All language subtitles for Furie.2019.720p.BluRay.x264-USURY

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Proszę...

Zapłacę.

Zapłacę.

Z odsetkami wisisz mi 4,5 mln dongów.

Aż tyle?

Daruj!

Zapłacę.

Chcesz swoją forsę?

Chcesz? Bierz to!

Brać ją!

Zabijcie ją!

Znamy się przecież.

Załatwmy to raz-dwa.

Szybko!

Nie pokazujcie się jutro, staruchy!

Gówno pracujecie, a tylko prosicie o forsę!

Co, gruby, ciężko ci iść?

Gdzie reszta?

Jutro zajdę do Bay Ro i Chin Gia.

Już czwarty raz nie zebrałaś wszystkiego.

Jeśli sobie nie radzisz, znajdę kogoś innego.

- Chodź tu, Ut Det. - Już, proszę pani.

Spójrz na niego.

Poradzę sobie.

Żartowałam, kaleko, zjeżdżaj.

Pieprzony Bay Thot na serio cię namówił.

Co robiłaś w Sajgonie?

Zbierałaś forsę za ochronę w restauracji? Barze?

A tutaj nie radzisz sobie z paroma wieśniakami?

Zapłać mi. Resztę przyniosę jutro.

Chce forsę, a gówno robi.

Bierz.

Masz.

Jutro bądź na czas.

Ruszaj się, kundlu! Na co się gapisz?

Sprzedaj dom i mnie spłać!

- Co dla pani? - To, co zawsze.

Wieprzowina?

Mai rośnie jak na drożdżach.

To będzie 30 tysięcy.

Dziwna kobieta.

Zostaw ją w spokoju.

- Skąd ona w ogóle jest? - Przyjechała tu z dzieckiem.

Nikt nie wie, kto jest ojcem.

Dobry Boże, puszczalska. Taka nigdy chłopa nie znajdzie.

Nie mów tak, nie znasz jej sytuacji.

Ja jej współczuję.

Proszę, później zapłacę.

Gdyby nie ja, nic byś tutaj nie zarobił!

- Kiedy zapłacisz? - Jak będę miał czym.

Masz dobę, inaczej stąd znikasz.

Gdzie leziesz?

Sprawdźmy, co ma w plecaku.

Wysypcie wszystko.

Nic tu nie ma.

- Przyłożymy jej. - Brać ją!

Zdziel ją!

Za kogo ty się masz, bękarcie?

Mai!

Co robicie, gówniarze? Wracać do domów!

Głupia lichwiara!

- I co mi zrobisz? - Gówniarzu!

- Nic ci nie zrobili? - Nie.

Niegrzeczne dzieciaki.

- Znowu ściągałaś długi? - Nie.

Masz poranioną dłoń.

- Nic ci nie jest? - Nie.

PLAN FARMY RYBNEJ

Ryż się pali!

Mamo, ryż się przypala!

Nic ci nie jest? Ostrożnie!

Czego tu szukasz? Wracaj odrabiać lekcje.

No już.

Proszę.

Jedz.

Twoje ulubione.

Mamo...

to chyba nie jest jeszcze gotowe.

Trzeba podsmażyć.

Jedz takie.

Proszę.

- Gdzie to kupiłaś? - To?

Nigdzie.

Sama zrobiłam.

Nie popisuj się.

Odrobiłaś lekcje? W tym roku masz egzamin.

A gdybym nie odrobiła, pomogłabyś mi?

Jedz, mamo, a ja ci coś powiem.

Hai Phuong!

Ty suko!

Wyłaź!

Gdzie jesteś?

Wyłaź! Połamię ci nogi!

Mój brat

wisiał ci tylko pieniądze,

a ty go połamałaś!

No już, wyłaź!

Zapierdolę cię!

Gdzie jesteś?

Suko!

Wyłaź!

Ukrywaj się, jak chcesz.

Kiedy wrócę, spalę twój dom!

Suko!

Słuchaj.

Bądź dzielna.

Nawet jeśli się boisz.

Strach w niczym ci nie pomoże.

To tylko uczucie.

Prawdziwy jest tamten mężczyzna.

Więc się nie bój, dobrze?

Jedzmy.

Jedz.

Duszona ryba z ananasem?

Spróbuję trochę.

Niezła.

Zerwałam go na An Binh.

Co tam robiłaś? Wagarowałaś?

