Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
P贸藕ne lata '70, to szczytowy okres dzia艂alno艣ci ameryka艅skiej zorganizowanej przest臋pczo艣ci.
Mafia praktycznie anga偶owa艂a si臋 w nielegaln膮 dzia艂alno艣膰, kontroluj膮c Policj臋, System Sprawiedliwo艣ci oraz polityk贸w.
Wyrok s臋dziego Giannini, ko艅czy histori臋 skrajno艣ci,
maksymalnej kary i najd艂u偶szego procesu karnego,
w historii Rhode Island, w drugim co do wielko艣ci,
ameryka艅skim napadzie rabunkowym.
Niekwestionowan膮 g艂ow膮 mafijnej Nowej Anglii, by艂 Raymond Patriarca z Providence,
sprawuj膮cy rz膮dy "偶elaznej r臋ki" pomimo tego, 偶e odbywa艂 kar臋 wi臋zienia, za udzia艂 w spisku, w pope艂nionym morderstwie.
Wszystko to, dla przysz艂ych pokole艅, stanie si臋 po偶ywk膮 w opowiadaniach o naszej przesz艂o艣ci.
pozostawiaj膮c ci膮gle nierozwi膮zan膮 zagadk臋: "Co si臋 sta艂o z 艂upem?"
Michael Owens, wiadomo艣ci.
W historii bezpiecznego sejfu chodzi o co艣 wi臋cej, ni偶 prywatne skrzynki depozytowe.
Kiedy ludzie sk艂adaj膮 w nich swoje drogocenne rzeczy,
nie oznaczaj膮 ich i nie ma mo偶liwo艣ci sprawdzenia,
do kogo nale偶y, to czy tamto.
Te s膮 艂adne. To s膮 rzeczywi艣cie, 艂adne prezenty.
Czy s膮 zrobione ze srebra?
Tak, tak, to s膮 srebrne medaliony.
W roku 1975 wszystko si臋 zmieni艂o. Raport komisji sta艂 si臋 pocz膮tkiem ko艅ca La Cosa Nostry.
Teraz nie mog臋 poda膰 imion.
One wyjd膮 w dowodach.
- Czy to tutejsi ludzie? - Nie. Nie s膮 st膮d.
Mog臋 jedynie powiedzie膰,
偶e wi臋kszo艣膰 z nich, przyjecha艂a z po艂udniowej cz臋艣ci kraju.
To jest historia tego przest臋pstwa...
T艂umaczenie i Synchronizacja TIGERHAM aa2ap@yahoo.com
Got贸w?
Chod藕my.
- Zapomnia艂e艣 w艂o偶y膰 mask臋. - Niepotrzebna mi. Chod藕.
Chwileczk臋. Naprawd臋 nie w艂o偶ysz maski?
Nie ma w tym 偶adnego celu.
Kiedy tam wejdziemy i przy艂o偶ysz komu艣 luf臋 do twarzy,
posikaj膮 si臋 w spodnie i nie zapami臋taj膮 偶adnego szczeg贸艂u.
S艂ysza艂em o jednym banku w Kalifornii.
Zacz臋li u偶ywa膰 kamer do monitorowania budynku.
Teraz tak robi膮.
Chcia艂bym... no wiesz...
Po pierwsze, to nie Kalifornia.
Po drugie, kiedy tam wejdziemy,
najpierw pomy艣l膮: "Bo偶e, prosz臋 ci臋...
Nawet nie pokaza艂em dzieciom wodospadu Niagara."
Nie zapami臋taj膮 nawet kszta艂tu twojego nosa,
czy koloru twoich kr臋conych w艂os贸w.
Rozumiesz?
Co艣 w tym jest.
Wiem, dlatego to powiedzia艂em.
Zaczekaj.
Wi臋c ja b臋d臋 mia艂 mask臋, a ty nie?
Chucky...
Rabuj臋 ju偶 d艂ugi czas.
Ty rabujesz d艂ugi czas.
Nigdy nie za艂o偶臋 pieprzonej maski.
Dzisiaj te偶 nie za艂o偶臋.
Ale je艣li ty chcesz,
prosz臋... no艣 mask臋.
Nie.
B臋dziesz lepiej oddycha艂 i lepiej widzia艂 dooko艂a siebie.
I kiedy wyjdziemy z tego samochodu,
nie b臋dziesz pieprzonym lunatykiem, z narciarsk膮 mask膮 na twarzy.
Tak.
Mo偶emy i艣膰?
Jasne.
Na co, kurwa, czekasz?
Pozna艂em Chucka, kiedy mia艂em 15 lat.
PROVIDENCE, RHODE ISLAND 1972
Od tego czasu byli艣my z艂odziejami.
Wda艂 si臋 w jeban膮 b贸jk臋.
Zrobi艂 na ludziach wra偶enie.
M贸wi膮c uczciwie, nie wiedzieli艣my w co si臋 pakujemy.
* * * S E J F * * *
- Ty pierwszy. - Dzi臋kuj臋.
Nie ruszaj si臋! Nawet o tym nie my艣l!
S艂yszysz? Nie rusz si臋 nawet na cal.
Wszyscy zachowujemy spok贸j.
Tu nie musi by膰 brutalnie.
Nie, nie.
Wiemy, 偶e sejf jest na ty艂ach tego pomieszczenia.
Otworzymy go i zajrzymy do 艣rodka.
Capisce?
Wszystko odb臋dzie si臋 szybko, panie i robale.
Miejmy to za sob膮.
Za艂贸偶 to.
Jest na艂adowany?
- Jeste艣 komediantk膮? - Karyn, r贸b co m贸wi膮.
Niech tylko...
呕aden problem, jak tylko zabierze t臋 rzecz, sprzed mojej twarzy.
Nie chc臋 by膰 zabita, je艣li ten g艂upek si臋 wystraszy.
Czy ja si臋 boj臋?
To ci臋 martwi?
Troch臋 si臋 trz臋siesz.
Teraz dobrze?
Usi膮d藕 na pod艂odze.
Bo偶e kochany!
Za艂贸偶 to.
Jezu.
Zaraz wracam.
Jest. Szybko. Kombinacja?
Z takim podej艣ciem musisz by膰 ostro偶niejsza, wiesz?
Nikt ci tego nie m贸wi艂?
Z takim zachowaniem,
kt贸rego艣 dnia otworzysz g臋b臋 do niew艂a艣ciwego cz艂owieka.
Ty jeste艣 niew艂a艣ciwym cz艂owiekiem?
Widzisz? To jest w艂a艣nie to, o czym m贸wi臋.
Takie g贸wno mo偶e by膰 prowokuj膮ce w takich sytuacjach, dla takich jak ja.
A to, jaka jest sytuacja?
To jest... napi臋ta sytuacja!
Jest?
Torebki i portfele!
Pospiesz si臋.
Daj mi torebk臋.
Nie.
Mam dok艂adnie wyliczone pieni膮dze na bilet autobusowy do domu.
- Co z tego? - Nie obchodzi mnie, czy rabujesz
temu spoconemu staruszkowi jego sejf i utarg sklepowy.
Ale jak my艣lisz, 偶e mo偶esz wpa艣膰 tutaj
i odebra膰 mi pieni膮dze na bilet do domu,
wi臋c lepiej wr贸膰 na miejsce przest臋pstwa kiedy sko艅cz臋 prac臋
i odwie藕 mnie do domu, bo w takich butach to za daleko aby i艣膰 pieszo.
Dobrze.
Dobrze?
Dobrze.
Czas si臋 po偶egna膰, przyjaciele.
Zobaczymy si臋 o 18:00. Wtedy ko艅czysz prac臋?
Nie, dzi臋ki. Mam ch艂opaka.
On nie jest zaproszony.
Przykro mi.
S艂uchajcie, panie i robaczki...
Liczycie do 100, a my w tym czasie opu艣cimy to miejsce.
I w czasie liczenia, nasza bro艅 b臋dzie wycelowana w okna tego przybytku...
Kurwa!
Postrzeli艂e艣 go?
Niechc膮cy, nie chcia艂em...
Jeba膰 to, spadamy!
Pasquale. Hej, Pasquale, co ty wyrabiasz z tym chlebem?
Co ty robisz?
Zobaczmy, co Gerry Ouimette ma do powiedzenia?
Padrino...
Raymond.
Jestem z rodzin膮... od wielu lat.
Traktuj臋 was, jak w艂asn膮 rodzin臋.
Wiesz, 偶e jestem tobie lojalny.
