All language subtitles for Mr.Jones.2019.WEBRip.x264-ION10

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj sw�j produkt lub firm�. Skontaktuj si� z www.OpenSubtitles.org

Nie chc� komentowa� swojej ksi��ki.

Je�li jej przes�anie nie jest czytelne - jest pora�k�.

Chcia�em, by ka�dy m�g� j� z �atwo�ci� zrozumie�.

By poradzi�o sobie z ni� nawet dziecko.

Tego, co si� dzieje, nie mo�na przekaza� inaczej.

Nie nadaj� si� do takich czas�w... A wy?

�wiatem w�adaj� potwory, ale pewnie nie chcecie o tym s�ucha�.

M�g�bym pisa� romantyczne powie�ci, co�, co ludzie czytaj�.

W innych czasach mo�e bym je pisa�.

Ale je�li opowiem o potworach za pomoc� gadaj�cej trzody,

mo�e pos�uchacie, mo�e zrozumiecie.

Chodzi o przysz�o��. Czytajcie uwa�nie mi�dzy wierszami.

Pan Jones,

z folwarku dworskiego,

zamkn�� na noc kurniki.

S� ju� Hitler i Goebbels, wsiadamy do samolotu Hitlera, �Richthofena� -

�Najszybszego trzysilnikowego samolotu w Niemczech�.

Podczas lotu Goebbels czyta� gazety,

a Hitler...

Hitler studiowa� map� Europy.

Nie mog�em oprze� si� wra�eniu,

�e je�li ten samolot si� rozbije, zmieni si� ca�a historia Europy.

Tak... Dzi�kujemy panu za t�...

emocjonuj�c� relacj�.

Ale Niemcy maj� inne k�opoty.

Po�ar Reichstagu to nie �k�opot�. To by� ich ruch taktyczny.

Teraz nazi�ci maj� wym�wk�, by wyko�czy� opozycj�.

Ale sk�d pan to mo�e wiedzie�?

Goebbels mi powiedzia�.

Wojna zaczyna si� w g�owach. Goebbels wierzy w tysi�cletni� Rzesz�,

co oznacza, �e na pewno rusz� na wsch�d, na Polsk�.

Kolejna Wielka Wojna ju� si� zacz�a, panowie.

Hitler wkr�tce zorientuje si�, �e jest ogromna r�nica

mi�dzy udanym wiecem a rz�dzeniem pa�stwem.

Czy pan Jones ju� poinformowa� pan�w, �e mamy wojn�?

Przepraszam bardzo. Jest telefon z Moskwy.

Kto dzwoni?

Do pana Jonesa.

Panowie, przepraszam na chwil�.

Tu Gareth Jones, w Londynie.

Kto dzwoni?

Halo?

Halo?

Pani wie, kto to by�?

M�wili po rosyjsku.

Nie mieli�my fabryk ci�gnik�w.

A teraz je mamy.

Nie mieli�my fabryk samochod�w.

A teraz je mamy.

Nie mieli�my fabryk czo�g�w. Naprawd�?

... A teraz je mamy.

Nie by�o zak�ad�w chemicznych...

... A teraz je mamy...

Trzeba ju� i�� do domu.

Ma pan przecie� dom, prawda?

To jest m�j dom.

Nie powiedzia�em im najwa�niejszego:

by da� odp�r Hitlerowi, musimy wej�� w sojusz ze Stalinem.

Cz�owiekiem - cudotw�rc�.

Panno Stevenson, ile teraz jest wart rubel?

- Niewiele. - Nas zatapia �wiatowy kryzys,

a Sowieci rozkr�caj� wydatki.

Jak to mo�liwe?

Co si� sta�o? Dlaczego przynios�a mi pani herbat�...?

Myli�am si�.

W sprawie posady.

Ci�cia b�d� jednak g��bsze. Nie maj� pieni�dzy.

Tak mi przykro.

Lloyd George chce z panem porozmawia�.

M�j ch�opak!

Straszny ten kryzys, tyle ofiar...

Jakby to wci�� by�a wojna.

Do widzenia panu.

Praca dla pana by�a zaszczytem.

Nie mog�em sobie wymarzy� lepszego doradcy.

Wiem, �e doradzaj� panu ludzie z ogromnym do�wiadczeniem.

Ale to mnie pan potrzebuje. Tylko ja m�wi� panu prawd�.

�aden z nich nie rozumie powagi sytuacji.

Pozwoli�em sobie napisa� dla pana list polecaj�cy.

Dzi�kuj�.

To dla pana.

Nie sko�czy�em. To m�j raport w kwestii sowieckiej.

Z jakim wnioskiem?

Bez wniosku. Stalin nie odpowiada na moje telefony.

Nadal mo�e mnie pan wys�a� do Moskwy.

Wtedy zapyta�bym go, sk�d maj� pieni�dze.

A jakie plany po tej rozmowie ze Stalinem?

Wr�c� do Walii.

Uczy� w szkole ojca, w Barry.

O�eni� si� i ustatkuj�.

I pewnego dnia, u schy�ku d�ugiego, wygodnego �ycia, obudz� si� krzycz�c.

W Barry to i ja si� budzi�em z krzykiem.

Tak?

Pewnie obudzi� pan wtedy wi�kszo�� mieszka�c�w Barry...

Wydanie wizy zajmie troch� czasu.

Czemu panu tak spieszno odwiedzi� Moskw�?

M�wi�, �e Moskwa jest przepi�kna o tej porze.

Czy�by? W marcu?

Chodzi o wiz� prasow�?

- Co to? - Moje artyku�y.

B�dzie potrzebny list od pa�skiego redaktora,

trzy strony szkicu przysz�ego tekstu o Rosji,

- kopie pana artyku��w i adres wydawcy. - Nie mam redaktora, ani wydawcy.

Jestem wolnym strzelcem.

