Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
movie info: XVID 640x480 25.0fps 348.4 MB /SubEdit b.4056 (http://subedit.com.pl)/
Chcia�bym zwr�ci� wasz� uwag� na eksponat W, manifest dostawy.
Znajdziecie to na stronie sz�stej waszych dokument�w.
Jak widzicie, manifest odnosi si�
do wysy�ki wykonanej 5 wrze�nia zesz�ego roku.
Nie wiem co ten demon pr�buje udowodni�.
Przepraszam, m�wi� pan co�?
Nie, prosz� kontynuowa�.
Kierownik floty, pan Peters
jest odpowiedzialny za punkty tego manifestu,
w��cznie z 48 bary�kami toksycznych odpad�w.
Pr�buje zaprzeczy� czym jest, jakby�my nie wiedzieli.
Przynosisz nam wzystkim z�� s�aw�.
Co tu si� dzieje do diab�a?
To nazywa si�... po�wiadczeniem?
- Wszystko w porz�dku, panie Turner? - Przepraszam.
Zobacz, demon.
Co powiedzia�e�?
Jeste� dla nas wszystkich utrapieniem, wiesz o tym.
Zostawcie mnie w spokoju.
Poddaj si�, Cole. Nigdy nie b�dziesz dobry.
Wszystko dobrze, ch�opie?
Phoebe, dzi�ki Bogu.
Potrzebuj� twojej pomocy.
Chyba zaczynam wariowa�, albo kto� m�ci mi w g�owie.
Spokojnie. Powiedz co si� sta�o.
W�a�nie po�wiadcza�em sprawie chemicznej bry�y i poszed�em...
/Rozw�d/
Ostateczne papiery rozwodowe. Chc� �eby� je podpisa�.
- Po to tu jeste�? - Tak. To nareszcie koniec, oficjalnie.
- Poniewa� jeste� z�y. - Nie, mylisz si�.
Nie, mam racj�.
Zawsze by�e� z�y i zawsze b�dziesz.
- To nieprawda. - Tak, to prawda.
Cole, nie walcz z tym. To to kim jeste�.
Nie jestem z�y, do cholery! Nie jestem z�y!
Lauren?
Co si� ze mn� dzieje?
/Wiesz co si� z tob� dzieje./
/Jeste� z�y, Cole./
Jeste� z�y, Cole.
To tw�j najwi�kszy strach.
I to prawda.
W porz�dku, szesnasty raz.
- Cholera. - Co si� dzieje, Paige?
Pr�buj� tylko wyczarowa� pare go��bi.
Tu, na dole przed tymi wszystkimi oknami, co?
Tak, na strychu czu�am si� troch� skr�powana.
My�la�am, �e zmiana scenerii mog�aby pom�c.
Zakl�cie Prue na wywo�anie zwierz�t, co? Mocne.
Co ty nie powiesz. Ile czasu jej to zaj�o?
Pare dni, przynajmniej.
To dobrze, po tym nie czuj� si� tak �le.
- Co si� dzieje, Paige? - Nic.
Paige?
Przyrzekasz, �e nie powiesz Piper i Phoebe?
Tak.
Prue by�a t� super czarownic� z pe�noetatow� prac�,
a ja odesz�am z pracy �eby by� pe�noetatow� czarownic�
i nadal nie osi�gn�am jej poziomu.
Co sprawia, �e czuj� si� niewiarygodnie sfrustrowana i kiepska.
My�la�em, �e sko�czy�a� por�wnywa� siebie do Prue.
Tak, ja te�.
Przez te pare dni, z jakiego� powodu,
czu�am si� troch� niepewnie.
A to g�upie zakl�cie wcale nie pomaga.
No dalej. Daj mi go��bia, jakiego� go��bia.
- Nic. - Cze��.
Wracam z jogi i z salonu manicuru i pedicuru.
Tam, na ladzie, studzi sie ciasto wi�niowe, a ja b�d� w swojej celi.
Przedporodowa policja, paniusiu.
Od�� kubek, odsu� si� od kawy.
To zielona herbata.
Jestem na naturalnym haju.
To pierwszy poranek w miesi�cu, kiedy zatrzyma�am swoje �niadanie.
Hej, gratulacje.
�egnajcie, poranne md�o�ci, witaj, drugi trymestrze.
Czuj� si� cudownie.
Wi�c, tak sobie my�la�am, kiedy powr�ci�am,
mo�e mogliby�my zacz�� trenowa� nad nowym dzieckiem.
