All language subtitles for The Gunman 2015_track4_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Monolith Video przedstawia

W Demokratycznej Republice Konga ma miejsce

najwi臋cej przypadk贸w 艂amania praw cz艂owieka, podaje ONZ.

Najtragiczniejszy konflikt od czasu II Wojny 艢wiatowej

GUNMAN ODKUPIENIE

poch艂on膮艂 miliony ofiar.

Pogromy i gwa艂ty, jako rutynowe dzia艂ania wojenne,

zmusi艂y setki tysi臋cy ludzi do opuszczenia dom贸w.

Przez wiele lat ONZ i organizacje pozarz膮dowe

nios艂y mieszka艅com pomoc humanitarn膮

w coraz trudniejszych warunkach,

co cz臋sto wymaga艂o wynaj臋cia prywatnych agent贸w ochrony.

Kolejnym 藕r贸d艂em konfliktu s膮 bogate z艂o偶a mineralne.

Strony oskar偶a si臋 o umy艣lne przed艂u偶anie walk

w celu wyczerpania zasob贸w z艂ota, diament贸w, miedzi

koltanu i innych cennych minera艂贸w,

na kt贸re nie s艂abnie popyt na Zachodzie.

Mimo apeli o rozejm i obecno艣ci obserwator贸w ONZ-u,

pog艂臋biaj膮cy si臋 humanitarny impas, bieda i korupcja

stawiaj膮 pod znakiem zapytania trwa艂y pok贸j i odbudow臋

kraju rozdzieranego wa艣niami.

Re偶yseria

DEMOKRATYCZNA REPUBLIKA KONGA

Jimmy!

- Napijesz si臋? - Kobieta na mnie czeka.

Stawiam. Jeszcze raz to samo!

- Jasne, Jim. - Co tam?

Siedzimy po uszy w b艂ocie. Zamkn膮艂em budow臋 na noc.

Brakuje ludzi. Musimy przekona膰 nowego ministra zdrowia,

偶eby pom贸g艂 w szkoleniu miejscowej opieki medycznej.

Zaaran偶uj臋 spotkanie i p贸jdziemy tam razem.

- Wysy艂am mu maila. - Dzi臋ki.

- I jak? - Dobrze.

Jak si臋 masz? Dok膮d teraz?

- Tutaj... - Czego si臋 napijesz, Jim?

Tego cude艅ka, kt贸re pije Annie.

- Niebieskiego? - Tak.

Mia艂a艣 do mnie jeszcze jak膮艣 spraw臋, Annie?

Tak.

Musimy skoordynowa膰 rozdawanie prezerwatyw poza klinikami.

Nie zaczynajmy tego tematu.

Zach臋casz tych wie艣niak贸w do gwa艂t贸w. Lepiej je rozdaj dzikim psom.

Filantrop wszech czas贸w - Terry Cox.

Ile my si臋 ju偶 znamy? 20 lat?

Pierwszy raz nazywasz mnie filantropem.

Wiadomo艣膰 z Afryki: minister g贸rnictwa i zasob贸w mineralnych

Demokratycznej Republiki Konga wywo艂a艂 dzi艣 poruszenie

mi臋dzynarodowej opinii publicznej, anuluj膮c i proponuj膮c renegocjacj臋

obowi膮zuj膮cych kontrakt贸w z zagranicznymi kontrahentami.

Kolejne dowody korupcji stawiaj膮 jego motywy w coraz gorszym 艣wietle.

Dzie艅 dobry, kochanie.

- Musz臋 i艣膰 do pracy. - Jasne.

I tak brakuje nam r膮k.

Jak mus, to mus.

Pu艣膰 mnie.

- A tobie nie spieszy si臋 do pracy? - Mam jeszcze par臋 godzin.

Wpadn臋 do siebie i potem jad臋 na budow臋.

Czym wy si臋 tam zajmujecie? Przypadkiem nie nasz膮 ochron膮?

Jestem twoim ca艂odobowym, osobistym ochroniarzem.

Wy艣l臋 do twojej kliniki najwi臋kszych mi臋艣niak贸w.

W艂os nie spadnie ci z g艂owy.

- Zostajesz tam do p贸藕na? - Oby nie.

Do zobaczenia.

Cze艣膰, Jim.

Obrze偶a sprawdzone?

I zabezpieczone. To dmuchanie na zimne staje si臋 nudne.

Kiedy b臋dzie jaka艣 nawalanka? 艢wirujemy ju偶 od tego upa艂u.

Ka偶dy posterunek zaopatrzyli艣my w wod臋.

Przyj膮艂em.

Nie wiem jak ty, ale ja nie mog臋 si臋 skupi膰 w tym skwarze.

Jestem tak odwodniony, 偶e szwankuje mi pami臋膰

i jak sobie nie zapisz臋, zapominam si臋 odla膰.

Nagrywam wszystko na kom贸rce jak kretyn.

Ruch przy bramie. Melduj.

Dwa wozy agencji.

Obstawa Felixa.

O czym mo偶e papla膰 Felix z Coxem o 22:00?

Na m贸j znak, przechodzimy na 4.

Tak jest. Bez odbioru.

Lima Charlie, zg艂o艣 si臋.

Szykuje si臋 akcja.

- Cze艣膰, Annie. - Felix.

- Wyli偶e si臋 z tego? - Teraz tak, a nast臋pnym razem?

Musz臋 odpocz膮膰.

Dzi艣 przyj臋li艣my pi臋ciu ranionych maczet膮. Dw贸ch zmar艂o.

Dzie艅 jak co dzie艅 w raju.

- Um贸wi艂e艣 nas z ministrem? - Jutro idziemy tam na dziewi膮t膮.

Cieszysz si臋?

- By艂e艣 dzi艣 na l膮dowisku? - Za艂atwia艂em sprawy administracyjne.

- Widzia艂e艣 si臋 z Jimem? - Nie chcia艂em mu przeszkadza膰.

Pewnie sko艅czy prac臋 w 艣rodku nocy.

Szcz臋艣ciarz z tego Jima.

- Raczej twardziel. - Gdyby艣 potrafi艂a kocha膰 tych mi臋kkich.

- Mog臋 ci臋 odwie藕膰 do domu? - Dzi臋ki. Zaczekam na Jima.

Mam czym si臋 zaj膮膰 w mi臋dzyczasie.

Wst膮pi艂em tylko po to, 偶eby ci to zaproponowa膰.

- To do twojej dokumentacji. - Reed, uwa偶aj, gdzie tym celujesz!

Tutaj macie info o waszych obiektach.

Zostaw to, Jim. Rozpoczynamy Kalwari臋.

Wchodzimy tutaj razem,

4 stopnie, 18 minut na po艂udnie, 15 stopni, 18 minut na wsch贸d.

Reed, ty jeste艣 Sierra 1. Ulokujesz si臋 tutaj na trzecim pi臋trze.

