Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Monolith Video przedstawia
W Demokratycznej Republice Konga ma miejsce
najwięcej przypadków łamania praw człowieka, podaje ONZ.
Najtragiczniejszy konflikt od czasu II Wojny Światowej
GUNMAN ODKUPIENIE
pochłonął miliony ofiar.
Pogromy i gwałty, jako rutynowe działania wojenne,
zmusiły setki tysięcy ludzi do opuszczenia domów.
Przez wiele lat ONZ i organizacje pozarządowe
niosły mieszkańcom pomoc humanitarną
w coraz trudniejszych warunkach,
co często wymagało wynajęcia prywatnych agentów ochrony.
Kolejnym źródłem konfliktu są bogate złoża mineralne.
Strony oskarża się o umyślne przedłużanie walk
w celu wyczerpania zasobów złota, diamentów, miedzi
koltanu i innych cennych minerałów,
na które nie słabnie popyt na Zachodzie.
Mimo apeli o rozejm i obecności obserwatorów ONZ-u,
pogłębiający się humanitarny impas, bieda i korupcja
stawiają pod znakiem zapytania trwały pokój i odbudowę
kraju rozdzieranego waśniami.
Reżyseria
DEMOKRATYCZNA REPUBLIKA KONGA
Jimmy!
- Napijesz się? - Kobieta na mnie czeka.
Stawiam. Jeszcze raz to samo!
- Jasne, Jim. - Co tam?
Siedzimy po uszy w błocie. Zamknąłem budowę na noc.
Brakuje ludzi. Musimy przekonać nowego ministra zdrowia,
żeby pomógł w szkoleniu miejscowej opieki medycznej.
Zaaranżuję spotkanie i pójdziemy tam razem.
- Wysyłam mu maila. - Dzięki.
- I jak? - Dobrze.
Jak się masz? Dokąd teraz?
- Tutaj... - Czego się napijesz, Jim?
Tego cudeńka, które pije Annie.
- Niebieskiego? - Tak.
Miałaś do mnie jeszcze jakąś sprawę, Annie?
Tak.
Musimy skoordynować rozdawanie prezerwatyw poza klinikami.
Nie zaczynajmy tego tematu.
Zachęcasz tych wieśniaków do gwałtów. Lepiej je rozdaj dzikim psom.
Filantrop wszech czasów - Terry Cox.
Ile my się już znamy? 20 lat?
Pierwszy raz nazywasz mnie filantropem.
Wiadomość z Afryki: minister górnictwa i zasobów mineralnych
Demokratycznej Republiki Konga wywołał dziś poruszenie
międzynarodowej opinii publicznej, anulując i proponując renegocjację
obowiązujących kontraktów z zagranicznymi kontrahentami.
Kolejne dowody korupcji stawiają jego motywy w coraz gorszym świetle.
Dzień dobry, kochanie.
- Muszę iść do pracy. - Jasne.
I tak brakuje nam rąk.
Jak mus, to mus.
Puść mnie.
- A tobie nie spieszy się do pracy? - Mam jeszcze parę godzin.
Wpadnę do siebie i potem jadę na budowę.
Czym wy się tam zajmujecie? Przypadkiem nie naszą ochroną?
Jestem twoim całodobowym, osobistym ochroniarzem.
Wyślę do twojej kliniki największych mięśniaków.
Włos nie spadnie ci z głowy.
- Zostajesz tam do późna? - Oby nie.
Do zobaczenia.
Cześć, Jim.
Obrzeża sprawdzone?
I zabezpieczone. To dmuchanie na zimne staje się nudne.
Kiedy będzie jakaś nawalanka? Świrujemy już od tego upału.
Każdy posterunek zaopatrzyliśmy w wodę.
Przyjąłem.
Nie wiem jak ty, ale ja nie mogę się skupić w tym skwarze.
Jestem tak odwodniony, że szwankuje mi pamięć
i jak sobie nie zapiszę, zapominam się odlać.
Nagrywam wszystko na komórce jak kretyn.
Ruch przy bramie. Melduj.
Dwa wozy agencji.
Obstawa Felixa.
O czym może paplać Felix z Coxem o 22:00?
Na mój znak, przechodzimy na 4.
Tak jest. Bez odbioru.
Lima Charlie, zgłoś się.
Szykuje się akcja.
- Cześć, Annie. - Felix.
- Wyliże się z tego? - Teraz tak, a następnym razem?
Muszę odpocząć.
Dziś przyjęliśmy pięciu ranionych maczetą. Dwóch zmarło.
Dzień jak co dzień w raju.
- Umówiłeś nas z ministrem? - Jutro idziemy tam na dziewiątą.
Cieszysz się?
- Byłeś dziś na lądowisku? - Załatwiałem sprawy administracyjne.
- Widziałeś się z Jimem? - Nie chciałem mu przeszkadzać.
Pewnie skończy pracę w środku nocy.
Szczęściarz z tego Jima.
- Raczej twardziel. - Gdybyś potrafiła kochać tych miękkich.
- Mogę cię odwieźć do domu? - Dzięki. Zaczekam na Jima.
Mam czym się zająć w międzyczasie.
Wstąpiłem tylko po to, żeby ci to zaproponować.
- To do twojej dokumentacji. - Reed, uważaj, gdzie tym celujesz!
Tutaj macie info o waszych obiektach.
Zostaw to, Jim. Rozpoczynamy Kalwarię.
Wchodzimy tutaj razem,
4 stopnie, 18 minut na południe, 15 stopni, 18 minut na wschód.
