Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
NIE CHCĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ
CZARNY PTAK
INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI
Dlatego zgromadziliśmy się tu,
by pomodlić się za brata, który tu spoczywa.
Ze śmierci przeszedł do życia u boku Jezusa Chrystusa,
który umarł i zmartwychwstał…
Wszystkie grzechy zostały mu odpuszczone.
Modlimy się, by Bóg powitał go pośród świętych w Niebie. Amen.
Amen.
Wstawaj, Larry.
- Czemu Gary nie może iść? - Właśnie, czemu nie mogę?
Bo Gary nie moczy łóżka.
Rusz dupę. No już.
Hej, mały.
Hej, tato.
Nadal chcesz to zrobić?
Musiałeś być w pracy.
Skończyłem zmianę.
Nie jesteś zmęczony?
Jest okej.
Dobra, wstawaj.
Dobra robota! Ładna zmiana, Jimmy.
Alabama, podanie!
Mamy to. Trochę szybszy obrót. Dobra, Jim?
Daleka. W prawo, dawaj!
Przyłożenie, Jimmy Keene!
Słoń, sześć, cztery. Wyminięcie.
Start. Wyminięcie.
Żyrafa, sześć, cztery.
- Nie. - Mam cię.
Mam słabość do corvette.
Wiesz, jak już wejdziesz do NFL.
Myślałem raczej o gremlinie
z tym czymś, co się podnosi z tyłu.
To tak zwany hatchback.
No właśnie.
Gremlin.
Z paskiem rajdowym, obiecuję.
Ja ci dam gremlina.
WOJSKO
LOKALNE WIADOMOŚCI
HISTORIA OŻYWA PODCZAS REKONSTRUKCJI
HISTORIA WOJNY SECESYJNEJ
BEZ ODWROTU
NADCHODZĄCA FURIA
STRASZLIWY SZYBKI MIECZ
ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE?
ZABIĆ ZABIĆ
SŁYSZĘ KRZYKI WYCIĄĆ ŁECHTACZKĘ
SPUSZCZAM SIĘ, MAŁA NIE ROZPADNIJ SIĘ
Hej, stary.
Hej.
Gdzie byłeś?
- Wiesz… - Nie wiem.
Dlatego pytam.
Wróciłem ze stołówki.
Więc twój stary nie ogarnął towaru. Zgadza się?
Niestety.
Nie chciałem zagradzać ci drogi.
- Nie ma sprawy. - Nie. Wejdź.
Czyli nie masz już pieniędzy?
Wydał je.
Ten jebaniec nie przestaje zaskakiwać, co?
Ludzie z zewnątrz chcą kasę. Co mam zrobić, Jim?
Próbowałem, panie Carter.
Skoro tak twierdzisz, pozostaje mi uwierzyć.
- Mam nadzieję. - Żałuję, że nie znamy się dłużej.
Lepiej znałbym wtedy twój charakter.
Zrobiłem, co mogłem.
Cisza przed buntem
Słucham?
Kiedy jest tak cicho, nazywają to „ciszą przed buntem”.
To jak cisza przed burzą.
Naprawdę?
Tak.
Albo po prostu jest cicho.
Widziałeś tu kogoś?
Nie.
Coś ci zniknęło?
Czemu coś miałoby zniknąć?
Gdybym się martwił, że ktoś u mnie był,
- bałbym się, że ktoś coś zabrał. - Nie martwię się, że ktoś u mnie był.
Nie?
Och, nie.
To czemu zapytałeś, czy kogoś widziałem?
Czemu tak na mnie patrzysz?
Nijak na ciebie nie patrzę.
Tak jakbyś mnie znał.
Larry, co jest, kurwa?
To pytanie?
Bo zadajesz dużo pytań. To na pewno.
Skąd taki pomysł?
To było pytanie.
Okej, Larry.
Okej co?
Zostawię cię. Rób, co chcesz.
Czekaj.
Kiedy są wątpliwości, to nie ma wątpliwości.
To znaczy?
Gary tak mówi.
Słyszał to od znajomego, który wyzwalał Kuwejt.
Jeśli myślisz, że jesteś w niebezpieczeństwie…
To jesteś w niebezpieczeństwie.
Coś się wydarzy.
Co?
Nie wiem, ale coś złego. Nie sądzisz?
Przepraszam za to, co było wcześniej.
Czasem…
Czasem co?
