Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Indochiny, 1945
Wietnamczycy sprzeciwiaj膮 si臋 kolonizacji francuskiej.
Powstaniem dowodzi Vo Binh Yen, porucznik armii Ho Chi Minha.
Prowadz膮ca wojn臋 z Chinami Japonia okupuje p贸艂noc kraju.
9 marca 1945
Dzie艅 dobry.
Nazywam si臋 Robert Tassen. Jestem 偶o艂nierzem.
Zosta艂em ranny podczas ataku Japo艅czyk贸w 9 marca.
Gdzie s艂u偶y艂e艣?
W garnizonie Camille Chautempsa.
Dziwne. Wszyscy nie 偶yj膮.
Ja 偶yj臋.
Chc臋 do艂膮czy膰 do pu艂ku.
Tyle 偶e jeste艣 w burdelu.
Masz ksi膮偶eczk臋 wojskow膮?
Nie.
- A nie艣miertelnik? - Nie mam.
Dobra...
Poczekaj tutaj.
Chcesz co艣 do jedzenia?
Nie mam pieni臋dzy.
Dzi臋kuj臋.
Przyjecha艂em dzie艅 przed masakr膮.
By艂em um贸wiony z bratem i jego 偶on膮.
Nie mog臋 znale藕膰 Roberta Tassena.
Jest Henri Tassen.
Nie z garnizonu Chautemps, tylko Chaubon, obok Haiphong.
Niemo偶liwe. Spotkali艣my si臋 w Chautemps.
To 5 Pu艂k Piechoty. Nie mam wszystkich danych.
Gdzie pan s艂u偶y艂 w kraju?
Druga Dywizja Pancerna. Nod-sur-Seine.
To dopiero pech.
We Francji wojna si臋 sko艅czy艂a. Tu si臋 zacz臋艂a.
Siedem tysi臋cy ofiar masakry.
Nie licz膮c kobiet i dzieci.
Brakuje czasu, by wszystkich policzy膰.
Chc臋 walczy膰 z Vo Binh Yenem.
Nasz obecny cel to ochrona ludno艣ci Indochin.
Nie zrobi tego Ho Chi Minh,
a co dopiero jego porucznicy.
Wojna partyzancka si臋 rozprzestrzenia.
Japonia zostawi艂a ba艂agan. Nawet Wietnamce si臋 zabijaj膮.
Po takich przej艣ciach mo偶e pan bez wstydu wr贸ci膰 do Francji.
Po co?
Mojego brata i jego 偶on臋 zabi艂 Vo Binh.
A nie Japo艅czycy?
Wszystko jedno.
Vo Binh by艂 przy masakrze. Pozwoli艂 na ni膮.
A pan?
Gdzie pan by艂?
Na dziedzi艅cu.
Ranny.
Kazali bratu patrze膰, jak patrosz膮 jego 偶on臋.
Wyj臋li z niej dziecko i przyszyli jej do piersi.
Potem kazali bratu ukl臋kn膮膰 i Japo艅czyk 艣ci膮艂 mu g艂ow臋.
Vo Binh tam by艂.
Patrzy艂.
U艣miecha艂 si臋.
Tassen?
Robert Tassen?
Co?
Chce pan zapali膰?
NA KONIEC 艢WIATA
Sk膮d jeste艣?
Z Mayenne.
Jest tam pe艂no rolnik贸w. Jeste艣 wie艣niakiem?
Je艣li chcesz.
Pozwalasz si臋 nazywa膰 wie艣niakiem?
Co艣 tam jest.
Sprawd藕.
To cia艂o.
Kurwa.
Pozwolili艣cie im na to!
Jeste艣cie tch贸rzami.
Powinienem was zastrzeli膰.
Pod艂e 艣winie!
Zdradzili艣cie nas dwa razy.
Waszego przyjaciela, ojca Fran莽ois, i mnie.
Straci艂em do was zaufanie.
Kapitan Sirbon ka偶e wam za to zap艂aci膰.
Macie 10 minut, 偶eby uciec. Potem pod艂o偶ymy ogie艅.
Co ty sobie my艣lisz, Tassen?
To kontrola graniczna, nie stajnia.
Godzina wi臋cej i by艂by艣 dezerterem.
Wiesz, co takim robimy?
Wieszamy ich.
Tego chcesz?
Ale lepsze mi臋so ko艅skie ni偶 kocie.
Sk膮d ta krew?
To nic.
Kolejnym razem uprzed藕 Maussiera.
Napijesz si臋?
- Nie mam czasu. - Nie masz?
Nie mam ochoty.
Jeste艣 peda艂em?
Pytam, czy jeste艣 peda艂em.
Nowa dziewczyna nie pije, ch艂opcy.
Jak si臋 nazywasz?
Gdzie idziemy?
M贸wi臋 do ciebie.
Kurwa.
Ty go przynios艂e艣?
Mojemu bratu te偶 艣ci臋li g艂ow臋.
