All language subtitles for Black.Bird.S01E06.You.Promised.2160p.10bit.ATVP.WEB-DL.DDP5.1.HEVC-Vyndros

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

NIE CHCĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ

CZARNY PTAK

INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI

Pięknie!

Mój stary mawiał, że chce, żebym stawał się lepszy.

Kocham cię.

W jego oczach widziałem, że nie chciał.

„Stawał się lepszy”.

- Nie. - Mam cię.

Ładnie, Jimmy! Dobre zejście z linii.

Zuch!

Gremlin.

Wiesz, czego nie mówią?

Że miłość twojego życia…

może być twoim dzieckiem.

Czy zagrażasz zdrowiu psychicznemu moich pacjentów?

Zagrażasz?

Cześć. Dokąd idziesz?

Pójdę do domu.

Nie możesz. Obiecałaś.

Niczego nie obiecywałam.

Owszem.

Owszem.

Obiecałaś.

James.

Co?

James.

Hej, James.

James.

Ale miałeś sen.

Mówiłem coś?

Nie. Ale pomyślałem, że moje wczorajsze opowieści

odpowiadają za twoje koszmary.

Opowieści?

Tym właśnie są.

Czasem tak robię.

Okłamujesz przyjaciół?

- Co? Nie. - Powiedziałeś, że mnie okłamałeś.

Albo okłamujesz przyjaciół,

albo okłamujesz ludzi, którzy nie są twoimi przyjaciółmi.

Tak czy inaczej, wiem, na czym stoję.

Nie o to chodzi.

Okej.

No dobra… Słuchaj, to…

Wyluzuj, Larry. Nie jestem zaskoczony.

Co ty… Co chcesz przez to powiedzieć?

Gdybym to przemyślał, zorientowałbym się, że kłamałeś.

To nie jest kłamstwo. Opowiadam historie. Nie jestem kłamcą.

Słuchaj, nieważne.

Szczegóły się nie zgadzały, a diabeł tkwi w szczegółach.

Dobra. Jakie szczegóły?

- W dzieciństwie kopałeś groby. - Tak.

A jednak nie wykopałeś grobu dla Jessiki Roach.

Dlatego wiem, że ściemniasz.

Wiedziałbyś też, że do wykopania grobu

potrzebna jest odpowiednia gleba.

Jasne, jasne.

Ciężko znaleźć dobre miejsce po ciemku.

No pewnie.

A ten człowiek zatrzymał się przy drodze naprzeciwko mojej furgonetki.

Ten człowiek. Ciągle się pojawia.

Chciałem tam wrócić.

Po prostu nie zdążyłem.

Larry. Wszystko w porządku.

- Nie. - Jest okej.

Wszyscy tu opowiadają bajeczki. Ja mówię, że grałem dla Uniwersytetu Ohio…

Nie!

Ja…

Mówię prawdę.

Mówiłeś, że to bujda.

Tamto to kłamstwo.

Tamto, tak?

Tak.

Nie kłamię, James.

Nie jesteś zabójcą, stary.

Jestem.

Patrzyłem paru zabójcom w oczy.

Nie masz takich oczu.

A jakie mam oczy?

Oczy pozera.

- Spotkajmy się później w warsztacie. - Po co?

Pokażę ci, jakie mam oczy.

Żreć, brudasy.

Zamknąć, kurwa, ryje!

Możesz poprosić o areszt ochronny.

Możesz otworzyć, Jim.

Mogę wejść?

Wolę wyjść.

A twoja dziewczyna?

To na niego masz kablować?

Bo wiesz… Poparłbym to.

Zabójca dzieci? Żartujesz, Jim? Mógłbyś na mnie liczyć.

- Tak? - Byłbym po twojej stronie.

Ile by mnie to kosztowało?

Nic.

Naprawdę.

Są rzeczy ważniejsze od nas

i możemy się zgodzić, że skurwielowi należy się kara.

To dla kogo byśmy pracowali?

Chodzi o to, dla kogo ja pracuję?

