Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Pięć minut w powietrzu. Kontakt wzrokowy z terrorystą.
Co się stało? Jesteś ranny?
Gnój postrzelił mnie w nogę.
Możesz oddychać?
Skurwysyn, zniszczył mi karierę.
- Będzie dobrze. - Gówno prawda.
- Zabieramy go do szpitala. - Nosze!
Nic mi nie jest.
Trzeba go zabrać.
Nic mi nie jest. Daj mi gumę.
- Co jest? - Dobrze.
- Gdzie go trafili? - Tutaj.
- Na pewno? - Tak.
- Gdzie? - To samo miejsce, co poprzednio.
Musimy tam natychmiast wracać.
Jedź do szpitala, potem do domu.
Co?!
Wykonałeś zadanie. Jedź do domu.
Kurwa mać!
Jesteście ranni? Idziecie ze mną.
Steve, oddaj auto. Chodźcie.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
[ARABSKI] [Co z nim?]
[Będziemy wiedzieć po operacji.]
[Co robisz? Zabieram go na blok.]
[Operuj tutaj.]
[Czy to wygląda jak sala operacyjna?]
[Ryzykujesz jego życie.]
[To Pantera. Przeżyje.]
To silniejsze ode mnie, Gali.
[Niech Bóg zachowa mnie od Szatana,]
[w imię miłosiernego Allaha...]
[Drogi synu, moje serce pękło.]
[Powitaj ode mnie ojca.]
[- Moje kondolencje.] [- Dziękuję.]
[Złamali mi serce...]
[Co robisz? Nie będzie mógł oddychać.]
[Musimy go zabrać.]
[Wróć za godzinę.]
[Powiedz, jeśli czegoś potrzebujesz.]
[Nie zabierajcie go, zostawcie mi syna...]
SAINT BERNARD
SAINT BERNARD
- Martwiłam się o ciebie. - Dlaczego?
Nie wiem. Ty mi powiedz.
Najniebezpieczniejszą rzeczą w moim życiu jesteś ty.
Założyliśmy się o 50 szekli, że zdejmiesz koszulkę.
Spokojnie.
Spadaj, cioto. Co nam zrobisz?
No?
Boaz, przestań!
Boaz, dość.
Dupek!
Zaczekaj. Stempel, żebyś mógł wrócić.
SZPITAL RAFIDIA, NABLUS
[Kula przeszła na wylot. Szczęśliwie żadnych złamanych kości.]
[Ale stracił dużo krwi.]
[- Wymaga kolejnej operacji?] [- Niekoniecznie.]
[Dobrze, bo dziś muszę go stąd zabrać.]
[Nie rozumiesz. Jeśli go zabierzesz, umrze.]
[Potrzebuje antybiotyków, krwi...]
[No i rehabilitacji.]
[Jeśli stąd nie wyjdzie,]
[nie będzie miał go kto rehabilitować.]
[Jeśli zabierzesz go w tym stanie, odwalisz robotę za nich.]
[Więc zajmij się nim, ale nie tutaj.]
[- Wszystko załatwimy.] [- Musi być hospitalizowany]
[jeszcze przez tydzień.]
[Przepraszam, wracam do pacjentów.]
Ładna.
Bardzo ładna.
- Co to? - Kabalistyczny symbol życia.
Znasz się na kabale?
- Co robisz jutro? - Odpoczywam.
A może pojedziemy do Berlina?
Brzmi wspaniale, ale nie mogę.
- Dlaczego? - Muszę iść do pracy.
- Weź wolne. - To tak nie działa.
To znaczy?
Gdzie pracujesz?
W Ministerstwie Obrony.
Co tam robisz?
Nie oddam ci go, jeśli nie powiesz.
- Nie? - Nie.
Pracuję z Arabami.
- Mówisz po arabsku? - Tak.
Powiedz coś.
Co to znaczy?
Wszystko, co widziałem, zanim zobaczyłem ciebie,
było stratą czasu.
Ładne.
[Sheikh Awdallah tu jest.]
[Proszę wejść.]
[Pokój z tobą.]
[Fatiha, wszyscy.]
[„Prowadź nas drogą prostą,]
[drogą obdarzonych dobrodziejstwami”.]
[„Nie myślcie o męczennikach, jak o zmarłych,]
[bo oni żyją, by służyć Bogu”.]
[Wszechmocna Boża sprawiedliwość.]
[Bóg zlituje się nad nim. Da ci siłę i cierpliwość.]
[Widzisz, dziecko, ile osób przyszło na pogrzeb?]
[Oddają hołd szahidowi i tobie, jego żonie.]
[Nie chcę być żoną szahida.]
[Nie chcę żyć.]
[Nie mów tak.]
[Prorok nakazał kobietom]
[wypełniać obowiązek dżihadu]
[poprzez rodzenie dzieci,]
[indoktrynowanie ich i zachowanie świętości domu.]