Musimy go pochowa膰.
W Radiu Hanoi wci膮偶 s艂ycha膰 akordeon?
Nie wiem. Akordeon sprawia, 偶e chce mi si臋 becze膰.
A ty lubisz akordeon?
Akordeon. Lubisz go?
Nie.
Mo偶esz przesta膰, prosz臋?
Przesta艅, kurwa!
LIPIEC
Jest tam dziesi臋ciu ludzi.
Na wzg贸rzu.
Tassen!
Tassen!
Cavagna!
Szcz臋艣cie, 偶e chujowo celuj膮.
Jak wojskowe jedzenie?
Co?
Jak wojskowe jedzenie?
Co ci臋 to obchodzi?
P艂ac膮 wam za walk臋?
A co, chcesz zmieni膰 front?
To ci臋 interesuje?
Chcesz zosta膰 Francuzem?
Tak. Chc臋 zosta膰 Francuzem.
Znasz Vo Binh Yena?
Poznaje mnie pan?
Tak.
Urodzi艂 si臋 pan pod szcz臋艣liw膮 gwiazd膮.
Czy偶by?
Niewiele brakowa艂o.
Co pan tu robi?
Wyja艣ni臋 innym razem.
Musz臋 i艣膰.
艢w. Augustyn "Wyznania"
"Kto poka偶e nam dobro?".
"Us艂ysz膮 nasze s艂owa...".
Bardzo dobrze. Mo偶e pan chodzi膰.
Tak.
W ko艅cu.
Jak d艂ugo pan mieszka艂 w tej chacie?
Miesi膮c.
Tamta dziewczynka uratowa艂a panu 偶ycie.
To ona mnie znalaz艂a.
Teraz jest im pan winny 偶ycie.
Nikomu nic nie jestem winny.
Dobrze pan zna艂 komendanta garnizonu?
By艂 moim przyjacielem.
Dobrze pasowa艂 do wojska.
By艂 bardzo uczciwy.
Napisze pan o nim?
Prawdopodobnie.
Jemu te偶 艣ci臋li g艂ow臋.
Dekapitacja to francuska tradycja.
Zostawi艂 mi pan jak膮艣 ksi膮偶k臋.
Ma j膮 pan? My艣la艂em, 偶e j膮 zgubi艂em.
Mam j膮 odda膰?
Nie, innym razem.
Zosta艂a panu rodzina we Francji?
Tak. Przybrana matka.
Jest pan sierot膮?
Nie. Matka nie mog艂a nas zatrzyma膰.
Pozna艂 j膮 pan?
Zmar艂a trzy lata temu.
A ta druga?
Przybrana matka. Kocha j膮 pan?
Oczywi艣cie.
To dobrze.
Jeszcze j膮 pan znajdzie.
Nie s膮dz臋.
To Vo Binha znajd臋.
Niech pan wr贸ci.
Za艂o偶y rodzin臋.
Jest pan za m艂ody, by rezygnowa膰 z 偶ycia.
By艂 pan ranny dwa razy. Lepiej nie igra膰 z losem.
Poprosz臋 kapitana Sirbona, by za艂atwi艂 panu powr贸t.
Nie 艣pisz ju偶 tutaj.
Jeste艣 teraz kapralem. Dosta艂e艣 dw贸jk臋.
Dosta艂e艣 te偶 bro艅.
Kto 艣pi w drugim 艂贸偶ku?
Khiet, tubylec. Przyjecha艂 tydzie艅 temu.
Jest sier偶antem.
My艣la艂em, 偶e wr贸ci艂e艣 do Francji.
Kto to?
Rigot. Nie 偶yje.
Anh wszed艂 na min臋. Nie mogli艣my go zabra膰.
Idziesz?
Gdzie?
Do baru "Papuga". Chc臋 si臋 upi膰.
Gadaj膮 wci膮偶 o 艂agodzeniu. Co to w og贸le znaczy?
Potrzebujemy poparcia ludno艣ci.
Wyzwalamy wiosk臋, a Wietnamce j膮 przejmuj膮.
Musimy robi膰 to samo. Atakowa膰 w nocy z ukrycia.
Jeste艣my zbyt widoczni i zbyt francuscy.
Zbyt francuscy? Kurwa!
Potrzebni nam komandosi.
Napadamy na wie艣niak贸w i wycofujemy si臋.
Tak robi Viet Minh.
Komandosi, czyli kto?
Rekrutowani spo艣r贸d wi臋藕ni贸w.
Jak Phong.
Mamy si臋 brata膰 z Wietnamcami?
Tak, a co?
Jestem teraz Francuzem.
Zata艅cz膮 panowie?
Mamy dzi艣 艂adne dziewczyny.
- Ile? - 20 piastr贸w.
- Za co? - Taniec, rozmow臋.
- Wola艂by艣 loda? - Nie gadam ze 艣winiami.
Chcia艂em przyj艣膰 do szpitala, ale to skomplikowane.