Tak, ale bylibyśmy w tym razem.

A może gdyby dobrze poszło, to byłoby dla mnie jak rozmowa o pracę.

Zatrudniliby mnie US Marshals.

Gdybym pracował dla US Marshals, to może.

To dla kogo pracujesz?

Coś panu powiem, panie Carter.

Co?

Odwołaj psy na tydzień…

Czemu miałbym to zrobić, Jim?

- Pokaż, że możesz. - A ty co zrobisz?

- Powiem ci, dla kogo pracuję. - Powiedz.

Za tydzień. Jeśli wciąż będę żył.

To nie…

Nie tak to działa, Jim.

Nie sądzę, żebyś mógł kogokolwiek odwołać.

A ty jak mnie odwołasz?

Kombinowałeś z moimi telefonami.

I wyrobiłeś mi reputację kabla.

Co jeszcze zrobisz?

- Nie chcesz się przekonać. - Tak.

Chcę.

W porządku.

Miłego dnia.

Naciesz się nim.

- Trzymali mnie na linii. - Tak.

Trzy jebane godziny.

Trzy godziny…

Nawet nie wiedziałem, czy to pora śniadania, czy już lunchu.

Lunchu.

I to wszystko…

Proszę.

W końcu kazali mi zadzwonić jutro i pogadać z jakimś facetem,

który może mi powiedzieć, dlaczego zamrożono środki Jimmy'ego.

Może znów tam pojedziesz

i pogapisz się na więzienie.

Daj spokój. Przestań.

Kurwa, to poważna sprawa.

Wiem. Co zamawiasz?

Ch… Churgera.

- Co? - Cheeseburgera.

Powiedziałeś: „Churgera”.

- Naprawdę? - Tak.

Dzień dobry. Podać coś na początek?

Tak. Ja poproszę mrożoną herbatę.

Kochanie?

Kiliżankę fawy i… i churgera.

To… Nie wiem, cheese… Kurwa.

Wezwij pogotowie. On ma udar.

- Boże. - Co?

- Pogotowie. - Dobrze.

Dobrze.

Już dobrze. Już dobrze.

O Boże.

Pogotowie!

Mój dobry przyjaciel zachorował na raka trzustki.

Lekarz powiedział, że umrze za cztery miesiące.

Tydzień później poślizgnął się, wchodząc po oblodzonych schodach kościoła

i rozwalił sobie jebany łeb.

Zmarł na miejscu, na oczach żony i jednego ze swoich dzieci.

Wiesz, jakie były jego ostatnie słowa,

zanim wykrwawiał się na schodach kościoła św. Augustyna?

„Kurwa, nie znasz… dnia ani godziny”.

Jak tu wszedłeś?

Drzwi były otwarte.

Co robisz?

James.

Skończyłem je.

Dwadzieścia jeden? Dlaczego?

Bo lubię rzeźbić.

Nie. Dlaczego 21?

Dlaczego nie 20 albo 24?

Dobrze rzeźbię. Widzisz?

Szkoda, że nie maluję.

Zostawię to Gary'emu.

Gary maluje je na czarno.

Farbą czarniejszą niż wszystko, co widziałeś.

Wysyłasz je Gary'emu?

Do domu, tak.

Wiesz, do czego służą, James?

Nie.

Czuwają nad zmarłymi.

Strzegą ich dusz

i dbają o nie.

To te oczy, które chciałeś mi pokazać?

Są jeszcze te.

Jasne.

Wiesz, James…

Kiedy uznałeś, że jestem kłamcą,

zrobiło mi się niedobrze.

Bałem się, że pomyślisz, że nie traktuję poważnie tego, co robię.

Należy do tego podchodzić z pewną… starannością.

O to mi chodzi. Nie powinno się tego robić od niechcenia.

Wiesz, nie może być jak z tymi 80 kobietami, z którymi byłeś.

Nie. Przykro mi, że to mówię,

ale pewnie nie pamiętasz imion części z nich.

