All language subtitles for Maquia.When.The.Promised.Flower.Blooms.2018.720p.BluRay.x264-[YTS.LT]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Osnowa jest to układ (od kilkudziesięciu do kilku tysięcy) nitek

biegnący wzdłuż tkaniny, prostopadle do wątku.

Wątek jest jednym z dwóch układów nitek tworzących tkaninę.

Jest to szyk nitek (nitki), ułożony w tkaninie poprzecznie.

Nici osnowy są przepływem czasu.

Z upływem zmieniających się pór roku, barwione kolorami nieba.

Nici wątków są zajęciem.

Wzajemnie się wspierają, kołysząc ich sercami.

Ludzie z Iolph nadal tkają Hibior

przez setki lat swojego długiego życia.

Maquia!

Leilia!

Co ty wyprawiasz?

Nie skończysz pracy przez te figle!

Maquia, dołącz do mnie!

Nie bój się, skacz!

N... nie dam rady.

Tchórz!

Maquia, nie musisz robić tego, co ta psotnica.

Krim...

Leilia...

same z tobą...

Ci, którzy kontynuują tkanie z dala od ludzi zwani są

Klanem Rozstań.

Czy coś się stało, szanowna Racine?

Nic.

Następnym razem chcę cię widzieć w wodzie, Maquia!

Mamo!

Witaj w domu!

Nie obchodź się tak z płótnem.

Przepraszam.

Jesteś cała przemoczona.

Ojcze, udało ci się zebrać jakieś dobre kwiaty?

Tak. Możemy uzyskać z nich jasne kolory.

Do zobaczenia, Maquia!

Do widzenia.

Do widzenia...

Wątek...

Skąd te łzy?

Jestem sama.

Sama?

Przecież jestem tutaj.

Szanowna Starsza, nie o to mi...

Straszna z ciebie beksa.

Wiesz dlaczego nazywa się nas Klanem Rozstań?

Ponieważ żyjemy bardzo długo, a nasz wygląd zmienia się nieznacznie.

Jesteśmy tylko istotami z opowieści

dla zwykłych ludzi.

Jeszcze kilkaset lat temu

istoty podobne do nas można było znaleźć wszędzie.

Klan, którego członkowie mieli skrzydła jak ptaki.

Kwiaty nucące o poranku.

Ogromne ryby wyskakujące z rzek.

Jednak...

wszystkie rozstały się z tym światem.

Dlatego właśnie...

wciąż tkamy płótno Hibior.

Dopóki tutaj jesteś, nie będziesz sama.

Wszystkie wspomnienia z przeszłości

są zapamiętywane przez Hibior.

Nawet ci, którzy nie mogli się pożegnać

płakali z tobą w środku Hibior.

Płakali ze mną?

Jadnak jeśli kiedykolwiek opuścisz Iolph

i poznasz zewnętrzny świat,

nie możesz kogoś pokochać.

Ponieważ jeśli kogoś pokochasz, wtedy naprawdę będziesz sama.

Będę sama, nawet jeśli kogoś poznam?

To przeznaczenie,

które otrzymaliśmy jako Klan Rozstań.

Dobranoc.

Miłych snów, Maquia.

Nie zapomnij o dzisiejszej powinności Hibior.

Dobrze.

Zakwitły.

Maquia?

Lenato?!

Czyli Mezarte...

Maquia!

Poinformuj Starszą!

Szanowna Starsza!

Szanowna Starsza!

Szanowna Starsza!

Szanowna Starsza!

Lenato są uzbrojone!

Chrońcie Hibior!

Tam!

Plotki okazały się prawdą.

Same tutaj dzieciaki.

Ej, nie masz nic przeciwko temu?

Cofnąć się!

Dowódca Izor.

Kto przewodzi tej osadzie?

Rozumiem.

Pierwszy raz widzę jednego z was.

Wyglądasz jak młoda niewiasta,

lecz z tego, co mi wiadomo jesteś 400-letnim potworem.

Nasze codzienne życie polega na tkactwie

i tak bez końca dzień po dniu.

Nie mamy czasu na spotkania z ludźmi takimi...

Nie ty o tym decydujesz.

To rozkaz naszego króla.

Polecisz z nami do Pałacu Królewskiego w Mezarte.

Nie zbliżaj się do szanownej Racine!

Kobiety!

Pojmać kobiety!

Możecie pozbyć się tych, którzy będą się stawiać.

Jest chory na Czerwone Oko...!

Zostawcie go!

Naszym priorytetem jest Iolph!

Wypuśćcie mnie!

Pomo...

Maquia!

Nie...

Nieeeeee!

Maquia, dołącz do mnie!

Nie bój się, skacz!

Niemowlak?

Wino z łez smakuje wyśmienicie.

Czuć w nim tę nutkę soli.

Jesteś Maquia z osady Starszych, prawda?

Jechałem kupić Hibior, ale utknąłem tutaj.

To osada dla wagabundów, jednak najwyraźniej została splądrowana.

A ten bąbel dopiero co przyszedł na świat.

Bycie matką z pewnością jest upierdliwe.

Ochroniła dziecko kosztem własnego życia.

No nic, jeśli go zostawimy, niedługo się spotkają.

Jego Hibior wkrótce się tutaj skończy.

Krótki kawałek płótna, którego nie będzie można nazwać nawet szmatą.

Trochę szkoda, ale to i tak lepsze niż samotność.

On naprawdę jest sam?

Mocny... uścisk...

Niezwykłe...

Daj se siana.

Chcesz go zabrać?

To nie zabawka...

Oczywiście, że nie.

On jest moim...

Hibior.

Wielkie nieba.

Samotnik spotkał samotnika.

Zimno ci?

Dziwny zapaszek.

Pachniesz jak słońce.

Tytuł

M

a

q

u

i

a

:

P

o

ż

e

g

n

a

m

y

s

i

ę

,

o

p

o

r

a

n

k

u

g

d

y

o

b

i

e

c

a

n

y

k

w

i

a

t

t

z

a

k

w

i

t

n

i

e

.

Treść

Auć!

Tutaj!

Czekaj!

Lang! Deol!

Czemu się wygłupiacie, leniuchy?!

Cienias!

Czekaj!

Nie mam zamiaru!

Co ty sobie...

