Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tatar
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Halo?
Halo?
Słyszysz to?
Dochodzi z pianina.
Dobra...
Chwila...
Przemyślmy to.
To szept, o którym mówił Bode.
Też to słyszycie?
Co znalazłaś?
Mama śpi.
Pokaż.
Gdzieś już to widziałem.
Co?
Miejsce, gdzie pasuje. Tutaj.
Przestań.
Musimy zdjąć to brązowe pudełko z zawijasami.
Widziałem je, gdy się rozpakowywaliśmy.
Abrakadabra?
Chyba jest zepsute.
Czyli teraz wszyscy je słyszymy.
Co to znaczy?
Że wszyscy jesteśmy strażnikami kluczy.
Pani ze studni nie może nam ich zabrać.
Nie jestem już sam.
Nigdy nie byłeś sam, młody.
Nie było jej od dwóch tygodni.
I co z tego? W jej świecie to może być pięć minut.
Może mieć 10 000 lat!
Bez przesady.
- Nadal jest na wolności! - Wiem.
Dla bezpieczeństwa powinniśmy podzielić się kluczami.
Gdzie są pozostałe?
Tutaj.
Klucz Głowy, Klucz Lustra i Klucz Ducha.
Kinsey, weź ten nowy z pozytywki.
Bode, ty będziesz miał Klucz Ducha i Klucz Lustra.
- A ja wezmę Klucz Głowy. - Super!
Noście je przy sobie.
Poza tym, zanim ich użyjemy, musimy to wspólnie uzgodnić.
Wystarczy tych rozkazów! Damy sobie radę.
Jasne, jesteś w świetnym stanie.
Nie boję się, ale jestem racjonalna. Więc stul pysk, Tyler.
I sam użyłeś Klucza Głowy, by poderwać Jackie.
Prawda?
Bardzo zabawne.
Tyler...
Uderz się w twarz.
- O kurde! - Jak to zrobiłaś?
To chyba ta pozytywka. Tyler, otwórz usta.
Ja spróbuję.
Kinsey, zrób salto.
To ja włożyłam klucz...
słucha więc tylko mnie.
Bode, podłub w nosie.
Boże. Nie, nie.
Te klucze...
to nie zabawki. To broń.
Póki więc nie będą potrzebne, nie będziemy ich używać.
Nie mogą być tym i tym?
No weźcie.
Nie jestem sam.
Teraz jest nas troje.
Dzień dobry, mamo.
Mamo?
Dzień dobry.
Wszystko gra?
Tak, po prostu kiepsko spałam.
Wzywałam czterech fachowców, by sprawdzili kuchenkę.
Nic nie stwierdzili.
Nie rozumiem.
To pewnie zwykły przypadek.
Dziś masz pierwszy trening po zawieszeniu.
Nie wracam do hokeja.
- Dlaczego? - Byłem w czwartej linii. Nie osłabię ich.
Ale ty kochasz hokej.
Mogę twego tosta? Dzięki, pa.
Obgadałem to już z trenerem.
Cześć, mamo. Pa, mamo.
Pamiętajcie, że Duncan przyjeżdża dziś na weekend.
Bode, przegapisz autobus.
Co robiłeś w szopie?
Nic.
- Jadłeś coś? - Kocham cię.
Ja ciebie też.
Nathanielu!
Jak mogłeś zacząć oglądać beze mnie?
Mam nadzieję, że nie przesadziłam z masłem na popcornie.
To niemożliwe.
O rany...
Wszystko popsułam.
Co? Nie, nic podobnego.
Twój występ, pod dodaniu krzyku, jest super.
Mrozi krew w żyłach.
Chodzi o całą resztę.
Nie o to ci chodziło?
Powiem tak.
Gdyby chodziło mi o reklamę używanych aut,
i tak bym się krzywił.
- To tylko wstępna wersja. - Bardzo wstępna.
Żałujesz zmiany głównej aktorki, Kavandupku?
Przeciwnie, podziwiałem właśnie talent Kinsey.
Reżyser zaślepiony beztalenciem, z którym sypia. Klasyka.
Eden, idź sobie.
