Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Mam na imię Simone. Jestem jego siostrą.
Sprzedałaś mnie.
Przyjdą do ciebie. Dostaną to, czego chcą.
Jestem przyjaciółką Franka. On ma coś, czego potrzebuję.
Podrobione. Same bzdury.
Kiedy Niemcy się dowiedzą, wyrzucą go za burtę.
Mamy nowe rozkazy. Unikać operacji bojowych.
- Co? - Odwołać atak.
- Jest tam pięć innych okrętów. - Powiedziałem coś!
Tak jest.
Musicie dotrzeć pod te współrzędne.
Dokonacie wymiany. To pan Samuel Greenwood.
Lotnictwo!
Obyś był tego wart.
Dwa U-Booty...
To stu martwych towarzyszy.
Tylko dlatego, że odwołaliśmy atak.
A teraz ten biedak...
Zginąć w walce to jedno,
ale umrzeć przez zabranie na pokład pasażera,
obcokrajowca...
Co za hańba.
Z panem byłoby inaczej.
Nie mam ojca, który by zrobił ze mnie kapitana.
No bo...
stary Hoffman sam by zaatakował ten konwój.
Ci z Lorient by aż zakasłali.
Wola zwycięstwa i pozbycie się wątpliwości...
Junior nawet tego nie rozumie.
OKRĘT
Jeśli nie lubi pani mojej kuchni, proszę się nie zmuszać.
Zostawię to na wypadek, gdyby pani zgłodniała.
- Czego pani chce? - Szukam Nathalie.
Muszę z nią porozmawiać.
Wpuść ją.
Proszę usiąść.
Béatrice opiekuje się Anną, gdy jestem w pracy.
Odkąd w Nantes zginął pewien niemiecki oficer, próbowano nas zlikwidować.
W odwecie.
Ja uciekłam.
Zatrudniłam się w Białym Koniu.
Nigdy nie pracowałam na górze. Jestem kelnerką.
Tak.
Gdzie najlepiej się ukryć, kiedy jest się Żydówką?
Wśród niemieckich żołnierzy.
Nie wiedziałam, że Frank...
Nie powiedział mi.
Wiem.
Tak to bywa z pani bratem.
Połączył nas jazz.
Louis Armstrong.
Nie spodziewaliśmy się ciąży.
Chciałam usunąć, ale odmówił.
Chciał zatrzymać dziecko. Być ojcem.
Rozmawiałam z nim o wszystkim,
o byciu Żydówką...
Śmiał się.
Nie rozumiał, czemu mu nie powiedziałam od razu.
Frank chciał kupić paszporty.
Tak, żeby jechać
do Ameryki.
To było tylko marzenie.
Na czarnym rynku są bardzo drogie.
Zaraz.
Chciał, żebym zapłaciła tym.
Miałam to dać komuś
w zamian za paszporty.
Wie pani, co to?
Nie, mogę tylko powiedzieć, że coraz częściej mówił o ucieczce.
Powiedział, że... może znalazł sposób.
Ja...
Gdyby pani wiedziała, co zrobiłam...
Potrzyma ją pani?
Tak.
Anno,
to twoja ciotka Simone.
Lubi panią.
Powinnam już iść.
Twoja dziewczyna?
Tak.
Pokaż.
- Ładna. Francuzka? - Tak.
Powiedz, Frank. Znasz angielski, prawda?
To prawda, że on się nazywa Greenwood? Sam Greenwood?
Grünholz. Samuel Grünholz.
Takimi szorowaliśmy asfalt. Jak szczoteczką do zębów.
Myślisz, że mamy na pokładzie Żyda?
Wkrótce się dowiem.
Zwęszyłbym Żyda z odległości dziesięciu mil.
Żadnych wiadomości? Może o was zapomnieli.
To okręt podwodny, a nie frachtowiec.
Tak.
Co to? Opera?
- Jazz. - Tak?
Mogę spojrzeć?
Stare.
Dobre, ale stare.
Nowe trudno dostać.
Same amerykańskie. Był pan w Stanach?
