All language subtitles for Wondeopulseu.2026.S01E04.MULTi.1080p.NF.WEB-DL.H.264.DD5

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ju-ran.

Słyszysz mój głos?

Był to pierwszy ciepły dźwięk, jaki usłyszałam.

Ale ta baśń

nie miała happy endu.

Na pomoc! Tutaj!

Ojcze!

Ojcze!

Uciekaj. Uciekaj, Ju-ran.

Przyjdę po ciebie. A ty się ukryj i nie daj się złapać.

Idź! Już!

Chodźmy.

Dzieci postanowiły się nie ujawniać i żyć w ukryciu.

Czekały, aż ojciec dotrzyma obietnicy i wróci.

Głuchy powinien być bystry, a głupi powinien być zręczny.

Co ja z tobą mam!

Ju-ran.

To ja.

Ale to nie koniec baśni.

To wystarczy?

Od czegoś trzeba zacząć.

Znajdźcie Dziecko Wieczności.

To jedyny sposób

by naprawić efekty uboczne.

Dzieci zrozumiały,

że tylko gdy znajdą dziecko z sercem wieczności,

to wszystko

zakończy się szczęśliwie.

Podobno wyszedłeś warunkowo.

Rok temu.

Siedziałem tam przez 20 lat.

To za mało czasu,

by przypomnieć sobie wszystkie martwe dzieci.

Nie udawaj, że ciebie obchodził ich los.

Nie dbałaś o to, co się stanie z tymi porzuconymi dziećmi

które nie miały domu.

One i ja ryzykowaliśmy wszystkim dla twojego projektu nieśmiertelności.

Konieczne były pewne poświęcenia.

Ale mi się udało.

A ty potraktowałaś mnie jak przestępcę.

To mnie zraniło.

Jedno z nas grubo się pomyliło.

Nie wspierałam cię finansowo,

bo chciałam, by ci się udało.

To było dla dobra dzieci.

Czujesz się lepiej, gdy sobie to wmawiasz?

Podobno przygarnęłaś większość ocalonych dzieci.

Trafiły do nowych rodzin

albo wyjechały za granicę.

Dlaczego pytasz?

A co z Dzieckiem Wieczności?

A więc je widziałaś.

Gdzie ono jest?

Spytam raz jeszcze.

Gdzie jest Dziecko Wieczności?

Dyrektor Choi wszystko mi powiedział przed śmiercią.

Tylko ty wiesz, gdzie jest Dziecko Wieczności.

Odpowiedz.

To dziecko…

nie żyje.

Co powiedziałaś?

Ono nie żyje.

Dziecko Wieczności nie może umrzeć.

Jeszcze raz. Nie! Dość!

Boję się. Przestań!

CHLOREK POTASU

Boję się!

Szybciej. Proszę, przestańcie.

To, że nie możesz umrzeć,

nie znaczy, że nie czujesz bólu.

W każdej chwili.

Za każdym razem. Ilekroć umierasz.

Jeszcze raz!

Nie, boję się!

Proszę, nie!

Nie róbcie tego!

Przestańcie!

Dość! Jeszcze raz!

Przestańcie!

Kazałem wam przestać!

Przestańcie!

Dość!

Dość!

Proszę pani, ile ryżu?

Ile ryżu namoczyć? Miałyśmy zrobić placki.

Namoczcie trzy do pięciu mal.

Czyli ile dokładnie?

Trzy czy cztery?

Czy pięć?

Rany, co z nią? Zawsze była konkretna.

Przy okazji, Won-ju.

Tak? Czy ktoś tu przed chwilą był?

Co takiego?

Cały czas siedziała pani sama.

Ile czerwonej fasoli?

Też 3 do 5 mal?

Co tu się stało?

Wielkie nieba!

Mieliśmy trzęsienie ziemi?

Przedziwna sytuacja.

Mówią, że będzie koniec świata. Może mają rację?

A może ktoś rozgniewał duchy?

Dlaczego nagle dzieje się coś takiego?

PROJEKT WUNDERKINDER

Ładne!

Może pojadę zobaczyć zorzę?

Podobno jest przepiękna.

Chwila.

A może się teleportuję?

Co?

To znaczy, że zaoszczędzę na biletach?

Niesamowite!

Wspaniale!

MOC: GRAWITACJA / RANGA: S

MOC: HALUCYNACJE / RANGA: S

MOC: PRANIE MÓZGU / RANGA: S

ODCINEK 4: BURGERKINDER KONTRA WUNDERKINDER

Też taki miałem.

