Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Późne lata '70, to szczytowy okres działalności amerykańskiej zorganizowanej przestępczości.
Mafia praktycznie angażowała się w nielegalną działalność, kontrolując Policję, System Sprawiedliwości oraz polityków.
Wyrok sędziego Giannini, kończy historię skrajności,
maksymalnej kary i najdłuższego procesu karnego,
w historii Rhode Island, w drugim co do wielkości,
amerykańskim napadzie rabunkowym.
Niekwestionowaną głową mafijnej Nowej Anglii, był Raymond Patriarca z Providence,
sprawujący rządy "żelaznej ręki" pomimo tego, że odbywał karę więzienia, za udział w spisku, w popełnionym morderstwie.
Wszystko to, dla przyszłych pokoleń, stanie się pożywką w opowiadaniach o naszej przeszłości.
pozostawiając ciągle nierozwiązaną zagadkę: "Co się stało z łupem?"
Michael Owens, wiadomości.
W historii bezpiecznego sejfu chodzi o coś więcej, niż prywatne skrzynki depozytowe.
Kiedy ludzie składają w nich swoje drogocenne rzeczy,
nie oznaczają ich i nie ma możliwości sprawdzenia,
do kogo należy, to czy tamto.
Te są ładne. To są rzeczywiście, ładne prezenty.
Czy są zrobione ze srebra?
Tak, tak, to są srebrne medaliony.
W roku 1975 wszystko się zmieniło. Raport komisji stał się początkiem końca La Cosa Nostry.
Teraz nie mogę podać imion.
One wyjdą w dowodach.
- Czy to tutejsi ludzie? - Nie. Nie są stąd.
Mogę jedynie powiedzieć,
że większość z nich, przyjechała z południowej części kraju.
To jest historia tego przestępstwa...
Tłumaczenie i Synchronizacja TIGERHAM aa2ap@yahoo.com
Gotów?
Chodźmy.
- Zapomniałeś włożyć maskę. - Niepotrzebna mi. Chodź.
Chwileczkę. Naprawdę nie włożysz maski?
Nie ma w tym żadnego celu.
Kiedy tam wejdziemy i przyłożysz komuś lufę do twarzy,
posikają się w spodnie i nie zapamiętają żadnego szczegółu.
Słyszałem o jednym banku w Kalifornii.
Zaczęli używać kamer do monitorowania budynku.
Teraz tak robią.
Chciałbym... no wiesz...
Po pierwsze, to nie Kalifornia.
Po drugie, kiedy tam wejdziemy,
najpierw pomyślą: "Boże, proszę cię...
Nawet nie pokazałem dzieciom wodospadu Niagara."
Nie zapamiętają nawet kształtu twojego nosa,
czy koloru twoich kręconych włosów.
Rozumiesz?
Coś w tym jest.
Wiem, dlatego to powiedziałem.
Zaczekaj.
Więc ja będę miał maskę, a ty nie?
Chucky...
Rabuję już długi czas.
Ty rabujesz długi czas.
Nigdy nie założę pieprzonej maski.
Dzisiaj też nie założę.
Ale jeśli ty chcesz,
proszę... noś maskę.
Nie.
Będziesz lepiej oddychał i lepiej widział dookoła siebie.
I kiedy wyjdziemy z tego samochodu,
nie będziesz pieprzonym lunatykiem, z narciarską maską na twarzy.
Tak.
Możemy iść?
Jasne.
Na co, kurwa, czekasz?
Poznałem Chucka, kiedy miałem 15 lat.
PROVIDENCE, RHODE ISLAND 1972
Od tego czasu byliśmy złodziejami.
Wdał się w jebaną bójkę.
Zrobił na ludziach wrażenie.
Mówiąc uczciwie, nie wiedzieliśmy w co się pakujemy.
* * * S E J F * * *
- Ty pierwszy. - Dziękuję.
Nie ruszaj się! Nawet o tym nie myśl!
Słyszysz? Nie rusz się nawet na cal.
Wszyscy zachowujemy spokój.
Tu nie musi być brutalnie.
Nie, nie.
Wiemy, że sejf jest na tyłach tego pomieszczenia.
Otworzymy go i zajrzymy do środka.
Capisce?
Wszystko odbędzie się szybko, panie i robale.
Miejmy to za sobą.
Załóż to.
Jest naładowany?
- Jesteś komediantką? - Karyn, rób co mówią.
Niech tylko...
Żaden problem, jak tylko zabierze tę rzecz, sprzed mojej twarzy.
Nie chcę być zabita, jeśli ten głupek się wystraszy.
Czy ja się boję?
To cię martwi?
Trochę się trzęsiesz.
Teraz dobrze?
Usiądź na podłodze.
Boże kochany!
Załóż to.
Jezu.
Zaraz wracam.
Jest. Szybko. Kombinacja?
Z takim podejściem musisz być ostrożniejsza, wiesz?
Nikt ci tego nie mówił?
Z takim zachowaniem,
któregoś dnia otworzysz gębę do niewłaściwego człowieka.
Ty jesteś niewłaściwym człowiekiem?
Widzisz? To jest właśnie to, o czym mówię.
Takie gówno może być prowokujące w takich sytuacjach, dla takich jak ja.
A to, jaka jest sytuacja?
To jest... napięta sytuacja!
Jest?
Torebki i portfele!
Pospiesz się.
Daj mi torebkę.
Nie.
Mam dokładnie wyliczone pieniądze na bilet autobusowy do domu.
- Co z tego? - Nie obchodzi mnie, czy rabujesz
temu spoconemu staruszkowi jego sejf i utarg sklepowy.
Ale jak myślisz, że możesz wpaść tutaj
i odebrać mi pieniądze na bilet do domu,
więc lepiej wróć na miejsce przestępstwa kiedy skończę pracę
i odwieź mnie do domu, bo w takich butach to za daleko aby iść pieszo.
Dobrze.
Dobrze?
Dobrze.
Czas się pożegnać, przyjaciele.
Zobaczymy się o 18:00. Wtedy kończysz pracę?
Nie, dzięki. Mam chłopaka.
On nie jest zaproszony.
Przykro mi.
Słuchajcie, panie i robaczki...
Liczycie do 100, a my w tym czasie opuścimy to miejsce.
I w czasie liczenia, nasza broń będzie wycelowana w okna tego przybytku...
Kurwa!
Postrzeliłeś go?
Niechcący, nie chciałem...
Jebać to, spadamy!
Pasquale. Hej, Pasquale, co ty wyrabiasz z tym chlebem?
Co ty robisz?
Zobaczmy, co Gerry Ouimette ma do powiedzenia?
Padrino...
Raymond.
Jestem z rodziną... od wielu lat.
Traktuję was, jak własną rodzinę.
Wiesz, że jestem tobie lojalny.
Niektórzy mówią, że lojalność to wszystko co mamy.
Z tym się zgadzam.
Ty i ja,
żyjemy według tego samego kodeksu.