Dwie przecznice dalej Bryson - Sierra 2 i Jim - Sierra 3.

Pofarci艂o ci si臋, Jim. Dosta艂e艣 apartament w Grandzie.

- Reed, jaki plan? - Tango 1 doje偶d偶a konwojem z 3 woz贸w.

Te z przodu i ty艂u to szaraki, bez os艂ony.

Nasz cel to opancerzona bia艂a toyota land cruiser.

B臋d膮 jecha膰 na zach贸d bulwarem.

Zatrzymaj膮 si臋 przy posterunku, co nam daje 3-5 sekund,

偶eby dzia艂a膰.

Macie przewag臋 w uzbrojeniu.

Poprawka na wysoko艣膰 g臋sto艣ciow膮 w Kinszasie?

Tak. Mamy zielone 艣wiat艂o?

Felix je wam da, gdy przyjedzie obiekt. On tak偶e wyznaczy strzelca.

- Jakie艣 pytania? - Plan wycofania?

Po trafieniu jedynie strzelec wylatuje.

- Znika z kontynentu? - Tak, samolot czeka.

Felix tego wymaga.

Obiekt nie mo偶e uciec przed X-em.

- Sierra 3, zg艂o艣 si臋. - Tak, Lima Charlie?

Mi艂y wiecz贸r w Kinszasie, co nie?

Ty b臋dziesz strzelcem, Jim.

Tak czu艂em. Przyj膮艂em.

S艂ucham.

Zaopiekujesz si臋 ni膮 dla mnie?

Masz moje s艂owo, 偶e si臋 ni膮 zajm臋.

Kalwaria potwierdzona.

B膮d藕 w gotowo艣ci.

Tango 1 ruszy艂. Pr臋dko艣膰 52 km/h.

Pasa偶er z ty艂u, po prawej stronie. Rozpoczynamy Kalwari臋.

Pe艂na gotowo艣膰. Wszystko pod kontrol膮.

Tango 1 trafiony. Startujesz.

Do zobaczenia, Annie.

W Demokratycznej Republice Konga

zab贸jstwo ministra g贸rnictwa wywo艂a艂o brutalne zamieszki

w stolicy kraju, Kinszasie.

Dochodzi do star膰 si艂 rz膮dowych z rebeliantami,

a tak偶e do bezpardonowych napa艣ci na cywili.

Codziennie ro艣nie liczba ofiar.

Kraj, kt贸ry zmaga艂 si臋 z plag膮 korupcji i dziesi臋cioletni膮 wojn膮 domow膮,

pogr膮偶a si臋 w coraz g艂臋bszym chaosie.

8 lat p贸藕niej

Demokratyczna Republika Konga Centrum Pomocy Humanitarnej

Nowy 艂adunek pomocy przeszed艂 wczoraj przez c艂o.

Dostali艣my ry偶, jedzenie w puszkach i lekarstwa.

Brakuje drewna i miejsca w magazynach, ale nie ma dramatu.

S膮 te偶 pompy zam贸wione przez Jima, wi臋c mo偶e doko艅czy膰 budow臋 studni.

Jim, twoja kolej, ale to spotkanie kierownictwa.

Przepraszam, Eugene jest moim zast臋pc膮.

Dzi艣 ko艅czymy prac臋 nad ruroci膮giem.

50 metr贸w do zespawania, ustawienia i dopasowania do wieczoru.

Nie p贸藕niej ni偶 do ko艅ca wieczoru.

- Metanol z pok艂ad贸w w臋gla? - Eugene.

Pomiary s膮 poni偶ej normy.

Nie ma zagro偶enia ska偶eniem w贸d gruntowych.

Za to napoimy tysi膮ce moich ziomk贸w.

Dzi臋kuj臋.

Czekaj膮 na mnie dzieci, kt贸rym chc臋 po艣wi臋ci膰 troch臋 czasu.

Jim jest bardzo pomocny, ale mamy problem z ochron膮.

- Chodzi o twoje surfowanie. - Jeste艣 tutaj od ponad roku.

Regulamin bezpiecze艅stwa dotyczy nas wszystkich.

Nowa koszula?

Bardzo ci w niej do twarzy.

W porz膮dku.

Zaraz wyci膮gn臋.

Gdzie ten bia艂y?

Jim!

Tam jest!

Eugene, st贸j!

Ja si臋 tym zajm臋!

Nie chcemy k艂opot贸w.

Pracujemy dla organizacji humanitarnej.

Kto wami dowodzi?

Nie ma ich wi臋cej?!

Nie!

Nic ci nie jest, Eugene?

Na pewno?

Eugene, post膮pi艂e艣 s艂usznie. Dobrze zrobi艂e艣!

I wiele jeszcze zrobisz.

Zaprowad藕 ludzi do obozu.

Niech Camille zamknie wszystkie biura i osiedla.

Wy艣l臋 po ni膮 taks贸wk臋.

Ochrona przerzuci m贸j plecak przez mur. Zakaz wychodzenia do jutra.

Potem miejscowi wr贸c膮 do wiosek,

a wy ewakuujcie przyjezdnych.

Jeste艣 ca艂a? Kluczyki w wozie?

Przeka偶 to ochronie. Poradzisz sobie?

Zawioz臋 pana do Kinszasy.

Zr贸b to, o co ci臋 prosi艂em. Tylko tobie mog臋 zaufa膰.

Mam dla ciebie wielki szacunek.

Uratowa艂e艣 mi 偶ycie. Nigdy tego nie zapomn臋.

Sierra 3, zg艂o艣 si臋.

Nie pozw贸l obiektowi uciec przed X-em.

B膮d藕 w gotowo艣ci. Tango 1 ruszy艂.

Rozpoczynamy Kalwari臋.

Za艂oga wita pa艅stwa na pok艂adzie samolotu do Londynu.

KARABIN SCAR

TELEFON SATELITARNY

"BIA艁Y"

LONDYN

KONGO 2006

TAJNE: LOT Z...

Dzi臋kuj臋.

- Jim Terrier. - Terry.

Si臋, kurwa, porobi艂o.

M贸wili, 偶e mieszkasz tutaj i nie dzwonisz, nie piszesz?

Usi膮dziesz?

Wpu艣cili ci臋 w takim rynsztunku?

- Napijesz si臋? - Nie, dzi臋ki.

Mieszka艂em tutaj kilka lat

po naszej przygodzie w Kongo.

To nie by艂 pow贸d do dumy. G艂upio mi prosi膰 ci臋 o pomoc.

Zawsze za bardzo si臋 przejmowa艂e艣. By艂o, min臋艂o.

Zgoli艂e艣 w膮sy.

I dobrze. Nigdy nie by艂o ci w nich do twarzy.

Nie藕le si臋 urz膮dzi艂e艣. Musi ci si臋 powodzi膰.

Nie narzekam.

Od twojego odej艣cia stali艣my si臋 mi臋dzynarodow膮 sp贸艂k膮.