- Niezale�nym dziennikarzem. - A kto op�aci pa�sk� podr�?

Ja sam.

Wi�c nie jest pan dziennikarzem. Pan chcia�by nim by�.

Przeprowadzi�em wywiad z Hitlerem.

Planuj� te� wywiad ze Stalinem.

Jest pan zabawny, panie Jones.

Tak...

Gareth Jones.

To by�o �atwe.

Moskwa, 71795.

Moskwa, 71795.

Centrala w Moskwie, s�ucham?

Halo? Hotel Metropol.

Panie Kleb!

Telefon do pana!

Dzi�kuj�.

- Halo? - Paul! Tu Gareth Jones, z Londynu.

S�uchaj, jad� do Moskwy.

Gareth! Nie mog�em si� dodzwoni�. Wi�c przyje�d�asz?

Potrzebuj� zn�w twojej pomocy, tym razem w za�atwieniu wywiadu ze Stalinem.

Wiesz jak to zrobi�?

Id� do Waltera Duranty'ego z New York Timesa, on ma wp�ywy.

Ja teraz jestem tu persona non grata.

Musimy porozmawia�, odkry�em co� wa�nego.

Naprawd� wa�nego! Jest gorzej, ni� my�leli�my.

Paul?

Paul?!

Halo?

Nie dzia�a.

Wniosek rozpatrzono pozytywnie,

przygotowali�my te� dla pana pok�j w hotelu Metropol.

W Metropolu?

Mia�em szuka� noclegu gdzie� ko�o dworca, ale tam b�dzie... o wiele wygodniej.

Prosz� zarejestrowa� si� przy Ambasadzie Brytyjskiej,

a potem w Radzieckim Biurze Prasowym.

Brak rejestracji powoduje utrat� wizy. Czy to jasne, panie Jones?

Jak najbardziej. Dzi�kuj� za pani pomoc.

Widz�, �e m�wi pan po rosyjsku.

Chcia�bym te� zobaczy� troch� waszego pi�knego kraju poza Moskw�.

Oczywi�cie. Zaraz po wywiadzie ze Stalinem.

Powodzenia, panie Jones.

G-a-r-e-t-h...

To nowy budynek, dali nam tu pi�kne biuro.

Sowieci zbudowali wi�cej w ci�gu 5 lat, ni� nasze rz�dy potrafi�yby w 10.

Dzie� dobry!

Musi pan koniecznie zwiedzi� ich fabryki. S� tu brytyjscy in�ynierowie, z Metro Vickers.

- Prosz� um�wi� si� z nimi. - Dobrze.

- Gdzie pan nocuje? W Metropolu? - Tak.

Co s�ycha� w Londynie?

Czy Lloyd George i MacDonald poradzili ju� sobie z kryzysem?

Pracuj� nad tym najlepsi specjali�ci.

Ci �najlepsi specjali�ci� ich w to wpakowali...

A co m�wi� na Kremlu o Hitlerze?

Czy to Lloyd George poleci� o to zapyta�?

Hitler go niepokoi?

Obawiam si�, �e nie.

Panie Duranty, prosz� tylko spojrze�.

Przepraszam, to idzie zaraz do druku...

Dobrze.

Czyta�em pa�ski artyku�.

Uwa�a pan, �e Hitler wierzy w to, co m�wi?

Wielu uwa�a, �e to szaleniec.

Kto jest szale�cem w naszym szalonym �wiecie?

W Londynie m�wi si� o wojnie.

- Anglii nie sta� na kolejn� wojn�. - A Sowiet�w?

Brytyjscy in�ynierowie, nowe fabryki.

Czym Stalin za to p�aci?

Pieni�dzmi, jak s�dz�.

No to na pewno nie w rublach.

To ogromny i bogaty kraj. Po�udnie to bezkresne pola pszenicy.

Ziarno jest z�otem Stalina.

To musz� by� g�ry ziarna.

Plan pi�cioletni podwoi� ich roczn� produkcj�.

Co tak naprawd� tu pana sprowadza, panie Jones?

Czy mo�e mi pan pom�c za�atwi� wywiad ze Stalinem?

Ile pan ma lat: 27, 28?

A to ma znaczenie?

Tak pan przywyk� do weekend�w na wsi z Lloydem George'em,

�e chce teraz pi� herbatk� z ka�dym �wiatowym przyw�dc�?

Niczego nie oczekuj�.

Mam tylko pytania.

Wed�ug publikowanych wylicze�, Kreml jest bankrutem.

Za co wi�c Sowieci buduj� fabryki? Kto to finansuje?

Gdy mam wi�cej pyta� ni� odpowiedzi, denerwuj� si�.

Jak pan si� dosta� do samolotu z Hitlerem?

Pom�g� mi kolega.

Dziennikarz.

Miejsce w samolocie Hitlera za�atwi� mi Paul Kleb.

Powiedzia� mi, gdzie mam si� stawi� i kiedy.

Prawd� m�wi�c, musz� ju� i��.

Kleb mieszka w Metropolu. Mam nadziej�, �e go z�api�.

To jest dobre, tak trzyma�.

To moja gwiazda.

Wiele jej zawdzi�czam.

Paul Kleb nie �yje.

Napad rabunkowy. Trzy dni temu.

Pan nie wiedzia�?

Nie.

Dobrze si� panowie znali?

Poznali�my si� w Berlinie.

Zaprzyja�nili�my si�.

Gdzie to si� sta�o?

Przed Metropolem.

Wieczorem jest u mnie przyj�cie dla dziennikarzy. Mog� na pana liczy�?

Tak, oczywi�cie.

Dzi�kuj�.

Wasze dokumenty!

Prosz� bardzo.

- Metropol? - Tak.

Dobry wiecz�r.

Chcia�em si� zameldowa�.

Witamy.

Pan Jones.

Zostaje pan na dwie noce.

Nie, przez tydzie�.

