All language subtitles for Crystal.Lake.S01E07.1080p.AMZN.WEB-DL[Ben The Men]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

www.NapiProjekt.pl - nowa jakosc napis�w. Napisy zostaly specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

W karierze gwiazdy filmowej prezencja jest rzecza istotna.

Liczy sie wszystko, ubi�r, figura, wlosy.

Dlatego nie rozstaje sie z szamponem.

Lustre Creme to ulubiony kosmetyk gwiazd.

Gwiazdy uwielbiaja plynny Lustre Creme.

Swietnie odzywia, wlosy sa po nim lsniace i lepiej sie ukladaja.

Nowy szampon Lustre Creme z formula przeciw wysychaniu.

A teraz Jack.

Ta mloda dama zabawia publicznosc cale lato

w kabaretach i koktajlbarach na calym Wschodnim Wybrzezu.

Dzis wieczorem debiutuje na zywo w The Jack Parr Show.

To wielkie szczescie.

Powitajmy panne Pamele Scott.

NOWY JORK 1959

- Maz? - Nie.

Cokolwiek pan powie, niech slyszy.

Dobrze. Pani roni.

Jak to mozliwe?

- Uwazalismy. - Krwawienie jest obfite.

Trzeba bedzie usunac pozostalosci.

Zapewne oznacza to bezplodnosc, lecz ryzykujemy sepse.

- Nie bede miec dzieci? - Spokojnie, skarbie.

Niekt�re kobiety nie sa do tego stworzone.

Reggie, przyjmujemy!

M�wilam, ze nie jestem gotowa na slub i dziecko, ale tylko teraz!

Bedzie dobrze.

Nie bedzie operacji. Musze sie skonsultowac.

- Kazdy lekarz w miescie powie to samo. - Pracuje dla Bellflower.

W Houston jest najnowsze centrum medyczne.

Nie powinienem o tym wiedziec,

lecz zatrudniaja tam najlepszych poloznik�w na swiecie.

- Po co? - Nie wiem.

Moze zeby mrozone nasionka nadawaly sie dla przyszlych mam?

Cokolwiek tam robia, zaslugujesz na najlepsza opieke.

Nowinki sa gl�wnie dla kierownictwa,

ale jestem pewien, ze to kwestia telefonu.

Bellflower dba o swoich.

Dobrze opuscic miasto.

Obwiozles ja, pokazales kampus?

Po co jednej firmie tyle budynk�w?

M�wilem, ze nie produkujemy tylko dla konsument�w,

ale tez dla przemyslu i rzadu.

Pominales najwazniejsze. W Teksasie wszystko jest wieksze.

Witaj, Pam, jestem dr Valentine,

a to dr Landau.

Zaczynajmy. Pol�z sie, prosze.

Ten niefortunnie wygladajacy potw�r to aparat do USG.

Na calym swiecie sa tylko trzy.

Wykorzystuje fale dzwiekowe, by zajrzec w glab ciebie.

Poszukamy gumy, kt�ra polknelas w szkole.

Co sie dzieje?

Wciaz jestes w ciazy, Pam.

- Co? - Nie stracilas dziecka.

Gnojek kurczowo trzyma sie zycia.

Mijam, ale nie spotykam.

Oto i ona. Siadaj, Pam.

M�wilem twojemu mezowi, wybacz, przyjacielowi,

ze ten lekarz z Nowego Jorku to idiota.

Pl�tl, ze nie bedziesz mogla miec dziecka.

Jesli je stracisz, wyczyscimy cie

i bedziesz gotowa do kolejnej pr�by.

Ale przeciez nie tego chcesz, prawda?

- Nie. - Chcesz urodzic to dziecko, zgadza sie?

Tak.

W takim razie pomozemy.

Dr Valentine proponuje udzial w testach klinicznych.

Twierdzi, ze twoje lozysko nie przylega prawidlowo.

Malec naprawde walczy o zycie.

Stan jest powazny, lecz wyleczalny.

- Pan wie, ze to chlopiec? - Tak mi m�wi nos.