Reed, ty jesteś Sierra 1. Ulokujesz się tutaj na trzecim piętrze.
Dwie przecznice dalej Bryson - Sierra 2 i Jim - Sierra 3.
Pofarciło ci się, Jim. Dostałeś apartament w Grandzie.
- Reed, jaki plan? - Tango 1 dojeżdża konwojem z 3 wozów.
Te z przodu i tyłu to szaraki, bez osłony.
Nasz cel to opancerzona biała toyota land cruiser.
Będą jechać na zachód bulwarem.
Zatrzymają się przy posterunku, co nam daje 3-5 sekund,
żeby działać.
Macie przewagę w uzbrojeniu.
Poprawka na wysokość gęstościową w Kinszasie?
Tak. Mamy zielone światło?
Felix je wam da, gdy przyjedzie obiekt. On także wyznaczy strzelca.
- Jakieś pytania? - Plan wycofania?
Po trafieniu jedynie strzelec wylatuje.
- Znika z kontynentu? - Tak, samolot czeka.
Felix tego wymaga.
Obiekt nie może uciec przed X-em.
- Sierra 3, zgłoś się. - Tak, Lima Charlie?
Miły wieczór w Kinszasie, co nie?
Ty będziesz strzelcem, Jim.
Tak czułem. Przyjąłem.
Słucham.
Zaopiekujesz się nią dla mnie?
Masz moje słowo, że się nią zajmę.
Kalwaria potwierdzona.
Bądź w gotowości.
Tango 1 ruszył. Prędkość 52 km/h.
Pasażer z tyłu, po prawej stronie. Rozpoczynamy Kalwarię.
Pełna gotowość. Wszystko pod kontrolą.
Tango 1 trafiony. Startujesz.
Do zobaczenia, Annie.
W Demokratycznej Republice Konga
zabójstwo ministra górnictwa wywołało brutalne zamieszki
w stolicy kraju, Kinszasie.
Dochodzi do starć sił rządowych z rebeliantami,
a także do bezpardonowych napaści na cywili.
Codziennie rośnie liczba ofiar.
Kraj, który zmagał się z plagą korupcji i dziesięcioletnią wojną domową,
pogrąża się w coraz głębszym chaosie.
8 lat później
Demokratyczna Republika Konga Centrum Pomocy Humanitarnej
Nowy ładunek pomocy przeszedł wczoraj przez cło.
Dostaliśmy ryż, jedzenie w puszkach i lekarstwa.
Brakuje drewna i miejsca w magazynach, ale nie ma dramatu.
Są też pompy zamówione przez Jima, więc może dokończyć budowę studni.
Jim, twoja kolej, ale to spotkanie kierownictwa.
Przepraszam, Eugene jest moim zastępcą.
Dziś kończymy pracę nad rurociągiem.
50 metrów do zespawania, ustawienia i dopasowania do wieczoru.
Nie później niż do końca wieczoru.
- Metanol z pokładów węgla? - Eugene.
Pomiary są poniżej normy.
Nie ma zagrożenia skażeniem wód gruntowych.
Za to napoimy tysiące moich ziomków.
Dziękuję.
Czekają na mnie dzieci, którym chcę poświęcić trochę czasu.
Jim jest bardzo pomocny, ale mamy problem z ochroną.
- Chodzi o twoje surfowanie. - Jesteś tutaj od ponad roku.
Regulamin bezpieczeństwa dotyczy nas wszystkich.
Nowa koszula?
Bardzo ci w niej do twarzy.
W porządku.
Zaraz wyciągnę.
Gdzie ten biały?
Jim!
Tam jest!
Eugene, stój!
Ja się tym zajmę!
Nie chcemy kłopotów.
Pracujemy dla organizacji humanitarnej.
Kto wami dowodzi?
Nie ma ich więcej?!
Nie!
Nic ci nie jest, Eugene?
Na pewno?
Eugene, postąpiłeś słusznie. Dobrze zrobiłeś!
I wiele jeszcze zrobisz.
Zaprowadź ludzi do obozu.
Niech Camille zamknie wszystkie biura i osiedla.
Wyślę po nią taksówkę.
Ochrona przerzuci mój plecak przez mur. Zakaz wychodzenia do jutra.
Potem miejscowi wrócą do wiosek,
a wy ewakuujcie przyjezdnych.
Jesteś cała? Kluczyki w wozie?
Przekaż to ochronie. Poradzisz sobie?
Zawiozę pana do Kinszasy.
Zrób to, o co cię prosiłem. Tylko tobie mogę zaufać.
Mam dla ciebie wielki szacunek.
Uratowałeś mi życie. Nigdy tego nie zapomnę.
Sierra 3, zgłoś się.
Nie pozwól obiektowi uciec przed X-em.
Bądź w gotowości. Tango 1 ruszył.
Rozpoczynamy Kalwarię.
Załoga wita państwa na pokładzie samolotu do Londynu.
KARABIN SCAR
TELEFON SATELITARNY
"BIAŁY"
LONDYN
KONGO 2006
TAJNE: LOT Z...
Dziękuję.
- Jim Terrier. - Terry.
Się, kurwa, porobiło.
Mówili, że mieszkasz tutaj i nie dzwonisz, nie piszesz?
Usiądziesz?
Wpuścili cię w takim rynsztunku?
- Napijesz się? - Nie, dzięki.
Mieszkałem tutaj kilka lat
po naszej przygodzie w Kongo.
To nie był powód do dumy. Głupio mi prosić cię o pomoc.
Zawsze za bardzo się przejmowałeś. Było, minęło.
Zgoliłeś wąsy.
