All language subtitles for Roses.Are.for.the.Rich.1987.E01.PL.x264.AC3.2Audio-jarkaz63

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wersja polska, wideofan.

Gdańsko-Liwa, ulica Słowiańska, 23.

Witaj w domu, Brian.

Przyjazd na pogrzeb to nie powrót do domu, prawda?

Skoro przyjechałeś tu po ośmiu latach, to świadczę, że miałeś dla niego

uczucia. Był moim ojcem.

Nieuprzejmie jest tak się gapić. Chciałbym wiedzieć, co mój ojciec w

tobie widział.

Jesteś bardzo piękna.

Zabiłaś go, prawda?

Jesteśmy tu, by oddać ostatnią przysługę Douglasowi Osborne.

Jego śmierć jest wielką stratą.

Wywarł on swoje piętno na wszystkich tu obecnych.

Nie ma wśród nas nikogo, czyj los nie został przez niego zmieniony.

Umarło wiele za wcześnie.

Wszyscy odczuliśmy tę wielką stratę.

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje,

bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi, chleba naszego powszedniego.

Niech

spoczywa

w spokoju.

Cieszysz się, prawda?

Przestań.

Kiedy zostanie odczytany testament?

Dziś wieczór.

Nie może się pani doczekać?

Dobranoc grzebieniu. Dobranoc przodko. Lubisz Briana?

Dobranoc, pani, szepcze cicho. Czy to naprawdę mój brat? Jest twoim bratem

przyrodnim, Joshua.

Wiesz, było to dawno. Wtedy twój tata miał inną żonę i ona miała Briana. Kiedy

umarła, tata ożenił się ze mną i ty się urodziłeś. Gdzie mój tato?

Powiedziałam ci, nie ma go. Nie.

Dobranoc, księżycu.

Jesteśmy. Usłyszymy teraz coś o przyszłości.

Czy wydaje ci się to śmieszne, Harriet?

Nie, bo niezłośliwy.

Spróbuj raz zachować się jak dama i wyświadcz nam wszystkim przysługę. Nie

dotykaj kieliszka.

O, przykro mi.

Zapomniałam, że jesteś w żałobie. Ale może twój ból jest przedwczesny.

Może on niczego ci nie zostawi.

Daisy, jesteś czarująca.

Ta suknia nie jest odpowiednia dla wdowy.

Byłam kobietą, zanim zostałam wdową Daisy.

Rodzina czeka na dole.

Czy pani wie, co oni o pani mówią?

Co mówią o mnie, Daisy?

Mów, śmiało.

Dobry wieczór. Witaj, Demko.

Brian?

Dobrze, że pan tu jest.

Gdzie Autumn?

Czekamy na nią, jak zwykle.

Powiem, że wszyscy są.

Napiję się, pan?

Tak, proszę, Brandy. Mnie też.

Dziękuję. Proszę powiedzieć...

Gdyby miało się okazać, że śmierć Douglasa nie była dziełem przypadku, czy

miałoby to znaczenie dla testamentu?

Nie powinna pani wierzyć w plotki, Harriet.

Nawet jeżeli chciałaby pani, żeby okazały się prawdą.

Ładna suknia jak na wdowę. Dziękuję.

Dlaczego wyszłaś za mojego ojca?

Dla pieniędzy.

Jestem zdecydowana podważyć testament.

Hej, dlaczego nie zaczekasz, aż dowiemy się, co w nim jest?

Przestań. Jesteś obojętny na wszystko. O, ludowa w żałobie.

No więc?

Jak wiecie, Douglas zawsze przez całe życie chciał być sam za wszystko

odpowiedzialny. Dlatego też teraz sam odczyta swój testament.

Ja, Douglas Osborne, zdrów na ciele i umyśle, postanawiam co następuje

odnośnie mojej ostatniej woli.

Odwołuję tym samym wszystkie wcześniejsze testamenty, chyba że moja

śmierć zostanie uznana za nienaturalną. W takim przypadku mogę pokładać ufność

tylko w tym, że sprawiedliwość sądowa podyktuje za mnie ostateczny testament.

Każdy ma prawo...

Przepraszam, że przeszkadzam, ale muszę panią aresztować pod zarzutem zabójstwa

Douglasa Osborna.

Mogę więcej powiedzieć, więc proszę to zabrać.

Panie Denton, czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej?

Sądy istnieją właśnie dlatego, że nie prowadzi się rozprawy przed prasą. Czy

jest winna według Pana, Panie Osbo? Szczerze mówiąc, nie mogę odpowiedzieć.

Nie rozumiem, dlaczego Pan jej broni. Przecież chyba nie wierzy Pan w jej

niewinność.

Prawo zakłada niewinność oskarżonego dotąd, dopóki nie zostanie udowodniona

mu wina.

Może pana bawi prowadzenie walki, która jest z góry przegrana, ale niech pan nie

traci czasu na przekonywanie mnie do swojego poglądu. Uważam tę kobietę za

winną.

