Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To ja zabi艂am Erik臋. Zabra艂a mi m臋偶czyzn臋, kt贸rego kocha艂am. Wybaczcie
mi, je艣li mo偶ecie. Bella Osmo艂owska.
Dlaczego wydrukowa艂a? Dlaczego nie napisa艂a r臋cznie?
Christian, Christian, przynie艣 drabin臋.
W艂贸kienka na linie id膮 w g贸r臋.
Czyli cia艂o zosta艂o podci膮gni臋te ju偶 po 艣mierci.
Morderstwo.
Arcydzie艂a Artura Gorodeckiego s膮 od dawna i zas艂u偶e niedoceniane w wielu
zak膮tkach globu.
Docikliwy umys艂 artysty pr贸buje zajrze膰 w istot臋 rzeczy, zobaczy膰 je od 艣rodka.
Konflikt mechanizm贸w i biosfery, 偶ywego i nie偶ywego, to g艂贸wny motyw tw贸rczo艣ci
Artura. Dzi艣 macie Pa艅stwo mo偶liwo艣膰 zobaczenia jego prac.
Marino, prosz臋.
Artur Gorodecki specjalnie na t臋 wystaw臋 stworzy艂 nowe dzie艂o.
Rze藕bano si臋 nazw臋 Alter Ego.
Jak 偶ywy.
On b臋dzie czy nie?
Nie wiem.
呕y艂a tytoniowa ekspandowana.
Zn贸w ten cyrk na k贸艂kach.
Co to jest 偶y艂a tytoniowa ekspandowana?
Odpadki produkcji tytoniowej.
Twarde 偶y艂y z li艣ci s膮 rozpulchniane, suszone, mielone i dodawane z powrotem
do tytoniu.
Wi臋c ludzie pal膮 odpadki.
Dok艂adnie.
Ci dwaj dotykali rze藕by.
Tak, my j膮 przywie藕li艣my.
Rozpakowali艣my, postawili艣my, nakryli艣my draperi膮.
Sk膮d? Z pracowni.
Tak jak kaza艂a pani Marina. Kto to jest?
Dzi艣 rano odebra艂am rze藕b臋 z pracowni. By艂a zapakowana.
Przekaza艂 mi j膮 Sergiusz, technik, pomocnik Artura.
Ostatnio Artur m贸wi艂, 偶e uwieczni si臋 w sztuce.
Teraz wiadomo, o co chodzi艂o.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Wiktorze!
Prosz臋 spojrze膰.
Klub Biedne Owieczki. Tak.
Niez艂y klub.
By艂. Kiedy艣.
Dzi臋kuj臋, panie Anatoliu.
To m贸j obowi膮zek.
Nie jadam s艂odyczy.
Wilmo?
Wyci膮gnij stare akta z okresu, kiedy Erika Latz zagin臋艂a.
Morderstwa, kradzie偶e, wykroczenia.
Wszystko, co dzia艂o si臋 w tamtym czasie w Talinie.
Dobrze.
Artur przygotowa艂 model w nocy. Rano przyszed艂em, uruchomi艂em pras臋.
Utwardzenie tworzywa trwa 6 godzin.
Potem otworzy艂em, sprawdzi艂em, czy nie ma defekt贸w. Wszystko by艂o dobrze.
Naturalistycznie.
Potem zapakowa艂em.
Pi艂 pan wczoraj? Pewnie w towarzystwie.
Tak, troch臋. Sk膮d pan wie?
To ten model?
Tak.
Zaraz. On by艂 w rze藕bie, w tworzywie.
To co ja sprasowa艂em?
Kurde mol.
Gorodecki. Dw贸ch m臋偶czyzn, 40-45 lat.
Orzech w艂oski.
Zabili go.
Dw贸ch niezidentyfikowanych o zapachu w艂oskich orzech贸w.
To wszystko, co mog臋 powiedzie膰.
Kokaina. To Artura.
On za偶ywa艂.
