All language subtitles for Spitfire.

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

♪ Pluć ogniem ♪

♪ Pluć ogniem ♪

♪ Liżąc jak płomień ♪

♪ Wokół mojego ciała ♪ ♪ Plujący ogniem ♪

♪ Czy to nie wstyd? ♪

♪ Musisz wyglądać jak anioł w przestworzach ♪ ♪ Plujący ogniem ♪

♪ Musisz płonąć tak jasno ♪

♪ Zabiorę cię na górę ♪

♪ Dotrzymaj obietnicy wyborczej ♪

♪ Jedź na ogniu miłości tej nocy ♪ ♪ Ziej ogniem ♪

♪ Pluć ogniem ♪

♪ No cóż, wstrząsasz mną ♪

♪ I mnie wiążesz ♪

♪ I mnie otulasz ♪

♪ I ty mnie zwijasz w kłębek ♪

♪ Tak, wstrząsasz mną ♪

♪ Tak, wstrząsasz mną ♪

♪ Tak, mieszasz to ♪

♪ Jesteś gorącym, plującym tygrysem, och, kochanie ♪ ♪ Plujący ogniem ♪

♪ Pluć ogniem ♪

Cześć.

O cholera.

Cześć.

O, cześć.

Nie, ja...ja po prostu brałam prysznic.

Tak.

Co?

Czas zadzwonić?

Nie, nie mogłeś. Byłem tu o 11:30.

Słuchaj, powiedziałem, że tu jestem, eh um…

Ten palant w recepcji pewnie zadzwonił do złego pokoju i tyle.

Jak się mają dzieci?

Co miałeś na myśli?

Kochanie, nie żartuję.

Słuchaj, weź program telewizyjny, to ci powiem, co było dziś wieczorem. Jak to?

Ech... Janie, ja też bym chciała, żebyś tu była.

Nikogo tu nie ma, to co słyszysz...to telewizor.

Um…nie, nie chcę uh...

Nie chcę tego mówić przez telefon.

Nie chcę tego mówić, to wszystko, nie chcę tego mówić.

Nikogo tu nie ma.

Proszę Janie, chodź.

Uch...Janie?

Dobra.

Chcesz usłyszeć? Powiem ci, okej?

Dostałem erekcji wielkości mojego ramienia.

W chwili, gdy przekroczę próg, rzucę twój tyłek na podłogę.

Dobrze? Na podłodze.

A potem będę cię ruchał, aż ci głowa odpadnie.

Dobrze, jesteś zadowolony?

Tak, muszę iść.

Do widzenia.

- Skąd masz klucz do mojego pokoju? - Kto włamał się do mojego pokoju?

Okłamałeś swoją żonę.

Popełniłeś błąd.

- Więc zadzwoniłbym do recepcji. - Nie, nie rób tego.

To moja wina.

Już wychodzę, tylko daj mi dokończyć drinka.

Mam na myśli twój napój.

Czuję…trochę… zimno.

Przyszedłem za tobą aż z baru.

Obserwowałem cię przez cały czas.

Powiedziałem, spójrz na to.

Spójrz na tę mysz.

Nawet w ciemności mogłem cię widzieć.

Pod spodniami.

Widziałem twoje nogi i sposób, w jaki się poruszasz.

Aż mi się gorąco zrobiło.

Widzisz, przez długi czas byłem zimny.

Poszedłem do recepcji i poprosiłem o klucz.

Powiedziałam, że jestem twoją żoną i że chciałabym ci zrobić niespodziankę.

- Kim jesteś? - Och, tego ci nie powiem.

Mógłbym, ale nie zrobię tego. I tak byś mi nie uwierzył.

- To szaleństwo. - Oczywiście.

Uważasz, że jestem dziwką, prawda?

- Myślę, że jesteś dziwką, tak. - Dobrze.

No to pozwól, że położę się na łóżku i ci to udowodnię.

Zdejmij majtki.

- Podoba ci się? - Tak.

Czy jesteś zdenerwowany?

- Ty to nazywasz? - Moimi sutkami.

- Sutki? - Tak.

- To mój cycek. - Twój cycek.

Wypij to.

Chcę, żebyś zdjęła stanik.

Nie wydawaj mi żadnych rozkazów.

W porządku?

Mam dość ludzi, którzy mi wydają polecenia.

Zdejmij, zdejmij, zdejmij.

- Jesteś dziwką, prawda? - Legalną dziwką.

- Jesteś dziwką. - Jestem dziwką.

- Chcę, żebyś mnie przeleciał. - Tak.

- Zrobiłbyś wszystko za określoną cenę, prawda? - Wszystko.

Wiesz, co robisz.

- Zjedz mi cipkę. - Co?

- Zjedz mi cipkę. - Powiedziałem, że nie ma już więcej rozkazów.

- Powiedz proszę, zjedz mi cipkę. - Proszę, zjedz mi cipkę.

Tak…

Oj, nie ma sprawy.

O, wiesz dobrze.

Proszę nie odpowiadać.

- Jesteś gotowy, możemy iść? - Włóż to teraz.

Daj spokój.

- Szarpnąć się? - Tak, szarpnąć się, szarpnąć się.

Połóż całą rękę tam.

- Tak, szarpnij, szybko w górę i w dół. - Dobrze.

Dobrze, puchnę.

Puchnę, zrób to.

- O tak, jeszcze więcej... - Zabierz rękę stamtąd.

O tak, pieprzyć to.

