All language subtitles for Zatoka szpiegów S02E05 [10Bit HDR] [1080p.WEB-DL.H265-AS76-FT] [PL] [Alusia]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przepraszam, ojcze.

Pani Ewa Stromberg. Przepraszam, że przyjeżdżam bez zapowiedzi. Nasza

gwiazda Ewa Stromberg zaprosi niektórych z Was na krótki rejs po Zatoce.

Skąd jesteś, Hedwig?

Gottenhafen. Może zdjęcie?

Dzięki.

Nie

ma

lepszego sposobu, żeby szeroko rozpuścić informację.

Wystawiliśmy go w kiosku na każdym rogu ulic.

No dobrze, przyjmijmy, że się uda.

I co dalej?

Czekamy. Czekamy, aż inżynierza wpadł na swoją córkę. Będzie próbował nawiązać z

nią jakiś kontakt.

Kiedy go złapiemy, wyciągniemy z niego wszystkie informacje dotyczące jego

wynalazku.

No tak, tylko że wy już domieliście i jakoś wam się nie udało.

Zastosujemy skuteczniejsze metody przesłuchania.

To może zastosujecie je na jego córce.

Patrzenie na ból dziecka szybko go złamie.

Co pan o tym myśli, poryczniku?

Złóżmy uwagę.

Dobrze, zgadzam się na tę akcję.

A właśnie, mam coś dla ciebie.

Od Bacha do Vivaldiego.

Świetna pozycja.

Przy kremiary nie mam czasu na trwatne rozmowy.

Na Bacha chyba znajdziesz chwilę.

Proszę, jak to widział pan Nera Teneo.

Hej, Hitler.

Tylko kosza tego nie wyrzuci, czyli do kosza.

Miłego dnia.

Świeżutka.

Prosto od gazociarza.

Jest. Ale ma krótkie włosy.

Musieli ją obciąć. Zawsze miała takie długie do pasa, po którym jej warko, czy

pamiętam.

A co tam?

Sam pan zrobił?

Tak.

Robiłem jej takie leleczki, jak była mała.

Tylko ładniejsze teraz.

Z tą ręką to.

No właśnie, jak tam list.

Bergman zgodził się na tę akcję?

Wygląda na to, że zyskuje jego zaufanie.

Czyli znów chodzi o ciebie.

Uwolnię córkę inżyniera i nakłonię go do współpracy.

Jak na razie dzięki tobie Niemcy będą jeszcze bardziej pilnować tej

dziewczynki. Jak chcesz ją uwolnić?

Z pomocą twojej ciołki.

Ewa Stromberg?

Powiedziałeś jej coś?

Wykorzystam ją.

Muszę tylko przekazać dziewczynce wiadomość, żeby wiedziała, co ma robić.

Redliński napisał do niej list.

Mam pomysł, jak go dostarczycie.

Przepraszam, ale jesteś pewny, że twoja syrenka cię nie podejrzewa?

Coś was łączy?

Owszem.

Sprawy służbowe. I basen.

Cisza.

Ukryzłaś mnie.

Gryzłem tylko tych, których naprawdę lubię.

Dużo ich.

Teraz jesteś tylko ty.

Dawno tych nikogo nie lubiłam.

Nie.

A ten dawny?

Kto to był?

Jacyś zwrotny?

To dla niego chcę wygrać tę wojnę.

Przykro mi.

A twoja poprzednia?

Ty jesteś pierwsza.

On był taka głupia, żeby uwierzyć.

Była kiedyś.

Tancerzka kabaretowa.

Dobrze, jak nie chcesz, to nie mów.

Które z nich zabierasz na rejs?

Jeszcze nie zdecydowałam.

Może te?

Dobrze się fotografują.

A nam pięknie wyglądały na sesji pięciowej.

Na jachcie.

Ale i tak jesteś najpiękniejsza.

Chłarka z tego ośrodka.

Jesteś pewny?

Obserwuję ją od kilku dni.

Jakie robi zakupy.

Boczek, wątróbka, kiełbasy.

Zazdroszczę tym dziewczynkom.

Przepraszam. Dzień dobry. Mogłabym się pani zatrzymać?

