Afrikaans
Akan
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Kto ci to zrobił?
Jeźdźcy Śmierci.
Zabij mnie.
Proszę cię, zabij mnie.
Błagam.
Zabij mnie.
Zabij.
STALOWA GRANICA
Oto oni!
Zamelduj się u Josepa.
Otoczyć ich!
WITAMY W NOWEJ NADZIEI
Ogól mnie.
Luke!
Nie widziałaś gdzieś, Luke'a?
Muszę dorwać tę dupę.
Muszę dorwać tę dupę.
Pustynne śmieci, wracajcie tam, skąd przyszliście!
Nie potrzebujemy tu ciebie, Quantrell.
Tak?
Nie jest pan niegościnny, szeryfie.
Kontynuuj.
Dokąd to?
Schowaj broń!
Szybciej!
Dokąd to, chłopcze? Dokąd idziesz?
To, co powiedziałeś? Mówisz do mnie? To twój koniec.
Mamo!
Już nie żyjesz.
Czy to nie ta ślicznotka?
Ślicznotka.
- Mamo! - Chłopcze, nie.
Luke, stój, nie rób tego!
Miłość od pierwszego wejrzenia.
Miłość od pierwszego wejrzenia!
Jeźdźcy Śmierci odnieśli kolejne zwycięstwo!
Miasto należy do ciebie, ojcze.
J.W., Jeźdźcy Śmierci znowu zwyciężyli.
Jeźdźcy Śmierci.
Ta nazwa nigdy mi się nie podobała.
Dlaczego?
Jest nas wielu.
A śmierć podróżuje w pojedynkę.
Pieprzę to.
To jest burmistrz.
Gdzie pan był w trakcie całego zamieszania, burmistrzu?
Znalazłem go w szafie.
Co za odwaga.
Zdrowi mężczyźni mogą wybierać. Piętno albo śmierć.
Nie, tylko nie mojego syna! Weźcie mnie!
Nie mojego syna!
Jesteś za stary, stul pysk!
Uwaga!
Cel...
Zaczekajcie! Nie strzelajcie!
Nie chcę umierać!
Podwiń rękaw!
Niech pan tego nie robi. Przecież możemy się jakoś dogadać.
Chciałem powiedzieć...
Znajdziemy jakieś wyjście.
Wystarczy.
Witaj pod władzą zjednoczonego reżimu.
Nie wchodź nam w drogę, bo zjemy cię żywcem.
Czy jeszcze ktoś chciałby do nas dołączyć?
Jesteśmy jedyną cywilizowaną władzą na tej ziemi.
Jak chcecie.
O mój Boże!
Ognia!
O czym to mówiliśmy?
A tak, o porozumieniu.
Przedstawiłem moje warunki.
Zamknijcie się wszyscy i słuchajcie!
Stoi przed wami generał J.W. Quantrell.
Szef zjednoczonego reżimu.
Osada Nowa Nadzieja znalazła się pod jurysdykcją zjednoczonego reżimu.
Produkcja paliwa będzie kontynuowana pod nadzorem nowej władzy.
Nowa Nadzieja nie jest już miastem, lecz posterunkiem wojskowym.
I będzie zarządzana jako taki.
I jeszcze jedno.
Nie jesteś już burmistrzem.
Zjeżdżaj stąd.
To wszystko. Rozejdźcie się. Idźcie spać do domów.
Przed nami ciężki dzień. Wyśpijcie się.
Chłopcy, idziemy, trzeba obstawić miasto.
Ruszać się! Szybciej, barany! Do łóżek!
Wyjadę jeszcze dziś.
Panowie, to bardzo ważny punkt zaopatrzeniowy.
Musimy osiągnąć maksymalną wydajność.
Nie zadecydowałeś jeszcze, kto obejmie ten posterunek.
Owszem, zadecydowałem.
Generale Ackett, posterunek obejmie generał Quantrell Jr.
Pan dopilnuje, aby jego rozkazy były wykonywane.
Dziękuję, ojcze.