Tego, któremu poświęciłem swoje życie.
Nixon miał obsesję na punkcie lojalności.
Nauczył się tego od nas,
zasraniec z gównem we łbie.
Myślał, że zakryje dupę ślubowaniem, jak jebany harcerzyk.
Jebać Nixona.
Ja respektuję ciebie.
Respektuję rodzinę i to co zbudowałeś.
I po tych wszystkich latach...
... myślę, że być może jest czas,
że i ja dostanę trochę respektu.
O jakim respekcie mówisz?
Chcę się ustawić.
Wiem, że nie jestem Włochem,
ale chciałbym, abyś przyjął mnie do rodziny.
Jestem lojalny.
Robiłem...
... rzeczy.
Chcę mieć prawo, do tego ma co zasłużyłem
i czego nie da się odwołać, bo jest powszechnie znane.
Widzisz tę mysz?
Przychodzi tutaj codziennie.
Daję jej chleb.
Wytrenowałem ją.
Myśli, że jesteśmy przyjaciółmi.
Ma na imię Pasquale.
Pasquale.
Myślisz, że Gerry Ouimette jest jednym z nas?
Aha!
Pasquale zgadza się z tobą.
Mówi, że jesteś jednym z nas.
Ale się myli.
Masz tyle samo szans, zostać jednym z nas, jak ta mysz.
Jeśli będziesz namolny, skończysz jak ona.
Przetrącę ci kark i nawet nie mrugnę okiem.
W porządku, Francuzie?
Podwieźć cię?
Naprawdę masz chłopaka?
Nie powinnaś maszerować do domu w takich butach.
Mówiąc o butach...
Natknąłem się dziś na torebkę, która doskonale do nich pasuje. Chcesz zobaczyć?
- Przejedziemy się? - Wiesz, że powinnam zadzwonić na policję
i podać im twoje tablice, głupku.
Chcesz poznać moją matkę?
Doskonale przyrządza pieczeń. Palce lizać.
- Jestem Deuce. - Tak, wiem o tym.
Twój partner głośno się wydzierał, podczas napadu.
Deuce.
Tak. Musimy przestać to robić.
Alę mówię poważnie,
pieczeń mojej matki naprawdę jest smakowita.
Jeśli nie skosztujesz, popełnisz bardzo duży błąd.
Masz szczęście, bo jestem głodna.
Nie miałam pieniędzy na lunch.
Przez wszystkie moje lata publicznego życia,
nigdy nie omijałem prawa...
Sądzą, że nie wiedział?
Wiedział. Wszystko, kurwa, wiedział.
... czy prezydent jest oszustem.
Ja nie jestem, oszustem. - Kto, do diabla,
kieruje rządem?
Hmm? Czy przestępstwo jest nielegalne?
- Nawet nie chcę tego słuchać! - No proszę!
Deloris, masz tu swoje prawo i sprawiedliwość.
To są sami hipokryci!
Łamią prawo aby utrzymać władzę
a niewygodnych chcą pozamykać.
Wiesz, Tommy...
To może być...
najmądrzejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek powiedziałeś.
- Dobrze się czujesz? - Spierdalaj!
- Przestańcie! - Chcę wyjść.
Jest tutaj.
- Ma. Jak się masz? - Hej.
Mamo...
To jest Karyn.
Karyn, to jest mama.
Tam jest"burmistrz" moja ciocia, Connie.
Witam.
Cześć, bardzo miło cię poznać. - Ciebie też, kochanie, witamy.
Wyglądasz na zmęczonego. Czy nie za ciężko pracujesz?
Nadgodziny, mamo. - Pracujecie razem?
Tak, tak jakby.
Rozgość się.
Mój dom, jest twoim domem.
Deuce, nałóż jej na talerz, zanim te zwierzaki tu wpadną.
Najpierw chcę ją przedstawić zwierzakom,
zanim zaczniemy obiad.
Dobrze.
- Gotowa? - Tak.
To chodźmy poznać resztę zwierząt.
Hej!
To jest, Dorothy.
Mały Paulie.
To słoneczko na buzi, to moja siostra, Danielle.
Nie musisz się nią przejmować.
To jest Debbie.
To mój zdegenerowany braciszek, Tommy.
To Chucky. Jego poznałaś wcześniej.
A tego dzieciaka, nawet nie znam. Chodź, usiądź.
... pozwólcie mi zwrócić uwagę, że sam to zgłosiłem...
i z własnej woli...
...aby uniknąć precedensu,
mogącego zniszczyć pryncypia zaufania dla przyszłej prezydentury...
Wyłączcie to! Chodźmy jeść!
- Masz plany na piątkowy wieczór? - Jestem zajęta.
- A sobota? - Mam plany.
Wiesz co? Mam coś, co może to zmienić.
Tak.
Mam dla ciebie prezent.
Co ty wyrabiasz? Zejdź ze mnie!
- To dla ciebie. - Co to jest?
Chucky!
- Skąd to masz? - Popatrz na to.
- To są prawdziwe diamenty. - Są?
Założę się, że ten jebaczek owiec, nigdy ci coś takiego nie dał.
Przestań!
Chucky!
Pomóż mi to założyć, dobrze?
Proszę.
Nierozwiązane morderstwo w Providence,
mogło być zlecone przez Raymonda Patriarkę, spoza więzięnnych krat.
Powiedział pan, że dowody...
Tak, chwileczkę.
- Skąd masz tyle pieniędzy? - Proszę.
Kocham cię.
Ja ciebie też. Dziękuję.
... przyszły do wiadomości władz, na długo przed...
Hej.
- To tutaj? - Tak, tutaj.
Dorze się tu mieszka?
Myślę, że chciałbyś zobaczyć gwiazdy, kiedy spojrzysz na nocne niebo.
Zawsze chciałabym mieszkać, skąd można podziwiać gwiazdy.
Tak.
Słyszałem o tym.
Zanieczyszczenia świetlne.
Poważny problem.
- Życz mi powodzenia. - Czemu miałabym to robić?
Bo ja i Chucky szykujemy następną rzecz, w przyszłym tygodniu.
To spróbuj nikogo nie zastrzelić.
A wiesz co? Wtedy wcale nie byłem nerwowy.
Jeśli tak mówisz?
O tak?
To posłuchaj, co powiem.
Możliwe, że po tej robocie, oboje rzucimy nasze cholerne roboty.
Znajdziemy ładne miejsce do życia, gdzie można oglądać gwiazdy.
Ale to nasza pierwsza randka.
- Więc przyznajesz, że randka. - O, daj spokój.
Ty, to coś innego.
Ale ja, utrzymam swoją pracę.
Wiem na pewno, że twój bos, nie da ci wypłaty w tym tygodniu.
Posłuchaj, powinieneś nosić maskę, albo coś.
Kiedy dzisiaj wszedłeś, widziałam całą twoją twarz.
Może jutro przyjdę po ciebie, po pracy.