Nie jest pan oficerem. Skąd pan tak dobrze zna angielski?
Moi rodzice prowadzili pensjonat.
Bywali u nas goście z Wielkiej Brytanii.
Czasem też Amerykanie.
Wy jesteście hałaśliwi i lubicie dużo gadać.
Chciałby pan jechać do Ameryki?
Ralf?
Masz więcej suszonej wołowiny?
To wszystko?
Nieważne.
- I dobrze. - Co masz na myśli?
Nie mów Lutzowi.
Zmiana warty!
Bo co?
Wystarczy spojrzeć na jego tępy ryj.
Nie umie niczego zachować dla siebie.
- Ty też mogłeś wypaplać. - Jesteś dorosły.
Kurwa.
Wszyscy będą się z nas śmiali, kiedy wrócimy.
Jesteśmy towarzyszami świń.
- Kim jest ten dupek? - Może to jeniec wojenny.
Albo szpieg.
Może wie coś, co można wykorzystać, by wygrać tę wojnę.
- Wyczytałeś to w tej książce? - Pewnie to Irlandczyk.
- Co? - Tak.
Poznałem kiedyś gościa, sternika z U-65. Też już nie żyje.
Mówił, że rozkazano im kiedyś przerzucić
dwóch Irlandczyków z Wilhelmshaven do Dublina.
Byli bojownikami z IRA.
Niech obiera ziemniaki.
Irlandczycy znają się na kartoflach.
Thorsten wreszcie powiedział coś zabawnego.
Brawo, mały.
Nieważne, kim on jest. Przynosi pecha.
Pecha?
To niech obiera zgodnie ze wskazówkami zegara.
Jeszcze jeden taki tekst i sam będziesz miał pecha, obiecuję ci.
Słyszałeś to o kapitanie?
O okrętach? Jasne.
Nie, nie to.
O ostatnim patrolu.
Nie wierzyłem w to na początku, ale...
słyszałem już o tym kilka razy.
O czym?
Stary, powiedz w końcu.
Pod warunkiem, że nie wygadasz.
Zatrzyma się tu
na naprawę uszkodzony U-Boot.
Potem popłynie do Lorient.
- To okręt Schulza. - Tego Schulza?
Tak.
Są na morzu od dziesięciu tygodni i dopiero teraz wyjdą na ląd.
Berlin spodziewa się
tłumu na dworcu, będzie kronika filmowa.
Musimy wypaść dobrze. Może zjawić się trochę mieszkańców.
Żadnych weteranów z hiszpańskiej wojny domowej.
- Tych ze złej strony. - Co do tego mogę pana uspokoić.
Śmierć tej kobiety to przykra sprawa. To do pana niepodobne.
Zawiniła miejscowa policja.
Była stąd?
Raczej nie. Nikt jej nie szuka.
Co to oznacza?
Pracuję nad tym.
Proszę się postarać.
Wie pan, jak bardzo potrzebuję francuskich robotników.
Nie mogę sobie pozwolić na niepokoje w bazie.
- Co zamierzasz? - To znaczy?
Nie mamy planów, więc Anglicy nic nam nie dadzą.
I?
Już ci mówiłam, że nie wyjadę stąd.
Faszyści za jednego Niemca zabijają dziesięciu Francuzów.
Zemścimy się. Jacqueline była warta tysiąca Niemców.
Zgromadźcie materiały wybuchowe.
Jak się masz?
Dzień dobry.
- Miałaś udany wieczór? - Tak, dziękuję. A ty?
W porządku, dzięki.
Do zobaczenia później.
Dzień dobry, panie inspektorze Forster.
Wystarczy "panie Forster".
Nie, dziękuję.
Panno Simone, mam ogromny problem.
- Z aresztowaną? - Skąd ten pomysł?
Została przeniesiona. To nie nasza sprawa.
Mamy coś ważniejszego.
- Paradę dla King Konga. - Dla kogo?
Nazywa się Schulz. To kapitan U-Boota, który powraca jako zwycięzca.
który powraca jako zwycięzca.