Nadal tu jestem, dzi�ki.
Paj�k, dorwij go, dorwij go!
Dajesz rad� demonom i czarownikom, ale nie paj�kom?
Pech. Powinnam wiedzie�, �e to si� stanie.
O czym ty m�wisz?
To historia mojego �ycia. Kiedy wszystko idzie �wietnie
co� nieuchronnie si� dzieje i to rujnuje.
Ma�y paj�k spowodowa� to wszystko...?
Tylko czekaj. A zobaczysz.
Prosz�. Prosz�, musicie mi pom�c.
Widzisz?
�ledzili mnie?
- Kto? - Cole, mo�e powiniene�...
Trzymaj si� ode mnie z dala!
- Mam go. - Cole, co ty wyprawiasz?
Ty jeste� z nim.
Co z tob�?
Przepraszam. Nie zrani�em nikogo, prawda?
Mog�e�. Masz szcz�cie, �e ju� jestem martwy.
- Robi si� coraz gorzej. - Gorzej? Co?
Moje moce. Najpierw wyobra�a�em sobie, �e ich u�ywam, a teraz...
...robi� to naprawd�.
Przeciwko komu?
Demonom. A przynajmniej tak my�la�em.
Kto� mn� manipuluje, sprawia, �e widz� r�ne rzeczy.
Musicie mi pom�c.
W przeciwnym razie, mog� naprawd� kogo� skrzywdzi�.
Dzi�ki.
- Wszystko dobrze? - Tak. Tak. Dlaczego pytasz?
Nie wiem. Wydajesz si� troch� zdenerwowana, to wszystko.
Naprawd�? Wydaj� si� zdenerwowana, co?
Nie, to znaczy...
Tak, mo�e tylko troch�.
Musisz zrozumie�, �e min�o troch� czasu
odk�d by�am na trzeciej randce, nie m�wi�c ju� o pierwszej czy drugiej.
To naprawd� niewielka r�nica.
Z wyj�tkiem poca�unku, oczywi�cie.
- Poca�unku? - Tak, tak.
Trzecia randka, obowi�zkowo. Pewnie zapomnia�a�.
- Dzi�ki za przypomnienie. - Prosz� bardzo.
Jak d�ugo by�a� m�atk�?
Nie d�ugo, ale byli�my razem dwa lata.
Na pocz�tku by�o �wietnie, tylko �e koniec by�...
...piekielny.
Tak, prze�y�em to samo z moj� ex.
Nie, jestem absolutnie pewna, �e nie.
No wiesz, poniewa� ka�da sytuacja jest inna.
Nie traktowa� ci� dobrze, tak?
Hej, ja b�d� ci� dobrze traktowa�.
Cze��.
Z�y moment?
To co mam do powiedzenia to to, �eby to lepiej by�o dobre.
Chyba sobie �artujesz.
Przepraszam, Phoebe, to naprawd� wa�ne.
Zdesperowany demon wymaga zdesperowanych przedsi�wzi��.
My�l�, �e kto� pr�buje doprowadzi� mnie do ob��du.
- Czyli jest nas dwoje. - Nie rozumiesz.
Nie wiem ju� co jest rzeczywisto�ci�, co si� dzieje w mojej g�owie.
Prawie zabi�em dzi� moj� sekretark�. A potem Leo.
/To mo�e by� najgorszy strach, jaki nadci�ga do twojego �ycia, Phoebe./
Cole ci�gnie ci� z powrotem do swego �wiata z�a.
- S�uchasz mnie? - Tak.
Ale, Cole, nie pozwol� ci �eby� zaci�gn�� mnie z powrotem do twojego z�ego �wiata.
Musz� si� dowiedze�, co jest grane zanim komu� stanie si� krzywda.
Ostro�nie, to kolejna z jego sztuczek �eby ci� odzyska�.
Sk�d mam wiedzie�, �e to nie twoja kolejna sztuczka �eby mnie odzyska�?
Moja sztuczka?
To nie �adna sztuczka. Powa�nie, boj� si�, co mog� zrobi�
i b�agam ci� o twoj� pomoc.
Przykro mi, Cole, nie mog�.
Musz� czasami wyznaczy� lini� i zamierzam wyznaczy� j� teraz.
Daleko mi �eby stan�� po jego stronie, ale co, je�li on m�wi prawd�?
