Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
KONIEC!
Dziękuję.
Prosimy wszystkie niepowołane osoby o opuszczenie pierwszej strefy
bezpieczeństwa. Powtarzam, prosimy wszystkie niepowołane osoby o
opuszczenie pierwszej strefy bezpieczeństwa.
Wchodzimy do środka, możecie zdjąć osłonę.
To dły znak.
Nie, no to tak.
Czasem samo z siebie. Wie pan, takie napięcia wewnętrzne w szkle.
Chodźmy, bo będzie na nas jeszcze.
Proszę państwa, kilka minut temu rozpoczął się nowy dzień, 9 sierpnia
1991 roku.
Ja radzę państwu zapamiętać tę datę. Jest bardziej niż pewne, iż zapisze się
ona złotymi zgłoskami w historii ludzkości. A oto, proszę państwa,
człowiek, który wynalazł nieśmiertelność.
Laureat Nagrody Nobla, prof.
dr Wiktor Kuppelweiser. Witam pana profesorze w naszym studio.
Nieśmiertelność to może przesada. Udało mi się jedynie wprowadzić organizm
ludzki w stan anabiozy, inaczej mówiąc hibernacji. No właśnie. Ja chciałam
również dodać, że ostatnia próba przeprowadzona przez zespół naukowy pana
profesora, próba zamrożenia na sześć miesięcy szympansa, zakończyła się
pełnym sukcesem. Przepraszam.
Próba odmrożenia.
Ja pozwolicie państwo przedstawię, pan Albert Starski i pan Maksymilian...
Paradys. Paradys, no właśnie. Tych oto dwóch przystojnych, wspaniałych i
odważnych mężczyzn za moment zamkniemy w pojemnikach, które mogłabym nazwać...
z sarkofagami XXI wieku. Przepraszam, to są hibernatory, nie żadne sarkofagi.
Koko! No właśnie, a za trzy lata obudzą się oni jako żywy, miejmy nadzieję,
dowód zwycięstwa myśli ludzkiej nad żywiołami natury. Co skłoniło panów do
tej mrożącej par excellence krew w żyłach decyzji? Krótko, jeśli pani
redaktor pozwoli.
Odpowiedzialność. Ja, skromny biolog, mam okazję przydać się ludzkości. Wiem,
to są wielkie słowa, ale tak właśnie myślę.
Proszę uświadomić sobie, że dzięki hibernacji wielu ludzi dziś
nieuleczalnie chorych będzie mogło przenieść się w czasy, w których będą
już znane lekarstwa na ich dolegliwości.
Nasz syn to teraz ważna osobistość.
Jak nie przymierzając Gagarin, bóg to inny.
No więc, no więc jakby zawsze pociągało mnie ryzyko jakaś nieznana sprawa.
Tak zwane mocne życie. A sprawa hibernacji, można powiedzieć, frapowała
mnie. Przyznaj się lepiej, że ci chodziło o pieniądze.
Raniu. To jest eksperyment, który służy ludzkości, nauce, ludziom wszystkim.
No więc czekałem na okazję, żeby się zahibernować. Patrz na tego łobuza, to
twój tatuś.
Akurat nadarzyła się.
Zapamiętaj go dobrze. Jak tylko się dowiedziałem, że poszukują ochotników,
zgłosiłem się, wybrali mnie.
Dziękujemy bardzo.
Czy jeszcze coś chcielibyście powiedzieć? Chciałem z tego miejsca w
naszym wspólnym imieniu pozdrowić wszystkich sympatyków hibernacji na
całym świecie.
I ostatnie, proszę państwa, pytanie.
Czy nie boicie się, panowie? Czego?
No właśnie.
Metoda jest w końcu sprawdzona. Koko jest z nami w studio. Tak, ja jednak,
żeby sprawa była zupełnie jasna, chciałbym powiedzieć, że oczywiście
pewne ryzyko istnieje. Proszę?
Z prób przeprowadzonych ze zwierzętami...
Trudno wysunąć wnioski co do wpływu hibernacji na ludzką psychikę.
Nie wiadomo jak zareaguje przysadka mózgowa. Po eksperymencie mogą nastąpić
halucynacje. Przejdźmy zatem do tej jaskini wiedzy, która jak w bajce z
tysiąca jednej noty pochłonie naszych bohaterów, aby za trzy lata na zawołanie
sezamie otwórz się, wypuścić ich, miejmy nadzieję, całych i zdrowych. A
państwu przypominam, że już za trzy dni spotykamy się na ogólnoświatowym zlocie
Ligi Kobiet. Liga broni, Liga radzi, Liga nigdy cię nie zdradzi. Dziękuję
państwu. Dobranoc.
Dziękuje.
Nic nie widzę. To normalne po hibernacji.
To już po wszystkim?
Tak, po wszystkim.
Dziękuję.
Dziękuję, nic nie widzę.
Chyba się udało.
Udało się. No, mówiłem, brachu ciachu i po strachu. Ciemność, widzę ciemność.
Ciemność widzę.
Strasznie się pocę. A pan?
Organizm puszcza.
Zwykła rzecz.
Ma pan rację.
Typowa reakcja pohibernacyjna.
Dzień dobry.
Jak miła obsługa.
Śniadanko.
Dziękuję bardzo.
Od trzech lat nie miałem nic w ustach.
Rogaliki, jajka. Jak miło.
Przepraszam bardzo.
To pieczywo jest czerstwe.
Jak?
A no jasne.
Pomysłowa rzecz.
Dziękuję.
Wystąpiła u mnie utrata smaku.
To w ogóle nie ma smaku.
Obowiązuje was ciągle dieta adaptacyjna.
Chyba, że tak.
Tak mi jakoś mgli.
Jak nie zajaram, to... Zaraz, zaraz, zaraz.
Jest!
Nie no, pan jest nieodpowiedzialny. Przepraszam, że tak z ręki.
Poza tym nie wolno tutaj palić, nie ma popielniczek.
Mogliśmy nie widzieć, zresztą nikt nas nie widzi. Bardzo proszę.
Tylko tak symbolicznie, dla towarzystwa. No widzi pan.
Bo w zasadzie, wie pan, ja nie palę.
Szkodzi mi.
Teraz po tym jedzeniu...
Nie mam ognia.
Działa.
No tego mi było trzeba.
Dobry papieros. Papieros. Wie pan, uważam, że to przesada z tą
szkodliwością palenia. Ja na przykład pierwszego zapaliłem, jak miałem sześć
lat i żyję.
Przepraszam. Odbiło mi się plastikiem. No bo się pan najadł tego różowego.
Mogą zapruszyć ogień.
Może nie powinniśmy palić w czasie kwarantanny?
Za parę dni, proszę pana, to się dopiero zacznie.
Wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy.
Jeszcze się panu przeję.
O przepraszam bardzo, proszę uprzejmie.
Dzień dobry.
A co, co, co?
Tu zdaje się nie wolno palić.
Profesor Kuppelweiser. Tak.
Laureat tak zwanej Nagrody Nobla. Tak.
Nie istnieje. Tak.
Co? Proszę?
Siostro, co tu się dzieje?
Eksperyment się udał, tak?
Jesteśmy bohaterami, tak?
Zostałem oblany pianą, tak? To po co do cholery cała ta zabawa?
Proszę, żeby zjawił się tu pani przełożony.
Powinniście się cieszyć, że żyjecie i że w ogóle was odhibernowano.
A niby dlaczego miano nas nie odhibernować? Eksperyment nie miałby
sensu. W czasie wojny były ważniejsze rzeczy niż eksperymenty naukowe.
Jakiej wojny?
Co?
Miano nas obudzić bez względu na sytuację polityczną. Co mnie obchodzi
jakaś wasza wojna?
Nasza?
To była wasza wojna. My nie znamy wojen. Bezczelna.
I? Kto wygrał?
Co? No tę wojnę, mówi przecież.
Nieważne kto wygrał, ważne kto przetrwał.
Przepraszam panią, gdzie jest profesor Kuppelweiser?
Doktor Lamia wam już mówiła.
Że nie istnieje?
Co to znaczy nie istnieje?
Znowu miał wypadek. Tak jak wszyscy inni.