Szkoda, że pragnienie nie ma nic wspólnego z talentem.
Przykro mi to mówić,
ale chcieć być reżyserem, to nie to samo, co nim być.
Jesteś tylko pretensjonalnym, nijakim amatorem.
I pozostaniesz nim na zawsze.
Z akcentem na nijakość.
Zostaw. Nie warto.
Muszę iść na trening, ale wpadnijcie po szkole.
- Posortujemy koszulki. - Pewnie.
Logan, nie mógłbyś znaleźć jakiegoś powodu,
by nie przyjść do Jackie?
Ale jeśli nie przyjdę, kto zadba o to,
by rozmiar L nie pomieszał się z XL?
Chcesz pobyć z nią sam na sam? Spoko.
Wydaje mi się, że i ona by tego chciała.
Wspominała coś?
Nie, po prostu od dawna się przyjaźnimy.
Widzę to.
Rzadko jej się to zdarza.
Co masz na myśli?
Nie jest jak ja czy Eden.
Jest wybredna. I wybrała ciebie.
Nie spieprz tego.
Nie spieprzę.
Po szkole będzie musiał podrzucić cię ktoś inny. Idę do Jackie.
Co?
Pilnuję jej.
Kazałeś nosić je przy sobie.
Mówiłem o kluczach.
Sorki. Następnym razem rozpisz pełną procedurę.
Nie rób ze mnie tyrana.
To nim nie bądź.
Agresywnie było.
Wszystko gra?
Mam dość tyranów.
Cóż, ja...
Zaakceptowałem ich jako stałą część szkolnego łańcucha pokarmowego.
Czyli pasuje ci, jak Eden cię traktuje?
To jak zanieczyszczenie powietrza.
Nie mam na to większego wpływu.
Nie jesteśmy bezsilni.
Mamy do dyspozycji pewne narzędzia.
Które otwierają nam nowe możliwości.
Co masz na myśli?
Nowy?
Tak, znaleźliśmy go wczoraj.
Czy on...
sprawia, że jakaś melodia nie chce wyjść z czyjejś głowy?
To dziwnie precyzyjna hipoteza.
Mam rację, prawda? Jaką melodię wybierzemy?
Może ten kawałek Chumbawamby.
To coś lepszego. Patrz.
Eden Hawkins...
padnij na twarz.
Gagi komediowe nie są łatwe, kochani.
Ale chyba mi wyszło.
Tak!
Niesamowite.
Nawet się nie wkurzyła.
Nie wierzę.
Co... Zaraz, jak... Czy wy...
Zaraz dostanie zwarcia.
Słuchaj, Gabe, to nie tak, jak myślisz...
Co właściwie myślisz?
Nie wiem. Że widziałem jak robicie...
marionetkę z Eden Hawkins?
Dobry opis.
To jakiś żart, prawda? Na pewno!
I namówiliście Eden?
O nie, na pewno by tak nie umiała.
Nie jest aż tak dobrą aktorką.
To było naprawdę, ale nikomu nie mów.
Chcesz powiedzieć, że mówisz do pudełka, a ona...
Robi, co zechcę.
Wystarczy włożyć klucz i go obrócić.
Dobra. Daj spróbować.
Eden Hawkins, wstań.
Wejdź na stół.
Co do diabła?
Zrób aniołka.
Usiądź.
Obróć się.
Płyń żabką.
O nie, nie, nie.
Co się ze mną dzieje?
Kurde! To się naprawdę dzieje.
- O Boże. - Zabawne.
- Zróbmy coś jeszcze. - Daj.
Chyba już wystarczy.
- Co? - Co?
Ale to niesamowite! A Eden jest straszną zołzą.
Tak, to prawda.
Ale myślę, że już dość.
Cieszmy się zwycięstwem i chodźmy na lekcje.
To spełnienie marzeń.
- Może, ale wszystko ma granice. - Nie dotykaj!
Myślałem, że chodzi o ukaranie jej za to,
co powiedziała do mnie.
Tak.
W takim razie, Kinsey, ja już jestem usatysfakcjonowany.
Zostawmy ją.