Odbierz mnie z przystanku.
Hej, Deuce, ty...
Do diabła! Dobrze się sprawujecie!
Hej! Trzymaj wzrok na podłodze!
albo ją pomaluje na czerwono twoim mózgiem!
Rozumiesz mnie?
Do wszystkich wozów! Obserwować czarnego Forda Thunderbirda, z 1970,
prawdopodobnie biorącego udział w napadzie...
Popatrz na mnie jeszcze raz, a zobaczysz co się stanie!
No dawaj! Popatrz się!
- Jak leci partnerze? - Wszystko na czas, partnerze.
6 minut do północy, mój człowieku!
Ręce za głowę, albo cię zabiję dla żartu!
Jak Boga kocham!
Jednostka 219, jestem na Douglas Avenue.
- Będę za 15. - Boże!
Odebrałam. 372. Wszystkie podjeżdżające wozy...
Przepraszam Deuce, przykro mi, Chuck.
Miło tu robić biznes.
- Wychodzimy! - Przyjemnego dnia!
Jedziemy Tommy! Jesteśmy legendarni!
Dwa w jeden dzień! A mówili, że to niemożliwe!
Spierdalamy stąd!
- Gdzie Tommy? - Gdzie do huja jest Tommy?
Musimy wiać. Musimy wiać.
Przeskakuj i prowadź!
Hej, Bill, jak się trzymasz?
Jak myślisz, po co trzymają kozła?
Nie wiem.
Należy do Joey Bruno.
- Myślisz, że go doi? - Chyba posówa.
Parszywy włoski bękart.
Widzisz tego starego pryka na ławce?
To Il Padrino.
To Raymond.
To jest Raymond?
Ten jebany gość, o którym tyle słychać?
Ludzie, z którymi rozmawiałem tutaj, mówią ze nikt w Providence nie zbije szyby,
bez pozwolenia Padrino.
Całe miasto jest skorumpowane, więc ludzie gadają, że jest jak jebany burmistrz.
Wszystkie 5 rodzin z NY przyjeżdżają go odwiedzać,
kiedy szukają pracowników, spoza miasta, albo potrzebują rozwiązać spór.
Facet z kuchni twierdzi, że Raymond ma białasów w Bostonie na własność,
po tym, jak Joey Barbosa sam załatwił 40 Irlandczyków.
BOSTON - MASSACHUSETTS
Ja też słyszałem trochę gówna.
Cat Angelo z pralni przysięga, że to chodzący diabeł.
Angelo powiedział, że ciała wypływają od lat.
Każdy kto zdradzi Raymonda, kończy w ziemi.
Bardzo brutalnie.
Bez wyjątków.
Il Padrone, proszę.
Proszę o to, co proszę.
Twój syn, dużo mnie kosztuje.
Twoja rodzina, dużo mnie kosztuje.
Popatrz, wyglądają na ładną rodzinę.
Kiedy wchodzą czy wychodzą z domu zawsze się witają.
Na Rhode Island, jest potęgą.
Nie wygląda groźnie.
Dlaczego nie nosi więziennych ciuchów?
Oni noszą, co tylko chcą.
Nie boję się tych pryków.
No chodź wielki makaroniarzu!
Myślisz, że się ciebie boję?
Byłeś kiedyś w Lowell, ty jebany wieprzu?
Nie wiesz co to wieprz?
Chuck, to głupota. Nie rób tego.
O czym ty gadasz? Stawiam 2 paczki fajek,
że ten tłuścioch mnie nie tknie.
No chodź!
Wpierdalasz za dużo tortellini!
Ty pojebany maniaku!
W Lowell byłem 3 krotnym zwycięzcą złotych rękawic.
Deuce? Deuce, zbieraj się!
Szybko, szybko.
Na nogi.
Gerry Ouimette chce się z tobą widzieć.
- Kto to jest, Gerry Ouimette? - Zamknij ryj.
Pierwsza cela na prawo.
To przeciwna strona do lewej.
Serwus, chłopaki.
Fajnie was widzieć.
Może być Scotch?
Tak, dzięki.
Gerry Ouimette. Mówcie mi Gerry.
Ta część więzienia, jest dużo ładniejsza.
Tak, bez ściemy.
To co zrobiłeś, było imponujące.
Pozwól, że zapytam,
czy to prawda, że obaj próbowaliście zrobić 2 banki w ciągu jednego dnia?
No jasne.
Nie polecam próbować.
Tak, błędy się zdarzają.
Ludziom z jajami.
Myślicie o dużych rzeczach.
To dobre dla młodych.
Tak, w Lowell się trzymamy.
To mniejsze rzeczy od tego co wy robicie tutaj.
No cóż...
Trzymam się Włochów.
Zarabiam dla nich dużo pieniędzy.
Cenią mój talent.
Tak, jak ja, wasz.
Dzięki temu, załatwili mi ładniejszą część więzienia.
Mam z nimi układ.
Ale ostatnio...
- Robią się tacy chciwi. - Tak.
Dostaję odpadki, bo nie jestem Włochem. Jestem Francuzem.
To wstyd.
Tak.
Będę potrzebował ochrony.
Postawię się, jeżeli spróbują mnie utrącić.
To się liczy, co zrobiłeś dzisiaj Jimmy rzeźnikowi.
Będziecie moimi ludźmi w środku.
Gerry Ouimette, wisi wam przysługę.
Pomogę wam stanąć na nogi.
Rozumiecie moją ofertę?
- Tak, wrócimy do celi i porozmawiamy... - Żaden problem.
Każdy dostanie jebaną wołowinkę.
Powiedz im, niech się zobaczą z Chuck'em i Deucem.
Szybko podjąłeś dobrą decyzję.
To dobrze.
Teraz jesteście z Francuzem.
Chuck, Deuce, szybko stąd wyjdziecie.
Dzięki.
- Cześć. - Witaj kochanie.
Wychudłeś.
To moja waleczna waga, dziecinko.
- Twoja ma, nie może się doczekać. - Ja nie mogę się doczekać zobaczyć twojej pupy.
Co u rodziny? Co u mojej siostry?
Jej były mąż, ćpun, przestał wysyłać pieniądze.
To rodzaj faceta, którego trzeba pchnąć nożem.
Widzisz Deuce, właśnie o tym mówię.
Co?
Możemy rozpakować twój bagaż? Zjemy obiad?
Tak, chodźmy na obiad.
Nie.
Opuśćmy ten więzienny parking,
bez grożenia, że kogoś zasztyletujesz.
Nie mówię, że to ja.
Miałem na myśli, że ktoś powinien utrącić tego faceta.
Utworzono most powietrzny dla uciekinierów z południowo-wschodniej Azji.
50,000 ludzi uciekło z Sajgonu drogą powietrzną,
kiedy wróg podszedł do porażonego miasta.
Ponadto, 70,000 ludzi uciekło morzem,
aby je później przetransportować zakontraktowanymi liniami.
Kto do diabła, wyżłopał całe piwo?
