All language subtitles for Bullhead. Rundskop .2011.1080p.FULL.HD.DTS-HD.MA.5

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy: Asia. Mi艂ego ogl膮dania!

Czasem zdarza si臋 co艣, co sprawia, 偶e ludzie staj膮 si臋 niemi.

Samo wspomnienie tak parali偶uje, 偶e nikt nie ma odwagi o tym rozmawia膰.

Z nikim. Nawet sam ze sob膮.

Nie 艣miemy nawet o tym pomy艣le膰, nie pada 偶adne s艂owo...

Jakby wszystko by艂o do tej pory okryte mg艂膮. Jakby zakopane g艂臋boko w polu, przez d艂ugie lata.

Ale nieoczekiwanie powraca. Tak po prostu, z dnia na dzie艅. Bum...

Niewa偶ne kiedy to by艂o, jak dawno, zawsze b臋dzie kto艣, kto rozgrzebie to na nowo.

Niewa偶ne co wtedy zrobisz, co pomy艣lisz, jedno jest pewne:

od teraz masz przejebane.

Teraz, jutro, za tydzie艅 i za rok, do ko艅ca swoich dni.

Przejebane.

Hej go艣ciu, czy dobrze s艂ysza艂em?

Odechcia艂o ci si臋 ju偶 sprzedawa膰 nam swoje krowy?

Chyba troch臋 za p贸藕no na to, co?

Zapomnia艂e艣 j臋zyka w g臋bie?

Zrobisz co ci powiemy.

U偶yjesz produkt贸w wtedy kiedy b臋dzie nam pasi膰.

Zap臋dzisz byd艂o do wuja na ka偶dy m贸j znak.

Masz szcz臋艣cie kole偶ko, 偶e tw贸j stary zna艂 mojego.

Jak b臋d臋 ju偶 na chacie...

Chc臋 wiedzie膰, 偶e ju偶 dzwoni艂e艣 do wuja Edka.

Kapujesz?

Ogarniasz to?

Byki id膮 tylko do niego, i po jego cenie.

Marc. L茅on.

Kt贸ry to? - Bia艂y.

No to, otwieramy.

Zgadza si臋.

W艂贸偶 to do mojego baga偶nika, a reszt臋 do ci臋偶ar贸wki. Tylko szybko.

Rusza膰 si臋, s艂yszeli艣cie, reszta do ci臋偶ar贸wki.

Diederik, zadzwo艅 do mnie.

De Kuyper Marc...

nie mo偶e odebra膰 telefonu.

Hej babcia.

Chod藕 do babci.

Babcia zabierze ci臋 teraz do 艣rodka.

Hej Jacky.

Cze艣膰 braciszku.

Nowe k贸艂ka? - Niez艂e, co?

Kup臋 szmalu chyba da艂e艣. - Niee.

Okazja.

No to ile? - Sze艣膰 st贸wek.

Sk膮d je masz? - Od Davida.

David? - David, David, ten Walo艅czyk z Waremme.

Ty, 偶yjesz stary? - Tak, tak.

Co ci臋 kops艂o ? - Eee, w nog臋 gra艂em.

A co on tak si臋 odstroi艂?

Modny jestem, nie?

Ej no, mog臋 sobie pozwoli膰. Voil艜.

To jest to, androstenedion?

No. Nie ma po nim 艣ladu w p贸艂 godziny po wstrzykni臋ciu.

Nic, czy艣ciutko.

Byd艂o przyty艂o w osiem tygodni zamiast dziesi臋ciu, i 10% wi臋cej t艂uszczu.

Dobrze schodzi. - Dobre jest.

Nawet w Hormonalnych Stanach Ameryki o tym nie wiedz膮.

Powiedzmy, 偶e wuj Edek... - Przyjedzie tu.

Tak, zadzwoni臋 do Ciebie p贸藕niej. Narka.

No prosz臋 prosz臋. - Eddy.

Wybierasz si臋 na ksi臋偶yc czy co? - Eddy, wszystko w porzo?

Stieve. Jacky. Kolejny transport ju偶 wyszed艂 z rze藕ni.

Sam chce ci co艣 pokaza膰. - 艢mia艂o.

M贸j dawny partner biznesowy, go艣膰 z Zachodniej Flandrii, powiedzia艂 mi...

偶e jego klient, Marc De Kuyper, szuka nowego 藕r贸d艂a dostaw.

Ale sam nie dam rady, przyda艂oby si臋 jakie艣 wsparcie.

Czemu nagle zainteresowa艂 si臋 nami?

Limburgia jest za daleko. Sama Zachodnia Flandria ju偶 chyba nie wystarcza.

Jackie, co ty na to? - Zawsze mo偶na p贸j艣膰 pogada膰.

Powiedz kiedy Sam.

Spoko.

No i?

No dawaj, to Walo艅czycy, nic nie kumaj膮 po naszemu.

Nie by艂o 艂atwo Richter. Daems si臋 broni艂. Musia艂em w艂adowa膰 pi臋膰 kul.

Gdzie s膮 kible?

Gdzie kible? - Tam w rogu.

Te opony, to orygina艂y? - Takie ju偶 by艂y jak buchn臋li艣my bryk臋.

To orygina艂y. Nie, David?

David? Ju偶 takie by艂y, nie? - Tak, tak, zwin臋li艣my je takie.

Macie reszt臋: 1,500 Euro.

Teraz uwa偶nie s艂uchajcie. Bryka musi znikn膮膰. Bez gadania.

Znik-n膮膰.

Taaa, rozumie si臋. Znikn膮膰.

Chod藕my, nic tu po nas.

Szefie?. Zapomnia艂e艣 swojego pud艂a. - Nie. To prezent. Od mojego szefa.

Christian? - Co to za g贸wno?

Jakie艣 mi臋cho? - Christian?

Co?

Dziura. - Mog膮 mnie poca艂owa膰 w dup臋.

Zobacz, dziura po naboju. Tutaj. - Co?

Dziura po naboju.

Ty, rzeczywi艣cie. Dziura po naboju. - Zgadza si臋. To jest ...

dziura po naboju.

S艂ynny detektyw 艣cigaj膮cy przypadki dodawania anabolik贸w do pasz,

Gilbert Deams, zosta艂 zamordowany wczoraj wieczorem.

艢mier膰 nast膮pi艂a w wyniku kilku ran postrza艂owych.

Jego samoch贸d zosta艂 zepchni臋ty w r贸g przez nieznajomego, blisko domu detektywa.

Jacky? - Tak?

Gdzie jeste艣? - Tutaj.

Telefon do ciebie. Z艂a藕 z tej drabiny.

Kto to? - Wujek Eddy.

S艂ucham. - Szybko, w艂膮cz telewizor.

Na wiadomo艣ci.

C贸偶, teraz m贸wi si臋, 偶e Deams r贸wnie偶 odpowiedzia艂 strza艂ami.

Mimo, 偶e nie ma 艣ladu sprawc贸w, jest pewne, 偶e ...

trzeba ich szuka膰 w艣r贸d Mafii Hormonalnej.

David? David? - Tu jestem.

Daems, to on. Na pewno. Zabili gliniarza.

Sk膮d wiesz?