Wczoraj była niedziela.

Nigdy nie dokańczasz lekcji, tylko wychodzisz się bawić.

Chcesz skończyć jak ja?

Skąd miałaś pieniądze na rybę?

Od pani Sau Luc.

Mówiła, że kilka razy darowałaś jej dług.

Ona nie ma nic cennego, co mogłabym zabrać.

Schowaj je, są twoje.

Poprosiła mnie, żebym pilnowała jej tratwy.

- I pletła. - Że co?

Żebym pletła jej sieci i...

Gdybym miała dwa miliony, zrobiłaby mi klatki na ryby.

Mogłabym używać jej łodzi.

- Zarabiałabym w miesiąc 5 milionów. - Młoda damo,

skup się lepiej na nauce,

bo mówi się „plotła”. Przez nią tak kaleczysz język?

Mam dość szkoły.

Ciągle mi dokuczają i wyzywają.

„Ty suko”, „lichwiara”.

Mam już tego serdecznie dość.

Załóżmy farmę rybną.

Rzuciłabym szkołę.

Pomagałabym ci. Nie boję się pracować.

Zniosłabym wszystko, tylko przestań ściągać długi.

Spójrz na siebie. Ile byś wytrzymała?

Nieważne, co robię. Ważne, że starcza na szkołę.

Nie chcę żyć z czyichś długów.

Umyj zęby!

Szefowo.

Powinnaś iść do lekarza albo czeka cię aborcja.

Hai Phuong, tutejsze psy boją się tylko ciebie.

Zdrówko!

Sau Banh,

zasady są proste: możesz grać to grasz,

nie możesz – robisz wypad.

Zapamiętaj moją twarz! Puszczajcie!

Bawcie się dalej. Nie ma tu nic do oglądania.

Każde poświęcenie jest bolesne.

A liczy się to, czemu się poświęcamy.

10.00 – CAN THO

Musiałaś się nieźle natrudzić, żeby zdobyć te kolczyki, co?

Możesz je zastawić za milion, odsetki to 350 tysięcy.

- Potrzebuję dwóch milionów. - To wracaj do Sajgonu.

Dwa miliony za taki szmelc? Jestem stara, nie głupia.

Jeśli jesteś spłukana, to po co je zastawiasz?

To na farmę rybną Mai.

Zastanowię się.

Ten kamyk jest marnej jakości.

A z tymi małymi co ja zrobię?

- Zjem z ryżem? - Mamo!

Złapałam złodziejkę!

Co robisz?

- To tylko dziecko. - Złodziejka.

Proszę, oto dowód. Nie wyprzesz się.

Skąd masz ten portfel?

Znalazłam na ziemi.

- Co to za wymówka? - To mój!

Widzi pani?

Na szczęście nic nie zginęło.

Taka mała i już kradnie? Czego cię uczą w szkole?

- Słyszy pani? - Mai, ukradłaś go? Mów!

Nie, podniosłam z ziemi!

Nie wierzysz mi? Musisz uwierzyć!

Nie ma co żałować lichwiarki.

Lepiej sprawdzi pani jej kieszenie.

- Może coś tam jeszcze ma. - Niech jej pani da nauczkę.

- Albo idziemy na policję. - Tak jest.

Zabierze ją pani na policję.

Uparciucha nawet się nie przyzna.

Wstydź się!

- Mai, opróżnij kieszenie. - Nie.

Nic nie ukradłam.

Wierzysz obcym ludziom, a nie mi?

- Nienawidzę cię! - Mai.

I jeszcze pyskuje matce!

Co tak się wymądrzasz?

Wziąłem twój portfel, żeby kupić sobie wino.

Nie mogłem go znaleźć. Mai mi pomogła.

Zanim coś powiesz...

- Do domu, pijaku! - Nie jestem pijany.

Czyli jednak ta mała mówiła prawdę.

Półtora miliona, stoi?

I tak ci wyświadczam przysługę.

Nikomu innemu tyle bym nie dała.

Ciężko się tutaj robi biznes.

Wypiszę kwitek.

Hej, młoda.

- Zmieniłam zdanie. - Co?

Chyba wyniosę się do Sajgonu.

- Puszczaj. - Mai!

Puść mnie!

- Nigdzie nie idę. - Mai!

Znam twoją mamę.

Stać!

- Łapać ich! - Mai!

