales w tym ciele.

To nie ma znaczenia. Wczesniej czy p�zniej

nadejdzie dzien, gdy nie ukryjecie sie przed rzeczami, kt�rych dokonaliscie.

Wyjasnijmy to sobie. M�wisz, ze Cyloni znalezli spos�b,

aby wykorzystac tw�j program nawigacyjny by unieruchomic statki?

Zasadniczo, tak.

Mysle, ze uzyli CNP by zainfekowac wasze statki jakims rodzajem wirusa,

kt�ry uczynil je podatnymi na Cylonskie komendy.

C�z widziales, ze mamy

tw�j program nawigacyjny CNP tu na Galactice.

Ale nasze komputery nie sa w sieci,

tak wiec nigdy nie byl ladowany do pamieci gl�wnej a nawet testowany.

Dobrze. C�z, to bardzo dobrze. Nie powinniscie miec zadnych problem�w.

Jednak, powinienem

wyczyscic wszelkie pozostalosci, kt�re moga wystepowac w pamieci stalej.

Racja. Powinienem przygotowac nowe Vipery w ten sam spos�b.

Tutaj masz liste kontrolna do komputera CIC.

Dzieki.

Musi byc ci ciezko.

Co masz na mysli?

Tylko tyle, ze cos, co stworzyles

zostalo zmienione i uzyte w ten spos�b, to musi byc...

potworne.

Poczucie winy?

Pamietam jak raz mi m�wiles...

ze wina to jakies male, ludzkie uczucie...

kt�rym sie usprawiedliwiaja, gdy brak im wym�wek.

To jest... ciezkie.

Czuje sie... odpowiedzialny w pewien spos�b...

za to, co sie zdarzylo.

Wcale nie. To jeden z powod�w, dla kt�rych sie w tobie zakochalam.

Posiadasz czystosc ducha. Nie jestes obarczony

sumieniem, wina czy zalem.

Nie watpie.

Po prostu spr�buj pamietac, ze tak naprawde to nie twoja wina.

Tak mysle...

ze nie chciales, by cos takiego sie wydarzylo.

Co innego gdybys wiedzial, co zechca zrobic.

Co innego, gdybys wiedzial, ze bedziesz klamal.

Nie tak, jakbys lamal prawo.

Nie tak, jakbys zdradzal kobiete.

Nie jak swiat chyli sie ku koncowi, a wszystko, o czym potrafisz myslec...

to Gaius Baltar.

Nie. Nie, wiem...

dokladnie, o czym m�wisz.

Wiem.

Tak. C�z...

daj mi znac jak bedziesz potrzebowal czegokolwiek.

Wiesz, naprawde mam nadzieje, ze uda ci sie ujsc z tego z zyciem.

Mysle, ze mamy realne, szanse na wsp�lna przyszlosc.

To byloby wyjatkowe.

Nie musisz byc sarkastyczny.

Zwlaszcza, gdy pr�buje ci pom�c.

Jak pr�bujesz mi pom�c? Jak, jak pr�bujesz to robic?

Widzisz tu cos, co wyglada znajomo?

Nie, a powinienem?

Teraz, gdy o tym wspomnialas, ja...

widzialem cos podobnego jak to

gdzies wczesniej.

Tak.

W twojej torbie.

Nosilas to ze soba.

M�wilas, ze to byl tw�j elektroniczny organizer.

To byloby klamstwo.

Zatem to...

To jest Cylonskie urzadzenie.

To by sie zgadzalo.

- To ty? - Nie.

Nie moja robota.

- Wiec to znaczy... - Powiedz to.

Sa inni Cyloni na pokladzie tego statku.

- Wszystko w porzadku, doktorze? - Tak, w porzadku.

Wlasnie skonczylem usuwanie programu z pamieci centralnej jednostki obrony.

Sprawdze tylko to jeszcze raz.

Uwaga. Ukonczono zaladunek.

Powtarzam, ukonczono zaladunek.

Tak mi wcale nie pomagasz.

Przepraszam. Jak moge ci pom�c?

C�z, na poczatek, mozesz mi powiedziec, co to jest.

