Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
NIE CHCĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ
CZARNY PTAK
INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI
Wszyscy słyszeliśmy o motylu, który trzepocze skrzydłami w Afryce.
Wiele miesięcy później dochodzi do huraganu w Miami.
Jeśli nie, sprawdźcie to.
Sprawy pozornie bez związku tak naprawdę są powiązane.
Nie znałem tej dziewczyny.
Nie poznałem jej.
Takie było jej życie.
A takie było moje życie.
CHICAGO, ILLINOIS LISTOPAD 1996
Jesteś, dzieciaku.
Nazwałeś się „dzieciakiem”?
To nie mecz, w którym trzy razy schrzaniłeś podanie?
To też mecz, w którym zrobiłem to, skurwysynu.
Nie obstawilibyście tego, ale wszystko jest powiązane.
Ci idioci. Dziewczyna na rowerze.
Chwila. Kto tam pędzi wzdłuż linii bocznej?
Ulubieniec Kankakee.
Ja. Uśmiech za milion dolców.
Na studiach ustanowił nowe rekordy.
Dostał trzy jebane oferty stypendiów.
Właściwie to cztery.
Chryste, Jimmy, naprawdę byłeś kimś.
A ja?
Dzięki niemu nawet ty dobrze wypadałeś.
Duma Kankakee.
- Widzicie? - Okej.
Spróbujcie nie zjarać domu.
I tym razem zamknijcie.
- Dobra. - Co to za poduszka?
Danny się odzywał?
To jest zawodnik. Patrzcie.
O tutaj.
Przebrzmiały pięknisiu.
Kojarzycie ten moment, gdy coś ma się potoczyć w dany sposób,
a wszystko idzie nie tak?
Gdybym musiał go wskazać,
to wtedy wszystko poszło nie tak.
I już tak, kurwa, zostało.
Siema, Jimmy.
- Cześć, Rog. - Wskakuj.
Co to za poduszka?
Ostatnio wspominałeś, że łapią cię skurcze w szyi.
Też je miewałem.
Aż odkryłem tę poduszkę.
Więcej się nie powtórzyły.
Jesteś najbardziej troskliwym skurwielem, jakiego poznałem.
Dziękuję, przyjacielu.
Połóż ją z tyłu.
Pomarańczowa strzelba?
Dostawa pocisków woreczkowych.
Takich, którymi gliny strzelają na protestach.
Broń ma dziwne kolory,
bo nie chcą przypadkiem użyć ostrej amunicji i zabić frajera,
który żąda, by traktowano go jak istotę ludzką.
Doceniam, że przyjechałeś, by zająć się tym osobiście.
To mnie dogłębnie porusza.
Przykro mi w związku z ostatnią dostawą.
- Pomyłki się zdarzają. - Nie o kilogram…
Kurewsko żenujące.
Nigdy nie zabrakło mi towaru.
Ani grama. Przenigdy.
Czemu miałbym twierdzić, że dostałem za mało?
Trudno zajrzeć do czyjegoś serca.
Chodź.
Skąd wiedziałeś, że to moja wina?
Mój człowiek mnie poinformował. Ufam Danny'emu.
A czemu ufasz Danny'emu?
Dorastaliśmy razem.
Urocze.
Jimmy. Przepraszam, Jim.
- Danny. - Jimmy, tak mi przykro.
Co zrobiłeś?
Powiedz mu.
Powiedz mu.
Ukradłem ci kilogram, stary.
Musiałem spłacić dług u ludzi Berna.
- Wiedzieliśmy, że to nie my. - Nie miałem pojęcia.
Tak powiedział.
Nie, Rog!
- Okej. - Amunicja woreczkowa.
Dobra, zakosił kilogram.
Masz tu kilogram. Okej?
I drugi.
Za fatygę.
Nie!
Kurwa, stary! Okej.
To nie amunicja woreczkowa.
I trzeci za naszą przyjaźń.
Tu nie chodzi tylko o kasę.
