All language subtitles for Locke.And.Key.S01E06.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian Download
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu Download
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

No dalej, Ellie, odbierz.

Tu Ellie. Nie mogę teraz odebrać, zostaw swoje dane...

Przepraszam, ile to jeszcze potrwa?

Jakieś pięć minut.

Mówił to pan pięć minut temu.

Dzień dobry.

Przepraszam za zwłokę.

Ten wydział zwykle zajmuje się tylko

skargami na hałas, drobnymi kradzieżami albo wan...

Detektyw Daniel Matuko.

Nina Locke. To ja znalazłam Joego.

- Tak, wiem... - Możemy pomówić na osobności?

Jasne. W moim biurze.

Może kawy albo faworka?

Bez faworka.

Proszę siadać.

Współczuję śmierci przyjaciela.

Nie znałem go za dobrze, ale Joe był w mieście uwielbiany.

Dlatego chciałam pomówić z panem już w jego domu, ale kazano mi czekać.

I tak potrzebowałem od pani dodatkowych zeznań.

Wciąż prowadzimy dochodzenie.

To nie było samobójstwo.

Nie zrobiłby tego.

Jak mówiłem, wciąż prowadzimy...

Joego zamordowano.

Czemu pani tak sądzi?

Gdy tam przyszłam, drzwi były otwarte.

Tu prawie nikt nie zamyka drzwi.

Słyszałam kogoś wewnątrz.

Widziała go pani?

Są dowody na to, że ktoś tam był?

Nie, ale...

Zostawił mi wiadomość godzinę przed tym, gdy go znalazłam.

Cześć, Nina. Tu Joe.

Właśnie coś widziałem.

Nie umiem tego wyjaśnić.

Może po prostu ci pokażę. Będę w domu całą noc.

Co chciał pani pokazać?

Nie wiem.

Ale to nie jest wiadomość od kogoś, kto chce się zabić.

Joe nie miał powodu, by to zrobić.

Rozmawialiśmy wcześniej.

Nie był zdenerwowany. Już raczej ja byłam.

Czym?

Może pan słyszał, że...

niedawno straciłam męża. Joe pomagał mi...

sobie z tym poradzić.

Proszę posłuchać...

Nie lekceważę pani podejrzeń, ale muszę trzymać się dowodów.

A one wskazują na samobójstwo.

Mimo to,

uważnie przyjrzymy się wszystkiemu.

A Ellie Whedon? Rozmawialiście z nią?

Przykro mi, ale nie mogę ujawniać szczegółów śledztwa.

Czy to Joego?

Tak, znaleźliśmy to na biurku w jego gabinecie.

Chciał mi coś pokazać. To może być w tym pudle.

Nie mogę go pani dać.

Ale obiecuję, że dam znać, gdy tylko się czegoś dowiemy.

RENDELL LOCKE REKORDZISTA 800 M – 1995 R.

Rendell, nie!

Niesamowite, co? Niedawno z nim rozmawialiśmy, a teraz go nie ma.

Nigdy nie wiesz, co kryje się w czyimś umyśle.

To prawda.

Nadal chcesz do mnie później wpaść?

Tak, pewnie.

Dobra, mamy spory problem.

Klimatyczna śmierć Homarowatego.

Pierwsza wersja wyszła kiepsko.

Czyli homarek nam nie pykł?

Dobre. Ale mam też dobre wieści.

- Mam inne rozwiązanie. - Ty, czyli...

My, sorki.

Nie byłoby to możliwe bez wybitnej Kinsey Locke.

Co nie byłoby możliwe?

Dopisałem kilka scen,

które naprawdę dadzą filmowi kopa.

Jedną nawet już nakręciliśmy.

Jakim cudem? Sprzęt mam w wozie.

Znaleźliśmy inne rozwiązanie.

Cholera.

Co się stało?

Nie mamy doków Matheson.

Zatonęły?

Nie, właściciel nie pozwoli nam tam kręcić.

Dlaczego?

Nie chce mieć kłopotów i takie tam...

Dlatego nikt nie chce kręcić w Matheson.

To miasto nie jest gotowe na przełom.

Dobra, trudno.

Znajdziemy coś innego.

Musimy. To kluczowa scena.

Epicki pojedynek bohatera z Homarowatym w jego legowisku.

Pomyślmy nad tym i obgadamy to jutro.

Hej, Kins! Gdzie Tyler?

Siedzi dziś u swojej dziewczyny.

Znikam na kilka tygodni i tracę najlepsze momenty.

Co tam masz?

Chcę ci coś pokazać.

Nie przeszkadza ci, że nie pamiętasz fragmentów dzieciństwa?

