Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To ja zabiłam Erikę. Zabrała mi mężczyznę, którego kochałam. Wybaczcie
mi, jeśli możecie. Bella Osmołowska.
Dlaczego wydrukowała? Dlaczego nie napisała ręcznie?
Christian, Christian, przynieś drabinę.
Włókienka na linie idą w górę.
Czyli ciało zostało podciągnięte już po śmierci.
Morderstwo.
Arcydzieła Artura Gorodeckiego są od dawna i zasłuże niedoceniane w wielu
zakątkach globu.
Docikliwy umysł artysty próbuje zajrzeć w istotę rzeczy, zobaczyć je od środka.
Konflikt mechanizmów i biosfery, żywego i nieżywego, to główny motyw twórczości
Artura. Dziś macie Państwo możliwość zobaczenia jego prac.
Marino, proszę.
Artur Gorodecki specjalnie na tę wystawę stworzył nowe dzieło.
Rzeźbano się nazwę Alter Ego.
Jak żywy.
On będzie czy nie?
Nie wiem.
Żyła tytoniowa ekspandowana.
Znów ten cyrk na kółkach.
Co to jest żyła tytoniowa ekspandowana?
Odpadki produkcji tytoniowej.
Twarde żyły z liści są rozpulchniane, suszone, mielone i dodawane z powrotem
do tytoniu.
Więc ludzie palą odpadki.
Dokładnie.
Ci dwaj dotykali rzeźby.
Tak, my ją przywieźliśmy.
Rozpakowaliśmy, postawiliśmy, nakryliśmy draperią.
Skąd? Z pracowni.
Tak jak kazała pani Marina. Kto to jest?
Dziś rano odebrałam rzeźbę z pracowni. Była zapakowana.
Przekazał mi ją Sergiusz, technik, pomocnik Artura.
Ostatnio Artur mówił, że uwieczni się w sztuce.
Teraz wiadomo, o co chodziło.
Dziękuję bardzo.
Wiktorze!
Proszę spojrzeć.
Klub Biedne Owieczki. Tak.
Niezły klub.
Był. Kiedyś.
Dziękuję, panie Anatoliu.
To mój obowiązek.
Nie jadam słodyczy.
Wilmo?
Wyciągnij stare akta z okresu, kiedy Erika Latz zaginęła.
Morderstwa, kradzieże, wykroczenia.
Wszystko, co działo się w tamtym czasie w Talinie.
Dobrze.
Artur przygotował model w nocy. Rano przyszedłem, uruchomiłem prasę.
Utwardzenie tworzywa trwa 6 godzin.
Potem otworzyłem, sprawdziłem, czy nie ma defektów. Wszystko było dobrze.
Naturalistycznie.
Potem zapakowałem.
Pił pan wczoraj? Pewnie w towarzystwie.
Tak, trochę. Skąd pan wie?
To ten model?
Tak.
Zaraz. On był w rzeźbie, w tworzywie.
To co ja sprasowałem?
Kurde mol.
Gorodecki. Dwóch mężczyzn, 40-45 lat.
Orzech włoski.
Zabili go.
Dwóch niezidentyfikowanych o zapachu włoskich orzechów.
To wszystko, co mogę powiedzieć.
Kokaina. To Artura.
On zażywał.
Maksym, przyjedź natychmiast do pracowni Gorodeckiego. Zadzwoń do Piotrowskiego z
Wydziału Narkotyków i powiedz mu, że znaleziono kokainę.
Jest coś jeszcze.
Wiem, do kogo należała ta rzecz.
Ale chata.
Zapraszam do środka.
Czujcie się jak u siebie.
Napijecie się, panowie?
Czterdziestoletnia.
Nie, dziękuję.
Niezła kolekcja.
Tak, XVIII wiek.
Ale jednej figurki zdecydowanie brakuje.
Bóg wiatru, futen.
Skradziona.
Podejrzewam, że pokojówka.
Pokojówka nie ma z tym nic wspólnego.
Tak.
To on, mój futen.
Gdzie go pan znalazł? W pracowni Gorodeckiego.
Gorodecki.
Kiedy ostatni raz pan go widział?
Wczoraj wieczorem.
Był u mnie, a potem poszedł do klubu.
Jakie były wasze relacje?
Artur był bardzo utalentowanym artystą, ale... Ale?
Ostatnio prowadził nieodpowiedni tryb życia.
Alkohol, narkotyki, kobiety.
Czy nie tak zachowują się współcześni artyści?
Nie chodzi o Artura, chodzi o mnie.
