All language subtitles for The.Walking.Dead.S09E12.HDTV.x264-SVA.ettv

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprzednio:

- Wracasz do Alexandrii? - Tak. Nic ju偶 tam dla mnie nie ma.

- Czyta艂am list od Ezekiela. - Ten jarmark jest nam potrzebny.

- Je艣li Alexandria te偶 kogo艣 wy艣le... - Przykro mi.

- Tw贸j organizm jest wycie艅czony. - Nie w tym problem.

Jestem w ci膮偶y.

Masz mnie nazywa膰 Alf膮, tak jak pozostali.

POSZED艁EM ZA LYDI膭.

Kazali ci 艣ci膮gn膮膰 sk贸r臋?

- Zabrali mi j膮 i ukryli. - To by艂 ten, kt贸ry ci臋 przyprowadzi艂?

Dlaczego by艂 gotowy walczy膰, by ci臋 zatrzyma膰?

Udawa艂am, 偶e potrzebuj臋 jego pomocy.

- Zrobi艂 ci co艣? - Nie.

Powiedzia艂a艣 mu o nas?

Powiedzia艂am, 偶e jest nas garstka.

I 偶e nienawidz臋 tego 偶ycia.

Ok艂ama艂am ich, aby mi zaufali.

Nie licz膮c jednej rzeczy.

Powiedzia艂am, 偶eby nie zadzierali z tob膮.

Czego si臋 dowiedzia艂a艣?

呕yj膮 g艂贸wnie z uprawy ziemi.

Zebrali troch臋 zapas贸w.

Bardzo podstawowe uzbrojenie.

Kilka sztuk broni. Zdecydowanie za ma艂o.

Prowadz膮 z kim艣 handel?

Nie wydaje mi si臋.

Co jeszcze?

- To wszystko. - Wszystko?!

Z艂ama艂am dla ciebie w艂asne zasady i co dostaj臋 w zamian?

Wym贸wki i puste s艂owa.

Przepraszam, Alfo.

Tylko dlatego po mnie wr贸ci艂a艣?

By si臋 czego艣 o nich dowiedzie膰?

G艂upie pytanie.

.:: GrupaHatak.pl ::.

facebook.pl/GrupaHatak

呕YWE TRUPY 9x12 Guardians Stra偶nicy

Napisy: Igloo666

- Kto jeszcze o tym wiedzia艂? - Tylko Eugene i Rosita.

Powiedzieliby艣my, gdyby kto艣 si臋 odezwa艂, ale tak si臋 nie sta艂o.

- Nie wiemy, kto m贸g艂 tego s艂ucha膰. - Byli艣my ostro偶ni.

Rosita i Eugene o ma艂o nie zgin臋li, pr贸buj膮c zamontowa膰 ten nadajnik.

Sko艅czy艂o si臋 艣mierci膮 Jezusa,

a Negan uciek艂, bo skupili艣cie si臋 tym na tym!

Nie mog臋 wykonywa膰 swojej pracy, je艣li Rada ukrywa co艣 przede mn膮.

Otrzyma艂a艣 prawo weta w kwestiach zwi膮zanych z bezpiecze艅stwem

i widz臋, 偶e wszystko pod to podci膮gasz.

Nasze zdanie si臋 nie liczy, je艣li si臋 z nim nie zgadzasz.

Niepotrzebne zwracanie na siebie uwagi jest bardzo niebezpieczne!

Podobnie jak odcinanie si臋 od reszty 艣wiata.

Do kogo mo偶emy si臋 zwr贸ci膰 w potrzebie?

Nie mo偶emy traci膰 przyjaci贸艂 przez ci膮g艂e 偶ycie w strachu.

W艂a艣nie stracili艣my przyjaciela.

Mieli艣my dobre intencje, ale to nie zmienia tego, co si臋 sta艂o.

Pojawi艂 si臋 nowy wr贸g.

I to dok艂adnie tacy ludzie, jakich obawia艂a si臋 Michonne.

Nie 偶a艂uj臋 czasu sp臋dzonego z Jezusem.

Mo偶e i tak wszystko by si臋 tak potoczy艂o.

Mo偶e.

Ale wiemy ju偶, co nam grozi i nie mo偶emy udawa膰, 偶e tak nie jest.