Proszę to włożyć.

O tak, pieprzyć to.

Nie zatrzymuj się.

Nie zatrzymuj się.

O, pieprzyć to.

O, wróć, pieprzyć to, pieprzyć mnie.

Och, czujesz się dobrze?

Kurwa, daj mi.

Pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie.

Chcesz, żebym ci ją wyssał, prawda?

- Chcesz, żebym ci obciągnął i żebyś doszedł? - Chcę.

- Za to mi płacą, prawda? - Aha.

Jestem dziwką i lubię to robić.

Masz dużo spermy?

Och, wepchnij mi to do gardła, wepchnij mi to.

Oj, nie ma sprawy.

To wszystko.

To jest to, liż to dla mnie, liż to, liż to.

Wyliż mi to.

To wszystko.

Włóż to sobie do ust.

Wypij to.

Jesteś beznadziejny.

Tak dobrze.

Dobra robota, dobra robota.

Dobra robota, robisz dużo spermy.

- Powiedz mi. - Co musiałeś wiedzieć? Dobrze się bawiłeś, prawda?

Powiedz mi, chcę, żebyś to zrobił.

- Czy zawsze dostajesz od Janie to, czego chcesz? - Nie.

Wiem, wszystko w porządku.

Ja też kiedyś byłam czyjąś żoną, widzisz?

Z poprzedniego małżeństwa miał piękną córkę.

Mieliśmy być we troje bardzo sławni.

Wszystko szło dobrze, przez tak długi czas.

Tak, przez długi czas nic złego się nie działo.

W prawyborach stanowych wszystko wskazuje na to, że Victor Kidd, profesor stanowej uczelni, z pewnością wygra.

Profesor Kidd ze swoim ruchem pasa cnoty,

- jest odpowiedzialny za ostatnie represje wobec prostytucji w okolicy. - Hej, nie mają nowszego zdjęcia z brodą?

To z zeszłego roku.

- Kiedy jeszcze farbowałaś włosy. - Pas cnoty, oczywiście taki jak Bible Belt albo Sun Belt,

odnosi się do geograficznego miejsca pobytu zwolenników Kidda.

Którzy, jak widać, pokrywają duży obszar.

Ruch poświęcony czystemu życiu,

Oficjalna nazwa to Chastity One.

A to było zgromadzenie Chastity One na terenie kampusu stanowego uniwersytetu dwa tygodnie temu,

co przerodziło się w spontaniczne palenie książek i grillowanie.

Mówi się, że Kidd, dzięki darowiznom od społeczeństwa, zgromadził wielomilionowy fundusz wojenny.

Szybko zyskał popularność na krajowych listach przebojów.

Jednak jego największym atutem są żona Lacey i córka Katherine.

Spójrz, jaka to żywa lalka.

- A tak przy okazji, Katherine powiedziała mi, że założy pas cnoty, jeśli jej tatuś ją o to poprosi. - Co ona robi?

A co z tymi aktywami?

Rodzina Kiddów mieszka tutaj, w tym niepozornym domu.

Ale plotka głosi, że Kidd rozdaje miliony dolarów z darowizn,

na wolnych od podatku kontach w bankach szwajcarskich.

Ale na razie to tylko plotki.

A pieniądze wciąż napływają.

Dużą część darowizn przekazał lub zebrał w całym kraju nastolatek Kidd.

Vic, musimy o niej porozmawiać.

Nie rób tego.

Zgodnie z nowym prawem Kidd może ominąć senat stanowy na mocy mandatu,

i być w Waszyngtonie przed listopadem.

Wygląda na to, że Macy's będzie sprzedawać pasy cnoty na Boże Narodzenie.

Chcę o tym porozmawiać teraz.

Posłuchaj, jakie spoty radiowe puszczamy dzisiaj?

Zboczeńcy z owłosionymi rękami i plugastwo na naszych ulicach.

Dobrze, dobrze.

- Jak się trzyma Eddie? - Och, on jest cholernie dobrym PR-owcem.

- Och, och, przemówienie jest już gotowe na jutro, to jest najlepszy czas. - Świetnie, świetnie.

- Widzę, że nadal kontynuujesz tę farsę. - Ta farsa zaprowadzi nas do Waszyngtonu.

Nie o taką farsę mi chodzi.

Pieniądze to pieniądze.

Słuchaj, jeśli chcesz kupić futro, to śmiało, tylko nie noś go publicznie.

Vic, będziesz musiał stawić czoła Katherine. Nie mogę jej kontrolować.

- Dzieci naszej pobłażliwej kultury. - Zamknijcie się.

Vic, nie znasz własnej córki? To szalona nimfomanka.

- Och, daj spokój. Jeśli mówisz o wczorajszej nocy, to była tylko… - Wasza Wysokość? Burmistrz? Nic? Vic, zrób coś.

- Jesteś geniuszem, robisz coś. - Ja tak.

- Za 20 minut odbieram doktora Vargo ze stacji. - Nie teraz, nie teraz, żadnych psychiatrów.

Jutro podczas pogawędki przy kominku muszę mieć Katherine u swego boku.

Idealna dziewica.

Nie mów, że cię nie ostrzegałem.

A ty się zamknij.

Dlaczego nie mogę zostać do końca imprezy?

Och, bo wszyscy ważni ludzie będą całą noc gadać o polityce.

A moja kochana potrzebuje snu, żeby się poprawić.

Byłem z ciebie naprawdę dumny, gdy dziś wieczorem przy obiedzie.