Podczas terapii musialabys pozostac w Houston.

To spora zmiana, wiem, lecz mozemy zaproponowac dom.

Tu jest napisane, ze to eksperymentalna terapia.

Kazde leczenie jest obarczone ryzykiem.

Z sukcesem leczylismy juz przypadki takie jak tw�j.

Mozemy na chwile przeprosic?

Nie spieszcie sie.

Sama nie wiem...

- W czym rzecz? - To sie dzieje tak szybko.

A jesli dziecko zasluguje na lepsza matke?

Nie, nie! Bedzie najwiekszym szczesciarzem swiata!

- Co robisz? - Wyjdz za mnie.

I postawmy ten krok razem.

Nie mozesz na siedem miesiecy zostawic pracy.

Myslisz, ze w Houston nie ma sprzedazy korporacyjnej?

Teraz najwazniejsza jestes ty.

I nasz syn, i nasza rodzina.

PIERWSZY TRYMESTR PIECZONY INDYK

Dzien dobry!

Ty jestes Pam? Trish Fairfield, mieszkam obok.

Naprawde nie musisz tego jesc.

Prosili, zebym wypelnila ankiete.

Powiem ci, co napisac. "Smakuje jak skarpety".

Jestem w czwartym miesiacu. To nie tluszczyk.

- Tw�j maz tez jest w Bellflower? - M�wia, jakie to szczescie,

ze mozemy testowac te ich nowinki,

ale one nie bez powodu nie weszly jeszcze na rynek.

Lepiej zjedz ciasto.

Moja tesciowa m�wi:

"po narodzinach dziecka przyjade co najmniej na miesiac".

Usmiechnelam sie i przytaknelam, bo odpowiedziec moglam tylko szczerze.

- Kto przyjedzie do ciebie? - Mama Eliasa niedomaga,

- a moi rodzice nie zyja. - Tak mi przykro.

- A ja wybrzydzam na rodzine. - To bylo dawno.

Gdyby wiedzieli, ze bede spiewac po klubach,

pewnie by mnie zabili.

Nie przypuszczalam, ze wyjade z Topeki.

Na szczescie spotkalam Dave'a.

I jestem wsr�d takich swiatowych ludzi jak ty.

Nasze dzieci beda sie razem wychowywac.

Byloby wspaniale, ale po porodzie wr�cimy do Nowego Jorku.

Choc uciesze sie, jesli nas odwiedzicie.

Przyjechalam tylko na terapie.

Nie rozumiem.

- Chcialas te terapie? - Oczywiscie.

- Cos z nia nie tak? - Nie!

Tez mam, tylko...

wolalabym nie miec.

Dave nalegal.

- Jeszcze nie zaczelas, prawda? - Terapii?

Nie.

A co?

Moze sie nie przestraszysz. Dave m�wi, ze jestem dziecinna.

Pomoge ci sprzatnac.

Oto jest. Serce jak dzwon.

Zaczynajmy.

- Co sie dzieje? - Nie jestesmy inkwizycja.

Podczas terapii nie mozesz sie ruszac.

Nie mozecie mnie uspic?

Nie zaryzykujemy obnizenia pulsu dziecka.

Nie wyrosnie na duzego i silnego, jesli go nie przytrzymamy.

Pamietaj, mamo. Nieruchomo.

Bo ucierpi dziecko.

Wyglada slodko.

Nie musisz, Trish.

Jestes dzis bardzo cicha. Wszystko dobrze?

Pewnie. To tylko zmeczenie.

- W ostatnich tygodniach zle sie sypia. - Nie przez to.

Daja mi pigulki.

- Po nich wszystko wydaje sie snem. - Jakie?

- Wstyd mi. - Wiesz, ze mozesz mi powiedziec.

To nic. Miewam ostatnio r�zne...

mysli. Urojenia.

Jak glupia myslalam, ze Dave i lekarze...

Co z nimi?

Oklamuja mnie.

W kwestii terapii albo dziecka.

Po wizycie calymi dniami nie moglam zebrac mysli.