Nie bez powodu oddali艣my w r臋ce Michonne nasze bezpiecze艅stwo.

- Jej decyzje wiele razy nas ratowa艂y. - Ale za jak膮 cen臋?

Gdy byli艣my na Wzg贸rzu, spotkali艣my Carol.

Pr贸bowa艂a nam贸wi膰 Michonne na udzia艂 w jarmarku,

ale pono膰 znowu odm贸wi艂a艣.

- M贸wi艂a艣 w imieniu Alexandrii? - Sprawa jarmarku to stare dzieje.

Tak, ale mamy nowe informacje.

Jarmark odb臋dzie si臋 pojutrze. Nadal mamy czas, by to przemy艣le膰.

Carol m贸wi, 偶e w Kr贸lestwie jest o wiele gorzej,

ni偶 mogli艣my przeczyta膰 w li艣cie od Ezekiela.

S膮 zbyt odizolowani od reszty i potrzebuj膮 handlu,

- kt贸ry ten jarmark ma zapocz膮tkowa膰. - W Kr贸lestwie potrafi膮 o siebie zadba膰.

Zawsze im si臋 udawa艂o.

Nie prosi艂aby o pomoc po raz drugi, gdyby sytuacja nie by艂a powa偶na.

Sk艂adam wniosek o ponowne g艂osowanie w sprawie jarmarku w Kr贸lestwie.

- Po co? Zawetuje to. - Dok艂adnie.

Dziel膮 nas zaniedbane i niebezpieczne drogi.

W okolicy grasuje banda morderc贸w, poprzebierana za trupy.

Te偶 chcia艂abym im pom贸c.

I mogliby艣my g艂osowa膰 za ponownym otworzeniem bram,

tak jak by艂o z Sanktuarium. Mog艂abym jako艣 to prze艂kn膮膰.

Ale Carol napisa艂a jasno, 偶e Ezekiel nie chce opu艣ci膰 Kr贸lestwa,

a ja nie jestem gotowa, by nara偶a膰 z tego powodu Alexandri臋.

Wiem, 偶e chcesz dla nas jak najlepiej.

Ale co to za przetrwanie dla Alexandrii, je艣li cen膮 b臋dzie upadek Kr贸lestwa?

To nadal przetrwanie.

No bez jaj.

Cholera.

- Widz臋, 偶臋 艣wietnie posz艂o. - Jasne.

Jestem przewodnicz膮cym Rady, kt贸ra nie pe艂ni ju偶 swojej roli.

Co powiedzia艂a?

Nie chc臋 teraz o tym gada膰.

Przepraszam. Wiem, 偶e ostatnio ci臋偶ko ci ze mn膮.

Staram si臋, aby tak nie by艂o, ale mam mn贸stwo rzeczy na g艂owie.

Wiem. Nic si臋 nie sta艂o.

- Ja te偶 przepraszam. - Za co?

Wszystko dopiero si臋 rozwija. Nie pisa艂e艣 si臋 na to.

Ja te偶 nie, ale jest, jak jest.

Ale to dobra rzecz. Prawdziwe b艂ogos艂awie艅stwo.

Ale je艣li chcesz to sko艅czy膰, to zrozumiem.

- A ty tego chcesz? - Nie b膮d藕 g艂upi.

Wiesz, czego chc臋.

Rozm贸wi臋 si臋 z Siddiqiem, ale je艣li chodzi o nas...

to pi艂ka jest po twojej stronie.

Wracam do domu.

Od艂贸偶 tego kija, ch艂opcze.

Czai艂em si臋 na niego, odk膮d min臋li艣my polan臋.

- Szed艂 za nami od d艂u偶szego czasu. - Sam?

Tak.

Dzi臋kuj臋, Beta.

Kim jeste艣?

Pozwol臋, by ci j膮 z艂ama艂. A potem tak偶e drug膮.

A potem obie nogi.

A potem ci臋 tu zostawi臋, a ch臋tnych na mi臋sko b臋dzie sporo.

Przesta艅.

Jestem ze Wzg贸rza.

Ale nikt mnie za wami nie wys艂a艂.

Wr贸ci艂em po ni膮.

Co za kretyn!

Bierzemy go ze sob膮.