Nie pierwszy raz pracuj臋 dla tych flamandzkich rze藕nik贸w.

Nie wiedzia艂em. - Nigdy nic nie wiesz.

Mafia. Zwolennicy 't Vlaams Gezanga. Sami faszy艣ci.

Niech ich szlag, parszywi Flamandczycy.

Nie wiesz na pewno. - Nie czaisz?

W nocy zamordowali detektywa, troch臋 p贸偶niej przyje偶dza dw贸ch Flamandczyk贸w...

ich samoch贸d ma dziur臋 po kuli.

Nawet je艣li si臋 myl臋, nie ma obaw . Szceg贸lnie dla tych flamandzkich bandzior贸w.

Uwa偶aj na steka.

Co robimy? - Co robimy??

Porzucimy ten samoch贸d. Nie b臋dziemy si臋 w to bawi膰.

Ma znikn膮膰, znikn膮膰...Niech mnie cmoknie.

Ikske nic nie widzia艂, Ikske nic nie zrobi艂. - Co za Ikske?

Niewa偶ne. To po flamandzku. I wiesz co?

Porzucimy samoch贸d w ich mie艣cie i umyjemy od tego r臋ce.

Poczekaj poczekaj. Przecie偶 znajd膮 samoch贸d.

Rusz m贸zgownic膮, o to w艂a艣nie chodzi. Znajd膮 samoch贸d, nic szczeg贸lnego.

Nikt nie pomy艣li o morderstwie.

Jest jeden problem. - Jaki?

Opony. - Jakie opony?

Oryginalne opony.

Ah, racja, psiakrew. - Tak, psiakrew.

Trzeba co艣 wykombinowa膰, co?

Jak zobacz膮, 偶e ko艂a nie s膮 oryginalne to...

M贸wi臋 ci: Najlepiej jak wypieprzymy fur臋 do kana艂u.

Nic nie zaszkodzi. - Nic nie zaszkodzi? Pogi臋艂o ci臋?

Goni膰 30 km i ryzykowa膰, 偶e kto艣 przyczai jak wrzucamy samoch贸d do kana艂u?

Dorwiemy go.

Dorwiemy go.

Widzisz? Troch臋 wysi艂ku ... - Co?

Zobaczysz. Przednia cz臋艣膰 nie pasuje do tylniej.

To katastrofa dzieciaku...

Zobacz zobacz, jest tam. - Marc.

No jest. Dobrze widzisz.

Cze艣膰. - Marc.

Widzisz? W og贸le nie ucieka.

Pomo偶esz mi z wtykami w Limburgii.

Limburgia ...

Mo偶esz bra膰 udzia艂, ale g臋ba na k艂贸dk臋. Obserwuj uwa偶nie, s艂uchaj uwa偶nie.

Widzisz to? I znowu jest niedobrze.

Patrzcie jak dryga. I ju偶 jest...

Kto to? - Sam Raymond, weterynarz ...

i jego kontakt z Limburgii.

Jak on si臋 nazywa jescze raz? - Jacky. Jacky Vanmarsenille.

Jacky?

Vanmarsenille?

Marc, wszystko okay? - Tak, wszystko okay.

Jacky Vanmarsenille. Leon.

Sam Raymond. - Diederik.

Chod藕my co艣 zje艣膰.

A wi臋c, Limburgia ...

By艂em tam sporo razy. W Czerwonej Dzielnicy.

Przy Drodze Mi艂o艣ci?

Wiesz o czym m贸wi臋?

Znasz t臋 dzielnic臋?

Ze s艂yszenia. - On b臋dzie wiedzia艂.

M贸wi臋 wam, jak w raju. Jeden burdel na drugim.

Ka偶dy je藕dzi 30 na godzin臋. Nie trzeba montowa膰 fotoradar贸w.

I tak wszystko tam "staje".

Co mu si臋 sta艂o? - Nie wiem.

Czekaj.

Co艣 jest nie tak.

Nie przejmuj si臋 tak przesadnie. Zajm臋 si臋 tym. Tylko si臋 po艣piesz.

Zadzwoni臋 po藕niej, okay?

M贸j brat.

Sprawd藕 co z nim.

No dawaj kolego, id藕 zobacz.

Jack.

Nie znam ci臋.

Wiecie co mnie dr臋czy?

Wyko艅czyli艣cie Daemsa.

I nikt nie widzi w tym problemu.

Tylko, 偶e przez to chrzani nam si臋 robota.

Tak czy nie?

A co jak gliny nas obserwuj膮? Ciebie, mnie, tu i teraz.

Co wtedy?

Nikt mnie nie obserwuje.

Ja ci臋 obserwuj臋.

Wi臋c porozmawiajmy.

Naprawd臋, przez moment my艣la艂em, 偶e co艣 p贸jdzie nie tak.

Ale wtedy ... pi臋knie zagrane, Jacky.

"Ja ci臋 obserwuj臋."

Powinni艣my to uczci膰. I nawet wiem jak.

Najpierw podrzu膰 mnie do domu. - Potrafisz popsu膰 zabaw臋.

Allee, hop.

Jacky, idziemy.

No chod藕.

W czym problem dzieciaku? Ja p艂ac臋.

Hey, to gdzie艣 tutaj, tak? - Tak ...

Zaraz ci powiem gdzie to.

Allee.

Okay, okay. Id藕 sobie, partnerze!

Twoje te偶 przelec臋! Ale na tw贸j koszt!

20 lat wcze艣niej

Dawaj Jacky, biegnij. Biegnij!

Masz ty par臋 w nogach.

Ogl膮da艂e艣 wczoraj Merlin臋?

No dalej.

Jean, ju偶 id臋.

Allee, Stieve.

B臋d膮 mi pokazywa膰 jak si臋 wstrzykuje. - Cool.

Stieve, tylko ostro偶nie z tymi strzykawkami.

Hej pi臋knisiu. No chod藕 tu.

Po co B贸g wymy艣li艂 ciep艂膮 wod臋, co?

Blee, to smakuje jak kawa. - Id藕 pom贸偶 bratu.

Znowu dostaj膮 zastrzyk? - Tak, musimy je wzmocni膰.

Racja, Renaat? - Tak, tak, oczywi艣cie.

To co jest w tych butelkach nazywa si臋 DES. Dietylstilbestrol.

DES? - Tak, DES.

Czyli, hormon wzrostu.

Bo wszystko w organi藕mie jest regulowane przez r贸偶ne substancje.

A hormony s膮 najwa偶niejsze.

Czasami natura potrzebuje pomocy.

Jak metanol, w motorowerach. - Zgadza si臋 ch艂opcze.

Skup si臋 teraz na strzykawkach.

Jean? Od dzisiaj zawsze u偶ywaj 艣wie偶ych. 呕eby nie by艂o infekcji.

Wstrzykuj w zad albo mi臋dzy kopyta.

呕andarmi.

Czego oni tu szukaj膮? - Poczekaj chwil臋.

Chod藕.

Nied艂ugo wr贸c臋. B膮d藕cie grzeczni. Niczego nie dotykajce.Okay?

Okay.

Co艣 b臋d膮 tutaj kupowa膰?

