All language subtitles for Gra z Cieniem (2024) S01E04

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Szyfr ten sam, co ostatni meldunek cienia.

Czy mi to kobieta ciekawe? Pobierzemy od każdej próbkę pisma i damy do analizy

grafologicznej.

Stalinie nas, pracy ludzką potęgę podniosłeś.

Szukają kogoś. W piegrach ukryją?

Lars Milzen.

Wie? Ustalamy to.

A jego małżonka?

Czego ona tu szuka? Heleny Bielawskiej. Jednej z naszych podejrzanych.

Niestety nie mam dobrych wiadomości, ale nie mam odnieżenia.

Hela, trzeba jeść.

Masz jeszcze syna.

Nawet nie wiem, czy on jeszcze żyje.

Przestań, no przecież władza ludowa nie da skrzywdzić dziecka.

Dzieci to przyszłość narodu.

Ja zaraz się zarzygam od tych bredni. A twój narzeczony?

Syn już tam siedzi u niego bezpieczny. Bardziej niż my tutaj.

A co nam może grozić?

Bicie, wyrywanie padnokci.

Drogę.

Przestań.

Bicie.

Za co?

A po co kazali nam to pisać?

Szukają kogoś.

Jak u nas szukają, to w innych krajach tak i jak dla tych.

Patner, wyłazić.

A ty co?

Na urlopie?

Obywatelka Oddziałowa, proszę o pozwolenie pozostania w celi.

Masz.

Teraz jesteśmy kwita.

Towarzyszu, tu są te próbki pisma, które prosiliście.

Dobrze.

To teraz zróbcie tak.

Rozpuśćcie po celach pogłoskę, że w zakładzie jest agentka obcego wywiadu i

że została zdemaskowana.

Zainicjenizujcie jej aresztowanie, tylko tak, żeby te 225 się o tym dowiedziały.

Tak jest, towarzyszu, tylko...

Nie rozumiem po co.

Bo wtedy prawdziwa agentka poczuje się bezpiecznie.

I może w końcu czymś się zdradzi.

Towarzyszu majorze, chciałbym tylko zapytać jeszcze... A tu jednej brakuje.

Której?

Bielawskiej. Zaraz dowiem się dlaczego.

Tomek? Ewa. Cześć.

Gdzie jest ten pogrzeb?

W tą alejku.

Muszę się spotkać z adwokatem Heleny.

Dziś ma być decyzja w sprawie apelacji.

Nawet jeśli odrzucą, to jest jeszcze amnestia. Jest szansa.

Gdebany.

Muszę dorwać bydlaka, który ją wrobił.

Już tak się zastanawiam, że na skazaniu Heleny najbardziej skorzystał dług.

No.

Powiedz mi coś o nim więcej.

Dziunia wie więcej. Jesteście chyba blisko. Ją zapytaj. Ciebie pytam.

Charaubliwie ambitny, niezbyt utalentowany.

Zazdrosny o sukcesy Heleny, sympatię pacjentów, względu pani

profesor. To jeszcze nie znaczy, że ją zabił.

Pozbył się konkurentki, wyjechał na zagraniczne stypendium.

Może.

Jest jeszcze siostra Markowskiej.

Ona też mogła mieć motyw.

Jaki?

Kłóciły się w szpitalu o pieniądze.

Wszyscy to słyszeli. Markowska nie chciała jej dać.

Liczyłam, że wyjedzie na operację za granicę.

Rodzona siostra wstrzyknęłaby jej morfinę?

Teraz musimy znaleźć Pawła.

Szukałem, wszędzie szukałem. Byłem na milicji, w szpitalu, na pogotowiu. Nikt

nic nie wie.

Dwie dychy jeszcze.

Nie mam więcej, szefowo.

Tofa, szefowo.

O,

mleczko, bułeczki.

Ty, mądek, ty żeś chyba już zeszczętem oczekiwał. Może mam jeszcze dzieciakowi

obiadki piścić, co? Nie, piśklinka.

Szwendał się po nocy sam.

Spietrany jak zając.

Zostawić go miałem.

Święty jesteś.

Nawiał pewnie starym się bicia boi. Przed ginami pryskał.

Znaczy się spojak.

Czerwony krzyż to na Piotrkowskiej jest.

Gospodarstwie jak znalazł.

Posto z niemieckiego Lazaretu.

Najlepsza stara.

Nada się?

Nada.

Ta, Mundek.

Można by na nim coś zarobić.

Inka. Dzieciakiem nie będę handlować.

Ani ojciec brat, ani twat.

Polejesz?

No żadne niepodobne.