- Szczerze, nie wiem. - Tak wiec,... nie wybuchlo.

Jeszcze.

Tylko zgaduje.

Musze ich ostrzec.

- Tak zrobie. - Jak proponujesz to zrobic?

"O, patrzcie Cylonskie urzadzenie.''

"Doprawdy? A skad pan wie jak wygladaja urzadzenia Cylon�w, doktorze?''

"Zapomnialem wspomniec, ze jestem obeznany z ich technologia...

poniewaz uprawialem seks z Cylonka przez ostatnie dwa lata.''

Cos wymysle.

Uwielbiam niespodzianki.

M�wiac o seksie.

Ja...

Nie wydaje mi sie zeby to byl najlepszy pomysl w tym momencie, naprawde.

- Naprawde. - Dlaczego nie?

Nikt nie bedzie wiedzial. To bedzie nasz maly sekret.

- Doktorze. - Tak?

Prosil pan o raport jak wiele cywilnych statk�w ma panski program CNP.

Racja. Dziekuje.

Dobrze sie pan czuje? Wyglada pan na rozpalonego.

Wszystko w porzadku. Dziekuje bardzo.

Dobrze.

O czym myslisz?

Mysle, kto jeszcze inny moze byc podstawionym Cylonskim agentem.

Nie wyglada typowo.

i nie przypominam sobie bym go widywala na Cylonskich przyjeciach.

Zabawne.

Jest cywilem.

Postronnym.

Jest na tym statku od tygodni

i ma praktycznie pelny dostep do wiekszosci pomieszczen.

Jest tylko jeden problem.

Moralny?

Praktyczny.

P�ki co, na tym statku, nikt nie podejrzewa,

ze Cyloni wygladaja teraz tak jak my.

Jest coraz gorzej i gorzej. Teraz Cyloni wygladaja tak jak my.

Doglebnie, nawet co do krwi.

Zdajesz sobie sprawe, co to znaczy.

Moga byc gdziekolwiek.

Moga byc kimkolwiek.

Mialem czas, by to przemyslec.

Co zatem robimy?

Nie wiem.

Jak prace z glowicami?

Magazyn dwa zabezpieczony, a trzy i cztery w ciagu godziny.

I cos jeszcze... Lee zyje.

Komandorze?

Przykro mi.

Musze isc.

Lekarz pokladowy m�wi, ze na pierwszy rzut oka

wszystko w jego organizmie wyglada na ludzkie.

Organy wewnetrzne, system limfatyczny.

C�z, pr�bka tkanki wydziela unikalne chemiczne skladniki...

podczas kremacji, co wskazuje na skladniki syntetyczne.

- Tak, wiec to byl Cylon. - Tak, to prawda.

I teraz mamy problem.

Naprawde wielki.

Jesli Cyloni wygladaja tak jak my...

to kazdy z nas moze byc Cylonem.

To jest... to bardzo przerazajaca mozliwosc.

Potrzebujemy sposobu na odr�znienie ludzi od Cylon�w.

I tutaj pan wkracza.

Ja?

M�wia, ze jestes geniuszem.

C�z...

Oczywiscie dam z siebie wszystko,

komandorze.

Zatrzymaj to na razie tylko dla siebie.

Nie chcemy wzbudzac paniki lub by ludzie zaczeli podejrzewac sasiad�w

ze sa Cylonami, bo nie myja zeb�w z rana.

Bede bardzo dyskretny.

Rozumiesz swoja misje.

Wystawic glowe, poza burze rozejrzec sie dookola,

posluchac rozm�w w eterze, wr�cic do domu.

Bez bohaterstwa. To wylacznie rekonesans.

- Patrz, sluchaj, wracaj. - Nie musisz sie o mnie martwic.

Moje ciagoty do bohaterstwa zniknely zaraz po starciu z Cylonskimi mysliwcami.

Zak oblal podczas lotu szkoleniowego.

- Co? - Albo przynajmniej powinien,

ale tego nie zrobil.

Poniewaz ja go przepuscilam.

Jego technika byla uboga, i nie mial serca do latania,

ale go przepuscilam.

Bo on i ja...

