All language subtitles for Crystal.Lake.S01E03.1080p.AMZN.WEB-DL[Ben The Men]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

www.NapiProjekt.pl - nowa jakosc napis�w. Napisy zostaly specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Poprzednio:

- Ludozerne niedzwiedzie. Ciekawe. - Nie rozglaszaj tego.

- Znasz mnie. - Dlatego m�wie.

- Znalazlem w lesie szczatki. Ludzkie. - Czyje?

Pr�bujemy ustalic.

Co u ciebie, braciszku?

- Znowu bylem nad jeziorem. - Stuknieta Voorhees?

Fajnie wyjsc, co?

- Dziekuje, ze nie zrezygnowales ze mnie. - Nigdy.

Jason mi zrobil.

- Powinna pani wziac. - Zatrzymaj. Zrobil to dla ciebie.

Co ty tu robisz?

- Slyszalam o imprezie. - Wracaj do domu.

Co to, kurwa, bylo?!

Mam cie! Dostalas!

Nie slyszalas mnie. Zakradlem sie.

Nie patrzylam. Nie celuj mi w twarz.

To nic nie zrobi. Widzisz?

- Jejku! Co sie stalo? - Nie wiem.

- Zaczepiles o galaz? - Pewnie tak. Dziwne.

Boli cie?

Niezbyt. Jestem twardy.

Straszna, co?

Zajrzyjmy.

Zwariowalas? Nie powinno nas tu byc.

Kogo to obchodzi? Od dawna nikt tu nie mieszka.

Chodz.

Chodz!

Kukurydza!

Musieli tu pedzic bimber.

Kukurydza i cukier to gl�wne skladniki gorzaly.

- Pewnie mieli tu magazyn. - Nie wiem, ale cuchnie jak w tylku.

Zajmiemy to miejsce.

Bedzie nasza baza.

Forteca.

Patrz! Bedziemy miec schowek!

- Na co? - Jedzenie i bron.

W razie oblezenia. Czytalem w podreczniku przetrwania.

To nasze jedzenie. Bedziemy go bronic.

Przed najezdzcami?

Nikomu nie m�w. To nasze miejsce.

Tylko nasze.

Halo?

WYSTEPUJA

CRYSTAL LAKE

NA MOTYWACH SERII PIATEK TRZYNASTEGO

SCENARIUSZ

REZYSERIA

To moze do kina?

- W Rialto graja Wsciekle piesci. - Chyba widziales?

Trzy razy, ale przeciez nie bedziemy ogladac.

- Podziekuje. - Daj jeden dobry pow�d.

Po pierwsze, jestem dorosla.

Karmelki i twoja walka z moim stanikiem to za malo, zeby mnie rozkrecic.

To moze cos podpowiedz?

- A co innego? - One zwykle

- nie wl�cza szczatk�w. - To nie szczatki,

- tylko przezuta kosc guziczna. - Nie masz racji!

Dorf! Co wy tam znalezliscie? Kosc udowa?

Wedlug patologa miednice.

To moze wczesniej na pizze i jakies Asti Spumante?

Momencik. Co za miednica?

Znalezlismy z szefem ludzkie szczatki.

Przy Buttermilk Trail. Nie ma powod�w do obaw.

Do kogo nalezaly?

Pytanie za 64 tys. dolar�w.

Nie do miejscowego.

To atak niedzwiedzia. Lepiej uwazac.

- Niedzwiedzia? - Niedzwiedz tylko jadl.

- Nie zabil. - Ale to mozliwe.

Warto kupic gaz na niedzwiedzie.

- Tak zrobie. - I zamykaj samoch�d.

- Umieja uzywac klamek. - Banialuki.

Kuzyn Jeremiah znalazl jednego w Chryslerze.

One nie tylko sraja po lasach.

Zaczekaj!

Co z wami?

Pr�buje ja wyrwac, a wy tu gadacie o miednicach.

Nawet nie powinniscie o tym wiedziec!

To nie chlap ozorem.

Tak to bywa, gdy rzadowym wydaje sie, ze sa najmadrzejsi.

Fujary na Kapitolu zabronily zabijac niedzwiedzie.

- I teraz misie pozeraja ludzi. - Nic takiego nie m�wilem!