Wpadam w paranoję. Czy coś takiego.
- Wiesz? - Nie, Larry. Nie wiem.
Wiem, że jesteś zły.
Nie jestem zły.
Po prostu… Zmieniasz się z minuty na minutę.
Przytrzymaj.
Pierdol się!
Wracajcie do cel.
Zamykamy więzienie.
Uwaga. Zamykanie trwa.
Więźniowie, do cel! Pełne odcięcie.
Numer 89304 zgłoś się do centrali.
ZAKAZ BÓJEK, KRZYKÓW I PRZEKLEŃSTW NA STOŁÓWCE
Jimmy?
Jesteś tam?
Co tam, Larry?
Wciąż się na mnie gniewasz?
Nie gniewałem się na ciebie.
Myślę, że jednak się gniewałeś.
To, że tak myślisz, nie znaczy, że tak jest.
Tak.
Jesteśmy przyjaciółmi? Jimmy?
- Co? - Jesteśmy znów przyjaciółmi?
Tak.
Pewnie, Larry.
Jesteśmy przyjaciółmi.
Co?
Dbam o swoich przyjaciół.
Panie Holt?
Więźniu Hall?
Czy moglibyśmy dostać jakieś węże?
Nie, więźniu Hall.
Mogę zapytać dlaczego?
Kurwa, bo ktoś mógłby nimi kogoś udusić, więźniu.
Użyjcie tego, co macie.
Dobrze. Zbierzemy najpierw duże śmieci.
Tam, gdzie zobaczycie lub poczujecie na podłodze olej,
polejcie go środkiem Comet, ale jeszcze nie czyśćcie.
Zgromadzimy śmieci we wschodnim rogu.
Donny.
Donny?
Cześć. Musisz pomóc zamiatać szkło,
żebyśmy nie pocięli się przy pracy.
- Mogę powierzyć ci to zadanie? - Tak, Larry.
Śmiało, synu.
Dobrze. Bierzmy się do pracy.
Włóżcie rękawiczki.
Nie zapomnijcie o przedniej części.
Nie martwcie się jedzeniem. Zamieciemy je. Bierzcie większe elementy.
Jimmy, to całkiem fajna zabawa, co?
Czy możesz pomóc mu z tej strony?
Dobra. Raz, dwa, trzy.
Jest ślisko. Masa krwi. Ostrożnie.
Panowie, zostały nam wszystkie kubki.
Zbierzmy wszystkie kubki. Jak to wygląda?
Okej.
Najpierw zamieciemy, a potem będziemy mopować.
Potrzebujemy spryskiwaczy.
Potrzebujemy szpachli.
Nie dadzą nam szpachli.
Znajdziemy najbrudniejsze miejsca, spryskamy i zostawimy na godzinę.
Może doczyści się je gąbką.
Potem zajmiemy się olejem.
Jak się w to wkręciłeś?
W sprzątanie?
To było w liceum.
Po szkole pracowałem w sklepie z paszami.
Potem trafiłem do miejsca ze środkami medycznymi.
A ty co robiłeś?
W liceum?
Żeby się utrzymać, tak.
Sprzedawałem zioło.
W moim liceum nie mieliśmy chyba zioła.
Larry, jeśli to było w Stanach, to mieliście zioło.
Wabash było bardzo niewinne. Tak jak to miejsce, gdzie mieszkał Opie.
Mayberry.
Albo miejsce, gdzie mieszkał Opie.
Nie było przestępczości.
Czas stał tam w miejscu, wiesz?
Bary mleczne i warkoczyki.
To był Spożywczak u Tannera.
Wszyscy nosili białe czapki.
A wszystkie sprzęty i zamrażarki
po prostu lśniły.
A Main Street, a niech mnie.
Same domy towarowe i sklepy z cukierkami.
Pamiętasz sklepy z cukierkami?
I mili ludzie zamiatający chodniki.
Wszyscy machali ci na powitanie.
W naszym liceum były piękne trawniki.
Nigdy więcej nie widziałem takiej zieleni.
I mieliśmy najładniejsze cheerleaderki na świecie.
Ależ to był świat, James.
Nawet kiedy mieszkało się na cmentarzu.
Dorastałeś na cmentarzu?
O tak. Pewnie.
Zdziwiłbyś się, jak dobrze bawisz się w takim miejscu,
kiedy zamiast nagrobków widzisz pola i lasy.
