All language subtitles for Wondeopulseu.2026.S01E05.MULTi.1080p.NF.WEB-DL.H.264.DD5

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To nie do wiary.

Powinno być niemożliwe.

Miałem wątpliwości, ale…

dlaczego ty?

Mistrzu.

ODCINEK 5 POTRZEBA NAM TYLKO CIEBIE

Miałeś znaleźć Dziecko Wieczności, a nie robić zamieszanie.

Uratowałem zwiastuna apokalipsy.

Przed numerem 3972?

Nie mów mi…

Boisz się, że pierwszy znajdzie dziecko?

Zamknij się, bo przebiję tobą sufit.

A ja? Mam siedzieć bezczynnie? Nie używajcie mocy lekkomyślnie!

Mówiłam, co będzie, jeśli sytuacja się pogorszy.

Powstrzymaj swój gniew.

Dopóki Ojciec nie znajdzie leku.

Ty też, Ho-ran.

Przestań i przeproś Pal-ho.

Przepraszam.

Myślisz, że ten drań do nas wróci?

Nie ma dokąd pójść.

Dlaczego mu tak pobłażasz?

Bo jest przystojny.

Już nie boli, prawda?

Bo się uśmiechał.

Tylko kiedy był przy mnie.

Uśmiechał się.

Dlaczego on tu nic nie ma?

Nic ważnego.

Żadnej pamiątki.

Naprawdę tu nic nie ma?

Może mieszka tu tymczasowo?

Mógł chociaż mieć jakieś zdjęcie.

Numer 203!

Znowu hałasujesz!

Słyszę, że szurasz krzesłem!

Chae-ni! Sam nie dam rady!

Pomóż!

Co to jest?

Ma pełno blizn!

Dobra…

jak nazwałeś tych napastników?

Wunderkinder.

Tak o sobie mówili.

Wunderkinder?

Brzmi fajnie.

My też jesteśmy Wunderkinder?

Nie. Nazwali nas wybrakowanymi.

Cholera! Naprawdę nas tak nazwali?

A sami są pewnie modelowi?

Nieważne, defekt czy nie,

to znaczy, że przeprowadzali jakieś eksperymenty.

To dlatego gołąb mrugał w poprzek, a karp w ogóle mrugał.

To przez nielegalne doświadczenia.

Fenol! Więc to oni go wyrzucili?

Nie wiem.

Jestem przerażony. Nie możemy ich zgłosić na policję.

Naprawdę?

I nie chce powiedzieć, co się stało na placu?

Próbuję się sam dowiedzieć.

Ale cieszę się, że nic jej nie jest.

Daj znać, jeśli coś się wydarzy.

Jak zrobi się groźnie, wycofaj się.

Spokojna głowa, babciu.

Jakie życie… wiodłeś do tej pory?

Nie…

Co nie? Jesteś brudny.

Nie…

Udajesz czyściocha nawet przez sen.

Przyniosę ręcznik.

Nie idź.

Mamo…

Mówiłeś, że nie masz mamy.

A ja nie mam tak męczącego syna.

Boję się.

Jeszcze raz. Nie!

Jeszcze!

Boję się.

Taki duży chłopak płacze?

Może nie masz mamy,

ale wyszedłeś na ludzi.

Eunie, stój!

Wszystko gra? Coś się stało?

Zdefiniuj coś.

Prawdziwa zorza.

Na pewno nic zwyczajnego.

Jak zwał tak zwał. Co znaczy coś zwyczajnego?

Dokąd idziesz?

Muszę coś załatwić. Zostań!

Szalona dziewucha!

Dbaj o siebie.

JAK MOGĘ POMÓC?

A jeśli znajdziemy dowody przeciwko nim? Co z tego, że to Wunderkinder.

Musimy zrobić to anonimowo, żeby się nie mścili.

Wtedy nie dostaniemy nagrody!

To znaczy…

inni ich zgłaszali, ale policja nic nie znalazła. Musimy zdobyć dowody.

Ale dlaczego akurat my?

A kto inny, jeśli nie my?

Zapomniałeś?

Mamy supermoce.

My?

Po co nam moce, skoro nie umiemy ich kontrolować?

A skąd wiesz, że Pan Dziwak nam pomoże?

Poprośmy go.

Wiemy, że nie cieszysz się, że nas widzisz.