Prowadzę poważną firmę doradztwa prawnego, w której reputacja jest bardzo
ważna.
Dlaczego Gorodecki przyszedł do pana wczoraj?
Żądał pieniędzy.
Próbowałem przemówić mu do rozumu, ale...
Zagroziłem nawet, że nie otworzę przygotowanej już wystawy, ale na
próżno. Między wami doszło do kłótni?
Niestety.
Jest pan pewien, że nie chce?
Pewien.
Piotrowski, wydział trzeci. Co macie?
Kokainę.
Co, zrobiliście już ekspertyzę?
No mamy przecież eksperta. Ekspert.
Rozumiem.
Nieźle.
Podzielmy na trzy części.
Czego mamy szukać?
Nie wiem.
Czegoś, co może dać podpowiedź.
Na co patrzysz? Zaczynaj. Czego nie rozumiesz?
Witam. Cześć.
Dawno cię nie było.
Byłeś chory?
Można tak powiedzieć.
Co jest z twoim ramieniem?
Rozliczałem klienta.
Masz whisky?
Pewnie.
40-letnią? 40-procentową.
50? 100.
Ekspertyza wykazała, że w torebce znalezionej w pracowni Gorodeckiego
znajduje się kokaina. Waga torebki to 23 gramy. Duża porcja. Proszę o przekazanie
mi dochodzenia w tej sprawie.
Przepraszam.
Co pokazała autopsja?
Nie jest jeszcze zakończona. Są pewne trudności z wydobyciem ciała z tworzywa.
Mogę nieśmiało powiedzieć, że śmierć była gwałtowna. Na szyi jest kilka
krwiaków, przypuszczalnie od nacisku palców.
Rozumiem.
Sprawa pozostaje w kompetencji Wydziału I.
Lebediew, informuj kolegę Pietrowskiego o postępach w śledztwie.
Spotkanie zakończone.
Dziękuję.
Artur często spał w warsztacie, więc jego nieobecność mnie nie zdziwiła.
Dzwoniła pani do niego?
Nie.
Ostatnio nie byliśmy w najlepszych stosunkach.
Kiedy mogę odebrać ciało męża?
Jak tylko zakończymy wszystkie czynności śledcze.
Czy mogę dostać ciało z powrotem tak, jak je zabraliście? W plastiku?
Artur chciał być pochowany w ten sposób. To artysta.
Czy piła pani wczoraj Wermut z Campari?
Tak. To mój ulubiony drink.
Skąd pan wie?
Oto pani przepustka.
Proszę nie opuszczać miasta do czasu zakończenia śledztwa.
Wermut z Campari.
Ten sam zapach. Dochodził od technika, który wykonuje rzeźby. To kochankowie.
Powąchaj, Robert.
Wąchaj. To kawa.
Wąchaj.
Chodźmy.
Chodźmy, chodźmy.
Szukaj kawy.
Szukaj.
Tato, może trochę ostrożniej?
No wreszcie.
Wołodia, pospiesz się.
Jestem zmęczona.
Masz.
Tato.
Pa, córeczko.
Chwileczkę. Chciałeś się pobawić z wnukiem. Następnym razem. Przepraszam.
Pa. Gdzie jesteś? Ile mam na ciebie czekać?
Boże.
Co z tobą?
Jezus Maria.
Chcę mieć swój udział w sprzedaży biletów.
To nie zależy ode mnie. Sprawami finansowymi zajmuje się pan Dimitri.
Czego chcesz?
Bzdura oczywiście, ale żona zmarłego prosi o wydanie ciała męża w plastiku.
Co?
Jeszcze nie wytrzeźwiałeś po ostatniej nocy?
Co to ma wspólnego?
Wszystko. Dziś też możesz nie przychodzić. Idź do swoich biednych
owieczek.
Ira.
Ira.
Co pani mówi?
Mówię, że to są rzeźby mojego męża i musi mi pan je oddać. Jak tylko wystawa
się skończy, na pewno oddam je prawowitemu właścicielowi. Mnie.
Pani, a może komuś innemu. Co to za dziwne sformułowanie? Nic nie rozumiem.
Powtarzam.
Prawowitemu właścicielowi.
Komuś, kto jest wymieniony w testamencie Artura.
W testamencie?
Jakim niby testamencie?
Daj, tylko spojrzę.
Niech ciocia zobaczy.
Okej, już po krzyku, zajączku. Nie widzę nic złego. Po prostu mała reakcja
alergiczna. Tak jak u twojego byłego. Naszego byłego.
