Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
www.napiprojekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
/Region Cu Chi /Wietnam
{c:$aaaaaa}>> DarkProject SubGroup {c:$aaaaaa}>> Mroczna Strona Napisów
{C:$aaaaaa}{f:Comic Sans MS}Tłumaczenie ze słuchu i synchro: {c:$0000ff}{f:Lucida Sans Unicode}L o z o
{C:$aaaaaa}{f:Comic Sans MS}Korekta: {f:Lucida Sans Unicode}{c:$0000ff}Turin & Chudy
Tunel jest czysty.
Dalej, ruszać się!
Ruszać się!
Kryć pozycję!
Anderson, miej na oku linię drzew.
Dalej, musimy dotrzeć szybko do obozu.
Dawaj.
Jedziemy!
Mam list od twojej matki.
No dobra, chłopaki. Ruszać się. Nie mamy całego dnia.
Witamy w domu.
To nie pałac, ale najgorzej też nie jest.
Dach nad głową i łóżka do spania. Garraty, jak się masz, do chuja?
Panie i panowie, to jest Garraty. Nie karmcie go, skurwiel gryzie.
Znajdźcie sobie kojo, rozpakujcie swoje graty.
Witamy, witamy.
Banda pieprzonych klownów.
Panowie, szamanko mamy o 17.
Tyle ode mnie. To mój wóz.
Przesławny porucznik Hollowborn. Proszę pana.
Ludzie, jestem porucznik Hollowborn.
Gówno mnie obchodzi, co wcześniej robiliście.
Nie ma tu palenia żadnego zielska.
Zadomówcie się, pogadajcie sobie i odpocznijcie.
Jutro otwieramy pierwszy tunel.
Jeśli macie jakieś problemy, zgłaszajcie się do sierżanta Heaney.
To ja.
Pierwszy tunel jutro. Świetnie.
Trzy miesiące na łodzi i teraz wylądowałem w tej dziurze.
To moje.
- Jak się nazywasz, przyjacielu? - Miller.
Za wcześnie, by pakować swoje dupsko z powrotem na wojnę.
Pieprzyć to gówno.
Hej, siedzisz na moim wozie.
- Tak, chcesz się zamienić? - Nie.
Cholera.
Jeśli przeczytasz w Biblii o bitwie o Jerycho, Pan kazał Joshua...
zabić wszystkich mężczyzn, kobiety, dzieci i bydło i zniewolić wszystkich wrogów.
Tak jak się wygrywa jebaną wojnę.
Chcesz by powieszono więźnia?
Ten jebany żółtek, zabił pięciu moich ludzi. Chcę by zawisł.
Rozumiem to, poruczniku, ale to nadal żołnierz.
Nie jest żołnierzem!
Nie ma na sobie munduru! Chcę by zawisł!
Tak jest.
Kapralu.
Pluton, zbiórka!
Będziecie świadkami egzekucji.
Ruszać się, ruszać!
Ten człowiek,
Ten człowiek jest snajperem Wietkongu.
Zabił przynajmniej pięciu naszych braci.
Nie okazujemy litości. Nie bierzemy jeńców.
To jest chore.
/- Chore. - Garraty, opuść go.
Tam skąd pochodzę, nazywają to morderstwem.
Masz problem z wojskiem, czy masz problem ze mną, gnojku?
Dlaczego miałbym mieć problem z panem?
Dobrze.
- Jesteś jednym z nowych? - Tak.
Jak długo tu jesteś?
Jakiś czas.
- Słyszałeś o tunelach? - Tak.
- Byłeś w którymś? - W kilku.
No cóż, kurka. Witamy w obozie.
- Porterson. - Johnson.
Dzięki.
Johnson, zgadza się?
Miller, jestem Miller. A ty jesteś...
- Porterson. - Porterson, w porządku.
Człowieku, nie mogę przyzwyczaić się do tego żarcia.
Moja mama to najlepsza kucharka.
