All language subtitles for Locke.And.Key.S01E02.Polish

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

ZNALEŹĆ KLUCZ DOKĄDKOLWIEK!

ECHO? WIEDŹMA? KŁAMCZUCHA

TAJNA MISJA

Chcesz syrop?

Tak, poproszę.

Duncan jedzie już z Bostonu.

Fajnie, że pomoże nam się urządzić.

Co tu dzisiaj tak cicho?

Nie jest cicho.

Dobra.

Nie widziałaś zeszłej nocy niczego...

dziwnego?

Chodzi ci o lustro? To w pokoju Bode’a?

Tak.

Wypolerujemy je, ale ten punkt jest daleko na mojej liście zadań.

Dostawa ze sklepu z narzędziami.

Słuchaj. Myślałam nad tym.

Może to z zeszłej nocy tylko nam się przywidziało?

Grzyb.

Pełno tu go. Niektóre odmiany szkodzą ludziom.

Wywołują halucynacje.

To by tłumaczyło zanik pamięci mamy.

Nie pamięta, bo jest dorosła.

To zawsze tak działa.

Tylko dzieci mogą wejść do Narnii.

To nie Lew, czarownica i „cała reszta”.

To prawdziwy świat. Tu wszystko ma sens. Poza tobą.

Chodź.

Hej, zły sobowtórze Kinsey!

Czy jesteś tylko grzybową halucynacją?

O cholera.

Co mówiłaś?

Co wy wyprawiacie?

Bode?

Znalazłeś tylko ten klucz?

Tak.

A ten, który wyjąłeś z mojej bransoletki?

Mówiłeś, że może zabrać cię, gdzie zechcesz.

Zgubiłem go.

Zgubiłeś klucz, który może zabrać cię dokądkolwiek?

Tak się nim cieszyłeś. Jak mogłeś go zgubić?

Tego też nie powinien mieć.

To Javi. Chodź, jeśli chcesz się zabrać.

Proszę, bądź dziś normalny.

Jeśli znajdziesz klucz, zostaw go.

Jak tam było?

Nie wiem. Jak...

w wesołym miasteczku z piekła rodem.

A my jedziemy do szkoły, jakby nic się nie stało.

Dziewczyny w Seattle brały zwolnienie ze względów psychicznych.

Nam przydałby się czas na ogarnięcie tego, że mamy magiczny dom.

Tata mógł wiedzieć o kluczach?

Przestań o tym gadać. I tak mają nas za dziwaków.

Nie pogarszaj sprawy.

Siema. To moja siostra, Kinsey.

- Siemka. - Hej.

Odjechana chata.

Od dziecka słucham o niej legendy.

Na przykład?

Dobra.

Jedna opowiada o babce, która tam weszła i oszalała.

Teraz jest warzywem. Jest w szpitalu psychiatrycznym.

Ale ściema.

Możliwe.

Kto wie?

Widzę wiele punktów wejścia, kapitanie.

Rozumiem. Zachować najwyższą gotowość.

Dam ci cynk.

To najlepsza ubikacja w domu. Nie do zatkania!

Dobrze wiedzieć.

Mogę mówić szczerze, sir?

Zezwalam.

Dochodzę do wniosku...

że przyda nam się potężniejsza broń.

Stary, to jest...

Wiem.

Na treningu naciągnąłem ścięgno.

Lekarz powiedział, że mam uważać.

Co z nią nie tak?

Taka się urodziła.

Patrz, jaki ze mnie dobry kumpel. Wcale nie pytam o wczoraj.

- Jak kostka? - Wczoraj?

Nie mów, że nie pamiętasz. Siema.

No dawaj, ty i Eden.

Koleś jest tu pierwszy dzień i już zalicza najlepsze laski.

To moja zasługa.

Służyłem radą.

To jak było?

Było... Spoko. Dobrze.

Eden!

Tyler Locke i tajemnica ponętnych dziurek.

Zawsze musisz przegiąć.

No co?

Cześć.

Nina?

Jestem Ellie Whedon.

Mój syn, Rufus, jest u was konserwatorem.

A tak. Cześć.

Miło mi cię poznać.

Mam dla ciebie prezent powitalny. To rzemieślniczy gin.

Siostry Wheeler produkują go tu, w Matheson.

Latem odwiedza je wielu turystów.

Dziękuję.

Podobno twoje dzieci chodzą do akademii.

Uczę tam WF-u.

Na pół etatu, żeby pobyć też z Rufusem.

To super.

Jesteś stąd?

Tak. Chodziłam z twoim mężem do szkoły.

