Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
zdolność do zmiany rzeczywistości fizycznej...
wyłącznie siłą woli.
Nazwali tę zdolność „dostrajaniem”.
Ale, umierali.
Ich cywilizacja upadała...
i tak porzucili swój świat...
szukając lekarstwa na własną śmiertelność.
Ich niekończąca się podróż zaprowadziła ich do małego niebieskiego świata...
w najdalszym zakątku galaktyki...
... naszego świata.
Myśleli, że w końcu znaleźli to ...
czego szukali.
Nazywam się dr. Daniel Poe Schreber.
Jestem człowiekiem.
Pomagam obcym w eksperymentach.
Zdradziłem swój własny gatunek..
M R O C Z N E M I A S T O
Jesteś zdezorientowany, prawda? I nieco przerażony.
Wszystko w porządku. Mogę ci pomóc.
Kto mówi?
Jestem doktorem. A teraz musisz mnie wysłuchać.
Był pewien eksperyment. I utraciłeś pamięć.
Coś poszło nie tak. Twoja pamięć została wymazana.
Rozumiesz mnie?
Nie rozumiem. Co tu się u diabła dzieje?
Posłuchaj mnie. Właśnie teraz idą po ciebie pewni ludzie.
Nie daj im się znaleźć. Musisz uciekać.
Halo? Jesteś tam?
Witam, panie Murdoch. Dzwonili do pana z kawiarni Automat.
Powiedzieli, że zostawił tam pan swój portfel.
Sugeruję, by go pan odzyskał, jako że zapłacił pan tylko za 3 tygodnie,
a pański pobyt zakończył się jakieś 10 minut temu.
Jestem tu od 3 tygodni?
Wszystko jest tu wypisane, czarno na białym, panie Murdoch.
Data i dzień.
System rezerwacji jest niczym nasze łóżka. Wszystko zadbane i porządne.
Ureguluję to, kiedy wrócę.
Oby tak było. Jedna rzecz czyni z pana gościa,
a w tym wypadku są nią pieniądze.
Zasady to zasady. A 3 tygodnie, to 3 tygodnie.
Nie ma odpuszczania za dobre zachowanie.
Pan Murdoch... Gdzie on jest?
Wyszedł stąd nie więcej niż 5 minut temu.
A teraz zaśnij.
Hej, cukiereczku!
Mówi, że był lekarzem twojego męża.
Chce z tobą porozmawiać.
Lekarz medycyny, Daniel P. Schreber Psychiatra
Przepraszam.
Pan doktor Shr...
Schreber. Proszę wejść.
Pani to zapewne Emma Murdoch.
Dziękuję, że od razu zgodziła się pani na spotkanie.
Co to jest?
Dość prymitywny eksperyment... Stworzony na potrzeby moich badań.
Nie rozumiem.
Powiedział pan, ze jest doktorem mojego męża, ale on nigdy mi o tym nie wspominał.
Prawda jest taka, pani Murdoch...
Że John przychodził na wizyty od dość długiego czasu.
Borykał się z nieustającym uczuciem zdrady,
mających swój zalążek w waszych problemach małżeńskich.
- John powiedział co się stało? - Tak.
Kiedy widziała go pani po raz ostatni?
3 tygodnie temu.
Spakował swoje rzeczy do walizki. Był na mnie bardzo zły.
Rozumiem jak trudne to musi być dla pani.
Ale ze względu na Johna, wolałbym
abyś myślała o mnie jak o przyjacielu, Emmo.
Wygląda na to, że John doznał załamania psychicznego.
I całkowitej utraty pamięci.
Prawdopodobnie dręczą go urojenia.
W grę wchodzi przemoc.
Emmo...
Gdyby się z tobą skontaktował, a podejrzewam, że tak będzie,
to wtedy powiadom mnie natychmiast. Rozumiesz?
Koniecznie muszę z nim porozmawiać jako pierwszy.
Gdziekolwiek jest twój mąż, to z pewnością próbuje odszukać...
Samego siebie.
Dobry wieczór, panie Murdoch.
Pan Murdoch, prawda?
Pan J - coś tam - Murdoch?
J. Murdoch.
Jak masz na imię? Justin? Jerry?
Nie.
Nazywam się Jason Murdoch. John Murdoch.
Jake Murdoch. Jak leci?
Cześć. Jestem Jack Murdoch.
Cześć.
Bumstead.
Powiedziałem mu, by dawał kasę.
Mówię, "Słuchaj, 3 tygodnie, to 3 tygodnie."
Więc gdzie jest nasz zwycięzca?
Na górze, sir, pokój 614.
Kolejna dziwka.
J. Murdoch.
Dobry wieczór, Husselbeck.
Inspektor Bumstead.
Masz rozwiązane sznurowadło.
Sir.
Cieszę się z pańskiej obecności tutaj.
Mówią, że detektyw Waleński nieźle się tym przeraził.
Daj mi to co ci przekazali, Husselbeck.
No proszę. Wygląda na to, że ktoś tutaj obudził się po złej stronie łóżka.
- Halo? - A, to ty.
Zostawiłeś tu portfel, kolego.
Kiedy to się stało?
Podczas ostatniej wizyty.
- A kiedy tu byłem? - Kiedy zostawiłeś swój portfel.
Oczekujesz, że będę to pamiętał?
Halo. Przepraszam.
Nie, nie, poważnie.
Podejrzany?
- Gdzie to idziemy, szefie? - Do domu.
A gdzie to mieszkamy?
Czy wy już naprawdę nie macie nic lepszego do roboty?
Staram się tylko wywiązywać ze swoich obowiązków, May.
Gdybyś nie zauważył, to po mieście grasuje zabójca.
Może powinniście rozejrzeć się za nim, zamiast tak czekać bez sensu?
Dobra, spadaj stąd.
Chodź.
W kółko, w kółko kręci się.
Gdzie wtem stanie? Nie wie nikt.
Ile to już mamy, Husselbeck? Łącznie 6 dziwek?
Coś koło tego.