Dzień dobry.

Wszystko w porządku?

Nerwy.

Sala jest przepełniona.

Ludzie zawsze lubili takie widowiska.

Panie, los zależy od przysięgłych, a nie od tłumu.

Pan jest jedynym, który mnie uważa za niewinną. Przepraszam.

Rozprawa zacznie się za kilka minut.

Kto je przysłał? Nie wiem. Był na wózku inwalidzkim.

No dobrze.

Zaraz się spotkamy na sali rozpraw.

Tak.

Osiemnaście lat wcześniej.

Ej ty, uciekaj stąd! Wynosz się stąd ty złodziejko!

Dzięki za oglądanie!

Znowu kradłaś róże? No.

Ciotka Molly będzie zła.

Mojej ciotce złość prędko mija, a tobie?

Też. Czemu nie chodzisz do szkoły?

Nie ma potrzeby.

A umiesz choć pisać?

Nie. Dlaczego się nie ożenisz Lonnie Norton?

Bo żadna mnie nie złapała.

Ja bym mogła, jak bym chciała.

Nie jestem byle kto, Lonnie Norton.

Umiem łapać wiewiórki i nikogo się nie boję.

Daj mi swoją strzelbę.

Po co?

Pokażę ci, jak strzelać.

Pokażę ci, jak strzelać.

Nienawidzę cię, Lonnie Norton.

Ciociu Molly!

Mówiłam ci, nie chodź do tego ogrodu oto.

Co należy do zbornów, to do zbornów i nie wyciągaj po to ręki.

My nie bierzemy niczego, co nie jest nasze. Ani rusz, ani nic.

Zrozumiałaś?

Tak, ciociu.

Ale bym chciała mieć ogród z różami.

Kochanie, róże nie przydadzą ci się na nic, a trzeba je przycinać, pielęgnować,

nawozić. Róże są dla bogatych.

Lubisz tę latkę, co?

Pamiętam, jak twój ojciec ci ją kupił.

Kochał cię nad życie.

To czemu umarł?

To nie ma nic z tobą wspólnego.

Pracował pod ziemią, w kopalni Douglasa Osborna. Była katastrofa.

Dlaczego?

Bo tam tak już jest.

Dlaczego? Nie pytaj ciągle dlaczego.

Dlaczego? Bo, panno, o tym napytasz sobie biedy.

Zapamiętaj to.

Dobranoc.

Nim usnę, proszę Cię Boże o kilka rzeczy.

Żeby każdy miał ogród z różami, a ogród od zbornów, żeby zamienił się w łysą

polanę.

Nie wiem, czego można więcej chcieć, bo ja nic jeszcze nie widziałam. Więc żeby

Ci nie zabierać czasu, od tej chwili chcę mieć wszystko.

Wesołych świąt.

Wesołych świąt, Molly.

Zimno tu jak w psiarni ozborna, nie?

Tak, Molly, ale przyniosłam coś na rozgrzewkę.

No, wesołych świąt i wracam do pracy.

Poczekaj, jeszcze moje prezenty.

Masz prezent dla mnie?

Kochanie.

Mogę otworzyć? Tak, zobaczymy.

O, to jest cudo.

Kochanie, w sobotę na rynku Daisy sprzedawała te rzeczy.

Daisy?

Może się dowiem, czemu pokojówka Osborne'u wyprzedaje bieliznę pana

Osborne'a.

Przyjmiesz, ciociu.

Jeszcze nie idę do łóżka.

A przyjaciółki Ellie chodzą cały dzień w bieliźnie. Daisy mówi, że to będzie

Ellie pasować.

Mnie tak, ale cioci nie.

O co chodzi, Ella?

Różyczka czeka.

Czemu nie chcecie powiedzieć?

Jest Boże Narodzenie. Zobacz swój prezent.

Chyba się spodoba.

Wiem, że tak.

Nazywa się Różyczka.

Wyjmij ją, obejrzyj. No co?

Zadowolona? Szczęśliwa?

Możesz ją przebrać, jeśli chcesz.

Jestem za duża na lalki. Nie, jeszcze nie.

Zapamiętaj o sobie.

Tak, jestem.

I nie wiem dobrze, kim ona jest.

Sprawdziłam to dobrze.

I mam już dość ciebie i Ellie.

A Lonnie Norton wie to, co ja. W czasie świąt nie było tak mówić przy stole.

Przepraszam.

Wygląda na to, że ta lalka będzie miała krótki żywot, ciociu Molly.

Biedny Brian.

Mama umarła i wysyłają cię.

Nie mów tak Daisy, to już mężczyzna.

Dlaczego nie mogę tu chodzić do szkoły?

Osborne'owie zawsze kształcą się daleko.

A my cię wysyłamy do Yale.

Wiesz co będziesz robić? Co?

Wrócisz tu i wiesz co będziesz robić?

Co? Będziesz ze mną prowadzić kopalnię, a nie co?

