Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
NETFLIX - SERIAL ORYGINALNY
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
J-BAK LETNIA GALA
Witajcie.
Nie będę was zanudzał nudnymi wywodami
o niesamowitym roku sukcesów
J-Bak Investments ukoronowanym
awansem do pierwszej piątki światowych spółek inwestycyjnych.
Jesteście tu pewnie,
bo wiecie, że dbamy o wasze pieniądze.
Mam rację?
Kocham forsę!
Będę z wami szczery.
Po tym, co spotkało mnie i moją rodzinę,
najprościej byłoby się poddać.
Wiele o tym myślałem.
Czytałem artykuły. Prawdziwe i nie.
Nie będę kłamał.
Cierpiałem.
Zwłaszcza z powodu siostry.
Przyznaję, że miałem ochotę uciec, żeby wszyscy zapomnieli nazwisko Bak.
Ale potem...
pomyślałem o nim...
o moim ojcu.
To on wygłaszał te mowy.
Był w tym dobry.
Pamiętasz, co mówił w 2008, Tae?
Czuliśmy wtedy, jakby kryzys był najlepszą rzeczą, jaka nas spotkała.
Ojciec wzbudzał poczucie pewności.
Wszyscy mu wierzyli i ufali.
Wiedzieli, że należą do rodziny...
i że zawsze mogą na niego liczyć.
Z tym Bak wszystkim się kojarzył.
I dlatego właśnie wróciłem.
Chcę, by znowu tak było.
Uwierzcie mi.
Zaufajcie.
A obiecuję...
nie zawiodę was.
Dobrej zabawy.
Jestem za.
Czekaj.
Zastanówmy się.
Myślałam, że chodzi o to, by się przyznał.
Zmiana planu.
Zaczekaj.
To detektyw Mun.
Pilnuj wyjścia.
Proszę zrobić przejście.
- Mun dał radę. - Aresztuje go.
Czasem prawo zwycięża.
Zawsze wiedziałem, że jest w porządku.
Panie Bak.
Panie Bak?
Widzi pan tych ludzi?
Są z wydziału oszustw giełdowych.
A to nakaz.
Pójdzie pan dobrowolnie czy mam założyć panu kajdanki
na oczach wszystkich gości
i reporterów?
To nie będzie potrzebne. Pójdę z panem.
Świetnie. Idziemy.
Ratunku! To moja siostra!
Zabił Muna.
- Zastrzelił go? - Mun nie żyje.
- Co teraz? - Dorwiemy skurwiela.
To ona. Naprawdę.
Zabić ją!
Gdzie on jest?
W drodze do garażu.
Podjeżdżają po niego.
Tędy do wyjścia.
To zawodowcy.
Rozdzielą się, by nas otoczyć.
Zaczniemy od tego małego.
- Czemu? - Nie zerknął na broń.
Tacy są najgorsi.
Mam pomysł.
Odwróć uwagę dużego, wyjdź na czysty strzał.
Lepiej pójść w lewo, odciągnąć dużego
i wjechać w małego pickupem.
Powtarzam, mam pomysł.
Na ziemię!
Co robisz?
To był ten pomysł? Wychylić się?
Nie, walnąć w bak.
Auta wybuchają tylko w filmach.
Wiem.
Mogę?
Podłoga w garażu opada w tę stronę.
To było bombowe.
Cholera.
Nie tak szybko.
Kurtyna w dół.
Psiakrew.
Cholera.
Tu Joong-Ki Bak. Otwórz pieprzoną bramę!
Chętnie Dzio-Bak, ale najpierw zrób coś dla mnie.
Co?
Przyznaj, że wrobiłeś siostrę i zabiłeś ojca,
to otworzę.
Kto mówi, do cholery?
Kim jesteśmy?
Sprawiedliwością, dupku.
- I... - ...dorwiemy cię.
Tekst z Korzeni zła. Super film.
Dzięki, Bug.
Grałem w lepszych, ale ma parę dobrych kwestii.
Szlag.
Cholera.
Pomóżcie.
Jestem.
- Daj obraz. - Robi się.