Zapewniamy pe艂en zakres us艂ug w dziedzinie uzbrojenia i obs艂ugi.

Ci膮gle jestem w podr贸偶y.

Wsz臋dzie mamy filie. Koniec z kamizelkami kuloodpornymi.

Z zab贸jcy sta艂em si臋 kasjerem. Tylko tego nie rozpowiadaj.

Czym si臋 przejmujesz, Jim?

Terry, kto wiedzia艂 o Projekcie Kalwaria?

- Po co rozdrapywa膰 stare rany? - Zesz艂y rok sp臋dzi艂em w Kongo.

Wczoraj zaatakowa艂o nas 3 tubylc贸w. Celowali we mnie.

Chcieli zabi膰 w艂a艣nie ciebie?

W imieniu nas wszystkich, mam nadziej臋, 偶e si臋 mylisz.

Kto wiedzia艂 o Kalwarii, poza nami, Reedem i Brysonem?

Zleceniodawca, ale nie wiem, kto nim by艂.

Wydobywcy, politycy...

Do takich informacji nie mia艂y dost臋pu takie p艂otki jak ja wtedy.

Jedynym cywilem, kt贸ry o tym wiedzia艂, by艂 Felix Marti.

Mia艂 bezpo艣redni kontakt z klientami.

Je艣li instynkt podpowiada ci 偶e chodzi o Kalwari臋,

musimy namierzy膰 Felixa i dopyta膰, kto za tym stoi.

S艂ysza艂em, 偶e wr贸ci艂 do Barcelony.

Najpierw uprzedz臋 Reeda i Brysona. Mog膮 by膰 dalej aktywni.

Informujmy si臋 na bie偶膮co. Jak si臋 z tob膮 kontaktowa膰?

B臋d臋 dzwoni艂.

Miej oczy z ty艂u g艂owy. Mog膮 te偶 przyj艣膰 po ciebie.

Terrier wyszed艂 z firmy.

Idzie na zach贸d.

Jest po twojej stronie.

Przechodzi przez jezdni臋.

Okulary, parka i plecak.

Oscar 1 , on idzie w twoj膮 stron臋.

Facet by艂 w s艂u偶bach specjalnych. Nie podchod藕cie za blisko.

Mo偶e was zauwa偶y膰.

Schodzi do metra.

- Pilnowa膰 go? - Nie. My go przejmujemy.

- Jeste艣 sam? - Jak my艣lisz?

- Ile si臋 znamy? - Nie 艣ledzili ci臋?

Po twoim SMS-ie przesiada艂em si臋 w metrze

i jak pomylony obszed艂em dwukrotnie Victoria Park.

Co si臋 dzieje?

Jim, to bezm贸zgi. Interesuje ich tylko mecz.

Trzech robotnik贸w na budowie pr贸bowa艂o mnie sprz膮tn膮膰 w Kongo.

Ja pierdol臋.

Sk膮d wiesz, 偶e celowali w ciebie? W Kongo wszystko jest, kurwa, mo偶liwe.

W Liberii w ka偶dej chwili paru chojrak贸w spu艣ci艂oby nam wpierdol.

To nie byli wojskowi, Stanley. Ani rebelianci.

Zasrane pedzie.

Masz paranoj臋.

Mieli zabra膰 50 cm3 mojego cia艂a na dow贸d zabicia.

To nazywasz paranoj膮? Wys艂a艂 ich kto艣, kto ju偶 wie, 偶e ja 偶yj臋.

Musz臋 wiedzie膰 kto, zanim znowu spr贸buj膮.

Mog臋 znale藕膰 ci fuch臋 i gdzie艣 ci臋 zadekowa膰.

- Po staremu. - Nie bawi臋 si臋 w to.

Nie bawisz si臋? To jak ci pom贸c, do chuja?

Nadstaw uszu, dowiedz si臋, kto u偶ywa Scara,

proponuje zlecenia w Kongo i wypytuje o mnie.

Dlaczego teraz, po tylu latach?

Gada艂em z Coxem. Nic nie s艂ysza艂.

Lec臋 do Barcelony. Mo偶e Felix b臋dzie si臋 orientowa艂.

Pom贸偶 mi. Potrzebuj臋 g贸ra dw贸ch dni, a potem znikn臋.

Sko艂uj mi te偶 sprz臋t.

Jak dasz cia艂a, pogr膮偶ysz te偶 mnie,

a ju偶 zacz臋艂o mi si臋 podoba膰 to g贸wniane 偶ycie.

Daj se siana. Drugi raz to odstawiasz.

Zamknij ryj, dziadku. O piwko si臋 stawiasz?

- Chcesz oberwa膰? - Dziadku?

Wezm臋 tylko kurtk臋.

Dzwo艅cie po psy!

艁adnie mnie urz膮dzi艂e艣.

Gdzie si臋 nie ruszysz, musisz komu艣 wpieprzy膰.

Zarobisz na niez艂膮 odsiadk臋.

A chcia艂em obejrze膰 mecz w spokoju.

Co艣 z tob膮 nie tak?

Wsta艅.

Co艣 nie tak z moj膮 g艂ow膮.

Trzymam ci臋.

Pomog臋 ci.

Panie Terrier.

Mia艂 pan wcze艣niej takie zawroty g艂owy,

b贸le, problemy z koordynacj膮?

Tylko b贸le g艂owy. Kiepsko sypiam.

Zaniki pami臋ci? Powa偶ne urazy?

G艂owy? Nie.

Zdarza mi si臋 zapomina膰. Robi臋 notatki, 偶eby pami臋ta膰 szczeg贸艂y.

Blizna nad prawym okiem?

- Od艂amek. - Jak do tego dosz艂o?

- Niekontrolowany wybuch. - Czyli nic powa偶nego.

Mia艂 pan do czynienia z ci臋偶k膮 broni膮 lub wybuchami?

Tak.

Miewa pan hu艣tawki nastroj贸w, traci cierpliwo艣膰?

Ja to wiem najlepiej.

Widzi pan t臋 cz臋艣膰?

Ta czerwie艅 to odk艂adaj膮ce si臋 blaszki starcze.

Powa偶nie uszkadzaj膮 m贸zg.

Zwykle oznacza艂yby wczesne stadium Alzheimera,

ale zwa偶ywszy na pana histori臋 i przyczyn臋 utraty przytomno艣ci,

podejrzewam, 偶e to zesp贸艂 powstrz膮sowy.

Kolejne kontuzje go pot臋guj膮.

Oby do偶y艂 pan setki w genialnym zdrowiu,

ale stan jest powa偶ny.

Grozi utratami pami臋ci, przewlek艂膮 depresj膮,

niekiedy my艣lami samob贸jczymi.

Zdarza艂y si臋?

Nie, nigdy. Jedynie b贸le g艂owy.

Co na to bra膰?