Wczoraj chyba znalazłam wasze zdjęcie.

Słodki jest.

Lucas był moim chłopakiem.

I przyjacielem Rendella.

Rendell nigdy o nim nie mówił.

Przepraszam.

Halo?

- Pani Locke? - Tak.

Mówi Bernadette z akademii.

Nie dostaliśmy jeszcze pani planu opłat za naukę.

Jasne, przepraszam.

Formularz musiał mi gdzieś utknąć.

I tak muszę już lecieć.

Cieszę się, że tu jesteś.

Dzięki. Miło było cię poznać.

Chyba cię przestraszyłem.

Nie chciałem.

Nie szkodzi.

Widziałem cię przy lodziarni.

Jestem Rufus.

Jestem adoptowany.

Pracuję tu. Jestem dobrym pracownikiem.

Cześć. Jestem Bode. Mieszkam tu.

Mamy takie same ludziki G.I. Joe.

Tyle, że twój ma M16.

A mój ma karabin maszynowy M60.

Widzę, że znasz się na broni.

Nigdy nie strzelałem.

Mama mówi, że jestem agentem pokoju,

ale o broni wiem wszystko.

No to...

jaka broń byłaby najlepsza,

gdy nie wiesz nawet, czym jest twój wróg?

Chodź ze mną.

To powinno pomóc. Jeśli zechcesz więcej,

zostawiam klucze w górnej szufladzie, przy kuchence.

Ale musisz uważać,

bo możesz stracić rękę, a przynajmniej kilka palców.

Mogę pomóc.

Nie. Muszę to załatwić sam.

To przeze mnie się uwolniła.

Powinieneś ukryć tę pułapkę. Chyba, że wróg jest głupi.

Nie, nie jest głupia.

Ale najważniejsza jest przynęta.

Zastanów się,

czego najbardziej chce twój wróg?

Czego ona chce?

Proszę.

Chciałabym mieć taki metabolizm.

Gdzie jest ubikacja?

Tam.

Świetnie.

SPRZEDAŻ TOWARÓW LUKSUSOWYCH ROŚNIE O 3%

Alarm!

Alarm!

Duś mnie.

Teraz ja.

Za mocno.

Przestań.

Puść mnie.

Puść.

Puszczaj.

Kinsey, hej. Jak leci?

Chciałem przeprosić za wczoraj.

Bardzo mi przykro.

Wiem, że nie zabrzmiało to szczerze.

Jestem Anglikiem

i mam zakres emocjonalny bułeczki.

- Czego? - Bułeczki.

Wiesz, tego suchego ciastka, które nikogo nie kręci?

Aha. Bułeczki.

Tak. Widzisz, nawet moja wymowa jest ograniczona.

Ale mimo wszystko,

naprawdę mi przykro, Kinsey.

Mam nadzieję, że mi wybaczysz.

Jesteś zbyt srogi dla bułeczek.

Hej, spóźnię się dziś.

Zrobię sobie nową fryzurę. Taką mam wizję Amandy.

Dobra, ale...

Zwrócisz mi za to potem.

Na razie.

Kim jest Amanda?

Moją bohaterką.

Ekipa Saviniego kręci horror.

Krótki film pod tytułem Rozprysk.

Uważam, że powinien to być Rozbryzg,

bo krew bryzga, nie pryska.

Ale Savini twierdzą, że nikogo to nie obchodzi, więc...

rozprysk.

- Eden gra tam główną rolę. - Eden?

Tak, jest całkiem utalentowana,

gdy nie wysysa ze mnie sił życiowych.

Jeśli chcesz, możesz wpaść na plan zdjęciowy.

Postaram się ładniej przeprosić.

Zrobię smoothie.

Obiecuję, że nie będzie tam nic strasznego.

Poza monstrualnym ego Eden.

Dziękuję.

Przepraszam.

- Pani Locke? - Tak.

Jestem Joe... Możemy?

Witam.

Jestem Joe Ridgeway.

Dziekan 11. klasy. Uczę pani syna, Tylera, angielskiego.

- Jak mu idzie? - Minęły dopiero dwa dni,

a zwykle czekam przynajmniej do trzeciego,

zanim ocenię ucznia.

Rozumiem.

Ale to bystry dzieciak.

I raczej małomówny.

Tak.

- Wie pan, mieliśmy... - Wiem.

Będę nad nim czuwał.

Obiecuję.

- Dziękuję. - To niezwykłe,

jak podobny jest do ojca.

- Znał pan Rendella? - Tak.

Jego też uczyłem.

