Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dzień dobry.
Tutaj.
Szybciej tutaj.
Cholera.
Zgon nastąpił o 9.11.
Co? Co się stało?
Tato.
Tatusiu.
Połączenie przychodzące. Talin. Odebrać połączenie.
Słucham. Dzień dobry. Musimy porozmawiać.
Robert,
cebula.
Cebula, Robert. Wąchaj.
Szukaj. Poszukaj cebuli, Robercie.
Wąchaj. Szukaj cebuli.
Co tu się dzieje?
Bawimy się.
Dlaczego nie zadzwoniłaś? Miałaś przyjść później.
Wiesz, zawsze się spieszysz, więc postanowiłam cię uszczęśliwić.
Idź maleńki do swojej mamusi.
Mamusia się za tobą stęskniła. Mój chłopiec, mój słodki chłopiec.
Wszystko w porządku, mój drogi?
A co to jest?
Nie widzisz? Cebula.
A co ona robi w zabawkach?
Bawiliśmy się. Szukaliśmy cebuli po zapachu.
Mamo, no co?
Myślałby kto, że nie widzę, do kogo Robert jest podobny? Nie jestem ślepa.
I lepiej rozwijać zmysł węchu dziecka od dzieciństwa.
Rozumiem Państwa ból i bardzo współczuję, ale musimy dopełnić pewnych
formalności. Ciało waszego ojca musi zostać przeniesione do kostnicy, aby
przygotować świadectwo jego śmierci.
Ale na co umarł?
Przykro mi, ale oboje wiemy, że pański ojciec miał poważną chorobę
onkologiczną.
Chorobę onkologiczną z dużą szansą na remisję.
Mógł z nią żyć i żyć.
Nie do końca pana rozumiem.
Chcę ustalić prawdziwą przyczynę śmierci mojego ojca.
Ma pan prawo.
Chce pan zadzwonić na policję? Nie.
Nie na policję.
Tak.
Dobrze, ale nie będę miał dużo czasu. Proszę o adres.
Co za histeria.
Powąchali cebulę, mój Boże.
Zabraniam eksperymentów na moim synu, rozumiesz?
Jakie eksperymenty? To była zabawa. Po co dramatyzujesz? Po twojej zabawie u
Roberta pojawiła się alergia. Teraz doskonale rozumiem, dlaczego zachorował.
Narażasz zdrowie mojego dziecka. Jeśli jesteś taka mądra, to sama go wychowaj.
I już nie przekroczę progu twojego domu.
Bardzo dobrze.
Siedź tu sama, zamiast rozwijać zdolności swojego dziecka, aby mogło
potem zarabiać tyle samo, co jego ojciec.
Ojciec Roberta nie ma żadnego super węchu.
Tylko nie myśl, że jesteś otoczona przez takie same idiotki jak ty.
Wynocha.
Z przyjemnością.
Nie poszczęściło ci się z matką, Robercie.
Wynocha.
Nie płacz, nie płacz.
Idiotka.
Kto to jest?
Co się dzieje?
Chlorek potasu.
Tego już za wiele.
Na co pan sobie pozwala?
W pokoju było sześć osób, w tym pani.
I jedna z tych osób wstrzyknęła do kroplówki śmiertelną dawkę chlorku
potasu.
Pana ojciec został zabity.
Co dalej?
Proszę zadzwonić do SBR.
Mam samolot. Wszystkiego dobrego.
Idiotka.
Nasze numery są dwupokojowe, dzięki czemu pacjenci się nie nudzą.
Współlokatorem Starikowa jest Igor Małyszew. Wczoraj on i Starikow grali w
szachy i bardzo się pokłócili.
Co się stało?
Starikow oskarżył Małyszewa o oszustwo.
Kłótnia była burzliwa. Obaj rzucali figurami szachowymi.
Starikow nawet rzucił w Małyszewa zegarkiem. Ledwo ich rozdzieliliśmy.
Nikt nikomu nie groził?
Po kłótni Małyszew chwycił się za serce, a Starikowowi skoczyło ciśnienie. Nie
mieli głowy do gruźb. Ale na wszelki wypadek odprowadziłem ich do pokoi. Co
to była za kroplówka? Kto ją przepisał?