- Zatrzymać się! - Porywacze!

Mamo!

Złodziej!

Oddajcie mi dziecko!

Stać!

Stać! Moje dziecko!

- Stójcie! - Mamo!

Przepraszam!

- Którędy nad rzekę? - Tędy.

Dziękuję. I przepraszam.

Stój, suko!

Gdzie zabrali moją córkę?

Gadaj!

Widział pan dwóch mężczyzn z dziewczynką w zielonej bluzce?

Nie.

Widziałaś dwóch mężczyzn z dziewczynką?

Nie, nie widziałam.

Gdzie jesteś, Mai?

Widziała pani dziewczynkę w zielonej bluzce?

Mai! Zatrzymaj się!

Stój!

Porwali mi dziecko! Dokąd jedzie ten autobus?

Nie jestem pewna, ale chyba do Sajgonu.

Prawie wszyscy tam jadą.

Niech pani popyta.

Stop.

- Jedzie pan do Sajgonu? - Nie, do Ca Mau.

Stop!

Życie ci niemiłe?

Jedziecie do Sajgonu? Podwieziecie mnie?

To nie taksówka.

Proszę!

Proszę!

Uparta baba.

I zadziorna.

Niech jedzie.

Załóżmy farmę rybną. Pomagałabym ci.

Mam dość szkoły. Ciągle mi dokuczają.

Za kogo ty się masz, bękarcie?

Mam już tego serdecznie dość.

Nie wierzysz mi?

Nie chcę żyć z czyichś długów.

Nienawidzę cię!

18.00 – SAJGON

Jesteśmy.

Dziękuję.

Szefowo, Hai Phuong do pani.

Hai Phuong?

Spod którego kamienia wypełzłaś?

Mai została porwana. Niech Hung Lua wypyta...

Hung Lua chwilowo siedzi.

Pij.

Nie widziałyśmy się dziesięć lat.

Nie jestem już twoją suką.

Porwanie...

zgłoś na policję.

Masz siano w głowie i zapomniałaś zasad?

Poza tym ja tu teraz rządzę.

Muszę dbać o własnych ludzi.

Pomóż mi ten jeden raz. Jak się czegoś dowiem, zniknę.

Gang Nam Ro przejął okolice mostu.

Ton Dan należy teraz do Thanh Soi.

Thanh Soi?

- Co to za jedna? - Jest tu ledwie od sześciu lat.

Według plotek ma kontakty

w Kambodży, Chinach...

Kiedy tutaj trafiła, od razy awansowała.

Groziła nawet Nam Ro.

Wiesz, czemu mówią na nią Thanh Soi?

Bo jest okrutna i bystra.

Wracaj do życia na wsi,

bo nie chcę się w to mieszać.

Urodzona 30 listopada 2008

w Hoa An, dystrykt Cau Ke, prowincja Vinh Long.

Powoli.

Le Huynh Thi Mai.

Dalej.

- Urodzona 30 listopada 2008... - Wolniej.

Jeśli się pomylę, policja przyprowadzi kogoś innego.

Ale każda zwłoka zagraża życiu mojej córki.

Proszę się uspokoić. Muszę mieć pewność,

żeby szef Luong mógł jej szukać.

Proszę pani...

Bez obaw. Mój szef ma wiele odznaczeń.

Kojarzy pani przejęcie narkotyków w Sajgonie i Hajfongu w 2009?

Szef sam do tego doprowadził.

Po ukończeniu akademii został śledczym

i w ciągu kilku lat rozwiązał wiele trudnych spraw.

Potem został szefem wydziału śledczego.

Nie wspomnę już o pomniejszych sprawach.

On każdą rozwiąże.

Odnajdzie nawet pani córkę...

Le Hyunh Thi Mai.

Dostanę coś przeciwbólowego?

Nie.

Naprawdę coś panią boli?

Zaraz coś przyniosę.

Dziękuję.

Zaczeka pani.

ZAGINIONE DZIECI

ARESZTOWANIE KIDNAPERÓW

PODEJRZANI

Ta sprawa wiąże się z naszą operacją.

Działają mądrze i są zorganizowani.

Proszę dać mi więcej czasu.

Jeśli teraz się za nich weźmiemy, to dopiero się zacznie.

Rozumiem, ale musimy ich powstrzymać.

Będę pana informował o wynikach dochodzenia.

Dzień dobry.