[Twój dżihad to założenie rodziny.]
[Już tego nie zrobię.]
[Tak czy inaczej,]
[z czasem poczujesz się lepiej.]
[Czas jest od nas mądrzejszy.]
[Jesteś młoda. Wyjdziesz za mąż i urodzisz dzieci.]
[Nie!]
[Możecie go zabrać.]
[Amal, moje dziecko, uwierz w Allaha]
[i bądź odpowiedzialna.]
[Dokładnie wiem, jaką drogę wybrał dla mnie Allah.]
[Jak to się stało?]
[Powiem ci, ale nikomu ani słowa, dobrze?]
[Oczywiście. Tajemnica lekarska.]
[- Tylko między nami? - Naturalnie.]
[Jestem Spidermanem.]
[Kim?]
[Tylko mnie nie wydaj.]
[Bracie!]
[- To mój brat.] - Jestem Ali.
[Jestem Spidermanem.]
[On mi nie wierzy.]
Co z nim?
Jest otumaniony po morfinie.
Niedługo przyjdzie do siebie.
Dzięki.
[- To dobry Arab...] [- Jestem Ali.]
- Miło mi. - Dobry Arab.
- Trzymaj się, Eli. - To było niemiłe.
Dzięki.
[Co słychać, kolego?]
- Odcięli mi nogę? - Nie.
- Nie czuję jej. - Bo dostałeś morfinę.
Tu ją masz, widzisz?
Bracie...
- Chcę cię prosić o przebaczenie. - Za co?
A jak myślisz?
Żartujesz? Powinienem ci dziękować.
Pogadamy, gdy nie będziesz naćpany.
Dzięki tobie pojąłem, co zrobić z życiem.
Dzięki tobie odchodzę z jednostki.
O czym ty mówisz? Niedługo wrócisz.
Allah przesłał mi tę kulę z pocałunkiem.
Mam szansę uwolnić się od tego gówna.
Teraz tak myślisz. Wkrótce zatęsknisz.
Nie jestem taki jak ty.
Będę zwykłym obywatelem i zacznę żyć.
[- Herbata jest słodka.] [- Dodałam trochę cukru.]
[Od dziecka wiedziałam, że wyjdę za Bashira.]
[Wiedzieli to wszyscy dokoła.]
[Moja rodzina, jego rodzina.]
[- Tylko nie on.] [- Oni zawsze dowiadują się ostatni.]
[Chcieliśmy jechać do Londynu.]
[Miałam studiować stosunki międzynarodowe,]
[on chciał handlować diamentami.]
[Zniweczone marzenia.]
]Spójrz na nas. Dwie wdowy, towarzyszki w cierpieniu.]
[Jak śmiesz?]
[Możesz siebie oszukiwać, ale nigdy nas nie porównuj.]
[- O czym ty mówisz?] [- Wiem, że twój mąż żyje.]
[- Kochanie, wiem, że cierpisz...] [- Nie jestem głupia.]
[Wiem, że żyje, i chcę z nim porozmawiać.]
[Abu Ahmad nie żyje. Tysiące ludzi było na pogrzebie, ty też.]
[Posłuchaj mnie, Um Ahmad, wdowo.]
[Chcę mówić z Abu Ahmadem!]
[Jak twój najstarszy syn zamierza pomścić młodszego brata?]
[Wiesz przecież, że Abu Ahmad zginął ponad rok temu.]
[Wiem, że żyje.]
[Wczoraj dał Bashirowi te pieniądze.]
[- Mylisz się.] [- Widziałam to w jego oczach.]
[Chciał powiedzieć, że ma pieniądze od brata.]
[A na ślubie Żydzi szukali Abu Ahmada.]
[Dlatego Bashir zginął.]
[Nie wiem, skąd miał te pieniądze!]
[Jesteś dla mnie jak matka! Nie traktuj mnie jak idiotki.]
[Amal! Spokojnie. Usiądź.]
[Czy Abu Ahmad planuje zemstę, czy ja mam to zrobić?]
[Moja droga...]
[Nie mieszaj się w to.]
[Jeśli ci na mnie zależy, zorganizuj spotkanie.]
[Amal, kochanie, Abu Ahmad nie żyje.]
[Ta rodzina wiele wycierpiała. Nie rób nic,]
[czego będziesz żałować. Jesteś młoda.]
[Nie zgodziłabym się żyć jak ty. Ledwie widując męża.]
[Marnujecie sobie życie.]
[Dzień dobry.]
[- Mam spotkanie z Walidem Al-Abedem.] [- Zapraszam.]
[Dziękuję.]
[Moje kondolencje.]
[Przejdźmy tam.]
[Napijesz się czegoś?]
[Sok z cytryny.]
