All language subtitles for Sniffer s04e07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dzisiejsza konferencja podsumuje wyniki tego kwarta艂u.

Szanowni Pa艅stwo, my nie tylko kontrolujemy jako艣膰 偶ywno艣ci.

Jeste艣my, bez przesady, stra偶nikami zdrowia naszych obywateli i mam

przyjemno艣膰 og艂osi膰 najlepszych inspektor贸w kwarta艂u. A pierwszy z

nich to pan Borys Komarowski.

Jestem zaszczycony.

Wielki zaszczyt.

Karetk臋, szybko.

Nie, kiedy szed艂, jeszcze nic mu nie by艂o. Ale kiedy zacz膮艂 m贸wi膰, zatoczy艂

si臋 i od razu upad艂.

Sprawdzi艂em puls, zrobi艂em mu masa偶 serca.

Nie wiedzia艂em, co jeszcze mo偶na zrobi膰.

Jaki艣 czas przed 艣mierci膮 by艂 we w艂oskiej restauracji. Wyczuwam zapach

mozzarelli i kapar贸w. Jest te偶 zapach pirosiarczynu sodu.

Co to jest? Silny alergen. Jest u偶ywany w przemy艣le spo偶ywczym przy produkcji

sok贸w, piwa i wina jako retardant piany.

Cholera.

Pirosiarczyn w wysokim st臋偶eniu.

Panie Wiktorze?

By艂 w kieszeni zmar艂ego.

Jest pi臋kny.

Musia艂 bardzo kocha膰 swoj膮 偶on臋.

Przyczyna 艣mierci?

Uduszenie z powodu obrz臋ku dr贸g oddechowych. Przypuszczalnie o

charakterze alergicznym.

Napi ro艣arczyn sodu? Nie wiem.

Max, przes艂uchaj kelner贸w.

Nie widz臋 nic z艂ego. B艂ona 艣luzowa w normie.

Pomy艣la艂em, mo偶e warto by odzyska膰 wspomnienia.

Tak, to Bore艅ka.

Co za koszmar.

Prosz臋 t臋dy.

Czy pani m膮偶 mia艂 alergi臋?

Tak, na nabia艂 i orzeszki ziemne. A na pirosiarczyn?

Co to jest?

W kieszeni pani m臋偶a znaleziono pier艣cionek.

O m贸j Bo偶e.

M贸j kochany Bore艅ka.

Prosz臋 przymierzy膰.

Tak, bardzo kocha艂.

Tylko nie swoj膮 偶on臋. To na pewno ten pier艣cionek?

Prosz臋 o zwrot dowodu.

B臋dzie dobrze.

Niech pan zaczyna.

Stop!

Deklaracja dochod贸w za ostatnie p贸艂 roku.

Tak, skromnie. A to nieruchomo艣膰 zapisana na 偶on臋 Komarowskiego.

A 偶ona nigdzie nie pracuje.

I jeszcze to.

Zakup luksusowego samochodu miesi膮c temu zarejestrowany na 偶on臋.

Korupcja. Mamy list臋 firm kontrolowanych przez Komarowskiego?

Pracuj臋 nad tym. Co ujawni艂o przes艂uchanie kelner贸w?

Naczynie z lemoniad膮 by艂o otwarte.

Ka偶dy m贸g艂 doda膰 pirosiarczyn.

Odkry艂em co艣.

Komarowski cz臋sto dzwoni艂 do abonenta o nazwie Lonia 100.

Dzwoni艂 zwykle wieczorem.

Zidentyfikowa艂em miejsce, gdzie by艂a przyj臋ta wi臋kszo艣膰 po艂膮cze艅 do tego

Loni. 100?

100 Loni jest w dziwnym miejscu. Restauracja w艂oska Il Scaramuccia.

W艂oska restauracja.

Przed 艣mierci膮 odwiedzi艂 w艂osk膮 restauracj臋. Wyczuwam zapach mozzarelli

i kapar贸w.

Dawno nie by艂em we w艂oskiej restauracji.

Worek ambu.

Tutaj nie ma.

Cholera.

Lebediew, nie wzywa艂em ci臋.

Potrzebuj臋 pieni臋dzy na wydatki operacyjne.

Jestem teraz zaj臋ty.

Zosta艂em wezwany do ministerstwa na zebranie.

Wr贸c臋, to co艣 wymy艣limy.

Zrozumia艂em.