Niekt贸rzy m贸wi膮, 偶e lojalno艣膰 to wszystko co mamy.
Z tym si臋 zgadzam.
Ty i ja,
偶yjemy wed艂ug tego samego kodeksu.
Tego, kt贸remu po艣wi臋ci艂em swoje 偶ycie.
Nixon mia艂 obsesj臋 na punkcie lojalno艣ci.
Nauczy艂 si臋 tego od nas,
zasraniec z g贸wnem we 艂bie.
My艣la艂, 偶e zakryje dup臋 艣lubowaniem, jak jebany harcerzyk.
Jeba膰 Nixona.
Ja respektuj臋 ciebie.
Respektuj臋 rodzin臋 i to co zbudowa艂e艣.
I po tych wszystkich latach...
... my艣l臋, 偶e by膰 mo偶e jest czas,
偶e i ja dostan臋 troch臋 respektu.
O jakim respekcie m贸wisz?
Chc臋 si臋 ustawi膰.
Wiem, 偶e nie jestem W艂ochem,
ale chcia艂bym, aby艣 przyj膮艂 mnie do rodziny.
Jestem lojalny.
Robi艂em...
... rzeczy.
Chc臋 mie膰 prawo, do tego ma co zas艂u偶y艂em
i czego nie da si臋 odwo艂a膰, bo jest powszechnie znane.
Widzisz t臋 mysz?
Przychodzi tutaj codziennie.
Daj臋 jej chleb.
Wytrenowa艂em j膮.
My艣li, 偶e jeste艣my przyjaci贸艂mi.
Ma na imi臋 Pasquale.
Pasquale.
My艣lisz, 偶e Gerry Ouimette jest jednym z nas?
Aha!
Pasquale zgadza si臋 z tob膮.
M贸wi, 偶e jeste艣 jednym z nas.
Ale si臋 myli.
Masz tyle samo szans, zosta膰 jednym z nas, jak ta mysz.
Je艣li b臋dziesz namolny, sko艅czysz jak ona.
Przetr膮c臋 ci kark i nawet nie mrugn臋 okiem.
W porz膮dku, Francuzie?
Podwie藕膰 ci臋?
Naprawd臋 masz ch艂opaka?
Nie powinna艣 maszerowa膰 do domu w takich butach.
M贸wi膮c o butach...
Natkn膮艂em si臋 dzi艣 na torebk臋, kt贸ra doskonale do nich pasuje. Chcesz zobaczy膰?
- Przejedziemy si臋? - Wiesz, 偶e powinnam zadzwoni膰 na policj臋
i poda膰 im twoje tablice, g艂upku.
Chcesz pozna膰 moj膮 matk臋?
Doskonale przyrz膮dza piecze艅. Palce liza膰.
- Jestem Deuce. - Tak, wiem o tym.
Tw贸j partner g艂o艣no si臋 wydziera艂, podczas napadu.
Deuce.
Tak. Musimy przesta膰 to robi膰.
Al臋 m贸wi臋 powa偶nie,
piecze艅 mojej matki naprawd臋 jest smakowita.
Je艣li nie skosztujesz, pope艂nisz bardzo du偶y b艂膮d.
Masz szcz臋艣cie, bo jestem g艂odna.
Nie mia艂am pieni臋dzy na lunch.
Przez wszystkie moje lata publicznego 偶ycia,
nigdy nie omija艂em prawa...
S膮dz膮, 偶e nie wiedzia艂?
Wiedzia艂. Wszystko, kurwa, wiedzia艂.
... czy prezydent jest oszustem.
Ja nie jestem, oszustem. - Kto, do diabla,
kieruje rz膮dem?
Hmm? Czy przest臋pstwo jest nielegalne?
- Nawet nie chc臋 tego s艂ucha膰! - No prosz臋!
Deloris, masz tu swoje prawo i sprawiedliwo艣膰.
To s膮 sami hipokryci!
艁ami膮 prawo aby utrzyma膰 w艂adz臋
a niewygodnych chc膮 pozamyka膰.
Wiesz, Tommy...
To mo偶e by膰...
najm膮drzejsz膮 rzecz膮, jak膮 kiedykolwiek powiedzia艂e艣.
- Dobrze si臋 czujesz? - Spierdalaj!
- Przesta艅cie! - Chc臋 wyj艣膰.
Jest tutaj.
- Ma. Jak si臋 masz? - Hej.
Mamo...
To jest Karyn.
Karyn, to jest mama.
Tam jest"burmistrz" moja ciocia, Connie.
Witam.
Cze艣膰, bardzo mi艂o ci臋 pozna膰. - Ciebie te偶, kochanie, witamy.
Wygl膮dasz na zm臋czonego. Czy nie za ci臋偶ko pracujesz?
Nadgodziny, mamo. - Pracujecie razem?
Tak, tak jakby.
Rozgo艣膰 si臋.
M贸j dom, jest twoim domem.
Deuce, na艂贸偶 jej na talerz, zanim te zwierzaki tu wpadn膮.
Najpierw chc臋 j膮 przedstawi膰 zwierzakom,
zanim zaczniemy obiad.
Dobrze.
- Gotowa? - Tak.
To chod藕my pozna膰 reszt臋 zwierz膮t.
Hej!
To jest, Dorothy.
Ma艂y Paulie.
To s艂oneczko na buzi, to moja siostra, Danielle.
Nie musisz si臋 ni膮 przejmowa膰.
To jest Debbie.
To m贸j zdegenerowany braciszek, Tommy.
To Chucky. Jego pozna艂a艣 wcze艣niej.
A tego dzieciaka, nawet nie znam. Chod藕, usi膮d藕.
... pozw贸lcie mi zwr贸ci膰 uwag臋, 偶e sam to zg艂osi艂em...
i z w艂asnej woli...
...aby unikn膮膰 precedensu,
mog膮cego zniszczy膰 pryncypia zaufania dla przysz艂ej prezydentury...
Wy艂膮czcie to! Chod藕my je艣膰!
- Masz plany na pi膮tkowy wiecz贸r? - Jestem zaj臋ta.
- A sobota? - Mam plany.
Wiesz co? Mam co艣, co mo偶e to zmieni膰.
Tak.
Mam dla ciebie prezent.
Co ty wyrabiasz? Zejd藕 ze mnie!
- To dla ciebie. - Co to jest?
Chucky!
- Sk膮d to masz? - Popatrz na to.
- To s膮 prawdziwe diamenty. - S膮?
Za艂o偶臋 si臋, 偶e ten jebaczek owiec, nigdy ci co艣 takiego nie da艂.
Przesta艅!
Chucky!
Pom贸偶 mi to za艂o偶y膰, dobrze?
Prosz臋.
Nierozwi膮zane morderstwo w Providence,
mog艂o by膰 zlecone przez Raymonda Patriark臋, spoza wi臋zi臋nnych krat.
Powiedzia艂 pan, 偶e dowody...
Tak, chwileczk臋.
- Sk膮d masz tyle pieni臋dzy? - Prosz臋.
Kocham ci臋.
Ja ciebie te偶. Dzi臋kuj臋.
... przysz艂y do wiadomo艣ci w艂adz, na d艂ugo przed...
Hej.
- To tutaj? - Tak, tutaj.
Dorze si臋 tu mieszka?
My艣l臋, 偶e chcia艂by艣 zobaczy膰 gwiazdy, kiedy spojrzysz na nocne niebo.
Zawsze chcia艂abym mieszka膰, sk膮d mo偶na podziwia膰 gwiazdy.
Tak.
S艂ysza艂em o tym.
Zanieczyszczenia 艣wietlne.
Powa偶ny problem.
- 呕ycz mi powodzenia. - Czemu mia艂abym to robi膰?
Bo ja i Chucky szykujemy nast臋pn膮 rzecz, w przysz艂ym tygodniu.
To spr贸buj nikogo nie zastrzeli膰.
A wiesz co? Wtedy wcale nie by艂em nerwowy.
Je艣li tak m贸wisz?
O tak?
To pos艂uchaj, co powiem.
Mo偶liwe, 偶e po tej robocie, oboje rzucimy nasze cholerne roboty.
Znajdziemy 艂adne miejsce do 偶ycia, gdzie mo偶na ogl膮da膰 gwiazdy.
Ale to nasza pierwsza randka.
- Wi臋c przyznajesz, 偶e randka. - O, daj spok贸j.
Ty, to co艣 innego.
Ale ja, utrzymam swoj膮 prac臋.
Wiem na pewno, 偶e tw贸j bos, nie da ci wyp艂aty w tym tygodniu.
