All language subtitles for The Godfather Part III Coda

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

OJCIEC CHRZESTNY, EPILOG

ŚMIERĆ MICHAELA CORLEONE

Don Corleone, ...

... potrzebuję pańskiej pomocy przy czymś więcej niż zapalenie znicza.

Moim darem było przekonywanie ludzi, by składali datki na Kościół.

Następnie w Rzymie zdecydowano postawić mnie na czele Banku Watykańskiego...

lecz ja nie jestem bankierem.

Mea culpa. Zaufałem przyjaciołom.

Przyjaźń i pieniądze...

Woda i oliwa...

Dokładnie.

Ci „przyjaciele” wykorzystali dobre imię Kościoła, by się bogacić.

Jeśli nie byłoby pieniędzy...

byłaby to moja wina.

Gdyby tylko dało się wymodlić brakujące 700 mln dolarów.

769 milionów...

Kościół posiada 25% udziałów w ogromnej korporacji - Immobiliare.

Kojarzy ojciec?

Jest ona w posiadaniu nieruchomości wartych sześć miliardów dolarów.

Zgadza się.

Watykan ma decydujący głos.

Myli się pan.

To nie jest decyzja jednej osoby czy zależna od jednego głosu.

Jak każda firma, my również mamy dyrektorów i stare zasady.

Sam papież musi wyrazić zgodę.

Sprzedaliśmy kasyna.

Wszystkie interesy związane z hazardem.

Nie mamy związków z niczym, co nie jest legalne.

Rodzina Corleone gotowa jest wnieść depozyt

do Banku Watykańskiego w wysokości 500 milionów dolarów,

gdy pan Corleone otrzyma pakiet większościowy w Immobiliare.

Spółka może stać się czymś innym. Europejskim konglomeratem.

Niewiele rodzin sprawuje kontrolę nad takim firmami.

Wydaje się zatem, że współcześnie

moc oczyszczenia z długów jest większa niż moc wybaczania.

600 milionów dolarów.

Proszę nie przeceniać mocy wybaczania.

Don Corleone,

dzięki umowie z Immobiliare

stanie się pan jednym z najbogatszych ludzi na świecie.

Pańska historia, historia pańskiej rodziny

oraz pańskich dzieci zostanie wymazana.

600 milionów.

Dzieci są największym bogactwem.

Są ważniejsze od władzy i pieniędzy.

Jesteście mym skarbem.

Pomimo że dla waszego dobra powierzyłem opiekę nad wami matce...

bardzo chcę was zobaczyć i żyć z wami w zgodzie.

Może namówicie matkę, żeby też przyjechała.

Vincent, nie ma nas na liście.

Wpisz je. Mancini. M-A-N-C-I-N-I.

- Co? - Nie ma nas na liście.

- Więc musicie stąd wyjść. - Zatańczymy?

To Vinnie. To nasi goście.

Bardzo pana przepraszam.

Nie ma sprawy.

- Miło znów cię widzieć. - Nawzajem. Mój mąż.

- Usiądź. - Mój syn, Anthony.

Ten order to jeden z największych zaszczytów kościelnych.

Pierwszy raz wręczał go papież...

A powiązania pana Corleone z hazardem?

Rozdamy zdjęcia.

A światek przestępczy?

Proszę przestać.

Sam Ojciec Święty pobłogosławił

dziś Michaela Corleone. Jest pan mądrzejszy od papieża?

Vincent! Ona cię kocha.

Tak?

Ja też cię kocham.

Cześć, Vincent. Pamiętam cię.

- Skąd? - Z przyjęcia, na którym byliśmy.

- Byłaś w klubie? - Nie, to był ślub.

Miałam 8 lat, a ty 15.

Miałem wtedy wiele dziewczyn.

- Ośmiolatek? - Owszem.

Gdzie Mary?

Niech ktoś ją pozdrowi. Przepraszam, ekscelencjo.

Nie pocałowałeś mnie. Krewni zawsze się całują.

- Jesteśmy rodziną? - Jestem twoją kuzynką.

- Kto jest twoim ojcem? - Podpowiem ci.

Jest Włochem.

Mary, czekamy na ciebie.

Mów cicho...

i uśmiechaj się. Pamiętaj.

Denerwuję się, tato.

Prezes Fundacji Vita Corleone...

moja córka, Mary Corleone.

Dziękuję.

Chyba talent do przemówień odziedziczyłam po ojcu.

Fundacja Vita Corleone pomaga biednym na świecie...

daje stypendia artystom, finansuje badania medyczne...

a szczególnie oddana jest odbudowie Sycylii.

Arcybiskupie Gilday...

tu jest 100 milionów dolarów dla biednych na Sycylii.

Proszę nie wydać od razu.

Mary, jestem z ciebie dumna.

Michael...

Zrobił pan wielką rzecz dla Sycylii.

Niech te pieniądze trafią do potrzebujących.

Amen.

A teraz: Johnny Fontane!

Dziękuję. Cieszę się, że tu jestem.

Musimy razem uczcić commendatore Michaela Corleone.

Mam coś dla naszego ojca chrzestnego.

Znam jego ulubioną piosenkę. Dokąd idziesz, Michael?

Do kuchni. Posłuchać płyt Tony'ego Bennetta.

To: „Salsiccia's Own”.

Idę po kanapkę z salsiccia.

Cześć, Kay.

Gratuluję. To wielki zaszczyt.

Lecz trochę drogi, prawda?

- Tortu? - Nie, dziękuję.

- Minęło sporo czasu. - Tak.

- 8 lat. - Tak.

Wyglądasz wspaniale.

Twój syn chce z tobą porozmawiać. Jestem tu dla niego.

- Nie chce być prawnikiem? - Muzyka to całe jego życie.

Kocham muzykę, ale powinien skończyć, co zaczął.

Anthony...

- Wybrałem własną drogę. - Własną?

- Śpiewak? - Tak.

A jeśli ci się nie uda?

- Uda mi się. - Każdy tak mówi.

Gdybyś skończył prawo, miałbyś pewny zawód.

- Pracowałbyś dla mnie. - Nie chcę.

Mam złe wspomnienia.

Jak każda rodzina.

Zawsze będę twym synem, ale nie będę dla ciebie pracował.

Anthony... ukończ prawo.

Nie.

Ma to po tobie. To: „nie”.

- Mogłabyś pomóc go przekonać. - Do czego?

Do czego?

On marnuje sobie życie. Odrzuca szansę.

To jest szansa?

Teraz gdy cię szanują, jesteś bardziej niebezpieczny.

Wolałam cię jako szeregowego mafiozo.

Dobrze.

- Porozmawiamy rozsądnie? - Dobrze.

Tony wie, że zabiłeś Fredo.

- Po co przyszłaś? - By chronić syna.

Wstydzę się, patrząc, jak broni cię twój kościół.

Całe życie chronię mojego syna.