Poniewaz cos czulam, i to nie pozwolilo mi dobrze wykonac mojej pracy.

I nie moglam go oblac.

Czemu mi to m�wisz? Czemu... czemu teraz?

To koniec swiata, Lee.

Pomyslalam, ze powinnam wyznac swoje grzechy.

Gotowa!

- Stac! Zadnych gwaltownych ruch�w. - Czekajcie chwile, chlopaki.

Padnij na kolana i skrzyzuj nogi w kostkach, natychmiast!

W porzadku. Tylko czekajcie chwilke.

- Czego? Czego chcecie? - Rece za glowe.

Jesli naprawde jest Cylonem, to czemu promieniowanie na niego nie dziala?

C�z, moge tylko teoretyzowac, ze moze troche potrwac zanim efekt burzy

zacznie w widoczny spos�b dzialac na Cylonska fizjologie.

Zanim znalezliscie Leobena, przebywal tu od kilku godzin.

Nie sadze, aby to mialo dla ciebie znaczenie, ze nie jestem Cylonem!

Najmadrzej bys teraz zrobil gdybys sie zamknal.

Jestes pewny?

Nikt nie moze byc pewny w stu procentach.

Ale dowody... dowody wydaja sie jednoznaczne.

Zwyczajnie... zwyczajnie wszystko, co zrobilem to poszerzylem

analizy waszego lekarza nad cialem Leobena.

Potem pokrecilem sie dyskretnie po CIC

zbierajac przypadkowo pr�bki wlos�w od ludzi, kt�rzy tam pracuja.

Wykonalem na nich specjalny rodzaj analizy spektralnej

nad kt�ra pracuje od jakiegos czasu.

Nastepnie napisalem podprogram dla komputera medycznego,

by wykryc syntetyczne kombinacje chemiczne.

On jeden... jego pr�bka jako jedyna...

zawierala syntetyki, jak moze pan zobaczyc.

- Wierze ci na slowo. - Racja.

I tak po prostu...

doktor Baltar wynalazl �Cudowny Wykrywacz Cylon�w�.

Panowie rozumiem wasze obawy. To jest bardzo trudna sytuacja.

Ale mysle, ze potrzebujecie, stanac wziac gleboki oddech

i naprawde zastanowic sie nad tym, co tu robicie!

Chce, aby kazdy na tym statku zostal sprawdzony.

- Zadnych wyjatk�w. - Nie ma sprawy.

Zrozumcie, nie wiem nic o innych

ale moge was zapewnic, ze jestem czlowiekiem.

Pochodze z Moasis. To miejscowosc przy Caprica City.

Dorastalem w poludniowej czesci. Uczylem sie w Collegu Kobol na Geminon!

Studiowalem marketing na wydziale Public Relations!

Przy okazji... nie wiem, czy to wazne

byc moze wazne, byc moze niewazne,

ale wczesniej, kiedy bylem w CIC, zauwazylem, ze pan Doral

wydawal sie zajety...

C�z, nie jestem calkiem pewny, co to bylo, co tak naprawde robil

ale wydawal sie bardzo zainteresowany tym dziwnie wygladajacym urzadzeniem

zamocowanym pod spodem konsoli Dradis.

- Co ty ga... co!? - Tak.

Powinnismy naprawde zrobic kiedys kopie wzorca twojego m�zgu.

Jakie urzadzenie? Co ty wygadujesz za brednie? On klamie.

- Jest cholernym klamca! - Combat, m�wi Tigh.

- Natychmiast odizolowac konsole Dradis. - Nie sluchajcie go!

Niech nikt sie do niej nie zbliza dop�ki sie nie zjawie.

Panowie Kobolu. To nie moze sie dziac naprawde.

- Pulkowniku, jakie rozkazy, sir? - Jak sie ruszy, zabij go.

Pomieszaliscie pr�bki!

Jestem czlowiekiem!

- Jest nieaktywne, sir. - Bardzo dobrze. Usunac to.

Nie widze nic w sprawozdaniach remontowych, sir.

Ale jestem calkiem pewien, ze zauwazylem to juz tydzien temu.