Ja.
Przepisałem drotawerynę, aby zmniejszyć ciśnienie. A gdzie jest teraz pan Igor
Małyszew?
Zastanawiam się, ile kosztuje tu spędzenie starości.
Wszystko tu takie na bogato, jak w restauracji.
Proszę posłuchać.
Przeczytałem kupę kryminałów.
I wiem, że żeby zabić, muszę mieć motyw i możliwość.
Możliwości miał pan do woli. Zgadza się. A motyw?
Kłótnia po partii szachów?
Nie rozśmieszaj mnie, pułkowniku. Może pan jako współlokator wie, kto miał
motyw, by zabić Starikowa? Oczywiście, że wiem.
Jego najdroższa córeczka.
Możemy zabierać?
Losza ostatnio nie dogadywał się zbytnio z Anią, córką.
Często kłócili się, nawet w mojej obecności.
O co?
Ania bardzo czymś rozgniewała ojca.
Chciał nawet ją wydziedziczyć.
Wydziedziczyć?
Losza był bardzo bogatym człowiekiem. Nie wiedział pan?
Witam. Cieszę się, że pana widzę. Dzień dobry.
Co się stało?
Chce pan herbaty? Wilma?
Zrób herbatę naszemu gościowi.
Dzień dobry, bez cukru poproszę.
Zapraszam.
Proszę usiąść.
Czy zna pan ten rower?
To mój dziecięcy rower.
Skąd pan ma to zdjęcie?
Tak, czasem się kłóciliśmy.
Mój tata był władczym człowiekiem. Uważał, że powinnam być mu posłuszna we
wszystkim, zwłaszcza jeśli chodzi o moje życie osobiste.
No i choroba tatusia sprawiała, że każdy byłby zły i rozdrażniony, więc wyładował
na mnie swój gniew.
Więc to z powodu swojej choroby chciał pozbawić panią spadku?
Myślałam, że szuka pan zabójcy, a nie zbiera plotki.
Ale nie odpowiedziała pani na moje pytanie.
Kochałam ojca, co by nie było. I nigdy bym nie podniosła na niego ręki. Więc
szukajcie zabójcy gdzie indziej.
A gdzie pani była w nocy i rano w dniu śmierci ojca?
U siebie w domu. A co, oskarża mnie pan?
Nie.
Jeszcze nie. No to do zobaczenia.
Trzy dni później znaleźli pana w zupełnie innym miejscu.
Co się stało? Nie pamiętam.
Absolutnie.
I wtedy w dzieciństwie nie pamiętałem. W dniu, w którym pan zaginął w Gorhali,
popełniono mordarstwo. Może spróbuje pan coś sobie przypomnieć?
Niestety, oprzytomniałem dopiero w domu.
O tym, że zaginąłem, powiedział mi mój ojciec.
Pamiętam tylko, że postanowiłem zajrzeć na plac budowy, a potem...
Pańska herbata.
Dziękuję.
Proponuję udać się do Gorhali. Jest opuszczona. Może na miejscu wrócą do
pana jakieś wspomnienia.
Bardzo by nam to pomogło.
Z pacjentem lub jego bliskimi zawierana jest pięcioletnia umowa, podczas której
pensjonat zobowiązuje się do opieki nad pacjentem.
Koszt umowy obejmuje stałe zakwaterowanie, wyżywienie, opiekę,
zabiegi fizjoterapeutyczne.
A przed zamieszkaniem w pensjonacie każdy pacjent przechodzi pełne badanie
lekarskie, aby wykluczyć ewentualne poważne choroby. Na wypadek pojawienia
się takich chorób pacjenci są obowiązkowo ubezpieczani. Jeśli podczas
pobytu w pensjonacie pacjent zachoruje na coś poważnego, firma ubezpieczeniowa
w całości płaci za leczenie.
Nawet jeśli to rak?
I nawet jeśli rak, który nawiasem mówiąc, przytrafił się Starikowowi.