Całe życie chronię moją rodzinę!

Bądźmy rozsądni.

To twoja specjalność. Rozsądek.

- Plus morderstwo. - Boże.

- Nienawidzisz mnie. - Nie.

Nie nienawidzę cię.

Boję się ciebie.

Robiłem, co mogłem, by chronić was przed potwornościami świata.

I sam stałeś się potworem.

Dzieci nadal cię kochają. Szczególnie Mary.

To już coś.

Na tym można budować. Dla ich dobra.

Spróbujmy.

Pozwól Tony'emu żyć własnym życiem. Z dala od ciebie.

Pozwolę mu.

Dziękuję.

- Cześć. - Cześć.

Jeszcze kogoś zabijesz tymi szpilkami. Oprowadzę cię.

Załatwisz mi wywiad z Corleone?

Niestety nie mogę. Czym jeszcze mogę służyć?

Przystojny, lecz do niczego.

- Zaryzykuję. - Lubisz hazard?

Jedźmy do Atlantic City. Pokażę ci hazard.

- Skąd mam wiedzieć, na co stawiać? - Wyglądam na kogoś, kto przegrywa?

Cóż...

Niesamowity typ.

- Co on tu robi? - To goryl Joeya Zasy.

- Znasz go? - Owszem.

To Anthony Squigilaro. Nazywają go „Mrówa”.

Macza kule w cyjanku.

Don Altobello.

- Chcę złożyć wyrazy szacunku. - Grazie.

Pamiętam, jak ojciec cię cenił.

Gdzie moja córka chrzestna?

- Constanza! - Don Altobello.

Jeszcze niedawno nosiłem cię na rękach.

Straciłem cały jad. Wszystkie popędy młodości.

Jestem wolny od pożądania. Mam jasny umysł.

Spełniłem powinności wobec Boga. Proszę cię o przysługę.

Czy mogę połączyć moje nazwisko z twoim...

wspomagając Fundację Vita Corleone?

- Milion dolarów. - O rany.

- Ojcze chrzestny. - Jesteś wspaniałomyślny.

A teraz chodźmy skosztować wina.

Watykan nie wie o tych udziałowcach.

To dobrze.

Czasem się martwię. Nasza pozycja wzrosła.

- Więc czasem się martwię. - Niepotrzebnie. Zawarliśmy umowę.

A jak Ekscelencja myśli, czemu osiwiałem?

Bardzo dziękuję za pieniądze na basen.

Niech pan poprze kandydaturę Sama Wallace'a na sędziego.

- Sędzia się przyda. - Dzięki.

Andrew!

Mój chrześniak Andrew Hagen. Najstarszy syn Toma.

Asystuje biskupowi Breelanowi od 3 lat.

- Chce być w Watykanie. - Potrzebujemy młodych.

Jego matka Teresa Hagen.

Jestem zaszczycona.

Jestem Grace Hamilton.

Mancini miał spytać, czy zechce pan porozmawiać.

- Dzwonił w tej sprawie? - Nie.

- Miałaś nie wychodzić. - Wiem.

Joey Zasa przyszedł. Czeka w holu.

Podobno chce ci osobiście pogratulować.

- Muszę z nim gadać? - Mówi, że jesteś jego /patron.

Cześć, Vinnie!

- Kto jest twoją kochaną ciocią? - Ty.

Dziś pogadam z Michaelem o twym kłopocie.

Gdybym wiedział, lepiej bym się ubrał.

Towarzystwo Meucci wybrało pana...

Italo-amerykaninem roku.

Meucci...

Kim jest Meucci?

Amerykanin z Italii. Wynalazł telefon rok przed Bellem.

I dlatego pan tu przyszedł?

Ja...

mam pewien kłopot.

Pracuje u mnie pewien cwaniaczek.

Uważa się za pańskiego krewnego.

Zwykły bękart.

Jest tutaj. To Vincent Mancini. Jest na przyjęciu.

Przyprowadź go.

Dobrze, że możemy pogadać.

Nie, /grazie.

Mam problem.

I chcę wiedzieć, czy to mój problem... czy pański.

To pański interes. Nie mam z niego ani grosza.

Świetnie. Czyli to mój problem.

Znasz Vincenta Mancini. Chłopaka Sonny'ego.

- Co słychać? - A u ciebie?

- Świetnie. Fajne przyjęcie. - Podoba się?

- Musiałem się wkręcić. - Nie masz garnituru.

Co zaszło między tobą a panem Zasą?

- Drobiazg. Sam to załatwię. - Głupio zrobiłeś.

Ja? Chyba raczej on. Prawda?

- Prawda?! - Charakterek ojca.

Vincent...

Pan Zasa przejął nasze interesy w Nowym Jorku.

Był tak miły, że dał ci pracę w swojej rodzinie.

Przyjąłeś ją wbrew mojej radzie.

Zaproponowałem ci uczciwą pracę. Odrzuciłeś ją.

Teraz przychodzicie do mnie z problemami. Co mam zrobić?

- Jestem gangsterem? - Nie.

Tam, gdzie mieszkał tata, teraz są slumsy.

- To przeszłość. - Dano mi ten rejon.

Komisja mi przydzieliła, a pan się zgodził.

Tak.

Nie przyszedłem po pomoc. Chętnie bym go zabił.

To go zabij.

Co to ma ze mną wspólnego?

Łazi po mieście i mówi, że pieprzy Michaela Corleone.

Powiedz mu to w twarz!

Wszystkie bękarty kłamią. Już Szekspir o tym pisał.

Co ja mam zrobić z tym facetem?!

Joey, jeśli jakiś facet rozpowiada...

że pieprzy Michaela Corleone...

co się robi z takim gównem?

Z takim sukinsynem?

To prawda. Gdy ktoś mówi coś takiego...

nie jest przyjacielem, tylko sukinsynem.

- Nasze interesy nie kłócą się. - Kłócą się i to bardzo.

Cicho, Vincent.

On potrzebuje wsparcia!

Chcę pracować dla ciebie, nie dla niego.

Jako goryl? Nie potrzebuję goryli, tylko adwokatów.

Nie ma między nami sporu, więc dziękuję za gratulacje.

Vincent, zawrzyj pokój z panem Zasą.

Bastardo...

Vinnie, co z tobą?!

Zabrać go.

Chryste...

Mówiłem Connie, że to zła chwila.

Zajmujesz się giełdą, lecz nadal rządzisz.

Papuga cię przed nimi nie obroni.

- A ty? - Ja tak.

Czemu mam się go bać?

Wie, że nie chcesz, by awansował.

Rozkaż, a zabiję go.

- Naprawdę? - Tak.

Może powinieneś spędzić ze mną kilka tygodni. Zobaczymy.

- Dobra. - Może się poduczysz.

Pogadamy o twojej przyszłości.

Nie zawiodę cię.

Prawie gotowe.

No i co?