Jej ciastka, są nie z tego świata.
Każdego piątkowego wieczora, mieliśmy najlepszy szabatowy obiad na świecie.
Ja, ona, całe sąsiedztwo.
Nie mogę doczekać się powrotu.
Moja mama jest chora.
Każdy kolejny tydzień beze mnie, jeszcze bardziej łamie jej serce.
Jeśli stracę ją, nim wrócę...
- Garry, zgadza się? /- Tak.
Miller.
Ludzie tacy jak Miller, nie powinni tutaj w ogóle być.
- Wiem. - Gada za dużo.
Wszystko, co mówią, niewarte jest słuchania.
Dużo gadając, możesz wyrządzić sobie krzywdę,
lub spowodować śmierć innych ludzi.
Spójrz na nich, na przykład.
Sezonowi weterani. Przychodzą tutaj, żrą i odchodzą.
Później masz rekrucików, którzy uważają, że to wszystko to jakaś pierdolona gra.
I kolesi takich jak Miller, przyszły "poległy na polu chwały".
Ci co dużo gadają, boją się jak cholera, tutaj być.
Mam nadzieję, że to sprawi, że poczujesz się lepiej.
Chcesz się bawić w Boga, skurwielu?
Tak to chcesz załatwiać, bawiąc się w Boga?
To niema nic wspólnego z Bogiem czy diabłem, Harris. Chodzi o przetrwanie, dupku.
Słusznie.
Wietnamiec zabije cię, tylko za to, że tu jesteś.
Nie będzie go obchodzić, czy miły z ciebie koleś.
To samo gówno.
Verano.
Zbliż się.
- Sierżancie? - Co jest nie tak z jedzeniem?
Smakuje nie najlepiej, sierżancie.
Wiem. Skąd jesteś?
- Michigan. - Tak?
Starzy mojej żony, mają dom niedaleko Charlow, wiesz gdzie to jest?
- Tak. Naprawdę? - Blisko jeziora. Piękne miejsce.
Sierżancie, czy mogę zadać panu pytanie?
Tak.
Nie boi się pan tam?
Pozwól, że ci powiem jedyną rzecz, jaką musisz wiedzieć.
W tym miejscu, chodzi tylko o przetrwanie.
Nic tu nie jest czarne, czy białe, wszystko jest szare.
Im szybciej to sobie uświadomisz, tym więcej masz szans...
że pewnego dnia zapakujesz swoje manatki, i powrócisz do normalnego świata.
- Rozumiesz? - Tak.
Dokończ swój posiłek.
/Little Bighorn
- Gramy o trzy? - Gramy.
Pokonałeś mnie dwukrotnie.
- Chyba próbujesz mnie wykiwać. - Pokaż mi królową.
- No dobra. Trzymam Królową? - Trzymasz.
Przyjrzyj się tej pięknej czarnej Królowej. Patrzysz się na nią?
Tak.
Pilnuj jej chłopcze, bo zaraz ci zniknie.
Pilnujesz jej, tak?
Musisz myśleć tylko i wyłącznie o pięknej czarnej Królowej.
- Gdzie ona jest? - Tutaj.
- Pewny? - Absolutnie.
Nieźle, chłopcze. Spójrz.
Kiwasz go, Brian.
- Przestań psuć nowych. - Nikt tu nikogo nie psuje. Czy ja cię psuję?
Próbuję się czegoś nauczyć, nieprawdaż?
- Cholerna rzecz. - Wielka gruba dupa.
- Teraz o sześć. - Sześć?
Tak, dalej.
- Gotowy? - Gotowy.
Zaczynajmy.
Gdzie?
Jest dokładnie tutaj.
- Pewny? - Absolutnie.
Szkoda, chłopcze. Dalej, jeszcze raz.
Wielkie mi zaskoczenie.
W porządku. Następnym razem ci się uda.
Oszczędź swoje papierosy, Terrence.
/Nie twoja sprawa.