A po zastrzykach czulam sie,

jakbym wariowala.

- Tez tak masz? - Czasem boli mnie glowa,

ale nic z tych rzeczy.

Okazalo sie, ze to byly te freudowskie projekcje.

A Dave tak ciezko pracuje.

Nie chce mu dokladac zmartwien, no i pigulki bardzo pomagaja.

To na pewno Dave.

- Tak wczesnie? - Zapomnialam o wizycie u dr. Valentine'a.

- Musze isc. - Pojade z toba.

Nie. Nie wyciagne cie z bociankowego.

Do zobaczenia.

Jestesmy sp�znieni.

Wsiadaj!

Halo?

O, nie.

Martwe?

Boze.

Co sie stalo?

Trish,

tak mi przykro.

Nie bylo normalne.

- Dziecko. - Jak to?

Mialam nie widziec, ale zobaczylam.

Jego twarz...

byla...

- Nie potrafilabym go kochac. - Nie m�w tak.

Wiem, czemu tak sie stalo.

Przez terapie?

Przeze mnie.

Bo musieli mi dac pigulki na moje straszne mysli.

Przeze mnie sie takie urodzilo.

- Nie. - Zabilam je.

- To moja wina. - Nie, Trish.

- Moja. - Nie.

- Moja! Moja! - Przestan.

- Moja! Jestem chora! Chora! - Pomocy! Pom�zcie!

- Chora! - Pielegniarka!

Ty jej to zrobiles. Jak mam to niby wyjasnic?

Jak wynagrodzisz to, co zrobiles z naszym dzieckiem?

Czesc, skarbie.

Jestem tu.

- Co sie stalo z dzieckiem? - Ono...

Urodzilas. Podali ci srodki usypiajace.

Dlatego nie pamietasz.

To chlopiec.

Kiedy bede go mogla zobaczyc?

Jeszcze musza go potrzymac na oddziale,

bo to wczesniak.

Ale on...

Co?

Czego mi nie m�wisz?

Musze porozmawiac z lekarzami.

A ty odpoczywaj.

DWA MIESIACE P�ZNIEJ

Ostroznie.

Patrz pod nogi.

To Nora, moja nowa sekretarka.

- Poprosilem, zeby przygotowala dom. - Milo mi, Pam.

Nie wiedzialam, ze ma sekretarke.

Po awansie wynegocjowal kilka udogodnien.

W lod�wce jest jedzenie i mleko dla dziecka,

choc pan Wittering m�wi, ze nie trzeba butelek.

Nie, usta Jasona nie obejma smoczka.

Musze go karmic strzykawka.

Jak kociaki.

Trwa to wieki, a ja jestem nieporadna.

Moja c�rka...

tez jest inna.

Nie fizycznie, ale...

Ile ma lat?

26. Zostalysmy same.

Do konca zycia bede sie nia opiekowac.

Dla dziecka wszystko gotowe.

Nie m�wiles o awansie.

Czekalem, az sie uspokoi.

Skoro zostaniemy tu dluzej, niz planowalismy,

firma postanowila wykorzystac moje talenty.

Nora i ja musimy wracac do biura.

Juz? Dopiero weszlismy.

Caly weekend bede w Waszyngtonie na spotkaniu z inwestorami,

ale Nora bedzie pod telefonem.

To dla nas dobre, chociaz przybylo mi obowiazk�w.

Poradzisz sobie?

Nigdy nie robilam tego sama.

Pam, kt�ra znam i kocham, potrafi wszystko.

Dobrze. Pozegnaj sie z tatusiem.

Wr�ce, nim sie spostrzezesz.

Bedzie dobrze.

- Slyszysz? - Wszystko bedzie dobrze.

NADMIERNY PLACZ

PIATEK

MASOWANIE PLEC�W

SOBOTA

CIEZKA KOLKA

NIEDZIELA

WYCZERPANIE I DESPERACJA

CIEPLA KAPIEL

Prosze.

Juz dobrze.

Kochanie, gdzie jestes?

Boze!

- Cos ty zrobila? Nie oddycha! - Daj mi go!