Zaprzyja藕ni艂e艣 si臋 z kim艣?
Nie, by艂em odurzony.
Odurzony? Biedne dziecko.
- O co mu chodzi? - Niewa偶ne, upi艂 si臋.
Nie. Wal si臋!
Sam si臋 wal.
Tak?
Tak.
Zabawne...
Najpierw prosz膮 brzydkie.
Jedna jest bezz臋bna.
Czerni膮 swoje z臋by.
Legioni艣ci to kochaj膮.
Legia jest pe艂na nazist贸w. Wystrzela艂bym ich jak Wietnamc贸w.
Francuscy 偶o艂nierze s膮 za mili. Nie umiej膮 walczy膰.
Zamknij si臋, Phong.
Albo wybij臋 ci z臋by.
Patrz na t臋 ma艂膮 w niebieskim. 艢liczna, nie?
Hej, Tassen. Widzisz t臋 ma艂膮 w niebieskim?
Komandosi musz膮 mie膰 nazw臋.
Nie mam pomys艂u.
Mo偶e 呕贸艂te Tygrysy?
Co za g艂upia nazwa!
Za 呕贸艂te Tygrysy!
Phong ma racj臋.
Z艂贸偶my oddzia艂 komando z dezerter贸w.
Mo偶e bilecik?
Tu si臋 m贸wi po francusku!
Nie poznajesz mnie?
Nie.
Da艂a艣 mi kiedy艣 zup臋. Nie pami臋tasz?
Jeste艣 pewna?
Tak.
Jak ci na imi臋?
Robert.
A tobie?
Ma茂.
Masz papierosa, Robercie?
Na pewno mnie nie pami臋tasz?
Na pewno.
Chcesz zata艅czy膰?
Nie wiem.
Nie umiem ta艅czy膰.
To czego chcesz?
To tutaj.
Zawsze to robisz w domu?
Nie, ale jest p贸藕no. Chcia艂am wr贸ci膰.
Nie podobam ci si臋?
Podobasz.
Rozbierz si臋.
P贸jd臋 ju偶.
To b臋dzie 100 piastr贸w.
Ach tak.
Przepraszam.
Zobaczymy si臋 znowu?
Je艣li chcesz.
Nie zabili ci臋?
Nie, Khiet. Widzisz?
Masz szcz臋艣cie.
Wszystkie pracuj膮 dla Wietnamc贸w.
Znam je.
Gro偶膮 ich rodzinom i...
By艂o ci dobrze?
Gdzie?
Z dziewczyn膮.
Tak.
Wyje偶d偶amy wcze艣nie do Suntay.
Wysadzili most.
WRZESIE艃
Co to ma by膰?
Naszyjnik.
To obsesja Dao.
To obrzydliwe.
Oczywi艣cie.
S膮 pewne granice. Nie mo偶emy upa艣膰 tak nisko.
Nie mamy wyboru.
Wiem o twoim po艣cigu za Vo Binhem.
Sk膮d?
Masz s艂u偶y膰 Francji, a nie si臋 m艣ci膰.
S艂u偶臋 Francji.
Dlatego potrzebny mi Viet Minh.
Viet Minh?
Wi臋藕niowie z naszych oboz贸w.
Zwerbowa艂e艣 ju偶 Phonga.
Nie wystarczy?
Nie. Potrzebuj臋 tuzina.
Podetn膮 ci gard艂o.
Nie, je艣li ich nakarmimy i op艂acimy. Tak jak nas.
Wygraj膮 to dla nas.
Obiecano mi tuzin Francuz贸w.
Czekamy od miesi膮ca.
Ani s艂owa wi臋cej o Vo Binh, jasne?
- Tissier nie 偶yje. - Rzuci艂e艣 granat?
Gdzie s膮 pozostali?
Chod藕.
- Gdzie? - Chod藕.
To Pingo毛t.
- Co jest? - Ma pijawk臋 na fiucie.
Zobaczmy.
Kurwa.
Mo偶esz i艣膰?
Nie odetn膮 mi go?
I tak go nie u偶ywasz.
Co z Phongiem?
Khiet nie chce go zabra膰 do matki.
Co z ni膮?
M贸wi, 偶e jest chora.
Jest jakie艣 偶arcie?
- Daleko ta wioska? - Kilkana艣cie kilometr贸w.
Czemu Khiet go nie we藕mie?
Widziano tam ludzi Vo Binha. Za du偶e ryzyko.
Vo Binh tam by艂?
Nie wiem.
Mog臋 wej艣膰?
Dlaczego?
- Jeste艣 z kim艣? - Nie, ale musisz mnie uprzedza膰.
Nie mo偶esz tu przychodzi膰. Nie wolno ci.
Musisz zap艂aci膰 panu.
Przyjd藕 dzisiaj do "Papugi".
Dzisiaj nie mog臋.
Wyje偶d偶amy do wioski.
To jutro.