Naprawdę?

Czyli uczył pan też Ellie, Lucasa i resztę?

Tak. To była zgrana paczka.

Rendell mówił, że był samotnikiem.

Cóż...

wcześniej może był.

Ale od pewnego momentu

zawsze trzymali się razem.

Ciągle coś kombinowali.

Ale to były dobre dzieciaki.

Spotkała je straszna tragedia.

O tym też nie mówił?

Nic a nic?

Pani Locke, potrzebny mi jeszcze jeden podpis.

Muszę już lecieć. Za chwilę mam zajęcia.

Miło było panią poznać.

- Wzajemnie. - Fajnie.

- Do zobaczenia. - Mam nadzieję.

- Hej. - Cześć.

Chcesz się zapisać?

Nie. Raczej nie jestem aktywistą.

Po co więc przyszedłeś?

Chciałem powiedzieć, że nic...

nie zaszło między mną i Eden.

Myślisz, że o tym nie wiem?

Eden to moja kumpela.

Mówi mi wszystko.

Myślałam, że jesteś fajnym gościem.

Aż do dzisiaj.

Mnie nie musisz się tłumaczyć...

ale może powiedziałbyś Javiemu i Brinkierowi jak naprawdę było?

Nie?

Nie interesuje cię to?

Można być albo dupkiem,

albo dobrym gościem.

Dwoma na raz się nie da.

Hej, chcesz się zapisać?

Tak.

Wpisz imię, nazwisko i numer pokoju.

Usiądź na chwilę.

Śpieszę się. Mam trening.

Co wiesz o Samie Lesserze?

Niewiele. Jest trochę dziwny.

Chyba...

nie ma przyjaciół?

Nie, raczej nie.

Czemu pytasz?

Pomyślałem, że mógłbyś nawiązać z nim kontakt.

Przydałoby mu się wsparcie.

- Coś nie tak? - Tak.

Tato, kumple i tak się ze mnie śmieją.

Nazywają mnie pedagogiem.

Chodzi o to, że jeśli zacznę ciągać za sobą Sama,

jak dziwacznego zwierzaka, oni...

Co? Świat się zawali?

Daj spokój.

Masz duży wpływ społeczny.

Proszę tylko, byś go użył.

- Tato, proszę. - W sumie...

Nie proszę.

Tyler!

Nie chciałam cię szpiegować.

Ale cieszę się, że jesteś aktywny.

Może dołączysz do gazety, klubu dyskusyjnego, czy....

Daj spokój.

To drugi dzień. Ledwo znam drogę do klasy.

Wiem, przepraszam. Ja tylko...

Chciałabym, żebyście byli tu szczęśliwi.

Wiem.

Uważaj na Kinsey, dobra? Nie jest tak kontaktowa jak ty.

Do zobaczenia.

Pozdrów żonę.

Mogę w czymś pomóc?

Tak.

Ma pan w sprzedaży takie klucze?

Jest super.

To chyba...

XVII wiek.

Mogę?

Najlżejsze żelazo, jakie miałem w ręku.

Skąd to jest?

Nie jestem pewny.

Sprawdzę, co tu mam.

Proszę.

Te nie mają większej wartości dla nikogo, ze mną włącznie.

Możesz je wziąć.

Dziękuję.

Kinsey!

Myślałem, że twój tata mi pomoże,

ale nie chciał.

Pomożesz mi, Kinsey?

Ostatnia szansa.

GDYBY CIĘ TO JEDNAK INTERESOWAŁO... ROZPRYSK, AUTOR: SCOT CAVENDISH

Co słychać?

Brat zostawił mnie na lodzie pośród morza obcych...

Ile ty masz lat?

Przepraszam.

Staram się dotrwać do wieczora i nie zwariować.

Serio.

Ja też.

Tyler?

CZEKAM PRZED WEJŚCIEM. IDZIESZ?

Przepraszam. Javi na mnie czeka.

Muszę iść.

- Jestem wcześniej. - Nie szkodzi.

Rufus oczyszcza odśnieżarką ścieżkę za domem.

- Pójdę po niego. - Poczekam.

Woli zawsze dokończyć pracę.

W sumie...

cieszę się, że mamy chwilę.

Chciałam cię o coś zapytać.

Napijesz się herbaty?

Rozmawiałam dziś z Joe Ridgewayem, nauczycielem angielskiego.

I wspomniał o jakiejś... tragedii.

Co miał na myśli?

Pod koniec naszej ostatniej klasy...

miał miejsce wypadek.

Troje kolegów utonęło.