W Tra Vinh porwano dziewczynkę. Tam czeka jej matka.

Wiek dziewczynki pasuje do innych uprowadzeń dzieci.

Matka jest bardzo przejęta.

Jadł pan? Zamówię coś.

Dopiero co tu była.

Gdzie się podziała?

Powtórz wszystko, co ci powiedziała.

Tak jest.

Mai.

Przepraszam.

Jest tam ktoś?

Otwórzcie.

- Jest tam kto? - Chwila!

- Pani do kogo? - Do Nguyen Chanh Truca.

Mam sprawę.

Dawno go tutaj nie było. Do widzenia.

Co pani robi?

Powiedziałam, że go tu nie ma. Proszę iść gdzie indziej.

Muszę z nim porozmawiać. Niech go pani zawoła.

- Co pani robi? - Porwano moją córkę.

- Chcę wiedzieć dokąd. - Ja nic nie wiem.

- Truc, wyjdź porozmawiać! - Nie ma go tutaj.

- Bo wezwę policję. - Zapytam go i sobie pójdę.

Ja nic nie wiem. Proszę wyjść.

Mamo, idź na górę, ja się tym zajmę.

Po co tu zszedłeś?

Wracaj na górę! A pani niech stąd idzie!

Kim jesteś i czego chcesz?

Co to za jedni? Gdzie zabrali moją córkę?

Nie moja sprawa.

Tylko ty możesz to wiedzieć. Mów.

Mój syn nic nie wie. Proszę już iść.

Proszę, on już nie bawi się w bandyterkę.

Dlaczego ludzie mu nie wierzą?

Zostaw mnie.

Mamo!

O mój Boże, Truc.

Nie.

Nie rób tego!

Synu!

Gdzie jest moje dziecko?

Zostaw mnie w spokoju.

Nie, Truc!

Bo ją zabijesz!

Przestań.

Przestań!

Mamo!

Gadaj, gdzie ona jest?

Powiedz jej, Truc.

Powiedz!

Jak ja sobie bez ciebie poradzę?

Proszę, synu!

Niech mu pani nic nie robi!

Masz tylko kilka godzin.

Wożą je ciężarówkami,

a kiedy docierają na dworzec, nie ma szans na ich odnalezienie.

Na rynku w Ton Dan

jest sklep, przed którym wisi pusty plastikowy kanister.

Nie wiem, w który pociąg je wsadzą,

ale o drugiej nad ranem muszą zrobić postój w Song Than.

A potem przewożą je do portu w Quy Nhon.

Patrz, jak łazisz!

Co podać?

- Napój. - 10 tysięcy.

Coś ostatnio widujemy się tylko późną nocą.

Czego chcecie?

Nie za duży moment obrotowy jak na hondę wave?

Co ty możesz wiedzieć?

Kiedyś miałem go bardziej zmodyfikowanego.

A to?

Części od suzuki sport.

Gdzie teraz jest to suzuki?

Słyszałeś historię o łowcy tygrysów?

Facet polował na tygrysy w dżungli w U Minh.

Miał mnóstwo świetnych historii.

Łowcy zazwyczaj polują na samców,

unikają samic z młodymi,

bo kiedy małe są głodne, samice potrafią być agresywne.

Są skupione na zdobyciu pokarmu.

Czasami łowca natrafia na legowisko z młodymi.

Ale oni wiedzą, że lepiej ich nie ruszać.

Wiesz dlaczego?

Bo nie wolno zadzierać z tygrysicą chroniącą młode.

Nigdy w życiu o tym nie zapomni.

Pójdzie na koniec świata,

byle dorwać skurwiela, co zabrał jej dzieci.

W dzielnicy Tan Phu uprowadzono dziecko.

Pięciolatkę ostatnio widziano bawiącą się przed domem.

Internet zalała ostatnio fala zdjęć i nagrań...

Wiem, że twój motor jeździ bez zarzutu.

I lepiej niech tak pozostanie.

Idziemy.

Nic nie rozumiem.

Wygrałem.

Ej, ty.

Dokąd to?

Spadaj.

Stój!

Dokąd?

Mamo! Pomóż mi!

Nie.

Szefowo, łącznie mamy trzydziestkę dzieciaków.

To duża dostawa.

Obawiam się policji.

Trzymaj się planu.

We właściwym miejscu przełóż zwrotnicę.