Mog臋 przepisa膰 艣rodki przeciwb贸lowe,

ale na t臋 chorob臋 niestety nie ma lekarstw.

Prosz臋 dba膰 o sw贸j umys艂.

Unika膰 wyczerpuj膮cych sport贸w, g艂o艣nych koncert贸w,

pub贸w na East Endzie...

To nie s膮 偶arty.

Od takich napi臋膰 stan si臋 pogorszy.

Potrzymasz?

Samo zdrowie.

Pojad臋 do Barcelony z twoj膮 pomoc膮 lub bez niej.

Jedziesz tam,

cho膰 wiesz, 偶e to szale艅stwo.

Nie s艂ucha艂e艣 lekarza?

Wyszed艂e艣 z wprawy, cz艂owieku.

Znajd藕 mi kryj贸wk臋 w Barcelonie.

- Nie jeste艣my kumplami? - Mam zobaczy膰 kumpla w rynsztoku

z kulk膮 w pustym 艂bie?

- Nie z艂apiesz nawet zapalniczki. - Je艣li zap艂ac臋 kart膮 w Barcelonie,

czy zamelduj臋 si臋 pod moim nazwiskiem, znajd膮 mnie przez ciebie.

- Tak ze mn膮 pogrywasz? - Ja musz臋 tam jecha膰.

Wiesz co?

- Nie chc臋 tego. - To chuj. Kompletnie ci odwali艂o.

Za艂atwi臋 ci to.

Rano do ciebie zadzwoni臋.

Jim, nie powiniene艣 tam jecha膰 sam.

Ca艂a zabawa ma by膰 dla ciebie, a ja mam tu zdycha膰 z nud贸w?

Polec臋 za tob膮. Mo偶esz potrzebowa膰 wsparcia.

Mam kilka kontakt贸w w Barcelonie, koleg贸w z Legii Hiszpa艅skiej.

Nikt ich teraz nie pilnuje.

Zaopiekuj膮 si臋 tob膮, znajd膮 ci lokum, w贸z

i cokolwiek b臋dzie ci potrzebne.

B臋dziesz bezpieczny.

AGENCJA ADOPCYJNA SANTA MARIA

Po co 艂膮czy膰 biznes z filantropi膮?

Powinny si臋 wyklucza膰, a przynajmniej wchodzi膰 sobie w parad臋.

Chc臋 podkre艣li膰,

偶e, jak wskazuj膮 wszyscy nasi dyskutanci,

musimy po艂膮czy膰 si艂y, by osi膮gn膮膰 d艂ugoterminowy...

Zero 3, odezwij si臋.

Po trafieniu wylatuje tylko strzelec.

- Opuszcza kontynent? - Felix tego wymaga.

Sektor prywatny nie mo偶e ogranicza膰 si臋 do analityki, a programy pomocy

do globalnego humanitaryzmu. Najbardziej potrzeba nam...

Pieni臋dzy!

Mia艂em powiedzie膰...

"r贸wnowagi".

Chodzi o r贸wnowag臋.

Gdy misja staje si臋 korzystniejsza...

dla nas i naszych klient贸w,

nasze dni s膮 ju偶 policzone. Grunt to r贸wnowaga.

- Ty w Hiszpanii? - A ty w szpanerskim garniaku.

Jim, co ci臋 tu sprowadza?

- Chyba wiesz. - Wcale.

Naprawd臋 nie wiem. W czym ci pom贸c?

Trzy dni temu kto艣 chcia艂 mnie zabi膰 w Kongo.

Wow, brzmi jak tytu艂 ksi膮偶ki. Niez艂e.

Wszyscy dzi艣 publikuj膮 wspominki.

Co robi艂e艣 w Kongo? Nie do艣膰 tam nabroili艣my?

Pracowa艂em dla pozarz膮dowej organizacji, kt贸ra buduje tam studnie.

- Serio? - Tak.

Nie wszyscy zarabiamy na grzechach przesz艂o艣ci.

Co ty powiesz?

Nie wierz臋 w ani jedno twoje s艂owo.

Przyszed艂e艣 tutaj z my艣l膮, 偶e Annie mnie dla ciebie zostawi.

Nie mam nic przeciwko

upokorzeniu ciebie, gdy spr贸bujesz mi j膮 odebra膰. Jasne?

To wspania艂a kobieta.

Gdy poprosi艂e艣, 偶ebym si臋 ni膮 zaopiekowa艂,

nie my艣la艂e艣, 偶e b臋dzie na ciebie czeka膰?

Ona jest moj膮 偶on膮 i ni膮 pozostanie.

Oczywi艣cie mo偶emy dalej odgrywa膰 ten teatrzyk.

Nie pierdol, Felix. Obaj przy艂o偶yli艣my si臋 do tej operacji.

- Ka偶dy znalaz艂 usprawiedliwienie. - Od lat nie rozmawia艂em z lud藕mi,

z kt贸rymi wtedy pracowali艣my. Mam w艂asny interes, jak widzisz.

呕aden z nas nie powinien tego pami臋ta膰.

- To si臋 nigdy nie wydarzy艂o. - Tak chcesz to rozegra膰?

Ze mn膮?

Zrobimy to tak, 偶o艂nierzyku.

Spr贸buj臋 si臋 dowiedzie膰 czego艣 od moich ameryka艅skich informator贸w.

Przeka偶臋 ci wszystko, czego si臋 dowiem.

Zaczynamy wszystko od pocz膮tku.

Jak kulturalni cywile.

P贸jd藕 z nami na kolacj臋.

Restauracja Morgul, 22:00?

Na pewno Annie ucieszy si臋 na tw贸j widok.

- Chcia艂em z tob膮 porozmawia膰. - Mog艂e艣 zadzwoni膰.

Witaj, Jim!

Usi膮d藕.

On ci...

- Nie uprzedzi艂e艣 jej. - To mia艂a by膰 niespodzianka.

Taka sama, jak膮 ty mi zrobi艂e艣 dzisiaj w biurze.

Co tutaj robisz?

Nasz przyjaciel napyta艂 sobie biedy w miejscu, kt贸re mile wspominamy.

Mam dla ciebie wiele informacji.

W艂a艣ciwie dla nas obu, ale najpierw mamy niespodziank臋,

kt贸r膮 chcemy si臋 podzieli膰. St膮d szampan.

Felix, przesta艅.

Lada chwila b臋dziemy m贸wi膰 "Przesta艅, Felix junior".

- Przesta艅! - W czym problem?

Czemu tacy spi臋ci?

W tej sytuacji

powinni艣cie by膰 wyluzowani. Odwiedza nas nasz drogi przyjaciel,

a my dopinamy adopcj臋 naszego 1. dziecka.

- To wystarczaj膮cy pow贸d do... - Do艣膰. - Usi膮d藕.

- Upokarzasz mnie. - Sama to robisz, patrz膮c tak na niego!

Do艣膰 tego.

Jeste艣 z siebie dumny?