Tak. No jest z Bogiem.

Zaraz poczujesz się lepiej.

Późno już.

Idź już.

Nie pójdę dziś do szkoły.

Mówiłam sto razy, że nie można opuszczać lekcji bez powodu.

Teraz sobie pośpię. Jestem za słaba by wstać.

Nie możesz zostać sama.

Ach, ty.

Mam 62 lata.

Jak miałem 58, byłam jedną nogą w grobie.

I co?

Mało nie umarłam z powodu ataku serca.

To było najgorsze, ale wyszłam z tego.

No idź.

Jak ciotka?

Gorzej. Chyba umrze.

Co ty wiesz o umieraniu? Jesteś dzieciak.

Wiem.

Nie wiesz nawet, że tobie też się to przytrafi.

Jesteś za młoda.

Nie chodź za mną jak pies.

Chciałam dla ciebie jak najlepiej, ale tak wyszło.

Chciałam, byś miała to, czego ja nie miałam.

Chciałam, byś była taka, jaka ja nie byłam.

Obiecaj mi, że zrobisz dla niej wszystko.

No i umarła.

Nawet ten dom nie jest jej.

Ona nie miała nic.

Zapakuj teraz swoje rzeczy. Pojedziesz ze mną, dobrze?

Tak mi przykro z powodu cioci Molly.

Wyjeżdżam stąd.

Słyszałaś co mówię?

Teraz wiem co to umieranie.

Straciłam mamę, tatę i

teraz ciocię Molly.

Teraz masz mnie, tylko mnie.

Sześć lat później.

Cześć.

Cześć. Co to? Jesteś chora?

Trochę.

Chora. Mierzy swoją chcicę.

Chcica? Co to jest?

Zobaczę tu.

Chcica. Wulgarnie.

Stymulacja hormonalna osobników przeciwnej płci tego samego gatunku.

Nic nie wiem.

Nie musisz.

Urodziłaś się z tym.

A w ogóle to najważniejsze dla ciebie to dobrze pisać i czytać.

Otem, nauczysz mnie pisać?

Powróżę ci.

Dobra.

Zacznijmy od łatwego.

Patrz.

K-O-T.

Kot.

A jak na końcu postawisz C, masz koc.

Koc. Rozumiesz?

Spróbuj, wybierz jakąś literę. H. Myślisz, że klienci będą ci płacić za

czytanie?

Carrie, zamknij się i słuchaj. Gdyby wszyscy ludzie umieli czytać i pisać,

nie musieliby pracować jak niewolnicy w tych przeklętych kopalniach.

I zrobiliby bunt.

B-U-N-T.

Uczysz się?

Nie chce mi się.

Chci, co?

Lonnie Nordom. Ty też, kochanie.

W czasie chcicy łatwo można wpaść, więc uważaj.

Sekso głupia i oślepia.

A jak dojdzie uczucie, no to masz sześcioro dzieci i przegranego człowieka

przy sobie.

Ale chcę się przekonać, jak to jest.

To taka zabawa.

Mężczyzna zapala zapałkę, a kobieta rozpala się jak żelazo.

Wiesz już, co to za łoba.

To nie to, co samemu doświadczyć.

Doświadczenia kończą się smutno.

Nie chcę tego dla ciebie.

Twoja księcia Molly była chrześcijanką.

Nigdy mnie nie osądzała.

Traktowała jak wdowę po górniku, którą przecież jestem.

Rozumiesz, co mówię?

Nie rozumiem. Chciała dla ciebie lepszej przyszłości.

Nie wiem, jak będzie, ale wierzę, że ci pomogę.

Obiecała mi przypilnować twojej szkoły i będziesz chodzić do szkoły.

Oddaj szminki.

Dziękuję.

Hej, oddaj mi ubranie.

Zimno.

Wyglądałeś dziś na rozgrzanego.

Wracaj.

Daj ubranie.

Oddawaj.

Ona nie przyszła tu z tobą?

Nie.

Są tu inne dziewczyny?

Tak, myślę.

Czemu ich nie widzisz?

O, ty smartkula.

Naprawdę miła rozmowa.

Chciałeś, żebym cię pocałował?

Nie myślę tylko o szkole. Chcę się nauczyć.

Dla kogo trzymasz cnotę?

Dla mnie?

Dla nikogo.

Nie chcę cię więcej widzieć.

Kłamiesz.

Chcesz i to bez przerwy. Nie, nie chcę.

Chcesz, bym się z tobą ożenił?

Nie.

Zawsze chciałaś.

Zawsze, ale już nie.

Teraz wiem, że nie chcę żyć w pobliżu kopalni i nie chcę biedować. Ani z tobą,

ani z nikim.

Pamiętaj, w koledżu nie daj się złapać na słodkie słówka. Odpowiadaj zawsze,

mam uczulenie na cukier.

Tak, żeby wszyscy chłopcy nie myśleli, że jesteś biurektą.