Pos艂uchaj, powiniene艣 nosi膰 mask臋, albo co艣.
Kiedy dzisiaj wszed艂e艣, widzia艂am ca艂膮 twoj膮 twarz.
Mo偶e jutro przyjd臋 po ciebie, po pracy.
Odbierz mnie z przystanku.
Hej, Deuce, ty...
Do diab艂a! Dobrze si臋 sprawujecie!
Hej! Trzymaj wzrok na pod艂odze!
albo j膮 pomaluje na czerwono twoim m贸zgiem!
Rozumiesz mnie?
Do wszystkich woz贸w! Obserwowa膰 czarnego Forda Thunderbirda, z 1970,
prawdopodobnie bior膮cego udzia艂 w napadzie...
Popatrz na mnie jeszcze raz, a zobaczysz co si臋 stanie!
No dawaj! Popatrz si臋!
- Jak leci partnerze? - Wszystko na czas, partnerze.
6 minut do p贸艂nocy, m贸j cz艂owieku!
R臋ce za g艂ow臋, albo ci臋 zabij臋 dla 偶artu!
Jak Boga kocham!
Jednostka 219, jestem na Douglas Avenue.
- B臋d臋 za 15. - Bo偶e!
Odebra艂am. 372. Wszystkie podje偶d偶aj膮ce wozy...
Przepraszam Deuce, przykro mi, Chuck.
Mi艂o tu robi膰 biznes.
- Wychodzimy! - Przyjemnego dnia!
Jedziemy Tommy! Jeste艣my legendarni!
Dwa w jeden dzie艅! A m贸wili, 偶e to niemo偶liwe!
Spierdalamy st膮d!
- Gdzie Tommy? - Gdzie do huja jest Tommy?
Musimy wia膰. Musimy wia膰.
Przeskakuj i prowad藕!
Hej, Bill, jak si臋 trzymasz?
Jak my艣lisz, po co trzymaj膮 koz艂a?
Nie wiem.
Nale偶y do Joey Bruno.
- My艣lisz, 偶e go doi? - Chyba pos贸wa.
Parszywy w艂oski b臋kart.
Widzisz tego starego pryka na 艂awce?
To Il Padrino.
To Raymond.
To jest Raymond?
Ten jebany go艣膰, o kt贸rym tyle s艂ycha膰?
Ludzie, z kt贸rymi rozmawia艂em tutaj, m贸wi膮 ze nikt w Providence nie zbije szyby,
bez pozwolenia Padrino.
Ca艂e miasto jest skorumpowane, wi臋c ludzie gadaj膮, 偶e jest jak jebany burmistrz.
Wszystkie 5 rodzin z NY przyje偶d偶aj膮 go odwiedza膰,
kiedy szukaj膮 pracownik贸w, spoza miasta, albo potrzebuj膮 rozwi膮za膰 sp贸r.
Facet z kuchni twierdzi, 偶e Raymond ma bia艂as贸w w Bostonie na w艂asno艣膰,
po tym, jak Joey Barbosa sam za艂atwi艂 40 Irlandczyk贸w.
BOSTON - MASSACHUSETTS
Ja te偶 s艂ysza艂em troch臋 g贸wna.
Cat Angelo z pralni przysi臋ga, 偶e to chodz膮cy diabe艂.
Angelo powiedzia艂, 偶e cia艂a wyp艂ywaj膮 od lat.
Ka偶dy kto zdradzi Raymonda, ko艅czy w ziemi.
Bardzo brutalnie.
Bez wyj膮tk贸w.
Il Padrone, prosz臋.
Prosz臋 o to, co prosz臋.
Tw贸j syn, du偶o mnie kosztuje.
Twoja rodzina, du偶o mnie kosztuje.
Popatrz, wygl膮daj膮 na 艂adn膮 rodzin臋.
Kiedy wchodz膮 czy wychodz膮 z domu zawsze si臋 witaj膮.
Na Rhode Island, jest pot臋g膮.
Nie wygl膮da gro藕nie.
Dlaczego nie nosi wi臋ziennych ciuch贸w?
Oni nosz膮, co tylko chc膮.
Nie boj臋 si臋 tych pryk贸w.
No chod藕 wielki makaroniarzu!
My艣lisz, 偶e si臋 ciebie boj臋?
By艂e艣 kiedy艣 w Lowell, ty jebany wieprzu?
Nie wiesz co to wieprz?
Chuck, to g艂upota. Nie r贸b tego.
O czym ty gadasz? Stawiam 2 paczki fajek,
偶e ten t艂u艣cioch mnie nie tknie.
No chod藕!
Wpierdalasz za du偶o tortellini!
Ty pojebany maniaku!
W Lowell by艂em 3 krotnym zwyci臋zc膮 z艂otych r臋kawic.
Deuce? Deuce, zbieraj si臋!
Szybko, szybko.
Na nogi.
Gerry Ouimette chce si臋 z tob膮 widzie膰.
- Kto to jest, Gerry Ouimette? - Zamknij ryj.
Pierwsza cela na prawo.
To przeciwna strona do lewej.
Serwus, ch艂opaki.
Fajnie was widzie膰.
Mo偶e by膰 Scotch?
Tak, dzi臋ki.
Gerry Ouimette. M贸wcie mi Gerry.
Ta cz臋艣膰 wi臋zienia, jest du偶o 艂adniejsza.
Tak, bez 艣ciemy.
To co zrobi艂e艣, by艂o imponuj膮ce.
Pozw贸l, 偶e zapytam,
czy to prawda, 偶e obaj pr贸bowali艣cie zrobi膰 2 banki w ci膮gu jednego dnia?
No jasne.
Nie polecam pr贸bowa膰.
Tak, b艂臋dy si臋 zdarzaj膮.
Ludziom z jajami.
My艣licie o du偶ych rzeczach.
To dobre dla m艂odych.
Tak, w Lowell si臋 trzymamy.
To mniejsze rzeczy od tego co wy robicie tutaj.
No c贸偶...
Trzymam si臋 W艂och贸w.
Zarabiam dla nich du偶o pieni臋dzy.
Ceni膮 m贸j talent.
Tak, jak ja, wasz.
Dzi臋ki temu, za艂atwili mi 艂adniejsz膮 cz臋艣膰 wi臋zienia.
Mam z nimi uk艂ad.
Ale ostatnio...
- Robi膮 si臋 tacy chciwi. - Tak.
Dostaj臋 odpadki, bo nie jestem W艂ochem. Jestem Francuzem.
To wstyd.
Tak.
B臋d臋 potrzebowa艂 ochrony.
Postawi臋 si臋, je偶eli spr贸buj膮 mnie utr膮ci膰.
To si臋 liczy, co zrobi艂e艣 dzisiaj Jimmy rze藕nikowi.
B臋dziecie moimi lud藕mi w 艣rodku.
Gerry Ouimette, wisi wam przys艂ug臋.
Pomog臋 wam stan膮膰 na nogi.
Rozumiecie moj膮 ofert臋?
- Tak, wr贸cimy do celi i porozmawiamy... - 呕aden problem.
Ka偶dy dostanie jeban膮 wo艂owink臋.
Powiedz im, niech si臋 zobacz膮 z Chuck'em i Deucem.
Szybko podj膮艂e艣 dobr膮 decyzj臋.
To dobrze.
Teraz jeste艣cie z Francuzem.
Chuck, Deuce, szybko st膮d wyjdziecie.
Dzi臋ki.
- Cze艣膰. - Witaj kochanie.
Wychud艂e艣.
To moja waleczna waga, dziecinko.
- Twoja ma, nie mo偶e si臋 doczeka膰. - Ja nie mog臋 si臋 doczeka膰 zobaczy膰 twojej pupy.
Co u rodziny? Co u mojej siostry?
Jej by艂y m膮偶, 膰pun, przesta艂 wysy艂a膰 pieni膮dze.
To rodzaj faceta, kt贸rego trzeba pchn膮膰 no偶em.
Widzisz Deuce, w艂a艣nie o tym m贸wi臋.
Co?
Mo偶emy rozpakowa膰 tw贸j baga偶? Zjemy obiad?
Tak, chod藕my na obiad.
Nie.
Opu艣膰my ten wi臋zienny parking,
bez gro偶enia, 偶e kogo艣 zasztyletujesz.
Nie m贸wi臋, 偶e to ja.
Mia艂em na my艣li, 偶e kto艣 powinien utr膮ci膰 tego faceta.
