Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
STAMBUŁ, ROK 1460
Przejście!
Nadchodzi wezyr!
Mój panie.
Spocznij.
Widzę, że trenujesz.
Skoro tu jestem,
przyłączę się.
Mój panie.
Pomocy!
Postrzelono wezyra!
Spójrzcie na nas!
Ile to jeszcze potrwa?
CZYSTA WODA
Chodźcie.
Przesuń się.
Starczy dla wszystkich.
Przestańcie. Powoli!
Ona jest chora!
Ustalono,
że przyczyną epidemii jest wirus przenoszony za pośrednictwem wody.
Przerwy w dostawie wody trwają od trzech dni
i będą trwać do odwołania.
Zaleca się nie korzystać
w żaden sposób
z wody z ogólnodostępnych źródeł.
Trwają badania nad skutkami wirusa,
dotąd nieznanego, i sposobem jego przenoszenia się.
Eksperci badają
próbki wirusa,
który pojawił się w miejskich wodociągach cztery dni temu.
Wierzymy, że uda im się znaleźć lek.
W międzyczasie
dzielnice Balat, Ayvansaray oraz Yavuz Sultan Selim,
w których woda pochodzi z zakładu
Çelebi Mehmet,
gdzie po raz pierwszy znaleziono wirusa, są objęte kwarantanną.
Codziennie od 19.00 do...
Nie śpiesz się.
Wciąż jesteś ranna.
Spokojnie.
Skoro przyszłaś aż tutaj,
sytuacja musi być poważna.
Nie martw się.
Dzięki maści wszystko się zagoi.
Gdzie Hakan?
Jesteś silniejsza, niż się wydaje.
Widziałam, jak Wierni umierali od mniejszych ran.
Widziałaś mój telefon? Muszę pomówić z Hakanem.
Zrobiłaś już swoje.
Sprowadziłaś Obrońcę do tajnego sanktuarium.
Nie mogliśmy zostać w tamtym miejscu.
I nie zostaliście.
Teraz musisz wyzdrowieć.
Nie mogę tu zostać.
Hakan mnie potrzebuje.
Nie kieruj się emocjami.
Hakan jest bezpieczny, dopóki ma koszulę.
Ostrożnie.
Uważajcie na siebie.
Mamy więcej.
Ostrożnie.
Przestań, Rüya. Wystarczy.
Jesteśmy razem. Poradzimy sobie.
A ceną jest
pomoc tym ludziom, tak?
- Dziękuję. - Ostrożnie.
Wielkie cele mają wysoką cenę.
Ja już swoją zapłaciłem.
Przestań wypominać mi Leventa.
Wiesz, czemu się do niego zbliżyłam.
Bez obaw. Nie będę porównywał się ze służącym.
To dobrze.
Skoro przyznajesz mi rację,
zacznijmy szukać klucza.
Mam gdzieś, kto ma rację.
Zależy mi na nas.
Na nas.
Ty, ja
i ci ludzie.
Mogłaś nie rozpowiadać, że stworzyłaś formułę.
Panie Faysal!
Panie Faysal.
Kocham pana.
Dziękuję. Zaczekaj.
Proszę.
Mam dla ciebie radę.
Nie darz miłością ludzi, którym nie ufasz.
- Dobrze? - Tak.
Bo zawładną tobą wątpliwości,
a nie miłość.
Bardzo dziękuję.
Kontynuuj.
Bóg zapłać.
Mogę też dostać?
Hakan...
Wszyscy potrzebują twojej pomocy,
a ty wciąż nas ścigasz. Nie masz innych zajęć?
Daj mi formułę wirusa.
Chciałbym.
- Ale źle trafiłeś. - Przestań pieprzyć.
Daj mi formułę.
On mówi prawdę. Nie mamy jej.
Straciliśmy wszystko. Została jedna probówka.
Gdzie jest?
- Gdzie ona jest? - Twój brat ją ma.
