Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Pora na wiadomości.
Lyon nadal w szoku po zabójstwie Alice Moreau...
byłej żony syna wpływowego biznesmena...
Do tragedii doszło 2 tygodnie temu w Lyonie.
Zwłoki młodej kobiety znaleziono w jej mieszkaniu...
Sprawa wzbudza wielkie emocje.
Lyoński biznesmen Damien Moreau
skarżył się dziś na zastój w dochodzeniu...
W rolach głównych:
Muzyka
Scenariusz
POZA WSZELKIM PODEJRZENIEM
W pozostałych rolach
Mylisz potrzebę z pragnieniem.
A czym jest dla ciebie miłość? Potrzebą czy pragnieniem?
- Miłość czy seks? - To nie to samo?
Reżyseria
Co za pytanie?
- Nie bzykasz się bez miłości? - Owszem, zdarza się.
Mnie też.
Miłość jest pragnieniem, a seks potrzebą.
- Nieprawda, potrzebujecie miłości. - Bardziej niż wy?
Davidzie, jesteś niemożliwy.
Gate de Lyon, proszę.
Jak donosi nasz lioński korespondent Nils Callane, o godzinie 14
gosposia Alice Moreau znalazła gospodynię uduszoną,
rozciągniętą na łóżku.
Stacja Lyon-Perrache, pociąg kończy bieg.
Dzień dobry.
- Czeka pan na komisarz Fisher? - Tak.
To ja.
Wezmę bagaż, pani komisarz.
Prefekt prosił, żeby wieźć od razu do sądówki.
W niedzielę?
Jest zamknięta, ale prefekt i szef policji czekają.
- Odwiozę walizkę do hotelu. - Dziękuję.
Witamy w Lyonie.
- Dzień dobry, pani komisarz. - Panie prefekcie.
Inspektor Colmar, szef kryminalnej.
Pani Fisher z centrali.
Chodźmy.
Rzecz w tym, że Moreau są poruszeni.
Więc robią to, co każdy krezus: pociągają za sznurki.
- To ich córka? - Synowa, żona Arthura Moreau.
W Lyonie Moreau to dynastia.
Laboratoria farmaceutyczne, chemikalia - największy pracodawca.
Z koneksjami w każdej partii.
Komisarz Fisher?
Moi ludzie robią swoje. Nie siedzimy bezczynnie.
Proszę uspokoić Moreau, odbudować zaufanie.
Stracili je?
Ona nie żyje od tygodnia, a my nie mamy żadnego tropu.
Pani doktor, dzień dobry.
Komisarz Fisher, inspektor Colmar.
Miała 32 lata. Przyczyna zgonu: uduszenie dłońmi.
Typowe zasinienia szyi.
Krtań cała.
Powtarzany ucisk na tętnice szyjne powodujący zaburzenia świadomości,
ale nienatychmiastowy zgon.
- Zabawy apaszką? - Albo seks z pechowym zakończeniem.
Ludzie uważają, że podduszanie potęguje rozkosz.
A najczęściej kończy się omdleniem i zawałem.
- Nieumyślne zabójstwo? - Są za i przeciw.
Najpierw za.
Umiejscowienie obrażeń szyi wskazuje na chęć doprowadzenia
do zaburzeń świadomości i spowolnienia akcji serca.
Ofiara odpływa.
- Zabójca wiedział, co robi. - Na pewno.
Widzi pani czerwone oczy, te wybroczyny?
Świadczą o tym, że nacisk był powtarzany co najmniej przez godzinę.
I te półksiężycowate ślady.
Dużo ich.
Ucisk tętnicy powtarzał się wiele razy.
- Ślady nasienia? - Nie.
Ani innej wskazówki, że doszło do stosunku przed zgonem lub po nim.
Erotyczne gierki bez seksu, oryginalne.
Była przywiązana?
Są urazy i otarcia naskórka nadgarstków i kostek.
Myślę, że się mocno broniła.
Macie DNA? Odciski palców?