Nigdy nie chodzi tylko o kasę, ale głównie chodzi o nią.
Okradł mnie.
Nie, okradł mnie. Już ci zapłaciłem.
Przyjechałem po rekompensatę, w razie gdyby doszło do pomyłki.
Nie doszło do niej.
Ten palant mnie okradł.
- Oskarżył mnie. - Nie oskarżyłem.
- Ja nie… - Ryj, kurwa!
Rog, znam go od pierwszej klasy. Jest jak rodzina.
To tak, jakby kazano ci porzucić brata. Zrobiłbyś to?
Wciąż masz pół torby. Moja rodzina byłaby warta całą torbę.
Pochodzimy z różnych rodzin.
Jego życie jest warte tylko trzy kilo?
Jest warte trzy razy więcej niż to, co straciłeś,
bo nic nie straciłeś!
Jest warty tylko trzy kilo?
Tak! Jego życie jest dla mnie warte tylko trzy kilogramy!
Proszę tylko, żeby ludzie, z którymi robię interesy, byli szczerzy.
Miło cię widzieć.
Możesz użyć wózka, żeby przewieźć tego łobuziaka do auta.
Przejrzał pan menu?
Jezu. Nie. Przepraszam…
Rochelle.
Mogę prosić o wodę?
- Zanim wrócisz, będę już gotowy. - Oczywiście, proszę pana.
Jimmy.
Oczywiście, Jimmy.
Tak.
Ręce do góry, skurwysynu!
Nadal się uśmiechasz?
Mogę już wstać?
Poleż tu sobie.
Czysto.
Wyłącz.
Cholera, Jimbo. Co wczoraj porabiałeś?
Wiesz w ogóle, jak się nazywa?
Rochelle.
A nazwisko?
Planowałeś strzelaninę w miejscowym gimnazjum?
Dla federalnych.
Co to, kurwa, jest, Jimbo?
Jimmy. To AK-47.
- „Wykluczenie mniejszego wyroku”. - Mam świetnych prawników.
Zamieniają wodę w wino?
Hej! Masz gościa.
Jedynka!
Próbowali poprzednio…
Keene. Stanowisko drugie.
Trójka.
W porządku?
Matka już cię odwiedzała?
Wciąż jest wściekła, że wciągnąłem w tamto Tima.
Przynajmniej twój brat wyjdzie.
A ja nie?
Rozmawiałem z paroma chłopakami.
Podobno prokurator, Beaumont, będzie chciał coś udowodnić.
Co udowodnić?
Że nie jest częścią tej machiny.
Ja też nie jestem jej częścią.
Ja byłem.
Moja rodzina.
Rodzina twojej matki.
Powiedz, że da się stąd wydostać.
Nie ma łatwego sposobu.
Czwórka.
Dostaniesz pięć lat.
Pięć…
Cztery za dobre sprawowanie.
Dolna poprzeczka przy takich sprawach
to dwa lata, kiedy idzie się na ugodę.
Nie masz szans na dwa lata.
Dlaczego nie?
Broń.
Nie jesteś jakimś ziomkiem, który strzelał do staruszek.
Nie sprzedawałeś cracku.
Jesteś dobrym dzieciakiem, który zbłądził.
Czeka cię pośrednia długość odsiadki.
Skąd wiesz?
Byłem gliną przez 23 lata.
Popytałem i wszyscy mówili to samo.
Coś w połowie standardowego przedziału.
- Pięć lat. - Wyjdziesz za cztery.
Ja…
Nie chciałem dla ciebie takiego losu.
Chciałem czegoś zupełnie innego.
Na przykład czego?
Już mówiłem.
Nie.
Czego?
Chciałem, żebyś miał…
No wiesz…
Nie wiem.
Żonę. Dzieci.
Jebanego psa, z którym bawiłbyś się frisbee.
Stabilnej pracy.
Z emeryturą na starość.
Ja…
Nie mógłbym…
Co?