Gadałem z Zasą i odgryzłem mu ucho.

Patrzcie tutaj.

Chwileczkę!

- Vincent... - Tak.

Dołącz do nas.

Ładna marynarka.

Bardziej do środka.

Uśmiech!

To prezent dla twojej rodziny od piekarza Enza.

Chcesz to zrobić?

Sto lat!

- Vincent? - Czego chcesz, skarbie?

Kochasz mnie?

- Śpij. - Powiedz mi.

Kocham cię.

Ja ciebie też.

Masz kota?

Przynieś wodę. Chce mi się pić.

Idź.

Wychowałeś mnie sobie.

Nie mogę w to uwierzyć.

„Przynieś wodę, upiecz ciasto”, a „proszę”?

Dobra, skarpeto. Chodźmy się przejść.

- Puść ją. - Poderżnij jej gardło.

- Coś powiedział? - Poderżnij jej gardło.

- Dobra. - Rzuć broń, bo ją zabije.

Prawie jej nie znam. Niech zabija.

Nie masz wyboru. Zginie.

A wtedy ja zabiję was. Rzuć nóż, to przeżyjesz.

Poderżnij jej gardło!

Zrobię coś, co cię przekona. Nie przestrasz się.

Psiakrew!

Rzuć nóż!

Siadaj. Pogadamy. Mądra decyzja. Pogadamy.

Zdejmij maskę.

Odpręż się. Zapalisz?

Czyj to pomysł? Kto cię przysłał?

Powiedz mi.

- Nikt. - Przyjrzałeś mu się?

- Tak. - Kto was przysłał?

Joey Zasa.

Nic ci nie jest?

- Pozwoliłbyś mnie zabić! - Nie.

Ty świnio! Ty sukinsynie!

Chciałaś hazardu, to masz. Wezwij policję.

- Zabiłeś tego drugiego też? - W samoobronie.

Broniłem się. Wezwij policję.

Zrobię zdjęcia.

Żadnych zdjęć.

Miałeś broń!

Oni mieli tylko nóż. Mogłeś ich oddać w ręce policji.

Przysłał ich Zasa, posłałem mu wiadomość.

- Teraz musi odpowiedzieć. - Myślisz, że się odważy?

Dobrze zrobił. Wiemy, że to Zasa.

Co tu ma do rzeczy Zasa? Joey Zasa to /pazzo.

Dobra. Jesteś jaki jesteś.

Trzymaj się blisko mnie.

Siedź cicho. Miej tylko oczy otwarte.

- I rób, co ci każę. - Rozumiem.

- Mam kłopoty w Komisji. - Wiem.

- Nie ułatwiasz mi sprawy. - Nie ja zacząłem.

- Idź już. - Michael?

Tak?

- Będą się ciebie bać. - Może powinni bać się ciebie.

- B.J., co się dzieje? - Dzwonił arcybiskup.

Masz niesamowitą prasę.

Jesteś nowym Rockefellerem. Filantropem.

- Podpisz się. - Czasy się zmieniają.

Ojciec nie cierpiał fundacji. Lubił sam pomagać ludziom.

Ale my jesteśmy inni.

Jak wielkie korporacje. Kontrolujemy dużą forsę.

Unikamy podatków, a rząd nie ma nic do gadania.

- Ojcze chrzestny. - Andrew.

- Jedziesz do Rzymu. - Chcę ci podziękować.

- Zjesz śniadanie? - Nie mogę.

- Jak twój włoski? - Devo fare un po' di pratica.

Jego ojciec był znakomitym prawnikiem.

Nie dożył jego święceń. Widziałeś kiedyś coś takiego?

Byłem bardzo dumny. Odprowadzę cię.

Gdybyś usłyszał plotki w Watykanie, powiadom.

Andrew to dobry katolik.

Rozważa się propozycję Grupy Corleone...

Grupa Corleone przejmuje Immobiliare

...która chce przejąć 100 mln akcji z prawem decyzji.

Powstaje imperium: Corleone proponuje konglomerat

Rodzina Corleone inwestuje fortunę w International Immobiliare,

szanowanej europejskiej firmie.

Pan Corleone

chce uczynić ze swej firmy...

międzynarodowy konglomerat...

Przejęcie Immobiliare prawdopodobne, akcje w górę

Prawdziwe zagrożenie to wschodnie technologie...

Panie Corleone, przepraszam.

Złożył pan 200 milionów w Banku Watykańskim...

który ma udziały w Immobiliare?

To prawda.

Nikogo nie zastanowiło, że stało się to akurat teraz?

Mogę?

Fundacja, której prezesem jest córka pana Corleone...

dokonała darowizny 100 milionów.

Rodzina dała pieniądze pod zarząd Watykanu.

Wyczerpująca odpowiedź?

Gdyby Europa i Ameryka nauczyły się współpracować...

dzielić się zyskami i rynkami zbytu...

pokonalibyśmy każdą światową konkurencję.

Dziękuję za wysłuchanie mnie.

Mam nadzieję, że przychylicie się do mojej propozycji.

Dajcie mi mikrofon.

Bandyta ma kierować naszą firmą? Przecież to Sycylijczyk!

Cisza!

Jest katolikiem czy mafiosem?

Panie prezesie...

Bank Watykański sądzi, że International Immobiliare...

będzie dobrze kierowane przez pana Corleone.

Zatwierdzenie umowy nastąpi w Rzymie.

Powitajmy w naszym gronie pana Corleone.

Zaręczam, że ta fundacja jest prawdziwa.

Chciałem, żebyście razem w niej pracowali.

Nie będę się wtrącał. Pomogę, gdy zechcesz.

Czemu to służy?

Po co to robisz? Po co ja to robię?

Robię to dla moich dzieci, a ty dla swoich.

Fundacja ma pomagać wszystkim.

To jej zadanie.

Jest legalna. Mary, przysięgam ci.

Może to nas do siebie zbliży.

Zrobiłbym dla ciebie wszystko.

Weź inny wóz. Pojadę z Michaelem.

Idź.

Twoi dawni wspólnicy dziękują, że mogli zarobić.

Szanują cię...

ale są urażeni, bo myślą, że ich opuściłeś.

Też chcą wejść do Immobiliare. Tworzyć znów rodzinę.

Mogliby prać pieniądze.

Nie mogę tego zrobić.

Immobiliare musi być legalna.

Wiem.

Ale są nieszczęśliwi.

A ty?

Ja nic nie chcę oprócz spokoju na starość.

Ale muszę dbać o innych.

Twój ojciec był rozsądnym człowiekiem. Ucz się od niego.

Wiele się od niego nauczyłem.

Zwołaj zebranie, żeby nie było między nami żalów.

Zawrzemy pokój.

WATYKAN, RZYM

Watykan ogłosił dzisiaj...

że papież Paweł VI odwołał niedzielne błogosławieństwo...

z powodu złego samopoczucia.

