Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Poprzednio:
Życzę ci samego szczęścia.
Myrcella?
Zabijcie nas!
Chyba znalazłem sposób na wyleczenie ser Joraha.
Postaraj się nie krzyczeć.
- To Brandon Stark, syn Neda Starka. - Zabierzcie ich do środka.
Przez dziesięciolecia Lannisterowie byli najpotężniejszym rodem w Westeros.
Centrum tej potęgi mieści się w Casterly Rock.
Szary Robak i Nieskalani pożeglują do Skały i zdobędą ją.
- Wezwij tu Jona Snowa. - Mógłby być cennym sprzymierzeńcem.
Niech stanie przed tobą i opowie, z czym się zmierzył.
Na Smoczej Skale znajdują się wielkie złoża obsydianu.
Sami nie pokonamy armii martwych. Potrzeba nam sojuszników.
Opuszczasz swoich ludzi! Swój dom.
Do mojego powrotu Północ należy do ciebie.
.:: GrupaHatak.pl ::. .:: Westeros.pl ::.
{y:u}GRA O TRON [7x03] Sprawiedliwość królowej
{y:u}Tłumaczenie: kat & Igloo666
- Bękart z Winterfell. - Karzeł z Casterly Rock.
- Ostatnio widzieliśmy się na Murze. - Postanowiłeś wyszczać się za krawędź.
- Przybyło nam po drodze blizn. - Bo była to długa droga.
Ale obaj nadal żyjemy.
Jestem Tyrion Lannister.
- Davos Seaworth. - Cebulowy rycerz.
Walczyliśmy przeciwko sobie nad Czarnym Nurtem.
I kiepsko na tym wyszedłem.
Missandei jest najbardziej zaufaną doradczynią królowej.
Witajcie na Smoczej Skale. Królowa wie, że przebyliście długą drogę.
Docenia wasze starania. A teraz proszę, abyście zdali broń.
Oczywiście.
Proszę za mną.
Skąd pochodzisz? Nie rozpoznaję akcentu.
- Urodziłam się na wyspie Naath. - Słyszałem, że jest tam pięknie.
Pełno palm i motyli. Choć sam tam nie byłem.
Zaszło tu sporo zmian.
Jak miewa się Sansa? Podobno jest cała i zdrowa.
- To prawda. - Bardzo za mną tęskni?
To było udawane małżeństwo. I nieskonsumowane.
- Nie pytałem. - Ale i tak musiałem to zaznaczyć.
- Jest bystrzejsza, niż pokazuje. - Zaczęła już to okazywać.
Świetnie.
Będę też chciał usłyszeć o tym,
jak rekrut Nocnej Straży został Królem na Północy.
Jeśli powiesz mi o tym, jak Lannister został namiestnikiem Daenerys Targaryen.
Długa i krwawa opowieść. Ale przez większość czasu byłem pijany.
Moi chorążowie sądzą, że jestem głupcem, skoro tu przybyłem.
Nie wątpię. Też bym ci to odradzał.
Wyprawy na południe zawsze kończyły się źle dla Starków.
To prawda, ale ja nie jestem Starkiem.
Powiedziałbym, że można do nich przywyknąć...
ale nigdy tak w pełni nie będzie.
Chodźcie. Ich matka was oczekuje.
Dlaczego nie wyszłaś powitać naszych gości?
Błagałaś nas, by wezwać Króla na Północy. Nie chcesz znów się z nim spotkać?
Zrobiłam, co do mnie należało. Połączyłam lód i ogień.
Dziwne. Bardzo chwaliłaś Jona Snowa,
ale gdy w końcu się zjawia, ty chowasz się nad urwiskiem.
Nie miałem cię za nieśmiałą.
Skończyłam z szeptaniem do królewskich uszu.
Jakoś w to wątpię.
Gdy my prostaczkowie posmakujemy władzy,
jesteśmy jak lew, który posmakował człowieka.
- Nic się temu nie równa. - Przestaliśmy już nimi być.
Nie rozstałam się w zgodzie z Królem na Północy i jego doradcą.
- Dlaczego? - Przez własne błędy.
Straszliwe błędy.
- Jeśli zostanę, będę tylko zawadzać. - Dokąd się zatem udasz?
- Do Volantis. - Świetnie.
Wybacz, ale uważam, że nie powinnaś wracać do Westeros.
Nie sądzę, byś była tu bezpieczna.
Jeszcze powrócę, drogi Pająku.
Ostatni raz.
Pisane jest mi umrzeć w tej dziwnej krainie.
Podobnie jak tobie.
Stoicie przed Daenerys Zrodzoną w Burzy z rodu Targaryenów,
prawowitą dziedziczką Żelaznego Tronu,
prawowitą królową Andalów i Pierwszych Ludzi,
Protektorką Siedmiu Królestw, Matką Smoków,
Khaleesi Wielkiego Morza Traw, Niespaloną i Wyzwolicielką z Okowów.
To Jon Snow.
Król na Północy.
Dziękuję za przybycie, lordzie Snow.
- Ufam, że podróż minęła spokojnie. - Tak, Wasza Miłość.