Jutro mo偶e mnie tu nie by膰.
Nie we mnie...
Daj.
By艂e艣 u niej znowu?
U kogo?
Dziewczyny z 偶贸艂tym tygrysem. By艂e艣?
Tak.
No i?
No i co?
Co w niej wyj膮tkowego?
Nic.
Jasne. Masz to wypisane na twarzy.
Jest jak pijawka Pingo毛ta, tylko tego nie widzisz.
Po偶re ci臋 偶ywcem.
- Sko艅czy艂e艣? - Tak jak Phong.
To dziwka, czuj臋 to.
- Nudzisz. - Niech ci b臋dzie.
Wyrucha nas, zobaczysz. W dup臋.
Jak dziewczyn臋.
Wiadomo, kto to?
Nie.
Francuz.
Skurwysyny!
Gdzie Viet Minh trzyma swoich wi臋藕ni贸w?
Na drugim brzegu.
Niestety, szpitala ju偶 nie ma.
Gdzie go zabior膮?
W Bai jest chirurg, ale dla fiuta mo偶e by膰 za p贸藕no.
Pora jecha膰.
Panowie.
Jak wybierzesz wi臋藕ni贸w?
Poprosz臋 o najchudszych.
Zrobi膮 wszystko dla jedzenia.
Phong chce w nocy spotka膰 si臋 z matk膮.
Powiedzia艂e艣 Sirbonowi?
Nie, a co?
Lubicie sobie pogada膰.
O co ci chodzi?
Nie jestem g艂upi. Powiedzia艂e艣 mu o Vo Binhu.
Jaki艣 problem?
Phong nie powinien i艣膰 sam.
- To znaczy? - Musimy mu towarzyszy膰.
Jasne, Vo Binh czeka.
呕贸艂te Tygrysy, 艣miechu warte.
Jak ta twoja kurewka.
By艂em w Sajgonie. Jedna wielka impreza.
Czysta dekadencja.
Jakby Francuzi 艣wi臋towali zgliszcza, kt贸re zosta艂y z Europy.
Wr贸ci艂 pan, by mi to powiedzie膰?
Nie.
Nie.
By艂em w Chautemps w dniu masakry, tak jak pan.
Ale wyjecha艂em wcze艣niej.
Nale偶ymy do tej samej rodziny.
Rodziny ocalonych.
Czemu nic pan nie m贸wi艂?
Syndrom ocalonego.
Kiedy us艂ysza艂em pa艅sk膮 opowie艣膰 u dow贸dcy,
poczu艂em si臋 mniej samotny, mniej winny.
Winny czego?
Bycia 偶ywym.
Pan tego nie czuje?
Co pan tam robi艂?
Chcia艂em zobaczy膰 cz艂owieka, kt贸ry przej膮艂 kontrol臋 nad Delt膮.
Vo Binh Yena we w艂asnej osobie.
Zabi艂 mojego brata.
Naprawd臋?
Zabi艂 go?
Pozwoli艂 na to. To przecie偶 to samo.
Nie wydaje mi si臋.
Wiedzia艂 pan, co si臋 stanie.
Nie.
Vo Binh poradzi艂, 偶ebym poszed艂.
I poszed艂 pan, tak po prostu.
Tak, poszed艂em.
Poszed艂em. Co mia艂em zrobi膰? Zosta膰?
Po czyjej jest pan stronie?
Po niczyjej.
Mo偶e w艂a艣nie dlatego poszed艂em.
To nie jest moja wojna.
Kocham ten kraj i tych ludzi.
艢wietny z pana go艣膰, wszystkich pan kocha.
Nie.
Nie lubi艂em na przyk艂ad pa艅skiego brata.
Co panu zrobi艂 m贸j brat?
Porozmawiamy o tym innym razem.
My艣li pan, 偶e zn贸w si臋 spotkamy?
By艂 bliskim przyjacielem mojego syna.
My艣la艂em, 偶e ma na niego dobry wp艂yw.
Nie pr贸bowa艂 go odwie艣膰 od walki we Francji.
M贸j syn poszed艂 na 艣mier膰 z r膮k Niemiec.
Nie zmusi艂 go.
Nie.
Tylko go zach臋ci艂.
Ma pan racj臋.
Trzymanie si臋 mnie go nie przywr贸ci.
Istniej膮 wrogowie, wobec kt贸rych jeste艣my bezsilni.
Nie m贸wi臋 o Vo Binh Yenie.
M贸wi臋 o panu.
I pa艅skim wewn臋trznym wrogu.
Prosz臋 o siebie dba膰, a o mnie zapomnie膰.
Nie mog臋 panu pom贸c.
Kto to by艂?
Pisarz.
Co m贸wi艂?
Czego chcia艂?
Niczego.
Zna艂 mojego brata.
Wkurza mnie.
Nie podoba mi si臋.
Nikt ci si臋 nie podoba.
Wygl膮da jak diabe艂.