O mój Boże, Chucky.
O, to takie słodkie.
Tęskniłem za tobą.
Witaj w domu, Deuce.
Witaj w domu, Chucky.
Tak, posłuchaj. Przejedźmy się później.
- Mam ci coś do pokazania. - Dobra, w porządku.
Hej, dziewczyny?
Tutaj, za tydzień.
W porządku, Frank.
Nawet nie muszę tego otwierać,
bo wiem, czego tu nie ma.
A to 20 baniek.
Zaraz mu przetrącę golenie.
W porządku.
Frank, jesteśmy długoletnimi przyjaciółmi.
Razem dorastaliśmy w dzieciństwie.
Twój ojciec znał mojego ojca.
I z tego powodu czasami czuję,
że ja jestem tutaj, za tymi czterema ścianami,
a tobie, na wolności, być może przychodzi do głowy myśl, żeby to wykorzystać.
- Raymond, posłuchaj mnie... - Nie, nie. Pozwól mi dokończyć.
Kiedy przychodzisz tu z kopertą...
lepiej, żeby się wszystko zgadzało.
Bo następnym razem, gdy mnie zobaczysz,
nie będziesz mnie widział.
HUDSON. SKŁAD CIENKICH FUTER. BEZPIECZNY SEJF
Et voila.
Co ty? Joe Mamath? Chcesz kupić jebane futro?
Co tu, kurwa, robimy?
To należy do Gerry'ego.
Dał nam wizytówkę.
Odwiedziłem to miejsce po wyjściu.
To jest to. To ta robota.
Futra? To dlatego Francuz nas potrzebuje?
Francuz olewa futra.
Bezpieczny sejf. To jest robota.
- Magazyn z futrami ma bezpieczny sejf? - Zapomnij o futrach.
Każdy myśli, że to miejsce z futrami.
Tak nie jest.
Tych dwóch żydowskich braci, Levinów, ma obie kompanie.
Hudson Furs i Bezpieczny Sejf.
Bezpieczny Sejf, to zupełnie coś innego.
Tylko niewielka liczba ludzi wie o tym.
Abe. Chodźmy.
To jest stalowy sejf.
cały wypełniony osobistymi skrytkami.
Z dużymi depozytowymi skrzynkami.
Używany głównie przez podziemną klientelę.
Właśnie tutaj, w Providence.
Pracownicy nawet nie wiedzą, co jest w środku.
Te skrytki, to co w nich jest, nie trzymałbyś w banku.
Jak myślisz, do kogo należą te skrzynie?
Jesteśmy w jebanym Providence!
Posłuchaj, Gerry może chce umrzeć, ale ja nie.
Pamiętasz Raymonda?
Jebać tego starucha.
To mafijne gówno, już nie jest takie jak było.
Raymond siedzi od lat.
Nikt nie pilnuje magazynu.
Chuck, wypierdalajmy z Providence, dobrze?
Powiedz Gerry'emu: "Dziki stary, ale nie." Chodźmy.
Deucey, co jest z przekonaniem Gerry'ego, że wszystko będzie OK.
Chuck, żeby się dobrze zrozumieć.
Mówisz o napadzie na Centralny Bank Cosy Nostry.
Mówię, jak się tworzą legendy, Deuce.
Raymond był kiedyś młody.
Założę się, że też dostał swój moment, aby się dorwać do szmalu.
Gerry oferuje 70 kupek, każda.
Żartujesz ze mnie?
To jest plan emerytalny, kolego.
70,000 ? Każda?
Kazałem mu powtórzyć 2 razy.
Potrzebuje nas.
Plus...
Nikt, w kogo uderzymy, nie poskarży się glinom, co zabraliśmy.
Nie martwię się policją.
Naprawdę tam jest tyle gówna?
- Będzie trzeba więcej ludzi. - Już załatwione.
Frenchie ma gotowy zespół.
Jaki zespół?
Dobra chłopaki, gra ma na imię, 7 kartowy ogier.
Chodź, przedstawię cię.
Uwaga wszyscy! To jest Buddy Lowell!
Hej, siemka Buddy!
Wiesz, miałem pomysł. Pamiętasz nasz ostatni sklep,
kiedy wykrzyczałeś moje imię jak wystrzelił pistolet?
- Tak, pamiętam. - Znalazłem sposób, aby to naprawić.
Gerry poskładał ten zespół, więc nikt nie zna imion.
Tak trzymamy. Każdy woła na drugiego, "Buddy."
Nazywasz się Buiddy, plus miasto skąd pochodzisz.
Jesteś Buddy Lowell.
To mącące w głowie, Chucky.
Nie. Zaufaj mi. Przyzwyczaisz się.
Nie nazywaj mnie, Chuck. Mów do mnie, Buddy Manchester.
Co robisz?
Ciebie nie ma w tej grze. Co robisz?
Buddy Providence.
To jest mój przyjaciel Buddy Lowell.
Hej Buddy, jak leci?
Dobrze się z tym zabawimy, co?
Zrobimy parę numerów, no nie?
To twój zakład. Na twoim miejscu...
Mąci w głowie?
Buddy Cranston.
Poznaj mojego partnera, Buddy Lowell'a.
- Jak się masz? - Jezu Chryste! To olbrzym!
W Cranston, dobrze karmią.
Cześć, jestem Skip... Buddy, z Barrington.
Buddy Barrington.
Popatrz na zarząd.
- Ogłuchłeś, Buddy? - To Buddy Barrington.
Cranston myśli, że to Klub Country i kanciarz włazi mu na głowę.
Chuck, myślisz, że to dobry pomysł mieć go w zespole?
Buddy.
Co?
Nie ty...
Do ciebie mówię.
Kim jest staruszek?
To jest Buddy Woonsocket. Miałem ci właśnie powiedzieć.
Z nim możemy mieć kłopot.
Sprawdź i popłacz się, ty wężowaty skurwysynu.
Co ty na to?
Sztywny!
Pokażę ci, jak tego użyć.
Hej, to powinna być przyjacielska gra.
Mówiłem ci, że mam gówniane ręce.
Lecisz ze mną w huja!
- Usiądź, człowieku! - Grasz ze mną w chuja!
- To tylko, gra! - To Buddy Roxbury.
On i Woonsocket znają się.
Jestem prawie pewien, że w nich obu, coś z sufitem nie tak.
Twój ruch.
Zostaw to.
To najlepsza grupa, jaką Gerry mógł znaleźć?
Może być.
Nie skarż się, ciągle zostało ci trochę forsy.
Może byłoby lepiej zrobić to samemu?
- I ta cała rzecz z "Buddy"? - Hej, spokojnie.
Wyluzuj, w porządku?
Hej, ty!
Gdzie byłeś?
Danielle mówiła, że nie było cię w domu. Nikt nic nie wiedział.
- Byłem zajęty. - Tak, na pewno.
Co słychać u Gerry'ego Ouimette?