Najmniej to.

Pytanie, czy przez to nie najbardziej podejrzane.

No może.

Ale agentka, której szukamy, może myśleć tak jak wy.

Jeśli chcecie znać moje zdanie, to cała ta analiza pisma... Dobrze, może niech

się w tej sprawie wypowiedzą fachowcy, co? Tylko, że jesteście biegłym

grafologiem. Nie?

No widzicie.

Ja też nie.

Może poczekajmy na opinię ekspertów.

Jaka to ulga wiedzieć, że jest coś, na czym się nie znacie?

No widzicie, może niech każdy robi to, na czym się zna. To znaczy, jadajmy się

śledztwem, a wy zawiedziecie materiały dobiegłego grafologa.

Czy nie ma pani przeciwko, że zaprosi panią do tańca? Pan nie ma nie do

gadania.

Niech powie Ci wszystko, jak z Tobą mi jest dobrze,

bez Ciebie mi źle.

Co myślę i co czuję, gdy w usta Twe całuję

i w nocy o kimś śnię i czemu tak uśpiam

Cię.

No,

gotowo. Gotowili.

Dziś dniem.

Nie wiem.

Dawaj.

Dawaj. Dawaj, powiedziałam.

Renia, wołaj Zielińskiego.

Jest pan pewien?

40 stopni gorączki, wysypka pieczenia oczu, torsie.

To tyfus.

Co pan proponuje?

Przede wszystkim trzeba zdenerwować cele.

Jak najszybciej przebadać osadzone, te z podejrzeniem tyfusu.

odseparować, przewieźć do szpitala.

Trzeba też zorganizować szczepionki. No i wstrzymać widzenia. Nie, nie, nie,

zaraz, zaraz.

Najpierw może upewnijmy się, że to naprawdę tyfus, a potem będziemy

dezorganizować pracę całego zakładu.

Poruczycił Skalski, czy ja muszę panu tłumaczyć, czym jest tyfus?

Jeśli cokolwiek zaniedbamy, skończy się katastrofą. Katastrofą dla kogo?

Dla elementu zgniłego politycznie?

Kryminalistek? Oj, doktorze, dziwi mnie wasza troska o zdrowie wrogów narodu. To

dotyczy także personelu. Chcecie tu epidemii? Bez przesady. Dosyć.

Zawiadomić szpital w Krakowie, niech przyślą karetkę. Chorą przenieść do

piwnicy, tam zrobimy czasową izolatkę. I proszę przerwać zaraz widzenia.

Ile czasu trzeba, żeby przebatać osadzone?

Cztery, pięć dni.

No, chyba, że ktoś mi pomoże.

Jedna z osadzonych jest lekarką.

Tak wiem, Bielawka. Niedawno pomogła trażniczce. Ale, towarzyszu naczelniku,

Bielawka jest w celi 225.

Wiem. Zdaje się, że siedzi za morderstwem. To będzie mogła odkupić

winę. Ale ona przecież... Dosyć!

Bielawska jest do waszej dyspozycji.

I zorganizujcie szczepionki. Najpierw dla personelu.

Tak jest. Dziękuję.

Co wy sobie wyobrażacie, co?

Będziecie podważać moje decyzje jeszcze przy świadkach? To od razu piszcie

podanie o przeniesienie gdzie indziej.

Chciałem tylko przypomnieć, że cela 225...

To nie jest zwykła cela.

Myślicie, że nie pamiętam?

To wy zapomnieliście, że o tym śledztwie wiemy tylko my dwaj. I niech tak

pozostanie. Myślę jednak, że powinniśmy. Od myślenia jestem tu ja.

A wy, towarzyszu, ograniczycie się do wypełniania rozkazu.

W takim razie jestem zmuszony poinformować majora Koska o waszych

decyzjach. Jedno słowo pułkownika Bartmana, a po Kosku tym bardziej po was

śladu nie będzie.

Na co czekacie? Proszę przerwać widzenia.

No to nie ujadą. A ja tu wygubą. I tyle mnie widzieli. Przywiozłeś.

No nie, tamka zawsze.

A po co idzie Aztelo?

Na cwortki i wtorki dostawa do kuchni jest.

Potem auto wali do trzewini. A przy włosładunku jaskot spory.

Coś ty znowu namyślała, Staśka.

Zamruciło cię komito.

Zapną cię i nie wyjdziesz z pierdolenia. To uszanujesz.

Cicho, ciszej tam.

Mam tym łajdusom dać gazować na mojej ziemi? Na jakoś innej łojcowiźnie?

Za moją krzywdę.