Przepraszam bardzo, myśmy się chcieli widzieć z dyrektorem tego ośrodka.
Słucham?
Ale ja bym wolał z mężczyzną.
Oni nic nie rozumieją, siostro.
Skontaktowanie się z osobnikiem waszej płci jest... a wykonalne.
A co?
Jesteście jedynymi samcami, jacy istnieją. Mężczyźni już dawno wyginęli.
Wyginęli? Przecież to nie były mamuty.
Okazuje się, że tak.
W pewnym sensie.
Przepraszam, którego dzisiaj mamy?
Ósmy marca.
Spaliście nieco dłużej niż to było przewidziane.
Trwało to dłużej niż trzy lata?
Pięć. Nie.
Cztery.
Ja ją gdzieś widziałem.
Przepraszam bardzo, pani doktor, mnie to nic nie obchodzi. Ja umowę miałem na
trzy lata. Będziecie płacić nadgodziny.
A który to rok?
44.
2044.
Spaliśmy 53 lata?
To te halucynacje, o których mówił profesor. Tak, no miło się z paniami
gawędzi, ale przepraszamy.
Musimy iść. I tak już jesteśmy spóźnieni. Do widzenia. Pan przeprosi
panie, panie Albercie.
Do widzenia.
Siostro, czy muszę z tobą zostać?
Nie, dziękuję. Wolę pracować w samotności. Ty do widzenia.
Na trójce jest przebicie prądu, ale ja to jutro naprawię.
Dobranoc. Prądem nas, bohaterów?
Prądem?
O co tu chodzi?
Trzeba rozćwiczyć mięśnie.
Rozćwiczyć.
Co się dzieje? No o co chodzi?
Przecież miało być tak pięknie. Wywiady miały być.
O co chodzi? Ale mnie kopło. Niech pan nic nie mówi.
Elektrowstrząsy mogą być bardzo pożyteczne dla organizmu.
To musi być dalsza część eksperymentu.
Badanie odporności hibernowanego na wstrząsy psychiczne.
Co mi pan sugeruje, proszę pana?
Co to ja?
Świnka doświadczalna jestem?
Świat bez chłopów.
Ciekawe, jakby się rozmnażały z przeproszeniem. O to się nie martwcie.
To i tak kobieta zawsze dawała początek w życiu.
No, ale myśmy wam tym trochę pomagali. I nie mówię, że bezprzyjemno...
Słyszeliście o sztucznej partenogenezie? Składam oficjalny protest przeciwko
podsłuchiwaniu rozmów prywatnych.
Dzięki partenogenezie jesteśmy samowystarczalni. Partę co?
Partenogeneza.
Dzieworoctwo.
Dzieworoctwo.
Jeżeli doszło do tego... Do czego?
Do czego doszło?
No co się stało?
Pora spać.
Co to jest to dzieworoctwo?
Nie, niech pan lepiej nie pyta.
Zapamiętajcie, co się wam przyśni na nowym miejscu.
Sny to bardzo ważna rzecz.
Mam nadzieję, żeśmy się jeszcze nie obudzili, panie Maksiu. Ale co?
O co chodzi?
Dobranoc. Proszę, proszę nie gasić. Halo? Halo?
Halo?
Czy można stąd zadzwonić na miasto?
Pytałem się o coś.
Małżonka się niepokoi!
Czy wy z Genetics nie przesadzacie z tymi wizytami o każdej porze?
Dobry wieczór, chyba nie przeszkadzam.
To zupełnie prywatna wizyta. Przechodziłam tu niedaleko i wpadłam,
żeby cię odwiedzić.
Ale pewno masz dużo ciekawej pracy, skoro zostałaś na noc.
O wszystkim możesz się dowiedzieć z biuletynów, siostro. Oczywiście.
Tylko, że w biuletynach nie umieszczają informacji o zadaniach specjalnych.
Oczywiście. To tajemnica służbowa.
Właśnie. Ach, ja mam tutaj coś dla ciebie.
Jaka to okazja? No jak to za wasz sukces. Podobno coś wykopałyście.
Plotki. Nie daj się nabierać. Czyżby odwołali cię nagle z urlopu, to raz.
Sektor, w którym prowadziłyście wykopaliska, został nagle zamknięty, to
dwa. Raz i dwa to trzy, a trzy oznacza tajemnicę. Ja po prostu kojarzę fakty.
Przepraszam, a nie mogłabyś ich kojarzyć gdzie indziej? Chciałam się wykąpać,
położyć. Rozumiem, tajemnica wyczerpuje.
Szkoda Lamia, żeś od nas odeszła. W genetyks zrobiłabyś karierę. W
archeo odpukać też mi się nieźle wiedzie.
Archeo, odgrzebywanie sentymentów.
No to pa, kochana.
Jednak byłoby lepiej, gdybyście ich nam przekazały.
Kogo? No kogo?
Pan Maksiu!
Gdzie pan jest?
Dzień dobry!
Stało się coś?
Nie, nic.
Dzień dobry.
Ciszej!
Co pan robi?
To bezcelowe.
Niczego nie znajdziecie. Nie wytrzymam!
Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam!
Pan zamawiał telewizor?
Panie Maksiu.
Kiedy dokonano partenogenezy po raz pierwszy i jaki był jej rozwój?
Dzieci z próbówek. Naprawdę?
Nawet podobne.
Nasza metoda
prokreacji jest najdoskonalsza. Wstydzilibyście się uczyć dzieci takich
świństw.
Dziewicze jaja. W macicy.
Mechanicznie.
Jajo, o jajo.
Nieprzyjemnie.
Boga kocham.
One już wiedzą. Wczoraj była tu Tekla.
Spodziewałam się tego.
Genetyks wszędzie ma swoje kobiety. Czy one będą chciały nam ich odebrać?
Nie. Sprawy reliktów i wykopalisk należą do nas i Tekla dobrze o tym wie.
Boję się tylko, że...
Jak badania? Dziękuję i dobrze.
Teza o tym, że mężczyźni są brakującym ogniwem w ewolucji pomiędzy nami a
małpami, da się udowodnić.
Czy oni nie są absorbująco agresywni?
Nie. Ten większy jest łagodny, ten mniejszy ma na niego zły wpływ.
Pamiętaj, że niebezpieczeństwo zarażenia siatawizmami nie zostało do końca
zażegnane.
Ilość kontaktów ogranicz do minimum.
Dziękuję, siostro. Uważaj na siebie.
Panie Albercie, my musimy znaleźć sobie jakiś wspólny język porozumiewania.
Zna pan jakieś opcje język?
No... Nie, nie, nie.
One mogą mieć tłumacza. To niedobre.
Ja proponuję tak, proszę pana.
Jak ja na przykład biorę dwie łyżeczki tego różowego, to znaczy padnij.
Albo na przykład ściągam koszulę, to znaczy do mnie.
Proponuje pan jakiś kod sygnalizacyjny? No, coś w tym guście.
Panie Maciu, abstrahuję pan od układu odniesienia.
Co?
No tak to my się, proszę pana, nigdy nie porozumiemy.
Panie Albercie, pan też nie śpi?
Zimno. No właśnie.
Jakiś nawiew włączyły. Cholera.
Panie Maksiu. Tak?
Kładź się, pan. Cieplej będzie.
Dziękuję. Jak w boisku.
Panie Albercie.
Niech mi pan powie tak szczerze, jak naukowiec.
Czy to możliwe, żeby tak...
Kobiety się same rozmnażały?
Absolutnie możliwe.
To było możliwe nawet w naszych czasach.
Ale nigdy na taką skalę.
Rany boskie.
53 lata.
Przespaliśmy najlepsze lata naszego życia.
Za jednym zamachem straciliśmy nasze rodziny.
Przyjaciół. Przecież ja w 98 miałem dostać mieszkanie.
Oj, nigdy się już nie dam zamrozić.
Nie został panu łyczek?
O, przepraszam.
Proszę bardzo.
Panie Albercie, co się stało? No nie, przecież tak nie można. No trudno,
trzeba tu będzie jakoś żyć. Człowiek, proszę pana, do wszystkiego się potrafi
przystosować. Proszę.
Tylko ja myślałem, że może po imieniu, wie pan.