Ale...

Posprzątaj tu. Wszędzie naszczane.

Gdzie moja córka?

Mai!

Weź mnie, a moją córkę wypuść.

Plan pozostaje taki sam.

Druga w nocy.

Pociąg numer VNR 053171.

Sztuki walki mają długą tradycję w twojej rodzinie.

Patrz na mnie.

Uderzaj bez mrugania.

Wstań!

Wstawaj. W życiu nikt ci nie poda ręki.

Wstań!

Dla mamy jestem wiosną

Dla taty promykiem radosnym

Mai.

Siostro.

Długo byłam nieprzytomna?

Niech pani odpoczywa. Muszę wypełnić formularze.

Proszę nic nie mówić i spróbować nie umrzeć.

Niech mi pani powie, ile byłam nieprzytomna.

Dwa miesiące.

Żartuję, dwie godziny.

Nie mogę tu zostać. Muszę wyjść.

Nie może pani, proszę leżeć.

Siostro.

Muszę stąd wyjść.

- Co pani wyprawia? - Pani nie rozumie.

- Muszę wyjść. - Spokój!

Zawołam doktora.

Czeka pani.

Panie Luong.

Panie Luong, obudziła się.

Oschły przystojniak.

Dlaczego tak ciężko panią znaleźć?

Le Minh Luong.

Prowadzi pan sprawę porwania mojej córki?

A pani osiem lat temu spaliła klub Ngoc Bicha?

Dziesięć lat temu.

Pewnie nie pracował pan jeszcze w policji.

Wręcz przeciwnie. Wypisywałem pani zwolnienie.

Czego pan chce? Dlaczego mnie tu trzymacie?

Wystarczająco pani namieszała.

Proszę zostawić tę sprawę policji.

Namieszałam? Czego pan nie rozumie?

Porwali moją córkę. Muszę ją odzyskać.

Nie ma pan prawa mnie tutaj przetrzymywać.

Ja dbam o bezpieczeństwo pani i innych osób.

A pani utrudnia nasze działania.

Będzie pani przesłuchiwana.

Co utrudniam?

Thanh Soi, Sau Theo i cały ich gang

porywają i więżą dzieci, w tym moją córkę.

Nie widzicie tego?

Rozpracowujemy ich.

Ale nie ma dowodów na to, że porwano pani córkę.

- Co to znaczy? - Poszła pani do domu Truca.

Zaatakowała go pani.

A potem zażądała adresu.

Znaleźliśmy panią prawie martwą.

Musiałby pan sam to zobaczyć.

Tam była moja Mai i inne dzieci.

Byliśmy tam,

ale budynek jest pusty.

Żadnych porywaczy.

Żadnych dzieci.

Nie.

Muszę stąd wyjść. Nie mogę tu zostać.

Proszę pani.

Dzieci są bezpieczne.

Wiem, że się pani martwi,

ale my staramy się pomóc.

Więc proszę tu zostać,

dopóki nie dowiemy się więcej.

- Nie mogę tu siedzieć! - Proszę zostać.

Tak?

Niech się pani położy.

Położy się pani.

Powoli.

Ale zrobiła pani bałagan.

Nazywa się pani Trang?

Powiedzieli pani, dlaczego tutaj trafiłam?

Bo pójdzie pani za kratki.

Coś pani źle zrozumiała.

Mają moją córkę.

I pewnie ją potną...

na organy.

Nie wiem nawet, czy ona jeszcze żyje.

Ma pani córkę?

Nie, mam synów.

Muszą być dumni...

z mamy...

która tak ciężko pracuje, kocha ich...

i dba o nich.

Nie to co ja.

Jestem złą matką.

Nie potrafiłam jej ochronić.

Dlatego ją porwali.

Dobra.

Ogląda pani hollywoodzkie filmy?

Wszyscy na ziemię!

- Nie bójcie się. - Ani drgnij!

Nie ruszać się.

Niech się pani uspokoi. Czego pani chce?

- Czego chcę? - A czego pan chce?

- Ocalić panią. - Daruj pan.

Na ziemię!

Współpracujcie. Jeśli przeżyję, będziemy mieć filmowe wspomnienia.

Stój!

- Sporo gliniarzy. - Nie ruszaj się!

Sama już nie wiem.

Co teraz?

Inaczej to sobie wyobrażałam. Co robimy?