- Co? - Kurwa, Cavagna.
- Gdzie idziesz? - Spadaj.
Nie id藕 z Phongiem. Musimy mie膰 plan. Tam si臋 roi od snajper贸w i pu艂apek.
- Nie id臋. - Akurat. Szukasz Vo Binha.
- Zabierz r臋k臋. - Bo co?
To wszystko?
Bijesz jak dziewczyna.
Wystarczy ci?
Uspokoi艂e艣 si臋?
Nie s膮dzi艂am, 偶e wr贸cisz.
Dlaczego?
S膮 inne dziewczyny.
Nie jestem taki.
Tak.
Co "tak"?
Dzie艅 dobry.
Czego chcesz?
Przywita膰 si臋.
Nie widzisz, 偶e jemy?
Rozbierz si臋.
Taki mia艂am zamiar.
Nie dyskutuj.
To nie w porz膮dku.
Co?
To, jak m贸wisz.
A jak powinienem m贸wi膰?
M贸wi臋 tak, bo pieprzysz si臋 z 偶o艂nierzami.
Roz艂贸偶 nogi.
Rozk艂adanie n贸g to twoja praca.
Jak ci臋 bior膮 inni?
Na pieska? Tak lubi膮?
Czasami.
Nie masz tego do艣膰?
Na twoim miejscu bym mia艂.
Czemu nie przyznasz, 偶e mnie pami臋tasz?
Wyjd藕.
Dobrze.
Masz ogie艅?
Zachowaj je.
Nie spu艣ci艂e艣 si臋 w niej?
Nie lubi臋 resztek.
Co?
Co艣 nie tak?
Gdzie p贸jd膮?
Do tamtego budynku. Oczy艣cili艣my go.
- Kiedy przyjechali? - Dwie godziny temu.
Nie mogli艣cie da膰 mi zna膰?
Phong zdezerterowa艂.
- Powa偶nie? - Nie stawi艂 si臋 do apelu.
- To prawda? - Oczywi艣cie, 偶e tak.
Poszed艂 do matki.
Akurat.
To nie moja wina.
Nie by艂o mnie dwie godziny!
Nikt nic nie m贸wi.
Wali膰 was wszystkich.
LISTOPAD
Chc臋 pojecha膰 metrem.
Daj mi jednego.
Przesi膮艣膰 si臋 na stacji Nation.
Tylko tyle zrobisz?
Och, Cavagna.
Co "Cavagna"?
Cavagna m贸wi "wal si臋".
My艣lisz, 偶e mo偶esz odgrywa膰 szefa i nami pomiata膰?
Za kogo ty si臋 masz?
My艣lisz, 偶e masz d艂u偶szego fiuta?
To wracaj do domu.
"To wracaj do domu".
Akurat. Wiesz, 偶e to nie takie 艂atwe.
Kto艣 na ciebie czeka?
Czeka?
Na stacji Nation. Kto艣 czeka?
Nikt na mnie nie czeka. Wiesz o tym.
To dlaczego chcesz wr贸ci膰?
Ty nigdy nie my艣la艂e艣 o powrocie?
Ja nie chc臋 tu zgin膮膰.
To ci臋 gryzie, co?
Nie. Nie chc臋, 偶eby艣 zgin膮艂.
Czy偶by?
Oczywi艣cie. G艂upio si臋 pytasz.
Jeste艣my za m艂odzi na 艣mier膰.
Nie chcesz mie膰 dzieci?
Id藕 po rekrut贸w.
Nie s膮 gotowi.
Maj膮 ze mn膮 i艣膰.
Nie wytrzymaj膮.
- Z kim idziesz? - Z tob膮.
Nie. Jeste艣 sier偶antem.
A ty dow贸dc膮.
Dowodz臋 swoj膮 jednostk膮. Tob膮 nie mog臋.
- Khiet nie 偶yje. Dosta艂 kul臋 w serce. - Wiem.
- Trzeba by艂o poczeka膰 na nas. - Co?
Idiota. Trzeba by艂o zaatakowa膰 razem.
- Wiesz, kim jestem? - Chcia艂bym wiedzie膰.
Policzymy si臋 potem.
Jak chcesz.
No to teraz.
Nie.
- Co to znaczy? - Nie rozumiem.
Vo Binh?
- Co? - Nie ma nic o nim?
Nie wiem.
- No i? - Jest zakodowane.
Nie obijajcie si臋. Oczy艣膰cie wiosk臋 i do艂膮czcie.
- Ludzie maj膮 sraczk臋. - Ja te偶.
S膮 na serio chorzy. Kiedy si臋 wycofujemy?
Nie wycofujemy si臋.
W co ty grasz? Nie takie mamy rozkazy.
Zostajemy.
Kurwa, Tassen...
Wr贸膰 z Maussierem, je艣li chcesz.
Dupek z ciebie.
Ja te偶 tego chc臋.
Czego?
Mie膰 dzieci.