Tyle ci wbijałam do głowy, że sama będziesz wiedziała, jak postępować.

Trzymaj się z dala od facetów. Uważaj kochanie na siebie.

Będę tęsknić za tobą, Aten.

Przepraszam.

Ty mnie kochasz. Nie kocham cię.

Dobra.

Kocham cię, pani Norton.

Powtórz to.

Kocham cię.

Dalej.

Pani Norton.

Tak,

mam szczęście.

A to lubisz?

To też lubię.

Co jutro?

Za tydzień, za rok.

Za dziesięć lat.

Dzieci dorosną.

Lubię to.

To jest najlepsze.

Hey Ron, gdzie dziś zjeżdżamy do pracy?

Kazali zacząć na nowym pokładzie. Sprawdziłem warunki, będzie bardzo

ciężko.

Ja też tam jadę.

Cześć, wejdź.

Przyszłam zobaczyć, co słychać. Widzę szorowanie podłogi.

Kocham go. Bez wątpienia.

Pracujesz z sercem.

W tym tygodniu obcięli nam dniówkę. Musimy złożyć protest.

Powinni zapłacić. Praca jest coraz bardziej niebezpieczna, a związki wcale

o nas nie dbają.

Kopalnie zawsze były niebezpieczne i zawsze będą.

I za to powinni płacić.

A teraz zmniejszono płace. Trzeba iść do zarządu.

Ja już prosiłem i nic. Co można jeszcze zrobić?

Walczyć.

Walczyć. Tak.

Bronisz kopalnię, a kopalnia cię i tak zabije, Lonnie.

HW.

Cześć. Lonnie, tak? Tak, proszę pana.

Zmężniałeś.

Masz dobre pomysły.

Zwłaszcza te nielegalne.

Inspektor związkowy działa nielegalnie.

Zmniejszone płace.

Praca jest bardzo niebezpieczna, a pieniędzy nie starcza na życie.

Na palnachach kopalnie przynoszą straty synu. Nie ma wyboru.

Zmniejszone płace albo zamknięcie kopalni.

Tydzień temu obiecał pan podwyżkę, a pan obciął płace.

Lubię cię.

Jesteśmy dobrymi ludźmi.

Dwa i dobrzy ludzie po przeciwnych stronach.

Zapłacę cię, jak będziesz po mojej stronie.

Układu nie będzie.

Ach ty!

Mam cię.

Nasza różyczka.

Nasza rodzina.

Jak zjeżdżasz do kopalni, to boję się.

Zabierz mnie stąd.

Teraz ci smutno, ale jest dobrze.

Kopalnia jest jak rzeka, co zabiera wszystko po drodze.

Należy do tego miejsca.

Jestem jaki jestem.

Nauczę cię czytać, pisać.

Czytanie to niepotrzebne.

Jak schodzisz w ciemność, to co możesz przeczytać?

W każdej kopalni widać to samo.

Ciemność.

A jak wychodzisz na powierzchnię, słońce cię oślepia.

Do tej pracy trzeba mieć odwagę.

Nie mogę żyć gdzie indziej, kochanie.

Nawet gdybym chciał.

Wszystko będzie dobrze.

Lepiej pomyśl o górnikach, którym zabrałeś pieniądze. Kim jesteś,

związkowcem? Przestań, związek pracuje dla ciebie.

Oczywiście, że dla mnie, ale dzięki temu nie ma strajku.

Związek wykorzystuje górników, prawda?

Musimy sobie przedrzeć.

O czym ty mówisz? Przemysł weglowy kwitnie, kryzys dotyczy tylko stali.

A, czy przyszło ci do głowy, ile ty kosztujesz?

Wszystkie twoje zachcianki i studia w Yale.

Pomyślał szanowny pan?

Jestem synem wyzyskiwacza.

Wróciłem.

Jestem w kuchni. Masz choinkę?

Mam piękną.

Coś ładnie pachnie.

Smakuje też.

Jesteś najlepszą kucharką. Będę najlepszą jak tylko można.

Tym bardziej, że będę mieć dziecko.

Dzie... Tak.

Czekałam trzy miesiące, by ci powiedzieć na święta.

Będzie piękna jak ty.

Chcę chłopca jak ty.

Lepiej jak ty.

Lepiej jak ty, Lonnie Norton.

Kochanie.

Może by dziecko przyszło na świat gdzie indziej, nad oceanem.

Nigdy nie widziałam oceanu.

Gdzie indziej? Nie tutaj. Nie chcę, żeby urodził się górnikiem.

W Nowym Jorku?

Domy są za duże, nie widać gwiazd.

Chcę, by dziecko zobaczyło gwiazdy i otwarty ocean.

Chcę ogrodu z różami.

Chcesz ogrodu z różami? Zawsze chciałaś. Wiem.

Cóż, jestem kim jestem, ale znam porządnego człowieka.

Nigdy mną nie pogardzał.

Mieszka w San Francisco.

Otworzył tam bar.