Nie śmiałem proponować.
Bardzo proszę.
Albert.
Maksymilian.
Dziękuję.
Co się dzieje?
Co jest?
Patrz, patrz, patrz, Albertcik, patrz, patrz!
Fantastyczny program.
Cały dzień patrząc w telewizji, przecież im tylko o to chodzi.
Ale zbudowana ta, rozgrywająca.
Replay, replay!
No, no, no, nie dały z tego replaya.
Jakby się tak dobrze zakręcić, to przecież to może być dla nas rań.
Co? No rań.
Same kobitki, niezamężne.
Nas dwóch, konkurencji praktycznie żadnej.
Z natury się nie da oszukać.
Ty gustujesz brunetkach czy blond?
No wiesz, nasza cywilizacja zawaliła się w gruzy, a tobie tylko dupy w głowie.
A jest nasza blondyneczka. No spróbujemy.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Rozpoczynamy dzień kwarantanny piąty.
Spróbujcie określić w skali od jednego do dziesięciu samopoczucie.
Jeden do dziesięć, no przy pani siedem.
Na razie.
Siedem.
Wypuśćcie mnie.
Wypuśćcie mnie, to znaczy...
Jedzenie? Dziękuję, poprawiło się.
O, to różowe, bardzo dobre. Pięć albo nawet sześć.
Nie jem i nie będę jadł.
Trzeba będzie karmić dożylnie.
Sprawność fizyczna?
Dziesięć. Czy jeszcze jakieś inne życzenia?
A nie moglibyśmy gdzieś pójść razem na spacer, potańczyć troszkę?
Jakim prawem mnie dotykasz? Odwiecznym prawem natury mojej.
To było bardzo niehigieniczne. Ostrzegam, że będę musiała cię
obezwładnić. A ja ostrzegam, że byłem mistrzem pierwszego kroku bokserskiego.
Błazen!
Dajcie tu jakąś muzyczkę.
Można panią prosić? Nie zbliżaj się!
Jezus!
Ja nie jestem agresywny.
Agresywność jeden.
Nie róbcie tego więcej, bo będziemy musiały was uśpić.
Maksiu? Żyjesz?
Albercik!
To działa.
Co ci jest, siostro?
Może w czymś połam?
Źle się czujesz?
Wszystko w porządku. Wracajcie do pracy.
Kto ją tu wpuścił? Ma specjalne pełnomocnictwo. Nie było rady.
Musisz obchodzić się z nimi ostrożnie i to unika ty.
Nazywam się Emma Dax. Będziemy razem pracowały.
Ci dwaj stanowią szczególną rolę w programie Genetics, którym interesuje
się rząd.
Jestem osobiście odpowiedzialna za genetyczne bezpieczeństwo tego sektora.
Siłą rzeczy podlegasz moim rozkazom. Mam gdzieś twoje rozkazy.
Odpowiadam tylko przed dr Berną i zdaje się, że będę musiała ją powiadomić o
twojej wizycie.
Będziesz miała okazję.
Doktor Berna właśnie jest u jej ekscelencji, która chce obejrzeć tych
samców.
Przyszłam tu, żeby wam towarzyszyć.
Kolega chciał wejść na spacer.
Proszę to włożyć.
Koszula w spodnie.
Rękawiczki.
Nie no, nie róbcie z nas pederastów. To jest niezbędne, jeśli chcecie stąd
wyjść.
Więc to nie jest dawna klinika Kuppelweisera?
Zapraszam. Zaraz, zaraz, zaraz, chwileczkę. Dokąd ja jestem prowadzony?
Za mną proszę. Dzień dobry. Dokąd jestem prowadzony? Za mną proszę.
Ja idę, proszę pani, idę.
Śluza trzy.
Śluza trzy.
Otwórzcie.
Hej.
Powiedz mi, gdzie jest twój tatuś?
Co to jest tatuś?
Biedne dziecko.
Moja, ty, moja kochana.
Staszki, Staszki, nie wiecie, co to tatuś.
Co one wam zrobiły?
Siostro, proszę zabrać te dzieci. Aleś, proszę nie dyskutować.
Juniorki, parani, za mną. Idziemy.
Odebrane mi rodziców.
Biedna dzieci.
Proszę za mną. Nie znają pojęcia ojciec.
Apokalipsa.
Emma Dax do jej ekscelencji.
Albercik, cóż to się porobiło?
Fuj.
O,
Maksiu.
Patrz, jabłka.
Akurat dwa.
Już są.
Hibernacja to przyszłość.
Gdyby się udało obniżyć temperaturę ciała tylko o dwa stopnie, żyłybyśmy dwa
razy dłużej. Ale są już nasze dzielne dziewczyny z sancami, chodźmy ich
zobaczyć. Jestem bardzo ciekawa.
Mają specyficzny zapach.
Po co się to? Pozostałość po hibernacji.
Ile mają lat?
86, ale zużycie biologiczne jest 40,5%. Co z
nimi zrobimy?
Przepraszam, pani zdaje się tu jest jakąś wiszą, co?
No to my z kolegą mamy do pani parę pytań. Do jej ekscelencji mówi się wasza
ekscelencjo.
Ekscelencjo.
W takim razie, przepraszam.
Pani pozwoli.
Paradyzm jest. Uwaga!
Za nogi!
Chodź, puśćcie go, zostawcie. On nie chciał. Nie gryź mnie!
Można go puścić. Nie gryź mnie!
Kolega chciał się tylko przedstawić.
Wysokość, ja chciałem... Tylko zapytać, ale co?
Co się stało z mężczyznami? No właśnie, coś się zrobili ze wszystkimi
mężczyznami.
To nie my.
To wasz znajomy Kuppelweiser.
Pan profesor. Wynalazł w czasie wojny preparat paraliżujący czasowo geny
męskie, ale czegoś tam nie dopatrzono i bomba M zamiast paraliżować zlikwidowała
geny męskie raz na zawsze.
Skoro już tak.
To może moglibyśmy wam jakoś służyć, co?
Jako te reproduktory. Znaczy się dla odrodzenia rodzaju męskiego.
W miarę oczywiście możliwości.
No tak.
Już nie pierwszy raz poświęcilibyśmy się służbie dla ludzkości. No właśnie.
A należność to potem. Po całym cyklu.
Może być razem ryczałtem z zaległą ratą za hibernację. Nie, nie. Pieniądze nie
są aż tak istotne. A co im? Chcą, żeby było tak jak dawniej.
Tak jak dawniej?
Świat z mężczyznami. To chyba logiczne? Typowo męski punkt widzenia.
Widzicie? To nasza święta jabłoń zasadzona ręką pramatki.
Z takiego drzewa samiec zerwał w raju jabłko i skusił nim kobietę, przez co
straciłyśmy raj na zawsze.
I właśnie dlatego dzisiaj...
Gdzie nasze święte jabłka?
Zbezcześcili rezerwat przyrody.
Zeżarli nasze święte jabłka.
Święte? Te psiary święte?
Małe jabłuszka.
Kto mi je zwróci?
Co za nieszczęście.
Naprawdę, nie sądziliśmy, że te jabłka mają dla was znaczenie. Nie sądziliśmy,
że są związane z legendą, a poza tym były zupełnie kwaśne.
Obawiam się, droga Berno, że to, co wykopały twoje służby...
To jakaś nowa puszka Pandora. Co?
Tylko nie puszka, dobrze?
Zabrać ich stąd! Nie mają prawa nigdzie wychodzić! Zaraz, zaraz. Wypuśćcie mnie,
to wam odkupię te wasze święcone jabłka. Co, co, co? Nie dotykaj mnie!
Zabiję, zabiję!
Kobieta mnie bije.
Poddaję się.
Dajcie mi wszyscy święty spokój.
I ty to mówisz? Wstawaj! Nie wstanę! Tak będę leżał.
Musimy uciekać stąd natychmiast. Gdzie? Widziałeś jak to wszystko zorganizowane?
Dostaną nas wszędzie.
Ucieczka to nasz obowiązek. Co? Gdzie? Drzwi pod prądem? Co? Podkop? Lampa w
podłodze? Wszystko to popieprzone.
Zostawcie mnie.
Trzeba tak myśleć.