Oczy szeroko otwarte. Mo偶e ich by膰 wi臋cej.

W czym mog臋 ci pom贸c, Eugene?

Bardziej istotnym pytanie b臋dzie: co ja mog臋 zrobi膰 dla ciebie?

W lewej kolumnie pierwszej tabeli spisane s膮 plusy i minusy

zostania z Rosit膮, podczas gdy ona wychowa dziecko innego m臋偶czyzny.

W prawej przypisa艂em ka偶d膮 warto艣膰 do odpowiedniej warto艣ci numerycznej.

W drugiej tabeli...

Drugiej?

Przenios艂em tu rzeczone warto艣ci numeryczne

i oszacowa艂em ich wp艂yw na przestrzeni lat.

Kilka pierwszy lat to ryzyko braku stabilno艣ci,

ale w perspektywie d艂ugoterminowej szcz臋艣cie wykazuje tendencj臋 wzrostow膮.

No c贸偶.

Bardzo dzi臋kuj臋.

Mam te偶 tabel臋 ocen oraz kryteria ich stosowania.

Raczej mi si臋 nie przydadz膮.

W porz膮siu.

Wybacz moj膮 艂acin臋, w ko艅cu jeste艣 duchownym...

ale b臋dziesz pieprzonym g艂upcem, je艣li z niej zrezygnujesz.

Sporo razem przeszli艣my.

Nie spisa艂e艣 mnie na straty, nawet gdy ja to zrobi艂em.

Powiem ci wi臋c, co widz臋.

Rosita to najlepsze, co ci臋 spotka艂o od samego pocz膮tku.

Dlatego lepiej naprawd臋 to przemy艣l,

zanim wylejesz dos艂owne dziecko z przys艂owiow膮 k膮piel膮.

Nie jestem ojcem tego dziecka.

- Dobro dziecka musi by膰 najwa偶niejsze. - Nie tobie o tym decydowa膰.

Ani Siddiqowi. Decyzja nale偶y tylko do niej.

Przyznam, 偶e nie do ko艅ca to rozumiem. Ale Rosita kocha ciebie, nie Siddiqa.

A ju偶 na pewno nie mnie, mimo mi艂o艣ci, jak膮 j膮 darz臋.

Dlatego wstrzymaj si臋 ze wszystkim i dla jej dobra za艂atw ca艂膮 t臋 spraw臋.

Kochacie si臋 nawzajem, wi臋c nie marnujcie wi臋cej czasu.

Tylko to nam pozosta艂o.

- Czas czy mi艂o艣膰? - Jedno i drugie.

Co to?

Co艣, co mo偶esz przekaza膰 Rosicie.

Bardzo rozci膮gliwe portki na potrzeby rosn膮cego brzusia.

- Dzi臋kuj臋. - Nie ma sprawy.

- Dlaczego tw贸j kolega za tob膮 ruszy艂? - Nie jest 偶adnym moim koleg膮.

Siedzia艂 w s膮siedniej celi. Pozna艂am tylko jego imi臋.

- Henry. - Nie wspomina艂a艣 o nim.

Uzna艂am, 偶e nie jest warty wspominania.

Uzna艂, 偶e warto zaryzykowa膰 偶yciem i uda膰 si臋 za tob膮.

Udawa艂am bezradn膮 i od razu da艂 si臋 zwie艣膰.

Wida膰 jest g艂upszy, ni偶 s膮dzi艂am.

Nie lekcewa偶 w艂asnych umiej臋tno艣ci.

Mo偶e po prostu umiej臋tnie k艂amiesz.

Wiesz, dlaczego ufam zwierz臋tom?

Bo nie k艂ami膮.

Musia艂a艣 k艂ama膰. Podobnie jak i oni.

Tacy ludzie ju偶 tak maj膮.

To tylko puste s艂owa.

A s艂owa to jedynie wiatr.

Pami臋taj o tym.

Wr贸ci艂a艣 do swoich.

To wasz ob贸z?

To p贸ki co nasz dom.

Za艂atw jej now膮 mask臋. We藕 ze sob膮 ch艂opaka.

Witaj w domu.

- Dziwi臋 si臋, 偶e tyle to trwa艂o. - Chc臋 odpowiedzi na par臋 pyta艅.