Annie!

Zaczekaj.

- Po co przyszed艂e艣? - My艣la艂em, 偶e wiesz.

呕e jeste艣 w Barcelonie i wpadniesz na kolacj臋?

Przykro mi.

Teraz 艂atwo ci to przychodzi, prawda, James?

Je艣li Felix nadal chce mi co艣 powiedzie膰,

b臋d臋 na Calle Hercules 93 w mieszkaniu 4D.

- Wr贸ci艂e艣 na sta艂e do Londynu? - Tak, ale zesz艂y rok sp臋dzi艂em w Kongo.

Pomaga艂em, za twoim przyk艂adem.

Zapomnij.

Pojawiasz si臋 znik膮d, by rozmawia膰 o tym, co by艂o 8 lat temu?

Czego si臋 tutaj spodziewa艂e艣, Jim?

Kto艣 chce mnie zabi膰 i to ma zwi膮zek z moim znikni臋ciem wtedy.

Dlaczego mnie wtedy zostawi艂e艣?

Oczywi艣cie.

Nie m贸wi艂e艣 wtedy, czym si臋 zajmowa艂e艣.

Dlaczego mia艂oby si臋 to teraz zmieni膰?

Musia艂em wyjecha膰. Nie mia艂em innego wyj艣cia.

Nie musisz si臋 t艂umaczy膰.

Jeste艣my ju偶 innymi lud藕mi.

Ja pr贸buj臋 si臋 zmieni膰.

Co ty w nim widzisz?

Gdy kto艣 ratuje ci臋 z po偶aru, masz d艂ug wdzi臋czno艣ci.

Felix mi pom贸g艂, gdy ty znikn膮艂e艣.

Chroni艂 mnie, jak tylko m贸g艂.

A ja pr贸bowa艂am mu odp艂aci膰, zostaj膮c jego 偶on膮.

Ja sp艂acam d艂ug, on go odbiera.

Felix prosi艂 mnie, 偶ebym do ciebie przysz艂a.

Przeprasza za to, co si臋 sta艂o.

Ma ci co艣 wa偶nego do przekazania.

To adres naszego domu na wsi.

Przyjed藕 na lunch.

Jutro o 14:00?

Dobrze.

Romeo.

Annie m贸wi艂a, 偶e chcesz si臋 ze mn膮 widzie膰.

Chod藕 do 艣rodka. Musia艂em podzwoni膰 w par臋 miejsc.

Dowiedzia艂em si臋 kilku ciekawych rzeczy.

Chyba masz racj臋.

To wszystko 艂膮czy si臋 z naszym 贸wczesnym zleceniem.

- Nie odbierasz? - Nie.

Najpierw musimy sko艅czy膰 nasz膮 rozmow臋.

Jeste艣 g艂odny? Przek膮sisz co艣?

Nie jestem g艂odny.

Ju偶 do艣膰.

- Przesta艅 brz臋cze膰. - Annie do nas do艂膮czy?

Annie...

jak zwykle je藕dzi konno.

O czym rozmawiali艣my?

Skoro wzi臋li ci臋 na celownik,

musisz wiedzie膰 wi臋cej, ni偶 sobie przypominasz.

Masz jaki艣 pami臋tnik? Spisa艂e艣 wszystkie nasze zbrodnie?

Ile przelali艣my krwi tych kobiet,

dziadk贸w i niemowl膮t,

kt贸rych cia艂a obok zabawek sp艂ywa艂y wtedy rzekami?

Musimy si臋 na to przygotowa膰.

W sumie pieprzymy si臋 i zabijamy jak zwierz臋ta.

A ty jeste艣 ekspertem w pieprzeniu i zabijaniu.

Id臋 wzi膮膰 prysznic.

Tak b臋dzie lepiej.

Prawda, Jim?

Mia艂e艣 dla mnie jakie艣 informacje, wi臋c gadaj.

Tutaj je masz.

Ty i nasi starzy znajomi jeste艣cie na li艣cie

do przes艂uchania przez komisj臋 kongresu.

Wkr贸tce b臋dziemy mie膰 na karku Interpol.

"Wydarzenia w Kinszasie, Demokratyczna Republika Konga w 2006 roku."

To by艂o nieuniknione.

Cox jest na li艣cie. A Reed i Bryson?

Tu robi si臋 ciekawie.

Znalaz艂em ich nekrologi.

Z trzech strzelc贸w przy 偶yciu pozosta艂e艣 tylko ty.

Na co patrzysz?

Pami臋tasz Stana Edgertona?

- Kogo? - Kumpla, Stanleya. Poznali艣cie si臋.

Nie kojarz臋.

Pracowa艂 z Coxem dla firmy jeszcze przed Kongo.

My do艂膮czyli艣my w Liberii.

Akurat by艂 w Barcelonie.

Da艂em mu tw贸j adres, 偶eby wybra艂 si臋 ze mn膮 potem na polowanie.

Na co b臋dziecie polowa膰?

A na co jest sezon? Musz臋 sobie postrzela膰.

- Zaraz tu b臋d膮. - Ale...

Oni, znaczy kto?

Stan i paru marines z ameryka艅skiej ambasady.

Wzi臋li urlop, 偶eby zapolowa膰.

Nie wierz臋.

Wszystko gra?

W porz膮dku.

Chcesz co艣 powiedzie膰?

Uciekaj. Wszystko si臋 popieprzy艂o.

- Mog臋 i艣膰 do toalety? - A co mi do tego?

R贸wnowaga si臋 zachwia艂a.

Napisa艂e艣, 偶e moi ludzie przyjad膮 uzbrojeni po z臋by?

Na co liczy艂e艣, pytaj膮c o te informacje?

Nie zabierzesz jej.

TERRIER MA NAMACALNE DOWODY? ZDOB膭D殴 DANE TERAZ

To moja 偶ona. Spytaj j膮, kto si臋 ni膮 opiekowa艂.

Dlaczego wr贸ci艂e艣 do naszego 偶ycia?

Wsta艅.

- Nie odbierzesz mi jej. - Kt贸r臋dy?

- Annie! - Co si臋 dzieje?!

Ubieraj si臋!

Felix, co z twoj膮 twarz膮?

Ubieraj si臋, szybko.

Za艂贸偶 co艣, na lito艣膰 bosk膮.

Co tu si臋, kurwa, dzieje?

Wystawi艂 mnie i jest zbyt pijany, by zrozumie膰, 偶e was te偶 zabij膮.

Chcieli go sprz膮tn膮膰 przed domem, ale spieprzy艂 im plany tym polowaniem.

Nie b臋dzie 偶adnego polowania, Felix.

Ilu ich jest?

Jaka to r贸偶nica?

Felix, co ty zrobi艂e艣?

Annie, na ziemi臋!

Zaraz nas zaatakuj膮.

Wyprowadz臋 ci臋 st膮d. R贸b wszystko, o co ci臋 prosz臋.