- Kinsey, proszę. - Wstaje i dochodzi do siebie.
Teraz albo nigdy.
To chore. Powaliło was.
Dziękuję za spotkanie.
Chciałam sprawdzić, jak radzi sobie Tyler.
Rano powiedział mi, że odchodzi z drużyny.
Gra w hokeja od siódmego roku życia.
Chyba teraz zaangażował się w zbiórkę charytatywną.
Zbiórkę?
Tak. Bieg 5 KM. Na walkę z rakiem.
Nic nie wspominał.
Organizuję ją od lat.
A Tyler mi pomaga.
On i jego koledzy.
Pracują przy tym codziennie. Zbierają pieniądze, szukają sponsorów.
Cieszy mnie to.
Mam wrażenie, że bardzo się oddaliliśmy.
Cóż,
przyjemnie jest patrzeć, jak elastyczne są młode umysły.
Nie tkwią przy jednej idei, zmieniają zainteresowania.
Spokojnie, Nino. Tyler świetnie sobie radzi.
Chyba powoli dochodzi do siebie.
Przepraszam.
Halo?
Tak, tu Nina Locke.
Co zrobił?
Nie jestem na ciebie zła.
Chcę tylko wiedzieć, czemu przyniosłeś do szkoły młot.
Dla ochrony.
Ochrony? Przed kim? Kto chce cię skrzywdzić?
Nie zrozumiesz.
Niestety, nie zrozumiesz.
Ja cię ochronię, skarbie.
Nikt nie zrobi ci krzywdy.
WĄTPLIWE
No weź.
Czyżby to była apka z magiczną kulą?
Może.
O co pytałeś?
Nie powiem.
Dawaj. Nie wygadałam, że myślałeś, że George Eliott to facet.
Nie ma mowy.
Mam powiedzieć komuś, kto wykorzystuje zwykłą pomyłkę do szantażu?
Zapomnij.
Dobra.
Na wróżbach i tak nie można polegać.
Naprawdę?
Tak.
Przepowiednie są dla leniwych,
którzy pozwalają kształtować się światu.
Chcesz, żeby coś się stało?
Zrób to.
O Boże.
Co się stało?
TANIEC NA STOŁÓWCE
Co ona wyprawia?
To nagranie ma już ponad 3000 wyświetleń.
Eden lubi być w centrum uwagi, ale czemu w taki sposób?
Coś tu nie gra. Muszę z nią pogadać.
- Jasne. - Potem się odezwę.
Hej, zdejmij te mokre... buty.
Jest tam kto? To ja, Ellie.
Jezu, Ellie.
To ja.
Przepraszam. Bardzo przepraszam.
Rufus zostawił żołnierzyka i wpadł w szał.
Pukałam, ale nikogo nie było i użyłam kluczy Rufusa.
Ellie, nie możesz tak sobie wchodzić.
Trzeba było zadzwonić.
Racja.
Masz rację. Przepraszam.
Ja tylko...
gdy chodzi o Rufusa, czasem tracę głowę.
W porządku.
Co?
Twoja blizna.
Wybacz, że się gapię.
Skąd ją masz?
To z dzieciństwa.
Spadłam z roweru.
Pierwsza jazda bez bocznych kółek i od razu wpadłam w krzaki.
Musiało boleć.
Bardzo.
Muszę lecieć. Jeszcze raz przepraszam.
Następnym razem uprzedzę.
Pa.
Mamy cholerny magiczny klucz!
Cicho. Nie powinieneś nawet o tym wiedzieć.
Przepraszam. Ale teraz chcę wiedzieć jeszcze więcej.
W mojej rodzinie gramy w „Poważne pytania”.
Pytaj.
Dobra, poważne pytanie:
Gdzie go znalazłaś?
Można powiedzieć, że mnie wezwał.
Jasne.
Skąd się wziął?
Jak powstał?
Moi przodkowie mieli dziwne poczucie humoru?
Albo...
jesteś dziedziczką sabatu czarownic i czarowników.
- Jeszcze lepiej. - Pewnie.
To nagranie Eden ma już 7000 wyświetleń.
Należało jej się to.