To nie nasza wina.
Tylko Obrońcy.
Ironia losu.
- Panie Faysal. - Już idę.
Spójrz.
Kogo my tu mamy.
Znasz Hakana?
- Nie. - Dziwne.
Uratuje to miasto.
Pomoże nam wszystkim.
Ale najpierw puści Rüyę.
Dziękuję.
- W porządku? - Tak.
Związek między Obrońcą a Lojalną jest niebezpieczny.
Czasem bywa potężną bronią,
a czasem groźną bombą.
Co masz na myśli?
Mówisz, że nie powinnam być z Hakanem?
Jeśli chodzi o to, że wybrał mnie zamiast Nieśmiertelnych...
Nie.
To o co?
- Levent. - Puść.
- Levent. - Odjeżdżają.
Idziesz ze mną.
Chodź.
Zapraszam.
Jak znajdujesz takie miejsca?
W katalogu.
Chodź.
- Hakan! - Lepiej się czujesz?
Co się dzieje?
To on odpowiada za atak.
Co?
Zaciągnąłeś mnie tu, ale nie spocznę, póki Rüya nie zapłaci.
- Za późno. Rozprzestrzeniłeś wirusa. - Co?
Uwierzyłem jej.
Myślałem, że mnie kocha.
Nie do wiary, że w rodzie Obrońców jest taki zdrajca.
Gdzie wirus?
Wyrzuciłem go.
Potem mnie porwali.
Po co?
A jak myślisz?
Nawarzyłem sobie piwa.
Faysal jest wściekły, bo byłem z jego żoną.
Próbował się zemścić.
Ale zasłużył na to.
- A nawet na więcej. - To zemsta?
A co innego?
Spójrz na mnie.
Porwanie to nie wszystko.
Ocknąłem się w ciemnej celi.
Po chwili weszło czterech facetów.
Błagałem o litość, ale nie przestawali mnie bić.
I nie tylko.
Biczowali mnie po stopach.
Po plecach.
Wyrywali mi paznokcie.
Robili niewyobrażalne rzeczy.
Czemu cię wypuścili?
Oszalałeś? Nie wypuścili.
Uciekłem.
Nie możemy mu ufać.
Kurwa.
Musisz coś wiedzieć.
Co?
Wiem, kto stworzył wirusa.
Twierdzi, że ma lek.
Jak to?
W tamtej celi
nie byłem sam. Nie widziałem jej, było ciemno.
To chyba była młoda dziewczyna.
Nazywa się Nisan. Kazali jej stworzyć wirusa.
Wspieraliśmy się. Gdybym mógł,
ją też bym uwolnił, ale...
Gdyby mógł.
Gdzie ją trzymają?
Powiem ci.
Ale mam warunek.
Daj mi sztylet.
Mam dobre intencje.
Zemszczę się na Rüyi i ci go oddam.
Kpisz sobie ze mnie, kurwa?
Mów, gdzie ona jest.
Gadaj!
Kılıçhan w Balat.
Trwa tam kwarantanna.
Wtedy nie trwała.
Pieprzyć to.
Nie chcę, byś szedł tam sam.
Musisz dojść do siebie. I możesz się zarazić.
Nie napiję się przecież wody.
Wirus jest wszędzie.
Pozwól mi iść.
Nie będę sam.
No...
nie wiem.
Nie martw się.
Proszę zawrócić. Trwa kwarantanna.
Dorastałam tu.
- Muszę wejść. - Trwa kwarantanna.
Moja rodzina tam jest.
Nie mogę ich zostawić.
Nie dotykajcie mnie. Tam jest moja rodzina!
Muszę wejść!
Stój. Dokąd idziesz?
- Zawróć. - Dobra.
- Idziemy. - OK.
Spokojnie.
Odsunąć się!
Dla waszego własnego dobra.
Zaczynam się irytować. Odsunąć się!
UWAGA KWARANTANNA
Czego tu szukasz?