Maksym, przyjed藕 natychmiast do pracowni Gorodeckiego. Zadzwo艅 do Piotrowskiego z
Wydzia艂u Narkotyk贸w i powiedz mu, 偶e znaleziono kokain臋.
Jest co艣 jeszcze.
Wiem, do kogo nale偶a艂a ta rzecz.
Ale chata.
Zapraszam do 艣rodka.
Czujcie si臋 jak u siebie.
Napijecie si臋, panowie?
Czterdziestoletnia.
Nie, dzi臋kuj臋.
Niez艂a kolekcja.
Tak, XVIII wiek.
Ale jednej figurki zdecydowanie brakuje.
B贸g wiatru, futen.
Skradziona.
Podejrzewam, 偶e pokoj贸wka.
Pokoj贸wka nie ma z tym nic wsp贸lnego.
Tak.
To on, m贸j futen.
Gdzie go pan znalaz艂? W pracowni Gorodeckiego.
Gorodecki.
Kiedy ostatni raz pan go widzia艂?
Wczoraj wieczorem.
By艂 u mnie, a potem poszed艂 do klubu.
Jakie by艂y wasze relacje?
Artur by艂 bardzo utalentowanym artyst膮, ale... Ale?
Ostatnio prowadzi艂 nieodpowiedni tryb 偶ycia.
Alkohol, narkotyki, kobiety.
Czy nie tak zachowuj膮 si臋 wsp贸艂cze艣ni arty艣ci?
Nie chodzi o Artura, chodzi o mnie.
Prowadz臋 powa偶n膮 firm臋 doradztwa prawnego, w kt贸rej reputacja jest bardzo
wa偶na.
Dlaczego Gorodecki przyszed艂 do pana wczoraj?
呕膮da艂 pieni臋dzy.
Pr贸bowa艂em przem贸wi膰 mu do rozumu, ale...
Zagrozi艂em nawet, 偶e nie otworz臋 przygotowanej ju偶 wystawy, ale na
pr贸偶no. Mi臋dzy wami dosz艂o do k艂贸tni?
Niestety.
Jest pan pewien, 偶e nie chce?
Pewien.
Piotrowski, wydzia艂 trzeci. Co macie?
Kokain臋.
Co, zrobili艣cie ju偶 ekspertyz臋?
No mamy przecie偶 eksperta. Ekspert.
Rozumiem.
Nie藕le.
Podzielmy na trzy cz臋艣ci.
Czego mamy szuka膰?
Nie wiem.
Czego艣, co mo偶e da膰 podpowied藕.
Na co patrzysz? Zaczynaj. Czego nie rozumiesz?
Witam. Cze艣膰.
Dawno ci臋 nie by艂o.
By艂e艣 chory?
Mo偶na tak powiedzie膰.
Co jest z twoim ramieniem?
Rozlicza艂em klienta.
Masz whisky?
Pewnie.
40-letni膮? 40-procentow膮.
50? 100.
Ekspertyza wykaza艂a, 偶e w torebce znalezionej w pracowni Gorodeckiego
znajduje si臋 kokaina. Waga torebki to 23 gramy. Du偶a porcja. Prosz臋 o przekazanie
mi dochodzenia w tej sprawie.
Przepraszam.
Co pokaza艂a autopsja?
Nie jest jeszcze zako艅czona. S膮 pewne trudno艣ci z wydobyciem cia艂a z tworzywa.
Mog臋 nie艣mia艂o powiedzie膰, 偶e 艣mier膰 by艂a gwa艂towna. Na szyi jest kilka
krwiak贸w, przypuszczalnie od nacisku palc贸w.
Rozumiem.
Sprawa pozostaje w kompetencji Wydzia艂u I.
Lebediew, informuj koleg臋 Pietrowskiego o post臋pach w 艣ledztwie.
Spotkanie zako艅czone.
Dzi臋kuj臋.
Artur cz臋sto spa艂 w warsztacie, wi臋c jego nieobecno艣膰 mnie nie zdziwi艂a.
Dzwoni艂a pani do niego?
Nie.