- Zbieramy dowody. - Bratu mojej bylej

niedzwiedz odgryzl lape w '57. W lokciu.

- Zaatakowal? - Brat karmil go z reki.

Ale amerykanskich niedzwiedzi nie mozna lekcewazyc.

Zwlaszcza gdy posmakuja ludzkiego miesa.

Przestancie.

I wystarczy.

Dziekuje, ze mi pomagasz. Sama nie dalabym rady.

Nie musisz.

O wiele...

za dlugo trzymalem rzeczy Almy.

Z czasem staly sie juz tylko kotwicami.

Ciagnely mnie w d�l.

- Czuje sie, jakbym go wyrzucala. - Bo z toba jest.

Wewnatrz.

I to dobra rzecz.

Ale to...

to tylko rzecz.

Chyba mamy wszystko.

Zerkne.

- Cos przeoczylam? - Dobrze, dobrze...

To swierszczyk?

Boze! Lee!

To tylko chlopiec!

- Dorastajacy. - Bawil sie zabawkami!

Kladlam go spac i slyszalam...

Nie pomyslalam, co jeszcze m�gl tu robic.

Moze tylko czytal? Jest wywiad z Elliottem Gouldem.

Ostrzegalem cie przed nia.

Dobrze, ze nie wciagnela cie w zamiane zon albo walki w pianie.

- Jest takie cos? - Teraz jest wszystko.

Nie umialabym sie w tym odnalezc.

Tak dawno nie...

Zupelnie jak ja. Ale to jak jazda na rowerze.

Cale to dyszenie, pompowanie i sciskanie sie.

Tobie juz nie dolewam.

Ten wyjazd musial cie zmienic, bo zachowujesz sie...

- Jak wariatka? - Chcialem powiedziec "inaczej".

Ale podoba mi sie. Pasuje.

Wiekszosc byla bzdura.

Bicie poduszek i tulenie dziecka w sobie.

Ale chyba ktos musial mna potrzasnac.

Przez tyle lat skupialam sie wylacznie na Jasonie.

Chronilam go, zamartwialam sie o niego.

Jeszcze zanim...

stracilam jego, chyba stracilam czesc siebie.

Czesc, za kt�ra tesknilam.

Nie wiem, czemu dopiero falszywy uzdrowiciel musial mi to uswiadomic,

ale chyba...

wreszcie jestem gotowa.

Na co?

Zeby odpuscic. Moze.

Zaczac nowe zycie.

Choc nie wiem, jak ma ono wygladac.

Ile zajelo to tobie? Po Almie.

Zanim zaczalem zyc?

Dalej nad tym pracuje.

- Dzieki za kolacje. - Nie ma za co.

Zycze...

dobrego wieczoru.

- Przepraszam. - Nie szkodzi.

Poczulem, ze cos kliknelo, i dalem sie poniesc chwili.

Ja tez to czuje.

- Ale... - Cholera.

Jestes jedyna osoba, na kt�rej moge polegac,

i jesli w jakis spos�b to zepsuje,

nigdy sobie nie wybacze.

Rozumiem.

Tak.

Spij dobrze, szefie.

Spr�buje,

pani Voorhees.

Tak.

Perymetr czysty.

W tych lasach nie ma wroga.

Zachowaj spok�j.

Wybacz, przyjacielu.

Halo?

Kto tam jest?

"Komunistyczny agitator".

Ze jak?

Szefie, kolejny porzucony pojazd.

Co jest?

Zloty Ford w hrabstwie Middlesex.

Middlesex?

Zglosili, ze holuja, ale kazalem zaczekac, az obejrzysz.

- Moze znajdziemy Elvisa, nie? - Elvisa?

Tak nazwalem naszego niezidentyfikowanego. Elvis Miednica.

Az dziw, ze jestes sam.

Co?

- Przyjalem. - Tak jest.

Ktos zglosil w wypozyczalni. Zaginal im tydzien temu.

- I wyslali cie, zebys zholowal? - Tak.

M�wili, kto wynajal?

Znasz nazwisko albo firme?

Ja tylko holuje. W Columbo baw sie sam.

- A kto zlecal? - Jakis Bazooka Joe.

Nie jestes w tym zbyt dobry.

