All language subtitles for eyJpZCI6ICI4NjE4MSIsICJmcHMiOiAyNS4wLCAicmVsZWFzZSI6ICJIRFRWLngyNjQtT1JHQU5pQ194MjY0IiwgImF1dGhvciI6ICJTa3kgVGVhbSBQb2xhbmQifQ==

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

- Aid_than / Sky Team Poland - - www.facebook.com/skyteampoland -

- korekta by - Katarka / tvseriesonline.pl

. . . . . . . . . . .

Bez względu na to, jak życie potrafi być podłe, zawsze znajdzie się kilka sekund

szczęścia - te kilka sekund pomiędzy wybudzeniem się i przypomnieniem.

Tak?

- Tak. - Taak.

Kompania! Wystąp!

Maszerować! Lewa! Lewa! Lewa!

Prawa! Lewa! Lewa! Lewa!

Dalej! No dalej! Wy kościste, leniwe dranie!

Nadszedł dzień, abyście mogli choć raz w życiu uczciwie popracować.

Uczciwy dzień pracy was nie zabije!

Więc zeskakiwać z waszych brudnych pryczy, wy kościste, leniwe dranie,

zanim was z nich wytargam!

- Muszę... - Nie.

Wydają pracę, jedzenie...

Nie musisz już więcej niczego robić.

Muszę.

Przynajmniej nie dzisiaj.

Zamieszkasz ze mną?

Tutaj?

Tak.

Kiedy krzyknę "obrót", odwracacie się plecami do szafotu.

Odwracamy się plecami do szafotu.

To ja krzyknę "obrót".

Serio?

Ja... słyszałem was.

Ciebie i jego.

Powiedziałeś, że lepsze to, niż rozmowa.

Zabierzesz mnie do namiotu?

Dlaczego?

Żebym mogła zabrać moje klamoty.

Dlaczego?

Major Ross chce, żebym z nim zamieszkała.

Oczekujesz, że będę po prostu patrzeć, jak odchodzisz?

Oni nie pozwolą mi wejść bez żołnierza.

Chodź.

Jak długo tu jesteś, Anne?

14 lat.

Długo.

To jest lepsze niż alternatywa.

Alternatywa?

Pętla na szyi.

A ty?

2 lata...

Do czasu budowy kościoła i przyjazdu nowego wikarego.

Będę tęsknić za naszymi...

Co im powiesz?

Parlamentowi?

Parlamentowi.

Duchy nie są ograniczone przez geografię.

Będziesz mogła pomówić z nimi w Anglii.

Więc będę potrzebowała kogoś takiego, jak ty.

Tak.

- Znajdę kogoś takiego, jak ty? - Być może.

Raczej nie.

Raczej nie.

Chyba, że...

Tak?

.. zabierzesz mnie ze sobą.

To jest dozwolone?

Dlaczego nie? Ty i twój mąż odwaliliście tu kawał dobrej roboty.

Gubernator wisi wam przysługę.

Mogłybyśmy rozmawiać z twoimi dziećmi całą drogę powrotną do domu.

Porozmawiam z kapitanem Collinsem i zobaczymy, czy to możliwe.

- Nie ma co się ekscytować na zapas. - Oczywiście.

Ale zobaczymy.

Gubernatorze?

Tak?

Czy wszystko...?

- Nie. - Planują odwrócić się plecami.

Wybaczcie, że przerywam, ale oni planują odwrócić się podczas egzekucji.

To nie może się stać.

Sugeruję, żeby powiesić Baretta na drzewie, tu i teraz.

Bez przepychu, ceremonii i publiki.

Powiesimy go i zostawimy go tam.

Za jakiś czas wszyscy go zobaczą i zrozumieją, co ich czeka,

kiedy któryś uderzy żołnierza.

Barrett zasługuje na coś lepszego.

Barrett?

Zebranie ich wszystkich razem i pozwolenie na zjednoczenie,

i demonstrację ich siły, kiedy działają jak jedno.

Dlaczego warto dać im taką możliwość?

Więc nigdy nie możemy zebrać ich wszystkich razem?

Powieszenie, chłosta, urodziny króla?

Nie.

To daje także możliwość nam, aby

pokazać, że ich wspólne starania także zawiodły.