Ostatnio nie byli艣my w najlepszych stosunkach.
Kiedy mog臋 odebra膰 cia艂o m臋偶a?
Jak tylko zako艅czymy wszystkie czynno艣ci 艣ledcze.
Czy mog臋 dosta膰 cia艂o z powrotem tak, jak je zabrali艣cie? W plastiku?
Artur chcia艂 by膰 pochowany w ten spos贸b. To artysta.
Czy pi艂a pani wczoraj Wermut z Campari?
Tak. To m贸j ulubiony drink.
Sk膮d pan wie?
Oto pani przepustka.
Prosz臋 nie opuszcza膰 miasta do czasu zako艅czenia 艣ledztwa.
Wermut z Campari.
Ten sam zapach. Dochodzi艂 od technika, kt贸ry wykonuje rze藕by. To kochankowie.
Pow膮chaj, Robert.
W膮chaj. To kawa.
W膮chaj.
Chod藕my.
Chod藕my, chod藕my.
Szukaj kawy.
Szukaj.
Tato, mo偶e troch臋 ostro偶niej?
No wreszcie.
Wo艂odia, pospiesz si臋.
Jestem zm臋czona.
Masz.
Tato.
Pa, c贸reczko.
Chwileczk臋. Chcia艂e艣 si臋 pobawi膰 z wnukiem. Nast臋pnym razem. Przepraszam.
Pa. Gdzie jeste艣? Ile mam na ciebie czeka膰?
Bo偶e.
Co z tob膮?
Jezus Maria.
Chc臋 mie膰 sw贸j udzia艂 w sprzeda偶y bilet贸w.
To nie zale偶y ode mnie. Sprawami finansowymi zajmuje si臋 pan Dimitri.
Czego chcesz?
Bzdura oczywi艣cie, ale 偶ona zmar艂ego prosi o wydanie cia艂a m臋偶a w plastiku.
Co?
Jeszcze nie wytrze藕wia艂e艣 po ostatniej nocy?
Co to ma wsp贸lnego?
Wszystko. Dzi艣 te偶 mo偶esz nie przychodzi膰. Id藕 do swoich biednych
owieczek.
Ira.
Ira.
Co pani m贸wi?
M贸wi臋, 偶e to s膮 rze藕by mojego m臋偶a i musi mi pan je odda膰. Jak tylko wystawa
si臋 sko艅czy, na pewno oddam je prawowitemu w艂a艣cicielowi. Mnie.
Pani, a mo偶e komu艣 innemu. Co to za dziwne sformu艂owanie? Nic nie rozumiem.
Powtarzam.
Prawowitemu w艂a艣cicielowi.
Komu艣, kto jest wymieniony w testamencie Artura.
W testamencie?
Jakim niby testamencie?
Daj, tylko spojrz臋.
Niech ciocia zobaczy.
Okej, ju偶 po krzyku, zaj膮czku. Nie widz臋 nic z艂ego. Po prostu ma艂a reakcja
alergiczna. Tak jak u twojego by艂ego. Naszego by艂ego.
Dzi臋ki Bogu, 偶e wszystko jest w porz膮dku, bo tak si臋 przestraszy艂am.
Co powiesz na wino?
Wiesz, jak za starych dobrych czas贸w.
Skoro ju偶 tu jeste艣.
Nast臋pnym razem, gdy b臋dziesz chcia艂a napi膰 si臋 wina, nie wykorzystuj zdrowia
dziecka, dobrze?
Naprawd臋 si臋 ba艂am.
Bardzo kicha艂, p艂aka艂.
Kiedy co艣 si臋 dzieje z Robertem, po prostu wariuj臋.
W porz膮dku, przepraszam. Nie zrobi臋 tego wi臋cej.
Bior膮c pod uwag臋 hulaszczy tryb 偶ycia Artura Gorodeckiego, Swiet艂ana Gorodecka
mog艂a r贸wnie dobrze spiskowa膰 ze swoim kochankiem i zleci膰 zab贸jstwo m臋偶a.
A jaki motyw?