Dajmy mu szóstkę za włożony wysiłek.
Myślisz, że tej nocy mógł zmienić swój styl?
Głupio wyszło z tym Waleńskim, co?
Chyba widział dostatecznie dużo.
Inspektorze Husselbeck...
Jaki zabójca zmienia swoj styl, by ocalić zdychającą rybkę?
Nie mam pojęcia, sir.
Bumstead! Co cię tu sprowadza?
Zabójca bawi się z nami, a wszystko przez Waleńskiego.
Z całym szacunkiem, nadinspektorze,
ale znam Eddiego od bardzo dawna. To dobry glina.
Być może Waleński był kiedyś niezłym stróżem prawa, ale zszedł na złą ścieżkę dawno temu.
Chcę rozmawiać z Bumsteadem!
Za nim.
Stój!
Frank, Frank!
Bierz go!
Obserwują nas!
Na ziemię.
Nie ma dla nas ratunku!
Nie chcemy cię skrzywdzić.
Boże, nie widzicie tego?!
Puśćcie mnie!
Nic wam nie zrobię!
- Kto to był? - Waleński.
Detektyw Waleński
To kara za moje grzechy, tak?
Co uczyniłem, by na to zasłużyć?
Od czego zaczniesz?
Wszystkie opisy spraw jakimi zajmował się Waleński, powinny znajdować się tutaj, więc...
Więc wszystko tutaj powinno dotyczyć jego.
Taka niewielka paranoja.
Mamy wyniki analizy odcisków palców.
To jakiś żart?
Niczego nie wyrzucajcie.
Inspektorze Bumstead.
Chciałam zgłosić zaginięcie mojego męża.
Proszę położyć to na biurku
Powiedziano mi, bym zgłosiła się do pana.
Nazywa się John Murdoch.
Dlaczego nie zgłosiła tego pani wcześniej?
Bo jeśli pani mąż zaginął tak dawno temu, jak pani mówi...
Myślałam, że może ode mnie odszedł.
A wtedy skontaktował się ze mną pewien doktor.
Od jak dawna są państwo małżeństwem?
Prawie cztery lata.
Dlaczego pan pyta?
Bo nie czuje się pani dobrze z pierścionkiem na palcu.
Tak jakby nienawykła pani do jego noszenia.
Nie, nigdy go nie zdejmuję.
Czy te nazwiska coś pani mówią?
Nie. Kim są te kobiety?
Dlaczego szuka pan mojego męża?
Zostanie o coś oskarżony?
Być może. Może o morderstwo.
Kto został zamordowany?
- Która z nich? - Wszystkie.
Pani Murdoch, przepraszam.
Nie chciałem pani zmartwić.
Żałuję, że tu przyszłam. Oboje popełniliśmy błąd.
Pani Murdoch, jeśli pani pozwoli...
Niech da mi pani chwilę na wyjaśnienia.
Zaraz wrócę.
Spotkaliśmy się już kiedyś?
Jeśli tak... To mam nadzieję, że ciągle żyjesz.
Jak ci na imię, kochanie?
John.
Dobre imię.
Tak.
Tak sobie pomyślałem...
Że to co robisz...
Wydaje się być nieco niebezpieczne...
Zwłaszcza teraz.
Skąd wiesz, że nie jestem mordercą?
Nie wyglądasz mi na takiego. Czemu pytasz?
Masz jakieś zachcianki, o których powinnam wiedzieć?
Cholera.
Odwiedź Shell Beach
Morderca znowu atakuje! Polowanie na mordercę w toku!
Morderca wciąż na wolności
Więc w końcu odkryłeś swoją ohydną naturę.
Kim jesteście?
Moglibyśmy zapytać o to samo, prawda?
Teraz zaśnij.
Panuje nad materią.
Co musimy uczynić? Ten człowiek jest niebezpieczny.
Mówi się, że panuje nad materią.
To niemożliwe.
Widzieliśmy to na własne oczy.
Nie mogliśmy go zmodyfikować.
Po przebudzeniu są nieobliczalni.
Znajdujemy ich wędrujących, niczym zagubione dzieci.
Ale ten był inny, prawda?
Co na to doktor?
Nie podał się do raportu.
- A Pan Szybki? - Nie ma już Pana Szybkiego.
Pan Szybki nie żyje.
Biedny, Pan Szybki.
Czy Pan Księga o tym wie?
Nie powinniśmy o tym wiedzieć Panie Ręko?
Zanim podzielimy się tą wiedzą, musimy dowiedzieć się więcej.
Nie dowiemy się niczego, dopóki go nie opanujemy.
Panie Mrok, udasz się na Wschód.
Panie Twarz, ty zajmij się Zachodem.
Pan Rękawica, Południe.
Pan Cień, Północ.
Musimy go mieć.
Naprawdę uważa pan, że mój mąż mógłby dokonać tych wszystkich morderstw?
A pani?
Miejmy nadzieję, że się mylę.
John.
Tak bardzo się o ciebie martwiłam.
To kara za coś?
Jeśli znikając, chcesz mnie za coś ukarać, to wcale mi się to nie podoba.
Nie wiem o czym mówisz.
Te klucze znalazłem w swojej kieszeni.
Wnioskuję z tego, że tu mieszkam.
A ty zapewne jesteś moją żoną?
Zapewne?
John.
Ty naprawdę...
Naprawdę nie wiesz kim jestem, prawda?
Dzwonił twój doktor.
Właśnie tego się obawiał.
Mój doktor?
Tak...
Dał mi tę wizytówkę.
Desperacko cię poszukuje.
Schreber.
Czuję się, jakbym żył w jakimś koszmarze.
Co się ze mną stało? Dlaczego chodziłem do doktora?
Miałam romans.
Wpadłeś w furię.
Policja cię szuka.
Wiem. Widziałem gazety.
"Zabójca czyha na przechodniów"
Byłem z jedną z tych kobiet...
Zanim tu przyszedłem.
Nie rozumiem.