I podobno udzielisz ich tylko mi.

No to m贸w.

Dlaczego sam wr贸ci艂e艣? Wiem, 偶e musia艂 by膰 jaki艣 pow贸d.

W kwestii Gabe'a musz臋 zaznaczy膰, 偶e to nie by艂a tylko jego wina.

Nie mo偶na trzyma膰 du偶ego psa wiecznie pod kluczem.

- Pr臋dzej czy p贸藕niej musi si臋 wybiega膰. - A ty zdecydowa艂e艣 si臋 wr贸ci膰.

- Jakim ci臋 to czyni psem? - Ciesz臋 si臋, 偶e pytasz.

By艂em w twoim domu.

Mog艂em si臋 tam na ciebie zaczai膰 i rozwali膰 ci 艂eb.

M贸g艂bym rozwali膰 wiele 艂b贸w, ale tego nie zrobi艂em.

Bo wiedzia艂e艣, 偶e wtedy by艣 zgin膮艂. Jeste艣 dupkiem, ale nie idiot膮.

My艣l臋, 偶e postanowi艂e艣 spr贸bowa膰 swoich si艂 w pojedynk臋,

ale dosta艂e艣 srogo po dupie, wi臋c wr贸ci艂e艣 tu jak zbity pies.

Tak by艂o, prawda?

Masz racj臋. 艢wiat si臋 zmieni艂.

Ale ja r贸wnie偶 si臋 zmieni艂em.

- Czego ty w og贸le chcesz? - Skoro nie zamierzasz mnie zabi膰,

to mo偶e potrafi艂aby艣 cho膰 troch臋 mi zaufa膰.

Wybra艂e艣 偶ycie zamiast zemsty i tym chcesz zdoby膰 moje zaufanie?

Je艣li pieprzenie nowych bzdur to wyznacznik zmiany,

to gratulacje, zaiste sta艂e艣 si臋 nowym cz艂owiekiem.

Trzymasz mnie tu, by przypomina膰 innym, jak mi艂osierny by艂 wielki Rick Grimes.

Ale mog臋 przyda膰 si臋 o wiele bardziej.

- Mog臋 ci pom贸c. - Niczego od ciebie nie potrzebuj臋.

Dobrze sobie tu wszystko zorganizowa艂a艣, ale sprawy zaczynaj膮 si臋 sypa膰.

I pr臋dzej czy p贸藕niej ca艂kowicie stracisz kontrol臋...

Do czego zmierzasz?

Moje okna s膮 tu偶 obok waszej sali narad.

- S艂ysz臋 to i owo. - No to si臋 przes艂ysza艂e艣.

Chc臋 tylko powiedzie膰, 偶e potrafi臋 trzyma膰 ludzi w ryzach.

M贸g艂bym by膰 twoim doradc膮.

- Jak przyw贸dca z dawnym przyw贸dc膮. - Nie jestem tu 偶adnym przyw贸dc膮.

Daj spok贸j.

Podobno napisa艂a艣 konstytucj臋, kt贸ra przekaza艂a w艂adz臋 w r臋ce ludzi,

a jednak to nadal ty podejmujesz wszystkie decyzje.

Ja pierdol臋.

- To dopiero przekr臋t... - To 偶aden przekr臋t.

I g贸wno wiesz o tym, co tu si臋 dzieje.

Wiem, 偶e dobry przyw贸dca wykorzystuje ka偶dy mo偶liwy atut.

Wybacz, Negan.

Je艣li po to tu wr贸ci艂e艣, to trzeba by艂o tego nie robi膰.

- Michonne... - Pos艂uchaj mnie!

Jeszcze nie sko艅czy艂am.

Za chwil臋 ci臋 zwi膮偶emy na czas wzmocnienia zamka.

A okna zostan膮 zas艂oni臋te...

Kurwa.

DOGANIAMY ICH.

Dosz艂o do walki.

Z艂apali go.

Dobry piesek.

Dobry piesek.

Poszli t臋dy.

Nie藕le.

Psie!

Daj.

Z艂y pies.

Zastanawiasz si臋, dlaczego tak post臋pujemy.

Dlaczego ukrywamy si臋 w艣r贸d nich.

Dlaczego si臋 nimi stajemy.

Nie jeste艣cie nimi.