Po 艣mierci Gorodeckiego mo偶na podr贸偶owa膰 po 艣wiecie z jego dzie艂ami i 偶y膰
艣piewaj膮co. Samo morderstwo przemawia za t膮 wersj膮.
Prowokacyjne, ostentacyjne. Teraz wszyscy wiedz膮, 偶e taki artysta istnia艂.
Jasne.
Chodzi o to, 偶e... Mog臋 u ciebie przenocowa膰?
To nie hostel.
A ja tak sobie pomy艣la艂em, co艣 ty nagle taki rozrzutny.
Tylko jedna noc.
Ja, Artur Gorodecki, b臋d膮c zdrowym na ciele i umy艣le, po uprzednim zapoznaniu
mnie przez notariusza z og贸lnymi wymogami kodeksu cywilnego, sk艂adam na
wypadek mojej 艣mierci nast臋puj膮ce dyspozycje.
Ca艂y m贸j maj膮tek, gdziekolwiek si臋 znajduje i na co sk艂ada, 艂膮cznie z
mieszkaniem, dacz膮, rze藕bami i prawami do nich, zapisuj臋 mojej muzie
i ukochanej...
Marinie Hazarowej.
Nie zostawi臋 tego tak.
Tre艣膰 artyku艂贸w kodeksu cywilnego dotycz膮cych prawa spadkowego wyja艣ni艂 mi
notariusz. Testament ten przeczyta艂em na g艂os i jest on zgodny z moj膮 wol膮 i
podpisa艂em go osobi艣cie.
Zostawi艂 wszystko tej szumowinie. Wszystko jej.
Nawet mieszkanie.
Wszystkie rze藕by.
No cicho, spokojnie.
Swoj膮 drog膮, te do kogo nale偶膮?
Do nikogo.
S膮 nieuko艅czone.
Potrzebujemy PR-u.
Teoria o zmowie Swiet艂any Gorodeckiej z technikiem by艂a obiecuj膮ca przed
dzisiejszym odczytaniem testamentu. I?
Prosz臋 zwr贸ci膰 uwag臋.
Prawie we wszystkich rze藕bach Gorodeckiego znajduje si臋 du偶y element
pusty w 艣rodku.
No i co?
Do niedawna o Arturze Gorodeckim wiadomo by艂o tyle co nic.
Sprawdzili艣my, w jakich krajach odbywa艂y si臋 jego wystawy i okaza艂o si臋, 偶e
wszystkie by艂y w Boliwii.
Nawet ja wiem, 偶e Boliwia nie jest 艣wiatowym centrum sztuki wsp贸艂czesnej.
Oficjalnym miejscem, w kt贸rym odbywa艂y si臋 wystawy, by艂 na wp贸艂 porzucony
pawilon na obrze偶ach La Paz.
Jak wiadomo, plastik nie przepuszcza zapach贸w, a to jedyny spos贸b na wykrycie
narkotyk贸w podczas kontroli granicznych.
Prze艣wietlanie rze藕b nic nie daje.
Za t膮 wersj膮 przemawia r贸wnie偶 fakt, 偶e wszystkie rze藕by zosta艂y zniszczone po
powrocie. Jak to?
Sztuka wsp贸艂czesna.
Contemporary art.
Rze藕by znajduj膮ce si臋 teraz w galerii wr贸ci艂y z Boliwity dzie艅 temu.
I je艣li nasza teoria jest poprawna, to mo偶liwe, 偶e te rze藕by zawieraj膮 teraz
kokain臋. Musimy uzyska膰 zezwolenie na demonta偶 rze藕b.
Czy w og贸le zdajesz sobie spraw臋, jaki szum si臋 podniesie? A je艣li niczego tam
nie znajdziemy?
Ju偶 teraz pisz膮.
Oddajcie cia艂o wielkiego artysty.
Przy okazji, czy ekspertyza jest ju偶 gotowa?
Tak. 艢mier膰 nast膮pi艂a w wyniku uduszenia. W jamie ustnej Gorodeckiego
znalaz艂am kapsu艂k臋 z cyjankiem potasu.