Proszę.

Czego pan chce?

Musi mi pani pomóc. Pomóc, błagam.

Pani pracuje pośrodku dla dziewczynek, prawda? Tam jest moja córka, Hedwig

Weisbrot. I mogłaby pani jej dać ten list, tylko tak, żeby nikt nie widział.

Błagam panią.

Dziękuję.

Pani Ewo, jak miło znów Panią gościć. Cała przyjemność po mojej stronie. Jak

już pewnie wiecie, jutro będę chciała Was zabrać na rej po Zatopce.

Niestety nie wszystkie z Was zmieszczą się na moim jachcie.

Będę musiała wybrać.

Dziewczęta!

Dobrze, dziewczęta!

Dziewczęta, ale spokój, spokój.

W imieniu SS przejmuję dokumenty, które policja próbowała przed nami ukryć.

Znowu. Niczego nie ukrywamy.

Prowadzimy śledztwo.

W sprawie naszego świadka, który został zastrzelony po wyjściu z naszej tydziwy.

O, to już wasz problem.

Tak. Dlatego przejmujemy to śledztwo.

Pańskie prawa nie ma miejsca na taką samowolę. Dzwonię do Berlina. Może

lepiej na Kreml.

Słucham.

Dozorca kamienicy został zastrzelony z sowieckiej broni.

Sowieci prawdopodobnie bali się, że wyda ich śpiega, który odwiedza mieszkającą

tam kobietę. Te pańskie teorie nic nie znaczą. Znaczą tyle, że sprawa

przekracza kompetencje lokalnego policmajstra.

Zwłaszcza takiego z niejasnymi powiązaniami.

O tym pan mówi.

Skończmy tę rozmowę, tak będzie lepiej dla pana.

I pańskiej rodziny.

To była dwójka mężczyzn i...

Ja muszę o tym z panią Piennie porozmawiać. Kiedy to było?

Dzisiaj rano.

Piękna ósemka.

A teraz ostatni sprawdzian.

Jaki to jest pęzeł?

Półsztyk. Dwa półsztyki tworzą... Sztyk. Brawo. Płyniesz ze mną.

Panie poruczniku, gdzie pan zniknął?

Podziwiam przepiękną okolicę.

Dziewczęta, które wybrałam, wystąpcie.

Oto moja załoga. Godna.

A na jutro zapowiadają wiatr i słońce. Czego chcesz więcej?

A choj przygodą.

Do zobaczenia jutro.

Szkoda, że nie wybrałaś tych dziewczyn, o których rozmawialiśmy.

Czy wskradziłyby sobie z węzłami?

Lepiej wypadłyby na fotografiach.

Może nawet w filmie.

Taki rejs z Ewą Stromberg mógłby pojawić się w

kronikach filmowych. Dalibyśmy Rzeszy kolejny triumf woli.

Prance, o co ci naprawdę chodzi?

Jest tam taka...

Taka mała Hedwig.

Porozmawiałem z nią chwilę.

Kojarzę. Jakaś straszna historia.

Sierota. Rodzice zginęli na jej oczach. Podobno zawsze marzył o zreglowaniu.

Coś się stało?

Panie poruczniku, jakie pan ma dobre stwierdzenie.

Na wojnie to nie pomaga.

Ale na kobiety zawsze działa.

Jak wyglądał ten mężczyzna?

Niewysoki.

Miał bandaż na prawej ręce.

I co dokładnie pani powiedział?

Żebym dała ten list jego córce.

Edwig Weisbrot jest napisany.

I to wszystko?

Żebym nikomu nie mówiła, ale ja od razu przyszłam z tym do państwa.

Jestem uczciwą Niemką.

Spokojnie.

Proszę się nie denerwować.

Słusznie pani postąpiła.

Może pani iść.

Tylko proszę nie rozmawiać z dziewczętami o tej sprawie. Oczywiście.

Proszę mi to dać.

Ale to po polsku. Ja znam Polskę. Pan niech zajmie się dziewczynkami.

Lothar wspominał coś w sprawie śmierci tego dozorcy?

Próbowałam coś od niego wyciągnąć, ale nie chce ze mną rozmawiać o pracy.