- Zakładając, że zawiodą. - Zawiodą.

Sir.

Kwatermistrz właśnie tu był.

- Straciliśmy nawet więcej naszego ziarna. - Ile?

Mamy coś około jednej czwartej tego, z czym zaczynaliśmy.

Obetniemy ponownie racje?

Tak. Ale ogłoszę to dopiero po tym, jak ich bunt zawiedzie.

Wówczas będę mógł im powiedzieć, że to jest kara, a nie konieczność.

Sir.

Wszyscy skazańcy mają się zgromadzić? Czy tylko mężczyźni?

Wszyscy.

Wyjdziesz za mnie?

Nie może cię o to poprosić, ponieważ w domu czeka na niego narzeczona.

Wiem.

Pretensjonalna narzeczona. Wyrafinowana. Wyobrażasz sobie, pojawić się w ich życiu?

Mógłby płaszczyć się przed tobą, przemycić cię za plecami

i wziąć cię ze sobą jako służącą.

I co by mu powiedzieli, kiedy byś znikła?

"Jesteś żołnierzem, poza domem

więc, naturalnie, znalazłeś kogoś do pieprzenia, ale naprawdę, majorze,

po co przywiozłeś tutaj tę małą dziwkę?"

Wyjdź za mnie.

Oferuję ci wspólne życie.

On oferuje ci kilka miesięcy w Nowej Południowej Walii, zanim

wejdzie na statek i wróci do domu, i nigdy więcej go nie zobaczysz.

Mogłabyś naprawdę w taki sposób mnie odrzucić?

- Muszę. - Będę miał cię na takich samych warunkach.

Będę miał cię na takich samych warunkach, na jakich on cię miał.

Bez seksu, po prostu przyjdź do mnie, porozmawiamy i...

Odzyskam cię, ponieważ kocham cię znacznie bardziej niż on.

Odzyskam cię albo umrę, próbując.

Odejdź.

Nie musisz uczestniczyć w egzekucji Barretta.

Nie, ja muszę.

Jeśli będę lepiej traktowana, ponieważ jestem twoją kobietą,

będą mnie unikać.

Prawdopodobnie będą się buntować. Ja-ja będę musiał działać bezlitośnie.

Jeśli tak się stanie, chcę, żebyś pamiętała,

że to mój obowiązek działać bezlitośnie,

... a nie moja natura.

Oczywiście.

Chciałeś mnie widzieć?

Tak, tak, ee...

Kiedy zawisnę, Elizabeth nie będzie dłużej mężatką.

Żołnierze będą chcieli się do niej dobrać.

Tak?

Chcę, żeby poślubiła Jamesa, szybko, zanim zostanę pochowany.

Czy to możliwe?

- Czy ona chce go poślubić? - Tak.

A ty chcesz ją poślubić?

Kto by nie chciał?

Porozmawiam z Gubernatorem.

Dziękuję.

Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.

Ciężko to przyjął.

Z pewnością.

Co zrobiłeś, że tu skończyłeś?

Zrobiłem w życiu kilka złych rzeczy, kapitanie Collins,

rzeczy, które równie dobrze zamiast tu, mogły od razu doprowadzić mnie na szafot,

.. ale nigdy nie zrobiłem tego, co widnieje w moich aktach.

Wierzysz mi?

Tak.

Żegnaj.

Żegnaj.

Dzień dobry, kapitanie..

Dzień dobry, pani Johnson.

Jak się pan miewa?

- W porządku, a ty? - W porządku, dziękuję.

- Mogę ci w czymś pomóc? - Tak.

Istnieje jakaś zasada, która zezwala

w wyjątkowych przypadkach zwolnić więźnia do domu?

Tak.

- Mógłbyś mnie oświecić? - Masz kogoś na myśli?

Tak.

Anne Meredith.

- Anne Meredith? - Tak.

Eh, cóż, mogłabyś...

musisz powiedzieć mi, jaki to nadzwyczajny przypadek.

Cóż, w tym właśnie problem, ponieważ to jest bardzo osobiste.

Rozumiem.

Miałam nadzieję, że mógłbyś uwierzyć mi na słowo,

że wykonuje dla mnie wyjątkowe usługi.