Chciałbym namówić panią na małą wycieczkę.
Może jutro?
Pokażę pani coś bliskiego mojemu sercu.
- Dobrze. - Bez obaw, umiem się zachować.
Dziękuję za zaproszenie.
Bardzo mnie to cieszy.
Jest pan pewien?
Przysięgam.
Zastrzelił go z zimną krwią.
- Słyszałeś o Hoffmannie? - Nie, a co?
Zwolnił pluton egzekucyjny, żeby móc zastrzelić jakiegoś chłopaka.
Opowiadasz bajki.
Strzelił mu prosto w twarz. Dwa razy, tchórzliwy drań.
- Hoffmann? - Jasne, a niby kto?
Powinniśmy obrać kurs na północ, żeby uniknąć nalotów.
A stamtąd na zachód.
Dotrzemy na miejsce spotkania na czas?
Tak, jeśli przetniemy szlaki aliantów.
- O jakim dystansie mowa? - Mniej więcej o 30 milach morskich.
Możemy zanurzyć się pod samą trasą.
Czy to jest możliwe?
Jeśli akumulatory będą naładowane
i wyciśniemy z nich wszystko co do miliampera, tak.
W porządku. Zrobimy tak, jak powiedział główny mechanik.
Na razie będę na mostku.
Słyszał pan plotkę, że nasz pasażer to Żyd?
Nie interesują mnie plotki, Strelitz.
Hej!
- Jak człowiek trafia na taki okręt? - W ramach służby ochotniczej.
To był twój wybór?
Wolę powód, dla którego sam tu jestem. Kupiłem drinka rudej.
Mówię ci...
Wydawało mi się, że widziałem wszystko, ale Niemki... Świntuszą.
Wiesz, o czym mówię?
Może nie wiesz.
Szkoda, że jej nie widziałeś.
Kutas pakuje człowieka w kłopoty.
Ta suka namówiła mnie na przekroczenie granicy Szwajcarii.
Dranie z Gestapo
już na mnie czekali.
Wsadzili mnie do tej puszki i chcą mnie na kogoś wymienić.
- Na kogo? - Nie wiem. Ale im zależy.
- Wracaj tam. - Nie będziesz mi rozkazywał.
Natychmiast.
Nie dotykaj mnie!
Zabierzcie go, inaczej nie wytrzymam.
Tennstedt!
Powiedziałem naszemu pasażerowi,
że nie może sobie chodzić po łodzi.
Chciałem tylko odetchnąć.
To niestety niemożliwe.
Ale jako nasz gość może pan jeść z oficerami.
- To miło. - Na razie proszę...
Aresztowana nazywała się Jacqueline Rossignol.
- Skąd wiemy, że to ona? - Opis się zgadza.
Cechy szczególne też. Republikański tatuaż na lewej piersi...
Walczyła w hiszpańskiej wojnie domowej, była komunistką.
Przedostała się do Francji w 1940. Trafiła do obozu w Vernet.
Pół roku temu przeniesiono ją do obozu w Bretanii.
Uciekła z inną więźniarką, którą wielokrotnie postrzelono.
Po to ta morfina.
- Jej nazwisko? - Carla Monroe.
Tą drugą osobą, którą widzieliście pod kościołem, była kobieta?
Potrzebne nam jej zdjęcie.
W czym mogę pani pomóc?
Jak ich znaleźć?
Oni sami panią znajdą.
W końcu.
Proszę, panowie. Smacznego.
Chciałbym przeprosić
za to nieporozumienie.
To była szansa, by zobaczyć U-Boot siódmej generacji w akcji.
U-Boot siódmej generacji?
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jego projekt, zatkało mnie.
Nie z powodu silników diesla Augsburg i elektrycznych Siemens-Schuckert.
Ale ta prostota projektu, piękno prawdziwej fizyki...
Zaraz, dobrze zrozumiałem? Widział pan plany?
Jeden z pierwszych projektów, w których brałem udział, to produkcja okrętów.
Budował pan okręty?