Nic nie zglosiles, nie sprawdziles nowego elementu wyposazenia...

kt�re swiezo pojawilo sie w CIC?

Nie, sir. Po prostu zalozylem, ze to jest czesc wyposazenia muzeum.

- Przepraszam, sir. To niewybaczalne. - Nie jest pan sam, poruczniku.

Kazdy z nas powinien zauwazyc cos doskonale widocznego na wprost twarzy.

Szczeg�lnie EXO tego statku.

- Co mam z tym zrobic, sir? - Zabierz to do doktora Baltara.

Nadalem mu pozwolenie. Zostal naszym ekspertem od Cylon�w.

Ma to zabrac do laboratorium, potwierdzic czy to jest pluskwa

albo czymkolwiek do diabla to jest.

W miedzyczasie chce, aby kazdy cal tego statku

zostal przeszukany na obecnosc innych podobnych urzadzen.

Starbuck, tu Galactica. Powinnas podchodzic do �smego zwrotu.

Przyjelam.

Zaczynam tracic kontakt radiowy.

Wykonuje teraz ostatni zwrot.

Galactica, tu Starbuck.

Dotarlam do progu zasiegu.

Galactica, slyszycie mnie?

Galactica, czy mnie slyszycie?

To nie moze byc prawda.

Spocznij.

I medyczne zapasy na wyczerpaniu...

Pani prezydent.

Trzy statki zglosily problemy z silnikami i potrzebe przegladu.

Chca wiedziec, kiedy otrzymaja wsparcie inzynieryjne z Galactica.

To jest dobre pytanie. Witam.

Komandorze, prosze usiasc. Zaraz porozmawiamy.

Kontynuuj, Billy.

Kapitan Astral Queen

chce przypomniec, ze jest obarczony prawie 500 skazanymi kryminalistami

trzymanymi pod ciezka straza w ladowniach.

Byli oni transportowani do kolonii karnej

kiedy nastapil atak. - No, pieknie.

Chce wiedziec, co ma z nimi zrobic.

- Co z nimi zrobic? - C�z z zapasami zywnosci i lek�w

kt�re posiadaja, mysle, ze mocno sie zastanawia...

Nie, nie. Nie mozemy na to pozwolic. Sa wciaz istotami ludzkimi.

Powiedz kapitanowi, ze oczekuje codziennych raport�w o ich zdrowiu.

I jesli beda jakies tajemnicze zgony

Astral Queen bedzie musiala liczyc tylko na siebie sama

bez opieki Galactica.

- Tak, pani prezydent. - Dziekuje ci Billy.

Planuje pan wojskowy zamach?

- Co? - Planuje pan oglosic stan wojenny

i przejac rzady?

- Oczywiscie, ze nie. - Zatem uznaje pan

moja pozycje jako prezydenta wg postanowien Artykul�w Kolonizacji.

Panno Roslin.

Moim najwazniejszym celem w tej chwili,

jest naprawienie Galactica,

i kontynuowanie walki.

Z tego, co wiem obecnie jest tam jakies 50,000 cywilnych uchodzc�w

kt�rzy nie maja szans bez panskiego statku i jego ochrony.

Zdajemy sobie sprawe z sytuacji taktycznej.

I jestem pewny, ze bedziecie bezpieczni tu na Ragnar po naszym odlocie.

Po waszym odlocie?

- Dokad lecicie? - Odnalezc wroga.

Jestesmy w stanie wojny. To moje zadanie.

Naprawde nie wiem, czemu

wciaz musze to panu powtarzac.

Ale wojna jest skonczona.

Jeszcze sie nie zaczela.

To szalenstwo.

Wolalaby pani bysmy raczej uciekali?

Tak, absolutnie. To jedyna rozsadna rzecz w tej chwili.

Dokladnie to, ucieczka.

Opuscimy ten uklad sloneczny, i nie bedziemy sie ogladac za siebie.

- Dokad sie udamy? - Nie wiem.

Inny gwiezdny system. Inna planeta.

Gdzies, gdzie Cyloni nie zdolaja nas odnalezc.

Moze pani uciekac, jesli pani chce.

Ten statek zostanie i bedzie walczyl.