/Zgadzam si�./
Je�li na wolno�ci jest demon, wystarczaj�co pot�ny,
by namiesza� w g�owie Cole'a...
Wtedy, to jego problem.
Nie nasz i ju� nie m�j.
Teraz, je�li pozwolicie,
wr�c� tam i spr�buj� ocali� to, co zosta�o z mojej randki.
Co teraz? Nie mo�emy tak po prostu siedzie� i nic nie robi�.
Nie. Niestety, Cole jest naprawd� pot�ny
i je�li jaki� demon pr�buje nim manipulowa�...
/Pomoc Cole'owi mo�e sprowadzi� do �ycia twoje najgorsze l�ki./
Mo�e b�dzie lepiej po prostu odpu�ci�.
Halo, co m�wi�a�?
Po namy�le, mo�e powinny�my sobie odpu�ci�.
- Odpu�ci�? - Tak.
To nie by�by pierwszy raz, kiedy Cole by� z nami mniej ni� uczciwy.
Mo�e Phoebe ma racj�. To tak naprawd� nie nasz problem.
Tak, to nie nasz problem, dop�ki nam nie zrobi krzywdy.
- Prawda. - On wszystko zrujnuje, pami�tasz?
Nie przyni�s� ci nic, opr�cz nieszcz�cia w przesz�o�ci.
Ale, dlaczego powinny�my mu zaufa�?
To znaczy, nie przyni�s� nam niczego, opr�cz nieszcz�cia w przesz�o�ci.
Co z tob�?
To Dr. Jekyll i Mr. Piper... Zdecyduj si�, paniusiu.
Wiem tylko tyle, �e im wi�cej o tym my�l�,
tym bardziej zgadzam si� z Phoebe.
Nie potrzebujemy szuka� k�opot�w. K�opoty i tak same nas znajd�.
- Ale... - Paige, pos�uchaj, dwie przeciwko jednej, tak?
/A ty zawsze jeste� jedna./
Barbas, uwa�aj!
Wstyd, je�li spadniesz po tych wszystkich latach.
Nie spadn�, lecz si� wznios�.
Wi�c, wied�my zrobi� to, co chcesz?
W swoim czasie.
Czarodziejki to nie twoje zwyk�e wied�my.
Tak, wiem.
Wiem, ale ile czasu?
To znaczy, pracowa�e� nad nimi przez tygodnie.
Nie chc� ci� pop�dza�, czy co�,
ale jest mi naprawd� gor�co, ca�y czas.
Cierpliwo�ci. Czy mo�e zapomnia�e�?
Mog� wezwa� twoje l�ki, nawet tu na dole.
Zapomnia�em? Nie, sir.
By�em jedynym, na kt�rym �wiczy�e�, pami�tasz?
Ale musz� powiedzie�,
uk�ad by� taki, �e je�li naucz� ci� jak si� st�d ukazywa�,
wtedy pomo�esz mi uciec.
Zostaniesz wynagrodzony za swoj� przys�ug�.
Doprawdy? To dobrze.
To dobrze, poniewa�, wiesz,
to ca�e wieczne wygnanie naprawd� zaczyna mnie przygn�bia�.
Czarodziejki s� w konflikcie nawet teraz.
Wkr�tce si� z�ami�.
A kiedy to zrobi�,
wyposa�� mnie w wi�ksz�, ni� wystarczaj�c� moc
�eby nas uwolni� z tego czy��ca na zawsze!
Rozmawia�em ze Starszymi.
Nie znaj� �adnego demona wystarczaj�co pot�nego, by manipulowa� Colem.
Starsi nic nie wiedz�? Co za szok.
- Jest co� w Ksi�dze? - Nie.
My�l�, �e twoje siostry mog� mie� racj�.
Nie, Cole ma k�opoty, Leo.
Mo�e nie by� niewinnym, nie posun� si� do tego �eby go tak nazwa�,
ale co� go �ciga.
M�j instynkt jeszcze mnie nie zawi�d�.
Twoje siostry te� maj� dobry instynkt.
Tak, wiem, jest nasz trzy, zosta�am przeg�osowana
i nie chc� wyst�powa� przeciwko nim,
ale co jest szkodliwego w badaniu tego z ma�� pomoc� magii po mojej stronie?
Jako tw�j bia�y promie�, powiedzia�bym, pod��aj za swoim instynktem.
- W porz�dku. - Ale jako tw�j szwagier,
wyst�pienie przeciwko twoim siostrom to czyste samob�jstwo.
