Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SZPITAL PSYCHIATRYCZNY DLA KOBIET SAN ISIDRO ODDZIAŁ DZIECIĘCY, ROK 1998
Starzy ludzie mówią,
że smutek tworzy dziurę w naszym sercu
i że duch Shapshico ją wypełnia.
Na początku jest niezauważalny, jego cień jest w naszych oczach.
Ale gdy nadchodzi noc,
staje się silny...
Prowadzi nas do szaleństwa,
szepcząc nam w uszach, aż poświęcimy się, by go uwolnić....
I szerzy się potem jak zaraza.
Starzy ludzie opowiadają nam tę historię,
zapominając, że te historie są prawdziwe.
MIASTO UMARŁYCH
- Dzień dobry... - Kolego.
Michael,
byłem tu wczoraj i zostawiłem komórkę.
- Wczoraj? - Masz może... Rzeczy znalezione?
Rzeczy znalezione?
Tak, tak.
Ten?
- Tak. - Jesteś pewien?
Tak!
Muszę zadzwonić do dziewczyny, inaczej mam przerąbane. Rozumiesz?
Dzięki.
Jesteś najlepszy.
- Hej, Hector. - Witaj, Michael.
Masz bardzo hojną babkę. Ale w kółko te same prezenty?
Ma Alzheimera.
Jeśli potrzebujesz pieniędzy, mogę pomóc znaleźć ci pracę.
Lepsza praca niż to, jakkolwiek to nazwiesz.
Źródło dochodów.
Poza tym, nie szukam pracy.
Dziwi mnie nawet, że sprzedajesz tu komórki.
Komórki płacą moje rachunki.
Wszystko inne tutaj jest jak hobby.
Dziwne hobby.
Kocham historię.
Ciągle się zmienia. Nowe odkrycia.
Ujawniona prawda.
Jutro wszystko, co wiemy o przeszłości, może się zmienić.
Nie wszystko.
- Na razie, Hector. - Powodzenia.
Wynocha! Precz z mojego domu!
Już!
Przepraszam.
Danny?
Danny.
Danny!
Kurwa!
- Proszę pana... - Cholera, człowieku!
- Dupek! - Przepraszam!
Co „przepraszam”, głupi jesteś?
Wynocha! Co tu robisz, do cholery? Myślisz, że to twój samochód?
- Ty gnido! - Ale...
- Dupek! - Proszę...
Co jest grane?
- Zostaw go w spokoju! - Nie twoja sprawa, nie wtrącaj się!
Ach tak? Kiedy zjadą się gliny, zeznam, że cofając, potrąciłeś tego człowieka.
- Więc zjeżdżaj stąd. - Ty zjeżdżaj, suko!
Debil!
- Lepiej uważajcie! - Jedź!
Obserwuję cię, dupku! Wynoś się!
Dostaniecie za swoje!
- Wszystko OK? - Tak, nic mi nie jest.
O co mu chodziło?
Najwyraźniej nie lubi jak ktoś śpi w jego bagażniku.
Jesteś bezdomny?
Wolę określenie „podróżnik”.
Wydaje się mniej...
Żałosne?
Tak, chyba.
Wyjechałem z domu z kasą na rok życia. Nie ma mnie od dwóch.
- Dlaczego nie wróciłeś? - Nie jestem na to gotowy.
Tak w ogóle, jestem Michael, dzięki za...
Nie ma za co.
Medellín miało już wystarczający rozgłos.
Nie chcemy więcej martwych Amerykanów na ulicy.
Znam ludzi, którzy mają miejscówkę poza miastem.
Urządzają dziś małą imprezę. Powinieneś wpaść.
Może będą mogli ogarnąć ci jakieś lokum.
Wpadnij ok. dziesiątej.
Halo?
Halo?
Hej!
Szukam Melody.
Wejdź, wejdź.
Hej!
Ty, chodź tu...