Co tam czytasz, chłopie?
"List do Rzymian, Rozdział 11".
"List do Rzymian, Rozdział 11". Słyszałeś?
Nagle stał się religijny.
Skocz do "Księgi Jeremiasza 29:11"
Tak?
Gdzie się tego nauczyłeś, na ulicach Chicago?
- W Chicago. - Co ty, u diabła, wiesz o Biblii?
Chcesz się przekonać, że cię zaraz czegoś nauczę?
"Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was... wyrocznia Pana
zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie.
- Będziecie Mnie wzywać... " - "Będziecie Mnie wzywać...
a Ja was wysłucham.
zgromadzę spośród wszystkich narodów i z wszystkich miejsc, po których was rozproszyłem
i przyprowadzę was do miejsca, skąd was wygnałem. "
Dokładnie.
- Co to niby znaczy? - Powiedz co to znaczy, Harris.
To oznacza, że jeżeli wierzysz, Bóg ocali cię z tego całego szajsu.
- Wierzysz? - Tak.
Więc, Bóg ocali cię z tego całego gówna, co?
Wierzę w to.
To super, bo w czasie gdy ja i nasi ludzie...
będziemy ucinać uszy na trofea i wieszać je sobie na szyi...
dobrze jest wiedzieć, że Harris zostanie ocalony.
To jeszcze nie koniec, stary.
- To jest koniec. - Nikt nie chce słuchać tego szajsu.
- Gadasz bzdety! - Ta książka to jedne wielkie bzdety.
/- No i się zaczyna. - Ta księga powoduje, że ludzie myślą,
że tak po prostu stąd znikną.
- Zamknij ryj, co ty na to? /- Dobrze wiedzieć.
- Zabieraj stąd swoje dupsko. - Hej, nie dotykaj mnie, kurwa!
Masz problem, kapciu?
Zrób coś.
Wy pieprzeni gettowcy!
Weź prysznic dla ochłody, chłopie.
Dalej, chłopcze.
Kasa na stół.
Pokaż mi królową.
- Gotowy? - Gotowy.
Pierdolić tych ograniczonych, gettowców. Żyją fantazjami.
- Ty jesteś... Gil... - Graybridge.
A tak.
Skąd jesteś, Graybridge?
Pozwól, że zadam ci pytanie: Wierzysz w Boga?
Wierzę w Boga. Pozwól, że ja zadam ci pytanie:
Kiedy ostatnio Red Sox wygrali mistrzostwo?
Nie wiem, 50 parę lat temu, chyba.
Masz odpowiedz na swoje pytanie.
Wiesz co, powiem ci coś...
Nigdy nie było lepszego towaru. To jest nasz rok.
Rok?
- Rok towaru? - Co ty jarasz?
Nie, słuchaj, słuchaj. Lubisz burgery, co nie?
- Wszyscy je lubią. - Wszyscy je lubią...
ale w Kalifornii, ten koleś wynalazł nowy towar. To magiczne słowo.
Rozumiesz? Burgery, frytki, szejki, speedy i podobne.
Po prostu znalazł miejsce, o dobrym położeniu.
Łatwizna. To "amerykański sen", zgadzam się.
Jaki "amerykański sen", Graybridge? Ten pierdolnięty sen?
No nie wiem, stary. To dla mnie nie wygląda jak sen.
Nie, nie zrozumiałeś mnie. Pogadamy jak wrócę.
Będę sam sobie szefem, będę garniturem, będę miał...
W porządku, Graybridge, ja też będę, ja też, ja też.
Wyrwę sobie laskę, kupię sobie łódź,
dom niedaleko jeziora. Będzie po prostu zajebiście.
Mówię poważnie.
Ale tymczasem,
to jest wszystko co teraz mamy. Dokładnie kurwa tutaj.
Las pełen skośnookich skurwieli,
a oni mają swoją wizję snu, jakkolwiek on nie wygląda.