Co ja mam z tymi bachorami.

Co tam masz, Onora?

Mleko...

Mleko...

Mleko...

Nie wiem gdzie jest.

Posłuchaj...

nie wydaje ci się, że dziecko wychowujące dziecko to kiepski pomysł?

To twoje dziecko?

Nie potrafimy określić wieku Iolphianina po wyglądzie.

Jest twoje?

Lang, Deol.

Mam piętnaście lat.

Ten niemowlak... nie jest...

Nie znam jego wieku.

Ma jakieś imię?

Nie wiem.

Dziwaczka.

Dziwadło.

Dziwne dziecko!

Leilia!

Leilia...

Przecież to żeńskie imię.

A na rękach masz chłopczyka, nie?

No to...

Reiri...

Eri...

Ariel.

Ariel!

Hę?

Co?

Wystarczy tego.

Jest dzieckiem moich krewnych i umie tkać.

Na zapleczu sklepu mam nieużywane krosno.

Może go użyć.

Zaczekaj na zewnątrz.

Pochodzi z Iolph.

Nie wyjawisz tego nikomu, Darel?

Mam nadzieję...

Tkaniny z Iolph potrafią osiągać wysoką cenę.

Głupotą z mojej strony byłoby ujawnienie

tak cennego źródła dochodu.

Dziękuję ci bardzo.

Jednakże ta dziewczyna to sama skóra i kości,

a na dodatek jest Iolphianką.

To prawda.

Nie mam pojęcia, co z nią będzie.

I czy sobie poradzi.

Proszę bardzo, dzisiejsza część.

Jak zwykle dziękuję.

Twój ser smakuje tak jak żaden inny.

Wydaje się pani. Widzimy się w przyszłym tygodniu!

Zdecydowanie się różni.

Za dwa tygodnie również się zobaczymy!

Nawet w moim wieku

samotne wychowywanie dzieci jest źle odbierane.

Rozumiesz już?

Bo widzisz mój mąż,

został zabity przez Lenato, który był chory na Czerwone Oko.

Nie wiedziałam.

Który to już raz czegoś nie wiesz?

Nie wiem, jak wygląda matka.

Ponieważ...

jej nie miałam.

Wygląda mniej więcej tak.

Idzie!

Świetnie, Ariel!

Ariel!

Niesamowite!

Jesteś wspaniały, Ariel!

Coraz bardziej zaczynasz przypominać matkę!

Ja... matkę?

Nie znam matki, która byłaby tego niepewna.

Skończyliście już sprzątać stodołę dla kóz?

O nie, to mama!

Rusz się, Deol!

Wybacz mamo.

Przepraszam.

Wpiąć zadki.

Ała.

Auć.

Powiedz „mama”.

Kłamstwo! To nie mogła być prawda!

Mama.

Ariel, co powiedziałeś?

Jeszcze raz.

Powiedz to raz jeszcze.

Kolejny Lenato nabawił się choroby Czerwonego Oka.

Szybko został uśpiony.

Jego szczątki poddano kwarantannie, następnie spalono je i pochowano pod ziemią.

Mamy jeszcze pięć żywych okazów.

Jak do tego doszło?!

Mezarte podbijało sąsiednie kraje

dzięki tym starożytnym potworom, Lenato.

Jeżeli wszystkie zdechną, równowaga zostanie zachwiana.

Aby utrzymać autorytet Mezarte,

potrzebujemy czegoś przekraczającego ludzką wyobraźnię, by zastąpić te stwory.

To jest to.

Zdobyliśmy coś takiego.

Krew wybranych!

Izor, jak idzie ci z tą dziewczyną?

Iolphianką, która zostanie narzeczoną księcia Hazela.

Dlaczego?

Wasz gatunek ma skrzydła,

więc dlaczego nie możecie stąd odlecieć?

Słabeusze.

Wszystkie umrzecie.

Wszystkie umrzecie, gdy wasze ciała zapłoną

od uczuć, które tłumicie w waszych sercach.

Panienko Leilio, zostałaś wezwana przez Króla.

Daj mi jeszcze chwilkę.

Panienko Leilio, czemu zawsze przychodzisz tutaj?

Ponieważ wyglądają jak wieża Hibior.

To wszystko?

Skończyłem!

Dobrze mi wyszło?

Tak. Onora, szybciej wróci do zdrowia.

Tam, gdzie się urodziłam,

używaliśmy płótna zamiast pisma do wyrażania naszych emocji.

Gdzie się urodziłaś, mamo?

A ja gdzie się urodziłem?

Mama Dity powiedziała,

że jesteś inna niż wszyscy, mamo.

Miejsce, w którym się urodziłeś...

najpierw porozmawiamy z twoim brzuszkiem...

i zrobimy...

Coś takiego!

Gili gili, gili gili!

Brzusio nie wytrzyma.

Onora!

Bądź delikatny!

Masz farta, Onora.

Onora jest tutaj odkąd rodzice się pobrali.

W przeliczeniu na wiek człowieka ma jakieś dziewięćdziesiąt lat.

Mama Ariela to jakieś dziwadło.

Zawsze jest taka skryta.

Nie jest dziwadłem.

Mama jest...

Moja mama jest....

Ja...

Ariel używa „boku” nieokreślonego pod względem płci zaimka osobowego, powszechnie używanego przez dzieci.

Nadal mówi „ja”.

Małe dziecko, żal mi cię!

Jedynym dziwakiem jesteś ty, Ariel!

To nienormalne, by facet kochał swoją matkę.

Nieprawda! Ja...

Nie nawiedzę jej!

Ja kocham swoją mamę.

Przymknij się!

Ciebie nienawidzę, Dita!

Nic ci nie jest, Dita?

Całkiem nieźle.

Trzymaj, to za ten miesiąc.

Dziękuję bardzo.

A właśnie, mogłabyś na coś spojrzeć?

Ktoś przywiózł mi Hibior.

Coś się stało?

W zamku królewskim Mezarte...

książę zaręczy się...

z piękną...

Lei... lia...

Ej, Maquia!

Darel powiedział, że możesz skorzystać z łodzi, której używa do przewożenia materiałów.

Spójrzcie to ta dziewczyna.

Prawie nic nie stoi ci na przeszkodzie.

Jednak co zrobisz z Arielem?