�wietnie. Naprawd� pomog�e� rozja�ni� ten problem.
To jedyny strach, �e nie jeste� do�� dobra,
�e nie jeste� godna Mocy Trzech.
No dalej, udowodnij sama sobie.
Uratuj Cole'a tak samo, jak Phoebe zrobi�a to poprzednio.
Twoje siostry b�d� takie dumne.
/Cole?/
Cole?
Cole?
- Nie ruszaj si�, demonie! - Cole, to ja! Paige!
- Kto ci� wys�a�? Odpowiedz mi! - Cholera, ty idioto!
O Bo�e.
O Bo�e, tak mi przykro, Paige. W porz�dku?
Tak, nie dzi�ki tobie.
Nie wiem ju� kim jestem.
Chyba mam na to rozwi�zanie.
- Co masz na my�li? - Mikstura na odebranie mocy.
To ta sama, kt�r� u�y�a na tobie Phoebe.
Zrobi�am pewne poprawki �eby wyr�wna� twoje dodane moce.
Chcesz odebra� mi moce?
Nie m�g�bym si� w �aden spos�b broni�.
Tak, nie m�g�by� te� nikogo skrzywdzi�, ��cznie z Phoebe.
Boisz si� skrzywdzi� Phoebe bardziej ni� pozosta� na zawsze z�y.
Chro� Phoebe. Zrezygnuj z mocy.
Zr�bmy to.
Barbas.
- Kim jest Barbas? - Demonem strachu.
Jestem teraz kim� wi�cej ni� to.
Szukasz tego?
Bardzo fajne moce.
Nie mog� si� doczeka�, kiedy b�d� mia� nad nimi pe�n� kontrol�.
Paige, bardzo ci dzi�kuj� za uwolnienie mnie.
Twoje siostry b�d� z ciebie takie dumne.
Barbas? Nie mog�a� sprowadzi� Andras'a albo Shax'a
albo kogo�, kogo mog�yby�my unicestwi�?
Lecz teraz, krzycz p�niej. Cole jest ranny.
- Leo nie leczy z�a. - On ju� nie jest z�y.
Mikstura zadzia�a�a. Pozbawi�am go jego demonicznych mocy.
I da�a� je Barbas'owi.
S�uchajcie, naprawd� nie potrzebuj� teraz wyk�adu.
Nie, potrzebujesz, poniewa� nie masz poj�cia co zrobi�a�,
a teraz mamy powa�ny problem.
Dziewczyny.
�wietnie, nie jest z�y, ale nadal mamy powa�ny problem.
- Co si� sta�o? - Najgorszy demon, jakiego spotka�y�my
wrobi� ciebie i Paige w uwolnienie go, a teraz ma twoje moce.
Naprawd� mi przykro.
My�l�, �e powinni�my da� Paige spok�j.
Ona polega�a tylko na swoim instynkcie.
Paige, wiemy, �e jest ci przykro
i nie chodzi o fakt �e co� spieprzy�a�, co nas te� martwi,
tylko o to, �e nas nie pos�ucha�a�.
Mamy po prostu wi�cej do�wiadczenia ni� ty.
Jeste�my w tym znacznie d�u�ej.
Dobrze. Co ten Barbas robi?
Sprowadza naprawd� z�e rzeczy do �ycia.
Twoje najgorsze l�ki, dla �cis�o�ci.
I kto wie czego mo�emy si� teraz spodziewa�,
kiedy ma demoniczn� si�� Cole'a.
Zrobi� wszystko co w mojej mocy �eby pom�c wam go znale��.
Niestety, nic w twojej mocy nie jest teraz piekielne.
Tylko ja wiem jak dzia�aj� moje moce, jak on mo�e ich u�y�.
Ma racj�.
- Co ma zamiar zrobi� teraz? - Wyr�wna� rachunki, co innego?
W�a�ciwie, troch� si� martwi�, �e jeszcze tego nie spr�bowa�.
To zabawne. Nie przysz�o mi to do g�owy, �e mo�na si� o to martwi�.
Je�li mam racj�, macie wi�ksze k�opoty.
Je�li osi�gnie kontrol� nad moimi mocami, mo�e ich u�y�,
�eby zreorganizowa� Podziemie, sta� si� nowym �r�d�em.
Musicie do niego dotrze� zanim to zrobi, albo nie b�dzie mo�na go powstrzyma�.