- Nie ma pulsu. Nie zyje. - Nie!

Cos ty zrobila?!

Wszystko bedzie dobrze.

- Gdzie Jason? - Nic mu nie jest.

Mial wielkie szczescie.

Niedotlenienie nie spowoduje trwalych uraz�w.

Musielismy cie uspic.

Histeryzowalas.

Gdzie Jason?

Pani Parsons pomieszka z nami jakis czas.

Bedzie ci latwiej.

- Dzien dobry. - To pielegniarka.

Mamy wielkie szczescie.

Bede chodzic z Jasonem do kliniki, zeby mogla pani odpoczac.

Do kliniki?

Wciaz potrzebuje r�znorakich terapii,

by zminimalizowac szkody, kt�re...

By r�sl duzy i silny.

Sama moge go wozic.

Po tym, co sie wczoraj stalo, nie mozemy ci pozwolic.

Boze!

Boze! Co ja zrobilam?!

- Skrzywdzilam go? - Spokojnie. Jestesmy tylko ludzmi.

Nic mu nie bedzie.

Dopilnujemy tego.

Chce, zebys brala jedna,

ilekroc podupadniesz na duchu.

Ale wedlug mnie nie masz zadnego powodu do smutku.

Przystojny maz i niania na etacie.

Marzenie kazdej zony.

4 LATA P�ZNIEJ

Dekoracje w ogrodzie sa cudne.

- Dziekuje. - Bedzie zachwycony.

Jesli dotrze. Elias wiedzial, o kt�rej przyjecie.

Nie wiem, czemu zabral malego na terapie w sobote.

Jason przegapi wlasne urodziny.

Przepraszam.

- Pomoge. - Nie chcialem.

Przepraszam.

- Dorabia doktor jako wozny? - Cholerna klinika.

Niech sie pan polozy. Zeby nie straszyc dzieci.

Oczywiscie.

Toaleta jest w srodku. Moze sie pan odswiezyc.

Przepraszam, pani Wittering. Za wszystko.

Jest solenizant!

- Co sie stalo? - Po prostu zglodnial, prawda?

Polkniesz cheeseburgera i ciasto i staniesz na nogi.

- Dobrze, tato. - Chodz.

Zjesz i poszukasz przyjaci�l.

Wszyscy czekaja, zeby swietowac twoje urodziny!

Ominal polowe przyjecia.

Lekarze musieli przeprowadzic dodatkowe testy.

Jakie?

- Bedzie dobrze. - Nie wyglada dobrze.

Caly rok w porzadku, a nagle codziennie boli go brzuch?

To tymczasowa reakcja na leki przeciwpadaczkowe.

Chodzmy na przyjecie. Przyszlo sporo os�b.

Oklamujesz mnie.

Zdajesz sie podenerwowana.

Przyniesc ci pigulki?

A moze chcesz wr�cic na kilka dni do kliniki?

Dostaniesz pok�j, odpoczniesz,

porozmawiasz z kims.

Jest!

Juz myslalem, ze nowemu dyrektorowi operacyjnemu smierdzi posp�lstwo.

Nie masz nic do picia.

Chodz, dolejemy.

Jason to bomba!

Wybuchnie! Uciekajcie!

Boze!

W porzadku? Co sie stalo?

Bawilismy sie w schronie. Nie chcialem nikogo wystraszyc.

Jak to?

Nie czuje sie dobrze, mamusiu.

- Gdzie on jest? - Nic mu nie bedzie.

- Jak to? - Pam...

Czemu nie moge z nim zostac?

Musieli go przeniesc na zamkniety oddzial, zeby zaczac leczenie.

Jakie?

Trudno to wyjasnic. To technikalia.

- Sam nie rozumiem. - Kiedy go zobacze?

Zatrzymaja go kilka dni, zeby monitorowac postepy,

ale juz czuje sie duzo lepiej i niedlugo wr�ci.

- Lekarze m�wia, ze to tylko wirus. - Wirus?

Krwawil i wypadaly mu wlosy!