Jesteśmy w sieci.
Zatrzymaliśmy go na czerwonym.
Niemożliwe.
Moja siostra to Terminator.
Dalej, kurwa!
Szlag.
Kurwa!
Odczep się!
Zaraz będzie policja.
Jest gorąco.
Będzie goręcej.
Gliny odcinają dzielnicę.
Blokują ulicę.
Szlag.
Szlag.
Z drogi!
Kurwa! Dawaj!
Jak go zatrzymać?
Potrzebna broń.
Cholera.
Sun.
Ratuj mnie, proszę. Błagam.
Moja firma...
i moja reputacja są nic nie warte bez mojej córki.
Zabiłeś go.
Chciał powiedzieć w sądzie prawdę.
Zabiłeś naszego ojca.
Byłem gdzie indziej.
Wiem, dlaczego to zrobiłeś. Zapłacisz za to.
Przysięgam.
Kim jestem?
Mam wroga.
I będę walczyć, dopóki nie zginie
on lub ja.
Kazał powiedzieć, że nie należy do wybaczających.
Masz serce pisklęcia.
Proszę cię, Sun.
Zajmij się bratem.
Zrób to dla mnie.
Kim jestem?
Błagam, przestań.
Przyznam się.
Powiem im, co tylko chcesz.
Proszę cię, Sun.
Nie jesteś zabójcą. Nie jesteś jak ja.
Jestem twoim bratem.
Byłeś moim bratem.
Widzieliście to co ja?
Tak.
Kto to był?
Tae Park. Polityk.
Jasne.
Co robimy?
Jeśli wróci do więzienia...
Zabiją ją.
Nie wróci.
Czego potrzebujemy?
Masz dostęp do nadzoru świateł?
Mówiłam ci, że jestem ogólnie „dostępna”.
- Mapa miasta. - Jest.
Co jeszcze?
- Zajebiste... - ...skrzyżowanie.
Robi się. Zajebiste skrzyżowanie.
- Bug? - Prawie.
Jesteś tego pewien?
Te wozy są jak sejfy.
Będzie dobrze.
- Wyłącznik gotowy? - Jest.
Dziesięć.
Osiem.
Cztery,
trzy,
dwa, jeden!
Trzymaj się.
Metro.
Dwie przecznice stąd jest stacja.
Nie zdążymy.
Pomóż nam. Proszę.
Proszę, pomóż.
Riley Blue.
Wiedziałem, że zawołasz.
Puck?
Wskakuj.
Przytul się.
Nie wiem jak ty, ale jestem wykończona.
Przez parę ostatnich dni było ostro.
Ślub Teagan, zamieszki na wiecu,
a teraz ten pościg.
Nie ma czasu na nudę.
Tak teraz będziemy żyć? To nasza nowa norma?
Mogło być gorzej.
Pasuje ci?
Co masz na myśli?
Nie pisałaś się na to wszystko.
Ty też nie.
Ale ja nie mam wyboru.
Słyszę te głosy, chcę czy nie.
To prawda.
Chociaż jak się zastanowić,
też chyba nie miałam wyboru,
gdy pewna okularnica weszła do księgarni City Lights,
a ja usłyszałam głos: „Rób co chcesz,
ale nie puść jej, póki ci nie da swego numeru”.
Co jest?
Posłuchaj.
Co dzień musimy pogodzić się z tym samym regulaminem życia.
Spotyka nas codzienność.
Raz jest dobrze, a raz źle.
Nie mamy wpływu na to, co się dzieje, ale jak na to zareagujemy.
Wiele myślałam o wszystkim,
co nam się przydarzyło przez ten rok.
Nie będę kłamać,
bywało strasznie,
ale też niewiarygodnie ekscytująco.
Było wkurzająco,
pouczająco,
dezorientująco
i zawsze nieprzewidywalnie.
Jednak...
nie było dnia,
bym nie słyszała tego samego głosu:
„Rób co chcesz,
ale nie daj jej odejść”.
Nomi Marks...
poślubisz mnie?
O Boże.