Finansowałem budowę przez biuro w Zurychu.
Słyszeliście o IVS?
Holenderska firma, założona, by ominąć traktat wersalski.
To był zły układ. Dla Niemiec.
I dla interesów.
Wtedy kupowaliśmy wiele niemieckich obligacji państwowych.
Hitler lubił obwiniać obce banki za wszystkie bolączki Niemiec,
ale i tak nas potrzebował.
Powinien był zbudować
więcej takich okrętów.
Churchill się boi U-Bootów.
Gdybyście mieli ich więcej, głodem zmusilibyście
Wielką Brytanię do kapitulacji.
To była wasza szansa!
Na co?
By wygrać tę wojnę.
Przykro mi,
ale teraz,
kiedy uczestniczy w niej Ameryka...
Mogę, prawda?
Ralf, słyszałeś o strzelaniu z ogórków?
- Nie. - Naprawdę?
Głuchy jesteś? Powiedział, że nie.
To słuchaj.
Dwie dziwki leżą na wznak na podłodze.
Każda ma wetkniętego głęboko ogórka.
Strzelec uderza pannę dłonią płasko w brzuch.
Wygrywa ten, którego ogórek wystrzeli najdalej.
Nie umiesz się przymknąć? To nie śmieszne!
Szczęście.
Nie istnieje.
- Jeszcze rundka? - Pewnie.
Chłopaki, nie nudzi was ten hazard?
Nie jest bardziej nudny niż zabawa w taksówkę.
To brudna robota.
Widziałem książkę przy pańskiej koi. Przeczytałem dedykację. To pański ojciec?
Był dowódcą okrętu podczas Wielkiej Wojny.
Czyli pański los został określony.
Ojcowie i synowie...
Co pan powie na tę propozycję?
Myślałem, że na dziś skończyła się rozrywka.
A może skręci pan w lewo i gdzieś mnie podrzuci?
Gdzieś, gdzie jest miło i ciepło.
Na Kubę. Tam jest przyjemnie.
To prawda.
Wymelduje się pan z tej wojny?
Mogę załatwić dla pana przelew na pokaźną sumę.
Dokąd pan zechce.
Przyjacielu, nie wolałby pan siedzieć w barze na plaży z piękną panną?
Jestem dowódcą niemieckiego okrętu, nie pańskim przyjacielem, panie Greenwood.
Uważajcie, chłopaki. Idzie Francuz.
- Francuz? - Nie jest prawdziwym Niemcem.
Francuz i typ z Afryki.
Co to za załoga?
Strasser, wiesz, że wydajesz dźwięki przez sen?
Gwiżdżesz. Bardzo wysoko.
To taki śmieszny gwizd. Gwizdek.
Chłopaki, uważajcie na niego.
- Jego dowódca trafił pod sąd wojskowy. - Przestań pieprzyć.
Przecież sprzedałeś Hinza.
To była hańba,
zatopił okręt szpitalny. Ale nie ja go wydałem.
Jasne, że ty. Czy to rodzinne?
Gruby mówił, że przed wyjazdem spotkałeś się z siostrą.
Odwiedzę ją.
Może ona też gwiżdże, kiedy wsadza jej się od tyłu.
- Frank, nie! - Strasser! Strasser!
- Co się z panem dzieje? - Nic, panie kapitanie.
Wstawać.
To nieporozumienie.
Ostrzegam was.
Zjeżdżać stąd, natychmiast. Szybko.
A pan niech się umyje. Wygląda pan fatalnie.
W biurze wszyscy są podekscytowani jutrzejszą paradą.
Pani też?
Mnie tam nie będzie. Nie lubię takich chwalipięt jak Schulz.
Jakby osiągnął coś więcej niż ci, którzy wciąż walczą!
Przepraszam.
Jestem pewien, że pani brat wróci bezpieczne.
Nie mogę się doczekać, aż go poznam.
Proszę panią.
Dziękuję.
I jak się pani podoba?
Piękny. Bardzo duży.
Właśnie go kupiłem.