Budujemy imperium, synu.
Powiedzmy, że historia rządzi się swoimi prawami, Roy.
Dokąd chcesz uciec?
Nie możesz uciec, bo nie masz dokąd.
A teraz rusz się. Szybciej!
- Witaj. - Witaj.
Gorąco dziś jak w piekle, co?
Tak.
Szukamy zbiegów.
Nie widziałeś nikogo?
- Każdy przed czymś ucieka. - A ty?
Ty też uciekasz?
A czy powinienem?
Aniele!
Cześć.
Widzę cię!
Widzę cię, Johnny Yuma!
Wiedziałem, że się zjawisz. Wiedziałem.
Mówili, że przyjedziesz.
Widzę cię!
Poszły konie po betonie!
Do roboty, brudasy! Nosić gumy!
Gruba, rusz się! Do roboty!
Rusz się, grubasie!
Gdybyś zrzuciła parę kilo, może byłabyś coś warta.
Gdyby pan się tak na nią nie wydzierał, to może by lepiej pracowała.
Czy to nie moja ślicznotka?
Wiesz co?
Taka lala jak ty powinna opiekować się mężczyzną, zamiast dźwigać opony.
Nie myślałaś o tym?
Powiedzmy, że mógłbym coś niecoś załatwić.
Co ty na to?
Zgadzasz się? Pogadamy później.
Rusz się, gruba!
Do roboty, suki! Róbcie coś, albo dostaniecie po dupach!
Do jesieni opony mają zniknąć.
Nasze cysterny muszą być pełne.
Mamy za mało siły roboczej.
Liczy się wydajność, panie Ackett. Wysoka wydajność.
Tego się nie osiągnie przez wybijanie jeńców.
Poza tym, July, wydajność znika.
Chcesz się tylko podlizać tatusiowi.
- No i co? - Mamy czterech.
I to wszystko? Uciekło przynajmniej 20.
W domu najlepiej, co frajerzy?
Natknęliśmy się na trudności.
Jakie?
Właź!
Na niego.
Na pustyni zabił Fraymena, Zeeka i Amesa.
Jak mógł zabić aż trzech?
Nie jesteś zbieraczem opon.
Kim jesteś?
Nikim szczególnym.
A co nikt szczególny porabiał na pustyni?
Włóczyłem się, dopóki te małpy nie zaczęły mnie ścigać.
Nie pyskuj.
- Dlaczego uciekałeś? - A dlaczego mnie gonili?
Trzeba być bardzo pewnym siebie, żeby samotnie podróżować po pustyni.
Albo bardzo głupim.
Jaki jesteś?
Byłbym głupi, gdybym powiedział, że jestem w stanie
zabić sześciu pańskich ludzi zanim sięgną po broń.
Wystarcza mi pewności siebie, by stwierdzić,
że nie jestem na tyle głupi, żeby to powiedzieć.
Niech pan mi powie, czy jestem głupi, czy pewny siebie.
Nie traktujesz nas poważnie.
Ciekawe, czy wiesz, kim jesteśmy?
Moimi strażnikami.
Żartujesz w obliczu śmierci.
A ty w nią celujesz.
Przemyślałbym to, July.
Czy mogę cię prosić na słówko?
Dlaczego nie rozstrzygniesz tego na ulicy?
Tak postąpiłby twój tata.
Opróżnić ulice!
Wynocha stąd! Szybciej!
Czas na przedstawienie.
Rozwiążcie go.
Zaraz się zacznie.
Oddajcie mu broń.
To syn J.W. Quantrella.
Wiesz, co się z tobą stanie, jeśli go zabijesz.
Chwileczkę!
Jeszcze nie!
Mam ci powiedzieć, kiedy?
Zapytam jeszcze raz. Jestem głupi, czy pewny siebie?
- Zastrzelić go. - Nie strzelać.
- Kazałem go zabić! - Nie strzelać.
Żądam, abyście zabili tego włóczęgę!
Ludzi o takich umiejętnościach nie zabija się pochopnie.