Dzięki Bogu, że wszystko jest w porządku, bo tak się przestraszyłam.
Co powiesz na wino?
Wiesz, jak za starych dobrych czasów.
Skoro już tu jesteś.
Następnym razem, gdy będziesz chciała napić się wina, nie wykorzystuj zdrowia
dziecka, dobrze?
Naprawdę się bałam.
Bardzo kichał, płakał.
Kiedy coś się dzieje z Robertem, po prostu wariuję.
W porządku, przepraszam. Nie zrobię tego więcej.
Biorąc pod uwagę hulaszczy tryb życia Artura Gorodeckiego, Swietłana Gorodecka
mogła równie dobrze spiskować ze swoim kochankiem i zlecić zabójstwo męża.
A jaki motyw?
Po śmierci Gorodeckiego można podróżować po świecie z jego dziełami i żyć
śpiewająco. Samo morderstwo przemawia za tą wersją.
Prowokacyjne, ostentacyjne. Teraz wszyscy wiedzą, że taki artysta istniał.
Jasne.
Chodzi o to, że... Mogę u ciebie przenocować?
To nie hostel.
A ja tak sobie pomyślałem, coś ty nagle taki rozrzutny.
Tylko jedna noc.
Ja, Artur Gorodecki, będąc zdrowym na ciele i umyśle, po uprzednim zapoznaniu
mnie przez notariusza z ogólnymi wymogami kodeksu cywilnego, składam na
wypadek mojej śmierci następujące dyspozycje.
Cały mój majątek, gdziekolwiek się znajduje i na co składa, łącznie z
mieszkaniem, daczą, rzeźbami i prawami do nich, zapisuję mojej muzie
i ukochanej...
Marinie Hazarowej.
Nie zostawię tego tak.
Treść artykułów kodeksu cywilnego dotyczących prawa spadkowego wyjaśnił mi
notariusz. Testament ten przeczytałem na głos i jest on zgodny z moją wolą i
podpisałem go osobiście.
Zostawił wszystko tej szumowinie. Wszystko jej.
Nawet mieszkanie.
Wszystkie rzeźby.
No cicho, spokojnie.
Swoją drogą, te do kogo należą?
Do nikogo.
Są nieukończone.
Potrzebujemy PR-u.
Teoria o zmowie Swietłany Gorodeckiej z technikiem była obiecująca przed
dzisiejszym odczytaniem testamentu. I?
Proszę zwrócić uwagę.
Prawie we wszystkich rzeźbach Gorodeckiego znajduje się duży element
pusty w środku.
No i co?
Do niedawna o Arturze Gorodeckim wiadomo było tyle co nic.
Sprawdziliśmy, w jakich krajach odbywały się jego wystawy i okazało się, że
wszystkie były w Boliwii.
Nawet ja wiem, że Boliwia nie jest światowym centrum sztuki współczesnej.
Oficjalnym miejscem, w którym odbywały się wystawy, był na wpół porzucony
pawilon na obrzeżach La Paz.
Jak wiadomo, plastik nie przepuszcza zapachów, a to jedyny sposób na wykrycie
narkotyków podczas kontroli granicznych.
Prześwietlanie rzeźb nic nie daje.
Za tą wersją przemawia również fakt, że wszystkie rzeźby zostały zniszczone po
powrocie. Jak to?
Sztuka współczesna.
Contemporary art.
Rzeźby znajdujące się teraz w galerii wróciły z Boliwity dzień temu.
I jeśli nasza teoria jest poprawna, to możliwe, że te rzeźby zawierają teraz
kokainę. Musimy uzyskać zezwolenie na demontaż rzeźb.
Czy w ogóle zdajesz sobie sprawę, jaki szum się podniesie? A jeśli niczego tam
nie znajdziemy?
Już teraz piszą.
Oddajcie ciało wielkiego artysty.
Przy okazji, czy ekspertyza jest już gotowa?
Tak. Śmierć nastąpiła w wyniku uduszenia. W jamie ustnej Gorodeckiego
znalazłam kapsułkę z cyjankiem potasu.
Gorodecki nie miał jednak czasu, by ją przełknąć.
Próba zamaskowania morderstwa samobójstwem?
Jasne.
Wpłynęło podanie z prośbą o zwrócenie ciała artysty w takim samym plastiku, w
jakim zostało zabrane.
Oddam tak jak należy, bez żadnego plastiku.
Dobra.
Daję pozwolenie na rozbiórkę jednej rzeźby.
Jeśli są tam narkotyki, sprawa zostanie przekazana
Piotrowskiemu.