I dobrze. Nigdy nie było ci w nich do twarzy.
Nieźle się urządziłeś. Musi ci się powodzić.
Nie narzekam.
Od twojego odejścia staliśmy się międzynarodową spółką.
Zapewniamy pełen zakres usług w dziedzinie uzbrojenia i obsługi.
Ciągle jestem w podróży.
Wszędzie mamy filie. Koniec z kamizelkami kuloodpornymi.
Z zabójcy stałem się kasjerem. Tylko tego nie rozpowiadaj.
Czym się przejmujesz, Jim?
Terry, kto wiedział o Projekcie Kalwaria?
- Po co rozdrapywać stare rany? - Zeszły rok spędziłem w Kongo.
Wczoraj zaatakowało nas 3 tubylców. Celowali we mnie.
Chcieli zabić właśnie ciebie?
W imieniu nas wszystkich, mam nadzieję, że się mylisz.
Kto wiedział o Kalwarii, poza nami, Reedem i Brysonem?
Zleceniodawca, ale nie wiem, kto nim był.
Wydobywcy, politycy...
Do takich informacji nie miały dostępu takie płotki jak ja wtedy.
Jedynym cywilem, który o tym wiedział, był Felix Marti.
Miał bezpośredni kontakt z klientami.
Jeśli instynkt podpowiada ci że chodzi o Kalwarię,
musimy namierzyć Felixa i dopytać, kto za tym stoi.
Słyszałem, że wrócił do Barcelony.
Najpierw uprzedzę Reeda i Brysona. Mogą być dalej aktywni.
Informujmy się na bieżąco. Jak się z tobą kontaktować?
Będę dzwonił.
Miej oczy z tyłu głowy. Mogą też przyjść po ciebie.
Terrier wyszedł z firmy.
Idzie na zachód.
Jest po twojej stronie.
Przechodzi przez jezdnię.
Okulary, parka i plecak.
Oscar 1 , on idzie w twoją stronę.
Facet był w służbach specjalnych. Nie podchodźcie za blisko.
Może was zauważyć.
Schodzi do metra.
- Pilnować go? - Nie. My go przejmujemy.
- Jesteś sam? - Jak myślisz?
- Ile się znamy? - Nie śledzili cię?
Po twoim SMS-ie przesiadałem się w metrze
i jak pomylony obszedłem dwukrotnie Victoria Park.
Co się dzieje?
Jim, to bezmózgi. Interesuje ich tylko mecz.
Trzech robotników na budowie próbowało mnie sprzątnąć w Kongo.
Ja pierdolę.
Skąd wiesz, że celowali w ciebie? W Kongo wszystko jest, kurwa, możliwe.
W Liberii w każdej chwili paru chojraków spuściłoby nam wpierdol.
To nie byli wojskowi, Stanley. Ani rebelianci.
Zasrane pedzie.
Masz paranoję.
Mieli zabrać 50 cm3 mojego ciała na dowód zabicia.
To nazywasz paranoją? Wysłał ich ktoś, kto już wie, że ja żyję.
Muszę wiedzieć kto, zanim znowu spróbują.
Mogę znaleźć ci fuchę i gdzieś cię zadekować.
- Po staremu. - Nie bawię się w to.
Nie bawisz się? To jak ci pomóc, do chuja?
Nadstaw uszu, dowiedz się, kto używa Scara,
proponuje zlecenia w Kongo i wypytuje o mnie.
Dlaczego teraz, po tylu latach?
Gadałem z Coxem. Nic nie słyszał.
Lecę do Barcelony. Może Felix będzie się orientował.
Pomóż mi. Potrzebuję góra dwóch dni, a potem zniknę.
Skołuj mi też sprzęt.
Jak dasz ciała, pogrążysz też mnie,
a już zaczęło mi się podobać to gówniane życie.
Daj se siana. Drugi raz to odstawiasz.
Zamknij ryj, dziadku. O piwko się stawiasz?
- Chcesz oberwać? - Dziadku?
Wezmę tylko kurtkę.
Dzwońcie po psy!
Ładnie mnie urządziłeś.
Gdzie się nie ruszysz, musisz komuś wpieprzyć.
Zarobisz na niezłą odsiadkę.
A chciałem obejrzeć mecz w spokoju.
Coś z tobą nie tak?
Wstań.
Coś nie tak z moją głową.
Trzymam cię.
Pomogę ci.
Panie Terrier.
Miał pan wcześniej takie zawroty głowy,
bóle, problemy z koordynacją?
Tylko bóle głowy. Kiepsko sypiam.
Zaniki pamięci? Poważne urazy?
Głowy? Nie.
Zdarza mi się zapominać. Robię notatki, żeby pamiętać szczegóły.
Blizna nad prawym okiem?
- Odłamek. - Jak do tego doszło?
- Niekontrolowany wybuch. - Czyli nic poważnego.
Miał pan do czynienia z ciężką bronią lub wybuchami?
Tak.
Miewa pan huśtawki nastrojów, traci cierpliwość?
Ja to wiem najlepiej.
Widzi pan tę część?
Ta czerwień to odkładające się blaszki starcze.
Poważnie uszkadzają mózg.
Zwykle oznaczałyby wczesne stadium Alzheimera,
ale zważywszy na pana historię i przyczynę utraty przytomności,
podejrzewam, że to zespół powstrząsowy.
Kolejne kontuzje go potęgują.
Oby dożył pan setki w genialnym zdrowiu,
ale stan jest poważny.
Grozi utratami pamięci, przewlekłą depresją,
niekiedy myślami samobójczymi.