- Jak się masz, przyjacielu? - Jestem Michael.
Michael? Znam jakiegoś Michaela?
- Pauly, znasz jakiegoś Michaela? - Nie...
- Melody mnie zaprosiła. - Melody?
Nie, nie znam żadnej Melody.
Mój błąd, sorry koledzy.
Nie, czekaj!
W porządku, ok? Zostań.
Mamy imprezę i jesteś tutaj,
więc...
siadaj. Zdejmuj to, co to?
Siadaj!
Skąd jesteś, Michael?
- San Diego. - San Diego?
Jesteś kawał drogi od domu!
Wybacz mój brak manier, musisz się napić!
A ty Vinnie... Tobie już wystarczy, jak zwykle.
Proszę...
Nie trzeba.
Proponuję ci drinka. Odmowa to brak szacunku.
Manuela!
Michael,
wiesz, co mówi martwy Amerykanin w Medellín?
Słyszysz?
Właśnie: „nic”.
Jacob!
- Melody. - Jesteś miły?
Moja księżniczko! Oczywiście, bardzo miły.
Wiesz, że trochę strachu, czyni chłopca mężczyzną.
Prawda, Michael?
Tak, tylko się poznajemy.
Właśnie! Tylko się poznajemy.
Nic więcej.
Za starych przyjaciół
i za nowych.
Witaj w domu Umarłych.
To początek dobrej przyjaźni.
Chyba.
Manuela, muzyka!
Hej, jak się czujesz?
Jak gówno.
- Co się stało? - Przekonaj się sam.
Noc nie była wcale zła.
- Podobało ci się? - Tak...
Fajne zdjęcie.
Więc, kto to Danny?
Wczoraj mówiłeś jego imię.
Mój młodszy brat.
Zmarł.
Przykro mi.
Dobrze. Wstałeś.
Chodź, oprowadzę cię.
- I tak muszę lecieć. - Na pewno?
- Tak, baw się dobrze. - Jesteś pewna? - Jasne...
Zachowuj się.
Jak zawsze.
To dobra dziewczyna.
Chodź.
Tutaj, nikt z nami nie zadziera, jesteśmy kompletnie odcięci.
Co to za miejsce?
Był tu szpital psychiatryczny dla kobiet. Zamknięty 15 lat temu.
Dlaczego go zamknęli?
Ma, jak to zwą, „ciemną historię”.
Na tym korytarzu mieszkał chłopiec, Mauricio Rojas.
Urodził się tutaj, jak wszystkie dzieci z tego skrzydła.
Mauricio zabił się,
przebił sobie klatkę połamanym drążkiem od łóżka.
Jezu...
Tej samej nocy,
wszystkie pozostałe dzieci popełniły samobójstwo.
Podcięły sobie nadgarstki szkłem ze zbitych żarówek.
Nikt nie wie dlaczego.
Myślę, że lekarze wyprali im mózgi.
Miały dość życia w klatkach, więc odeszły na własnych warunkach.
Spadajmy stąd.
- Witaj w domu. - Dzięki.
Halo?
Wolność.
Patrząc na was, nie widzę wolności.
Widzę niewolników.
Niewolników przeszłości, sumienia.
Jedyna droga do wolności prowadzi przez śmierć.
Jako jeden z Umarłych...
Gotowi na śmierć!
Powiem wam,
wolność smakuje zajebiście!
Michael, chodź tutaj.
Dobrze mi tu. Dzięki.
Wcale nie.
Żyjesz w pieprzonej bańce.
I już czas ją przebić.
Dalej.
Nasz Michael szuka dachu nad głową.
Ale jeśli chce być jednym z nas, musi coś zrobić.
Jedną nogą w grobie.
Ale najpierw toast.
Za nowe początki.
Góra, dół, środek, tył!
A teraz,
teraz prawdziwy drink.
- Co to? - Przyjaciel, by nie spytał.
Co to było?
To, to dopiero początek.