Wygl�da na to, �e Podziemie troch� si� wymuska�o od czasu gdy mnie przekl�to.
Bardzo m�dre, dzia�a� nad ziemi�.
To jak chowanie si� na widocznej p�aszczy�nie.
Mo�e by�o by lepiej
zjednoczy� przewodnictwo w bardziej tradycyjn� sceneri�.
Wiesz, dla pozor�w.
Nie jestem zainteresowany pozorami.
Jestem jedynie zainteresowany...
...Czarodziejkami.
Dlaczego skupiasz sie na nich, kiedy mo�esz przej�� Podziemie?
Poniewa� te wied�my skaza�y mnie na los gorszy ni� �mier�.
I jedyn� rzecz�, kt�ra mnie utrzymywa�a,
by�a s�odka my�l odp�acenia przys�ug� z procentem.
Z ca�ym szacunkiem,
je�li te wied�my by�y na tyle pot�ne by pokona� ci� poprzednio...
Oszcz�dzi�em ci� tam na dole,
wi�c nie wyczerpuj mojej cierpliwo�ci tutaj.
M�wi� tylko, �e mo�e by�o by lepiej najpierw ustali� twoje podstawowe moce.
Kiedy si� tego nauczy�e�?
Najwyra�niej to jedna z moich nowych mocy.
Pojawia si� tylko wtedy, kiedy si� bardzo zdenerwuj�.
By� mo�e masz racj�.
Szuka�em swojej zemsty tak d�ugo,
czemu nie troch� d�u�ej?
Wi�c, wezwij przyw�dc�w.
Wezw� przyw�dc�w.
Musi gdzie� tu by� jak go uniecestwi�.
Nigdy nie by�y�my w stanie go unicestwi�, tylko go unieszkodliwi�.
W�a�ciwie to nie my, tylko Prue.
Mo�e mog�yby�cie zrobi� to, co Prue zrobi�a ostatnim razem.
- To nie zadzia�a. - Prue nie pokona�a go zakl�ciem,
tylko przez pokonanie swoich l�k�w.
Pokonanie swoich l�k�w ju� go nie unicestwi.
Nie, odk�d ma moje moce.
W porz�dku, czas min��, niech spojrz�.
Dobrze. Najwyra�niej m�wi�c "Przepraszam" po raz 112, nie zadzia�a�o.
Mo�e 113. Przepraszam.
Paige, nie pr�buj� sprawi� �eby� czu�a si� �le.
Tylko, �e wyci�gn�a� mnie z mojej trzeciej randki z Miles'em.
Trzeciej randki.
Sto czternaste przepraszam.
Nie powinny�cie da� Paige spok�j?
Mia�a dobre intencje. To chyba co� znaczy.
Dzi�kuj�, chyba.
- Sk�d to si� wzi�o? - Tylko i wy��cznie, z jego serca.
- Cole jest teraz dobry. - To niczego nie zmienia.
Nie? Tylko ty widzia�a� t� stron� mnie.
- T�, w kt�rej si� zakocha�a�. - Prosz�, nie wspominaj tego.
Co wa�niejsze, odk�d nie masz �adnych mocy,
mo�e Leo powinien ci� zabra� w jakie� bezpieczne miejsce.
Nie, b�dziecie mnie potrzebowa�y do walki z Barbas'em.
Je�li Cole jest dobry, czy to nie czyni go niewinnym
i czy to nie znaczy, �e musimy go teraz chroni�?
Ona ma racj�, powiniene� i��.
Prosz�.
W porz�dku, tutaj nic nie ma.
Musimy znale�� spos�b jak unicestwi� Barbasa same.
Mog�yby�my wykorzysta� klatk� z kryszta��w, jak ze �r�d�em.
Je�li maj� te same moce.
W�a�ciwie, to mo�e wypali�.
Musimy tylko znale�� spos�b, jak go tu sprowadzi�.
- Mog� napisa� zakl�cie. - To nie by�o by takie trudne.
Musimy mu tylko przypomnie�, jak nas nienawidzi,
i powinien przyj�� w podskokach.
Mog�abym zmieni� zakl�cie astralnej projekcji, spr�bowa� go tu sprowadzi�.
Wyorbuj� go.
Nie, Phoebe powinna i��.
Tylko dlatego, �e ju� przezwyci�y�am m�j najg��bszy strach
ostatnim razem, kiedy Barbas zaatakowa�. Nie mo�e mnie zrani�.
Co to by�o?
Utrata siostry.