Nie zastanawiam się nad tym.

Mózg zapomina, by zwolnić miejsce nowym danym.

Co chcesz mi pokazać?

Co to jest?

Wspomnienia.

Chyba twoje.

Ale jak to...

- Kto to zrobił? - Wiem, że zabrzmi to dziwnie,

ale ktoś chyba wyjął je z twojej głowy.

Przyjrzyj im się i pomyśl, czy nic ci się nie kojarzy.

Duncan?

Co się dzieje? Co widzisz?

Wygląda znajomo, ale...

Nie wiem, na co patrzę.

Dziwnie się czuję.

Przepraszam. To był zły pomysł.

Co było złym pomysłem?

Dunc? Pomożesz mi z kolacją?

Jasne, już idę. Przepraszam.

Hej.

- Wszystko gra? - Tak.

Patrzysz na to zdjęcie latimerii

od godziny. Powinnam być zazdrosna?

Coś mi chodzi po głowie.

Co?

Co wolałbym robić zamiast pracy domowej.

Nie wiedziałam, że nosisz błyskotki.

- Tak jakby. - Nie chciałam cię zawstydzić.

Nie zawstydziłaś.

Ja tylko...

Muszę już iść.

Zrobiłam coś nie tak?

Nie. Po prostu straciłem poczucie czasu.

- Na pewno? - Tak.

Ale przyjdziesz w niedzielę?

Zaczynamy o drugiej.

Jasne.

- Muszę ci coś pokazać. - To nie może poczekać?

Nie może.

Chciałam pogadać z Duncanem o tacie.

Pokazałam mu jego wspomnienia, ale nic to nie dało.

Dorośli nie pamiętają magii. Wiemy to.

I nie powinnaś była tego robić bez omówienia tego ze mną.

Ale nie było tak, jak z mamą.

Nawet gdy patrzył na wspomnienie,

jego mózg nie mógł tego przyswoić.

Nawet mój ma trudności.

Ale na jednym wspomnieniu wyjątkowo się skupił.

Co to jest?

Tata schodzi z przyjaciółmi do jaskiń.

Patrz dalej.

Widzisz tę poświatę?

Coś stało się tacie i jego przyjaciołom w tej jaskini. Chcę tam zejść.

Sama? W pogoni za dziwnym światłem?

Nie będę sama.

Chodź ze mną.

Nie.

Nie wiemy, co było w tym wspomnieniu.

- Nie wiemy, co zrobił tata! - Na moje oko, zabił kolegę.

To była chwila. Nie wiemy, co działo się wcześniej... i później!

W jaskiniach może czegoś się dowiemy.

- Przestań. - Tata nie jest mordercą!

Mam tego dość.

- Co to znaczy? - Mam dość.

Dość taty, dość tych złych kluczy!

Są twoje.

Czemu mnie unikasz?

To nie jest dobry czas i miejsce.

Trzeba było odebrać telefon.

Coś ukrywasz.

Wychodzimy. Już.

Czego ode mnie chcesz, Nina?

Macie z Rendellem identyczne blizny.

To nie po wypadku rowerowym.

- O to ci chodzi? - Skąd ją masz?

Sami je sobie zrobiliśmy.

Ja, Rendell, Mark i Erin...

Po śmierci naszych przyjaciół

wypaliliśmy je gorącym pogrzebaczem.

Aby ich upamiętnić.

Dlaczego nie powiedziałaś mi tego od razu?

Bo to nie twoja sprawa!

To było coś prywatnego, intymnego.

- Muszę iść. - Gdzie byłaś, gdy zginął Joe?

W domu.

Nieprawda.

Byłam u ciebie i rozmawiałam z Rufusem,

zanim pojechałam do Joego.

Nie byłaś w domu.

O co próbujesz mnie oskarżyć? Powiedz wprost.

Joe był dla mnie ważny.

Dwadzieścia pięć lat, Nina. Tak długo znałam Joego.

Ty jesteś w mieście kilka miesięcy.

Nie mów mi więc, jaki Joe był ważny.

Naprawdę chciałam się z tobą zaprzyjaźnić.

O kurna.

Jak to zrobiliście?

To...

film poklatkowy.

Świetna robota. To jak magia.

Spoko scena,

ale wytknę tu oczywistość.

Czemu Homarowaty ściga Amandę po lesie?

Jest stworem morskim.

Rozmawialiśmy już o tym. Jest zarówno morski, jak i lądowy.

Słuchajcie, musimy skupić się

na znalezieniu lokacji na ostateczny pojedynek.

