All language subtitles for Pink_Flamingos_PL

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

23.976

t艂umaczenie: DZIADEK DEMENTED CREW

synchronizacia do wersji 23.976, 544 x 288, 154117 Total frames na podstawie wegierskich napisow: garek

Witajcie kinomaniacy. M贸wi do Was Mr. Jag...

z Wytw贸rni Dreamland.

Ta przepi臋kna przyczepa, kt贸r膮 przed chwil膮 widzieli艣cie...

jest kryj贸wk膮 pewnej s艂awnej Divine...

najobrzydliwszej zmory na 艣wiecie.

Z powodu pewnej, dziwacznej historii...

opublikowanej w "Exclusive"...

zosta艂a zmuszona ukry膰 si臋...

zamaskowa膰 sw贸j wygl膮d...

i przyj膮膰 pseudonim Babs Johnson.

Razem z jej zaufan膮 przyczepow膮 ekip膮 przyjaci贸艂,

Lady Cotton, jej synem-Krakersem...

oraz jej psychicznie chor膮 matk膮 Pani膮 Edie...

zerknijmy co dzieje si臋 u nich.

Jest 10:30.

Babs, Babs. Dlaczego facet od jajek jeszcze nie przyszed艂?

Umieram z g艂odu.

Prosz臋, Babs, przynie艣 mi troch臋 jaj.

Ju偶 id臋 mamo. Ju偶 id臋.

Wytrzymaj chwil臋.

Cotton, Cotton.

Babs nie chce mi da膰 jajek.

Cotton, prosz臋 tu wej艣膰 i da膰 mi moje jaja.

Jeszcze minutk臋, Edie. Nie martw si臋.

Usma偶臋 ci kopk臋, dziubalku.

JAJA!

Dzie艅 dobry, mamo.

Za艂o偶臋 si臋, 偶e jeste艣 g艂odna.

Oh, Babs, umieram z g艂odu.

Ten facet od jajek jeszcze nie przyszed艂?

Tak bardzo go kocham.

Nie, jeszcze nie przyszed艂, mamo, ale my wci膮偶 mamy kilka jajek.

Przygotuj臋 je dla ciebie.

Dobrze spa艂a艣?

Oh, Babs, bardzo dobrze.

Sk膮d si臋 wzi膮艂 ten poci膮g?

Czy偶by艣 spa艂a w kuszetce zesz艂ej nocy?

Sk膮d wiesz, 偶e lubi臋 poci膮gi?

To nie poci膮g, mamo.

To nasza, nowa przyczepa a ja spa艂am w innym pokoju.

Tym razem ka偶dy z nas ma sw贸j w艂asny pok贸j...

ty, ja i Lady Cotton.

A Krakers ma t臋 przytuln膮 szop臋 po prawej...

i mo偶e przyjmowa膰 tam swych przyjaci贸艂 kiedykolwiek chce...

nie budz膮c nas przy tym.

Czy偶 nie jest cudownie?

Sied藕 sobie teraz wygodnie...

a ja ci usma偶臋 jajka.

Zrobi膰 z nich francuskie, mamo?

Oh, nie, Babs, nie.

Mamy dzi艣 s艂oneczny dzionek.

Chc臋 sadzone 偶贸艂tkiem do g贸ry.

Babs, przecie偶 wiesz jak bardzo je lubi臋.

Tak mamo, wiem jak bardzo je lubisz.

Zaraz wr贸c臋.

Na drugim ko艅cu miasta, przeludnionej metropolii...

znanej jako 艣r贸dmie艣cie Baltimore...

偶yj膮 Connie i Raymond Marble, para okropnych perwers贸w...

nienawidz膮cych Divine i rozg艂osu wok贸艂 niej...

bardziej ni偶 wszystko inne na 艣wiecie.

Dla Connie i Raymonda Marble by艂 to pocz膮tek ko艅ca.

C贸偶, Panno Sandstone...

po przejrzeniu Pani kwalifikacji...

m贸j m膮偶 i ja zdecydowali艣my, 偶e nie odpowiada Pani...

naszym wymaganiom przed podj臋ciem pracy.

Nie tylko nigdy nie s艂ysza艂a Pani o Divine...

co jest jednym z kluczowych element贸w...

by m贸c podj膮膰 t臋 szczeg贸ln膮 prac臋...

ale r贸wnie偶 brakuje Pani podstawowych umiej臋tno艣ci.

Szczerze powiedziawszy, wydaje nam si臋, 偶e jest Pani t臋pa.

Czemu tak s膮dzicie? Zrobi艂am wszystko, co chcieli艣cie.

Znalaz艂am nawet informacj臋 kim by艂a owa Divine.

Za p贸藕no...

cho膰, oczywi艣cie, zrobi艂a艣 wszystko o co prosili艣my, skarbie.

Jednak trwa艂o to zbyt d艂ugo...

jak na nasze oczekiwania.

Chyba rozumiesz nasz punkt widzenia?

Nie mo偶emy po prostu wzi膮膰 byle kogo.

To jest praca o podwy偶szonym ryzyku, je艣li mo偶esz to sobie wyobrazi膰...

a my osobi艣cie nie czujemy by艣 mog艂a spe艂ni膰 nasze...

yy, jakby to uj膮膰...

nasze, bez w膮tpienia, surowe wymagania.

Dlaczego zatem wci膮偶 mnie tu zatrzymujecie?

Dlaczego prosicie mnie bym wr贸ci艂a?

Mam inn膮 prac臋 kt贸r膮 mog艂abym podj膮膰.

Jak mia艂am dosta膰 t臋 informacj臋...

o owej Divine, o kt贸rej wci膮偶 m贸wicie?

Nie znam jej.

Mogli艣cie mi da膰 jak膮艣 wskaz贸wk臋...

Np. w jaki spos贸b zebra膰 te informacje kt贸rych chcieli艣cie.

Spowodowali艣cie, 偶e niemal uwierzy艂am, 偶e dosta艂am t臋 robot臋.

C贸偶, Panno Sandstone...

Panno? Sandy Sandstone...

Przecie偶 nie mog艂a Pani z g贸ry zak艂ada膰, 偶e dostanie t臋 prac臋.

Pewnie s艂ysza艂a Pani o takim zwrocie...

"Nie m贸w hop, zanim nie przeskoczysz"?

C贸偶, niech Pani je wypr贸buje.

Nigdy nie da艂am Pani ostatecznej odpowiedzi co do zatrudnienia...

a skoro Pani w nie uwierzy艂a...

c贸偶, nigdy nawet nie bra艂am pod uwag臋...

偶e Pani b臋dzie t膮 osob膮 kt贸r膮 wybierzemy.

Nie zna si臋 Pani zbyt dobrze.

To znaczy, chcia艂abym, by ka偶dy by艂 jak Pani...

i nigdy nie s艂ysza艂 wcze艣niej o Divine...

lecz niestety to nie jest takie proste.

Teraz, je艣li Pani wybaczy...

Mam ci臋偶ki dzie艅 przed sob膮.

Nie ma nic wi臋cej o czym mog艂yby艣my dyskutowa膰.

Co mam robi膰 w takim razie?

To w艂a艣nie chcia艂abym wiedzie膰.

Mo偶e Pani, pani Sandstone 偶re膰 g贸wno ca艂y dzie艅...

albo cokolwiek innego mo偶e Pani te偶 robi膰 wszystko na co ma ochot臋.

Niech Pani tylko nie wyje偶d偶a mi ze swoimi 偶yciowymi problemami.

Teraz, je偶eli Pani pozwoli jestem zaj臋ta...

ca艂ym dniem pracy.

Prosz臋 opu艣ci膰 moje biuro.

Jeste艣 wredn膮 pizd膮 wiesz o tym?

Wredn膮, jeban膮 pizd膮!

Jak mo偶esz by膰 tak g贸wniana dla innych ludzi?

Jak mo偶esz wytrzyma膰 sama ze sob膮?

Zdaje si臋, 偶e s膮 dwa rodzaje ludzi Pani Sandstone...

m贸j rodzaj oraz dupow艂azy.

To raczej oczywsite do kt贸rej kategorii si臋 Pani zalicza.

Mi艂ego dnia.

Pierdol si臋, dziwko!

Mamo jeste艣 gotowa?

Czy jeste艣 ju偶 gotowa?

Jestem gotowa, kochanie.

Pozw贸l mi si臋 tylko po偶egna膰 z mam膮 i Cotton.

Zaraz wychodz臋 kotku.

Dobra, ale po艣piesz si臋...

bo si臋 sp贸藕ni臋 na randk臋.

W porz膮dku.

Nie sp贸藕ni臋 si臋 na nasz膮 randk臋.

Zobaczysz, spodoba ci si臋.

Polubisz j膮 tak samo jak ja.

Mam zamiar sprowadzi膰 j膮 tu najszybciej jak si臋 da...

偶eby艣cie wszyscy mogli si臋 ni膮 nacieszy膰.

Co ty chcia艂a艣 powiedzie膰, 偶e Ma艂y Sukinsynek by艂 jajkiem?

Jak cz艂owiek mo偶e by膰 jajkiem, Cotton?

Jak cz艂owiek mo偶e by膰 jajkiem?

C贸偶, on mia艂 kr贸tkie n贸偶ki i kr贸tkie r膮czki...

i m贸g艂 chodzi膰 i rozmawia膰...

tak jak cz艂owiek.

Z tym wyj膮tkiem, 偶e by艂 jajkiem-

ma艂ym, elegancko przystrojonym jajeczkiem.

Cotton, opowiedz mi o tym raz jeszcze.

Powiniene艣 si臋 by艂a ju偶 tego nauczy膰, Edie.

Teraz s艂uchaj uwa偶nie.

Ma艂y sukinsynek siedzia艂 sobie przy 艣cianie.

Siedzia艂 i pierdzia艂, bo mia艂 strasznie wielkie sranie.

Wszystkie kr贸lewskie konie i wszyscy 偶o艂nierze...

nie mogli Sukinsynka rozbawi膰 w dobrej wierze.

Za艂apa艂a艣, Edie? Zrozumia艂a艣 to?

Opowiedz mi jeszcze troch臋 jajecznych historii, Cotton.

Prosz臋 opowiedz mi wi臋cej historii.

Id臋.

Naprawd臋 艣wietnie si臋 wystroi艂a艣, Babs.

Wygl膮dasz pi臋knie.

Oh, dzi臋kuj臋, Cotton.

Dziewczyna nigdy nie mo偶e by膰 pewna...

kogo spotka na ulicy i w kim si臋 zakocha

Dlaczego ja, kiedy jestem pi臋knie wystrojona i gotowa na mi艂o艣膰...

musz臋 zosta膰 w domu?

Ale zdaje si臋, 偶e Krakers...

przyprowadzi swoj膮 przyjaci贸艂k臋 tutaj...

a nie chcia艂abym tego przegapi膰.

Zazwyczaj odprawiaj膮 niez艂e show.

Wiem, wiem.

Mo偶esz p贸j艣膰 do miasta kiedy ja b臋d臋 tam sz艂a nast臋pnym razem.

Mam tylko kilka spraw kt贸re musz臋 za艂atwi膰.

Poza tym ty i Krakers b臋dziecie mie膰...

ca艂kiem niez艂膮 zabaw臋 tutaj.

Ta ma艂a szopa jest po prostu wspania艂a.

Wiem o tym, Babs.

To b臋dzie po raz pierwszy odk膮d kto艣 nas tu odwiedzi...

i nie mog臋 si臋 doczeka膰 tego wydarzenia.

Mam nadziej臋, 偶e nie 艣ci膮gnie na nas k艂opot贸w.

Nie przejmowa艂abym si臋 tym.

Krakers ma niez艂e wyczucie do tego, co robi.

Odm贸w tylko kr贸tk膮 modlitw臋 za mnie.

Dlaczego jeszcze si臋 nie zakocha艂am od trzech dni?

Ju偶 mnie sw臋dzi by kogo艣 dopa艣膰...

i popu艣ci膰 wodze fantazji.

Pa pa, Babs.

Matko, nie musisz podnosi膰 g艂osu...

i nie musisz wrzeszcze膰.

Jeste艣my tutaj wszyscy. S艂yszymy ci臋.

Ale ja musz臋 wrzeszcze膰.

Umieram z g艂odu...

a ten facet od jajek, wci膮偶 nie przyszed艂...

i wiem o tym.

Doskonale wiesz mamo, 偶e zawsze p贸藕no przychodzi.

B臋dzie jej dobrze.

Id藕, Babs.

B臋dzie ci dobrze.

Mamo?

Chcesz jajka na twardo, by m贸c je oskubywa膰...

podczas oczekiwania na Pana Jajko?

Taa, za艂o偶臋 si臋, 偶e chcesz.

Do zobaczenia, Babs. Nie zapomnij o przek膮skach urodzinowych.

Krakers, jestem gotowa!

Chod藕, Matko. Sp贸藕ni臋 si臋 na randk臋.

Ale偶, kotku jak zd膮偶ysz wr贸ci膰 z centrum?

Wr贸cimy na stopa, Mamo. To nie jest trudne.

Wysad藕 mnie tylko przy sklepie Edda Gowna.

To tam, gdzie mam spotka膰 moj膮 dziewczyn臋.

Jako艣 wr贸cimy.

Mam nadziej臋, 偶e jest gotowa na ma艂膮 akcyjk臋.

Oh, kotku, wiem co masz na my艣li.

Dlaczego ja nie mia艂abym uprzyjemni膰 sobie wieczoru?

Powiniene艣 unika膰 k艂opot贸w...

na swojej randce-

to znaczy, je艣li ona mia艂aby co艣 na przeciwko...

Mam nadziej臋, 偶e lubi eksperymentowa膰.

Wiesz o co chodzi.

Od kr贸tkiej gadki jeszcze d艂uga droga.

Podaj mi d艂o艅, kotku.

Channing!

Jezu Chryste.

Czy ju偶 tu s膮?

Tak, czekaj膮.

Zatem, przyprowad藕 je.

Pani Marble przyjrzy wam si臋.

Chod藕, Merle, jest gotowa nas zobaczy膰.

Id臋, id臋.

Witam, Pani Marble.

By艂y艣my tak przej臋te ca艂ym tym wydarzeniem...

ja i Merle.

Ledwie mo偶emy spa膰 w nocy...

i tylko czekamy, by m贸c zobaczy膰 twarzyczk臋 ma艂ej Noodle.

