Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Lekki spadek ciśnienia w kabinie.
Może to wina czujnika. Obserwuj go.
Nadal tracimy ciśnienie.
Wchodzi na czerwone pole.
Maski tlenowe.
Awaryjne zniżanie. Założyć maski tlenowe.
Mayday, tu Kilo 9-6-2,
proszę o minimalną bezpieczną wysokość dla sektora i QNH.
Wysokość 3000 stóp, QNH - 1005.
Wysokość 3000 stóp,
QNH - 1005...
- Dokąd mnie zabieracie? - Cicho.
Pani doktor,
witamy w Libii.
APOLLO W OGNIU
MI6, SEKCJA AFRYKI PÓŁNOCNEJ
Najemnicy Wołtowa kontrolują ponad połowę pól naftowych w Libii.
Zapewniają ochronę w zamian za surowce.
Wołtow to przedłużenie państwa rosyjskiego.
Jurij Miszkin odwala za nich brudną robotę,
ale ma ambicje polityczne, wykraczające poza Libię.
MI6 utworzyło tajną bazę w Bengazi. Zara Taylor i jej zespół
monitorują poczynania Wołtowa. Są zarejestrowani jako pracownicy
elektrowni, a ochronę zapewnia prywatna firma.
Całej operacji można się wyprzeć.
Dokończymy kiedy indziej.
U wybrzeży Libii rozbił się prywatny samolot. Mógł zostać zestrzelony.
Spróbuj połączyć się z ekipą w Bengazi.
Maszyna zniknęła z radarów
nad Morzem Śródziemnym. Wiozła lekarzy na konferencję.
- Ktoś przeżył? - Ekipy ratunkowe są w drodze.
Samolot mógł zostać zastrzelony. Wołtow ma pociski ziemia-powietrze.
- I atak nastąpił z Libii? - Tego nie wiemy.
Popytam swojego informatora.
- Bądź ostrożna. - Zawsze jestem.
Co ci zrobił ten worek?
Podkopał moją męskość.
To akurat łatwe.
Zbieraj się. Mamy robotę.
Cholerne kozy.
- Masz coś przeciw? - Nie znoszę ich. Spójrz na te oczy.
Przysiągłbym, że w Afganistanie pracowały dla talibów.
- Hassan, powiedz im. - Kozom nie można ufać.
- Hassan, ty ze mną. - Może powinienem mieć broń?
- A może nie. - Chodź. Mogę potrzebować tłumacza.
Słyszałeś coś o samolocie, który się dziś rozbił?
- Być może Wołtow go zestrzelił. - Nie słyszałem.
Ale wiozłem rano Miszkina do Al Latamah.
Odebrał z łodzi dwoje Brytyjczyków.
- Co za jedni? - Nie wiem.
Ale są pewnie ważni, bo było dużo ochrony.
Vincent?
To chyba ludzie Wołtowa.
Być może mamy towarzystwo.
Oboje byli mokrzy. Musieli przebywać w wodzie.
- Mogli lecieć tym samolotem? - Nie wiem.
Zara, zwijaj się.
- Dokąd ich zawiozłeś? - Do bazy Wołtowa.
Mężczyzna został kilka godzin, kobieta nadal tam jest.
- Przyda się jej fotka albo nazwisko. - Spróbuję załatwić.
- Co z tobą? - Nie wiem.
Szybciej...
Weź go!
- Gdzie Hassan? - W środku.
Hassan?!
- Hassan? - Vincent!
- Niech cię Allah błogosławi. - Szybko!
Chodźcie!
Pochylić się!
Trzymaj się. Zaraz ci pomogą.
Boczne drzwi!
Uciskaj!
Przyjedź do Libii, słońce świeci, łatwa robota.
Serio ci tego nie brakowało?
Ale tęskniłeś za mną.
Właściwie to nie.
Kłamczuch.
Wie pani, kim jestem?
Jurij Miszkin,
szef grupy Wołtowa.
Wierzy pani w to, co o mnie mówią?
Nie wiem.
Wasi politycy uwielbiają snuć opowieści o tym, co robię.
A jednocześnie biorą forsę od firm naftowych, których interesy chronię.
To moja ręka karmi ich pazerne gębusie.
Czego pan ode mnie chce?
Będzie lepiej, jak pani pokażę.
Gdybym chciał panią zabić, już bym to zrobił. Zapraszam.
Co pani na to?
Może przywykła pani do większych luksusów,
ale ma pani tu wszystko, co będzie potrzebne.
Do czego?
Do modyfikacji wirusa MERS.
Uczyni go pani bardziej zaraźliwym.
I bardziej zabójczym.
Nie mogę tego zrobić.
Kierowała pani programem broni biologicznej w Porton Down.
Pani kryptonim to "Apollo".
Znam pani osiągnięcia jako wirusologa.
- I wiem, że sprosta pani zadaniu. - Nie zrobię tego.
Boże, nie...