- Nie musisz znać tego imienia. - Nie, ale tak się składa, że znam,
bo jesteś już tydzień na wolności
i przebywasz w Providence, gdzie chcesz dać się zabić. Chyba cię pokręciło?
Nie mam wyboru.
Jeśli ja o tym wiem, myślisz, że ktoś inny, nie dowie się?
Ilu jest ludzi w tej robocie?
Ja, Chucky, plus pięciu.
Ufasz im?
Tak, większość z nich wygląda w porządku.
Z jednym, może być kłopot.
- Dobrze, zrób z niego, kierowcę. - Zrobić go, kierowcą.
Przekonaj go, ze to najważniejsza część zadania
i żeby został w samochodzie.
Trzymaj go z dala w czasie roboty.
Może ciebie, powinienem zatrudnić?
Nie jestem głupią idiotką.
Chodzisz za mną, więc za bystra nie jesteś.
Jak duża, jest ta rzecz?
Naprawdę duża.
Możemy stąd wyjechać.
Nie musisz tego robić. Ciągle masz czas.
Nie musisz...
- Baby, nie chcę cię widzieć zamor... - Posłuchaj.
Daj to mamie.
Zostaw dla siebie setkę.
Nie mogę się wychylić przez parę tygodni.
Po tym się skontaktuję.
Niczym cię nie przekonam?
Powinienem już iść.
Bądź ostrożny, dobrze?
Zadzwoń, kiedy możesz.
Powiedz coś.
Jaki mamy samochód?
Barrington załatwi drugi samochód w tamtej alei.
Furgonetkę. Podjedziesz pod drzwi.
Sejf otwierają rano o 10.00. Musimy być pewni, że Abraham jest w środku,
bo tylko on, zna kombinację do sejfu.
W biurze zwykle siedzi 2 pracowników.
Dziewczyna, Jenny, jest recepcjonistką, ale ją zostawiamy.
Kiedy wejdziemy, od razu szukamy Abrahama.
Ja i Buddy Lowell wchodzimy pierwsi, aby ocenić sytuację.
Nie ruszać się! Chcę pogadać z Abrahamem!
Parę minut później wchodzą Buddy Roxbury i Buddy Providence.
Zajmą się pracownikami, wejdą do sejfu, wezmą wszystko, co się da
i jak najszybciej spadamy.
Kiedy znajdziemy się w furgonetce, ty podejmujesz decyzję.
Dopóki "Buddies" nie wyjdą z towarem, co robisz?
Czekam, obserwuję
- i słucham. - Właśnie.
Czekasz, obserwujesz i... co jeszcze?
I słucham!
Największym zmartwieniem będzie upewnić się,
że nikt nie wejdzie, kiedy uderzymy w magazyn.
Żadnych klientów!
- Kurwa! - Coście za jedni?
Ale zasrańcy!
Popatrz na tych bękartów!
Dlatego wejdziemy wcześnie. Z samego rana.
Buddy Barrington obserwuje drzwi.
Policja, zwykle sprawdza przecznicę około 10 rano.
Żeby ich wyprzedzić, musimy tam być o 9:15.
Zwolnij, dobrze?
- Uspokój głowę! - Rozumiem!
- Uspokój głowę! - Postaram się.
Jak mu poszło?
Lepiej.
Każdy zna swoje zadanie?
Musimy przerobić zadania jeszcze raz?
O niczym nie musimy gadać.
Skasujmy, skurwysyna.
Zobaczymy się za 30 sekund.
Pan pierwszy, sir.
Dziękuje, sir.
Przepraszam pana, jesteśmy zamknięci.
Jerome Geller?
Phil Defonte.
Nickie Carducci.
Mój przyjaciel poprosił mnie, żebym rzucił okiem na parę kont.
Potrzebuję wstępu do kilku skrytek.
Nawet nie jestem pewien, czy wymówiłem poprawnie imiona.
Sprawdzę jeszcze raz. To wygląda jak lista na zakupy.
Sir, jesteśmy zamknięci.
W porządku, Jeanie. Ja mu pomogę.
Te włoskie imiona... Tyle w nich samogłosek.
Jezu, jak to się wypowiada?
Dzień dobry, sir.
Czy to pana furgonetka na parkingu?
Nawet nie myśl o alarmie.
Jeśli go dotkniesz,
rozsadzę ci głowę, rozumiesz?
- Okay. - Rozumiesz to?
Nie możesz tego zrobić... tutaj.
Wiesz gdzie jesteś? Przyszedłeś do niewłaściwego miejsca.
Mówisz to niewłaściwemu człowiekowi.
A teraz. Gdzie trzymasz alarm?
To nie jest dobry alarm.
Ilu ludzi jest jeszcze w biurze?
Czterech, pięciu...
Nie potrzebujemy lepszego alarmu.
Tutaj?
- Jesteśmy przyjaciółmi Raymonda. - Czterech?
Czy pięciu?
Pięciu. Razem ze mną.
Świetnie. Natychmiast ich zawołaj.
Każdego z nich. Ale już.
Sam, Hyman, Rosalind, wszyscy. Wszystkich potrzebuję tutaj.
Dobrze.
Nie zatrzymuj się.
Idziemy, serduszko.
Wszystko będzie dobrze.
Dzień dobry wszystkim.
Nazywam się "Buddy"
Ten człowiek jest moim wspólnikiem i też nazywa się Buddy.
Buddy i ja przyszliśmy tutaj...
... żeby was okraść.
Dlatego proszę założyć te podszeweczki, na wasze malutkie główki.
I wszystko skończy się w krótkim czasie.
Chodźmy zrobić to, po co tu przyjechaliśmy.
Jazda!
Oprzeć się o ścianę.
Do ściany! Natychmiast!
Chodź laleczko.
30 minut. Bierzcie się do roboty.
Damy radę, Buddy.
Jest dobrze. Wszystko jest dobrze.
Buddy, zobacz!
Jak leci, laseczki?
- Żartujesz, kurwa? - Co jest?
-Masz jakiś problem? - Mój problem.
Nie będę musiał więcej pracować!
Tak! Suńcie do mnie, dziecinki!
Buddy.
Buddy?
- Nie mamy teraz czasu, Buddy. - Chcę to zdjąć...
- Buddy? - Zdejmijcie to!
- Co? - Zdejmijcie podszewkę z mojej głowy!
Nie mogę oddychać! Duszę się!
Teraz lepiej?
- Przepraszam, dżentelmeni. - Co jest? Jeszcze zamknięte?
Klient wysokiego ryzyka.
- Wróćcie za godzinę. - Żartujesz, kurwa?
Chodźmy na lunch. To jakieś pieprzone bzdury.
Zjemy coś i wrócimy później.
- Ty płacisz. - Wal się! Ja płaciłem ostatnim razem.
Co? tego dolara za kawę, tani skurwysynu?
Szybko!
Mamy 14 minut.
Masz.
Ale tu, kurwa, gorąco.