- Boże, nie wierzę. - Co takiego?
Amanito Caplan...
poślubisz mnie?
Oczy-kurwa-wiście.
A ty?
Na całe życie.
Co za zapach.
Na czczo świata nie zmienisz.
Co? Wszystko dobrze?
Tak, mamo.
W zeszłym roku
słyszałem, co zrobiłeś i czułem, że należysz do nas.
Ale potem zgłosiłeś się do wyborów.
Więc albo zwariowałeś, albo polujesz dla OOB.
Byliśmy ciekawi.
Więc choć żaden normalny sensate
nie chodzi na takie wiece jak twój,
nie będąc na blokerach...
My poszliśmy.
I słuchaliśmy.
Mentalnie mogłabym...
Kala, wróciłem.
Witaj.
Jak podróż?
Najpierw drink. Chcesz?
Tak. Świetny pomysł.
Myślałam o wielu sprawach,
które mnie dotyczą.
- I nas. - Tak, ja też.
Naprawdę?
Zdrowie.
- Usiądźmy. - Tak.
To prezent?
Tak. Od twojego kolegi, Ajaya.
Zaległy prezent ślubny.
Ajay tu był?
Przechodził i przyniósł go.
Wpadł na chwilkę. Mamy otworzyć razem.
Musimy porozmawiać.
- Jasne... - Nie!
- Prześwietliliście? - Rentgenem?
Tak. Jest bezpieczny.
Bezpieczny? Co się dzieje?
Co się dzieje?
Boże.
Ale to ładne.
Ajay jest wierzący?
Nie.
Co napisał?
„Uwaga, łatwo stłuc”. To jasne.
Wygląda jak eksponat z muzeum.
Wyślę mu podziękowanie.
Wszystko dobrze?
Kala, posłuchaj.
Musisz dla mnie zrobić coś trudnego
bez zadawania pytań,
na które i tak bym nie odpowiedział.
Nie powiedziałem ci o wielu sprawach,
bo starałem się chronić ciebie
i, zapewne samolubnie, nasze małżeństwo.
Nie byłem w Bengalurze, tylko w Delhi.
Pomagam agentowi Singhowi i policji
w złożonym dochodzeniu badającym korupcję polityczną.
Ajay jest w nią zamieszany.
Boże.
Nie powiem ci więcej, żeby cię nie narażać.
Dziś wieczorem musisz wsiąść do samolotu.
Agent ostrzegł mnie,
że może być konieczne wywiezienie rodziny.
Kupiłem po cichu mieszkanie w Paryżu.
- Co? - Tam będziesz bezpieczna.
Ale ja nie rozu...
Wiem, jaki to wstrząs.
Mnie też jest trudno.
Wiem, że chcesz omówić ważne sprawy,
ale proszę, byśmy je odłożyli.
Wiem, że nasze małżeństwo stoi pod znakiem zapytania,
ale to drobiazg wobec twojego bezpieczeństwa.
Gdyby coś ci się stało,
nigdy bym sobie nie wybaczył.
Proszę,
uwierz mi.
Musisz wyjechać.
STRZELANINA NA GALI
Mamy relacje gości pana Baka.
Zginęło co najmniej sześć osób, są dziesiątki rannych.
Świadkowie widzieli Sun Bak, siostrę pana Baka, w centrum ataków.
Rok temu panią Bak uznano winną defraudacji
i skazano na 10 lat pozbawienia wolności w zakładzie karnym dla kobiet w Cheongju.
Jakie to wszystko dziwne.
Nie jestem facetem,
który wierzy w pewien typ „szczęśliwych zakończeń”,
ale tym razem zrobię wyjątek.
Niech się panie wczują w moją sytuację.
Tradycyjnie, w męskich mitach,
gdy ratujemy
księżniczkę,
zasługujemy na pewną nagrodę.
To nie moje „widzi mi się”,
tylko normalna kolej rzeczy.
Przestań, proszę.
Won.
Siad.
To boli.
W stanie krytycznym jest Mun...
OFICER RANNY
...pierwszy na miejscu zdarzenia.
Żyje.