Spotkanie zakończone.
Poczekaj. Co?
Przepraszam, wczoraj za dużo wypiłem.
Gdzie byłeś całą noc?
Z którą biedną owieczką?
Z tą.
Mogłeś do mnie zadzwonić.
Właściwie to martwiłam się. Czekałam na ciebie.
Sama powiedziałaś, możesz nie przychodzić.
Czego to ja nie mówiłam?
No nie w pracy.
Zgoda?
Po raz ostatni.
Jasna cholera.
Tak.
Ktoś wcześniej odłączył sygnalizację. Drzwi wyważono.
Nikt nic nie widział ani nie słyszał.
Tam już zadeptane? Nie. Agentka i płatonow przyszli rano, zobaczyli i
wezwali nas.
Poleciłem im, żeby nikogo nie wpuszczali.
To robota Gorodeckiej.
To ona, jestem pewna.
Musicie ją aresztować i przesłuchać. To ona.
Wyjaśnimy to.
Ta sama dwójka.
Indium.
Indium?
Shisha? Gąsienica.
Jest taka duża.
Nie, nie Shisha. Ona pali bambus.
Kotek.
Ale ty jesteś... Kocurzy.
Stan stabilny. Brak alkaloidów i opiatów we krwi. To dziwne. Badania
kryminalistyczne wykazały, że w pojemniku, który powąchał, były ślady
kokainy. Sama substancja nie dostała się do organizmu. Myślę, że to reakcja na
zapach.
Kiedy dojdzie do siebie?
Nie wiem.
Jak się czujesz?
Dlaczego znowu przyszłaś do mnie, gąsienico?
Kto?
Idź sobie palić bambus.
Jak on?
Nie chcę mieć nic wspólnego z tym ćpunem.
Jak się masz?
Przyszłaś, moja kochana.
Chyba poczekam. Nie, zawołam pielęgniarkę. Przepraszam.
Dokąd ona?
Za gąsiennicą?
Nie milcz.
Powiedz mi, kotku.
Odleciałeś konkretnie.
Odleciałeś?
Artur całe swoje artystyczne życie poświęcił plastikowi.
Wypełniam jego ostatnią wolę. Chciał zostać pochowany właśnie tak.
Wybaczcie, trudno mi mówić. Straciłam męża, ukochanego człowieka.
Artystę przez duże A.
W kurczci Artura organizuję wystawę jego niedokończonych prac.
Dobranoc, Arturze.
Co się stało?
Gdzie jestem?
Kim jestem według ciebie?
Vidya, nic ci nie jest?
Dzięki Bogu.
Bardzo chce mi się pić.
Gdzie są moje rzeczy? Dlaczego ja w tym siedzę?
Miałeś...
Napad. Tak to nazwijmy.
Napad? Jaki napad?
Co robiłem?
Porozmawiajmy o tym później.
Tam w galerii, kiedy patrzyłeś na połamane rzeźby, powiedziałeś indium. Co
to znaczy?
Jest taki rzadki metal, więc to wszystko.
Czy mówiłem coś jeszcze? O jakichś zapachach?
Tak, ale nie miało to nic wspólnego ze sprawą.
Jak było na pogrzebie?
Wspaniale. Dużo pracy, wszyscy są zaintrygowani.
Czekają na wystawę niedokończonych, nieznanych wcześniej prac.
Więc ile już zrobiłeś? Robię trzeci. Nie wiem, jak go nazwać. Nieważne. Pomyślę o
tym później.
Co to jest?
Klimatyzacja, szafka nocna. Za mało, trzeba więcej.
Po pierwsze, plastik potrzebuje czasu na utwardzenie. Po drugie, skończyły mi się
pomysły. Jakie pomysły? Przecież był ćpunem. Weź wszystko jak leci. Przepiłuj
na pół, owiń gałązkami i do plastiku.
Potrzebujemy więcej rzeźb na wystawę. Badania wykazały, że wewnątrz rzeźb
znajdowała się kokaina. Atak wandali na wystawę to nic innego jak inscenizacja.
I wyjaśniliśmy jeszcze jeden, bardzo ciekawy szczegół. Nie potwierdziło się
alibi pomocnika Gorodeckiego. Wyznał, że Gorodecki na krótko przed śmiercią
zostawił bardzo ważny list.
W przypadku śmierci Gorodeckiego należy przekazać go policji. Gdzie jest teraz
ten list?
Zgodził się go przekazać w zamian za odstąpienie od ścigania i objęcie go
programem ochrony świadków.