To co mam robić?

Sprawdzę syczko we wtorek.

Znacie dom? Jest taką jedną, co akurat wychodzi.

Na bliska, do mnie.

Nie do dziaku się skryj, bo będą pycyć we wsi. Koniec widzeń.

Wychodzić.

Ale już!

Szybciej, szybciej!

Gdzie?

Kabejbo Kirpo przetraca.

Do dolarów nie będzie.

Nie chcesz gadać, to nie.

Ale o kuchni zapomnij.

Jak to do...

No mówię przecie.

Drugo jak będę na kuchni.

Dobra, cicho.

Wejdźcie.

Dziękuję.

Trzymaj się, pani.

Mamy w więzieniu tyfus.

Naczelnik przydzielił panią do pomocy. Musimy przebadać wszystkie osadzone.

Widzę, że na szczęście nie ma pani objawów.

Na szczęście.

Dostałem telegram od pani narzeczonego.

Paweł Zynies?

Z treści nie wynika, ale może pani do niego napisać parę słów.

Przekażę mu.

Tylko szybko.

Rozpalony jak piec.

Ty zmocz jakąś matę w wodzie.

No już.

Linka, ruchuj się.

Wszystko będzie.

Słuchaj, a może lekarza? No jeszcze czego lekarza?

Aaaa!

Mam adres Pani znajomych w Łodzi. Spotkajmy się w piątek, godzina 17.

Kino Syrena. Witam w Konek.

Jesteśmy zaproszeni do teatru na premierę w Łodzi.

Już Ci mówię, co to jest.

Królowa Kniegu.

Myślałem, że w tym kraju karmi się tutaj, tylko...

historiami o dziadku Mrozie.

Albo o tym chłopcu, pamiętasz? Ten, co doniósł na swoich rodziców. Jak on się

nazywał? Pawka Marozo.

Założycie, że Kajegarda będą dziećmi przodowników prawdy.

Ta premiera jest niestety w sobotę, a Knudsen organizuje jakieś przyjęcie tego

dnia, więc nie wypada nie być.

Nie, nie, nie, tylko nie to.

Kochanie, jeśli ciebie zabraknie, pan poseł będzie niepocieszony.

Oj, no dziarstwo. Nie, poza tym bolę jechać do Łodzi. Sam mówiłeś, że brakuje

mi rozrywek.

I mam tam jeszcze do dołatwienia swoją sprawę.

Pamiętaj, że ich służby mają nas na celowniku.

No a co w tym złego, że pojadę sobie kogoś odwiedzić?

Nie bój się tak.

Boję się o ciebie.

To niepotrzebne.

Pan porada?

Tak.

Proszę czekać w środę w południe przed bramą centrali farmaceutycznej w

Krakowie z tygodnikiem powszechnym. Zieliński.

Kochany, umieram z niepokoju o Pawła i mam nadzieję, że jesteście razem.

Chciałabym zobaczyć was chociaż przed chwilę.

Nie ma wątpliwości.

Nie bój się. Pojedziesz do szpitala. Ja chciałam się nie bać.

Podobnie już cztery padły.

Dla nich było już za późno. U ciebie choroba dopiero się zaczyna. Masz

szansę. Pani Beczekowa?

Te oce parwować.

Krwawi. Czort wie czemu.

Usiądź. Poronienie.

Potrzebujemy gorącej wody.

Powodę do kuchni.

Zajdź wina.

A dajcie mi no trochę marchi.

Mimo, ze śpizarni trzeba wziąć.

I żebym nie tu w pokój był.

Masz tam coś?

Nie.

Nie, nie, nie.

Dawaj ty.

Tore!

Czekaj, przebili.

To ci pierdolony wokół.

Tak!

Boję. A wciekać cię tak miało?

Co tu się dzieje? Ona mnie napadła?

Bo jej znalazłam grypsa. Ródej dała. Nie ma żadnego grypsa. Sprawdźcie.

Jaki gryps?

Gdzie ten gryps?

A ty co tu robisz?

Po wodę?

Zienitki kazał, ta z drugiego poroniła.

No to bierz wodę i wypierdalaj.

A wy się doczekałyście.

Tydzień karta.

A ty szlabam na spacery i robotę. Już.

Wynocha.

Co się cieszysz? Wypierdalaj.

No i zamyknie ta.

Wyjście bezgodłownie.

Ciekawe, czy też już ją zerwone wywąchali.

Świątek? Świątek nie udawaj, że mnie nie poznajesz, kurde synu.

Pan niech na z kimś pomylił.

Myślałeś, że mnie niech na mnie przeży, co?