Pan tam był, panie ministrze?
MINISTER FINANSÓW
To chyba największy koszmar w moim życiu.
Nikt nie będzie bezpieczny, dopóki ta psychopatka jest wolna.
Powinnam była go zabić.
Nie. Mun chciał go aresztować.
Wiedzą.
Będzie dobrze.
Ale na razie mamy inny problem.
Potrzebujemy informacji.
To ty jesteś niegrzeczna...
Ktoś się namyślił?
Rozumiem.
Ilu jest tych twoich sensatów?
Nie lubię się chwalić, ale...
387.
Mówiłem, że 387. Boże.
Są nam potrzebni.
Do czego?
Do walki.
Do walki?
Cóż...
Muszę powiedzieć, że to całkowite zaprzeczenie
satysfakcjonującego spotkania.
Nie pozwólcie mu wyjść.
Wara ode mnie.
Nie bijcie go.
Musi nam zaufać.
Bystrzak też tu jest?
Super. Gdzie?
Tutaj, męski micie.
Co to za fryz?
- Co to za fryz? - Właśnie, co to za fryz?
Nie wiem, o co wam chodzi.
Naprawdę.
Słuchajcie...
Wolę się kochać niż bić.
Planujecie globalną sensorgię, to pierwszy się piszę.
Chcecie szturmować mury...
- Puck. - Cholera.
Urwij się.
Wyjedź z miasta.
Musisz brać blokery na okrągło.
Muszę lecieć. Jak chcecie mnie zabić, to szybko.
Co się stało?
- Dali mi szlaban. - Dlaczego?
Przez Kanibala. Poluje.
Szukałem tego.
Powiedziałaś mu?
- Jeszcze nie. - Czemu? Co się stało?
Nie jestem pewna.
Ale wyjeżdżasz?
Rajan jest zamieszany w jakieś śledztwo korupcyjne.
Jest podejrzany?
Nie on, jego kolega.
Ciekawe.
Dlaczego ciekawe?
Obaj twoi mężczyźni mają związki z przestępcami.
Co to mówi o tobie?
To wyraźny dowód moich błędnych decyzji,
nieszczerości, nieprzyzwoitości i ogólnego braku dobrych cech.
W twoich ustach brzmi to seksy.
Nie, ja...
Dlaczego?
Bo czegoś potrzebuję.
Muszę się czegoś dowiedzieć,
zanim całkiem stracę orientację.
Każdy twój pocałunek sprawia,
że mam coraz większy mętlik w głowie.
Zanim wsiądę do samolotu i polecę...
zanim odkryję, jak to jest naprawdę
być z tobą w jednym pokoju...
zanim się dowiem, jak to jest naprawdę...
poczuć twoje usta na swoich...
zamiast we śnie...
lub w mojej wyobraźni...
muszę coś usłyszeć.
Co?
Coś prawdziwego.
Nigdy cię nie okłamałem.
Nie powiedziałeś też całej prawdy.
Gdybym ją wyznał...
gdybym powiedział, że jesteś moją ostatnią myślą przed snem...
i pierwszą po przebudzeniu...
- gdybym powiedział... - Powiedz.
...jak bardzo cię kocham...
pomogłoby to w czymś?
- Tak. - W czym?
Pomogłoby mi to wyznać, jak bardzo ja kocham ciebie.
Byłeś w Paryżu?
To dobrze. Odkryjemy go razem.
Witaj w domu, amancie. Tęskniłam.
Co?
Co się dzieje?
Ona tu jest?
Świetny zbieg okoliczności.
To ona?
Ostrzegałam cię.
Świat ma tylko dwie strony:
ze mną lub przeciw mnie.
Zdziwiłam się, że Kanibal tak bardzo chce cię znaleźć.
Otwarte.
Ruchy!
Witaj, Wolfgang.
Gdy cię zaczną kroić,
będę ostatnią twarzą, o jakiej pomyślisz.
O Boże.
O Boże.
Pomocy!
Sun, Whispers ma Wolfganga!
O Boże.
Lito! Pomóż, Capheus! Proszę.