Zaczynamy imprezę!
Żegnaj, Michael.
Danny?
Danny!
Michael!
Spójrz na mnie.
Michael, jesteś ze mną?
Tak? Widzisz mnie?
Ktoś stoi przed tobą.
Spójrz,
widzisz?
Michael,
to ktoś, kogo nienawidzisz.
Ktoś, komu życzysz śmierci.
Spójrz...
Zrób to...
Michael, Michael!
Jesteś ze mną? Tak?
Gratulacje, to twój pierwszy krok, by stać się Umarłym.
Więc, coś ty mi wczoraj dał?
Czarna Gwiazda, znana jako Yagé. Zmieszane wina z korzeniami z dżungli.
Turyści mówią na to Ayahuasca.
Dałeś mi pieprzone Ayahuasca?
Pomaga otworzyć umysł na duchowy świat.
Stawić czoła twoim demonom.
Dzisiaj używane w obrzędach uzdrawiających. Coś w tym stylu.
I tak, małe ostrzeżenie, by się przydało.
To by popsuło zabawę.
To jest ohydne! Tu są włosy.
Zrób mi przysługę i przynieś mi talerz dobrego jedzenia.
Przepraszam pana, każę zrobić nowe.
Ze wszystkich miejsc na świecie, dlaczego Medellín?
Urodziłem się tu. Moja mama była Kolumbijką.
Wiedziałem, że masz coś w sobie.
Zmarła, kiedy miałem pięć lat, wcale jej nie pamiętam.
Mój tata tu stacjonował, kiedy się poznali.
Nie wiedział nawet o moim istnieniu, póki nie zmarła.
Po jej śmierci, przyjechał po mnie i zabrał do San Diego.
I teraz wróciłeś.
A co z tobą? Nie masz akcentu tubylca.
Nie, urodziłem się tu, ale większość życia spędziłem w drodze.
Mieszkałem z szamanami w Chile i Peru.
Studiowałem w indyjskich aszramach labirynty życia...
- i śmierci. - Co sprowadziło cię z powrotem?
„Chimba”.
Cipka.
Nie...
dom. Ma sposoby, by nas ściągać.
Pozwól, że zadam ci pytanie:
Gdybyś wiedział, że został ci tylko rok życia...
Jak byś go przeżył?
Widzisz, życie to tylko długi widowiskowy zjazd w dół zbocza.
Wielu ludzi stara się czymś zająć po drodze.
Zwracają się do Boga albo próbują nadać swojemu życiu znaczenie.
Ale na końcu drogi,
obojętnie czy jesteś dobrą osobą, czy sukinsynem, spotyka cię to samo.
- Więc, róbmy, co tylko chcemy? - Dokładnie.
Niech pokażę ci coś, czego twój chłopak nie potrafi. No chodź!
Nie zgrywaj takiej trudnej.
Ja i inni, żyjemy tak, jakbyśmy już byli martwi.
Umarły nie ma obowiązków.
Nie żyje dla nikogo innego, nie martwi się tym, skąd wziąć na chleb.
Umarły nie ma przeszłości.
Umarły niczego nie żałuje.
Robimy, co chcemy, kiedy chcemy i walić całą resztę.
Zaczekaj tu.
Przepraszam pana.
- Tak? - Pan wybaczy mój hiszpański.
- Jak nazywa się ta dzielnica? - Santo Domingo.
Czy chcesz zostać Umarłym?
Chodźmy.
Trzy kilometry najdzikszych zakrętów Medellín,
dzikszych niż matka Pauly'ego.
To szaleństwo.
Twój strach cię kontroluje.
Jeśli boisz się śmierci, ona cię kontroluje.
By być jednym z nas, nie możesz znać strachu.
- Boisz się, Michael? - Nie boję się, życie mi miłe.
„Nie boję się, życie mi miłe”. Powinnam była zabrać moje mega tampony.
- Po co? - Dla tej strachliwej cipy.