Jego lekarz zalecił całkowity...

odpoczynek w łóżku.

Zwołali konferencję prasową.

Z papieżem jest źle.

Celem tego spotkania jest przegłosowanie...

wniosków naszych udziałowców z Nowego Jorku.

Proszę.

Nasza grupa reprezentuje biznesmenów katolickich...

przeciwnych panu Corleone.

Watykan wyraził swoje zdanie. Corleone kontroluje zarząd.

Według Układu Laterańskiego głos ma być ratyfikowany.

Tu, w Rzymie, przez papieża.

Papież jest poważnie chory.

Musimy czekać na jego wyzdrowienie.

- A jeśli umrze? - Wtedy...

jak to mówicie, diabli wezmą układ.

Panowie.

To tylko drobna zwłoka. Nic więcej.

Wasza Ekscelencjo, panowie...

Proponuję pomodlić się za zdrowie Ojca Świętego.

Zawarliśmy umowę!

To spotkanie miało być tylko formalnością.

- Proszę usiąść. - Postoję. Czekam na odpowiedź.

Immobiliare ma korzenie w europejskiej tradycji.

Rozumiem. Stosujecie obrzydliwe metody.

I kto to mówi.

- Panowie! - Jesteśmy w Watykanie.

- Czego chcecie? - Dostanie pan to, czego chce.

Chętnie oddamy panu całą naszą flotę...

ale statki muszą płynąć w tę samą stronę.

Inaczej, kto wie, jak długo będziemy razem?

To tylko interes. Pan to rozumie, ojcze chrzestny.

Doskonale.

Chcecie ubić interes? Ubijemy go.

Dranie!

- Jak za Borgiów! - Stryjku!

Mówili, że przyjechałeś.

Miło cię widzieć. Naprawdę.

Co mówiłeś o Borgiach? To minęło.

- Poznajesz? - Tak.

Genco Olive Oil. Tutaj zaczynał dziadek.

W trzy lata został właścicielem.

- Tylko w USA. - Tak.

Vincenzo, gdzie się ukrywałeś? Potrzebujemy cię.

- Co mam zrobić? - Zlikwiduj Zasę.

Teraz boję się wyjść wieczorem na ulicę.

Gdzie oni są?

- Lou, co jest? - Spóźnimy się.

- Zawiodłem cię kiedyś? - Nie.

- Nie martw się. - Dziękuję.

Bawcie się dobrze.

Kłopoty w dzielnicy.

- Opiekujesz się nimi? - Tak.

- A mną? - Od tej chwili.

- Brakowało mi ciebie. - Mnie ciebie też.

Żałuję, że nie wychowałem się w rodzinie. Brakowało mi was.

Czy ty wiesz, jacy byli kiedyś nasi ojcowie?

Co chcesz wiedzieć?

- Jaki był Sonny? - Był księciem miasta.

Zmarł, nim się urodziłem. Opowiadali o nim.

- A mój ojciec? - Był wspaniały.

To bohater. Ocalił rodzinę.

- Vincent? - Tak?

Zabił swojego brata?

Nie.

Czyli to kłamstwa?

Opowiastki, skarbie. Rozumiesz?

Dobrze.

- Cieszę się, że tu jesteś. - Nawzajem.

Cugina...

Powinienem podziękować Zasie.

Joey Zasa jest nikim.

Potrafi tylko krzyczeć i grozić.

Można go wyczuć na milę.

- Powinniśmy go zabić. - Nie!

Wystrzegaj się nienawiści. Źle wpływa na myślenie.

Miło znów pana widzieć.

Idziemy.

Powierzyliśmy ci pieniądze, zainwestowane w kasyna.

Nie minęło 20 lat, sprzedałeś kasyna i zarobiłeś dla nas majątek.

Brawo, Don Corleone!

Dziękuję.

Przyjaciele, przyjechałem, bo to koniec naszych wspólnych interesów.

Dobrze nam szło...

ale pora by każdy poszedł w swoją stronę.

To wszystko.

Ale mam dla was niespodziankę.

Wasze udziały w kasynach.

Załatwiłem tak, byście zaraz dostali pieniądze.

50 milionów dolarów!

- Nie wszyscy dostają tyle samo. - Dla ciebie nic...

- Zależy od wkładu. - Michael, jesteś naprawdę hojny!

Wspaniale!

- Parisi, ile zainwestowałeś? - Nie pamiętam.

Dzięki.

Moja rodzina odwalała brudną robotę. Ryzykowała.

By zarobić forsę dla was.

Znacie Joeya Zasę.

Jest bardzo ważną osobą.

Jego twarz była na okładce „New York Times”.

„Esquire” uznał go za najlepiej ubranego gangstera.

Gazety go chwalą...

bo ma dobre serce i zatrudnia czarnych.

Jest sławny.

Kto wie? Może rozsławi nas wszystkich.

To prawda.

To prawda. Taki już jestem.

Ale też chciałbym dokonać legalnej inwestycji.

Dostać biżuterię od papieża.

Owszem, przyjmuję do rodziny czarnych i Latynosów...

bo taka jest Ameryka.

I gwarantujesz, że nie handlują narkotykami?

Nie, ale gwarantuję, że zabiję każdego, kto to robi.

- Pogadam z nim. - Któż odmówi, Don Altobello?

- Joey, czy jesteś... - Nie!

Pamiętajcie. Dziś zostałem poniżony.

Dzięki mnie jesteście bogaci. Prosiłem o mało.

Nie chcecie dać, to sam sobie wezmę!

A Don Corleone...

wyraźnie dziś pokazał, że jest moim wrogiem.

Musicie wybierać między nami.

Nie, Joey!

Jakoś dojdziemy do porozumienia.

Nie.

Michael, proszę, zgódź się.

Michael, wszędzie o tobie piszą.

Podobno kontrolujesz Immobiliare.

Immobiliare i tak pierze forsę w Peru i Nassau.

Pracujemy razem od 40 lat. Też chcemy skorzystać.

- Chcemy z tobą robić interesy. - Tyle lat razem.

- Chodź! - Wynośmy się stąd!

To mój szczęśliwy płaszcz!

Mój płaszcz!

Stań za mną!

Mikey, tędy!

Uciekamy stąd.

- Dobrze zrobiłeś. - Dziękuję.

Większość Donów zginęła.

Ci, co przeżyli, są z Zasą.

- Altobello? - Przeżył.

Jest z córkami na Staten Island. Chce jechać na Sycylię.

Zasa nie zrobiłby tego sam.

Jest za głupi na taki zmasowany atak.

Nie pragnął sprzątnąć całej Komisji.

Musimy załatwić Zasę!

Nigdy nie mów, co myślisz.

Prześlijmy mu wiadomość.

Szanuję to, co zrobił.

Nowe obala stare. To naturalne.

Jak możesz robić z nim interesy?