Jakie� pytania?
Sprowadzi�e� nas do domu poprzedniego �r�d�a
i m�wisz nam �eby zjednoczy� si� pod twoim przewodnictwem
poniewa� masz tyle mocy.
Jeszcze nie widzieli�my ani jednej z tych fantastycznych zdolno�ci,
o kt�rych twierdzisz, �e masz.
Wi�cej pyta�?
D�j� vu.
Hej, jak si� miewasz? Czy my si� nie znamy?
- Zabior� j� st�d. - Nie, nie, nie, ta wied�ma jest moja.
Znam twoje l�ki.
Naprawd�? Jeste� pewny?
Co si� dzieje? Straci�e� wyczucie?
I wy chcecie �eby ten go�� by� waszym nowym przyw�dc�?
To bardzo trudne rz�dzi� Podziemiem
je�li wszystkich zabijesz, nie s�dzisz?
To pu�apka. Nie b�d� g�upi, odpu��.
Nie mog�.
Nadchodzi.
- Paige. - Mam!
- Prudence, Penelope, Patricia - Melinda, Astrid, Helena
Laura i Grace
Wied�my Halliwell St�jcie murem przy nas
Zg�ad�cie to z�o Z czasu i przestrzeni
Przypuszczam �e mnie chcia�y�cie.
Wi�c..... Teraz mnie macie.
/I teraz, ja mam was./
Okna w naszych pokojach te� zosta�y zamurowane.
To samo z oknami na dole.
- Jeste�my w pu�apce. - Chrzanisz.
Po namy�le...
Leo!
My�l�, �e je�li ja nie moge wyj��, to on nie mo�e wej��.
- Ja mog� wyj��. - Tak, tak, tak.
Nie mog� wyj��.
- Nie mo�emy wyj��. - W porz�dku, nie panikujmy.
Tego w�a�nie chce Barbas, racja?
Dlaczego nas po prostu nie zabije i z tym sko�czy, je�li tego w�a�nie chce?
Poniewa� chce �eby�my cierpia�y.
Ma�e psychiczne tortury.
- Dziewczyny? - Co si� dzieje?
Nie widzicie tego?
�ciany si� do mnie przybli�aj�.
Hej!
Pomocy! Wyci�gnijcie mnie st�d!
- Ma klaustrofobi�? - Nie wiem.
Paige, to tylko halucynacja.
To nie jest prawdziwe, skarbie. Nic ci nie jest.
Co, co, co?
Tarantule. Bardzo wiele tarantuli.
Nie, tu nie ma tarantuli. To nie jest prawdziwe.
Masz halucynacje, pami�tasz?
- Phoebe? - Tak?
Musz� z tob� porozmawia�. Musz� ci powiedzie� prawd�.
To nie jest prawdziwe. To si� nie dzieje naprawd�.
Jestem z�y, Phoebe. Dlatego si� we mnie zadu�y�a�.
Dobra ludzie, czas przebrn�� przez nasze l�ki w tej chwili!
�atwo ci m�wi�. Ty nie stawiasz czo�a morderczym paj�kom!
Ty tak�e.
- Dobra dziewczynka. - Paige, to jest tylko w twojej g�owie.
Nie b�j si�. Wszystko b�dzie dobrze.
- Nie boj� si�. - B�dzie dobrze.
Nie boj� si�.
Nie boj� si�, nie boj� si�, nie boj� si�.
- Zrobi�am to. - Tak.
On jeszcze nie sko�czy�. Nie mo�e. Tylko si� z nami bawi.
Potrzebujemy planu.
Dlaczego nie pozbawi� go mocy, jak pozbawi�am Cole'a?
Nie s�dz� �eby to rozwi�za�o problem.
Te moce musz� znale�� dom u innego demona.
Chyba, �e oddamy je z powrotem Cole'owi.
Nie, nie, nie mo�emy odda� ich z powrotem Cole'owi.
Dlaczego nie? S� jego.
Nie, on teraz wie, jak to jest by� dobrym.
Oddanie mu ich by�o by kompletnie nie fair
i prawdopodobnie skazaniem na �mier�.
Tylko on wie jak je kontrolowa�.
Kto� ma jakie� lepsze pomys�y?
Zr�bmy mikstur�.
- Leo, co si� sta�o? - Barbas, zaatakowa� nas.
Co, gdzie?
Na dole. Przeorbowa�em si� z Colem, a okna by�y zamurowane.