Przecież gdzieś musi istnieć jakiś inny, lepszy świat.
Odkurzacz. Zdaje się, że coś wymyśliłem.
Niemożliwe.
Siedzimy tu już osiem dni i nic.
Ja rozumiem.
Pani na służbie.
Ty, ty, ty, chodź no tu.
Gdzie ty tam idziesz?
Chodź tu do pana.
Jaki dobry.
Jaką ma ładną panią.
Tylko jakaś taka poważna.
A czemu ona taka poważna? Co, grubdziu?
No masz.
No co, dobre paproszki?
Jedz, jedz. Jak nie będziesz jadł, to pani cię zamknie w takiej dziurze jak
nas tutaj.
I do tego wysiada wentylacja.
Bądź grzecznym odkurzaczykiem.
Twoje pełnomocnictwo, siostro.
Lamia Reno.
Misja specjalna Archeo. W porządku. Cel wizyty?
Chciałabym zobaczyć najstarszą starowinkę.
Zobacz, która tam jest najstarsza. Tak jest, siostro.
Codziennie wszystko się zmienia.
Padają jak muchy.
Zresztą to już nie potrwa długo.
Julia Nowak, 74 lata, pokój 114.
Masz pół godziny.
Wesołych Świąt!
Czuje się świetnie i cieszę się, że jestem pensjonariuszką azylu zasłużonych
starości. Chcę w cieplej spokoju dożyć jasnego końca moich dni.
Znowu się popsuło, no.
Zobacz, na jakim sprzęcie my musimy pracować.
Pani oficer, niech pani mnie nie męczy. Ja nic nie pamiętam, bo mam sklerozy.
Nie bój się, babcia, one nas nie słyszą.
Ale ja się niczego nie boję. Ja przecież nie mam nic do ukrycia. A co tutaj masz?
Oj, zlituj się, córeczko. Nie patrz tu.
Przecież to jest zabronione.
Nie, nie zabierajmy go. Ja się tak cieszyłam, że mi wreszcie wyrósł.
Co to jest?
Kartofel.
Prawdziwa skrobia, nie? Jakieś tam syntetyki.
Mam tu coś lepszego.
Dżemik? Truskawkowy?
Dostaniesz cały słoik, jeżeli coś mi powiesz.
A czy ja mogę spróbować, czy aby nie jest mdły?
Mmm, kwaskowy.
Dobry.
To bezpiecznik. Co się tam dzieje? Pilnować ich.
Pilnuj ich. Idę po latarki.
No to już koniec. Włączyć oświetlenie awaryjne.
Uwaga, nie ruszać się.
Nie po oczach.
Zostać na miejscach.
Do czego służyli mężczyźni?
Mężczyźni? Do czego służyli?
No używało się ich w większości wypadków do pracy, a zresztą ja nic nie pamiętam.
Jak to nie pamiętasz? Przecież w twoich czasach to oni byli na porządku
dziennym. Tak, dziennym no i nocnym.
A co z tym Dzemikiem? Jest twój.
Powiem ci coś w tajemnicy.
Wykopałyśmy dwóch takich żywych.
Żywych? Tak.
Pisze o nich pracę.
Zahibernowani w 1991.
To był rocznik.
Jest światło?
Nie ma. Dajcie wreszcie to światło. Na piątce może być.
Jeszcze przed chwilą tu byli.
Może schowali się do toalety.
Nie ma ich.
Tam są!
Jezu, zupełnie jak mój Józuś.
Powiedziałaś Jezus. Co to znaczy Jezus?
Józuś, powiedziałam Józuś. Tak miał na imię mój narzeczony. Co to znaczy
narzeczony? Co wy z nowej generacji macie z tej swojej kobiecości?
Nie warto być kobietą, kiedy nie ma mężczyzn.
Do czego... To nie byli potrzebni. Do rozrywki. To jest w pewnym sensie. Do
rozrywki? To jest telewizja.
W nich jest coś takiego, co zupełnie nie pozwala się skupić. To nawet
fascynujące.
O nim się dzisiaj śnili.
Oj, dziecinko, czy to aby nie jesteś zakochana w jednym z nich?
Co wy chcecie z nimi zrobić?
Chcemy wystąpić o naturalizację. Jak to? Chcecie z nich zrobić kobiety? Przecież
to dla nich gorsze niż śmierć.
A taka jest okazja, żeby wszystko wróciło do normy.
Gdybym ja była młodsza, to zrobiłabym wszystko, żeby ich ratować.
Jesteś inna niż tamte.
Jak ci na imię?
Lamia. Lamia.
I co? To ich nie ma.
Widzie też.
Nie wiem.
Ty, a skąd ci tutaj wziął ten kołek?
Tam. Czekaj.
Sprawdzę jeszcze raz. Ty tu pilnuj. Dobra.
To będzie służyło do zadawania ram ciętych.
W ten sposób samcy męczyli kobiety.
Samiec twój wróg!
Do czego służył ten przedmiot siostry?
Nie ma potrzeby tłumaczyć.
Zrozumiecie, dlaczego nasze prababki nie mogły dłużej wytrzymać i założyły ligę.
Liga rządzi.
Liga radzi. Liga nigdy was nie zdradzi.
Nie chcą.
Przepraszamy bardzo. Proszę kontynuować. Kto to jest?
Nie, pomysł był bardzo dobry. No tak, ale trzeba było w ten korytarz. Na lewo.
Mi się to nawet zaczyna podobać.
Jutro też wam uciekniemy.
Mimo, że bardzo naraziliście się jej ekscelencji oraz przez swoje
nieobliczalne zachowanie spowodowaliście straty w naszej sieci elektrycznej,
chcemy wam dać ostatnią szansę.
A co mielibyśmy robić?
Wystarczy wystąpić do nas z tym podaniem.
Do najwyższej komisji kontroli czystości gatunku. Ja, niżej podpisana,
oświadczam, że urodziłam się mężczyzną wbrew swojej woli.
W związku z powyższym proszę, aby moje dotychczasowe poczynania jako samca
uznano za niebyłe, gdyż działałam z bałamucona, ówcześnie panującą męską
cywilizacją. Jednocześnie... W pełni zgadzam się z powszechnie panującym
przekonaniem, iż mężczyzn nie było, nie ma i nie potrzeba.
Może pani mi to jeszcze raz przeczytać?
Radziłabym potraktować to poważnie i podpisać.
A jeśli nie podpiszemy?
Podpiszcie.
Staniecie przed zgromadzeniem, które zadecyduje, co z wami zrobić.
Trybunał bab!
Dziękuję, ja się stąd nie ruszam.
Twój ruch. Siadaj.
Wszelkie rozmowy możemy prowadzić dopiero po wypuszczeniu nas z tego
pomieszczenia.
Właściwie można było podpisać.
W tej sytuacji każdy adwokat by nas wybronił. A zasady?
Twój rok.
O, ciekawe otwarcie.
Co? Co?
Co to? Kryj się!
Żywi!
Ełdy, bucet! Bucet! I barykaduj!
Barykaduj! Trzymaj! Trzymaj!
Barykaduj teraz!
Ale ta andeta!
Protestuje! Protestuje! W imieniu nauki protestuje!
Nie wyjdę! Nie wyjdę! Ała! Boli! Boli! Przecież to boli!
Przede wszystkim przepraszam was, drogie siostry, za spóźnienie.
Zegarek mi stanął.
I przypominam...
Przebieg i wynik dzisiejszych obrad jest ściśle tajny.
Proszę.
Dziś mamy dwa punkty porządku dziennego obrad.
Oba siedzą tam.
Poważna sprawa.
To jest jakaś organizacja.
A teraz oddajemy głos naszej drogiej dr Bernie.
Zebrałyśmy się tutaj, siostra, żeby wspólnie zadecydować o dalszych losach
dwóch osobników, rodzaju drugiego, którzy zamiast zgodnie z logiką ewolucji
wyginąć przez dziwny kaprys losu, pojawili się między nami.
Chciałabym stanowisko służby Archeo przedstawić na końcu, gdyż niejako z
urzędu mamy najwięcej danych na ich temat.
Kto chciałby zabrać głos?
Myślę, że nie ma tu nad czym deliberować.