Jak długo Starikow przebywał w pensjonacie?
Około trzech miesięcy. Kto płacił za jego pobyt? Sam Starikow.
Był bogatym człowiekiem.
Rozpoznaje pan?
Nie bardzo.
Pamięta pan coś?
Co się stało na budowie?
Tyle tylko, że zostawiłem tu rower i przelazłem przez szczelinę w płocie. A
potem...
Z pensjonatem Złota Jesień współpracujemy już od trzech lat. Jest
to korzystne dla wszystkich.
Po pierwsze, pensjonat zabezpieczył się przed dużymi wydatkami w przypadku
nieprzewidzianych zachorowań swoich podopiecznych, a my poszerzyliśmy linię
produktów ubezpieczeniowych.
Ale to bardzo ryzykowne. Szanse zachorowania osoby starszej są znacznie
większe. Tak, ma pan absolutną rację. Dlatego nasi klienci przechodzą pełną
diagnostykę na ich koszt, oczywiście.
W ten sposób się ubezpieczamy.
Nasz program od trzech lat wykazuje bardzo dobrą skuteczność. To jest nasze
know-how. To nasz nowy produkt ubezpieczeniowy, przetestowany w naszej
fili. Healthy Insurance to duża europejska firma.
Sukces naszego programu zainspirował naszą centralę do wprowadzenia tego
produktu w innych krajach.
Często hipotetycznie Wasza firma ubezpieczeniowa mogłaby być
zainteresowana śmiercią Starikowa, aby nie płacić za kosztowne leczenie jego
choroby.
Healthy Insurance istnieje na europejskim rynku ubezpieczeniowym od
ponad 50 lat.
Nasza reputacja jest bez zarzutu.
Tak.
To idealne rozwiązanie dla towarzystw ubezpieczeniowych, gdy nikt nie
zachoruje i nie dochodzi do wypadku ubezpieczeniowego.
Ale przypadki są różne, a Healthy Insurance zawsze płaci.
Na przykład trzy lata temu dwóch naszych klientów poważnie zachorowało. I co?
Nikt nie umarł.
Nasza firma w pełni opłaciła ich leczenie. Jestem pewien, że Pan wie o
tym.
Co więcej, wiem z pierwszej ręki, co to jest poważna choroba i śmierć bliskiej
osoby.
Trzy lata temu mój ojciec zmarł na raka żołądka.
Moje kondolencje.
Proszę dać mi parasol i usiąść. Wilma, przekaż proszę naszemu gościowi jego
sprawę.
Przepraszam.
O której godzinie Anna Starikowa została poinformowana o śmierci ojca?
O 8.49.
I pojawiła się w pensjonacie o 9.11.
Więc 22 minuty.
Według niej przyjechała z domu, który znajduje się 30 kilometrów od
pensjonatu. Biorąc pod uwagę ruch drogowy, to...
Co najmniej 50 minut, ale nie 22.
Kochająca córka wyraźnie kłamie. W chwili śmierci ojca była gdzieś w
pobliżu.
Może nawet blisko.
Samochód Anny Starikowej pachnie jak tartak.
Maxim, trzeba znaleźć tartak w promieniu około 10 kilometrów od pensjonatu.
Chcę dostać się do tego miejsca.
O której ma pan samolot?
Zdążymy.
Kilka dni przed śmiercią ojca rozmawiałem z nim.
O czym?
Po tym, jak tata dowiedział się, że ma raka, od razu sporządził testament.
Zna pan jego treść?
Wszyscy znają. W przypadku śmierci ojca majątek miał zostać podzielony równo
między mnie i moją siostrę.
Ale podczas ostatniej rozmowy tata powiedział, że chce zmienić testament, a
nawet konsultował się w tej sprawie ze swoim prawnikiem. Co oznacza zmienić?
Zamierzał pozbawić Annie większości jej udziału w spadku.
Potrzebuję numeru telefonu prawnika pana ojca.
Rozpoznaje pan coś?
Byłem tu.
Pamięta pan coś jeszcze?
Nie.
Na lotnisko?
Ma pan gościa. Gość niezidentyfikowany.