Każdej nocy mi się śni twoja dęba.

Zostaw mnie, człowiek!

Jeszcze za to wszystko odpowiesz.

Pan tu rada?

Przepraszam, pociąg chwilę się spóźniał.

Zyński.

Jakiś wariat.

Jedziemy do Olkusza.

A nie boi się pan ryzyka?

A pan?

Przywiozłem leki i szczepionki. Trzeba je przenieść do gabinetu. Pani Kalenow.

Niech da się.

To jest niezachodnie wezmę, Pani Kalenow.

Niespodzianka.

Nic nie mów.

Naczelnik kazał zacząć od personelu.

Zastrzyki? Nie lubię.

To zrobić, siła wyższa. Człowiek wojnę przeżył, a szczepionek się boi.

Apelacja odrzucona.

Ale zrobimy rewizję wyroku.

Helena.

Kocham cię.

Panie Staminu.

Zanieście to do gabinetu, ja muszę załatwić coś na miejscu.

Zatrzymaj!

Zatrzymaj!

Zatrzymaj go!

Kto był w samochodzie?

Nikt. Kto był w samochodzie? Doktor Zieliński przywiózł letni.

Gdzie on pojechał?

Na miastę.

Centrala! Halo!

Halo!

Niech pan ucieka. Dziękuję.

A ty dokąd, mały?

Wracaj do łóżka.

Gorączkę żeś w nocy miał.

Chcesz się przekręcić?

No i dokąd ci tak śpieszno, co?

Do wujka.

Jak na tym deszczu złapiesz zapalenie z wizyty u wuja i tak nici.

Wróć do łóżka, posłuchaj się mnie. Wujek sam tu do ciebie przyjdzie.

Kłamiesz. Nawet nie wie, gdzie jestem.

No to mi powiesz jak się nazywa i go znajdę.

Obiecujesz?

Jak bum cyk cyk.

A jak nazywa się ten wujek?

Tomek.

A na nazwisko?

Chyba Porada.

A gdzie Gozmajda?

Nie wiem.

Co jest kurwa?

Otwieraj!

Proszę.

Trzeba posegregować szczepionki, pomoż mi pani.

Pani Wasiakowa, poradzimy sobie.

Pan Tomasz jest bezpieczny.

Dlaczego mnie pan nie uprzedził?

No bo nie wiedziałem, czy się uda.

Dziękuję.

Będzie miał przeze mnie pan kłopot.

Proszę się nie przejmować kaszki. Nic nie widział.

Bierzmy się do roboty.

Sędrowi chyba się pomylili.

One nie są na tyfus, tylko na ospę.

Nie pomylili się.

Nie rozumiem. Nie rozumiem pani.

Może to jej lepiej.

Te na ospę, do tego budynek.

Wyprowadzić mnie na szkół.

Kto był w samochodzie?

Pytam, kto był w samochodzie?

Twarzysz uskarski. Spokojnie. Ja nie wiem, o czym Pan mówi.

Przemyciliście szpiega na teren zakładu i odpowiecie za to.

Kiego szpiega?

Ostrzelał?

Urząd Bezpieczeństwa się Pami zajmie.

Wyprowadzić.

Towarzyszu Naczelniku.

Odkryłem próbę kontaktu więźniarki z 225 z kimś z zewnątrz.

Której więźniarki?

Bielawskiej. Jest w zmowie z Zielińskim. Wydaje mi się, że mogło dojść do próby

przemycenia kogoś na teren zakładu. Widzieliście to?

No, nie widziałem tego dokładnie, ale jestem pewien, że ktoś tam był.

A gdzie teraz co?

Bielacka, Zieliński? Ona czeka w celi na przesłuchanie, a ja go kazałem zamknąć w

piwnicy.

Bez mojego rozkazu?

Zapominacie, że to ja decyduję, kogo przesłuchać i gdzie zamknąć. A o

więźniarkach 225 decyzję podejmuje Warszawa i tylko Warszawa, zrozumiano?

Towarzyszu naczelniku, wydaje mi się, że z Zielińskim tylko uprzedziłem wasze

rozkazy, bo gdyby Zieliński uciekł, to...

Obaj byśmy mieli kłopoty.

Idziemy.

Opierać!

Jezus Maria!

Żyje.

Natychmiast wezwać pogotowie i służby bezpieczeństwa. No już!

Ja jego ma... Poszedł istot, już!

Natychmiast do szpitala.

Co robimy z tą bielacką?

Zadzwonię do Warszawy. Na razie niech siedzi w celu i niech mi zaszczepi

personel.