Nazywa się Erwin Corbett.

Przesłał mi pocztówkę z mostem Gold Gate.

O Boże!

Tu pan jest. Szkoda, że na powierzchni, a nie na dole. To nie moja wina.

Wiedział pan, że ten szyb jest niebezpieczny i posłał pan na dół tych,

którzy chcieli podjąć strach.

To kłamstwo.

To nie był wypadek.

Lonnie! Co robisz?

Schodzę na dół. Nie puszczę cię.

Jest tam 20 ludzi.

Oszalałeś? Nie puszczę cię!

Lonnie, nie jedź!

Co się stało?

Niełatwo powiedzieć.

Co się stało, Święta?

Moje dziecko.

Straciłam dziecko.

Nie było

do mnie telefonu? Nie,

nie. Uciekła ze szpitala. Co się stało?

Zimno tu.

Dlaczego to się stało?

Osborne nie chciał go słuchać.

Bóg nie zna litości.

Lonnie wzywał mnie z pomini.

Spróbuj o tym nie myśleć.

Douglas Osborne zabił mojego ojca, a teraz Lonniego.

Siał wykończyć tę zmianę.

To morderca.

Zabił moje dziecko.

Zapłaci mi za to.

Za wszystko.

Zniszczę go.

Chodź do domu, dobrze?

Też.

Kolejka dla wszystkich od Douglasa Osborne, wyzyskiwacza.

Jesteś tu na krótko? Tak, jutro wyjeżdżam.

Dokąd?

Najdalej jak możesz.

Wypadek? 14 ludzi zginęło.

14?

Dobrze ci radzi, zobaczysz.

Chyba potrzeba ci kobiety.

Nie.

Próbuj.

Na piętrze są sypialni.

Tak, może.

Może.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Będę za tobą tęsknić.

Coś tu ukryto.

Ukryto ludzkie ciało.

Wynoś się.

Widzę, że jesteś dowdziwna.

Pogardzam tobą.

No chodź.

Dlaczego mną pogardzasz?

Jesteś ołdbo.

No chodź.

Zostaw mnie.

No chodź.

Chodź do mnie.

Wiesz,

coś ty powiedziała?

Topcisz mnie na miejscu.

Jeszcze nie skończyłam z Tobą

Po trzech trudnych latach nareszcie ukończyłam szkołę handlową. Odnalazłam

twojego przyjaciela, Erwida Corbetta. Ma bar, w którym pracuje dwa wieczory w

tygodniu. Dzięki napiwkom i pensji w domu towarowym wyprowadziłam się z

sublokatorskiego pokoju. To wspaniałe uczucie móc nareszcie spać w prawdziwym

łóżku. Czuję, że w San Francisco osiągnę wszystko, czego zapragnę. Wszystko

uległo zmianie, z wyjątkiem nienawiści do Douglasa Osborne, która wciąż się

nasila. Zawsze twoja.

O tym.

Daj dwa piwa i szkocką z lodem.

Baczcie, 10 dolarów. Całkiem nieźle jak na kogoś ze wsi.

Teraz jestem miastowa. Dobrze mówię? Nie, mówi się z miasta. Ciągle robisz

ten sam błęd. Kiedy nauczysz się mówić, wtedy cię nauczę prowadzić bajkę.

Mam większe ambicje.

Tej budzie.

Przydałaby się renowacja. Może zrezygnowałbyś z tych starych stołków.

Racja. Coś jeszcze?

Mówisz serio?

Może. Od dawna już marzę o większym barze.

Co byś zrobiła, gdybym dał Ci na to 100 tysięcy dolarów?

100 tysięcy?

Erwin, skąd byś wziął tyle?

Co byś wtedy zrobiła?

Uważaj.

Dobrze, dziękuję.

Ma pani?

Proszę.

Znowu idzie.

Helen, jak się pani wiedzie? Dobrze, panie Murphy.

Nasza oferta nie jest nadzwyczajna. Naprawdę?

Powinniśmy mieć coś dla dziewcząt od 11 do 14 lat.

To dział kosmetyków. Wiem, ale dziewczyna chce wyglądać ładnie,

atrakcyjnie, mieć makijaż. Od 11 do 14 lat? W każdym wieku.

Jak pani rozwiązałaby ten problem?

Moim zadaniem jest krytyka.

Tylko za to nie możemy pani awansować, Miss McGovern.

Proszę się zastanowić, co można zrobić.

Dobrze, pomyślę.

Myślę, że będziesz zachwycony.

Co? To tutaj?

Mówisz poważnie? To chyba żarty. Ja to kupiłem?

Tak.

Poczekaj, zobaczysz w środku.

Co ty na to?

Wspaniale. Teraz rozumiem też, dlaczego nie starczyło pieniędzy.

Niestety będziesz jeszcze musiał sięgnąć do portfela. Tylko nie urządź lokalu

zbyt szykownie, bo nie będę do niego pasował.