Jakie艣 produkty dla byd艂a chyba. Tak mi si臋 wydaje.

W sklepie z tirami?

Metanol, metadon, hormony ... Wsz臋dzie to mo偶na dosta膰...

Zobacz tam.

Podoba mi si臋. - Kiepsko m贸wisz po francusku.

Oh, Jacky, kocham ci臋. Mam du偶e cycki. O taak ...

Hey. Nabijasz si臋 z mojej siostry, co? - Nie m贸wimy dobrze po francusku.

艢miejesz si臋 z mojej siostry? Chcesz j膮 zer偶n膮膰?

Bruno, daj spok贸j. - Chcesz przelecie膰 moj膮 siostr臋?

Bruno, przesta艅.

Chcesz si臋 pieprzy膰? - Co to znaczy?

Uprawia膰 seks. Wiesz co to seks?

No wi臋c.. - No ju偶. Daj spok贸j.

A ty z czego r偶ysz? Ze mnie? Chcesz w czap臋?

Chcesz si臋 dyma膰? Czekaj. - Daj spok贸j.

Zamknij si臋.

5000 frank贸w i mo偶esz j膮 przelecie膰. - Zostaw mnie.

Chcesz si臋 bzyka膰? - To boli.

Stul pysk. Rozbieraj si臋. No ile dajesz 偶eby j膮 bzykn膮膰?

Chcesz si臋 w ni膮 spu艣ci膰?

To tw贸j kontakt. Jak ten W艂och nie zap艂aci ...

S艂uchaj ... - Nie! To ty s艂uchaj.

Nie ma kasy, nie ma towaru. Jasne? Nie pr贸buj mnie robi膰 w bambuko.

Bruno, zrobi艂e艣 o co ci臋 prosi艂em?

No to spadaj. Nast臋pny co mnie w balona robi.

Jacky. Co ci m贸wi艂em: niczego nie dotykaj. Allee, chod藕.

Wsiadajcie.

We藕 zrozum te laski.

Cycki, jakie艣 tam ich zasady i b贸g wie co jeszcze. I to ju偶 teraz, eh.

A p贸偶niej?

A p贸偶niej ... Musimy czeka膰 a偶 dadz膮 nam strzala膰, eh.

Strzela膰?

Po prostu musimy czeka膰..

Chod藕my jescze raz. Ostatni.

Ju偶 tyle razy tam byli艣my. Za jedenastym razem te偶 jej tam nie b臋dzie.

Kupi臋 ci za to loda. Cztery ga艂ki.

I z bit膮 艣mietan膮?

Diederik?

Tu jestem Jacky.

Gdzie by艂e艣? - Musia艂em si臋 wysika膰.

Niewa偶ne. Widzia艂em co艣. Chod藕 zobaczy膰. Pochyl si臋.

Co widzia艂e艣?

Tutaj.

Chod藕.

Pu艣膰 mnie. Zg艂upia艂e艣? - Zachowuj si臋 dziwko.

Kto chce nowy? Chcesz nowy? Masz.

A ty? - Ja te偶.

Co oni robi膮? - Nie wiem.

Pornosy chyba ogl膮daj膮, co? - Chyba tak.

Odwr贸膰cie si臋.

Ga艂y w drug膮 strone. Tu nie mo偶na. Ej wy, nie podgl膮da膰.

Co on robi?

Najazd wrog贸w! Goni膰!

Ale dostaniesz manto.

Mam jednego bachora!

Jeste艣 niezno艣nym gnojkiem, wiesz?.

I zas艂u偶y艂e艣 na wpierdol .

Z艂ap go za rami臋. I we藕 jaki艣 kamie艅.

Szczyl jeden. Zrobimy ci zaraz jajecznic臋. Z艂ap go za nog臋. Daj ten kamie艅.

Zgniot臋 ci tym jaja.

Ku-tas! Ku-tas!

Odbi艂o ci.

O cholera. - Mysla艂em, 偶e tego nie zrobi.

Kutas.

Cze艣膰 Rikkie. No co ty? Chowasz si臋?

Chod藕 sobie pociupciamy . - Chora jeste艣 czy co?

Chora? Nie, napalona.

Chod藕 do hotelu. Inaczej Mustafa zrobi z ciebie cwela.

Tak musi by膰 za ka偶dym razem? - Jeste艣my kochankami, a kochankowie si臋 bzykaj膮.

No dobra, co to by艂o tam na Hippodromie?

Po prostu spotkanie. - Jacky Vanmarsenille.

Sam Raymond. Na Hippodromie? Z De Kuyperem?

Czy ty naprawd臋 my艣lisz, 偶e nie znamy Vanmarsenille'a?

To nie ma nic wsp贸lnego z zab贸jstwem Deamsa.

Ka偶dego dnia pojawiaj膮 si臋 nowe dowody ...

na to, 偶e De Kuyper przynajmniej zleci艂 zab贸jstwo.

I o dziwo, ale z tych wszystkich poszlak jako艣 ma艂o pochodzi od ciebie.

Czekam. Jacky Vanmarsenille. - Nie znam tych ludzi.

Wydaje si臋, 偶e s膮 z pieprzonej Limburgii.

Przypadek czy co? - A 偶eby艣 wiedzia艂a.

Przypadek nie istnieje, Maes.

Przypadek jest dla idiot贸w. Ale wiesz co za to istnieje? G艂upota.

Idioci u偶ywaj膮 przypadk贸w jak nie wiedz膮 czym si臋 wyt艂umaczy膰.

Przyszed艂 w interesach. Interesy. Ot co.

Mi臋so, mi臋so, mi臋so. W艂a艣nie to.

W艂a艣nie nad tym pracujemy. Wi臋c nie, 偶aden przypadek, je艣li tak na to spojrze膰.

Okay, s艂uchaj.

Zlecenie musi wyj艣膰 od twoich.

Diederik.

Pomo偶esz nam ...

jak nie, to b臋dziesz wsp贸lnikem.

Chyba nie my艣lisz, 偶e ... Nie do wiary.

Mo偶emy ci ufa膰 Diederik?

Ufa膰?

B臋dziecie zmuszeni. - Nie powinienem dzieli膰 si臋 tym z wtyk膮.

Ale widzieli BMW na podje藕dzie, zaraz po morderstwie.

Takie wielki, serii 5.

No to jak, pomo偶esz nam Diederik?

Zobacz臋 co da si臋 zrobi膰.

Antony, poczekaj.

Czy mogliby艣my ...Mogliby艣my kiedy艣 ...

wyskoczy膰 na drinka?

To znaczy jak ju偶 b臋dzie po wszystkim?

Im szybciej si臋 to wszystko rozwi膮偶e, tym lepiej Diederik.

Okay. Niech b臋dzie.

A BMW 5. Sprawdz臋 go. Obiecuj臋.

No i? Gotowy? - Prawie.

Posu艅 si臋, nic nie widz臋. - Zaraz.

No posu艅 si臋.

Dobra robota, nie ma 艣ladu po kuli.

A to co? David, co艣 ty zrobi艂? - Przywioz艂em ko艂a z powrotem.

A kt贸re odda艂e艣? - Stievie'ovi? 呕adnych.