Utworzono most powietrzny dla uciekinier贸w z po艂udniowo-wschodniej Azji.
50,000 ludzi uciek艂o z Sajgonu drog膮 powietrzn膮,
kiedy wr贸g podszed艂 do pora偶onego miasta.
Ponadto, 70,000 ludzi uciek艂o morzem,
aby je p贸藕niej przetransportowa膰 zakontraktowanymi liniami.
Kto do diab艂a, wy偶艂opa艂 ca艂e piwo?
O m贸j Bo偶e, Chucky.
O, to takie s艂odkie.
T臋skni艂em za tob膮.
Witaj w domu, Deuce.
Witaj w domu, Chucky.
Tak, pos艂uchaj. Przejed藕my si臋 p贸藕niej.
- Mam ci co艣 do pokazania. - Dobra, w porz膮dku.
Hej, dziewczyny?
Tutaj, za tydzie艅.
W porz膮dku, Frank.
Nawet nie musz臋 tego otwiera膰,
bo wiem, czego tu nie ma.
A to 20 baniek.
Zaraz mu przetr膮c臋 golenie.
W porz膮dku.
Frank, jeste艣my d艂ugoletnimi przyjaci贸艂mi.
Razem dorastali艣my w dzieci艅stwie.
Tw贸j ojciec zna艂 mojego ojca.
I z tego powodu czasami czuj臋,
偶e ja jestem tutaj, za tymi czterema 艣cianami,
a tobie, na wolno艣ci, by膰 mo偶e przychodzi do g艂owy my艣l, 偶eby to wykorzysta膰.
- Raymond, pos艂uchaj mnie... - Nie, nie. Pozw贸l mi doko艅czy膰.
Kiedy przychodzisz tu z kopert膮...
lepiej, 偶eby si臋 wszystko zgadza艂o.
Bo nast臋pnym razem, gdy mnie zobaczysz,
nie b臋dziesz mnie widzia艂.
HUDSON. SK艁AD CIENKICH FUTER. BEZPIECZNY SEJF
Et voila.
Co ty? Joe Mamath? Chcesz kupi膰 jebane futro?
Co tu, kurwa, robimy?
To nale偶y do Gerry'ego.
Da艂 nam wizyt贸wk臋.
Odwiedzi艂em to miejsce po wyj艣ciu.
To jest to. To ta robota.
Futra? To dlatego Francuz nas potrzebuje?
Francuz olewa futra.
Bezpieczny sejf. To jest robota.
- Magazyn z futrami ma bezpieczny sejf? - Zapomnij o futrach.
Ka偶dy my艣li, 偶e to miejsce z futrami.
Tak nie jest.
Tych dw贸ch 偶ydowskich braci, Levin贸w, ma obie kompanie.
Hudson Furs i Bezpieczny Sejf.
Bezpieczny Sejf, to zupe艂nie co艣 innego.
Tylko niewielka liczba ludzi wie o tym.
Abe. Chod藕my.
To jest stalowy sejf.
ca艂y wype艂niony osobistymi skrytkami.
Z du偶ymi depozytowymi skrzynkami.
U偶ywany g艂贸wnie przez podziemn膮 klientel臋.
W艂a艣nie tutaj, w Providence.
Pracownicy nawet nie wiedz膮, co jest w 艣rodku.
Te skrytki, to co w nich jest, nie trzyma艂by艣 w banku.
Jak my艣lisz, do kogo nale偶膮 te skrzynie?
Jeste艣my w jebanym Providence!
Pos艂uchaj, Gerry mo偶e chce umrze膰, ale ja nie.
Pami臋tasz Raymonda?
Jeba膰 tego starucha.
To mafijne g贸wno, ju偶 nie jest takie jak by艂o.
Raymond siedzi od lat.
Nikt nie pilnuje magazynu.
Chuck, wypierdalajmy z Providence, dobrze?
Powiedz Gerry'emu: "Dziki stary, ale nie." Chod藕my.
Deucey, co jest z przekonaniem Gerry'ego, 偶e wszystko b臋dzie OK.
Chuck, 偶eby si臋 dobrze zrozumie膰.
M贸wisz o napadzie na Centralny Bank Cosy Nostry.
M贸wi臋, jak si臋 tworz膮 legendy, Deuce.
Raymond by艂 kiedy艣 m艂ody.
Za艂o偶臋 si臋, 偶e te偶 dosta艂 sw贸j moment, aby si臋 dorwa膰 do szmalu.
Gerry oferuje 70 kupek, ka偶da.
呕artujesz ze mnie?
To jest plan emerytalny, kolego.
70,000 ? Ka偶da?
Kaza艂em mu powt贸rzy膰 2 razy.
Potrzebuje nas.
Plus...
Nikt, w kogo uderzymy, nie poskar偶y si臋 glinom, co zabrali艣my.
Nie martwi臋 si臋 policj膮.
Naprawd臋 tam jest tyle g贸wna?
- B臋dzie trzeba wi臋cej ludzi. - Ju偶 za艂atwione.
Frenchie ma gotowy zesp贸艂.
Jaki zesp贸艂?
Dobra ch艂opaki, gra ma na imi臋, 7 kartowy ogier.
Chod藕, przedstawi臋 ci臋.
Uwaga wszyscy! To jest Buddy Lowell!
Hej, siemka Buddy!
Wiesz, mia艂em pomys艂. Pami臋tasz nasz ostatni sklep,
kiedy wykrzycza艂e艣 moje imi臋 jak wystrzeli艂 pistolet?
- Tak, pami臋tam. - Znalaz艂em spos贸b, aby to naprawi膰.
Gerry posk艂ada艂 ten zesp贸艂, wi臋c nikt nie zna imion.
Tak trzymamy. Ka偶dy wo艂a na drugiego, "Buddy."
Nazywasz si臋 Buiddy, plus miasto sk膮d pochodzisz.
Jeste艣 Buddy Lowell.
To m膮c膮ce w g艂owie, Chucky.
Nie. Zaufaj mi. Przyzwyczaisz si臋.
Nie nazywaj mnie, Chuck. M贸w do mnie, Buddy Manchester.
Co robisz?
Ciebie nie ma w tej grze. Co robisz?
Buddy Providence.
To jest m贸j przyjaciel Buddy Lowell.
Hej Buddy, jak leci?
Dobrze si臋 z tym zabawimy, co?
Zrobimy par臋 numer贸w, no nie?
To tw贸j zak艂ad. Na twoim miejscu...
M膮ci w g艂owie?
Buddy Cranston.
Poznaj mojego partnera, Buddy Lowell'a.
- Jak si臋 masz? - Jezu Chryste! To olbrzym!
W Cranston, dobrze karmi膮.
Cze艣膰, jestem Skip... Buddy, z Barrington.
Buddy Barrington.
Popatrz na zarz膮d.
- Og艂uch艂e艣, Buddy? - To Buddy Barrington.
Cranston my艣li, 偶e to Klub Country i kanciarz w艂azi mu na g艂ow臋.
Chuck, my艣lisz, 偶e to dobry pomys艂 mie膰 go w zespole?
Buddy.
Co?
Nie ty...
Do ciebie m贸wi臋.
Kim jest staruszek?
To jest Buddy Woonsocket. Mia艂em ci w艂a艣nie powiedzie膰.
Z nim mo偶emy mie膰 k艂opot.
Sprawd藕 i pop艂acz si臋, ty w臋偶owaty skurwysynu.
Co ty na to?
Sztywny!
Poka偶臋 ci, jak tego u偶y膰.
Hej, to powinna by膰 przyjacielska gra.
M贸wi艂em ci, 偶e mam g贸wniane r臋ce.
Lecisz ze mn膮 w huja!
- Usi膮d藕, cz艂owieku! - Grasz ze mn膮 w chuja!
- To tylko, gra! - To Buddy Roxbury.
On i Woonsocket znaj膮 si臋.
Jestem prawie pewien, 偶e w nich obu, co艣 z sufitem nie tak.
Tw贸j ruch.
Zostaw to.
To najlepsza grupa, jak膮 Gerry m贸g艂 znale藕膰?
Mo偶e by膰.
Nie skar偶 si臋, ci膮gle zosta艂o ci troch臋 forsy.
Mo偶e by艂oby lepiej zrobi膰 to samemu?
- I ta ca艂a rzecz z "Buddy"? - Hej, spokojnie.
Wyluzuj, w porz膮dku?
Hej, ty!
Gdzie by艂e艣?
Danielle m贸wi艂a, 偶e nie by艂o ci臋 w domu. Nikt nic nie wiedzia艂.