Spotkałem ją poza Automatem.
Chyba chciałem się sprawdzić.
Chciałem wiedzieć, czy jestem do tego zdolny.
Może postradałem zmysły, ale kimkolwiek jestem, to ciągle ja i nie jestem zabójcą.
Wierzę ci.
Tak?
Co?
Samochód, w którym przyjechałaś.
To glina. Podrzucił mnie do domu.
Nie wiedziałam, że ciągle tu jest.
John.
Nie ruszaj się, kolego!
Czekaj. Złapałeś niewłaściwego człowieka.
Proszę się odsunąć.
Nikogo nie zabiłem.
Na razie jesteś podejrzany. Odwróć się.
Wysłucham cię.
Nie uwierzysz w to, co mam do powiedzenia.
Spróbuj.
Ktoś mnie wrobił.
Jest pewna grupa ludzi. Chcą mnie zgładzić.
I nawet nie wiem, czy... Oni nie są...
Kto wysłucha wariata?
Proszę się odwrócić, panie Murdoch.
Uciekaj!
Nikt mnie nigdy nie słucha.
Murdoch, stój!
Murdoch!
Doktor Daniel P. Schreber Psychiatra
Jak daleko?
Jesteśmy prawie na miejscu, przyjacielu.
Znasz przypadkiem drogę do Shell Beach?
Żartujesz? Z żoną spędziliśmy tam nasz miesiąc miodowy.
Musisz jechać Main Street West...
Albo przejechać przez całe miasto i...
To całkiem zabawne. Jakbym zapomniał,
czy trzeba jechać przez Main Street West, czy przeciąć całe miasto.
Przykro mi, Inspektorze, że nie mogę być bardziej pomocny,
ale jestem już spóźniony na pewne spotkanie.
Doceniam, że poświęcił mi pan swój czas.
Tylko zastanawia mnie jedna rzecz.
W trakcie mojej kariery spotkałem sporą liczbę morderców.
Murdoch jest od nich inny.
Prawdopodobnie nie pogrzebał pan wystarczająco głęboko w tej sprawie.
Dobrze wiem, kiedy ktoś mnie oszukuje, doktorze.
Proszę wybaczyć Inspektorze, ale nie jest pan lekarzem.
Ocenianie osobowości to moja działka.
Więc może mógłby mi pan dać kilka wskazówek.
Oczywiście.
Zacznijmy od pana.
Jest pan pan bardzo drobiazgowym człowiekiem.
Pochłoniętym przez szczegóły.
Powiedziałbym, że prowadzi pań życie swego rodzaju samotnika.
Miłego wieczoru, Inspektorze. Naprawdę muszę już iść.
Koniec czasu. Basen zostanie zamknięty.
Doktorze Schreber.
Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że zostaliśmy zmuszeni do odszukania pana.
Wie pan, jak niekomfortowo czujemy się w tej... wilgoci.
- Przepraszam, ja... - Nie wstawił się pan do raportu.
Bałem się. Wiecie, że mam słabe serce.
Uważamy, że powodem pańskiej słabości nie jest serce.
Znaleźliśmy to w jego pokoju hotelowym.
Czy znowu mamy reprodukować wspomnienia pana Murdocha?
Chciałem go zmienić, ale zbudził się i wybił mi strzykawkę z ręki.
Probowałem go powstrzymać, ale był dla mnie zbyt szybki.
Nie posiada wspomnień, tak?
Tylko fragmenty. Procedura została przerwana.
To kwestia jego złapania.
Już wcześniej mieliście uciekinierów, prawda?
Ten jest inny, doktorze. Potrafi panować nad materią.
To niemożliwe. Sądziłem, że tylko wy macie tę umiejętność.
Ponownie zmodyfikujesz wspomnienia obiektu.
Oczywiście. Zmodyfikuję go raz jeszcze.
Nie. Potrzebujemy ich do innych celów.
Już prawie północ, doktorze Schreber.
Porozmawiamy po dzisiejszym zebraniu.
Żadnych opóźnień więcej.
Żadnych niekonsekwencji w pańskim zachowaniu.
Wydaje się pan taki wątły, Doctor.
Odrobina ćwiczeń dobrze panu zrobi.
- Wejdź. - Kate.
- Co z nim? - Bez zmian.
Waleński? To ja, Frank.
Wejdź.
Zamknij drzwi.
Przejrzałem część twoich starych raportów.
Interesująca sprawa.
Taka, która może cię wywindować, albo zniszczyć ci karierę.
Tak, pracowałem nad tym.
I co? Co się później stało, Eddie?
Nic się nie stało, Frank.
Całymi dniami szwędałem się po metrze, kręcąc się w kółko.
Myśląc o kołach.
Nie ma stamtąd wyjścia.
Przeszukałem każdy cal tego miasta.
Przerażasz swoją żonę, Eddie.
Nie jest moją żoną.
Nie wiem kim ona jest. Nie wiem kim my wszyscy jesteśmy.
Co cię tak odmieniło?
Jak często myślisz o przeszłości, Frank?
Tak jak każdy inny.
Chciałem sobie przypomnieć, zwyczajnie przypomnieć pewne fakty z mojej przeszłości.
Ale im bardziej się starałem, tym bardziej wszystko stawało się niejasne.
Nic nie wydawało się prawdziwe.
Jakby całe moje życie było tylko snem,
a kiedy się zbudzę, to będę kimś innym.
Kimś zupełnie innym.
Widziałeś coś, prawda, Eddie?
Coś związanego z twoją sprawą.
Nie ma żadnej sprawy. I nigdy nie było!
To jeden, wielki żart! Zwykły psikus!
Wymagania na dzisiejszą noc to:
12 rodzinnych albumów ze zdjęciami, 9 pamiętników,
17 listów miłosnych, posegregowane fotografie z dzieciństwa,
26 portfeli, dowodów i kart bezpieczeństwa.
Te rzeczy przywracają wspomnienia.
To jest jeszcze ciepłe.
Co to takiego?
Wspomnienia wspaniałej miłości?