…Pomagać ci… Gdybym żył takim życiem.
I tak go dla ciebie pragnąłem.
Wiem.
Wiem, tato.
Po prostu o tym nie mówiłeś.
Stanowisko cztery, koniec.
Przyjmij ugodę. Dobra? Pójdź na współpracę.
Dobrze. W sprawie USA kontra James Keene…
Panie Beaumont, jeśli dobrze rozumiem,
oskarżony poszedł na ugodę z pańskim biurem?
Tak, wysoki sądzie.
Panie Steinbeck,
czy pański klient jest świadomy warunków ugody?
Tak, wysoki sądzie.
Panie Keene.
Syn policjanta, tak?
Zgadza się.
Gwiazda sportu w liceum Kankakee.
Przekazywał pan hojne darowizny lokalnym organizacjom.
Ale przyznaje się pan dziś do sprzedaży i przemytu narkotyków,
posiadania akcesoriów z tym związanych
i wielu sztuk nielegalnej broni palnej.
Przyznaje się pan do tych przestępstw?
Przyznaję się.
Przemycił pan do kraju takie ilości narkotyków,
że mógłbym skazać pana na 25 lat więzienia.
Dostałby pan przynajmniej tyle, gdyby sprawa zakończyła się procesem.
Postąpił pan rozsądnie. Przyznał się pan do winy.
Ale miał pan broń, którą zapewne
wykorzystałby pan przeciw innym ludziom, żeby chronić swoje narkotyki.
A zatem
decyzją sądu oskarżony zostaje przekazany
pod kuratelę prokuratorki generalnej USA lub jej upoważnionego przedstawiciela
na minimalny okres 120 miesięcy.
Straż.
Dziesięć lat?
Dziesięć jebanych lat? Żartujecie?
Okłamałeś mnie, Beaumont! Okłamałeś mnie, kurwa!
SIEDEM MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Wiesz, o co chodzi?
LEKARZ – APTEKA DENTYSTA – RADIOLOGIA
- Kajdanki? - Zdjąć.
Agentka specjalna Lauren McCauley.
Możesz też mówić mi Lauren.
Pamiętam, że nie przepadasz za „Jimbo”.
Jimmy, proszę.
Znasz pana Beaumonta.
Pan Beaumont wrobił mnie w przyjęcie ugody na pięć lat,
choć wiedział, że dostanę dziesięć.
Tak to pamiętasz?
Bez szans na zwolnienie warunkowe. Kto idzie na taką ugodę?
Ty.
Handlujesz narkotykami.
Pogrywałeś z nami i przegrałeś.
Pogódź się z tym.
A teraz siadaj.
Podobno dobrze sobie radzisz.
Nie masz większych konfliktów. Dogadujesz się z kluczowymi gangami
i skutecznie unikasz tych, których nie znasz.
I… prowadzisz tu interes na boku?
Bez kitu.
Masz to tam?
Za te pieniądze kupujesz
- świeże warzywa i mięso? - Więzienna szama jest tu do kitu.
Podobnie jak więzienne życie,
ale wydaje się, że sobie radzisz.
Co to za interes?
Zwykła usługa.
Jest taki skromny. Wypożyczasz pisma pornograficzne.
Hustler. Penthouse. Barely Legal.
Jak to działa?
Płacą za każde pół godziny.
Pewnie dochodzi do szkód.
Często wymieniam inwentarz.
Narkotyki też tak nazywałeś. „Inwentarz”. Przynajmniej na nagraniach, które znam.
Nie dziwi mnie, że świetnie sobie radzisz.
To nieprawda.
Jesteś czarujący. Wszyscy cię lubią.
Gadasz z typami z meksykańskich karteli,
ziomkami z Cabrini Green,
mafiozami w dresach należącymi do Chicago Outfit.
Ze wszystkimi się dogadujesz.
Zauważyłam coś jeszcze.
Od pewnego momentu
to głównie oni gadają.
Słucham?