Podobno retro jest w modzie. Też się wkręciłaś?

Mój discman się popsuł i nie da się naprawić.

A nie stać mnie, by kupić nowy z kieszonkowego.

Czekaj.

Może kupię ci nowy na urodziny?

Na które?

Z tym co dostajesz, musiałabym czekać do czterdziestki.

Twoje śniadanie.

Miłego dnia.

Jak to się popsuło?

DISCMANY – WYPRZEDAŻ

10 tysięcy, 100…

Nie będzie mnie stać nawet na jej 60te urodziny.

A co dopiero 40te.

Cheong mnie przeceniła.

Halo?

Kobieta-wrak? Czego chcesz?

Pora do domu, panie Gru-gru.

Czas wracać do gniazdka.

No chodź.

No już.

Mistrzu!

Co tu robicie razem?

Pytałeś, czy mam wolne. Oni też mieli.

Jak to jest, mieć całą załogę szamanów?

Chyba zejmanów? Szamanka to mieszka koło mnie.

Puszczaj.

Jesteś sprytniejszy, niż myślałem.

Robisz szkolenie pod przykrywką akcji społecznej.

Ale zapłacą nam za to?

Jakie znowu szkolenie?

Byłeś niesamowity.

Przenosiłeś przedmioty jednym palcem.

To było super!

Co ty wyprawiasz?

Aż mi serce wali!

Czuję się jak prawdziwy urzędnik. A ty chcesz nas szkolić.

I będziemy tacy fajni jak ty, Mistrzu?

Dziękuję! Jestem dozgonnie wdzięczny!

Panie Lee Un-jeong! Zebrał pan zespół?

Co jest? Na trzy!

Dzień dobry!

Jesteśmy zespołem Lee Un-jeonga z działu zażaleń.

Bardzo nam miło!

Jesteś pewien?

No cóż…

Pan Lee ma swoje wady, więc rozumiem wątpliwości…

ale teraz ma nas.

Spokojnie, nadrobimy to, czego mu brak.

Dobrze.

Zanim zacznę się bardziej martwić…

Żółwik!

Do dzieła!

Do zobaczenia!

Bez obaw!

Autobus.

Tędy. Uwaga, autobus jedzie.

Stop!

Co tu robi Kościół Wiecznego Zbawienia?

KOŚCIÓŁ WIECZNEGO ZBAWIENIA

Kościół Zbawienia?

Pewnie chcą nas zwerbować.

To specjalne wytyczne burmistrza. Proszę za mną.

Jedna skarga i stracicie posadę.

Witamy!

Dziś urządzamy sprzątanie ulic.

Członkowie Kościoła nam pomogą.

Powitajmy ich brawami.

Witajcie!

Dziękuję za ciepłe przyjęcie.

Oczywiście, że pomożemy wysprzątać Haeseong.

Odczep się!

Pozbieramy śmieci, aby świat był piękny i czysty.

Oczywiście.

Pozbierają?

A świat stanie się piękny i czysty.

Możemy pogadać?

Chodźcie.

Bez sensu to szkolenie!

O co chodzi?

Mamy udawać, że tu pracujemy?

Właśnie!

Nie możemy trenować na widoku!

Nie będziecie trenować. Co?

Tylko w filmach ludzie podziwiają i zazdroszczą

komuś, kto ma moce.

Naprawdę boją się i unikają tych, którzy są inni.

Odrzucają ich

i gardzą nimi.

I tak unikają kobiety-wraku.

Chcesz zobaczyć dlaczego?

Jeśli chcecie żyć normalnie, musicie ukrywać swoje moce.

Jeśli ktoś się dowie,

zwłaszcza ktoś zainteresowany waszymi mocami,

wasi przyjaciele,

wasi krewni

i wszyscy wasi bliscy już więcej was nie zobaczą.

Jeśli nas złapią, to nas zabiorą?

To nas czeka? Do końca życia?

Trening nic tu nie pomoże.

Każdy ma inne moce i sposób ich aktywacji. Musicie sami go odkryć.

Ale jak to zrobić? Dlatego pytamy.

Powtarzając.

Jedyna metoda to żmudne ćwiczenia. I zawsze jest jakaś zasada.

Pomyślcie, w jakich sytuacjach moce się ujawniają.

Nie wyjdziecie stąd, dopóki czegoś się nie dowiecie.

Rzucasz nas na głęboką wodę.

Bardzo głęboką.

Czy to nie zbyt surowa metoda?