Ała Georgiewna.
Włączyć mikrofon.
Słucham panią.
Dobry wieczór. Musimy porozmawiać.
Otwórz windę.
Jak interesująco.
A co jest we flakonach?
Zapachy?
Próbki. Tak dużo?
Herbata gotowa.
To dla porównań, tak?
Właśnie przyleciałem. Już późno.
O czym chciała pani ze mną porozmawiać?
Mieliśmy trudne stosunki.
Prawdopodobnie to też moja wina.
Kiedyś zażądałam od ciebie niemożliwego. Ale teraz dużo zrozumiałam i
przemyślałam.
I?
Naprawdę chciałabym to naprawić.
Poprawić stosunki.
Dla wnuków.
Wnuków?
Trudno wytrzymać z moją nienormalną córką.
Nawet ja tego nie potrafię.
Kiedyś obwiniałam cię o wszystko, co się między wami wydarzyło. Ale teraz zdaję
sobie sprawę, że się myliłam.
Przyjmij moje przeprosiny.
Nie jestem pijana ani nic takiego.
Więc jak?
Przyjmujesz moje przeprosiny?
No, nie spiesz się z odpowiedzią.
Między nami lata niedomówień, nieporozumień.
Rozumiem, że wszystkiego, co się wydarzyło, nie da się szybko naprawić.
Ale szczerze tego chcę.
Naprawdę.
Julia wszystko mi powiedziała.
Absurd.
Panie Oleksieju.
Nie ma go. Po dziesiątej będzie. Czego chciałeś?
Dla Bronickiej z dwunastego pokoju od jutra trzecia dieta.
Bronicka to była artystka. Ta, co chodzi w tych głupich kapeluszach. To ona? Tak.
A co się stało? Ma raka.
Ona też?
Normalnie jakaś epidemia.
Rozładuj. Który pan wynajmuje?
Wszystkie.
Anna Starikowa spędziła trochę czasu w tym domku.
A kto wynajmuje ten domek?
Wiem, kogo odwiedzała Anna Starikowa.
Tak, wynajmuję domek w Tartaku. To wygodne. Nie tracę czasu na dojazdy.
Gdzie był pan w noc morderstwa Starikowa? U siebie.
Sam? Tak.
Dowiedzieliśmy się, że ma pan intymne stosunki z Anną Starikową i w noc
morderstwa ona była z panem.
Tak.
To prawda.
Kochamy się.
Ale musieliśmy ukrywać nasz związek, ponieważ jej ojciec kategorycznie się
sprzeciwiał.
Ania po prostu nie chciała denerwować staruszka.
Wychodził pan z domu w nocy?
Nie. Czy ktoś oprócz Anny Starikowej może to potwierdzić?
Nikt.
Nie, to nie halucynacja. To wspomnienia.
Niestety wyrywkowe. I muszę się do nich dogrzebać.
Najprawdopodobniej pana wspomnienia są zablokowane na skutek stresu lub szoku.
I?
Aby spróbować odblokować wspomnienia, potrzebujemy nowego stresu. Celowego, że
tak powiem.
Dobrze. A jak wywołać ten celowy stres?
Czy nadal ma pan próbkę zapachu, który wywołał wspomnienie?
Tak.
Potrzebujemy tej próbki i...
Co? Niewielkie wyładowanie w celu wywołania stresu.
Może jestem człowiekiem psem.
Ale na pewno nie psem Pawłowa.
Testament pana Starikowa zostanie ogłoszony za tydzień.
Zgodnie z nim Anna i Olek Starikowowie otrzymają po 50% udziałów w holdingu
Agroprodukt, który należał do ich ojca.
Jak również po 50% całej reszty. Majątek ruchomy i nieruchomy, pieniądze na
rachunkach, gotówka, wszystko.
To znaczy sprawiedliwie.
Porówno nie zawsze znaczy sprawiedliwie.
O czym rozmawiał pan ze Starikowem jakieś półtora tygodnia temu?
Ma pan na myśli rzekomą zmianę testamentu?
Olek, syn Starikowa, panu o tym powiedział?