[Proszę.]
[Gdzie jest Pantera?]
[Abu Ahmad nie żyje. Ale ja mogę ci pomóc.]
[- Nie ma o czym mówić.] [- Zadzwoniłaś do mnie.]
[Zasługujesz na rekompensatę. Dostaniesz.]
[Nie chcę pieniędzy.]
[Pragnę zemsty.]
[Chcę być szahidem.]
[Przemawia przez ciebie ból,]
[ale teraz musisz zachować czysty umysł.]
[Wiem, że Abu Ahmad chce pomścić Bashira.]
[Zapomnij o nim i o zemście.]
[To tak nie działa.]
[Bo zwrócę się do Saraya.]
[Na pewno się zgodzą.]
[Nie będą współpracować z wdową po Panterze.]
[Nie bądź taki pewny.]
[Czy wiesz, co pas szahida robi z ciałem?]
[Rozrywa na milion kawałków.]
[Nie wiem, kim jesteś,]
[ale powiedz Panterze, że jeśli mnie nie przyjmie,]
[wezmę nóż, pójdę do punktu kontroli i zabiję tylu żołnierzy, ilu zdołam.]
[- Amal, posłuchaj...] [- Dość. Nie pomagasz mi.]
[Amal, proszę. Z nikim nie rozmawiaj!]
[Zobaczę, co da się zrobić.]
[Na co się gapicie?]
[Spokojnie. Pomogę ci.]
[Lepiej się czujesz?]
[Coś słodkiego. Czekolada.]
[Nie możesz.]
[Nie wolno ci nic jeść, jesteś po operacji.]
[Zwilżę ci usta.]
[Kawałek czekolady.]
[Dobrze, tylko jeden.]
[Powoli.]
[Czy na weselu ktoś został ranny?]
[- Mama, dzieci, Nassrin?] [- Nic im nie jest.]
[Więc co?]
[Mów!]
[Weszła jednostka specjalna.]
[Amjad i Abu Khalil chcieli ich zatrzymać.]
[Amjad zginął, niech Bóg się nad nim zlituje.]
[Potem próbował ich zatrzymać Bashir...]
[Postrzelili go.]
[Zginął jak szahid.]
[Niech Bóg się nad nim zlituje.]
[Nie powinniśmy się cieszyć, że zginął jak szahid?]
- Nurit, jest weekend. Nie masz życia? - Która godzina?
Ode mnie dostajesz piątkę.
I tak nigdy nie pójdziesz w teren.
Zobaczymy.
Moreno, mogę ci zająć dwie minuty?
Jasne.
- Papierosa? - Rzuciłem półtora roku temu.
Dlaczego kazałeś mi iść do domu?
- Doron, daj spokój... - Muszę go wykończyć.
Nie wracasz.
Poprosiłem cię raz, ale na tym koniec.
Nie mogę spać. Całe ciało mnie swędzi.
Sukinsynu, wiedziałeś, że tak będzie.
Nieważne, czy wiedziałem. Chęci i możliwości to dwie różne rzeczy.
O co chodzi?
Nie posłuchałeś rozkazu i nie wyszedłeś.
A potem, przykro mi, spanikowałeś.
Dlaczego zaatakowałeś Abu Khalefa?
Popełniłem błąd, ściągając cię z powrotem.
Manipulujesz mną? Masz mnie za dziecko?
Było mi dobrze w domu, zanim się pojawiłeś.
W porządku.
Złapiesz Abu Ahmada i koniec.
Żadnych pytań, samodzielnych decyzji, wymówek.
Już nie jest jak dawniej. Słuchasz rozkazów.
- Doron... - Zgoda.
- Słuchasz rozkazów. - Jak chcesz.
Poza tym...
Wróciłeś, bo nie byłeś szczęśliwy w domu.
O tej porze?
Mam coś do zrobienia. Zaraz przyjdę.
Czy w razie pożaru dostaniemy odszkodowanie?
Pożaru?
Gdyby to miejsce się spaliło.
Gdyby w winnicę uderzył piorun i stanęłaby w płomieniach?
Albo gdyby skręt trafił w kanister z benzyną.
Doron, wyjedźmy gdzieś.
Na wakacje?
Nie na wakacje.
Na dobre.
Pamiętasz, co planowaliśmy, gdy skończyłeś służbę?
Mieliśmy być wolni.
Podróżować...
Dzieci miały się uczyć języków.
Nocami mieliśmy rozbijać obóz
i tańczyć.
Ucieknijmy.
Zanim będzie za późno.
Zainwestowaliśmy w to miejsce 1,5 miliona szekli.
Jasna cholera!
Dawaj, Pinto.
Tak!
Tak!
Teraz ty, Nurit.
Tak!
[Walid: Będę o ciebie dbał. Dostaniesz, czego chcesz.]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.