Poderżną ci gardło, by się im spełnił.
Nie zrozumiałeś mnie, biznes hamburgerowy...
- Tak, tak. - To jest to, o czym ci mówię, przyszłość.
Brzmi świetnie. Może dałbyś mi trochę pieprzonej wody.
Oczywiście.
Pieprzona wojna.
Co, do chuja, człowieku! Lejesz tym czy co?
- Biznes wodny. - Dzięki, zwycięzca z ciebie.
/To jest ważne gówno, chłopcze, /więc słuchaj uważnie.
Siła mężczyzny jest oceniana po sposobie, w jaki pali papierosa.
- Praworęczny? - Tak.
Rozluźnij ramiona.
Patrz przed siebie. Wdech.
- W porządku? /- Kurwa.
Jutro wchodzisz do tunelu, nie paliłbym gdybym był tobą.
Wietkong ma w dupie, czy ktoś pali czy nie.
Gdy jesteś pod ziemią, przy ograniczonej przestrzeni, Wietkong wszystko na tobie wyczuje...
płyn po goleniu, prześmierdnięty fajkami mundur,
nawet będą znać markę fajek, jeżeli to się stanie, jesteś trupem.
Gówno prawda, Johnson, gówno prawda.
Mama by mnie zabiła, gdyby mnie zobaczyła jak to robię.
Co twoja mama na to, jak zginiesz, Verano?
Moi rodzice mają dom nad jeziorem w Michigan.
Nocami razem z siostrą wymykaliśmy się na plażę,
biegaliśmy po piasku, bawiliśmy się i patrzeliśmy na gwiazdy.
Rozmawialiśmy o przeróżnych głupotach.
Ona mówiła o dziewczęcych sprawach, a ja o bejsbolu.
Spędzaliśmy tam godziny.
Pamiętam pewnego razu...
Zasnęliśmy tam.
Obudziłem się z pieprzonym psem, liżącym mnie po twarzy.
Wiem jedno stary,
oddałbym wszystko, żeby zobaczyć się z rodziną.
Z moją siostrą, psem, rodzicami.
A co z twoimi staruszkami?
Pewnie jest ci ciężko bez mamy, bez taty?
Gówno wiesz o mojej mamie i moim tacie!
Przepraszam.
Dlaczego, w ogóle, zadajesz takie głupie pytania?
- Spadówa z mojego wozu. - Spoko. Przepraszam.
Nic z tego nie ma znaczenia. "Gdzie byłeś, skąd jesteś?"
Teraz jesteś w Wietnamie.
Liczy się tylko to, co robisz na polu walki.
O, kurna.
Muszę pocałować moją dziewczynę.
Księżyc wygląda ładnie i jasno świeci.
O co chodzi z tym pocałunkiem, Graybridge?
To tylko taka ustawka miedzy mną a moją dziewczyną.
Satelita miłości. Każdego wieczora wysyłam pocałunek w górę,
ona odbiera go na dół z księżyca.
- Miłe. - Tak.
Spytam cię o coś. Co zaszło dziś między tobą, a Hollowbornem?
Musieliśmy sobie wyjaśnić kilka spraw.
- Wyjaśnił ci coś? - Niewiele.
Być może następnym razem, będziesz trzymał gębę na kłódkę, co?
Bohater. John Wayne.
Dzięki za słuchawki.
Zjadłbyś tam?
Tak.
- Wygląda dobrze. - Tak, dzięki.
/Słyszałem o tych tunelach.
Miałem wujka, który zginął tutaj, w zeszłym roku.
Twój wujek chyba nie miał M-60.
Mówił, że ciągną się milami.
Nie wiadomo gdzie się zaczynają i gdzie się kończą.
Naprawdę kiepskie miejsce.
- Z. Porterson, gotowy? - Urodziłem się gotowy.
- Zdenerwowany? - Ani odrobinkę. Po prostu podążaj za mną.
- Masz to jak w banku. - "Masz to jak w banku."