- Nie ma złych pomysłów. Dawajcie. - Zbudujmy.

A skąd kasa?

Zbudujmy miniatury i kręćmy w wannie.

Mój błąd, jednak są złe pomysły.

- To miała być bezpieczna przestrzeń. - Sorki,

ale kręcimy film o potworach.

Ja mam pomysł.

Nakręćmy scenę w jaskiniach.

To nie jest dobry pomysł.

Nie bez powodu nazywają je „Jaskiniami topielców”.

Jeśli jest się ostrożnym, nie ma się czego bać.

Byłam tam już kiedyś, jest epicko!

Ciężko byłoby znieść cały sprzęt, więc...

Podobno rząd tam coś robił.

Może są radioaktywne?

Nie chcę trzeciej ręki.

Ale zamulacie. Wyluzujcie!

Pomysł jest mega.

Gdzie wasz duch przygody?

Sam mówiłeś,

że nie chcesz, żeby to była jakaś tania lipa, kręcona w domu.

Oczywiście, że nie.

Jeśli nie ma lepszego pomysłu, jestem za jaskiniami.

Jaskinie wygrywają. Działamy.

Dobra...

Dobra.

Może jest tak, jak w Narnii.

Wygląda zupełnie jak nasz świat.

Cześć, mały.

Chcesz płatki?

Znalazłeś klucz! Super.

Znalazłam tę szafkę w piwnicy kilka tygodni temu.

- Nie ma w niej nic magicznego. - Jeszcze nie.

Ale będzie, gdy ją odnowię.

Mamo, mamy jakieś latarki?

Sprawdź w szafie na górze. A po co ci?

Halo?

Mówi detektyw Mutuku.

Witam, detektywie.

Nie znaleźliśmy śladów włamania.

Nic nie skradziono, na torbie były tylko odciski pani i Joego.

Nie ma dowodów na to, że nie zabił się sam.

Przesłuchaliśmy wiele bliskich mu osób.

Wszystkie mówiły, że był samotny.

Najbliższy weekend to rocznica śmierci jego żony.

Uznajecie to za samobójstwo?

Tak.

Jasne.

To wszystko?

Nic tu nie znalazłem.

To tylko zdjęcia do księgi pamiątkowej.

Nie są już dowodem, może więc pani je wziąć.

Dziękuję.

Wujku Duncanie, idziemy na dwór pozwiedzać?

Chciałbym, ale nie dam rady.

Ciągle mam tę migrenę.

Niedługo poczuję się lepiej.

Ale na razie muszę odpuścić.

Dobrze.

Będę na zewnątrz. Mam nadzieję, że ci przejdzie.

Witaj, Bode.

Czego chcesz?

Dam ci ostatnią szansę, byś oddał mi klucze.

Nigdy.

Wiem, że nie możesz nam ich zabrać.

Nie masz pojęcia, co was czeka.

To zniszczy waszą rodzinę i będzie to twoja wina.

Nie mów, że nie ostrzegałam.

- Co się dzieje? - Nie wiem, cały blok płonie.

IMPREZA WPADNIJ WYPIĆ ZA JOEGO

BĘDĘ

Jadę już. W końcu przeszedł mi ból głowy.

Co to?

Szukam czegoś.

Pomóc ci?

Nawet nie wiem, czego szukam.

Ale... nie zwariowałam.

A kto tak twierdzi?

Ellie. Chyba popsułam z nią relacje.

Oskarżyłam ją o coś i... sama nie wiem.

- Może jednak mówiła prawdę. - O czym?

Interesuje mnie jej blizna.

Taką samą miał Rendell.

Pamiętasz ją?

Tutaj, przy obojczyku?

- Raczej nie. - Tego też nie pamiętasz?

Sama nie wiem. Może w tym pudełku nie ma odpowiedzi.

Ale wiem...

że coś mi tu nie gra.

Powinnaś się wyspać.

To na pewno.

Może zbierzemy dzieciaki, pojedziemy do Bostonu,

zajmę się nimi z Bryanem, a ty odpocznij?

Dzięki.

Ale dam sobie radę.

W porządku. Pogadamy jutro.

Pewnie.

Nie wierzę.

Naprawdę sprawia wrażenie,

jakby mieszkała tu istota z innego świata, nie?

Właśnie. Chodźcie!

Epickie.

Trochę straszne, ale epickie.

Fajne, nie?

- Niesamowite. - Fakt.

Doki Matheson są już tylko żenującym wspomnieniem.

Dobra, może ustawimy kamerę tutaj?

Nakręcimy to dramatyczne wejście.

Super! I mamy ładne światło z tyłu.