Uczynię cię sławnym, tato.

Nigdy o Tobie nie zapomną.

Och, jakie słodkie.

Dobranoc.

Zrób mu piekło, tato.

Słodki sen.

- Wasza Wysokość… - Proszę mnie tak nie nazywać.

Proszę.

Dobra.

Pomóż mi z tym.

Nie, nie dotykaj mnie.

Jeszcze nie, powiedziałem jeszcze nie.

Jesteś wstrętnym, brudnym, starym...człowiekiem.

prawda?

- Katherine, przysięgam, że nigdy czegoś takiego nie zrobiłem. - Owszem, zrobiłeś.

NIE.

Pamiętasz, jak było na kolacji?

Kiedy wziąłem twoje ręce...pod stołem.

I włożyłam to…do majtek.

I kładziesz kciuk…

Jeszcze nie, powiedziałem jeszcze nie.

Och, jakie to dobre.

I wkładasz...swój kciuk...dokładnie tam.

I tam.

O, tam.

Podejdź tu, Katherine.

Moja żona jest na dole i je deser.

Twój ojciec by mnie zabił, gdyby się dowiedział.

- Wyjmij to. - Rozumiem.

Weź to w swoje ręce.

Chcę zobaczyć jak bawisz się sam ze sobą.

Nie tak… szybko.

Ty zwierzęciu.

Więcej, o, okej.

Zdejmij teraz spodnie.

Zdejmij je.

Chcę, żebyś to zrobił, chcę, żebyś to wszystko zrobił dla mnie.

Rób wszystko.

Ty sukinsynu.

Ty draniu.

Wasza Wysokość.

Tego mi teraz potrzeba.

Kurwa.

Ojej, jesteś za gruby.

Pieprz mnie, to ja cię przelecę.

Och…tak.

O, jeszcze.

Och, Katherine.

Cześć, Lacey.

I...niemoralność...jak gigantyczny...grzyb.

Rozprzestrzenia się po całej Ameryce.

Zrozumiałem.

- I załóż z powrotem tę linię smoły i pierza. - Dobrze.

- Gdzie jest Eddie? - Rozmawia z tą... suką z magazynu Strobe Light.

Światło stroboskopowe? Ta żółta szmatka!

Ona tu nie przyjdzie, prawda?

- Eddie próbuje ją wyłączyć. - Dobrze, dobrze.

- Dobrze robisz, Eddie. - Heh-heh, Brenda.

Jak mogłeś się zadawać z takim zboczeńcem jak Victor Kidd?

Victor Kidd potrzebował prasy i…

Eddie potrzebował gotówki.

Słyszałem, że ma to coś, nawet jeśli tego nie okazuje.

Zgadza się…konta szwajcarskie.

Szaleję za tobą, Brenda.

Słuchaj, postarajmy się zachować poziom biznesowy, okej?

A teraz kilka słów o tantiemach.

- 60/40, moja preferencja, jeśli taka istnieje. - Zgadza się.

I…jeszcze jedno, od razu mówię.

Hej, dobrze ci tak.

To mój podpis.

Brenda Gleem, magazyn Strobe Light.

- To moja robota, do końca, okej? - To dla mnie przyjemność, do końca.

- Czuję twoje perfumy, Brenda. - Nie używam perfum.

- Masz zimne ręce. - Zimne ręce?

- Ciepło… - Zapomnij o tym.

Co możesz mi powiedzieć o Victorze Kiddzie?

Cóż, mnóstwo ludzi daje się nabrać na ten bełkot o Chastity One.

- Wiesz, eee… antyseksualne państwo policyjne, czy coś w tym stylu. - Wielka sprawa.

Mieliśmy już wariatów u władzy.

- Jak to wpłynie na krążenie? - A, o tym, jak to wpłynie na moje krążenie.

- Słyszałeś o doktorze Royu Vargo? - Jasne.

AMA wyrzuciło go za... nadużycia etyczne.

Zobaczmy.

- Ruchająca się zahipnotyzowana dziedziczka, klapsy... klinika satanistycznego seksu, prawda? - To on.

A Victor Kidd ma córeczkę, Katherine.

Numer jeden… czystość Kidd.

Brenda, masz świetny tyłek.

Powiem ci co.

A może jeden na drogę? Wiesz, co mam na myśli, dla przypomnienia o dawnych czasach.

Dla starego Eddiego.

Ile czasu mi pozostało?

No więc, czy możesz mi opowiedzieć o... Vargo i małej dziewczynce?

Cóż, jeśli dobrze rozegrasz karty, to się dowiesz.

Gówno…

Nie sądzisz, że jest coś... dziwnego w mojej małej Katherine, prawda?

Dziwny?

Uważam, że ona jest małą... suką.

Jesteś zazdrosny.

- Naprawdę? - Och, tak.

Mogę to powiedzieć o mojej Kathy.

- Nie jestem. - O, tak.

Mogę...mogę to zobaczyć w każdej części twojego ciała.

- Możesz? - O tak, widzisz, patrzysz.

Widzisz, o tak.

Ona zawsze jest w centrum uwagi.

A ty zawsze jesteś w tle.

Z twoimi dużymi, twardymi, cyckami.

- Wyskakują jak torpedy. - O ja…

O tak.

- I... i jest taka popularna wśród młodych mężczyzn, prawda? - Możesz to powiedzieć jeszcze raz.

- Teraz wierzysz w Czystość Pierwszą? - Wierzę.