Masz swoją gadkę, parę zabawnych historyjek,
a potem się wycofujesz i pozwalasz im nawijać.
Choćby ja.
To chyba coś w tych twoich zamyślonych oczach.
Jesteś taki spokojny, pogodzony ze sobą.
Mam ochotę paplać. Wszystko z siebie wyrzucić.
Przejdziesz niebawem do sedna?
Spieszysz się? Nie chcemy przeszkadzać.
Nie. W porządku.
Masz pornosy do sprzedania, warzywka do kupienia,
a zostało ci tylko… dziewięć lat i trzy miesięcy odsiadki?
- Powiedz, czego chcesz. - Nie chcę cię zatrzymywać.
Kurwa, powiedz, co tu robię.
Temperament.
Nie jest taki opanowany.
Chcemy przenieść cię do innego więzienia.
Zaprzyjaźnisz się z kimś i wyciągniesz od niego zeznania.
Potrzebujemy dokładnej lokalizacji zwłok.
Potrzebujecie?
Podejrzewamy, że człowiek, którego akta przeczytasz,
zabił 14 kobiet, może więcej.
Powiązaliśmy go tylko z dwiema. I mamy tylko jedno z ciał.
Chcielibyśmy znaleźć drugie. I może 12 kolejnych.
A więzienie, w którym siedzi ten facet?
Springfield w Missouri.
O zaostrzonym rygorze. Dla obłąkanych przestępców.
Mam się zameldować w piekle,
zaprzyjaźnić z jebanym demonem
i zapytać jakby nigdy nic: „Hej, gdzie zakopałeś 13 ciał?”.
Zgadza się?
Za żadne skarby.
A za wolność?
Pełne złagodzenie kary.
Jeśli się przeniosę?
Jeśli się przeniesiesz.
I zdobędziesz lokalizację zwłok Patricii Reitler.
Nie ma ciała, nie ma wolności.
Nie ma ciała, nie ma wolności.
Nie.
Nie?
Nie.
Złożył apelację. Może wygrać i wyjść na wolność.
Jak wyjdzie, będzie zabijać raz za razem, aż coś spieprzy i zostanie złapany.
Ostatnio zabił 14 dziewczyn, zanim go złapano.
Nie będę miał z tym nic wspólnego.
Będziesz.
Mogłeś go powstrzymać i tego nie zrobiłeś.
Współczuję tym kobietom, ale ich nie znam.
Nie będę też znał kolejnych ofiar.
Może mnie to smucić, ale…
Nie dostaniesz takiej oferty drugi raz.
Zanim spędzisz kolejnych dziesięć lat, zastanawiając się, czemu ją odrzuciłeś…
przejrzyj te akta.
W najgorszym razie czeka cię interesująca lektura.
Twój prawnik ma nasze namiary.
KARTOTEKA LAWRENCE'A HALLA
AKTA BRIANA MILLERA, GŁÓWNEGO ŚLEDCZEGO
DEPARTAMENT SZERYFA HRABSTWA VERMILION
Dawaj, Brooke!
GEORGETOWN, ILLINOIS
10 WRZEŚNIA 1993 CZTERY LATA WCZEŚNIEJ
Dawaj, Brookie!
- Chwyciła. - O cholera. Zrobiła to!
Okej…
- Kochanie, nie tam! - W drugą stronę!
- Nie w tę stronę! - W drugą stronę!
Cóż, całkiem szybko biega.
Tak. Nieźle, co?
Wróci do domu na kolację?
Raczej nie.
Znaleźliśmy Jessikę Roach.
Na pozycje. Zaczynamy. Pierwsze przyłożenie.
SZERYF HRABSTWA VERMILION
POLICJA STANU INDIANA
Tutaj. Tak.
Wyszedł gdzieś tutaj.
Jak wyglądał?
Był biały. Tyle widziałem.
Był niski? Wysoki? Łysy? Miał włosy?
Nie przyjrzałem mu się. Wskoczył do furgonetki i odjechał.