Przede wszystkim jestem biznesmenem.

- Mów jasno: ma żyć czy nie. - Vincent, zamknij się!

Koniec.

Joey Zasa...

On nie robi tego sam.

Sądziłem, że się wyrwałem, ale znów mnie wciągnęli.

Nasz prawdziwy wróg jeszcze się nie ujawnił.

Michael!

To przez cukrzycę!

- Wziął lekarstwo? - Nie wiem.

- Nic mi nie jest. - Wezwij doktora.

- Szybko! - Vincent!

Leć jak strzała!

Bezszelestnie!

Gówno prawda! Ty cholerny sukinsynu!

Altobello, ty draniu!

Fredo!

Fredo!

Tato!

Przepraszam.

Zawiadomię Kay.

- Dobry wieczór. - Zostawiam wóz na chwilę.

Powiedział pan, że to pilne. Chce się pan wyspowiadać?

Michael Corleone miał udar. Postanowiłem powiadomić.

Jest w śpiączce, a ja mam dopilnować interesu.

Papież ma mało czasu.

Jestem w podobnej sytuacji jak pan.

Musimy jak najszybciej podpisać umowę.

- Rozumiemy się. - To dobrze.

- Jadę do szpitala. - Będę się modlił.

- Proszę go pozdrowić. - Dziękuję, bracie Jim.

Jeśli Corleone umrze, wszystko wyjdzie na jaw.

Walczymy o czas.

Ten nawyk rodzi się z kontemplacji wieczności.

Witaj, Michael.

To ja, Kay.

Kay...

ciebie nie oczekiwałem.

Wiem.

Ale przyjechałam.

- Cieszę się. - Wiesz...

Pierwszy raz jesteś bezradny.

Nie jest tak źle.

Czuję... że teraz zmądrzałem.

- Tak. - O tak.

- Im bardziej chory, tym mądrzejszy. - Gdy umrę, będę geniuszem.

Michael? Chcę ci podziękować za Tony'ego.

Świetnie sobie radzi. Ma dobre recenzje.

Zadebiutuje w Palermo na Wielkanoc.

Dziękuję.

To prawdziwy zaszczyt. Na Sycylii.

Przyjadę tam. Nie przegapię tego.

Muszę tam być.

Mary, Tony...

Idźcie do ojca.

- Skarbie! - Wszystko będzie dobrze.

- Tony! - Cześć, tato.

Wasza matka mówiła o występie.

- W Palermo? Chcę, byś to zobaczył. - Zobaczę. Pocałuj mnie.

- Kuzyn Vinnie? - Nie ma go. Zadzwoń do niego.

- Twoja kuzynka Mary. - Wpuść ją.

Cześć, wpadłam tu przy okazji.

Pójdę po chłopaków.

Nie powinnaś była tu przychodzić.

Ale tylko na chwilkę, dobra?

- Wyglądasz pięknie. - Dzięki.

To twój klub, twoja kryjówka?

- Tak. - Chcę ją zobaczyć.

Dziwne uczucie. W całym domu tylko ja i Connie.

- Lepiej mi przy tobie. - Co się dzieje?

- Boję się o tatę. - Nie musisz.

Gdy zabrali go karetką, myślałam, że nie żyje.

Wszyscy mówią, że wyzdrowieje.

Nie martw się.

Pamiętam strzelaninę w domu.

Al Neri i inni goryle zabrali mnie i Tony'ego.

Czy to się znowu dzieje?

Nic podobnego.

To czemu się ukrywasz? Czy coś ci grozi?

Nic mi nie grozi. Zajmiemy się wami.

- Mogę poukrywać się z tobą? - A będziesz gotowała?

Wiesz, że nie umiem gotować, ale spróbuję.

Dobra.

Co mam zrobić?

- Kocham cię, kuzynie. - Ja ciebie też.

Gotujmy.

Obejmij mnie.

Wy nadużywacie słów: „Mafia”, „Cosa Nostra”.

To bajki. My, Włosi, pomagaliśmy zbudować ten kraj.

Meucci wynalazł telefon.

Don Ameche zagrał wynalazcę telefonu.

Kupcie los, może wygracie cadillaca.

Ta salsiccia jest pyszna!

Proszę.

- Miło pana widzieć. - Miłej zabawy.

Kup los na loterię.

- Co ty robisz? - On nie chciał.

- Przeproś. - Chodźmy.

Joey! Jak się masz?

Witaj, stary!

Joey Zasa! Kij ci w oko!

- Kto to? - Zignoruj go.

Kto wygra samochód? Mrówa?

Przez takich kretynów mamy złą opinię.

Joey, całuj się w dupę!

Złaź! Masz los?

Joey, tu jest mój los. Spójrz!

Mam gdzieś twój zasrany los.

Wynocha stąd, ale już, bo urwę ci jaja.

Zjeżdżaj!

Joey, uciekaj! Ty zasrańcu!

Otwierać!

Jak się masz, Joe?

Zasa!

Nigdy więcej nie wydawaj takiego rozkazu. Dopóki ja żyję.

Zrozumiano?

Ty byłeś zbyt chory. Miałem zgodę od Neriego i Connie.

Connie?

To była dobra decyzja.

Nieprawda. Ja tu rządzę!

Dobrze czy źle...

ale nie tego chciałem!

Zrozumiano?

Tak.

Daj spokój.

Tak.

Dobrze. Vincent, zaprowadź mnie do łóżka. Pogadamy.

Zawsze się czułem za ciebie odpowiedzialny.

Wiesz o tym.

Twój ojciec...

i ja byliśmy przeciwieństwami.

Kłóciliśmy się, ale wiedziałem, że mnie kocha.

Zrobiłby dla mnie wszystko, ale jego temperament...

pozbawiał go rozsądku.

Nie chcę, byś popełniał ten sam błąd.

On także...

miał powodzenie u kobiet.

- Vincent... - Słyszałem.

Co cię łączy z moją córką?

Co jest między wami?

To zbyt ryzykowne.

Słyszysz?

Dobrze.

Vincenzo...

Kiedy przyjdą... przyjdą po to, co kochasz.

BAGHERIA, SYCYLIA

Co słychać?

Don Bendino, mój stary przyjaciel.

WITAMY COMMENDATORE MICHAELA CORLEONE

Chciałem, by mój opiekun i przyjaciel, Don Tommasino...

dał nam jakąś radę.

Don Tommasino, co pan sądzi o Altobello?

Bardzo zdolny człowiek.

Utrzymuje pokój między przyjaciółmi tutaj i w USA.

Patron zdrowego rozsądku.

Po tej rzezi, w Nowym Jorku zapanował bałagan.

Joey Zasa trzymał wszystko w garści...

teraz jednak go zabrakło i musimy się tym zająć.

- Zająć się tym. - Uprzedzić Chińczyków i Latynosów.

Corleone zrezygnowali z narkotyków, Nowy Jork osłabł. Palermo nie.