- By艂em zaj臋ty. - Tak, na pewno.
Co s艂ycha膰 u Gerry'ego Ouimette?
- Nie musisz zna膰 tego imienia. - Nie, ale tak si臋 sk艂ada, 偶e znam,
bo jeste艣 ju偶 tydzie艅 na wolno艣ci
i przebywasz w Providence, gdzie chcesz da膰 si臋 zabi膰. Chyba ci臋 pokr臋ci艂o?
Nie mam wyboru.
Je艣li ja o tym wiem, my艣lisz, 偶e kto艣 inny, nie dowie si臋?
Ilu jest ludzi w tej robocie?
Ja, Chucky, plus pi臋ciu.
Ufasz im?
Tak, wi臋kszo艣膰 z nich wygl膮da w porz膮dku.
Z jednym, mo偶e by膰 k艂opot.
- Dobrze, zr贸b z niego, kierowc臋. - Zrobi膰 go, kierowc膮.
Przekonaj go, ze to najwa偶niejsza cz臋艣膰 zadania
i 偶eby zosta艂 w samochodzie.
Trzymaj go z dala w czasie roboty.
Mo偶e ciebie, powinienem zatrudni膰?
Nie jestem g艂upi膮 idiotk膮.
Chodzisz za mn膮, wi臋c za bystra nie jeste艣.
Jak du偶a, jest ta rzecz?
Naprawd臋 du偶a.
Mo偶emy st膮d wyjecha膰.
Nie musisz tego robi膰. Ci膮gle masz czas.
Nie musisz...
- Baby, nie chc臋 ci臋 widzie膰 zamor... - Pos艂uchaj.
Daj to mamie.
Zostaw dla siebie setk臋.
Nie mog臋 si臋 wychyli膰 przez par臋 tygodni.
Po tym si臋 skontaktuj臋.
Niczym ci臋 nie przekonam?
Powinienem ju偶 i艣膰.
B膮d藕 ostro偶ny, dobrze?
Zadzwo艅, kiedy mo偶esz.
Powiedz co艣.
Jaki mamy samoch贸d?
Barrington za艂atwi drugi samoch贸d w tamtej alei.
Furgonetk臋. Podjedziesz pod drzwi.
Sejf otwieraj膮 rano o 10.00. Musimy by膰 pewni, 偶e Abraham jest w 艣rodku,
bo tylko on, zna kombinacj臋 do sejfu.
W biurze zwykle siedzi 2 pracownik贸w.
Dziewczyna, Jenny, jest recepcjonistk膮, ale j膮 zostawiamy.
Kiedy wejdziemy, od razu szukamy Abrahama.
Ja i Buddy Lowell wchodzimy pierwsi, aby oceni膰 sytuacj臋.
Nie rusza膰 si臋! Chc臋 pogada膰 z Abrahamem!
Par臋 minut p贸藕niej wchodz膮 Buddy Roxbury i Buddy Providence.
Zajm膮 si臋 pracownikami, wejd膮 do sejfu, wezm膮 wszystko, co si臋 da
i jak najszybciej spadamy.
Kiedy znajdziemy si臋 w furgonetce, ty podejmujesz decyzj臋.
Dop贸ki "Buddies" nie wyjd膮 z towarem, co robisz?
Czekam, obserwuj臋
- i s艂ucham. - W艂a艣nie.
Czekasz, obserwujesz i... co jeszcze?
I s艂ucham!
Najwi臋kszym zmartwieniem b臋dzie upewni膰 si臋,
偶e nikt nie wejdzie, kiedy uderzymy w magazyn.
呕adnych klient贸w!
- Kurwa! - Co艣cie za jedni?
Ale zasra艅cy!
Popatrz na tych b臋kart贸w!
Dlatego wejdziemy wcze艣nie. Z samego rana.
Buddy Barrington obserwuje drzwi.
Policja, zwykle sprawdza przecznic臋 oko艂o 10 rano.
呕eby ich wyprzedzi膰, musimy tam by膰 o 9:15.
Zwolnij, dobrze?
- Uspok贸j g艂ow臋! - Rozumiem!
- Uspok贸j g艂ow臋! - Postaram si臋.
Jak mu posz艂o?
Lepiej.
Ka偶dy zna swoje zadanie?
Musimy przerobi膰 zadania jeszcze raz?
O niczym nie musimy gada膰.
Skasujmy, skurwysyna.
Zobaczymy si臋 za 30 sekund.
Pan pierwszy, sir.
Dzi臋kuje, sir.
Przepraszam pana, jeste艣my zamkni臋ci.
Jerome Geller?
Phil Defonte.
Nickie Carducci.
M贸j przyjaciel poprosi艂 mnie, 偶ebym rzuci艂 okiem na par臋 kont.
Potrzebuj臋 wst臋pu do kilku skrytek.
Nawet nie jestem pewien, czy wym贸wi艂em poprawnie imiona.
Sprawdz臋 jeszcze raz. To wygl膮da jak lista na zakupy.
Sir, jeste艣my zamkni臋ci.
W porz膮dku, Jeanie. Ja mu pomog臋.
Te w艂oskie imiona... Tyle w nich samog艂osek.
Jezu, jak to si臋 wypowiada?
Dzie艅 dobry, sir.
Czy to pana furgonetka na parkingu?
Nawet nie my艣l o alarmie.
Je艣li go dotkniesz,
rozsadz臋 ci g艂ow臋, rozumiesz?
- Okay. - Rozumiesz to?
Nie mo偶esz tego zrobi膰... tutaj.
Wiesz gdzie jeste艣? Przyszed艂e艣 do niew艂a艣ciwego miejsca.
M贸wisz to niew艂a艣ciwemu cz艂owiekowi.
A teraz. Gdzie trzymasz alarm?
To nie jest dobry alarm.
Ilu ludzi jest jeszcze w biurze?
Czterech, pi臋ciu...
Nie potrzebujemy lepszego alarmu.
Tutaj?
- Jeste艣my przyjaci贸艂mi Raymonda. - Czterech?
Czy pi臋ciu?
Pi臋ciu. Razem ze mn膮.
艢wietnie. Natychmiast ich zawo艂aj.
Ka偶dego z nich. Ale ju偶.
Sam, Hyman, Rosalind, wszyscy. Wszystkich potrzebuj臋 tutaj.
Dobrze.
Nie zatrzymuj si臋.
Idziemy, serduszko.
Wszystko b臋dzie dobrze.
Dzie艅 dobry wszystkim.
Nazywam si臋 "Buddy"
Ten cz艂owiek jest moim wsp贸lnikiem i te偶 nazywa si臋 Buddy.
Buddy i ja przyszli艣my tutaj...
... 偶eby was okra艣膰.
Dlatego prosz臋 za艂o偶y膰 te podszeweczki, na wasze malutkie g艂贸wki.
I wszystko sko艅czy si臋 w kr贸tkim czasie.
Chod藕my zrobi膰 to, po co tu przyjechali艣my.
Jazda!
Oprze膰 si臋 o 艣cian臋.
Do 艣ciany! Natychmiast!
Chod藕 laleczko.
30 minut. Bierzcie si臋 do roboty.
Damy rad臋, Buddy.
Jest dobrze. Wszystko jest dobrze.
Buddy, zobacz!
Jak leci, laseczki?
- 呕artujesz, kurwa? - Co jest?
-Masz jaki艣 problem? - M贸j problem.
Nie b臋d臋 musia艂 wi臋cej pracowa膰!
Tak! Su艅cie do mnie, dziecinki!
Buddy.
Buddy?
- Nie mamy teraz czasu, Buddy. - Chc臋 to zdj膮膰...
- Buddy? - Zdejmijcie to!
- Co? - Zdejmijcie podszewk臋 z mojej g艂owy!
Nie mog臋 oddycha膰! Dusz臋 si臋!
Teraz lepiej?
- Przepraszam, d偶entelmeni. - Co jest? Jeszcze zamkni臋te?
Klient wysokiego ryzyka.
- Wr贸膰cie za godzin臋. - 呕artujesz, kurwa?
Chod藕my na lunch. To jakie艣 pieprzone bzdury.
Zjemy co艣 i wr贸cimy p贸藕niej.
- Ty p艂acisz. - Wal si臋! Ja p艂aci艂em ostatnim razem.
Co? tego dolara za kaw臋, tani skurwysynu?
Szybko!
Mamy 14 minut.
Masz.
Ale tu, kurwa, gor膮co.