Myślę, że raczej na to zapracowała.
Tak, masz rację.
Ciężko pracowała i to była jej nagroda za całokształt.
Dlaczego przeniosłeś się do Matheson?
Moi rodzice przenieśli mnie ze szkoły w Filadelfii.
Oni...
- rozwodzą się. - Przykro mi.
Jest jak jest.
Mój tata często podróżuje i...
mama uważa, że szkoła z internatem to dobry pomysł.
Tłumaczenie: będzie mogła udawać, że znów ma 25 lat.
Takie życie.
W każdym razie, cieszę się, że tu jesteś.
Miło mi.
Dzięki, Kinsey.
Siema.
Musimy pogadać.
Jasne.
Dobra. To do zobaczenia jutro. Cześć.
Trzymaj się.
Możesz obniżyć poziom gniewu o jakieś 90%?
Oddaj klucz.
Boże.
Mówię poważnie. Dostanie go Bode,
bo najwyraźniej jest od ciebie dużo odpowiedzialniejszy.
Użyłaś klucza w szkole, choć wyraźnie ci zabroniłem.
Tak, „zabroniłeś”.
Ale i tak to zrobiłam. I wiesz co?
Było super.
Najlepsza decyzja w życiu.
- To... to niemądre. - Nie jesteś moim rodzicem.
Krąży tu zła istota, która chce zdobyć te klucze.
Ale nie może ich nam zabrać.
Prawie spaliła nas żywcem!
Ale nie spaliła!
Dodaj sobie dwa do dwóch!
Jeśli mamy oddać jej klucze, nie może nas skrzywdzić.
Nie wiesz tego! Tak naprawdę nic nie wiemy.
Smutne, że strach cię przytłacza, ale to nie mój problem.
Tak, to mój problem, bo muszę cię pilnować,
żebyśmy wszyscy przez ciebie nie zginęli.
Wcale nie musisz.
Zwalniam cię z tego obowiązku.
Idź.
Ciesz się życiem. Nigdy już o mnie nie myśl!
Jezu Chryste.
Co się dzieje?
Jak miło tu wrócić.
Hej, stary.
Rysujesz?
Robię mapę domu.
Fajne kolory.
Dobra skala.
Nad tym pracowałeś na matematyce?
Czyli mama prosiła, żebyś ze mną pogadał.
Dobrze kombinujesz.
Powiesz mi, co się stało?
Są rzeczy ważniejsze od zadań matematycznych.
To prawda.
Powiesz mi, co jest ważniejsze?
Mama,
Tyler, Kinsey... ty.
Musimy mieć ochronę.
Zgadzam się.
Też chcę, byśmy byli bezpieczni.
Jak mogę pomóc?
Nie zrozumiesz.
Spróbuj.
Pamiętasz swoje dzieciństwo?
Tak. Trochę pamiętam.
Poznałeś Chamberlaina?
Chamberlaina?
Locke’a?
Staruszka z portretu?
Nie, on umarł ze sto lat temu.
Rozmawiałem z nim.
I mówił, że ty i tata
używaliście kiedyś magicznych kluczy,
byliście duchami i odwiedzaliście go.
Pamiętasz to?
O rany.
Magiczne klucze. Brzmi wspaniale.
Młody, jak mogę ci pomóc?
Nie szkodzi, że nie pamiętasz.
To nie twoja wina.
Nina?
Możemy porozmawiać?
Proszę.
- Dzięki. - Nie ma za co. No to...
co się stało?
Przysięgam, że nie zwariowałam. Proszę, wysłuchaj mnie.
Rendell miał taką bliznę,
tuż pod obojczykiem.
Była nietypowa.
Miała kształt odwróconej kropli.
Mówił, że poparzył się na biwaku.
Jasne.
A dziś widziałam Ellie
i miała identyczną bliznę w tym samym miejscu.
Mówi, że w dzieciństwie spadła z roweru.
Rozumiem.
Ale nie wiem, jak mogę pomóc.
Znałeś ich, gdy byli młodzi.
Staram się zrozumieć, jak to możliwe,
że dwoje ludzi ma identyczne blizny
z różnych wypadków.