Jestem tego pewien. Czy ona podróżowałaby z tobą?

Tak.

Zamieszkałaby z tobą w Anglii?

Musiałabym porozmawiać o tym z mężem, ale być może tak.

Zostawisz to mnie, pani Johnson?

- Zajmiesz się tym? - Tak, na pewno się tym zajmę.

Dziękuję.

Proszę bardzo.

Nie myśleli może o wysłaniu katolickiego księdza?

- Nie. - Chcę się wyspowiadać... widzisz,

to trudne wyspowiadać się człowiekowi, który nie wierzy w takie rzeczy.

Wierzę w rozmowę... w mówienie prawdy

i robię to w ścisłej tajemnicy.

Moim planem było przyznanie się i pozbycie czarnych śladów z mojej duszy,

następnie utopić się i pójść prosto do nieba.

Problemem jest to utopienie się.

Samobójstwo zostawiłoby najczarniejszy ślad ze wszystkich,

więc nadal byłbym w dupie.

- Tak. - Co oznacza, że muszę powiesić Tommy'ego.

Tak.

- Chyba, że... - Tak?

...pomożesz mu raz jeszcze.

Próbowałem. Zawiodłem.

Spróbuj raz jeszcze.

Witaj.

Czy zastałem szeregowego Buckleya?

Ja jestem szeregowy Buckley.

Ale twoja twarz jest tak bardzo zniszczona, że ja...

To żart.

Wybacz, że nie zrywam boków ze śmiechu.

Oczywiście.

Jesteś tu sam?

Zamknięty w barakach.

Przyszedłem cię prosić, żebyś wybaczył Barettowi

i błagam o litość dla niego.

- Kolejny żart? - Nie.

Co byś chciał w zamian?

Kobietę.

To nie zależy ode mnie.

Kiedyś, w przeszłości, doradzałem kilku kobietom w wyborze odpowiedniego mężczyzny,

ale w tym wypadku nie mogę pomóc.

Musiałbym jej powiedzieć: "Spotkaj się z szeregowym Buckleyem...

Wykorzystał okazję i przespał się z żoną Tommy'ego Baretta,

a potem powiedział mu o tym".

"A kiedy Tommy Barrett uderzył go za to, on nie dał rady oddać ani jednego ciosu,

ale zrewanżował się, napawając się tym,

że Tommy Barrett został powieszony".

Nie będę się sprzeczać...

.. Zgadzam się.

Ale ... co, jeśli mógłbym powiedzieć:

"Spotkaj się z szeregowym Buckleyem, który miał dobry powód, aby chcieć jego śmierci,

ale zamiast tego przebaczył mu i błagał gubernatora o łaskę dla niego.

Naprawdę, nie ma bardziej chrześcijańskiego człowieka w całej Nowej Południowej Walii".

Kobieta wówczas mogłaby ci okazać sympatię.

Hmm? Nawet sam byś mógł się trochę polubić.

Jak miałbym tego dokonać?

Wstawiłbym się z twoją prośbą do Gubernatora.

- W sekrecie? - Hmm. Tak.

Mógłby odmówić.

Bardziej prawdopodobne jest to, że Gubernator odmówi.

- Tak. - W takim razie nikt by się nie dowiedział.

Moja... wielkoduszność...

.. moja chrześcijańskość... na nic by się tu zdała.

Chciałeś mnie widzieć, sir?

Tak. Używałeś kiedykolwiek pistoletu?

- Tak, sir. - W złości?

Nie, sir.

Mógłbyś spojrzeć człowiekowi w oczy i zabić go nim?

- Tak myślę, sir. - Tak myślisz?

Tak, sir.

Nie mogę tego wiedzieć, sir.

Dowiedziałbym się tylko wtedy...

kiedy bym to zrobił, sir.

Niegdyś były czasy, gdy chciałeś mnie zabić.

Nie, sir.

Zapomnimy o tej rozmowie tak szybko, jak ją skończymy.

Były czasy, kiedy chciałeś mnie zastrzelić.

- Tak, sir. - Ale brakowało ci odwagi.

- Nie, sir.

Jestem żołnierzem marynarki wojennej.

Jesteś moim dowódcą.