- Zostawi�e� go tam? - Tak, przyszed�em po pomoc.
Poza tym, Cole zna moce Barbasa, wi�c, mo�e od nich uciec.
- Nie na d�ugo. - Potrzebujemy go.
Ja p�jd�. Wy dopilnujcie �eby mikstura by�a gotowa.
My�lisz, �e to dobry pomys� �eby si� rozdziela�?
Co, je�li tego w�a�nie chce Barbas?
A mamy wyb�r?
Dobra, sko�czmy z tym.
- Gdzie zostawi�e� Cole'a? - By� w�a�nie tutaj.
- S�yszysz to? - Co?
Odg�os krok�w.
Babciu, podoba mi si�!
Uwielbiam moj� lalk�. W�a�nie takiej zawsze chcia�am!
Widzisz j�?
- Kogo? - Mnie.
Wszystkiego najlepszego, s�oneczko.
Tw�j ojciec pomaga� j� wybra�.
- Zdaje si�, �e s�ysz� ma�� Piper. - Tatu�!
Wszystkiego najlepszego.
- Piper, co widzisz? - W porz�dku.
Pami�tam to.
- Wszytskiego najlepszego. - Tatusiu!
Piekielna ikro, demoniczna istoto, ogie� �mierci zabierze tw�j oddech.
S�oneczko, wszystko dobrze? Czy ten z�y pan ci� skrzywdzi�?
- Nie. - Kochanie.
- Penny, m�wi�em ci. - Victor, nie zaczynaj.
Je�li moje dziewczynki tu dorastaj�, to zniszczy ich �ycia.
Nie dramatyzuj.
Demon pr�buje zabi� moj� c�rk�, a ja dramatyzuj�?
Je�li b�d� si� wychowywa� wok� tego z�a, zawsze b�d� �y�y w strachu.
Nigdy nie b�d� szcz�liwe. Jak mo�esz pozwala� �eby przez to przechodzi�y?
Widzisz, nawet tw�j tatu� wiedzia�.
Twoje szcz�cie nigdy nie trwa.
Wiesz, tak mi przykro. Nigdy nie chcia�am �eby...
Ju� dobrze, skarbie, zapomnij o tym.
Skoncentruj si� na znalezieniu sposobu jak si� st�d wydosta�.
Mo�esz mi poda� korze� mandragory, skoro tam jeste�?
- Znalaz�a�? - Tak, w�a�nie tego czego szuka�em.
Gdzie jest Paige? Co jej zrobi�e�?
O czym ty m�wisz? Jestem tutaj.
Mia�a� racj�. Nie mog�em odczyta� twojego strachu.
Ale teraz mog�.
Co zrobi�e� mojej siostrze?
To samo co zrobi�em z inn� siostr�. Zabi�em j� jej l�kiem.
O Bo�e, to Barbas. Nabiera ci�.
To ja, Paige. Masz halucynacje.
Tym razem unicestwi� ci� na dobre.
Ona jest ma�� dziewczynk�, na mi�o�� Bosk�, twoj� wnuczk�!
Jak mo�esz na to pozwala�?
Poniewa� jest czarownic�. To to kim jest.
Poza tym, ma mnie �eby j� chroni�.
Nie za bardzo j� dzisiaj chronisz.
Prosz�, przesta�cie si� k��ci�.
Jak moje dziewczynki maj� znale�� szcz�cie �yj�c w ten spos�b?
Z demonami wy�amuj�cymi drzwi co noc?
Tw�j najwi�kszy strach zrodzi� si� w tym momencie.
Tej nocy tw�j tatu� wyszed� i nigdy nie wr�ci�.
I od tego momentu,
kiedy do�wiadczy�a� szcz�cia, nadchodzi tragedia.
Odchodz�c naznaczy� ci� �yciem pe�nym b�lu.
B�l, kt�ry si� ci�gnie i ci�gnie,
nawet do nast�pnego pokolenia.
Nie, nie.
Prosz�, nie. Tylko nie dziecko. Nie.
Phoebe, to ja, twoja siostra!
No dalej, sko�cz to. Prosz�?
Mo�esz to zrobi�, wiem, �e tak. Dalej, zabij mnie!
Nie! Paige! Leo! Leo!
On ci� nie s�yszy.
Piper!
Nie ma tu teraz nikogo, kto m�g�by j� uratowa�.
Przecie� wiesz.
To wcale nie musi by� takie trudne.