Już nasze prababki wskazały nam dawno temu cel i drogę, po której pewnie i
szczęśliwie kroczymy.
Nie dopuścimy do tego, by powróciła sytuacja, w której kobieta byłaby znowu
kelnerką na bankiecie życia, przy którym ucztuje samiec.
Obecnie wszystkie stoimy twardo i pewnie na gruncie umożliwiającym nam
niedopuszczenie do zarazy, której na imię mężczyzna...
i na którą jesteśmy wszystkie uodpornione.
Czy pani aby trochę nie przesadza?
Przecież gdyby nie mężczyźni, świat w ogóle nie ruszyłby z miejsca.
Historia postępu to historia mężczyzn.
Tego nie możecie zaprzeczyć.
Wszyscy wielcy uczeni, ojcowie postępu, humaniści, wynalazcy byli mężczyznami. I
dlatego... Niby którzy?
Konkretnie, nazwiska.
No choćby Kopernik. To kłamstwo.
Kopernik była kobietą.
Co? No to Einstein.
Einstein też była kobietą. A może Kirill Skłodowska też?
To akurat nie najlepszy przykład. Albo mnie zmyliły. Przepraszam.
Ci falokraci mówią tu o męskich wynalazkach.
I cóż oni takiego wynaleźli?
Zacznijmy od początku.
Pewien samiec nazwiskiem Cain wynalazł zbrodnię i wypróbował ją na swojej
siostrze Abby.
I jeszcze inny wynalazł prostytucję.
Jeszcze inne niewolnictwo, tchórzostwo, lenistwo.
Krótko mówiąc, całe złość świata zawdzięczamy wam, począwszy od wojen
religijnych, a skończywszy na raku macicy.
No tak!
Nie odpowiadamy tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz.
Nasz świat jest lepszy od tego, który pamiętają.
Dlaczego oni ciągle go krytykują?
Czy ty czasem nie jesteś chora?
Ostatnio często się zastanawiasz.
Zdrowy organizm żyje i działa. Dopiero chory zastanawia się nad sobą. Jak
widać, doskonale się bez nich obywamy.
Żyjemy w świecie uregulowanym i spokojnym.
Bez głodu, wojen, chorób wenerycznych i innych męskich wynalazków.
Czy macie coś na swoją obronę?
I co? Musisz zabrać głos.
Przypadek! Daję wam w naszych osobach rzadką szansę powrotu do naturalnego
porządku rzeczy.
Męczycie się z tymi próbówkami od pół wieku, nie wiedząc nawet, co
straciłyście. W naszym świecie byłyście na pietestale.
Wszyscy zabiegali o wasze względy.
Kochali was, obsypywali was kwiatami.
Byłyście natchnieniem poetów, symbolem wyższych idei, piękna.
Likwidując męską połowę świata, zlikwidowałyście tym samym...
Połowę siebie!
Nie gwałćcie!
Brawa natury!
Dalsze ich posłuchanie nie ma sensu. To jakaś obłędna prowokacja. Wiem, wiem!
Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały!
Chłopa wam trzeba!
Zawsządne!
Co to znaczy mieć chłopa?
Prawdopodobnie chodzi o męską służbę domową.
Bardzo rozpowszechnioną w XX wieku.
Jeżeli to wszystko, co mają do powiedzenia, wyprowadźcie ich siostry.
Niech poczekają za drzwiami na wynik głosowania.
Wspaniała mowa.
Tak się okazuje, na nie trzeba.
Czuję się, jakbym nie wywalał z harcerstwa.
Z ramienia służby Archeo zgłaszam wniosek o naturalizację obu samców. Moim
obowiązkiem jako przełożonej Genetics jest ostrzec Was, drogie siostry, przed
skutkami humanitarnego kaprysu, drogiej doktor Berny. Pod żadnym pozorem nie
wolno ich wprowadzać do naszego społeczeństwa.
Oba osobniki powinny być jak najszybciej zlikwidowane, a przed likwidacją
przekazane służbom Genetics w celu dokonania pewnych...
interesujących eksperymentów biomedycznych. Zgłaszam sprzeciw.
Moja znakomita koleżanka specjalnie demonizuje szkodliwość obu samców, ażeby
podnieść prestiż swojej służby i dostać dodatkowe fundusze na swoje podejrzane
eksperymenta. Protestuję? To są insynuacje.
Genetyka jest i tak najważniejszą z nauk. Czy się to komuś podoba, czy nie?
Bardzo ciekawe.
Przestańcie, siostry.
Miejcie wzgląd na powagę naszego zgromadzenia.
Tak więc mamy do przegłosowania dwa projekty. Proszę bardzo, kto jest za
likwidacją, kto za naturalizacją samców. Głosujemy.
Co się stało?
Musimy ich mieć, żeby nie więcej.
Naturalizacja, 155 głosów przeciwko 154.
Wprowadzić zainteresowanych.
Zdaje się, że coś się kopci.
Na pomoc!
Na pomoc!
Szanse! Uciekli! Co?
Wyrwali zawór gazowy!
Dlaczego oni uciekają? Przecież wszystko dobrze się skończyło.
A nie mówiłam?
Uprzedzałam, że oni są niebezpieczni.
Genetyczny sprint do sekcji specjalnej. Alarm dla sektora północno-wschodniego.
Powtarzam. Alarm dla sektora północno-wschodniego.
Podejdź kot. Odbiór.
18447. OL 7946.
Zrozumiałam. Cetka.
Nie ma impulsu.
75.
Nie ma impulsu. 50.
Nie ma impulsu.
25.
Są słabe impulsy.
Góra czy dół?
Dół.
Przepraszam.
Przepraszam.
Może ja wyjdę?
Dlaczego się tak patrzycie, siostry?
Mam dwa kilo na dwagi.
Max,
uciekamy! Co ty
zapomniałeś, gdzie jesteśmy?
Max, chodź, chodź!
Co jest?
Co wy, siostry?
Pokryć jak wierzchnik na basen.
Przepraszam bardzo, zabłądziłyśmy. Przepraszam.
Rozbierać się w windzie.
Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie.
Czy
ten
koszmarny wieżowiec nigdy się nie skończy?
Są impulsy. Zwiększyć skalę.
Wyraźne impulsy. Mamy ich.
Są na poziomie trzecim.
Genetyk sprim do grupy.
Genetyk sprim do grupy. Są na poziomie trzecim.
Przepraszam, gdzie jest otelin do kontynentu?
Intercontinental? Ej, moment, bite.
Nie wiemy, my tylko przejazdem. Pardon.
Tak, siostro.
Więc właśnie miałam to poczucie, siostro, że to jest genetics.
Tu się rozmnażają. No mówię właśnie.
O,
jedzie. Barter?
O,
coś jakby zimniej się zrobiło.
Świeże powietrze.
Jesteśmy blisko wyjścia. A gdzie tam? Przecież to jakaś pierońska kopalnia.
O!
Kolczyk mnie pika.
Aha. Czuję impulsy. Ej!
Oddział wysiadać!
Ruszać się!
Macie dzisiaj 15 metrów chodnika do wykopania.
Odech to się wam tej dekadencji. Ruszać się szybko!
Co wy tutaj robicie?
Przecież nie wzywałyśmy nikogo dzisiaj z archeo.
Niczego nie odkopano.
Myśmy myślały, nam kazano tutaj przyjść.
Nie, to jakieś nieporozumienie.
Tak? No to...
Nieźleście nas urządziły, siostry.
Co wy myślicie, że my nic do roboty nie mamy?
Sameście się urządziły.
Ja tu widzę niezły burdel.
Coś ty powiedziała?
Burdel to wy macie, w tym swoim archeo.
No, no. Wszystkie wy jesteście jedno wielkie wykopalisko.
Nie ma przejścia.
Ostrożnie!
To tylko kalosz.
Hej, nasi tu byli.
Nasz profesor!
Gazeta z 93.
Protest Chin przyczyną rozwiązania ONZ.
Zadłużenie USA.
Odsprzedaż alaski dla Matko Boska.
Bomba M w masowej produkcji.
Co to jest?
Halo? Kto tu jest?
Wycofuj się, ubezpieczam!