Chyba, że zajmiesz się renowacją mnie samego. Nie bądź niemądry, jesteś

doskonały. Czy to znaczy, że warto próbować?

Mogę cię zaprosić na kieliszek?

Możesz to zrobić przy otwarciu.

Mam na myśli dzisiejszy wieczór u mnie w domu.

Rozumiałam, ale dzisiaj stale myślę o Lonnie.

To pokaż mi teraz kuchnię.

Pani znowu pracuje w godzinach nadliczbowych. Czwarty raz w tym

tygodniu. Miło, że Pan zauważył. Tak, zauważyłem.

Mam pomysł, jak rozszerzyć działalność. Jak?

Powinniśmy zaoferować europejską serię kosmetyków dla mężczyzn. Lubię coś

takiego, szczególnie u kobiet.

Czy miałaby pani ochotę coś zjeść, Miss McGowan? Z panem? Z pańską żoną, panie

McMurphy? Nie, spotkanie w interesach.

Przekro mnie, ale nie lubię interesów, których nie można rozwinąć.

Jak się masz? Chciałam dowiedzieć się, jak posuwa się śledztwo w sprawie

kopalni.

Zostało umorzone skarbie. Co znaczy umorzone?

Zrezygnowali z oskarżenia. Kogo on przekupił? Nie wiem.

Muszę się tym zająć sama i poszukać detektywa.

Otem, dobrze się czujesz?

Tak, dobrze.

Na pewno?

Tak, zadzwonię do ciebie w przyszłym tygodniu.

Dobrze.

Kocham cię o tym. Ja też.

Znajdź szybko dwa kieliszki ginu.

Erwin, jak znaleźć dobrego detektywa? Do czego?

Sprawa prywatna.

Rozumiem.

John Emmet.

Prywatny detektyw. Jest dyskretny i uczciwy. Dam Ci jego numer.

Dziękuję.

Autumn?

Cebula dla Gibsona.

Potrzebujesz kogoś, kto by się tobą zaopiekował. Nie chciałabym cię zrańc.

To nie rań.

Do zobaczenia potem.

Dziękuję za róże. To moje ulubione kwiaty. To dla mnie przyjemność.

Sprzedaż wzrosła o 21%. 26.

26.

Jest pani piękną kobietą.

Dziękuję. Nie ma za co.

Mój detektyw ma duże trudności w zdobyciu dokumentów śledztwa z praje

kopalni. Wiemy, że dochodzenie umorzono dzięki łapówce, tylko nie możemy tego

dowieść. Wiemy też, że cała ta sprawa kosztowała zbor na majątek i że jest w

kłopotach finansowych. Może będzie musiał sprzedawać udziały swojej firmy,

żeby stanąć na nogi.

Nie znam się na interesach skarbu. Jeżeli będzie sprzedawał udziały, to ja

je kupię. Co chcesz powiedzieć?

To, co powiedziałam. Dostanę go tak czy inaczej.

Niech pani nie powiedział, że jest Sylwester? A co z panem?

Ja się wykręciłem od nudnego przyjęcia u mnie w domu. Jakie ma pani plany?

Jestem umówiona.

Co za pech. A pozwoli się pani zaprosić na kieliszek szampana?

Nie, dziękuję, nie dzisiaj.

Co w tym złego?

Tam, skąd pochodzę, ludzie mówią, co zrobisz w Sylwestra, będziesz robić cały

rok.

Szczęśliwego Nowego Roku, Miss McGover.

Szczęśliwego Nowego Roku, Pani Murphy.

Zbliża się 12.

Jesteś więc.

Szczęśliwego Nowego Roku.

Już się zacznę.

Dziękuję.

Jest pani z pewnością najbardziej czarującym wiceprezesem, jakiego miał

Murphy. Jestem pod wrażeniem inwestycji, jakich pan dokonał na rzecz konceptu

Murphy'ego za ocean.

W dzisiejszych czasach tam można liczyć na największe zyski.

U nas niestety.

Co prawda ryzyko jest większe, ale Murphy lubi ryzyko, tak jak ja. O mnie

mowa? Szklankę ponczu? Bardzo chętnie. Proszę wybaczyć.

Uważam, że pani suknia jest czarująca.

Muszę wyjechać w interesach do Europy. Chcę, żeby pani pojechała ze mną.

Czy zawsze osiąga pan to, co chce? Zawsze.

Tego się spodziewałam.

Myślę, że niedługo przestanie pani wystarczać pozycja wiceprezesa.

Czy to jest dziwne? To prawda?

Tak. Mógłby pan zwracać się precyzyjniej, na przykład na piśmie.

To mi się pani podoba.

Wyglądasz olśniewająco.

Nie jest pani pierwsza, wie pani o tym?

Ważne, kto jest ostatni.

Ważne jest, kto zostanie. Ja.

Wydaje mi się, że on szybko się nuci.

Proszę nie zapominać, że Murphy to człowiek interesu.