O Boże.

Gdzie?

W jaskini morskiej.

Jakiś kilometr na północ stąd.

Właśnie skończyliśmy szkołę i...

imprezowaliśmy...

Nie myśleliśmy o przypływie.

Tak mi przykro.

Czemu Rendell mi o tym nie powiedział?

Może nie chciał tego znów przeżywać.

To było najboleśniejsze doświadczenie w naszym życiu.

Ja też zwykle o tym nie mówię.

Lucas...

Większość ludzi nie przejmuje się

szkolnymi romansami. Ale...

To było coś wyjątkowego.

A teraz położymy klucz.

Przestań histeryzować, to tylko rysa.

Hej, Logan.

Siema. Coś się stało?

Tak. Jakiś śmieć porysował mi auto.

Żartujesz!

Ale lipa.

- Wiesz, kto to mógł być? - Nie.

Nikt gnoja nie widział.

Ciężka sprawa.

- Muszę wracać. Mój młodszy brat... - Nie ma mowy.

Opłakuję uszkodzony lakier. Musimy się napić.

- Nie, serio... - Nara, Logan.

Co ty wyprawiasz?

Luzik. Ciągle to robimy.

Schowaj pod pachę i idź za nami. Jedziemy.

Co wy wyprawiacie?

Nic panu nie jest?

Proszę posłuchać...

Nie chcę tego.

Może pan to przyjąć?

Nie da rady, młody.

- Proszę, ja... - Hej.

Zastanawiałem się, gdzie zniknąłeś. Byłem w kiblu,

który nie należy do szczególnie dostępnych.

- Dzięki za potrzymanie piwa. - Dowód?

MICKEY CHAIT 12.04.1998

Znasz go?

Tak, to Tyler Locke.

Zna ich pan. Wprowadzili się do Key House.

A, tak.

Wyrazy współczucia.

Reszta dla pana.

Trzymaj się, Tyler.

Cześć, Bode.

Tęskniłeś?

Dzięki tobie miałam wspaniały dzień.

Było super. Nawet wygrałam dla ciebie...

O rany.

Co...

ty znalazłeś?

Bode.

Myślałeś, że mnie schwytasz i zmusisz do oddania klucza?

- Myślałam, że się przyjaźnimy. - Wcale nie.

Okłamałaś mnie i próbowałaś zabić mamę.

Co jeszcze znalazłeś?

Nic.

Cóż...

może powinieneś bardziej się postarać.

A gdy je znajdziesz, oddasz je mnie.

Niby dlaczego?

Bo gdy wrócę,

nie będę już taka miła.

Udanych łowów, Bode.

Taśma klejąca.

Dzięki.

Hej. Jestem Gabe.

Przekąskę?

Ano tak. Gabe też jest nowy w Matheson.

Bardzo potrzebowaliśmy potwora,

więc zakumplowaliśmy się za noszenie ciasnego stroju.

- W środku nie pachnie za pięknie. - Czym jesteś?

Nie słyszałaś o Homarowatym?

- To lokalna legenda. - Człowiek-homar

wściekły na ludzi za to, jak traktują jego braci z głębin.

- Czasem porwie jakiegoś rybaka. - Albo bzykającą się parkę.

Mógł wyzwolić duszę twojego przodka

jednym trzaśnięciem potężnych szczypiec.

Sorki.

Wybaczam.

Efekty będą super.

Zadie pracowała nad tym tygodniami.

Gdy Gabe zaatakuje, wystrzelę głowę,

a krew z tej rurki obryzga całą Eden.

Chwileczkę.

Nie wiedziałam, że będę we krwi.

Masz to w scenariuszu.

„Krew tryska z szyi Nathaniela

i opada makabrycznym deszczem na wrzeszczącą Amandę”.

Ale nie sądziłam, że dosłownie mnie oblejecie.

To syrop i barwnik spożywczy.

Jadalny i łatwo spieralny.

Nie rozumiem, dlaczego nie możemy zrobić tego bez krwi.

Bo mamy tę kanapę z pomocy społecznej, a ty dobrze wiesz,

że tytuł tego filmu to Rozprysk.

Albo ja, albo krew.

Krew. Głosuję na krew.

Oczywiście.

Ja też mogę głosować?

Też jestem za krwią.

Przegłosowane, Eden.

Spadam stąd.

Pa. Kochamy cię.

Zniszczyliście własny film.

- Co teraz? - Nie wiem. Wymyśl coś.

Może...

Kinsey by chciała?

O nie, to nie jest dobry pomysł.

