All language subtitles for Black.Bird.S01E04.WhatsHerName.2160p.10bit.ATVP.WEB-DL.DDP5.1.HEVC-Vyndros

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

NIE CHCĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ

CZARNY PTAK

INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI

Dlatego zgromadziliśmy się tu,

by pomodlić się za brata, który tu spoczywa.

Ze śmierci przeszedł do życia u boku Jezusa Chrystusa,

który umarł i zmartwychwstał…

Wszystkie grzechy zostały mu odpuszczone.

Modlimy się, by Bóg powitał go pośród świętych w Niebie. Amen.

Amen.

Wstawaj, Larry.

- Czemu Gary nie może iść? - Właśnie, czemu nie mogę?

Bo Gary nie moczy łóżka.

Rusz dupę. No już.

Hej, mały.

Hej, tato.

Nadal chcesz to zrobić?

Musiałeś być w pracy.

Skończyłem zmianę.

Nie jesteś zmęczony?

Jest okej.

Dobra, wstawaj.

Dobra robota! Ładna zmiana, Jimmy.

Alabama, podanie!

Mamy to. Trochę szybszy obrót. Dobra, Jim?

Daleka. W prawo, dawaj!

Przyłożenie, Jimmy Keene!

Słoń, sześć, cztery. Wyminięcie.

Start. Wyminięcie.

Żyrafa, sześć, cztery.

- Nie. - Mam cię.

Mam słabość do corvette.

Wiesz, jak już wejdziesz do NFL.

Myślałem raczej o gremlinie

z tym czymś, co się podnosi z tyłu.

To tak zwany hatchback.

No właśnie.

Gremlin.

Z paskiem rajdowym, obiecuję.

Ja ci dam gremlina.

WOJSKO

LOKALNE WIADOMOŚCI

HISTORIA OŻYWA PODCZAS REKONSTRUKCJI

HISTORIA WOJNY SECESYJNEJ

BEZ ODWROTU

NADCHODZĄCA FURIA

STRASZLIWY SZYBKI MIECZ

ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE?

ZABIĆ ZABIĆ

SŁYSZĘ KRZYKI WYCIĄĆ ŁECHTACZKĘ

SPUSZCZAM SIĘ, MAŁA NIE ROZPADNIJ SIĘ

Hej, stary.

Hej.

Gdzie byłeś?

- Wiesz… - Nie wiem.

Dlatego pytam.

Wróciłem ze stołówki.

Więc twój stary nie ogarnął towaru. Zgadza się?

Niestety.

Nie chciałem zagradzać ci drogi.

- Nie ma sprawy. - Nie. Wejdź.

Czyli nie masz już pieniędzy?

Wydał je.

Ten jebaniec nie przestaje zaskakiwać, co?

Ludzie z zewnątrz chcą kasę. Co mam zrobić, Jim?

Próbowałem, panie Carter.

Skoro tak twierdzisz, pozostaje mi uwierzyć.

- Mam nadzieję. - Żałuję, że nie znamy się dłużej.

Lepiej znałbym wtedy twój charakter.

Zrobiłem, co mogłem.

Cisza przed buntem

Słucham?

Kiedy jest tak cicho, nazywają to „ciszą przed buntem”.

To jak cisza przed burzą.

Naprawdę?

Tak.

Albo po prostu jest cicho.

Widziałeś tu kogoś?

Nie.

Coś ci zniknęło?

Czemu coś miałoby zniknąć?

Gdybym się martwił, że ktoś u mnie był,

- bałbym się, że ktoś coś zabrał. - Nie martwię się, że ktoś u mnie był.

Nie?

Och, nie.

To czemu zapytałeś, czy kogoś widziałem?

Czemu tak na mnie patrzysz?

Nijak na ciebie nie patrzę.

Tak jakbyś mnie znał.

Larry, co jest, kurwa?

To pytanie?

Bo zadajesz dużo pytań. To na pewno.

Skąd taki pomysł?

To było pytanie.

Okej, Larry.

Okej co?

Zostawię cię. Rób, co chcesz.

Czekaj.

Kiedy są wątpliwości, to nie ma wątpliwości.

To znaczy?

Gary tak mówi.

Słyszał to od znajomego, który wyzwalał Kuwejt.

Jeśli myślisz, że jesteś w niebezpieczeństwie…

To jesteś w niebezpieczeństwie.

Coś się wydarzy.

Co?

Nie wiem, ale coś złego. Nie sądzisz?

Przepraszam za to, co było wcześniej.

Czasem…

Czasem co?

Wpadam w paranoję. Czy coś takiego.

- Wiesz? - Nie, Larry. Nie wiem.

Wiem, że jesteś zły.