Gorodecki nie mia艂 jednak czasu, by j膮 prze艂kn膮膰.
Pr贸ba zamaskowania morderstwa samob贸jstwem?
Jasne.
Wp艂yn臋艂o podanie z pro艣b膮 o zwr贸cenie cia艂a artysty w takim samym plastiku, w
jakim zosta艂o zabrane.
Oddam tak jak nale偶y, bez 偶adnego plastiku.
Dobra.
Daj臋 pozwolenie na rozbi贸rk臋 jednej rze藕by.
Je艣li s膮 tam narkotyki, sprawa zostanie przekazana
Piotrowskiemu.
Spotkanie zako艅czone.
Poczekaj. Co?
Przepraszam, wczoraj za du偶o wypi艂em.
Gdzie by艂e艣 ca艂膮 noc?
Z kt贸r膮 biedn膮 owieczk膮?
Z t膮.
Mog艂e艣 do mnie zadzwoni膰.
W艂a艣ciwie to martwi艂am si臋. Czeka艂am na ciebie.
Sama powiedzia艂a艣, mo偶esz nie przychodzi膰.
Czego to ja nie m贸wi艂am?
No nie w pracy.
Zgoda?
Po raz ostatni.
Jasna cholera.
Tak.
Kto艣 wcze艣niej od艂膮czy艂 sygnalizacj臋. Drzwi wywa偶ono.
Nikt nic nie widzia艂 ani nie s艂ysza艂.
Tam ju偶 zadeptane? Nie. Agentka i p艂atonow przyszli rano, zobaczyli i
wezwali nas.
Poleci艂em im, 偶eby nikogo nie wpuszczali.
To robota Gorodeckiej.
To ona, jestem pewna.
Musicie j膮 aresztowa膰 i przes艂ucha膰. To ona.
Wyja艣nimy to.
Ta sama dw贸jka.
Indium.
Indium?
Shisha? G膮sienica.
Jest taka du偶a.
Nie, nie Shisha. Ona pali bambus.
Kotek.
Ale ty jeste艣... Kocurzy.
Stan stabilny. Brak alkaloid贸w i opiat贸w we krwi. To dziwne. Badania
kryminalistyczne wykaza艂y, 偶e w pojemniku, kt贸ry pow膮cha艂, by艂y 艣lady
kokainy. Sama substancja nie dosta艂a si臋 do organizmu. My艣l臋, 偶e to reakcja na
zapach.
Kiedy dojdzie do siebie?
Nie wiem.
Jak si臋 czujesz?
Dlaczego znowu przysz艂a艣 do mnie, g膮sienico?
Kto?
Id藕 sobie pali膰 bambus.
Jak on?
Nie chc臋 mie膰 nic wsp贸lnego z tym 膰punem.
Jak si臋 masz?
Przysz艂a艣, moja kochana.
Chyba poczekam. Nie, zawo艂am piel臋gniark臋. Przepraszam.
Dok膮d ona?
Za g膮siennic膮?
Nie milcz.
Powiedz mi, kotku.
Odlecia艂e艣 konkretnie.
Odlecia艂e艣?
Artur ca艂e swoje artystyczne 偶ycie po艣wi臋ci艂 plastikowi.
Wype艂niam jego ostatni膮 wol臋. Chcia艂 zosta膰 pochowany w艂a艣nie tak.
Wybaczcie, trudno mi m贸wi膰. Straci艂am m臋偶a, ukochanego cz艂owieka.
Artyst臋 przez du偶e A.
W kurczci Artura organizuj臋 wystaw臋 jego niedoko艅czonych prac.
Dobranoc, Arturze.
Co si臋 sta艂o?
Gdzie jestem?
Kim jestem wed艂ug ciebie?
Vidya, nic ci nie jest?
Dzi臋ki Bogu.
Bardzo chce mi si臋 pi膰.
Gdzie s膮 moje rzeczy? Dlaczego ja w tym siedz臋?