- Pójdę już sobie. - Stój! Ani kroku!

Pomocy. Puść mnie.

Pomocy!

Powiedzcie moim synom...

że ich kocham!

Niech idzie.

Z drogi!

Dziękuję.

Powodzenia.

Bracie.

CERTYFIKOWANY MISTRZ VOVINAM DYPLOM ZA ZASŁUGI

Zadajesz się z tymi gnojkiem!

Nie szanujesz rodziny!

Nie wolno ci się z nim widywać!

Nie będziesz mi rozkazywał!

Mogę kochać, kogo chcę! To moja sprawa!

Nie pyskuj!

Phuong!

Pociąg pewnie już odjechał.

Poprosisz wujka Tama o pomoc?

Wciąż pracuje na kolei?

Tam umarł w zeszłym roku.

Zniknęłaś po śmierci rodziców.

Bracie, Mai jest dla mnie wszystkim.

Poza nią nie mam nic.

Może wyjdzie jej to na dobre.

Może adoptuje ją ktoś lepszy od ciebie.

Wiesz w ogóle, kto jest jej ojcem?

Porwano twoją siostrzenicę. Może już nie żyje.

A ty wygadujesz takie rzeczy?

- Sam masz dziecko w drodze. - Zamknij się!

Coś ci powiem. Tobie nie zależy na rodzinie.

Uciekłaś, żeby bawić się w gangsterkę.

A teraz wracasz i prosisz o pomoc?

Mai porwano przez ciebie.

Ktoś taki jak ty nie powinien żyć.

Czeka cię piekło.

Zgoda.

Jestem niewdzięcznicą. Co z tego?

Uciekłam.

Nie słuchałam rodziców.

Nie miałam odwagi wrócić na ich pogrzeb.

Jestem dzieckiem ulicy, lichwiarką.

Zwykłym śmieciem. Złą matką.

Nie mam za grosz dumy, więc przyszłam do ciebie.

Ktoś taki jak ja nie powinien żyć, chciałbyś tego?

Wiem, że popełniłam błędy.

Kiedy kładę się spać,

żałuję wszystkiego...

co uczyniłam.

Nawet tego, że się urodziłam.

Ale wiedz jedno...

Urodzenie Mai i zostanie matką...

to najlepsze, co zrobiłam.

Odzyskam ją.

Za wszelką cenę.

Nawet jeśli będę miała zginąć.

Zniszczę ten gang!

Zobaczysz!

Przepraszam, Mai.

Badam tę sprawę od trzech lat.

To międzynarodowa operacja.

Trasa wiedzie przez przełęcz Hai Van do prowincji Ca Mau.

Przewożą dzieci z Quy Nhon,

czasami z Cam Ranh, Da Nang, zewsząd.

Potem trafiają do Laosu, a stamtąd do innych krajów.

Na ich trasie mamy pełno agentów.

Skoro macie ich tak rozpracowanych, dlaczego ich nie złapiecie?

To nie takie proste.

Potrzebujemy dowodów, aby rozbić całą operację.

Nie kilku lodówek z organami czy paru porywaczy.

Oni nie są ze sobą powiązani. To by nie wystarczyło.

Nie mogą wiedzieć, że się na nich zasadzamy.

Dlaczego pan mnie śledził?

Bo dziesięć minut temu z Sajgonu odjechał pociąg.

Jesteśmy na stacji Binh Trieu.

Do następnej jest 45 minut motocyklem.

Są jak ośmiornica.

W miejsce odciętej macki wyrasta nowa.

Wielu rodzinom odebrano dzieci.

To nasza szansa, aby odciąć wszystkie macki.

A ty wiesz, jakim pociągiem jadą.

Co masz do stracenia?

2.00 – STACJA SONG THAN

Pociąg numer VNR 053171.

Spokojnie.

Co pan robi?

- Nie poradzisz sobie sama. - Moje dziecko tam jest.

Ona jest dla mnie wszystkim. Żyję tylko dla niej.

Rozumiem, ale to zbyt niebezpieczne.

- Wezwę wsparcie. - Wsparcie? Muszę wsiadać.

Jeśli chce pan mnie zatrzymać, proszę strzelać,

jeśli nie – proszę mnie przepuścić.

Ej!

Sprawdźcie to.

Ty idź.

A miałem dobre rozdanie! Leniwe dupki.

Hai Phuong.