Upokorzył mnie w obecności moich ludzi. Ma zginąć.
Nie.
Przepraszam.
Zdaje się, że wyrobiliście sobie o mnie niewłaściwe zdanie.
Nie szukam kłopotów.
Czego więc szukasz?
Chyba już to znalazłem.
Chcesz dołączyć do sfory? Musisz się stać jednym z wilków.
To jeszcze nie wystarczy.
A to za naszych chłopaków.
Uwaga. Każdy kto wyjdzie z domu po zmroku, zostanie zastrzelony.
Miłych snów.
Widziałaś tego rewolwerowca?
Pokazał temu pieprzonemu jeźdźcy to i owo.
Jak ty się wyrażasz?
- Widziałaś go? - Nie, ale słyszałam o nim.
Żałuj, że cię tam nie było.
To cholerny twardziel.
Tak? A wiesz gdzie teraz jest?
W melinie. Razem z resztą tych morderców, którzy czyhają
tylko na okazję, żeby kogoś zabić.
Ten obcy go nie zabił.
Po prostu wystrzelił mu z ręki ten jego cholerny pistolecik.
Posłuchaj mnie.
Tylko dzięki łasce Pana jeszcze żyjemy.
I tylko dzięki jego łasce możemy przetrwać ten koszmar.
Człowiek z bronią nie jest kimś godnym podziwu. Rozumiesz?
Wszystko w porządku?
Cześć, tato.
Dziadku. Widziałeś tego rewolwerowca?
Cholera pewnie, że tak. Sukinsyn potrafi strzelać.
Tato.
Przepraszam. Luke. Nie wolno przeklinać.
Puk, puk.
Nie musisz wstawać, tatusiu.
Nie, proszę nie.
Twój narzeczony.
Narzeczony.
Przyniosłem kwiatki.
Pamiętasz, jak obiecywałem, że coś tam załatwię?
Że pomogę ci się oderwać od opon? Kochanie...
Zostałaś moją dziewczyną.
Może to uczcimy?
Przejdziemy się na drugą stronę ulicy?
Wygrałem 10 dolarów.
10 dolarów!
Zostawcie nas w spokoju.
Staram się wywrzeć wrażenie na dziewczynie, tato.
Proszę cię. Zostaw go.
No dobra.
Zdaje się, że masz na sobie najlepszą sukienkę? Więc rusz dupę.
Rusz dupę.
Zabawimy się!
Zabawimy się!
Pamiętasz o stodole? Jeśli nie wrócę, idź beze mnie.
Chodź. Chodź już. Tędy.
Panie przodem.
Chyba wiesz, co czuję.
Ma ktoś ochotę na karty?
To Charlie Bacchus. Był zawodowym.
Zawodowym?
Tak. On i Evermore służyli w wojsku, kiedy wybuchła bomba.
Większość z pozostałych została napiętnowana po drodze.
Zwłaszcza ci młodsi.
To Greenstreet.
To Deacon.
To Kinton. Bandyta i włóczęga.
A ty jak się nazywasz?
Możesz do mnie mówić Yuma.
- Pięciu z nas... - Szeregowy.
Jest na posterunku, Generale.
To Dicken. Wynocha stąd.
Ten sukinsyn znowu wygrał. Przynieś mi piwo, suko.
Przynieś piwo, suko.
Cieszę się, że cię poznałem.
A już to, że tu jesteśmy jest niebezpieczne.
Shelly jeszcze nie ma.
- Pewnie w ogóle nie przyjdzie. - Zacznijmy bez niej.
Moim zdaniem wyjście jest jedno.
Posłuszeństwo - to jedyna szansa na przetrwanie.
Przecież jesteśmy posłuszni.
Nie podnieśliśmy przeciwko nim palca, a oni i tak traktują nas,
jak ruchome tarcze, powinniśmy oddać cios za cios.
Zemsta należy do Pana, dzień jego przyjścia jest bliski.
Niech ksiądz wróci wreszcie na ziemię.