Wycofuj się!
Stój!
Tam!
Właśnie!
Nie, nie, nie!
To już jest jakieś inne państwo.
Na razie.
Przyjemnie tu jest.
Chodź, chodź, chodź.
Chodź. Nie, ostrożnie.
Tam jednak też same baby.
Ira!
Przyszłyście się sztygować?
Siostrzyczki z Archeon. Jakie Archeon, pani koleżanko? One są jakieś inne.
Całkiem, całkiem.
Idziemy.
No, życie, życie.
Znajdujemy jedno, a anatomisty powstają następne.
O co im chodzi?
Natknęłyśmy się na oczywisko dekadencji.
Prosimy o posiłki.
Albert! Wychodzimy!
Albercik! Albercik!
Gdzie jesteś?
Albercik, dlaczego mi to zrobiłeś?
Co ona tu robi?
Chcieliście wyjść na powietrze.
No to tam i jedziemy.
Nie wierzę pani.
Proszę cię, musimy jej zaufać.
Zaprowadzę was do wyjścia.
Ja wam naprawdę dobrze życzę.
Jedźmy.
Jedźmy.
Lamia Reno, 63-64, Archeo.
Gdzie my jesteśmy?
W blockhouse'ie C.
Popatrzcie.
Co to
jest?
Ziemia. Tam, dokąd chcieliście uciec.
Jak można było do czegoś takiego dopuścić?
Jak to?
To znaczy, że my cały czas pod ziemią jesteśmy?
365 metrów poniżej poziomu.
Czułem. Ja tak od początku coś czułem.
A czy nie można tak na chwilę chociaż wyjść na zewnątrz? Dziś na powierzchni
jest ponad 300 jednostek.
Jednostek? Czego?
Promieniowania Kuppelweisera.
Uboczny skutek bomby M.
Z tego powodu nasze przodkinie musiały zjechać do kopalń. Potem poszerzyły
naszą stację miasto aż do dzisiejszej postaci. To znaczy, że już nigdy nie
będzie można wyjść na dwór.
Po to, żeby tam żyć?
Nigdy.
Naturalizacja to dla was jedyna szansa.
Musi być jakiś bezpieczny sposób wydostania się stąd. Przecież wy same
musicie stąd wychodzić, choćby do naprawy tych urządzeń. Są skafandry
antypromienne, ale tlenu starcza na niecałą godzinę. Nieważne. Gdzie te
skafandry? Tam was czeka śmierć po dwunastu dniach. Lepsze tam dwa tygodnie
niż tu całe życie jak krety.
Przyzwyczaijcie się. Nigdy. Gdzie tu się wychodzi?
Idziemy.
Nie myśleliście chyba, że pomogę wam w ucieczce.
Jestem lojalną funkcją eruszką państwową.
A mogła być z ciebie taka fajna dziewczyna Lamia.
Nie ma innego wyjścia.
O rany, otoczeni jesteśmy!
A jezu! A jezu! A jezu!
A jezu! A jezu!
A jezu!
A jezu!
A jezu!
A jezu! A jezu! A jezu! A jezu! A jezu!
A jezu! A jezu! A jezu!
A jezu!
A jezu!
Kappa dawno ci się należy?
Dziękuję w imieniu służby.
Ach, byłabym zapomniała. Przekaż z łaski swojej wszystkie materiały dotyczące
tych samców Emmie.
A to w jakim celu? Razem z doktor Teklą będę kontynuowała twoją zaczętą pracę.
Są bardziej niebezpieczni niż wydawało nam się, dlatego muszą przejść pod naszą
opiekę. Nie martw się, udostępnimy ci wnioski z naszych obserwacji.
Jakie wnioski? Ja mam gotową pracę na ich temat.
Ależ oczywiście wykorzystamy ją również.
Na twoim miejscu nie śmiałabym się, tyle robią ci się zmarszczki.
To raczykuje, co kto z nami zrobić.
Już niedługo będziesz mógł do mnie mówić, kochana. Za co? Za co? Nie, nie.
Wolę śmierć niż być kobietą. Nam się też tak wydawało. Wolicie śmierć niż
naturalizację. Mówiliście kiedyś, że chcielibyście poświęcić się dla nauki.
Umożliwimy wam to.
Niektóre z naszych sióstr piastujące odpowiedzialne funkcje są już nieco
stare i zmęczone.
Wasze świeże, zdrowe...
I silne organy umożliwią im ponowną młodość.
Zadzwoń, kochana, do doktor Ossy. Ta nerka będzie dzisiaj. Nie, nie, nie. A z
tego, co zostanie, spróbujemy syntetyzować pełnowartościową substancję
odżywczą. W naszych warunkach pokarm białkowy jest coraz trudniej dostępny.
Być może kremacja naszych zmarłych to zwykła rozróżność.
Eksperyment, który przeprowadzimy dzięki wam, będzie miał fundamentalne znaczenie
dla naszego programu wyżywienia.
To kanibalizm!
Żebyśmy wam w gardle stanęli!
Modliszki!
No to powodzenia, kochana.
Do zobaczenia.
A z wami się żegnam, bo już się chyba nie zobaczymy.
Jak to?
To niemożliwe jest!
To jest niemożliwe!
Wbrew wszelkim konwencjom! To jest niehumanitarne! Procesuję!
Procesuję! Albert, nie zostawiaj mnie samego! Nie zostawiaj mnie samego! Nie
zostawiaj mnie samego!
Nie zostawiaj mnie samego! Nie zostawiaj mnie samego! Albert!
Niech żyją mężczyźni, Max! Niech żyją mężczyźni!
Przestań się drzeć, panie Paradis, bo cię zaknebluje.
A ty skąd znasz moje nazwisko, ty ludożerko?
A kto w 1991 roku w sierpniu porzucił żonę z dzieckiem?
Skąd ty to wiesz? Bo to ja jestem tym dzieckiem.
Moja Jadwinia?
Jadwinia. Nie mam z tobą nic wspólnego.
Nawet nazwisko sobie zmieniłam.
Rzeczywiście jesteś troszeczkę do mamusi podobna. Nie wspominaj nawet imienia
mojej matki.
Nieszczęsna ofiara waszych samczych zbrodni.
Ty córeczko przeciwko tatusiowi, a ja cię na barana nosiłem.
Po pupci cię klepałem, nie pamiętasz? To mnie zawdzięczasz najszczęśliwsze chwile
swojego dzieciństwa.
Dzieciństwa, którego nigdy nie miałam, ponieważ wolały się dać zainternować,
niż zostać ze mną i z babusią.
Ale teraz już nie ma ojców i my się postaramy o to, żeby ich nigdy nie było.
Rozumiesz? Jadwiniu! Proszę natychmiast rozwiązać tatusia i przeprosić.
Pani doktor, pacjent zajechał. Już idę.
A ciebie zostawiam sobie na deser, tatuśku.
Nie, nie, nie. To nie może być prawda.
Niech mnie ktoś uszczypnie.
Czy potem będę już kobietą?
Narkoza? Świetnie.
Spilnuj go, siostra.
Skalpel. Co tu się... Kto mi wytrącił skalpel?
Co ty mi dajesz, brudny?
A, może być wszystko jedno.
Co tu jest?
Światło! To za karę, curunio. Światło!
Chcę być kobietą. Nie mamy czasu.
Do windy.
Albert, proszę cię, weź do windy.
Chcę być kobietą.
Nie szalej, obudź się.
Kobietą, kobietą, kobietą.
Co ty mu robisz?
Chcesz, żeby się obudził?
Czas eksperymentu minął.
Boże, to jednak się udało.
Udało się jak cholera. Nawet jeszcze lepiej.
Nie ma pan pojęcia, co mi się śniło. Ale jak mnie się, proszę pana, śniło.
Co to był za sens?
Śniło mi się, że obudziliśmy się w świecie, gdzie nie było mężczyzn.
Same baby?
Proszę sobie wyobrazić, rozmnażały się z próbówek. Pod ziemią?
Skąd pan wie?
No bo...
To mnie się śniło i proszę pana chciał nas z przeproszeniem wykastrować.
Profesorze, co nauka mówi na taki senny zbieg okoliczności? To bardzo
interesujące, ale absolutnie niemożliwe.