Zamierzam tu zostać, Simone.
We Francji. Kiedy wygramy wojnę.
Proszę. Czeka na nas małe orzeźwienie.
KULTURA JAKO ŹRÓDŁO CIERPIEŃ ZYGMUNT FREUD
Freud. Mój profesor psychologii był pod jego dużym wpływem jego tez.
Tak, Żyd. Ale miał kilka ciekawych pomysłów.
Proszę.
W przyszłości nie będzie miało znaczenia, że napisał to Żyd.
Nikt nie będzie już wiedział, kim byli Żydzi.
Château Grand Céroux.
Powinno trochę odpocząć, ale...
- Na zdrowie. - Na zdrowie.
- Dziękuję, że pani przyjęła zaproszenie. - Nie ma za co.
Pięknie.
Wyobrażam tu sobie przyszłość.
I proste życie.
Kiedy już się uporamy z ruchem oporu.
Z jakim ruchem oporu?
To nic poważnego. Kilka małych komórek.
Co to znaczy komórki?
Zwykle to pięć, sześć osób, przestępców, zdecentralizowanych w kwestii organizacji.
Widziała pani, jak potrafią być agresywni.
Aresztowana miała wspólniczkę.
Freud doskonale opisał to w swojej książce.
Niektórzy folgują swoim destrukcyjnym impulsom.
Nie mamy jeszcze jej zdjęcia, ale... to może być ona.
Potrzebuję tłumaczenia.
Panno Simone, mam prośbę.
Może mnie pani uczyć francuskiego?
Mój talent do języków jest raczej mauvaise.
Tak.
Skoro mauvais...
Talent do mówienia po francusku jest bardzo męski.
Widzi pani,
zawsze o tym marzyłem. O surowej nauczycielce, wyglądającej jak pani.
Chodźmy.
Chciałaś nas widzieć. Dlaczego?
Jacqueline.
- Nie zrobiłaś tego? - Zrobiłam. Poszłam do niej.
Miała połamane ręce. Musiałam jej to wstrzyknąć.
Masz dowód?
Wciąż tu jestem. I wy też.
Jeden z oficerów, Forster, wie, kim jesteś. Ma twoje akta.
Musisz uciekać z La Rochelle.
Dlaczego mi to mówisz?
Martwisz się o mnie?
Jeśli cię schwytają, dopadną też Franka. A później mnie. Nas wszystkich.
Poza tym...
chciałabym te paszporty.
Chciałabyś paszporty?
Podobasz mi się.
Ale nie dostałam tego, czego chciałam.
Twój brat miał coś dać Jacqueline,
ale tego nie dostała.
Skąd wiesz?
Bo gdyby to miała, twojego brata
już by nie było a pokładzie okrętu, a ty byś tu nie siedziała.
Ona paszportów też przy sobie nie miała.
To prawda.
Trzymałam je jako zabezpieczenie. Chciałam dać mu je później.
To niesprawiedliwe.
Ja... zabiłam kogoś dla was.
Chcę dostać te paszporty.
Przynieś je.
Widziałam, do czego faszyści są zdolni w Hiszpanii.
Nie słyszałaś wiadomości ze wschodu, od Rosjan?
O pociągach z Żydami, wywożonymi do obozów?
O zastrzelonych tysiącach ludzi? O ciałach, wrzucanych do dołów?
Nie słyszałam.
Może to kłamstwo, żeby przedstawić Niemców źle.
A czy tydzień temu spodziewałaś się,
że ktoś jest zdolny do tego, co spotkało Jacqueline?
Doceniam to, co zrobiłaś, ale...
naprawdę myślisz, że po prostu pomożesz Nathalie uciec,
a potem będziesz nadal dobrą Niemką?
Chcę dostać paszporty, a potem z nami koniec.
Coś mi mówi, że dopiero zaczynamy.
I dziękuję za ostrzeżenie przed tym Forsterem.
Trzeba znać swojego wroga. Czy nie tak się mówi?
Zabierz ją.
Do zobaczenia.
Na czym stoimy?