Powiedzia艂em, 偶e damy mu nowe.

Nowe? A co ty nagle w totka wygra艂e艣? Kto za to zap艂aci?

Musimy odda膰 mu stare, a jak pozb臋dziemy si臋 samochodu ...

poszukamy innych.

Eeee, nie zapominaj, 偶e s膮 na nich 艣lady z miejsca zbrodni.

My艣lisz, 偶e jeste艣 pieprzonym gliniarzem? Nigdy nie powi膮偶膮 ich z rodzin膮 Vanmarsenille'贸w.

Po prostu rozrzucimy dowody po r贸偶nych miejscach. - Okay, tak zrobimy.

Stieve!

Stieve!

Co tam? - Gdzie s膮 twoje ko艂a?

David zabra艂 je z powrotem. - Jak to: z powrotem?

Jaki艣 defekt fabryczny. Przywiezie inne.

David-David? - Tak, tak...

Ten kole艣 zawsze opchnie jaki艣 szmelc...

Nie wzi膮艂e艣 zapasowych? - Nie, jak widzisz.

Stieve, masz kupi膰 opony w sklepie do tego przeznaczonym.

Nie rozdwoj臋 si臋 przecie偶. W艂a艣nie rozdzieli艂em robot臋 ch艂opakom.

Dlaczego nie pogadasz z Davidem zamiast wy偶ywa膰 si臋 na mnie?

No ale fakt, tamte ko艂a by艂y cacy .

Zadzwo艅 p贸藕niej. Tak, na razie.

Jak wy艣cig konny? - Spoko.

Uda艂o ci si臋 co艣 za艂atwi膰? - Na to wygl膮da.

Od razu lepiej. - Co艣 艣mierdzi.

Co? - De Kuyper ...

Czekaj, minuta. Poczekaj. Nie wychod藕. Musz臋 to odebra膰

Tak. Tak, to drobiazgi... Ale mia艂e艣 to przecie偶 zrobi膰...

Irene, najwa偶niejsze teraz jest to ...

偶e b臋dzie jeszcze m贸g艂 rozwin膮膰 drugorz臋dne cechy p艂ciowe.

O czym ty m贸wisz? - Cechy odr贸偶niaj膮ce faceta,

zarost, rozw贸j klatki piersiowej, przyrost masy mi臋艣niowej, mutacja ...

rozw贸j penisa, erekcja. Musi sta膰 si臋 m臋偶czyzn膮.

No i wytrysk.

Wasz syn ma du偶e szanse na normalne funkcjonowanie.

No ale b臋dziecie musieli podawa膰 mu testosteron, inaczej ...

Nie ma mowy.Nikt nie b臋dzie szprycowa艂 ma艂ego tym g贸wnem.

Ale Jacky nie ma ju偶 j膮der. Przez okres nastoletni ...

podawajcie mu dodatkowe ilo艣膰i testosteronu, 偶eby m贸g艂 si臋 odpowiednio rozwin膮膰.

Musicie to zrobi膰, inaczej nigdy nie b臋dzie m臋偶czyzn膮.

Zapytaj teraz. - A ... Ty zapytaj.

Irene, przesta艅. Nie jeste艣my dzie膰mi. Zapytaj to co chcia艂a艣.

Czy od teraz b臋dzie gejem?

Diederik jako jedyny mo偶e zeznawa膰 przeciwko temu kretynowi.

Nie, nie. Jean, pos艂uchaj.

Je艣li Diederik zezna przeciwko synowi Schepersa ...

Wytarczy, 偶e Schepers tupnie i jest艣my sko艅czeni. Oboje.

Chcesz rozp臋ta膰 wojn臋 przeciwko mafii?

Jean, nie chc臋 i艣膰 do pierdla Schepers wie o nas za du偶o.

Kraty, tylko to nas czeka. I Jackie zostanie wtedy sam.

Wiesz kto to jest prawdziwym przest臋pc膮?

Ty, tch贸rzu.

Jacky, come.

Nie mog艂em rozmawia膰 przy tacie.

Precz. Jak nie potrafisz niczego zrobi膰, to wynocha.

Ju偶 dobrze dzieciaku.

Diederik. Co tu tu robisz, co?

No?

No i uciek艂. Zapytaj go czy to by艂 wypadek.

Cekaj. To nie by艂 wypadek.

Poczekaj tu Jacky.

Hey.

Pami臋tasz mnie? - Co..?

Chod藕. Znasz tego ch艂opca? - Nie kapuj臋.

Znasz go?

Chod藕, zobacz co zrobi艂e艣.

Na kolana. Na kolana. - Zostaw mnie.

Zobacz co zrobi艂e艣.

Ty, przesta艅. Co ci nie pasuje?

Zabij臋 go. - Pr臋dzej si臋 zesrasz.

Nie widzisz, 偶e jest przera偶ony. To by艂 wypadek.

Wypadek? - Tak, wypadek.

Spadaj st膮d. Id藕 sobie.

No ju偶.

Dzie艅 dobry. W czym mog臋 pom贸c? - Dzie艅 dobry.

Wod臋 po goleniu...poprosz臋. - Oczywi艣cie. Mo偶e jaka艣 ulubiona marka?

Niee. - Wi臋c spr贸bujemy co艣 nowego.

Prosz臋 ze mn膮.

A wi臋c. Ta jest wyj膮tkowa, z nut膮 irys贸w, lekko proszkowa.

Wyst臋puje przewa偶nie w damskich perfumach.

Je艣li nie to mo偶e nasz najbardziej m臋ski zapach jaki mamy.

Lekki aromat kory drzewnej. To klasyk. Bardzo popularny.

A to jest m贸j osobisty faworyt.

Sportowy, delikatnie cytrynowy, 艣wie偶y, pe艂en m艂odo艣ci ... Dla m臋偶czyzny aktywnego.

Trudny wyb贸r, prawda?.

Wiem co zrobimy.

Dam panu pr贸bki, dobrze? Wybr贸buje pan je na spokojnie w domu.

Wa偶ne, 偶eby tak偶e czu膰 si臋 dobrze, nie tylko 艂adnie pachnie膰.

Jak si臋 pan zdecyduje, to prosz臋 wr贸ci膰.

Wezm臋 t膮. - Woda kolo艅ska.

Ah, czemu nie? - Dla mamy.

Oczywi艣cie. Widz臋, 偶e rozpuszcza pan mam臋. Prosz臋 do kasy.

Prosz臋 bardzo. 28 euro prosz臋 pana. - Prosz臋.

Dzi臋kuj臋.

Reszta prosz臋.

Czy posiada pan ju偶 kart臋 klienta?

Nie. - Czy mog臋 prosi膰 o pana dane?

Jacky.

Vanmarsenille.

Steenweg, Heers. - Heers?

Druga strona granicy j臋zykowej? Moja mama mieszka w pobli偶u.

Karta b臋dzie na pana czeka膰. - Dobrze.

A wi臋c, mi艂ego dnia panu 偶ycz臋. Do widzenia. - Do widzenia.

Zmieniamy regu艂y. - O czym ty m贸wisz?

Dlaczego? - Po prostu. Co艣 nie gra.