Tak, ale to nie powstrzymuje cię od siedzenia późno w nocy…

zaspokajanie własnych, cielesnych pragnień w łóżku, co?

Teraz nie musisz... nie musisz się z tego powodu źle czuć.

Bo zawsze byłeś dla mnie kimś wyjątkowym, zawsze.

Od tamtej pory…

Od czasu tego… kursu, którego cię uczyłem…

Represje seksualne.

A ty siedziałeś w pierwszym rzędzie.

Z…rozstawionymi szeroko nogami.

Teraz ci coś pokażę.

Pokażę ci coś, ale musisz obiecać...

nigdy nikomu nie powiedzieć.

Oj, doktorze.

Och, ja… czuję się tak… dziwnie, kiedy… kiedy na mnie patrzysz.

- Kiedy robisz to moim...moim... - Cyckom.

Cycki.

Czy wiesz co to robi z moim... moim kutasem?

Kiedy...chodzisz ze swoimi dużymi, twardymi...cyckami.

No już, zdejmij...zdejmij te okulary.

O tak, czuję się świetnie.

- Teraz już nie możesz sobie pomóc, prawda? - Nie...

Jesteś strasznie zazdrosny, prawda?

O tak, ta cipka jest cała mokra.

Czy jesteś jak kutas?

O tak, to dobrze, chodź.

To grzeczna, niegrzeczna dziewczynka, prawda?

Jesteś taki dobry.

Świetnie, to tyle.

To moja grzeczna, mała niegrzeczna dziewczynka, uh-huh?

Wypij to.

Cóż, nie mamy już zbyt wiele czasu.

No dalej, pokaż mi to.

Tak, te majtki.

- Są strasznie luźne, prawda? - Tak.

Dziecko.

O, panie doktorze.

- Baw się tym tak, jak robisz to, gdy... jesteś sam w domu w nocy i myślisz, że nikt nie patrzy. - Tak...

Baw się tym.

No to już wszystko, chodź, pocieraj.

Potrzyj to.

Jesteś niegrzeczną dziewczynką, prawda?

- Czego chcesz? - Och, chcę, żebyś ruchał moją cipkę swoim gorącym kutasem.

O, panie doktorze.

- Chcesz więcej, co? - Więcej…

- Powiedz mi ile. - Dużo więcej.

- Ty kurwo rozłóż nogi. - Jasne, że tak.

Och, więcej, więcej.

Och, Victorze.

Już wystarczy, co? Już wystarczy, co?

Czy dochodzisz?

Dochodzę, uh.

No dalej, użyj mnie, użyj mnie.

Czy to wystarczy?

Ojej, dochodzę.

No dobra, teraz mnie ssaj, ssaj.

Ssij to, ssij to mocno.

Nie używaj zębów.

Szybko, szybko daj mi swoje cycki, daj mi swoje cycki.

Co się stało?

Co zrobiliśmy?

Ona jest piękna, prawda Tato?

Uh, uh-th-th-th, Lulu, to jest Kathy.

Przysięgam, t-t-to jest, to nie jest to, co... nie tak to wygląda.

Widzę.

Ona to lubi, prawda tato?

Jestem zmęczony, a ty?

Pomyśl, idź się zdrzemnąć.

O mój Boże, nie dostań zawału serca.

Rezydencja Kitt.

O mój Boże, to burmistrz.

Tak?

Przykryj się? Lacey będzie tu za chwilę.

Och, fuj.

- Czy tutaj w ogóle jest obsługa pokojowa? - Nie wiem, zadzwonię.

Tak, obsługa pokoju.

O, obsługa pokoju.

412.

- Yyy... czego chcesz? Chcesz coś specjalnego? - Tak, daj mi dzisiaj coś specjalnego.

Jak wyjątkowe?

Jedno zamówienie.

Dziękuję.

- O tym co się stało, eee... - Nie wiem, co masz na myśli.

- No cóż… - Uhm.

Mówisz Lacey, że musiałam iść na spotkanie.

A ty odkładasz te rzeczy, co?

- Zadzwonię do domu. - Proszę bardzo.

Rezydencja Kitt.

On jest?

Ona jest?

No cóż, spójrz, po prostu... trzymaj się, okej? Już idę, dzieciaku.

Dobrze Lulu, do widzenia.

- Co się dzieje? - Szalony doktor już idzie.

Dziewczyna od czystości wyje do księżyca, a dobry profesor haruje na sekretarce.

Biedna dziewczyna.

- Kiedy przyjedzie twój fotograf? - Och, nie musisz czekać, możemy spotkać się na miejscu.

Chyba, że ​​masz czas na szybką zabawę.

- Co zmieniło twoje zdanie? - Kto powiedział, że zmieniłem zdanie?

Och, Brenda.

Vic, gdzie?

Lulu, to jest doktor Vargo.

- Sekretarka mojego męża. - Cześć Lulu.

No cóż… musiał iść na spotkanie, a… Katherine jest na górze.

Kurwa, pozwoliłem jej pożyczyć moją sukienkę, to oznaka wdzięczności.

Czy piłeś?

Nie proś mnie, żebym ci przyniósł drinka. Nie kupiłbym ci go, nawet gdybyś była ostatnią kobietą na Ziemi.

Idę do swojego pokoju.

Obecnie nie mogę otrzymać dobrej pomocy.

Z kim się spotyka?

Cóż za wariatkowo, musiało to być dla ciebie straszne.