To po co tu przyszliście?

Bo nadal cię lubimy, mistrzu.

Ja nie lubię. To bardziej relacja strategiczna.

Szybko wyznajesz, że kogoś lubisz.

Jeśli nie lubię, też od razu mówię.

Na przykład pana, panie Son!

Dziękuję, nie trzeba.

Nie pomogłem wam z własnej woli.

Większość ludzi miałaby nas gdzieś. A ty nawet jak nie chcesz, to i tak pomagasz.

Jak myślisz, dlaczego?

Bo jesteś po mojej stronie.

Nie możesz zaprzeczyć. Jesteś po naszej stronie.

Kto tak mówi?

Ja tak mówię. Masz z tym problem?

I tak nie masz przyjaciół. Chyba dobrze kogoś mieć?

Prawda, Ro-bin?

Masz tylko jednego przyjaciela.

Co ty gadasz? Przecież tu jest drugi.

Nie pleć! Masz mnie za przyjaciela?

A co, masz problem z byciem moim kumplem?

A niech cię…

Nie marudź, tylko chodź! Puszczaj!

Uśmiechnął się.

Uśmiechnął.

Pewnie macie mnóstwo pytań.

Najpierw o Wunderkinder.

Jeśli ich spotkacie, nie walczcie z nimi.

Nikt nie walczy z własnej woli. Nie ma wyboru.

Zginiecie.

Nie macie z nimi szans.

Racja.

Tamten facet zrobił tak…

i wszystko zgniótł.

Chyba są brutalni.

Ale z tobą damy im radę.

Dlaczego chcesz z nimi walczyć?

To oni zaczęli.

Walkę z mistrzem, nie z nami.

Zadarli z nim, więc z nami też.

Ona chce bić każdego, kto wejdzie jej w drogę.

Tak jak teraz!

Ty bezczelna gówniaro!

Chce mnie pan uderzyć, panie Son?

No dalej! Przepraszam.

Ma pan hajs na odszkodowanie?

Nie walczmy ze sobą.

Ostrzegam cię.

Znajdźcie swój przełącznik.

Kiedy moc się aktywuje,

kiedy znika i jakie zachodzą zmiany.

Gdy zaczniecie to zapisywać, zauważycie prawidłowość.

Żeby ją znaleźć, potrzeba będzie mnóstwa informacji.

Myślicie, że dacie radę?

A pan? Jest pan pewien, że da sobie z tym radę?

Moja moc się odpala, kiedy serce mi wali,

ale ostatnio nic nie przyspiesza mi bicia serca.

Tyle się wydarzyło.

Już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.

Czuję się odprężona.

Więc ogólnie…

A bieganie?

Próbowałam trochę pobiegać.

I nic, tylko się pocę.

A tobie potrzebne łzy?

Może… Nie chodzi o łzy po uderzeniu.

To nie działa.

Moja moc ujawniała się, gdy byłem z panem Sonem i Chae-ni.

Chodzi o łzy w emocjach!

Mówiłem Ro-binowi, żeby czerpał energię z różnych rzeczy.

Spróbujcie.

Mam to zrobić teraz?

Jak doprowadzić go do łez?

Jestem starszy i mądrzejszy, więc coś ci powiem.

Tak?

Nie możesz tak żyć.

Obydwoje nie macie pasji w życiu.

Nie słyszeliście o doskonaleniu się i rozwoju?

Daj spokój.

Bez pasji marnujesz życie.

Chcecie do końca życia obierać cebulę?

Właśnie tak.

I co? Poruszyło cię to?

Jestem zirytowany.

Irytują cię dobre rady od dorosłego?

Siadaj i nie wkurzaj mnie.

Wyglądam na popychadło, bo się z wami zadaję?

Nie mówiłem wam, że w szkole miałem świadectwo z paskiem?

Ale co wy tam wiecie o dobrym wykształceniu.

A tym bardziej o świadectwach z paskiem.

Pewnie myślicie, że oceny nie mają znaczenia.

Marnowanie życia na jęczenie i wymówki… to jak spędzanie go na wstecznym biegu.

Całe życie się cofasz.

I tak żyjesz lekkomyślnie.

Da się niżej upaść?

Chyba nie.

Niech mnie pan puści.

Panie Ro-bin.

Proszę puścić!