Zdarzały się?
Nie, nigdy. Jedynie bóle głowy.
Co na to brać?
Mogę przepisać środki przeciwbólowe,
ale na tę chorobę niestety nie ma lekarstw.
Proszę dbać o swój umysł.
Unikać wyczerpujących sportów, głośnych koncertów,
pubów na East Endzie...
To nie są żarty.
Od takich napięć stan się pogorszy.
Potrzymasz?
Samo zdrowie.
Pojadę do Barcelony z twoją pomocą lub bez niej.
Jedziesz tam,
choć wiesz, że to szaleństwo.
Nie słuchałeś lekarza?
Wyszedłeś z wprawy, człowieku.
Znajdź mi kryjówkę w Barcelonie.
- Nie jesteśmy kumplami? - Mam zobaczyć kumpla w rynsztoku
z kulką w pustym łbie?
- Nie złapiesz nawet zapalniczki. - Jeśli zapłacę kartą w Barcelonie,
czy zamelduję się pod moim nazwiskiem, znajdą mnie przez ciebie.
- Tak ze mną pogrywasz? - Ja muszę tam jechać.
Wiesz co?
- Nie chcę tego. - To chuj. Kompletnie ci odwaliło.
Załatwię ci to.
Rano do ciebie zadzwonię.
Jim, nie powinieneś tam jechać sam.
Cała zabawa ma być dla ciebie, a ja mam tu zdychać z nudów?
Polecę za tobą. Możesz potrzebować wsparcia.
Mam kilka kontaktów w Barcelonie, kolegów z Legii Hiszpańskiej.
Nikt ich teraz nie pilnuje.
Zaopiekują się tobą, znajdą ci lokum, wóz
i cokolwiek będzie ci potrzebne.
Będziesz bezpieczny.
AGENCJA ADOPCYJNA SANTA MARIA
Po co łączyć biznes z filantropią?
Powinny się wykluczać, a przynajmniej wchodzić sobie w paradę.
Chcę podkreślić,
że, jak wskazują wszyscy nasi dyskutanci,
musimy połączyć siły, by osiągnąć długoterminowy...
Zero 3, odezwij się.
Po trafieniu wylatuje tylko strzelec.
- Opuszcza kontynent? - Felix tego wymaga.
Sektor prywatny nie może ograniczać się do analityki, a programy pomocy
do globalnego humanitaryzmu. Najbardziej potrzeba nam...
Pieniędzy!
Miałem powiedzieć...
"równowagi".
Chodzi o równowagę.
Gdy misja staje się korzystniejsza...
dla nas i naszych klientów,
nasze dni są już policzone. Grunt to równowaga.
- Ty w Hiszpanii? - A ty w szpanerskim garniaku.
Jim, co cię tu sprowadza?
- Chyba wiesz. - Wcale.
Naprawdę nie wiem. W czym ci pomóc?
Trzy dni temu ktoś chciał mnie zabić w Kongo.
Wow, brzmi jak tytuł książki. Niezłe.
Wszyscy dziś publikują wspominki.
Co robiłeś w Kongo? Nie dość tam nabroiliśmy?
Pracowałem dla pozarządowej organizacji, która buduje tam studnie.
- Serio? - Tak.
Nie wszyscy zarabiamy na grzechach przeszłości.
Co ty powiesz?
Nie wierzę w ani jedno twoje słowo.
Przyszedłeś tutaj z myślą, że Annie mnie dla ciebie zostawi.
Nie mam nic przeciwko
upokorzeniu ciebie, gdy spróbujesz mi ją odebrać. Jasne?
To wspaniała kobieta.
Gdy poprosiłeś, żebym się nią zaopiekował,
nie myślałeś, że będzie na ciebie czekać?
Ona jest moją żoną i nią pozostanie.
Oczywiście możemy dalej odgrywać ten teatrzyk.
Nie pierdol, Felix. Obaj przyłożyliśmy się do tej operacji.
- Każdy znalazł usprawiedliwienie. - Od lat nie rozmawiałem z ludźmi,
z którymi wtedy pracowaliśmy. Mam własny interes, jak widzisz.
Żaden z nas nie powinien tego pamiętać.
- To się nigdy nie wydarzyło. - Tak chcesz to rozegrać?
Ze mną?
Zrobimy to tak, żołnierzyku.
Spróbuję się dowiedzieć czegoś od moich amerykańskich informatorów.
Przekażę ci wszystko, czego się dowiem.
Zaczynamy wszystko od początku.
Jak kulturalni cywile.
Pójdź z nami na kolację.
Restauracja Morgul, 22:00?
Na pewno Annie ucieszy się na twój widok.
- Chciałem z tobą porozmawiać. - Mogłeś zadzwonić.
Witaj, Jim!
Usiądź.
On ci...
- Nie uprzedziłeś jej. - To miała być niespodzianka.
Taka sama, jaką ty mi zrobiłeś dzisiaj w biurze.
Co tutaj robisz?
Nasz przyjaciel napytał sobie biedy w miejscu, które mile wspominamy.
Mam dla ciebie wiele informacji.
Właściwie dla nas obu, ale najpierw mamy niespodziankę,
którą chcemy się podzielić. Stąd szampan.
Felix, przestań.
Lada chwila będziemy mówić "Przestań, Felix junior".
- Przestań! - W czym problem?
Czemu tacy spięci?
W tej sytuacji
powinniście być wyluzowani. Odwiedza nas nasz drogi przyjaciel,
a my dopinamy adopcję naszego 1. dziecka.
- To wystarczający powód do... - Dość. - Usiądź.