Zazwyczaj dobrze spa艂y艣my.

A teraz, ja i Annette b臋dziemy musia艂y wzi膮膰 si臋 do roboty...

kiedy Noodle znajdzie si臋 w domu.

Wszystko si臋 zmieni z brzd膮cem w mieszkanku.

Tak, wi臋c, jak m贸wi艂am...

Pan Marble i ja...

dostaniecie Noodle...

ale, wcze艣niej, usi膮d藕cie...

bym mog艂a szybko przejrze膰 wasze podanie.

Nie m贸w nic, rozumiesz?

Ani s艂owa.

Kiedy macie zamiar j膮 st膮d zabra膰?

Chod藕, ma艂a Noodle, w艂a艣nie znalaz艂a艣 sw贸j nowy dom.

To bardzo mi艂o!

Biedna, pieprzona Alice umiera daj膮c 偶ycie...

nawet si臋 nie martwisz by wynie艣膰 st膮d jej cia艂o...

a teraz ta suka sprzedaje dzieciaka!

Biedne dziecko!

A ty, ty ma艂a przyssawko...

nie mo偶esz dla mnie zdoby膰 艣rodk贸w uspokajaj膮cych!

Ty skurwielu, gdzie s膮 moje pigu艂y?

Ta dziwka nie mo偶e sobie nawet na nie pozwoli膰.

Kolejna para przysz艂a po nast臋pne dziecko.

Nie m贸g艂by艣 przynajmniej da膰 mi tych cholernych pigu艂ek?

M贸wi艂em, 偶eby艣 zamkn臋艂a mord臋 kiedy tu schodz臋.

Ty 艣winio jebana!

Zabieraj st膮d to cia艂o! Zbiera mi si臋 na wymioty!

Kiedy przyjd膮 nast臋pne?

Co za biedna dziewczynka na pewno przyjd膮 po nast臋pne.

Jestem tego pewna.

Zawsze taki by艂e艣?!

Tyy jebana, zgni艂a truskawo!

Taki jeste艣? 艢mierdz膮ca kupo gnoju!

Stul pysk, powiedzia艂em!

Zamknij si臋 i nie odzywaj kiedy schodz臋 na d贸艂 do ciebie!

Sp贸jrz jaka ona jest 艂adna.

Zaczekajcie chwileczk臋.

Moment. Connie, czy ju偶 j膮 dostali?

Tak, dostali, Chan.

Sp贸jrz jaka ona jest pi臋kna.

Oh, Merle, jestem taka szcz臋艣liwa.

Oh, kochanie, je艣li ty jeste艣 szcz臋艣liwa, to ja te偶...

dlatego w艂a艣nie 偶yj臋-

ty, ja, i teraz, malutka Noodle.

Dzi臋kuj臋, Pani Marble.

Bez ciebie, nigdy nie by艂yby艣my tak szcz臋艣liwe.

Jeste艣 cudown膮, cudown膮 osob膮.

Dzi臋kuj臋.

Zatem, dzi臋kuj臋, drogie panie.

Nigdy bym nie pracowa艂a w tej bran偶y je偶eli nie mog艂abym was usatysfakcjonowa膰...

a na tym mi tylko zale偶y by klienci byli zadowoleni...

i by膰 pewn膮, 偶e dzieci...

s膮 w dobrych r臋kach.

Dzi臋kuj臋.

Do zobaczenia.

Zobaczymy kto jest najobrzydliwsz膮 osob膮.

Zobaczymy!

No i gdzie jest Raymond?

Gdzie偶 on si臋 podzia艂?

Jak m贸g艂 mnie tak samemu zostawi膰...

Kiedy zosta艂o tak du偶o do zrobienia?

Wr贸膰 do domu, Raymond, prosz臋.

Tak bardzo ci臋 potrzebuje.

Kierowco, mo偶e si臋 pan po艣pieszy膰? Sp贸藕ni臋 si臋 na spotkanie.

Jad臋 tak szybko, jak to mo偶liwe prosz臋 pani, bez 艂amania przepis贸w.

3800 Greymeadow, tak?

A co niby powiedzia艂am?

2.30.

Wsad藕 se w dupe te 2.30, kretynie!

O, cze艣膰, Cookie.

Pewnie jeste艣 g艂odna.

Skusi艂abym si臋 na kanapk臋.

Bologna.

C贸偶...

Przejd藕my do tematu.

Mog臋 zdoby膰 dla ciebie informacje o Divine.

Ca艂膮 mas臋 informacji, je艣li si臋 wszystko prawid艂owo potoczy.

Um贸wi艂am si臋 na randk臋 z jej synem Krakersem.

Hmm, to rzeczywi艣cie, zach臋caj膮ca propozycja.

To jest bardzo wa偶ne Cookie.

Mo偶emy na tym zyska膰-

ty, finansowo...

a, Raymond i ja...

c贸偶, nasza reputacja jest bardzo nadw膮tlona.

Mog臋 si臋 poni偶y膰 przed synem Divine.

On ma dziwne upodobania seksualne.

Znios臋 wszystkie jego perwersyjne zachcianki...

by wydusi膰 z niego informacje kt贸rych potrzebujecie.

Ale najpierw musz臋 wiedzie膰 czego dok艂adnie chcecie...

gdy偶 moja tak zwana "randka" ma miejce dzi艣 wieczorem.

C贸偶, Cookie, jak wiesz...

Divine osi膮gn臋艂a swego rodzaju rozg艂os...

na poziomie lokalnym jak i krajowym.

Mo偶e gdzie艣 ju偶 s艂ysza艂a艣 termin, "najobrzydliwsza osoba na 艣wiecie"?

Tak, ju偶 to gdzie艣 s艂ysza艂am.

Gazety tak o niej pisz膮...

i jest znana do pewnego stopnia...

w kryminogennym p贸艂艣wiatku pewnych cz臋艣ci miasta.

Wydaje nam si臋 jednak, 偶e to niesprawiedliwe okre艣lenie.

Wydaje nam si臋, 偶e Raymond i ja daleko j膮 prze艣cigamy...

w ka偶dym aspekcie s艂owa "obrzydliwo艣膰".

Jak wiesz, prowadzimy ochronk臋 dla dzieci.

To naprawd臋 bardzo proste.

Trzymamy ca艂y czas dwie dziewczyny...

kt贸re zap艂adnia Channing...

nasz bardzo p艂odny s艂u偶膮cy.

Potem sprzedajemy dzieci parom lesbijskim...

a tak uzyskane pieni膮dze inwestujemy...

w r贸偶ne przedsi臋wzi臋cia na terenie miasta.

Posiadamy kilka sex-shop贸w...

sprzedajemy r贸wnie偶 heroin臋...

w szko艂ach podstawowych w centrum miasta.

Dlatego uwa偶amy, 偶e uwaga...

jaka skupi艂a si臋 p贸藕niej na Divine...

jest dla nas niesprawiedliwa.

Ona jest ledwie marnym z艂odziejaszkiem i morderczyni膮.

Niestety nasz spos贸b pracy...

ogranicza szanse na podr贸偶e i zdobywanie rozg艂osu...

ale to wcale nie znaczy 偶e chcieliby艣my pozosta膰 niezauwa偶eni.

Przecie偶 nie pracowali艣my przez te wszystkie lata...

by teraz ta gruba 艣winia mog艂a przed nami zadziera膰 nosa.

Dlatego musimy dorwa膰 j膮, rozumiesz,

tak by nie zorientowa艂a si臋, 偶e zosta艂o to zaplanowane.

Potrzebujemy zatem informacji jak 偶yje...

gdzie 偶yje, ilu jest z ni膮 ludzi, ich nazwiska...

ich codzienne obowi膮zki.

Innymi s艂owy...

chcemy wiedzie膰 jak sprowadzi膰 na ni膮 nieszcz臋艣cie...

jak spowodowa膰 by jej 偶ycie by艂o jak najbardziej marne...

jak udowodni膰 jej...

偶e w por贸wnaniu z nami jest cuchn膮c膮 kup膮-

najobrzydliwsz膮 kup膮 jaka rodzi nam si臋 w g艂owach...

najobrzydliwsz膮 kup膮 o kt贸rej marzymy z najohydniejsz膮 rozkosz膮.

Dobrze, ale czy Crackers wie, 偶e jego "randka"...

jest w zasadzie permanentn膮 inwigilacj膮 wykreowan膮 przez Marbl贸w?

To jest moja babcia, Edie.

Co si臋 z ni膮 dzieje?

Co si臋 z ni膮 dzieje?

Nic si臋 z ni膮 dzieje.

To jest tylko moja babcia, to wszystko.

Co na jej twarzy robi膮 te wszystkie jajka?

Zdaje si臋, 偶e zg艂odnia艂a.

Ona ma pewnego rodzaju problemy wiesz o co chodzi.

Nic powa偶nego, ale rozumiesz-

Ona po prostu kocha jajka...

zawsze je kocha艂a.

Usi膮d藕 wygodnie. P贸jd臋 sprawdzi膰 czy Pani Cotton jeszcze jest.

Ona jest tutaj, Lady Cotton.

Nie powinno zabra膰 jej du偶o czasu do wyj艣cia do szopy.

To znaczy je艣li b臋dzie wsp贸艂pracowa膰, a b臋dzie.

Oh, Krakers, jestem taka podniecona.

Siedzia艂am tutaj ca艂y czas...

odk膮d poszed艂e艣.

Co ona lubi? Czy ma 艂adne cia艂ko?

Co masz zamiar dla mnie zrobi膰, kotku?

To co艣 czego jeszcze nie widzia艂a艣.

Lady Cotton, chyba jeszcze...

nigdy wcze艣niej nie by艂em tak podniecony.

Moje ma艂e kurczaki b臋d膮 dzi艣 gwo藕dziem programu, Cotton-

ja i kilka niez艂ych, mi臋tkich i puszystych kurczaczk贸w.

Tak strasznie tego pragn臋, Krakers.

Zr贸b to lepiej ni偶 ostatnim razem.

Co si臋 wtedy dzia艂o? M贸wi艂e艣, 偶e ci si臋 podoba艂o.

No pewnie, 偶e mi si臋 podoba艂o.

Chodzi o to, 偶e by艂e艣 tak zajebi艣cie cudowny...

偶e teraz pragn臋 tego jeszcze bardziej.

Chcia艂abym widzie膰 wi臋cej, Krakers-

wi臋cej, ni偶 to, co Ju偶 widzia艂am.

Mo偶emy zobaczy膰 troch臋 krwi tym razem?

Tylko troszeczk臋?

I 艣ci膮gaj swoje ciuchy powoli...

i nie pozw贸l jej tego przedstawienia zniszczy膰!

Pani Cotton, z pewno艣ci膮 si臋 Pani spodoba.

B臋dzie lepsze ni偶 wszystko, co do tej pory zrobi艂em.

Czuj臋, jak krew pulsuje, w ka偶dej cz臋艣ci mojego cia艂a.

Wiesz, 偶e robi臋 to tylko dla ciebie.

Tylko ty podgl膮daj膮c podniecasz mnie jeszcze bardziej.

Dzi艣 b臋dzie super, obiecuj臋.

Tylko uwa偶aj by mnie nie dotyka膰.

Witam, moj膮 s艂odziutk膮 bu藕k臋.

Masz s艂odziutk膮 bu藕k臋.

Cze艣膰, jestem Cookie.

A ty zapewne jeste艣 Edie...

Matka Krakersa.

Edie, s艂odka Edie.

Czy Babs wr贸ci艂a ju偶 z zakupami na przyj臋cie urodzinowe?

Dosta艂am wyj艣ciow膮 sukienk臋.

Kiedy jest impreza?

Oh, impreza Babs.

Czy jeste艣 facetem od jajek?

Yyy, nie.

Nie, nie jestem.

Gdzie jest matka Krakersa?

W艂a艣nie dzwoni do znajomych...

z zaproszeniem na urodziny.

Ja te偶 tam b臋d臋.

Widz臋, 偶e ju偶 wsta艂a艣 mamo.

Pani Cookie, to jest Pani Cotton.

Jest jedn膮 z moich wsp贸艂lokatorek.

Urocza zapewne.

Cze艣膰, Cookie.

Zapewne jeste艣 t膮 pi臋knie wygl膮daj膮c膮, m艂od膮 kobiet膮.

Krakers mi o tobie opowiada艂.

Czemu nie poka偶esz jej szopy?

Spodoba ci si臋 tam. Jest tak intymnie.

Oh, chcia艂abym j膮 zobaczy膰.

Cotton, ty 艣pisz tutaj?

Oczywi艣cie, zaraz obok Babs.

Nie m贸g艂bym spa膰 nigdzie indziej.

Chod藕, Cookie, poka偶臋 ci moje kurczaki.

To ty masz kurczaki?

Uwielbiam ma艂e kurczaczki.

Trzymaj!

Trzymaj! Tutaj!

Trzymaj!

Trzymaj te cholerne kurczaki!

Kurczaki! O Bo偶e!

Nie!

Kurczaki! Same kurczaki!

Pierdolone kurczaki!

Kurwa, one mnie rani膮!

Taaak-

O Bo偶e! Jeste艣 jebni臋ty.

Pan Jajko! Pan Jajko!

Jest tam kto?

Cotton! Cotton! Tutaj jestem!

S艂ysza艂am faceta od jajek!

Tutaj! Tutaj, Panie Jajko!

Jaja! Jaja!

Ratunku! Bo偶e! Ratunku!

Tutaj! Tutaj! Tutaj Panie Jajko!

Tutaj jestem!

Wchod藕!

Facet od jajek!

Witaj, Edie. Jak si臋 ma moja pi臋kna ksi臋偶niczka?

Pan Jajko!

Panie Jajko, wyprawiamy w czwartek urodziny dla Babs.

Chcieliby艣my by艣 przyszed艂 jako partner Edie.

Hmm, by艂bym zaszczycony m贸c uczestniczy膰...

z tak pi臋kn膮 partnerk膮.

No Edie, co dzi艣 dla ciebie?

Mam jajka "XL".

Mam "L".

Mam 艣rednie i mam ma艂e.

Br膮zowe te偶 mam i bia艂e.

Popatrz tylko na te.

Tak 艣wie偶e, 偶e ci臋偶ko w to uwierzy膰.