Przepraszam za akcent z Zapchlonego Tyłka,
ale Jon Snow nie jest lordem, tylko Królem na Północy.
- Wybacz... - To ser Davos Seaworth.
Wybacz, ser Davosie.
Nie miałam nauczyciela z prawdziwego zdarzenia,
ale jestem pewna, że to Torrhen Stark był ostatnim Królem na Północy
i złożył hołd memu przodkowi, Aegonowi Targaryenowi.
Aby ocalić siebie i lud Północy, przysiągł wieczną służbę Targaryenom.
- Czy może się mylę? - Nie było mnie tam, Wasza Miłość.
Oczywiście, że nie. Ale przysięga to przysięga.
A skoro to wieczna przysięga, to cóż to oznacza, lordzie Tyrionie?
- Że obowiązuje na zawsze. - Dokładnie.
Dlatego zakładam, mój lordzie, że przybyłeś tu, by przede mną klęknąć.
Nie.
Szkoda.
Przebyłeś tak długą drogę, by złamać słowo dane Targaryenom?
Złamać słowo?
Twój ojciec spalił żywcem mojego dziadka i wuja.
- Spaliłby Siedem Królestw... - Mój ojciec był złym człowiekiem.
W imieniu rodu Targaryenów proszę, abyś wybaczył nam za zbrodnie,
które popełnił na twoim rodzie.
Proszę też, abyś nie oceniał córki przez pryzmat grzechów jej ojca.
Nasze rody przez wieki były sojusznikami.
Były to najlepsze stulecia w historii Siedmiu Królestw.
Stulecia pokoju i dobrobytu
z Targaryenem na Żelaznym Tronie i Starkiem jako namiestnikiem Północy.
Jestem ostatnią z mojego rodu, Jonie Snow.
Podtrzymaj przysięgę, którą złożyli twoi przodkowie.
Uklęknij, a mianuję cię namiestnikiem Północy.
Razem uratujemy ten kraj przed tymi, którzy pragną go zniszczyć.
Masz rację.
Nie można cię obwiniać za zbrodnie ojca.
A mnie nie wiążą przysięgi przodków.
- Dlaczego więc tu przybyłeś? - Ponieważ potrzebujemy się nawzajem.
Zauważyłeś po przybyciu tutaj obecność trzech smoków?
Tak.
I zastępy Dothraków, gotowych zabijać dla mnie?
- Ciężko ich przeoczyć. - I nadal sądzisz, że cię potrzebuję?
Nie w pokonaniu Cersei. Mogłabyś zdobyć stolicę choćby jutro.
- Nam prawie się udało bez smoków. - Prawie.
Dlaczego nie zaatakowałaś Królewskiej Przystani?
Jestem pewien, że nie chciałaś zabijać tysięcy niewinnych ludzi.
To najszybszy sposób na zwycięstwo, ale nie chcesz tak postąpić,
co oznacza, że jesteś lepsza niż Cersei.
To nadal nie tłumaczy, dlaczego potrzebuję twojej pomocy.
Bo ty, ja, Cersei i cała reszta jesteśmy jak dzieci w piaskownicy,
które krzyczą, że zasady są niesprawiedliwe.
- Mówiłeś, że go lubisz. - To prawda.
Póki co nie uznał mnie za swoją królową,
odmówił złożenia mi hołdu i nazywa mnie dzieckiem.
To tyczyło się nas wszystkich. To tylko przenośnia.
Każdy, kogo znasz, umrze przed końcem zimy,
- jeśli nie pokonamy wroga na północy. - Póki co ty nim jesteś.
Nie jestem twoim wrogiem. Są nim martwi.
Martwi? To kolejna przenośnia?
- Armia martwych niebawem uderzy. - "Armia martwych"?
Nie znasz mnie dobrze, ale masz mnie za kłamcę lub szaleńca?
Nie.
Armia martwych istnieje. Podobnie jak biali wędrowcy i Nocny Król.
Widziałem ich.
Jeśli przedrą się przez Mur, a my będziemy walczyć między sobą...
wszyscy zginiemy.
Urodziłam się na Smoczej Skale. Choć oczywiście nie mam stąd wspomnień.
Uciekliśmy, nim zabójcy Roberta zdołali nas dopaść.
Robert był najlepszym przyjacielem twojego ojca, prawda?
Ciekawi mnie, czy twój ojciec wiedział, że jego przyjaciel
wysłał zabójców, by zamordować dziecko w kołysce.
Teraz to już oczywiście bez znaczenia.
Spędziłam całe życie w obcych krainach.
Tak wiele osób próbowało mnie zabić, że niektórych już nawet nie pamiętam.
Sprzedano mnie niczym klacz rozpłodową.
Więziono mnie i zdradzano. Gwałcono i wykorzystywano.
Wiesz, dzięki czemu przetrwałam te wszystkie lata na wygnaniu?
Dzięki wierze.
Nie w bogów czy mity i legendy.
Dzięki wierze w siebie. W Daenerys Targaryen.
Zanim moje dzieci przyszły na świat, nikt nie widział smoków od stuleci.
Dothrakowie nigdy nie przekroczyli żadnego morza.
Ale uczynili to dla mnie.