Dlaczego nie powiedzia艂e艣 mi, 偶e mia艂e艣 operacj臋 na sercu? Nie na sercu.

Usun臋li mi kul臋 z worka osierdziowego.

Uda艂o si臋 panu co艣 przypomnie膰?

Wi臋cej 偶adnego pr膮du.

Dobra, bruschetta to troch臋 taka kanapka, prawda?

Mo偶na i tak powiedzie膰. Jest podawana jako przystawka przed aperitifem.

W takim razie poprosz臋 bruschetta.

Co jeszcze?

Nic wi臋cej.

A pan?

Szklank臋 wody.

To wszystko?

Tak.

Pa艅skie zam贸wienie to jedna brusketta i jedna szklanka wody.

Wszystko w porz膮dku?

Niekt贸re eksperymenty s膮 niebezpieczne dla zwierz膮t, wi臋c robi si臋 je na

ludziach.

Dobra, bierzmy si臋 do roboty.

Ciekawe, kim jest ten Lonia 100?

Chwileczk臋.

A pan nie w ministerstwie?

Rzecz w tym, 偶e zebranie odwo艂ali.

Tak, bywa.

Reszta o tym wiedzie膰 nie musi.

Jasne.

A to zabawna historia.

Bruskietta.

Szklanka wody.

Rachunek prosz臋 zanie艣膰 do tego stolika za 艣ciank膮.

Przepraszam. I przekaza膰 s艂owa od Lebiediewa. Wydatki operacyjne.

Halo? Czy mo偶e pani podej艣膰 do naszego stolika?

Tu jeste艣my.

Tutaj.

Jest tak, jak my艣la艂em.

Zabawimy si臋 w kopciuszka.

S艂ucham? Prosz臋 usi膮艣膰.

To niew艂a艣ciwe.

P贸艂kownik Wiktor Lebiediew z SBR.

Prosz臋 usi膮艣膰.

Prosz臋 przymierzy膰 ten pier艣cionek.

No 艣mia艂o.

Zna pani Borysa Komarowskiego?

Nie. Elena.

Kuzmina.

Elena Kuzmina, poniewa偶 chodzi o morderstwo. Zanim odpowie pani na moje

pytania, prosi艂bym dobrze si臋 zastanowi膰.

Prosz臋 powiedzie膰, czy zna pani Borysa Komarowskiego?

Tak.

By艂a pani jego kochank膮?

Nie. To znaczy, tak, by艂am.

Chcemy si臋 pobra膰.

O co dok艂adnie chodzi?

Dok艂adnie tak by艂o. To nie wszystko.

Nie rozumia艂em tego wtedy. Taki wiek.

Poproszono mnie o przekazanie panu tego.

Odlebiediewa. Koszty operacyjne.

Nigdy nie dzwoni艂am do niego pierwsza.

Zawsze sam do mnie dzwoni艂, 偶eby nie wkopa膰 si臋 przed 偶on膮.

I nie dziwi艂o pani to, 偶e ju偶 przez kilka dni do pani nie dzwoni?

Nie.

Borys uwielbia艂 robi膰 niespodzianki.

M贸j Boreczka.

Tania, czas ju偶 do domu.

Ju偶.

Dzie艅 dobry.

Dzie艅 dobry.

Odkry艂em co艣.

Komarowska by艂a dwukrotnie zam臋偶na, a jej pierwszy m膮偶 te偶 nie 偶yje.

Nie, 偶yje i ma si臋 dobrze. Nazywa si臋 Grigoryj Sieliezniow. Pracuje jako

inspektor w tym samym biurze kontroli jako艣ci C. Komarowski i by艂 na tej samej

konferencji.

Wezwi Sieliezniowa i Komarowsk膮 na przes艂uchanie, ale osobno.

To dla ciebie.

Co to jest?

Nie wiem.

Kurier przeni贸s艂 dzi艣 rano.

Lena, mo偶e we藕miesz wolne?

Nie, wol臋 pracowa膰.

To ogarnij si臋.

Co 艂膮czy pani膮 i pani by艂ego m臋偶a Grigoria Silesniowa?

Nie rozumiem pytania.

Nic nas nie 艂膮czy.

Kiedy ostatnio si臋 widzieli艣cie?

Sze艣膰 lat temu, w Urz臋dzie Stanu Cywilnego, kiedy si臋 rozwodzi艂am.