Nie ma niczego: nasienia, śliny, potu, włosów.
Zabójca nie pozostawił żadnego śladu.
To tyle, jeśli chodzi o nieumyślne.
Dzwonię na policję!
Jeśli tam jesteś, wyjdź! Wzywam policję!
Podrzucę panią do hotelu.
- Theo, o co tu chodzi? - Jak to?
Kostnica w niedzielę?
Nie znasz tych Moreau. Zwłaszcza starego.
Pan Damien szaleje.
Wydzwania, piekielnie nas ciśnie.
Jeśli nie będzie postępów, ześle nas na Saint-Pierre i Miquelon.
- To Colmar mnie ściąga? - Nie, ja. Ale zgodził się.
Główny podejrzany to zawsze mąż. Arthur.
Ma alibi.
Nie zamierzam kryć grubych ryb.
Wiem. Dlatego upierałem się przy tobie.
Francja nie jest republiką bananową?
Nie. Przynajmniej jeszcze.
Miło wiedzieć.
- Sprawdzam na zewnątrz - Tu nic, schodzę do piwnicy.
Uważaj, ktoś tam może być.
Jibe? Spróbuj otworzyć okienko.
Dla mnie za wysoko.
Zamknięte. Nie ma śladów włamania.
Taki by ci pasował.
Coś ty! Mógłby być moim ojcem!
- To pani? - Tak.
- Ukradziono coś? - Parę majtek albo dwie.
- Może gdzieś pani włożyła? - Nie, wątpię.
- Też pani? - Tak. Ale nie był...
Z reguły jest schowany.
- Co pani robi, pani Collet? - Jestem adwokatem.
- Gdzie pani dziś była? - W parku, ze znajomym.
W niedziele biegamy i idziemy na obiad.
- Z winem? - Tak?
Więcej niż kieliszek?
- Kto jeszcze ma klucze? - Moja siostra.
- A chłopak? - Nie mam.
- Może to ona? - Nie, dzwoniłam do niej.
A nie kot?
Nie wiem, może?
Dziękuję, że państwo przyjechali. Nie szkodzi, poradzę sobie.
Sąsiadów z dołu nie ma?
To właściciel, zmarł. Dom zostanie sprzedany.
- Zawsze otwarte? - Tak, nie ma bramy.
Niech siostra tu nocuje, jeśli się pani boi.
Ma troje dzieci.
Nie boję się, przywykłam.
Proszę zmienić zamki. I zamykać okna.
Jasne. Dziękuję, do widzenia.
- A nie kot?!
Daj spokój.
Wibrator cię tak spłoszył?
- Tata! - Cześć, wielkoludzie.
- Co słychać? - Mama smaży naleśniki!
Spóźniasz się. Zaczęlibyśmy bez ciebie.
Myślałem, że nigdy nas nie puści.
Wyjmiesz Leę z wanny?
Za minutkę jemy!
Znalazłam rozwiązanie. Weźmiemy statek i specjalną rakietę.
- Wypuściłam wodę, jak mama kazała. - Dobrze, myszko.
Wskakuj w piżamkę, jemy. Jak w szkole?
Szybciutko.
Do stołu, stygnie!
Jazda, potwory.
Kto mnie kocha, za mną!
Komisarz Fisher została oddelegowana z centrali
do sprawy zabójstwa Alice Moreau.
Milo, że się pani naraża.
Kapitan Simon Legrand, szef grupy dochodzeniowej.
Jeff był ze mną pierwszy na miejscu zbrodni.
I porucznik Vautrin-Vero.
- W razie pytań jestem u siebie. - Dziękuję.
- Dostanę herbaty? - Herbaty?
My tu raczej kawosze.
Tego się obawiałam.
Minęły trzy miesiące...
a ja wciąż nie mogę wejść do jego pokoju.
Wie pan, że się pomylili?
- Uznali, że to wirus... - Już mówiłaś.
Podali mu paracetamol.
A kiedy zrozumieli, co to, było za późno.
Czuł się lepiej.