Mam wspaniałą kartę chłopcy. Cholernie dobrą.
Stawiam wszystko.
Wszystko, do ostatniego grosza.
To się nazywa twarz pokerzysty, Charlie.
Pas.
Pas.
Pas.
Pas.
Co jest? Nie róbcie mi tego. Gdzie macie jaja?
Wchodzę.
Dobrze, chłopcze.
Jak chcesz, nowy.
Patrz i płacz.
To się nazywa mały poker.
Utul mnie szczęście, utul.
Chodź tu mój talizmanie. I co ty na to?
Pieprzony wielki poker.
Jestem spłukany.
Cholera, Charlie, to chyba nie twój dzień, co?
Coś tu nie gra.
Trzeba mieć parszywego pecha, żeby człowiek, który do ciebie strzelał rano,
ograł cię w karty wieczorem.
A może moja dama coś ci podpowiedziała?
Coś tak gapisz suko? wydrapię ci te pieprzone gały.
Co powiesz jeszcze na jedno rozdanie między tobą a mną?
Wszystko albo nic.
Nie mam czego postawić.
A ona?
Ona?
Nie, Ona
A... Ona?
Co tam. Znajdę sobie inną dziwkę.
Rozdawaj.
Dla dwóch, panie Kinton.
Zasrany laluś.
Zdaje się, że anioł siedzi mu na ramieniu.
A diabeł na drugim.
Chyba szczęście znów się do mnie uśmiecha.
A niech to cholera.
Patrzcie co mam. Pieprzonego fula.
Przebij to!
Ten sukinsyn oszukuje. Oszukuje!
Uspokój się, Charlie.
Miło mi się grało, chłopcy.
A moja nagroda i ja musimy już iść.
Oszukujesz, powiedziałem.
Nigdzie nie pójdziesz z moją dziwką.
Dobrze.
Spotkamy się innym razem, panie Yuma.
Zawsze innym razem.
Teraz ty się będziesz mną bawił?
Jestem zbyt zmęczony. Idź do domu.
Co?
Uciekaj, póki do ciebie nie strzelają.
Cholera, ciszej.
Sarah.
- Nic ci nie jest? - Nie.
Jak mu uciekłaś?
Bóg mi dopomógł.
- Czy coś mnie ominęło? - Czcze gadanie.
Czego ty właściwie chcesz?
Mamy walczyć?
Nie mamy broni.
Zmiażdżą nas, jeśli powstaniemy przeciwko nim.
To prawda.
I tak nas zmiażdżą.
Zabili mojego syna.
Nie zabili mnie...
Nie wiem, czy walka jest rozwiązaniem. Nie wiem co nim może być.
Ale nie spocznę, póki go nie znajdę.
Wellman ma rację. Nie możemy tracić nadziei.
Nadziei? Na co?
Na to, że Bóg spłynie tu na białym koniu i nas ocali?
- Nie ma w tobie wiary, siostro. - A ksiądz nie ma jaj.
Musimy trzymać się razem.
Niech się dzieje wola Boża!
Proszę księdza, wierzę i ufam Bogu.
Ale zbawiciel nie nadejdzie.
Jesteśmy tylko my i oni.
Zaczynajcie.
Dlaczego nie zostawicie nas w spokoju?
Wynoście się z naszego miasta!
Sukinsyny!
Zagrajmy w karty.
Mówią, że tam w górze, wciąż jeszcze są astronauci.
Krążą w swoich statkach kosmicznych.
Pewnie będą tak krążyć bez końca.
Nie mają czego żałować.
Może nie.
Sam chciałem latać w kosmos.
Ale zamiast tego wstąpiłem do armii.
Tam poznałeś Quantrella?
Tak.
Byliśmy na statku.
Został storpedowany i poszedł na dno.
Kiedy wybuchła bomba, znajdowaliśmy się pod wodą.
To nas ocaliło.
Po jakimś czasie wydostaliśmy się stamtąd i dopłynęliśmy do brzegu.