- To już wszystko? -Wszystko, dziecino.
Dobra! Do samochodu!
Idziemy.
W porządku. Zaczniemy liczyć do 100.
Czas się skończył. Idziemy.
Właśnie wtedy wyciągnął podszewki. Ale na początku...
- Jakie podszewki? - Miał podszewki dla każdego.
Kazał je pozakładać na głowy. Najpierw poszedł tutaj...
To jakiś kurewski żart?
Jestem z "Dziennika Providence" i ciekaw jestem,
czy trzymał pan w "Hudson Furs", jakieś kosztowności?
Szukamy klientów tej instytucji.
Był pan klientem Hudson Furs?
Czy jestem, klientem?
Tak. Jestem klientem.
Wspaniale. Może pan się przedstawić?
Tak, Benjamin.
Benjamin. A nazwisko?
Benjamin.
Nazywa się pan, Benjamin Benjamin?
Jeśli pan zechce, panie Benjamin, może pan powiedzieć, co trzymał w sejfie?
Moją kolekcję medalionów.
Ja też mam kolekcję medalionów.
I chcę się dowiedzieć, co się tu, kurwa, dzieje?
Słyszałem jak mówili, że wszystko jest porozwalane i leży na podłodze!
Skąd będą wiedzieć, do kogo należy gówno?
Więc... wszyscy trzymaliście tu kolekcję medalionów?
Przepraszam, może pan podać swoje imię?
Tak. Wszyscy jesteśmy kolekcjonerami medalionów
To nasza konwencja, ty irlandzki obciągaczu!
Ty skurwysynu!
Spadamy, "Buddies"
LAS VEGAS, NEVADA Dwa miesiące później.
Hej!
Hal
Red Sox rządzą! Dajecie chłopcy!
Raz już odbił do środka.
Co tu mamy? Co się dzieje?
Wszystko zależy od miotacza. On i jego piłka.
Czuję się szczęśliwa, widząc Chucka, tak wyluzowanego.
Rzucił!... To długa piłka!
Obaj postawili po $10,000 na Red Sox'ów.
Home Run! Wygrali!
Kiedy Chucky się przyznał, byłam gotowa go zabić.
Myślę że wszystko jest dobre, co ich od tego odciąga.
Tak!
Fajnie widzieć Chucky'ego, gdy nie ma stresu.
Zwłaszcza po otrzymaniu wiadomości z Roxbury.
Co? Co się stało w Roxbury?
Deuce nic mi nie mówił.
Człowiek z tej roboty.
Nazywali go, Buddy Roxbury.
Nikt o nim nie słyszał ani go nie widział od 2 tygodni.
A on wisi paserowi 40 baniek!
Nie wiem jak ty, ale dla mnie, to podejrzane.
Przyniosłeś pieniądze? prawda?
Mam pieniądze, ale jak ktoś wpadnie na gówno,
utrącą mnie, łapiesz?
Hej, jak leci, Tony?
Jak tam chłopaki?
Przyniosłem wam coś do jedzenia.
Trzymaj. Kiełbaski dla wielkoluda.
Jajecznica z papryką dla mnie.
A dla ciebie, mam wielkie Stromboli.
Posprzątaj tu. Potraktuj go frezarką do drzewa.
Nie chciałam cię denerwować, wszystko jest dobrze.
- Fajnie wyglądasz. - Dziękuję.
Pozdrowienia dla Carltona Fiska, jak myślę, prawda?
Sam się nim zajmę.
Na razie, dasz Danielle, $300.
O, jesteś!
- Chodź tutaj. - Chodź tutaj? Ty chodź, tutaj.
- Pójdę się położyć. - O nie, nie, nie.
Zostaniesz trochę,
bo to ostatnia noc, zanim Eddie i Chucky wracają na wschód.
Karyn, Będziemy za tobą tęsknić.
A gdybyśmy wszyscy wzięli jeszcze po jednym?
Jeszcze, pieprzony jeden.
Tylko jeden.
To jest Carlton jebany Fisk!
To Carlton jebany Fisk!
Nie śpisz?
Jak myślisz, kiedy możemy wracać do domu?
SUCHE JEZIORO, NEVADA 3 miesiące, później. Nie wiem.
Nie chcę skończyć, jak Roxbury.
Powinnaś zwolnić z tym gównem.
Nie złość się, dziecino.
Nienawidzę, kiedy się na mnie złościsz.
Trochę się rozlatujesz.
A ja nie chcę się kręcić w kółko.
Mówię poważnie.
Przepraszam.
Hej.
Kocham cię.
Naprawdę cię kocham.
Kocham cię.
Nigdy wcześniej, nie powiedziałem tego, żadnej kobiecie.
To coś specjalnego, wiesz?
Ja jestem specjalna.
Jesteś mi winien, życie.
Naprawdę?
Ja kazałam ci zrobić tego mężczyznę, kierowcą.
Dzięki mnie, jesteś tutaj. Jestem twoim, wszystkim.
Twoja buzia nigdy się nie zamyka.
Może spędzam tę noc, przy niewłaściwym mężczyźnie?
Możliwe.
Dziecinko.
Popatrz na gwiazdy.
Tam nas zaprowadzisz.
I będziemy się kochać...
Popatrz na gwiazdy.
Deuce. Na parkingu stoi samochód.
Deuce?
Deuce?
Co?
Samochód, na parkingu.
Jak wygląda?
Kazałeś powiedzieć, kiedy podjedzie samochód
i teraz jest tam samochód!
Jak, kurwa, wygląda?
Zasłoń! Natychmiast!
O, kurwa!
- Halo? - Co słychać, Buddy?
Nie źle.
U ciebie?
Wiesz, rozglądam się do przodu i w tył,
pomiędzy zmianami moteli i oglądaniem TV.
Zaczynam się trochę wkurwiać.
Posłuchaj mnie.
Niektórzy z tych gości, nigdy nie zostali do tego stworzeni.
Tak powiedzieliśmy, kiedy spotkaliśmy ich.
I wycelował we mnie widelcem!
Cranston powiedział, że jest hazardzistą.
O mój Boże!
Hazardziści mają długi. Gerry nie uważa, że ma z nami coś wspólnego.
Mam jebaną nadzieję, że nie!
Zaczynam widywać postacie.
Bierzesz to gówno, Deucey?
Założę się, że na tym gównie zobaczysz jeszcze więcej gówna.
Wyluzuj.
Czy jest jakiś problem z paserem, Chuck?
Gerry wisi mi pieniądze!
Nie ma problemu.
To tylko zabiera więcej czasu, niż sądziliśmy.
Ta rzecz, z Barringtonem, zrobiła, że Francuz się zaszył.
To nie ma ze mną, nic wspólnego! Z całym szacunkiem, Chuck.
Obiecano nam, to co obiecano!
- Zadzwoń za tydzień. -Przepraszam, Chuck.
Przepraszam. Ja...
Przez Karyn dostaję szału.
Robi się nerwowa, nie wiem...