Mnie powiedziano, �e dwie noce.

Wiz� mam na tydzie�.

Tak napisano na piecz�ci.

Ale potem nie mamy pokoi.

Metro Vickers organizuje konferencj�.

Mo�e jest w pobli�u inny hotel?

Obawiam si�, �e nocowa� mo�e pan tylko tutaj.

I tylko dwie noce.

Niech wi�c b�d� dwie noce.

Pierwsze pi�tro, po prawej.

- Dzi�kuj�. - Mi�ego pobytu.

Idziemy, towarzyszu!

Co wy robicie?

Towarzysze, to jakie� nieporozumienie.

Co tu si� dzieje?

Dzi� w hotelu jak w ulu.

By�o w�amanie.

Cushny, spokojnie. Hotel jest dobrze strze�ony.

A pan sk�d?

Z Walii.

Korespondent Western Mail?

Wolny strzelec.

Eugene Lyons, z United Press.

Poznaj�.

Gareth Jones.

Podoba�y mi si� pana teksty o budowie sieci elektrycznej.

Skojarzy pan w takim razie specjalist�w z Metro Vickers:

- L.C. Thornton, John Cushny. - Mi�o mi.

Czy Metro Vickers organizuje tu, w hotelu, konferencj�?

Nie.

A sk�d taki pomys�?

Chod�my, zasycha mi w gardle!

Sk�d ja pana znam? Pom� mi, Lyons.

To pan jest tym Walijczykiem od wywiadu z Hitlerem!

No to idzie pan z nami.

Najlepsze party w mie�cie tylko u Duranty'ego.

Dzi�kujemy, �licznotko.

Cze�� wszystkim!

Powiedzia� mi, �e by� tu persona non grata. Dlaczego?

Pan mo�e wie, nad czym pracowa�?

A co tu mo�na robi�?

Skoro nie daj� nam wyje�d�a� z Moskwy.

Nad czym pracowa� b�d�c uwi�zionym w stolicy?

Przepraszam... Dziennikarze nie mog� opuszcza� Moskwy?

Dla bezpiecze�stwa?

Tak, w�a�nie!

Maj� obsesj� na punkcie szpieg�w?

Czyta� pan �Mask� �mierci szkar�atnej� Edgara Allana Poe?

- �Mask� �mierci szkar�atnej� czyta� pan? - Nie.

Niech pan poszuka, zanim j� zaka��.

Czy wie pan...

Wie pan, sk�d bior� pieni�dze?

Duranty m�wi, �e ziarno jest z�otem Stalina.

Ziarno jest z�otem Stalina? Duranty to powiedzia�?

Mocna metafora!

Ciekawe, czemu jej nie u�y� w druku. Muggeridge, Barnes, chod�cie tu!

Lloyd George chce wywiadu!

Malcolm Muggeridge.

- Zata�czmy! - Gareth Jones.

Pozna�e� ju� Bonnie?

Wstrzykujesz to sama?

Jak piel�gniarka?

Chcesz spr�bowa�?

A co to daje?

To daje...

spok�j w ramionach Boga.

��wiat�o, co zwie si� Wspania�o��.�

Co m�wisz, kochanie?

To jest...

To stary poemat walijski.

�Bitwa drzew�.

O tak!

To jest jak poezja!

- Nie chcesz? - Nie, nie... dzi�kuj�.

No to chocia� mnie wstrzyknij.

- O nie, nie. - To nie boli.

- Zr�b to delikatnie. - O nie, dzi�kuj�.

Ju� pan wychodzi?

Panie Duranty...

Panie Jones...

Dobrze si� pan bawi�?

Szczerze powiem, �e nigdy nie widzia�em takiego party.

Bonnie chyba nie do ko�ca jest w pana gu�cie?

Przepraszam?

Mo�e wola�by pan... jego?

Przyjecha�em...

Przepraszam, dzi�kuj�.

Przyjecha�em tu pracowa�.

Nie ma si� czego wstydzi�.

Mo�e pan tu robi�, co tylko zechce.

To... ciekawe, �e Kreml przetrzymuje dziennikarzy w Moskwie.

Dzi�kuj�.

Nie pije pan.

Nie docenia przepi�knych dziewcz�t.

Jeste� pan nudny, panie Jones.

S� te� w �yciu inne atrakcje.

Na przyk�ad?

Rozmawiam z nagusie�kim laureatem Pulitzera. Moje �ycie nie jest a� tak nudne!

Pan pozwoli...

To m�j syn.

Nie chce uczy� si� angielskiego,

jest dumnym Rosjaninem.

No dobrze...

Dobranoc, panie Jones, prosz� na siebie uwa�a�.

Dobranoc, panie Duranty.

Hej.

By�e� u Duranty'ego?

Tak.

M�g�by� wr�ci� i zostawi� mu to na biurku? Z zasady unikam palarni opium.

Hej!

To trzecie drzwi po lewej.

- Pozwoli�em sobie spojrze� na tw�j artyku�. - No i...?

- Ale... - Ciii...

Kto to jest?

M�j... �wielki brat�.

�wietnie napisany ten artyku�.

Dzi�kuj�.

Interesuj� mnie twoje relacje z fabryk czo�g�w i samolot�w.

Pisane dla Amerykan�w. Duranty chce ich tutaj zwabi�.

Duranty jako po�rednik?

Rewolucja potrzebuje zagranicznych inwestycji.

- S� tu Brytyjczycy. - To za ma�o.

Amerykanie te� musz� poczu� tu okazj�.

Bojkot Waszyngtonu kiedy� si� sko�czy.

A rewolucja wr�ci na dobre tory.

Jaki mamy inny wyb�r?

Nie spodziewa�em si�, �e Duranty to cz�� politycznego spisku.

�e tak wp�ywa na prezydenta Stan�w Zjednoczonych.

Zna�a� Paula Kleba?