Żyj, jakbyś był martwy, jest wtedy o wiele zabawniej.
Zobacz go!
- Boisz się, Michael? - Co ty robisz?
Puszczaj! Puść mnie!
Puść!
- Udało ci się! - Prawie zginąłem!
O to chodzi.
Prawie.
- Myślisz, że to jest zabawne? - Spokojnie, chłopaki.
Stojąc tam na górze bałeś się śmierci, ale ruszyłeś.
I jak teraz się czujesz?
Napięcie mięśni, drżenie kręgosłupa, dreszcze na skórze.
To elektryczne.
Czujesz, że żyjesz, ocierając się o śmierć.
Tak właśnie żyjemy.
Czego chcesz, Michael?
Więcej.
Ludzie myślą, że mogą nam rozkazywać.
Myślą, że są starsi, wszystko wiedzą, ale wiesz co?
To nieprawda.
Chcesz wiedzieć, dlaczego zostałem Umarłym?
Bo jedyne co jest pewne to
to, że jesteśmy tu i teraz i tylko to się liczy.
Ludzie sterczą w myślach o przeszłości.
Mówią, że co zrobimy dziś, da owoce w przyszłości, ale wiesz co?
Nie jest tak. Liczy się tylko tu i teraz.
Przeszłość nie istnieje.
Danny?
Wszystko ok?
To tylko halucynacje, tylko halucynacje.
Będziemy mieli najlepszy sprzęt.
Odbiorę kilka przysług i będzie cały arsenał.
Najlepszy dźwięk.
Sprawię, że rzeka dragów przepłynie przez to miejsce.
Zioło, zioło, zioło, tony zioła.
Weź się w garść, Michael, dalej.
Ketamina, GHB...
- I Czarna Gwiazda. - Czarna gwiazda?
Chcę, żeby każdy to wypił.
Nie, nie nie, jeśli chcesz, załatwię ci to.
To będzie największa impreza jaką widzieliśmy.
To tylko w twojej głowie. Po prostu widzisz rzeczy.
Michael, co widzisz?
Nic, stary, w porządku.
- Nie, serio... - Tak, wszystko ok, chodźmy.
Wszystko ok, wyluzuj.
- Co się dzieje? Co się dzieje? - To tylko koszmary, ja też je mam.
Spokojnie. Wszystko ok, wszystko ok.
Powinieneś to posprzątać.
Nie przeraża cię to miejsce?
Boisz się?
- A co, ty nie? Wcale? - Jestem gotowa na wszystko.
- Dalej, ścigamy się. - Dobra.
Na trzy.
Trzy!
Oszustka!
- Frajer! - Utknąłem!
Melody?
Boże!
- To nie jest śmieszne. - Nabrałam cię.
Wystraszyłaś mnie na śmierć.
O to chodziło...
Skąd to masz?
Chodź, pokażę ci.
Tutaj.
Zobacz to.
To jedno z dzieciaków, które się zabiło.
Chyba nie ma sensu niszczenie ich akt, skoro nie żyją.
Chyba tak...
Dalej, skacz!
- Chodźmy. - Jesteś tego pewna?
Tak! Robiłam to milion razy!
Widzisz? Nie było trudno.
Dalej, Michael.
Naprawdę? Ochlapiesz mnie teraz?
Serio?
- Masz przerąbane. - Serio? - Już po tobie.
To tylko zwidy, to tylko...
Gdzie idziesz? O co chodzi?
Michael!
Michael,
co się dzieje?
Mój młodszy brat, Danny. Widziałem go w wodzie.
Nikogo tam nie było.
Już dobrze.
Widzę różne rzeczy.
Od pierwszej nocy w szpitalu, coś jest ze mną nie tak.
Miewałem koszmary, ale to...
To jest gorsze.
Jakbym czuł jego obecność wszędzie, gdzie pójdę...
To pewnie alkohol.