Zabranie dziecka w tak długą podróż, może być trudniejsze, niż sobie to wyobrażasz.

Musisz też wziąć pod uwagę różne okoliczności.

Mogę zająć się Arielem.

Mamo!

Mamo!

Ariel!

Bracie, nie kop zbyt głęboko,

bo jeśli...

Jeśli Onora wróci do żywych...

Głupku.

Jeżeli będzie zbyt płytko, bezpańskie psy go wykopią.

Włóż go.

Jeśli go zasypiecie, nie będę mógł się już z nim spotkać.

Zawsze będziesz mógł spotkać się z nim tutaj.

Jeżeli go zasypiecie, nie będę mógł się z nim bawić.

Pozwól mu właściwie spocząć.

Jego życie było spokojne i bezbolesne.

Wszyscy kiedyś staniemy twarzą w twarz z tym dniem.

Po prostu Onora wyruszył w swoją podróż szybciej niż my.

Maquia!

Pobiegnę za nią!

Ej...

czy wszyscy umrą?

Tak.

Mama również?

Tak.

Maquia!

Zaczekaj!

Proszę, zaczekaj!

Ariel...

wszyscy...

odejdą...

szybciej niż ja!

Maquia...

Nie zdawałam sobie sprawy,

że to zrozumiem, ale...

ale...

Kto przejmuje się kolejnością!

Przestań ryczeć!

Nawet ty, Lang!

Nie jesteś matką Ariela?

Matki nie płaczą!

Moja mama jest...

Jestem pewien, że matki nie płaczą!

Nie będę płakać.

Dobrze, nie płacz.

Nie płacz.

Dobrze, nie będę płakać.

Dobranoc.

Dobrej nocy.

Ariel!

Czekałeś na mnie?

Położę cię w łóżku.

Stałeś się cięższy.

Jednak...

wciąż pachniesz jak słońce.

Nie będę płakać,

ponieważ jestem twoją mamusią.

Bo zawsze będziemy razem.

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Przepraszam za tamto...

Ariela już nie ma.

Nie przeszkadza ci ich brak?

Chcę zobaczyć!

Czekaj, nie możesz!

Ariel!

Rany, przecież obiecałeś,

że będziesz grzeczny i zostaniesz tutaj.

Przepraszam.

Maquia?

Ty żyjesz, Maquia!

Ty też... Krim!

Mezarte skrzywdziło długo żyjących ludzi z Iolph.

Wioska została zaatakowana...

a Leilia...

Mamo, kim jest Leilia?

Pozwalasz mu mówić do siebie „mamo”?

To nie tak...

Pozwalam mu tak mówić, bo...

Nie jestem wściekły.

I nie obwiniam cię.

Po prostu wiesz... co Starsza zawsze powtarzała...

Tak, nie zapomniałam.

No to dobrze.

Jutro rano odbędzie się parada z okazji celebracji zaręczyn księcia.

Wysłannik księcia wyruszy z Pałacu Królewskiego

i przejedzie most, by spotkać się z wysłannikiem Leili, który wyjedzie z willi.

W tym miejscu zaatakujemy Lenato niosącego księcia,

przez co obrona przy willi rozluźni się...

i wtedy odbijemy Leilię.

Ja też chcę obejrzeć paradę.

Rozumiem, ale wybacz, następnym razem.

Ja...

Chcę wrócić do domu.

Ariel?

Od kiedy tu jesteśmy, nie jesteś jak mama.

Ariel.

Co ja tutaj...

mam!

Gili gili, gili gili.

Mamy wiele rzeczy, którymi można świętować ten wspaniały dzień!

W rodzinie królewskiej będzie od teraz krążyć krew Iolphian!

Lenato i Iolph.

Starożytne legendy, które przetrwały do obecnych czasów,

są teraz w naszym posiadaniu!

My, którzy zostaliśmy wybrani przez bogów,

nie musimy już się lękać żadnego wroga!

A wraz z zaręczynami Księcia Hazela i Księżniczki Leili,

w Mezarte zrodzi się nowa legenda.

To...

Zabójca?

Co się stało?

Leilia... Leilia....

Ops, przepraszam!

Leilia!

Maquia.

Co ty tutaj robisz?

Krim też tu jest.

Krim?

Tak, chodźmy!

Wszyscy na ciebie czekają.

Leilia?

Nie mogę iść.

Czemu?

Ponieważ nie mogę biec.

Czemu?

Jesteś bardzo zwinna!

Właśnie!

Mogłabyś nawet przeskoczyć zamkowe mury...

Nie mogę już spotkać się z Krimem.

Nie mów...

To po prostu...

Panienko Leilio!

Uciekaj, Maquia!

Ale, Leilia!

Wiej!

Nie martw się! W końcu mogę latać, prawda?

Nie pozwólcie im uciec.

Panienko Leilio!

Za nimi!

Wstrzymaj się!

Jeśli ją dotkniesz...

Panienko Leilio.

Mogę...

latać.

Tamten bobas podrósł?

Mógłby mieć sześć lat, gdyby przeżył.

I co myślisz o zewnętrznym świecie?

Jesteś Iolphianinem?

W połowie.

Racina...

Starsi

zrobili z tego tabu dla Iolphian,

ponieważ wiedzieli jaki los czeka osoby, które opuszczą osadę.

Nawet gdyby nic nie zrobili,

ludzie będą na nich krzywo patrzeć, potem zwyzywają ich,

a na końcu zostaną odrzuceni i znienawidzeni.

Dlatego...

Klan Rozstań zawsze żył w odosobnieniu.

Mam nadzieję, że twoje życie jest szczęśliwe.

Krim, twoje rany...

Może chociaż zdejmiesz płaszcz?

Dziecko... jak?

Jak to możliwe, że zostałaś matką?

Dlaczego jestem mamą?

Rzeczy, których nie rozumiałam,

nauczyła mnie Mido.

Pomogła mi,

więc myślałam, że traktuję go jak młodszego brata, jednak jest trochę inaczej.

Jestem bardzo szczęśliwa, gdy Ariel się uśmiecha.

Dlatego...

jeżeli Ariel uśmiecha się, kiedy jest ze mną

zostanę przy nim...

Ależ dziwna historia.

Ariel umrze przed nami.