Quantrell odkrył podziemne magazyny z bronią.
Wszędzie było pełno karaluchojadów,
więc sformowaliśmy własną armię.
Starej armii dawno nie było.
Wtedy nie nazywaliśmy się Jeźdźcami Śmierci.
Byliśmy ocalałymi.
Jak myślisz, kiedy Quantrell się tu pojawi?
Kto wie. Może za parę tygodni.
Krąży gdzieś, budując swoje imperium.
A ty?
Co cię tu sprowadziło?
Panie generale!
Na przedmieściach pojawili się jacyś ludzie.
To nie nasi.
Gdzie reszta?
Wszyscy pijani.
Sprawdzę, co się tam dzieje.
Idziesz?
Za chwilę.
Wystarczy! Idziemy! Wszyscy na ulicę! Z bronią.
Kilku cywilów się zbuntowało. Wy dwaj, na zewnątrz.
Pośpieszcie się!
Musimy się wreszcie zdecydować.
Uciekajcie stąd.
Szybko.
Chodźmy.
Wstawać! Wstawać!
Cywile się zbuntowali. Zabili kilku naszych.
- Schowali się w stodole. - Cholera.
Najpierw strzelać, potem zadawać pytania!
Gdzie oni są, do cholery?
Tu nikogo nie ma!
Co się dzieje?
A o co tu chodzi?
Na zewnątrz.
Wracam do baru.
Co, do cholery? Zasadzka!
Przestańcie do nas strzelać!
Wstrzymać ogień!
Wstrzymać ogień!
To boli!
- Zawołaj Kingmen i Cole. - Nie żyją.
Co tu się dzieje? Dlaczego w nas strzelali?
Dlaczego do cholery?
Strzelali do nas? Po co? To nasi koledzy.
- Zamknijcie się! - Nasi strzelali do nas?
Znam twoją tajemnicę.
Znam ją.
Sześć w górę, sześć w dół.
Sześciu za sześciu, co?
Znam twój sekret.
Chwileczkę.
Tak.
Dobrze.
Bez odbioru.
Pogadamy później, dobra?
Szybciej! Szybciej!
Ciśnij do dechy!
Do roboty! Do roboty!
Dzień dobry, Lou. Cześć, chłopaki.
Czemu zawdzięczam ten zaszczyt?
Co to był za burdel zeszłej nocy?
Nie mam pojęcia.
Popili się jak świnie.
Co cię tu sprowadza?
Nie mógłbyś mi pożyczyć jednej dziwki na kwadrans?
Kuzynie, bierz co chcesz.
- Już wybrałem. - Tak myślałem.
No, świnie, ruszać się!
Dzień dobry, paniusiu.
Pamiętasz mnie?
Właź!
Chyba nie myślałaś, że o tobie zapomnę, co?
Jedziemy na tym samym wózku.
Na tym samym wózku.
Na dobre i na złe.
Na dobre i na złe.
Zerżnij ją!
Tak jest, suko, zerżnę cię.
Przepieprzę cię.
Jak mocno mam cię przepieprzyć?
Jak mocno? Jak byś chciała?
Może bardzo mocno, co? Cholernie mocno.
Mamo!
- Cholera, co? - Zostaw moją matkę!
Uciekaj stąd!
Co, chcesz popatrzeć?
Chcesz popatrzeć?
Popatrzeć? Naprawdę?
No to patrz!
Chcesz popatrzeć? Jak chcesz, będzie na co.
Patrz, jak będę wybijał pieprzone ząbki twojej mamusi.
Popatrzymy! Chcesz popatrzeć? Naprawdę chcesz?
Co?
Kurczaku.
Kurczaku.
Przestań, nie wygłupiaj się!
- Ty gnoju! - Nie!
Dzień dobry.
Nie mieszaj się do tego. To nie twoja sprawa.
Przeciwnie.
Myślisz, że chcę czuć twój smród na mojej kobiecie?
Pieprz się!
Miałeś szczęście wczoraj w nocy, ale ono się skończy.