To ma zwi膮zek z tym, 偶e si臋 wysra艂e艣?
呕eby mie膰 dzieci, trzeba kocha膰 kobiet臋.
Kiedy to si臋 sko艅czy, tak b臋dzie.
Jasne.
Nie ma wi臋cej serum?
Maussier je zabra艂.
Tylko opium wyleczy sraczk臋.
Masz je?
Masz czy nie?
Daj mi. Niczego nie czuj臋.
S艂yszycie?
Co?
Wszystko ucich艂o.
Odpr臋偶 si臋. Pomy艣l o czym艣 innym.
O metrze?
Daj spok贸j.
Ca艂kiem odlecia艂.
Kurwa, zaczyna uderza膰.
To ty?
Chod藕.
Chod藕.
Nigdy si臋 nie rozstaniemy.
Nigdy.
O rany.
Szukajcie wsz臋dzie!
T艂umacz, Dao!
Ruszcie dup臋!
Tam ich znale藕li艣my.
Ty strzela艂e艣? Czy on?
Mieszka sam z c贸rk膮.
Ma ma艂e dziecko w tym wieku?
To jego?
Trzymaj.
Gdzie s膮 inni?
Nie wie. Nie chce umiera膰.
Ach tak?
Kurwa, to si臋 musi sko艅czy膰.
Nie, to takie przyjemne.
Tunel.
Ilu ich tam jest?
Trzech.
- Wrzuci膰 tam granat? - Chc臋 ich mie膰 偶ywych.
Nie zmie艣cimy si臋. Za ma艂y.
To mysia dziura.
Jebana mysia dziura!
Co to, kurwa?
Ile wyj艣膰 ma ten tunel?
Wiemy, kto strzela艂?
Ja.
Dobrze. Jeste艣 odwa偶ny.
Zabierz reszt臋.
Ty nie idziesz.
Sk膮d masz karabin?
Znasz Vo Binha?
By艂 tutaj?
On si臋 nie chowa. Jest wsz臋dzie.
Pewnie.
Ale zdobycz. Dwoje dzieci i 艣lepa.
- 艢lepa? - To moja siostra.
Potrzebuj臋 takich 偶o艂nierzy.
No i m贸wisz po francusku.
Chod藕 z nami, to jej nie tkniemy.
Nie jestem zdrajc膮, jak on.
Co on powiedzia艂?
Gdzie 艣lepa?
Powiedz Vo Binhowi, 偶e nazywam si臋 Robert Tassen
i nigdy mu nie odpuszcz臋.
Tassen. Zrozumia艂e艣?
Vo Binha zabito miesi膮c temu.
Zasztyletowa艂 go jeden ze swoich.
Powiniene艣 si臋 cieszy膰.
To od Maussiera.
Dotyczy ciebie.
Pisze, 偶e go obrazi艂e艣.
To prawda.
I 偶e jeste艣 z艂ym Francuzem.
Za 艂agodnym dla tubylc贸w.
Co czyni Francuza dobrym?
Trzymanie z okupantem?
Co mam zrobi膰 z tym raportem?
Maussier jest dziwny.
Mo偶e zaszkodzi膰.
Nie odpowiadasz ju偶 przed nim.
Co to znaczy?
Masz woln膮 r臋k臋. R贸b, co chcesz ze swoimi 偶贸艂tkami.
Zreszt膮 i tak ju偶 robisz.
Nigdy nie b臋d臋 taka, jak chcesz.
Zawsze b臋d膮 inni m臋偶czy藕ni.
Jestem taki jak oni?
Nie.
Oni nie sprawiaj膮 k艂opot贸w.
Chod藕.
Widzia艂em w d偶ungli spadaj膮c膮 gwiazd臋.
Eksplodowa艂a.
To nie by艂a gwiazda.
To wojna.
Jeste艣 z nimi?
Jestem wolna.
Prawie go dorwa艂em.
- Kogo? - Vo Binha.
Nie powiniene艣 go zabija膰.
To bohater.
Bohater?
Tak. Jest wolno艣ci膮.
Mam do艣膰 bycia ostatnim.
Nie jestem niczyj膮 dziewczyn膮.
Zap艂ac臋.
Masz za ma艂o pieni臋dzy.
Zale偶y ci tylko na pieni膮dzach?
Masz swoje pieni膮dze.
Zadowolona?
Nie chc臋 ich.
Wi臋c mam ci臋 pieprzy膰 za darmo?
- Id藕 sobie. - Zap艂aci艂em.
Mog臋 ci臋 pieprzy膰?
Zejd藕 mi z oczu.
B臋d臋 ci臋 pieprzy膰.
Zostaw mnie!
Przesta艅!
Nie kocham ci臋!
Powt贸rz to.
Powt贸rz to.
- Ju偶! - Nie kocham ci臋.
I nigdy nie b臋d臋!
- Powiedz, 偶e mnie nienawidzisz! - Nienawidz臋 ci臋!