Tak, dlaczego rzekomą?
Widzi pan, Starikow bardzo martwił się o Anię, że zwiąże się z człowiekiem, który
będzie bardziej zainteresowany nie nią, a pieniędzmi.
Z tego powodu ciągle się kłócili.
Jest taki rodzaj silnych, niezależnych kobiet.
Wiem.
Ania miała romans.
Poważny. Z lekarzem z tego pensjonatu.
Starikow dowiedział się o tym i postanowił sprawdzić swojego
potencjalnego zięcia.
W jaki sposób?
Rozpuścił plotkę, że zamierza wydziedziczyć swoją córkę.
Jeśli uczucia pana młodego do Ani są szczere, żadne pozbawienie dziedzictwa
ich nie zmieni. A jeśli nie, to komu potrzebny taki narzeczony?
Pana klient był mądrym człowiekiem. Tak, był.
Słuchaj, nie możesz się poddać.
Musisz walczyć. Słyszysz? Walczyć.
Zostaw mnie w spokoju.
Przede wszystkim musimy dowiedzieć się, gdzie Stiebłow i Starikowa byli tej
nocy. Dobrze.
Zobaczysz, będziemy czekać godzinę.
Wszystko pokryte chlorem, a więc piesek
został zdyskwalifikowany.
Pora na prawdziwych fachowców.
Faktycznie chlor.
Więcej nie mogę.
Spędziłem pół godziny w parku.
Nie mogłem spać. A potem?
Poszedłem spać.
Po spacerze mi się udało.
Co spowodowało kłótnie między panem a Bronicką?
Kto panu powiedział?
Bufetowa.
No więc co?
Byliśmy z Olgą w związku, jeśli można tak powiedzieć.
Platonicznym oczywiście.
A kiedy dowiedziała się o swojej diagnozie, zamknęła się w sobie.
Przestała rozmawiać.
Próbowałem ją rozruszać, odwrócić jej uwagę od tego wszystkiego.
Jak długo jest pan w pensjonacie?
Już dwa lata.
A co?
Starikowa i Stiebow spędzili całą noc w hotelu Star Plaza.
Tam są kamery.
Dziękuję.
Zwiększona zawartość chlorku potasu we krwi.
Została zabita.
Potrzebuję dokumentacji medycznych wszystkich zmarłych w ciągu ostatnich
dwóch lat. Oczywiście.
Ma pan gościa. To Wiktor.
Cholera. Włączyć mikrofon.
Schronisko dla bezdomnych zostało przeniesione. Skontaktuj się ze służbami
socjalnymi. Ja służbowo. I przyniosłem ci owoce.
Czarno to widzę.
Otwórz windę.
Przejrzałem dokumentację medyczną tych, którzy zmarli w pensjonacie w ciągu
ostatniego roku i znalazłem cztery takie przypadki.
Pacjenci w podeszłym wieku zmarli nagle z powodu zatrzymania akcji serca po
zdiagnozowaniu raka.
Czy współczujący pacjent Małyszef ratuje swoich współmieszkańców przed
cierpieniem?
Początkowo myślałem tak samo, ale dla pewności zacząłem przeglądać
wcześniejszą dokumentację medyczną. Jeśli to Małyszew, to póki nie pojawił
się w pensjonacie, takich zgonów nie powinno być. I?
Ale były.
Jeszcze pięć podobnych przypadków, łącznie dziewięć zgonów w ciągu
ostatnich trzech lat.
Seryjne morderstwa.
Jakie seryjne morderstwa? Co za bzdury.
A zaczęły się jakieś trzy lata temu wraz z pojawieniem się pana firmy w
pensjonacie. A wcześniej ani jednego przypadku.
Nie wierzy pan w zbiegi okoliczności?
Jeśli chodzi o morderstwo, to nie.
Przepraszam.
A jak panu się podoba taki zbieg okoliczności, że w czasie tych dwóch
waszych rzekomych morderstw mam niepodważalne alibi?
W to pan uwierzy?
Prawdę mówiąc, medyczna ekspertyza jeszcze się nie skończyła i nie znamy w
pełni dokładnej przyczyny śmierci.