Bede teraz z panem szczera do b�lu.

Ludzka rasa jest na granicy wyginiecia.

Mamy 50,000 ludzi przy zyciu, i to wszystko.

Ot�z, jezeli mamy przetrwac jako gatunek,

to musimy sie stad wyniesc w diably, i zaczac wychowywac dzieci.

Prosze mi wybaczyc.

Nie moglam dokladnie policzyc.

To wyglada na dwa Base Stary z 10 eskadrami mysliwc�w

i dwiema samodzielnymi sondami zwiadowczymi patrolujacymi teren.

- Starbuck, bylas sledzona? - Nie. Zadnych oznak poscigu.

Ze sposobu rozmieszczenia

wynika, ze czekaja az my do nich sami przylecimy.

Sciagnijcie ja z powrotem.

Dziekujemy, Starbuck. Kontynuuj obecny kurs.

Zglos kontakt wzrokowy i czekaj na instrukcje.

- Kapitanie... - Przyjelam. Bez odbioru.

Poruczniku Gaeta, prosze zostac.

Jak do diabla nas znalezli?

To nie ma znaczenia. Maja nas.

- Dlaczego nie wlecieli za nami, sir? - Po co mieliby to robic?

Moga siedziec na zewnatrz i czekac na nas. Jak to dla nich r�znica?

Sa maszynami. To my potrzebujemy jedzenia, medykament�w, paliwa.

Nie bede gral w ich gre.

Nie wyjde i nie bede pr�bowal z nimi walczyc.

Czy mozemy wytyczyc skok z wnetrza burzy?

Ze wszystkimi tymi zakl�ceniami elektromagnetycznymi

blokujacymi nasze systemy FTL?

Zgodze sie, sir. Nie sadze, bysmy powinni pr�bowac skoku

dop�ki nie miniemy granicy burzy.

Powinnismy szybko zdecydowac.

Uderza w nas wszystkim, co maja jak tylko nas zauwaza.

Wystawic nosy tylko tyle ile musimy by wejsc w nadswietlna i wykonac skok?

- Czesc. - Czesc.

Przygotowuje sie do powrotu na transportowiec.

- Co z cywilami? - Sa chyba na razie bezpieczni.

Ma pan zamiar ich tutaj zostawic?

Cyloni moga nawet nie wiedziec, ze oni sa tutaj.

- Prawdopodobnie chca tylko nas. - To piekielnie ryzykowne zalozenie.

R�wnie dobrze mozemy upchnac 50,000 mezczyzn...

...kobiet i dzieci na pokladzie tego statku.

Wiem, ze to niezreczne i w og�le,

ale to, co sie wydarzylo w holu bylo...

Tak.

Nie wiem dlaczego to zrobilam. Przepraszam.

Niczego nie sugeruje. M�wie po prostu, ze nie mozemy ich tak zostawic,

powinni skoczyc razem z nami. - Nie pojmuje jak mozna to zorganizowac

bez narazania naszego statku. - Wybierzemy miejsce skoku...

wystarczajaco odlegle od pola walki...

A gdzie teraz, do diabla, jest miejsce, kt�re nie jest polem walki?

Mogliby latwiej zaczac wychowywac dzieci.

- Czy to jest rozkaz? - Byc moze, czekalismy za dlugo.

Dobrze, zabieramy cywili razem z nami.

Opuscimy ten system sloneczny, i nigdy tu nie wr�cimy.

- Uciekamy? - Wojna jest skonczona.

Przegralismy.

M�j ojciec ma racje. Najwyzszy czas wyniesc sie stad.

Wiec dokad ruszamy, komandorze?

Sektor Prolmar.

To daleko za Czerwona Linia.

Mozesz wytyczyc ten skok?

- Nigdy nie wyznaczalem takiego skoku, sir. - Nikt nie wyznaczal. Mozesz to zrobic?

- Tak, sir. - Wykonac... osobiscie.

To fatalna taktycznie pozycja.

Przeniesiemy Galactice w g�re o piec kilometr�w.

Cywile beda schowani tuz za nami

i wykonaja skok, podczas gdy my bedziemy powstrzymywac Cylon�w.