Właśnie dlatego nie mogłem tego zrobić.

To jedyny powód, sir.

Weź go.

Sir.

Przyniesiesz go na zgromadzenie.

Zostaw swoją szarfę.

Sir.

Odejść.

Sir!

Szefie?

Wzywałeś, szefie?

Tak.

Uczyłaś się czytać i pisać, Anne.

Tak.

A jednak podpisałaś swój własny transport?

- Znalazłam kogoś, kto zrobił to za mnie.

- Kogo?

Brata.

- W domu w Anglii? - Tak.

Coś nie tak, wielebny?

Naszyjnik.

Mojej matki.

- Jest coś wart? - Tylko dla mnie.

Dałaś go do przechowania służbie?

Tak.

A kiedy tu dotarliśmy, oddali ci go, tak?

- Tak. - Potwierdziłaś odbiór na piśmie, Anne.

A podpis jest taki sam jak na transporcie, tak?

Tak.

Chciałeś mnie widzieć, kapitanie?

Bardzo przepraszam, pani Johnson.

Co to ma znaczyć?

Ta kobieta umie pisać i czytać.

Co?!

Dlaczego udawałaś, że nie umiesz?

- Żeby zbliżyć się do twojej żony. - Dokładnie.

- By ulżyć jej w bólu. - Aby zdobyć jej zaufanie.

Nie.

Co robiłyście, kiedy byłyście same?

Powiedziałaś kapitanowi Collinsowi, że wykonywała

"wyjątkowe usługi" dla ciebie.

- Tak. - Na przykład jakie?

Co to za "wyjątkowe usługi"?

Rozmawiałam z naszymi dziećmi.

- Wiem, co myślisz. - Nie rozmawialiśmy o tym?

Myślisz, że ta kobieta mnie oszukała, ale mylisz się.

Branie udziału w pogańskich rytuałach jest

wystarczająco złe, ale żeby nie zorientować się,

że robi to wszystko po to, aby wykorzystać kobietę tak łatwowierną jak ty.

- Ona mnie nie wykorzystuje.

Anne, powiesz mojej żonie dlaczego tu trafiłaś?

Co takiego zrobiłaś w Anglii, żeby zasłużyć na taką karę?

- Mogę? - Nie, proszę Anne.

Ukradłam dwa funty,

dziesięć szylingów i sześć pensów od wikarego Wszystkich Dusz z Hackney.

Od żony wikarego!

Od żony wikarego!

- Którą przekonałaś samymi kłamstwami. - Nie okłamywałam cię, pani Johnson.

Zdobyłaś zaufanie żony wikarego, mówiąc jej stek kłamstw.

- Tak? - Tak, ale ciebie nie okłamałam.

- Mogę iść za twoją żoną. - Nie.

Wybierasz wikarych, ponieważ nadstawiają drugi policzek.

Cóż, nie tym razem, Anne.

Wykorzystałaś kobietę, którą kocham najbardziej

na świecie i za to cię wychłostam.

Nikogo nie wykorzystałam.

Powiedziałam twojej żonie to, w co wierzę, i przyniosłam jej spokój.

To, w co wierzysz, nie przyniosło jej nic, prócz cierpienia.

Jak śmiesz porównywać moją wiarę z twoją!!

Dlaczego nie? Jedyną różnicą jest to, że ty wychodzisz na niej lepiej.

Moja dała mi dwa funty, dziesięć szylingów i sześć pensów...

i pętlę na szyi.

Twoja - jedzenie w brzuchu, ubrania

i dach nad głową!

A teraz, jeśli nie pójdziesz za kobietą, którą, jak mówisz, kochasz,

ty cholerny hipokryto, ja to zrobię.

Do diabła z tobą!

Modlę się za ciebie.

- Dziękuję... - Wszyscy musimy się za ciebie modlić.

Żaden chrześcijanin nie powinien sądzić innego, wiem,

ale twoja dusza musi być tak czarna, jak wnętrze piekła.

- Nie okłamałam cię. - Oh!

Chcesz, żebym się trzymała z dala...

...tak zrobię.

Ale kiedy urodzisz dziecko, przyjdę do ciebie.