Może cały katalog zdobyczy?
Wkrótce się tego dowiemy.
Zapewne tego nie docenisz, prawda Panie Jakiśtam?
Nie ten typ zdobyczy, który byłbyś w stanie pojąć.
Zobaczmy.
Odrobina nieszczęśliwego dzieciństwa.
Szczypta młodzieńczego buntu.
I ostatnie, ale nie najgorsze,
tragiczna śmierć w rodzinie.
Doktorze.
Pan Księga.
Dlaczego Murdoch nie zasnął, jak inni, podczas przestrajania?
Nie wiem. Być może jest o krok wyżej w drabinie ewolucji.
Wybryk natury. Przystosowuje się, by przetrwać.
Czego pan oczekuje? Czy nie szukał pan ludzkiej duszy?
Czy nie taki jest cel tego małego zoo?
Dlatego właśnie zmieniacie ludzi i rzeczywistość każdej nocy.
Może właśnie znaleźliście to, dostaniecie za swoje...
Wyszkolenie naszych umiejętności wymaga kilkuset lat waszego życia.
Pomysł, że zwykły człowiek wykształcił w sobie umiejętność kontrolowania materii...
Jest absurdalny, wiem!
Ale jak to inaczej wyjaśnić?
Już pora.
Wstrzymać czas!
Koliste rany kłute w identycznych partiach ciała
Mam już tego dość.
Nie mogę spać.
Nazywają moją pracę "nie wymagającą kwalifikacji".
Myślisz, że ciężko pracujesz?
Spróbuj dla odmiany zająć się dzieciakami.
Frederickson powiedział, że wkrótce zdejmie mnie z tej cholernej nocnej zmiany.
Najwyższy czas, kochanie.
NOCNY SPEKTAKL "ZŁO"
Halo?
Halo!
Obudźcie się!
Obudźcie się!
Obudźcie się!
Obudźcie się!
Halo?!
Czy ktoś mnie słyszy?!
Rozpocznijmy dostrajanie.
Godwinowie. Jeremy, Sylwia...
Jane i mały Matthew.
Jane i mały Matthew.
Bogaci stali się jeszcze zamożniejsi.
Probably have maid's quarters before the night is through.
Doktor Schreber, jak sądzę.
To ty.
No proszę.
To nie tak powinno się witać pacjenta, doktorze.
Bo właśnie dla mnie tu jesteś, prawda?
Panie Murdoch, proszę. Ja...
Co tu się dzieje? Dlaczego wszyscy śpią?
Proszę mówić ciszej.
Dlaczego niczego nie pamiętam? Co mi zrobiłeś?
Nic. Proszę, chcę ci pomóc.
Nie możemy tu rozmawiać.
Tu nie jest bezpiecznie. Gdyby nas zobaczyli razem, to...
Mam to gdzieś. Chcę odpowiedzi.
I to teraz!
Kim oni są?
Dlaczego chcą mnie zabić?
Odpowiadaj!
Mój Boże. Naprawdę to potrafisz.
Ja to zrobiłem?
Posłuchaj, John. Posiadasz ich moc.
Możesz zmieniać rzeczywistość za pomocą woli.
Nazywają to strojeniem rzeczywistości. Właśnie w ten sposób zmienili budynki.
Tak jak ty zareagowałeś teraz w akcie samoobrony. Refleks.
Mogę nauczyć cię, jak świadomie kontrolować tę moc.
Pozwól sobie pomóc, John. Razem możemy ich powstrzymać.
Przywrócimy dawne miasto.
Moje okulary.
Moje okulary.
Wywarł okropne wrażenie w firmie,
przez brak zapału do pracy.
Więc przekazałem Fredericksonowi, że zamierzam go zwolnić.
Powinieneś to zrobić, kochanie.
Zaatakował mnie.
Nie wiem dokąd poszedł.
Proszę z nami, doktorze Schreber.
Mamy wiele do zrobienia.
Prawda?
Tak.
Dzisiejszy eksperyment będzie kontynuowany w następujących lokalizacjach.
Pierwszy obiekt powinien zostać zmieniony tutaj, na Alei M.
Panie Księgo. Mamy problem.
Avenue M. nie istnieje. Nie mogliśmy jej utworzyć.
Podczas ostatniego dostrajania wykryliśmy braki w kontroli rzeczywistości.
Jakieś przeciwstawne nam wpływy?
Więc ten Murdoch jest potężniejszy niż zakładaliśmy.
Staje się jednym z nas.
Więc my musimy stać się nim.
Dobry doktor zrobił to, o co prosiliśmy?
Życie Johna Murdocha, część 2.
Nie możemy tego zrobić.
Murdoch nie posiada tych wspomnień, prawda?
Jak jego przeszłość pozwoli nam go odszukać?
Gdziekolwiek by się nie udał...
Kogokolwiek by nie szukał, my będziemy o tym wiedzieć.
Jako że on podąża za wskazówkami, my pójdziemy śladem wspomnień.
Może zapomnieliśmy, co zdarzyło się ostatnim razem, gdy...
Tak. Biedny, biedny Pan...
Nie zapomnieliśmy tego.
Jeśli wolą Pana Ręki jest poświęcenie się dla większego dobra, to niech tak będzie.
Ale żeby naznaczyć jednego z nas? To zawsze kończyło się klęską.
To co proponuje Pan Ręka jest naszym jedynym wyjściem.
Naznaczyć.
Lekko zakłuje.
Dokonało się?
Tak jest, Panie Księgo.
Mam Johna Murdocha w swoim umyśle.
Johnny...
Znalazłem tę kartkę między rzeczami twojej matki.
Wspomnienia wracają, prawda?
Wpadnij do mnie czasem.
Zobaczymy, czy uda nam się złowić kolejną syrenę.
Pozdrów Emmę. Karl.
Zakłady przetwórstwa rybnego K. Harris & Co.
Karl.
Karl Harris.
Harris.
Harris.
Harris Karl.