Powiedziałby wszystko, żeby go wypisali!
Co z apetytem?
Nie mam łaknienia. Nie zwracam na to uwagi.
A pożycie?
Czuję się samotna...
Pociesza mnie tylko,
że jego serduszko bije w innym chłopcu.
To się liczy, prawda?
Joel, powie pan coś?
On?
Nigdy.
To dobre dla ciot.
Myriam, mężczyźni przeżywają żałobę inaczej.
Proszę tego nie porównywać.
- Alice Moreau. - Ja filmowałem.
- Kto znalazł zwłoki? - Sprzątaczka.
Żyli w separacji, czekali na rozwód.
Mieszkała sama. Nie miała nikogo, o ile wiemy.
- Pracowała czy mąż płacił rachunki? - Pracowała z mężem do separacji.
- Mieli agencję eventową. - Profil?
Pokazy mody, degustacje wina, wystawy, koncerty.
2 lata temu organizowali maraton, ale im nie wyszło.
- Firma robi bokami. - To trzeba umieć.
Ze znajomościami tatusia Arthura powinna kwitnąć.
- Jakie ma alibi? - Był na spotkaniu absolwentów.
Są zdjęcia z imprezy plus setka świadków.
Kto jeszcze miał powód, żeby ją zabić?
Nikt.
- Przesłuchaliście Arthura Moreau? - Tak. Nic to nie wniosło.
- Jest nagranie. - Chcę go widzieć.
Dwa przesłuchania?
Dziesięć, jeśli trzeba.
Seks to nie pańska sprawa!
- Wprawiłem pana w zakłopotanie. - Mam ochotę rozwalić ci łeb!
Robiłem ohydne rzeczy. Syn za mnie zapłacił.
Miał zapalenie opon mózgowych, nie pana wina.
Nie wierzysz, że dzieci płacą za nasze błędy?
Nie.
Więc nie ma sprawiedliwości?
- Proszę puścić. - Odpowiedz!
- Nie ma. Wygrywają silni. - Niemożliwe.
- Nie wierzysz w to. - Liczy się to, w co wierzy pan.
Paul Brodsky. Co to za nazwisko?
Polskie.
Jasne. Nic dziwnego.
W mieszkaniu nie ma śladów włamania.
To by wskazywało, że wpuściła zabójcę.
Znała go lub spodziewała się jego przyjścia.
Może. A może nie.
Ciało leży, jakby spała. Wiemy, że była przywiązana, że się broniła.
To inscenizacja post mortem.
Nie śpieszy! się po zabójstwie.
Myślę, że miał kontrolę nad sytuacją. Pełną kontrolę, zapewne już zabijał.
Przeglądaliście ostatnie sprawy zabójstw kobiet?
Sprawdzaliśmy w bazie SALVAC. Jedyna podobna pochodzi sprzed 2 lat.
Uduszenie.
- Rozwiązana. - Ustalili sprawcę.
Ale go nie złapali.
Były poszlaki i DNA, ale facet zwiał za granicę.
Profil tamtej ofiary?
32 lata, panna, wykładowczyni na prawie w Lyonie.
- Inscenizacja pośmiertna? - Nie. Właściwie nie.
Proszę pokazać.
To tutaj.
- Jak się nazywała? - Fiona Grange.
Podstawą małżeństwa jest wierność.
Nie mówię nawet o łóżku, to minimum.
Wierność uczuciowa, moralna.
Bez tego nie ma się co pobierać.
Dobrze mówi. Idź do radia.
Wiesz, co robi ten głupek?
Płaci 100 euro, żeby zobaczyć gołą laskę.
Oniemiałem, kiedy mi powiedział.
To był wieczór kawalerski. Miałem wyjść?
Kupiłbyś za to Loicowi nową bluzę.
Przyniosę napoje.
Małe brouilly.
- To pani? - Tak! Dziękuję
- Lepiej trzymać w torebce. - Tak, faktycznie.
Nie przeszkadza mi, że pani kieruje dochodzeniem.