To nie jest prawdziwe.
Zmarł z mojej winy.
To moja wina...
I jego nie ma.
Kochałeś go?
- Oczywiście. - Więc, na pewno to wiedział.
I wybaczyłby ci.
Mauricio, zdejmij maskę, kiedy jesteśmy razem.
Nie.
- Zdejmij ją, nic ci tu nie grozi. - Nie, nie zdejmuję maski.
Wciąż miewasz koszmary?
To nie są koszmary, kiedy mam je na jawie.
Shapishico.
Shapishico to tylko historia, nie istnieje.
Spokojnie.
Przepraszam, doktorze. Czas na jego lekarstwo.
- Zdejmij ją, kiedy jesteśmy tutaj. Tylko ja i ty. - Nie!
- Mauricio, weź swoje lekarstwo. - Nie, nie zdejmę maski.
- Wszystko będzie dobrze. - Nie! Nie chcę.
Musisz to wziąć, będzie dobrze. To ci pomoże, nie martw się.
To wszystko pogarsza.
Nie!
- Nie wezmę tego. - Spokojnie.
Widzisz? Nic się nie stało. W porządku.
Nie, Shapishico.
Shapishico to tylko opowieść, nie istnieje.
- Zgubiłeś się? - Nie, tylko się rozglądam.
Jacob może cię tu chce.
Ale reszta z nas nie.
- Serio? - Tak. Uważaj.
Lepiej zostawić zmarłych w spokoju.
Przepraszam, doktorze, czas na leki pacjenta.
- Nie, nie wezmę leków. - Mauricio, nie martw się, to nic takiego...
Nie, nie wezmę tego.
Powinieneś trzymać się komórek. Maski wcale nie schodzą.
Nie chcę tego sprzedać. Tu z tyłu jest coś napisane.
To inskrypcja mająca odstraszać złe duchy.
Dzieciaki robią tak z boogeymanem.
- Ale Shapishico, to interesujące. - Dlaczego? Co to Shapishico?
To część tutejszego folkloru.
Rodzaj starożytnego zła. Duch, który wchodził w ludzi.
Żywił się ich cierpieniem, aż ich zniszczył.
Niektóre plemiona używały Yagé
jako łącznik między Shapishico i dzieckiem,
wierząc, że duch w nim urośnie,
a gdy będzie wystarczająco mocny,
przeprowadzą ceremonię, gdzie reszta plemienia wypije Yagé
a nawiedzony poświęci się uwalniając ducha.
Ofiary są kluczowe dla rytuału.
Więc ta osoba zabiłaby się zarażając wszystkich? Dlaczego?
Jego jedyny cel to rozprzestrzenianie się.
Prowadzi do obłędu, w którym człowiek odbiera sobie życie.
Ludzie nadal w to wierzą?
Duchy, demony, potwory.
To tylko słowa na opisanie rzeczy, których nie rozumiemy.
Ale za zabobonami kryje się prawda.
- Myślisz, że mogę to pożyczyć? - Ale bądź ostrożny.
To jedna z niewielu.
Zajmę się tym.
Dzięki, Hector.
Uważaj na siebie.
Melody mówiła, że martwi się o ciebie.
Mówi, że masz halucynacje. Coś o...
Twoim bracie?
Mówię ci, byłem tam, widziałem rzeczy, które ty widzisz.
O czym ty mówisz?
Wszyscy widzieliśmy.
To część bycia jednym z nas,
twoje oczy są otwarte po raz pierwszy i jasność cię razi.
- Dlaczego nikt mi nic nie powiedział? - Ależ tak.
Powiedziałem ci, że Yagé otworzy twój umysł na duchowy wymiar,
pomoże stawić czoła demonom, opanować je...
Jak mogę to przerwać?
Kiedy zrozumiesz, że nic się nie liczy.
Ani życie, ani śmierć.
Będziesz gotowy.
Już jestem gotowy.