GRUDZIE艃
Nudno tu ostatnio, nie s膮dzisz?
Tak.
Id臋 dzi艣 do "Papugi". Chcesz i艣膰?
Nie.
S艂ysza艂e艣, co u Pingo毛ta?
Odci臋li mu.
To trzeci szkic tego rozdzia艂u. Chyba go wyrzuc臋.
Powinienem panu podzi臋kowa膰.
Dobrze, 偶e pan wpad艂, bo tak si臋 sk艂ada,
偶e mam ma艂o towarzystwa.
W ka偶dym razie...
mam koniak.
No i?
Czemu zawdzi臋czam ten zaszczyt?
Niczemu. By艂em w okolicy.
I pomy艣la艂 pan...
"Mo偶e wpadn臋, by przeprosi膰"? Tak?
Przeprosi膰 za co?
Za nazwanie mnie tch贸rzem.
Nigdy tak nie powiedzia艂em.
Pomy艣la艂 pan na tyle g艂o艣no, 偶e us艂ysza艂em.
My艣li pan, 偶e jestem po z艂ej stronie?
B臋dzie lepiej, jak sobie p贸jd臋.
Nie przeby艂 pan takiej drogi, by teraz sobie i艣膰.
Wyje偶d偶am jutro na misj臋.
Faktycznie.
No to co chcia艂 mi pan powiedzie膰?
Prosz臋 si臋 nie spieszy膰.
Samo przyjdzie.
Czas decyduje za nas.
Zawsze ma ostatnie s艂owo.
Chodzi o dziewczyn臋.
Jest dziwk膮 w "Papudze".
Ma pan co艣 przeciwko prostytutkom?
Nie.
To sk膮d taka mina? Ma pan szcz臋艣cie.
Nie mog臋 przesta膰 o niej my艣le膰.
Obie rzeczy si臋 mieszaj膮.
Sprawia, 偶e zapomina pan o zem艣cie?
Tak.
Mi艂o艣膰 zajmuje miejsce.
Nie to w艂a艣ciwe.
Gdzie pan chce umie艣ci膰 swoj膮 zemst臋?
Nie jest pan jedyny. Ludzie si臋 zakochuj膮.
W prostytutce?
Co to zmienia?
Mi艂o艣膰 jest cudowna.
Cudowne jest to, 偶e pieprz膮 j膮 偶o艂nierze?
Nie ma co rozmawia膰. Jest pan pijany.
Jak si臋 nauczy膰 kocha膰 sw贸j b贸l?
S艂ucham?
"Kocha膰 to znaczy nie zna膰 b贸lu,
albo kocha膰 nawet b贸l".
Brzmi znajomo?
Co pan sobie my艣li?
呕e kocham sw贸j b贸l?
Codziennie pr贸buj臋 co艣 z nim zrobi膰.
M贸wi臋 do niego.
Prosz臋, by ust膮pi艂.
Ale nigdy si臋 go nie pozb臋d臋.
Musz臋 z nim 偶y膰.
- Nie, dzi臋kuj臋. - Nie ma pan wyboru.
Obaj jeste艣my ocalonymi.
By膰 mo偶e w艂a艣nie ocalenie jest najciekawsze.
Jest naraz przera偶aj膮ce i ogromne.
Nic nie jest nam dane.
Musimy szuka膰.
Ja nie znajd臋.
Jak ona ma na imi臋?
To dziennikarze. Pisz膮 reporta偶.
Kapral Tassen. Uparty jak osio艂.
- S茅n茅chal, gazeta Paris Match. - Dzie艅 dobry.
Kuskaz, m贸j fotograf.
By艂 na zewn膮trz.
Pyta艂 o ciebie.
Poka偶 mu.
M贸wi, 偶e zrobi艂 to Vo Binh.
Wie, gdzie on jest.
Jak si臋 tu dosta艂?
Przyprowadzili go.
Sirbon wie?
Nie.
Nie m贸w mu.
Zajm臋 si臋 tym.
呕adnych zdj臋膰.
No to co? Jedziemy?
Oddaj mi rolk臋.
- Co jest? - Zakazuje zdj臋膰.
Rolka.
- To ich praca. - Zamknij si臋.
Dasz mi czy sam mam zabra膰?
Cavagna jeszcze nie wr贸ci艂?
Nie.
- Znasz Hoang Ty? - To za g贸rami.
Co my艣lisz o tym dziecku?
Vo Binh jest okrutny. By艂by do tego zdolny.
My艣lisz, 偶e to pu艂apka?
Tak.
Chcesz zagra膰?
Nie, musz臋 si臋 przewietrzy膰.
Widzia艂e艣 Cavagn臋?
By艂 tu wcze艣niej.
Kiedy wyszed艂?
Poszed艂 chyba z dziewczyn膮.
Napijesz si臋?
Nie.
- Jest Ma茂? - Nie, ale mamy inne dziewczyny.
Wyno艣 si臋.