Masz ubaw cały czas, co nie?
Dalej skurczybyki, idziemy, dalej!
Kapralu Green, bierzecie przewodnictwo.
Garraty ze swoim M-60, przede mną. Johnson, bierzesz tyły. Dalej! Ruszamy!
Radio-telefonista, nie schodzcie mi z pola widzenia.
Idziemy!
/- Ruszać się panowie! /- Tak jest!
Sprawdź to, stary.
- Heaney? - Tak, proszę pana?
- Obwód zabezpieczający. - Tak jest. Litford, Green, stwórzcie obwód.
Znaleźliśmy ten tunel wczoraj, tuż przed zachodem słońca.
Nie oczyszczamy ich w nocy.
No dobrze. Zobaczmy z czym mamy do czynienia.
Używamy patyka. Nóż
może odpalić pułapkę.
Przynajmniej dziury są ich pełne.
Ochotnicy.
- Zgłaszam się. - Pójdę pierwszy.
- Garraty, Johnson, Porterson. - Nie mam wielkiego kutasa,
ale za to wielkie jaja.
Harris,
zaopiekuj się 60.
Pieprzony John Wayne.
- Hej, Garraty. - Co?
- Pięć dolców za martwego kitajca. - Stoi.
My jesteśmy skurwielami!
/- Kurwa, co to było?! - Pójdę po niego.
Pilnuj tyłów.
/Jest postrzelony w brzuch. /Wychodzę!
Porterson, pomóż mi!
Potrzebuję jeszcze jeden opatrunek!
Kurwa.
Nie martw się, stary. Jestem z tobą.
Trzymaj się, stary.
Garraty, spójrz na mnie, spójrz na mnie! Jestem przy tobie.
Dasz radę. Tylko się trzymaj.
Dasz radę, trzymaj się. Garraty, spójrz na mnie, spójrz na mnie!
/Kurwa!
No dobra! Oczyścić go!
- Porterson, daj mi granaty. /- Daj mu granaty.
Tak jest!
Wysadzaj!
Wysadzaj i wypierdalaj stamtąd.
Dalej.
- Dalej. /- Wyciągaj go.
Ilu Wietkongów widziałeś tam na dole, Johnson?
Dwóch, poruczniku.
Wrzucić tam gaz łzawiący.
Harris?
Zabiorę Garratiego z powrotem do bazy.
- Heaney. - Tak?
Złóżcie ich do kupy, nieważne ile z nich zostało.
Dave i Boby, idziecie ze mną.
Zostaw radio ze mną.
Podnieśmy go.
/- Porterson, gotowy? /- Gotowy.
/- Znaleźliśmy. /- Jeden Wietkong idzie w górę.
- Wciągaj go. - Kurwa.
/Tutaj.
Jeszcze jebana gira.
/Jeszcze jeden.
Mam go.
Lidfort, daj mi nóż i latarkę.
- Wracamy tam. - Masz.
/- Bierz. - Mam.
Gotowe. I w dół.
- Bądź ostrożny. - Dobrze.
To martwy zaułek. Nic tu nie ma.
Zaatakujemy tę pozycję.
Jeśli zginiemy, zginiemy z honorem.
No dobrze, ja wyjdę na górę, sprawdzę okolicę, i znajdę sierżanta Heaney.
Przekażę, że ta część tunelu jest oczyszczona.
- Ty zabezpieczaj tyły. - Będę dokładnie za tobą.
/Kurwa mać!
Johnson, Johnson!
Alpha Bravo, zgłoś się. Odbiór.
- Jest luźny. Cholera. - Kurwa!
Harris, Lidfort, zostańcie tutaj w razie gdyby wrócili.
Green, Verano, chodźcie za mną, sprawdzimy to.
Tak jest.
Jezu Chryste.
Pieprzony, Chryste.
- Musimy wrócić do Harrisa i Lindforda. - A co z Portersonem?