Kończymy.
Dobrze.
MATERIAŁ WYBUCHOWY
Przepraszam. Straciłem panowanie nad sobą.
Pan i Maas służyliście na tym samym okręcie?
U-311.
U Hinza?
Proszę się nie martwić, Strasser.
To prawda, że zaginęły dwa nasze okręty?
Ze stada, które zaatakowało konwój?
- Kto tak powiedział? - Pierwszy oficer.
Drugi oficer usłyszał to na statku dostawczym.
Czujka zawsze jest atakowana.
Tego drugiego pewnie zatopił niszczyciel.
Panie kapitanie. Zbliżamy się do trasy aliantów.
Właz zamknięty.
- Przygotować się do zanurzenia. - Gotowe.
- Dwa okręty? I pan milczał? - Jedyna gotowa.
Myślałem, że drugi oficer panu powiedział.
Miał pan obowiązek zgłosić to do mnie.
Inaczej to akt niesubordynacji.
Odpowietrzniki gotowe.
Możemy ruszać. Dowodzenie przejmie drugi oficer.
- Pod wodę! - Pod wodę!
Na 40 metrów.
Przód poniżej 15, tył połowa.
Wiedziałeś o tych dwóch okrętach?
- Myślałem, że ci powiedzieli. - Drugi oficer w centrali.
- Grałeś w to? - Nie.
- Chcesz się nauczyć? - Jasne, czemu nie?
Chodzi o to, by zbić króla.
Służą do tego różne figury.
Skąd jest ten tekst?
"Na wojnie trzeba umieć zrobić to, czego się nauczyło w czasach pokoju".
- Co? - Na pewno znasz to gówno.
Znałem pierwszego oficera, który ciagle to powtarzał.
Zabawny facet. Miał szklane oko, całkiem żółte.
O nie, te też zgniły. Zrobię gulasz.
Powiedz mi, skąd jest to powiedzenie.
To napis na ścianie w holu. W Mürwik.
Co? W szkole oficerskiej?
A niby gdzie?
Co to?
Statek aliantów.
Niech pan się wstrzyma od rozmów z pasażerem.
To was kręci na U-Bootach? Dzięki temu czujecie, że macie cel.
Szare Wilki.
Tak siebie określacie?
Tylko że wilki nie pasują.
Raczej... krokodyle.
Paszcze, czyhające pod powierzchnią.
Morscy snajperzy.
Paszporty.
Niech pani zabierze małą i ucieka.
Nie sądziłam, że może jeszcze mi się przytrafić coś pięknego.
Frank do was dołączy.
Ma pani pieniądze?
Na podróż wystarczy.
Wie pani, dokąd się udacie?
Chyba do Lizbony.
Przekażę mu. Przyjedzie do pani.
A pani co zamierza?
Trzeba pamiętać o witaminach. Inaczej będą smarki.
Prawie bym zapomniał. Pańskie jabłko.
Dziękuję.
Panie kapitanie, dobra widoczność.
Aktualna pozycja - na północ od trasy konwoju.
Pamiętacie, dlaczego wybuchła wojna?
Żebyśmy mieli czym oddychać bez Żydów i bolszewików.
A teraz znowu się w to wpakowaliśmy.
Jesteś pewien?
Facet jest obrzezany.
90% jankesów jest obrzezanych.
Żeby się z tym nie szarpać.
Problemy się skończyły. To dobrze, prawda?
Rozumiem.
Dla was to wspaniała broń,
ale dla mnie to bezpieczny środek transportu.
Kogo właściwie transportujemy, panie Greenwood?
- Nie powinien pan mnie pytać. - Moi ludzie zasługują, by wiedzieć.
Myślę, że dobrze się bawią, próbując to odgadnąć.
Powiem tylko, że nie jestem waszym wrogiem.
- Jest pan amerykańskim obywatelem. - Jasne.
Proszę mi wybaczyć,
ale to bardzo niemiecki pogląd.
Wielu z nas w tym nie uczestniczy.
Myśli pan, że jest pan ponad to?