Daj nam fory.

Chyba nie zamkniesz nas w kontenerze i nie sprzedasz?

A kto by kupił taki towar?

Wywiera presję, żebyśmy się szybko nauczyli.

Dobrze, będziemy się starać.

A więc o to chodzi?

Dobrze, zamknij drzwi od zewnątrz.

A my się postarajmy.

Do dzieła!

Naprawdę trzeba nas zamykać?

Nie jest tak źle.

Panie Son, to się przyda. Nie widzisz, że mnie boli?

Uratowaliśmy ich?

Jesteśmy niesamowici!

Nie. Nie jestem kimś takim.

Ja tylko…

Doktorze Ha.

Oznaki życia słabną.

Pozbądź się go.

Czy my kiedyś tak skończymy?

Jeśli nie naprawimy efektów ubocznych

też skończymy zdeformowani.

Boję się, że też będziemy się dusić, a potem się nas pozbędą.

Ty.

Nie ufasz Ojcu?

Wiem, że coś przed nami ukrywa.

Na przykład numer 3972.

Ojciec nie robi nic bez powodu, Ho-ran. Pewnie tak.

Ale nie wiem, czy to, co robi,

ma na celu nasze dobro.

Nie zamartwiaj się i rób, co do ciebie należy.

Jeśli nie znajdziemy Dziecka Wieczności, nie będzie nadziei.

Dla nas i dla ojca.

Jedynie śmierć.

Tak, wiem.

EUN CHAE-NI DOSTAŁA PRACĘ W RATUSZU

Ojej!

Babciu, super! Spójrzcie na to, zanim wejdziecie!

Gratulacje!

Dostała pracę?

Gratuluję.

Myślisz, że da się to przywrócić?

Raczej nie.

Nagranie zostało skasowane, a nie tylko nadpisane.

Wydałam fortunę na kamery, ale są do niczego.

Ale jedna z nich coś nagrała.

Ta na tyłach restauracji.

O co chodzi?

To ta kobieta. Numer 3972 się z nią zadaje.

Co robimy?

Zgarnijcie ją.

Jeśli to się uda, będzie super.

Zorza polarna!

Byłoby super ją zobaczyć.

Zorza.

To byłoby super.

Do dzieła!

No dalej!

Nic z tego. Skup się.

Nadal nic. Skup się!

Widziała pani? Co się stało

z moją Chae-ni?

Zniknęła?

Udało się? Gdzie byłaś? W Norwegii?

W Finlandii?

Naprawdę widziałaś zorzę?

Tak.

BAR ZORZA

Proszę pani?

Dokąd pani idzie?

Zapraszamy jutro.

Urocza.

Serio? Mogłem się tego spodziewać, głuptasie.

Dlaczego? To połowa sukcesu.

Brawo, Chae-ni.

Z czego pan się śmieje?

A jak się pan przyklei na oczach córki?

Nie mieszajmy w to mojej rodziny.

To weź się pan do ćwiczeń!

Naprawdę się boję, że zniknę na oczach babci.

Wtedy pewnie dostanie zawału.

To nie wszystko. Pewnie mnie zamknie na dobre w szpitalu w Seulu.

Bardziej się boję, że babcia mnie przyłapie.

Ja też się martwię.

Wiecie, o czym marzę?

By być jak Uri Geller.

Chce pan być oszustem?

A co ty wiesz!

Uri Geller był prawdziwym telepatą. I zarabiał majątek!

To.

Gdybym mógł rozdać takie kolegom Cheong, umarłbym szczęśliwy.

Ja też chciałbym czegoś dokonać.

Tak?

Dzięki tobie miałem spokój w liceum.

Ale gimnazjum było koszmarne.

Chciałbym odwiedzić każdego, kto mi dokuczał.

Kang Ro-bin!

Nareszcie pokazujesz pazury!

Co zrobisz, gdy ich spotkasz? Zemścisz się?

Nie.

Chcę się pochwalić.

Że jestem naprawdę silny!

Rany boskie, ty durniu!

Nie lepszy byłby krwawy odwet?

Odwet? Daj spokój.

Poza tym mam wyrzuty sumenia.

Gdyby ktoś inny dostał moją moc, użyłby jej do ratowania ludzi.

Ale trafiła do kogoś takiego jak ja.

Więc jest bezużyteczna.

Ostatnio oglądałam serial o dynastii Joseon.

I tam był yakbadji.

Chyba aekbadji.

Działał jak bramkarz.