To była Lila. Mają Wolfganga.
Boże, proszę, pomóżcie nam.
Co robimy?
Mam plan.
Potrzeba blokerów.
Dobrze.
Jeśli chcesz zdążyć na samolot, musisz iść.
Tak, już idę.
Przepraszam, skarbie.
Tak mi przykro.
Jesteś.
Czekałem.
Jak widzisz, chcę już zacząć.
To „Telecynk”.
Twoja matka, Angelica, stworzyła go.
Ta organizacja dużo jej zawdzięcza.
Psycelium jest bardzo wrażliwe na ból.
Ostry ból wysyła bardzo wyraźne echo,
które możemy namierzyć.
Rozpierdolę cię.
To moja ulubiona chwila.
Łyżki.
Teraz.
Znowu.
Tak. Jeszcze raz.
Dość.
A teraz...
powiedz mi, jaka pierwsza myśl przychodzi ci do głowy.
Kala.
Pani Kala Rasal.
Dziękuję, Wolfgang.
Widzisz, jakie to było proste?
Na razie wystarczy.
Czemu nie powiesz mi, co się dzieje?
Takiego cię nie widziałam.
Mój syn powinien witać poranek pięknego dnia.
Żałujesz?
To kwestia czasu.
O Boże.
Dani!
Dani!
- Wezwij karetkę. - Nie.
- Dzwoń, szybko! - Nie pójdę do szpitala.
O czym ty mówisz?
Co z tobą, skarbie?
Musimy lecieć do Londynu.
Wszystko wyjaśnię.
- Do Londynu. - Co takiego?
KONTROLA PASZPORTOWA
To dla pana. Bramka numer 38.
Po prawej.
- Miłego lotu. - Dziękuję.
WYNIK
BAE SUN REPUBLIKA KOREI
LOTNISKO LONDYN HEATHROW
Dzień dobry.
Jak się dziś miewa pacjent?
Kto jeszcze tam jest?
W końcu, chcąc nie chcąc, powiesz mi.
Łyżki.
Gdzie się ukrywa pan Gorski?
- Jak to przerwać? - Współpracując.
- Jak ty? - Wiem, co się stanie.
Widziałem to wiele razy. Sam tego doświadczyłem.
Jest tylko jeden sposób.
Jonas miał rację.
Chcę tylko jednego.
Niech zgadnę...
Daj spokój Riley.
Powiem wszystko, co chcesz.
Powinienem się zgodzić...
obiecać ci to i owo,
żeby szybko wyłapać resztę waszej gromady,
ale nie musimy się okłamywać.
Obaj wiemy dokładnie, co się stanie.
Dopadnę was wszystkich po kolei.
Cokolwiek wymyślisz,
znajdę pannę Gunnarsdottir
i z przyjemnością będę patrzył, jak przeżywasz jej śmierć...
cal po calu, kawałek po kawałku.
Ten plan ma jeden słaby punkt.
Jaki?
Mnie.
Boże. Jak to?
Jesteś tutaj.
Nie mogę cię odwiedzić.
Zgadza się, Milt.
Nie możesz mnie odwiedzić, bo jestem tu.
Angelica.
Za lustrem nikogo nie ma.
Kamera padła,
pokój jest dźwiękoszczelny.
Przestań, Will.
Jonas.
Jesteś na blokerach.
Jonas, nadszedł czas.
Musisz wybierać. Po czyjej stronie jesteś?
Wybacz,
ale teraz nie zrozumiesz tej decyzji.
Nie zostawiaj mnie.
Zostałeś sam, Milt? Skrócę twoje męki.
Teraz.
Panie sekretarzu, z prezesem.
Mamy nagły wypadek w budynku parlamentu.
Psiakrew.
Zaraz. Stać.
Mamy protokół bezpieczeństwa.
Brak odczytu.
Muszę to zameldować.
Na kolana. Ręce do góry!
ORGANIZACJA OCHRONY BIOLOGICZNEJ
Chcesz wojny?
To będziesz ją miał.
Napisy: Małgorzata Hickey
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.