No widzi pan? Więc proszę o wybaczenie. Wszystkiego dobrego. Do widzenia.
Do widzenia.
I co znalazłeś? Ślady kłótni między gospodarzem gabinetu a inną osobą.
Kłótnia była tak poważna, że gospodarz rzucił w rozmówce szklanką.
Kto poza tobą może wywołać taką reakcję uspokojnej i zrównoważonej osoby?
Będziesz bardzo zaskoczony, gdy się dowiesz.
Co się stało? Dlaczego pan nie je?
A jaki sens?
Jaki to wszystko ma sens, jeśli zdiagnozowano u Ciebie raka?
Mój Boże, najpierw losza, potem oleńka,
teraz moja kolej.
Zabili go tym samym chlorkiem potasu.
Wyobrażasz sobie?
Słyszałam, że robią teraz jakieś wina bezalkoholowe.
Jak sok winogronowy? Nie, to wino.
Jakimś specjalnym sposobem usuwają stamtąd alkohol. Wietrzą, czy co?
Ciekawe. Ciekawe? Ależ to bzdura. Po co wino bez alkoholu?
Nie mam żadnych przyjaciółek oprócz ciebie.
To dlatego, że jestem Zouzą, tak?
Ja w zasadzie nie jestem z ołzą, ale też mam niewiele przyjaciółek. Czyli jestem
z ołzą.
Przestań.
Dobra. Sama wszystko doskonale rozumiem. Tak, taka właśnie jestem.
Właściwie jestem ci bardzo wdzięczna.
Mnie?
Tak.
Za co?
Że wyciągnęłaś mnie wtedy z psychiatryka.
Rzadko ktoś mi dziękuję.
Najczęściej jest na odwrót.
Po prostu rozczuliłaś mnie. Musimy częściej się spotykać.
Co ty do cholery wyprawiasz, co?
Mówiłem ci po starikowie, żebyś się uspokoiła i przystopowała.
Dlaczego trzeba było zabić Bronicką?
Z aktoreczką poszło czysto. Ten policyjny odkurzacz niczego nie wywąchał
z powodu chloru.
Dlaczego zabiłaś tego małyszewa?
Nie zabiłam go.
Oczywiście, sam sobie wstrzyknął chlorek potasu.
Kim jesteś, maniakiem?
Spodobało ci się i zabijasz dla przyjemności. A pampersy twojego tatunia
też wynosiłam dla przyjemności?
Zapomniałeś, jak kazałeś zrobić wszystko, co możliwe, żeby szybko umarł?
I kiedy już odwaliłam za ciebie całą brudną robotę, nie byłam wtedy
maniakiem? A kiedy poprosiłeś mnie, żebym załatwiła pierwszego staruszka, bo
twój genialny plan ubezpieczenia pensjonariuszy się nie powiódł, nie
byłam wtedy maniakiem?
Oczywiście.
Jeszcze jedna wypłata ubezpieczenia, a firma wykopie mnie do piekła.
Wtedy nie byłam maniakiem?
Bierzemy ich?
Nie, niech dalej rozmawiają.
Mogę rzucić okiem?
Nikt mnie nie zobaczy.
Nie wolno.
Pułkownik osobiście obiecał mi udział w akcji zatrzymania. Tylko na takich
warunkach zgodziłem się odgrywać trupa.
Proszę zostać tutaj. Zaraz się dowiem.
Dobrze ci za to zapłaciłem.
Płaciłeś i będziesz płacić za milczenie.
Ale z ciebie Franza.
A teraz czas na wjazd, bo się pozabijają.
Uwaga, wchodzimy.
Cicho, cicho.
Franca, tak?
Jesteś idiotą.
Chretyn.
Za mną.
Stój!
Bez głupot.
Powiedziałem bez głupot.
Przepraszam bardzo, że odszedłem.
Wersja polska na zlecenie Megogo Green Hat Studios.
Tłumaczenie Dinamoksem. Redakcja Dorota Pacyńska. Czytał Krzysztof Baranowski.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.