Ariel sprawi,

że będziesz samotna, Maquio.

Przez ciebie płacze!

To nie tak, Ariel!

Nie pozwalaj, żeby moja mama płakała!

Ariel, przestań!

Możesz je ochronić?

Najcenniejsze dla ciebie rzecz.

Zostaniemy w Mezarte, by uratować Leilię.

Masz dziecko, więc tylko byś nam przeszkadzała.

Dlatego, Maquia,

to nasze pożegnanie.

Wracamy do domu?

Nie idziemy do naszego domu.

A co z wszystkimi?

Znajdziemy sobie nowe miejsce.

Mówiąc „nowe miejsce”,

chcesz powiedzieć, że będzie tam Mido i brat Lang?

Przepraszam.

Raczej pożegnaliśmy się z nimi na bardzo długo.

Wszystko jest w porządku, dopóki mama jest ze mną.

Dla mnie też wszystko jest dobrze, póki jesteś przy mnie, Ariel.

Nic z tego.

Chyba wiesz dlaczego, prawda?

Przysporzyłaś problemów i uciekłaś. Coś ci się pomyliło.

Ariel!

Przepraszamy!

Hej, czekaj no!

Ty gówniarzu!

Mama musi gdzieś jeszcze pójść,

więc poczekaj w pokoju tej gospody, dobrze?

Nie chcę.

Zaczekaj tu. Błagam cię.

Dziękuję bardzo!

Naszym specjałem jest alkohol,

więc będziesz pracować wieczorem, ale chyba ci to nie przeszkadza?

Wieczorem?

Jakiś problem?

Moje dziecko...

wciąż jest jeszcze małe...

Poprzednia dziewczyna też odpuściła z tego powodu.

Czy te dziewuch myślą choć trochę w tym wieku?

To nie tak...

Nie tak? A jak?

Nie dociera do ciebie, że jesteś matką?

Przykro mi to mówić,

ale nikt nie da pracy takiej lafiryndzie.

Witaj z powrotem!

Wróciłam.

Mamo, zobacz!

Zrobiłem Hibior...

Mógłbyś nie dokładać mi pracy?

Dlaczego zrobiłeś to sam?

Proszę, spójrz, ma...

Czemu mnie nie słuchasz?

Czemu...

Dlaczego wcześniej się wtrąciłeś?

Jeżeli nie będę pracować, nie będziemy mieli co do garnka włożyć.

Mamo...

Dlaczego sprawiasz mi same kłopoty?

Czemu...

Co ja tutaj mam.

Gili gili, gili gili...

Gili gili, gili gili...

Kupiłam coś na obiad.

Ariel!

Nie jestem... matką.

Nie jestem świadoma tego,

że jestem mamą.

Po prostu naśladuję to,

co robiła wtedy Mido...

...nie możesz kogoś pokochać.

Ponieważ jeśli kogoś pokochasz, wtedy naprawdę będziesz sama.

Prawdziwie...

samotna.

Mamo...

Mamo...

Ariel!

Ariel!

Gdzie jesteś?

Ariel!

Ariel!

Mamo.

Ariel!

Nabrałaś się!

Myślałaś, że to moja skóra, co nie?

Zrzuciłeś skórę...

Śmiejesz się!

Ariel!

Ty głuptasie.

Mamo?

Mógłbyś już w ogóle nie urosnąć.

Nie chcę!

Jeśli nie urosnę, jak będę cię chronił?

Mamo, znowu ryczysz.

Nie będę już płakać.

Ponieważ jestem matką!

To obietnica?

Jasne!

Ariel, ty też złóż obietnicę.

Pewnie, obiecuję!

Będę cię chronił, mamo.

Ostrożnie i powoli.

Gotowe!

Maquia!

Już idę!

Najpierw oddaj swój poprzedni dług.

Chcesz zaimponować dziewczynie?

Gdzie tam. Przestań robić sobie ze mnie jaja.

Taki kąt można uzyskać tylko samym doświadczeniem.

Dlatego mówiłem ci, żebyś przestał, pamiętasz?

Liczyłem na to, że jednak się uda.

Witamy!

Maquia, trzy Cherubie!

Jasne!

Zaraz przeniosę!

Ja też poproszę, złociutka.

Dobrze.

Twoja siostra fajny ma tyłek.

Tak myślisz?

W ogóle nie jesteście do siebie podobni.

Ej...

Minął już chyba rok odkąd tu jesteście, mam rację?

Gdzie żyliście wcześniej?

Krąży plotka, że nie jesteście rodzeństwem,

tylko parą zakochanych, którzy uciekli, żeby pobrać się w tajemnicy.

Wybaczcie za zwłokę.

Dzięki za pomoc.

Zapraszamy!

Kolejne nowe twarze.

Jeszcze im mało strażników?

Cóż, stal zaczyna być znakiem naszych czasów.

A dzięki szalonym zamówieniom Mezarte na armaty

mamy za co jeść i żyć.

Może to pytanie trochę nie na miejscu,

ale czy oni planują rozpocząć nową wojnę?

Nie mam mowy, by ten durny księżulek poprowadził armię.

Dokładnie.

Zawsze tak jest.

Przepraszam za hałas.

Możecie wybrać coś z tego.

Maquia!

Lang?

To naprawdę ty, Maquia!

W ogóle się nie zmieniłaś!

Przecież to oczywiste.

Nie poznałam cię, Lang!

Kto cię wyhodował.

Nie traktuj ludzi jak zboże.

Ej, Ariel!

Ariel!

To Lang! Brat Lang!

To ty Ariel?

Nie narzucam się?

Nie. Wybacz ten bałagan.

Mimo to cieszę się.

U Mido i Deol wszystko dobrze?

Ta.

Jednak tylko w dużych miastach takich jak Doriel dobrze się powodzi.

Na wsi wszystko popada w ruinę.

Nawet Deol wyjechał do mia...

Wystarczy.

Czy Deol też próbował znaleźć pracę?

Jeśli nie, to pewnie już nie żyje.

Muszę wyjść na trochę.

Czyżby randka z jakąś ślicznotką.

Nie. Dostałem nocny obowiązek.

Uważaj na siebie, Ariel.

Przygotuję ci coś lekkiego.

Odkąd tutaj jesteśmy i podjęliśmy się pracy,

urabia się po łokcie.