- To ju偶 wszystko? -Wszystko, dziecino.
Dobra! Do samochodu!
Idziemy.
W porz膮dku. Zaczniemy liczy膰 do 100.
Czas si臋 sko艅czy艂. Idziemy.
W艂a艣nie wtedy wyci膮gn膮艂 podszewki. Ale na pocz膮tku...
- Jakie podszewki? - Mia艂 podszewki dla ka偶dego.
Kaza艂 je pozak艂ada膰 na g艂owy. Najpierw poszed艂 tutaj...
To jaki艣 kurewski 偶art?
Jestem z "Dziennika Providence" i ciekaw jestem,
czy trzyma艂 pan w "Hudson Furs", jakie艣 kosztowno艣ci?
Szukamy klient贸w tej instytucji.
By艂 pan klientem Hudson Furs?
Czy jestem, klientem?
Tak. Jestem klientem.
Wspaniale. Mo偶e pan si臋 przedstawi膰?
Tak, Benjamin.
Benjamin. A nazwisko?
Benjamin.
Nazywa si臋 pan, Benjamin Benjamin?
Je艣li pan zechce, panie Benjamin, mo偶e pan powiedzie膰, co trzyma艂 w sejfie?
Moj膮 kolekcj臋 medalion贸w.
Ja te偶 mam kolekcj臋 medalion贸w.
I chc臋 si臋 dowiedzie膰, co si臋 tu, kurwa, dzieje?
S艂ysza艂em jak m贸wili, 偶e wszystko jest porozwalane i le偶y na pod艂odze!
Sk膮d b臋d膮 wiedzie膰, do kogo nale偶y g贸wno?
Wi臋c... wszyscy trzymali艣cie tu kolekcj臋 medalion贸w?
Przepraszam, mo偶e pan poda膰 swoje imi臋?
Tak. Wszyscy jeste艣my kolekcjonerami medalion贸w
To nasza konwencja, ty irlandzki obci膮gaczu!
Ty skurwysynu!
Spadamy, "Buddies"
LAS VEGAS, NEVADA Dwa miesi膮ce p贸藕niej.
Hej!
Hal
Red Sox rz膮dz膮! Dajecie ch艂opcy!
Raz ju偶 odbi艂 do 艣rodka.
Co tu mamy? Co si臋 dzieje?
Wszystko zale偶y od miotacza. On i jego pi艂ka.
Czuj臋 si臋 szcz臋艣liwa, widz膮c Chucka, tak wyluzowanego.
Rzuci艂!... To d艂uga pi艂ka!
Obaj postawili po $10,000 na Red Sox'贸w.
Home Run! Wygrali!
Kiedy Chucky si臋 przyzna艂, by艂am gotowa go zabi膰.
My艣l臋 偶e wszystko jest dobre, co ich od tego odci膮ga.
Tak!
Fajnie widzie膰 Chucky'ego, gdy nie ma stresu.
Zw艂aszcza po otrzymaniu wiadomo艣ci z Roxbury.
Co? Co si臋 sta艂o w Roxbury?
Deuce nic mi nie m贸wi艂.
Cz艂owiek z tej roboty.
Nazywali go, Buddy Roxbury.
Nikt o nim nie s艂ysza艂 ani go nie widzia艂 od 2 tygodni.
A on wisi paserowi 40 baniek!
Nie wiem jak ty, ale dla mnie, to podejrzane.
Przynios艂e艣 pieni膮dze? prawda?
Mam pieni膮dze, ale jak kto艣 wpadnie na g贸wno,
utr膮c膮 mnie, 艂apiesz?
Hej, jak leci, Tony?
Jak tam ch艂opaki?
Przynios艂em wam co艣 do jedzenia.
Trzymaj. Kie艂baski dla wielkoluda.
Jajecznica z papryk膮 dla mnie.
A dla ciebie, mam wielkie Stromboli.
Posprz膮taj tu. Potraktuj go frezark膮 do drzewa.
Nie chcia艂am ci臋 denerwowa膰, wszystko jest dobrze.
- Fajnie wygl膮dasz. - Dzi臋kuj臋.
Pozdrowienia dla Carltona Fiska, jak my艣l臋, prawda?
Sam si臋 nim zajm臋.
Na razie, dasz Danielle, $300.
O, jeste艣!
- Chod藕 tutaj. - Chod藕 tutaj? Ty chod藕, tutaj.
- P贸jd臋 si臋 po艂o偶y膰. - O nie, nie, nie.
Zostaniesz troch臋,
bo to ostatnia noc, zanim Eddie i Chucky wracaj膮 na wsch贸d.
Karyn, B臋dziemy za tob膮 t臋skni膰.
A gdyby艣my wszyscy wzi臋li jeszcze po jednym?
Jeszcze, pieprzony jeden.
Tylko jeden.
To jest Carlton jebany Fisk!
To Carlton jebany Fisk!
Nie 艣pisz?
Jak my艣lisz, kiedy mo偶emy wraca膰 do domu?
SUCHE JEZIORO, NEVADA 3 miesi膮ce, p贸藕niej. Nie wiem.
Nie chc臋 sko艅czy膰, jak Roxbury.
Powinna艣 zwolni膰 z tym g贸wnem.
Nie z艂o艣膰 si臋, dziecino.
Nienawidz臋, kiedy si臋 na mnie z艂o艣cisz.
Troch臋 si臋 rozlatujesz.
A ja nie chc臋 si臋 kr臋ci膰 w k贸艂ko.
M贸wi臋 powa偶nie.
Przepraszam.
Hej.
Kocham ci臋.
Naprawd臋 ci臋 kocham.
Kocham ci臋.
Nigdy wcze艣niej, nie powiedzia艂em tego, 偶adnej kobiecie.
To co艣 specjalnego, wiesz?
Ja jestem specjalna.
Jeste艣 mi winien, 偶ycie.
Naprawd臋?
Ja kaza艂am ci zrobi膰 tego m臋偶czyzn臋, kierowc膮.
Dzi臋ki mnie, jeste艣 tutaj. Jestem twoim, wszystkim.
Twoja buzia nigdy si臋 nie zamyka.
Mo偶e sp臋dzam t臋 noc, przy niew艂a艣ciwym m臋偶czy藕nie?
Mo偶liwe.
Dziecinko.
Popatrz na gwiazdy.
Tam nas zaprowadzisz.
I b臋dziemy si臋 kocha膰...
Popatrz na gwiazdy.
Deuce. Na parkingu stoi samoch贸d.
Deuce?
Deuce?
Co?
Samoch贸d, na parkingu.
Jak wygl膮da?
Kaza艂e艣 powiedzie膰, kiedy podjedzie samoch贸d
i teraz jest tam samoch贸d!
Jak, kurwa, wygl膮da?
Zas艂o艅! Natychmiast!
O, kurwa!
- Halo? - Co s艂ycha膰, Buddy?
Nie 藕le.
U ciebie?
Wiesz, rozgl膮dam si臋 do przodu i w ty艂,
pomi臋dzy zmianami moteli i ogl膮daniem TV.
Zaczynam si臋 troch臋 wkurwia膰.
Pos艂uchaj mnie.
Niekt贸rzy z tych go艣ci, nigdy nie zostali do tego stworzeni.
Tak powiedzieli艣my, kiedy spotkali艣my ich.
I wycelowa艂 we mnie widelcem!
Cranston powiedzia艂, 偶e jest hazardzist膮.
O m贸j Bo偶e!
Hazardzi艣ci maj膮 d艂ugi. Gerry nie uwa偶a, 偶e ma z nami co艣 wsp贸lnego.
Mam jeban膮 nadziej臋, 偶e nie!
Zaczynam widywa膰 postacie.
Bierzesz to g贸wno, Deucey?
Za艂o偶臋 si臋, 偶e na tym g贸wnie zobaczysz jeszcze wi臋cej g贸wna.
Wyluzuj.
Czy jest jaki艣 problem z paserem, Chuck?
Gerry wisi mi pieni膮dze!
Nie ma problemu.
To tylko zabiera wi臋cej czasu, ni偶 s膮dzili艣my.
Ta rzecz, z Barringtonem, zrobi艂a, 偶e Francuz si臋 zaszy艂.
To nie ma ze mn膮, nic wsp贸lnego! Z ca艂ym szacunkiem, Chuck.
Obiecano nam, to co obiecano!
- Zadzwo艅 za tydzie艅. -Przepraszam, Chuck.
Przepraszam. Ja...
Przez Karyn dostaj臋 sza艂u.