Nieważne, czy będzie to Londyn, czy tutaj, w Nowej Południowej Walii, przyjdę do ciebie

i powiem: "Widzisz, pani Johnson...

...mówiłam, że cię nie okłamałam."

Twój mąż chce mnie wychłostać.

Kiedy sama się skrzywdzisz...

.. wybaczenie jest łatwe.

Ale kiedy osoba, którą kochasz, cię skrzywdziła, to znacznie trudniejsze.

Porozmawiam z nim.

Nadstawi drugi policzek.

Mogę prosić cię o przysługę?

Tak.

Mogłabyś utrzymać to wszystko w sekrecie?

Tak.

To nie jest warunek.

Przebaczenie i miłosierdzie nie pochodzą z zobowiązań.

Czuję...

Czuję się teraz bardziej naga...

Obiecuję, że nie pisnę słówka.

Dziękuję.

"Wszyscy wiemy, że go powiesisz".

"Robisz to, żeby utrzymać prawo i porządek".

"Jeśli skazaniec może uderzyć żołnierza, gdzie się podziało to prawo i porządek".

"Ale co dobrego jest w prawie i porządku bez sprawiedliwości"?

"Jeśli powiesisz Tommy'ego Barretta...

to oznacza, że zwisa ci sprawiedliwość.

A jeśli tak jest, to czy my nie możemy mieć gdzieś twojego prawa i porządku?"

- Tak właśnie powiedzieli, szefie. - Coś jeszcze?

"On myśli, że żołnierze nas kontrolują, bo mają broń?

Powiedzieli, że "nie, żołnierze kontrolują nas,

ponieważ na to pozwalamy".

"Dziesięć skazańców na jednego żołnierza". - Czy on myśli, że mają szansę?

"Jeśli powiemy, wystarczy?

"Cóż, jeśli powie, że sra na sprawiedliwość, właśnie to mu powiemy".

"Nasz bunt". Kto to powiedział?

Możesz podać mi ich imiona?

Spragg to jeden.

Spragg.

Tak, na pewno Spragg.

Będę twoim informatorem.

Będę donosił na wszystkich i wszystko, jeśli tylko powiesz:

"Nie muszę powiesić Tommy'ego Baretta".

Donosiciele są łatwi do znalezienia. Znaleźć kata, to znacznie trudniejsze.

Przepraszam.

Proszę...

Obiecałeś mi rum.

Tak?

Mogę dostać go teraz? Proszę.

Kiedy go powiesisz.

Nie mogę tego zrobić, będąc trzeźwym.

Musisz.

Odejdź.

Dlaczego król chciał mnie tak ubrać?

To nie tak, że będą mnie szanować,

to tak, że będę nimi gardził.

I, w moim stroju, oni w swoich łachach, mogę podejść ich jak szczury.

Wieszanie, chłosty, nie mogę nawalić.

Wiem, że postąpisz właściwie.

Hej, James, gdzie byłeś?

Tommy chce się z nami widzieć.

To obowiązkowe zgromadzenie.

- Tak. - Będą tu wkrótce.

- Nie pozwolą cię powiesić.

- Złapcie mnie za ręce. - Dlaczego?

Łap za rękę, kobieto.

Obiecaj mi, że ją poślubisz.

Obiecaj mi, że ją poślubisz.

Obiecaj.

I zawsze będziesz o nią dbał.

Będę zawsze o nią dbał, jeśli mi na to pozwoli.

Tak.

I obiecaj mi, że będziesz z nim.

Nie trzeba niczego obiecywać.

Nie powieszą cię.

- Obiecaj mi, że z nim będziesz. - Nie pozwolimy cię powiesić.

Obiecaj mi.

Obiecuję.

A ja obiecuję, że będę czuwał nad waszą dwójką.

Obiecuję... że dostarczę wam statek pełen jedzenia.

I obiecuję wam, że...

... przetrwacie.

- Zabezpieczcie jego ręce i wyprowadźcie go na zewnątrz.

- Nie!

- Wybacz, Thomasie Barrecie, ale już czas. - Nie!

- Pozwolisz na to? - Módl się ze mną, Elizabeth.

- Nie będę się z tobą modlić.

- Ojcze nasz...