Wiesz co?
Zaczynasz mnie naprawdę drażnić.
Gdybym chciał, żeby zginął, sam bym go zabił.
Co się stało Charliemu?
Parę godzin temu ich widziałem i wszystko było w porządku.
- Gdzie ich widziałeś? - Przy oponach.
Szukali tej dziwki, z którą Charlie kręcił wczoraj w nocy.
- Gdzie ona jest? - Przy oponach.
Simon, sprowadź ją tu.
Ktoś strzelił Charliemu w plecy!
- W plecy! - Tchórz.
Co się dzieje, do cholery?
Jesteśmy tu dopiero tydzień i już straciliśmy z tuzin ludzi.
Generale!
Liczę na to, że dowie się pan, kto to zrobił.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek się do tego przyznał.
- Założę się, że wiem, kto ich zabił. - Ten włóczęga, który nas wczoraj ograbił.
Nie ufam temu sukinsynowi!
Wiecie, co się wczoraj stało w saloonie.
- Trzeba go zabić! - Racja!
- Powiesimy go za jaja! - Dobrze gada.
Szukają pana.
Znaleźli Charliego Bacchusa.
Nie będzie pan uciekał?
To nie przyniosłoby żadnego pożytku.
Odda im pan moją mamę?
Z tego też niczego bym nie miał.
Uciekaj i schowaj się gdzieś.
Napiętnowany, czy nie...
on nie jest Jeźdźcem Śmierci. Nie ma w nim naszego ducha.
I nigdy nie było!
O wilku mowa.
Dostaniesz za swoje.
Ty, szukałeś kłopotów.
Znalazłeś je.
Czy wiesz kto ich zabił?
Pewnie, że wie.
Prawda, panie Yuma?
Co ty sobie myślisz?
To mi wygląda na zaproszenie.
To ona.
Chłopcy idziemy. Wszystkich nie załatwi.
Nie macie jaj?
Załatwmy to.
Słusznie.
Żaden nie wyciągnął broni.
Aniele!
Gdzie są wszyscy?
Nie żyją. Co do jednego.
Jak mogłeś do tego dopuścić? Ty idioto.
Miałeś wszystkiego pilnować. Miałeś kontrolować sytuację.
Gdzie byłeś?
Gdzie ja byłem? A gdzie byłeś ty, głównodowodzący?
Gdzie ty byłeś?
Jestem starszy stopniem. Masz mi okazywać szacunek.
Jesteś żałosnym gówniarzem.
Dokąd idziesz?
Zjednoczony reżim... to nowy świat, panie Yuma.
Ty należysz do starego.
Jesteś wymarłym gatunkiem.
Puścił go pan? Dlaczego?
Dogoni Quantrella i ściągnie go tu z powrotem.
A ten pozabija nas wszystkich, gdy zobaczy co on zrobił.
Teraz już nie mamy wyboru, musimy walczyć.
To samobójstwo.
- To przetrwanie. - Uspokójcie się.
Bóg powróci, a wraz z nim i jego gniew.
Dzień sądu przywróci nam moc. Nic innego
Mówię wam. Koniec jest już bliski.
Musimy być gotowi.
Koniec?
Nie wiem, gdzie wtedy byłeś księże, ale koniec już dawno nadszedł.
A Bóg wcale się nie zjawił.
Jeśli chcecie znać moje zdanie, to powiem wam, że powinniście walczyć.
Sukinsyn.
Cholerne karaluchojady.
Dwa razy.
Dostał dwa razy.
Odejdź od niego.
On nie zrobi nam krzywdy.
Wspaniała celność. Opanowana ręka.
Ciekawe, co jeszcze potrafi?
Zostaw to!
Wyprałam pańskie ubranie. Suszy się.
Luke, czy mógłbyś przynieś ubranie pana Yumy?
Ale ich pan podszedł.
Nawet dał się pan napiętnować.
Urocze.
Wykrwawi się pan, jeśli pan zdejmie te bandaże.