Puść, draniu! Poruszyło go to.

Więc to twój przełącznik.

Ej, Ro-bin. Nie mogę się uspokoić.

Złamiesz mu rękę!

Przepraszam.

Panie Ro-bin! Odczepcie mnie!

Przepraszam!

Co z nimi?

Ojej.

Dlaczego ma króliczy ogon?

O rany!

Ale wielkie!

Co za widok!

Jest zupełnie goła? To co w tym ciekawego?

Ojej.

Karaluch!

Gdzie?!

Karaluch!

Gdzie jest?

No dobrze! Nie miałem świadectwa z paskiem!

Karaluch! Gdzie?

Gdzie on jest?

Co cię tak bawi?

Co tam robisz z tymi ludźmi?

Znowu zniknął.

Mistrzu, zrób coś. Jest ich za dużo!

Dlaczego wróciłeś do Haeseong?

Też szukasz Dziecka Wieczności?

Seok Ho-ran?

Powiedz.

Co tu robisz z tymi frajerami?

Dlaczego nas unikasz?

Bo nasze poglądy się różnią.

Nasze ścieżki również.

Gniewasz się przez Pal-ho?

Ty…

dlaczego z nimi jesteś?

To moja rodzina.

Wiesz, że Ojciec po nas wrócił.

Nadal…

nazywasz go ojcem?

Ojciec nas kocha.

Eksperymentował na nas!

Nie kochał nas, chciał nas wykorzystać. Chce nam pomóc.

Dlatego szuka Dziecka Wieczności.

Chcesz w to wierzyć?

To żyj tak dalej.

Masz się za lepszego, bo uczysz tych idiotów?

Nie masz o niczym pojęcia.

Matka, którą widziałeś we snach.

To ja ją wymyśliłam.

Bo każdej nocy płakałeś za mamą i było mi cię żal.

To ja cię wtedy pocieszałam.

A ty mnie olewasz?

Wolisz zostać z tymi frajerami? Wtedy zginiesz.

Nie przeszkadza ci to?

Nie.

To się dzieje naprawdę!

Wielki karaluch!

Karaluch!

Giń, draniu!

Mistrzu, wszystko gra?

Gdzie te karaluchy?

Co tu się dzieje?

Gdzie się podziały…

karaluchy?

To sprawka Wunderkinder?

Po co przyszła aż tam?

Nudziło się jej?

Była ciekawa, czy znalazłem Dziecko Wieczności.

Dziecko Wieczności?

Jedyne udane Wunderkinder.

Które nie umrze.

Bo jego serce nie stanie.

Ma niesamowite serce.

Chciałem je znaleźć przed nimi.

Ale…

nie wiem, czy powinienem go szukać.

W ten sposób narażę je na niebezpieczeństwo.

Może lepiej, żeby żyło w ukryciu…

To znajdźmy je i spytajmy.

Wolisz być znalezione?

Czy pozostać w ukryciu?

Skoro nadal nie potrafię go znaleźć,

to może ono faktycznie nie żyje?

Przed chwilą mówiłeś, że ono nie może umrzeć.

Właściwie nie tyle nie może,

co wraca do życia po śmierci.

Tak jak pani.

Jestem jak na wpół ususzony kalmar.

Budzę się, gdy jestem jedną nogą w grobie.

Wtedy pani serce przestało bić.

A potem znów zaczęło.

Więc nie otarłam się o śmierć?

Naprawdę umarłam?

Szczerze mówiąc byłem podejrzliwy.

Myślałem, że to jego serce

trafiło do pani.

Ale…

jak mogę mieć serce osoby, która nie może umrzeć?

Co innego,

gdyby zostało przeszczepione.

Ty mówisz poważnie!

Wyglądam na kogoś, kto ukradłby serce nieznajomemu?

To niedorzeczne.

W końcu pani babcia

sfinansowała tamte eksperymenty.

Pomyślałem, że mogło dojść do czegoś takiego.

Jeśli nie, to przepraszam,

że byłem podejrzliwy.

Chwila.

Co ty…

Co powiedziałeś…

o babci?

20 lat temu

eksperymenty doktora Ha Won-do sfinansowała

Królowa Jeon-bok z Myeong-dong.

Nie gotuje się za długo?

Wyłączyć? No pewnie.

Masz, jedz.

Najpierw ramyeon. Smacznego.