Wszyscy go znali.

A mo�e przypadkiem wiesz, nad czym pracowa�?

Tu mieszkam. Dobranoc.

Ado!

To moja pierwsza noc.

Mo�e poszliby�my gdzie� razem na barszcz?

Nie.

Powodzenia w Moskwie.

Dzie� dobry.

Mog� wej��?

Pisz� pilny tekst.

O czym?

Przygotowuj� tekst por�wnuj�cy

kolektywizacj� w rolnictwie z dawnymi systemami agrarnymi.

Fascynuj�ce!

Sk�d masz dane?

Nie mam czasu...

W czym mog� ci pom�c?

Podobno jeste� doradc� Lloyda George'a.

- Czy to nieaktualne? - Jestem.

Sprawdza�a� mnie!

Wracam do pracy. Drukarnia nie czeka!

O co ci chodzi?

O to, o czym nikt nie m�wi.

Sam widz�, �e bud�et si� nie bilansuje.

Co� tu jest na rzeczy.

My�l�, �e Paul to odkry�.

Nic ju� nie m�w, pos�uchaj.

Paul pracowa� nad czym�, o czym ba� si� m�wi�.

Rozmawia�em z Paulem w dniu zab�jstwa.

Chcia� mi co� powiedzie�.

Wiesz mo�e co?

By� taki uparty.

Paul, aposto� prawdy.

Widzia�am go.

Cztery kule w plecy.

M�wi�, �e to napad rabunkowy.

A ty w to nie wierzysz.

Nad czym pracowa�?

O co chodzi�o?

O Ukrain�.

Z�oto Stalina...

Dziennikarzom nie wolno tam je�dzi�.

W�a�nie tam si� wybiera�... w dniu morderstwa.

Nie jeste� Paulem.

Wracaj do domu, Gareth.

Dzie� dobry.

Poprosz� pok�j do ko�ca tygodnia.

Wszystko zaj�te.

Do ko�ca i w lewo.

Pan Jones, m�j by�y doradca zagraniczny...

- Mog� skorzysta� z twojej maszyny? - A czemu?

Moja zosta�a w domu.

Piszesz wiersze?

- Czemu w�cibiasz nos w nieswoje sprawy? - Przeczytaj mi kt�ry� z nich!

Matka czyta�a mi wiersze.

Zwykle walijskie.

�Znam to �wiat�o, Co zwie si� Wspania�o��

I liczb� w�adczych �wiate� Ciskaj�cych ognie ponad przestw�r.�

To �Bitwa drzew�.

Masz pi�� minut.

Wystarczy jedna.

Pan Jones, m�j nieoceniony doradca zagraniczny...

JAD� NA UKRAIN�

- Jedzcie! - Dzi�kuj�.

- Kawioru? - Nie, dzi�kuj�.

- Wina? - Nie pij�.

Dzi�kuj�, �e zechcia� pan mnie przyj��.

Bez przesady! To zaszczyt go�ci� doradc� Lloyda George'a w Moskwie!

Ale...

to bardzo dziwne, pozwol� sobie zauwa�y�,

�e wnioskowa� pan o wiz� prasow�,

a nie dyplomatyczn�.

Doradca Lloyda George'a przyje�d�a do Moskwy jako dziennikarz?

Co to?

List polecaj�cy od mojego pracodawcy, Lloyda George'a.

Nasze relacje dwustronne wreszcie si� unormowa�y.

Specjali�ci z Metro Vickers pomagaj� wam przy budowie fabryk.

B�d� m�wi� otwarcie, jak do przyjaciela.

Oczywi�cie.

To Lloyd George zorganizowa� ten wywiad z Hitlerem,

kt�ry utwierdzi� nas w najgorszych obawach.

Przyby�em jako dziennikarz, by nie zwraca� uwagi Niemc�w.

W Londynie martwi� si�, �e ZSRS nie obroni si� w razie napa�ci Hitlera.

Napa�ci?

Czytamy te same gazety. Te� macie w Niemczech agent�w.

Wnioski maj� podobne, prawda?

�eby powstrzyma� Hitlera, musimy otworzy� dwa fronty.

Czy utrzymacie front wschodni?

Panie Jones...

Metro Vickers mo�e potrafi budowa� fabryki

ale to nic w por�wnaniu z pot�g� in�ynierii radzieckiej.

W Charkowie budujemy nowe samoloty i czo�gi.

- W Stalino... - Na Ukrainie?

- Co? - Na Ukrainie?

Tak, na Ukrainie.

W�a�nie!

Niech pan sam si� przekona! Zorganizuj� panu wycieczk�.

Zobaczy pan, jak jeste�my przygotowani na napa�� niemieck�!

Albo brytyjsk�.

Paul da� mi to przed wyjazdem.

Narysowa� plan trasy.

Mia�am to przechowa�. W razie, gdyby nie wr�ci�.

Chcesz herbaty?

I kto szykuje teraz polityczny spisek?

To �aden spisek.

Chc� tylko ustali� prawd�.

Tak, ale czyj� prawd�?

- Prawd�. Jest tylko jedna. - Ale� jeste� naiwny.

Najszlachetniejsze jest dziennikarstwo relacjonuj�ce nawet niewygodne fakty.

Bezstronnie.

M�j ojciec jest dyplomat�.

Berlin, gdzie dorasta�am, to miasto wolno�ci, sztuki i muzyki.

A nazi�ci to wszystko niszcz�. B�yskawicznie. I boj� si�...

Boj� si�...

o moich przyjaci�.

Zamykaj� wszystkich z partii komunistycznej. Musimy zwyci�y�. Nie mamy wyboru.

Brzmisz, jakby� pracowa�a dla Stalina.

Nie dla Stalina. Wierz� w ruch wi�kszy od kogokolwiek.

A co je�li si� mylisz?

To po prostu nie wchodzi w gr�!