Mo偶na je sma偶y膰 i robi膰 z nich jajecznic臋...

gotowa膰 na mi臋kko, albo na twardo...

albo zrobi膰 z nich t艂usty, soczysty mega-omlet.

Co ty na to, Edie?

Co b臋dzie dla mojej Damy smakoszki jajek?

Chc臋 je wszystkie!

Chc臋 br膮zowe...

i te wielkie jak berety, bia艂e...

i chc臋 te偶 tamte.

I jeszcze te do sma偶enia i te na jajecznic臋...

a te na twardo, jako przek膮sk臋.

O rany, i chc臋 jeszcze tamte.

W porz膮dku, Edie, kupimy je wszystkie.

Mo偶e by膰? Kupimy je wszystkie.

Oh, Cotton, dzi臋ki tobie jestem taka szcz臋艣liwa...

dzi臋ki tobie i Panu Jajko.

Prosz臋, Panie Jajko...

nigdy nie porzucaj swojego fachu.

Zawsze b臋d臋 chcia艂a i potrzebowa艂a jajek zawsze, zawsze, zawsze.

Pani Edie, p贸ki kurczaki znosi膰 b臋d膮 jaja, p贸ty ja b臋d臋 je dostarcza膰...

je偶d偶膮c ci臋偶ar贸wk膮, i chodz膮c pieszo...

mo偶esz by膰 pewna,

偶e przynosi膰 ci b臋d臋 najlepsze z najlepszych...

najwi臋ksze z najwi臋kszych i najbielsze z najbielszych.

Innymi s艂owy...

jajeczka o cienkiej skorupce z krajowych ferm...

nigdy nie b臋d膮 bezpieczne...

dop贸ki kurczaki b臋d膮 je znosi膰...

a ja wci膮偶 b臋d臋 przy 偶yciu bo jestem twoim Facetem od Jajek...

i nie ma lepszego ode mnie w ca艂ym zasranym mie艣cie.

Oh, Panie Jajko.

Nic, tylko ci popierdoleni g贸wniani hipisi...

przez ca艂膮 drog臋.

Gdzie s膮 ich maciorki?

Bo偶e, ale si臋 zm臋czy艂am kr膮偶膮c wok贸艂...

i wok贸艂.

Tam jest jedna.

Hamuj!

Wygl膮da ca艂kiem s艂odziutko.

B臋dzie dobra.

Dzi臋ki.

Usi膮d藕 sobie.

Dzi臋kuj臋.

Wow, gdzie dostali艣cie ten wypasiony w贸z?

U dilera. A gdzie my艣la艂a艣?

Dok膮d zmierzasz?

Tylko do centrum. Wsz臋dzie w pobli偶e ul. Howarda.

Um贸wi艂a艣 si臋 z kim艣?

Z kim?!

Z moim ch艂opakiem i paroma innymi kolesiami. A czemu pytasz?

Ma艂a orgietka czy co艣?

呕e co? Ej, o co wam chodzi?

A tak si臋 tylko zastanawiali艣my gdzie planowa艂a艣...

podzieli膰 si臋 swoj膮 ki艂膮, tylko tyle, kurwiszonku.

Ej, nie wydaje mi si臋 by to by艂o potrzebne.

Nie wydaje ci si臋?

A co by艣 powiedzia艂a na szybkie jebanko z moim kierowc膮?

Ma przy sobie okrutnie srog膮 pyte.

Hej, Connie!

Przesta艅cie! Wypu艣膰cie mnie tu!

Tutaj je艣li mo偶na!

Czemu chcesz tu wysiada膰? To przecie偶 nie jest centrum.

Nie jeste艣my nawet w okolicy centrum.

Co si臋 dzieje, boisz si臋 偶e nie jest dostatecznie wielki dla ciebie?

Przesta艅cie! Pozw贸lcie mi tu wysi膮艣膰, prosz臋!

Lepiej sied藕 spokojnie. Zamknij si臋 szmato.

Odpierdol si臋 ode mnie! Prosz臋!

No i po krzyku.

Chc臋 ci臋 pozna膰 z now膮 przyjaci贸艂k膮.

Ju偶? Ju偶 z艂apali kolejn膮?

Ona 艣pi? Czy jest martwa?

Zabi艂e艣 j膮? Gdie偶 j膮 dorwali艣cie?

Gdzie j膮 kurwa dorwali艣cie?

Autostopowiczka, taka sama jak ty.

Niebezpiecznie jest je藕dzi膰 na stopa w dzisiejszych czasach.

Niech zgadn臋 teraz j膮 zer偶niesz?

Tutaj, tu偶 przede mn膮!

Biedna dziewczyna.

Ta biedna dziewczyna zostanie zgwa艂cona.

Dzi臋ki Bogu, 偶e mnie ju偶to min臋艂o!

Dzi臋ki Bogu, 偶e艣 mnie zostawi艂 przynajmniej tyle!

Mam dla ciebie niespodziank臋 tym razem.

Nie b臋d臋 jej nawet maca膰.

Jak mam si臋 wydosta膰 z tej zasranej roboty?

Czy twoja szefowa w ko艅cu zdecydowa艂a by kto艣 inny to robi艂?

Niby kto? Jej o艣lizg艂y facet?

Czy ona ma zamiar pozwoli膰 tobie r偶n膮膰 si臋 na moich oczach, z艂amasie?

Ta kurwa.

Nie, nie. To jest niespodzianka dla Connie i Raymonda.

Tym razem wszystko poj膮艂em.

Nie musz臋 jej nawet dotyka膰.

Czemu musisz mnie dotyka膰?

Jak mog艂abym mie膰 z tob膮 dziecko?

Co za odra偶aj膮ca my艣l!

Ty 艣winio, ty gnido!

Jak mo偶esz to wci膮偶 robi膰?

O Bo偶e! Co ty robisz?!

Czemu to robisz na moich oczach?

Przesta艅 skurwielu!

Jak mo偶esz by膰 tak pod艂ym?!

Stul pysk! Stul pysk!

Zaraz ci poka偶臋. Tylko zamknij mord臋.

Przysi臋gam, 偶e zaraz na ciebie zwymiotuj臋.

B臋d臋 rzyga膰 je艣li natychmiast nie przestaniesz!

Odwr贸膰 艂eb jak nie mo偶esz si臋 patrze膰!

Nie patrz!

Pomy艣I jak 藕le mi jest, gdy ciebie dotykam!

A teraz... to...

Pod艂y draniu!

Tak bardzo jej nienawidzisz 偶e robisz jej co艣 takiego?!

O Bo偶e! Przesta艅!

Przesta艅, ohydny potworze!

Przesta艅!

Kurwa. Zaraz odbior臋.

Pozw贸l mi tylko sko艅czy膰.

To mo偶e by膰 Cookie.

Ju偶prawie sko艅czy艂am!

To najprawdopodobniej Cookie ma informacje.

Odbierz. Odbierz!

Rezydencja pa艅stwa Marble.

Pan Marble? To ja, Cookie.

Nie, nie. Nic mi nie jest.

Wr贸ci艂am do swojej matki.

Ba艂am si臋 przychodzi膰 prosto do was.

Pomy艣la艂am, 偶e mog膮 mnie 艣ledzi膰.

Potrzebuj臋 moich pieni臋dzy i to teraz.

Oczywi艣cie dostaniesz swoje judaszowe srebrniki.

Czemu do cholery jeste艣 tak podejrzliwa?

Naturalnie zaraz ci臋 zapytam o pieni膮dze.

Nie macie poj臋cia co ja dzisiaj przesz艂am...

by zdoby膰 te informacje.

A wy nazywali艣cie siebie "najobrzydliwszymi lud藕mi na 艣wiecie. "

Jak s膮dzicie, w jakim stopniu to jest adekwatne?

Potrzebujemy tych informacji natychmiast...

by m贸c przygotowa膰...

ma艂膮 niespodziank臋 dla tej zdziry.

Zaczekaj chwilk臋, Cookie.

Boi si臋, 偶e jej nie zap艂acimy je艣li nam teraz o wszystkim opowie.

Jak to? Niech przychodzi tu tak, jak si臋 umawiali艣my?

Pozw贸l mi z ni膮 porozmawia膰.

Cookie, tu jest Pani Marble.

Co to za bzdury z tymi pieni臋dzmi?

Oczywi艣cie, 偶e ci zap艂acimy.

Dobra, powiem wam wszystko...

ale musicie mi zaraz da膰 pieni膮dze...

ca艂e 2000 w 20$ banknotach.

Spotkamy si臋 z tob膮 w Harry's Little Sub Shop na 25 Ulicy.

Okre艣I czas.

Dobra, Cookie powiedz nam teraz te informacje.

Sk膮d w og贸le mo偶emy wiedzie膰 偶e tam rzeczywi艣cie by艂a艣?

Oczywi艣cie, 偶e tam by艂am zaraz to wyt艂umacz臋, Panie Marble.

Divine przybra艂a nazwisko Babs Johnson.

Babs Johnson.

Babs Johnson. Co za pojebane, durne nazwisko.

Brzmi jak goryl we mgle.

Mieszka w przyczepie w Phoenix, w stanie Maryland.

Z kim mieszka?

Z matk膮.

Mieszka z matk膮,

kt贸ra 艣pi w kojcu.

Jak ma艂e dziecko? O Bo偶e, po prostu cudownie.

Mieszka te偶z synem i przyjaci贸艂mi.

Urodziny? Impreza? Kiedy?

Doskonale.

Ta 艣winia nigdy ju偶 nam nie ucieknie.

Nigdy, nigdy, nigdy!

To b臋d膮 jej najgorsze urodziny.

Pani Marble, powinni艣cie tu by膰 w ci膮gu 20 minut.

Lepiej b膮d藕cie...

albo opowiem o wszystkim Krakersowi.

Dzi臋kuj臋, Cookie.

W ko艅cu mo偶emy rozpocz膮膰 nasz plan.

Raymondzie, czy jeste艣 got贸w na etap pierwszy?

O rany. W ko艅cu jej poka偶emy.

W ko艅cu zaczniemy nasz plan.

Chcia艂bym widzie膰 jej mord臋-

jej t艂usty, 艣wi艅ski ryj- kiedy skapnie si臋...

偶e rzeczywi艣cie jest kto艣 obrzydliwszy od niej.

Mo偶e si臋 wypcha膰 ok艂adk膮 "Midnight'a".

Mo偶e si臋 wypcha膰 swoj膮 s艂aw膮...

na oczach jej zgni艂ych urodzinowych go艣ci.

Czy prezent dla niej jest gotowy?

Tak. Trzyma艂em go od kilku miesi臋cy, Connie.

Zobacz. Tutaj jest.

To ju偶 prawie rok jak go tutaj trzymam.

Przesy艂ka specjalna.

Etap pierwszy-najobrzydliwszy gest na 艣wiecie.

Opakowanie jej ma艂ego prezenciku.

My艣lisz, 偶e spodoba si臋 jej nasz drobny gest, Connie?

Jak my艣lisz doceni nasz podarek?

Niemal ca艂y rok pozostawa艂o to tylko marzeniem...

b艂agaln膮 pro艣b膮...

ale teraz znamy jej adres.

Marzenie sta艂o si臋 rzeczywisto艣ci膮.

Ju偶 wkr贸tce si臋 zorientuje. Ju偶 wkr贸tce si臋 dowie.

Connie... w ko艅cu!

Niech si臋 rozpocznie "obrzydliwa wojna"!

Kocham ci臋, Raymond!

Kocham ci臋 bardziej ni偶 wszystko inne na 艣wiecie.

Kocham ci臋 nawet bardziej ni偶 moj膮 obrzydliwo艣膰...

bardziej ni偶 kolor moich w艂os贸w.

O, Bo偶e.

Kocham ci臋 bardziej ni偶 d藕wi臋k 艂amanych ko艣ci...

ni偶 d藕wi臋k charkot konaj膮cego!

Nawet... nawet bardziej ni偶 moje w艂asne g贸wno...

tak bardzo ci臋 kocham, Raymond!

I ciebie, Connie, r贸wnie偶 kocham...

bardziej ni偶 wszystko co mog艂em sobie wymarzy膰.

Bardziej ni偶 kolor moich w艂os贸w!

Bardziej ni偶 odg艂os p艂acz膮cych dzieci...

i zdychaj膮cych ps贸w.

Nawet bardziej ni偶 wyobra偶enie grzechu pierwotnego.

Oh, jestem tw贸j, Connie, zjednoczony z tob膮 na wieki...

poprzez niewidzialn膮 ni膰 cudownie utkanej ohydy...

kt贸rej nawet sam Pan B贸g nie m贸g艂by przerwa膰.

Stara, czarna magia czaruje mnie,

Stara, czarna magia przeszywa mnie.

Z g贸ry do do艂u i z do艂u do g贸ry...

Wbija we mnie swe mro藕ne pazury.

Mro藕ne pazury...

I w ko艂o, i w ko艂o, i w ko艂o si臋 obracam...

I w d贸艂, i w d贸艂, m膮 smutn膮 rado艣膰 staczam.

W tym wirze, w tym wirze, w kt贸rym si臋 znalaz艂am...

Moc膮 czarnej magii sw膮 mi艂o艣膰 odnalaz艂am.

Lady Cotton, obiad gotowy!

Krakers, do sto艂u!

Mamo! Wygl膮dasz dzi艣 tak rado艣nie.

Co tam u Pana Jajko?

Oh, Babs, on przyjdzie na imprez臋 jako m贸j partner.

A Cotton kupi艂a mi tak du偶o jajek.

Sp贸jrz na to.

Tak du偶o malusich jajeczek. A ja wci膮偶g艂oduj臋.

Mam zamiar je wszystkie zje艣膰 zanim zrobi臋 si臋 senna.

Dobrze.

Pachn膮 wy艣mienicie, Babs!

Dzi臋kuj臋, Cotton. Powinny.

Podgrza艂am je dzi艣 kiedy by艂am w centrum...

na mojej ma艂ej kuchence.

Babs, sk膮d si臋 bior膮 malusie jajuszka?

Z malusich kurczaczk贸w, mamo.

Ona je znosz膮, a my je jemy.

A gdyby tak pewnego dnia zabrak艂o wszystkich kurczak贸w.

Czy oznacza艂oby to, 偶e nie b臋dzie Ju偶 wi臋cej jajek?