Aha.

Wiesz, nie mogę sprzedać Hibior.

I przeze mnie nie możemy pozostać w jednym miejscu.

Rozumiem. Więc to tak.

Wydaje mi się, iż raczej już wie,

że nie jesteście spokrewnieni.

Tak.

Jakieś pięć lat temu,

powiedział, że powinniśmy spać w osobnych łóżkach.

Przestał nazywać mnie mamą.

„Hej” i „czekaj”,

teraz tylko tak się do mnie zwraca.

Dziwisz się, to taki etap, poza tym jest facetem.

Powiedz, Lang...

wiesz, co stało się z Leilią?

Kolejny zdechł.

Spalcie całego i upewnijcie się, że prochy zostaną zakopane głęboko.

Boję się.

Nie ma czego, panienko Medmel.

Powiedz, gdzie jest mój ojciec.

Panicz Hazel jest zajęty.

Gdzie jest ma...

Tak, panienko Medmel?

Już nic.

Włosy koloru księżyca, złote pierścienie pojawiające się w oczach,

mówi się również, że Iolphianie mają hipotermię,

jednak żadnej z tych rzeczy nie zauważono u panienki Medmel.

To niemożliwe!

Jeżeli nie możemy znieść syna, który ma odziedziczyć tron,

to jaki będziemy mieli pożytek z posiadania takiego potwora?

Ciężko było jej zajść w ciążę po urodzeniu panienki Medmel,

poza tym paniczowi Hazelowi najwyraźniej znudziła się już panienka Leilia.

Mój biedny Hazel!

Zróbcie coś z tym!

Znajdźcie mu przynajmniej jakąś inną kobietę!

Wedle życzenia.

Poszukamy innej ocalałej Iolphianki

i uczynimy z niej naczynie.

Nie chcę!

Panienko Leilio!

Po co mam nosić te durne ozdóbki,

skoro nie chce już ze mną spać.

Powinniście mnie odesłać.

Panienka Leilia...

Zajmę się tym.

Kolejny Lenato umarł, prawda?

Tak.

Odkąd urodziłam Medmel,

byłam tu jak ptaszek w klatce.

Od tamtej pory ani razu ich nie spotkałam.

Zapewne...

jestem taka sama jak Lenato.

Niejasna istota żyjąca tylko w legendach.

Nawet klan mogący latać

i kwiat śpiewający o świcie

nie mogą żyć w tym świecie.

Na pewno możesz się temu przeciwstawić.

By znaleźć ścieżkę, która opuszcza tę legendę.

Coś powiedział?

To ty zabiłeś tę legendę.

Pozwól mi odpokutować.

Przestań pieprzyć!

Zatem pozwól mi się zobaczyć z Medmel!

Czemu nie pozwolisz mi się z nią zobaczyć?

Czy nie ja ją powiłam?

Nie pamiętam już... nawet jej zapachu.

Nawet delikatności, którą czułam podczas przytulania.

Czemu...

Jak długo jeszcze będziecie mi ją odbierać?!

Chcecie...

żebym była samotna?

Jeśli nie pozwolisz spotkać mi się z Medmel.

W takim razie zabierz mnie do Maqui!

Błagam...

Iolphianka Maquia.

Nie chcę by...

była sama.

Byłaś bardzo wyrafinowana.

Zawsze jesteśmy we dwoje, prawda?

Wcześniej nie miewaliśmy żadnych gości.

Pomożesz mi?

Znowu urosłeś.

Co to miało znaczyć?

Maquia, musimy porozmawiać.

Znajdziesz dla mnie trochę czasu po pracy?

Pewnie, ale jeszcze...

Chętnie bym coś golnął, czekając na ciebie.

Maquia, jedzenie stygnie!

Już idę!

Nie narzucałem się jej, ponieważ myślałem, że jest twoją dziewczyną.

Ja również.

Jest mnóstwo lepszych facetów, co nie?

Że tez musiał zabrać ją taki drań...

Ta osoba nie jest taka.

Ta osoba?

Coś taki markotny.

Masz, chlapnij sobie!

Nie, ja...

Nie popuszczasz już w majty, co nie?

Nieźle!

Ciekawe jak poradzisz sobie z tym!

Nadszedł czas, by stać się dorosłym.

Do dna, do dna, do dna, do dna!

Jeśli facetem jesteś...

Chlapnij wszystko! Aż do dna!

Chlapnij wszystko! Aż do dna!

Perła chmielowa, to nasza królowa!

A bez picia nie ma życia!

O tak.

Dałeś w kocioł!

Panowie, jedziem następną kolejkę!

Pokaż, że masz jaja.

Szukają mnie?

Nie mogę dłużej zostać w tym mieście.

Chcesz wrócić ze mną na farmę?

Hę? Ale...

Na pewno się uda.

Cena koziego mleka wzrosła.

No i masz Ariela.

Nie chcę sprawiać ci problemów.

Maquia.

Jeżeli Mido i Deol zostaną w to wplątani.

Ja...

Chcę, żebyś...

mnie niepokoiła.

Od dziecka...

chciałem być dla ciebie wsparciem.

Pomyśl, Maquia.

O twojej przyszłości...

i...

o nas.

Wydaje mi się,

że nie mam o czym myśleć.

Ariel jest jedyną osobą, która zaprząta mi głowę.

Jak mam żyć z Arielem?

Jak mogłabym stać się dla niego lepszą matką?

Niestety nie umiem odnaleźć odpowiedzi.

Jak do tej pory nie znalazłam odpowiedzi.

Ponieważ nie jestem zbyt bystra.

Chcę dalej...

myśleć o Arielu...

Rozumiem.

W takim razie...

pozwól mi znaleźć ci nową pracę i miejsce.

Nie bierz wszystkiego na swoje barki.

Ariel?

Co ty robisz?

Czuć od ciebie gorzałkę.

Wróciłem.

Ja ci dam wróciłem?

Co się stało, Ariel?

Gdzie mój buziaczek na powitanie?

Kiedyś zawsze to robiłaś.

Przepraszam.

Możesz wstać?

Widziano w nas parę kochanków, którzy uciekli.

Zaraz zabierze cię inny facet.

O czym ty mówisz?

Nie wygłupiaj się, wstawaj.