Urodziłam się, by rządzić Siedmioma Królestwami.
I tak się stanie.
Jeśli nie pokonamy Nocnego Króla, będziesz rządzić cmentarzyskiem.
Wojna przeciwko mojej siostrze już się rozpoczęła.
Chyba nie oczekujesz, że ją przerwiemy,
by walczyć z tobą za Murem z... zagrożeniem, które widziałeś.
Nie wierzycie mu. Wiem, że brzmi to jak stek bzdur.
Ale to samo przeznaczenie, które przywiodło tu Daenerys Targaryen,
uczyniło Jona Snowa Królem na Północy.
Mówisz, że jako pierwsza przywiodłaś tu Dothraków?
On jako pierwszy zjednoczył dzikich z Północą.
Wybrano go na Lorda Dowódcę Nocnej Straży, a potem na Króla na Północy.
Nie urodził się z prawem do żadnego tytułu. To cholerny bękart.
A wszyscy ci zahartowani skurwiele wybrali go na swojego przywódcę,
bo uwierzyli w niego.
Zmierzył się ze wszystkim, w co nie wierzycie.
Walczył i ryzykował własnym życiem dla swoich ludzi.
Nawet gdy otrzymał cios nożem prosto w serce i oddał własne...
Jeśli nie odłożymy sporów na bok i nie zjednoczymy się, czeka nas śmierć.
Wtedy nie będzie miało znaczenia, czyj szkielet zasiądzie na Żelaznym Tronie.
Skoro to bez znaczenia, to uklęknij i przysięgnij wierność królowej Daenerys.
Pomóż jej pokonać moją siostrę, a potem wspólnie obronimy Północ.
Nie mamy na to czasu!
- Podczas gdy my tu debatujemy... - Ugięcie kolana zajmuje chwilę.
- Przysięgnij jej wierność. - Dlaczego miałbym to zrobić?
Bez obrazy, Wasza Miłość, ale ani trochę cię nie znam.
Twoje roszczenia do tronu opierają się tylko na nazwisku ojca.
Mój ojciec natomiast walczył, by obalić Szalonego Króla.
Lordowie Północy wybrali mnie, abym nimi rządził.
A ja będę to robił, jak najlepiej potrafię.
Słuszne słowa.
Ale należy też zaznaczyć,
że jestem prawowitą władczynią Siedmiu Królestw.
Obwołując się władcą północnego królestwa,
otwarcie zbuntowałeś się przeciwko mnie.
Wasza Miłość, odpraw gości. Przynoszę złe wieści.
Wybaczcie mi. Z pewnością jesteście wyczerpani.
Przygotujemy dla was kąpiel i przyślemy kolację do waszych komnat.
Jestem twoim więźniem?
Na razie nie.
Nasi Greyjoyowie i Dornijczycy zostali zaatakowali.
- Z jakim skutkiem? - Parę statków uciekło.
Reszta została zatopiona lub przechwycona.
Ellaria, Żmijowe Bękarcice i Greyjoyowie nie żyją lub zostali schwytani.
Wszyscy?
- Twoja siostra nie żyje? - Euron ją schwytał.
Widziałeś to?
- A sam uciekłeś? - Nie mogłem jej uratować.
Próbowałem.
Gdybyś próbował, nie byłoby cię tutaj.
Morderczyni!
Kurwy!
Zdrajczyni!
To dopiero życie.
Zobacz! Radują się na widok Greyjoya.
Nie będę kłamał. Stanął mi aż po brodę.
Widziałaś minę Theonka tuż przed tym, jak wyskoczył za burtę?
"O nie!".
Co za pizduś.
- Kurwiszcza! - Morderczynie!
Moja królowo!
Przyjmij ten dar w imieniu wiernych poddanych z Żelaznych Wysp.
Daję ci to, czego żaden inny mężczyzna nie mógł.
Sprawiedliwość za zamordowanie twojej córki.
Udowodniłeś, że jesteś najpotężniejszym kapitanem czternastu mórz
i prawdziwym przyjacielem korony.
Zasługujesz na kogoś więcej niż prawdziwego przyjaciela.
A twoje męstwo powinno zostać nagrodzone.
Pragnę tylko jednej nagrody.
Otrzymasz to, czego pragnie twoje serce...
gdy wygramy wojnę.
Z Euronem Greyjoyem na czele floty i Jaimem Lannisterem na czele armii
synowie i córki Westeros obronią swoją ojczyznę.
Nie ma nic wspanialszego niż uwielbienie ludu, prawda?
Choć skąd miałbyś o tym wiedzieć?
Nie tak dawno ci sami ludzie pluli na moją siostrę.
Jeśli nas zdradzisz, będą wiwatować na widok twojej głowy na pice.
Albo twojej. Oni po prostu lubią ucięte łby.
Chętnie wysłucham jakiejś rady.
- Pogadajmy później jak bracia. - Jakiej rady?
Woli delikatnie czy na ostro? Palec do dupy wchodzi w grę?
Nie teraz. Pogadamy sobie później.
Wiedz, że to rozumiem.
Mimo że jesteśmy wrogami, to rozumiem twoją wściekłość.
Widziałam, jak ser Gregor zmiażdżył głowę twojego kochanka.