Tylko nie to.
Błagam...
Piękna rodzina.
Jako rodzice mamy wrodzone przekonanie,
że powinniśmy umrzeć przed naszymi dziećmi.
Sam też jestem ojcem.
Zrobimy wszystko, by chronić nasze potomstwo.
Każdą cząstką swojej istoty chce ich pani chronić przed krzywdą.
Nie powinna się pani czuć winna.
Zrobi pani to, o co proszę?
Chcę to usłyszeć.
- Mów. - Tak.
Nie ma niczego potężniejszego
od miłości matki do dzieci.
Jeden z kierowców okazał się kretem. Był dziś w Al Latamah.
Zabrali go jacyś ludzie z Zachodu.
Pewnie Brytyjczycy.
- Skąd wiesz? - Mają bazę w Bengazi.
Moskwa podsłuchuje ich rozmowy. Musimy
powstrzymać tego kierowcę, nim wszystko wygada.
Idź!
Ci Brytyjczycy mogli być pasażerami tego samolotu?
Nie wiem, jak mogliby przeżyć katastrofę. Wiemy coś więcej?
Włoska straż przybrzeżna zlokalizowała wrak.
Leży na dużej głębokości. Wydobycie rejestratora potrwa.
Twój informator przeżyje?
Udało się powstrzymać krwotok.
Jest stabilny. Mam nadzieję, że wkrótce pogadamy.
Co jest?
- Karen? - Powiem ci, jak wrócisz.
- Jesteś w ciąży? - Nie. A wyglądam na ciężarną?
Zabawne.
Zaczynam się bać.
To nic złego.
Tylko mam nie mówić nikomu w firmie.
Andrew poprosił mnie o rękę.
- A ty co? - Zgodziłam się. A co myślałaś?
- Nie wiem. - Myślisz, że to błąd?
Wychodzisz za szefa. Zrobisz wszystko dla awansu.
Co za banał...
- Zostaniesz moją druhną? - Co się z tym wiąże?
Pomożesz mi wybrać...
suknię, kwiaty, dekoracje...
Co to za mina?
Suknie i kwiaty to nie moja bajka.
Nie ma lekko. Proszę cię o to, a ty się zgodzisz.
Dobrze.
- Nie spodoba mi się to? - Zara spotkała się z informatorem.
Ludzie Wołtowa otworzyli do nich ogień.
- Zara oberwała? - Nie. Ale jej informator jest ranny.
Czyli działali za mało dyskretnie.
Wygadałam Zarze o oświadczynach. Nikt w pracy miał nie wiedzieć,
- ale musiałam się komuś zwierzyć. - Co ona na to?
- Cieszy ją me szczęście. Tak jakby. - To znaczy?
Chce mnie chronić. Po tym, jak mój były mnie zdradził,
- Zara złamała mu nos. - Lepiej się od tego powstrzymam.
Bo jeśli nie, złamie ci nie tylko nos.
- Jesteś na mnie wkurzona? - Czemu miałabym być?
Bzyknęłaś mnie,
a potem zaczęłaś olewać.
Nieprawda.
A jak byś to nazwała?
Myślałam, że mnie lubisz.
Jak leci?
Przepraszam.
Cokolwiek chcesz powiedzieć, daruj sobie.
- Jesteś z nią w związku? - Nie.
- Ale ją lubisz. - To bez znaczenia.
- Fajna z was para. - Zastrzelę cię
i rzucę psom na pożarcie.
Dobra.
Jeśli z nikim się nie zwiążesz, nikt nie cierpi.
- Tak właśnie chcesz przeżyć życie? - Słyszałeś, bym narzekała?
To nie to samo, co bycie szczęśliwym.
Mogę wyglądać na szczęśliwą.
To było dziwne.
- Ale parą byłybyście fajną. - Palant.
Coś się dzieje?
Tyle, co w moim życiu seksualnym.
Aż tak drętwo nie może być.
Dziękuję.
Ci ludzie, których wiozłeś z Al Latamah...
Zapamiętałeś coś, co pomoże ustalić ich tożsamość?
Facet...
miał na ramieniu tatuaż.
Jak wyglądał?
Orzeł... w okręgu.
Z...
koroną na górze.
To chyba tatuaż sił zbrojnych.
Taki?
Tak. Właśnie taki.
Pierwszy raz do ciebie strzelano?
Przywykniesz.
Nie chcę przywyknąć.
Chcę, by moje miasto było takie, jak kiedyś.
Chcę znów uczyć.
Lubiłeś to?
I byłem dobrym nauczycielem.
Może to...
jest moje powołanie.
Zawsze chciałeś być żołnierzem?
Jestem w tym dobry.
Wychodzi mi strzelanie do ludzi.
Nie wiem, co to mówi o mnie.
Świat potrzebuje...
dobrych ludzi, którzy potrafią robić złe rzeczy.
A ty jesteś dobrym człowiekiem.