Jakiego była koloru?
Szara albo brązowa…
To była noc. Mogła być zielona albo czarna.
To na pewno był dodge.
Nie pamięta pan koloru, ale wie pan…
Jestem mechanikiem. Wszędzie rozpoznam dodge'a.
PAŹDZIERNIK 1994
Departament szeryfa hrabstwa Vermilion.
TRZYNAŚCIE MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Tak.
Hej, Len. Parę tygodni temu złożyłeś raport
o możliwych czynach lubieżnych w Whittier?
Tak. Dwie czternastolatki na rowerach.
Zeznały, że jakiś zbok w furgonetce za nimi jeździł.
Mówił, że podobają mu się ich cycuszki.
- Powiedział „cycuszki”? - Tak.
Pytał też, czy ich nie podwieźć.
Mówiły, że furgonetka była szara?
Tak, zapisały rejestrację.
- Co takiego? - Tablice z Indiany.
Sprawdź notatki na końcu raportu.
Okej. Sprawdziłeś te blachy?
Nie. Facet odjechał. Więcej go nie widziały.
A dziewczyna trochę dramatyzowała.
Wiesz, jakie są dziewczyny.
Ale nie krępuj się, Brian.
Okej. Dzięki, Len.
Furgonetkę, która jechała za dziewczynami z Whittier,
zgłoszono w zeszłym roku jeszcze trzy razy.
Raz w Indianoli, raz w Olivet, raz w pobliżu Dauphin Reserve.
Za każdym razem ta sama skarga. Nękanie.
Furgonetka jest zarejestrowana…
Na Larry'ego D. Halla. Wabash, Indiana.
Twoja siostra mówiła, że matka cię odwiedziła.
Tak. Jest wściekła, że przyprowadziłeś dziewczynę do sądu.
Jestem z Sammy dłużej niż z twoją matką.
Wścieka się, że jestem z nią szczęśliwy.
Żałuję, że jej nie lubisz.
Sam? Jest w porządku. Po prostu to nie moja matka.
Zastanawiałem się nad ich ofertą.
Co? Myślisz, że tutaj jest źle?
Springfield to typ więzienia, do którego wysyłają podludzi.
Jebanych bezdusznych świrów.
Tych z dożywociem, co nie mają nic do stracenia.
Złagodzą mi wyrok.
A jeśli nie dasz im tego, czego żądają?
Co wtedy?
A jeśli będziesz się bronił
i dorzucą ci do wyroku kolejnych dziesięć lat?
To byłaby kara śmierci.
Znajdziemy sposób. Wykombinujemy coś.
- Jak? - Nie wiem.
Ale coś wymyślimy.
Departament policji Wabash.
Tak? Połącz mnie, proszę.
Detektyw Miller? Mówi Chris Drysdale.
Cześć, Chris.
Mam pytanie o furgonetkę
zarejestrowaną na waszego mieszkańca, Lawrence'a D. Halla.
Pewnie. Larry.
Znasz go?
Dorastałem z nim.
Dobrze go znasz?
Dość dobrze. To małe miasteczko.
Czemu się nim interesujecie?
Zastanawiamy się, czemu zarejestrowana na niego furgonetka
pojawiła się u nas w zeszłym roku kilka razy.
Dziewczyna mówiła, że jesteś w Illinois.
Georgetown, jakieś 200 kilometrów od was.
Więc nie podjechał po mleko.
Nie.
A może to coś z wojną secesyjną?
To znaczy?
Larry'ego kręcą rekonstrukcje historyczne. Wiesz, przebierają się w mundury.
Ma takie śmieszne bokobrody. Odgrywają bitwy.
Robią to w całym kraju.
Sprawdź, czy mieli coś, kiedy był u was w miasteczku.
To wszystko wyjaśni.
Okej.
Dzięki, Chris. Sprawdzę to.
Pewnie. Trzymaj się.
Wydział Parków hrabstwa Vermilion.