Kiedy ostatni raz widzia艂 si臋 pan ze swoj膮 by艂膮 偶on膮 A艂膮 Komarowsk膮?

A艂膮?

Dawno. Nie pami臋tam kiedy.

Dlaczego pan pyta?

Czy jej te偶 co艣 si臋 sta艂o?

Nie, jest ca艂a i zdrowa.

Na jakie 艣rodki kupi艂a pani ten samoch贸d?

Przecie偶 pani nigdzie nie pracuje.

Na te pytania b臋d臋 odpowiada膰 tylko przed przedstawicielem Urz臋du

Skarbowego.

Wie pani, 偶e drugi ma艂偶onek zdradza艂 pani膮?

Co za dziwne pytania.

Podejrzewa mnie pan o co艣?

Pani m膮偶, skromny urz臋dnik pa艅stwowy, nabywa rzecz, kt贸rej warto艣膰 przekracza

kilkakrotnie jego dochody.

呕eby nie wzbudzi膰 podejrze艅, t臋 rzecz zapisuje na pani膮. I nagle dowiaduje si臋

pani, 偶e m膮偶 ma m艂od膮 kochank臋.

W przypadku rozwodu dosta艂by po艂ow臋 wsp贸lnego maj膮tku.

Z zemsty i egoistycznych pobudek decyduje si臋 pani go zabi膰.

Wiedzia艂a pani, 偶e mia艂 alergi臋. Wystarczy艂o tylko znale藕膰 wsp贸lnika, aby

podsypa艂 alergen w lemoniad臋 Komarowskiego, zapewniaj膮c tym samym 100

% alibi.

Pi臋kna opowie艣膰.

Ma pan dowody?

Bardzo kiepski z pana detektyw.

Nie ze mn膮 te numery.

Prosz臋 podpisa膰 przepustk臋.

Dowiedzieli si臋 wszystkiego i teraz wzi臋li mnie pod lup臋.

Nie wiem, co robi膰.

Co mam robi膰? Halo, s艂yszysz mnie?

Tak.

Trzeba si臋 pozby膰 tego wodorosiarczynu.

Zrozumia艂e艣? Tak.

Sto lat.

Twoje zdrowie.

Panie Wiktorze, napije si臋 pan z nami coli?

Trzy gwiazdkowej.

Moje urodziny.

Dobra, dawaj.

W艂膮cz muzyk臋. Edward Grieg.

Playlista kolacja? Tak.

Dobra, to ju偶 ostatni.

Panie Wiktorze, w domu 偶ony, dzieci, a to jest biuro, a nie bar.

Jeszcze p贸艂 godziny i...

Pi臋tna艣cie minut.

Najlepszego.

Najlepszego.

Przyspieszamy.

Po艂膮czenie przychodz膮ce. Irina Nordin.

Odbierz telefon.

Tak?

Dobry wiecz贸r, tu Irina.

Szukam Wiktora. Wie pan, gdzie on jest?

Nie mam z nim 偶adnego kontaktu, martwi臋 si臋. Nie mam poj臋cia.

Przepraszam.

Wy艂膮cz muzyk臋.

Powt贸rzy膰?

Wypadek.

Pr贸bowa艂a zniszczy膰 dowody. Po艣lizgn臋艂a si臋, upad艂a.

Uderzy艂a ty艂em g艂owy o kamie艅.

Pr贸bki torby i proszku.

O, nasza zguba.

Cze艣膰. Ty ju偶?

Pirosiarczyn. I to w du偶ym st臋偶eniu. To wszystko, co mog臋 powiedzie膰.

Mog艂a艣 mnie obudzi膰.

Prosz臋.

Prosz臋 usi膮艣膰. Kelner zaraz podejdzie.

Lena, znowu przysz艂a paczka do ciebie.

Kto jest nadawc膮? Nie napisane. Podpis tutaj.

Co to za chore 偶arty?

Lena, mo偶e zadzwonimy na policj臋?

Czego chcesz?

Prezent dla Roberta. On wszystko ma, niczego nie potrzebuje. Nie wpu艣cisz

w艂asnej matki? Nie. Ten numer nie przejdzie.

Przysz艂am przeprosi膰.

Dostan臋 herbaty?

Ekspertyza gotowa? Jeszcze nie.

A s艂owami?

Gdyby upad艂a i uderzy艂a o kamie艅, by艂oby liniowe p臋kni臋cie czaszki. A ona ma

wg艂臋bione z艂amanie ko艣ci potylicznej.