Chcesz go tu, kurwa, zostawić?
Wrócimy po niego. Natychmiast musimy wrócić.
Co z Portersonem?
Co jest, do chuja, stary?! Gdzie reszta?
- Johnson nie żyje. - Co ma oznaczyć, że nie żyje, kurwa?
A co myślisz, że oznaczają słowa, nie żyje, kurwa?
- Ma jebaną dziurę w szyi! - Co ty, kurwa...!
- Krew wycieka mu z oczu! - Uspokój się, do chuja!
Rozumiemy, Green.
- A co z Portersonem? - Nie widzieliśmy go.
Co teraz?
Harris, do radia. Spróbuj skontaktować się z porucznikiem.
Lidford, zabezpieczaj go.
Verano ty też. Kapralu macie tu zostać.
- Ja wchodzę. - Pójdę z panem, sierżancie.
- Pewny jesteś, Terence? - W chuj z tym.
Pieprzyć "Kapralu macie tu zostać."
Charlie 6 do Alpha 1. Odbiór.
Jesteśmy teraz dla Wietnamców łatwym celem. Chyba to pan rozumie, sierżancie.
- Rozumiem. - Charlie 6 do Alpha 1. Odbiór.
Powodzenia.
- Walić to! Dalej! - Charlie 6 do Alpha 1. Odbiór.
/Mamy tu sterczeć jak kaczki /i czekać aż wietnamce przyjdą po nas?
/- W dupie to mam! - Trzymaj się.
- Powodzenia, dupki. - Spraw by to gówno zadziałało, Harris.
- Próbuję. - Spraw by to gówno zadziałało, Harris.
- Próbuję! - Niech to, kurwa, zadziała!
- Spraw by to gówno zadziałało! - Charlie 6 do Alpha 1.
To wcale nie pomoże!
Nie ma sygnału, stary.
Kurwa!
- Co się dzieje? - Tunel dzieli się na dwa.
Musimy się rozdzielić.
Porterson jest tu gdzieś na dole.
Jeśli my go nie znajdziemy, ktoś inny go znajdzie.
Musimy się, kurwa, rozdzielić!
Zostaniemy razem. Zachowuj ciszę.
Dlaczego się tak zachowujesz?
Widziałem trzech amerykańskich żołnierzy,
gwałcących Wietnamkę.
Stałem tam i nic nie zrobiłem.
Teraz jedyne czego chcę, to zabijać amerykańskich żołnierzy.
Za naszych ludzi.
Za tę kobietę.
Sierżancie?
O, mój Boże! O, mój Boże! Sierżancie?
O, mój Boże!
Chce do domu.
- Kurwa! - Odsuń się od tej jebanej dziury.
Nie zostawię go, kurwa!
Nie zostawię sierżanta.
Odsuń się, kurwa, od dziury! Kurwa, kurwa kurwa!
- Ilu już minęło czasu, Harris? - Zbyt dużo.
Miej się na baczności, w porządku?
Oczy szeroko otwarte.
Słyszałeś to?
Idą.
Kurwa.
Lidford, właź do dziury!
Dalej, skurwiele! No dalej, skurwysyny!
Pierdolcie się! No dawać cioty, dawać!
Jebcie się!
Dalej! Musimy się schować!
Rusz się!
Jestem tutaj już ponad rok i nadal nie mogę się przyzwyczaić.
- Ilu zgonów już widziałeś? - Nie chcę o tym gadać.
- Skąd jesteś? Masz rodzinę? - Zejdź ze mnie, ok?
Nie chcę o tym gadać.
Dawaj, Graybridge!
- Tam! /- Co, do diabła, się dzieje?
Wracaj, wracaj!
Porterson?
To ja Harris.
Harris?
- O, kurwa. - Świetnie.
Ostrzelano nas mocno na powierzchni.
Lidford został postrzelony, stracił dużo krwi,
musimy się stąd wynosić.
Pełno tu Wietnamców i idą tu.