Blokował złą energię własnym ciałem,

żeby chronić dwór królewski. Co to ma wspólnego ze mną?

Kto, jeśli nie ty,

potrafiłby wytrzymać

z kobietą-wrakiem, koszmarem i starą babą z knajpy?

Kto pilnowałby spokoju w mieście?

Najpierw wymyślmy, jak korzystać z mocy.

A wtedy wrócimy do spokojnego życia i nikt nas nie zabierze.

A jak się nauczymy,

założę gacie na rajstopy, jak Superman.

Serio? A mogę wybrać wzór?

Nie odważysz się.

Halo?

Hej, babciu. Mamy pełno pracy. O co chodzi?

Halo?

Babciu?

Gdzie jesteś? Obowiązki poczekają. Wracaj do domu.

Nie. Ja cię odbiorę. Gdzie jesteś?

Halo?

Babciu?

Nie słyszę. Eunie?

Gdzie jesteś?

Jedź do biura i namierz Eun Chae-ni.

Co?

Dobrze.

Przy okazji, pani Kim.

Chyba nie wiedziała pani,

że Chae-ni ma taką moc.

Halo?

Jun-mo?

Co do Chae-ni.

Mówiła, że pracuje w dziale skarg i chyba ma pełno pracy.

Nie ruszyła się z ratusza.

Rozumiem.

U ciebie wszystko gra?

No jasne.

Gdyby coś było nie tak, wiedziałabyś, babciu.

Tak…

Jun-mo nazywa mnie babcią.

A nie panią Kim.

Przyłapałaś mnie.

Zawsze wpadam na takich szczegółach.

Czyją córką jesteś?

Doktora Ha Won-do.

To mój ojciec.

Ty…

nazywasz go ojcem?

To on się nami zajął.

To moja wina.

Nie mogłam przygarnąć was wszystkich.

Nie próbuj kłamać.

Dobrze wiemy, że zabrałaś tylko dzieci bez mocy.

Bałaś się, że ktoś się o nas dowie?

Dlatego nie uratowałaś Wunderkinder.

Zostawiłaś nas w płomieniach.

Ha Won-do tak powiedział?

Dziecko, to nieprawda. Zabrałaś tylko Dziecko Wieczności.

Zabrałaś dziecko, którego potrzebowałaś,

a resztę porzuciłaś.

Więc o to chodzi.

Dlatego przyszłaś.

Gdzie ono jest?

Nie żyje.

Moc mojej siostry nie działa na ciebie, ale nie lekceważ mnie.

Sprawię, że doświadczysz

piekła.

Tak?

A myślisz, że teraz jest mi dobrze?

Straciłam te biedne dzieci,

a moje dziecko musi za to zapłacić.

Nie musisz nic robić.

Od 20 lat żyję w istnym piekle.

Dzień dobry.

Siadajcie. Witamy.

To co jemy?

Jeśli to dziecko nie żyje,

znajdź jego ciało.

Albo pokażę ci, czym jest piekło.

Słyszałeś?

Idź

i znajdź Chae-ni.

Nie mam pojęcia, jak działa ta moc!

Włącza się w losowych momentach.

I częściach ciała.

Raz tyłek, raz ręka – bez ładu i składu.

Musi być jakaś zasada. Pomyśl.

Wysil się.

Zyskasz najwięcej, jeśli opanujesz moc.

Będziesz silny jak tygrys!

Łzy?

Chyba się wtedy rozpłakałem.

Łzy!

Daj to! Wal prostym!

Wal!

Nie wyszło?

Więcej łez. Spróbujmy jeszcze raz.

Przyłóż się!

Cios karate!

Jeszcze raz!

Nie umiem.

Wal! Najwyżej połamiesz sobie palce.

To boli!

Nie jęcz tylko wal!

Tylko raz.

Raz, dwa.

To boli!

Łzy wysychają. Chcesz jeszcze raz?

Chwila.

Chyba jestem blisko rozwiązania.

W nogi!

Muszę się zdyszeć?

Nie we mnie, durniu!

Cios karate!

Dziękuję.

To prawie cały teren.

Zostało tylko pole.

Rozumiem.

Więc to ostatni przystanek.

Dziękuję za pomoc.

Poradzę sobie dalej.

Kazali nam posprzątać do końca.

Kto wam kazał?

Nasz pasterz, Kim Pal-ho.

Wierzycie we wszystko, co mówi wam Pasterz?

Nie.

Wiara zakłada, że ktoś podejmuje decyzję.