- Nie jeste艣cie martwi. - Martwa jest ca艂a cywilizacja.

Silni si臋 przystosowuj膮, a s艂abi gin膮.

Zgodnie z prawami natury.

Czyli o to dzi艣 chodzi艂o?

Pozwoli艂a艣, by s艂abi zgin臋li?

Nie wracamy po tych, kt贸rych utracili艣my.

Nigdy tak nie robili艣my.

A偶 pad艂o na twojego dzieciaka.

Przekazali艣my dw贸ch z nich za twoj膮 c贸rk臋.

- Wed艂ug mnie to z艂a decyzja. - Teraz wiesz, kim s膮.

Gdzie jest ich siedziba i jakimi zasobami dysponuj膮.

Wiemy, 偶e wygramy, je艣li dojdzie do wojny.

Wymiana by艂a tego warta.

Wiesz, co robi膰, je艣li uwa偶asz, 偶e nie powinnam by膰 przyw贸dc膮.

Wyzywam ci臋.

Nie nadajesz si臋 ju偶 na przyw贸dc臋.

My艣lisz, 偶e ty m贸g艂by艣 mnie zast膮pi膰?

Sta膰 si臋 nowym Alf膮?

Zn贸w zmieniasz zasady.

Masz prawo w ka偶dej chwili zakwestionowa膰 moj膮 pozycj臋.

A ja...

mam prawo jej broni膰.

Wiem, 偶e to twoja sprawka!

- Co ty wyprawiasz? - Widzia艂am ci臋 w lesie.

Knu艂a艣 co艣 ze swoim ch艂opakiem.

- Co takiego? Wcale nie... - W艂a艣nie, 偶e tak.

Nie on mnie wyzywa, tylko ty.

Narazi艂a艣 nas na niebezpiecze艅stwo.

A trzymaj膮c tu tego ch艂opca, pozostajemy nara偶eni.

Jego ludzie zabili ju偶 wielu naszych. Co z zemst膮?

Nie zawiod艂a艣 tylko mnie. Zawiod艂a艣 nas wszystkich.

Zawiod艂am was?

Oni wszyscy pod膮偶aj膮 za mn膮 z w艂asnej woli.

Bo dzi臋ki mnie s膮 silni.

Bo dzi臋ki mnie 偶yj膮!

Dzi臋ki mnie.

Nie chc臋 z tob膮 walczy膰.

Za p贸藕no.

P艂acz jest dla s艂abych.

Jak tam na 膰wiczeniach?

W porz膮dku.

Chyba si臋 sp贸藕ni艂a艣,

skoro godzin臋 temu zd膮偶y艂a艣 si臋 zaczai膰 przy wi臋zieniu.

Sp贸藕ni艂am si臋 tylko par臋 minut.

- Dlaczego mnie 艣ledzi艂a艣? - Nie 艣ledzi艂am.

Sz艂am spotka膰 si臋 z Neganem.

Rozmawiasz z nim?

- Dlaczego? - 呕al mi go.

- On nie jest twoim przyjacielem. - To raczej oczywiste.

To po co z nim rozmawiasz?

S艂ucha mnie.

W odr贸偶nieniu od niekt贸rych.

- Masz ju偶 go nie odwiedza膰. - Dlaczego?

Nie bez powodu jest tam zamkni臋ty, Judith.

- To potw贸r. - Wcale nie.

- To te偶 cz艂owiek! - Kt贸ry dopu艣ci艂 si臋 potwornych rzeczy.

Zabi艂 ludzi bliskich mi i twojemu tacie.

Je艣li go wypu艣cimy, zn贸w do tego dojdzie.

Przecie偶 si臋 wydosta艂, mamo. Zmieni艂 si臋.

Rozumiem, dlaczego chcesz w to wierzy膰.

Ale ludzie tak naprawd臋 si臋 nie zmieniaj膮.

Ty si臋 zmieni艂a艣.

Id藕 do swojego pokoju.

- Dlaczego? - Bo musz臋 na chwil臋 zosta膰 sama.

Zdejmij mi mask臋.

Od lat nie by艂o takiej sytuacji. I czu艂am, 偶e co艣 si臋 zmieni艂o.

Wszyscy w ciebie wierz膮.