S� cykle w historii, jak cykle w naturze.

Dot�d mieli�my tylko wojn� i kryzys, a teraz jest szansa na odnow�,

lepsz� przysz�o��, dla ludu, dla robotnik�w - i to robi� Sowieci.

Ufasz pa�stwu, kt�re wpakowa�o kule w plecy twojego przyjaciela.

Nie...

Uwa�am, �e ten ruch jest wi�kszy od nas.

Paul Kleb konieczn� ofiar�... Czy ty siebie s�yszysz?

Herbaty?

Przynios� jeszcze herbaty.

Najwspanialszy instrument jaki kiedykolwiek wymy�lono.

Ale dziwny.

- Czekaj, czekaj... - Trzeba tu...

- To ta piosenka? - Tak, to ta.

Jedyna, kt�r� umiem zagra�.

Matka niewiele przywioz�a, w zasadzie tylko to.

Uczy�a angielskiego na Ukrainie?

- W Stalino? - To wtedy by�a Hughesoffka.

W sumie to...

mapa Kleba prowadzi mnie tam, gdzie mieszka�a.

Matka zmar�a, jak mia�am 11 lat.

We �nie.

My�l�, �e si� zabi�a.

- Gdyby� zna� mego ojca, zrozumia�by�. - Ojciec jest nadal w Berlinie?

Tam jest dom.

Tam pozna�am Paula.

Jed� ze mn�, Ado.

Zobaczysz, gdzie mieszka�a moja matka.

Znajd�my pami�taj�cych j� ch�op�w.

Ado...

Nie jed� tam.

Nie, id� ju�.

Id� ju�.

To ju� Ukraina.

O tak.

Sk�d pan wiedzia�?

Moja matka sp�dzi�a tu troch� czasu.

Uczy�a angielskiego ch�op�w i robotnik�w Johna Hughesa.

Dlatego na Cambridge studiowali�cie rosyjski.

Wysokie oceny nie zapewni�y wam jednak wygodnej plac�wki.

Walijczyk, kt�ry m�wi po rosyjsku.

Nie, dzi�kuj�.

Za rewolucj�!

Mam w domu... pe�n� spi�arni�.

Prawdziwego jedzenia.

Moje c�rki chodz� do kina, za darmo.

Ogl�daj� tyle film�w, �e chc� wyj�� za aktor�w.

Nasze �ycie jest pi�kne!

Rodziny o nic si� nie troszcz�.

Wszystkimi...

potrzebami zaj�a si� Partia.

Za Parti�!

M�j �o��dek nie daje rady z trawieniem tego prawdziwego jedzenia.

Ja tylko...

Musz� do toalety...

Kogo szukacie, towarzyszu?

Tu, towarzysze, kryje si� �r�d�o naszych problem�w.

Wyra�my je jednym s�owem... Cz�owiek.

Cz�owiek jest naszym jedynym wrogiem.

Usun�wszy cz�owieka,

zapomnimy na zawsze o g�odzie i znoju.

Jedzenie.

Przepraszam, nast�pna jest Hughesoffka?

Stalino?

Tak, Stalino.

Sprzedacie mi sw�j p�aszcz?

Sprzedacie mi sw�j p�aszcz?

Nie potrzeba, nie chc� pieni�dzy.

Macie chleb?

Chleb?

- Stalino? - Tak.

Nast�pny, bierzesz!

Kto nast�pny?

Ty! Do roboty!

Do roboty!

Szybciej!

Nie obija� si�! Ju�!

Robi�!

Dalej!

Robi�!

Szybciej!

Pracowa�!

- Idziesz! - Dalej!

Kto nast�pny?

Gdzie jedzie to zbo�e?

Gdzie jedzie to zbo�e?

Do Moskwy.

Towarzyszu, ten cudzoziemiec to chyba szpieg.

Szybciej!

To on!

St�j!

St�j, bo strzelam! S�yszysz?

Jest tu kto?

Stalin siedzi na tronie,

Na skrzypcach nam gra.

Marszczy brwi, patrzy

Na �yzny nasz kraj.

Skrzypce ma z orzecha

A smyczek z ruty.

Co rusz komendy gra,

Dudni nimi kraj.

Tak gra� Stalin,

Tak gra� Stalin,

Tak zapami�tale,

�e struny pozrywane.

Mn�stwo ludzi umiera�o,

niewielu si� osta�o.

G��d i mr�z

Nasta�y w domu.

Nie ma co je��,

Nie ma gdzie spa�.

A nasz s�siad

Straci� rozum...

Uciekamy!

- St�j! St�j! - �ap kie�bas�!

Wejd�my.

Cze��!

Gotowe?

Dzi�kuj�.

Sk�d to macie?

Kola.

Kim jest Kola?

To nasz brat.

Starszy brat?

Wasz brat poluje?

Gdzie on jest?

G��d i mr�z

Nasta�y w domu.

Nie ma co je��,

Nie ma gdzie spa�.

A nasz s�siad

Straci� rozum...

I zjad� w�asne dzieci...

Dajcie nam chleba!

Spokojnie!

Zachowajmy porz�dek!

Jak d�ugo to trwa?

A wy kto?

Dziennikarz.

Czarnoziem.

Tak m�wi�a moja matka.

Ta ziemia mo�e wykarmi� �wiat.

Niech pani mi powie, co tu si� sta�o?

A jak pan my�li?

Zabijaj� nas.

Milionami.

Milionami?

Czemu?

My�leli

�e ich prawa s� lepsze ni� prawa natury.

Wydawa�o si�, �e folwark jest zasobniejszy

cho� same zwierz�ta tego nie odczuwa�y -

oczywi�cie poza �winiami i psami.

Wszystkie zwierz�ta s� r�wne,

ale niekt�re s� r�wniejsze.