Hej, 偶o艂nierzu.
Chcesz zapali膰?
Chod藕.
Tassen.
Usi膮d藕. Kr臋ci mi si臋 w g艂owie.
Powoli.
Powoli.
No i?
Co?
Pieprzy艂e艣 Ma茂?
Cholera, Robert.
Tak czy nie?
Nie.
K艂amiesz.
W porz膮dku.
No to pieprzy艂em.
Zadowolony?
Nie udawaj, 偶e jej nie pieprzy艂e艣, przyznaj膮c si臋 na niby.
Zamknij si臋.
Jutro idziemy do Hoang Ty.
Tak.
Bardzo dobrze.
Pogrzebiemy wszystkie odci臋te g艂owy.
Fiuty te偶.
Obrzydliwe.
Dorwiemy go.
Co jest nie tak z t膮 fajk膮?
Hoang Ty...
Brakuje nam tylko Hoang Ty.
Robert!
Wyje偶d偶am.
Jutro.
Kiedy wr贸cisz?
Nie wr贸c臋.
Co si臋 dzieje?
Poczekaj.
Musz臋 z nim porozmawia膰.
Musimy si臋 zatrzyma膰. Ch艂opak nie daje rady.
Hej, Robert!
Nienawidz臋 ci臋, kurwa.
Na pewno chcesz si臋 w to pakowa膰?
Sto metr贸w st膮d s膮 艣lady st贸p.
Dw贸ch m臋偶czyzn.
Daj mu granat.
Poczekaj.
Przesta艂e艣 si臋 d膮sa膰?
Nie d膮sam si臋.
Nie pieprzy艂em twojej Wietnamki.
Nawet bym nie chcia艂.
Naprawd臋 nie rozumiesz, co?
Wol臋 facet贸w, ty dupku.
Jestem peda艂em.
Ci膮gn臋 druta.
- Co jest? - Jebany w膮偶.
Wszystko gra?
Uk膮si艂 mnie.
Kurwa. Poka偶.
Kurwa.
To takie g艂upie!
Nie zostawiaj mnie. Zosta艅.
Cholera, metro...
Zgubi艂bym si臋.
Nigdy nie by艂em w Pary偶u.
Zosta艂y tylko 偶贸艂tki.
I ja.
Nie, ty jeste艣 jednym z nas.
Dzieciak znikn膮艂.
Co teraz?
Idziemy mimo to?
Nie ma ju偶 艣wiec?
Zaczekaj.
Mog臋 przeczyta膰 ci fragment?
"Po obronie pracy
ojciec postanowi艂 odpocz膮膰 z dala od Pary偶a.
Najpierw my艣la艂 o Bordeaux,
ale pobyt w ko艂ysce handlu czarnymi niewolnikami
by艂 dla niego nie do przyj臋cia.
Postawi艂 wi臋c na mniej oczywiste miejsce: Lille.
To by艂 dobry wyb贸r, bo w stolicy Flandrii
pozna艂 moj膮 matk臋.
To spotkanie zapocz膮tkowa艂o trwaj膮cy 50 lat romans.
Tylko 偶a艂oba mog艂a przerwa膰 t臋 mi艂o艣膰.
I sko艅czy艂a si臋 w艂a艣nie tu, w Indochinach.
Lata p贸藕niej tam te偶 spotka艂em
kobiet臋, w kt贸rej si臋 zakocha艂em.
Kobiet臋, kt贸ra zmar艂a w wieku 50 lat,
daj膮c mi wcze艣niej syna,
kt贸ry straci艂 偶ycie w wieku 25 lat".
呕a艂oba jest dziwnym uczuciem.
Czasem wydaje si臋 nam, 偶e nas opu艣ci艂a, ale nie...
Wci膮偶 tam jest,
zro艣ni臋ta z naszym gniewem.
Id藕 spa膰.
Prowadzenie szpitala w Hanoi to zupe艂nie inna rzecz.
Zna pan profesora Grameta z Rouen?
Opowiada艂 mi o niemych pacjentach,
kt贸rzy nagle...
odzyskali mow臋.
Je艣li Ma茂 nie chce m贸wi膰,
nikt tutaj j膮 nie zmusi.
Nie sugeruj臋 偶adnej formy nacisku.
Afazja o pod艂o偶u traumatycznym jest powa偶na.
Zmuszanie jest okropnym pomys艂em.
Pozwoli pani, 偶e o co艣 spytam?
Nie oczekuj臋 odpowiedzi teraz, ale prosz臋 si臋 zastanowi膰.
Czy kiedykolwiek by艂oby mo偶liwe...
Nie ma po艣piechu,
ale mimo to...
Czy kiedykolwiek by艂oby mo偶liwe...
偶ebym poprosi艂 pani膮 o r臋k臋?
Do zobaczenia.
Bezpiecznej podr贸偶y.
T艂umaczenie: Marzena Falkowska
Napisy TITRAFILM
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.