Zdarza mu się tracić głowę, ale kiedy przychodzi do poważnej decyzji, wtedy

starannie zabezpiecza swoją bazę finansową.

Zaczynał z moimi pieniędzmi i dlatego należy do mnie.

Całkowicie i na zawsze.

Zawsze mi się zdawało, że tylko jedno stworzenie można posiadać z

przyzwoleniem prawa. Mianowicie psa.

Powinna pani wiedzieć, że pani poprzedniczka wylądowała w szpitalu.

Robili jej płukanie żołądka.

Nieapetyczna sprawa. Zdjęła pani maskę. Pani także.

Pani Murphy, tam skąd pochodzę, polujemy na szopy, oposy i wiewiórki. Mięso

zjadamy, a skóry sprzedajemy. W ten sposób utrzymujemy się przeżyciem.

Dochodzę do wniosku, że wytworne towarzystwo w San Francisco najwyraźniej

musi się żywić padliną i odpadkami.

Szopy?

Oposy. Miła była rozmowa z moją żoną? Bardzo.

Jest bardzo zaborcza, pasa. Jest jak armia, a pan jak generał.

Możemy sobie oszczędzić tego.

Ona mnie nie rozumie. Nie będę musiał udawać. Chcę odejść od mojej żony.

Wspaniale. Skoro to wyjaśniliśmy, będziemy mogli przejść do poważniejszych

spraw. Łóżka? Interes.

Pani jest niezwykła. Pani styl mi się podoba.

Jest firma w Appalachach, którą chciałabym kupić. Kopalni Osborna.

Wydobywają węgiel. Proszę mi wyjawić, jak manipuluje się akcjami. Potrzebna mi

pomóc.

Źle, że nie wie pani, czego pani chce.

Proszę posłuchać.

Proszę się udać do Johna Sanforda na Just It. On zaproponuje odpowiednie

posunięcie. On się na tym zna? Jest wręcz wynalazcą manipulowania akcjami.

Zawieź nas do hotelu. Dobrze.

Mam tam apartament.

A co z gośćmi?

Jakimi gośćmi?

Proszę do domu.

Od lotu 10.

Trzy dni w Holandii, nocleg w Rzymie, potem Paryż.

Tam możemy kupić sumie dla pani. Pan jest żonaty.

Myślałem, że to wyjaśniliśmy.

Chcę nim nadal pozostać. Mnie nie można kupić.

Kiedy pani zechce, proszę zadzwonić.

Tylko nie wiem, czy się nie rozmyślę.

Proszę jechać.

Nie rozmyślisz się.

Już z nim dobrze?

Cześć.

Cześć.

Co się stało?

Lekarze mówią, że miałem wylew krwi do mózgu.

Wyjdziesz z tego?

Powiedzieli, że mam szczęście.

Co to znaczy?

To znaczy, że przy fizykoterapii będę mógł sobie dobrze radzić wózku

inwalidzkim.

Dziękuję, że przeszłaś.

Miss McGowan, słyszałem, że ma pani umrę.

Erwid miał wylew krwi do mózgu. Miałem robotę w klubie. Jak podróż? W Paryżu

padało.

Idź do dziesiątki. Już idę.

Jeżeli będziesz się tak rozbijać, dostaniesz mandat za piractwo drogowe.

Ostatnio wszyscy się do ciebie podlizują, co?

Lepiej, żebyś nie wiedział.

Oczywiście. O tym?

Dziękuję.

Mówi Amet.

Osborne jest załatwiony w Hudson. Chcę do Chicago.

A co z resztą akcji? Musi pani natychmiast zdobyć 2 miliony dolarów.

Proszę mnie informować. Dobrze.

Czy my jeszcze prowadzimy ten interes?

Wyjdź za mnie.

Znam cię o tym.

I kocham cię.

Nie mogę. Nie zostałabym z tobą.

W Kalifornii obowiązuje wspólnota majątkowa.

Wiesz o tym.

Do ciebie należałaby od razu połowa wszystkiego.

Ja mam trochę więcej niż ci się wydaje.

Nie mogę przyjąć.

Wiesz, że nigdy nie przekładałem wagi, ale jeżeli wierzyć mojemu księgowemu, to

mam parę milionów.

Wiem, tak.

Druga godzina mi odpowiada. Zgoda.

Wtedy omówimy wszystko.

Tak, przedtem jeszcze zadzwonię.

Dobrze, do widzenia.

Czy przeszkodziłam Panie Murphy?

Stale Pani to robi.

Proszę usiąść.

Akcje Osborna trafią na giełdę za 60 dni.

Spróbuję obniżyć ich kurs. Będę grała na bez.

Ryzykowne. O jakiej liczbie pani myśli? Jakieś 2 tysiące. To 2 miliony dolarów.

Jak chce pani sobie zabezpieczyć tyły?

Myślałam o produkcji.

Co chce pani produkować? Gotówkę? Lalki.

Szukam partnera, który da mi pokaźną zaliczkę. 2 miliony dolarów. Domyślam

się na lalki.