Nie myślałem tak o tym.
To było całkiem miłe dzieciństwo.
Szczęście to wybór. Nie sądzisz, James?
Czasem.
Uważam, że to wybór,
bo nie sądzę, by moi rodzice byli szczęśliwi.
Pozwolili, by to ich zniszczyło.
Ciężko się na to patrzyło.
A co z tobą?
Byłem szczęściarzem. Miałem świetnego tatę.
Nigdy nie miałem najlepszego przyjaciela, bo miałem swojego staruszka.
Wychodzisz na całe noce.
- Nigdy cię, kurwa, nie ma. - Bo pracuję.
- A ja co robię? - Nie wiem.
Co robisz, Lynne? Co, kurwa, robisz?
- Spierdalaj. - Spierdalaj.
Jeśli machasz pięścią, bądź gotów jej użyć.
Twardziel. Wielki, twardy glina, a nawet mu nie staje.
Tak jest!
Niszcz rzeczy jak jebane dziecko.
Pierdol się, Lynne!
Tato?
Cały ten czas, który spędził z tobą stary… To ci pomogło?
Byłeś dobrym futbolistą?
Najlepszym, jakiego moje liceum widziało od 15 lat.
I dostałem stypendium do USC.
Czasem tak przypominasz Gary'ego, że bolą mnie dziąsła.
Obaj jesteście tacy przemądrzali.
Skłamałem.
Że co?
Grałem drugie skrzypce.
Spędziłem na ławce cztery lata.
Ale wszedłeś do drużyny.
Wielu ludzi weszło.
Nie, James, wszedłeś do drużyny. To jest osiągnięcie.
Czemu skłamałeś?
Wiesz, jak to jest.
Nie wiem.
Daj spokój.
Faceci chcą zaimponować innym facetom,
opowiadają różne historie i się popisują.
Czemu?
Żeby ich lubiano? Nie wiem.
Gdybyś miał przyjaciela kurczaka, mógłbyś go zjeść?
Kto przyjaźni się z kurczakiem?
Nie wiem. Podejrzewam, że niektórzy się przyjaźnią.
A ja podejrzewam, że nikt się nie przyjaźni.
Ale gdyby tak było?
Nie zjadłbym go.
Ja tak. Zjadłbym go.
Swojego przyjaciela?
Tak, to tylko mięso.
Wszyscy jesteśmy tylko… mięsem.
Zjadłbym swojego psa.
A zrobiłeś to?
Co?
Zjadłeś swojego psa?
Nie mogliśmy mieć zwierząt, gdy dorastaliśmy.
To może dobrze.
Ale jaka jest różnica między zwierzęciem a posiłkiem?
Ludzie nie przyjaźnią się z kurczakami i krowami.
Mają za to rybki.
Czym różni się szczeniak?
Nikt nie zajada szczeniaków.
„Nikt nie zajada szczeniaków”.
Hej, więźniowie. To nie randka.
Róbcie swoje i przestańcie się zabawiać.
Hej.
Nie mogliśmy mieć zwierząt,
bo tata mówił, że utrudniają prawdziwą pracę.
Znaleźliśmy się na Ziemi, by wykonywać prawdziwą pracę.
Do roboty.
Słyszałeś?
Pospiesz się.
Ile miałeś lat?
Miałem 14 lat, kiedy zacząłem kopać groby. Przynajmniej oficjalnie.
Ale wcześniej masę rozkopywałem.
Co to za różnica?
Kopiesz grób. Rozkopujesz go, żeby wyjąć trumnę.
Po co?
Po co rozkopywać…
Ludzie chowają zmarłych z rzeczami, których ci nie mogą użyć.
Zegarki, buty, pieniądze.
Jedna staruszka
została pochowana z dużym kotem syjamskim ze złota.
Taka podstawka do drzwi.
Skoro nie żyje, to po co jej on?
Po co jej kot i złoto?
Niektórzy są na tyle chorzy, że zabierają coś,
co mogłoby komuś pomóc.
Zabierają to ze sobą, do trumny,
która leży sześć stóp pod ziemią.
Nikomu to tam nie pomoże, James.
Nic dobrego to nie przyniesie.
Nie bałeś się?
W ciemnym dole z…
No wiesz, ze zwłokami?
Zmarli są mili.
Nie patrzą na ciebie z góry, nie mówią z pogardą.
Są tacy spokojni.