Zabójcą najprawdopodobniej jest Rosjanin.

Proszę cię, bądź czujna, gdybym mówił coś o Sowietach.

Chciałabym, żebyś był szczęśliwy.

Dobry wieczór.

Dobry wieczór i dobranoc.

Co z nim?

Za kilka dni urodziny Otto.

Wzięło nas na przypominki.

Wiesz coś?

Czego szukasz?

Przepraszam, gapa ze mnie.

Chciałam podprzątać i... i wszystko podrzucałam. Przepraszam cię bardzo.

Przypadek.

Dzisiaj SS odebrało mi kolejne śledztwo.

Moi przewożeni wyrazili na to zgodę. Straciłem ich zaufanie.

Ale dlaczego? Przecież jesteś świetnym policjantem. To nie chodzi o moją pracę.

Chodzi o twojego syna.

Francis? Spiskujesz z nim?

Ja? To on ci kazał grzebać w moich rzeczach?

To gra Francji.

Nic nie gram w pokusie. Jest takim samym patriotą jak ty. Puść mnie.

Śmierć od to złamała mi serce.

Ale jesteśmy na wojnie. A za zdradę jest tylko jedna kara. Rozumiesz?

Grafolog porównał pismo z dokumentami z uczelni pisanymi przez Sredlińskiego.

Nie ma wątpliwości, że to on napisał list.

Opis wyglądu też się zgadza.

Przeczytaj.

Kochana córeczko, udało mi się dowiedzieć, gdzie jesteś. Spróbuję cię

stamtąd wyciągnąć.

Potrzebuję czasu na przygotowanie. Proszę, odpowiedz na ten list.

Odpowiedź dostaw w starej kapliczce przy ośrodku. Codziennie będę sprawdzał,

gdzie jest ta kapliczka.

Jakiś kilometr od pałacu.

Trenują tam kilka razy w tygodniu bieganie. W to miejsce nadaje się na

zasadkę? Tak.

Inżynier się nie zorientuje, a kiedy podejdzie bliżej, będzie na aż.

Proszę obserwować to miejsce.

To nieoficjalna misja. Odpowiada pan tylko przede mną.

Nie ufa pan swoim oficerom?

Na pewno w mniejszym stopniu niż mój poprzednik.

Wejdź!

Komandorze, gość do pana.

Najmocniej przepraszam, komandorze. Mam nadzieję, że pana nie obudziłam.

O tej porze jeszcze pracuję.

Czemu zawdzięczam tę wizytę?

Chciałabym prosić o przesunięcie porucznika Neumana do innych zadań.

Coś się stało?

Porucznik zachował się nieodpowiednio?

To może za duże słowo, ale to nie jest żołnierz.

Bardziej pawidamek.

Chce pani złożyć skargę?

Nie. Po prostu nie przepadam za takimi mężczyznami.

Rozumiem.

Wyznaczę innego oficera. Nie trzeba. Poradzę sobie sama.

Dobranoc. Jeszcze jedno.

Wybierasz pani jutro do ośrodka w Ruceu?

Tak. Chciałam zabrać dziewczęta na rejs po Zatoce Puckiej.

Mam nadzieję, że to nie problem.

Wprost przeciwnie. Świetny pomysł.

Do widzenia.

Dobrze ją pan zna, Wulf?

Można tak powiedzieć.

Poznaliśmy się w Berlinie, jak jeszcze pracowałem dla Gabelfa.

Jest niegroźna.

Będę ją miał pod kontrolą.

A co pan myśli o całej tej sytuacji?

Kłótnia kochanków.

Może tak.

A może znalazła coś, o czym nie chce nam powiedzieć.

Jak tam twoja przyjaźń z Manowem?

Zakończona.

Tak jak kazałeś.

Trzeba by ją odnowić.

Nie, nie rozumiem.

Musimy mieć na niego oko.

Szczególnie teraz, kiedy polujemy na inżyniera.

Tutaj Tomber planuje zatrzymać się z dziewczynkami na piknik.

Koło godziny dwunastej powinny być na miejscu.

Tutaj nie ma kei, przy której można zacumować.