- Upokarzasz mnie. - Sama to robisz, patrząc tak na niego!
Dość tego.
Jesteś z siebie dumny?
Annie!
Zaczekaj.
- Po co przyszedłeś? - Myślałem, że wiesz.
Że jesteś w Barcelonie i wpadniesz na kolację?
Przykro mi.
Teraz łatwo ci to przychodzi, prawda, James?
Jeśli Felix nadal chce mi coś powiedzieć,
będę na Calle Hercules 93 w mieszkaniu 4D.
- Wróciłeś na stałe do Londynu? - Tak, ale zeszły rok spędziłem w Kongo.
Pomagałem, za twoim przykładem.
Zapomnij.
Pojawiasz się znikąd, by rozmawiać o tym, co było 8 lat temu?
Czego się tutaj spodziewałeś, Jim?
Ktoś chce mnie zabić i to ma związek z moim zniknięciem wtedy.
Dlaczego mnie wtedy zostawiłeś?
Oczywiście.
Nie mówiłeś wtedy, czym się zajmowałeś.
Dlaczego miałoby się to teraz zmienić?
Musiałem wyjechać. Nie miałem innego wyjścia.
Nie musisz się tłumaczyć.
Jesteśmy już innymi ludźmi.
Ja próbuję się zmienić.
Co ty w nim widzisz?
Gdy ktoś ratuje cię z pożaru, masz dług wdzięczności.
Felix mi pomógł, gdy ty zniknąłeś.
Chronił mnie, jak tylko mógł.
A ja próbowałam mu odpłacić, zostając jego żoną.
Ja spłacam dług, on go odbiera.
Felix prosił mnie, żebym do ciebie przyszła.
Przeprasza za to, co się stało.
Ma ci coś ważnego do przekazania.
To adres naszego domu na wsi.
Przyjedź na lunch.
Jutro o 14:00?
Dobrze.
Romeo.
Annie mówiła, że chcesz się ze mną widzieć.
Chodź do środka. Musiałem podzwonić w parę miejsc.
Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy.
Chyba masz rację.
To wszystko łączy się z naszym ówczesnym zleceniem.
- Nie odbierasz? - Nie.
Najpierw musimy skończyć naszą rozmowę.
Jesteś głodny? Przekąsisz coś?
Nie jestem głodny.
Już dość.
- Przestań brzęczeć. - Annie do nas dołączy?
Annie...
jak zwykle jeździ konno.
O czym rozmawialiśmy?
Skoro wzięli cię na celownik,
musisz wiedzieć więcej, niż sobie przypominasz.
Masz jakiś pamiętnik? Spisałeś wszystkie nasze zbrodnie?
Ile przelaliśmy krwi tych kobiet,
dziadków i niemowląt,
których ciała obok zabawek spływały wtedy rzekami?
Musimy się na to przygotować.
W sumie pieprzymy się i zabijamy jak zwierzęta.
A ty jesteś ekspertem w pieprzeniu i zabijaniu.
Idę wziąć prysznic.
Tak będzie lepiej.
Prawda, Jim?
Miałeś dla mnie jakieś informacje, więc gadaj.
Tutaj je masz.
Ty i nasi starzy znajomi jesteście na liście
do przesłuchania przez komisję kongresu.
Wkrótce będziemy mieć na karku Interpol.
"Wydarzenia w Kinszasie, Demokratyczna Republika Konga w 2006 roku."
To było nieuniknione.
Cox jest na liście. A Reed i Bryson?
Tu robi się ciekawie.
Znalazłem ich nekrologi.
Z trzech strzelców przy życiu pozostałeś tylko ty.
Na co patrzysz?
Pamiętasz Stana Edgertona?
- Kogo? - Kumpla, Stanleya. Poznaliście się.
Nie kojarzę.
Pracował z Coxem dla firmy jeszcze przed Kongo.
My dołączyliśmy w Liberii.
Akurat był w Barcelonie.
Dałem mu twój adres, żeby wybrał się ze mną potem na polowanie.
Na co będziecie polować?
A na co jest sezon? Muszę sobie postrzelać.
- Zaraz tu będą. - Ale...
Oni, znaczy kto?
Stan i paru marines z amerykańskiej ambasady.
Wzięli urlop, żeby zapolować.
Nie wierzę.
Wszystko gra?
W porządku.
Chcesz coś powiedzieć?
Uciekaj. Wszystko się popieprzyło.
- Mogę iść do toalety? - A co mi do tego?
Równowaga się zachwiała.
Napisałeś, że moi ludzie przyjadą uzbrojeni po zęby?
Na co liczyłeś, pytając o te informacje?
Nie zabierzesz jej.
TERRIER MA NAMACALNE DOWODY? ZDOBĄDŹ DANE TERAZ
To moja żona. Spytaj ją, kto się nią opiekował.
Dlaczego wróciłeś do naszego życia?
Wstań.
- Nie odbierzesz mi jej. - Którędy?
- Annie! - Co się dzieje?!
Ubieraj się!
Felix, co z twoją twarzą?
Ubieraj się, szybko.
Załóż coś, na litość boską.
Co tu się, kurwa, dzieje?
Wystawił mnie i jest zbyt pijany, by zrozumieć, że was też zabiją.
Chcieli go sprzątnąć przed domem, ale spieprzył im plany tym polowaniem.
Nie będzie żadnego polowania, Felix.
Ilu ich jest?
Jaka to różnica?
Felix, co ty zrobiłeś?
Annie, na ziemię!
Zaraz nas zaatakują.