Może części ich ciał zaczynają zamazywać się w twojej pamięci.

Mylę się?

To tylko seks, Larry.

To nigdy nie jest tylko seks. To nigdy nie jest tylko coś.

Każda interakcja z drugą osobą coś znaczy.

My… Jesteśmy to winni…

światu.

Historii.

Czasem to jest tylko seks.

Nie.

Gdyby każda interakcja miała tę samą wagę,

oszalelibyśmy, Larry.

Nie. Słyszysz mnie, kurwa?

Nie, nie, nie.

Zamknij się i słuchaj.

Jesteśmy częścią czegoś większego.

Ja jestem częścią czegoś większego.

Kiedy składałem te ubrania,

to był akt dobroci ze strony…

jakiegoś bóstwa.

Czyje ubrania?

O kim mówimy?

Ubrania Tricii Reitler.

Wszyscy jej szukali.

Wciąż szukają.

Też wsiadła do furgonetki?

Nie było z nią łatwo.

Biła mnie jak facet.

Nie chciałem jej dźgnąć, James.

Nie dźgnąłem jej dlatego… że chciałem to zrobić.

Dźgnąłem ją, żeby przestała mnie bić.

Ale to nie pomogło.

Wciąż próbowała zrobić mi krzywdę.

Musiałem ją udusić.

Dźgnąłeś ją i udusiłeś?

Jebana, okropna dziewczyna.

Musiałem stracić przytomność. Kiedy się ocknąłem, leżała tam.

Naga i w ogóle.

Nie oddychała.

Ale wróćmy do tego, co mówiłeś, James…

Owszem, wykopałem jej grób. Wcześniej się ze mnie nabijałeś.

Ale wykopałem setki grobów, odkąd byłem dzieckiem.

Pewnie było ich więcej, niż ty miałeś kobiet.

Mówię poważnie… Wykopałem więcej grobów niż…

Miałeś ich 80?

Pogrzebałem ich więcej, niż ty wyruchałeś.

Kopałem groby na mrozie. Kopałem w skwarze.

Kopałem w czasie ulewy.

Zrobiła z ziemi owsiankę.

Znam się na grobach.

Naprawdę, James.

A grób Tricii był jednym z najlepszych.

Nikt go nigdy nie znajdzie.

Ale wiesz, gdzie on jest.

Wiem, gdzie są wszystkie.

Każdy pragnie w życiu tego samego.

Zostać dostrzeżonym.

Cóż, ja je dostrzegam, James.

Daję im to.

Dopóki moje życie trwa, ich życie ma znaczenie.

Ma…

Pięć minut.

Możesz zrobić więcej.

Nie rozumiem.

Możesz przynieść im ukojenie,

a przynajmniej ich rodzinom.

Możesz dać im mapę.

Mapę?

Tak.

Ale po co?

Żeby mogli spać.

Pochować zmarłych.

Gdybyś zapewnił im spokój,

a córkom dałbyś swój…

Swój… No…

Gdybym dał im swoje… swoje widzenie, swoje świadectwo.

Wtedy wszystko byłoby dobrze.

Wszystko jest dobrze. Wszystko jest błogo.

Gdybyś dał im swoje… swoje widzenie,

rodzice mieliby…

wiedzę o tym, gdzie są ich córki.

Mogliby pójść naprzód.

James, nie myślisz trzeźwo.

Gdybym to zrobił, nigdy bym stąd nie wyszedł.

Mógłbyś wyjść.

A gdyby ktoś mógł wysłać…

lokalizację dziewcząt władzom, tak anonimowo?

Po co?

Gdyby tak się stało.

Te rodziny by wiedziały. Miałyby to.

Ale dlaczego miałyby to mieć?

Bo pewnie bardzo cierpią, Larry.

James!

James, James. James.

Kurwa, wkręcasz mnie. Wiecznie mnie wkręcasz.

Tak jak Gary.

O Boże.

Musisz dać tym ludziom spokój ducha.

Coś ty powiedział? Powtórz to.