Gdy zamknę oczy, nadal słyszę dźwięk trzaskającej czaszki Oberyna.
I twój krzyk. Nigdy nie słyszałam czegoś takiego.
Pomyślałam sobie, że musiała to być prawdziwa miłość.
Oberyn prezentował się wspaniale. Nikt nie był szybszy od niego.
Nikt nie potrafił posługiwać się tak włócznią.
Nawet ser Gregor nie mógł się z nim równać.
Wystarczyło, by się z nim nie drażnił.
Mógł po prostu odejść i pozwolić biednemu Gregorowi skonać.
Ale on taki nie był, prawda? A teraz leży gdzieś w ziemi.
A ser Gregor jest tu z nami, silniejszy niż kiedykolwiek.
Pewnie ciężko ci to przyjąć.
Gdy odebrano mi jedyną córkę...
Cóż, nikt nie wie, jakie to uczucie, dopóki sam nie straci dziecka.
Karmiłam ją własną piersią, mimo iż kazano mi znaleźć mamkę.
Nie zniosłabym, gdyby miała ją na ręku inna kobieta.
Nigdy nie poznałam swojej matki, ale Myrcelli było to dane.
Była moja, a ty mi ją odebrałaś. Dlaczego zrobiłaś coś takiego?
Choć teraz to bez znaczenia.
Twoja córka też jest piękna. Te brązowe oczy i cudne usta.
Idealna, dornijska piękność. Zapewne to twoja ulubienica.
Wiem, że nie powinno się faworyzować, ale w końcu jesteśmy tylko ludźmi.
Kochamy, kogo kochamy.
Przykro mi, ale nie rozumiem. To pewnie przez knebel.
Nie wątpię, że to frustrujące.
Wszyscy dokonujemy wyborów. Ty postanowiłaś zamordować moją córkę.
Pewnie poczułaś się dzięki temu potężna.
Teraz też tak się czujesz?
Nie sypiam zbyt dobrze. Prawie w ogóle.
Leżę w łożu, wpatruję się w baldachim i obmyślam sposoby na pozabijanie wrogów.
Jak zniszczyć Ellarię Sand, która zamordowała moją jedyną córkę?
Myślałam o tym, by ser Gregor zmiażdżył ci czaszkę tak jak Oberynowi.
Stosowna, lecz zbyt szybka śmierć.
Myślałam też o tym, by zmiażdżył czaszkę twojej córce.
Jest tak piękna.
Nie powinno się niszczyć tak pięknej twarzyczki.
Mamo!
Nie znam mądrzejszego człowieka niż Qyburn.
Domyślił się, jaką trucizną zamordowałaś Myrcellę.
- "Długie Rozstanie", tak? - Długie Pożegnanie.
Właśnie.
- Ile to potrwa? - Trudno powiedzieć.
Wiele godzin lub nawet dni. Zależy od organizmu.
- Ale śmierć jest pewna? - Oczywiście, Wasza Miłość.
Twoja córka umrze w tym lochu, a ty będziesz na to patrzyć.
Spędzisz tu resztę życia.
Zmusimy cię do jedzenia, jeśli będzie trzeba.
Będziesz żyć i przyglądać się, jak twoja córka tu gnije.
Jak jej piękna twarz zapada się, aż zostaną po niej proch i kości.
Będziesz też mogła pomyśleć o decyzjach, które podjęłaś.
Zmieniajcie pochodnie co kilka godzin. Nie chcę, by coś przegapiła.
Nie...
Nie otwieraj.
Co ty wyprawiasz? Nikt nie może nas tak zobaczyć.
Jestem władczynią Siedmiu Królestw. Robię, na co mam ochotę.
Wybacz, Wasza Miłość. Przybył wysłannik z Braavos.
Świetnie. Zmieńcie też pościel.
Oczywiście.
Nie, dziękuję.
Moje kondolencje z powodu śmierci syna. Słyszałem, że był zacnym młodzieńcem.
- Żelazny Bank przysłał cię w innym celu. - Bym złożył kondolencje i gratulacje.
Stałaś się pierwszą faktyczną władczynią Siedmiu Królestw.
Żelazny Bank docenia to, że zerwałaś z przesądami
i uwolniłaś koronę od przeciwników rządów prawa.
Zniszczenie Septu Baelora było straszliwym wypadkiem.
Owszem, ale takie tragedie czasami są konieczne,
by przywrócić porządek i racjonalne przywództwo.
- Żelazny Bank chce zwrotu złota. - Twój ojciec też nie trwonił słów.
Ale owszem, twoje długi są ogromne.
A teraz prowadzisz wojnę na kilku frontach.
- Oboje wiemy, że wojny bywają drogie. - I że wygrywa je złoto.
Skarbiec świeci pustkami. Twój mąż był rozrzutnym władcą.
Twoi najbogatsi sojusznicy, Tyrellowie, stali się twoimi wrogami.
Pretendenci do tronu napierają ze wszystkich stron.
- A Żelazny Bank chce obstawić zwycięzcę. - Nie obstawiamy.
Inwestujemy w przedsięwzięcia, które według nas się powiodą.