Oboje tego chcieli艣cie. Winszuj臋, jeste艣cie razem.

Doczekacie si臋 w艂asnych dzieci. Sielanka.

- Musimy ucieka膰. - Masz racj臋, piek艂o o nas nie zapomina.

P贸藕niej si臋 tym zajmiemy.

- My za to odpowiadamy. - Przesta艅, uciekamy!

- Nigdy nie b臋dziesz szcz臋艣liwy. - Nie wstawaj.

Piek艂o, kt贸re stworzyli艣my, wsz臋dzie za tob膮 p贸jdzie!

- Nigdy si臋 z tego nie wyrwiemy - Na ziemi臋!

Zaczynamy prawdziwe 艂owy!

Za szcz臋艣cie.

Za wasze cholerne szcz臋艣cie.

Nie, Felix!

Annie, on nie 偶yje. Nie pomo偶esz mu ju偶.

Zaraz przyjd膮 po nas. Musimy ucieka膰.

Zbli偶amy si臋 do obiektu.

Trzymaj si臋 blisko mnie. Spokojnie.

Zosta艅 tutaj.

Annie, masz jeszcze inny w贸z? Cholera.

W sypialni nie ma nikogo.

Parter czysty.

Biegnij!

Okr膮偶cie ich z drugiej strony.

Jim Terrier. S艂ysza艂em o tobie wiele dobrego.

Kiedy艣 strzelec wyborowy. Nie straci艂e艣 cela.

- S膮 uwi臋zieni w toalecie. - Id臋 na dach.

Znam rozk艂ad ca艂ego domu.

Wyjdziecie tylko tymi drzwiami. Wiem, 偶e nie jeste艣 tam sam.

Nie chcemy jego 偶ony, tylko ciebie.

Poddaj si臋. Kobiet臋 pu艣cimy wolno.

Przecie偶 ci na niej zale偶y.

Otw贸rz drzwi. Ona wyjdzie bez przeszk贸d.

Dla kogo pracujesz?!

Czemu pytasz?

Dziwisz si臋, 偶e przyszed艂 czas zap艂aci膰 za swoj膮 przesz艂o艣膰?

Twoja zdzira pewnie nie wie, czym sobie zas艂u偶y艂a na tak膮 jatk臋.

Jeste艣 gotowy po艣wi臋ci膰 niewinn膮 kobiet臋?

Musimy zmieni膰 wozy. Zaraz nas znajd膮.

Tutaj znajdziemy auto farmera zaprzyja藕nionego z Felixem.

Felix zawsze chcia艂 je odkupi膰, ale tamten si臋 nie zgadza艂.

- Oby je藕dzi艂 tak dobrze, jak wygl膮da. - Kim oni s膮?

Co si臋 dzieje, Jim? O czym m贸wi艂 Felix?

Bredzi艂 pijany.

Nie ok艂amuj mnie!

Nigdzie si臋 nie rusz臋, dop贸ki mi nie wyt艂umaczysz.

Prosz臋 ci臋.

Mamy sporo na sumieniu.

Ja mam sporo na sumieniu.

Opowiadaj.

Cox,... ja...

jeszcze kilku z tego koncernu.

Nie tylko budowali艣my lotnisko i zabezpieczali艣my dzia艂ania agencji.

Wynaj臋艂a nas te偶 sp贸艂ka wydobywcza. Felix by艂 艂膮cznikiem.

Dostarczali艣my bro艅 rebeliantom i ich szkolili艣my.

Koncern mia艂 uczestniczy膰 w podziale zysk贸w ze sprzeda偶y zasob贸w.

Sprawa mia艂a by膰 czysta, ale wysz艂o inaczej.

Dlaczego mnie zostawi艂e艣?

Ja to zrobi艂em.

To ja zabi艂em ministra.

Kontrakt nakazywa艂 strzelcowi opu艣ci膰 kontynent i tak zrobi艂em.

My艣la艂em, 偶e wr贸c臋, gdy sytuacja si臋 poprawi. Na pr贸偶no.

Ogl膮da艂em to w tv, pr贸bowa艂em si臋 z tob膮 skontaktowa膰.

Felix zapewnia艂, 偶e nic ci nie grozi.

Po prostu nie mog艂em...

By艂em w pu艂apce.

My艣la艂em o tobie w ka偶dej sekundzie. Wiem, 偶e ci臋 opu艣ci艂em.

To najwi臋kszy b艂膮d mojego 偶ycia.

Nie potrafi艂em po tym spojrze膰 ci w twarz.

Ani na chwil臋 nie przesta艂em ci臋 kocha膰.

Nie mog臋 oczekiwa膰, 偶e mi wybaczysz.

Co teraz?

Musz臋 zabra膰 co艣 z mojego mieszkania.

Potem pojedziemy do bezpiecznej kryj贸wki.

Przesi膮d藕 si臋.

Je藕dzisz dooko艂a.

Cztery razy w prawo, obr贸t i cztery w lewo.

Je艣li kto艣 zacznie si臋 przygl膮da膰, odjed藕.

Je艣li nie odezw臋 si臋 w ci膮gu kwadransa, uciekaj.

Wr贸ci艂.

Nic z tego.

Jed藕.

- Co si臋 sta艂o? - Spokojnie.

Tylko jed藕, dop贸ki mo偶esz.

M贸j przyjaciel nam pomo偶e.

Ty pewnie jeste艣 Annie. Daj si臋 u艣ciska膰.

Poznaj Stanleya.

M贸wi艂em, 偶e nie zostawi臋 ci臋 samego.

Tutaj macie jedzenie i wino.

Ukryj臋 w贸z.

Ciesz si臋, 偶e mam wielu przyjaci贸艂 w Hiszpanii.

P贸jd臋 ju偶 spa膰.

Dobranoc.

Musisz wr贸ci膰 do domu,

powiadomi膰 Interpol albo Departament Sprawiedliwo艣ci,

gdzie w tej chwili przebywasz. Zg艂o艣 si臋 do prawnika.

To twoja jedyna szansa.

To jej ostatnia szansa.

Trzech moich zgin臋艂o w Kongo, kolejnych sze艣ciu w domu Felixa,

a potem jeszcze dw贸ch w Barcelonie.

Najprawdopodobniej byli to Hiszpanie. Zgin臋li z r臋ki Amerykanina.

Sami Hiszpanie.

Wiem tyle:

koncern ma sp贸艂k臋 z ograniczon膮 odpowiedzialno艣ci膮,

kt贸ra operuje pod przykrywk膮 handlu zagranicznego.

Aquila Corp.

To oni prowadz膮 ich tajne misje. Zatrudniaj膮 Hiszpan贸w,

bo ich centrala jest na Gibraltarze.

Jeszcze co艣. Kieruje nimi tw贸j przyjaciel, Cox.

Podobno firma stara si臋 o nowy kontrakt.