Oh, s膮dz臋, 偶e nie masz si臋 czym martwi膰, mamo.

Ale... ale czy to prawda, Babs?

Je艣li nie by艂oby 偶adnych kurczak贸w, to nie by艂oby wi臋cej jajek?

Czy to prawda?

Tak s膮dz臋, mamo...

ale zawsze b臋d膮 kurczaki.

Mo偶esz by膰 tego pewna.

Ale przypu艣膰my, 偶e pewnego razu tak si臋 stanie.

Przypu艣my, 偶e pewnego razu zabraknie kurczak贸w.

Oh, Babs, co ja bym wtedy pocz臋艂a?

I facet od jajek nie mia艂by-

nie mia艂by pracy.

Tak si臋 mo偶e zdarzy膰, Babs.

C贸偶 mog艂abym zrobi膰?

Mamo przesadzasz, popadasz w jajeczn膮 paranoj臋.

Zachowujesz si臋 艣miesznie.

Zawsze przecie偶 b臋d膮 kurczaki.

Teraz jest tak du偶o kurczak贸w...

偶e cz臋艣膰 z nich mo偶emy zje艣膰 a cz臋艣膰 hodowa膰...

by nam znosi艂y jajka.

Kurczak贸w jest mn贸stwo, mamo.

艢wiat nigdy nie zostanie pozbawiony kurczak贸w.

Mo偶esz by膰 tego pewna.

Dobry wiecz贸r, mamo.

Witaj, skarbie.

Smakuj膮 ci?

Kto to m贸g艂 by膰?

Mamo, jestem tu偶 za tob膮.

Odpowiedz. Kto to mo偶e by膰?

To pieprzony listonosz.

Listonosz? Co to ma kurwa znaczy膰?

Przecie偶 tu nie ma adresu.

Zajm臋 si臋 tym. Mamo, zamknij mord臋.

Krakers, ubezpieczaj mnie.

Cotton, we藕 bro艅.

Wiesz jak tego u偶y膰 jakby co.

Prosto mi臋dzy oczy.

Pani Babs Johnson?

Tak, jestem Babs Johnson.

Przesy艂ka specjalna, dla pani.

Prosz臋 tu podpisa膰.

O co chodzi, jaka specjalna przesy艂ka?

Tutaj przecie偶 nie ma adresu.

Ale tutaj jest napisane...

"Babs Johnson, przyczepa, Phoenix, Maryland".

A pani jest Babs Johnson, Czy偶 nie?

Oczywi艣cie, 偶e jestem Babs Johnson. W艂a艣nie ci to powiedzia艂am.

Ale tutaj nie ma adresu.

Tego nie ma przy 偶adnej szosie, drodze, czy ulicy...

wi臋c nie wa偶 si臋 przynosi膰 tu wi臋cej poczty.

Zrozumiano?

A nast臋pn膮 paczk臋 jak膮 mi przyniesiesz...

wsadz臋 ci prosto w twoj膮 ciasn膮 dup臋.

Zrozumia艂e艣?

Zrozumia艂em.

No to w艂a艣nie mia艂e艣 kr贸tkie szkolenie...

je艣li mo偶na to tak nazwa膰...

i lepiej je sobie zapami臋taj.

Masz zatem dok艂adnie 15 sekund...

by spierdala膰 z mojej posesji, skurwysynie...

zanim skr臋c臋 ci tw贸j pieprzony kark.

1-1,000...

2-1,000...

3-1,000...

4-1,000.

Biegnij, gnoju, biegnij!

Dobra robota, Babs.

Zapierdala艂, jak zaj膮c poziomka.

Mamo to nie by艂 nikt gro藕ny, jestem tego pewien.

Dobrze, 偶e to nie by艂 gliniarz.

By艂am pewna, 偶e to gliny.

Kto mia艂by przys艂a膰 mi t臋 paczk臋?

Kto 艣mia艂by przys艂a膰 mi tak膮 paczk臋?

Jest zwrotny adres "Najobrzydliwsi Ludzie Na 艢wiecie. "

Kto 艣mia艂by u偶ywa膰 tego tytu艂u? Kto 艣mia艂by?!

Ozdobnie zapakowany.

Babs, to tylko prezent urodzinowy.

Nie, Cotton, to nie jest prezent urodzinowy.

W臋sz臋 tu wielkie, mroczne k艂opoty.

O Bo偶e Wszechmog膮cy!

Kto艣 mi przys艂a艂 jelito!

Oh, Babs!

G贸wno, mamo, g贸wno!

Kto m贸g艂 to przys艂a膰?

G贸wno?

G贸wno! Oh, Babs!

To jest permanentny atak na moj膮 bosko艣膰...

permanentny atak na pok贸j i harmoni臋...

naszych ostatnio sp臋dzonych tu tygodni.

Skandaliczna pr贸ba...

upokorzenia i zha艅bienia mojego 偶ycia osobistego!

Kto艣 za to zap艂aci.

Kto艣 zap艂aci 偶yciem za t臋 ordynarn膮 prowokacj臋!

Mama, nikt nie b臋dzie ci wysy艂a艂 g贸wna i 偶y艂 dalej spokojnie. Nikt!

Dlaczego kto艣 m贸g艂 nam to zrobi膰? Dlaczego?

Przeczytaj j膮, Cotton.

To jest kartka urodzinowa, jebana kartka urodzinowa!

Co jest tam napisane?!

O Bo偶e, Babs.

"Wszystkiego najlepszego, spa艣laku. "

"Ju偶 nie jeste艣 najobrzydliwsz膮 osob膮 na 艣wiecie. "

"My ni膮 jeste艣my. "

Podpisano, "Najobrzydliwsi ludzie na 艣wiecie. "

Tak, jak my艣la艂am-

celowa pr贸ba podwa偶enia mojego tytu艂u!

Facet od jajek tego by nie zrobi艂, Babs.

Wiem, 偶e on by tego nie zrobi艂.

Ja te偶 my艣l臋, 偶e on tego nie zrobi艂, mamo.

Zamknij si臋 teraz i pozw贸l mi pomy艣le膰.

Ta Cookie zadawa艂a pytania, Krakers.

S艂ysza艂am j膮.

Ona ma racj臋, mamo. Ma racj臋.

Tylko czemu mia艂aby przysy艂a膰 nam g贸wno?

Kto wie? Kto wie?

To mog膮 by膰 jedynie zazdro艣ni ludzie-

zazdro艣ni naszej s艂awy, i prasy.

Czemu mieliby wtedy napisa膰 "Najobrzydliwsi ludzie na 艣wiecie"?

Ka偶dy wie, 偶e ten tytu艂 sta艂 si臋 moim znakiem handlowym.

U偶ywanie go w taki spos贸b...

sugeruje jedynie, 偶e s膮 obrzydliwsi ode mnie.

Jak kto艣 m贸g艂by w to uwierzy膰?

Jak kto艣 m贸g艂by by膰 obrzydliwszy od Bogini?

Zdaje si臋 偶e nasze ma艂e wakacje...

w艂a艣nie si臋 sko艅czy艂y.

Musi to zosta膰 zduszone w zarodku.

To ju偶 jest poza kontrol膮.

Teraz musimy skopa膰 jaja...

tym sukinsynom co nam to przys艂ali.

A p贸藕niej ich powiesi膰 za te jaja!

Connie i Raymond Marble...

Podczas gdy jeste艣cie daleko, wasz s艂u偶膮cy si臋 nie藕le bawi.

C贸偶, Pani Sandstone...

po przejrzeniu pani kwalifikacji...

Pan Marble i ja uwa偶amy, 偶e nie jest pani osob膮...

kt贸r膮 widzieliby艣my w tej pracy.

Nie tylko nigdy nie s艂ysza艂a pani o Divine...

co jest jednym z kluczowych element贸w..

by m贸c podj膮膰 t臋 szczeg贸ln膮 prac臋...

ale r贸wnie偶 brakuje pani og贸lnego do艣wiadczenia.

Szczerze powiedziawszy...

wydaje nam si臋, 偶e jest pani t臋pa.

Gdzie si臋 podziewa Channing, kto mi 艣ci膮gnie p艂aszcz?

Z ka偶dym dniem staje si臋 co raz bardziej leniwy.

Pogadam z nim.

Musimy pami臋ta膰, 偶e Channing nie jest tak inteligentny jak my.

To jest praca o podwy偶szonym ryzyku, je艣li mo偶esz to sobiewyobrazi膰...

a my osobi艣cie nie czujemy...

nasze, bez w膮tpienia, surowe wymagania.

Kto to jest do cholery?

Brzmi jak Channing.

Co on robi, pytam si臋?.

Kocham ci臋, Raymond.

Kocham ci臋 bardziej ni偶 wszystko inne na 艣wiecie.

Kocham ci臋 bardziej ni偶 moj膮 w艂asn膮 obrzydliwo艣膰...

nawet bardziej ni偶 kolor moich w艂os贸w.

Bardziej ni偶 d藕wi臋k 艂amanych ko艣ci...

ni偶 charkot konaj膮cego.

O ja.

I ja, Connie...

Ja, Connie, te偶 ci臋 kocham...

bardziej ni偶 cokolwiek m贸g艂bym sobie wymarzy膰...

bardziej ni偶 kolor moich w艂os贸w...

bardziej ni偶 odg艂os p艂acz膮cych dzieci...

Co ty sobie wyobra偶asz?!

Na co ty sobie pozwalasz?!

Pu艣膰 mnie do niego!

Czeka艂am na to ca艂e 偶ycie!

Nie, Connie, nie!

Jak 艣miesz si臋 tak ubiera膰?

Jak 艣miesz opowiada膰 rzeczy, kt贸re ju偶 s艂yszeli艣my?

Nie! S艂uchaj, prosz臋!

Nie mia艂am zamiaru nikogo rani膰! Pu艣膰 mnie, Connie!

Ty ma艂y dupow艂azie. Lepiej zacznij si臋 t艂umaczy膰.

Jak 艣miesz wchodzi膰 do mojej garderoby...

i zabiera膰 m贸j kostium!

A to moje kosmetyki na twojej twarzy?!

Ty przebieg艂y zmrolu!

Szpiegowa艂e艣 nas, tak?

Nie masz czasem radar贸w, zamiast uszu?!

Upodabniasz si臋 do mojej 偶ony i jej pi臋knego wygl膮du.

I masz czelno艣膰 powtarza膰 s艂owa...

kt贸re ja i Connie po tajemnie wymieniamy...

s艂owa, kt贸re s膮 strze偶one przez 艣wi臋t膮 piecz臋膰 ma艂偶e艅stwa!

Nie mog臋 ci pom贸c!

Nie chcia艂em 藕le!

To by艂a tylko zabawa!

"Zabawa"?

Czy to nazywasz zabaw膮, Channing?

Czy powinienem teraz zacz膮膰 wo艂a膰 do ciebie "Connie"?

Podoba ci si臋, tak?!

Nie, Connie! Nie bij mnie!

Nic ci nie zrobi艂em!

By艂em tutaj sam...

i mia艂em dobry humor!

Te dziewczyny s膮 na dole, nie zapominaj o tym!

Nie mog臋 zdzier偶y膰 mieszkania z nimi pod wsp贸lnym dachem!

Gdy siedz臋 na dole, s艂ysz臋 ich krzyki...

krzyki i p艂acz, i wtedy zaczynam si臋 denerwowa膰.

Wtedy dostaj臋 to uczucie! Nie planuj臋 tego!

To po prostu si臋 dzieje.

W贸wczas zaczynam my艣le膰 o mojej pozycji spo艂ecznej...

tak, jak wy to robicie, i zaczynam si臋 bawi膰!

Zaczynam wtedy wierzy膰, 偶e ja to wy!

Wiem, 偶e to nie jest rzeczywiste! Wiem, 偶e ja to ja!

Czy偶 nie by艂em oddanym s艂u偶膮cym od dw贸ch lat?

Czy偶 nie robi艂em dla was wszystkiego o co prosili艣cie?

Oh, jasne, 偶e by艂e艣 oddany, w porz膮dku...

oddany swojej g艂upocie, oddany swemu lenistwu...

oddany swojej niekompetencji i bezm贸zgowym podej艣ciem!

A teraz to szokuj膮co skandaliczne z艂amanie umowy!

Nie mo偶emy ci臋 tu d艂u偶ej zatrudnia膰 za 3,900, Channing.

To jest oczywiste.

Nast膮pi teraz dok艂adna inspekcja...

wszystkich twoich toreb, Channing...

wi臋c nie pr贸buj...

zabiera膰 jakichkolwiek moich ubra艅 ze sob膮.

Wezm臋 te偶 ca艂y zestaw...

nale偶膮cych do mnie kosmetyk贸w-

O Bo偶e! Zdejmuj wszystko do majtek!

I natychmiast wy艣lij...

wszytsko do pralni.

Jeden B贸g wie co robi艂e艣 w moich ubraniach.

Teraz id藕 do swojego pokoju, Channing...

i sied藕 tam p贸ki ci臋 nie zawo艂amy!

Prosz臋, zrozumcie!

To by艂a tylko zabawa!

Ju偶 nigdy wi臋cej-

Sko艅cz to zawodzenie.

I nie pr贸buj robi膰 wi臋cej nic zabawnego...

albo znajdziesz si臋 na dole razem z Suzie i Lind膮.

Jakby to ci si臋 podoba艂o?

Wiedz膮c, 偶e...

dosta艂by艣 ubranie pokoj贸wki...

zamiast kamerdynera!

To tylko zabawa.

Wiem, 偶e nie jestem tob膮, Connie.

To by艂a tylko zabawa.

Nie mia艂em zamiaru nikogo skrzywdzi膰.

Raymond, ja naprawd臋 nie szpiegowa艂em.

To by艂a tylko zabawa.

Co oni ze mn膮 zrobi膮?

O Bo偶e, spraw by mnie nie wyrzucili.

Boj臋 si臋. Bo偶e, miej lito艣膰 dla mnie.

Co ty wygadujesz?!

Nic, Raymond!

Nic na Boga! Nic nie m贸wi艂em!

Connie i ja musimy wyj艣膰 na chwil臋.

Musimy by膰 pewni 偶e zostaniesz w swoim pokoju...

dlatego ci臋 tam zamkniemy.

Zamkniecie?

Nigdzie nie p贸jd臋, Raymond. Prosz臋.

Nie powinno ci臋 bole膰 zostanie tutaj, Channing.