Dorabiam, zanim nie wkrece sie do Soul Train .

- To krew? - Raczej nie maslo orzechowe.

- Potrzebny mi numer wypozyczalni. - Jasne, stary.

W morde.

Przykro mi, ale z kazdej strony zle.

- Prawie skonczylam. - Caly dzien mnie unikasz.

Nie wiem, o czym m�wisz.

O samochodzie Barry'ego.

Dasz mu na szybe albo sama sobie wezme.

No nie wiem. Patrz na jej ciuchy.

Nie ma nawet na lunch.

- Nic nie zrobilam. - Twoje usta sa jak kloaka.

Dlatego ci je przeplucze!

Ugryzlas mnie! Jestes bardziej popaprana niz mamusia!

- Zostaw ja! - Cofnij to!

- Stuknieta! - Puszczaj!

Co tu sie dzieje? Wstawaj.

Wariatka sie na mnie rzucila!

- Widzialam. - To prawda?

Nie! Mysli, ze wybilam jej chlopakowi szybe, i chce ode mnie forse!

- Dlaczego? - Bo byla zla,

ze wyrzucilam ja z licealnej imprezy.

Byla za mloda, zeby tam isc!

Dlatego rzucila butem w szybe Barry'ego.

- Nie! - To smutne.

Byla takim grzecznym dzieckiem, a teraz... Widziala pani jej mame?

- Zamknij sie! - Wystarczy, mloda damo. Do dyrektora.

Idziemy.

A wtedy rozpial prochowiec i pokazal.

- Cicho! - B�g mi swiadkiem.

Galazka i owocki majtaly sie na wietrze.

A bylo tez zimno!

- A ty co? - Rzucilam w niego corn dogiem i w nogi!

Cala ty.

Ja tam jestem co tydzien i nigdy nie widzialam zboka!

A u nas ludozerne niedzwiedzie. Nikt tu nie jest bezpieczny!

-Niedzwiedzie? Jakie? -Nie wiesz?

- Brooks znalazl w lesie trupa. - Fragment.

- Niedzwiedz rozdarl kogos na strzepy. - Okropne.

Wiedza kto to?

Pewnie jakis zablakany wedrowiec.

Szef wszystko wyjasni.

To dopiero mezczyzna!

Swojego powinnam poslac w las. Niech sie wykaze.

Po prostu oddychaj. Pamietaj o oddychaniu.

Mysla, ze to niedzwiedz. Wszystko gra.

Zawieszenie? Myslisz, ze mam na to czas? Pracuje szesc nocy w tygodniu!

- Tak mi odplacasz? - Nic nie zrobilam!

Nic ci nie jest?

- To boli! - Rusz tylek.

Wsiadaj do auta!

Co to?

- Bergamotka? - Dla siostry najlepsze.

Widac bardzo ci zalezy, Lee, skoro wytaczasz takie dziala.

- Moge zabrac. - Nie.

Wykrztusisz czy bedziesz sie gapil?

"Dynia wazy 180 kg i zachwyca gosci na festynie w Trenton".

Chcialem prosic o pomoc w sledztwie, ale jestes zajeta.

Gadaj tak dalej, a kaze Nate'owi cie wykopac.

- Nie slysze, nie mieszam sie. - Pipa.

- Lubiles Crystal Lake za spok�j. - I dalej lubie.

Ale mam niezidentyfikowana miednice.

A dwa hrabstwa dalej porzucony w�z

z zaschnieta krwia w bagazniku.

- Przestepstwo? - Jeszcze nie wiem.

- Ale to dziwne. - Chocby przez miednice.

W Hertz twierdza, ze samoch�d wzial na lotnisku Carl Egan,

a placil karta firmy Subsun Solutions.

- Podr�z sluzbowa? - Tak, tyle ze...

taka firma nie istnieje,

numer telefonu, kt�ry ma Hertz, jest wylaczony,

a tego dnia w Newark nie ladowal zaden Carl Egan.

Rzeczywiscie dziwne.

M�wie. Nieistniejacy pracownik nieistniejacej firmy

m�gl zostac zabity i porzucony w lesie.

I prosisz mnie o pomoc?

Masz dostep do bazy. I danych osobistych.