Niemożliwe.
Jak to dobrze, że to był tylko sen.
O, obudził się.
Ale miałem piękny sen.
No już, no już, no już, no już, Albercik.
Dlaczego pani to robi?
Zabrały mi was i moją pracę, więc nic nie dostaną.
A co będzie, jak nas znowu złapią?
Żywcem nas nie wezmą.
Trzeba się tego pozbyć.
To identyfikatory.
Będzie trochę bolało.
Mamy ich. Impulsy są z tej windy.
Stąd te impulsy.
Co za wstyd.
Pozwolić uciec tym samcom ze stolu operacyjnego.
No, doktor Tekla da nam teraz bobuch.
Może czas by pomyśleć o azylu, siostro.
Ktoś musiał im pomóc.
Zlokalizujcie Milamię, Reno.
Może byś się wzięła do pracy? No chodź, zobaczyć szybko!
To znowu tylamia? O co chodzi?
Wpuśćcie mnie, zdaje się, że zostawiłam tam swój nabelik.
Chodź tylko szybko, żeby cię kontrola nie nakryła. Ja tylko na chwilkę i już
mnie nie ma.
Jeśli mi nie pomożecie.
Rozbierać się szybko.
Szybciej.
Lamia, co ty?
Wybuchnie. Rozbierać.
Twarzami do ściany. Odwróć się.
Są impulsy.
Lamia, Reno.
Blockhouse C.
Przeczucie mnie nie myliło.
Kierunek Blockhaus C, proszę.
Tak jest, siostro.
Chwileczkę, przepraszam.
Już.
A teraz skawandry wyjściowe, szybko. Nie możemy bez pełnomocnictwa Jej
Ekscelencji. Poza tym tam jest dziś trzysta jednostek.
Liczę do trzech. Raz. Lamian, co ty?
Dwa.
Lamia, otwórz i tak wiemy, że tam jesteście.
Laser.
Lamia, oddaj nam samców.
Zastanów się, komu pomagasz.
Jeżeli tam wejdziemy, będzie za późno.
Szybciej, Lamia. Lamia!
Lamia, słyszysz mnie?
Potem będzie za późno.
Lamia! Dlaczego ten włos nie zjeżdża w dół?
Co się stało?
Dlaczego to nie zjeżdża?
Awaria?
Co się stało? Pewnie dały nie ten klucz.
Co się stało? Dlaczego to nie działa?
Klucz nie wystarcza, potrzebne akustyczne hasło. Jakie hasło? Nie mamy
pojęcia. Hasło zna tylko jej ekscelencja. To kłamstwa, by zyskać na
czasie. Hasło!
Daję wam pięć sekund. Hasło!
Nie wysadzaj nas! Raz!
Dwa!
Dla mnie zastanów się, komu pomagasz. Przecież to mężczyźni.
Dlaczego nas nie chcą wypuścić?
Żebyśmy tam sobie spokojnie umarli.
Wszystko przepadło.
Kurwa, matko!
To znaczy...
Jest.
Udało się. To odwagi, Halbert. Teraz odwagi. Teraz szybko uciekajcie. Ubrzemy
wolni. Dziękujemy ci, Lamia.
Teraz na dwór.
Uciekaj z nami. Tutaj jest moje miejsce. A zresztą chcę zobaczyć ich miny.
Jesteś kochana, dziewczyna Lamia.
Dzięki za to.
Dwa tygodnie!
Zastanów się, komu pomagasz.
Jeżeli tam wejdziemy, będzie za późno.
Nie ruszać się!
Ta fanatyczka groziła detonacją blockhouse'u. A kto ich wpuścił, co?
Potem pogadamy.
Teraz szybko skafandry, proszę, daleko nie uciekną.
Brawo, zdecydowałaś się.
Pierwsza męska decyzja w twoim życiu.
Ale co dalej?
Pustynia! Pustynia!
Pustynia... Uwaga grupa! Kierunek wschód!
Tam musi być jakaś cywilizacja!
Coś się stało? No właśnie, nie wiem.
Nie wiem.
Coś ci jest, Max?
A dość już tych podziemnych ciuciu-bawek!
O rany!
Oj,
oj, oj! Żyjesz, Max?
Jeszcze nie wiem.
Oj, oj, oj.
To chyba jakiś filtr prewencyjny.
Co za mistyfikacja. Po co zadawały sobie tyle trudu? Ja tu chyba kiedyś byłem.
Czy to już jest kosmos?
Hej, hej, hej, hej, hej, hej, hej, uważaj!
Uważaj, tu mogą być promile!
Uważaj, skażone może być! Oj!
A wy czego stoicie?
Bo przecież nie ma więcej skapandrów.
Trudno.
Ja w każdym razie idę za nimi.
Będę z wami w kontakcie. Jeżeli znajdziecie skafandry, ruszajcie za mną.
Tak jest, siostro.
Odkryłam coś bardzo dziwnego Mam ich!
Las! Zieleń lasu! Uwaga! To może być sztuczne!
Lamia! Proszę za mną!
Nie tak szybko!
Czy to nie wszystko jedno, gdzie umrzemy?
Tlenu starczy jeszcze tylko na dwie minuty.
Ale pięknie.
Ale pięknie.
Warto było.
On żyje, to znaczy, że my też możemy!
Ha, ha, ha!
Aj, aj, aj, aj, aj!
Ha, ha, ha!
Bocian! Bociusz!
Ha, ha, ha!
Ściągaj to!
Labia! Ściągaj tę pilotkę i idziemy! Tam musi być gniazdo!
Nie! Nie!
Ściągaj to!
Rozbieraj to!
Rozbierz! Nie!
Nie! Nie! Nie!
Nie! Nie! Nie!
Nie! Nie!
Nie! Nie! Nie! Nie! Nie! Nie!
Słuchajcie, oni zwariowali.
To samobójcy zdjęli skafandry. Idę za nimi.
Jak wy mogliście żyć w tych przeciągach?
Co to jest?
To jakaś wasza stacja? Nie wiem.
No chodź.
Podsadzaj.
Czy masz?
Brany Jurek.
Nie do wiary.
Co tam jest? To diabła. Sami zobaczcie.
To chyba jakiś blockhouse.
Blockhouse?
No, żeśmy się przenieśli w czasie.
Boże, to jakaś Fata Morgana.
No,
to jesteśmy
w domu.
Czy to jest dom z waszych czasów?
Dokładnie. Druga połowa XX wieku.
Prawdziwa.
Prawdziwe wszystko.
Baza, odbiór proszę.
Baza! Słyszycie mnie?
Baza!
Bardzo prosimy.
Śniadanie gotowe. Prosimy do stołu. Przyjemnie. A może to tylko jakiś
skansen, muzeum? A to wszystko?
To tylko eksponaty. Jaki skansen?
Jakie eksponaty?
Świeżuteńkie wszystko.
Pani Lamio, bardzo proszę.
Proszę bardzo.
Oj, oj, oj. Ale się dziecko popaprało.
Weźmy to. Jajeczko trzeba... Tak, tu tylko skorupkę ściągnąć. Bo mnie to
wyskoczyło. Ano tak.
Trudno, się popaprało. Ściągnij tę rękawicę, no.
Zaraz będzie kabusia.
Nie wiedziałam, że jedzenie może być takie przyjemne.
A propos, poznasz jeszcze wiele przyjemności, moje dziecko.
Lęce do góry!
Jesteście aresztowani w imieniu... Ekscelencji!
Tlenu jej zabrakło.
Więc jeśli idzie o jajeczko, to na przykład ja najbardziej lubię, żeby było
mięciutkie.
Za bardzo się tym wszystkim przejęła.
To teraz najważniejsze, żeby odciąć ten...
Kawałeczek to po wiedeńsku takie jest. O, i tak odcinam.
Nie krępuj się, Albercik. Usta, usta.
To właściwie już na straty. O, i teraz tu masz to żółteczko.
Do tego porządne łóżko jest potrzebne.
Ja tylko niosę pomoc.
Dobra, dobra. Nie poznaję kolegi.
Cicha woda.
Przepraszam bardzo.