Wychodzi na to samo.
Wojna już się rozpoczęła. I to ja wygrałam pierwszą bitwę.
Pozbyłam się dornijskiej żmii.
- Moja flota króluje na morzach. - Flota Eurona Greyjoya.
- Który jest mi wierny. - Póki co.
Daenerys Targaryen ma trzy dorosłe smoki.
Jak w starciu z nimi wypadną drewniane statki?
Jej smoki nie są aż tak niepokonane, jak się niektórym zdaje.
Ale dobrze, porozmawiajmy o niej. Chcecie w nią zainwestować?
Żelazny Bank z pewnością sporo zainwestował w handel niewolnikami.
Jak wam się wiedzie teraz, gdy Daenerys zniosła niewolnictwo?
To prawda, rynek niewolników ostatnio podupadł.
A ona jest bardziej rewolucjonistką aniżeli władczynią.
Jak się współpracuje bankierom z rewolucjonistami?
Jesteśmy wam winni sporo, ale Lannisterowie zawsze spłacają długi.
Czy można to samo powiedzieć o niewolnikach, Dothrakach albo smokach?
- Naprawdę jesteś córką swojego ojca. - Daj mi dwa tygodnie.
Zostań tu jako mój gość. Przysięgam, że gdy wrócisz do Braavos...
mój dług będzie w pełni spłacony.
Przyszedłem tu roztrząsać, że nie przewidziałem ataku na Greyjoyów.
Trochę mi to utrudniasz. Z ponurą miną bardziej ci do twarzy.
Przy tobie kiepsko mi idzie stanie nad przepaścią.
- Jestem więźniem na tej wyspie. - Nie do końca.
Możesz chodzić po zamku, plażach i w zasadzie dokąd chcesz.
Nie licząc mojego statku, który mi zajęliście.
- Też nie do końca. - Nie będę się bawił w gierki słowne.
Martwi zaatakują nas wszystkich.
Pomóż mi ułożyć plan po stracie floty i sojuszników,
a ja pomogę ci wymyślić rozwiązanie dotyczące twoich żywych trupów.
Też ciężko mi to pojąć.
Gdyby ktoś opowiedział mi o białych wędrowcach i Nocnym Królu...
Pewnie mi nie wierzysz.
- W zasadzie to wierzę. - Wcześniej nie wierzyłeś.
"Grumkiny i snarki". Pamiętasz?
- Mówiłeś, że to same bzdury. - Bo tak było. Każdy o tym wiedział.
Ale potem Mormont zobaczył te istoty i ty również.
Ufam temu, co zobaczył ktoś uczciwy, niż temu, co niby wiedzą wszyscy.
Jak mam przekonać obcych ludzi, że nadciąga wróg, w którego nie wierzą?
- Dobre pytanie. - Wiem. I szukam odpowiedzi.
Ludzkie umysły nie są stworzone do analizowania tak poważnych kwestii.
Biali wędrowcy, Nocny Król, armia martwych...
Przy czymś takim walka z potworem pokroju mojej siostry zdaje się być ulgą.
Muszę jak najlepiej przygotować moich ludzi na to, co się wydarzy.
Tutaj nic nie zdziałam. Chciałbym już odpłynąć.
Nie wierzę, że zostałbyś królem, gdybyś tak łatwo się poddawał.
Wszyscy mówili mi, bym uczył się na błędach ojca.
Bym nie ruszył na południe
na wezwanie córki Szalonego Króla, najeźdźcy zza morza.
A jednak tu jestem. Głupiec z Północy.
Nie jesteśmy jak nasi ojcowie. Z korzyścią dla nas wszystkich.
Czasami obcy najeźdźcy i głupcy z Północy są lepsi, niż się zdaje.
Daenerys mogła przybyć tu już dawno temu, ale tego nie zrobiła.
Zamiast tego została i ocaliła wielu ludzi przed straszliwym losem.
Niektórzy z nich są teraz z nami.
Wykorzystaj pobyt tutaj i popytaj ich, co sądzą o córce Szalonego Króla.
Ona chroni ludzi przed potworami tak samo jak ty.
Dlatego tu przybyła.
Nie ruszy na Północ do walki z nieznanym wrogiem
w oparciu o słowa nieznajomego człowieka.
Nierozsądnie jest prosić o coś takiego po zaledwie jednym spotkaniu.
Masz jakąś rozsądną prośbę?
- To znaczy? - Może jednak jesteś głupcem z Północy.
Pytam, czy mogę ci jakoś pomóc.
- Smocze szkło? - Tak.
Szkło wulkaniczne. Obsydian. Twierdzi, że jest tu go całkiem sporo.
Dlaczego rozmawiamy o tym? Straciliśmy dwóch sojuszników.
Dlatego rozmawiałem z Jonem Snowem. Nowym, potencjalnym sojusznikiem.
Do czego potrzebne mu smocze szkło?
Zdaje się, że można z niego wykonać broń,
która zabija białych wędrowców i podległych im żołnierzy.
Czy też powstrzymuje. Albo niszczy.
Nie jestem pewien terminologii.
A co sądzisz o tej armii martwych, białych wędrowcach i Nocnych Królach?