Żaden problem.
- Wytrzymaj tydzień i zadzwoń. - Chuck.
Pozdrowisz mamę, prawda?
Kurwa.
Ja pierdole...
Karyn?
- Powinien dzwonić! - Tak.
Zobaczymy Statuę Wolności,
zobaczymy Biały Dom...
Czeka was długa droga.
- Wracaj do swojego pokoju. - Co, Deuce?
- Natychmiast wracaj do pokoju. - Człowieku, co ty wyrabiasz?
- Nie twój interes, chuju! - Co ty, kurwa, wyrabiasz?
Deuce! Zabierz pistolet z jego twarzy!
Puścisz mnie wreszcie?
Co się tobie stało?
Co mi się stało? Odjebało ci!
- Co ja zrobiłam? - Jak myślisz, co znaczy: "zostań tu"?
- Właź do środka! - Spierdalaj, ode mnie!
Wal się, Deuce!
Niektórzy ludzie mają głęboki, trwały respekt,
dla naturalnej piękności kiedyś zakorzenionej w tym kraju.
Niektórzy tego nie mają.
Ludzie zaczęli skażenie, ludzie mogą je powstrzymać.
Kto tam?
Twoja matka!
- Hej, Chuck. - Źle wyglądasz.
Whiskey i kobiety.
Jest Karyn?
Nie, nie...
Odeszła tydzień temu.
Wszystko się...
Wszystko się między nami, pojebało.
Chodź.
Włóż jakieś spodnie. Przejedziemy się.
Ciągle widujesz się z dziewczyną Eddie'go? Nauczycielką?
Tak, a teraz nawet z jej siostrą.
A co śmieszniejsze, siostra staje się...
Zaborcza.
- Deuce. - Powiedz mi, że się mylę.
Powiedz mi, że to nie ciebie wysłali tutaj...
Nie powinieneś być tutaj, przez jeszcze jeden miesiąc!
Dzwonisz do mnie znikąd,
i opowiadasz, że natychmiast musisz mnie zobaczyć.
Powiedz mi, ze się, kurwa, mylę!
Powiedz!
Dobrze, posłuchaj.
Robisz tu, koło siebie, dużo szumu.
Ludzie słuchają.
Jesteś tu, żeby mnie zabić, Chuck?
Gazeta w Providence donosi, że jesteś gotów zeznawać, za $10,000 zielonych.
To nie ma, żadnego sensu!
Pokaż pistolet.
Pokaż mi pistolet!
Po tym wszystkim, przez co przeszliśmy, Chuck?
Ty mnie w to wciągnąłeś.
Gdybyś nie walczył z Jimmy Rzeźnikiem, nic z tego by się nie wydarzyło!
Myślałeś kiedyś o tym?
Wpadasz tutaj, chcesz mnie zabić
i zostawić mnie na pustyni, jak szczura, żebym zdechł?
Spokojnie!
Pomyśl, kurwa... przez minutę.
Po tym, przez co przeszliśmy, Chucky Flynn?
Mój brat, co?
Nie chcę cię zabijać, Chucky...
To znaczy, Jezu Chryste! Nie chcę umierać?
ale też, nie chcę cię zabić!
Kurwa.
Ja też nie chcę cię zabić, Deucey. Jezu Chryste...
Przepraszam...
Miałem cię zabić, ale nie mogłem...
Kocham cię.
A jeśli...
A jeśli...
A jeśli my, zajebiemy ich?
Jeśli wyjebiemy ich?
Wtedy tego nie zrobisz.
Nie zrobisz. Nie zabijesz mnie, ja nie zabiję ciebie.
Jezu, przestań się użalać nad samym sobą, zaraźliwy bękarcie.
To ty, kurwa, płaczesz.
Nie rób z tego wielkiej sprawy!
Jezu Chryste...
Co teraz zrobimy?
Mamy się przytulić, czy co?
Spierdalaj...
Roxbury.
Barrington.
Mówiłam ci...
Woonsocketa, też zabili.
Wspólnik Mafii, zamordowany.
Nie widzisz, co to jest?
Załatwiają nas, jednego po drugim. W międzyczasie nikt nie otrzymał doli.
Gerry powtarza, że jest za gorąco na ruszenie gówna.
Trudno w to uwierzyć. Pomyśl o tym.
Obiecali nam, po $70 za kawałek, dla 7 facetów,
ale nic z tego nie widzieliśmy!
Z wyjątkiem tego, co dało się zwinąć na miejscu.
Nie! Ja słuchałem wiadomości na drugi dzień,
mówili że w przybliżeniu ukradliśmy 4 miliony dolców!
Kto dostał pieniądze, Chuck?
Zanieśliśmy je do Gerry'ego, a on powinien wszystko przekazać, paserowi.
Gerry je zatrzymał!
Chce się przejechać na jebanych makaroniarzach!
W tym czasie, my cierpimy, jak jebana przynęta dla Raymonda.
Nie. Nie. Pogadasz z Gerry'm.
Pogadasz z Gerry'm, albo ruszymy na niego, jeśli będzie trzeba.
W porządku.
Pogadam z Gerrym, ostatni raz.
Jeśli to nie zadziała, masz rację.
Robimy to po twojemu.
- Ruszymy z tym gównem. - Tak.
Pozwól mi to naprawić.
Bo jeśli nie, to go zabiję.
Gerry, my zrobiliśmy swoją część.
Zrobiliśmy robotę, a ty siedzisz na wypłacie,
podczas gdy my, jesteśmy goli i weseli
i w tym samym czasie, ciała Buddies, wypływają w gazetach!
Zaczyna być, jak za starych czasów w Providence.
Musimy dostać pieniądze i wyjść z tego...
Hej.
Hej.
Ładnie wyglądasz.
Wysłali Chucky Flynn'a, żeby mnie zabił.
Mojego najlepszego przyjaciela, od 15 roku życia!
To koniec, Deuce.
Jasne, że tak.
Nie wiem, czemu wszystko między nami tak się popierdoliło?
Czuję się, jakbym oszalał.
Gdzie ty byłaś? Dokąd poszłaś?
Popełniłam błąd.
Nasze oddalenie,
było najgorszą rzeczą, jaka nas spotkała.
- Nie powinniśmy na to pozwolić. - Spokojnie, spokojnie.
Ścisz głos.
Te pieniądze to zło, które nas zatruło.
Zatruło nas, w ten sam sposób, w jaki zatruło włochów.
To są krwawe pieniądze.
Sprzedałam całą biżuterię, od ciebie.
Nie mogłam przestać myśleć, od czyjej żony, albo matki, wszystko przyszło,
albo kto musiał cierpieć, żebym ja to nosiła.
To niszczy ludzi.
Przez to wszyscy umierają.
Ty też możesz umrzeć.
Tak.
Masz tutaj ostatni raz, kawałek zatrutych pieniędzy.
W środku jest bilet na samolot i $300 dolarów.