Ta droga była kiedyś częścią szlaku Aurrá.
Wierzono, że prowadzi na szczyt świata.
Podczas rytuału przejścia,
chłopiec musiał wyjść nocą,
przebyć szlak,
stawić czoło ciemności...
sam.
Kiedy przybyli Hiszpanie, ludzie Aburra zostali podbici.
Jednak, zamiast się poddać,
wojownicy weszli na szczyt i powiesili się.
Wierzyli, że lepiej umrzeć wolnym, niż żyć w niewoli.
Aż do dziś ludzie oddają im cześć.
Setki, zbierają się co rok, by przejść ten szlak.
Przyprowadziłeś mnie tu, żebym się wspiął?
Cholera!
Widziałeś kiedyś popłoch, Michael?
To czysty zwierzęcy instynkt.
Grupa jednostek, z jednym umysłem, to chaos.
Postawisz człowieka na ich drodze i jego pierwszym odruchem jest ucieczka.
My nie uciekamy.
Jeśli zostaniesz na drodze, aż się skończy...
Aż co się skończy?
Bieg w popłochu.
Pamiętaj: już jesteś martwy!
Tak, tak, tutaj.
Hej, zdziro! Co ty wyprawiasz?
Odwaliło ci? Zamalowujesz mój znak.
- To znikające coś? - Nie dotykaj jej.
Michael! Michael, w porządku.
Co tam, gringo? Jesteś twardzielem?
Twój znak... Był gówniany.
Musiałeś go namalować własną cipką.
Właściwie cipką twojej dziewczyny.
To cię nie dotyczy.
Nie chcę problemów.
Zaraz będziesz je miał.
Co jest, dziwki! Cofnąć się!
No co, skurwiele, co jest?
Odłóż nóż, pizdo.
Na ziemię.
Na ziemię!
Nie myśl, po prostu to zrób.
Zrób to!
Wykończ go!
I kto jest teraz twardzielem?
Witamy wśród Umarłych.
Zapamiętaj to uczucie. Będzie z tobą do dnia twojej śmierci.
A jutro, urządzamy imprezę na twoją cześć.
Za Michaela!
Gotowi na śmierć!
Co to wszystko znaczy?
Świętujemy.
Co?
Jestem jednym z Umarłych.
- Chodź, musimy pogadać. - Serio? Teraz?
Tak... Chodź.
Myślałem, że tego chcesz. Ty mnie tu przyprowadziłaś.
Nie przyprowadziłam cię tu, byś był jednym z nich.
Przyprowadziłam cię, bo nie miałeś się gdzie podziać.
- Chciałam ci pomóc. - Nie potrzebuję twojej pomocy.
Jacob nie jest nieomylny.
- Nie musisz być jak on. - Tu nie chodzi o Jacoba, tylko o mnie.
Czuję się zajebiście.
Jeśli ci na mnie zależy, ciesz się ze mną.
Wiesz co?
Skończyłem martwić się rzeczami bez znaczenia.
Więc jestem bez znaczenia?
- Pieprz się! - Hej!
- To boli. - Dobrze.
Jakiś tatuaż nie zmieni tego, kim jesteś.
Myślisz, że to cię umocni, ale jesteś słaby.
Mały przestraszony chłopiec uciekający przed swoimi problemami.
Myślałam, że jesteś kimś więcej.
Stary, mam rację?
Melody!
Danny?
Vince!
Vince!
Odpowiedz mi. Odpowiedz mi, proszę!
Poświęcenia są kluczowe dla rytuału.
Hector, musisz mi pomóc! Hector, potrzebuję pomocy!
Co się stało?
Zaczęło się tydzień temu, gdy wypiłem Yagé. Mam koszmary na jawie, nie wiem.
Nie wiem, co robić, potrzebuję pomocy.
O czym ty mówisz? Siadaj.
Mój kumpel, Vince, podciął sobie nadgarstki,
widzieliśmy te same rzeczy, które pokazałeś mi w książce.