"Osobiście pielęgnowałem moje owce i kładłem je spać",

"deklaruję, o Wszechmogący Panie, będę pasł stado sprawiedliwości".

To jest słowo Boże, wielebny, "Będę pasł stado sprawiedliwości".

Powiedziałeś "sprawiedliwości"? Przestań wymawiać te swoje cholerne modlitwy...

Zakujcie jej ręce! Jak śmiesz podnosić rękę na Bożego człowieka.

Bożego człowieka?! Nie jest Bożym człowiekiem. Umiem nawet lepiej srać!

Dlaczego się modlisz, wikary?

- Ojcze nasz... - Nie za Tommy'ego, tylko za siebie.

Za siebie.

Zatracasz się w modlitwie i jesteś głuchy na apele o sprawiedliwość.

Zatracasz się w modlitwie i ignorujesz fakt, że to także jest ukrzyżowanie.

- Powinieneś się wstydzić. - Chleba powszedniego daj nam dzisiaj...

I ty, Gubernatorze, ty i te twoje "Narodziny narodu".

Jakiego narodu?

Noszę dziecko tego mężczyzny.

Powieś go, a pierwsze dziecko urodzone w Nowej Południowej Walii będzie bez ojca.

I to jakiego ojca - dumnego, silnego, szczerego, z zasadami -

cnotami, których potrzebuje każdy nowy naród.

- Nie widzisz tego? Ja... - Wystarczy!

Elizabeth, im mniej on zasługuje na śmierć, tym lepiej.

Jeśli sam Chrystus uderzyłby żołnierza, powiesiłbym go,

bo takie są konsekwencje tego czynu.

Bez żołnierzy, Elizabeth, umarlibyśmy.

Tommy.

Spokój, proszę. Spokój.

Spokój, proszę. Spokój.

Zamierzam powiedzieć wam coś o... skazańcach.

Zamierzam powiedzieć wam coś o skazańcach.

Coś czego żadne z was

nie jest w stanie przyznać.

To jest...

Wolelibyście 100 żołnierzy u władzy

niż 100 skazańców.

Myślicie, że 100 skazańców z bronią mogłoby rozdzielić

sprawiedliwie jedzenie?

Nie, najpierw by was zabili.

Potrzebujecie tych żołnierzy.

Potrzebujecie ich do ochrony przed tubylcami, tak,

ale również do ochrony przed wami samymi.

Obrót!

Obróćcie się i twarz na szafot!

Skazaniec niedawno powiedział mi...

.. że rządzimy wami tylko za waszą zgodą.

To prawda. Ale niezgoda oznacza śmierć.

Bunt to pewna śmierć.

Więc, obróćcie się i twarz na szafot!

Obróćcie się i twarz na szafot!

- Majorze Ross. - Tak, sir.

Zrób wszystko, co będzie trzeba, aby wszyscy byli zwróceni na szafot.

Tak jest, sir!

Spragg!

Tak, szefie?

Unieś rękę, pokaż gdzie jesteś.

Tutaj, szefie.

Trzymaj ręce w górze.

- Kapralu MacDonald. - Tak, sir.

Podejdź do pana Spragga.

Tak, sir.

Dotknij go.

Tak, sir.

Wyciągnij pistolet.

- Tak, sir. - Policzę do dziesięciu...

Jeśli doliczę...

a Spragg nie obróci się do szafotu, zastrzel go.

Tak, sir.

Jeden, dwa...

...trzy...

cztery, pięć...

sześć...

siedem, osiem...

...dziewięć...

dziesięć!

Kapralu MacDonald!

Tak, sir.

Dotknij następnego mężczyznę po twojej prawej.

Tak, sir

- Przeładuj. - Tak, sir.

Proszę...

Przeładowany, sir.

Policzę do dziesięciu.

Jeśli doliczę,

a twój skazaniec nie obróci się do szafotu, zastrzel go.

- Tak, sir. - Jeden...

dwa, trzy...

...cztery...

pięć, sześć...

- Majorze Ross, sir! - Tak?

Jestem "Letters" Molloy, sir.

- Kapralu MacDonald. - Tak, sir.

Przesuń się do następnego mężczyzny po lewej.

Tak, sir.

