Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Myślałem, że przejrzymy dziś resztę zbrojowni.
O ile to jest dziś.
Takka nie przepada za porankami.
A to jest bardzo wczesny ranek.
Tak wczesny, że wciąż wygląda jak wczoraj.
Nie trzeba było łazić po zamku do aż tak późna.
Chcieliśmy zobaczyć silnik napędzający zamek.
Da się go naprawić?
Może.
Ale to zajmie dużo czasu, a mamy inne rzeczy do roboty.
Za mną.
Co może być ważniejsze?
Wiele rzeczy.
Nigdzie się nie wybieram.
Zamek przemieścił się po raz ostatni.
Muszę strzec tych miejsc.
Magiczne latarnie.
To błyskawica.
Nie magia.
Mówisz, że błyskawice w lampach to nie magia?
Właśnie tak.
Partowie trzymali je w słojach na 200 lat przed narodzeniem Chrystusa.
To skarbiec Belmontów.
Składnica rodziny, która przez pokolenia uczyła się jednego:
zabijania potworów.
Również wampirów.
Idziemy?
Chcecie wiedzieć wszystko o zabijaniu wampirów?
Belmontowie spisali wszystkie doświadczenia.
Znacie anatomię wampirów?
Wbija się im coś ostrego w serce i wybuchają.
To bardziej skomplikowane.
Ale dobry początek.
A co z... ludźmi?
Na pewno wiecie, jak zabijać ludzi.
Chō miała ukrytą armię niewolników. Sami możemy nie dać im rady.
Pomyślimy o strategii.
A lampy z błyskawicami?
Błyskawica może być bronią?
Można nią zabić wielu ludzi naraz?
Zacznijmy od podstaw, dobrze?
Oczywiście.
My tylko martwimy się wieloma rzeczami.
Jesteśmy ci bardzo wdzięczni za życzliwość.
Rozumiem was.
Takka, zrozum, że nie przekażę wam sposobów na morderstwa.
Rozumiem.
Po prostu mamy małe szanse.
Nie mogę spać.
Dlatego chodziłem w nocy po zamku.
Zumi mi towarzyszyła.
No dobrze.
No dobrze. Ale...
musicie zrozumieć...
że dzielę się wszystkim...
byście to zapamiętali i przekazali dalej.
Nie tylko wojenne sztuczki.
Wszystko.
Trevor Belmont chciałby,
by powstało nowe pokolenie łowców potworów.
Żadnego biegania!
Mówiłem tyle razy,
że dzieci nie biegają po moim mieście jak dzikie psy.
Zwłaszcza tobie mówiłem to ponad 20 razy, czyż nie?
Czyż nie, chłopcze?
Przychodzisz tu rano, bo lubisz świeże jabłka,
prawda?
Tak myślałem.
Chcesz poznać sekret?
Jak pójdziesz do lasu przez pole z tyłu,
idź ścieżką do rozwidlenia,
w dół drogi obok drzewa, o którym mówicie, że wygląda jak zła twarz,
i przejdź przez strumień tam, gdzie rodzice już zakazują wam chodzić.
Zgadza się?
Na polanie za strumieniem rośnie jabłoń.
To moja jabłoń i nikomu nie wolno tam chodzić.
Jeśli obiecasz, że nikomu nie powiesz, gdzie idziesz,
możesz sobie wziąć trzy jabłka.
I nie biegaj.
Wczesna pobudka?
Dużo roboty, pewnie nie starczy mi na to czasu.
Podobno piłeś wczoraj z Belnades i Belmontem.
Jestem gwiazdą. Chcieli poznać kogoś, kto widział papier toaletowy.
A co to, kurwa, jest?
Coś z Chin. Miłego dnia, sędzio.
Papier toaletowy.
Niezbyt oczywiste znalezisko jak na kościół.
Przeorze Sala?
Przeorze Sala?
Jasne. Saint Germain.
Mam jedno pytanie.
Obawiam się, że dziś jesteśmy zajęci.
Rozpoznaje przeor tę księgę?
Niestety.
Naprawdę?
Takie księgi nieczęsto są w kościołach.
Stare klasztory są znane ze zbiorów starych, dziwnych ksiąg.
Owszem, ale tę księgę ktoś niedawno czytał, Sala.
A potem wyrwał z niej fragment.
Mamy tu wiele uszkodzonych ksiąg.
Nie wiem, czym tak się przejmujesz.
Tym, że ślady po wyrwaniu nie zżółkły, Sala.
Ten fragment wyrwano parę miesięcy temu.
Wciąż widać sadzę na krawędziach i...
Zastanawiam się...
kto mógł zainteresować się tą księgą?
Nie wiem, czemu ma mnie to obchodzić.
Bo brakujące strony opisują metody i procesy
wskrzeszania ludzi z piekła.
Może ktoś wyrwał te strony, by się nimi podetrzeć.
Podobno na świecie używa się papieru w tym celu.
Tę księgę napisał Diabelski Kowal 200 lat temu.
Szalony Diabelski Kowal, z niezwykłą metodą praktykowania.
Jest tu coś o Drakuli?
Nie, ale nie o to chodzi.
To lepiej wracaj do pracy.
Sala.