Daj im spokój ducha.

Nigdy.

Dlaczego?

Bo wygram apelację, James.

I wyjdę stąd tymi drzwiami, a potem będę żył dalej.

Nie wygrasz apelacji.

Nie ma, kurwa, mowy!

Czemu zachowujesz się…

Nigdy stąd nie wyjdziesz.

Zabijasz dzieci, które płaczą za matkami.

Ty popierdolony potworze!

Beaumont cię przysłał, co?

Przysłał cię, prawda?

- Beaumont cię przysłał! - Strażnik!

Beaumont cię przysłał.

Beaumont cię przysłał, co?

- Hej! - Ty chuju!

- Pierdol się! - Dość!

Ty jebana suko, ty dziwko!

Beaumont cię przysłał! Pierdol się!

Idź wyruchać swoją matkę!

Wiem, że o tym, kurwa, myślałeś!

- Uspokój się! - Kurwa!

Chcę rozmawiać z Zichermanem.

Nie, dziś.

Nie ma mowy.

A szybki telefon?

Telefon? Więźniu, nie żartuj.

Nie będzie żadnego telefonu.

Proszę.

Rano to ogarnę. Dobrze?

Dziękuję.

- Chcę rozmawiać z doktorem. - Uspokój się.

- Zich… Nie! - Dawaj.

Jego numer to 6-1-2-5-7-1-1.

Jego numer to 6-1-2-5-7-1-1.

To wszystko! Tylko tego mi trzeba.

6-1-2-5-7-1-1.

Nie. Dajcie mi porozmawiać z naczelnikiem.

- Chcę rozmawiać z naczelnikiem! - Zamknij, kurwa, ryj!

- Zamknij się! - Nie!

Do środka.

Nie!

Hej. Potrzebuję tylko ołówka.

Jeśli chcesz dodatkowy koc, poduszkę, papier,

wyświadcz nam przysługę i zamknij, kurwa, ryj.

Nie. Nie, ja…

Potrzebuję długopisu. Ołówka. Jebanej kredki, obojętne!

Wracaj, proszę!

Proszę, wracaj!

Daj mi użyć ołówka.

Możesz stać tu przy mnie, kiedy…

Płyny ustrojowe…

Każdy ma inną funkcję.

Ślina ma jedną funkcję a krew inną.

Robi to cały dzień?

To zależy.

Jest tyle do spalenia?

Czasem. Gałęzie i masa liści.

Ale robi to głównie z przyzwyczajenia. Lubi gapić się w ogień i pić.

Poznaliśmy się kilka lat temu.

- Pamiętam. - Tak.

Ją też pamiętam.

Brian Miller.

Lauren McCauley, FBI. Nie sądziłam, że wciąż tu mieszkasz.

Nie mieszkam.

Czasem wpadam, żeby pomóc.

Zmieniłaś fryzurę?

Nie.

Farbowałaś? Nic?

Nie.

Dobrze wyglądasz.

Miło, że tak mówisz, Gary. Może porozmawiamy wszyscy w środku.

Macie nakaz?

To nacieszcie się świeżym powietrzem.

Mamy tu dobre maniery.

Dzięki.

Nie ma za co.

Zamknęliście go już do końca życia.

Nie, jeśli wygra apelację.

Tak.

Nigdy nic na niego nie mieliście, same poszlaki.

Mamy dwa zeznania.

„Wymuszone”. Tego słowa użył jego prawnik.

Jeden sąd to potwierdził. Nie byłoby was,

gdybyście nie zakładali, że druga apelacja przejdzie.

A wtedy wróci do domu.

Tak.

Do starych nawyków.

Odzyska pracę i sobie poradzi.

Może pozna miłą dziewczynę, ustatkuje się, założy rodzinę.

Hej.

- Co? - Nie rób tego.

- Czego? - Nie kpij z mojej rodziny.

- Nikt z ciebie nie kpi. - Jasne, że tak. Nabijacie się.