Tak, które umieją wyrażać uczucia. Wiem, że pan nie ceni uczuć, ale one są teraz

w modzie. Nie potrzebujemy stwarzać popytu, bo ludzie są tym zainteresowani.

Występuje trend wśród rodziców do identyfikowania się z uczuciami dzieci.

Dwa miliony dolarów to niemałe uczucie.

Mam prototyp. Pokażę go panu.

Nie.

Nie.

Nie chcę rozszerzać interesu, Miss McGovern.

Dobrze. O tym.

Mam wątpliwości, czy pani cokolwiek rozumie z uczuć. Nie trzeba ich mieć,

żeby je sprzedać.

O tym, McGovern.

Czy chcesz pojąć za prawidłowego małżonka tego oto Erwida Corbetta?

Tak, chcę.

Pocałuj pana młodego.

Bar jest otwarty.

Droga Ella,

nie uwierzysz, ale trzy tygodnie temu poślubiłam Erwita Corbetta.

Dziwne. Przyjechałam do San Francisco, by w końcu poślubić ex-górnika, ale jest

mi bliski, przyjacielski, hojny.

Przypomina mi mój dom rodzinny. Same zalety. A jego pieniądze pomogą mi

dobrać się do akcji Osborna.

Słyszę jak mówisz. Skarbie to niedobrze, ale ja muszę to zrobić.

Brak mi ciebie. Twoja Ote.

O, dziękuję.

Przyjęcie dla inwestorów. Proszę przynieść lalkę. Murphy.

Jim,

zatelefonuj do Erwida i powiedz, że wrócę późno.

Gdzie inwestorzy?

Czy pani serio spodziewała się innych inwestorów?

Znalazłam źródło pieniędzy.

Wystarczy na interes o zasięgu światowym?

To interesujący pomysł.

Wiedziałem, że się spodoba.

Japonia, Niemcy, Holandia.

Różyczka ruszy w świat.

Zadowolona? Bardzo.

Za różyczkę.

Miły apartament.

Dziękuję.

Należy do mojego przyjaciela. Ach tak, do pani.

Ja nie potrzebuję apartamentów.

Kupiłem w Paryżu. Podoba Ci się?

Piękne.

Potrzebuję czeku w ciągu 48 godzin.

Nigdy mnie nie dostaniesz, Murphy.

Zobaczymy.

Zaczekaj, mam nową propozycję.

Tylko ja stawiam warunki.

Zostawiłem żonę.

Kłamiesz, Murphy. Nie kłamię.

A nowa propozycja to nasz związek.

Ale o jednym nie wolno ci zapomnieć. Że cię kupiłem i zapłaciłem za ciebie.

Nie będę twój, ale ty będziesz moja. Ja już jestem mężatką Murphy. Wyszłam za

Erwida.

Szkoda, że nie jesteś już żonaty.

Dlaczego wyszłaś za kalekę na wózku?

Jak dawno się kochałaś?

Nie chodzi mi o miłość, ale o pieniądze.

Ja cię i tak dostanę. Wiem dobrze.

Otrzymuję wszystko, czego chcę.

Powiedz, należysz do mnie? Nie.

Należysz do mnie?

Chcę usłyszeć tak. Powiedz. Tak.

Tak.

Twój mąż na ciebie czeka.

Wszystko w porządku?

Tak, przepraszam.

Ktoś, kogo znam?

Murphy. Jak poszło?

Dostałaś tego, czego chciałaś? Byłaś warta jego pieniędzy? To nie tylko seks,

Servit. To coś więcej.

To jedyny, prócz Lonego, który poruszył moje uczucia.

Tu Ahmed.

Osborne przyjechał wczoraj wieczorem. Gdzie jest?

W Camden House.

Dziękuję. Nie ma za co.

Dokąd idziesz?

Kupić tu zimną róż.

Dzień dobry, czym mogę służyć? Mam róże dla pana Douglasa Osborne.

Zaniosę. Wolałbym osobiście.

Przykro mi, nie ma u nas takiego zwyczaju.

A teraz?

Pan Osborne, mówi pani.

Pokój 12.32.

Zaraz zaczyna się rozprawa.

Pani Osborne, już czas.

Dobrze.

Świadkowie potwierdzą, że Odom Osborne była opętana rządzą zemsty, ale sama

zemsta już nie wystarczała, bo co również potwierdzą świadkowie, Odom

Osborne chciała za wszelką cenę się wzbogacić.

Dzięki talentowi do interesów udało jej się przekuć zemstę w zysk. Jako dowód na

tę okoliczność przedstawimy jutro nagranie wideo, w którym Douglas Osborne

odczytuje testament.

Jak Państwo usłyszą, warunki ostatniej woli są takie same, jak te, które

stawiała oskarżona zmarłemą przed ślubem.

Dowiedzimy, że zawierając małżeństwo, jednocześnie podpisał wyrok śmierci na

siebie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.