Jeśli czegoś nie zrobię, czeka mnie to samo.
Jeśli to ma coś wspólnego z Yagé, musisz porozmawiać z twoim Taitą.
Z kim?
Z Taitą. Szamanem.
- Kto przeprowadzał twoją ceremonię? - Nikt, po prostu dali mi to a ja wypiłem.
Yagé to nie jakiś narkotyk z ulicy.
To drzwi do innego wymiaru. I bez Taity, zostawiłeś te drzwi otwarte.
Ktokolwiek dał ci Yagé, wiedział o tym.
To ci kolesie, z którymi nocuję w opuszczonym szpitalu.
Znam kogoś, kto może ci pomóc.
Wielu myśli, że rozumie Yagé.
Ale to kłamstwa i manipulacje.
To, co widzisz, to nie twój brat.
Jest w tobie bardzo ciemna moc. Używa twoich uczuć przeciwko tobie.
Shapishico.
Plemiona Shapishico wymarły, ale duch pozostał.
Zabójstwa, ofiary i rytuały.
Szpital znajduje się w epicentrum tych wydarzeń.
Duch jest odpowiedzialny za śmierć dzieci.
Chcieli wskrzesić ducha, stworzyć grono jego wyznawców.
Ale wszyscy zmarli, tak?
Nie wszyscy.
Zamykamy na dzisiaj.
W porządku, tylko zwrócę to za przyjaciela.
Shapishico wymaga ofiar.
Ale dobrze go używając, Yagé da ci szansę walczyć.
Musimy zacząć teraz.
To pomoże ci kontrolować strach.
Słyszałam o Vince'ie.
Przykro mi. Nie wiem, co powiedzieć.
Nie trzeba słów.
Śmierć to część nas.
Musimy ją zaakceptować.
Duch w tobie jest silny. Dobrze pasujesz na ofiarę.
Przez wieki Shapishico zabrał wiele żyć.
Musisz z nim walczyć.
Uspokój się i skoncentruj.
Zajrzyj w głąb siebie. Tam znajdziesz prawdę.
A prawda pomoże ci zwalczyć zło.
Wiesz, gdzie jest Michael?
Muszę z nim pogadać.
Możesz to zrobić dzisiaj na imprezie.
Nie wierzę, że wciąż chcecie zrobić imprezę.
Tego chciałby Vince.
Chodź, Danny, robiłem to setki razy, będzie dobrze.
- Boję się. - Nie będę z tobą schodził.
Albo skaczesz, albo zejdziesz sam.
- Skacz! - Nie!
No dalej!
Danny!
Jest w tobie ciemna moc.
Duch, który wchodzi w ciała ludzi.
Żywi się ich cierpieniem, aż ich nie zniszczy.
To, co widzisz, to nie jest twój brat.
Nie jesteś Dannym!
Nie jesteś moim bratem!
Nie jesteś Dannym! Nie jesteś moim bratem!
Nie jesteś moim bratem!
Shapishico wszedł we mnie, kiedy popchnąłem Danniego.
- Danny... Danny. - Nie, nie, czekaj.
Moc w tobie jest silniejsza niż myślałem.
Nie idź! Musimy dokończyć rytuał. Czekaj!
Hector?
SZPITAL ZAMKNIĘTY Jedyny ocalały - Jacob C.
Jacob.
Michael!
Melody... Gdzie jesteś...
Wszystkie dzieci z tego skrzydła urodziły się tutaj.
Myślę, że lekarze wyprali im mózg.
To wszystko pogarsza.
- Wszyscy zmarli? - Nie wszyscy.
Więc odeszli na własnych warunkach.
Twoje oczy są otwarte po raz pierwszy i światło je razi.
Dom ma sposoby, by nas ściągnąć...
Żyjesz w pieprzonej bańce...
I już czas by pękła.
Michael, chodź ze mną.