Kto艣 j膮 mocno uderzy艂 w potylic臋 t臋pym przedmiotem.

Oto ekspertyza. Co si臋 sta艂o? Nic. Czy to z powodu wczorajszego?

Domy艣lny jeste艣. Nie wolno mi wyj艣膰 po pracy na szklank臋 piwa?

Wolno. Nikt nie odbiera ci twojej 艣wi臋tej wolno艣ci.

A telefon w piwie utopi艂e艣?

W艂a艣ciwie to bateria pad艂a.

Ostatnio du偶o my艣la艂am o Was.

Musia艂am by膰 z艂膮 matk膮.

Pozwoli艂am Ci podejmowa膰 zbyt wiele samodzielnych decyzji, przez

kt贸re pope艂ni艂a艣 w swoim 偶yciu wiele b艂臋d贸w.

Ale los da艂 ci drug膮 szans臋, a ja jako matka nie pozwol臋, 偶eby si臋 zmarnowa艂a.

O czym ty m贸wisz?

M贸wi臋 o ojcu twojego dziecka.

By艂am u niego.

I przyzna艂 si臋 do wszystkiego.

Co?

Tak, jest troch臋 dziwny, ale mimo to jest zamo偶nym i niezawodnym cz艂owiekiem.

My艣l臋, 偶e musisz odbudowa膰 wasze stosunki.

Nie wa偶 si臋 wi臋cej wtr膮ca膰 w moje 偶ycie. Jestem twoj膮 matk膮 i wiem lepiej od

ciebie, czego potrzebujesz. Nie wa偶 si臋 wi臋cej wtr膮ca膰 w moje 偶ycie.

Ale to on ci臋 wyci膮gn膮艂 z wanny, kiedy... Wyno艣 si臋.

Wariatka. Wyno艣 si臋.

A ja chcia艂am zrobi膰 aborcj臋.

E131.

Siljezni贸w wylecia艂 w delegacj臋 wczoraj o 16.20, a jego by艂a zosta艂a zabita

mi臋dzy 19 a 22.

To nie on.

Potrzebuj臋 kilka butelek zielonego irlandzkiego piwa od r贸偶nych

producent贸w. A chipsy i orzeszki bra膰?

Nie musisz. I jeszcze butelk臋 jasnego bezalkoholowego. Czekam.

Co on kombinuje?

Nawet nie wiedzia艂em, 偶e co艣 takiego istnieje.

Wypuszczaj膮 tylko jeden rodzaj.

Jasne bezalkoholowe.

Nie chcesz?

To co?

Za przyja藕艅.

Ciekawe.

Nasi s艂owia艅scy przodkowie wa偶yli zielone piwo na d艂ugo przed

Irlandczykami.

Zabawne.

Za Irlandczyk贸w.

E131. Co za E131. Barwnik spo偶ywczy.

Uwielbiam s艂owo spo偶ywczy w po艂膮czeniu ze s艂owem barwnik.

Inna nazwa to b艂臋kit pantotenowy.

Otrzymuje si臋 go w wyniku syntezy ze smo艂y w臋glowej.

To dlatego E131 powoduje reakcje alergiczne, zaburzenia 偶o艂膮dkowo

-jelitowe, pokrzywk臋 i ataki astmy.

A ja prawie ci uwierzy艂em.

Dlaczego s膮dzisz, 偶e barwnik jest niebieski, je艣li piwo jest zielone?

Piwo jest 偶贸艂te.

Barwnik jest niebieski. Co otrzymasz, gdy zmieszasz kolory?

Teraz piro siarczyn.

Retardant pijany w produkcji sok贸w i piwa.

Tkanina worka jest przesi膮kni臋ta zapachem chmielu i E131, wi臋c soki

odpadaj膮. Pozostaje piwo, zielone.

Jeden rodzaj, m贸wisz?

Irlandzkie zielone. Wyprodukowano przez kompani臋 piwn膮 Arktyka.

Arktyka.

Miesi膮c temu Komarowski przeprowadza艂 inspekcj臋 ich browaru i nic nie znalaz艂.

Tydzie艅 p贸藕niej jego 偶ona kupi艂a sobie drogi samoch贸d.

B臋dziesz mia艂 zaj臋cie. Jutro.

S艂uchaj, taka sprawa... Co?

Znowu?

Mog臋 dosta膰 r臋cznik?

Ma pan go艣cia. To Julia.