Wróg zawsze korzysta na tym, co się mu zostawi.

Don Tommasino, kto mógł dać hasło do takiej masakry...

i wpłynąć na decyzję Watykanu?

Tylko Lucchesi ma wpływy i tu, i tam.

„Statki muszą płynąć w tym samym kierunku”.

Od wieków Włosi mają takich polityków. To prawdziwa Mafia.

Duży kłopot z bankiem i arcybiskupem.

To jeden i ten sam problem.

Arcybiskup ma przyjaciół.

Osłaniają go.

Czy może nam pomóc jakiś przedstawiciel Kościoła?

Ktoś szanowany?

Kardynał Lamberto.

To dobry i mądry człowiek. Bardzo wpływowy.

Wysłucha was.

Zobaczę się z tym kardynałem. Może się dogadamy.

Ty zawsze dotrzymujesz słowa, ale to są łotry.

Nie mają honoru.

Nie zmienię decyzji.

Polityka i zbrodnia to jedno i to samo.

Zaprosiłem was, by uczcić debiut mojego syna w operze...

Zagramy „Filadelfię”.

Gramy w 7 kart. Dwie zakryte, cztery odkryte.

W „Cavallaria Rusticana”.

- „Cavalleria Rusticana”. - „Cavalleria”.

Kupiłem złe bilety. Zbyt długo byłem w Nowym Jorku.

Dam wam bilety, tylko nie spóźnijcie się.

Mam dla ciebie prezent.

To piosenka z Corleone. Sycylijska.

Nauczyłem się jej dla ciebie.

Na niebie płonie księżyc Ja płonę miłością do ciebie

Płomień ten marnieje Jak me serce

Dusza ma płacze w cierpieniu

Nie zazna spokoju Cóż za straszna noc

Mija czas Lecz dzień nie nadchodzi

Nie wzejdzie słońce Póki ona nie wróci

Płonie ma ziemia Płonie serce me

Ona spragniona jest wody A ja miłości

Komu mam śpiewać tę pieśń

Gdy na balkonie nie stoi nikt

Była piękna. Kochałem ją, ale zginęła.

Mój zaufany człowiek podłożył bombę w samochodzie.

Ona pierwsza usiadła za kierownicą.

Czemu ten kraj jest tak brutalny?

Historia.

Mama mówiła o czasach, gdy egzaminy były twoim największym problemem.

- Tak, kiedyś. - Teraz martwię się o ciebie.

Masz takie dobre serce. Zawsze miałaś.

- Kocham rodzinę. - Nawet Vincenta?

Naprawdę go kocham.

- Jest twoim kuzynem. - Więc bardzo go kocham.

Nie możesz się z nim widywać.

Nie umawiaj się z nim więcej.

Ma rację. To zbyt niebezpieczne.

Nie możesz się z nim spotykać.

Nie tak jak teraz.

- Proszę, obiecaj mi. - Nie!

Bella cugina... Tesoro mio.

- Chciałeś mnie widzieć? - Tak.

Zrób coś dla mnie. To niebezpieczne.

Dobra. O co chodzi?

Sprzedaj swą duszę Don Altobello.

Zdradź mnie.

Nie uwierzy mi.

- To zależy. - Siadaj.

Mam pomysł.

Masz się dowiedzieć, jakie ma powiązania.

Umów się z nim.

Powiedz mu, jak mi jesteś oddany i jakie masz problemy.

- Proś o pomoc. - Jakie problemy?

Powiedz, że chcesz uciec z moją córką.

Ale wiesz, że jeśli to zrobisz, będziemy wrogami.

- Wiesz, że bym tego nie zrobił. - Wiem.

Proś go, by ze mną pogadał. Przekonał mnie.

Jesteście spokrewnieni, a Michael zawsze był staroświecki.

Wyjaśnij, że chcesz mieć własną rodzinę.

Mógłbym zastąpić Joeya Zasę.

Przyjaciel przekonałby Michaela.

Byłbym panu dozgonnie wdzięczny.

Corleone potrafią doceniać swych przyjaciół.

Pracowałbyś dla mnie?

Si.

Bacio la mano, Don Altobello.

Gdyby zasugerował zdradę, masz być obrażony...

bo to jego pułapka.

Nie jesteś ze mną szczery, Vincenzo.

Czy to prawda, że gdy Michaela nie ma, rządzi ta dziewczyna?

- Nie mieszajmy jej do tego. - Ty ją kochasz.

A ona ciebie.

Zgadłem, prawda?

Jest pan mądry. Wiele się od pana nauczę.

Najbogatszy jest ten, kto ma wpływowych przyjaciół.

Muszę was sobie przedstawić.

Don Lucchesi.

Podobno masz silny charakter. Ludzie cię szanują.

To on złożył Zasę do grobu.

Gdybyśmy wiedzieli o nim, nie poparlibyśmy Zasy.

Niepotrzebny nam drugi Joe.

Bądźmy przyjaciółmi.

- Potężni potrzebują przyjaciół. - To mi pochlebia.

Pan zna się na finansach i polityce, ja nie.

Znasz się na broni. Pieniądz to też broń.

Polityka to wiedza, kiedy pociągnąć za spust.

Jak mogę pomóc?

Vieni?

Zaufałem arcybiskupowi.

Nie chciałem wątpić w jego uczciwość.

Ale, jak kardynał widzi, padłem ofiarą oszustwa.

Ogromne pieniądze poszły na łapówki...

a gwarantem jest Bank Watykański.

Jeśli to prawda, wybuchnie wielki skandal.

Ten kamień leży w wodzie od dawna...

ale w środku jest suchy.

Proszę.

Zupełnie suchy. Tak samo jest z ludźmi w Europie.

Od stuleci żyjemy w chrześcijaństwie...

ale Chrystus nie przeniknął do ludzkich serc.

- Co się stało? - Mogę dostać coś słodkiego?

Sok pomarańczowy, cukierka...

Jestem cukrzykiem.

Spadł mi poziom cukru.

Rozumiem.

Tak się zdarza, gdy się zdenerwuję.

Rozumiem.

Niełatwo mi było przyjść z tak delikatną sprawą...

Oskarżać podwładnych kardynała... to trudne.

Gdy umysł cierpi...

ciało krzyczy.

To prawda.

Chce się pan wyspowiadać?

Eminencjo, ja...

Dawno tego nie robiłem, nie wiedziałbym jak.

Minęło 30 lat.

Zająłbym Eminencji zbyt wiele czasu.

Zawsze mam czas na ratowanie dusz.

- Nie mam szans na rozgrzeszenie. - Nie...

Tu wysłuchuję spowiedzi moich księży.

Czasem pragnienie spowiedzi jest ogromne...

trzeba uchwycić ten moment.

Po co komu spowiedź, jeśli nie będzie skruchy?

Podobno jest pan człowiekiem praktycznym.