Staną na kotwicy.

To jest najlepsze miejsce, żeby przejąć dziewczynkę.

Jak? Odwrócę uwagę pozostałych dziewczynek i Ewę. Wtedy Redlińska

ukryje się na wydmach.

Tam ją przejmiecie. A skąd masz pewność, że ona będzie wiedziała, co robić?

Została ukrytą wiadomość od swojego ojca w lalce.

Tak jak wcześniej wspominałem.

Konfluktowałaś to z Londynem.

Tak.

Mieli te same wątpliwości, co ja.

A co, jeśli dziewczynka nie znajdzie tej wiadomości? Trochę ją przekażę.

A jak Niemcy zobaczą, że z nią rozmawiasz? Niemców tam nie będzie.

Będą czekali w Rzutkiewie na inżyniera, który nigdy się tam nie pojawi. Albo

uznają, że wezmą ją na przymętę ze sobą.

Dlaczego mieliby pozwolić jej wypłynąć na rejs?

Oczywiście, że pilnuje Ewa, która jest do załogi.

Ona w końcu zacznie cię podejrzewać.

Nie sądzę.

A co, oczarowałeś Wierchomów swoim urokiem?

Na niektórych jeszcze działa.

Bardzo przepraszam. Bergman wzywa mnie do siebie.

W jakiej sprawie? Zaraz się dowiem.

Widzimy się po akcji. Z młodą Redlińską.

Z czego wynika ta decyzja?

Podwładny prosi dowódcę o uzasadnienie rozkazu?

Ciekawe macie obyczaje w tym Gottenhafen.

Wydawało mi się, że pan Nostromberg jest zadowolony od mojego towarzystwa.

Ma pan rację.

Wydawało się panu.

Osobiście poprosiła mnie o zwolnienie pana z tego obowiązku.

Jakieś przyczyny?

Czy możemy zakończyć tę żenującą rozmowę?

Teraz uda się pan do portu, gdzie będzie pan nadzorował rozładunek zaopatrzenia.

Pomoże Panu w tym mój adwytant Jork.

Tak jest.

Lewa, jesteś tam?

Chciałem porozmawiać.

Proszę bardzo.

A pani może klucz do pokoju dodać i się lewa?

Niestety nie wolno nam nikogo wpuścić do pokoju.

Bardzo potrzebuję tego klucza.

Nie mogę.

Nazwisko.

Dzień dobry, panie poruszniku.

Dzień dobry.

Byłem umówiony z Ewą Strombert przy jej jachcie. Przed chwilą odpłynąłem.

Czyli komandor miał rację, że tu będziesz.

Miałem już porczyn.

Ale nie jachtowym.

Który jest ładniejszy?

Rozładunek zaopatrzenia jest zawsze w porcie wojskowym.

A jak ulpa?

Przecież wiem, czemu tutaj jesteś.

Złamane serca.

Współczuję.

No, ale mówią, że nie ma lepszego lekarstwa niż praca dla ojczyzny.

Już w tym wiem.

Dziewczęta, podpiszcie się.

A wiecie państwo, jak opisano kozaków w encyklopedii La Russa?

Wojownicze plemię rosyjskie rzucający się na wroga z okrzykiem, jop twoju mać,

co oznacza, Bóg jest z nami.

Daj graj!

I się już uraszła, dobrze?

Bo moje statki są już gotowe do transportu rudy żelaza.

Kiedy możemy zacząć?

Jak tylko dostanę to, na co się umawialiśmy.

Ja mam pieniądze.

Wolę złoto.

Czasy są niepewne.

To będziesz, pułkowniku, gość do pana.

Ale przecież wszyscy już są.

A kto go tu zaprosił? Sam się zaprosiłem.

A nie widzi pan, że mam gości?

A ja mam dowód, że ważny świadek został zastrzelony z sowieckiej broni.

Panowie wybaczą.

I panie.

Śmiało, Pietia.

Mógł się pan grzecznie zapowiedzieć.

Zjedlibyśmy kolację.

Może napiję się po kieszeczku. No ale nie, pan przychodzi bez zapowiedzi i

straci moich gości jakimiś niedorzecznymi historiami.