- Rozstawiamy się? - Tak.

Kinsey, masz statyw? Kinsey? Kinsey?

Powinniśmy iść dalej.

Co? Nie, nie, nie. Tu jest idealnie!

Nie!

Głębiej jest lepsza miejscówka.

No nie wiem. Ten tunel wygląda na...

wymagający. I jest mokro.

I musielibyśmy znieść tam cały sprzęt.

Właśnie. Nie chcę, by komuś stała się krzywda.

A tu nie ma nawet zasięgu.

Mówię wam, że jest bezpiecznie.

Naprawdę warto.

Zaufajcie mi.

Myślę, że wie, o czym mówi.

To dla Homarowatego.

Kinsey, poczekaj.

Panie przodem.

Więcej nie kwestionuj mojego zaangażowania.

Powiedziałam to, bo chciałeś kręcić

z fotela twego taty.

Stamtąd było najlepsze ujęcie.

- Serio? - Tak.

- Weź głowę. - Słuchajcie.

Ej, słuchajcie.

Tutaj.

Hej, poczekaj.

O kurde.

Mój Boże.

O tak.

Miałaś rację, Kinsey.

O kurczę, nawet Doug to pochwalił.

Moi drodzy, to jaskinia cudów.

Mówiłam.

Homarowaty mógłby wyleźć stamtąd.

Super.

Co ty na to, Scot? Scot?

Sorki, ja...

ćwiczyłem w głowie mowę oscarową.

Do roboty. Rozstawiamy się.

Mógłbym mieć taką kryjówkę.

Co do...

Nie rozumiem...

Ludziska?

Co tu się dzieje?

- O cholera. - Chyba idzie przypływ.

Szliśmy pod górę. Jak woda tu dotarła?

To ocean. Jest cholernie elastyczny.

Zbieramy sprzęt i spadamy.

Niedobrze.

Gdzie jest Kinsey? Kinsey!

- Idę po nią. - Ja ją znajdę. Lećcie.

- Nie, poczekamy! - W ten sposób

narażamy się wszyscy. Uciekajcie! Dogonimy was.

- Da sobie radę. - Kinsey!

Musimy uciekać! Już!

A sprzęt?

Zostaje. Musimy nurkować.

Zalało aż do następnej komory. Ruchy!

Nie, nie, nie. Ja nie dam rady.

- Jeśli wejdziemy wyżej... - Nie pomoże!

To się napełnia bardzo szybko.

Jeśli natychmiast nie ruszymy, utoniemy.

Zadie i ja ci pomożemy. No już.

Zostaw te buty, do cholery! Ruchy!

Musimy uciekać. Jaskinia napełnia się wodą.

Musimy iść. Co ty robisz?

Odczep się!

- Dobra. - Równo i spokojnie.

Boże. Ale zimna. Naprawdę zimna!

Musimy płynąć do drugiej komory. To niedaleko.

Teraz ty. Dasz radę.

Dobra.

Na trzy. Weź głęboki wdech i płyń przed siebie.

Raz, dwa, trzy.

Boże!

No dobra...

Jaskinię zalewa woda!

Uciekajmy, bo zginiemy.

No już. Proszę.

Kinsey, chodź.

Chodź.

O cholera.

Mówiłem ci.

Damy radę.

Mam wodoodporną latarkę. Popłynę przodem.

Boże, udało mi się. Nie wierzę.

Co z Gabe’em i Kinsey?

- Nic ci nie jest? - Nie. Jeszcze kawałek.

- Chyba nie damy rady. - Damy.

Kinsey!

Fajnie było.

- Dlaczego nas nie uprzedziłaś? - Nie wiedziałam!

Taka z ciebie ekspertka?

Mogliśmy zginąć!

Wiem, przepraszam.

Przepraszam, ale jesteśmy już bezpieczni.

Straciliśmy sprzęt!

- Odkupimy go! Ja odkupię! - Za co?

Wiesz ile lodów musiałem sprzedać,

by kupić to wszystko?

Chciałeś dobrą lokację...

Przestań pieprzyć! Zostawiłaś nas tam!

Obchodzi cię w ogóle ten film? Po co tu przyszliśmy?

Mam poważniejsze problemy, niż wasz głupi film, dobra?

Nie powinienem był ci ufać.

Nigdy.

Uratowałeś mi życie.

Wiesz o tym, prawda?

Utonęłabym.

Zrobiłabyś dla mnie to samo.

I nie dziwię ci się. Te drzwi były...

Co to w ogóle było?

Nie wiem.

Myślę, że to łączy się jakoś z tą magią i kluczami.

- Masz klucz, który je otwiera? - Nie.