- Uspok�j sie. - Zostal napromieniowany?

Tylko dlatego, ze stary licznik pikal? On reaguje bez powodu!

Poddaja go jakiejs radioterapii?

Ma najlepsza mozliwa opieke.

Jak mozesz tak m�wic? Widziales go na przyjeciu.

Byl ledwie przytomny.

Od tygodni nie jest soba!

Terapie maja efekty uboczne. To chore dziecko.

Choruje przez was!

Nie bedzie waszym kr�likiem doswiadczalnym!

Skonsultuje to poza firma. Zabiore go...

Nigdzie go nie zabierzesz. Skonczy zaplanowana terapie w klinice.

Koniec dyskusji.

A jesli w jakis spos�b

zaprzepascisz postepy, kt�re poczynilismy...

Co? Co zrobisz?

Rozwiode sie z toba, uzyskam pelna opieke nad Jasonem

i nigdy wiecej go nie zobaczysz.

Nie zrobisz tego.

Zaden sedzia sie nie zgodzi.

Jak myslisz, kogo popra?

Filar lokalnego biznesu

czy byla piosenkarke, kt�ra przyjmuje leki psychiatryczne,

bo niemal utopila wlasne dziecko?

Co sie z toba stalo?

Ja musze wracac do pracy, a ty musisz spac.

W weekend gala, a ja przemawiam.

Zjawia sie bardzo wazni inwestorzy

i musze wejsc pod reke z zona,

zdrowa i wypoczeta.

I...

Przepraszam.

- Dr. Landau. - Pani Wittering.

Ciesze sie, ze pania widze w tak dobrej formie.

Dziekuje. Pan tez czuje sie lepiej.

Jak sie ma Jason?

Elias m�wi, ze zdrowieje, ale nie moge go zobaczyc.

Tak, to nie powinno potrwac dlugo. Jestesmy po prostu ostrozni.

To wiecz�r pani meza.

Jest dr Valentine?

Powinien... dotrzec odrobine p�zniej.

Bedzie pan tak dobry i przyniesie mi drinka? Wypilam.

Oczywiscie.

Moge pania prosic?

Powiedzialem ostatnio cos, co bardzo chcialbym cofnac.

Z powodu obowiazujacej mnie tajemnicy

nie moge zdradzac wszystkiego, co bym chcial.

Ale dzis wszystko sie zmieni.

Licze, ze gdy wszystko wyjasnie,

zrozumiesz, jak kocham nasza rodzine.

Bo cie kocham, Pam.

I Jasona, bardzo.

I nie masz pojecia, jak wielki dar podarowalas swiatu.

O czym ty m�wisz?

Prosze o zajecie miejsc.

Wkr�tce rozpoczniemy program.

Czas na mnie.

P�jde sie odswiezyc, zeby nie przegapic przem�wienia.

Nasz gl�wny prelegent

cztery lata temu przeni�sl sie tu z Nowego Jorku,

gdzie sprzedawal artykuly gospodarstwa domowego.

U nas w tym kr�tkim czasie stal sie kims o wiele, wiele wazniejszym.

Dolaczyl do dzialu badawczego i calkowicie go odnowil,

zapoczatkowujac w naszych laboratoriach fale innowacji.

Dzis po raz pierwszy

podzieli sie owocami swej pracy.

Powitajmy wsp�lnie

wschodzaca gwiazde rodziny Bellflower,

Eliasa Witteringa.

Dziekuje.

Dziekuje za przybycie.

Niecale dwa lata temu

znalezlismy na krawedzi wojny jadrowej z ZSRR,

czy tez moze, m�wiac dosadniej, zaglady zycia na Ziemi.

Od tego czas wojenna retoryka w naszych krajach jedynie narasta.

Ich arsenal jest wycelowany w nasze miasta,

a nasz w ich.

Ta ponura rzeczywistosc sklonila nas

do zadania kluczowego pytania:

"Jak mozemy sie przygotowac na nieuniknione?".

Tak sie sklada,

ze tylko jedna istota na swiecie moze przetrwac wybuch jadrowy.