Że przejęła pani stery.
Mało jest takich jak pani w policji.
To prawda. A szkoda.
Były grzeczne?
W tych słuchawkach i tak nic nie słyszała.
- Jak poszło? - Dobrze.
Za trzy godziny, tak?
Proszę. Paul cię odprowadzi.
Przesłuchanie Arthura Moreau, 16 października, godzina 15.
Nie pracowałem już z Alice, nie interesowałem się jej życiem.
W dniu śmierci dzwoniła do pana trzy razy.
Tak? Pewnie, żeby mnie powkurzać.
Często to robiła?
Nie dzwoniła, żeby pogadać.
Ułożyła sobie życie po rozstaniu?
Można tak powiedzieć.
Jeśli uznacie tatuaż i wyzywające ciuchy za nowe otwarcie, to owszem.
W szkole nuda.
Jakbyśmy byli dla nich bydłem.
Kocham muzykę. Piszę piosenki.
Naprawdę?
Może pan sprawdzić w necie. Wczoraj zawiesiłam dwie nowe. Moje.
Tak? Muszę zerknąć.
Nie znajdzie pan. Mam pseudonim artystyczny.
- Jaki? - Proszę szukać.
Jestem tego warta.
Zmieniłaś się od lata.
Zdjęli mi klamerki.
Nie aprobował pan tego?
Byliśmy w złych układach. Jak 80% rozwodników.
To nie czyni nikogo mordercą, prawda?
Wiecie, że to nie ja, dajcie mi spokój.
Adwokat powiedział, że mogę wyjść, kiedy zechcę.
Więc wychodzę.
Mamo!
Paul?
Już idę, skarbie.
Jestem, kochanie.
Chodź do mnie, już po wszystkim.
Chodźmy.
Chodź, maluszku. Przytulimy się w łóżku taty i mamy.
Proszę.
Znów zły sen?
MĘKA JEST POWOLNA I STRASZLIWIE OCZEKIWANIE ZŻERA MI MÓZG.
Śpi?
Dlaczego ma te koszmary?
Jesteś psychologiem.
Powinieneś wiedzieć, co ją dręczy.
Nie wiemy, co siedzi ludziom w głowach.
Zresztą z taką wiedzą życie byłoby nie do zniesienia...
Wybacz, że cię budzę.
Po co wracasz do zamkniętej sprawy?
Sprawcy nie ujęto.
- Jest DNA z miejsca zbrodni. - To był jej facet.
Dziwne, że miała jego spermę w przełyku?
Ale uciekł.
Policja się pośpieszyła, chcieli zamknąć dochodzenie.
Grange była ukryta w szafie, a Moreau leżała na łóżku.
- Nie wejdziemy? - Nie.
Pokaż to.
Zwłoki Fiony znaleziono niespełna godzinę po zgonie.
Chłopak przychodzi o pierwszej w nocy, nie widzi jej, dzwoni,
słyszy telefon w szafie i tak ją znajduje.
Myślę, że spłoszył zabójcę, przeszkodził mu w rytuale,
w scenariuszu z Moreau.
Czyste spekulacje.
Były duszone tak samo, powoli.
- Policja by tego nie przeoczyła. - Niekoniecznie.
Tym bardziej że mieli DNA.
I zabójca odczekał aż 2 lata?
A co?
Spaprał sprawę z Fioną, więc potrzebował czasu na przygotowania.
Patrz na to podobieństwo! Uderzające!
Nie. Nie wierzę w to i nie chcę kłopotów z Colmarem.
Wścieknie się, że deprecjonujesz jego ludzi.
Wiesz, jaką trzeba mieć siłę w rękach, żeby kogoś udusić.
Miłego dnia, Chloe.
Zaczynam, kiedy ty kończysz,
Gdy ty chcesz, ja nie mam ochoty,
Ale zawsze jestem, nawet jeśli nie zawsze wiem, dlaczego...
- Cześć, Chloe. - Wolę "Fisher", jeśli można.