Bardzo chciałbym wierzyć, że Jon Snow się myli.
Ale pewien mędrzec rzekł,
że nie należy wierzyć w coś dlatego, że chce się w to wierzyć.
Który to był mędrzec?
Nie pamiętam.
Przedstawiasz swoje powiedzonka jako starożytną mądrość?
Nigdy bym tego nie zrobił... tobie.
Wierzę mu, bo tutaj przybył. Wszyscy na pewno mu to odradzali.
Sam bym mu to odradził. A jednak tu jest.
Nie musisz mu wierzyć. Pozwól mu wydobywać smocze szkło.
Jeśli się myli, na nic mu się nie przyda. Nawet nie wiedziałaś, że tu jest.
Nie ucierpisz na tym.
Dasz mu coś, jednocześnie niczego nie tracąc.
Wyjdziesz naprzeciw potencjalnemu sojusznikowi.
Niech się czymś zajmie, a my skupimy się na kolejnym kroku.
- Casterly Rock. - O co chodziło ser Davosowi,
gdy mówił o ciosie nożem prosto w serce?
Zauważyłeś to?
Pozwól, by ich trochę poniosło. Północ to posępna kraina.
Wspaniały widok.
Nazwałam je na cześć moich braci, Viserysa i Rhaegara.
Obaj już nie żyją.
Ty też straciłeś dwóch braci.
Ludzie myśleli, że smoki wyginęły, a jednak powróciły.
Chyba wszyscy powinniśmy zrewidować naszą wiedzę.
- Rozmawiałaś z Tyrionem. - Jest moim namiestnikiem.
- Uwielbia gadać. - Każdy lubi to, w czym jest dobry.
Nie ja.
- Nie mogę pozostawić Cersei na tronie. - Wiem.
I nie zmieniłam zdania co do ilości królestw w koronie.
Ja również.
Pozwolę ci wydobywać smocze szkło i wyrabiać z niego broń.
Zapewnię ci odpowiednie środki i ludzi.
Dziękuję.
Czyli wierzysz w to, co mówiłem o Nocnym Królu i armii martwych?
Lepiej bierz się do pracy, Jonie Snow.
Ile zebraliśmy?
- Cztery tysiące buszeli. - Czyli?
Dla obecnych w zamku wystarczy żywności na rok.
Może trochę dłużej.
Ile trwała najdłuższa zima w ciągu ostatnich stu lat?
Nie jestem pewien. Sprawdzę zapisy maestera Luwina.
- Trzymał kopię każdego listu. - Czyli nie mamy wystarczająco jedzenia,
zwłaszcza gdy skupimy tu siły Północy, by bronić Winterfell?
- Na to wygląda. - Musimy się na to przygotować.
To najlepsze miejsce do obrony, niezależnie od tego, skąd nadejdzie atak.
Musimy rozbudować spichlerze i zapełnić je zapasami z całej Północy.
Jeśli ich nie wykorzystamy, oddamy je po zimie.
Ale jeśli wszyscy uciekną do Winterfell, nie zdążą przetransportować tu zboża.
- Mądra decyzja. - Maesterze Wolkanie, dopilnuj tego.
- Czy napierśniki są pokrywane skórą? - Nie, pani.
A nie powinny być na wypadek większych mrozów?
Zgadza się. Proszę mi wybaczyć.
Dlaczego nie pokrywacie ich skórami?
Świetnie ci idzie.
Wszyscy spoglądają na północ, pochłonięci zagrożeniem zza Muru.
I słusznie.
Nikt nie zna Cersei lepiej niż ja. Odwracając się do niej plecami...
- Aż tak dobrze jej nie znasz. - Chciałem tylko powiedzieć...
Że trzeba uważać na kobietę, która zamordowała mi matkę, ojca i brata?
- Dziękuję za świetną radę. - Wydarzy się jedna z dwóch rzeczy.
Albo martwi pokonają żywych i wtedy nasze problemy znikną,
albo życie zwycięży.
Co wtedy?
Nie walcz na Północy ani na Południu.
Bierz udział w każdej walce i w każdym miejscu.
Prowadź ją w swojej głowie.
Każdy jest twoim wrogiem i tak samo przyjacielem.
Wszystkie możliwe scenariusze realizują się jednocześnie.
Naucz się tak żyć, a nic cię nie zaskoczy.
Cokolwiek się zdarzy, nie będzie dla ciebie nowością.
Lady Sanso! Jesteś potrzebna przy bramie.
Witaj, Sanso.
- Szkoda, że nie ma tu Jona. - Tak.
Muszę z nim pomówić.
Jesteś ostatnim prawowitym synem ojca.
Lordem Winterfell.
Nie mogę być panem w Winterfell ani innym zamku.
Jestem trójoką wroną.
Nie wiem, co to znaczy.
- Trudno to wyjaśnić. - Spróbuj dla mnie, proszę.
Widzę wszystko...
co kiedykolwiek przydarzyło się wszystkim.
Co dzieje się teraz.
Wizje są niekompletne. To tylko urywki.
Muszę wyostrzyć swój wzrok.
Gdy znów nastanie Długa Noc, muszę być gotowy.