Zebrali�my tu pa�stwa dzisiaj,

by og�osi�, �e rz�d ZSRS

zatrzyma� sze�ciu Brytyjczyk�w.

- Sze�ciu in�ynier�w. - Sze�ciu?

In�ynierowie ci pracowali dla brytyjskiej firmy Metropolitan Vickers

gromadz�c dane o fabrykach,

o naszym rz�dzie,

i przekazuj�c je rz�dowi brytyjskiemu.

Macie Pa�stwo �wiadomo��, �e Londyn mo�e uzna� to za pocz�tek wojny?

- No i Waszyngton! - Nie przewidujemy pyta�.

Co?! Bez pyta�?

Panie Cushny?

Nie patrze�.

Panie Jones...

Jestem zaskoczony, �e Lloyd George tak narazi� swego doradc�.

Nie narazi�.

Nie?

Czyli mamy pana zwolni�?

A co z in�ynierami? Ich te� mamy zwolni�?

Zrobimy tak:

ode�lemy pana do Lloyda George'a, ale zatrzymamy reszt� szpieg�w.

A kiedy doradca Lloyda George'a wr�ci do Anglii i powie mu prawd�

o tym, co zobaczy�,

to in�ynierowie prze�yj�.

Panie Jones...

Podoba�a si� podr� na wie�?

Dobrze.

Widzia� pan szcz�liwych, dumnych ch�op�w?

Niezwyk�� wydajno�� naszych ko�choz�w?

A pog�oski o g�odzie s� niczym wi�cej jak pog�oskami.

Czym s�?

- Pog�oskami. - I...?

Nie ma g�odu.

Powt�rzy�!

Nie ma g�odu.

Dobrze.

Jak pan wie...

S� tacy, kt�rzy chcieliby ogl�da� kl�sk� rewolucji.

Ale nie pozwolimy na to.

Pozwolimy im?

- Nie. - Wraca pan do domu.

Przygotowali�my pa�ski baga�.

Panie Jones...

To ja przekona�em ich, �eby pana pu�cili.

Nie zas�uguje pan na wi�zienie, za sw� odwag�.

Pan wiedzia�, panie Duranty.

O czym?

Ile Stalin panu p�aci?

Co ka�e panu tu siedzie� i k�ama� dla nich?

Nie zrozumie pan, jak ci�ko jest by� dzi� korespondentem w Moskwie.

Niczego pan nie poj��, jest pan jeszcze dzieckiem.

Dziennikarz nie zadaje pyta� typu: �Jak pan �mia�?�.

Pan sobie wyobra�a�, �e porozmawia ze Stalinem i wszystko wyja�ni?

Pami�tka z podr�y.

- Kora... To tam jedz�. - Oczywi�cie...

Pan postawi to obok Pulitzera.

Marsz!

Idziemy.

Drogi panie Jones...

W �yciu ka�dego cz�owieka przychodzi czas,

gdy musi wybra� ide� wi�ksz� od niego,

przerastaj�c� jego w�asne marne ambicje.

Pewnie i pana to kiedy� czeka.

Szkoda! By�by z pana dobry dziennikarz.

No, to cenzorzy b�d� mieli roboty!

Musimy poczeka�.... par� dni.

Ada!

Oto i on. Jones!

Dobrze wygl�dasz. Mi�o mi! Oto m�j najnowszy autor.

- Jak ci� przedstawi�? - Eric Blair.

Gareth Jones.

Ale Blaira nie znajdziesz w ksi�garni.

Szukaj pod �Orwell�.

George Orwell.

Jak rzeka.

Dzi�kuj�.

- Zaproponuj panu drinka. - On nie pije.

Chyba jeste� moim jedynym niepij�cym autorem.

By� mo�e dlatego co� napisze.

Kt�ry� z nas musi.

- To, co robisz, Leonardzie, to dobroczynno��. - Bez przesady!

�Na dnie w Pary�u i w Londynie� b�dzie sensacj�.

Leonard m�wi, �e pracuje pan nad ksi��k� o ZSRS.

Ju� chyba za d�ugo to sobie wmawiam.

Mam pewien... temat.

Ale je�li si� nim podziel� zginie sze�ciu niewinnych ludzi.

- Kto? - Brytyjscy in�ynierowie.

Ale je�li opisz� t� histori�,

mo�e ocal� miliony istnie� ludzkich.

Czyli...

niech pan m�wi prawd�.

Bez wzgl�du na konsekwencje, to pana obowi�zek a my mamy prawo o tym wiedzie�.

Tak na zdrowy rozum.

Sze�ciu obywateli brytyjskich - dla mnie niewinnych -

jest wi�zionych w Moskwie jako karty przetargowe.

Je�li Zach�d ugnie si� wobec tego szanta�u,

wyrazi swoje przyzwolenie na nies�ychan� katastrof�.

ZSRS nie jest �rajem robotnika�, jak obiecywano.

Nie jest �wielkim eksperymentem�, jak pisz� w prasie.

Stalin nie ma �adnych osza�amiaj�cych osi�gni��.

Chyba �e jest nim zabicie milion�w niewinnych ludzi.

Wyra�my to jasno.

Je�li Stalin uniknie odpowiedzialno�ci za ten zaprogramowany g��d,

przyjd� nast�pne zbrodnie...

Dzi�kuj� bardzo.

Ale historia.

Mo�e Sowieci si� staraj�,

wybieraj� najlepsze rozwi�zania.

Uwzgl�dniaj�c okoliczno�ci.

Przecie�... darmowa o�wiata?

Darmowe szpitale?

Tak, ale jakim kosztem?

Panuje tam wi�ksza r�wno��, po prostu nie jest jeszcze idealnie.

Nie mo�na oczekiwa� za wiele, eksperymenty wymagaj� czasu.

Wi�ksza r�wno��...

To taki sam system wyzysku, jak tutaj,

tylko gorszy.

Niewyobra�alnie.