Nie twoja sprawa.
Gapisz się.
Widziałem, jak próbujesz wejść.
Mogę ci pomóc.
Niby jak?
Policja dba o granice, a my o odprawę celną.
Potrafię przemycić ludzi.
Już rozkręciłeś interes?
Pomagam potrzebującym.
Bystry z ciebie gość.
Szybko to rozgryzłeś.
Wszyscy raczej chcą uciec.
O co ci chodzi?
Nie musisz wiedzieć.
Wystarczy?
Lepsze to niż nic.
Chodź.
Jestem Burak.
Hakan.
Chodźmy.
Nisan?
Wychodzimy stąd.
Kim jesteś?
Wszystko ci powiem, ale musimy iść.
- Odejdź. - Dobrze.
Spokojnie.
Levent mi o tobie powiedział. Pamiętasz go?
Wszystko wiem.
Błagam. Nie zrobiłam nic złego.
Zmusili mnie.
Wiem. Będzie dobrze.
Nic nie wiesz. Oni będą nas torturować.
Mogę ci pomóc. Proszę, chodź ze mną...
Odsuń się!
- Idą. - Nie!
Musimy iść.
Co jest?
To dla ciebie.
Klucz.
Znalazłeś go.
Miałem go od dawna.
Brakuje fragmentu.
Chciałem go najpierw skompletować.
Ale skoro tak bardzo chcesz to skończyć,
powinnaś wiedzieć.
Teraz jedziemy na jednym wózku.
Rüya, chcę tylko być z tobą.
Od teraz wszystko będzie tak, jak chcesz.
A brakujący fragment?
Znajdę go.
Czas otworzyć przejście.
Dziękuję.
Siema.
Zobaczysz coś niezwykłego.
Inną stronę Stambułu.
Sieć tuneli pod miastem.
Dokładnie.
Mieszkali tu tylko bezdomni i tułacze.
Odżyły podczas epidemii.
Cześć.
Witaj, stary.
On jest ze mną.
Proszę.
- Dzięki. - Spoko.
- Dobra robota. - Dzięki.
Nieźle.
Jesteśmy.
To nasza miejscówka.
Pomagamy znajomym.
Aha.
Sprzedajecie rzadki towar po wysokich cenach.
Nie chodzi tylko o kasę. Dobrze nam życzą.
Tyle towaru dla paru miłych słów?
Pomagamy potrzebującym.
Mniejsza o to.
Zabierz mnie
do tego Kılıçhan.
- Gdzie to jest? Tam? - Tak.
Chodź.
Nie ma mowy.
Nie możemy iść.
Teraz wszędzie roi się od glin.
Ruszymy po godzinie policyjnej.
Śpieszy mi się.
I co?
Takie zasady ustalił rząd.
Musimy zaczekać.
Teraz nas złapią.
Ja tu dorastałem, ale ty?
Nie boisz się?
Nie martw się o mnie.
No dobra.
Uwaga, mieszkańcy.
Godzina policyjna
wprowadzona w Balat i Ayvansaray,
objętych kwarantanną z powodu epidemii,
wciąż trwa.
Zaczyna się o 19.00,
a kończy o 7.00.
Prosimy o udanie się do domów
i nieopuszczanie ich
pod żadnym pozorem aż do odwołania.
Uwaga, mieszkańcy.
Stój. Co robisz?
Wirus może być w wodzie.
Kurwa mać.
Chodź tu.
Spokojnie. Skończyłam biologię.
Pracowałam na zwłokach.
- Uciskaj. - Wiesz...
Słowo „zwłoki” nie brzmi pocieszająco.
Sama zawiążę.
Tylko ciasno.
Zrobili ci krzywdę?
Nie.
Nic mi nie jest.
Ale krzywdzili twojego kolegę.
Mogłam cię stąd wyciągnąć.
Nie martw się.
Hakan zaraz tu będzie.
Uratuje nas.