To chyba oczywiste 偶e jeste艣...

by u偶y膰 wulgarnego slangu...

spedalon膮 kr贸low膮-Priscill膮.

Raymond, prosz臋!

Nie zamykaj mnie!

Prosz臋! Nigdzie nie p贸jd臋!

Zostan臋 tutaj kiedy p贸jdziecie!

Nawet nie pomy艣l臋, by was udawa膰! Prosz臋!

Zszokowani obsceniczn膮 paczk膮...

wci膮偶 trze藕wo my艣I膮cy...

mieszka艅cy przyczepy dzielnie...

przygotowywali si臋 na uroczysto艣ci urodzinowe...

a Pan Jajko okaza艂 swoje prawdziwe uczucia...

s艂odkiej Edie.

Co za cudowny dzie艅!

Edie przyj臋艂a o艣wiadczyny Pana Jajko.

I b臋dziesz mi przynosi艂 codziennie 50 jaj?

I mog臋 odwiedza膰 Babs Cotton i Krakersa?

I kupisz mi nowy gorset i stanik...

i pi臋kn膮 bielizn臋?

Zrobi臋 z ciebie najszcz臋艣liwsz膮 Pani膮 Jajko.

Nie martw si臋 o to.

Kocham ci臋.

Kocham ci臋 bardziej ni偶 wszystko na tym 艣wiecie.

A zaraz po imprezie...

ty i ja pojedziemy na nasz膮 pierwsz膮, ma艂膮 wycieczk臋.

Zabior臋 ci臋 do do najwi臋kszej fermy...

na Wschodnim Wybrze偶u.

I wtedy mo偶esz je艣膰 i je艣膰 i je艣膰...

wszystkie jajka, kt贸rych zawsze po偶膮da艂a艣.

Sto jajek dziennie?

Czy mog艂abym zje艣膰 sto jajek?

Nawet tysi膮c, je艣li by艣 tylko chcia艂a.

Ja te偶 ci臋 kocham, Panie Jajko...

chocia偶 moje ma艂e jajeczka...

kocham troszk臋 bardziej.

Ale ciebie te偶 kocham, Panie Jajko...

bardziej ni偶 wszystkich m臋偶czyzn, kt贸rych znam.

I ja, Edie, kocham ci臋 bardziej ni偶 wszystkie kobiety...

na kt贸rych kiedy艣 zatrzyma艂 si臋 m贸j wzrok.

I je艣li kochasz mnie...

tak bardzo jak kochasz jajka...

to nasz ma艂偶e艅stwo...

b臋dzie tak cudowne jak w niebie.

Prosz臋 mnie po艂膮czy膰 z komisariatem.

Z kwater膮 rejonow膮.

Etap trzeci, Raymond. Etap trzeci.

Dzie艅 dobry. Chcia艂bym z艂o偶y膰 donos na frywoln膮 i g艂o艣n膮 imprez臋.

Jestem s膮siadem, i zaczyna mnie to wkurza膰.

S膮siedztwo takich zbocze艅c贸w...

chlej膮cych winiaki i 膰paj膮cych na otwartym powietrzu.

Powiedz im gdzie to jest.

To jest przy ulicy Fillpot, pierwszy zjazd po lewej.

Dalej w g贸r臋 lasu...

i w ko艅cu wida膰 przyczep臋.

Tak, s膮dz臋, 偶e mieszka tam kobieta...

je艣li mo偶na j膮 tak nazwa膰.

To jest dziwka, panie w艂adzo.

Widz膮c takie rzeczy moim obowi膮zkiem jest...

poinformowa膰 o tym odpowiednie organa.

Nawet podczas tych gor膮czkowych wydarze艅 dnia...

Raymond Marble wci膮偶 znajduje czas na zaspokojenie swoich zboczonych pop臋d贸w.

Zobaczcie nie tylko zachowuje si臋...

nieprzyzwoicie...

ale tak偶e nie艂adnie...

zmuszaj膮c swoj膮 偶on臋 do czekania na niego w aucie.

Nie masz wstydu?!

To ju偶 nie szokuje tak bardzo...

jak przedtem, Raymondzie Marble...

poniewa偶 w tym samym momencie...

Divine nauczy艂a si臋 twojego 偶a艂osnego schematu...

z lokalnych plotek.

Ona ma te偶 tw贸j adres, fiucie!

Connie! Raymond!

Pewnie chowaj膮 w ukryciu swoje dupska.

By艂by to bardzo nierozwa偶ny ruch z ich strony gdyby tu zostali...

Czuj臋 ich smr贸d tak jakby przed chwil膮 tu byli.

Dawaj, chod藕my na g贸r臋.

Connie, masz towarzystwo.

Mamy tu co艣 dla ciebie.

Ich sypialnia.

Ich kopulodrom.

To tutaj si臋 grzmoc膮 Krakers...

w艂a艣nie tutaj, na tym 艂贸偶ku.

Tutaj si臋 obmacuj膮...

swoimi nadpobudliwymi ma艂ymi organami...

na pr贸偶no pr贸buj膮c na艂adowa膰...

swoje wyczerpane baterie ohydy...

ch艂ostaj膮c si臋 i j臋cz膮c w ciszy nocy.

Jaki rodzaj g贸wna ich tak nakr臋ca, mamo?

A co tutaj testuj膮?

Wszystkie rodzaje obrzydliwych pozycji.

Mog臋 to sobie wyobrazi膰, Krakers.

Connie pewnie bierze 偶o艂臋dzia ma艂ego sisiaka Raymonda...

w swoje w膮skie, ch艂opi臋ce usta...

i ociera go o brzydkie, dziurawe z臋by...

w d贸艂 i w g贸r臋...

podczas gdy ten z艂amas Raymond my艣li, 偶e ma...

najlepsze obci膮ganko na Wschodnim Wybrze偶u.

Potem siadaj膮 tutaj...

i gapi膮 na swoje niebieskie i czerwone w艂osy...

podczas gdy ka偶de z nich podszczypuje drugie m贸wi膮c przy tym spro艣ne s艂owa.

Masz to przed oczami, skarbie?

Widzisz t臋 kanap臋?

Siedz膮 tutaj sobie i opowiadaj膮...

same bzdury.

Mo偶e nawet i tutaj zadecydowali...

by wys艂a膰 nam g贸wno tutaj, na tej kanapie.

Mam ju偶 tego do艣膰, mamo. Nie martw si臋.

My艣I膮, 偶e s膮 obrzydliwi.

Zaraz zobaczymy, co na to ich meble.

Prawda, mamo? Mam racj臋?

Tak, Krakers, tak.

Nie przegap niczego.

Powinienem si臋 zesra膰 na pod艂og臋, mamo?

Tutaj w sypialni?

Nie, Krakers, nie.

Nie r贸b nic jeszcze.

Pozw贸l ciekn膮膰 swojej 艣lince.

Naprawd臋 dobre.

Soczyste.

Czy to ju偶 dosy膰, mamo?

Wystarczy?

Nie powinni艣my zrobi膰 czego艣 bardziej obrzydliwego...

czego艣 mocniejszego?

Tak dla pewno艣ci.

Wci膮偶 mamy inne pokoje do obejrzenia.

Pok贸j sto艂owy!

To tutaj jedz膮, Krakers.

To tutaj po艂ykaj膮 drobne porcje r贸偶nego cholerstwa...

swoimi w膮skimi g艂臋bokimi gard艂ami.

To tutaj zaka偶aj膮 bakteriami, zarazkami i chorobami...

po偶eraj膮c obsceniczne owoce i warzywa.

Wszystko w imi臋 zdrowia.

Co za obrzydliwo艣膰!

We藕 ten przewilgocony st贸艂.

Mamo, mamo, to dzia艂a.

Nasza bosko艣膰 przesi膮knie to miejsce.

Przesi膮knie ca艂e g贸wno...

nagromadzone w tym burdelu.

Mamo ten dom to odczuje. Zakurwi艣cie to odczuje.

Oh, Krakers. Krakers, m贸j malutki Krakersiku.

呕aden dom nie przetrwa naszego jadu.

Moja 艣lina-

Oh, Krakers, to dzia艂a.

Bez ciebie, nie by艂oby wystarczaj膮ce.

Oh, Krakers, m贸j jedyny synku.

Oh, Mamo, Mamo.

Dzi臋kuj臋 Panu Bogu...

za to 偶e umie艣ci艂 m膮 dusz臋...

w tym ciele...

w ciele syna Divine...

ciele i krwi...

nast臋pnego pokolenia bosko艣ci.

Oh, Krakers! M贸j jedyny, Krakersiku...

z krwi mojej i cia艂a mojego...

moje w艂asne dziedzictwo, moje geny.

Oh, Krakers, niech mama przyjmie ci臋 jak komuni臋.

Pozw贸l mamie da膰 ci dar...

dar, kt贸ry tylko matka mo偶e da膰...

dar szczeg贸lny...

kt贸ry pot臋pi ten dom na wieki po naszym odej艣ciu.

Oh, Krakers, dar cudownej mocy...

dar bosko艣ci!

Oh, mamo, przyjmuj臋 tw贸j dar.

Oh, mamo, przyjmuj臋 go tak jak kochaj膮cy syn powinien.

Syn, kt贸ry zabi艂by dla ciebie...

ukrad艂by dla ciebie...

nawet umar艂 za ciebie, mamo.

Przyjmuj臋 tw贸j dar.

Przyjmuj臋 go tak jak kochaj膮cy syn powinien, mamo.

Tak, mamo, jestem tw贸j, ca艂kowicie tw贸j.

Oh, Krakers, przygotuj si臋 by otrzyma膰...

najbardziej u艣wi臋cony dar jaki matka mo偶e da膰.

To rozstrzygnie ostatecznie.

Zrujnuje ten dom na zawsze.

Tak. Tak.

Li偶 mi jaja, mamo!

Taaak!

Dalej, dalej!

Jeste艣 najlepsza, najlepsza ze wszystkich!

Powinienem by艂 wiedzie膰 偶e jeste艣 lepsza od innych.

Oh, Krakers! Kto艣 tu jeszcze jest.

Ale, mamo! Mamo!

- Oh, zostaw to! - Szlag by trafi艂, mamo!

Za艂贸偶 spodnie! Kto艣 jeszcze jest w domu!

Jasny gwint!

To miejsce powinno sp艂on膮膰, jak domek z zapa艂ek.

Rozlejmy to wsz臋dzie.

Mmm, nie ma jak zapach benzyny, Raymond.

To my jeste艣my najobrzydliwszymi lud藕mi na 艣wiecie.

Zawsze nimi byli艣my, Connie.

Zemsta, s艂odka zemsta.

Zastanawiam si臋 czy ta wielka krowa lubi wi臋zienie.

Prawdopodobnie ta maciora z nikim innym nie mog艂aby si臋 zmie艣ci膰 w celi.

Ciekawe czy jej go艣cie urodzinowi dalej j膮 lubi膮.

Ciekawe czy wci膮偶 by j膮 lubili- gdyby mia艂a udan膮 imprez臋.

Po艣pieszmy si臋 i spadajmy st膮d.

Wiesz, 偶e ogie艅 mnie irytuje.

Nonsens, Raymondzie. Ogie艅 jest cudowny...

zajmuj膮cy i spopielaj膮cy wszystko na swej drodze.

Polej jeszcze troch臋 tutaj.

Kto jeszcze mieszka w tym domu?

Gdzie si臋 chowa reszta?

Tylko dziewczyny. Prosz臋, nie r贸bcie nam nic z艂ego.

Nie wezw臋 policji.

Pewnie, 偶e nie wezwiesz.

Gdzie jest Connie i Raymond Marble?

Wyszli. Przysi臋gam, 偶e wyszli.

Tu s膮 tylko dziewczyny. Tylko dziewczyny w piwnicy.

Jakie dziewczyny?

Dziewczyny, kt贸re trzymaj膮 zamkni臋te w piwnicy.

Pozw贸lcie mi odej艣膰. Pozw贸lcie mi opu艣ci膰 ten dom.

Zrobisz co ci powiemy.

Prosz臋, wypu艣膰cie mnie tylko z tego domu.

Kiedy wr贸c膮 Marble'owie? M贸w!

Nie wiem. Przysi臋gam, 偶e nie wiem.

Zamkn臋li mnie tutaj dzi艣 rano.

Wylali mnie.

Pozw贸lcie mi opu艣ci膰 ten dom.

Prosz臋, pozw贸lcie mi.

Chod藕. Zobaczymy co z tymi dziewczynami...

o kt贸rych m贸wi艂e艣.

Oh, prosz臋 nam pom贸c.

B艂agam.

Co to jet?

B艂agam, b艂agam pom贸偶cie nam.

Wezwijcie policj臋.

Skontaktujcie si臋 z moimi rodzicami.

We藕cie t臋 kartke. Z ty艂u jest adres.

Co tu si臋 sta艂o? Powiedz nam, co tu si臋 sta艂o.

Gdzie jest Connie i Raymond Marble?

Co to kurwa jest?

Sk膮d mog臋 wiedzie膰?

By艂em zamkni臋ty na g贸rze.

Nigdy ich nie widzia艂am od dnia kiedy mnie porwali.

Nigdy ich nie widzia艂y艣my, jedynie Channinga.

Pom贸偶cie nam st膮d uciec.

Zap艂ac臋 ci, kimkolwiek jeste艣.

B艂agam was. Uwolnijcie st膮d mnie i Lind臋.

B臋d臋 mog艂a wtedy dokona膰 aborcji...

zanim b臋dzie za p贸藕no.

Je艣li nas uwolnicie, zrobimy dla was wszystko.

Czy Marblowie was tu zamkn臋li?

Czy to oni wam to zrobili?

Tak. Sp臋dzi艂am tu miesi膮ce...

nieko艅cz膮ce si臋, straszne miesi膮ce w tej cholernej norze...

przykuta jak g艂oduj膮ce zwierz臋...

maj膮c wi臋ksz膮 nadziej臋 na 艣mier膰...

ni偶 ycie dalej w takich warunkach.

Nigdy nie widzia艂a艣 Marbl贸w? Nigdy?

Nie. Tylko Chana...

tego okropnego zbocze艅ca kt贸rego zwi膮zali艣cie.

Zgwa艂ci艂 nas obie i zasz艂y艣my w ci膮偶臋.