Zlecenie rangi Pentagonu.

Gdyby wyp艂yn臋艂y jakie艣 brudy z przesz艂o艣ci,

mieliby z gruntu przejebane.

Zacieraj膮 艣lady.

Jeste艣 pierwszy w kolejce za Brysonem i Reedem.

Dw贸ch z g艂owy, jeden do odstrza艂u.

Skoro Felix poszed艂 do piachu, kto pozosta艂 w grze?

Mam dla was czysty w贸z.

Z艂apiesz?

Stoi za rogiem.

Jim, dobrze si臋 czujesz?

Na pewno?

Odstaw j膮 na policj臋, a sam znikaj.

Jak zaczn膮 w臋szy膰, m贸w, 偶e nie odzywa艂em si臋 do ciebie.

Ale odezwij si臋.

Zadzwo艅.

Masz kawa艂 drogi przed sob膮. Jeste艣 chory, wyko艅czony.

Nie r贸b g艂upot

i nie oczekuj ciep艂ego powitania.

Ognia?

Mog臋 si臋 dosi膮艣膰?

Mam jeszcze jeden w zapasie.

Nie czu艂e艣 kiedy艣, 偶e jedyne prawo, jakie znasz, to Prawo Murphy'ego?

Wszystko si臋 wali

i ka偶dy chce ci臋 za co艣 zabi膰.

呕ona nie da mi 偶y膰, dop贸ki nie sko艅cz臋 domku na drzewie dla dzieci.

Mam zasrane drzewo i 70 cm, 偶eby nie zadepta膰 ogrodu mojej 偶onki.

- Turysta? - Co艣 w tym stylu.

Na g贸rze kroi si臋 grubsza afera.

Tak?

Jedn膮 z firm w tym budynku odwiedzi艂 Interpol.

Znasz ich?

Gdybym teraz zawin膮艂 si臋 do domu,

i ruszy艂 troch臋 g艂ow膮, nawet na tych paru centymetrach,

skleci艂bym ten domek w trymiga.

Czasami odk艂adaj膮c sprawy na p贸藕niej, wpadamy w coraz wi臋ksze k艂opoty.

Potem coraz trudniej im sprosta膰.

My艣lisz?

Tak.

I wydaje mi si臋, 偶e taki bystrzak jak ty my艣li podobnie.

Zrobi臋 tak:

na pewno masz w艂asny domek do zbudowania,

ale je艣li zapragniesz zbudowa膰 co艣 wsp贸lnie,

daj zna膰.

Na twoim miejscu nie bawi艂bym si臋 dzi艣 na tym drzewie.

Termity. Mog膮 odgry藕膰 wi臋cej ni偶 r臋k臋.

艁apiesz, kowboju?

- Aquila Corp. - Z panem Coxem.

艁膮cz臋.

Biuro T. Coxa. W czym mog臋 pom贸c?

Prosz臋 przekaza膰 panu Coxowi,

偶e JT spotka si臋 z nim za godzin臋 w Akwarium Oceana.

Mi艂o ci臋 widzie膰, Jim.

Podobno ostatnie dni nie nale偶a艂y do mi艂ych.

- Dla mnie czy dla ciebie? - Dobre pytanie.

Przesz艂o艣膰 zrobi艂a nas w chuja. C'est la vie.

Podj臋li艣my wtedy pewne decyzje. Pora na nowe.

Przejd藕my si臋.

Terry Cox, jak si臋 pi臋knie sk艂ada.

Dzieciakom nie by艂o do艣膰?

Cze艣膰, Ruth. Dzisiaj jestem bez dzieci.

Nasze pociechy si臋 przyja藕ni膮. Uwielbiaj膮 rekiny.

Masz mnie za idiot臋, bo zacz膮艂em kopa膰 studnie?

Wystawi艂e艣 mnie!

Zapomnia艂e艣, 偶e obu nas szkolili?

Ruth?

Nie chcia艂em ju偶 babra膰 si臋 w tym g贸wnie!

Jak na kogo艣, kto brzydzi si臋 zabijaniem,

masz wyj膮tkowego cela.

Za艂atwimy to mi臋dzy sob膮?

Za艂atwi膰, jak?!

Ruth!

Daleko nie zd膮偶y艂 uciec. Obejd藕cie oceanarium.

Wy idziecie do g艂贸wnego wej艣cia. Szybko!

Ciekawe, co ty chcesz za艂atwi膰.

Zrobi艂em co w mojej mocy, 偶eby posprz膮ta膰 po Kalwarii.

Nikt nie powinien pouk艂ada膰 tego w ca艂o艣膰

dla s膮du. Ale oceni膮 to inni.

Interpol? Przes艂uchania w Kongresie?

- Wezwania? - To mog艂o by膰 k艂opotliwe, prawda?

Po pozbyciu si臋 Reeda i Brysona zrozumia艂em stanowisko firmy.

Jeste艣 ostatnim obiektem. Tylko ty im jeszcze zagra偶asz.

Szcz臋艣ciarz ze mnie.

Ty nami dowodzi艂e艣. Dlaczego tylko nas chcieli sprz膮tn膮膰?

Nie wiem...

Najwyra藕niej firma docenia to, 偶e jestem konsekwentny.

Ta艅czysz jak ci zagraj膮.

C贸偶... A ile teraz ludzko艣膰 p艂aci za szlachetne kopanie studni?

Chyba, 偶e to by艂a twoja pokuta, 艣wi臋ty Jimie.

Zastanawiasz si臋 czasami,

co my w艂a艣ciwie robimy?

Ty ca艂y czas b艂膮dzisz w chmurach.

Wojna i pok贸j.

Jakie艣 kpiny.

My艣lisz, 偶e pokojowo wywalczysz pok贸j?

Jajcarz!

Jest tylko wojna i... plan.

Powi臋kszenie terytorium, zasob贸w naturalnych.

Nie odp艂ywaj.

Obaj jeste艣my wojownikami. S艂u偶ymy wy偶szym celom.

Wykonujemy rozkazy bezimiennej w艂adzy.

Tych, kt贸rzy pozostaj膮 nieznani.

Marnie wygl膮dasz, Jim.

Chcesz rzuci膰 to g贸wno? Nikt nie ka偶e ci dalej walczy膰.

W pewnym momencie musisz u艣mierzy膰 b贸l,

zgin膮膰 jak 偶o艂nierz, dokona膰 ostatecznego po艣wi臋cenia.

Widz臋, 偶e jeste艣 got贸w.

Widz臋 to w twoich oczach nie pierwszy raz.

Chcesz z tym sko艅czy膰.

Co tam masz, Jim?

Numery samolot贸w.

Manifesty 艂adunkowe, spis ca艂ej broni, kt贸r膮 przywozili艣my

i wywozili艣my.

Notowa艂em wszystko, co dotyczy艂o Projektu Kalwaria.