Świń z panem nie pasałam.
Prefekt? Odmówił.
- Uznał, że chcę was pouczać. - Pani? Nie pani styl.
- Powiedziała pani, że się zgadzamy? - Nie.
- Bo? - Nie pomyślałam.
Chroniła nas pani.
- Wyglądam na uciśnioną dziewicę? - Niezbyt.
Angielskie korzenie?
Nazwisko, herbata...
Pudło. Czystej krwi paryżanka.
Kurwa, to gorzej.
Marznę, kiedy tobie jest gorąco,
Siedzę cicho, gdy ty się popisujesz...
Paul, zejdziesz?
Jesteś wszystkim tym, czym nie jestem ja.
Tato, zejdź.
Chodź, chociaż raz jesteśmy razem.
- Co się dzieje? - Niespodzianka!
Czekamy na ciebie.
Tatusiu, patrz!
Ślicznie, kotku.
- Potrzebuję podwózki do hotelu. - Tak jest.
Proszę skończyć. Poczekam w holu.
Jeff? Chcę listy włamań, w których nic nie zginęło.
- Jak to? - Prócz bielizny. Czystej lub nie.
- Wprowadzę dane, wyniki będą jutro. - Świetnie, do widzenia.
Dobranoc.
- Przyniosłem ci pizzę. - Z kaparami?
Robimy sztorm!
Człowiek za burtą!
- Jadę.
Cały dzień żalów na żywo, a teraz jeszcze skargi przez telefon?
Mówi mi to pielęgniarka?
Maleństwa z mojego oddziału się nie skarżą.
A szkoda, to by znaczyło, że czują się lepiej.
Cześć, potwory.
Dobrej nocy.
Sztorm powraca! Wszyscy w wodzie! Ratujcie ich!
- Co się dzieje? - Nie wiem.
- Kto to? - Porucznik Camille Costa. Dragi.
Przedstawcie mnie.
Cześć, Costa.
Co się dzieje?
Porachunki dilerów z Bron. Jeden trup.
Komisarz Fisher, z Paryża.
Dobry wieczór.
Aha, zabójstwo Moreau?
Poważna sprawa, nie to, co nasi dilerzy.
- Była już pani w Lyonie? - Nie.
- Mieszkam w Sofitelu. - Świetnie.
Pokój 717.
Pozwól.
Muszę lecieć.
To ta, która zajmuje się sprawą Moreau.
- Daliśmy ciała. - Jak to?
Słyszałeś, co mówiła Jeffowi?
O włamaniach, w których znika bielizna?
Ta kobieta w niedzielę!
Adwokat! Wibrator!
Racja. Jedziemy.
Komisarz Fisher?
Nils Callane, Depeche Lyonnaise. To mój artykuł.
Nie chwaliłabym się.
Właśnie, uzupełni mi pani informacje.
Poza protokołem.
Prosiłam, żeby pan usiadł?
Proszę wezwać policję.
Skąd pan wie, że tu mieszkam?
Lyon to mieścina, trudno tu się ukryć.
Chyba że jest się zabójcą Alice Moreau.
Ściągnęli panią z Paryża jako ozdóbkę? Po co ta mina?
Wiadomo, że stary Moreau ma policję w kieszeni.
Nikt mu tu nie podskoczy.
Wynocha, panie Callane.
Dam pani jeszcze szansę.
Mój numer.
Możemy współpracować. Bywam przydatny.
Smacznego.
Obudzimy ją.
Trudno. Musi pogadać z Fisher.
Wymieniła zamki.
Obejdę dom.
Pani Collet, tu posterunkowa Glazer.
Stoimy przed domem, jeśli pani jest, proszę otworzyć.
Jeśli nie, mogłaby pani oddzwonić po odsłuchaniu wiadomości?
Chodzi o to zdarzenie z niedzieli.
Nic, wszystko w porządku.
Zaczekaj, jeszcze stacjonarny.
Nikogo nie ma, jedźmy.
Tekst: Grzegorz Schiller
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.