Jeśli chce ci się spać, idź do łóżka.

Możesz chodzić?

Nie depcz po tym!

Ty to...

utkałeś, prawda?

Znienawidziłem to.

Po co to trzymasz?!

Ciągle traktujesz mnie jak dziecko!

To się nigdy nie zmieniło.

Dla mnie to coś bardzo cennego.

Ariel!

Posłuchaj, Ariel...

znów musimy się przeprowadzić.

Dokąd chciałbyś się udać.

Ja mogę iść wszędzie.

Tak długo, jak będę przy tobie.

Nie myślę...

o tobie jak o mojej matce.

Czy dasz radę zrobić coś, żebym stał się żołnierzem

i służył na zamku?

Proszę.

Maquia będzie smutna z tego powodu.

Ona nie jest moją matką.

Powiedziałeś to?

Powiedziałeś to Maqui?

Tak.

Czy wiesz,

co czuła Maquia, gdy cię wychowywała?!

Nie zgrywaj niewiniątka!

Będąc w twoim wieku,

Maquia próbowała stać się dla ciebie matką!

A ty...

Tak, nie mam pojęcia!

Czemu ta osoba... tak się o mnie troszczy?

Ariel.

Być zawsze przy mnie

i rozpaczliwie robić rzeczy dla mojego dobra.

W taki sposób wyobrażałem sobie matkę.

Dlatego nazywałem ją mamą.

Chciałem ją chronić.

Jednak nie mogę jej chronić będąc tym, kim jestem teraz.

Zamiast tego...

zraniłem ją.

Zrozumiałem to uczucie.

Nie jestem w stanie... chronić jej sam.

Płacząc w taki sposób,

nie różnisz się od tego brzdąca, którym byłeś.

Na pewno wiesz, co robisz?

Nie musisz. Poradzę sobie.

Nie wyjeżdżasz z miasta?

Nie będę cię odprowadzać, Ariel.

Dbaj o siebie, Ariel.

Powodzenia.

Idę.

Nie będę... płakać.

Nie będę płakać.

Obiecałam.

Ariel, ty kłamco.

Obiecałeś, że będziesz mnie chronił.

Kłamca.

Nienawidzę tego.

Co? Myślałem, że zobaczymy prawdziwego Lenato.

Nic na to nie poradzimy.

Wcześniej było ich dużo więcej, lecz teraz w zamku ostał się już tylko jeden.

Z takim papierowym Lenato

nasze morale raczej będą spadać.

Słyszałeś może,

że Baiera jest teraz w rękach Iolphianina.

Baiera? Poważnie?

Dowódco Dywizji, przestań palić wszy.

Zamknij się!

Dowódco Dywizji, Lang!

Tak, szukamy.

Prawdopodobnie ta dziewczyna jest w tym samym wieku co księżniczka Leilia.

Nie jest jeszcze pewne czy to Maquia.

Martwisz się?

Ta osoba

jest silna.

Maquia będzie zachwycona, gdy to usłyszy.

Martwiła się, czy będziesz w stanie sam się bronić, dlatego była taka zdesperowana.

Byś myślał, że jest matką, na której możesz polegać.

Jesteś bachorem.

Mogę... być bachorem.

Mimo to...

będę ojcem!

Mezarte,

bezmyślny naród,

który wymieszał starożytną moc z polityką.

Kontynuowanie tego bluźnierstwa jest głupotą!

Możesz poprosić nas o pełne wsparcie.

Maquia.

Przygotowania nareszcie zakończone.

Twoje włosy urosły.

Aby Iolphianka mogła zapuścić włosy poza biodra,

musi być w ciąży.

Teraz, Maquia,

przygotujmy się na spotkanie z Leilią.

Będzie wojna?

Będzie to bolesne, ale tylko na początku.

Przez ostatnie kilka lat,

znosiłaś też inne cierpienie.

Opuściłaś Iolph i wszystko, co miałaś.

Sama w piwnicy zupełnie jakbyś umierała...

Powiedz...

zdałaś sobie sprawę, jak się czuliśmy?

Wszyscy zostali rozdzieleni,

a szanowna Starsza już pewnie nie żyje.

Jesteśmy smutni, bo straciliśmy wszystko.

W między czasie...

ty zaznałaś szczęścia...

Ludzie Iolph zawsze tkali to samo płótno.

Ja, ty i Leilia,

to nie w porządku, że mieliśmy trzy różne przeszłości.

Moje gratulacje, Maquia.

Z tym zniknęła tylko twoja przeszłość.

Ponownie utkamy wyjątkową przyszłość.

Dita!

Witaj w domu, Ariel!

Wcześnie coś dzisiaj jesteś.

Wybacz, że nie ma mnie przy tobie w tak ważnych chwilach.

Powiedzieli mi, że wciąż zostało trochę czasu.

Mimo to martwię się.

Kolacja będzie wkrótce gotowa.

Spokojnie, nie przemęczaj się. Ja to zrobię.

Przyda mi się trochę ruchu.

Zapraszam do stołu.

Już prawie czas. Trochę to dziwne.

Szukałam pracy, wyjechałam z Mezarte,

spotkałam cię ponownie,

a teraz...

Powiedz, Ariel,

dobrze ci ze mną?

Co?

To Baiera?

To nie tylko statki Baiery.

Są też okręty York i Endry.

Ariel, zaczekaj!

Chroń dziecko!

Spóźniłeś się, Ariel.

Przepraszam.

Otrzymaliśmy wiadomość, że żołnierze Baiery przekroczyli przełęcz.

Podzielcie się na dwa...

Cóż za ironia.

Mazarte wykorzystywało starożytne moce, aby popisać się własną siłą.

Z powodu nadużywania tej mocy, Mezarte musiało zostać w końcu ukarane.

A sprawiedliwość wymierzą sąsiednie narody, które zjednoczyły się przeciwko nam.

Gdzie są ministrowie?

Uciekli z pałacu razem ze swymi sługami.

Więc mnie opuścili?

Co do diabła?

To już koniec! Żegnajcie!

Wasza wysokość, musimy się śpieszyć.

Gdzie jest panienka Medmel?

Nie waż się wymawiać jej imienia!

Nie potrzebujemy tego czegoś. Zostawcie ją razem z matką!