Chyba do nas nie dołączą?

Nie. To jedzmy.

Nie wrzuciłeś makaronu?

Już wróciłaś?

A co z kolacją?

Dlaczego tak stoisz?

Babciu.

Jaką operację przeszłam?

To była zwykła operacja serca?

Prawda?

To…

Dlaczego teraz o to pytasz?

Ponieważ…

Babciu.

Posłuchaj i nie panikuj.

Ja…

umarłam.

Ale wróciłam do życia.

Myślałam, że straciłam przytomność,

ale to nie to.

Naprawdę wróciłam do życia.

Dlaczego taka jestem?

Babciu.

W wieku 7 lat miałam operację.

Jaką?

KOMPLETNA REGENERACJA

UMIE WRÓCIĆ DO ŻYCIA MOC: REGENERACJA / RANGA: S

Był martwy?

Nie.

Zabili go.

Dla jego dobra.

Stracił połowę mózgu. Nie wróci do życia.

Nie da się przywrócić utraconej tkanki.

Trzeba przeszczepić jego serce.

Tak będzie dla niego lepiej.

Nie możemy go tak zostawić.

Raz, dwa, trzy.

SALA OPERACYJNA

Skalpel.

DZIENNIK HAESEONG

WYBUCH W SIEROCIŃCU

ODKRYTO EKSPERYMENTY

ZE 100 DZIECI PRZYNAJMNIEJ 50 NIE ŻYJE

SIEROCINIEC PRACOWNIĄ HA WON-DO

MROCZNE OBLICZE NAUKOWCA

PRAWDA ZATAJONA

POKOJE DO WYNAJĘCIA

Przepraszam.

Przepraszam.

Przepraszam.

Przepraszam.

To przeze mnie Mistrz ucierpiał.

Tak mi przykro.

Przepraszam wszystkich.

Nie zasługuję.

Tacy jak ja nie zasługują.

Przepraszam.

Porozmawiać z Chae-ni?

I tak nie będzie chciała słuchać.

Jesteś pewien…

że to ludzka krew?

Tak, babciu.

Trzeba to zgłębić do dna.

Muszę wiedzieć,

co oni knują.

Hej. Nawet mi nie odpowie.

Co z panią Chae-ni?

Nie wiem, mam jej dość. I tak się nie odzywa.

Leży odwrócona tyłem.

Dałbyś nam podwyżkę.

Żona mówi, że powinienem to rzucić i zająć się dostawą kwiatów.

Pani Chae-ni nie wychodzi z domu?

Tak.

Tyle że siedzi u mnie, a nie u siebie.

Co w nią wstąpiło?

Słyszałeś, co powiedziałem?

Ej, ty!

Rany, coś ty jadł?

SYLWESTROWE FAJERWERKI W HAESEONG

Proszę pana.

Bungeo-ppang.

Jeszcze ciepłe.

Wiernych czeka pomyślność!

Alleluja!

Nasz żywy symbol, który powiedzie nas do zbawienia,

Pasterz Kim Pal-ho, wygłosi kazanie.

Zapraszamy na festiwal.

Rozdaj je szybko.

W rękawiczkach jest trudno.

To je zdejmij.

Skoczymy coś zjeść?

1250 wonów.

Myślałam o tym, ale nie wiem,

co zrobić w tej sytuacji.

Babcia jest najmądrzejszą i najrozsądniejszą

osobą na świecie.

Że też zrobiła coś takiego…

i to z mojego powodu.

Nic o tym nie wiem.

Próbowałam to zignorować.

Udawać, że nic się nie stało.

Ale to…

nie zmieni faktu, że to się wydarzyło.

To serce należy do mnie,

a ja żyję i mam się dobrze.

Nie wybrałem takiego życia…

z własnej woli.

Ty też nie musisz tak żyć,

jeśli nie chcesz.

Nie zamartwiaj się.

Wiem z doświadczenia,

że to nie pomaga znaleźć odpowiedzi.

To co mam robić?

Twój przyjaciel…

więcej go nie spotkasz.

Przepraszam.

Chae-ni!

Twoja babcia kazała ci to zjeść.

Zapytałem ją, dlaczego sama się z tobą nie spotka.

Powiedziała, że najważniejsze jest twoje dobro.

Twoja babcia…

Chae-ni.