Co ma pan do stracenia?

Słucham.

Ja...

zdradziłem żonę.

Mów, synu.

Zdradziłem samego siebie.

Zabijałem ludzi.

I rozkazywałem zabijać.

Mów dalej.

To bez sensu.

Mów, mów.

Zabiłem...

Kazałem zabić mojego brata.

Zdradził mnie.

Zabiłem syna mojej matki.

Syna mojego ojca.

Twoje grzechy są straszne i dlatego cierpisz.

Mógłbyś je odpokutować...

ale ty w to nie wierzysz i nie zmienisz się.

Papież Paweł VI, głowa kościoła katolickiego,

zmarł w nocy o 21.40.

Chorował od kilku miesięcy. Był wysoko ceniony

za swą szlachetność i mądrość. To wielka strata dla wszystkich.

Connie...

Całe życie piąłem się coraz wyżej.

Marzyłem, że kiedyś będę żył w zgodzie z prawem.

Im wyżej idę, tym większa nieuczciwość.

Gdzie to się kończy?

Tu od stuleci jeden zabijał drugiego.

Dla pieniędzy, dla honoru, dla rodziny.

Żeby nie zostać niewolnikiem bogaczy.

Wyspowiadałem się.

Wyznałem moje grzechy.

Czemu? To niepodobne do ciebie. Nie musisz spowiadać się obcym.

To ten człowiek.

To dobry człowiek. Prawdziwy duchowny.

On może dużo zmienić.

Michael...

Czasem wspominam biednego Fredo.

Utonął. Wola boska.

Okropny wypadek.

Ale to było dawno.

Michael, kocham cię.

Możesz na mnie zawsze liczyć.

Connie...

Jestem zaszczycony, że przybył pan do mnie aż z Palermo.

Jak ten mały wyrósł!

Zrób osła.

Dawno nie robiliśmy razem interesów.

Jest pan moim asem w rękawie, jak mówimy w USA.

Mam poważny problem i pan może mi pomóc.

Tylko jeden?

Kay!

- Connie! - Co słychać?

Mary, tęskniłam za tobą.

- Witaj, Michael. - Spójrz, mamo.

TEATR MASSIMO

- Szkoda, że nie ma Douglasa. - Miał ważną sprawę w sądzie.

Na pewno chciał przyjechać.

- Auto czeka. - Dobrze.

- Masz syna artystę. - Tak. Dzięki tobie.

- Jak to? - Zmusiłaś mnie, bym mu pozwolił.

Po tylu latach po raz pierwszy jestem na Sycylii.

Chcę wam zrobić zdjęcie.

Uśmiechnij się, tato!

Nadal jest z tobą Al Neri. Dlaczego?

Potrzebuję go. Pomaga mi wysiadać z samochodu.

- Nosi walizki. - Nadal jesteś kłamcą.

Pokażę ci prawdziwą Sycylię. Zrozumiesz historię rodziny.

Już wystarczająco ją rozumiem.

Anthony... Mam coś, co kiedyś dla mnie narysowałeś.

Może przyniesie ci szczęście.

Podoba ci się - tak - nie Tata

Zachowałeś go. Pamiętam.

Dziękuję, tato.

Jestem z ciebie dumny.

Dziękuję.

- Czy są dobrzy? - Bardzo.

Przy nich stryj Michael jest bezpieczny.

Na razie.

- Powiedz ojcu, że wrócę na obiad. - Dobrze.

- Pa. - Niech Tony zaczeka.

Dobrze.

Buongiorno, signora. Służę pani.

Jak zobaczę tatę, powiem, że wyjechałaś.

Ty jeden masz siłę mojego ojca.

Jeśli coś stanie się Michaelowi, pomścisz go.

Będę gotowy.

Przysięgasz?

Przysięgam.

To tu.

Tutaj urodził się mój ojciec.

Tu przyszli, żeby go zabić. Był jeszcze dzieckiem.

Czekaj.

Posłuchaj.

Wiesz, że Mary jest zakochana.

Wiem.

W przystojnym Włochu o ciemnych oczach...

Nie pozwolę na to.

To złe... i niebezpieczne.

„Ojcze, mój ojcze!

Pozwól mi się pomodlić”.

Kiedy Baron dowiedział się, że córka zdradziła swego męża...

i zakochała się w jej kuzynie.

„Nie ma litości!”

Ojciec przebił jej serce mieczem.

Honor, tak?

Pamiętam, jak poznałeś moich rodziców...

i powiedziałeś mi o rodzinnym biznesie.

Mówiłeś, że nie chcesz mieć z tym nic wspólnego. Jak Tony.

Byłem bardzo do niego podobny.

- Rzadko go widuję. Kay? - Co?

- Możesz prowadzić? - Bo?

Czasem miewam kłopoty z oczami.

Muszę pogadać z Don Tommasino...

Cóż...

- Gdzie twoi goryle? - Zwiałem im.

Proszę księży? Dokąd idziecie? Może podwieźć.

Znam cię. Jesteś Mosca z Montelepre.

Wtedy byłeś mordercą i nadal nim jesteś.

Wiem, że gościsz Michaela Corleone.

Razem wjedziemy przez bramę.

Jak się masz?

To mój stary znajomy, Calo. Mój ochroniarz.

- Zaczekamy. - Coś do picia?

Spędziłem tu masę czasu...

myśląc o tobie.

A potem się ożeniłeś.

- I dalej myślałem o tobie. - Co tam jest?

Ty bardzo ryzykujesz. Jesteśmy na Sycylii.

- Kocham ten kraj. - Czemu?

Tu zawsze działy się same okropności.

Straszliwe niesprawiedliwości.

A ci ludzie nadal oczekują radosnych wydarzeń.

Jak ty i ja?

- Jak to? - Jestem tu.

Pomimo niezbyt dobrych wspomnień.

Jesteś, ale się boisz.

Wydaj mi rozkaz!

Myślisz, że przestanę się ciebie bać?

Jesteśmy na Sycylii. To opera.

Dobra.

Co teraz zrobimy?

Bądźmy rozsądni i nie rańmy się nawzajem.

Wybacz mi.

- Co? - Wszystko.

Jak Bóg?

Ja potrzebuję czegoś bliższego.

Nie mogłaś pojąć...

że kochałem ojca. Nie chciałem być taki jak on...

ale kochałem go i musiałem mu pomóc. Nie miałem wyboru.

A potem musiałem chronić ciebie.

I nasze dzieci. Znów nie miałem wyboru.

Tylko wy... Byliście dla mnie całym moim światem.

Teraz cię tracę. Straciłem.

Odeszłaś.

Wszystko poszło na marne.

Zrozum, nie tak planowałem moje życie.

Dobrze, już skończyłem.

Naprawdę nie wiem, czego ode mnie chcesz.

Nie jestem człowiekiem, za jakiego mnie masz.