Marblowie siedzieli ca艂y czas na g贸rze...

czekaj膮c a偶 umrzemy podczas porodu...

by wtedy odebra膰 nam biedne niemowl臋ta.

To by艂 koszmar.

Je艣li nas nie uwolnicie, zgnijemy w tej norze.

Nie mieli dla nas lito艣ci.

Uwolnij je, Krakers.

Przytrzymam go.

Chan ma klucz w swojej kieszeni.

Nie! Pu艣膰cie mnie! Nic nie zrobi艂em.

Stul mord臋, zboczony skurwielu.

Prosz臋 pani, kimkolwiek pani jest, niech pani go nie wypuszcza.

On by艂 naszym stra偶nikiem.

Bi艂 mnie wiele razy doprowadzaj膮c do rozpaczy.

Jest jednym z nich! Nie wypuszczajcie go!

Pracuje dla Marbl贸w.

Nie. Ja wykonywa艂em tylko swoj膮 prac臋.

Nie 偶ywi臋 urazy do nikogo z was.

Jeste艣 wolna, kochanie.

Oh, dzi臋kuj臋. Dzi臋kuj臋.

O Bo偶e, mog臋 teraz wr贸ci膰 do domu.

Trzymajcie go zwi膮zanym.

Jeste艣 wolna, panienko, wolna jak ptak.

Dzi臋kuj臋 wam bardzo.

Mo偶emy go sku膰?

Zr贸bcie z nim co chcecie.

Mo偶ecie go nawet zabi膰 jak chcecie.

Albo wy to zrobicie, albo my, jak chcecie.

Pozw贸l nam!

C贸偶 Chan, fortuna ko艂em si臋 toczy?

Nie, prosz臋, Suzie, Nie mog艂em was uwolni膰.

Wykonywa艂em tylko polecenia. Miej lito艣膰 dla mnie!

G贸wno prawda, Chan!

Mog艂e艣 nas uwolni膰.

Czemu nam nie pomog艂e艣 uciec...

je艣li nie 偶ywisz do nas urazy?

Bzdura!

Trzyma艂e艣 nas skute niczym niewolnice, draniu...

a teraz za to zap艂acisz.

Zaraz ci utn臋 t臋 t艂ust膮, o艣lizg艂膮 glizd臋.

Bo偶e, tylko nie to!

Ej fiucie jeszcze jeden raz, ogierze...

jeszcze tylko jeden raz.

Trzymaj go.

Taa. Mam go.

Tnij!

Podpalaj kotku.

Pal si臋, pal si臋, do samej ziemi..

Pal si臋, pal si臋, do samej ziemi..

Pal si臋, pal si臋, do samej ziemi..

P艂o艅 skurwielu!

P艂o艅!

Po艣pieszmy si臋 i spadajmy st膮d...

zanim kto艣 zobaczy dym.

Dym, Connie. Gotowe.

"Obrzydliwa wojna" zosta艂a zwyci臋偶ona.

Jeste艣my najobrzydliwszymi lud藕mi na 艣wiecie.

Uciekajmy, Connie, uciekajmy!

Najobrzydliwszymi!

Przekl臋ci Marblowie.

Zajmiemy si臋 nimi, mamo.

Dorwiemy tych dupk贸w p贸藕niej.

Mamo, patrz, dym!

O Bo偶e!

Przyczepa!

O nie!

Moja cudowna kryj贸wka!

O Bo偶e!

I garderoba!

To byli oni. Jebani Marblowie to zrobili.

Dorwiemy ich!

Wiem, konferencja prasowa!

Z powrotem do Marbl贸w z艂apiemy tych skurwieli.

Zabij臋 ich!

To ju偶 koniec, Raymond.

"Obrzydliwa wojna" zosta艂a zwyci臋偶ona.

To trzeba uczci膰.

Trzeba, zwyci臋ska uczta.

O Jezu! O Panie, kocham ci臋, Raymond.

Czy jeste艣 szcz臋艣liwy b臋d膮c obrzydliwym, kochanie?

Czy jeste艣 zadowolony, 偶e twoja 偶ona stoi przy tobie...

dziel膮c si臋 wygran膮 obrzydliwo艣ci?

To by艂 najwa偶niejszy dzie艅 w moim 偶yciu, Connie.

Obrzydliwo艣膰 sta艂a si臋 rzeczywisto艣ci膮.

Po tych wszystkich latach dokuczaj膮cej niepewno艣ci...

Teraz ju偶 jestem pewien, 偶e to my jeste艣my najobrzydliwsz膮 par膮.

Chod藕 do mnie, kochanie.

Chod藕 a otrzymasz to co ci obieca艂am...

w 艣wi臋tych wi臋zach ma艂偶e艅stwa.

Jestem twoja, Raymond, ca艂a twoja, skarbe艅ku.

Connie, czy wszystko w porz膮dku?

Co si臋 sta艂o, Raymondzie? Co si臋 sta艂o?

Kanapa odrzuci艂a ci臋.

Co艣 tu nie gra, Raymondzie. Co艣 tu strasznie nie gra.

C贸偶 mo偶e si臋 poprostu zepsu艂a.

Ju偶 w porz膮dku kochanie. Wstawaj.

Boj臋 si臋 skarbie.

Jak kanapa mo偶e si臋 zepsu膰?

Co艣 poprostu si臋 zepsu艂o w niej, kotku.

Ju偶 w porz膮dku. Popatrz, to krzes艂o jest OK.

Ju偶 w porz膮dku.

Ale ta kanapa mnie odrzuci艂a, Raymond.

Nic nie mog艂o si臋 sta膰 z t膮 kanap膮.

Dopiero j膮 kupili艣my.

Jestem ca艂y, kochanie. Nic mi nie jest.

Co艣 z tym domem jest nie tak.

Channing musia艂 co艣 zrobi膰.

On o czym艣 wiedzia艂.

Wyci膮gniemy to z niego.

On znik艂 kotku. Channing zwia艂.

Jak on m贸g艂 uciec?

Raymond, sprawd藕 piwnic臋.

M贸g艂 wypu艣ci膰 dziewczyny.

Zadzwoni膮 po policj臋, Connie! Policj臋!

O Bo偶e! Policja!

Zosta艂 wykastrowany!

Nie ma penisa!

Dziewczyny uciek艂y! Dziewczyny uciek艂y!

Zadzwoni膮 po policj臋!

Szybko. Uciekajmy st膮d.

Raymond, boj臋 si臋!

Szybko, Connie. Szybko.

Connie i Raymond Marble.

Zatrzymajcie ich!

Zaraz oberwiesz, dziwko!

C贸偶, c贸偶, c贸偶.

Connie i Raymond Marble.

Czeka艂am na spotkanie z wami.

To wielka przyjemno艣膰.

Jeste艣cie nawet wi臋kszymi kretynami ni偶 my艣la艂am.

Spalili艣cie m贸j dom.

Nie, prosz臋. Kim jeste艣? Nie znamy ci臋.

Ty wiesz kim jestem, suko!

Jestem najobrzydliwsz膮 osob膮 na 艣wiecie. Tym jestem.

Nie prosz臋, to jakie艣 nieporozumienie.

Nazywamy si臋 Waldo, Harry i Jean Waldo.

Zamkn膮膰 ryje! Zamkn膮膰 ryje!

Zaknebluj ich, zanim ich zabij臋!

Zaczekaj na dziennikarzy, mamo. Zaczekaj na dziennikarzy.

Zaczekaj nim tu przyb臋d膮.

To powinno zamkn膮膰 im mordy.

Hej, Raymond, my艣la艂e艣 偶e jeste艣my strasznie g艂upi, co?

Zatem mamy tu co艣 dla ciebie.

Spalicie nasz dom, tak?

Kim jeste艣cie?

Z艂apali艣cie nie tych co trzeba.

Stul pysk, Connie. Zamknij si臋!

Dobrze wiecie kim jeste艣my.

Przesta艅 pieprzy膰 bzdury.

Zatrzymaj je dla prasy.

Ty jeste艣 Connie Marble...

i zap艂acisz za bycie Connie Marble.

I zap艂acisz i艣cie kr贸lewsko, suko.

Niech to b臋dzie nauczk膮 dla ciebie...

tak na wszelki wypadek je艣li istnieje reinkarnacja.

To jest zwyczajnie niemo偶liwe by by膰 obrzydliwsz膮 od Divine.

Swojej reputacji nie osi膮gn臋艂am za nic.

Ale ty sie zbyt p贸藕no o tym dowiedzia艂a艣, Connie.

Tak, zbyt p贸藕no.

Poniewa偶 ciebie i twojego g贸wnojada...

ju偶 jutro tu nie b臋dzie.

Nie, nie b臋dzie was by艣cie mogli...

nam przekaza膰 swoj膮 艣wie偶o zdobyt膮 wiedz臋.

Poniewa偶 b臋dziecie martwi, Connie.

Martwi! Martwi! Martwi!

Jest zbyt ciasno, Krakers...

ciasnota powoduje 偶e krew im odp艂ywa z m贸zg贸w.

Upewnij si臋 偶e ju偶 nie wydadz膮 z siebie g艂osu...

bo nie s膮dz臋 bym by艂a zdolna...

si臋 opanowa膰 je艣li wydadz膮 z siebie jeszcze jeden d藕wi臋k.

Musz臋 ich teraz zabi膰!

Nie b臋d臋 ju偶 d艂u偶ej czeka膰!

Wiem o co ci chodzi, Babs.

Czuj臋 jakbym samemu m贸g艂 ich rozedrze膰 na strz臋py.

Ju偶 wi臋cej nie wydob臋d膮 z siebie g艂osu?

Chod藕cie, dzieci...

nie mo偶emy kaza膰 d艂u偶ej czeka膰 fotografom.

I stworzymy dla nich histori臋...

kt贸ra wstrz膮艣nie gazetami...

i ich jebanymi nudnymi tytu艂ami!

Chod藕cie, Connie i Raymond.

B臋dziecie mie膰 w艂asne przedstawienie.

John Vader z gazety "Midnight"...

oczekuj膮cy na Divine gdzie艣 w Phoenix, Maryland.

Divine, wygl膮dasz fantastycznie.

Oh, dzi臋kuj臋, Panie Vaderze. Ciesz臋 si臋, 偶e pan przyszed艂.

Nat Curzan z "The Tattler. "

O, dzie艅 dobry, Panie Curzan.

Panowie, przygotujcie si臋...

poniewa偶 b臋dziecie zaraz 艣wiadkami w procesie...

tych dwojga nieszcz臋艣nik贸w...

powszechnie znanych jako Connie i Raymond Marble.

Ich proces odb臋dzie si臋 tutaj, na waszych oczach...

a p贸藕niej nast膮pi egzekucja.

B臋dziemy 艣wiadkami morderstwa na 偶ywo?

Rzeczywistego zab贸jstwa?

Tak panowie, to prawda.

Goldstein, Larry Goldstein.

Bardzo kusz膮ce.

Mam do pani pytanie, Pani... Cotton.

Tak si臋 m贸wi, Cotton?

Tak tak.

Czy jeste艣 艣wiadom膮 wsp贸艂uczestniczk膮...

tych modrerstw kt贸re b臋d臋 tu mia艂y miejsce?

To nie zupe艂nie morderstwa, Panie Goldstein.

To jest s膮d, nielegalny s膮d...

jak by艣cie napisali w nag艂贸wkach.

Nie zwyk艂e morderstwo jak by艣cie je nazwali.

Gdyby艣my byli zaanga偶owani w zwyk艂e morderstwo...

to ledwie by si臋 to nadawa艂o na nag艂贸wek.

To nie tylko prasa.

Moja mama nie mog艂aby d艂u偶ej znie艣膰 codziennego 偶ycia...

z ca艂ym tym burdelem na k贸艂kach.

Mama nie by艂a agresorem w tej ma艂ej wojnie.

Zrobi艂a tylko to co nale偶a艂o zrobi膰.

Z ich strony to by艂o samob贸jstwo.

Cotton...

Zauwa偶y艂em u艣miech na twoich ustach.

Czy podobaj膮 ci si臋 morderstwa?

Morderstwo ledwie przyci膮ga uwag臋, Panie Curzan.

By morderstwo si臋 podoba艂o, musisz by膰 ju偶 szcz臋艣liwy...

a ja jestem kompletnie spokojna...

ca艂kowicie szcz臋艣liwa.

Zadaj mi jeszcze troch臋 pyta艅.

Divine, czy jeste艣 lesbijk膮?

Tak. Pr贸bowa艂am wszystkiego.

A krew ci臋 kr臋ci?

Nie tylko mnie kr臋ci, Panie Vader.

Ale powoduje orgazm.

A opr贸cz jej widoku, kocham jej smak.

Smak ciep艂ej, 艣wie偶o upuszczonej krwi.

Czy mog艂aby艣 przedstawi膰 nam swoje preferencje polityczne?

Zabij ka偶dego.

Przebacz morderstwo pierwszego stopnia.

Bro艅 kanibalizmu, wcinaj g贸wno.

Obrzydliwa jest moja polityka.

Obrzydliwe jest moje 偶ycie.

Bierz cokolwiek chcesz.

Jaki to ma zasi臋g oddzia艂ywania?

- Jezu. - Chryste Panie!

OK, Divine, dok膮d teraz p贸jdziesz?

Jeste艣 przecie偶 艣wiadoma 偶e po tej egzekucji...

b臋dziesz obiektem d艂ugich poszukiwa艅.

Do innego miasta...

by postawi膰 now膮 kwater臋 g艂贸wn膮.

Oczywi艣cie...

nie mog臋 wam poda膰 dok艂adnego miejsca.

Cierpliwo艣ci, Panie Vader, cierpliwo艣ci.

Innym razem, inna historia.

A teraz czas na proces.

Usi膮d藕cie tutaj.

Z ty艂u?

Siada膰.

呕adnych zdj臋膰 podczas procesu.

To jest wysoki s膮d.

Pozywam na 艣wiadka Pann臋 Cotton.

Czy uroczy艣cie przysi臋gasz m贸wi膰 prawd臋...

i tylko prawd臋?

Przysi臋gam.

Kto spali艂 przyczep臋?

Connie i Raymond Marble.

Czy mo偶esz wskaza膰 ich s膮dowi?

Tam s膮. Ci zwi膮zani.

Kto przys艂a艂 mi poczt膮 g贸wno?