- Skąd to wszystko wiesz? - Nauczyła mnie trójoka wrona.
- A nie ty nią jesteś? - Mówiłem, że trudno to wytłumaczyć.
- Bran... - Przykro mi, że tyle złego cię spotkało.
I że musiało się to stać tu, w naszym domu.
Tamtej nocy było tak pięknie.
Padał śnieg. Tak jak teraz.
I ty też byłaś przepiękna.
W białej, ślubnej sukni.
Muszę wracać do zamku.
Ja zostanę tu jeszcze trochę.
- Boli? - Trochę.
Mniej niż kiedyś.
Infekcja nie jest już czynna.
Niezwykłe. Nieprawdopodobne.
Myślałby kto, że usunięto wierzch całej zakażonej skóry,
zaś na spodnią warstwę nałożono jakieś lecznicze mazidło.
Nic mi o tym nie wiadomo.
Nagle poczułem się lepiej.
Zapewne to odpoczynek tak mi się przysłużył.
Tutejszy klimat.
W istocie.
Możesz odejść, ser.
Przebywają tu chorzy, którzy zarażają. Ty już do nich nie należysz.
Tarly, porozmawiamy wieczorem.
- Jak duże masz kłopoty? - Dowiem się wieczorem.
Dokąd się udasz?
Poddałem się tej chorobie, gdy dostrzegłem pierwsze jej objawy.
Wiedziałem, że mnie zabije.
Albo ja zabiję siebie, nim ona mnie wykończy.
Daenerys Zrodzona w Burzy przekonała mnie, bym walczył.
Moje miejsce jest u jej boku.
Jestem jej winien życie.
Jej i tobie.
Twój ojciec nie raz mnie uratował. Chociaż tyle mogłem zrobić.
Być może nasze drogi jeszcze się skrzyżują.
Oby.
- Ty go wyleczyłeś? - Tak.
- Kto kazał ci to zrobić? - Nikt.
A kto zabronił tobie i innym próbować go leczyć?
Chyba... ty.
- Ale i tak to zrobiłeś. - Owszem.
Miałem na uwadze niebezpieczeństwo i nikłą skuteczność,
zwłaszcza w przypadku dorosłego pacjenta.
Mogłeś zarazić siebie i innych. Spustoszyć całą Cytadelę.
Ale tego nie zrobiłeś. To żmudny, skomplikowany zabieg.
Maesterowie gnący się pod ciężarem łańcuchów
próbowali i ponosili porażkę.
Tobie jednak się udało. Jak?
Przeczytałem księgi i stosowałem się do zaleceń w tekście.
Ten człowiek zawdzięcza ci życie.
Bądź z siebie dumny.
- Dziękuję, arcymaesterze. - Podejdź.
Te oto manuskrypty i zwoje leżą tu i gniją.
Sporządzisz kopie ich wszystkich.
Spodziewałeś się nagrody?
Ciesz się, że nie wyrzuciłem cię z Cytadeli.
Do dzieła.
Tylko uważaj na mole książkowe. Jedzą i papier, i ludzkie mięso.
Trzeba odnaleźć i zatopić flotę Eurona Greyjoya.
Wasza Miłość, Greyjoy zniszczył sporą część naszych okrętów.
- Wysłanie za nim pozostałych... - Nie mówię, by wysłać okręty.
Wtedy musiałabyś lecieć sama.
Okręty Eurona mogą być wszędzie. W wielu miejscach.
Leciałabyś sama ponad morzem, być może bardzo długo.
Nie byłabym sama.
Miałabym u boku Drogona, Viseriona i Rhaegala.
- Kto miałby skrzywdzić smoki? - Można zranić jeźdźca.
Wystarczy jedna celna strzała.
To zbyt wielkie ryzyko dla tak ważnej osoby.
- A co z Casterly Rock? - Wkrótce dopłyną tam Nieskalani.
Co ich tam spotka?
Niełatwa sytuacja.
- Wiedzą, że zaatakujemy. - Tak.
Cersei wierzy, że jedynym celem mego życia jest zguba rodu Lannisterów.
Będzie gotowa.
- Nikt nigdy nie zdobył Skały. - Łucznicy!
Lannisterską armię zaś stworzył mój ojciec.
Jest wyszkolona i zaopatrzona. To co najmniej 10 tysięcy ludzi.
Będą się nas spodziewać.
I będą gotowi.
Naciągać! Strzelać!
Atakująca armia nie otworzy wrót Casterly Rock.
Walka na murach będzie ciężka. Obrońcy będą mieli przewagę.
Wielu naszych żołnierzy zginie.
Dokładnie tak, jak przewidział mój ojciec.
Warto wiedzieć o moim ojcu coś jeszcze.
Przywrócił chwałę naszego rodu, stworzył armię i potęgę Casterly Rock,
lecz nie on zbudował kanały pod twierdzą.
Zadanie było zbyt plugawe.
Powierzył je więc najmarniejszej osobie, jaką znał.
Mnie.
I nie mylił się. Byłem mikry.
Zadawałem się też z podłym towarzystwem, głównie kobiecym.
Zabraniano wpuszczania takich kobiet. Ojciec gardził nierządem.