Okay, De Kuyper ma z艂膮 reputacj臋 ...

ale sam to powiedzia艂e艣: Potrzebujemy go.

Mamy okazj臋.

De Kuyper ma popieprzone we 艂bie. Bawi si臋 w艂asnym g贸wnem.

Po prostu go olej. Nie powinni艣my si臋 wychyla膰 .

Poczekajmy a偶 zgarn膮 zab贸jc臋 Deamsa i zobaczymy kto zostanie. Nie tak?

Jest dobrze tak jak jest.

Nie musimy tego psu膰 zapraszaj膮c tu ma艂py cyrkowe.

Nie wiesz co robisz. Zachowujesz si臋 jaby De Kuyper sam stukn膮艂 Deamsa.

Odwo艂aj umow臋. - Sam odwo艂aj!

Ej, dajcie se spok贸j, wyluzujcie. Chod藕my lepiej si臋 czego艣 napi膰.

Czym si臋 tak wypsika艂e艣?

Sam Raymond.

11:37. Opuszcza farm臋 Vanmarsenille.

Antony. - Cze艣膰 stary.

Widz臋, 偶e sp艂awi艂e艣 Ev臋. Jaka艣 okazja specjalna?

Nie wszystko musi by膰 wedle zasad. - Te偶 tak my艣l臋..

My te偶 nie jeste艣my wed艂ug zasad, co?.

Przejd臋 do rzeczy Rikkie. Fajnie by艂oby si臋 jeszcze spotka膰, ale po wszystkim.

Musimy troch臋 przystopowa膰 na razie ... - Z nami? Spoko. A o co chodzi?

Siadaj.

Czego艣 nam nie m贸wisz. - Ja? Wcale nie.

Nie 艣ciemniaj. Ostrzegam, lepiej nie wciskaj kitu.

M贸wi臋 serio. Jestem glin膮, analizuj臋 rzeczy, to moja natura.

Widz臋 ci臋. Czuj臋 ci臋...

I wyczuwam jaki艣 smr贸d..

Pami臋tam jak ojciec Jacky'ego zeznawa艂 w s膮dzie przeciwko twojemu.

Wtedy jeszcze by艂 s艂aby, brak wyczucia w polityce.

A tu nagle, tatu艣 Vanmarsenille wpada ze swoj膮 'moraln膮' spraw膮, pismaki wsystko 艂ykaj膮.

Vanmarsenille nagle bohaterem, a tw贸j stary ko艅czy w pierdlu.

A byli przyjaci贸艂mi..

I nagle Jacky zaczyna si臋 kr臋ci膰 ci ko艂o dupy ...

Diederik, co艣 po prostu czuj臋. - Jacky nie ma z tym nic wsp贸lnego.

Znali艣my si臋 20 lat temu.

Jako g贸wniarze. 殴le si臋 sta艂o wtedy. Jeden wielkie szambo..

Pedofilia, czy co? - Niee stary.

S艂uchaj, zrobi艂bym to samo, na miejscu jego ojca.

Wsadzi膰 twojego starego? - Mojego m贸wisz?

M贸j ojciec jest tch贸rzem. By艂 tch贸rzem.

Zamkn膮艂 mi g臋b臋. A p贸藕niej siebie.

Musz臋 lecie膰. - Ja te偶.

Spotkanie z twoim g艂贸wnym podejrzanym.

Diederik, zr贸b to dla nas.

Zr贸b to dla siebie.

I dla nas obu.

Zamkn臋li zoo po interwencji obro艅c贸w praw zwierz膮t ...

Jako, 偶e jestem weterynarzem, mia艂em zabi膰 te zwierzaki.

Ale zamiast do rze藕ni, zabra艂em je na sprzeda偶.

Do restauracji.

Tamtego miesi膮ca, Kongijczycy z Matonge w Brukseli wpieprzali ma艂py ...

z zoo w Limburgii. I w臋偶e, i ca艂e to 艣wi艅stwo.

Obiad podano. Dewolaje, krokiety i warzywa.

A ty Richter? Jak zarabiasz na chleb?

M贸wisz i masz. Dostarczam wszystko. M贸j produkt to sieci dystrybucyjne.

Bardzo wa偶ny. Bardzo wa偶ny.

To te偶 pow贸d, dla kt贸rego wszyscy tu jeste艣my.

Niekt贸re sieci czasami si臋 psuj膮.

Szczeg贸lnie te farmaceutyczne, je艣li wiecie o czym mowa..

Gliny znalaz艂y hormony w moim mi臋sie, dotarli do Pharmakina.

Pharmakin od razu sprz膮tn膮艂 graty.

Nie musz臋 chyba dodawa膰, 偶e dogadali si臋 z glinami.

Powiedzieli: Zrobimy wszystko, 偶eby trafi艂 za kraty.

Co mo偶esz zrobi膰 w tej sprawie?

Musisz by膰 szybszy ni偶 oni. Silniejszy. - Musisz wywo艂a膰 w nich strach.

Dopiero wtedy zostawi膮 ci臋 w spokoju.

Po ostatniej akcji, ju偶 widz膮 z kim maj膮 do czynienia.

Niewa偶ne ...

Od tej pory zajmiemy si臋 bli偶ej ma艂ymi dostawcami.

Jak m贸wi膮, ma艂e jest pi臋kne.

Nie mamy innej opcji. A przecie偶 trzeba dzia艂a膰.

I ty b臋dziesz naszym nowym dostawc膮.

Diederik, pomo偶esz mu. A Richter zapewni kontakty.

No co? Co艣 nie tak?

Nie, sk膮d, zrozumia艂em. Po prostu mnie zaskoczy艂e艣.

Wracam wieczorem do Limburgii. Mo偶e pojedziesz ze mn膮?

B臋dziesz mia艂 okazj臋 pogada膰 z Vanmarsenille'ami. W razie jakby艣my musieli stworzy膰 now膮 sie膰.

To dobry pomys艂.

Vanmarsenille'owie.

Niech b臋dzie.

Przepraszam pana. Musi pan w艂o偶y膰 koszul臋 .

Nie mam koszuli. - Patrick.

Witaj kolego. - Dobry.

Znasz tu kogo艣? - Nie. A ty?

To m贸j klub.

Flamandczyk? Pierwszy raz tutaj? Uwielbiam Flamandczyk贸w.

Wiecie jak robi膰 interesy, ambitni, dok艂adni. Podoba mi si臋 to.

Ale tutaj ka偶dy musi nosi膰 koszul臋.

Sprzedajmey je tu po 15 euro.

13 euro. - Nie, 15 przyjacielu.

No dobra.

Dwie w贸dki. 20 euro.

Ile? - 20 euro.

Dwa szampany.

Dwie w贸dki.

Ja pitol臋. Nar膮ba艂em si臋.

Musz臋 si臋 odla膰.

Halo? Niech to szlag. Nie, oddzwoni臋 do ciebie. Tak.

Mamy problem.

Richter, chod藕 ze mn膮. Zostaw to. Idziemy.

Jak to si臋 sta艂o, 偶e znale藕li samoch贸d?

Mia艂 znikn膮膰 bez 艣ladu.

Jakim kurwa cudem gliny znalaz艂y go przy drodze?