Chwilowo my mamy lekarza, więc ty zaszczepisz personel.

Zaczniesz ode mnie.

Dobrze.

Kiedy wróci doktor Zieliński?

Prędko nie wróci.

Lepiej od razu byś powiedziała wszystko, co wiesz.

Oszczędziłabyś sobie trochę bólu.

Ja nic nie wiem.

Jak chcesz.

Ale niedługo tutaj mogą być tacy, którzy cię zmuszą do mówienia.

Tyle szmat masz na sobie.

A ciągle mi się podobasz.

Na, dawaj.

Kolejną zimną.

Dobra.

Zamykaj.

Paternoku, zaraz się pewnie wrócą.

Mam pomysł.

Znasz tych bonifratrów?

O co?

Pomogliby nam w Krakowie?

We wojnę ratowali naszych izytków.

Chcesz dojść dyla?

Jako?

To są szczepionki na odpę.

Jak je weźmiemy, dostaniemy gorączki.

Pomyślmy, że mamy te futry. Wywiozną do szpitala.

Tylko musimy mieć pewność, że jest tam przejście do klasztoru.

To się uokozy dopiero na miejscu.

Trzeba działać szybko.

Zebrali Zielińskiego. W każdej chwili mogą wstrzymać transport chorych.

Masz kogoś, kto załatwi lewe papiery? No, że mam.

No na to czas po rodutków.

Pieniądze mam.

Wystarczy.

Ja poomrzemy od tego?

Nie bój się.

Ten lekarz przeżył?

No to macie szczęście.

Dawać go do Warszawy, razem z Bielawką.

Wykonać.

No i bardzo dobrze.

Od razu wszystkie powinny były tutaj trafić.

Genialne pomysły majora Koska.

Jutro zaczniemy przesłuchania. Jeśli Helena Bielawska jest cieniem, to ten

człowiek, z którym się spotkała, może być oczkiem siatki.

No szkoda, że Okusz go nie zatrzymał.

No ale jeżeli Bielawska się przyzna, to może ustrzelimy Koska jego własną

bronią.

Pamiętaj, że minister będzie go krył.

No tak.

Ale co powie towarzysz minister, jak się dowie, że Kosek od początku grał na

czas, żeby ją uwolnić z naszych rąk?

Może gra na dwie strony?

Kosek agentem Londynu?

Nie wiem.

Ale odsunął mnie od inwigilacji Nina Nielsen.

Sam nawiązał z nią kontakt i to dosyć bezpośredni.

To pies na baby.

Wpadła mu w oko i... No tak, ale jeżeli Bielawska jest cieniem, a Nielsenowa jej

kontaktem. Wyklamienia Londynu.

Działania Koska nabierają sensu. Może i tak.

Ale nas otrzyma mieć dowody. Miej go na oku. Już o to zadbałem.

Daj mi znać, jak przywiozą tu tego lekarza i Bielawską. Właśnie, towarzyszu

pułkowniku.

Chciałbym sam po nich pojechać.

Boisz się, że ktoś nam przeszkodzi?

Dobrze, pojedziemy tam razem.

Ale tutaj nikomu ani słowa.

A co robi teraz Kosek?

No, w tym momencie jest zajęty przyprawianiem rogów Nilsonowi.

Jak się mogę panu zrewanżować?

No może znajdziemy jakiś sposób.

Co pani robi w sobotę?

Niestety jadę na premierę. Do Łodzi.

Do Łodzi?

Z mężem?

Nie.

Sama.

Ale mam zaproszenie dla dwóch osób.

Hela, co ci jest?

Hela.

Jezus. Ona jest rozpalona.

Staszka?

To samo.

Boże, ty chodź!

Ty chodź!

Co jest, Brany?

Mają ty wóz! Kto?

Andrzej Cibielowska!

Jeszcze tego brakowało. Do piwnicy z nimi.

Ktoś poszedł w ciemną nockę i nie słuchał

szumu ucha.

Nie usłyszysz już w turniach wiatru

grania i pewnikiem też mojego śpiewania.

Cię cieszy muzyka.

Gdybyś szepnął choć słóweczko, nie

puściłabym cię nijak.

Razem byśmy se grali i śpiewali.

Naszym śpiewaniem ludzi pocieszali.

Dziś została sama.

Ale przecież się spotkamy.

Przyjdzie kiedyś taki czas.

Popytamy chór aniołów, co by

śpiewał z nami wraz.

Ja Ci podegram nucickę wierchową,

Ty mi zaśpiewasz, ja pociągnę z Tobą na

niebie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.