- Przytrzymaj go. - Tak, sir.

Policzę do dziesięciu, jeśli doliczę,

a ten mężczyzna się nie obróci, zastrzel go.

Tak, sir.

jeden, dwa, trzy...

.. cztery...

pięć, sześć...

- Majorze Ross, sir! - Tak!

Jestem kowalem, sir.

Majorze Ross, sir!

Proszę o pozwolenie na uwolnienie tego człowieka od cierpienia, sir.

Odmawiam.

Jestem niezbędny do funkcjonowania tej kolonii, sir!

Osiem...

...dziewięć!

Jestem niezbędny!

Jestem niezastąpiony!

- Kapralu MacDonald. - Tak, sir.

Przesuń się do następnego po lewej.

Przytrzymaj go.

- Tak, sir. - Odliczę do dziesięciu.

Jeśli odliczę, a ten mężczyzna się nie obróci,

- zastrzel go. - Tak, sir.

Jeden, dwa...

- Kapralu MacDonald. - Tak, sir.

Uwolnij człowieka od cierpienia.

Tak, sir.

- Przeładuj. - Tak, sir.

Gubernatorze.

Dziękuję, majorze.

Reprezentuję króla.

Odwrócenie się do mnie plecami jest równoznaczne z odwróceniem się od króla,

a na to nie mogę pozwolić.

Thomasie Barrett...

masz jakieś ostatnie słowa?

Nie... szefie.

Czy kat może wystąpić, proszę.

Majorze Ross, proszę o możliwość wypowiedzenia się, sir.

Przyznane.

Możecie widzieć, co mi zrobił...

z okrucieństwem...

i w tchórzliwym ataku.

Niemniej jednak, wybaczam temu człowiekowi.

I proszę cię, gubernatorze, o okazanie łaski.

Ja, ofiara, proszę cię, Gubernatorze, o okazanie temu człowiekowi miłosierdzia.

"Miłosierny i łaskawy jest Pan, nieskory do gniewu"

"i bogaty w życzliwość".

Amen.

Dziękuję, szeregowy Buckley,

ale Barrett nie zostanie

powieszony za to, co ci zrobił. Zostanie powieszony za to,

co zrobił mundurowi, fladze, samemu królowi.

Czy kat mógłby wyjść do przodu, proszę?

Czy kat mógłby teraz wyjść do przodu, proszę?

- Co? Nie. - Wstydź się.

Zdrajca.

Zapraszam na górę.

Powiesz im dlaczego, gubernatorze?

Zwiążcie jego nogi.

Robię to z groźbą kary śmierci!

Miałem worek na głowie,

pętlę wokół szyi i w ostatniej sekundzie zaoferowano mi życie!

Zaoferował mi życie!

Jeśli zgodzę się zostać katem...

.. więc zgodziłem się.

Tak jak wszyscy zgodziliby się na moim miejscu.

Powieszę kogoś...

..lub sam zawisnę.

Zwiążcie jego nogi.

Bóg dał ci odwagę, Tommy...

.. mnie nic nie dał...

...to jest jedyna różnica pomiędzy nami.

Nie odwagę, James...

...miłość.

Kochałem cię za bardzo, żeby ci to zrobić.

Kochałem cię, Tommy...

..ale życie kochałem bardziej.

Myślisz, że twoje życie będzie teraz coś warte?

Będą tobą gardzić.

Wszyscy będą szukali okazji, żeby poderżnąć ci gardło.

O ironio, Jamesie... kiedy zakończysz to, wieszając się sam.

Worek.

Nie.

Wielebny.

Zmiłuj się nad tym nieszczęśliwym sprawcą, o Panie!

Będziemy razem w raju, Tommy.

Ja i ty, i wieczność przed nami.

Kocham cię, Tommy.

Tommy Barrett, najodważniejszy.

Tommy Barrett, najtwardszy.

Tommy Barrett, najsilniejszy.

- Tommy Barrett, najbystrzejszy! - Ciągnij!

- Tommy Barrett, najmilszy.

Kocham cię, Tommy Barrecie.

Kocham cię całym moim sercem, Tommy Barrecie.

Kocham to w jaki sposób się ze mną kochasz, Tommy Barrecie.