Bardzo zgrzeszyłam.

Zrobiłam coś strasznego…

i sprawiłam, że moje dziecko cierpiało.

Nie mogę być po twojej stronie.

Zrobiłaś coś naprawdę strasznego.

Tak.

Nie oczekuję tego.

Ale…

będę przy tobie, gdy ludzie cię osądzą.

Odpokutujemy za grzechy…

i razem poprosimy o wybaczenie.

To właśnie musimy zrobić.

Więc…

od tej pory…

cóż, postaram się żyć porządnie.

Inaczej…

będę miała wyrzuty sumienia.

Wobec dawcy mojego serca…

i pozostałych dzieci.

Dlatego…

potrzebuję trochę czasu.

Jestem z ciebie taka dumna.

Zjadłaś to wszystko jednego dnia?

Jesteś niesamowita.

Oczywiście. Cały dzień nic nie jadłam.

A skoro mam żyć porządnie… Jestem strasznie głodna.

Dobrze jest żyć porządnie.

Ale dlaczego akurat tutaj?

Mam trudną sytuację z babcią.

A pan Kang Ro-bin?

To niebezpieczne, gdy mężczyzna i kobieta zostają sami na noc.

Niebezpieczne? Dla kogo? Dla mnie?

Fajnie będzie mieszkać i trenować razem.

Połóż się tutaj.

Jutro musicie się wynieść.

Nie możecie tu zostać dłużej.

Dobrze, że pan Son Gyeong-hun nie przyszedł.

Przyda nam się stolik. Tak jest niewygodnie.

Smacznego. Na zdrowie.

Parzy!

Halo?

Załatwiłem wam robotę, o pierwszej przy kontenerach.

Trening udający pracę?

Jasne.

Powiem Ro-binowi i Gyeong-hunowi.

Jesteście tam razem?

Tak.

Gdzie?

Do zobaczenia.

Dobra jesteś.

Dobrze schowaj swoje graty. Zwłaszcza takie.

Jeśli je znajdzie, wpadniemy, więc je ukryj.

A pan niech posprząta w kuchni.

Jasne.

Nie zostawcie ani śladu.

Pospieszmy się.

Udało się!

Moc aktywują zranione uczucia.

Czy to nie zbyt okrutne?

Zyskuję moce, słysząc niemiłe rzeczy?

A pan, panie Son?

Nadal nie znalazł pan przełącznika?

Nie jestem pewien.

Co?

Co jest?

Chyba pan skłamał.

Wcale nie! Co ty wygadujesz?

Ale zakurzone. Lepiej to wytrę.

A jednak!

Kłamał pan!

Jesteś spostrzegawcza.

Skoro nie pomaga zmęczenie ani wystraszenie,

znajdź jakiś inny sposób.

Nie możesz siedzieć bezczynnie.

Trzeba odkryć, czy moc aktywuje emocja, słowo lub czynność.

Pan Dziwak ma charakterek.

Fajny jest.

Chae-ni?

Chae-ni! Na litość!

Człowiek pokazuje, jaki jest, kiedy kogoś uczy.

Dlaczego się złościsz?

Bo siedzisz i się dąsasz, zamiast coś zrobić!

Pić mi się chce.

Myślisz, że się po prostu lenię?

Nie wolno ci pić kofeiny!

Racja.

Nic mi nie jest?

Słyszę, jak wali ci serce.

Co się dzieje?

Dobrze, że kupiłeś wino z żeń-szenia.

Kofeina – działa.

Proszę wstać.

Czas na kolejny krok.

Proszę wstać.

Kolejny etap.

Ile kofeiny potrzeba,

czy ktoś może się przenieść z panią,

czy musi pani go trzymać za rękę.

Aż mi oczy wyschły od tego podmuchu.

Nareszcie spokój.

Wróciłaś?

A gdzie Mistrz?

Muszę kogoś trzymać, żeby go przenieść.

Czemu się zirytował?

Gdzie jest Mistrz?

Mam go dość. Może go tam zostawię?

Halo? Tylko mnie tu nie zostawiaj.

Czyta mi w myślach.

Masz krople do oczu?

Nie.

Mistrzu!

Tutaj!

Muszę kogoś trzymać, by przeniósł się ze mną.

Czekaj.

Nigdzie nie odchodź.

Chodź tutaj!