Przepraszam. Wiem pan jak dojechać do Alei C?
Spróbuj metrem.
Jakiś problem, kolego?
Od jak dawna tu pracujesz?
25 lat. I żadnego wolnego dnia, za dobre zachowanie.
Metro
Szukamy Johna Murdocha.
Linia niebieska
Ona nic nie wie, Panie Ręko.
Koniec końców, tak, Panie Ściano.
Sądziliśmy, że jego wspomnienia pozwolą nam go wyśledzić,
a zamiast tego znaleźliśmy się tutaj.
To irracjonalne.
Instynkty są irracjonalne, Panie Ściano,
a musimy za nimi podążać.
Pan Sen sugeruje, że mógł udać się do miejsc związanych z jego pracą.
Praca go nie interesuje.
Wspomóż nam, Panie Ręko.
Jeśli jest pan Murdochem...
O tak.
Jeśli...
Byłbym Murdochem...
Zapamiętałbym...
Jak moja żona mnie krzywdzi, sypiając z innym mężczyzną.
W wtedy...
Szukałbym okazji do zemsty.
Zostawcie mnie z nią sam na sam.
Mamy coś do zrobienia.
Linia zielona
Przesiadka, peron trzeci.
Peron trzeci, przesiadka.
Przesiadka? Przepraszam.
Jak można dojechać do końca linii?
Wsiądź do ekspresu.
Brak pociągów odjeżdżających z peronu 7.
Hej!
Dlaczego pociąg się nie zatrzymał?
Bo to pośpieszny.
Nie można się stąd wydostać.
Nie wyjedziesz z miasta. Uwierz mi, próbowałem.
Nazywasz się Murdoch, prawda?
Ten, którego szukają.
- Kim jesteś? - Kiedyś byłem gliną.
Przynajmniej w tym życiu.
Wiesz, że Oni kradną ludziom wspomnienia?
A później rozdzielają je pomiędzy nami.
Widziałem jak to robią. Ciągle i ciągle,
aż w końcu nikt nie wie, kim naprawdę jest.
Skąd to wszystko wiesz?
Raz na jakiś czas jeden z nas budzi się, podczas tej zamiany wspomnień.
To nie powinno się zdarzyć, ale tak jest.
Mnie się to przytrafiło.
Przyjdą i po ciebie, Murdoch.
Tak jak i po mnie.
Nic nie szkodzi.
Już wiem, jak się stąd wydostać.
Byli tutaj.
Ostatniej nocy.
To był jego dom.
To czasy, kiedy ją kochaliśmy.
Wszystko się zgadza, Panie Ręko,
ale potrzebujemy jakiegoś odniesienia do miejsca jego obecnego pobytu.
Tak.
Wiem, gdzie ją znaleźć.
Gdyby pomyśleć, to mieliśmy wiele szczęścia.
Słucham?
Mogliśmy odwiedzić te wszystkie miejsca, które tak wiele dla nas znaczyły.
Sądziłam, że bardziej są dla mnie przeklęte.
Być może.
Ale wyobraź sobie życie... Tak obce, w porównaniu z twoim.
Gdzie twoje wspomnienia nie należą do ciebie,
i dzielisz je z każdym swego gatunku.
Wyobraź sobie ból istnienia w takim świecie...
Z doświadczeniami, których nie możesz nazwać swoimi.
Jeśli byłoby to wszystko, co się wiedziało,
to mógłby to być pewien komfort.
A gdybyś odkryła coś innego...
Coś... lepszego.
Był taki prom, kiedy byłem małym chłopcem.
Największa rzecz jaką widziałem.
Oświetlony jak latający tort urodzinowy.
To właśnie raz powiedział mi mój mąż.
W tym miejscu.
A gdzie jest teraz twój mąż?
Chciałabym wiedzieć. Co ciebie tu sprowadza?
W tym miejscu poznałem swoją żonę.
Tu właśnie poznałam męża.
Jaki ten świat mały.
Nie, nie, nie.
Zamknięte
Halo?
Halo?
Co pan tu robisz?
Śledziłem panią.
Nie ruszaj się!
Johnny?
Johnny!
Minęło tak dużo czasu.
Myślałem, że zapomniałeś o wujku Karl.
Chodź tu łobuzie!
Wujek Karl?
Czekaj.
To ja?
Tak.
Dorastałem w Shell Beach?
Tak jak powiedziałem.
Shell Beach, twoje rodzinne miasto.
Muszę się tam dostać, Karl. Jak tam dojechać?
Nie wiem.
- Lata tam nie byłem. - Daj spokój. Musisz pamiętać.
Musisz mieć jakiś pomysł.
Proszę!
Przykro mi, Johnny.
Ta stara beczułka nie jest już taka jak dawniej.
Jest tam tak jasno.
Jaśniejsze czasy.
Zawsze coś tam skrobałeś w tym cholernym zeszycie.
To ja i twój tata.
Co za para przystojnych głupców.
Co stało się z moimi rodzicami?
Gdzie są teraz?
Nie żyją, Johnny.
Zginęli w pożarze waszego domu.
Ja się tobą zaopiekowałem.
Naprawdę tego nie pamiętasz?
Co to?
Co to takiego?
To blizna.
Dość mocno poparzyłeś ramię w pożarze.
- Co to znaczy, Johnny? - Że to wszystko kłamstwa!
Dlaczego tu pani przyszła, pani Murdoch?
Mój mąż powiedział, że tu będzie.
Powiedział, że chce się sprawdzić.
Zobaczyć, czy będzie zdolny do...
Chciałam z nią porozmawiać. Myślałam, że pomoże mi go znaleźć.
Nie ruszaj się stąd. Dzwonię na posterunek.
Tak, tu Bumstead. Wyślijcie koronera na 1440-Wschód.
Jeszcze jedna ofiara.
Ten sam schemat. Wytłumaczę wam wszystko na miejscu.
Boże.
Już dobrze. Nie skrzywdzę cie.
Już dobrze.
A ona skąd się tu znalazła?