Jasne, to wiem.

Ale chce uslyszec, jak prosisz.

- Pomozesz staremu Lee, prosze? - Pewnie!

Przyjrze sie. Znikaj juz.

- Kocham cie. - A ja ciebie.

Sledztwo ci sluzy.

Potrzebna mi nowa robota.

To masz.

- Dolejesz? - M�wisz, masz.

Ralph, chodz na corn doga!

- Dolaczasz do nas? - Nie.

A co? Myslalem, ze chcesz.

Pomozesz go wytropic.

Glupcy.

Myslicie, ze to niedzwiedz?

Tam czeka was tylko smierc.

Powiedzial miastowy wariat!

Nie sluchajcie.

Glupek nie odr�znilby konia od krowy!

Witaj, Grace.

Pani Voorhees.

Mama poszla do pracy, ale powiem, ze pani byla.

Nie trzeba. Wpadlam ci cos podrzucic.

To ulubiona kurtka Jasona. Znalazlam i pomyslalam, ze zechcesz.

Przymierzysz?

- Dobrze. - Jesli chcesz.

Pewnie.

Ladna, pani Voorhees.

Tylko troche ciasna.

Przede wszystkim m�w mi Pam.

Owszem, jest mala,

ale naprawde ci pasuje.

No nie wiem. Mama nie chce przyjmowac datk�w.

To raczej prezent.

Nie mozesz chodzic w podartej kurtce. Wiem, jakie sa dzieci.

Dziekuje.

Nie musi pani! Zwykle nie mamy takiego balaganu.

- Mama duzo pracuje. - U mnie tez tak jest, gdy mam zajecie.

Jakby bomba wybuchla.

Jadlas?

Cos ci przyrzadze.

A to co znowu?

- Cholera. - Patrzcie no.

- Chce wiedziec, co tu robicie? - Dorfman powiedzial nam o niedzwiedziu.

Co to zabil turyste.

- Czyzby? - Okropne. Wielka tragedia.

- Pomyslelismy... - Przerwe wam.

Nie chce, zeby banda pijanych glupk�w straszyla okoliczne niedzwiedzie.

My nie chcemy, zeby drapieznik atakowal dzieci.

- Teraz je dzieci? - Nie jestes stad.

Szefie.

Dlatego wybacz, ze ci to m�wie,

ale to cie przerasta.

Calkiem mozliwe, Hamish.

- Ale to ja mam odznake. - Odznaka!

Nalezala sie mojemu synowi.

Powiem wprost.

Nikt nie bedzie polowal na niedzwiedzie, dzis ani jutro, bez mojego pozwolenia.

Nie ma zadnych dowod�w, ze to niedzwiedz zabil.

Dorf m�wi co innego.

Miedzy tym, co Dorf m�wi, a co wie, zmiesci sie Wielki Kanion.

Ma to po tatusiu.

A teraz zabierajcie sie stad i dajcie mi pracowac.

Klopoty ze sluchem?

Wynosic sie do dom�w! Juz!

I to by bylo na tyle.

Nic nie da sie zrobic.

Dalej, chlopcy, na niedzwiedzia!

Slyszalam, co sie stalo w szkole z Claudette.

Wszystko gra?

Tak.

To nic takiego.

Zdziwilam sie, bo bylyscie kolezankami.

Co sie stalo?

Wszyscy maja ja za ksiezniczke bez skazy,

ale ona pije, przeklina i potrafi byc wredna suka.

Przepraszam.

Ale...

gdyby wiedzieli, jaka naprawde jest...

i co zrobila...

Takim jak ona nie powinno wszystko uchodzic plazem.

Masz racje.

Dzieci potrafia byc okrutne.

Szczeg�lnie dla r�wiesnik�w o dobrych sercach.

Nie jestem taka.

Ty jedna dostrzeglas, jaki naprawde jest Jason.

Wiekszosc doroslych nie potrafila.

Podobalo mi sie to, jaki byl.

Mnie tez.

Czesc.

Co sie dzieje?

Znowu ma klopoty?

Chryste, Gracie!

Nie.

Znalazlam w stol�wce ksiazki. Myslalam, ze to jej

i podrzucilam.

Wlasnie.

Co m�wilam o gubieniu? Tylko buja w oblokach!