- Wiem, co widzia�em. - Oczywi�cie...

Rzecz jasna, ale...

Ale trzeba to umie�ci� we w�a�ciwym kontek�cie.

Prosz� pos�ucha�.

Stalin nie jest tym, za kogo go uwa�acie.

Wi�c m�wi pan, �e nie ma nadziei?

Co tam? Co si� sta�o?

Dlaczego New York Times nie pisze nic o g�odzie?

Pomy�l, kto o tym pisze: Lloyd George wyje�d�a z tym po aferze z in�ynierami.

A co ty wiesz?

Przesadzaj�, histeryzuj�.

- Czy Londyn chce kolejnej wojny? - Zbadasz temat?

- Oczywi�cie. - Na jutro.

Ale w�a�nie w tej chwili,

jak na komend�,

owce zacz�y becze�, skanduj�c

�Cztery nogi - dobre, dwie nogi - lepsze!�

Trwa�o to z pi�� minut.

Gdy owce ucich�y,

znikn�a ostatnia szansa na jakikolwiek protest,

bo �winie pomaszerowa�y z powrotem do domu...

- Pan Duranty czeka na mnie. - Prosz�.

Katia!

Zabierz go.

Misza, chod� ze mn�.

Je�li kiedy� zechcesz wyjecha�, nie pozwol� ci zabra� ich ze sob�.

Zatrzymaj� ich tu. Jako okup.

Wraz ze wszystkim, co Kreml na ciebie ma.

A my�la�em, �e przysz�a� po podwy�k�.

- Co zrobisz, gdy pojawi� si� inne relacje? - Innych nie b�dzie.

Gdzie drwa r�bi�, tam wi�ry lec�. To, co tu robimy zmieni ludzko��.

Wi�c kochana, przysu� tamto krzes�o.

�mia�o!

Nie martwi ci� cho� troch�, co stanie si� z panem Jonesem?

Je�li zaczn� mu wierzy�?

Przynie� to krzes�o, o tutaj.

Nieco bli�ej.

Odk�d jestem w Moskwie

wi�kszych bzdur, ni� te G. Jonesa, nie s�yszano.

No, pisz!

Oczywi�cie, warunki w ZSRS nie s� idealne.

Przed nimi wielkie wyzwania,

ale Stalin przewodzi marszowi ku nowoczesno�ci.

Marszowi ku nowoczesno�ci.

Mo�esz go ochroni�.

Tak?

K�amliwe rewelacje

Garetha Jonesa nie oddaj�

prawdy o dzisiejszej Rosji, gdzie Stalin jest podziwiany

i kochany.

Podpisano:

Ada Brooks.

Masz.

Tw�j bilet do przysz�o�ci.

To stary przyjaciel w Nowym Jorku, jest redaktorem.

Jedyne potwory, kt�re tam maj�, to bankierzy.

Czy masz wyb�r, Ado?

Pomy�l o Paulu.

Dzi� rano odebra�em pilny telefon od pana Litwinowa,

Komisarza do Spraw Zagranicznych.

Opowiedzia� mi co� nies�ychanego, o pa�skiej samowolnej podr�y.

Zapewni�em pana Litwinowa,

�e wycofa pan swoje sensacje i wyja�ni to zamieszanie.

- Bo zastrzel� in�ynier�w? - To akurat nie pana sprawa.

Trzymaj� ich jako zak�adnik�w. Szanta�uj�, by�my milczeli.

- Z�ama� pan tam wiele paragraf�w. - Te� chcia� pan zna� prawd�.

Ale� ja pana zwolni�em. Nie pracuje pan ani dla mnie

ani rz�du Jego Kr�lewskiej Mo�ci. Apeluj� o rozs�dek!

Za wiele wojen pan widzia�, wi�c mord niewinnych ludzi ju� nie robi wra�enia?

Jak mam odwo�a�... opustosza�e wsie?

Wychud�e z g�odu sieroty?

Jeszcze da si� co� zrobi�.

- Mo�emy pom�c. - Panie Jones!

- Stalinowi to nie mo�e uj�� p�azem. - Czego pan oczekuje?

Zerwania stosunk�w handlowych, gdy nasza gospodarka si� wali?

Zawi�d� pan mnie,

zawi�d� pan ojczyzn�.

Publicznie wycofa pan swoje rewelacje. Niezw�ocznie!

Posun�� si� pan za daleko.

Nie dam si� zakneblowa�.

Pisz�, �e pan k�amie.

Wszyscy tak pisz�.

Mi�dzy Wschodem a Zachodem wybuch� kryzys dyplomatyczny.

Najnowsze oskar�enia wysun�� pewien m�odzieniec, Gareth Jones.

Co wa�ne, pan Jones jest zagranicznym doradc� Davida Lloyda George'a.

Sekretarz Lloyda George'a twierdzi, �e ZSRS n�ka g��d.

Osobi�cie rozmawia�em z ekspertami

i potwierdzam, �e realizacja planu pi�cioletniego napotyka na trudno�ci...

- M�j Bo�e. -... ale zapewniam czytelnik�w:

fa�szem s� jakiekolwiek doniesienia o g�odzie.

New York Times.

Duranty obala twierdzenia naszego drogiego Jonesa.

Szkoda, �e wspomina o jego pracy dla Lloyda George'a.

Dzie� dobry, ojcze.

Gareth.

Wyrzucili mnie.

Pr�bowa�em si� dodzwoni� i ci� uprzedzi�.

Usi�d�,

zrobi� nam herbaty.

By�e� m�drzejszy od nas wszystkich.

Kto si� spodziewa�, �e tu sko�czysz?

My�la�em, �e za chwil� b�dziesz premierem.

W tym stuleciu mieli�my ju� jednego premiera Walijczyka.

Nie b�d�my zbyt chciwi.

Ciesz� si�, �e wr�ci�e�...