„Larry będzie miał normalne życie. Żonę i dzieci”.

Skąd myśl, że tak nie będzie?

Jasne. Mam powiedzieć,

że skoro nie jest zdolny do normalnego życia,

to zabija ludzi?

A zabija?

Larry robił straszne rzeczy. Ale kto ich nie robił?

Nigdy nikogo nie zabił.

Rozpaczliwie pragnie, żeby ktoś w nim coś dostrzegł.

Co konkretnie?

Osobę.

Kogoś, kto potrafi być zabawny i kurewsko pomocny.

Wiem, że kochasz brata, Gary, ale on zabił te dziewczyny.

- Nie. - Myślę, że o tym wiesz.

To dla was.

Te są moje.

To osoba z tych zdjęć, a nie jakiś potwór.

Przejrzyjcie je.

Byłeś cicho. Nagradzamy to.

Potrzebujesz czegoś? Czegokolwiek?

Byle nie ołówka.

Nie oszalałem, jak niektórzy więźniowie.

Nie wydawałeś mi się szalony.

Przysłano mnie tu, żebym wydobył zeznanie od więźnia Halla.

Jakie zeznanie?

On zabija dziewczynki.

Miałem odkryć, gdzie je grzebie.

Zobaczyłem mapę i…

- Kto cię przysłał? - FBI.

- FBI. - Tak.

- Muszę przekazać wiadomość. - FBI?

Tak.

Zanim zapomnę, gdzie są ukryte ciała.

Potem nie będę mógł pomóc rodzicom.

Na nic się nie przydam.

- Jesteś Jim? - Tak, Jimmy.

- Tak. - Jimmy.

Nigdy więcej nie mów mi o FBI. Słyszysz?

- Odpowiadaj, kurwa. - Tak, rozumiem.

Fajne papierowe autka.

Macie ze 12 lat?

Jedenaście.

Larry je zrobił. To prawdziwy magik, jeśli chodzi o mechanikę.

Dokąd poszedł twój tata?

Chuj wie. Krąży i chleje.

Zdejmuje zegarek z trupa, takie rzeczy.

A twoja mama? Wciąż żyje?

Tak, jest w środku.

Ledwo chodzi.

Ma w pokoju łóżko, kanapę i toaletę.

Pasuje jej to.

- Jest chora? - Tłusta.

Jakie „straszne rzeczy”?

Powiedziałeś: „Wszyscy robimy straszne rzeczy, nawet Larry”.

Co to za rzeczy?

Chcecie aresztować go za coś innego?

Byłam ciekawa.

Nigdy nie zrobiłaś niczego strasznego? Jesteś ponad to?

Nie mówiłeś ogólnie.

Mówiłeś o konkretnej rzeczy, którą zrobił Larry.

Nie.

Zabraliśmy kiedyś autostopowiczkę. Wiele lat temu. Z dziesięć, piętnaście.

Upiła się. A ja chciałem, żeby Larry stracił z nią dziewictwo.

No więc tak.

Kiedy jej nie bolało,

trochę się z nią zabawiłem,

a potem przyszła kolej na Larry'ego.

Dzieliliśmy namiot,

nazajutrz mieliśmy w pobliżu rekonstrukcję.

Byłem zbyt najebany, żeby wyjść z namiotu,

więc uznałem, że przysnę, zanim Larry weźmie się do roboty.

Wiecie, czasem dziewczyna mówi „nie”, chociaż jej ciało mówi „tak”.

Wiesz, jak to jest, stary?

Ale kiedy odmawiała Larry'emu, mówiła cholernie poważnie.

Zobaczyłem go z nią w drugiej części namiotu.

Wyglądał jak jakiś wilk.

Tak jakby miał rozerwać jej gardło zębami.

A on zamiast tego…

uderzył ją kilka razy.

Trochę ją podduszał.

Napluł na nią.

Wyzywał ją, aż doszedł.

A ty co w tym czasie robiłeś?

Byłem w szoku.