My nie wierzymy. My wiemy.

Wiemy, że koniec świata jest bliski.

Nadchodzi apokalipsa. To nieuniknione.

Wszyscy umrą. To też nieuniknione.

Co to za różnica?

Nasz pasterz wie, kiedy, gdzie i jak świat się skończy.

Po co to wiedzieć, skoro to nieuniknione?

Otóż to. To nieuniknione

dla głupich ludzi.

Co innego Kościół Wiecznego Zbawienia.

Będziemy zbawieni.

Bo widzieliśmy na własne oczy.

Widzieliśmy cud.

I wiemy, że go doświadczymy w dniu apokalipsy.

Nie doświadczyliście żadnego cudu…

Panie, przyszedłeś?

Panie Boże!

Wybacz nam! Zmiłuj się nad wiernymi

w sądnym dniu!

Odpuść mi grzechy!

Powierzam się tobie!

Pasterz Kim Pal-ho przesyła wiadomość. Numerze 3972, twój sądny dzień

niechybnie nastąpi dziś.

Śmiałeś się.

Kiedy on nazwał mnie swym Pasterzem.

Co ty bredzisz?

Popapraniec!

Jeśli nie wierzysz w słowa Pasterza, czeka cię piekło.

Kang Ro-bin, ty durniu!

Jak mogłeś mnie tu wrzucić!

Ja rzuciłem, ale pan sam się przykleił. Gnojku!

Biegłam do utraty tchu, a serce mi nie wali. Dziwne.

Może najpierw zdecyduj, gdzie chcesz się przenieść?

Na razie nie chcę nigdzie trafić.

Chcę to opanować, by pochwalić się Mistrzowi.

Ale bym chciała się pochwalić!

Chae-ni!

A ja na pewno

będę jak Uri Geller.

Dlaczego się nie odklejam?

Niesamowite!

Mistrzu! Udało mi się!

Skupiłam się, tak jak mówiłeś. I przeniosłam się tutaj.

Uciekaj stąd.

Co jest?! Eun Chae-ni!

Gdzie Mistrz?

Wróciłaś sama. Co jest?

Mistrz jest w opałach!

Mów tak, żebyśmy zrozumieli.

Nie trajkocz bez ładu i składu… Do kogo ja gadam?

Krew mi odpływa do głowy.

Co za koszmar.

Co to jest?

Uważaj!

Chae-ni!

Mistrzu!

Mistrzu.

Po co ściągnęłaś Ro-bina?

Wracaj!

Wracajmy razem!

Kang Ro-bin.

O nie! Skup się!

Co jest?! Milcz! Dlaczego nie znikamy?

W drogę!

Co to?

Wunderkinder.

Wracajcie! Też bym chciała się przenieść!

Co my zrobimy?

Zginiemy tutaj! Przestań jęczeć!

Nie patrz na innych, tylko choć raz pomyśl o sobie!

O nie!

Nie!

Chae-ni! Widziałaś?

Udało się!

Chae-ni!

Gdzie ona jest?

Chae-ni!

Eun Chae-ni!

Chae-ni!

Nic ci nie jest?

Chae-ni!

Tym razem…

pełen sukces.

To prawdziwa zorza.

Po raz pierwszy…

opuściłam Haeseong.

Jest piękna.

Eun Chae-ni.

Chae-ni!

Jak mogłaś mnie zostawić?

Cholera!

Wystraszyłeś mnie.

Nie skradaj się tak!

A ty to kto?

Kolejny produkt z defektem?

Ja?

Z jakim znowu defektem!

Skoro jesteś Wunderkinder, to pewnie też masz moc?

Chwila, co ty robisz?

Co robisz?

Czym jesteś?

Jestem Kang Ro-bin.

Dlaczego ciągle klaszczesz?

Mam za nim powtarzać?

Bum, bum, bach?

To ten rytm!

Oglądałam serial o dynastii Joseon.

I był tam yakbadji.

Chyba aekbadji.

To coś jak bramkarz.

Blokuje swym ciałem złą energię, by chronić dwór królewski.

A kuku!

To dobrze, że się pan nie wystraszył.

Jakby to…

Jestem Son Gyeong…

Chwileczkę.

Kręci mi się w głowie.

Już dobrze.

Przykleił się pan?

Nie, skądże znowu!

To tylko sztuczka na pokaz talentów…

Gdzie te dzieciaki?

Nie znowu!

Co pan wyprawia?

Chwileczkę.

Ja tylko…

A gdzie jest Chae-ni?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.