Skoro tylko cywile wykonaja skok

wszystkie mysliwce maja wykonac ladowanie bojowe.

- Nie bedzie wiele czasu. - Przekaze im.

Chce wszystkich moich pilot�w na pokladzie.

Zrozumiano?

Tak, sir, rozumiem.

Moge spytac, czemu zmieniles zdanie?

Mozesz spytac.

A co zrobimy z naszym wiezniem?

Co? Nie mo... Nie mozecie... Nie mozecie tego robic!

Nie mozecie po prostu... Nie mozecie zostawic mnie tutaj na pewna smierc!

Masz jedzenie, wode, wszystkie domowe luksusy.

Nie, blagam was. Nie r�b tego!

- Nie jestem Cylonem! - Mozliwe, ale nie mozemy ryzykowac.

Nie jestem Cylonem!

Co z was za ludzie?

Nie zostawiajcie mnie!

Na stanowiska bojowe.

Najwyzszy stan gotowosci na calym okrecie. Powtarzam. Na stanowiska bojowe.

Najwyzszy stan gotowosci na calym okrecie.

Powtarzam. Na stanowiska bojowe.

- Flota gotowa do skoku, sir. - Oglaszam najwyzszy stan gotowosci.

- Poruczniku Gaeta. - Tak, sir?

Rozeslac do calej floty... ostateczne koordynaty.

Tak jest.

- Przygotowac realizacje planu bojowego. - Tak, sir.

Nastawic bron na ogien ciagly. Przygotowac sie do ognia zaporowego.

Nadciagaja 72 Cylonskie mysliwce, zblizaja sie, kierunek 120 na 48.

Ogien zaporowy na nieprzyjaciela. Wszystkie baterie, wykonac!

Wszystkie baterie, rozpoczac ostrzal.

Wszystkie poklady, wlaczyc obwody awaryjnego zasilania.

Najblizszy teren wolny.

- Wystrzelic Vipery. - Vipery gotowe do startu.

Szyk rozproszony... nie dajcie zagluszyc swoich system�w komputerowych.

I do cholery trzymac sie poza linia ognia Galactica!

Vipery na pozycjach.

Vipery, atakowac wylacznie mysliwce. Base Star zostawic nam. Wykonac.

Galactica do wszystkich cywilnych statk�w. Kolejno wykonywac skoki.

Nadlatuja pociski!

Apollo, slyszysz mnie?

No dalej, skubancy!

Wyglada na to, ze rozwalilo ci statek, Apollo.

Bywalo juz gorzej, ale dzieki!

Przeglad uszkodzen na panel kontrolny.

Celuja w doki ladownicze.

Musimy sprowadzic mysliwce na poklad

i wciagnac doki w kadlub, albo nie bedziemy w stanie skoczyc.

Status floty?

- Ostatni cywilny statek wyruszyl. - Odwolac wszystkie mysliwce.

Przygotowac sie do zabezpieczenia dok�w ladowniczych.

Galactica do wszystkich Viper�w. Przerwac, wracac do bazy.

Vipery 10-26, na pokladzie.

- 11-10, na pokladzie. - FTL, zaczynac!

Podswietlna, ruszac!

Poklad gotowy. Statek zglasza gotowosc skoku natychmiast po wsunieciu dok�w.

Dwa Vipery wciaz na zewnatrz, sir... Starbuck i Apollo.

Nie mozemy mierzyc sie z tymi okretami. Wsunac doki.

Nie moge ich tu zostawic.

- Polacz mnie ze Starbuck. - Tak jest.

Co slyszysz?

Starbuck, tu Galactica. Co slyszysz?

- Co? - Dzien dobry Starbuck. Co slyszysz?

Nic tylko deszcz.

To lap za spluwe i wprowadzaj maszyne.

Tak jest, sir! Wracam do domu.

Trace moc. Nie dam rady tego zrobic Starbuck. To koniec, uciekaj!

- Psiakrew! To rozkaz! - Lee, zamknij sie i st�j w miejscu!

O nie.

Jestes gorzej niz oblakana!

Trzymaj sie dopalam!

No dalej.

Podchodzimy nieco za ostro, nie sadzisz?