Kinsey chyba nie czuje się dobrze

w tym konkretnym gatunku filmowym.

Dam radę.

Naprawdę?

Jasne.

Ale miały być smoothie.

Grasz Amandę.

Jesteś na początkowym etapie związku z Nathanielem,

którego w innych scenach odgrywam ja.

O rany, aktorem też jesteś?

- Cóż... - Aktor to przesada.

Douglas, dość pogaduszek. Pracuję z aktorką.

Macie obejrzeć film

i być może przejść do następnego etapu związku.

Cieszysz się, ale denerwujesz.

Pragniesz go, ale sporo przeszłaś.

Jasne?

- Chyba tak. - Super.

Pamiętaj, że mamy tylko jedno podejście.

Dobra, zaczynamy.

Wszyscy na miejsca!

Dawaj dźwięk, Doug.

Dźwięk dźwięczy.

Zadie, klaps.

Rozprysk, scena 23, ujęcie pierwsze.

Zaczynamy.

Akcja.

Nathanielu.

Jak mogłeś zacząć oglądać beze mnie.

Mam nadzieję, że nie przesadziłam z masłem na popcornie.

To niemożliwe.

Gabe.

Dobra. Trzy... dwa... jeden!

Kinsey, krzycz.

Kinsey...

Kinsey, krzycz.

Kinsey...

Kinsey, zrób coś. Kinsey!

Kinsey!

Stop.

Przerywamy.

Przepraszam.

Hej, cóż... nie szkodzi.

W porządku.

Nie przejmuj się.

Ta... krew jest zbyt czerwona.

I tak musielibyśmy powtarzać. Prawda?

Może poprawimy w postprodukcji.

Doug Prazila, nawet mi tego nie mów.

Dzięki za pomoc.

Przykro mi, że Kinsey i Tyler nie dotarli na kolację.

Nie przejmuj się.

Nastolatkują.

Więcej wieprzowiny mu shu dla nas.

Duncan...

Jak myślisz, czemu Rendell

nigdy nie mówił mi o utonięciu.

Jakim utonięciu?

Przyjaciół Rendella. Lucasa.

Jasne...

Musiałem...

Sam nie pamiętam.

Co to znaczy?

Byłeś tu, gdy do tego doszło.

To musiała być straszna trauma.

Dla Rendella pewnie było.

Ale jesteś jego bratem,

a to byli jego najbliżsi przyjaciele i...

umarli.

Jak możesz tego nie pamiętać?

Rendell był ode mnie dużo starszy.

Trzymali się w swoim gronie.

Prawdopodobnie...

Sam nie wiem, czemu nie pamiętam.

Jakby ktoś wymazał gumką

cały ten okres.

Sam tego nie rozumiem.

Pewnie dlatego nie lubię tu przyjeżdżać.

Czy Rendell mówił ci kiedyś o Samie Lesserze?

Nie, czemu?

Hej!

Kinsey, w samą porę.

Chow mein już zjedliśmy, ale są jeszcze sajgonki.

- Jezu! Co się stało? - Spokojnie. To sztuczna krew.

Jadalna i łatwo spieralna.

Idę się umyć.

Mam coś dla ciebie.

Nie musiałeś.

Gimnazjum kończy się tylko raz.

Jeśli robi się to dobrze.

Ale super.

Mam ją od dawna.

Myślę,

że dojrzałaś już, by ją nosić.

To rodzinna pamiątka.

Dzięki, tato.

Jest piękna.

Jest dla mnie ważna. Wierzę, że o nią dobrze zadbasz.

Nie mówisz o swojej rodzinie.

Po prostu...

Nasze drogi się rozeszły.

Teraz wy jesteście moją rodziną.

Nie zasługuję na was.

Trzymajcie się razem,

ty i twoi bracia.

Jasne.

Jestem z ciebie dumny.

Kryłam cię przed mamą.

Myśli, że uczyłeś się w bibliotece.

Dzięki.

Nie ma za co.

Czego ode mnie chcesz?

Byłabym idiotką chcąc czegoś od ciebie,

szczególnie w tym stanie.

Nie mów mi o moim stanie.

- Jestem zmęczony. - Kiedyś rozmawialiśmy.

O wszystkim.

O niczym. A teraz...

Gdy dzieje się to wszystko...

Jakbym cię nie znała.

Zaczyna mnie to przerażać.

Jestem taki jak zawsze.

Nie. Jesteś...

Bode?

Bode?

Bode!

Hej! Musicie to zobaczyć!

Za mną!

Co do...

Napisy: Paweł Awdejuk

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.