Wyprowadzę cię stąd. Rób wszystko, o co cię proszę.
Oboje tego chcieliście. Winszuję, jesteście razem.
Doczekacie się własnych dzieci. Sielanka.
- Musimy uciekać. - Masz rację, piekło o nas nie zapomina.
Później się tym zajmiemy.
- My za to odpowiadamy. - Przestań, uciekamy!
- Nigdy nie będziesz szczęśliwy. - Nie wstawaj.
Piekło, które stworzyliśmy, wszędzie za tobą pójdzie!
- Nigdy się z tego nie wyrwiemy - Na ziemię!
Zaczynamy prawdziwe łowy!
Za szczęście.
Za wasze cholerne szczęście.
Nie, Felix!
Annie, on nie żyje. Nie pomożesz mu już.
Zaraz przyjdą po nas. Musimy uciekać.
Zbliżamy się do obiektu.
Trzymaj się blisko mnie. Spokojnie.
Zostań tutaj.
Annie, masz jeszcze inny wóz? Cholera.
W sypialni nie ma nikogo.
Parter czysty.
Biegnij!
Okrążcie ich z drugiej strony.
Jim Terrier. Słyszałem o tobie wiele dobrego.
Kiedyś strzelec wyborowy. Nie straciłeś cela.
- Są uwięzieni w toalecie. - Idę na dach.
Znam rozkład całego domu.
Wyjdziecie tylko tymi drzwiami. Wiem, że nie jesteś tam sam.
Nie chcemy jego żony, tylko ciebie.
Poddaj się. Kobietę puścimy wolno.
Przecież ci na niej zależy.
Otwórz drzwi. Ona wyjdzie bez przeszkód.
Dla kogo pracujesz?!
Czemu pytasz?
Dziwisz się, że przyszedł czas zapłacić za swoją przeszłość?
Twoja zdzira pewnie nie wie, czym sobie zasłużyła na taką jatkę.
Jesteś gotowy poświęcić niewinną kobietę?
Musimy zmienić wozy. Zaraz nas znajdą.
Tutaj znajdziemy auto farmera zaprzyjaźnionego z Felixem.
Felix zawsze chciał je odkupić, ale tamten się nie zgadzał.
- Oby jeździł tak dobrze, jak wygląda. - Kim oni są?
Co się dzieje, Jim? O czym mówił Felix?
Bredził pijany.
Nie okłamuj mnie!
Nigdzie się nie ruszę, dopóki mi nie wytłumaczysz.
Proszę cię.
Mamy sporo na sumieniu.
Ja mam sporo na sumieniu.
Opowiadaj.
Cox,... ja...
jeszcze kilku z tego koncernu.
Nie tylko budowaliśmy lotnisko i zabezpieczaliśmy działania agencji.
Wynajęła nas też spółka wydobywcza. Felix był łącznikiem.
Dostarczaliśmy broń rebeliantom i ich szkoliliśmy.
Koncern miał uczestniczyć w podziale zysków ze sprzedaży zasobów.
Sprawa miała być czysta, ale wyszło inaczej.
Dlaczego mnie zostawiłeś?
Ja to zrobiłem.
To ja zabiłem ministra.
Kontrakt nakazywał strzelcowi opuścić kontynent i tak zrobiłem.
Myślałem, że wrócę, gdy sytuacja się poprawi. Na próżno.
Oglądałem to w tv, próbowałem się z tobą skontaktować.
Felix zapewniał, że nic ci nie grozi.
Po prostu nie mogłem...
Byłem w pułapce.
Myślałem o tobie w każdej sekundzie. Wiem, że cię opuściłem.
To największy błąd mojego życia.
Nie potrafiłem po tym spojrzeć ci w twarz.
Ani na chwilę nie przestałem cię kochać.
Nie mogę oczekiwać, że mi wybaczysz.
Co teraz?
Muszę zabrać coś z mojego mieszkania.
Potem pojedziemy do bezpiecznej kryjówki.
Przesiądź się.
Jeździsz dookoła.
Cztery razy w prawo, obrót i cztery w lewo.
Jeśli ktoś zacznie się przyglądać, odjedź.
Jeśli nie odezwę się w ciągu kwadransa, uciekaj.
Wrócił.
Nic z tego.
Jedź.
- Co się stało? - Spokojnie.
Tylko jedź, dopóki możesz.
Mój przyjaciel nam pomoże.
Ty pewnie jesteś Annie. Daj się uściskać.
Poznaj Stanleya.
Mówiłem, że nie zostawię cię samego.
Tutaj macie jedzenie i wino.
Ukryję wóz.
Ciesz się, że mam wielu przyjaciół w Hiszpanii.
Pójdę już spać.
Dobranoc.
Musisz wrócić do domu,
powiadomić Interpol albo Departament Sprawiedliwości,
gdzie w tej chwili przebywasz. Zgłoś się do prawnika.
To twoja jedyna szansa.
To jej ostatnia szansa.
Trzech moich zginęło w Kongo, kolejnych sześciu w domu Felixa,
a potem jeszcze dwóch w Barcelonie.
Najprawdopodobniej byli to Hiszpanie. Zginęli z ręki Amerykanina.
Sami Hiszpanie.
Wiem tyle:
koncern ma spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością,
która operuje pod przykrywką handlu zagranicznego.
Aquila Corp.
To oni prowadzą ich tajne misje. Zatrudniają Hiszpanów,
bo ich centrala jest na Gibraltarze.
Jeszcze coś. Kieruje nimi twój przyjaciel, Cox.
Podobno firma stara się o nowy kontrakt.