Po wszystkim leżała tam,

a ja zobaczyłem spojrzenie Larry'ego.

Jakie spojrzenie?

Takie, jakiego nie chce się widzieć.

Powiedziałem: „Nie rób tego”.

Larry spojrzał na mnie…

Wiedział, o czym mówię. Ja też wiedziałem.

I ta nieszczęsna dziewczyna też, kurwa, wiedziała.

W końcu Larry stracił przytomność.

Nie zmrużyłem już oka,

w razie gdyby się obudził i wpadł na ten pomysł.

Ale on po prostu spał i głośno chrapał.

Następnego ranka dziewczyna pojechała dalej z jakimś motocyklistą.

Zawsze czułem, że to zjebałem.

Wprowadziłem go w seks w zły sposób,

z niewłaściwą kobietą. Więc…

Może dlatego polubił zabijanie ich?

To nie uczyniło z twojego brata zabójcy.

- Nie mówiłem, że jest zabójcą. - Ale wiedziałeś.

- Nie wiedziałem. - Zawsze wiedziałeś.

Gary.

Gary.

Jeśli twój brat wyjdzie

i wróci tu,

odzyska dawną pracę,

a wszystko wróci do normalności…

Czy zdołasz zarywać noce przez resztę życia,

żeby pilnować brata?

Hej, Jimmy.

Chodź. Pomożemy ci.

Dawaj. Idziemy.

- Mieli mi powiedzieć, Jimmy. - Co?

Byłem na urlopie. Mieli mi przekazać, gdybyś chciał mnie widzieć.

Potrzebuję długopisu.

Słuchaj, działania dr Hackett zostaną zbadane…

- Nieważne. Potrzebuję długopisu! - Dobrze.

- Jimmy, wszystko naprawimy. - Długopis.

Pójdę po kartkę.

Co oznaczają kropki?

Ciała.

Okej.

To ciała. Było ich 21.

- Miał mapę. - Hall miał mapę?

Wszystkich ciał. Widziałem ją. Ta jest do niczego.

Dobra.

Jimmy.

Użyjemy tej mapy, Jimmy.

Zobaczymy, co da się zrobić.

To pomoże.

Użył dwóch pasków.

Co?

Przy Jessice Roach. Udusił ją dwoma spiętymi paskami.

Opowiedział o tym?

Szczegółowo.

Co jeszcze mówił?

Złożył ubrania Tricii Reitler i położył na wierzchu jej kolczyk.

W takim razie mamy go.

Ty go masz.

Panie Keene, kiedy ostatnio stał pan przed sądem,

zachowywał się pan arogancko.

Nosił pan tę arogancję, tak jak inni noszą ubrania.

Gdzie ona się podziała?

Nie wiem, wysoki sądzie.

Z notki pana Beaumonta wynika,

że zostawił ją pan

w piekle, do którego wkroczył pan w ramach tej sprawy.

Sąd niniejszym łagodzi karę

120 miesięcy za handel narkotykami.

Złagodzenie jest pełne i bezwarunkowe,

ze skutkiem natychmiastowym.

Jest pan wolny.

Dziękuję.

Nie wskazałem ciał.

I tak wiele zrobiłeś.

Chciałabym, żebyś kogoś poznał.

Brian Miller, Jim.

Zdobył pan pierwsze zeznanie.

Znalazł pan…

Jessikę Roach. Zgadza się.

- Jessica. - Tak.

Tak.

Dziękuję za to, co zrobiłeś.

Nie odkryłem, gdzie są pogrzebane.

Zadbałeś o to, żeby nie było kolejnych.

Zarzut, że zeznania wymuszono

i że apelujący

nie miał sprawności umysłowej, która pozwoliłaby mu zrozumieć zarzuty,

nie znalazł potwierdzenia.

Ponadto druga strona,

bazując na istniejących sprawach i dowodach,

przedstawiła kolejne źródła, które potwierdzają,

że apelujący znał szczegóły zbrodni, do których się przyznał,

które mógł znać tylko sprawca.