To dzi臋ki tobie nadal 偶yj膮.

I dobrze im to raz na jaki艣 czas przypomnie膰.

Gdy Lydia mia艂a trzy lata, na chwil臋 si臋 od niej odwr贸ci艂am.

Nawet nie pami臋tam dlaczego.

Znalaz艂am j膮 w szafce, zapl膮tan膮 w plastikowy pokrowiec.

Nie mog艂a oddycha膰.

A ja sta艂am tam i patrzy艂am, jak jej twarz staje si臋 niebieska.

Upad艂a...

i dopiero wtedy j膮 uratowa艂am.

Gdy mog艂a ju偶 normalnie oddycha膰, zapyta艂am, czy nic jej nie jest.

Kiwn臋艂a g艂ow膮.

A ja mocno j膮 uderzy艂am,

aby pami臋ta艂a, by ju偶 nigdy tak nie robi膰.

Trzeba robi膰 wszystko, by chroni膰 tych, kt贸rych kochasz.

Nawet przed nimi samymi.

Musimy chroni膰 si臋 tak偶e przed zagro偶eniami z zewn膮trz.

Musimy by膰 gotowi, gdy zjawi膮 si臋 tu po ch艂opca.

Jeste艣my ju偶 gotowi. Dzi臋ki niemu mamy przewag臋.

Mo偶e si臋 te偶 przyda膰, je艣li chodzi o Lydi臋.

Je艣li co艣 czuje...

Je艣li my艣li o kim艣 takim z takiego miejsca...

musisz o tym wiedzie膰.

No to si臋 przekonajmy.

Zostaw ich tutaj. Wr贸cimy do ciebie.

- Cze艣膰! - Cze艣膰, Gracie.

- Zasta艂am twojego tat臋? - Tatusiu, przysz艂a Michonne!

Gracie, id藕 si臋 pobawi膰. Zaraz do ciebie wr贸c臋.

Co jest?

Chcia艂am ci podzi臋kowa膰 za wsparcie podczas spotkania.

- Wiem, 偶e przysz艂o ci to 艂atwo. - Wr臋cz przeciwnie.

Wszyscy przystali艣my na te zasady. Zgodzili艣my si臋 偶y膰 w zgodzie z nimi.

I po jakim艣 czasie 艂atwo by艂o zapomnie膰, po co powsta艂y.

Ale ostatnie wydarzenia mi to przypomnia艂y.

Doceniam to.

Dlatego najpierw przysz艂am z tym do ciebie.

Je艣li Rada zechce ponownie g艂osowa膰 nad wys艂aniem naszych ludzi na jarmark,

nie zawetuj臋 tego.

A co z tymi, kt贸rzy przebieraj膮 si臋 za szwendaczy?

Nasi ludzie mog膮 zgin膮膰, je艣li na nich natrafi膮.

Te偶 uwa偶am, 偶e to z艂y pomys艂.

Ale ludzie mog膮 sami oceni膰 ryzyko i dokona膰 w艂asnego wyboru.

Takie prawo daje im Karta, na kt贸rej postanowienia przystali.

Tego przysi臋gali艣my broni膰.

No i...

pomo偶emy Kr贸lestwu.

Mam nadziej臋, 偶e nie b臋dziemy tego 偶a艂owa膰.

Ja te偶.

Dok膮d mnie...

Podnie艣 go.

Podnie艣 go.

A teraz...

zabij go.

Co?

By艂a艣 tam kr贸tko. Ale mo偶e to wystarczy艂o.

Wystarczy艂o do czego?

呕eby艣 zapomnia艂a, po czyjej jeste艣 stronie.

Prosz臋...

Nie b膮d藕 s艂aba jak tw贸j ojciec.

Wiesz, co go spotka艂o.

Tak. Wiem, matko.

Zabij go.

Albo Beta zabije was oboje. Decyzja nale偶y do ciebie.

Stra偶nicy!

Lydia, musimy ucieka膰.

Nie wychylaj si臋. Spadamy st膮d.

- Lydia idzie z nami. - Nie ma mowy.

No to ja te偶 zostaj臋.

Nie.

Nie zostawi臋 ci臋.

Nie ma mowy.

- Idziemy. - Chod藕!

Napisy: Igloo666

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.