Jak to masełeczko już się tam rozpuści, no to palce lizać. Ja tylko niosę pomoc.
A czy ja coś mówiłem?
Gdzie ja jestem?
Gdzie mój skafandar?
Dlaczego mnie rozbierasz?
Nie chcę do bazy.
Oni nas uratują.
Ciebie może tak, ale nas?
Zresztą nie ma żadnego promieniowania.
Jak to?
Jak to nie ma promieniowania?
Nasze urządzenia pomiarowe są niezawodne. Jak wy chcecie, to
umierajcie. Ja idę. Zostań! Byłyście oszukiwane, okłamywane. Nie ma żadnego
promieniowania. Widziałaś zwierzęta, kwiaty, ptaki?
Uśmierciły nas?
Gdyby nie ich ofiara, nie mogliby się odbyć.
Bezprecedensowy zabieg. Już od dłuższego czasu krążyły pogłoski o znalezieniu
dwóch osobników dehibernowanych w końcu XX wieku. To niemożliwe!
Mniejszym pragnę oświadczyć, że rzeczywiście obu samców wydobyto i
odhibernowano. Jednakże jakiekolwiek niebezpieczeństwo zostało zażegnane,
gdyż dziś rano w specjalistycznej klinice Archeo...
dokonano zabiegu naturalizacji, pomagając tym stworzeniom odnaleźć się w
naszym społeczeństwie. Oto oni po zabiegu. Co?
Jestem szczęśliwa, że mogę nareszcie uczestniczyć w naszym... Przecież one
kłamią się we oczy! Co nie było możliwe przed zabiegiem, gdyż jako osobnik
stojący na niższym szczeblu ewolucji mogłabym w pewnych okolicznościach być
niebezpieczna dla otoczenia.
Ja również czuję się znakomicie i z tego miejsca chciałabym podziękować zespołowi
operacyjnemu za tak szybkie i sprawne doprowadzenie mnie do używalności.
Dlaczego one tak kłamią? Dla wyższej idei.
Przecież to jest grunt. Po co miałby niepokoić całe społeczeństwo? Tego nie
robi się ludziom, one kłamią.
Kłamią, ja nie chcę, nie chcę, nie chcę. Nie chce, żebym cię dotykał? Tak, tak,
nie, nie wiem.
Chodź, zwiedzimy sobie pięterko.
Mam cię głaskać czy nie głaskać?
Tak, nie.
Głaskać czy nie głaskać?
Kto tu mieszka?
A zresztą, co mnie to obchodzi?
Mam cię głaskać, czy nie głaskać? Idziemy, idziemy, idziemy.
Mam cię głaskać, czy nie głaskać?
Nie, nie wiem. Tu jest za dużo powietrza. Ja chcę wrócić do bazy. Ja
nie chcę. Pójdź w pokusie, bo jak zajmę, patrzę, jak przyszedł w dupę.
Nie wiem, co się ze mną dzieje.
Późne rokokoko.
Piękne.
Gorąco dzisiaj, bardzo.
Rzeczywiście, gorąco.
Jakie to przyjemnie chłodne.
W związku z zaistniałą sytuacją, no że...
Znaleźliśmy się tutaj jako przedstawiciele dwu płci, bądź... Co
bądź? Tak. Jako humanista chciałem
zaproponować powrót do bardziej może tradycyjnej metody
kontaktu między dwoma osobnikami odmiennej płci.
Co ty robisz?
Przecież jestem funkcjonariuszką.
Teraz nie jesteś funkcjonariuszką, jesteś kobietą. Co ty robisz?
Krok za krokiem zbliżamy się do wielkiej tajemnicy natury.
Robisz duże kroki.
Ostatni krok będzie zaledwie malutkim krokiem człowieka, a dla ludzkości może
być olbrzymi.
Chciałem zaproponować...
Chciałem zaproponować pożycie intymne. To znaczy?
No widzisz, jak ty nic o życiu nie wiesz. Jak to? Mam trzy fakultety. E,
tam wasze fakultety. Po prostu wy macie te probówki, prawda?
No a ja myślę o innej takiej, bardziej bezpośredniej metodzie. No jak na
przykład, no by ci to, no zwierzątka dwa. O, jak tak.
No kocham panią bardzo.
Miłość to rodzaj odurzenia, którym mężczyzna starał się zawładnąć duszą. A
chodź! Co to? Co to? To życie.
Co
tam tak
wesoło? To będzie początek nowego świata.
A jak się urodzą dziewczyny?
Wypluj to słowo.
Co dziewięć miesięcy chłopak?
No dwóch. A jak będą bliźniaki?
Cholera, wszystko za mało. Zostaw, zostaw. Tamtego świata się nie da
uratować. Władzio, tu się ktoś przyjemnie urządził. Max, to musi być na
skalę masową. Z eksplozja.
Pobijem je ich własną bronią. Że niby co?
Max?
Co to jest?
Winda. Skąd tu winda?
Gdzie? Pimpcia, pupcia, dźwutek.
Pancia wam zaraz da papuń.
Afrodyta też dostaniesz.
Ktoś pił z mojego kieliszka.
Ktoś siedział na mojej kanapie?
Dziwne.
Dzień dobry, zastałeś Biolkę?
Zrobię wszystko, co chcecie.
Tylko mnie nie wydajcie.
To taka z ciebie ekscelencja?
To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki sobie będziesz cyganie
przyprawiał? Ale panowie, ja nie mogłam. Nie mogłem. Wierzcie mi, panowie, ja
musiałem być bardziej bezwzględna niż one. Inaczej mogłyby coś podejrzewać.
Ty, a jakś ty się tu uchował?
To bardzo długa historia.
Zaraz po tej wojnie, kiedy Liga przejęła władzę, miałem cztery latka.
Miliczni chłopcy, którzy przetrwali, zostali znaturalizowani na dziewczynki.
A mnie ukryła moja mamusia. I tak rosłem sobie w kobiecym
szebranku. Potem zacząłem działać aktywnie w Lidze i 10 lat temu wybrały
mnie jej ekscelencją.
Wtedy dopiero mogłem odetchnąć wreszcie i urządzić się w byłym mieszkaniu mojej
mamusi. Przecież tam są tysiące oszukiwanych kobiet pod ziemią. Trzeba
je wypuścić, nie ma żadnego promieniowania.
Nie było tak silne, jak przypuszczano.
Na początku była panika, ale skoro zaczęły żyć pod ziemią, nie było sensu
tego dementować.
Łatwiej jest panować nad nimi, kiedy siedzą pod ziemią.
A co się stało z popędem seksualnym?
No? Liga pomyślała o wszystkim.
Specjalna pigułka przeniosła popęd seksualny na pęd ku karierze.
Ty korzystałeś z przywilejów, zamiast przy pomocy jakiejś panienki przywrócić
naturalny porządek świata?
Nawet gdybym chciał, to i tak nic by z tego nie wyszło.
Po co?
To mój największy dramat życiowy.
Co?
Nigdy nie miałem śmiałości do kobiet.
Ja się ich po prostu boję.
Co z nim zrobimy?
Jednak chłop.
No chyba nie oddamy go tym jędzom.
Dobra, zawieramy umowę.
My cię nie wydamy, za to możemy tu mieszkać.
Zgoda, chłopcy, bardzo się cieszę. Czujcie się jak u siebie w domu.
Aleście wykołowali te baby.
Zaraz wam coś pokażę.
To jest moje centrum dowodzenia.
No ładne cacko.
Będziemy tu sobie zarządzać, dowodzić.
Możemy się wymieniać.
Kto tam jest?
Tu są z nami jeszcze dwie panienki, ale one też zostają.
Dwie? No tylko dwie.
Tu jej ekscelencja.
Jutro dzień wolny.
Zarządzam święto państwowe.
Wynalarzek.
Jak was się urodzi cały legion, nikt nie powstrzyma tej epidemii.
Aha.
Śpijcie dobrze, kochane chłopaczki.
Was cała nadzieja. Do zobaczenia za dziewięć miesięcy.
Matka natura jest po naszej stronie.
Trzymajcie się, chłopaki.
Prawo natury musi zwyciężyć.
To tylko kwestia czasu.
Trzymajcie się, chłopaki.
Aha.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.