Chciałeś, bym nie traktował cię jak szaleńca.
Nie rozczaruj mnie.
Witaj, panie Diabelski Kowalu.
Znasz mnie.
Wyczuwam cię.
Nie znajdziesz tu świeżych ciał, by je zabić i przekuć.
Jesteś tu sama.
Całkiem sama.
Niecodziennie widzi się jednoosobową wioskę.
Dawno, dawno temu znalazłbyś tu sporo ludzi.
Po dziesięć osób w domu, pełno wrzeszczących dzieci.
Tłoczno tu było.
Prawdę mówiąc...
czasami myślę, że wolę ją taką, jaka jest teraz.
To twoja sprawka?
Boże, nie. To nie leży w mojej mocy.
Czterdzieści osiem kilometrów stąd jest miasteczko.
A raczej...
coś bardziej jak więzienie.
Zmierzam w tamtym kierunku,
więc może udzieliłabyś ostrzeżenia podróżnikowi i koledze-praktykantowi.
Też mnie wyczuwasz?
Widzę cię.
Miasteczkiem rządzi pewien mag.
Marzy o wielkim mieście i niewolnikach, którzy je zbudują.
Zgarnął więc ludzi z okolicznych wiosek.
Spalił ich dusze na popiół.
Zamienił ich w mrówki.
Zmusił do żarcia gówna i układania cegieł.
Ale ty wciąż tu jesteś.
Tak.
Pozwoliłaś magowi zabrać swoich sąsiadów.
Czemu?
Chyba że nie jesteś tą, na którą wyglądasz.
Ależ jestem.
Po prostu nie jestem tak silna jak kiedyś.
To życie zbiera swe żniwo, Diabelski Kowalu.
To prawda.
Jestem Izaak.
Miranda.
Dałaś radę ochronić siebie, ale...
Dałam radę ich odstraszyć ode mnie.
Ale magia się wyczerpuje.
Dla innych nie mogłam zrobić nic.
Mogłam tylko obserwować.
Mag nigdy po ciebie nie wrócił?
Nie ma po co.
Wciąż umiem się obronić.
Nie dałby rady mnie przemienić.
A poza tym, na co bym mu się przydała?
Ma już to, czego potrzebuje, szalony drań,
by zbudować państwo-miasto.
Pewnego dnia Styryjczycy przebiją się przez okoliczne miasta
i zaleją cały kraj.
Ja jadę do Styrii.
Po co, na litość boską?
Muszę tam kogoś zabić.
Będziesz potrzebował ich więcej.
A Styria znajduje się dwa tygodnie jazdy stąd.
Zostałem zdradzony.
Nie mogłem nic zrobić.
Mag, o którym mówiłam, ma lustro przemieszczania, Izaaku.
Naprawdę?
Wyjątkowo wysokie i szerokie. Może przesyłać wiele osób naraz.
Oczywiście, by otrzymać taki skarb,
aby mag nie mógł się bronić
musiałbyś zabić wszystkich w miasteczku,
przemieniając całą populację w swoje stwory nocy...
dzięki czemu stworzyłbyś odpowiednią armię dla vendetty w Styrii.
Tak, pewnie powinnam była wspomnieć, że jestem szalona.
Zabij ich wszystkich, piękny kowalu.
Podziękują ci za to.
I podziękują ci za to, że przemieniłeś ich w narzędzia zemsty
na ludzkiej rasie.
Ocal moich dawnych sąsiadów i weź swoją nagrodę.
To ucieszy twoją zmęczoną koleżankę po fachu.
A sprawiedliwości stanie się zadość.
Są gorsze rzeczy na świecie niż wampiry ze Styrii, Izaaku.
Są gorsze rzeczy niż zdrada.
Patrz.
Mamy ich.
I co teraz?
Chyba ich przesłuchamy.
Potrzebujemy tylko jednego.
Nie chcemy zaalarmować klasztoru.
Jakieś propozycje?
Ja się tym zajmę.
Czuję się bezużyteczny, od kiedy gadamy o magii i symbolach.
Jesteś pewien?
Jasne.
Lubię proste rozrywki.
Lubię profesjonalnych zabójców.
Ten chwyt
zawsze was zdradza.
Co to?
Pana wandal.
Bardzo niegrzeczny mnich.
Schwytaliśmy go, jak rył symbol na ścianie domu,
ten sam, co na bramie.
Już parę razy go widziałam w wiosce.
Ma niepokojący zestaw znaczeń.
Powiedz sędziemu, co on znaczy.
Zajeb się na śmierć.
Pilnuj swojego jebanego języka w mojej obecności.
Nic nie powiem.
Nie możecie mnie tu trzymać.
Nie możecie nic zrobić.
Możemy cię zabić.
A ja próbowałem być dla ciebie miły.
Symbol ma kilka znaczeń,
które razem oznaczają śmierć i przemianę.
Planują coś związanego z magią.
Myślisz, że o to chodzi?
Że Sala i jego ludzie chcą coś zrobić miasteczku.
Na pewno.
Powiedz mi, co dokładnie.
Tego nie wiem.
Ale on wie.
Saint Germain jest w klasztorze.
Potwierdził nasze podejrzenia.
Napisy: Joanna Kaniewska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.