Zlecenie rangi Pentagonu.
Gdyby wypłynęły jakieś brudy z przeszłości,
mieliby z gruntu przejebane.
Zacierają ślady.
Jesteś pierwszy w kolejce za Brysonem i Reedem.
Dwóch z głowy, jeden do odstrzału.
Skoro Felix poszedł do piachu, kto pozostał w grze?
Mam dla was czysty wóz.
Złapiesz?
Stoi za rogiem.
Jim, dobrze się czujesz?
Na pewno?
Odstaw ją na policję, a sam znikaj.
Jak zaczną węszyć, mów, że nie odzywałem się do ciebie.
Ale odezwij się.
Zadzwoń.
Masz kawał drogi przed sobą. Jesteś chory, wykończony.
Nie rób głupot
i nie oczekuj ciepłego powitania.
Ognia?
Mogę się dosiąść?
Mam jeszcze jeden w zapasie.
Nie czułeś kiedyś, że jedyne prawo, jakie znasz, to Prawo Murphy'ego?
Wszystko się wali
i każdy chce cię za coś zabić.
Żona nie da mi żyć, dopóki nie skończę domku na drzewie dla dzieci.
Mam zasrane drzewo i 70 cm, żeby nie zadeptać ogrodu mojej żonki.
- Turysta? - Coś w tym stylu.
Na górze kroi się grubsza afera.
Tak?
Jedną z firm w tym budynku odwiedził Interpol.
Znasz ich?
Gdybym teraz zawinął się do domu,
i ruszył trochę głową, nawet na tych paru centymetrach,
skleciłbym ten domek w trymiga.
Czasami odkładając sprawy na później, wpadamy w coraz większe kłopoty.
Potem coraz trudniej im sprostać.
Myślisz?
Tak.
I wydaje mi się, że taki bystrzak jak ty myśli podobnie.
Zrobię tak:
na pewno masz własny domek do zbudowania,
ale jeśli zapragniesz zbudować coś wspólnie,
daj znać.
Na twoim miejscu nie bawiłbym się dziś na tym drzewie.
Termity. Mogą odgryźć więcej niż rękę.
Łapiesz, kowboju?
- Aquila Corp. - Z panem Coxem.
Łączę.
Biuro T. Coxa. W czym mogę pomóc?
Proszę przekazać panu Coxowi,
że JT spotka się z nim za godzinę w Akwarium Oceana.
Miło cię widzieć, Jim.
Podobno ostatnie dni nie należały do miłych.
- Dla mnie czy dla ciebie? - Dobre pytanie.
Przeszłość zrobiła nas w chuja. C'est la vie.
Podjęliśmy wtedy pewne decyzje. Pora na nowe.
Przejdźmy się.
Terry Cox, jak się pięknie składa.
Dzieciakom nie było dość?
Cześć, Ruth. Dzisiaj jestem bez dzieci.
Nasze pociechy się przyjaźnią. Uwielbiają rekiny.
Masz mnie za idiotę, bo zacząłem kopać studnie?
Wystawiłeś mnie!
Zapomniałeś, że obu nas szkolili?
Ruth?
Nie chciałem już babrać się w tym gównie!
Jak na kogoś, kto brzydzi się zabijaniem,
masz wyjątkowego cela.
Załatwimy to między sobą?
Załatwić, jak?!
Ruth!
Daleko nie zdążył uciec. Obejdźcie oceanarium.
Wy idziecie do głównego wejścia. Szybko!
Ciekawe, co ty chcesz załatwić.
Zrobiłem co w mojej mocy, żeby posprzątać po Kalwarii.
Nikt nie powinien poukładać tego w całość
dla sądu. Ale ocenią to inni.
Interpol? Przesłuchania w Kongresie?
- Wezwania? - To mogło być kłopotliwe, prawda?
Po pozbyciu się Reeda i Brysona zrozumiałem stanowisko firmy.
Jesteś ostatnim obiektem. Tylko ty im jeszcze zagrażasz.
Szczęściarz ze mnie.
Ty nami dowodziłeś. Dlaczego tylko nas chcieli sprzątnąć?
Nie wiem...
Najwyraźniej firma docenia to, że jestem konsekwentny.
Tańczysz jak ci zagrają.
Cóż... A ile teraz ludzkość płaci za szlachetne kopanie studni?
Chyba, że to była twoja pokuta, święty Jimie.
Zastanawiasz się czasami,
co my właściwie robimy?
Ty cały czas błądzisz w chmurach.
Wojna i pokój.
Jakieś kpiny.
Myślisz, że pokojowo wywalczysz pokój?
Jajcarz!
Jest tylko wojna i... plan.
Powiększenie terytorium, zasobów naturalnych.
Nie odpływaj.
Obaj jesteśmy wojownikami. Służymy wyższym celom.
Wykonujemy rozkazy bezimiennej władzy.
Tych, którzy pozostają nieznani.
Marnie wyglądasz, Jim.
Chcesz rzucić to gówno? Nikt nie każe ci dalej walczyć.
W pewnym momencie musisz uśmierzyć ból,
zginąć jak żołnierz, dokonać ostatecznego poświęcenia.
Widzę, że jesteś gotów.
Widzę to w twoich oczach nie pierwszy raz.
Chcesz z tym skończyć.
Co tam masz, Jim?
Numery samolotów.
Manifesty ładunkowe, spis całej broni, którą przywoziliśmy
i wywoziliśmy.
Notowałem wszystko, co dotyczyło Projektu Kalwaria.
Co chcesz zrobić? Podrzucić prasie, wypuścić do netu
jak jakiś pomyleniec?