Nie mogłem ich wprowadzić przez bramę ani przyjmować u siebie.
Przy okazji prac nad kanałami kazałem więc zbudować coś dla siebie.
Tunel zaczynał się w morskiej zatoczce na uboczu,
a kończył pod jedną z głównych wież.
Plugawe miejsce dla plugawych przyjemności.
Casterly Rock to twierdza nie do zdobycia.
Ale jak to kiedyś rzekł pewien mój przyjaciel:
"Daj mi 10 dobrych ludzi, a zdobędę dziwkę".
I tak się zacznie.
Stawią czoła większości lannisterskich sił.
Wróg będzie miał przewagę liczebną, lepsze pancerze i więcej broni.
Ale żołnierze mojej siostry walczą dla niej ze strachu.
Nieskalani walczą o większą sprawę.
O wolność i królową, która im ją dała.
Będą walczyć dla ciebie...
i dlatego właśnie zwyciężą.
To już wszyscy.
Powinno być ich więcej.
I to znacznie.
Gdzie oni są?!
Gdzie jest reszta Lannisterów?!
- Już po wszystkim. - Owszem.
A dziś w naszym zamku płacze deszcz.
- Dzielnie walczyliśmy? - Jak tylko można było się spodziewać.
Tyrellowie zawsze mieli z tym problem. Jak to złote róże.
Twój brat i jego nowa królowa sądzili, że będziesz bronił Casterly Rock.
Prawdę powiedziawszy, Casterly Rock niewiele jest warte.
Mam doń sentyment, lecz pamięć dzieciństwa nie utrzyma Cersei na tronie.
Oddałeś więc twierdzę.
Tymczasowo. Nie utrzymają jej.
Flota Eurona Greyjoya spaliła ich okręty. a my zabraliśmy zapasy ze sobą.
Głód zmusi ich w końcu do porzucenia zamku i marszu przez całe Westeros.
Ty zaś zabrałeś swoją armię i pomaszerowałeś daleko od nich.
Robb Stark zwiódł mnie w ten sam sposób w Szepczącym Lesie.
- Człowiek uczy się na swoich błędach. - Owszem.
Zapewne jesteś już niezwykle mądry.
Ojciec mawiał, że wolno się uczę.
Dlaczego zatem bystry Tywin nie zajął Wysogrodu,
gdy tylko wyczerpały się złoża w waszych kopalniach złota?
Wkrótce zapewne będę miała okazję spytać go osobiście.
Bo moja nauka na błędach dobiega końca, prawda?
Jak to zrobisz? Tym oto mieczem?
Należał do Joffreya, czyż nie? Nie żeby kiedykolwiek go użył.
Jak go nazwał?
Wdowi Płacz.
Ależ to była wredna cipa.
Popełniłam straszliwe czyny, by chronić rodzinę.
Albo patrzyłam, jak te okropne rzeczy dzieją się na mój rozkaz.
Nigdy nie miałam z tego powodu wyrzutów. Tak było trzeba robić.
Czyniłam więc, co uważałam za niezbędne, by ochronić ród Tyrellów.
Twoja siostra jednak popełniła czyny...
poza granicami mojej percepcji.
I to był mój błąd: niedostateczna wyobraźnia.
Cersei to potwór. Zdajesz sobie z tego sprawę?
W twoich oczach - z pewnością. Podobnie dla innych.
Lecz po naszym zwycięstwie, gdy pozbędziemy się rywali,
ludzie będą żyć w pokoju w świecie zbudowanym przez Cersei.
Naprawdę sądzisz, że będą wówczas skłonni roztrząsać przeszłość?
Kochasz ją. Prawdziwie.
Ty nieszczęsny głupcze.
- Postradasz przez nią życie. - Być może.
Ale po co rozmawiać o tym właśnie z tobą?
A z kimże innym?
Kto lepiej by zagwarantował, że ani jedno słowo nie opuści komnaty?
Być może jednak masz rację.
Skoro aż tak tobą owładnęła, nie masz nad tym żadnej kontroli.
Owszem. Tak się stało.
Cersei to choroba.
Żałuję, że przyczyniłam się do jej rozprzestrzenienia.
Ty również będziesz.
Dość już tego.
Jak to zrobisz?
Cersei podsunęła kilka sposobów.
Przegnać cię ulicami i ściąć przed bramą Czerwonej Twierdzy.
Obedrzeć żywcem ze skóry i powiesić na murach stolicy.
Przekonałem ją, by sobie darowała.
- Będzie bolało? - Nie. Dopilnowałem tego.
To dobrze.
Nie chciałabym zginąć tak, jak twój syn.
Rozdrapując sobie szyję, z pianą i żółcią na ustach,
z oczami nabiegłymi krwią i czerwoną twarzą.
Widok musiał być dla ciebie okropny.
I jako rycerza Gwardii Królewskiej, i jako ojca.
Dla mnie był. Coś wstrząsającego.
Nie o taką śmierć dla niego mi chodziło.
Nigdy wcześniej nie widziałam, jak działa tamta trucizna.
Przekaż to Cersei. Niech wie, że to moje dzieło.
.:: GrupaHatak.pl ::.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.