Zapamiętaj moją twarz!

Jeszcze kilometr, Rom.

- Zająć pozycje. - Tak jest.

- Jesteście na miejscu? - Tak, szefowo.

800 metrów. Przygotujcie się.

Jesteśmy na miejscu. Wszystko gotowe.

Czekaj, jeszcze 500 metrów.

Słyszysz?

Rom, gdzie jesteś?

Coi.

Sprawdź, co u Roma.

Tak jest.

Znowu ty?

Uparta z ciebie cholera.

Sprawdźmy, ile wytrzymasz tym razem.

Szefowo, widzimy pociąg. Czekamy na rozkaz.

Przekładaj.

Dobra, dawaj.

Klient na miejscu. Przygotować dostawę.

Ujarzmij ból.

Naucz się wstawać, wtedy możesz upadać.

To dla córki?

Już jej się nie przyda.

I tak daleko zaszłaś.

Ale to nie to miejsce.

Wstań!

Dobrze. Tego, kto pokona strach, czeka nagroda.

Może i jestem w złym miejscu...

ale to ty porwałaś złe dziecko.

Mai.

Mamo.

Pomóż mi, mamo.

Jesteś cała?

Bałam się, że już cię nie zobaczę.

- Bałam się, że nie zdążysz. - Musiałam zdążyć...

żeby ci powiedzieć...

jak bardzo cię kocham.

Nie ukradłam tego portfela, mamo.

Uwierz mi, proszę.

Wierzę ci.

Przepraszam.

Przepraszam cię.

To wszystko moja wina.

Mamo, ja też cię przepraszam.

Uczyłaś mnie, żeby się nie bać.

Że muszę być dzielna,

a strach to tylko uczucie.

Ale ja i tak się bałam.

Nie jestem dzielna, prawda?

Nie, Mai, jesteś.

Jesteś bardzo dzielna. Miałaś rację.

Trzeba odczuwać strach.

Dopiero kiedy się go pokona,

jest się dzielnym.

I tobie się to udało.

To samo mówiłam Ngoc, ale wciąż się bała.

Może powinnaś zabrać ją do domu.

I inne dzieci też.

Każdy tutaj się boi.

Kto?

O kim mówisz?

- Drużyna 1 zostaje, reszta za mną. - Tak jest.

To dla mojej dzielnej córeczki.

Czekaj na mnie.

Mamo.

Szefowo.

Szefowo?

Rzuć broń.

Sprawdzić teren.

Przeszukać pojazdy.

Mamo!

Mamo, co ci jest?

Obudź się! Nie zostawiaj mnie!

Obudź się, mamo!

Proszę, mamo, nie umieraj.

Mamo!

Nie zostawiaj mnie!

Mamo, proszę, obudź się.

Obudź się, mamo.

Obiecuję, że będę dzielna.

Nie zostawiaj mnie.

WIADOMOŚCI

Po latach dochodzenia,

zatrzymano dużą grupę przestępczą handlującą dziećmi.

Podczas akcji uratowano ponad dwadzieścioro dzieci

i zatrzymano dwunastu podejrzanych o udział w handlu organami.

To była trudna sprawa. Grupa była dobrze zorganizowana

i sprawnie działała na skalę globalną.

Po latach ciężkiej pracy w końcu ich zatrzymaliśmy

i zwróciliśmy te dzieci ich rodzicom.

Ten sukces nie byłby możliwy bez Le Huynh Ngoc Phuong.

Kiedy uprowadzono jej córkę,

dzielnie ruszyła za porywaczami i pomagała policji...

To moja mama.

To dla ciebie.

- Dziękuję. - Chodź, synku.

Już!

Nie biegaj, Mai.

Mamo.

„Ja, Dinh Bao, bardzo pani dziękuję.

Proszę szybko wracać do zdrowia.

Życzę pani i Mai, żebyście były szczęśliwe”.

To miłe, prawda?

Mamo?

Lepiej się czujesz?

Nauczysz mnie bić się tak jak ty?

Też chcę być bohaterką.

Będę walczyła z bandziorami, żeby nie porywali dzieci.

Nauczysz mnie?

Nauczę.

Ale będziesz musiała znosić ból.

I nigdy się nie poddawaj.

Tekst polski - Altair87 Korekta - Gallegher

facebook.pl/AzjaFilm

facebook.pl/GrupaHatak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.