Brian Miller z departamentu szeryfa.
Próbuję ustalić,
czy rekonstruktorzy wojny secesyjnej wnioskowali o pozwolenia w zeszłym roku?
To może chwilę potrwać. Poczeka pan?
Tak. Dziękuję.
Dobrze, chwileczkę.
Jest pan tam jeszcze?
Tak, proszę pani.
Nie było żadnych rekonstrukcji wojny secesyjnej
w ciągu ostatnich trzech lat.
Dobrze.
Dziękuję za pomoc. Doceniam to.
Za to była wojna o niepodległość.
Słucham?
Organizowano rekonstrukcję wojny o niepodległość.
Kiedy?
Zeszłego lata w Forest Glen Park.
A dokładnie… Już sprawdzam. Dziewiętnastego lipca.
Halo?
DATA ZAGINIĘCIA: 20 LIPCA 1993
Jest pan tam jeszcze?
Detektywie?
Dobrze. Dziękuję.
Sammy?
Świetnie.
Gdzie tata?
W zeszłym tygodniu, kiedy wrócił z ogródka, dziwnie mówił.
Jakby był pijany, ale nie był.
Powiedział, że boli go głowa.
Wiesz, on…
Chciał usiąść, ale nie trafił w fotel.
Twarz po jednej stronie stała się obwisła…
- Miał udar? - Tak.
- Żyje? - Tak. Tak. Żyje.
Spędził kilka dni w szpitalu, już wyszedł.
Nic mu nie jest?
- Nic mu nie jest? - Kazał mi tak powiedzieć…
ale to nieprawda.
Nie mówi do końca normalnie i trochę krzywo chodzi.
Jest bardzo osłabiony, łatwo się męczy.
Wcale nie jest z nim dobrze.
Kiedy to się stało?
W zeszłym tygodniu. W środę.
- Czemu nikt mi nie powiedział? - Mówię ci.
Wcześniej. Ktoś powinien zadzwonić. Jestem jego synem.
Jest teraz jak małe dziecko.
Moja siostra musiała jechać dwie godziny, żebym mogła ci powiedzieć.
Czego chcesz? Medalu?
Lekarz mówił, że to przez stres.
Wiesz, co spowodowało ten stres? Ty. To że tu jesteś.
Wiecznie o tym, kurwa, mówi.
Jego biedny Jimmy siedzi, bo był złym ojcem.
Nie wykonał swojej roboty.
No więc posłuchaj. Zrobił swoje.
Nikt nie kazał ci sprzedawać tego syfu. Nikt nie przyłożył ci broni do głowy.
A teraz siedzisz tu i to go wykańcza.
Skończyłaś?
Powiedział, że masz jakiś sposób, żeby wyjść stąd szybciej.
On nie ma dziesięciu lat.
Jeśli tu zostaniesz, nie ma nawet trzech.
Detektyw Drysdale? Tu jeszcze raz Brian Miller z Georgetown.
Cześć, Brian.
Ta informacja o wojnie secesyjnej bardzo pomogła. Dziękuję.
Mówiłeś, że dorastałeś z Larrym.
Jaki on jest?
Nieszkodliwy dziwak.
Przepraszam. Usłyszałem tylko „nieszkodliwy”.
Powiedziałem, że to nieszkodliwy dziwak.
Aha. Czemu dziwak?
Cóż, to te… Te bokobrody, o których mówiłem.
Miał dziwnych rodziców.
No i ten cmentarz.
Cmentarz?
Co?
Grabarzem. Larry dorastał na cmentarzu.
Ale jest nieszkodliwy.
Czemu tak uważasz?
Tak po prostu jest. To ciamajda.
Dostawał cięgi w szkole.
Chodzi o to, że zaginęła dziewczyna…
Ta studentka?
Przyznał się, ale tego nie zrobił.
Policja z Marion go oczyściła.
Powiedzieli, że to seryjny przyznawacz.