Witaj w domu.
Żegnaj, Michael.
Michael, co się dzieje?
Wszystko OK?
Przez cały czas, rzeczy, które widzę, to nie halucynacje.
To wspomnienia.
Urodziłem się tutaj...
W tym szpitalu.
O czym ty mówisz?
Jacob też.
Wychowaliśmy się tutaj.
Michael, przerażasz mnie. O co chodzi?
Lekarze, dawali nam Yagé, na pewno.
Oboje jesteśmy zainfekowani.
Żegnaj, Michael.
Jacob zabił mojego przyjaciela, Hectora. Musimy iść.
Nie ma mowy. Nie idę z tobą.
Melody, musisz mi zaufać.
Obiecuję, że wszystko ci opowiem, ale teraz nie mamy czasu. Musimy iść, teraz!
- Te drzwi nigdy nie są zamknięte. - To rytuał.
Chodź!
Michael!
Melody!
Puszczaj mnie!
Melody!
Witaj w domu, Michael, dobrze, że wróciłeś.
Puść mnie!
Cofnij się!
Puszczę ją, ok?
Pieprz się!
Zamknij się.
Widzisz, Melody, potrzebuję cię, bo Michael musi coś dla mnie zrobić,
a wątpię, czy zrobi to, jeśli nie będę miał tego.
Wiem, co chcesz zrobić. Wiem, dlaczego tu jestem.
Wszystko pamiętam.
Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem ci powiedzieć.
To mnie wykańczało.
To, co się nam stało, co nam zrobili, było złe.
Nie, to był dar.
Uciekłeś od niego, ja go przyjąłem.
Zawsze tam był, chowając się za twoimi oczami.
Jesteśmy tacy sami.
Nie jestem zabójcą.
Naprawdę?
A co powiedziałby na to twój brat?
Chcę cię o coś zapytać, Michael. Czy on krzyczał?
Widziałeś, jak spada, Michael?
Czułeś się wtedy silny? Poczułeś siłę, poczułeś siłę pokoleń.
Ofiara Mauricio była początkiem nowego pokolenia.
Przetrwaliśmy, bo byliśmy silni.
I siła w nas jest większa, niż w kimkolwiek przed nami.
Mamy szansę skończyć to, co on zaczął!
- Nikt więcej nie musi umrzeć. - Wszyscy musimy umrzeć!
- Jacob, proszę! - Każdy umiera! Cofnij się!
Mam ją pociąć?
Widzisz, Michael, dziś każdy tutaj ma w żyłach Czarną Gwiazdę.
To pochodna Yagé.
Starożytny narkotyk z dystrybucją XXI wieku.
Wszystko, co przeżyłeś prowadziło do tej chwili.
Przygotowywałem cię.
Gotowy na śmierć?
Mogę to zatrzymać.
- Nie musisz tego robić. - Nie, to musi być któryś z nas.
A ja wolę, byś to był ty.
I myślę, że jeśli przyszedłeś tu dla małej Melody, to może...
umrzesz za nią.
Masz skoczyć z dachu.
Poświęć się i zgiń tak jak twój brat.
Nie, nie!
Po to tu jesteś!
Chodźmy.
I kto jest teraz twardzielem?
Wszystko będzie dobrze, Michel. Trzymaj się ok?
Zabieram cię do szpitala.
Potem pojedziemy, gdzie będziesz chciał.
Zostań ze mną!
Tylko zostań ze mną, słyszysz mnie?
Słuchaj mnie!
Gdzie chcesz pojechać, Michael?
Gdzie chcesz jechać?
Do domu.
Starzy ludzie mówią,
że smutek tworzy dziurę w naszym sercu
i że duch Shapshico ją wypełnia.
Prowadzi nas do szaleństwa,
szepcząc nam w uszach, aż poświęcimy się, by go uwolnić...
Gotowi na śmierć...
I szerzy się potem jak zaraza...
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.