Zabiliście mi świadka.

My?

Bo broń była naszej produkcji?

Sowietka broni jest powszechnie znana i lubiana.

Ktoś musiał pociągnąć za spust.

Jest pan bardzo intrygetny.

Dlaczego chcieliście go uciszyć?

Co wiedział o wybuchu w Nowym Porcie?

To wasze budownictwo nie jest jednak takie wspaniałe.

Naprawdę to pana tak śmieszy?

Ja mogę wam bardzo zaszkodzić.

Niewątpliwie, tylko po co? To jest nasz teren, my pilnujemy tu porządku. Nie

pozwolą na działalność sowieckich śpieków. A jeżeli macie w naszym sztabie

swojego człowieka, to ja go znajdę.

Tylko wtedy nie będę taki miny.

Przecież my jesteśmy przyjaciółmi.

A wróg, którego szukasz, jest zupełnie gdzie indziej.

Konkret i nazwiska.

W imię przyjaźni.

Jak tylko się dowiem, od razu przybiegnę.

A teraz zapraszam.

Przyjacielu.

Hej Hitler!

Hej Hitler!

Moja załoga.

Pięknie się prezentujecie.

Ale wydaje mi się, że znajdzie się miejsce dla...

Jeszcze jednej młodej damy.

Cisza!

Cisza! Cisza!

Może ty?

Miałabyś obotę z nami popłynąć?

To zapraszam. Jak masz na imię?

Hedwig. Chodź, Hedwig.

Przepraszam, ale wydaje mi się, że powinnam skonsultować udział dodatkowej

osoby w rejsie.

Przecież to tylko dwie godzinki. Proszę się o nic, nie martw ich. Za mną, mamy

dobry wiatr!

Uspieszysz się gdzieś, Franz?

Puszcz ich poniża.

Zresztą uwielbiam widok w skrzyni, puszczem na ten kamień.

Jesteśmy na wojnie.

Tak też pomagamy ojczyźnie.

I odbywamy karę.

Ja na pewno.

Mam karę za rozmawianie z tobą.

A ty pewnie za ucieczkę polskiego inżyniera.

Powiedz, masz coś na sumieniu w związku z tą sprawą?

Ale tak szczerze.

Szczerze?

To zacznijmy traktować się poważnie.

Jak oficerowie.

Musimy sobie zaufać.

Więc ja to widzę tak.

Teraz się rozjeżdżamy, a wieczorem widzimy się w tawernie.

Pokażę ci mojego ten hafen.

To i to do willi komandora.

Zabierzemy to osobiście.

Ktoś się pojawił?

Tylko jakaś babcia przyszła się połaglić.

I żeniera nie była.

To niech obserwują, a my idziemy zobaczyć, co u jego córki.

Nie wyglądają, jakby miały to przypłynąć.

Zmieniła plany?

Frank na to pozwolił?

Nigdzie go nie widzę.

Co robimy?

Jedziemy za nimi.

Pięć, sześć, siedem, zwrot!

Zwrot!

Zwrot!

Zwrot w koło!

Uśmiech, kelka!

Raz, raz, raz, raz!

Zieg heil!

Hedwig Weisbrot.

Popłynęła na rejs. Przecież mieliście jej pilnować!

Ale to panna Stromberg zmieniła zdanie w ostatniej chwili i zabrała ją ze sobą.

Popłynęła na plażę do Mechelinken.

Batzor!

Spokój!

Dziewczęta, jesteście głodne? Tak.

Robimy ognisko?

Tak, nie umiem zapalić. Dziadek mnie nauczył.

Wspaniale, ale najpierw trzeba nazbierać drewna, także do roboty. Raz, raz, raz,

raz.

Czekaj. Czekaj, czekaj, czekaj.

Jadziu, mogę tak do ciebie mówić?

Nie ból się z tym przyjaciółką twojego taty. Czy dostałaś od niego wiadomość?

Pokazywałaś co komuś jeszcze?

Dziękuję. Są panowie wolni.

Rozumiem, że ja też już mogę iść. Do ciebie mam jeszcze jedną sprawę.