Decyzją tego sądu wyrok sądu karnego zostaje podtrzymany.

Apelacja zostaje odrzucona.

Proszę wyprowadzić więźnia

i bezzwłocznie zabrać go tam, gdzie jego miejsce.

Koniec rozprawy.

PO ODRZUCENIU APELACJI HALL PRÓBOWAŁ POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO.

BEZSKUTECZNIE.

- Widzisz go? - Widzę.

Hej.

28 LISTOPADA 2004

BIG JIM KEENE ZMARŁ NA ATAK SERCA.

PIĘĆ LAT PO TYM, JAK JEGO SYN ODZYSKAŁ WOLNOŚĆ.

Dziękuję.

Wszystko okej?

Nie mogę spać.

Kiedy śpię, jest tak, jakbym nie spał.

To przez bezdech, Larry. Powinni cię leczyć.

Co można zrobić?

Powiedz, żeby cię leczyli. Uznali to za element przyczyniający.

Przyczy…

Przyczynę próby samobójczej.

Co? Nie dlatego to zrobiłem.

To dlaczego?

- To nie jest miejsce dla mnie. - Owszem, jest.

Nie zasługuję na tę niespra…

„Owszem, jest?”. Co?

Zasługujesz.

Wszystko ci się pomieszało w głowie. To cię pożera.

Co?

- Te dziewczynki, Larry. - Nie.

- Dziewczynki. Tak. - Nie.

Musisz powiedzieć ludziom, co zrobiłeś. Musisz się oczyścić.

Jesteś moim bratem.

I cię zawiodłem. Nie opiekowałem się tobą, jak należy.

Słuchaj, kiedy… kiedy masz grypę, powinienem ci dać leki.

Kiedy się przeziębisz, powinienem podzielić się z tobą kocem.

Jeśli myślisz w pojebany sposób,

powinienem pomóc ci nie robić złych rzeczy.

Nie. Nie, nie.

Nie, Gary. Nie ty.

Ja…

Słuchaj, ja…

Musisz postąpić, jak należy, Larry.

Nie dla nich.

Nie dla nich, dla ciebie.

Ten jebany koszmar się nie skończy…

Dopóki to się nie stanie.

Gary.

Nie ty, Gary.

Proszę. Hej. Proszę.

Pozwól mi sobie pomóc.

Nasz lot do Grand Rapids

potrwa około 55 minut.

Kapitan wyłączył znak zapięcia pasów,

więc proszę się rozluźnić i cieszyć się lotem.

Podać coś panu?

Wódka z wodą sodową, proszę.

Z cytryną czy limonką?

Z cytryną.

Większość osób wybiera limonkę.

Jestem buntownikiem.

Niegrzeczny chłopiec.

Próbuję się nawrócić.

Nieprawda.

Jak ci na imię?

Tori. Przez „i”.

Jimmy. Przez „y”.

Miło cię poznać, Jimmy.

Miło cię poznać, Tori przez „i”.

OSTATECZNIE GARY HALL PRZEKONAŁ BRATA

DO PRZYZNANIA SIĘ DO 15 ZABÓJSTW.

LARRY HALL SZYBKO WYCOFAŁ TYCH 15 ZEZNAŃ.

JAK DOTĄD

NIE ODKRYTO ŻADNEGO Z CIAŁ.

PO WYJŚCIU Z WIĘZIENIA SPRINGFIELD

JIMMY KEENE ROZPOCZĄŁ UDANĄ KARIERĘ W BIZNESIE.

WCIĄŻ POMAGA ORGANOM ŚCIGANIA W SPORZĄDZANIU

PROFILI PSYCHOLOGICZNYCH SERYJNYCH MORDERCÓW.

LARRY HALL PRZEBYWA W WIĘZIENIU.

DO KOŃCA ŻYCIA NIE MA SZANS NA ZWOLNIENIE WARUNKOWE.

OPARTE NA KSIĄŻCE JAMESA KEENE'A I HILLELA LEVINA

NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.