Patrzę z boku.
Statek przed nami!
Cóż... Powoli.
A przede wszystkim po cichu.
Odległość trzy tysiące.
Odwraca się.
Ma nas na celowniku!
Alarm!
Korweta na 0-0-5!
Alarm!
Obudźcie się, dranie!
Złożyć koje, zalać od jedynki do czwórki!
Szybko!
Szybciej.
- Właz zamknięty! - Pod wodę!
Głębokość peryskopowa!
Przód poniżej 15, tył połowa!
Amerykańska korweta. Zauważyli nas.
Mamy unikać?
Jeśli pojawi się eskorta, będziemy pod obstrzałem.
Nie możemy znowu uciec. Nie tym razem.
Na stanowiska!
Tak jest.
Na stanowiska bojowe!
Na stanowiska bojowe!
Na stanowiska bojowe!
- Otworzyć klapy. - Tak jest.
Odległość dwa tysiące.
Dziób wroga po prawej, pozycja 30,
prędkość torped 30. Głębokość 4.
Cała na prawą burtę! Nowy kurs: 0-4-5.
Cała na prawą burtę!
Nowy kurs: 0-4-5.
Za trzy minuty wróg będzie pod kątem 45 stopni.
Optymalna pozycja do strzału.
Dziś mamy szczęście.
Korweta na 3-4-0. Pozycja 40.
Przygotować 1 i 2 do strzału pod wodą.
Przedział torpedowy. Przygotować jedynkę i dwójkę do strzału.
Jedynka i dwójka gotowe!
Do dzieła, mały. Dziś twoja kolej.
- Zachować głębokość. Metr wyżej. - Przód do pięciu.
Prędkość torped - 30. Prędkość wroga - 15.
Dziób wroga na prawej. Pozycja 45.
Odległość 1 700.
Jakiś problem, oficerze?
Żadnego, panie kapitanie.
rędkość torped - 30. Prędkość wroga - 15.
Dziób wroga na prawej. Pozycja 45.
Odległość 1 700.
1 i 2, ognia!
- Jedynka i dwójka, ognia! - Ognia!
4, 5, 6, 7,
8, 9, 10...
- Odbezpieczone! - Odbezpieczone!
W górę! Zabezpieczyć!
- Zabezpieczone! - Idealnie.
21... 22...
23... 24...
Trafiona!
Niech to szlag, cofnijcie.
Podnieście ją, do cholery!
Na litość boską, potrzebny nam pasek. Szybko.
Do wynurzenia!
Przykro mi, nie można nic zrobić.
Musimy amputować. Trzymaj mocno.
Trzymaj! Trzymaj za ramię! Mocno!
Zaczynamy ciąć!
- Gotowy? - Tak.
Dasz radę, chłopie!
Niech pan zaczerpnie powietrza.
Nie patrzy pan na wojnę z boku.
Tamci ludzie
krzyczą, płoną i topią się.
Wszyscy.
Żeby pan mógł wrócić do domu.
To wasza wina.
Przetrwaliśmy naloty i ataki niszczycieli po to,
żeby to stało się gdzieś, gdzie moi ludzie powinni być bezpieczni!
Ma pani łagodny wstrząs mózgu.
To przeciwko bólom głowy. Proszę odpoczywać.
Przynieś mi jeszcze wina.
Wino proszę.
Nalej.
Sobie też.
Któryś z was ją kiedyś rżnął?
Nie. Ale jest ładna.
O wiele ładniejsza od tej.
Masz rację.
Idziemy na górę.
Ja pracuję tylko w barze.
Co?
Powiedziała, że tu pracuje, ale się nie pieprzy.
Dziewczyno, to jak bomba w bezpiecznej przystani.
Chodź.
Chcesz uciec?
Jeśli nie pójdziesz, zrobimy to tu i teraz.
Przeklęta francuska dziwka! Masz robić, co ci się każe!
- Zerżnij ją! - Rżnij!
- Rżnij! - Rżnij!
Tłumaczenie: Patrycja Miljević
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.