- Czy lekarz mógł coś zrobić? - O tak, całkiem sporo.

- Ech, nadal nie widzę sensu. - Naprawdę nie widzisz?

- Pochodzę z innego świata. - O tak, Janie i cała reszta.

Nigdy nie zaznaję spokoju.

Tak.

Oh.

Cześć.

Cześć Senatorze, jak się masz?

Panie, nie mogę podjąć takiej decyzji.

Panie, to niemożliwe, jestem tylko asystentem.

Tak, proszę pana, jest w Camp David.

Dobrze, powodzenia, senatorze.

Stary pierdziel.

- Dziwni towarzysze, co? - Powinieneś wiedzieć.

Czemu mnie śledzisz?

Cóż, skoro nic z tego, co powiedziałem, nie brzmi znajomo, może to... fatalne zauroczenie.

Albo może mi kogoś przypominasz.

Kto, twój mąż?

- A jak on się w ogóle nazywa? Richard? - Vic.

Mój mąż miał na imię Vic. Nie, wcale do niego nie jesteś podobny.

Z kim się spotyka?

Wiesz, zawarłeś okrutny układ, przyjacielu.

- Nie jestem pewien, czy warto płacić cło. - Bzdura, biorę na siebie całe ryzyko.

Ty podejmujesz ryzyko, ja nie podejmuję ryzyka?

Skąd ty to wziąłeś?

Więc masz ręce w kasie, wielka sprawa.

Przepuszczam to przez europejską odprawę celną, a to jest warte połowę twojej pracy, staruszku.

Albo to bierzesz, albo nie.

Dobry.

Widzisz, jesteś nowy w mieście, jeszcze się tu nie orientujesz.

Myślisz, że jesteś moim jedynym klientem?

Wzgórze jest pełne takich facetów jak ty, mądrale.

O tak?

Kto jeszcze… potrzebuje twoich usług?

Och, wyglądam głupio. Mam podać nazwiska?

Mam żonę i trójkę dzieci.

Chcę wspiąć się po drabinie tak samo mocno jak ty.

Myślisz, że będę asystentem do końca życia?

Zaufaj mi, potrafię trzymać język za zębami.

Wszystko o co musisz się martwić

schowaj to w Szwajcarii i śmiej się przez całą drogę do Białego Domu.

Musisz wiedzieć jak grać w piłkę.

- Grozisz mi? - To groźna sytuacja.

Gdyby ludzie w tym kraju wiedzieli, co robisz z ich darowiznami.

Obcięliby ci jaja.

Hej, słuchaj, słuchaj, jesteśmy partnerami, tak?

Lepiej w to uwierz, kochanie, i nie zapominaj o tym.

- Wszystko w porządku? - Muszę się wysikać, Mac.

- Więc twoja... pasierbica, wykazuje... niekontrolowaną fugę seksualną, tak? - Jasne, że tak.

To bardzo interesujące.

Może lepiej będzie, jeśli zobaczę ją od razu.

- Cóż, jej ojciec nadal nie wie, że ją leczę, prawda? - Nie.

Doprowadza mnie do szału, kiedy chodzi na te tajne spotkania.

- Inna kobieta? Z tobą? - Nie.

- Vic nawet nie lubi seksu. - Szkoda.

- O kurwa. - Taki był ogólny zamysł.

Gówno.

Zapraszam do środka.

Room service.

Miły dzień, co?

Jak się masz?

- Owsianka? - Danie dnia.

Mniam, mniam, mniam.

Danie dnia?

- To twój samochód przed domem? Brązowa Toyota? - Tak, ten brązowy, podoba ci się?

Jest odholowywany.

- Odholują? To mój samochód! - O nie.

Poczekaj chwilę, nie możesz mnie tu tak zostawić.

Czy jest coś, co mogę zrobić?

Może moglibyśmy coś wymyślić.

Hej, to nie był mój samochód.

Hej.

Hej, jesteś jakimś oszustem?

Czy mogę do Was dołączyć?

Jestem pewien, że nie, nie masz wyboru.

O cholera.

Cześć, jestem Shelley.

Do zobaczenia później, Eddie.

Mój fotograf.

Byłeś po prostu cudowny, naprawdę wspaniały.

Idź do diabła, Brenda.

Posłuchaj Eddie, nie możesz mnie winić za to, że kryję swój tyłek.

Naprawdę, jak powiedziałem, kochanie, jesteś wspaniała.

Poza tym mówiłem ci, że to mój koncert.

- Wychodzę stąd. - Pa.

Do zobaczenia później, kochanie.

Przepraszam.

No dalej, Lacey.

Byłaś najgorętszą seksualną surogatką w mojej klinice, zanim wprowadziłem cię do społeczeństwa.

- Nie przyprowadziłeś mnie tu, żebym zobaczył twoją pasierbicę. - Nie bądź dupkiem, wiesz, po co przyszedłem.

- To musi się stać wkrótce, Royu, jutro. - Uh, aż tak źle, co?

Robi się gorąco, pieniądze na kampanię i śledztwo.

Jeśli zostanie wybrany, będzie ciężko.

Hej, chyba już mi nie odpuścisz, prawda?

Poczekaj chwilkę, ja nigdy nie wyszedłem po prostu.

- Poza tym, wysłałem ci wielu klientów. - O tak?

- Kto? - No cóż, pani Fairchild.

- Ty przysłałeś mi panią Fairchild? - No tak.

Nie czytasz gazet?

Pani Fairchild.