Nie. Niezbyt.

No dalej.

- Podchodza. - Trzymaj sie!

- Sa na pokladzie. - Przygotowac sie do skoku.

Doki zabezpieczone!

Skok!

Z ciezkimi sercami, oddajemy ich ciala wam, panowie Kobolu,

z nadzieja, ze zdejmiecie z nich ich brzemiona,

i dacie im zycie wieczne.

Modlimy sie r�wniez o to abyscie mieli nas w opiece,

z litoscia i miloscia,

tak jak i naszych przodk�w wiele lat temu.

Tak jako prowadziliscie nas od Kobolu by znalezc Dwanascie Swiat�w,

tak teraz modlimy sie i mamy nadzieje.

ze bedziecie prowadzili nas do nowego domu,

gdzie bedziemy mogli zaczac zycie na nowo.

Tak m�wimy wszyscy.

- Tak m�wimy wszyscy. - Tak m�wimy wszyscy.

- Tak m�wimy wszyscy! - Tak m�wimy wszyscy.

- Tak m�wimy wszyscy! - Tak m�wimy wszyscy!

Czy oni mieli szczescie?

O tym myslicie, nieprawdaz?

Jestesmy z dala od domu.

Skoczylismy daleko poza Czerwona Linie,

w nieznana przestrzen.

Ograniczone zapasy. Ograniczone paliwo. Zadnych sojusznik�w.

I teraz zadnej nadziei!

Byc moze byloby dla nas lepiej, umrzec szybko,

tam w koloniach z naszymi rodzinami,

zamiast umierac tutaj powoli

w pustce ciemnego kosmosu.

Dokad sie udamy?

Co zrobimy?

"Zycie tutaj zaczelo sie tam."

To sa pierwsze slowa swietych zwoj�w.

Kt�re nam przekazali pierwsi panowie Kobolu

niezliczone wieki temu.

I uczynili doskonale jasnym, ze nie jestesmy sami w tym wszechswiecie.

Elosha, jest tam 13-ta ludzka kolonia, jest tam czy nie?

Tak. Zwoje m�wia nam, ze 13-te plemie opuscilo Kobol we Wczesnych Dniach.

Podr�zowali daleko i uczynili sobie dom na planecie zwanej Ziemia,

kt�ra krazyla wok�l odleglej i nieznanej gwiazdy.

Nie jest nieznana.

Wiem, gdzie to jest!

Ziemia...

Najbardziej chroniony sekret, kt�ry mamy.

Jej lokalizacja byla znana jedynie najstarszym dow�dcom floty

I nie smielismy podzielic sie tym ze spoleczenstwem.

Nie dop�ki Cyloni mogli nam zagrozic.

Dzieki temu teraz mamy schronienie, do kt�rego mozemy sie udac,

schronienie, o kt�rym Cyloni nic nie wiedza.

To nie bedzie latwa podr�z.

Bedzie dluga i zmudna.

Ale obiecuje wam jedno.

Ku pamieci tych, kt�rzy leza teraz tutaj przed wami...

znajdziemy ja.

I Ziemia... stanie sie naszym nowym domem.

- Tak m�wimy wszyscy! - Tak m�wimy wszyscy!

- Tak m�wimy wszyscy. - Tak m�wimy wszyscy.

Spocznij.

Spocznij.

Tylko pr�buje uniknac kolejnej podr�zy do ancla, sir.

Poruczniku Thrace...

To, co dzis tam zrobilas z Lee Adama...

to byl kawal piekielnie dobrego latania.

Komandor zawsze m�wil, ze jestes najlepszym pilotem, jakiego znal.

C�z, dzisiaj to udowodnilas.

A wiec,

co do wczoraj,

podczas gry..

C�z, byc moze tez zawinilem.

I po prostu,

chcialem powiedziec...

Przepraszam.

A wiec, nie masz nic do powiedzenia?

Jesli pan pozwoli na swobodna rozmowe, sir.

Zezwalam.

Jestes draniem.

Naprawde nie wiesz, kiedy trzymac jezyk za zebami, nieprawdaz?

Ja ci tu oferuje czyste konto.