Mia艂e艣...
Napad. Tak to nazwijmy.
Napad? Jaki napad?
Co robi艂em?
Porozmawiajmy o tym p贸藕niej.
Tam w galerii, kiedy patrzy艂e艣 na po艂amane rze藕by, powiedzia艂e艣 indium. Co
to znaczy?
Jest taki rzadki metal, wi臋c to wszystko.
Czy m贸wi艂em co艣 jeszcze? O jakich艣 zapachach?
Tak, ale nie mia艂o to nic wsp贸lnego ze spraw膮.
Jak by艂o na pogrzebie?
Wspaniale. Du偶o pracy, wszyscy s膮 zaintrygowani.
Czekaj膮 na wystaw臋 niedoko艅czonych, nieznanych wcze艣niej prac.
Wi臋c ile ju偶 zrobi艂e艣? Robi臋 trzeci. Nie wiem, jak go nazwa膰. Niewa偶ne. Pomy艣l臋 o
tym p贸藕niej.
Co to jest?
Klimatyzacja, szafka nocna. Za ma艂o, trzeba wi臋cej.
Po pierwsze, plastik potrzebuje czasu na utwardzenie. Po drugie, sko艅czy艂y mi si臋
pomys艂y. Jakie pomys艂y? Przecie偶 by艂 膰punem. We藕 wszystko jak leci. Przepi艂uj
na p贸艂, owi艅 ga艂膮zkami i do plastiku.
Potrzebujemy wi臋cej rze藕b na wystaw臋. Badania wykaza艂y, 偶e wewn膮trz rze藕b
znajdowa艂a si臋 kokaina. Atak wandali na wystaw臋 to nic innego jak inscenizacja.
I wyja艣nili艣my jeszcze jeden, bardzo ciekawy szczeg贸艂. Nie potwierdzi艂o si臋
alibi pomocnika Gorodeckiego. Wyzna艂, 偶e Gorodecki na kr贸tko przed 艣mierci膮
zostawi艂 bardzo wa偶ny list.
W przypadku 艣mierci Gorodeckiego nale偶y przekaza膰 go policji. Gdzie jest teraz
ten list?
Zgodzi艂 si臋 go przekaza膰 w zamian za odst膮pienie od 艣cigania i obj臋cie go
programem ochrony 艣wiadk贸w.
W porz膮dku, zajmiesz si臋 tym jutro.
A teraz koniec spotkania.
Dlaczego Tatiana tak dziwnie na mnie patrzy艂a, gdy wychodzi艂em ze szpitala?
Czy co艣 si臋 sta艂o?
Nie ma czasu. Porozmawiamy o tym p贸藕niej.
Co si臋 sta艂o?
Powiedzia艂e艣 jej, 偶e j膮 kochasz.
Nie.
By艂a te偶 u ciebie Julia.
Jej te偶 wyzna艂em mi艂o艣膰?
Mo偶e tak.
Zareagowa艂a do艣膰 gwa艂townie.
I nazwa艂e艣 mnie kotkiem.
Wiesz co? Pierdol si臋.
Naprawd臋.
Powiedzia艂e艣, 偶e chcesz wiedzie膰.
Dima, po jaki chuj urz膮dzasz wystaw臋 niedoko艅czonych pomnik贸w?
Rze藕b. I jeden chuj.
Kim jeste艣cie?
Oddasz sam czy pom贸c? Co odda膰? Kim wy jeste艣cie? Sk膮d macie klucz?
Co robicie?
Gorodecki ca艂kiem wyrwa艂 si臋 spod kontroli. Awanturowa艂 si臋, 偶膮da艂
wystawy, grozi艂, 偶e nas wyda.
Sirgieju, b艂agam ci臋, od艂贸偶 t臋 bro艅.
Gdzie list?
Pomocy!
Nie chcesz po dobroci?
Co Gorodecki wiedzia艂 o mnie?
Absolutnie nic. Mia艂 kontakt tylko ze mn膮.
To dobrze.
To bardzo dobrze.