Znalazłam ją tutaj.
Widziała to, co tu zaszło.
Podwieźć panią do domu?
Pojadę z Inspektorem. Dzięki.
Piękne.
Prezent od mojej matki.
Niedawno zmarła.
Wożę to ze sobą, by mi o niej przypominało.
Przykro mi.
W sumie to zabawne.
Nie pamiętam dokładnie, kiedy mi ją dała.
Jakim cudem mogłem zapomnieć taką sytuację?
Czy wiele myśli pani o przeszłości?
Co tu się dzieje, Inspektorze?
Nie mam już żadnej pewności.
Nic nie zmieniałem w twoim pokoju.
Możesz tu dzisiaj przenocować.
Cieszę się, że wróciłeś, Johnny...
Nawet jeśli tylko na noc.
Karl.
Ten zegar wskazuje dobry czas?
Oczywiście. Zegar chodzi bezbłędnie odkąd go kupiłem.
Prawie dwunasta w południe, czy w nocy?
O czym myślisz, Johnny?
Nie rozumiem. Jak może być już noc?
Co stało się z dniem? Jak mogłem go przegapić?
Jesteś zmęczony. Wszystko jest możliwe.
Zobacz...
Prześpij się. Jutro się nad tym zastanowimy.
Przewodnik po Shell Beach autorstwa Johnna Murdocha.
Dajcie spokój.
- Halo? - Emma, jest u mnie.
Zachowuje się nieco dziwnie.
Wiem. Nie jest sobą.
Zatrzymaj go tam. Będę za chwilę.
- Spróbuję. - Dzięki, Karl. Na razie.
Johnny.
Nie mogę pani niczego obiecać.
Musimy to rozegrać tak jak należy.
Johnny, chcemy ci pomóc.
Karl.
Wujek Karl.
Johnny, jeśli wpakowałeś się w kłopoty,
to może coś wymyślimy.
Tak długo się nie widzieliśmy.
O tak.
Panie Murdoch. Jest pan powodem tylu problemów.
- Mów. - Nie posuwaj się do tego.
Stąd nie ma wyjścia.
Miasto jest nasze. Sami go stworzyliśmy.
O czym ty mówisz?
Stworzyliśmy to miasto na bazie skradzionych wspomnień,
niejednej ery i przeszłości, wszystko w jedno zmieszane.
Każdej nocy miasto jest poprawiane i udoskonalane,
by się dowiedzieć czegoś nowego.
Czego?
Czegoś o panu, panie Murdoch.
O panu, innych mieszkańcach i tym, co czyni was ludźmi.
- Po co?! - Chcemy być tacy jak wy.
Teraz pana rozumiem.
Pamiętam to, czego pan nie może sobie przypomnieć. Za czym tęsknisz.
Ocean...
Bieg wzdłuż fal będąc dzieckiem...
Poznanie Emmy nad rzeką. I późniejszy pierwszy pocałunek.
Czym ty jesteś?
Widziałeś czym jesteśmy.
We use your dead as a vessel.
Wsiadaj!
Co z nią? Przypominasz coś sobie?
Była żywa, kiedy wychodziłem.
A co z tym?
To nic takiego.
Te wszystkie obrazki muszą coś znaczyć.
Jakie obrazki?
Nie rozumiem tego.
Nie pogrywaj ze mną, Murdoch! Przestań kłamać!
Nie kłamię!
Pomóż mi. Pomóż mi to zrozumieć.
Przed sobą mam układankę i za każdym razem, gdy chcę ją ułożyć
to wszystko nie ma sensu.
Myślisz, że dla mnie to ma sens?
Wpakowałem się w to tak samo głęboko jak ty.
Mogę zadać ci pytanie?
Słyszałeś kiedyś o Shell Beach?
- Jasne. - Wiesz jak się tam dostać?
- Tak. - Powiesz mi?
Dobrze. Musisz, tylko...
Gdzie? Gdzie mam jechać?
Dasz mi sekundę?
Nie pamiętasz, prawda?
Nie uważasz, że to dziwne?
To nie wszystko.
Mam coś lepszego.
Czy pamiętasz jakąś rzecz, którą zajmowałeś się w ciągu dnia?
Co masz na myśli?
No wiesz... w ciągu dnia.
Przy świetle słonecznym.
Kiedy ostatni raz widziałeś słońce?
Nie mówię o jakimś odległym, zamazanym wspomnieniu z dzieciństwa.
Tylko choćby wczoraj? W ubiegłym tygodniu? Kiedy?
Możesz przywołać to wspomnienie?
Nie potrafisz, tak?
Wiesz cokolwiek? Nie sądzę, by słońce istniało w tym miejscu.
Nie spałem od wielu godzin, a noc nie miała końca.
- To szalone. - Masz cholerną rację.
Posłuchaj mnie, Bumstead. To nie tylko ja.
To dotyczy nas wszystkich.
Eksperymentują na nas wszystkich.
- Zamknij się. Już dość usłyszałem. - Posłuchaj.
- Zamknij się! Zamilcz! - Posłuchaj.
Gdzieś musi istnieć na to jakieś wyjaśnienie.
Wyjaśnij to.
Tak mi przykro, John.
Nigdy nie chciałam cię skrzywdzić.
Zrobiłam to i nie wiem dlaczego.
Chciałabym to cofnąć.
Nie. Emmo... Nie możesz tego zrobić.
Ten romans, czy jakoś tak...
Rzecz, której miałaś się dopuścić.
Nie zrobiłaś tego. Nie wierzę, że to się zdarzyło.
Co masz na myśli?
Wiem jak to zabrzmi, ale jeśli nie znaliśmy się nigdy wcześniej?
Co, jeśli po raz pierwszy spotkaliśmy się
ostatniej nocy w two... naszym mieszkaniu,
a wszystko, co pamiętasz,
i wszystko, co powinnaś pamiętać, nigdy się nie wydarzyło?
Ktoś chce, byś myślała inaczej.