Nie jestem zainteresowana czystym kontem u ciebie.

Jestes niebezpieczny.

- Wiesz dlaczego? - To bedzie dobre.

Poniewaz jestes slaby.

- Poniewaz jestes pijakiem. - Skonczylas?

- Tak, sir! - Przywracam cie do statusu pilota.

Przekonajmy sie jak dlugo to potrwa.

Wejsc.

Po pierwsze, przypuszczam, ze powinnam podziekowac za decyzje zabrania nas.

Posluchaj, mialas racje, ja sie mylilem.

Zostawmy to tak jak jest.

W porzadku.

Nie ma zadnej Ziemi.

Wymysliles to wszystko.

Prezydent Adar i ja rozmawialismy kiedys na temat legend otaczajacych Ziemie.

Nie wiedzial nic odnosnie tajnej lokalizacji Ziemi.

Jesli prezydent nic o tym nie wiedzial,

to jakie sa, szanse ze ty wiesz?

Masz racje. Nie ma zadnej Ziemi.

To jest jedynie legenda.

Zatem dlaczego?

Poniewaz nie wystarczy jedynie zyc.

Musisz miec cos, dla czego zyjesz.

Niech to bedzie Ziemia.

Nigdy ci tego nie wybacza.

Byc moze.

Ale tymczasem...

dalem nam wszystkim szanse na walke o przetrwanie.

A czyz to, jak powiedzialas, nie bylo najwazniejsza rzecza,

przetrwanie rodzaju ludzkiego?

- Kto jeszcze wie? - Ani jedna dusza.

W porzadku.

Zachowam tw�j sekret.

Ale chce cos w zamian.

Slucham.

Jezeli ta cywilizacja zamierza funkcjonowac,

to bedzie potrzebowala rzadu...

cywilnego rzadu powolanego przez prezydenta Kolonii.

Tak wiec, bedziesz dowodzila flota,

ale wojskowe decyzje pozostaja w mojej gestii.

Tak.

W takim razie pomysle o tym, pani prezydent.

Mysle, ze zaczne przeprogramowywanie.

Twoja ucieczka jest w najlepszym wypadku tymczasowa.

Znajdziemy cie.

Mozesz spr�bowac. To jest duzy wszechswiat.

Oczywiscie, nie zwr�ciles uwagi na prawdziwy problem.

Tak, tak. Moga istniec Cylonscy agenci,

zyjacy wsr�d nas, czekajacy by m�c uderzyc w kazdej chwili.

Niekt�rzy moga nawet zupelnie nie wiedziec, ze sa Cylonami.

Mogliby byc "spiochami", tak by doskonale udawac ludzi,

az do aktywacji.

Jezeli sa Cyloni na pokladzie tego statku, znajdziemy ich.

My? Nie jestes po ich stronie, Gaius.

Nie jestem po niczyjej stronie.

A jutro, zaczne formalne patrole bojowe dookola floty.

Dobrze. Spokojnych sn�w.

- Ja tylko... - Dlaczego...

nie zostawic tego na nastepny raz, synu?

- Fajnie jest byc malym. - Teraz ty, szefie.

Fajnie jest byc malym.

Dobranoc, komandorze.

Dobranoc, kapitanie.

/ISTNIEJE TYLKO 12 MODELI CYLON�W

Musimy wydostac sie z tej burzy.

Promieniowanie zakl�ca nasze krzemowe transmitery.

- Dokad sie udali? - Nie wiem.

- Przygotowywali sie do duzego skoku. - Nie mozemy pozwolic im uciec.

Niestety, zgadzam sie.

Jesli pozwolimy, to pewnego dnia wr�ca szukajac zemsty.

- To lezy w ich naturze. - Nie mamy wyboru.

Odnalezienie ich moze zajac kilkanascie dekad.

Nie martwcie sie. Znajdziemy ich.

Jak rozkazesz.

Tlumaczenie: Grishka Godunov Napisy: Pawlak

Korekta: _Neoo_, Talyn

.::][ GRUPA HATAK ][::. http://hatak.pl

nowy wymiar napis�w .:: www.napisy24.pl ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.