Nic już nie mam.

Nawet Savinich straciłam.

Daj im trochę czasu. Przejdzie im.

Jasne.

Nie powinnam była was do tego zmuszać.

Do niczego nas nie zmusiłaś.

Zmusiłam. Kłamałam, że znam jaskinię.

Ja się cieszę, że tam poszliśmy.

Poważnie. Co lepszego mógłbym dziś zrobić?

Kręcić jakąś lipną scenkę w piwnicy Douga? Odrabiać lekcje?

A teraz cieszę się, że żyję!

I nie tylko dlatego, że prawie utonęliśmy. Ty masz...

taki wpływ na ludzi.

Taką energię, za którą poszliby wszyscy.

Ja na pewno.

Jesteś zajebista.

Nie czuję się tak.

Lubię tę Kinsey.

JACKIE GDZIE JESTEŚ?

JACKIE CZEMU NIE ODBIERASZ?

Co ty tu robisz, stary?

Co masz na myśli?

Właśnie trwa bieg 5 KM.

Ciebie też tam nie ma.

Jackie nie liczyła na mnie.

Czekała na ciebie.

Na pewno ma wszystko pod kontrolą,

jak wszystko inne.

Zaraz. Wydawało mi się, że macie się ku sobie.

- Co jest? - Pójdę po drinka.

JACKIE HALO?

Hej! Gwiazdo Locke’a!

Brakuje nam cię w drużynie.

Wątpię, ale ja też za wami tęsknię.

Już ci mięśnie wiotczeją!

Mamy z Javim taką dietę, co trzeci dzień jemy tylko mięso.

Już widać różnicę.

A kto to?

No to,

gdzie tu się można czegoś napić?

Weź mojego.

Co to jest? Wódka z Kool-Aidem?

Cóż mogę powiedzieć, moje ciało to świątynia.

Tak, widzę.

Możemy znaleźć coś lepszego.

Chodź ze mną.

Fuksiarz.

No raczej.

Chyba zapeszyłem.

Stary, przyszła Jackie Veda.

Kim jest Jackie Veda?

- To... - Jasne.

Rozumiem.

Do zobaczenia.

Szkoda, że nie spędziliśmy razem więcej czasu.

- Nie wierzę. - Jackie...

Wiesz, jakie to dla mnie ważne. Jakie ważne było dla pana Ridgewaya.

Robię ci przysługę.

Olanie tego, co dla mnie ważne, to przysługa?

Lepiej teraz, niż później.

Wiem, przez co teraz przechodzisz, ale...

Mogłeś mi powiedzieć.

Nic nie rozumiesz.

Dobra.

Teraz cię rozumiem?

Jackie, co ty wyprawiasz?

Zagrajmy w piwnego ping-ponga.

- Albo zapasy! - Idź do domu.

Ty idź, ja się dobrze bawię.

Zasługujesz na kogoś lepszego.

Przynajmniej w tym się zgadzamy.

Hej.

Jak poszło z jak jej tam?

Świetnie.

Widzę.

Chyba nie zostawisz mnie samej z tą butelką?

Tu jesteś!

Rozpakowuję się.

Miałam chyba więcej kartonów.

Nic ci nie jest?

Widziałaś coś dziwnego?

Wszystkie twoje klucze są na miejscu?

- Co jest? - Pani ze studni wróciła!

Tak? Gdzie?

Na zewnątrz!

Mówiła, że coś złego spotka naszą rodzinę.

I że to będzie moja wina.

- Co złego? - Nie powiedziała!

Wszystko gra, młody.

Chce cię przestraszyć, żebyś oddał jej klucze.

Ja się jej nie boję. Ty też nie powinieneś.

Przecież nie może zabrać nam kluczy.

No dobra. Ale nie odstępuję cię dziś na krok.

Czyli pomożesz mi przynieść kartony z piwnicy?

Niech będzie.

Chodź.

Gdzie jesteś?

W pięknym centrum Matheson.

Nie.

Jesteś gdzieś indziej.

Wybacz, ja tylko...

mam dziwną noc.

Zasługujesz na wolne od niechęci do samego siebie,

nie sądzisz?

Skąd jesteś?

Mam to gdzieś.

Ty też powinieneś.

Widzisz?

Jakie to fajne, gdy przestajesz się przejmować?

Wsiadamy?

Powinnaś prowadzić?

A kto mówi o prowadzeniu?

Chyba...

powinienem wracać do domu.

Dobrze.

Jak chcesz.

Nawet nie wiem, jak masz na imię.

Dodge.

Napisy: Paweł Awdejuk

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.