- Gray, gdzie twoja grupa? - Kurwa!
Za ciasno?
Gdzie twoja grupa?
Umrę tu kurwa, stary. Umrę w jebanej dziurze.
Nie pierdol mi tu głupot!
Nie umrzesz.
Pójdziemy w tę stronę.
Zbierz się do kupy!
Idziemy.
Lindford!
Kurwa! Lindford!
Zniż głowę!
Kurwa!
Tim, zniż swój pieprzony łeb!
Kurwa!
Tim?
Dawaj do przodu.
Co ty wyprawiasz?
- Skończyłem. - Co?
- Dalej już się nie czołgam, Harris. - Zgaś tego papierosa!
Jeśli te jebane żółtki chcą mnie dorwać, będę tu na nich czekał.
Ale nie mam zamiaru się ruszyć, chociaż o jebane pół metra, w tym cholernym tunelu!
Zamknij jadaczkę! Zamknij się!
Nigdzie się stąd nie wybieram!
/Naprzód, naprzód! /Powiedziałem naprzód!
Biegiem!
Dorwałem dwóch. O, kurwa!
"Hotel 1", "Hotel 1" tu "Zebra 3"!
"Hotel 1" tu "Zebra 3"! Natychmiast potrzebuję wsparcia sił powietrznych!
Kurwa, dziesiątkują nas!
"Hotel 1" tu "Zebra 3". Potrzebuję ataku z powietrza na moją pozycję.
Potrzebuję ataku z powietrza na moją pozycję. "Zebra 3", bez odbioru.
Dalej, chłopie!
Za mną, za mną. Dawaj! Dalej!
Graybridge?
Jezu! Ja wierzę, ja wierzę.
Już nie żyje! Już nie żyje!
Idź!
Kurwa.
Idź.
Idź.
Porterson.
Spokojnie.
Nie skrzywdzę cię. Nikogo nie skrzywdzę.
- Zabiję cię! - Tylko chcę tędy przejść. Przysięgam.
Słuchaj. Nie jestem zabójcą, nie jestem zabójcą.
Nie chcę tego użyć! W porządku?
- Mówisz po angielsku? - Zabiję cię!
- Nie skrzywdzę cię. - Zabiję cię!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj!
Jestem twoim przyjacielem, zgadza się?
Jestem twoim przyjacielem. Nie użyję tego.
O, Boże.
Kochanie, nie skrzywdzę cię. Nikogo nie skrzywdzę.
Chcę tylko do domu.
Chcę tylko do domu. Błagam.
- Zabiję cię! - Błagam!
Odłożę...
Widzisz? Odkładam.
Widzisz? Widzisz?
Widzisz? Nie skrzywdzę twoich dzieci.
Pozwól mi tylko tędy przejść.
Chcę do góry, dobrze?
Proszę, błagam. Nie skrzywdzę twoich dzieci.
Nie mógłbym tego zrobić.
Chcę tylko tędy przejść i wydostać się na powierzchnię.
Chcę się tylko stąd wydostać.
Wejdźcie do tunelu!
Zabierz stąd te dzieci!
Idźcie!
Musisz tedy pójść. Musisz natychmiast się stąd wydostać!
Zamknij się!
Nic ci nie zrobię!
- Musisz iść teraz! - Wyjdź stąd!
Nie chcę tu umrzeć! Jeśli nie chcesz tu zginąć, uciekaj stąd!
Uciekaj!
Po prosu idź. Uciekaj!
Po prosu idź. Uciekaj, proszę!
Teraz będziesz kopać, dobrze? Kopać!
Jest! Jest!
Mai! Hieu!
Spokojnie.
Odsuń się.
Kurwa!
No dalej!
/Już prawie.
Tłumaczenie ze słuchu: {c:$0000ff}Lozo
Korekta: {c:$0000ff}Turin & Chudy
>> DarkProject SubGroup >> Mroczna Strona Napisów
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.