Maquia, szybko!

Ariel!

Ariel!

Leilia.

Wreszcie cię znalazłem.

Krim?

Czemu...

nadal żyjesz?

Czy ja...

widzę ducha?

Przyszedłem po ciebie.

Od tej chwili

podaruję jeszcze więcej bólu tym,

którzy przysporzyli ci tak wiele smutków.

A potem zaczniemy od nowa.

Zaczekaj.

Chcę ją poznać.

Moją córkę.

O czym ty mówisz?

Jest niechcianym istnieniem, do którego narodzenia cię zmuszono, prawda?

Jednak ją urodziłam...

Możesz o niej zapomnieć!

Twój Hibior nie zawiera imienia córki.

A-Ale...

Krim i wszyscy umarli...

tak myślałam.

Myślałam, że wszystko przepadło.

Dlatego zawsze miałam w głowie moją córkę.

Pragnę ją poznać.

Chcę ją przytulić.

W jakiś sposób przetrwałam z tymi uczuciami.

Leilia.

Moja... Medmel.

Rozumiem, Leilia.

Tutaj wszystko...

się dla nas skończy.

Krim!

Nie pozwolę...

nikomu innemu...

plamić naszego Hibior

już nigdy więcej.

Krim!

Panienko Leilio!

Czemu?

Leilia

i nawet Maquia...

Czemu?

Czemu czas ruszył naprzód?

Zupełnie jak tamtego dnia.

Ariel!

Dowódca Dywizji!

Dostaliśmy informację, że chłopak i dziewczyna z Iolph byli na łodzi Baeiry.

Spotkałeś ich?

Tak.

Skończyłeś. Resztę zostaw nam. Idź do Maqui...

Będę walczył!

Jesteś lojalny Mezarte?

Nie o to chodzi, prawda?

Po prostu odwracasz wzrok od Maqui...

Wcale nie!

Tak było na początku.

Jednak teraz mam Ditę.

Towarzyszów.

Oraz dziecko, które ma się narodzić!

Mezarte było miejscem, do którego należałem, odkąd zostaliśmy rozdzieleni.

Chcę je chronić!

Co ci jest?

Ty...

Doktorze!

Nie!

Nie tym razem...

Ale...

To dziecko... Ariela!

Ognia!

Ognia!

Dita.

Tak trzymaj! Jeszcze trochę!

Zaraz spotkasz swoje dzieciątko!

Tak, tak, świetnie ci idzie!

Dita, jeszcze tylko troszkę.

Już niewiele!

Dita!

Nie wahać się!

Boję...

Dita!

Boję się! Boję się!

Pomóż mi...

Dita, już...

Dziecko...

Ratuj dziecko!

Uratuję.

Ocalę je!

Już prawie świta! Do ataku!

Nie poddawaj się! Dziecko czekało na ten dzień!

Ty i Ariel macie zostać rodzicami.

Spisałaś się, Dita.

Mamusiu.

Chcesz go zabrać?

To nie zabawka...

Oczywiście, że nie.

On jest moim...

Hibior.

Aha.

Rozumiem.

Ariel, pora wracać!

Mamo!

Wróciłem!

Jesteś przemarznięty!

Witaj w domu, Ariel.

Witaj w domu,

Ariel.

Śnię...

To nie sen.

Ale sypie śnieg...

To nie śnieg, tylko popiół.

Dita urodziła już twoje dziecko.

Nie musisz się spieszyć.

Spokojnie. Czekają na ciebie.

We dwóje będą na ciebie czekać.

Zatem tak

urodziła cię twoja mama.

Twoja mama tuliła cię tak mocno.

Jej palce były stwardniałe.

Nie mogłam ich odgiąć.

Najpierw jeden potem kolejny...

Wystarczy.

Ja...

nigdy nie stałam się twoją matką.

Wystarczy już!

Nauczyłaś mnie wszystkiego.

Życzliwość.

Jak być silnym.

Rozpaczy.

I jak kogoś kochać...

Myślenie o tobie,

było jak myślenie o mnie.

Kiedy cię spotkałam,

wydawało mi się, że będziesz płakać ze mną,

iż jesteś moim Hibior.

Kiedy jestem z tobą,

wszystkie smutki i cierpienia...

ustępują.

A jednak...

cię...

Nie jesteś kłamcą, Ariel.

Dotrzymałeś złożonej obietnicy.

Zawsze mnie chroniłeś.

Kiedy los nas rozdzielił i zostałam sama,

zaczęłam zapominać, kim jestem.

Lecz gdy przypominam sobie ciebie,

staję się sobą.

Gdy zwracasz się do mnie, nieważne czy powiesz „mamo”.

Ponieważ bez względu na to,

jak mnie nazwiesz, wiem, że to imię będzie należeć do mnie.

Osobą, która mnie utkała...

byłeś ty.

Maquia!

Lang!

Mógłbyś zabrać Ariela?

Tam, gdzie jest Dita i ich dzieciątko.

Tam, gdzie jest miejsce Ariela.

Nie odchodź...

Proszę, nie odchodź!

Mamo!

Najwyższy czas zejść, panienko Medmel.

Gdzie jest ojciec i inni?

Rozumiem. W porządku.

Gdy zejdę na dół,

moje życie całkowicie się zmieni.

Jednak mimo to ja...

Kim jesteś?

Księżniczka Leilia...

Jesteś...

Moją... drogą mamą...

Jestem Iolphianka, Leilia.

Okropnie uparta psotnica, która się nie poddaje.

I co najważniejsze...

jestem wolna.

Leilia, skacz!

Mogę... latać!

Droga matko!

Maquia.

Zgadza się.

Ty też możesz latać.

Żegnajcie!

Zapomnijcie o mnie!

Ja również zapomnę!

O dniach spędzonych w zamku i o dzisiejszym poranku.

Nie zapiszę ich w Hibior!

Droga matko...

Zapomnę o tym w moich odległych wspomnieniach!

Na pewno zapomnę!

Tak...

To będzie tylko szew!

Przyznaj.

Tak?

Moja droga mama jest bardzo piękną osobą.

Panienko Medmel.

To Lenato!

Panienka Leilia...

Nie potrzebujemy Lenato.

Nie potrzebujemy Iolphian.