Marc, s艂uchaj. Wyra藕nie im powiedzia艂em, 偶e samoch贸d ma znikn膮膰.

Komu? - Dw贸m mechanikom z Liege .

Liege? Z pierdolonego Liege? Kurwa. Czemu nie da艂e艣 tego komu艣 z Zachodniej Flandrii?

Co to za jeden? Gapi si臋 na ciebie ca艂y czas.

Klient ze sklepu. Daj spok贸j. - Klient m贸wisz?

Widzia艂a艣 jego wzrok? Mo偶na si臋 przestraszy膰.

Czy ja wiem. - Nie podoba ci si臋?

Jest jaki艣 taki za bardzo ...Nie wiem ....wielki - Zbyt muskularny?

Kobieto, przecie偶 nie musisz od razu za niego wychodzi膰. Skorzystaj z okazji. Dobrze ci to zrobi.

Cze艣膰.

Jak leci? Wszystko w porz膮dku? - Tak.

Cz臋sto tu przychodzisz ? - Pierwszy raz.

Ja te偶.

Kole偶anka mnie tu zaci膮gn臋艂a, bo zadu偶y艂a si臋 w szefie.

W tym czarnuchu? - U nas m贸wi si臋 'afroamerykanin'.

Pachniesz t膮 pr贸bk膮, kt贸r膮 ci sprzeda艂am. Pasuje ci ten zapach.

Jak chcesz go kupi膰 to wpadnij do sklepu. Mamy jutro otwarte.

Czym si臋 zajmujesz? - Mi臋sem

To pewnie cz臋sto urz膮dzasz grilla .

Kto robi grilla? Kiedy? Szkoda, nie mog臋 przyj艣膰.

Vincent i jego humor ... - Lucia, co tak tutaj stoisz?

Rozmawiam ... - Chod藕 pota艅czy膰.

Poka偶臋 ci jak ta艅cz膮 Afryka艅czycy. - Vincent, niee ...

No chod藕 pi臋kna. Na razie stary.

No prosz臋, jaki poczciwy ch艂opiec.

Patrzcie, nasz b艂azen te偶 tu jest.

Gdzie si臋 podziewa艂e艣? Ej, m贸wi臋 do ciebie. Gdzie by艂e艣?

Znowu chla艂. Zobacz. Nie po偶a艂owa艂 sobie.

Chod藕, usi膮d藕 sobie. Ju偶 dobrze.

Id藕 usi膮艣膰. Tam w k膮cie.

Znowu pi艂e艣.

Przyprowadzi艂em kogo艣.

Co ty na to Jacky?

Zapomnijmy o przesz艂o艣ci? Diederik chce zgody.

Co ty na to?

Gadasz z De Kuyperem za moimi plecami?

To tylko ... Nie ... Nie.

To znaczy ...

To mia艂a by膰 niespodzianka.

Chcia艂em ci pokaza膰, 偶e wszystko jest okay.

Co ci powiedzia艂em?

Powiedzia艂em ci, 偶e nie pracujemy z De Kuyperem.

Wiesz jaki masz problem? Nie masz nic. Nie masz jaj.

Chcesz wiedzie膰 jak to jest?

Daj spok贸j Jack. - Masz co艣 przeciwko?

Nigdy si臋 nie dowiesz jak to jest.

Obie. Musisz wykr臋ci膰 obie.

Ah, pan Vanmarsenille. Jak si臋 pan miewa? Wszystko gra?

艁adna dzi艣 pogoda, co?.

Witam, jest pan bratem Steva?

Prosz臋 wybaczy膰 to zamieszanie. Mieli艣my tylko stare opony.

Nowe s膮 ju偶 w drodze, zam贸wione. Tu偶 tu偶, troch臋 cierpliwo艣ci.

M贸j brat ju偶 zap艂aci艂? - Tak.

Wi臋c zap艂aci艂 za opony, kt贸re mu zabrali艣cie?

Ty 艂ajdaku.

Nie, nie! B艂agam! - Stul pysk.

Ju偶 wi臋cej si臋 to nie powt贸rzy.

Jaja sobie robicie? - Nie zrobi臋 tego wi臋cej!

Co takiego zrobili艣my?

Obiecuj臋, ju偶 si臋 to nie powt贸rzy.

Za szybko m贸wi. - Chodzi o tamte opony!

Co z nimi? - By艂y specjalne .

Zaraz ci specjalnie dup臋 skopie.

Jacky. Co tu si臋 dzieje? Co ty wyrabiasz?

Odbi艂o ci?

M贸wi艂em ci: Kup opony w normalnym sklepie.

M贸wi艂em czy nie?

Chcecie skorzysta膰 z prysznica?

Banda flamandzkich durni贸w. Walcie si臋.

Id藕cie si臋 leczy膰. - Christian, zaczekaj.

To wszystko z powodu opon?

Widzia艂e艣 w jakim byli stanie?

Nigdy nie odpowiadasz. Od lat pr贸buj臋 si臋 z tob膮 dogada膰.. A ty traktujesz mnie jak g贸wno.

Tyle dla ciebie zrobi艂em. Zawsze ci臋 wspiera艂em.

Pami臋tasz swoje trzydzieste urodziny? ...

Kaza艂em im pozrywa膰 te g艂upie plakaty, jak 艣mieli si臋, 偶e nie masz jeszcze 偶ony.

Tak. I tak mi si臋 odwdzi臋czasz za to, ...

偶e zabraniam m贸wi膰 ludziom przy tobie, 偶e brak ci jaj.

Zamknij jap臋. - No dalej, uderz mnie.

Tylko ja ci zosta艂em.

Pami臋taj o tym.

Stieve ...

Stieve.

Pami臋taj o tym.

Zobacz, to Sustanon. Czysty towar, nie jaka艣 podr贸bka z Polski czy Rosji.

Ile chcesz? 250 mg? Zastrzyk domi臋艣niowy. Okay?

Testoviron. Prosi艂e艣 o to? - Nie.

Nie? Mestanolone, mocny produkt.

Mam te偶 pochodne, DHT.

Nie chcesz BHV, co? - Nie, nie ...

Okay, Mestanolone, dziesi臋膰 do trzyzdziestu mg na dzie艅, max trzydzie艣ci.

I zapomnij o alkoholu. Inaczej po偶egnaj si臋 z w膮trob膮.

Nie znamy si臋. Dlatego ci to m贸wi臋.

A to co? - To?

To Metyltestosteron. S艂ysza艂e艣 o nim? Nazywamy go 'ci臋偶ki kaliber'.

Prawdziwa bazooka. Cholernie niebezpieczny. Nie ka偶dy mo偶e to dosta膰.

Du偶o ryzykuj臋.

Kop臋 lat Bruno.

Zadzwonimy do twojej siostrzyczki?

Cze艣膰. Tu Lucia. Zostaw wiadomo艣膰... - Chcesz jej co艣 powiedzie膰?

Wiesz po co tu jestem?

Wiesz? Przyszed艂em co艣 zabra膰.

Wiesz co? Co艣 na pami膮tk臋.

Takiej miny jeszcze nie mia艂e艣.

Wiesz co mamo, widzia艂am go.