Connie i Raymond Marble.

To wszystko.

Czy ma kto艣 co艣 przeciwko tym zeznaniom?

Nie? Bardzo dobrze.

Mo偶esz zatem spocz膮膰.

Wzywam na 艣wiadka Krakersa.

Czy uroczy艣cie przysi臋gasz m贸wi膰 prawd臋...

i tylko prawd臋?

Jasne, Mamo. Nie ok艂ama艂bym ci臋.

Jak Connie i Raymond dowiedzieli si臋, gdzie mieszkamy?

Wynaj臋li szpiega.

Jak ten szpieg dosta艂 informacj臋?

Przez w臋szenie, zadawanie masy pyta艅...

i pierdolenie si臋 ze mn膮. Tak zdoby艂a t臋 informacj臋.

Ta brudna, ma艂a zdzira.

Dzi臋kuj臋.

Czy s膮 jakie艣 obiekcje?

Nie? To bardzo dziwna obrona, musz臋 przyzna膰.

Mo偶esz odej艣膰.

Panowie, wyrok brzmi: winni...

wszystkim dziesi臋ciu przypadkom pierwszostopniowej g艂upoty.

Teraz rozpocznie si臋 etap ko艅cowy.

Wzywam do siebie Cotton.

Twoja przysi臋ga wci膮偶 obowi膮zuje.

Pami臋tasz o tym?

Naturalnie.

Jaka twoim zdaniem...

powinna by膰 kara w tej sprawie?

艢mier膰.

To wszystko.

Mo偶esz wr贸ci膰.

Wzywam do siebie Krakersa.

Zdajesz sobie spraw臋 偶e wci膮偶 obowi膮zuje ci臋 przysi臋ga?

Oczywi艣cie.

Czy twoim zdaniem...

powinno si臋 tym ludziom pozwoli膰 偶y膰?

Nie.

Dzi臋kuj臋.

Panowie dziennikarze, werdykt ko艅cowy to 艣mier膰.

Ale najpierw, zgodnie z wag膮 tych przest臋pstw...

tych dwoje musi zosta膰 upokorzonych...

na oczach medi贸w.

U偶yjcie tych zdj臋膰, panowie, u偶yjcie ich m膮drze.

Mamy tu typowy przyk艂ad.

Niechaj dobrzy ludzie tego kraju wiedz膮...

偶e nie maj膮 szans z Divine.

Niechaj wiedz膮, 偶e to my jeste艣my najobrzydliwszymi lud藕mi na 艣wiecie.

Pan Vader.

Tak, Bogini, czy uwa偶asz...

偶e s膮 inni obrzydliwi ludzie na 艣wiecie?

To znaczy, czy to si臋 staje swego rodzaju kultem?

To jest bardzo niszowy kult Panie Vader...

niemniej jednak jest i ro艣nie w si艂臋.

Ro艣nie szybciej ni偶 mo偶e sobie pan to wyobrazi膰.

Pewnego razu zostan臋 kr贸low膮...

a moja ceremoni臋 koronacji...

b臋dzie 艣wi臋towa艂 ca艂y 艣wiat.

Nie zapominaj, 偶e to ja jestem Divine.

C贸偶 za dzie艅 na egzekucj臋.

Tak na marginesie, mamo, zastrzelimy ich, czy zasztyletujemy?

Strzelaj, Krakers, strzelaj.

Zdj臋cie dla "Midnighta. "

Nie zapominaj o "The Tattler. "

I "The Tattler," skarbie.

I "The Confidential. "

Jak mog艂abym zapomnie膰 o "The Confidential"?

Chod藕cie, panowie. Chod藕cie t臋dy.

Chod藕cie.

Pom贸偶 mi z t膮 smo艂膮.

Dobrze, Panno Cotton.

Tutaj, przytrzymaj to.

Spalili艣cie dom mojej matki, tak?

Parszywe gnidy.

Pierdolone kawa艂ki mi臋kkiego g贸wna!

A teraz pi贸ra.

Z tym 偶e nie mamy zamiaru wyp臋dza膰 was z miasta.

Mamy zamiar was zabi膰.

Zabi膰, zabi膰, zabi膰.

Strzelaj, strzelaj, strzelaj.

Pytania i odpowiedzi!

Czy wierzysz w Boga?

Ja jestem Bogiem.

Ty jeste艣 Bogiem.

Czy pope艂ni艂a艣 kiedy艣 b艂臋dy?

Jest prawda, i s膮 b艂臋dy.

Nigdy nie by艂am w b艂臋dzie, Panie Goldstein.

Czy oczekujesz swoich nast臋pc贸w z tak膮 publiczno艣ci膮?

Mam nadziej臋, Panie Curzan.

Nie zaprasza艂am pana tu by艣 se pan gruch臋 wali艂.

Zapisuj to pan. Nie przegap ani jednego s艂owa.

Divine, przypu艣膰my...

偶e tego nie wydrukujemy, co wtedy?

Pan Vader, je wydrukuje?

Satysfakcjonuje ci臋 ta odpowied藕?

Mam tw贸j adres i wiem, 偶e masz 偶on臋 i dzieci.

Czy to jasne?

C贸偶, je艣li nic nie zostanie wydrukowane...

mo偶emy mie膰 chrapk臋 na barbecue.

Rozumiesz o czym m贸wi臋? Ludzkie barbecue.

Koniec pyta艅 i odpowiedzi.

Zacznijmy egzekucj臋.

S膮 sko艅czeni, a byli tak膮 pi臋kn膮 par膮.

Czy偶 nie?

Panowie dziennikarze, przygotujcie si臋...

poniewa偶 b臋dziecie 艣wiadkami...

najg艂o艣niejszej wiadomo艣ci roku.

Zab贸jstwa na 偶ywo.

Connie i Raymond Marble...

To by艂 wasz ostatni oddech.

To by艂o wasze ostatnie westchnienie.

Ko艅czycie sw贸j 偶ywot.

Connie Marble...

zostajesz skazana za idiotyzm.

Dosi臋gnie ci臋 teraz odpowiednia kara.

U艣miechnij si臋 do zdj臋cia, Connie.

To wszystko.

Koniec pyta艅. Koniec zdj臋膰.

Przem贸wi艂am.

Dzi臋ki za sensacyjn膮 wiadomo艣膰, Bogini.

Sprzeda偶 w nast臋pnym miesi膮cu powinna by膰 ogromna.

Dzi臋kuj臋 za przyj艣cie.

Pozosta艅my w zasi臋gu.

Pozostan臋, Panie Vader.

Zawsze wiecie, gdzie mnie szuka膰.

Dzi臋kuj臋 za przyj艣cie.

M贸wi臋 wam, zawsze mo偶na liczy膰 na jej historie.

Zawsze by艂a kobiet膮 艣wiadom膮 pot臋gi medi贸w.

Jest tylko jeden szkopu艂, nie wiem...

pr贸bowali艣my kupi膰 "Midnighta" w supermarketach...

razem z t膮 histori膮, ale by艂o niedost臋pne.

C贸偶, "The Tattler" mo偶na znale藕膰 w supermarketach.

Mo偶esz by膰 pewien.

Nadszed艂 czas na wylot, moje dzieci.

Dok膮d mamo? Dok膮d?

Przenie艣my si臋 do Boise.

Zawsze chcia艂am tam pojecha膰.

Boise, Cotton?

Co, to mo偶e by膰 ca艂kiem niez艂e miejsce.

By艂a艣 tam kiedykolwiek, Cotton?

Tylko raz.

Obrobili艣my tam autokar. Pami臋tasz?

Pami臋tam. Numer 42.

Mamo, tym razem prze艣pijmy si臋 w kiblu na stacji benzynowej.

Jebana sta艂a rezydencja.

To wzmocni nasz膮 ohyd臋.

Oh, Krakers, to cudowny pomys艂.

Kibel na stacji benzynowej.

Co ty na to, Babs? Przenie艣my si臋 do Boise.

Je艣li tego chcecie, moje dzieci...

to to dostaniecie.

Boise, Idaho, nadchodzimy.

Mam nadziej臋, 偶e Boise ma miejsca dla takich gwiazd jak my.

B臋d臋 musia艂a zmieni膰 wygl膮d.

Chyba zmieni臋 kolor w艂os贸w...

i zaczn臋 ubiera膰 si臋 jak lesba.

Ja te偶. Zrobi臋 sobie je偶yka.

Mo偶e powinnam zacz膮膰 ju偶 farbowa膰 moje w艂osy.

Jakiego chcesz koloru, skarbie?

Swoje zrobi臋 na ciep艂y r贸偶...

z pasemkami i przycieniowane a'la Elvis Presley.

Mo偶e blond, mamo.

My艣lisz, 偶e b臋d臋 wygl膮da膰 艂adnie jako blondyn?

My艣lisz 偶e to przysporzy mi obrzydliwo艣ci?

Oh, Krakers, ty te偶 powiniene艣 pokoloryzowa膰 w艂osy.

B臋dziesz wygl膮da艂 jeszcze ohydniej.

Czy to nie zabawne?

Ja b臋d臋 mia艂a je偶yka, a ty r贸偶owe z pasemkami...

a Krakers b臋dzie blondynem...

wszyscy w Boise, Idaho.

Postanowione.

Boise, Idaho, przygotuj si臋.

Nie d艂ugo zawita do ciebie kilku imigrant贸w...

o bardzo szczeg贸lnych upodobaniach...

i zbuntowanej naturze.

Nie d艂ugo pojawi膮 si臋 w twej spo艂eczno艣ci...

najobrzydliwsi ludzie na 艣wiecie.

Najobrzydliwsi ludzie na 艣wiecie?

A co, znasz kogo艣 obrzydliwszego od nas?

Patrz, jak Divine udowadnia, 偶e nie tylko jest najobrzydliwsz膮...

osob膮 na 艣wiecie...

ale jest te偶 najobrzydliwsz膮 aktork膮 na 艣wiecie.

To co zobaczycie jest prawdziwe.

Witam. Nazywam si臋 John Waters.

Mam nadziej臋, 偶e spodoba艂 si臋 wam m贸j film "R贸偶owe Flamingi. "

Chcia艂bym pokaza膰 wam kilka scen...

kt贸re zosta艂y wyci臋te z filmu...

a kt贸re niedawno odkry艂em na moim poddaszu.

Dzie艅 dobry, Cotton.

Dzie艅 dobry, Babs.

Dobrze spa艂a艣?

By艂o ch艂odnawo tej nocy.

Oh, Cotton, mi si臋 spa艂o strasznie przyjemnie.

To wiejskie powietrze naprawd臋 co艣 znaczy dla ciebie, nie?

Mia艂am takie pi臋kne sny po kt贸rych zn贸w poczu艂am si臋 m艂odo.

W oryginalnym scenariuszu...

Divine mia艂a spisywa膰 swoje przygody...

kt贸re mia艂y miejsce w przyczepie.

"B臋d膮c Bogini膮." Rozdzia艂 trzeci, czerwiec, 1965.

To zdarzy艂o si臋 mniej wi臋cej wtedy...

kiedy zorientowa艂am si臋, i偶 jestem doskona艂a...

doskona艂a pod ka偶dym wzgl臋dem ludzkiego samorozwoju.

Oczywi艣cie, Connie Marble r贸wnie偶 ci臋偶ko pracowa艂a...

a podczas pierwszych zdj臋膰 do filmu...

偶ycie sta艂o si臋 jeszcze przykrzejsze dla biednego Channinga.

Przecie偶 wiesz, 偶e nienawidz臋 je pieprzy膰.

Musz臋 dostarcza膰 dzieci, grzeba膰 cia艂a...

a wcze艣niej je porywa膰.

Dlaczego musz臋 je te偶 zap艂adnia膰?

Dlaczego? Powiedzia艂a艣 偶e za艂atwisz do tej roboty...

kogo艣 innego tym razem.

Zmieni艂am zdanie.

Zatem przygotuj si臋.

Daj Susan kilka pigu艂ek...

zabierz cia艂o z piwnicy...

i przygotuj si臋 psychicznie na dzi艣 wiecz贸r.

Co to dla ciebie ma艂e jebanko, Chan?

Je艣li ci臋 to nie podnieca...

to se zwal gruch臋 potem j膮 w ni膮 wepchnij.

W taki spos贸b, by si臋 z ni膮 po艂膮czy膰 przez kilka sekund.

Nie obchodzi mnie czy kt贸remu艣 z was...

b臋dzie przyjemnie z tego powodu.

Poprostu j膮 zap艂odnij, Chan.

O to mi tylko chodzi.

Ma艂e dzidzie zacznie rosn膮膰...

by z jednego kr贸tkiego jebanka by膰 warte 5000$ w ci膮gu dziewi臋ciu miesi臋cy.

Mo偶e to by艂y matczyne problemy Connie...

kt贸re tak j膮 irytowa艂y.

Gdzie jest Raymond? Gdzie偶 on jest?

Ja m贸g艂 mnie zostawi膰 sam膮 ze s艂u偶膮cymi...

z tymi g艂upimi pierdo艂ami?

Obro艅cy praw zwierz膮t zawsze zadaj膮 mi pytanie...

"Jak mog艂e艣 zabi膰 w filmie kurczaka?"

C贸偶, zjad艂em kurczaka...

i wiem, 偶e nie znalaz艂 si臋 on na moim talerzu...

z powodu zawa艂u serca.

Kupili艣my kurczaka...

od farmera, kt贸ry reklamowa艂 艣wie偶o zabite kurczaki.

Wydaje mi si臋, 偶e sprawili艣my kurczakowi nieco lepsze 偶ycie.

Dosta艂 si臋 do filmu, zosta艂 przelecony.

A zaraz po zdj臋ciach...

za艂oga go zjad艂a.

Dzie艅 dobry, skarbie.

Czy偶 nie jest dzi艣 pi臋knie?

Zajebi艣cie. Gotujesz jajka dla Edie?

Usma偶 dla mnie tego kurczaka kiedy ju偶 tu jeste艣.

Jasne, s艂o艅ce. Zabierze mi to tylko minutk臋.

Czemu tam nie usi膮dziesz i nie potowarzyszysz mamie?

Dobrze sp臋dzi艂e艣 zesz艂膮 noc?

Taa. To dziwne by膰 z powrotem w Baltimore.

Zesz艂ej nocy pojecha艂em w d贸艂 Broadway i widzia艂em sporo starych znajomych.