Czy mogłaby mi pani pomóc?
Ktoś inny powinien panu pomóc.
Proszę.
Założę się, że to pierwszy raz.
Gdzie jest ojciec chłopca?
Nie żyje.
Zmarł od zarazy.
To on założył Nową Nadzieję.
Czy to on był geniuszem, który wynalazł metodą uzyskiwania paliwa z opon?
Tak.
Sprowadzi pan masakrę na miasto.
To prawda.
Odpowiednio ją ugoszczę.
To miasto zostało skazane na śmierć w dniu, kiedy pojawił się tu Quantrell.
Co?
Sukinsyn się skrócił.
Wszystko w porządku?
Pańskie ubranie.
Przepustka na czwarty poziom.
Baczność!
Dokąd chcecie pójść?
Tu jest nasz dom.
Musimy go bronić.
Dokąd idziecie?
Tam nie ma nic prócz śmierci.
Zabije was słońce. Zjedzą karaluchojady.
Zbudowaliśmy to miasto. Musimy o nie walczyć!
Proszę księdza,
jeśli ksiądz zostanie, wielu pójdzie za księdza przykładem.
Nie mogę sprowadzać swego stadka na zgubną ścieżkę.
"I wejdę do doliny śmierci nie obawiając się".
Pamięta ksiądz te słowa?
Gdzie jest teraz wiara księdza?
Gdzie jest twoja wiara, kaznodziejo?!
Daj spokój. Pozwól im odejść.
Tchórze. Same tchórze.
Jeden człowiek? Jak mógł tego dokonać jeden człowiek?
Chrystus też był jednym człowiekiem.
Hitler również.
Oliver North także.
Do czego zmierzasz?
Do tego, że czasy się zmieniają.
Nie możesz już rozbijać się po świecie, jak po prywatnym folwarku.
Jezu! Roy!
Obydwaj widzieliśmy, jak zapłonął stary świat.
Widzieliśmy, jak dym z płonących ciał przesłonił słońce.
Widzieliśmy, jak Ziemia umiera.
Lecz na popiołach klęski wyrosło zwycięstwo.
Od nas zależy przyszły kształt Ziemi.
Zapominasz, że już słuchałem to przemówienie.
To nie jest przemówienie.
To prawda. Wszystko zależy od nas.
Jedno prawo. Jeden porządek.
Żadne zasrane składowisko opon mi nie przeszkodzi.
Zostań tu i czekaj, póki nie przyjdę.
Mamo, chcę pomóc.
Masz stąd nie wychodzić.
Rozumiesz?
Przyjmij moje kondolencje.
Jeśli nie masz nic przeciwko temu,
tym razem sobie odpocznę.
Powiedzmy, że historia rządzi się swoimi prawami.
Nie oszczędzać nikogo!
Nikogo!
Są tutaj.
Szukajcie wszędzie!
Znajdźcie ich!
Pokażcie się!
Skończmy to wreszcie!
Jest tam. Łapcie go!
Mamo?
Zaminował wieżę! Uciekajmy!
Proszę pana.
Przestań się wygłupiać i uciekaj stąd!
Daj mi to!
O mój Boże!
Jedź! Nie zwalniaj!
Podjedź do niego.
Uważaj!
Moje dziecko.
Sądny dzień.
Weź swój motor.
Piękna maszyna.
Podbił moje serce w mig.
Amerykańska klasyka.
Już takich nie robią, prawda?
Prawie urwało mi hełm. Sukienka fruwała mi koło twarzy.
Świetny motor.
Ile byś za niego chciał?
Chciałbym takiego mieć. Mało brakowało, a byłby mój.
Ile to jedzie? 60?
Proszę pana.
Kim pan jest?
Spotkamy się jeszcze, Johnny!
Do zobaczenia!
Załatw ich wszystkich!
POSZUKIWANY ŻYWY LUB MARTWY J.W. QUANTRELL NAGRODA
Przepisanie i synchronizacja: Bakops & Renus
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.