Tego ch艂opaka. Jego ojciec przywi贸z艂 go tu dwadzie艣cia lat temu.

Ci膮gle o nim my艣l臋. Jestem pewna, 偶e to on.

Grozi艂 ci? - Nie mamo.

Chyba wiesz, 偶e to by艂 wypadek. - Taa, jasne mamo.

Wszyscy znamy 'wypadki' Bruna.

Jest jeszcze gin? - Zaraz.

Diederik, dla ciebie te偶? - Tak.

Wycofuj臋 si臋 z umowy z Limburgi膮. Za du偶o tam smrodu.

Diederik, znasz francuski? - Troch臋.

Pojedziesz to Liege. Dwaj mechanicy lec膮 sobie w kulki.

Powiedz, 偶e przys艂a艂 ci臋 Richter. Nie ja, Richter.

Richter nie mo偶e sam pojecha膰?

Powiesz, 偶e jak chlapn膮 co艣 na temat Richtera i jego bryki...

to Richter przerobi ich na kotlety mielone. Powt贸rz.

Je艣li chlapniecie co艣 na temat Richtera...

Po francusku idioto!

Eva, tu Diederik. Co艣 jest na rzeczy.

Mam nastraszy膰 dw贸ch go艣ci. Jakiego艣 Davida and Christiana.

Chyba wiedz膮 co艣 o twoim BMW.

Eve, s膮 wyniki bada艅. Z BMW.

O, Eva. Wejd藕.

Laboratorium znalaz艂o w samochodzie pocisk wystrzelony przez Deamsa.

Jedna z kul utkwi艂a w karoserii.

Dziur臋 zalepiono poliestrem.

S膮 na nim odciski palc贸w dw贸ch facet贸w.

Davida Filippiniego, oskar偶onego o paserstwo.

I jego kuzyna, Christiana Filippiniego, skazanego za paserstwo, napad i kradzie偶.

Widziano ich u Vanmarsenille'贸w.

Ju偶 wys艂ali艣my oddzia艂, 偶eby ich aresztowa艂. - To m贸j informator. Czekajcie.

Eva, tu Diederik. Co艣 jest na rzeczy.

Mam nastraszy膰 dw贸ch go艣ci. Jakiego艣 Davida i Christiana.

O kurwa.

David and Christian? Mechanicy?

A kto pyta? - Richter.

Niech to... - Dosta艂em od niego wiadomo艣膰.

Pi艣niecie s艂贸wko na temat BMW, Richter urwie wam jaja i przerobi je na kie艂bachy.

Co? - Co?

Par贸wy z nich zrobi.

Cholera, cholera, cholera. Lucia, ty idiotko.

Cze艣膰. - Co tutaj robisz?

Kole偶anka. Mo偶e zaczeka膰.

Czemu przyjecha艂a艣?

Kurcz臋, czego ona chce? To Daphne. Wiesz kt贸ra. By艂a ze mn膮 w klubie.

D艂ugo wtedy zosta艂e艣? - Nie.

No i znowu.

Musz臋 do niej oddzwoni膰. Mo偶e co艣 si臋 sta艂o w sklepie.

Tak, Daphne. Co jest? - Ten facet z dyskoteki ...

Kt贸ry? Vincent? Ten podrywacz?

Tak. Spa艂 u ciebie tamtej nocy? - Nie chodz臋 do 艂贸偶ka z kim popadnie.

Poczekaj. Jest w 艣pi膮czce. Pobili go jak psa. Ledwo 偶yje.

Je艣li wog贸le si臋 obudzi, do ko艅ca 偶ycia b臋dzie warzywem.

Halo? Lucia? Jeste艣 tam?

Wszystko w porz膮dku?

Tak, tak. Musz臋 jecha膰. Co艣 si臋 sta艂o w sklepie.

Przyjd臋 po te perfumy. - A, tak, super.

Na razie.

Cze艣膰 Peter.

Tam. Siadaj.

Nikt nie mo偶e ci臋 widzie膰. Antony zostanie z tob膮.

Kurwa, mam ju偶 do艣膰 Flamandczyk贸w. Rzyga膰 mi si臋 na was chce.

Banda dupk贸w. Niczego nie zrobi艂em.

Ja go nie zabi艂em.

To m贸j kuzyn, David. To on zapozna艂 mnie z tym Flamandczykiem.

Chc臋, 偶eby艣cie ukradli dla mnie samoch贸d.

M贸j kuzyn Christian jest mi艂y, ale ci jego koledzy...

Nie martw si臋 flamandzki przyjacielu. Znikaj膮ce samochody to nasza specjalno艣膰.

Mia艂em przeczucie, 偶e nie pozb臋dzie si臋 wozu, tylko sprzeda go na cz臋艣ci.

Nast臋pnego dnia Christian przyjecha艂...

BMW serii 5. - Za艂atwione.

Ukradzionym... - W Liege.

To nie tak, David zwin膮艂 go w Namur.

Richter wr贸ci艂 kilka dni p贸藕niej z jakim艣 flamandzkim faszyst膮.

Rze藕nik, wielkie bydle i kibic Burges.

Nic mu nie powiedzia艂em, ale pomy艣la艂em sobie:

David, sk膮d ty znasz tych flamandzkich durni贸w?

Moi flamandcy przyjaciele.

Jak mo偶esz zadawa膰 si臋 z takimi typami, pomy艣la艂em sobie.

A tu nagle, jakie艣 pi臋膰 godzin p贸藕niej, ten flamandzki 偶o艂dak znowu zawita艂.

Zaparkowa艂 w贸z w warsztacie i co widz臋? Dziur臋 w karoserii.

Tak mi si臋 zdawa艂o, 偶e ... - Musia艂 kogo艣 zabi膰.

Tego glin臋 od hormon贸w.

Jakie ko艂a? - Christian chcia艂 je sprzeda膰.

Aa, te ko艂a.

Wiedzia艂em, 偶e jeden z Vanmarsenille'贸w je藕dzi BMW ...

No to pomy艣la艂em od razu o nim.

Znam go raczej dobrze. Zawsze wpada jak idzie na dziwki.

Wymieni艂em ko艂a i za艂o偶y艂em te stare do BMW Richtera.

Nast臋pnego dnia us艂ysza艂em w radio o zab贸jstwie.

Pojecha艂em prosto do Vanmarsenille'贸w 偶eby zabra膰 ko艂a z powrotem.

I wtedy si臋 wszystko pochrzani艂o.

Zw艂aszcza...Zw艂aszcza dla Christiana.

M贸j telefon.

Chcecie wiedzie膰, gdzie s膮 ko艂a?

Richter i te flamandzkie palanty pracuj膮 dla Jacky'ego Vanmarsenille'a.

To wariat, ma 艂eb jak byk.

Ko艂a? Te z miejsca zbrodni? S膮 w jego domu.

To adres Richtera. De Kuyper i Leon ukrywaj膮 si臋 u tej kobiety.

Diederik. - Eva.

Czy Vanmarsenille'owie naprawd臋 nie maj膮 z tym nic wsp贸lnego? Totalnie nic?

Nigdy nie widzia艂em Sama ani Jacka z De Kuyperem. Chodzi o to, 偶e...