Idealnie pasuje do wariacji goldbergowskich.

A czy to nie jest przypadkowo grzech ciężki?

Może czerwym warto trochę wkrzeszyć.

Jork, ja dzisiaj naprawdę nie mogę.

Nie. Nie puszczę cię, dopóki nie spróbujesz.

Pusta.

Nikt jej nie ma.

Niemożliwe, szukajcie dalej.

Co się stało?

Jedna dziewczynka nam się zgubiła.

Która dziewczynka? Ta mała, Hedwig.

Hedwig Weissbrod. Tak, ale na pewno zaraz się znajdzie.

Ona się otopiła. Na zław może jej stoskę. Chyba utonęła.

Musi gdzieś tu być. Do ciężarówki.

I pomyśleć, że Bach napisał to jako lekarstwo na bekrętność.

A mnie działa.

Uwielbiam wariacje Goldbergowskie.

Ale powiedz, jak to było naprawdę z tym inżynierem.

Ktoś mu pomógł, prawda?

Podobno zatrzymaliście strażnika.

On już raczej nic nie powie.

Ach, cholera!

Muszę to zaprać, bo będzie śmierdzieć alkoholem.

Kto ci to zrobił?

Co?

To nic takiego.

Torturowali Cię?

Bo rany wojenne raczej to nie wygląda.

Nie, to... Jork.

Chwila szczerości.

Rozumiem, że komandor kazał Cię mnie tutaj trzymać i przesłuchiwać.

Nie szkodzi, wiesz, że nie mam nic do ukrycia.

Bergman jest po prostu bardzo podejrzliwy, a po tym, co stało się z

Ketlarem, wszędzie widzi wrogów. Każe mi sprawdzać wszystkich oficerów i ja po

prostu... Wyglądasz tylko jego rozkazy, rozumiem.

To jest bardziej skomplikowane.

Tak, słucham.

Tak jest.

Jest cały czas ze mną. Nie robi nic podejrzanego.

No to... Do widzenia.

I co?

Zdałem te?

Nie ma sprawy.

Bergman powiedział mi coś jeszcze.

Ta dziewczynka... Jeżeli nie chcesz mi tego mówić... Córka inżyniera

prawdopodobnie utonęła.

Znaleźli ciało?

Nie. Ale możliwe jest też porwanie, bo w okolicy kręcili się coś podejrzani

ludzie. Złapali ich?

Nie. Uciekli.

Wejdź!

Kolejny szkoł przesłał opłatę.

Achterberg? Tak.

Ten od transportu rudy żelazo.

To zgadza się?

Zgadza.

Bądź ostrożny.

SS zaczęło się nami interesować.

Tak jest, będę.

Gdzie ona jest?

Utonęła.

Słyszałem, słyszałem.

Strzelani nad Niemcami, ale co?

Jeden też dla nas. Nie mamy jej głuchy, jesteś?

Nie rozumiem.

Zacumowały gdzie indziej.

Dojechaliśmy za późno. Jak za późno?

Już wtedy szukały jej w wodzie, nigdzie nie mogły jej znaleźć.

Nie przypilnowałeś jej, Franz.

Nie było cię tam.

To był twój kolejny idiotyczny pomysł. Jak zwykle za dużo ryzykowałaś. Tylko

tym razem życiem dziecka.

Nigdy sobie tego nie wybaczę.

Przede mnie zginęło dziecko.

Nie wiem, jak to się stało.

Musiałam pójść popływać.

Pewnie myślała, że da sobie radę.

Ja miałam ich pilnować.

Pod pokład.

Frank, jak... Dla kogo pracujesz?

Frank, nie słyszysz, co do ciebie mówię? Odłóż tę broń. Zabiję cię i wyrzucę do

Bałtyku. Pytam się, gdzie jest dziecko?

Gdzie jest dziecko?

Nie, proszę.

Proszę jej nic nie robić.

Proszę. Ona była dla mnie bardzo miła.

Proszę.

Wrzuciłam wstążkę do wody.

Weszłam na wydmy.

Schowałam się w starej szopie i czekałam. Później pani Ewa do mnie

przyszła.

Odłóż broń.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.