Wtedy, w mieszkaniu, nagle poczułam się tak, jakbym w ogóle cię nie znała.
Jakbyś był dla mnie obcy.
Ale jak to możliwe?
Tak wyraźnie pamiętam nasze spotkanie.
Pamiętam czas, gdy się w tobie zakochiwałam.
Pamiętam, gdy cię utraciłam.
Koniec czasu.
Czekajcie.
Proszę...
Jeszcze minutę.
Kocham cię, John.
Czegoś takiego nie można podrobić.
Nie można.
Inspektorze?
Detektyw Waleński ostatniej nocy popełnił samobójstwo.
Pomyślałem, że powinien pan wiedzieć.
Szef chce pana widzieć.
Sir...
Widziałem, że w końcu znajdzie pan mordercę.
Sir...
Sznurówka.
W czym mogę pomóc?
Możesz zasnąć.
Panowie...
Śpijcie.
Dobry wieczór.
Bumstead.
Chcę być pierwszym, który pogratuluje ci rozwiązania sprawy.
Zabierz nas do Murdocha.
Zaśnij.
Doktorze Schreber.
Wiedziałem, że przyjdziesz.
Może już nadszedł czas, by dać mi kilka odpowiedzi?
Tak, oczywiście, że tak.
Usiądziesz?
Przychodzę tu dość często.
To jedno z niewielu miejsc, gdzie mogę liczyć na chwilę spokoju.
Mają awersję do wody.
Można by nawet nazwać to fobią.
Kim oni są? Czego chcą ode mnie?
Jasne.
W twoim wypadku powiedzmy, że...
Byłeś obiektem ich eksperymentu.
Wszyscy jesteśmy.
Nie oszalałeś, John.
I nie jesteś mordercą.
Przykro mi z tego powodu. Naprawdę przykro.
Ale nie mamy zbyt wiele czasu...
i nie mogę sobie pozwolić na luksus zrobienia tego po ludzku.
Wszystko co musisz wiedzieć...
Wszystkie odpowiedzi znajdują się w tej strzykawce.
Wstrzyknij ją sobie.
Tylko tak to zrozumiesz.
Żarty sobie stroisz?
Kończy nam się czas, John. Zrób to teraz.
Oddawaj broń, doktorku.
Inspektorze, jest z nim gorzej niż sądziliśmy.
Może nie potrafię tak oceniać osobowości jak pan,
ale to ty mi wyglądasz na chorego.
Nie wiesz co robisz.
Co dokładnie w tym jest, doktorze?
Odpowiedzi, których szukałeś, John.
Przysięgam.
Więc chyba muszę to wziąć na przechowanie.
Jeśli nie masz nic przeciwko.
Idziemy, doktorze.
- Idziemy? Ale dokąd? - Do Shell Beach.
Tam chcesz się udać, prawda?
Ocean.
Dlaczego to robisz?
Co będziesz miał z tego, że mi pomożesz?
Prawdę.
Żadna z tych map nie sięga do oceanu.
Nic tam nie znajdziesz, przysięgam!
Byłem tam i...
Jeśli tam byłeś, to możesz pokazać nam drogę, tak?
Sami się przekonamy.
Nie zrobię tego.
Nie chcę. Nie przekonacie mnie do tego!
Coś mówiłeś, doktorku?
Nie rozumiem. Kiedyś tu był most.
Spróbuj raz jeszcze, a twoi kumple będą cię wyławiać z tego kanału.
Zostaw mnie. Powiem wszystko.
To i tak nie ma znaczenia.
Co?
Kim wy jesteście?
Niebawem otrzymasz od nas parę nowych umiejętności... Anno.
Nie jestem Anna.
Ale wkrótce będziesz.
Inaczej ją wykorzystamy.
Pierwsze był mrok. Po nim nadeszli obcy.
Porwali nas i przenieśli tutaj.
Miasto i wszystko, co w nim się znajduje,
to ich wielki eksperyment.
Mieszają i dopasowują nasze wspomnienia,
próbując dociec, co czyni nas wyjątkowymi.
Jednego dnia, możesz być inspektorem.
Innego, kimś całkowicie innym.
Kiedy chcą zbadać studium mordercy,
przekazują jednemu z mieszkańców nową osobowość
dobierają mu rodzinę, przyjaciół, cały życiorys...
Nawet zgubiony portfel.
Potem obserwują rezultaty.
Czy człowiek obdarzony historią mordercy, da radę żyć z tym ciężarem?
A może jesteśmy czymś więcej, jak tylko sumą swoich wspomnień?
Nieszczęśliwym wypadkiem jest to, że stałeś się mordercą.
Wcześniej miałeś całą masę osobowości.
Tyle że tym razem zbudziłeś się, gdy przekazywałem ci nową.
Dlaczego oni to robią?
Chodzi o naszą odmienność dusz,
która sprawia, że jesteśmy od nich różni.
Myślą, że znajdą ludzką duszę,
jeśli zrozumieją, jak działają nasze wspomnienia.
Wszystko co mają to zbiór wspomnień.
Współdzielą jeden umysł.
Nie widzicie, że umierają?
Ich rasa znajduje się na krawędzi wymarcia.
Uważają, że możemy ich uratować.
- A co ze mną? - Ty jesteś inny, John.
Oparłeś się próbie zmiany osobowości.
Jakimś sposobem nauczyłeś się kontrolować materię.
W ten sposób zmieniają rzeczywistość.
Tak zbudowali to miasto.
Głęboko pod powierzchnią ukrywają maszyny,
które umożliwiają skupianie ich telepatycznej energii.
Kontrolują wszystko, nawet słońce.
Dlatego jest zawsze ciemno. Nie znoszą światła.
Do czego im jesteś potrzebny?
Kiedy nas tu przenieśli, wyodrębnili cząstkę każdego człowieka.
Dzięki czemu zgromadzili informacje, zmieszali je ze sobą niczym farby,
i zwrócili nam różne wspomnienia.
Ale ciągle potrzebowali do pomocy artysty.