Ale… Nie, ja…
Przyznał się w sprawie związanej z zaginięciem?
W Marion, tak.
Uznali, że pieprzy głupoty. To…
To cały Larry. Wiecznie zgrywa ważniaka.
Zadzwonię ze stacjonarnego.
Hej.
Jestem.
Tak. Chris, chodzi o to,
że zaginioną dziewczynę znaleziono martwą.
I myślicie, że Larry Hall ma z tym coś wspólnego?
Nie wiemy.
Wiemy, że w okolicy widziano furgonetkę,
a facet nie raz kręcił się wokół tutejszych dziewczyn.
Chcielibyśmy z nim pogadać. Pomożesz nam?
To znaczy…
Nie mogę się z tobą zgodzić.
W jakiej kwestii?
Larry Hall nie może mieć nic wspólnego z martwą dziewczyną.
On tylko tak gada.
Tak jak w Marion.
Dorwali sprawcę i to na pewno nie był Larry.
W porządku.
Wezwę go tu i załatwię nam pokój.
Zajmę się tym.
Jutro o dziesiątej ci pasuje?
Tak. Pewnie.
Ściągniesz go tam bez problemu?
W razie czego dam znać.
Widzimy się o 10.00.
Dobrze.
- Powiedziałem „dobrze”. - Słyszałam.
Może to rozwiniesz?
Przeniosę się,
zaprzyjaźnię z tym zjebem i załatwię wam to, czego chcecie.
Więc do roboty.
Cieszę się, że się zgłosiłeś.
Nie mówiłam, że ta praca jest twoja.
Pytałam, czy jesteś zainteresowany.
- Już wiem, że jesteś. - Chwila.
Rozważamy więcej osób na to stanowisko.
Co ty pierdolisz?
Powiedziałam ci.
Powiadomię przełożonych, że się zgłaszasz
i dopiszemy twoje nazwisko do listy kandydatów.
A dalej zobaczymy.
Odrabiaj dalej pracę domową.
Nie chciałbyś zawalić rozmowy kwalifikacyjnej.
POLICJA
Detektyw Miller. Jestem umówiony na dziesiątą z Drysdale'em.
- Brian? - Chris!
Miło cię poznać.
Wzajemnie.
- Jest w sali? - Larry?
Jest po drugiej stronie ulicy.
W sali konferencyjnej z tymi z Marion.
Detektywami?
Chcą go przesłuchać w sprawie Reitler. A my chcieliśmy obserwować.
Miałem nadzieję, że będzie spokojny. I nie zorientuje się, że coś się dzieje.
Kiedyś cały dzień jeździł z detektywami z Marion.
Jest przy nich wyluzowany.
Czemu razem jeździli?
Twierdził, że pokaże im ciało Patricii Reitler.
- Ale nie zrobił tego, bo… - Nie.
„Pieprzy głupoty”. Wiem.
Detektyw Russ Aborn, Brian Miller z Vermilion.
Hej.
Derek z nim rozmawia, jakby nigdy nic.
Podejrzewasz go o zabicie dziewczyny u was w miasteczku,
ale straciliśmy z nim cały dzień przy okazji sprawy Reitler.
Jeździliśmy po okolicy, od jednego pola kukurydzy do drugiego,
ale on tego nie zrobił.
Wątpię, żeby był twoim sprawcą.
Lubi się po prostu przyznawać.
Dobrze wiedzieć.
Derek Johansen.
Imponujące bokobrody.
Na cześć generała Ambrose'a Burnside'a
z czasów wojny secesyjnej. Był z tych stron, prawda?
Wielu ludzi nazywa je bakami, ale tak naprawdę to bokobrody, owszem.
Twoje są imponujące. Nieważne, jak się nazywają.`
Nosisz je przez cały rok?
To prostsze niż zapuszczanie ich przed każdą rekonstrukcją.
Robisz rekonstrukcje wojny secesyjnej i wojny o niepodległość, tak?
Przepraszam… Jestem Brian.