Pami臋tasz Patty Hitler? Widzia艂em j膮.

Ma艂o si臋 nie zesra艂a kiedy us艂ysza艂a, 偶e jeste艣 w mie艣cie.

Da艂a mi to, by ci pokaza膰.

Co to jest, skarbie?

The "Midnight," mamo.

Jeste艣 na ok艂adce "Midnighta. "

"Najobrzydliwsza osoba na 艣wiecie" tak ci臋 nazwali.

Czy to nie dowcip?

Moja oryginalna kopia "R贸偶owych Flaming贸w" czytaj...

"Najobrzydliwsi ludzie na 艣wiecie- ich co lubi膮, a czego nie...

"i ich nieugaszone pragnienie s艂awy. "

Oh, Krakers, ta kopia jest histeryczna.

Pochodzi g艂贸wnie z wydawnictw prasowych...

kt贸rym wys艂a艂am telegram.

Wi臋cej s艂awy, mamo, wi臋cej s艂awy.

Kiedy film zosta艂 pokazany, niekt贸rzy widzowie s膮dzili...

a w艂a艣ciwie uwierzyli, 偶e Divine by艂a 艣cigana za morderstwo.

Oh, Bo偶e! Co za okropne zdj臋cie.

M贸j pierwszy plakat "Poszukiwana", i akurat musz臋 wygl膮da膰 tak obrzydliwie.

Nie do pomy艣lenia by艂o podawa膰 prawdziwe imi臋 Divine...

na li艣cie p艂ac.

Na szcz臋艣cie, moje w艂osy ju偶 nie maj膮 tego zczernia艂ego koloru.

Zobacz, niekt贸re z moich pseudonim贸w s膮 tu wypisane.

Glen Milstead?

Tego u偶y艂am tylko raz.

Patrz tu. Napisali nawet o Loszej Ksi臋偶niczce.

Edith Massey maj膮cej czasami problemy...

z zapami臋taniem d艂ugich monolog贸w...

z tym 偶e ona mia艂a prezencj臋 telewizyjn膮.

Freddy, chcia艂bym ci臋 pozana膰 z Joanne.

Joanne, to jest Freddy.

Mam nadziej臋, 偶e si臋 polubicie.

I nie obchodzi mnie co ludzie m贸wi膮.

Joanne, wiem, 偶e jeste艣 w gor膮cej wodzie k膮pana...

ale Freddy nie my艣li, 偶e jeste艣 krewka i twarda.

Szanuje ci臋. Prawda, Freddy?

Nie mieli艣my w bud偶ecie pieni臋dzy zarezerwowanych na catering...

wi臋c Edie by艂a ca艂kiem zadowolona kiedy dosta艂a do jedzenia...

to, co zobaczycie w nast臋pnym uj臋ciu.

Uwa偶aj. Mam zamiar ci臋 zje艣膰.

Edie robi si臋 potwornie g艂odna.

Oh, nie martw si臋, Freddy. Mam co艣 dla ciebie.

Mam Rhonde, Donne, Sherry, i Ma艂膮 Yeller.

W oryginalnym scenariuszu, Raymond i Connie Marble...

nawiedzili przyczep臋 Bogini o wiele wcze艣niej.

Czy Bogini rzeczywi艣cie mieszka w tym przybytku...

tutaj na wsi jak jaka艣 wsiura?

Bo偶e, po艣r贸d tych beznadziejnych drzew...

krzak贸w i dziczy...

Ba艂abym si臋 spa膰 tu w nocy...

wiedz膮c, 偶e szopy zaj膮ce, jelenie...

i B贸g wie jakie inne stworzenia...

b臋d膮 czai膰 si臋 na zewn膮trz...

sra膰 i grzmoci膰 za twoimi drzwiami.

Kocham ich przyrodniczy dialog.

O Bo偶e! S艂ysza艂e艣 to?

Jaka艣 jebana ptaszyna.

Pewnie si臋 o co艣 zapytuje.

Ludzie nigdy nie zdadz膮 sobie sprawy z niebezpiecze艅stw...

jakimi te kreatury zagra偶aj膮.

Chce mi sie rzyga膰 jak o tym pomy艣l臋.

By艂o cholernie zimno...

w dniu, upokorzenia jajek Edie.

Sp贸jrz na ni膮!

Hmm, Panno Jajkowy Niemowlaku...

Przynie艣li艣my ci troch臋 jajek.

Podobaj膮 ci si臋?

Oh, mam jeszcze jedn膮 niespodziank臋 dla ciebie.

Tam. Ma艂a panienko. Wszystko wyros艂o. *

Charles Baker by si臋 zesra艂.

Zamknij si臋!

W jaki spos贸b Divine odkry艂a 偶e Marblowie to zrobili?

Posta膰 wyci臋ta z filmu- z艂o艣liwa plotkara Patty Hitler.

Pami臋tasz Du偶ego Jimma z Pratt Street?

T艂usty kutas okaza艂 si臋 peda艂em.

A ta jego 偶ona, jedyne co robi to siedzi ca艂y czas i chleje...

nie zwa偶aj膮c na w艂asne dzieci.

Okropne.

Jedno z nich jest opu藕nione. Co za wstyd.

Pami臋tasz Karen jakie jest jej barowe imi臋?

Ona nie 偶yje, skarbie.

Postacie uwielbiaj膮ce 偶ycie, to moja specjalno艣膰.

Widzia艂em j膮 raz. Jebana suka.

Nosi okulary.

I jego-co za lalu艣! Niebieskie w艂osy.

Mo偶ecie zuwa偶y膰 dalszy ci膮g tej sceny.

Zapomnieli艣my za艂o偶y膰 z powrotem czepek na g艂ow臋 Edie.

O co chodzi? O co chodzi?

Co si臋 sta艂o Edie?

Obawiam si臋 偶e spotka艂o nas wi臋cej problem贸w.

Kto艣 si臋 w艂ama艂 do 艣rodka gdy nas nie by艂o...

i zrobi艂 to mamie.

Rozbi艂 na niej wszystkie jajka i ubra艂 j膮 prze艣miewczo...

ale ja wiem kto to by艂.

Patty Hitler da艂a mi wszystkie informacje, kt贸rych potrzebujemy...

by rozwi膮za膰 t臋 zagadk臋.

Dwa imiona s膮 dostatecznie obrzydliwe- Connie and Raymond Marble...

s膮 odpowiedzialni za ten post臋pek.

A teraz najdziwniejsza nago艣膰 jak膮 kiedykolwiek sfilmowa艂em.

Musz臋 sobie troszk臋 odpocz膮膰.

Co si臋 dzieje, Cotton? O co chodzi?

To oni musieli zrobi膰.

W moim 艂贸偶ku s膮 jaja wo艂ka zbo偶owego.

Spory w膮tek poboczny kt贸ry zosta艂 wyci臋ty z filmu...

to mordercza zemsta na Cookie, szpiegu Marbl贸w.

Naostrz n贸偶, Cotton. B臋dziemy strzyc.

Tym razem u偶yj臋 broni.

Nie chc臋 艂ama膰 paznokci.

Mog臋 ich potrzebowa膰 do drapania.

Na g贸rze. To jej pok贸j.

Lepiej, 偶eby nie spa艂a.

By艂oby nudno gdyby spa艂a.

Gdzie jest Cookie?

Cookie? Kim jeste艣cie?

Wiemy, 偶e tu jest. Gadaj gdzie?

Nie ma jej tu. Co to ma znaczy膰?

Zdychaj, dziwko!

Rzeki posoki!

O Bo偶e, Krakers jaki ty pi臋kny.

To ju偶 nie tylko Babs kt贸r膮 ci膮gle kocham.

Tak by艂o, ale teraz to te偶 ty.

Was obie strasznie kocham.

To tw贸j umys艂, twoja fantazja...

ten obrzydliwy umys艂 ze zgni艂ymi pomys艂ami.

I twoja twarz- ta pi臋kna, cudowna twarz.

Lubisz to, bejbe?

Moja twarz jest twoja by艣 m贸g艂 spogl膮da膰...

na ni膮 tak d艂ugo jak b臋dziesz chcia艂.

Wielu ludzi, lubi cipki, wiesz o tym.

Kobiety, m臋偶czy藕ni.

Twoje oczy s膮 jak cipskie szparki, s艂odziutka.

Mo偶esz patrze膰 i patrze膰...

a ja wci膮偶 si臋 budz臋 maj膮c nadziej臋, 偶e ty tam b臋dziesz...

obserwuj膮c mnie 24h/dob臋.

Te cipskie ocz臋ta.

Cipskie ocz臋ta? O czym to ja my艣la艂em?

Czy wasze strzy偶enie i siekanie by艂y udane?

Oh, Babs, to by艂o p贸艂tora jajka raz jeszcze...

prawdziwe uczucie wolno艣ci.

Cookie ju偶 nie b臋dzie nikogo wi臋cej szpiegowa艂a.

Mo偶esz by膰 tego pewna.

Wygl膮da艂a jak kawa艂 surowego mi臋cha...

kiedy si臋 z ni膮 zabawia艂em.

A to jest jej ucho.

Wzi膮艂em lewe. Mam nadziej臋, 偶e ci si臋 podoba.

Nawet jedno mnie satysfakcjonuje kochanie.

Dzi臋kuj臋.

Pierwotna kl膮twa rzucona na Marbl贸w...

przez Divine i Krakersa by艂a jeszcze bardziej skomplikowana.

Co to jest, ten beznadziejny pok贸j?

Wygl膮da jak jaki艣 kopulodrom.

Sp贸jrz. To musi by膰 jej zdj臋cie.

Ta suka ma swoje biuro. Po jak膮 choler臋?

By tu mog艂a siedzie膰 ze swym fagasem...

i dupkiem w jednym?

Dotknij wszystkiego, Krakers.

Niech nasza bosko艣膰 i s艂awa odpiecz臋tuje si臋 na wszystkim...

w tym 艣rednio zamo偶nym burdelu.

Ty, popatrz jak obszczane s膮 te g贸wnojady.

Centralne ogrzewanie! Odra偶aj膮ce!

Nie jestem nawet pewna czy rozumiem to wszystko.

Zostaw wsz臋dzie swoje odciski, kochanie.

Dotknij i poczuj. Potrzyj, dotknij i poczuj.

Zdejmuj buty!

Niech te szmaty wiedz膮 偶e tu byli艣my.

Niech te szmaty wiedz膮.

Dotknij i poczuj.

Ale Connie nie mia艂a poj臋cia.

Wci膮偶 si臋 w艣cieka艂a i bredzi艂a...

o przy艂apaniu Channinga gdy si臋 z nich nabija艂.

O Bo偶e, my艣I o jego ow艂osionym cielsku...

w moich pi臋knych sukniach i gorsetach...

przyprawia mnie o nudno艣ci, Raymond.

My艣I o warto艣ci mojej garderoby...

i my艣I o jego osobie...

przywdziewaj膮cej moje pi臋kne jedwabie i r臋cznie haftowane nakrycia.

I moja bielizna!

Jego sutki znajdowa艂y si臋...

tam, gdzie ja trzyma艂am swoje.

Ale to nie wszystko, Connie...

nie w por贸wnaniu z tym, co nast膮pi.

Oh, Connie.

Connie, Connie, z w艂osami, tak czerwonymi.

Ciekawe jak si臋 czuj膮 te no偶yczki obok twojej g艂owy?

Obejrzyjcie jedn膮 spo艣r贸d moich ulubionych scen...

kt贸ra ko艅czy si臋 na pod艂odze w pokoju.

Divine, Krakers, i Cotton 艣piewaj膮...

"Jeste艣my Najobrzydliwszymi Lud藕mi na 艢wiecie".

E- way are-ay e-they ilthiest-fay

Eople-pay in-ay e-they ole-hay ide-way orld-way

Chcia艂bym zako艅czy膰 oryginalnym zwiastunem filmu...

New Line Cinema by艂a producentem "R贸偶owych Flaming贸w. "

Zauwa偶cie, 偶e brakuje jakichkolwiek zdj臋膰 z filmu.

Gdzie us艂ysza艂e艣 o tym filmie?

Od moich przyjaci贸艂, kt贸rzy ju偶 to widzieli...

i powiedzieli, 偶e jest absolutnie fantastyczny.

By艂bym bardzo ura偶ony.

Rex Reed powiedzia艂 nam, 偶e jest genialny.

Czemu przyszli艣cie o p贸艂nocy, by to zobaczy膰?

A czemu i艣膰 do domu o p贸艂nocy?

Co macie zamiar tam obejrze膰?

Zdaje si臋, 偶e s膮 dwa rodzaje ludzi Pani Sandstone...

m贸j rodzaj oraz dupow艂azy.

Fantastyczne. Widzia艂em to ju偶po raz trzeci.

To jest niesamowite dla ludzi my艣I膮cych.

Oh, absolutnie 艣wietne.

Najobrzydliwszy film jakikolwiek widzia艂em w swoim 偶yciu.

Nie do wiary.

Skandaliczny.

To by艂o boskie. Wy艣mienite.

O Bo偶e! Co ty robisz?

Jest sto razy lepszy ni偶 "Szepty i krzyki. "(I.Bergmana)

S膮dz臋, 偶e to jest przysz艂o艣膰 miejskiego 偶ycia.

- Skan... - ... daliczne.

Fantastyczne. 艢wietna zabawa.

Znakomite. Kocham to. Naprawd臋 dobre.

Naprawd臋 dobre, tak?

To by艂o wspania艂e.

Kawa艂 艣miecia.

Jedynym fragmentem, kt贸rego nie lubi艂am by艂y w臋偶e.

Nie mam awersji do w臋偶贸w. *

Boskie.

Kocham filmy religijne.

To by艂o nieco ordynarne, ale podoba艂o mi si臋.

To by艂 najbardziej odra偶aj膮cy film kiedykolwiek widzia艂em.

S膮dz臋, 偶e John Waters trzyma r臋k臋...

na pulsie Ameryki.

A ja s膮dz臋, 偶e wsadzi艂 zdecydowanie kciuka w dup臋 Ameryki.

Uwielbiam spro艣ne rzeczy jak ka偶dy...

ale to nawet nie jest spro艣ne.

Jest poprostu obrzydliwe.

T艂umaczy艂 w m臋kach - Dziadek (Demented Crew).

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.