Patrzę im w twarze i daje mi to nadzieję, że kolejny świat…
Że kolejny świat będzie tym dobrym.
Powiem ci coś jeszcze, James.
Nieważne, kim było się w życiu. Śmierć wszystko wyrównuje.
Znałem niejaką Debrę Kyle.
Była… Nietykalna.
Od przedszkola do ostatniej klasy. Poszła na studia.
Wszyscy myśleliśmy: „Będzie rządziła światem”.
A potem poszła na studia i dowiedziała się o skakaniu po dachach.
Nie poszło jej i spadła między dwa budynki.
Skręciła sobie jebany kark.
Potem była już dużo mniej nietykalna.
Jak mówiłem, wszystko się wyrównuje.
Co się wyrównuje?
Nie ma już znaczenia, za kogo się uważali.
Do roboty. Dawaj.
Twój ojciec wciąż żyje?
Tak. A twój?
Czym się zajmuje?
Jest strażakiem.
Twoja mamusia pracowała?
Moja matka…
Miała swój bar.
Wszystko w nim kochała.
To dziwny styl życia.
Chodziła do pracy, kiedy większość matek robiła dzieciom kolację.
Wracała o drugiej, trzeciej w nocy.
Mój stary się na to nie pisał,
kiedy żenił się z Włoszką z sąsiedztwa.
Często się kłócili.
Bo pieprzyła się z facetami w barze?
Kurwa, coś ty powiedział?
Myślał, że może tak było.
Nie podobało mu się, że flirtowała, a ona uwielbiała flirtować. Więc…
A ty jak odbierałeś jej flirtowanie?
Lynne jest skomplikowana. Na tym skończmy.
Moja mama jest gruba.
Na tym skończmy.
Powiedz mi coś prawdziwego, James.
„Coś prawdziwego”?
O sobie.
- Mówiłem ci prawdę cały dzień. - Tak?
Dobra.
Moi rodzice rozstali się, kiedy byłem dzieckiem.
Pół roku później moja matka pozwoliła mu się wprowadzić.
„Mu”?
Glenowi.
To prawdziwe ścierwo.
Gdzieś po roku zaczął ją tłuc.
Ciebie też bił?
Bez przerwy.
Mnie i mojego brata, ale… Głównie mnie.
Nie chciała od niego odejść. Nie mogłem tego zrozumieć.
A potem… zrozumiałem.
Czekała, aż będę na tyle duży i silny, żebym mógł ją chronić.
To nie fair, że tego od ciebie oczekiwała.
Nie miałem nic przeciwko.
Zacząłem przykładać się do tae kwon do, karate i jujitsu
bardziej niż kiedykolwiek.
Zmieniłem dietę, wszystko zmieniłem.
Wkrótce potrafiłem skopać tyłek każdemu dzieciakowi.
Ale musiałem jeszcze dorosnąć,
żeby poradzić sobie z dużym facetem.
A Glen był kurewsko duży.
Kiedy miałem 14 lat…
Byłem gotów.
Pewnej nocy jesteśmy wszyscy w kuchni.
Glen uderza moją matkę.
Jednym ruchem strzela ją w twarz.
- A ja biorę się do roboty. - Skopałeś mu tyłek.
Glen rozsmarował mnie, kurwa, po kuchni.
Rozkrwawił mi nos, załatwił mi chyba pierwszy wstrząs mózgu,
złamał mi trzy żebra.
A potem kazał mi iść do pokoju.
A gdzie ona wtedy była?
Brała prysznic.
Wiesz, czemu wzięła prysznic?
Chciała ładnie pachnieć, kiedy się z nim pieprzyła.
Tak właśnie zrobiła…
A ja siedziałem za ścianą.
Chichotali tam, jęczeli i dyszeli,
a kostki lodu grzechotały w szklankach.
A ja musiałem tak siedzieć…
Krwawił mi nos, żebra pękały mi z bólu…
To nie to cię bolało!
Dobra. Kończcie, suki.
To nie to…
Kurewsko bolało, Larry.
Nie, nie. Kości się zrastają.
Wstrząsy mózgu się kończą.
James, nie. Nie, nie, nie.
Bolało cię…
Że kochała go dużo bardziej, niż kochała ciebie.
Jest coś jeszcze.
Nie. Nie ma nic więcej.
Chcę mieszkać z tatą.
Nie możesz.