Kocham to, jak śpiewasz, kiedy kochasz się ze mną.

Kocham to, jak szepczesz do mojego ucha, kiedy się ze mną kochasz.

Kocham cię całym moim sercem, Tommy Barrecie. Kocham cię!

- Kocham cię. Kocham cię. - Ciągnij!

- Kocham cię, kocham cię, kocham cię.

Kocham cię!

Pozwólcie mi obalić mit, że nie mogę powiesić kogokolwiek.

Jeśli mógłbym powiesić takiego człowieka, jak Barrett...

to mogę powiesić każdego.

Szeregowy Buckley.

Sir!

Będziesz pilnował naszego kata, szeregowy Buckley.

- Jeśli umrze, ty umrzesz. - Sir.

Myślałem, że obecne racje były zbyt niskie.

W zasadzie, myślałem o podniesieniu ich,

by uczynić powieszenie Barretta bardziej smacznym...

... ale to dzisiejsze nieposłuszeństwo pokazało, że macie jednak dość energii.

Uwolnij ją.

W związku z powyższym, obniżam rację o kolejną ćwiartkę

i, po raz pierwszy w Nowej Południowej Walii,

to obcięcie spowodowane jest przez skazańców.

A to z powodu całkowitego nieposłuszeństwa!

Ten mężczyzna będzie pilnowany dzień i noc.

Jeśli jednak coś mu zrobicie,

zostaniecie zastrzeleni,

tak jak ten mężczyzna.

Rozejść się!

Rozejść się!

Rozejść się!

- Rozejść się! Natychmiast! - Rozejść się!

Rozejść się!

Rozejść się!

Rozejść się! Ruszać się.

Możesz do niego iść.

Zdjąć go.

Pomóż mi.

Zostaw go! Zostaw go, kobieto, albo cię zastrzelę!

Nie, nie, nie, nie.

Zastrzelę cię.

Nie strzelaj! Nie strzelaj!

Nie strzelaj! Nie strzelaj!

Napisałeś ostatni list do domu dla Tommy'ego Barretta?

Tak, szefie...

- Do jego matki. - Pełen kłamstw?

- W dobrej intencji, szefie.

Kłamstwa mające na celu oszczędzenie bólu jego matce.

Wiesz, w jaki sposób podchodził do śmierci.

Widziałeś, w jaki sposób podchodził do śmierci.

Widziałeś to na własne oczy.

Nie wyczytałeś tego w aktach, co nie?

Tak, szefie.

Czy może być ktoś odważniejszy, ktoś, z kogo matka mogłaby być bardziej dumna?

Nie, szefie.

Więc napisz to.

Napisz prawdę.

- Jeśli tak sobie życzysz? - Zgadza się.

"Droga Elizabeth...

Odmówiłem założenia worka...

...ponieważ chciałem, żeby twoja twarz była ostatnią rzeczą, jaką zobaczę."

"Twarz, którą kochałem bardziej niż wszystko na świecie"

To pierwsza rzecz, jaką kiedykolwiek napisałem.

To będzie wielki honor,

jeśli przyjmiesz to ode mnie.

Napisano tu "Tommy Barrett".

Tommy Barrett.

Święty...

.. Paweł.

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . .

Co robisz?

Katherine McVitie.

Letters Molloy.

Elizabeth Quinn.

Zauważ, że nie zmieniłem jej nazwiska na Barrett, kiedy wyszła za mąż.

Widzisz, w tych plikach, nic nie można zmienić.

Dlaczego to robisz?

Co myślałeś o Tommym Barrecie?

Odważny. Z zasadami.

Heroiczny.

Nie w moich aktach.

Wiesz, jak moje akta ich opisują?

"Niepoprawny łotr".

"Brak zasad moralnych".

Przepraszam.

Bardzo...

.. przepraszam.

Dostaję teraz więcej racji.

Mogę ci trochę dać.

Widzisz, obiecałem Tommy'emu,że zaopiekuję się tobą...

.. i tak zrobię.

Tak długo, jak żyję...

.. będę się tobą opiekować.

- Aid_than / Sky Team Poland - - www.facebook.com/skyteampoland -

- korekta by - Katarka / tvseriesonline.pl

.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.