Chcesz co艣 powiedzie膰?
Krzycze膰 nie b臋dziesz?
Nic nie wiem o 偶adnym li艣cie. Pomylili艣cie si臋. Prosz臋, pu艣膰cie mnie.
Marina, w sam膮 por臋.
W sam膮 por臋.
Kto ci臋 naj膮艂?
Czysto, panie pu艂kowniku.
Mo偶na wej艣膰.
Co teraz robimy?
Pozbywamy si臋 trupa.
To turecki dywan, r臋cznie tkany. Tak, w wi臋zieniu takich nie b臋dzie. Mo偶e
pomo偶esz?
Wszystko przez ciebie. Po co by艂o zabija膰 teraz Gorodeckiego i wsadza膰 go
do rze藕by?
Trzeba by艂o si臋 go pozby膰. Sta艂 si臋 niebezpieczny.
Gdyby twoje osi艂ki nie przesadzi艂y, by艂by to 艣wietny akt.
Artystyczne samob贸jstwo.
Swoj膮 drog膮, ju偶 dzwonili?
Gdzie list?
Nieznany numer jeden, zab贸jca Gorodeckiego, mi艂o艣nik orzech贸w
w艂oskich.
I nieznany numer dwa.
Wiem, kto ich tu przys艂a艂.
Nie ma po艂膮czenia. To dziwne, powinni ju偶 oddzwoni膰.
Nie by艂o 偶adnego listu.
To pu艂apka, a ty w ni膮 wpad艂e艣.
I ty te偶. Nie.
To twoje osi艂ki. O mnie nie wiedz膮.
Bo偶e, co robi膰?
Nie martw si臋, za艂atwi臋 to. Naprawd臋? Nie przejmuj si臋.
Co to?
Palenie zabija.
P艂onie Twoja ulubiona 40-letnia whisky.
Kiedy艣 widzia艂am celnik贸w z psami sprawdzaj膮cych rze藕by na lotnisku.
Pomy艣la艂am, co tu w膮cha膰, plastik nie przepuszcza zapachu.
W ten spos贸b narodzi艂a si臋 idea transportu.
Jak d艂ugo przemycali艣cie narkotyki?
Za drugim razem rozgryz艂 nas Piotrowski.
W zamian za przymkni臋cie oczu zaproponowa艂, 偶eby艣my pracowali dla
niego, pod jego ochron膮.
Bra艂 dla siebie 70%. W zasadzie przez ca艂y czas pracowali艣my dla niego.
Dlaczego zabi艂a pani Platonowa?
Nikogo nie zabi艂am.
To by艂o samob贸jstwo.
Mia艂o by膰 szczere przyznanie si臋 do winy.
Wi臋c si臋 przyznaj臋, ale ja nikogo nie zabi艂am.
wyprowadzi膰.
Cze艣膰. Musimy porozmawia膰.
Witam.
A co, masz jedno krzes艂o dla przest臋pc贸w i normalnych ludzi?
Co艣 si臋 sta艂o?
Znalaz艂am dobrego narkologa. Porozmawiaj z nim, jeste艣cie przyjaci贸艂mi.
Otwieram t臋 wystaw臋 niedoko艅czonych i nieznanych wcze艣niej prac mojego m臋偶a,
utalentowanego artysty Artura Gorodeckiego, kt贸ry wyprzedza艂 swoje
czasy.
Rze藕ba 艢wie偶o艣膰.
Znalaz艂am co艣.
Kolejna osoba. Dziesi臋cioletni ch艂opiec. Zagin膮艂 w dniu zagini臋cia Eriki Latz.
Zagin膮艂 w Gorhali, a odnaleziono go trzy dni p贸藕niej w zupe艂nie innym miejscu.
Musimy go znale藕膰. Jest co艣 w aktach?
Tak, znamy go.
Wersja polska na zlecenie Megogo Greenheart Studios T艂umaczenie Karina
Pawlowa Redakcja Dorota Pacy艅ska Czyta艂 Krzysztof Baranowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.