Powiedziała, że ​​jest bogata, cholera, była bogata.

Postanowiłem sam się nią zaopiekować.

I była to najbardziej udana sprawa jaką kiedykolwiek prowadziłem.

Twoje postępy są niezwykłe.

Nigdy nie czułem się szczęśliwszy.

Mogę nawet dojść z moim mężem, jeśli pomyślę o tobie.

No cóż, to będzie... tysiąc siedemset dolarów za pięć miesięcy.

- Co? - Dziesięć tysięcy dolarów za pieprzenie.

I siedemset za dawkę czyszczącą, która jest dołączona.

Do… kanapy i dywanów.

- Masz na myśli, że zamierzasz mi naliczyć opłatę? - Oczywiście.

Jestem profesjonalistą.

Nazwałeś to terapią?

Teraz pani Fairchild.

- Musisz zrozumieć, że robię to zawodowo. - Nieważne.

Raoul?

Tak, proszę pani.

Ten człowiek.

Ten lekarz.

- Och, Raoulu. - Tak, proszę pani.

On mnie zgwałcił.

No to w dół, słuchaj, czekaj, czekaj…

Kurwa.

Proszę gubernatora Fairchilda.

To jest jego żona.

To jest nagły wypadek.

Och, Roy, tak mi przykro, tak strasznie mi przykro.

Jestem złamanym człowiekiem, straciłem wszystko.

Jesteś wszystkim, na czym mi zależy, Lacey.

Zdejmij spodnie.

Och, nadal masz prawo do dziedziczenia, prawda?

Roy, wiesz, że nigdy nie byłam niewierna Vicowi.

Pod własnym dachem?

- Drzwi zamknięte? - Postawię przed nimi krzesło.

Spieszyć się.

Eddie.

Boję się, miałem zły sen.

Tak, miałeś zły sen.

- Przytul mnie. - Jasne, dzieciaku, przytrzymam cię.

Przyjdź tutaj, wszystko w porządku, wszystko w porządku.

Jest w porządku.

- Czy możesz mnie zanieść na górę? - Jasne.

Zaniosę cię na górę, chodź.

No i zaczynamy.

Zaniosę cię na górę.

Dziękuję.

- Zamknij drzwi. - Dobrze.

I połóż mnie na łóżku.

Na łóżku.

Na łóżku.

Nie idź.

Zostań i porozmawiaj przez minutę.

Boję się ciemności.

Och, to miłe uczucie.

Oj, drażnij mnie.

- Chcesz mnie przykryć? - Jasne.

- Eddie? - O tak.

- Nie pocałujesz mnie... na dobranoc? - Nie.

- Ale chcesz, prawda? - Tak.

Chcesz posmakować mojego języka?

Chcesz mnie całego posmakować?

Ale przecież nie możesz, prawda?

- Bo jesteś lojalny wobec mojego taty. - Tak.

Już od bardzo, bardzo dawna chciałem cię tam pogłaskać.

- Wiedziałeś o tym? - Tak.

Pozwól, że pomogę.

Na dole jest lekarz. Myślisz, że co mi zrobi?

Czy spojrzy na mnie nago?

Czy dotknie mnie między nogami?

O, zamknęłaś się. [niewyraźnie]

Lacey, pozwól, że ci pomogę.

Teraz.

To wszystko.

Użyj jej, użyj mojej cipki.

Użyj tego.

Kurwa.

Kurwa.

Kurwa.

Kurwa.

Och, tak może być zawsze, lepiej.

Możesz mieć własny szpital w Szwajcarii.

Pieniądze.

Moc.

Jego serce jest w gorszym stanie niż kiedykolwiek.

Kochanie, pieprz mnie.

O tak, kochanie, w środku, głębiej.

- Daj mi to, kocham to, ja... - Hej, mówiłem ci, żebyś się zamknął.

Chcesz przyprowadzić tu Kathy?

Och, weź to wszystko do ust.

Och, chcę… pragnę ciebie.

Chcę ciebie.

O, zrób wszystko, zrób mi wszystko.

O tak.

Tak.

No, złaź z krzesła.

Nie zatrzymuj się.

Daj mi to.

Włóż to.

Nie zatrzymuj się.

O tak, kocham to, kocham cię we mnie.

Och, to okropne.

Boże.

O tak.

Wylej się.

Lacey…

Kochanie Vic, tak się cieszę, że w końcu dotarłeś do domu.

To jest doktor Vargo.

Dzień dobry, panie doktorze. Proszę się nie ruszać.

Eddie.

Jesteś szalony.

Czy robię to dobrze, Lulu?

Przyszłam tylko odebrać sukienkę.

Bardzo, bardzo długo czekałam na odbiór Twojej sukienki.

- Mała suko. - Ty draniu.

- Jesteś zły. - Nie, on jest dobry.

- Jesteś obrzydliwy. - Jesteś wstrętny.

- Obrzydliwe? Ja ci pokażę obrzydliwe. - Dobrze.

Kochany Vic, powiedziałam Royowi…dr. Vargo wszystko.

- Eee... powiedziałeś mu o... - Tak, Jego Wysokość, burmistrzu, panie Livingstonie.

- A co z tym gliną, jakkolwiek się nazywał? - Kelly, Tim Kelly.

- O tak, to prawda, a co do balu debiutanckiego Janine i Mary... - To już wystarczy, już wystarczy.

Tak, ja też myślę, że to wystarczy.