Robi si臋 nerwowa, nie wiem...
呕aden problem.
- Wytrzymaj tydzie艅 i zadzwo艅. - Chuck.
Pozdrowisz mam臋, prawda?
Kurwa.
Ja pierdole...
Karyn?
- Powinien dzwoni膰! - Tak.
Zobaczymy Statu臋 Wolno艣ci,
zobaczymy Bia艂y Dom...
Czeka was d艂uga droga.
- Wracaj do swojego pokoju. - Co, Deuce?
- Natychmiast wracaj do pokoju. - Cz艂owieku, co ty wyrabiasz?
- Nie tw贸j interes, chuju! - Co ty, kurwa, wyrabiasz?
Deuce! Zabierz pistolet z jego twarzy!
Pu艣cisz mnie wreszcie?
Co si臋 tobie sta艂o?
Co mi si臋 sta艂o? Odjeba艂o ci!
- Co ja zrobi艂am? - Jak my艣lisz, co znaczy: "zosta艅 tu"?
- W艂a藕 do 艣rodka! - Spierdalaj, ode mnie!
Wal si臋, Deuce!
Niekt贸rzy ludzie maj膮 g艂臋boki, trwa艂y respekt,
dla naturalnej pi臋kno艣ci kiedy艣 zakorzenionej w tym kraju.
Niekt贸rzy tego nie maj膮.
Ludzie zacz臋li ska偶enie, ludzie mog膮 je powstrzyma膰.
Kto tam?
Twoja matka!
- Hej, Chuck. - 殴le wygl膮dasz.
Whiskey i kobiety.
Jest Karyn?
Nie, nie...
Odesz艂a tydzie艅 temu.
Wszystko si臋...
Wszystko si臋 mi臋dzy nami, pojeba艂o.
Chod藕.
W艂贸偶 jakie艣 spodnie. Przejedziemy si臋.
Ci膮gle widujesz si臋 z dziewczyn膮 Eddie'go? Nauczycielk膮?
Tak, a teraz nawet z jej siostr膮.
A co 艣mieszniejsze, siostra staje si臋...
Zaborcza.
- Deuce. - Powiedz mi, 偶e si臋 myl臋.
Powiedz mi, 偶e to nie ciebie wys艂ali tutaj...
Nie powiniene艣 by膰 tutaj, przez jeszcze jeden miesi膮c!
Dzwonisz do mnie znik膮d,
i opowiadasz, 偶e natychmiast musisz mnie zobaczy膰.
Powiedz mi, ze si臋, kurwa, myl臋!
Powiedz!
Dobrze, pos艂uchaj.
Robisz tu, ko艂o siebie, du偶o szumu.
Ludzie s艂uchaj膮.
Jeste艣 tu, 偶eby mnie zabi膰, Chuck?
Gazeta w Providence donosi, 偶e jeste艣 got贸w zeznawa膰, za $10,000 zielonych.
To nie ma, 偶adnego sensu!
Poka偶 pistolet.
Poka偶 mi pistolet!
Po tym wszystkim, przez co przeszli艣my, Chuck?
Ty mnie w to wci膮gn膮艂e艣.
Gdyby艣 nie walczy艂 z Jimmy Rze藕nikiem, nic z tego by si臋 nie wydarzy艂o!
My艣la艂e艣 kiedy艣 o tym?
Wpadasz tutaj, chcesz mnie zabi膰
i zostawi膰 mnie na pustyni, jak szczura, 偶ebym zdech艂?
Spokojnie!
Pomy艣l, kurwa... przez minut臋.
Po tym, przez co przeszli艣my, Chucky Flynn?
M贸j brat, co?
Nie chc臋 ci臋 zabija膰, Chucky...
To znaczy, Jezu Chryste! Nie chc臋 umiera膰?
ale te偶, nie chc臋 ci臋 zabi膰!
Kurwa.
Ja te偶 nie chc臋 ci臋 zabi膰, Deucey. Jezu Chryste...
Przepraszam...
Mia艂em ci臋 zabi膰, ale nie mog艂em...
Kocham ci臋.
A je艣li...
A je艣li...
A je艣li my, zajebiemy ich?
Je艣li wyjebiemy ich?
Wtedy tego nie zrobisz.
Nie zrobisz. Nie zabijesz mnie, ja nie zabij臋 ciebie.
Jezu, przesta艅 si臋 u偶ala膰 nad samym sob膮, zara藕liwy b臋karcie.
To ty, kurwa, p艂aczesz.
Nie r贸b z tego wielkiej sprawy!
Jezu Chryste...
Co teraz zrobimy?
Mamy si臋 przytuli膰, czy co?
Spierdalaj...
Roxbury.
Barrington.
M贸wi艂am ci...
Woonsocketa, te偶 zabili.
Wsp贸lnik Mafii, zamordowany.
Nie widzisz, co to jest?
Za艂atwiaj膮 nas, jednego po drugim. W mi臋dzyczasie nikt nie otrzyma艂 doli.
Gerry powtarza, 偶e jest za gor膮co na ruszenie g贸wna.
Trudno w to uwierzy膰. Pomy艣l o tym.
Obiecali nam, po $70 za kawa艂ek, dla 7 facet贸w,
ale nic z tego nie widzieli艣my!
Z wyj膮tkiem tego, co da艂o si臋 zwin膮膰 na miejscu.
Nie! Ja s艂ucha艂em wiadomo艣ci na drugi dzie艅,
m贸wili 偶e w przybli偶eniu ukradli艣my 4 miliony dolc贸w!
Kto dosta艂 pieni膮dze, Chuck?
Zanie艣li艣my je do Gerry'ego, a on powinien wszystko przekaza膰, paserowi.
Gerry je zatrzyma艂!
Chce si臋 przejecha膰 na jebanych makaroniarzach!
W tym czasie, my cierpimy, jak jebana przyn臋ta dla Raymonda.
Nie. Nie. Pogadasz z Gerry'm.
Pogadasz z Gerry'm, albo ruszymy na niego, je艣li b臋dzie trzeba.
W porz膮dku.
Pogadam z Gerrym, ostatni raz.
Je艣li to nie zadzia艂a, masz racj臋.
Robimy to po twojemu.
- Ruszymy z tym g贸wnem. - Tak.
Pozw贸l mi to naprawi膰.
Bo je艣li nie, to go zabij臋.
Gerry, my zrobili艣my swoj膮 cz臋艣膰.
Zrobili艣my robot臋, a ty siedzisz na wyp艂acie,
podczas gdy my, jeste艣my goli i weseli
i w tym samym czasie, cia艂a Buddies, wyp艂ywaj膮 w gazetach!
Zaczyna by膰, jak za starych czas贸w w Providence.
Musimy dosta膰 pieni膮dze i wyj艣膰 z tego...
Hej.
Hej.
艁adnie wygl膮dasz.
Wys艂ali Chucky Flynn'a, 偶eby mnie zabi艂.
Mojego najlepszego przyjaciela, od 15 roku 偶ycia!
To koniec, Deuce.
Jasne, 偶e tak.
Nie wiem, czemu wszystko mi臋dzy nami tak si臋 popierdoli艂o?
Czuj臋 si臋, jakbym oszala艂.
Gdzie ty by艂a艣? Dok膮d posz艂a艣?
Pope艂ni艂am b艂膮d.
Nasze oddalenie,
by艂o najgorsz膮 rzecz膮, jaka nas spotka艂a.
- Nie powinni艣my na to pozwoli膰. - Spokojnie, spokojnie.
艢cisz g艂os.
Te pieni膮dze to z艂o, kt贸re nas zatru艂o.
Zatru艂o nas, w ten sam spos贸b, w jaki zatru艂o w艂och贸w.
To s膮 krwawe pieni膮dze.
Sprzeda艂am ca艂膮 bi偶uteri臋, od ciebie.
Nie mog艂am przesta膰 my艣le膰, od czyjej 偶ony, albo matki, wszystko przysz艂o,
albo kto musia艂 cierpie膰, 偶ebym ja to nosi艂a.
To niszczy ludzi.
Przez to wszyscy umieraj膮.
Ty te偶 mo偶esz umrze膰.
Tak.
Masz tutaj ostatni raz, kawa艂ek zatrutych pieni臋dzy.
W 艣rodku jest bilet na samolot i $300 dolar贸w.
Jed藕 do domu, Karyn.
Deuce, przepraszam, 偶e to koniec.
Tak mi przykro.
Przesta艅 m贸wi膰 o ko艅cu! M贸wi臋 ci...