- Nie chciala. - I tak mam za duzo na glowie.

A jesli za 20 minut nie wr�ce do pracy, szef mnie udupi.

Widzialas torebke z got�wka? Byla gdzies na stole.

Rusz tylek i szukaj, bo to tw�j bajzel!

Jest.

- Wiecznie robisz syf. Sprzatnij. - Czy to konieczne?

Co tu jeszcze robisz?

Prosilam, zebys zrobila jej kanapke?

Albo radzila mi, jak chowac dziecko?

P�jde juz. Przepraszam za najscie.

Oby.

Gdy wr�ce, ma byc blysk.

Jesli bedziesz czegos potrzebowac, dzwon.

Dobrze.

Co to jest?

Mama ci to zrobila?

Niech pani nic nie m�wi. Prosze.

Bedzie tylko gorzej.

Musze isc.

- Ostroznie z tym! - Slyszalem cos w krzakach!

Slicznosci! Zestrzel ja, Enos! To ci dopiero trofeum!

Wypchaj sie, stary grzybie!

Przymknijcie sie. Mam cos.

Niedzwiedzie g�wno.

I to swieze.

Tam sa slady. Prowadza na gran.

Idziemy za nimi.

Wy sie rozdzielcie.

Obejdzcie wzg�rze z dw�ch stron.

Odetnijmy mu droge.

Dalej!

- Po prostu... - Idz od drugiej.

Slodki Jezu, ale smr�d!

Gus? To ty?

Widze cie, durny zwierzaku.

Mnie chciales wykiwac?

To ja jestem tu prawem.

Enos, gdzie jestes? Dostal!

Ales sie przyczepila.

- Przyszlam porozmawiac. - Nie mam ci nic do powiedzenia.

Jak weszlas? Zamkniete.

Zawsze pakujesz sie tam, gdzie cie nie chca?

Nie jestem slepa, Valerie.

Widze, jak ciezko pracujesz i przez co przechodzisz.

Wiem, ze to czasem za duzo.

Nie wiem, co mi tu pleciesz, ale nie chce litosci.

Wiem, jak sie czuje samotna matka.

Jason byl dla mnie wszystkim i czasem...

tracilam do niego cierpliwosc, czego zaluje,

ale ta izolacja i frustracja...

Wiem, jak to jest.

Ale Grace to dobre dziecko.

W tym wieku jest bardzo wrazliwa i musisz byc dla niej lagodna.

Nie waz sie gadac o mojej c�rce ani o mnie.

Nic nas nie laczy.

Nawet nie wiesz, jakie masz szczescie.

Bo mozesz patrzec, jak dorasta.

Zawiera przyjaznie.

Zakochuje sie.

Oddalabym za to wszystko.

Wszystko.

C�z, zycie jest do chrzanu.

Co poradzisz?

Na poczatek nie dotkniesz wiecej Grace.

Co? Za kogo ty sie uwazasz?

Ojciec mnie bil.

Myslal, ze uczy posluszenstwa, a tylko mnie odpychal.

Jesli nie przestaniesz, stracisz ja.

- Wypierdalaj. - To dobre, slodkie dziecko.

- Zasluguje... - Nie zartuje, suko!

Zasluguje na lepsza matke.

Posluchaj mnie.

Moja Gracie jest dzieki mnie twarda jak skala.

I dzieki mnie zniesie wszystko, co zgotuje jej ten swiat.

Gdybys tak chowala dzieciaka, moze by zyl.

Wracaj do swojego ponurego domu i zycia i trzymaj sie z dala,

bo powiem glinom, ze wariatka wlamala sie tu i mi grozi.

- Nie zrobisz tego. - A co, powstrzymasz mnie?

- Jesli trzeba. - Jesli?

Chcialam porozmawiac, a ty musialas mnie ranic!

Wszyscy tylko dociskacie i dociskacie,

bo myslicie, ze nikt wam nie odda, ale sie, kurwa, mylicie!

Nie ocalilam syna, ale ja moge.

ZDJECIA

Wersja polska: HBO / Iyuno Polska Tekst: Wojtek Styblinski

www.NapiProjekt.pl - nowa jakosc napis�w. Napisy zostaly specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.