- Kto to? - Jack Saunders.
12 lat w RAF-ie, potem poszedł do cywilnego.
Pokaż jego fotki z social mediów.
Powiększ.
Chyba przeżył katastrofę.
Jak to możliwe?
Nie wiem.
Słyszałem, że byłeś ochroniarzem pani prezydent Francji.
Tak, proszę pana.
Byłem.
Zjeździłem z nią cały świat.
A teraz stoisz na dachu opuszczonego garażu w Bengazi.
Co się stało?
Powiedzmy, że...
przestałem ufać ludziom, dla których pracowałem.
Kiedy odchodzisz,
odwracają się do ciebie plecami.
Nim tu przyjechałem,
nosiłem torby ze sprawunkami bogatych Amerykanów.
Po jakimś czasie
zacząłem marzyć o tym, by ktoś spróbował którąś zwędzić.
Tylko po to, żebym miał coś do roboty.
Po co narażasz życie?
Dla nowych mocodawców?
Całej operacji można się wyprzeć.
Korzystają z najemników,
bo można nas łatwo zastąpić.
Robimy to dla ludzi, z którymi walczymy ramię w ramię.
Ty i Zara...
jesteście bardzo blisko.
Wolałaby umrzeć, niż się do tego przyznać.
Vincent, widzisz furgonetkę?
Ktoś zamówił pizzę?
Widzę ruch.
Wygląda ci to na flaka?
Nie.
Można by go zastrzelić.
I to by było rozsądne.
Może powietrze ucieka powoli?
Nie wstawaj!
- Co się dzieje? - Ciężki ostrzał!
Procedura niszczenia danych. Wszystkie dyski, komórki, dokumenty.
Kod 4-6-delta-9-fokstrot. Jesteśmy pod ostrzałem. Potrzebna ewakuacja.
Harry, ze mną!
Dawaj.
Nisko!
RPG!
Będzie bolało.
Osłaniam!
Nie żyje.
To miała być tajna baza!
Zaraz nas rozjadą.
Posłuchajcie!
Wycofujemy się do tylnego wyjścia.
- Raz, dwa, trzy! - Osłaniam!
Gotowa?
Osłaniam!
Harry?!
Zara?!
Vincent!
Pomóż mi!
Szybciej!
- Nie możemy go zostawić. - Musimy iść. Nie przeżyje!
Chodź!
Szybko!
Idziemy.
Hassan, do wozu.
Czysto!
Wskakujcie!
Chryste!
- Bazy nie ma. - A Zara i jej ekipa?
Jadą na miejsce ewakuacji.
Znajdźcie kierowcę.
Co im powiedziałeś?
Nic.
Naprawdę.
Nie wierzę ci.
Znajdźcie resztę. Wszystkich zabić.
Powiedz mi, że helikopter jest w drodze.
Po prostu dowieź nas na miejsce.
Trzymajcie się!
Szlag!
Ślepa uliczka.
Ruszamy!
Trzymajcie się za mną! Blisko!
Chwila!
- Naprzód. - Trzymajcie się blisko.
Do środka!
Szybko!
Hannah, znajdź nam wyjście.
- Z tyłu jest uliczka! - Czysta?
Zakładam miny!
- Jest czysto? - Tak.
Szybko!
Teraz.
Czysto.
- Dron uzbrojony? - Brak zgody.
- Zara tam jest. - Oficjalnie w ogóle nas tam nie ma.
Dawaj!
Hassan,
wracaj do domu.
Zaczekam, aż przyleci helikopter.
Nie potrzebujemy już tłumacza.
Wracaj do rodziny.
I uważaj na siebie.
- Może się jeszcze kiedyś spotkamy. - Jeśli Bóg da.
Niech cię prowadzi.
Szlag!
Mówiłem, że to wcielenie zła.
Vincent?
Cieszę się, że tu jesteś.
Bo mnie potrzebujesz? Rozumiem.
Nie potrzebuję cię.
To czemu się cieszysz, że tu jestem?
A czemu ty zachowujesz się jak dupek?
- Nadchodzą! - Ilu?
Wszyscy!
Jeśli będą pod ostrzałem, helikopter może nie móc wylądować.
Wszyscy do helikoptera! Naprzód!
- Dawajcie. - Osłaniam!
Szlag!
Pomogę!
Weź ją!
Vincent?!
Dawaj!
- Chodź! - Nie!
Nie możemy go zostawić!
Nie możemy!
Już po nim.
Co wiedzą ci z MI6?
Albo twoja rodzinka sobie na to popatrzy.
Powiedziałem im o tej dwójce, którą wiozłem z Al Latamah.
Brytyjczycy wiedzą, kim są?
Myślą, że byli w samolocie, który się rozbił.
Zmieniajcie się.
I żadnego walenia w głowę, by to się za szybko nie skończyło.
Pilot stał się problemem.
Zajmij się nim.
Tekst: Iwona Iwańska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.