W艂膮cz mikrofon.

S艂ucham.

Ja na chwil臋. Mam dziecko w samochodzie. Otw贸rz wind臋.

Witaj, Julia.

Przysz艂am przeprosi膰 za moj膮 matk臋-wariatk臋.

Przychodzi艂a do ciebie, prawda? Z jakiego艣 powodu wbi艂a sobie do g艂owy, 偶e

Robert jest tw贸j.

Prosz臋 ci臋, nast臋pnym razem jak si臋 pojawi, wyja艣nij jej, 偶e Robert nie jest

twoim dzieckiem.

Ona mnie nie s艂ucha.

Najwyra藕niej nast膮pi艂y nieodwracalne starcze zmiany.

S艂uchaj, ja... Nie trzeba si臋 usprawiedliwia膰. Oboje jeste艣my doro艣li.

Ka偶dy ma swoje 偶ycie.

To wcale nie... Nie musisz nic m贸wi膰.

Nie b臋d臋 ci przeszkadza膰. Mi艂ego.

Cze艣膰.

Czemu mnie to nie dziwi?

Mo偶na by艂o si臋 tego spodziewa膰.

To prawda.

Oko艂o trzech tygodni temu mieli艣my nag艂y wypadek. W magazynie przepad艂a torba z

pirosiarczynem. To straszna trucizna.

Komarowski przyje偶d偶a艂 do Was na inspekcj臋 z tego powodu? Mi臋dzy innymi.

Komarowski napisa艂 w swoim raporcie, 偶e nie wykry艂 偶adnych nieprawid艂owo艣ci w

zak艂adzie. Poszed艂 nam na r臋k臋. Po ludzku. Prosz臋 zrozumie膰, je艣li

zacz臋艂oby si臋 dochodzenie, to produkcj臋 trzeba by zatrzyma膰, a konsumenci

zostaliby bez swojego ulubionego napoju. Dbacie o konsument贸w.

Przeprowadzili艣my nasze w艂asne wewn臋trzne dochodzenie. I? Nic.

T臋dy.

Prosz臋 to koniecznie za艂o偶y膰.

Jasna cholera.

Prosz臋.

To wszystko pirosiarczyn? Nie, tu s膮 barwniki i 艣rodki wspomagaj膮ce

fermentacj臋.

Kola, 艣lepy jeste艣?

Dobrze jest.

To ciekawa sprawa. Gdyby Komarowski zainicjowa艂 dochodzenie zamiast wzi膮膰

艂ap贸wk臋, mo偶e pozosta艂by przy 偶yciu.

Korupcja zabija.

Gotowe.

A to numer.

Oto lista pracownik贸w, kt贸rzy mieli dost臋p do magazynu.

Podoba si臋?

Wspania艂e, prawda?

To by艂 m贸j pomys艂, 偶eby na kalendarz da膰 zdj臋cia pracownic zak艂adu. Na hali

produkcyjnej nie wida膰. Pracownice fabryki?

Ta po lewej te偶?

Kuzmina? Tak, pracowa艂a u nas.

Najpi臋kniejsza modelka. Niestety zrezygnowa艂a. Chocia偶 zaproponowa艂em

jej... podwy偶k臋.

Tak, pracowa艂am w Arktyce dwa lata temu. Potem zrezygnowa艂am. Dlaczego?

Przez dyrektora?

Ju偶 zgin臋艂y dwie osoby. Pani mo偶e by膰 nast臋pn膮 ofiar膮.

Zwolni艂am si臋, bo Borys nalega艂.

By艂 zazdrosny o mojego dyrektora.

Dyrektor m贸g艂 grozi膰 Komarowskiemu przez pani膮?

P贸艂 roku temu zacz臋艂y dzia膰 si臋 dziwne rzeczy.

Przysy艂ano mi lalki, kt贸re by艂y ubrane, a raczej rozebrane.

Pewnego dnia znalaz艂am w pude艂ku list.

Rzu膰 go, bo po偶a艂ujesz.

Potem to si臋 sko艅czy艂o, ale niedawno po 艣mierci Borysa znowu.

Zosta艂y jakie艣 lalki? Tylko jedna.

Ostatnia.

Wiem, kto wys艂a艂 t臋 lalk臋.

Sergiusz. Cze艣膰.

To ty?

Co ty tutaj robisz?

Pomy艣la艂am, 偶e przyjd臋 do ciebie.