Rozumiałem zawiłości ludzkiego umysłu lepiej, niż oni zdołaliby kiedykolwiek go pojąć.
Pozwolili mi zachować zdolności naukowca, ponieważ im były potrzebne.
Ale usunęli wszystko inne.
Wiesz jak to jest zostać zmuszonym, do wymazania swojej przeszłości?
A co z moją przeszłością? Z dzieciństwem?
Shell Beach, wujek Karl.
Co z tym?
Było puste, gdy to znalazłem!
Ciągle nie rozumiesz, John.
Nigdy nie byłeś chłopcem... Nie w tym miejscu.
Twoje życie to iluzja, fabrykacja, która dotyczy nas wszystkich.
Stworzyłeś te rysunki z pomocą swojego daru.
Mówiłeś, że nas tu zaprowadziły.
Skąd?
Przepraszam.
Nie pamiętam.
Nikt z nas nie pamięta, kim byliśmy kiedyś.
Kim mogliśmy być, w innym miejscu.
Zaprowadziłem was aż tutaj.
Już mnie nie potrzebujecie.
Idziemy.
John.
Nie ma oceanu, John.
Poza tym miastem nie ma już nic.
Dom istnieje tylko... W twojej głowie.
Nie! Nie!
John, przestań!
Nie!
Przestańcie!
Proszę!
Nie!
I teraz znacie prawdę.
No!
Albo się pan podda, albo ona zginie!
I co z tego! Nie jest moją prawdziwą żoną!
Nic dla mnie nie znaczy!
W głębi duszy ciągle panu zależy, prawda panie Murdoch?
Stałem się potworem, którym ty miałeś być.
Czy mam zakończyć jej życie, tak jak tego chcesz?
Nie krzywdź jej, proszę!
Więc poddaj się, panie Murdoch.
Zaśnij.
Teraz.
John?
Śpij.
Doktor miał rację. Rozwinął się.
Zabić go.
Zabić go! Zabić go!
Zabić go! Zabić go!
Jest potężny, o tak.
Niebezpieczny. Ale może nas doprowadzić do tego, czego szukamy.
Do tego, co doktor nazywa duszą.
Czas, by przejść do ostatniej fazy naszego eksperymentu.
Nie potrzebujemy już innych obiektów.
Czas nauki dobiegł końca.
Czas zjednoczyć się z Johnem Murdochem.
Już czas, doktorze.
Zmodyfikuj go.
Wstrzymać czas!
Wstrzymać czas na zawsze!
Co robisz?
Chcą zastąpić twoją osobowość, swoimi zbiorczymi myślami.
Chcą, byś stał się jednym z nich, by mogli dzielić twoją duszę.
Zmodyfikuj go, doktorze. Dość już niesubordynacji.
Przykro mi, John.
Tylko przez chwilę będzie bolało.
Nie!
Zapamiętaj to, John.
Kiedyś urośniesz jeszcze wyższy.
Kiedy już dorośniesz, to wszystko zrozumiesz.
Zapamiętaj.
Właśnie tak, John. Praktyka czyni mistrza.
Zapamiętaj co ci mówiłem. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi.
Zapamiętaj to, John.
Pewnie się zastanawiasz, dlaczego pojawiam się w twych wspomnieniach.
Otóż dlatego, że sam się w nich umieściłem.
Te wszystkie wspomnienia zostały sfabrykowane,
aby nauczyć cię czegoś o nieznajomych.
Daję ci doświadczenia całego życia w jednej strzykawce.
Przetrwasz, John.
Odnajdziesz w sobie siłę i zaprowadzisz porządek.
Zapamiętaj to.
Cześć, wujku Karl.
Johnny!
Zaczynasz to pojmować, John.
Może pewnego dnia będę dla ciebie pracował.
To jest maszyna, której obcy używają do wzmacniania swych myśli.
Maszyna, która zmienia świat.
Musisz przejąć nad nią kontrolę.
Spraw, by była twoja.
Wiem, że możesz ich pokonać, John.
Ale musisz się skoncentrować.
Coś jest nie tak.
Nie ma czasu na romanse, John.
Świat może być tym, czym chcesz.
Co zrobiłeś?
Masz moc, by wszystko zmienić, tylko działaj!
Wiedziałem, że ci się uda, John.
Teraz masz ich moc.
Kontrolujesz ich maszynę.
Gdzie jest Emma?
To już nie jest Emma, John.
Proces został odwrócony.
Zwróć jej wspomnienia.
Nie mogę. Laboratorium, gdzie obcy przechowywali wspomnienia, zostało zniszczone.
Przykro mi.
Co teraz zamierzasz zrobić, John?
Powiedziałeś, że mam moc, tak?
Mogę nakazać tym maszynom cokolwiek zechcę.
Uczynić świat takim, jakim chcę by był.
Wystarczy, że skoncentruję się dostatecznie mocno.
Gdzie idziesz?
Do Shell Beach.
Anna
- Ile kosztuje bilet? - Ćwierć dolara.
Proszę usiąść.
- Nie... - Nalegam.
- Dziękuję. - OK.
John...
Czekałem tu na ciebie.
Co robisz?
Wprowadzam tu i ówdzie małe poprawki.
Na pewno tego chcemy?
Zaryzykuję.
Umieram, John.
Cząstka ciebie nie jest zgodna z moim gatunkiem.
Ale chciałem poczuć, jakby to było...
I poczuć to, co ty.
Wiesz jak przypuszczalnie mogłem odczuwać.
Ta osoba to nie ja. Nigdy nią nie była.
Chciałeś wiedzieć co czyni nas ludźmi.
Nie znajdziesz tego tutaj.
Szukaliście w złym miejscu.
Tu jest tak pięknie.
Tak jasno.
Wiesz, czy Shell Beach jest gdzieś blisko?
Myślę, że to tam.
Zmierzam w tamtym kierunku.
Chcesz mi towarzyszyć?
Jasne.
Przy okazji, jestem Anna.
- A ty? - John.
John Murdoch.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.