Wyjdziesz stąd.
Myślisz, że tego chcę?
Nie mogę tego znieść.
Tysiące ludzi cierpią przeze mnie.
A to nie koniec.
Wybacz. Nie wiedziałam, że tak się czujesz.
Nie wiesz, jak na mnie patrzą.
Widziałam po drodze jednego chorego.
Był wychudzony.
Wycieńczony.
Uśmiechnęłam się, chcąc mu dodać otuchy.
Spojrzał na mnie z nienawiścią.
Jakby pytał: „Czemu to zrobiłaś?”.
Wyobrażałam sobie, jak żyje bez wody.
Jak jego narządy wysychają.
Jak umrze.
Wtedy zrozumiałam, co zrobiłam.
Już za późno.
Nie mogę z tym żyć.
Niech mnie zabiją.
Niech to się skończy.
Nisan...
Posłuchaj.
To nie jest twoja wina.
Nie jesteś za to odpowiedzialna.
Ale możesz to naprawić. Mamy szansę.
Oto słynny Kılıçhan.
Możesz wracać.
Hej!
Stój!
Hakan?
W porządku?
Nisan?
Chodź.
Chodź.
No już.
Chodź ze mną.
Nisan!
Uciekajcie! Zajmę ich.
Nisan. Musimy iść.
Dobrze wiem, co czujesz.
Ty czujesz się winna z powodu choroby,
a ja dlatego, że nie mogę ochronić ludzi.
Ale możemy to skończyć.
Wyjdziemy stąd
i coś wymyślimy.
Dobrze?
Zaufaj mi.
Chodź. Wstawaj.
Hakan.
Hakan!
- Wszyscy na pokład! - Burak! Chodźcie.
Te kule...
Wyjaśnię ci, jak wysiądziemy.
Też jestem cały.
Przez ciebie prawie nas dopadli!
Opuściłem dostawę, by tu przyjść, a ty tak mi dziękujesz?
Zwolnij.
Kto to?
W porządku?
Co jest?
Coś cię martwi?
Czy ty o czymś wiesz?
Nie odpowiesz?
Sprowadzisz na ukochanego śmierć.
Nie.
Po prostu trochę mnie boli.
To nic takiego.
Tak.
Musisz tylko odpocząć.
Dzięki.
Czujesz się lepiej?
Jesteś zmęczona,
ale nie mamy czasu.
Powiedz mi, co wiesz o Rüyi i Faysalu.
Nie wiem. Był taki jeden facet. Dowodził porywaczom.
Jesteś pewna?
Levent zniknął.
Co tu robisz?
Uwierzyłem ci.
- Mówiłaś, że będę nieśmiertelny. - Chcesz umrzeć?
Odpieprz się.
Myślisz, że po tym wszystkim boję się śmierci?
Chcę dostać odpowiedź.
Czy to wszystko było kłamstwem?
Mogłaś po prostu poprosić.
Tortury nie były potrzebne.
Pewnie poszedł do Rüyi.
Mówiłaś, że był jeden facet.
Kto to? Wiesz coś?
Widziałam go raz przez szparę w drzwiach.
Jak wyglądał?
Nie widziałam twarzy.
Miał coś na sobie.
Jakby pelerynę. Zieloną.
To on zarządzał tymi oprawcami.
Na pelerynie był symbol.
- Narysujesz go? - Spróbuję.
Tortury? O czym ty mówisz?
Jak to? O tym!
Coś takiego.
Wezyr.
Siódmy Nieśmiertelny.
W końcu.
To jak?
Pomożesz nam?
Potrzebuję czegoś. Czyjejś krwi.
Przynieśli mi ją do laboratorium.
Leventa? To mój brat.
- Możesz wziąć moją. - Nie.
To nie to samo. Nie zadziała.
Pieprzcie się.
Rüya!
Co to było?
Nie wiem.
Levent!
Levent?
Napisy: Kinga Stańdo
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.