Przesta艅 kr臋ci膰 Diederik.

Nie pozwol臋 go wrobi膰 tylko dlatego, 偶e jaki艣 przypadek...

Przypadek? Dobrze wiesz co my艣l臋 o przypadkach.

Wszystko jest jasne.

Wracaj do domu i ani s艂owa De Kuyperowi o twoim zatrzymaniu.

Koniec tematu. Basta.

Chc臋 tylko...

偶eby艣 jeszcze raz przejrza艂 t臋 list臋.

Kogo艣 jeszcze znasz?

No co? - Nic.

Nic? - Lucia.

Jak chodzi艂em jeszcze do szko艂y, to by艂a tam taka dziewczyna.

Lucia?

Wyprowad藕 go. - Diederik. Chod藕.

Id藕 do domu Diederik.

No co? Nikt nas nie widzi.

Dopiero po sprawie. - Po sprawie ...

Tak, po wszystkim Diederik.

Lucia Schepers?

Nigdy nie by艂a karana . - Nie b臋d臋 ryzykowa膰. Za艂o偶ymy jej pods艂uch.

Pierdol si臋 Antony. Pierdol si臋.

Co na obiad? - Zapiekany kurczak z morelami.

I sosem koktajlowym? - Tak.

A tata nie je? - Niech sobie jeszcze posiedzi.

Diederik w艂a艣nie zaparkowa艂 pod bram膮 Byka. Czy tak si臋 z nim um贸wili艣cie?

Co? Diederik? U Vanmarsenille'a?

Co艣 jest nie tak z przeka藕nikiem. - Przed chwil膮 pokazywa艂, 偶e jedzie w kierunku wybrze偶a.

Kurwa, Diederik, odbierz telefon.

Jean.

Jean?

Jacky, co to za jeden ko艂o ojca. Znasz go?

Do ciebie przyszed艂?

Poczekaj tu.

Czego tu szukasz?

Jack.

Czego chcesz?

Jack, pos艂uchaj. Musisz zabra膰 st膮d rodzin臋.

Dlaczego?

Za kilka godzin b臋dziesz mia艂 na karku jednostk臋 specjaln膮.

Co takiego? - Gliny.

Oddzia艂 specjalny do czego艣 tam. - Co ty gl臋dzisz?

Jestem informatorem dla policji.

M贸wi艂em im, 偶e nie masz z tym nic wsp贸lnego.

Co? - Jacky, zostaw go.

Co? - Zgarn膮 st膮d wszystkich.

De Kuypera, Sama, ciebie.

My艣l膮, 偶e jeste艣 zamieszany w morderstwo Deamsa.

Wiem, 偶e to nieprawda...

G艂upi przypadek. Ale jesli chcesz, 偶eby rodzina by艂a bezpieczna...

Mamo. Jed藕 z ojcem do Stieva. Powiedz mu, 偶eby tu nie przyje偶d偶a艂.

Co z byd艂em? - Id藕 ju偶.

Ale... - Ale ju偶!

Ty zosta艅 tutaj.

Musz臋 jecha膰. - Masz tu zosta膰.

De Kuyper si臋 dowie, 偶e go wyda艂em. - Powiedzia艂em nie.

Maj膮 przyjecha膰 dzisiaj? - Nie wiem na sto procent.

Mam nadziej臋, 偶e tak. Chc臋 to ju偶 mie膰 za sob膮.

Tak, jasne...

Musisz mi pom贸c.

Co艣 jeszcze?

Ca艂e moje 偶ycie sp臋dzi艂em ze zwierz膮tami.

Zawsze czu艂em si臋 jak te byki.

Ale nigdy nie wiedzia艂em, jakie to jest opiekowa膰 si臋 kim艣.

Cielakiem, stadem, 偶on膮, dzie膰mi.

Chroni膰 je tak po prostu, bo taka jest moja natura.

Pozbawiono mnie tego, co powinienem mie膰.

Jeste艣 peda艂em?

Ja? Oszala艂e艣?

Gdzie tw贸j samoch贸d?

Diederik wyje偶d偶a. Tak, jest sam.

Kiedy pojawi si臋 interwencja?

Co tam jest?

Witaminy

Tak?

Co? Diederik zn贸w si臋 urwa艂?

Tak? Do Liege?

Kurwa.

Jeste艣my na miejscu? - Tak.

Kto tu mieszka?

Lucia? - Sk膮d wiesz?

Mo偶na si臋 by艂o po tobie tego spodziewa膰.

No id藕 ju偶.

Id藕 do niej.

Tak? - To ja, Jacky.

Jacky? Nie spodziwa艂am si臋 ciebie.

Wiesz, mam go艣ci. M贸g艂by艣 wpa艣膰 jutro?

Okay? Do jutra. Pa pa. - Lucia.

Halo, policja?

Jaki艣 facet pr贸buje dosta膰 si臋 do mojego mieszkania.

Tak, boj臋 si臋.

Ma na imi臋 Jacky. Jacky Vanmarsenille.

Szefowo?

Policja w Liege dosta艂a zawiadomienie o pr贸bie w艂amania.

Dzwoni艂a Lucia Schepers.

Jacky? Jacky, nie mog臋 ci臋 wpu艣ci膰.

Nie jestem sama. - Tylko pi臋膰 minut Lucia.

Id藕 do domu.

Zobaczymy si臋 jutro, okay? Wtedy mi wszystko powiesz. Zgoda?

Kto z tob膮 jest?

Nie r贸b tego Lucia. Nie r贸b tego.

Dobra, przesta艅 wali膰.

Otworz臋 drzwi. W porz膮dku?

Tak.

Co si臋 dzieje Lucia?

Jeste艣 sama.

Boisz si臋 mnie? - Ciebie? Ale偶 sk膮d.

Przychodzisz tu o dziewi膮tej wieczorem, pr贸bujesz wywarzy膰 drzwi...

Nie, wog贸le si臋 nie boj臋.

Czemu przyjecha艂a艣 do mojego domu?

Bo jestem kobiet膮. Jestem g艂upia, nie wiem.

Okay. Mam pomys艂? Przynios臋 co艣 do picia.

Troch臋 och艂oniemy.

P贸藕niej p贸jdziesz do domu, i jutro zobaczymy si臋 znowu, mo偶e by膰?

Nigdzie si臋 nie ruszaj i niczego nie pot艂ucz.

Tak, dzwoni艂am na policj臋.

Ju偶 wszystko wiem, wiem co zrobi艂e艣.

Jeste艣...

Wszyscy jeste艣cie jak zwierz臋ta. Taka jest prawda.

Napad艂 na mnie.

Nic nie zrobi艂em.

Nie jestem zwierz臋ciem.

Nie rozumiem o czym m贸wisz.

Je艣li wyjdziesz teraz, masz jeszcze szans臋 uciec.

Gdzie 艂azienka?

Tam.

Nie zd膮偶ymy.

Policja.

Panie Vanmarsenille, prosz臋 wyj艣膰.

Prosz臋 wyj艣膰.

R臋ce do g贸ry. Jeste艣 sam? Idziemy. Szybko. Dalej, no ju偶.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.