Nie jest tak zabawnie, gdy wychodza spod pieca, prawda, moje panie?

Zaczelismy sie zastanawiac,

czy my tez moglibysmy przetrwac taka ewentualnosc,

wzmocnic ludzkosc, by zyla, a nawet rozkwitala

na skazonej powierzchni Ziemi.

Science fiction? Kiedys moze tak, ale juz nie.

Po latach trudnych eksperyment�w

nasz zesp�l dokonal udanej replikacji proces�w kom�rkowych,

kt�re umozliwiaja karaluchom przetrwanie skazenia,

u czlowieka.

W tym oto budynku obiekt fazy pierwszej

zostal poddany leczeniu i wytworzyl macierz kom�rkowa,

zdolna do proliferacji o wiele szybszej niz ludzka,

a takze niezwykly poziom odpornosci na bombardowanie radioaktywne.

Jak przycinanie drzewa moze paradoksalnie stymulowac jego wzrost,

tak ten obiekt, poddany traumie, w rzeczywistosci staje sie silniejszy.

Moze to nawet przyspieszyc rozw�j fizyczny,

dlatego opracowujemy technike pozyskania jego DNA,

czasteczki przenoszacej informacje genetyczna.

Przy wytezonym wysilku w zaledwie trzy lata

uzyskamy podobne efekty u innych.

Aktualnie przechodzimy do fazy drugiej.

Ponad sto nowych obiekt�w zaszczepiono w lonach matek

i choc zaden z noworodk�w nie radzi sobie tak dobrze jak obiekt J,

kazdy dostarczyl nam szereg kluczowych informacji.

Jestesmy przekonani, ze te postepy

na nowo zdefiniuja nasz gatunek

i zapewnia bezpieczna i dostatnia przyszlosc calej ludzkosci.

Wyobrazmy sobie przyszlosc,

w kt�rej nikt nie musi sie bac bomby atomowej!

Przyszlosc nadziei i postepu,

w kt�rej smiale wynalazki Bellflower zmieniaja oblicze swiata.

To przyszlosc, kt�ra zbudujemy wsp�lnie.

Dziekuje.

Dziekuje!

Gdzie, do diabla, jest Pam?

Jason?

Nie radze.

- Co tu robisz, Pam? - Zabieram syna.

Nie moge ci na to pozwolic.

Jason to bardzo delikatny chlopiec.

Wymaga chemii i lek�w, kt�re tylko my mozemy mu dostarczyc.

Jesli pozbawisz go terapii, umrze.

- Klamiesz. Od poczatku mnie oklamywales. - Dobrze.

- Jason przetrwa na zewnatrz, a ty? - Ja?

Od lat przyjmujesz eksperymentalne stabilizatory nastroju.

Na pewno zmienily juz chemie twojego m�zgu.

Odstaw je, a skutki uboczne beda w najlepszym razie wyniszczajace.

- Nie wierze ci. - Pam.

Nie potrafilas sie nim zajac, gdy byl maly.

Dlaczego sadzisz, ze teraz mozesz byc jego matka?

Ja tylko pr�buje ci pom�c.

Bellflower dba o...

- Mamusiu? - Juz dobrze.

Trzymaj sie mamusi. Jestem przy tobie.

Wez. Powiem, ze ukradlas. Auto na zewnatrz.

Nie wiedzialam o tym wszystkim.

Przepraszam. Uciekaj!

- Widzialas ja? - Tu jej nie ma.

- Gdzie tatus? - Tatus robil ci krzywde.

Ale obiecuje, ze juz nikomu nie pozwole cie skrzywdzic.

- Pol�z sie i spr�buj zasnac. - Dobrze, mamusiu.

REZYSERIA

SCENARIUSZ

NA MOTYWACH SERII PIATEK TRZYNASTEGO

WYSTEPUJA

ZDJECIA

MUZYKA

Wersja polska na zlecenie HBO Iyuno Polska

Tekst: Wojtek Styblinski

www.NapiProjekt.pl - nowa jakosc napis�w. Napisy zostaly specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.