We藕 to i jed藕 do domu!
Deuce, musisz ich wys艂ucha膰. Pos艂uchaj, co ci chc膮 powiedzie膰.
- Co jest z tob膮? - Zg贸d藕 si臋 na umow臋.
Musisz ich wys艂ucha膰, Okay?
Spr贸buj... Pos艂uchaj, co chc膮 ci powiedzie膰!
- Kogo mam wys艂ucha膰? - Tylko tak to dzia艂a.
Dobrze dziecinko? Wys艂uchaj ich, Deuce.
Robert Dussault?
Jeste艣 aresztowany, w zwi膮zku z podejrzeniem dokonania napadu, z broni膮 w r臋ku.
Tak mi przykro...
Wszystko co teraz powiesz, mo偶e i b臋dzie u偶yte przeciwko tobie, podczas rozprawy.
Przepraszam...
Je艣li nie sta膰 ci臋 na obro艅c臋,
dostaniesz jednego z urz臋du.
Czy zrozumia艂e艣 swoje prawa?
Tak.
PROVIDENCE, RHODE ISLAND 1976
Powiesz mi wszystko co wiesz, o napadzie na bezpieczny sejf.
Tylko w ten spos贸b, wyjdziesz z tego 偶ywy.
Zaufaj mi.
W mie艣cie jest wielu z艂ych makaroniarzy.
W ulic臋 posz艂o s艂owo, 偶e cena za twoj膮 g艂ow臋 zawsze winduje w g贸r臋.
Chc臋 rozmawia膰 z adwokatem.
艢mia艂o.
Chuck'owi obiecano 偶ycie, mimo to, teraz le偶y sztywny.
Nie wiedzia艂e艣 o tym?
- Co? - Wczoraj rano,
wyci膮gn臋li go z rzeki.
- Gdzie to by艂o, w Centerdale? - Tak.
Co ty opowiadasz?
Nie wykona艂 zadania.
Od ludzi, z kt贸rymi mia艂 do czynienia, nie dostaj臋 si臋 drugiej szansy.
Chucky dosta艂 kul臋 za ciebie.
Ale postawi臋 ostatniego dolara, 偶e maj膮 jeszcze jedn膮.
I prawdopodobnie, nast臋pn膮 dla twojej dziewczyny, Kyry.
Wyznaczyli $10,000 dolar贸w, za twoj膮 g艂ow臋.
W ca艂ym kraju.
Szcz臋艣liwie dla ciebie, masz szans臋 zosta膰 艣wiadkiem koronnym i dosta膰 ochron臋.
Je艣li masz co艣 do powiedzenia.
Je艣li Chucky umar艂, wszystko ju偶 si臋 nie liczy.
Co chcesz wiedzie膰?
Spotka艂em Chucka, gdy mia艂em 15 lat.
Od tego czasu byli艣my z艂odziejami.
Trafili艣my do wi臋zienia.
Wda艂 si臋 w b贸jk臋 i zaimponowa艂 ludziom.
Jeden go艣膰, Gerry Ouimette, zaprosi艂 nas do swojej celi
i dalej... ju偶 si臋 potoczy艂o.
M贸wi臋 prawd臋, nie wiedzieli艣my, w co si臋 pakujemy.
Mieli艣my p贸j艣膰 do bezpiecznego sejfu, za futrami...
I... weszli艣my.
Mieli艣my zesp贸艂, kup臋 go艣ci.
Tamci przeszli na stron臋 Buddy'ego Roxbury
I Buddy Cranstona.
Nie藕le to wykombinowa艂.
Za艂adowali艣my tyle toreb, ile si臋 da艂o.
Wszyscy je wynosili.
I po za艂adowaniu samochodu,
Odjechali艣my, jak by si臋 nic nie sta艂o.
Du偶o gadali o tym w wiadomo艣ciach.
A p贸藕niej przysz艂o do mnie, 偶e to by艂 wi臋kszy dil, ni偶 my艣la艂em.
Chucky te偶 dobrze si臋 bawi艂.
Nigdy nie dosta艂em doli, a ludzie zacz臋li znika膰.
I wtedy mnie nasz艂o, 偶e dokonali艣my najgorszej rzeczy w 偶yciu.
Napad na bezpieczny sejf,
obmy艣li艂em sam,
razem z Chucky Flynnem.
Robot臋 zakontraktowa艂 Gerry Ouimette.
Chucky?
Ty 偶yjesz?
Siadaj, Deuce!
Chucky Flynn zosta艂 skazany za napad na Bezpieczny Sejf. Otrzyma艂 wyrok do偶ywocia, ale odsiedzia艂 tylko 10 lat.
Chucky i Deuce nigdy si臋 nie pojednali.
Deuce zosta艂 obj臋ty programem ochrony 艣wiadk贸w, lecz nadal kontynuowa艂 sw贸j przest臋pczy proceder, dokonuj膮c szeregu napad贸w i rabunk贸w.
Zmar艂 w O艣rodku Resocjalizacji w roku 2001.
Nigdy wi臋cej nie spotka艂 Karyn...
Raymond Patriarca zosta艂 wezwany przed oblicze kongresowej komisji mafijnej, w celu przes艂uchania.
Cierpi臋 na cukrzyc臋 i mam z艂膮 pami臋膰.
Ale je艣li chcecie abym powr贸ci艂 po procesie,
ch臋tnie opowiem Ameryce, co si臋 naprawd臋 dzieje.
Nie, nie. Prosz膮 mnie, 偶ebym m贸wi艂, wi臋c b臋d臋 rozmawia艂.
B膮d藕my szczerzy.
Mo偶ecie te偶 stworzy膰 dobry film o moim 偶yciu,
o wszystkich rzeczach, kt贸re wymy艣lili艣cie ma m贸j temat.
Moje dobre imi臋 jest szargane przez ostatnie 30 lat,
przez mit o zorganizowanej przest臋pczo艣ci.
I chcecie wiedzie膰, dlaczego?
Poniewa偶 odnios艂em sukces, jako ameryka艅sko-w艂oski biznesmen.
To moje jedyne przest臋pstwo.
Zachowujecie si臋, jakby W艂osi przywie藕li ze sob膮, wszystkie przest臋pstwa ca艂ego 艣wiata.
Pan, senatorze, jest bystrym cz艂owiekiem
i powinien pan wiedzie膰,
偶e Ameryka to kryminalne przedsi臋wzi臋cie.
Tak by艂o, kiedy tu przyjechali艣my,
tak b臋dzie kiedy umr臋 i zostan臋 pochowany.
Wi臋c r贸bcie, co musicie.
Zosta艂 zwolniony z wi臋zienia i zmar艂 jako wolny cz艂owiek w 1984.
Napad na Bezpieczny Sejf, by艂 jednym z najwi臋kszych rabunk贸w w ameryka艅skiej historii, tamtych czas贸w.
Ustalono, 偶e ukradziono oko艂o 34 miliony dolar贸w. Dzisiaj, to kwota powy偶ej 100 milion贸w.
Pieni臋dzy nigdy nie odzyskano.
Buddy Cranston i Buddy Providence unikn臋li kary, przedstawiaj膮c "偶elazne alibi"
Gerry Ouimette r贸wnie偶 zosta艂 skazany za udzia艂 w napadzie i odsiedzia艂 10 lat.
G贸wno wyrwa艂o si臋 spod kontroli, Gerry.
My wykonali艣my swoj膮 cz臋艣膰.
Niczego nie rozumiesz.
To spraw, 偶ebym zrozumia艂.
Prosz臋, zr贸b to.
Ja te偶 dostaj臋 70,000!
Te偶 czekam na swoj膮 dol臋. Tak jak ty!
Gerry, ty nada艂e艣 nam robot臋...
Je艣li ty nie masz pieni臋dzy,
dla kogo pracowali艣my przez ca艂y czas?
Ju偶 ci powiedzia艂em, Chucky.
W Providence, jest tylko jeden cz艂owiek, dla kt贸rego mo偶esz pracowa膰.
Gerry, Gerry, nie smu膰 si臋!
M臋偶czyzna ci膮gle mo偶e szuka膰 swojego szcz臋艣cia w Ameryce.
Ale to ju偶 nie to, co by艂o. Nie.
Te nasze rzeczy... sko艅czy艂y si臋.
Ale nikt tego nie przyzna.
Chc臋, co jest moje.
Chc臋 mie膰 wszystko.
T艂umaczenie i Dopasowanie TIGERHAM aa2ap@yahoo.com
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.