Mogłeś to oddać agentom.
Jakoś nie zdecydowałeś się im tego ujawnić.
Bo to by cię... zniszczyło.
Byłbyś zbrukany.
Skończyłbyś z wybrakowanym towarem.
Nie wiesz, co to wybrakowany towar?
Przykro mi, że muszę ci to powiedzieć.
Nie wiesz, co przytrafiło się twojej damulce,
gdy nadeszły ataki rebeliantów w Kongo po twoim odejściu?
Dzika swołocz.
Było mi z tym bardzo ciężko. Nie miałem wyboru.
Służba nie drużba. Musiałem to zrobić.
Jeśli mnie zabijesz, zadanie i tak będzie wykonane.
W takim razie nie mamy o czym rozmawiać.
- Wytrzyma pan? - Złapcie go, do cholery!
STANLEY, BĄDŹ W POGOTOWIU.
WYŚLIJ
Jim, czekałem na twój telefon.
Zamień słówko z naszym kumplem Stanleyem.
Dawaj. Wyduś to z siebie.
Wzięliśmy go w obroty, ale nie piśnie ani słowa.
To się nazywa lojalność.
Jak na zwykłego cyngla, szlachetny z niego gość.
Może tobie się uda.
Stan.
Wyświadcz mi przysługę.
Zabij tego kundla.
Stanley, to było bardzo niemiłe.
Przy okazji, nie martw się o notes, który zostawiłeś na Gibraltarze.
Zabrałem go dla ciebie.
Dzięki niemu znaleźliśmy to miejsce.
Dzięki, że spisałeś ten adres.
Jesteś bardziej popieprzony, niż myślałem.
Nic już z ciebie nie zostało.
Z kim teraz porozmawiamy?
Z twoją panną?
Oto i ona.
Chodź, Annie.
Annie, słyszysz mnie?
Annie, to ja.
Powiedz coś. Nic ci nie jest?
Ty skurwysynu.
Jeśli tu przyjedziesz, odzyskasz Annie.
Zapomniałeś, gdzie jesteśmy?
Spotkamy się na otwartej przestrzeni.
- Dlaczego miałbym to zrobić? - Nie wiesz?
Zerknij na komórkę. Przyślę ci coś ciekawego.
Przewaga w uzbrojeniu.
Poprawka na wysokość gęstościową?
Felix da zielone światło, gdy przyjedzie obiekt.
On także wyznaczy strzelca.
Obiekt nie może uciec przed X-em.
Chcesz mieć to nagranie.
Dostaniesz notesy, gdy przyprowadzisz ją na spotkanie.
Jak nie, rozrzucę je na ulicy, by każdy mógł je przeczytać.
Pomylonemu wszystko jedno.
To gdzie?
Barnes.
Jeśli dalej chcesz budować ten domek,
przyda mi się pomoc.
Gdzie jesteś?
Macie coś?
Nic.
- Mam nadzieję, że już tu jesteś. - Czym ją naszprycowałeś?
Zmęczyła się. Upał dziś.
Mam to, czego chciałeś.
- On nas widzi. - Przynieś to, wtedy ją puszczę.
Najpierw puść ją samą, wtedy to dostaniesz.
Trzymam dla ciebie miejsce. Nic publicznie.
Ja tylko tak. Puść ją.
Mam go. Wychodzi naprzeciwko.
Nie zgubcie go.
Idzie na dół. Dorwiemy go w korytarzu.
- Widzisz go? - Tak jest.
Gdzie jesteś? Odbiór.
Tuż za nim. Idzie na parter.
Tam się spotkamy.
Idzie w kierunku boksów.
Obiekt jest w boksie.
Pilnuj go. Zastrzel go tam.
SOLE TRZEŹWIĄCE
Trafił naszego. Idę za obiektem.
Reiniger, gdzie ty jesteś?
Złap mnie za rękę.
Nie ruszaj się!
Ani kroku, Annie.
Jim, daj te dokumenty, bo ją zabiję.
Pociągnij linę.
Szybko, Annie.
Mogłaby pani wytrzeć mi powieki?
Dziękuję.
Gdzie jest Annie?
Mogę pytać czy chcesz prawnika?
Chcę gwarancję, że nic jej nie będzie grozić.
Nie miała z tym nic wspólnego.
Jim, o nią nie musisz się bać.
Wiemy, że jest niewinna. Nic jej nie będzie.
Ty, to już inna historia.
Masz materiały, które są nam potrzebne.
Co to jest?
Nazwiska, daty, pliki wideo.
Nagrywałem prawie wszystko od początku operacji.
Będę z wami współpracować. Opiszę wszystko, co robiliśmy.
To słuszna decyzja.
Złagodzi karę, ale odsiadka cię nie minie.
Trudne dni przed tobą, Jim.
Prezes zarządu międzynarodowej agencji ochrony
oraz dyrektor generalny jednego z czołowych koncernów wydobywczych
zostali aresztowani pod zarzutem uczestnictwa
w zabójstwie ministra górnictwa Konga sprzed ośmiu lat.
Aresztowanych obciążyły dowody koronnego świadka zabójstw.
Nakaz wydał Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości po długim śledztwie
Interpolu. Jak dotąd brak oficjalnego oświadczenia,
ale, według źródeł zbliżonych do śledczych, pojawiają się pytania
co do tajnych metod, jakimi koncerny przejmują kontrolę
nad zasobami naturalnymi państw rozwijających się,
nie zważając na straty w ludziach.
Wystąpili
Tekst: Piotr Licki
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.