Z departamentu szeryfa hrabstwa Vermilion w Georgetown.
Indiana?
Illinois.
Pierwsze słyszę.
Była u nas rekonstrukcja wojny o niepodległość.
Sąsiednie miasteczko. To samo hrabstwo.
Nie uczestniczyłeś zeszłego lata w rekonstrukcji w Illinois?
Nie wiem, może.
To samo mówił, kiedy miał nas doprowadzić do ciała Tricii Reitler.
„Nie wiem, może”.
Prawda, Larry?
Powiedz mu, Larrry. Powiedz, że nie wiesz, może.
Mmm i ee, nie pamiętam…
Jeśli chcecie przesłuchać pana Halla,
śmiało, ustalcie termin.
A teraz chcę z nim porozmawiać.
Śmiało.
Dobrze, Larry, to… To Georgetown.
A to jest Forest Glen Park.
I…
Miasteczko McHenry.
Tutaj odbyła się rekonstrukcja.
McHenry. Tak, byłem tam.
Zeszłego lata?
To znaczy… Chyba tak. Coś takiego.
Wiem, że jest tam Hardee's… Przepraszam.
Nie szkodzi.
Pamiętam, że był tam Hardee's.
Zgadza się. Dokładnie tam, Larry.
Tak. Kupiłem tam kanapkę i frytki,
kiedy jeździłem po okolicy i szukałem faceta, który miał chargera.
Dodge'a?
Tak. Mam furgonetkę dodge'a z 82 roku, niektóre części są wymienne.
Znalazłeś tego faceta?
Nie, chyba nie.
- Ale szukałeś go? - Tak.
Larry uwielbia dodge. Nasłuchaliśmy się o nich, kiedy razem jeździliśmy.
Lubię części Mopara.
Znajduję stare rzęchy, które stoją przerdzewiałe pod drzewami
albo za domami różnych ludzi.
Nic z nimi nie robią.
Więc… Czasem znam warsztat,
który potrzebuje rury wydechowej
albo… obudowy filtra,
kupuję części za 20 dolarów i odsprzedaję za 35.
Musisz się nieźle najeździć.
O tak. Masa kilometrów.
Ale lubię prowadzić.
A w czasie tego jeżdżenia rozmawiałeś z dwiema dziewczynami?
Pytałem o drogę. One… Były bardzo niegrzeczne.
Czemu niegrzeczne?
One… Powiedziały… Powiedziały…
Słucham?
Powiedziały… Żebym spierdalał.
Coś im odpowiedziałeś?
Tak. To wszystko były żarty.
To tak jak tamto nieporozumienie z biegaczką?
Tak.
- Tak. - Nieporozumienie?
Larry parę razy posprzeczał się z biegaczką.
Oskarżyła go, że ją śledzi.
Nikogo nie śledziłem.
Nic nie poradzę, że wracam do domu
obok jakiejś dziewczyny, która codziennie tam biega…
Daj spokój. To nie wszystko, co się wydarzyło.
Uśmiechnęła się do mnie.
- Uśmiechnęła się? - Tak.
Abby, ta… Ta biegaczka.
Znasz jej imię?
Tak, to małe miasteczko.
Te dwie dziewczyny z mojego miasteczka…
Tylko z nimi żartowałem.
Jeśli mówiły, że to coś więcej,
to nie zrozumiały żartu. Przykro mi.
Nie śniłoby mi się skrzywdzenie dwóch dziewczyn.
Cóż, mogłoby ci się śnić.
Dobra. O czym wy… O czym wy mówicie?
Larry ma bardzo wyraziste sny.
Opowiedz Brianowi o swoich snach, Larry.
To tylko sny.
Opowiedz mi o nich.
W moich snach… W…
W moich snach… zabijam kobiety… wiesz?
Pewnie.
To tylko sny.
Opowiedz coś więcej.
OPARTE NA KSIĄŻCE JAMESA KEENE'A I HILLELA LEVINA
NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.