Chc臋, 偶eby艣my byli razem.

Ty te偶 tego chcesz.

Pami臋tasz, jak zabra艂e艣 mnie do kina?

Tylko raz, co prawda.

To by艂a moja wina.

Sama nie chcia艂am wi臋cej. By艂am g艂upia.

Nie rozpozna艂am prawdziwych uczu膰.

Zatrzyma艂am tw贸j prezent.

Super, prawda?

Schowaj to.

Dlaczego? Podoba mi si臋.

Schowaj, powiedzia艂em.

Dlaczego to tylko lalka?

Czy nie tylko?

Jeste艣 pewien, 偶e nie ma broni?

呕artowa艂am.

Wa偶ne jest to, 偶e mo偶emy by膰 razem i nikt nie mo偶e nam przeszkodzi膰.

Ju偶.

Jestem ci nawet wdzi臋czna, 偶e wybawi艂e艣 mnie od tego starego koz艂a.

To ty zabi艂e艣 Borysa, prawda?

Widzia艂e艣, jak dosta艂 ataku, kiedy robotnicy rozsypali torb臋 z tym

pirosiarczynem.

Sam dzwoni艂e艣 po lekarzy.

Nawet im pomaga艂e艣.

Jeste艣 pijana, czy co?

Id藕 si臋 przespa膰.

Cholera.

Lena, koniec. Id藕 st膮d.

Ju偶 dosy膰. Odejd藕.

Widzia艂am, jak podgl膮dasz mnie w restauracji.

Jeste艣 maniakiem.

Zbocze艅cem.

Uciekaj st膮d.

Zabi艂e艣 Borysa. To ty jeste艣 morderc膮.

Zamknij si臋.

Borys by艂 prawdziwym m臋偶czyzn膮, nie to co ty.

Frajer. Nerd pieprzony.

Chcesz do swojego Boryska?

U艂atwi臋 ci to.

Wchodzimy.

Zaraz spotkasz si臋 ze swoim Boryskiem, suko.

Tutaj.

Kurwa ma膰.

St贸j!

No ju偶, ju偶 po wszystkim.

M贸wi艂em, uciekaj. Dlaczego mnie nie pos艂ucha艂a艣?

Nie wiem, chcia艂am mie膰 to ju偶 za sob膮.

Nie chcia艂em nikogo zabija膰. Po prostu chcia艂em odci膮gn膮膰 tego dupka od Leny.

Jak pan si臋 pozna艂 z Komarowsk膮?

My艣la艂em, 偶e je艣li jej powiem, 偶e jej m膮偶 j膮 zdradza, zostawi艂by Len臋 w

spokoju.

Zrobi艂o si臋 jeszcze gorzej. Zdecydowa艂 si臋 na rozw贸d.

I w艂a艣nie wtedy pani A艂a wymy艣li艂a... C贸偶, a za co zabi艂 pan Komarowsk膮?

Przestraszy艂a si臋. Chcia艂a zwali膰 to na mnie.

Musia艂em.

Nie chcia艂em.

Wyprowadzi膰.

Co za czasy.

Do czego te baby mog膮 doprowadzi膰?

Je艣li wr贸c臋 do miejsca, w kt贸rym by艂em 30 lat temu i

u偶yj臋 tego, czy to mo偶e wywo艂a膰 stres?

Nie wiem, trzeba spr贸bowa膰.

Rozumiem. Dzi臋kuj臋.

A ty dok膮d? Na lotnisko.

Dzie艅 dobry.

Je艣li chodzi o wydanie cia艂a, to ekspertyza jeszcze nie zako艅czona.

Nie, ja w innej sprawie.

Jestem by艂膮 偶on膮 waszego eksperta.

Rzecz w tym,

偶e od bardzo dawna znam Wiktora Lebediewa i to bardzo dobrze. I chyba

zauwa偶y艂a pani, 偶e ostatnio jakby...

Zmieni艂 si臋 czy co艣?

I?

Ca艂kowicie rozumiem pani nieufno艣膰, bo w og贸le si臋 nie znamy.

Ale bardzo si臋 martwi臋 o Wiktora.

I chc臋 pani co艣 opowiedzie膰.

Oto m贸j numer telefonu.

Je艣li pani si臋 namy艣li, prosz臋 zadzwoni膰. B臋d臋 czeka膰. Do widzenia.

Do widzenia.

Czyta艂 Krzysztof Baranowski.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.