Ju� przezwyci�y�a� sw�j strach. Straci�a� swoj� siostr�, pami�tasz?
A no tak.
Ale to ju� nie jest tw�j najwi�kszy strach, tak?
Nie, to musi by� kto� naprawd� z�y
�eby zabi� z zemst�, jak teraz.
Taka w�a�nie jeste�.
Dlaczego tego nie zaakceptujesz?
To tak, jak tw�j najwi�kszy strach, kt�ry po prostu przychodzi.
Granie na l�kach matki. To by�o dobre.
Ale nie a� tak.
- Co si� sta�o? - My�la�am, �e ona by�a nim.
O nie.
Mo�emy j� jedynie uratowa� przez przezwyci�enie twojego strachu.
Powiedz mi czego si� boisz.
- Jestem z�a. - Co?
Nie jeste�. To by� wypadek.
Znam ci� przez ca�e twoje �ycie i nie ma w tobie ani jednej z�ej cz�stki.
I musisz w to uwierzy�, w�a�nie w tej chwili.
- Ale... - Nie! �adnej cholernej szansy.
Leo.
Paige.
Dobrze, wr�ci�e�.
Co robisz?
Upewniam si�, �e nie dam si� znowu z�apa� z zaskoczenia.
Barbas, prosz�, b�agam ci�.
Zapomnij o wied�mach. Mo�esz si� z nimi upora� p�niej.
Wied�my mog� by� w stanie unikn�� swoich l�k�w,
ale nie b�d� w stanie unikn�� mojej nowej mocy.
Pos�uchaj mnie.
Przyw�dcy demon�w popieraj� ci�.
Podziemie jest na wyci�gni�cie r�ki.
Nie dbam o Podziemie.
Dbam jedynie o swoj� zemst�.
I je�li o tym mowa,
chc� �eby� rzuci� we mnie kul� ognia.
Co?
Musz� przetestowa� swoje moce.
- Nie... - Zr�b to.
Nareszcie, zamkn�� si�.
Paige, nic ci nie jest, dzi�ki Bogu.
Co si� sta�o?
Dobrze, �e pr�bowali�my si� przeorbowa�, kiedy opad�y bariery.
Tak mi przykro, tak mi przykro, tak mi przykro.
- Dusisz mnie. - Przepraszam.
Nie chc� tego psu�, ale Barbas wkr�tce wr�ci.
- Jestem gotowa. - A ty?
Przej�� ponownie z�o, nie. Ale nie robi� tego dla siebie.
T�skni�y�cie, moje dziewczynki?
Bardzo szybko si� ucz�.
Co robimy?
- Nadal �ywa, jak widz�. - Zostaw j�.
Niegrzecznie, niegrzecznie, niegrzecznie. Czekajcie na swoj� kolej.
Paige, przeorbuj mikstur�.
- Jest rozbita. - Potrafisz to zrobi�. Prue tak zrobi�a.
I jest k�opot.
Ty nie jeste� Prue, prawda?
Mikstura!
Tego szukasz?
Za nasz� czwart� randk�.
Hej, czy co� si� dzieje na czwartej randce o czym powinnam wiedzie�?
Tylko, �e roblili�my to ju� wcze�niej. M�wi� o trzeciej randce.
Dlaczego? My�lisz �e nie powinni�my?
Nie wiem, wydawa�o si�, �e by�a� rozkojarzona przez drug� cz��.
Wiesz? To znaczy, nawet si� nie poca�owali�my.
Lepiej?
Podejmujesz du�e ryzyko, nie s�dzisz?
Nie boj� si�.
Lepiej przesta�.
Co? �mia� si�?
Nie chcia�a� do�wiadczy� konkretnego szcz�cia,
widz�c jak za ka�dym razem jeste� szcz�liwa, �wiat si� wali.
Ju� si� tym tak nie martwi�.
Naprawd�?
Tak, m�j �wiat wali� si� wcze�niej.
A p�niej, jako� wszystko si� uk�ada.
Wi�c, dlaczego si� tym nie cieszymy, kiedy trwa?
Jak...? Jak oni?
W�a�nie jak oni.
Martwi� si� tylko o Paige.
Czu�a si�, jakby opuszczona przez was obydwie.
My�l�, �e panience Paige nic nie b�dzie.
T�umaczenie:Justynek (mrowka; )) Korekta: nAzGuL22
.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napis�w ::. Napisy24.pl
www.tvsubtitles.net
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.