W porządku, zajmiesz się tym jutro.
A teraz koniec spotkania.
Dlaczego Tatiana tak dziwnie na mnie patrzyła, gdy wychodziłem ze szpitala?
Czy coś się stało?
Nie ma czasu. Porozmawiamy o tym później.
Co się stało?
Powiedziałeś jej, że ją kochasz.
Nie.
Była też u ciebie Julia.
Jej też wyznałem miłość?
Może tak.
Zareagowała dość gwałtownie.
I nazwałeś mnie kotkiem.
Wiesz co? Pierdol się.
Naprawdę.
Powiedziałeś, że chcesz wiedzieć.
Dima, po jaki chuj urządzasz wystawę niedokończonych pomników?
Rzeźb. I jeden chuj.
Kim jesteście?
Oddasz sam czy pomóc? Co oddać? Kim wy jesteście? Skąd macie klucz?
Co robicie?
Gorodecki całkiem wyrwał się spod kontroli. Awanturował się, żądał
wystawy, groził, że nas wyda.
Sirgieju, błagam cię, odłóż tę broń.
Gdzie list?
Pomocy!
Nie chcesz po dobroci?
Co Gorodecki wiedział o mnie?
Absolutnie nic. Miał kontakt tylko ze mną.
To dobrze.
To bardzo dobrze.
Chcesz coś powiedzieć?
Krzyczeć nie będziesz?
Nic nie wiem o żadnym liście. Pomyliliście się. Proszę, puśćcie mnie.
Marina, w samą porę.
W samą porę.
Kto cię najął?
Czysto, panie pułkowniku.
Można wejść.
Co teraz robimy?
Pozbywamy się trupa.
To turecki dywan, ręcznie tkany. Tak, w więzieniu takich nie będzie. Może
pomożesz?
Wszystko przez ciebie. Po co było zabijać teraz Gorodeckiego i wsadzać go
do rzeźby?
Trzeba było się go pozbyć. Stał się niebezpieczny.
Gdyby twoje osiłki nie przesadziły, byłby to świetny akt.
Artystyczne samobójstwo.
Swoją drogą, już dzwonili?
Gdzie list?
Nieznany numer jeden, zabójca Gorodeckiego, miłośnik orzechów
włoskich.
I nieznany numer dwa.
Wiem, kto ich tu przysłał.
Nie ma połączenia. To dziwne, powinni już oddzwonić.
Nie było żadnego listu.
To pułapka, a ty w nią wpadłeś.
I ty też. Nie.
To twoje osiłki. O mnie nie wiedzą.
Boże, co robić?
Nie martw się, załatwię to. Naprawdę? Nie przejmuj się.
Co to?
Palenie zabija.
Płonie Twoja ulubiona 40-letnia whisky.
Kiedyś widziałam celników z psami sprawdzających rzeźby na lotnisku.
Pomyślałam, co tu wąchać, plastik nie przepuszcza zapachu.
W ten sposób narodziła się idea transportu.
Jak długo przemycaliście narkotyki?
Za drugim razem rozgryzł nas Piotrowski.
W zamian za przymknięcie oczu zaproponował, żebyśmy pracowali dla
niego, pod jego ochroną.
Brał dla siebie 70%. W zasadzie przez cały czas pracowaliśmy dla niego.
Dlaczego zabiła pani Platonowa?
Nikogo nie zabiłam.
To było samobójstwo.
Miało być szczere przyznanie się do winy.
Więc się przyznaję, ale ja nikogo nie zabiłam.
wyprowadzić.
Cześć. Musimy porozmawiać.
Witam.
A co, masz jedno krzesło dla przestępców i normalnych ludzi?
Coś się stało?
Znalazłam dobrego narkologa. Porozmawiaj z nim, jesteście przyjaciółmi.
Otwieram tę wystawę niedokończonych i nieznanych wcześniej prac mojego męża,
utalentowanego artysty Artura Gorodeckiego, który wyprzedzał swoje
czasy.
Rzeźba Świeżość.
Znalazłam coś.
Kolejna osoba. Dziesięcioletni chłopiec. Zaginął w dniu zaginięcia Eriki Latz.
Zaginął w Gorhali, a odnaleziono go trzy dni później w zupełnie innym miejscu.
Musimy go znaleźć. Jest coś w aktach?
Tak, znamy go.
Wersja polska na zlecenie Megogo Greenheart Studios Tłumaczenie Karina
Pawlowa Redakcja Dorota Pacyńska Czytał Krzysztof Baranowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.