A jeśli to niemożliwe,
co to dla ciebie oznacza?
Że Ellie kłamała.
Albo kłamał Rendell.
Albo kłamali oboje.
Cokolwiek się wydarzyło, to już przeszłość.
Po co więc kłamać?
Rendell nigdy nie chciał mówić o swoim życiu tutaj.
Myślę, że dlatego, że coś się stało.
Nie wiem co, ale...
gdy w naszym domu pojawił się Sam Lesser,
mówił do Rendella coś o Key House. Zanim go zastrzelił.
Między innymi dlatego tu przyjechałam.
Wiesz...
tuż po śmierci Callie...
długo z tym walczyłem.
Szukałem czegoś,
albo kogoś, kogo mógłbym obwiniać.
Pozwałem nawet do sądu lekarza, który próbował jej tylko pomóc.
I wreszcie zrozumiałem, że ta walka
mnie zabije...
A Callie by tego nie chciała.
Rozumiem, ale tu nie chodziło o raka, Joe.
Ten dzieciak zabił Rendalla z zimną krwią.
A te blizny...
Nino,
nic w tym złego, jeśli się w tym zatracisz.
Bylebyś umiała się potem odnaleźć.
I zawsze możesz na mnie liczyć. Pomogę ci, jak będę umiał.
Doceniam to, Joe.
Naprawdę.
ROZSTALIŚMY SIĘ Z BENEDICTEM ZA OBOPÓLNĄ ZGODĄ
Czyli...
To był jakiś performance?
Chyba tak. Nie chce o tym mówić.
Mam nadzieję, że się trzyma. Martwię się o nią.
Dobra z ciebie przyjaciółka. Szkoda, że nie znałem cię w Seattle.
Miałeś chyba wielu przyjaciół.
Tak myślałem.
A potem stało się to wszystko i wszyscy jakoś...
zniknęli.
To straszne.
Miałeś przynajmniej rodzinę.
Co?
Jesteście chyba bardzo blisko.
Chodzi o to...
Mam wrażenie, że muszę robić za ojca.
I jestem w tym beznadziejny.
To zrozumiałe.
Nie jesteś ich ojcem...
ale jesteś bratem.
I to dobrym.
Mam wątpliwości.
Daj spokój.
Jesteś silny.
Troskliwy.
I wiesz, kim jesteś.
Nie wiesz tego.
Wiem.
SCOT HEJ
HAAAAALOOOO?
GABE MAGIA
- Wiesz, że w tym domu są drzwi? - Wiem.
Ale zawsze chciałem to zrobić.
To romantyczne.
Powinnaś być pod wrażeniem.
Jestem.
Ale mogłeś w zamian odpisać na moje wiadomości.
Padł mi telefon.
Jeśli użyję drzwi, mogę użyć też ładowarki?
Myślałem nad tym
i choć nie pochwalam twoich działań na stołówce...
Jeśli to ma być kazanie...
Chwileczkę!
Wiem, że to było w mojej obronie i choć nie pochwalam twoich działań,
nie zamierzam cenzurować świata magii.
Mam propozycję:
może użyjemy twoich mocy na rzecz dobra?
Na przykład...
by zrobić z chały dobry film?
Nie mówimy Savinim, dobra?
Masz na myśli Gabe’a?
On wie tylko o jednym kluczu. I niech tak zostanie.
Przyjąłem.
O rany! To twoje plemię?
Nie, zbieramy po prostu zdjęcia dzieciaków.
Zabawne.
A te wysokie dzieciaki?
Mój tata i jego kumple.
A tak.
To ci, co utonęli w jaskini.
Widziałem ich zdjęcie w starej gazecie. To byli on, on i ona.
Skąd wiesz?
To było to samo zdjęcie.
A co napisali w artykule?
To, co zwykle.
Świetne dzieciaki, wielki potencjał.
Właśnie skończyli szkołę, zrobili imprezę i...
Nie wierzę, że dopiero na to wpadłem,
ale może to Homarowaty ich pożarł.
Żartuję.
Wiadomo, że Homarowaty zabija tylko dla sportu.