Obieca�em wydawcy, �e nie b�dziesz pisa� o polityce...

Ale mo�esz spokojnie pisa� o... kulturze.

Bryn! Gareth Jones, pami�tasz go? Wr�ci�! Legenda wr�ci�a!

- O kulturze? - Tak!

�eby da� ludziom zapomnie� o tej strasznej n�dzy. Dzie� dobry!

B�dziesz siedzia� u mnie, dobrze?

B�dzie nam przytulnie i milutko. Dzie� dobry wszystkim!

Kolejna depesza z Moskwy: ZSRS uwolni pozosta�ych in�ynier�w...

Mam wy��czy�?

- Nie. - Wr�c� do domu ju� za tydzie�.

Przedstawiciele Kremla w Waszyngtonie maj� powody do zadowolenia:

po d�ugich negocjacjach z Bia�ym Domem,

USA oficjalnie uzna�y ZSRS...

- Zdrowie! - Zdrowie!

Ameryka�scy biznesmeni od dawna na to czekali - rozszerz� rynki zbytu.

Ale tym, kt�ry ostatecznie przekona� F. D. Roosevelta, jest Walter Duranty,

znany czytelnikom jako �Nasz cz�owiek w Moskwie�.

Zwierz�ta spogl�da�y to na �winie, to na ludzi,

i znowu na ludzi, i na �winie,

i zn�w na �winie, i na ludzi;

ale ju� nie da�o si� ich odr�ni�.

To Gareth Jones.

Mama m�wi, �e to wariat.

Uciekajcie!

Gareth!

Wszystko w porz�dku?

Panie z parafii nie chc� z tob� rozmawia�?

Nie pop�dzam.

Ale dasz mi co� wkr�tce do druku?

Przyjecha�!

A niech to!

Kto przyjecha�?

Hearst.

William Randolph Hearst.

Na wakacje, do St. Donats.

Nie by�o ci� tu troch�.

No tak!

No tak! Hearst kupi� St. Donats.

A ty dok�d?

- Musz� z nim porozmawia�. - Chwileczk�!

Gareth!

Zaczekaj!

Gareth!

Gareth, zaczekaj!

Co roku prosimy Hearsta o wywiad.

I co roku odmawia. Ale tym razem si� zgodzi�.

Jestem redaktorem! Musz� to dobrze rozegra�, rozumiesz?

Dobrze.

- Przeprowadz� ten wywiad. - Oszala�e�?

Nie ma mowy, �eby� jecha� do St. Donats.

Swoj� karier� zrujnowa�e�. Mojej nie pozwol�.

S�ucham pana?

Pisz� dla Western Mail.

Widzi pan, mamy du�o pracy.

W�a�nie wr�ci�em z Moskwy.

Mam materia� na pierwsze strony gazet pana Hearsta.

Prosz� zwr�ci� si� do nich.

Przecie� pan jest z Western Mail?

Czemu chce pan odda� temat panu Hearstowi, konkurentowi?

Koncern pana Hearsta ma wi�cej prawnik�w.

Jednak uznam pana za intruza.

Prosz� opu�ci� teren.

Ale tylko na chwil�...

Dzi�kuj�!

Ju� si� zabieram.

- Pozwoli�em sobie wej�� przez... kuchni�. - Eres!

Panie Hearst, mam co�, co pana zainteresuje.

Peter!

Pulitzer pope�ni� okropny b��d, panie Hearst.

Zostaw go!

Ma pan 30 sekund.

W�a�nie wr�ci�em z Moskwy.

Pojecha�em na po�udnie, widzia�em opustosza�e wsie.

- A, historie o g�odzie! - Widzia�em to na w�asne oczy.

Zgin�� te� jeden reporter, kt�rego pan chcia� zatrudni�.

Kleb. Opiera� si� latami...

- Pan my�li, �e go zabili? - Pan te� tak my�li.

Czemu Paul zgin��?

- Z tego samego powodu dyskredytuj� teraz mnie. - I to doprowadzi�o do jego �mierci?

Potwierdzi�a to jego wsp�pracownica.

Pana artyku� to by�oby

pa�skie s�owo przeciw Pulitzerowi Duranty'ego.

Tak.

G��d w ZSRS!

Przysz�a paczka do ciebie.

Dzi�ki.

Drogi Gareth, jestem w domu, w Berlinie...

Jak szybko wszystko si� rozpada.

Znowu pisz� dla Berliner Tageblatt. Na razie. Dop�ki nam pozwalaj�.

Czyta�am tw�j artyku�.

Mia�e� racj�:

jest tylko jedna prawda.

Gratuluj�, Gareth.

Paul by�by z ciebie dumny.

Gdziekolwiek wyruszysz,

dobrze przemy�l, co spakowa�.

Przez wiele dni,

zwierz�ta nie jad�y nic pr�cz burak�w pastewnych i plew.

W oczy zaczyna� zagl�da� im g��d.

Konieczne by�o ukrycie tego faktu przed �wiatem.

O�mieleni zniszczeniem m�yna,

ludzie wymy�lali nowe k�amstwa o folwarku zwierz�cym.

Rok p�niej, Gareth Jones wyjecha� jako korespondent do Mand�urii.

W sierpniu 1935 roku zosta� porwany przez bandyt�w.

Nie wiedzia�, �e jego przewodnik wsp�pracuje ze s�u�bami sowieckimi.

Zastrzelono go w przeddzie� trzydziestych urodzin.

Walter Duranty zmar� w 1957 roku na Florydzie. Mia� 73 lata.

Nigdy nie odebrano mu Nagrody Pulitzera.

Pami�ci milion�w ofiar Ho�odomoru - Wielkiego G�odu Stalina

napisy: Pawe� W�ochacz & Simon Clare

Wspom� nas i zosta� cz�onkiem VIP, by pozby� si� reklam z www.OpenSubtitles.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.