Panie doktorze, nie chcę zmieniać tematu, ale…

Od kiedy wróciłem do domu... dyszysz, twoja twarz jest zaczerwieniona.

I... wybacz, że to mówię, ale pocisz się jak świnia.

Naprawdę nie chcę, żebyś widywał moją Kathy, jeśli jesteś zaraźliwy.

To jest, uh...po prostu nadciśnienie, panie doktorze.

Eee… profesorze.

Ryzyko zawodowe.

Doktorze Vargo, wiem, że jest pan cholernie dobrym lekarzem rodzinnym.

- Ale ta afera z kliniką seksualną... - Och, nie będziemy owijać w bawełnę, profesorze.

Wiem, ilu lekarzy odmówiło leczenia twojej córki.

- Co możesz zrobić dla naszego dziecka? - Wprowadzę ją w trans.

Nie w twoim życiu.

Moja mała księżniczka zostaje ze swoim tatą.

O kurczę.

Boże.

Będzie miała dobrą prasę, dopóki nie zdejmie spodni.

To jest wszystko, na czym ci zależy.

Młoda dziewczyna potrzebuje matki, a nie chciwej pieniędzy suki.

- Dupek. - Suka!

Boże.

- Dupek. - Suka!

- Och... - Co to jest?

Eddie?

Eddie i moja księżniczka?!

Eddie, zabiję cię!

Co to jest?

Eddie…Ty draniu!

Stopy, nie zawiedźcie mnie teraz.

Ty sukinsynu! Moja córko, ty mały pieniądzu.

- Daj spokój Eddie, możesz to zrobić jeszcze raz. - Nie.

Eddie, ty sukinsynu!

Dzień Sądu Ostatecznego.

- Brenda. - Eddie.

Już idę.

- O, Jezu. - Brenda…

Lulu? Katherine?

Eddie!

Eddie!

- Stracił przytomność. - Nic mu nie będzie.

Pani Watson jest prawdziwą profesjonalistką.

Sam ją wyszkoliłem.

Ona wie, co robić?

Dobrze się nim zaopiekuję, nie martw się.

- Idziesz teraz do Katherine? - Tak.

Pójdę z tobą.

O nie.

Biedne dziecko.

Tylko na niego spójrz.

Spójrz na niego, dzieciaku.

Muszę odłożyć tę historię na bok.

- To są wasze wspólne zdjęcia. - Stare czasy, dzieciaku.

- Do zobaczenia później. - Pa.

Eddie.

No cóż, nie zaczniesz jej terapii?

No cóż, Kathy, będzie tak jak ostatnio. Nie ma się czego bać.

- Nie ma się czego bać. - Tak, wiem.

Czy mogę ponownie skorzystać z Twojego lustra?

Gdzie jestem?

Profesor!

Cieszę się, że już nie śpisz.

Czas na Twoje… leczenie.

- Chcę, żebyś na siebie spojrzał. - Tak.

Lepiej już idź, ja... potrzebuję jej pełnej uwagi.

Dobra.

Podnieś koszulę nocną.

Rozłóż nogi.

- Czy widzisz siebie? - Tak.

Jesteś piękna jak kwiat.

To delikatne...słodkie płatki...otwierające się...i zamykające.

Otwór…

Zamknięcie…

Teraz, gdy wypowiem twoje imię trzy razy, obudzisz się.

Czuję się odświeżony… i zrelaksowany.

Nie pamiętając niczego z tego.

I przede wszystkim normalność.

Czy ona odeszła?

- Tęsknisz za mną, kochanie? - Tak bardzo.

- Czy jest mi cieplej? - Tak, trochę... niżej.

O, tak.

Tak, teraz.

Trochę…trochę w lewo.

O, prawie.

- Tutaj? - Tak, właśnie tutaj.

To jest to miejsce.

Pamiętaj, jestem chorym człowiekiem.

Nie martw się kochanie, wszystko będzie dobrze.

Kochanie, myślę, że za tobą tęskniłam.

Och, pogłaszcz go swoją dłonią.

Och, pogłaszcz go swoją dłonią.

- Jak tam? Gorąco? - Och, gorąco.

Co powiesz na to?

- Och, Roy, Roy, och. - Ciii...ciii, nie chcę krzyczeć.

O mój Boże.

- Jesteś na mnie gotowa, kochanie? - O tak.

Och, głęboko kochanie.

O, jakie dobre.

Pieprz mnie, chodź kochanie, daj mi tego kutasa, daj mi tego kutasa.

O-ho, kurwa.

Już idę.

O tak kochanie, już idę.

O tak kochanie, już idę.

O cholera.

- Jak sobie radzisz z tą sytuacją? - Lepiej teraz, kiedy tu jesteś.

Będę z tobą do samego końca.

Świetnie ci idzie.

- Faza pierwsza…zakończona. - W nadmiarze.

A teraz o fazie drugiej.

- Bardzo boli? - Nie.

- Czy to boli? - Tam nigdy nie boli.

Kochasz?

- Powiedz mi coś, robiłeś to kiedyś dla zupełnie obcych ludzi? - Tylko dla obcych, których naprawdę... naprawdę lubię.

Naprawdę jesteś bardzo dobry, Eddie.

Katarzyna.

Katarzyna.

Katarzyna.

Co?

Oh.

Czuję się tak… wypoczęty.

Tak odświeżony, tak normalny.

Dobrze, możesz mi pomóc udekorować salon na dzisiejszy wieczór.

Ubierz się.