To przeznaczenie, w którym zestarzeją się te dwie starożytne istoty.

W takim razie

pozwólmy im robić to, czego pragną w swoim końcu.

Nie roń łez, Leilia.

Nie martw się. Nigdy nie zapomnisz.

To boli.

Boli tak bardzo.

Jednak tak pięknego świata

nigdy nie zapomnę.

Jestem.

Wróciłeś...

Oczywiście, że tak.

Mogę?

Jest taka delikatna i przerażona...

Musimy nadać jej imię.

Dita?

Przepraszam.

Gdy byliśmy dziećmi

nazwałam twoją mamę dziwadłem.

To nieprawda.

Twoja mama jest zbyt piękna

i dobra.

Ja...

Jestem pewna, że to dzieciątko...

Kocham cię.

Ja ciebie też.

Ale zawsze byłam zazdrosna o twoją matkę...

Ja, którego wychowała moja mama, pokochałem cię.

Ta dziewczynka na pewno spotka wielu ludzi.

Wychowajmy ją razem.

Ja i ty we dwójkę.

Od teraz to dziecko będzie kogoś kochać.

Klan Rozstań

widział mnóstwo pożegnań,

obserwował jak wszystko przemija.

Dla nich czas trwa bez końca.

Dlatego gdzieś w pobliżu

spotkają się

i będą tkać.

Dzień dobry.

Możesz zaprowadzić mnie do dziadka?

Dziadka?

Lily!

Nie uciekaj! Tutaj byłaś?

Ty...

Moja matka zmarła trzy lata temu.

Byli kochającą się parą.

Po upadku Mezarte

wrócili tu dzięki pomocy Langa.

Musiało im być ciężko, ale myślę, że wiedli szczęśliwe życie.

PIESEŁ!!

Spokojnie, spokojnie!

Dużo o tobie mówili.

Oboje same dobre rzeczy.

Cieszę się, że zdążyłaś.

Mój ojciec już...

Jestem,

Ariel.

Jesteś niesamowity, Ariel.

Żyłeś...

pełnią życia, prawda?

Ariel.

Nie będę płakać.

Obiecałam... przecież.

Witaj... w domu.

Wróciłam.

Bezpiecznej podróży, Ariel.

Nie mogę zostać na obiad.

Masz!

Dziękuję.

Mamo! Mamo!

Witaj w domu!

Wiesz!

Wiesz!

Wróciłem!

Dzień dobry!

Nabrałaś się!

Myślałaś, że to moja skóra, co nie?

A ja gdzie się urodziłem?

Co ja tutaj mam.

Śmiejesz się!

Powiedzieli, że jesteś inna niż wszyscy, Mamo.

Mamo, zobacz!

Proszę, spójrz, ma...

Mamo...

Czemu?

Od kiedy tu jesteśmy, nie jesteś jak mama.

Nie płacz mamo!

Wszystko jest w porządku, dopóki mama jest ze mną.

Będę cię chronił, mamo.

Mamo...

Mamo...

Mamo...

Ej.

Nie musisz. Poradzę sobie.

Pójdę już.

Będzie dobrze.

Zaczekaj.

Wiem.

Co to miało znaczyć?

Nie, jest dobrze.

Znienawidziłem to.

Wróciłem.

Nie myślę o tobie jak o mojej matce.

Tak, nie mam pojęcia!

Chciałem ją chronić.

Nie mogę jej chronić.

Nie jestem w stanie... chronić jej sam.

Czemu ta osoba... tak się o mnie troszczy?

Nauczyłaś mnie wszystkiego.

Proszę, nie odchodź!

Mamo!

Ariel, przepraszam.

Mamo?

Wybacz mi.

Nie będę już płakać.

Ponieważ jestem matką!

To obietnica?

Twoja mama nie dotrzymała obietnicy...

Mamo!

Kocham cię, Mamo!

Kocham cię!

Ariel...

Ariel...

Załatwione?

To się nie skończy.

Tak długo, jak żyję.

Hibior Ariela będzie trwać dalej.

Nie śmiej się z tego, proszę!

Starsza z pewnością będzie skręcać się ze śmiechu, gdy zobaczy twoją twarz.

Na pewno będzie się śmiać.

Z pokazania jej pożegnania, które nie tylko przysparza cierpienia.

Wskakuj. Jedziemy.

Nowe rozstanie czeka na kolejne spotkanie.

Szanowna Starsza,

cieszę się, że pokochałam Ariela.

Cieszę się, że kochałam.

ちっぽけな星よ

chippoke na hoshi yo

Och, małe gwiazdeczki

まわり続けて

mawari tsuzukete

Wirujące bezustannie

あふれそうに輝いて

afuresou ni kagayaite

I przepełniające się blaskiem

流れて行く

nagarete yuku

Kontynuujcie swoją podróż

綺麗なままで

kirei na mama de

Pięknie dalej świecąc

歩き出す 愛を連れて

arukidasu ai wo tsurete

Zaczynamy spacerować by zebrać uczucia

奏でるように

kanaderu you ni

Do naszej melodii

信じてる どんな形でも

shinjiru donna katachi demo

Będę wierzyć w każdy kształt

太陽は昇るから きっと

taiyou wa noboru kara kitto

Ponieważ słońce na pewno pojawi się na horyzoncie

ちっぽけな星よ

chippoke na hoshi ni

Och, małe gwiazdeczki

落ちた涙は

ochita namida wa

Ronicie łzy

あふれそうな優しさを

afuresou na yasashisa wo

Wypełniając się dobrocią

見せてくれる

misete kureru

Okazywaną mi

もう一度 笑って

mou ichidou waratte

Proszę uśmiechnijcie się choć jeszcze raz

その胸の中には何があるの?

sono mune no naka ni wa nani ga aru no?

Jakie kłamstwa skrywa twoje serce?

歩き出す 愛になって

arukidasu ai ni natte

Zaczynamy spacerować zbierając naszą miłość

光の中へ

hikari no naka e

I podążając w kierunku światła

大丈夫 どんな未来でも

daijoubu donna mirai demo

Nie martw się tym co przyniesie przyszłość

太陽は昇るから きっと

taiyou wa noboru kara kitto

Ponieważ słońce wzejdzie na pewno

Tłumaczył: KamiTet

Koniec

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.