Co chcesz zrobi膰? Podrzuci膰 prasie, wypu艣ci膰 do netu

jak jaki艣 pomyleniec?

Mog艂e艣 to odda膰 agentom.

Jako艣 nie zdecydowa艂e艣 si臋 im tego ujawni膰.

Bo to by ci臋... zniszczy艂o.

By艂by艣 zbrukany.

Sko艅czy艂by艣 z wybrakowanym towarem.

Nie wiesz, co to wybrakowany towar?

Przykro mi, 偶e musz臋 ci to powiedzie膰.

Nie wiesz, co przytrafi艂o si臋 twojej damulce,

gdy nadesz艂y ataki rebeliant贸w w Kongo po twoim odej艣ciu?

Dzika swo艂ocz.

By艂o mi z tym bardzo ci臋偶ko. Nie mia艂em wyboru.

S艂u偶ba nie dru偶ba. Musia艂em to zrobi膰.

Je艣li mnie zabijesz, zadanie i tak b臋dzie wykonane.

W takim razie nie mamy o czym rozmawia膰.

- Wytrzyma pan? - Z艂apcie go, do cholery!

STANLEY, B膭D殴 W POGOTOWIU.

WY艢LIJ

Jim, czeka艂em na tw贸j telefon.

Zamie艅 s艂贸wko z naszym kumplem Stanleyem.

Dawaj. Wydu艣 to z siebie.

Wzi臋li艣my go w obroty, ale nie pi艣nie ani s艂owa.

To si臋 nazywa lojalno艣膰.

Jak na zwyk艂ego cyngla, szlachetny z niego go艣膰.

Mo偶e tobie si臋 uda.

Stan.

Wy艣wiadcz mi przys艂ug臋.

Zabij tego kundla.

Stanley, to by艂o bardzo niemi艂e.

Przy okazji, nie martw si臋 o notes, kt贸ry zostawi艂e艣 na Gibraltarze.

Zabra艂em go dla ciebie.

Dzi臋ki niemu znale藕li艣my to miejsce.

Dzi臋ki, 偶e spisa艂e艣 ten adres.

Jeste艣 bardziej popieprzony, ni偶 my艣la艂em.

Nic ju偶 z ciebie nie zosta艂o.

Z kim teraz porozmawiamy?

Z twoj膮 pann膮?

Oto i ona.

Chod藕, Annie.

Annie, s艂yszysz mnie?

Annie, to ja.

Powiedz co艣. Nic ci nie jest?

Ty skurwysynu.

Je艣li tu przyjedziesz, odzyskasz Annie.

Zapomnia艂e艣, gdzie jeste艣my?

Spotkamy si臋 na otwartej przestrzeni.

- Dlaczego mia艂bym to zrobi膰? - Nie wiesz?

Zerknij na kom贸rk臋. Przy艣l臋 ci co艣 ciekawego.

Przewaga w uzbrojeniu.

Poprawka na wysoko艣膰 g臋sto艣ciow膮?

Felix da zielone 艣wiat艂o, gdy przyjedzie obiekt.

On tak偶e wyznaczy strzelca.

Obiekt nie mo偶e uciec przed X-em.

Chcesz mie膰 to nagranie.

Dostaniesz notesy, gdy przyprowadzisz j膮 na spotkanie.

Jak nie, rozrzuc臋 je na ulicy, by ka偶dy m贸g艂 je przeczyta膰.

Pomylonemu wszystko jedno.

To gdzie?

Barnes.

Je艣li dalej chcesz budowa膰 ten domek,

przyda mi si臋 pomoc.

Gdzie jeste艣?

Macie co艣?

Nic.

- Mam nadziej臋, 偶e ju偶 tu jeste艣. - Czym j膮 naszprycowa艂e艣?

Zm臋czy艂a si臋. Upa艂 dzi艣.

Mam to, czego chcia艂e艣.

- On nas widzi. - Przynie艣 to, wtedy j膮 puszcz臋.

Najpierw pu艣膰 j膮 sam膮, wtedy to dostaniesz.

Trzymam dla ciebie miejsce. Nic publicznie.

Ja tylko tak. Pu艣膰 j膮.

Mam go. Wychodzi naprzeciwko.

Nie zgubcie go.

Idzie na d贸艂. Dorwiemy go w korytarzu.

- Widzisz go? - Tak jest.

Gdzie jeste艣? Odbi贸r.

Tu偶 za nim. Idzie na parter.

Tam si臋 spotkamy.

Idzie w kierunku boks贸w.

Obiekt jest w boksie.

Pilnuj go. Zastrzel go tam.

SOLE TRZE殴WI膭CE

Trafi艂 naszego. Id臋 za obiektem.

Reiniger, gdzie ty jeste艣?

Z艂ap mnie za r臋k臋.

Nie ruszaj si臋!

Ani kroku, Annie.

Jim, daj te dokumenty, bo j膮 zabij臋.

Poci膮gnij lin臋.

Szybko, Annie.

Mog艂aby pani wytrze膰 mi powieki?

Dzi臋kuj臋.

Gdzie jest Annie?

Mog臋 pyta膰 czy chcesz prawnika?

Chc臋 gwarancj臋, 偶e nic jej nie b臋dzie grozi膰.

Nie mia艂a z tym nic wsp贸lnego.

Jim, o ni膮 nie musisz si臋 ba膰.

Wiemy, 偶e jest niewinna. Nic jej nie b臋dzie.

Ty, to ju偶 inna historia.

Masz materia艂y, kt贸re s膮 nam potrzebne.

Co to jest?

Nazwiska, daty, pliki wideo.

Nagrywa艂em prawie wszystko od pocz膮tku operacji.

B臋d臋 z wami wsp贸艂pracowa膰. Opisz臋 wszystko, co robili艣my.

To s艂uszna decyzja.

Z艂agodzi kar臋, ale odsiadka ci臋 nie minie.

Trudne dni przed tob膮, Jim.

Prezes zarz膮du mi臋dzynarodowej agencji ochrony

oraz dyrektor generalny jednego z czo艂owych koncern贸w wydobywczych

zostali aresztowani pod zarzutem uczestnictwa

w zab贸jstwie ministra g贸rnictwa Konga sprzed o艣miu lat.

Aresztowanych obci膮偶y艂y dowody koronnego 艣wiadka zab贸jstw.

Nakaz wyda艂 Mi臋dzynarodowy Trybuna艂 Sprawiedliwo艣ci po d艂ugim 艣ledztwie

Interpolu. Jak dot膮d brak oficjalnego o艣wiadczenia,

ale, wed艂ug 藕r贸de艂 zbli偶onych do 艣ledczych, pojawiaj膮 si臋 pytania

co do tajnych metod, jakimi koncerny przejmuj膮 kontrol臋

nad zasobami naturalnymi pa艅stw rozwijaj膮cych si臋,

nie zwa偶aj膮c na straty w ludziach.

Wyst膮pili

Tekst: Piotr Licki

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.