Chcę.

Chcę się położyć.

Wiesz, że musimy to zrobić dzisiaj jeszcze dwa razy.

Zalecenia lekarza.

- O, dobre? - Najlepsze.

Jeszcze nic nie widziałeś.

O mój Boże.

Dochodzę.

Zaraz skończę.

- Jak wyglądam? - Wyglądasz wspaniale.

A ta część należy do panny Katherine.

- Kto tu wpuści trochę światła? - Proszę, tu nie wolno palić.

- Mel, chodź. - Dobrze.

Popraw mi włosy, popraw mi włosy.

Makijaż też ci pasuje.

Potrzebuję szminki.

- Potrzebuję czegoś na usta. - Panie Kidd?

Poniżej zamieszczamy płatne ogłoszenie polityczne komitetu mającego na celu wybór Victora Kidda.

Muszę to usłyszeć.

Pięć…

Cztery…

Tam…dwa jeden.

Chcę wam podziękować... za to, że przybyliście dziś wieczorem do mojego skromnego domu.

Czuję, że jesteś tu ze mną.

Właściwie tak blisko.

że mogę…wyciągnąć rękę i…dotknąć cię.

Tak blisko.

Słuchasz tego indyka?

A teraz chodź ze mną.

Wszyscy znacie moją...piękną żonę...i uroczą córkę.

- Chodź, chcę obejrzeć mecz. - To moja żona.

Och, proszę…

Lacey, przywitaj się z ludźmi.

Good evening, gentlemen.

A vote for my husband, is a vote for chastity…

puberty…I mean…propriety…and…obedience.

I'd like the wives of this country…

to take a good long look…

at our little family group.

My dear daughter Kathy, is a prime.

Prime example, of a good teenaged girl.

And that ain't shit.

Kathy is too shy to speak to you tonight.

- I am not. - Not now, dear.

But right now.

I…wanna put down…any of the rumors that you may have heard.

About my bad health, they are plain…bullpucky.

I never felt better…in my life.

But now, now let's get down…to brass tacks.

Permissiveness…

and the lack…of moral value…

are spreading across this country

like a fungus.

I ask you.

You dear friends that I'm speaking to you.

To back up your votes.

Back them up…with…green dollars.

And…bring…Chastity One…to the people.

Man, you're full of shit.

Clean up.

We…we can exterminate the slime, the smut, the sluts.

Shit.

I'd like to say a few words.

I know you all want me…good.

I myself am…very good.

Look at me.

- Oh man, is she hitting a long ball out. - I'm gotta…set me free.

Are you hot?

I'm ready to burn, I'm so hot.

Don't you wanna reach out…and fuck me?

Somebody out there.

Don't you just wanna reach out…and…fuck me?

Daddy.

Victor, Victor.

I beg you.

Darling, Victor speak to me Victor.

Oh, Victor you okay?

I can't believe that bastard did this to me.

- Why Switzerland? - Because I say so.

But I'll hate it.

- Besides, I wanna be close to... - Don't bother me, I'm doing the books.

I'm gonna go bring you a glass of champagne.

- Would that be all right so soon after…Daddy's... - I guarantee you, he won't mind a bit.

Goody.

Vargo here.

- Hi. - Hi.

- I'm doing it, now how? - Two drops will be enough.

Are you sure?

Maybe it'll all be ours.

The money, the estate, everything.

I love you.

Bye, Roy.

End of phase two, Lulu.

Ready to begin phase three.

Here Lacey, drink this.

It'll relax you.

Oh my God a bat!

Just nerves.

So it's love with you and the doctor, is it?

Just remember you can't trust him.

Get it off! Get it off! Get it off!

Oh, just a thread.

I'm sorry my mistake.

About the money.

- Who's there? - Where?

I must've seen a ghost.

- You didn't happen to know who your father's partner was, did you? - No.

- What about the money? - All gone.

- Gone? - Every smidgen…with the partner.

If I ever get my hands on his cock, I'll bite it off.

Salud.

Oh no, you don't.

- How'd you find me anyway? I covered my tracks. - Vic did it for me.

A sealed envelope with the lawyers.

I had to wait one year, and then I had you.

- You don't have a goddamn thing. - Oh, but think of what we've been to each other.

You're the best, you know I could go for you.

- But if you think I'm gonna give up a million seals for whatever... - Two million.

Two million.

You can't make me, no way.

Hi.

- Well it took you long enough. - I couldn't find a space, I'm double parked.

I won't.

You won't?

Who do I call first?

The man at Camp David? Or Janie?

Freeze.

♪ Spit fire ♪

♪ Spit fire ♪

♪ Licking like a flame ♪

♪ All around my body ♪ ♪ Spit fire ♪

♪ Ain't it such a shame ♪

♪ You gotta look like a high-flying angel ♪ ♪ Spit fire ♪

♪ You gotta burn so bright ♪

♪ Gonna take you high ♪

♪ On your campaign promise ♪

♪ Ride the fire love tonight ♪ ♪ Spit fire ♪

♪ Ooh yeah ♪ ♪ Spit fire ♪

♪ Well you shake me up ♪

♪ And you tie me up ♪

♪ And you wrap me up ♪

♪ And you ball me up ♪

♪ Yeah you shake me up ♪

♪ Yeah you shake me up ♪

♪ Yeah you mix it up ♪

♪ You're a hot spitting tiger, oh, baby ♪ ♪ Spit fire ♪

♪ Spit fire ♪

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.