Lepiej wracaj już do domu.
- Do zobaczenia? - Tak.
- Dobry wieczór, pani Locke. - Cześć, Rufus.
Jest mama?
Nie powinienem mówić obcym, gdy jestem sam w domu,
ale pani jest znajoma, więc...
mamy nie ma.
Mógłbyś jej przekazać, żeby do mnie zadzwoniła?
Mogę.
Przekazać też, że była pani zdenerwowana?
Nie trzeba.
A właśnie...
odzyskałeś żołnierzyka, którego zostawiłeś u nas?
Nie.
Wszyscy moi żołnierze są obecni. Stan pełny.
Przyjęłam.
Dzięki, Rufus.
Cześć, Nina. Tu Joe.
Właśnie coś widziałem. Nie umiem tego wyjaśnić.
Może po prostu ci pokażę, dobrze?
Będę w domu przez całą noc.
No odbierz.
Tyler.
Czekałam na ciebie. Tyler!
Jezu, Kinsey, odczep się już.
Tyler! Wiem, że nie jest między nami różowo, ale...
Powiedziałaś, że mam sobie odpuścić. Więc odpuszczam.
I pierwszy raz od dawna czuję się dobrze,
więc proszę, daj mi spokój.
W tej jaskini utonęli koledzy taty. Jego przyjaciele.
Lucas, Jeff i Kim.
Właśnie skończyli szkołę.
Tata nigdy o tym nie mówił.
Może dlatego nie chciał tu wracać.
Nawet jeśli musiał przez to porzucić klucze.
Słyszysz to?
Serio? Teraz chcesz to robić?
Dobiega z zewnątrz.
Cholera.
Tutaj.
Wspaniale.
To będzie fajny klucz.
Wiesz, możemy to po prostu olać.
Olać magię, która dosłownie nas przyzywa?
Słyszałaś o syrenim śpiewie?
Tutaj.
Nie chcesz chyba...
Niewiarygodne.
Wygląda jak rozgwiazda.
Raczej jak kwiat.
Ciekawe, gdzie pasuje.
Może do tego świecącego drzewa?
Musimy sprawdzić, jak działa.
Wcale nie musimy.
Chcę, żebyś mi pomógł.
Te klucze to nasze dziedzictwo.
I łączą nas z tatą.
Chyba warto zaryzykować.
I sam mówiłeś, że to broń.
Jeśli będziemy musieli walczyć z panią ze studni,
chyba dobrze jest wiedzieć, jak działają?
Kinsey? Patrz.
To latający tata.
To wspomnienia.
Jak w mojej głowie, tylko w słoikach po farbie.
Czyje wspomnienia byłyby w słoikach?
To tata i jego przyjaciel, Lucas.
Duncan, co mówiłem o szpiegowaniu? Już cię tu nie ma.
To wspomnienia Duncana.
Dobra, pokaż jak to działa.
Musisz tylko pomyśleć, jak chcesz wyglądać.
I wybrałeś coś takiego?
O rany, Tyler.
Musisz to zobaczyć. Jest klucz, który zmienia wygląd.
Co to?
Nie, Rendell! Nie! Nie!
To dzieciaki z tego zdjęcia, które...
Które utonęły.
Nie, nie, nie! Co ty zrobiłeś?
Ale, jak widać, nie utonęły.
Rendell?
Wspomnienia nie są dokładne.
Są subiektywne.
Często zniekształcone.
Wygląda ci to na zniekształcenie?
Nie wierzę w to.
To nie tata.
Nie chciał nawet zabijać pająków!
Nigdy nie zrobiłby czegoś takiego.
To...
To dlatego nie chciał tu wracać.
Joe?
Joe, to ja, Nina.
Dostałam twoją wiadomość.
Joe?
Joe?
Joe! Joe! Joe!
911, w czym mogę pomóc?
Mój przyjaciel nie żyje. Nie oddycha.
Ma plastikową torbę na głowie.
Gdzie pani jest?
W jego domu: 4020 Lowell Drive.
Wysyłam patrol.
Napisy: Paweł Awdejuk
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.