Jim… Co mam ci powiedzieć?
Kiedyś będziesz na tyle duży, żeby postawić się Glenowi, ale nie dziś.
Przykro mi, że oberwałeś,
ale jak wrzucasz monetę do szafy grającej, musisz zatańczyć.
Broniłem cię.
Nie chodziło o mnie.
Chodziło o ciebie.
Dostałeś to, czego chciałeś,
ale nie poszło tak, jak się spodziewałeś.
Będą kolejne okazje. Naucz się chodzić, zanim zaczniesz biegać.
- Chcesz lodu? - Nie.
- Przyniosę. Nie ma sprawy. - Nie trzeba.
Jak chcesz.
Jeśli przyłożysz sobie lód, rano poczujesz się dużo lepiej,
Dobranoc.
Dobranoc.
Chciałeś ją kiedyś skrzywdzić?
Matkę?
Tak.
Tak, chciałem.
Pobić ją?
Zabić ją?
Tak, czasem chciałem ją, kurwa, zabić.
Zastanawiałeś się jak?
Zrzuciłbym ją ze schodów.
A gdyby po upadku żyła jeszcze parę minut?
Tak bywa.
Zwłaszcza w przypadku skręconych karków.
Stopy na linii.
Robiłbyś jej różne rzeczy?
Jakie rzeczy?
Rzeczy.
Mojej matce?
Komukolwiek.
Nie rozumiem.
Nasączam szmatę płynem do rozruchu silnika i trzymam ją w słoiku w furgonetce.
Kiedy przyłożysz ją komuś do twarzy…
ta osoba usypia w ciągu paru sekund.
Bez problemu.
To chyba dużo przyjemniejsze, niż spaść ze schodów.
Zapomnij o schodach.
Czemu miałbyś to robić?
Żeby przestały mnie bić.
„One”?
Dziewczyny. No wiesz.
Jakie dziewczyny?
Te, które poznaję.
Co robisz z dziewczynami, które poznajesz?
Lubię cię prawie tak bardzo, jak ty lubisz siebie.
To dobrze.
Zdrowie.
Tak.
I co dalej?
Jimmy.
Tak?
Dziś było naprawdę fajnie.
Tak, było.
Dobranoc.
Dobranoc, Larry.
Co to jest?
Ptaki. Przyglądają się.
Sowy?
Sępy. Pilnują zmarłych.
Sępy tak robią?
Niektóre. Wracaj do pracy.
Co ty, kurwa, robisz?
Dawaj.
Mam.
Moje.
Ile to trwało?
Parę godzin.
Bałeś się?
Pewnie. To barbarzyństwo.
Zamieszki są barbarzyńskie.
Dobrze wyglądasz. Przybrałeś na wadze.
Wyglądam grubo?
Nie, brakowało ci paru kilo.
Dobrze wyglądasz.
Dziewczyny nie lubią grubasów.
Spotykasz tu wiele dziewczyn?
Kiedy już wyjdę.
Gar, jak nazywała się dziewczyna, którą podwieźliśmy?
Do Kalifornii? O tą chodzi?
W czasie wycieczki.
Nie pamiętam. To było dawno.
Nie, to było…
Chyba Lois.
To nie była Lois.
Albo Louise.
To nie była jebana Louise.
Donna.
To nie była Louise ani Donna. Nie poznaliśmy jej imienia.
Nie? Byłem przekonany, że poznaliśmy.
To laska, którą podrzuciliśmy.
Nazajutrz ruszyła dalej z motocyklistą na sraczkowatym Harleyu.
Więcej jej nie widzieliśmy.
Już pamiętam.
Wanda?
Policjanci byli w domu.
- Co… Kiedy? - Parę dni temu.
- Którzy? - Miejscowi. Z Wabash.
Czego chcieli?
Nie mówili.
Mówili dość oględnie.
Ale chcieli zaznaczyć, że o tobie nie zapomnieli.
O to chodziło.
Mają cię na oku i nie odpuszczą.
- Czemu? - Ośmieszyłeś ich.
Sharon.
Tak. To było to.
Wiesz co, Gary?
Jeśli teraz przychodzą i chcą dać znać,
że mi nie odpuszczą, kiedy wyjdę,
to znaczy…
Uważają, że wyjdziesz.
Tak.
OPARTE NA KSIĄŻCE JAMESA KEENE'A I HILLELA LEVINA
NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.