Jedź do domu, Karyn.
Deuce, przepraszam, że to koniec.
Tak mi przykro.
Przestań mówić o końcu! Mówię ci...
Weź to i jedź do domu!
Deuce, musisz ich wysłuchać. Posłuchaj, co ci chcą powiedzieć.
- Co jest z tobą? - Zgódź się na umowę.
Musisz ich wysłuchać, Okay?
Spróbuj... Posłuchaj, co chcą ci powiedzieć!
- Kogo mam wysłuchać? - Tylko tak to działa.
Dobrze dziecinko? Wysłuchaj ich, Deuce.
Robert Dussault?
Jesteś aresztowany, w związku z podejrzeniem dokonania napadu, z bronią w ręku.
Tak mi przykro...
Wszystko co teraz powiesz, może i będzie użyte przeciwko tobie, podczas rozprawy.
Przepraszam...
Jeśli nie stać cię na obrońcę,
dostaniesz jednego z urzędu.
Czy zrozumiałeś swoje prawa?
Tak.
PROVIDENCE, RHODE ISLAND 1976
Powiesz mi wszystko co wiesz, o napadzie na bezpieczny sejf.
Tylko w ten sposób, wyjdziesz z tego żywy.
Zaufaj mi.
W mieście jest wielu złych makaroniarzy.
W ulicę poszło słowo, że cena za twoją głowę zawsze winduje w górę.
Chcę rozmawiać z adwokatem.
Śmiało.
Chuck'owi obiecano życie, mimo to, teraz leży sztywny.
Nie wiedziałeś o tym?
- Co? - Wczoraj rano,
wyciągnęli go z rzeki.
- Gdzie to było, w Centerdale? - Tak.
Co ty opowiadasz?
Nie wykonał zadania.
Od ludzi, z którymi miał do czynienia, nie dostaję się drugiej szansy.
Chucky dostał kulę za ciebie.
Ale postawię ostatniego dolara, że mają jeszcze jedną.
I prawdopodobnie, następną dla twojej dziewczyny, Kyry.
Wyznaczyli $10,000 dolarów, za twoją głowę.
W całym kraju.
Szczęśliwie dla ciebie, masz szansę zostać świadkiem koronnym i dostać ochronę.
Jeśli masz coś do powiedzenia.
Jeśli Chucky umarł, wszystko już się nie liczy.
Co chcesz wiedzieć?
Spotkałem Chucka, gdy miałem 15 lat.
Od tego czasu byliśmy złodziejami.
Trafiliśmy do więzienia.
Wdał się w bójkę i zaimponował ludziom.
Jeden gość, Gerry Ouimette, zaprosił nas do swojej celi
i dalej... już się potoczyło.
Mówię prawdę, nie wiedzieliśmy, w co się pakujemy.
Mieliśmy pójść do bezpiecznego sejfu, za futrami...
I... weszliśmy.
Mieliśmy zespół, kupę gości.
Tamci przeszli na stronę Buddy'ego Roxbury
I Buddy Cranstona.
Nieźle to wykombinował.
Załadowaliśmy tyle toreb, ile się dało.
Wszyscy je wynosili.
I po załadowaniu samochodu,
Odjechaliśmy, jak by się nic nie stało.
Dużo gadali o tym w wiadomościach.
A później przyszło do mnie, że to był większy dil, niż myślałem.
Chucky też dobrze się bawił.
Nigdy nie dostałem doli, a ludzie zaczęli znikać.
I wtedy mnie naszło, że dokonaliśmy najgorszej rzeczy w życiu.
Napad na bezpieczny sejf,
obmyśliłem sam,
razem z Chucky Flynnem.
Robotę zakontraktował Gerry Ouimette.
Chucky?
Ty żyjesz?
Siadaj, Deuce!
Chucky Flynn został skazany za napad na Bezpieczny Sejf. Otrzymał wyrok dożywocia, ale odsiedział tylko 10 lat.
Chucky i Deuce nigdy się nie pojednali.
Deuce został objęty programem ochrony świadków, lecz nadal kontynuował swój przestępczy proceder, dokonując szeregu napadów i rabunków.
Zmarł w Ośrodku Resocjalizacji w roku 2001.
Nigdy więcej nie spotkał Karyn...
Raymond Patriarca został wezwany przed oblicze kongresowej komisji mafijnej, w celu przesłuchania.
Cierpię na cukrzycę i mam złą pamięć.
Ale jeśli chcecie abym powrócił po procesie,
chętnie opowiem Ameryce, co się naprawdę dzieje.
Nie, nie. Proszą mnie, żebym mówił, więc będę rozmawiał.
Bądźmy szczerzy.
Możecie też stworzyć dobry film o moim życiu,
o wszystkich rzeczach, które wymyśliliście ma mój temat.
Moje dobre imię jest szargane przez ostatnie 30 lat,
przez mit o zorganizowanej przestępczości.
I chcecie wiedzieć, dlaczego?
Ponieważ odniosłem sukces, jako amerykańsko-włoski biznesmen.
To moje jedyne przestępstwo.
Zachowujecie się, jakby Włosi przywieźli ze sobą, wszystkie przestępstwa całego świata.
Pan, senatorze, jest bystrym człowiekiem
i powinien pan wiedzieć,
że Ameryka to kryminalne przedsięwzięcie.
Tak było, kiedy tu przyjechaliśmy,
tak będzie kiedy umrę i zostanę pochowany.
Więc róbcie, co musicie.
Został zwolniony z więzienia i zmarł jako wolny człowiek w 1984.
Napad na Bezpieczny Sejf, był jednym z największych rabunków w amerykańskiej historii, tamtych czasów.
Ustalono, że ukradziono około 34 miliony dolarów. Dzisiaj, to kwota powyżej 100 milionów.
Pieniędzy nigdy nie odzyskano.
Buddy Cranston i Buddy Providence uniknęli kary, przedstawiając "żelazne alibi"
Gerry Ouimette również został skazany za udział w napadzie i odsiedział 10 lat.
Gówno wyrwało się spod kontroli, Gerry.
My wykonaliśmy swoją część.
Niczego nie rozumiesz.
To spraw, żebym zrozumiał.
Proszę, zrób to.
Ja też dostaję 70,000!
Też czekam na swoją dolę. Tak jak ty!
Gerry, ty nadałeś nam robotę...
Jeśli ty nie masz pieniędzy,
dla kogo pracowaliśmy przez cały czas?
Już ci powiedziałem, Chucky.
W Providence, jest tylko jeden człowiek, dla którego możesz pracować.
Gerry, Gerry, nie smuć się!
Mężczyzna ciągle może szukać swojego szczęścia w Ameryce.
Ale to już nie to, co było. Nie.
Te nasze rzeczy... skończyły się.
Ale nikt tego nie przyzna.
Chcę, co jest moje.
Chcę mieć wszystko.
Tłumaczenie i Dopasowanie TIGERHAM aa2ap@yahoo.com
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.