- Nie wiem. - Kocham cię.

Nie bój się mnie.

Wiesz, tutaj na Sycylii...

każdej nocy śnię o mojej żonie i dzieciach.

Utraconych.

Jeśli to cię pocieszy, to chcę, byś wiedział...

że...

zawsze cię kochałam.

I że...

zawsze będę cię kochała.

O co chodzi?

Don Tommasino. Zastrzelono go.

Nie żyje?

Mój pan nie żyje. Muszę się zemścić.

Życie za życie!

Może kiedyś będziesz musiał coś dla mnie zrobić.

Tylko wydaj rozkaz!

Ciągle to samo.

Pomszczę go!

W sumie...

Lorscheider, 1 głos.

Siri, 11.

Lamberto, 99.

Czy zgadzasz się zostać głową kościoła katolickiego?

Boże, oświeć łaską decyzję, którą podjęto.

Zgadzam się.

Jakie imię wybierasz?

Jan Paweł I.

Wolę załatwiać sprawy od ręki, niż odkładać na potem.

Frederick Keinszig, „Boski Bankier”, zaginął.

Ostatnio widziano, jak wychodził z biur Immobiliare w Rzymie.

Zaginęła też duża kwota i dokumenty.

Keinszig, ty durniu.

Wywołało to podejrzenia w stosunku do Banku Watykańskiego.

Od kilku lat bank i jego firmy...

były podejrzewane o nieczyste interesy.

Lucchesi, zrozumie pan wreszcie?

Wydzwaniałem do niego. Czekałem na wiadomość.

Musi pan pamiętać, panie Lucchesi...

że ten papież bardzo się różni od poprzedniego.

Żegnaj, przyjacielu.

Przysięgam...

na życie moich dzieci...

Daj mi szansę odkupienia...

a nie będę więcej grzeszył.

Tu nie chodzi o oszustwo w interesach.

To są rzeźnicy.

- Kto? - Lucchesi.

Kierują wszystkimi, Altobellem, arcybiskupem...

może i papieżem.

Wszyscy oni coś knują.

- A ja im przeszkadzam. - Chce cię zabić.

Wynajął Sycylijczyka. Nie znam go.

Podobno zawsze mu się udaje.

Nikt nie jest bezpieczny.

Nawet nowy papież.

Mamy czas. Możemy temu zapobiec.

Próbowałem, Vincent.

Próbowałem.

Nie chciałem do tego dopuścić, ale to niemożliwe.

Nie na tym świecie.

Tylko rozkaż.

Nie będziesz mógł się cofnąć.

- Będziesz jak ja. - Dobrze.

Całe życie chciałem uciec.

Oczyścić rodzinę.

Ja nie chcę.

Dzięki władzy zadbam o rodzinę.

Wydaj rozkaz.

Ja już nie mam siły.

Nieważne. Vincent wie, co ma robić.

Chodź. Odpocznij i nie myśl o tym.

- Ja myślę tylko o tym. - Jestem twoim synem.

Zrobię, co zechcesz.

Zostaw w spokoju moją córkę.

Taką cenę się płaci...

za życie, które wybrałeś.

Bratanku...

od tej chwili...

jesteś Vincentem Corleone.

Siadaj.

Don Vincenzo...

Don Corleone...

Don Vincenzo Corleone...

I ty, Vincenzo...

Wiem, co czujesz do Michaela, ale nie uratujesz go.

Jest zgubiony.

Myśl o sobie.

Jaka jest twoja odpowiedź?

Życzę dobrej zabawy.

Wszystkim się zająłem.

Sprawdź bar. Pójdę na górę.

„Oby Tony śpiewał lepiej niż pod prysznicem”.

„Całuję, Douglas”.

- Kochana Constanza! - Don Altobello.

- Wspaniała okazja. - Usiądź.

Dziś twe urodziny. Masz 80 lat a wyglądasz na 60.

Ty jedna pamiętałaś.

Papież podpisze zgodę na wykup akcji. Wygraliśmy.

Gratuluję.

Dziwnie układa się życie.

Papież robi to, co przewidziałeś. Porządki.

Powinien być ostrożny. Uczciwość jest niebezpieczna.

Chcę zwiększyć obstawę Tony'ego.

Na urodziny obsypywałeś mnie łakociami.

Cukierkami!

Siostry, które to piekły, złożyły śluby milczenia. Są wspaniałe.

- Cześć. - Cześć, kuzyneczko.

Gdzie twoja skóra?

Przestań.

Jesteś chuda. Poczęstuj się.

buono.

Grazie!

To koniec. Mój styl życia nie pasuje do ciebie.

To jest moja własna decyzja.

Nie odwracaj się od ojca.

Będę robił rzeczy, których nie pochwalasz.

Dziś widzisz mnie po raz ostatni.

Musisz to zrozumieć. Musisz.

Zawsze będę cię kochać.

Pokochaj innego.

- Nie odważą się. - Wszystko w porządku.

Posłałem Ala Neri do Watykanu.

Dom pana Lucchesi?

Tak.

Mam wiadomość od Michaela Corleone.

Wpuścić.

Dobry wieczór.

Dobrze. Masz go.

Rodzina Corleone reguluje rachunki.

Keinszig, ten sukinsyński szwajcarski bankier.

Oszukiwał od samego początku.

Don Lucchesi, mój przyjaciel.

Calo odwiedzi go w domu.

Neri, jedź do Rzymu.

Amen dla arcybiskupa.

Herbaty? Łatwiej będzie usnąć.

To od Vincenta Corleone!

Podobno w Watykanie jest spisek przeciwko papieżowi.

Umrze na serce?

Papież ma potężnych wrogów. Może nie zdołamy go ocalić.

Wracajmy.

Wasza Świętobliwość?

Eminencjo.

Ojciec Święty nie żyje!

Śpij.

Śpij, ojcze chrzestny.

Nasz przyjaciel nie żyje.

Mów.

Mam ci powiedzieć, że ludzie już ci nie ufają.

Ten, kto stawia na ludzi, przegrywa.

A więc... Wiadomość od Michaela Corleone?

To ważne. Muszę powiedzieć ci to na ucho.

Jest czysty.

Władza zabija tych, którym jej brak.

- Możemy pomówić? - To nieodpowiedni moment.

- Jesteś jak mój ojciec. - Idź do rodziny.

Bliźniaki nie żyją.

Za chwilę będzie się tu roić od policji.

Wszyscy do samochodów.

- Dobra. - Po cichu.

Głos Tony'ego rozsławi Corleone.

Tato...

- Nie musisz tego robić. - O co ci chodzi?

Tato...

Nie! Mary..!

O Boże, nie..!

Gdy Sycylijczycy życzą „Cent'anni”...

oznacza to życzenie „stu lat”.

...a Sycylijczyk nigdy nie zapomina.

Charliemu Bluhdornowi za inspirację.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.