Dobra!

Mistrzu!

Złap mnie!

Halo?

Zaraz będę!

Wezmę busa intercity.

Idź.

Śmiało.

Nie zawsze ląduję w tym samym miejscu.

Ale chaotyczne!

Mistrzu!

Pani Chae-ni.

Fatalnie się z panem pracuje! Za dużo gadasz!

A tak ładnie nakryłem.

Mistrzu!

Wróciłeś. Szybko.

Co wy robicie?

Zjedzmy razem.

Chae-ni mówi o tym od paru dni.

Dlaczego?

Twoje urodziny. To nieprędko!

I nie znam prawdziwej daty.

Dwa miesiące temu.

Dobry pretekst.

Kto by świętował z takiego powodu?

To nie musi być nic wielkiego.

Wystarczy, że jest zabawa.

Można świętować dwa miesiące wcześniej,

albo miesiąc wcześniej,

a nawet miesiąc później.

Właściwie…

jeśli chcesz,

możesz świętować codziennie.

Dlaczego? Bo wcześniej jadłeś sam, spałeś sam,

sam oglądałeś telewizję i tak dalej.

Więc teraz będziemy to robić razem.

Panie Son,

myślałem, że chociaż pan jest rozsądny.

Pewnie, że jestem.

Ale Chae-ni powiedziała, że mi zapłaci, więc to kwestia zawodowa.

Nie mam tu osobistych uczuć.

Obyśmy byli radośni, a nie samotni.

Zarówno ty,

jak i my.

Od dziś już zawsze.

Która godzina?

Zaraz zamkną cukiernię.

Kto kupi tort?

Mogliście kupić tort po drodze.

Ale z ciebie burżuj!

Przed zamknięciem są przeceny.

Czyżbyś…

przyszedł mnie odebrać?

Przy okazji, co z twoją mamą?

Żyje, ale gdzieś daleko?

Gdzie mieszka?

Dlaczego pytasz?

Tamtego dnia, kiedy spałeś…

wołałeś mamę przez sen.

Mamo… Tak wołałeś.

Serio?

Nawet nie wiem, czy to prawdziwe wspomnienie.

Przez eksperymenty straciłem pamięć.

Czasem widzę we śnie kogoś, kto chyba jest moją matką,

ale nie widzę jej twarzy i nie pamiętam jej.

Nawet nie wiem, jak naprawdę mam na imię.

Masz minę, jakbyś się obwiniała.

I ty, Mistrzu,

i twoi przyjaciele…

wiele przeze mnie wycierpieliście.

Wiesz…

to ty sama zdecydujesz…

co robić i kogo chronić.

Nie kieruj się innymi.

Mistrzu…

naprawdę mówisz jak mistrz.

Możesz nas tyle nauczyć.

Ojej.

Teraz muszę ci ślubować wierność.

Nie ofiaruję ci wszystkiego,

ale jedną dziesiątą życia.

Nie akceptuj ludzi pochopnie.

Nie daj się zwieść życzliwości.

Gdy jesteś sama,

przynajmniej nic ci nie grozi.

A więc tak żyłeś dotąd.

Jeśli chcesz kogoś dopuścić, pamiętaj o jednym.

Musisz być gotowa,

by ryzykować całym życiem.

Bycie przy kimś…

wcale nie jest takie trudne.

Wystarczy być.

To takie proste,

dlaczego więc sprawia ci trudność?

Bo zwykle…

albo ty wykorzystujesz ludzi…

albo oni ciebie.

Teleportuje się, gdy wali jej serce.

Niełatwo ją zaskoczyć,

ale jeśli się zdenerwuje albo na coś uprze,

jej serce zaczyna bić nieregularnie, więc uważajcie.

Potrafi też przenosić przedmioty i ludzi.

Jeśli znika, zawsze wraca, ale nie w to samo miejsce.

Przygotujcie się, że trzeba ją będzie łapać.

Póki serce jej nie wali, nie ma mocy.

Co teraz zamierzacie?

Wszystko ma swoje miejsce i cel.

To serce nie należy do niej.

Musi wrócić na swoje miejsce.

AKTA PERSONALNE 3972

Ma jeszcze jakieś zdolności?

Na co uważać?

Na nic więcej.

MISTRZU – ZNAJDŹ W ŻYCIU RADOŚĆ!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.