Nie jestem zły.

Po prostu… Zmieniasz się z minuty na minutę.

Przytrzymaj.

Pierdol się!

Wracajcie do cel.

Zamykamy więzienie.

Uwaga. Zamykanie trwa.

Więźniowie, do cel! Pełne odcięcie.

Numer 89304 zgłoś się do centrali.

ZAKAZ BÓJEK, KRZYKÓW I PRZEKLEŃSTW NA STOŁÓWCE

Jimmy?

Jesteś tam?

Co tam, Larry?

Wciąż się na mnie gniewasz?

Nie gniewałem się na ciebie.

Myślę, że jednak się gniewałeś.

To, że tak myślisz, nie znaczy, że tak jest.

Tak.

Jesteśmy przyjaciółmi? Jimmy?

- Co? - Jesteśmy znów przyjaciółmi?

Tak.

Pewnie, Larry.

Jesteśmy przyjaciółmi.

Co?

Dbam o swoich przyjaciół.

Panie Holt?

Więźniu Hall?

Czy moglibyśmy dostać jakieś węże?

Nie, więźniu Hall.

Mogę zapytać dlaczego?

Kurwa, bo ktoś mógłby nimi kogoś udusić, więźniu.

Użyjcie tego, co macie.

Dobrze. Zbierzemy najpierw duże śmieci.

Tam, gdzie zobaczycie lub poczujecie na podłodze olej,

polejcie go środkiem Comet, ale jeszcze nie czyśćcie.

Zgromadzimy śmieci we wschodnim rogu.

Donny.

Donny?

Cześć. Musisz pomóc zamiatać szkło,

żebyśmy nie pocięli się przy pracy.

- Mogę powierzyć ci to zadanie? - Tak, Larry.

Śmiało, synu.

Dobrze. Bierzmy się do pracy.

Włóżcie rękawiczki.

Nie zapomnijcie o przedniej części.

Nie martwcie się jedzeniem. Zamieciemy je. Bierzcie większe elementy.

Jimmy, to całkiem fajna zabawa, co?

Czy możesz pomóc mu z tej strony?

Dobra. Raz, dwa, trzy.

Jest ślisko. Masa krwi. Ostrożnie.

Panowie, zostały nam wszystkie kubki.

Zbierzmy wszystkie kubki. Jak to wygląda?

Okej.

Najpierw zamieciemy, a potem będziemy mopować.

Potrzebujemy spryskiwaczy.

Potrzebujemy szpachli.

Nie dadzą nam szpachli.

Znajdziemy najbrudniejsze miejsca, spryskamy i zostawimy na godzinę.

Może doczyści się je gąbką.

Potem zajmiemy się olejem.

Jak się w to wkręciłeś?

W sprzątanie?

To było w liceum.

Po szkole pracowałem w sklepie z paszami.

Potem trafiłem do miejsca ze środkami medycznymi.

A ty co robiłeś?

W liceum?

Żeby się utrzymać, tak.

Sprzedawałem zioło.

W moim liceum nie mieliśmy chyba zioła.

Larry, jeśli to było w Stanach, to mieliście zioło.

Wabash było bardzo niewinne. Tak jak to miejsce, gdzie mieszkał Opie.

Mayberry.

Albo miejsce, gdzie mieszkał Opie.

Nie było przestępczości.

Czas stał tam w miejscu, wiesz?

Bary mleczne i warkoczyki.

To był Spożywczak u Tannera.

Wszyscy nosili białe czapki.

A wszystkie sprzęty i zamrażarki

po prostu lśniły.

A Main Street, a niech mnie.

Same domy towarowe i sklepy z cukierkami.

Pamiętasz sklepy z cukierkami?

I mili ludzie zamiatający chodniki.

Wszyscy machali ci na powitanie.

W naszym liceum były piękne trawniki.

Nigdy więcej nie widziałem takiej zieleni.

I mieliśmy najładniejsze cheerleaderki na świecie.

Ależ to był świat, James.

Nawet kiedy mieszkało się na cmentarzu.

Dorastałeś na cmentarzu?

O tak. Pewnie.

Zdziwiłbyś się, jak dobrze bawisz się w takim miejscu,

kiedy zamiast nagrobków widzisz pola i lasy.

Nie myślałem tak o tym.

To było całkiem miłe dzieciństwo.

Szczęście to wybór. Nie sądzisz, James?

Czasem.

Uważam, że to wybór,

bo nie sądzę, by moi rodzice byli szczęśliwi.

Pozwolili, by to ich zniszczyło.

Ciężko się na to patrzyło.

A co z tobą?

Byłem szczęściarzem. Miałem świetnego tatę.

Nigdy nie miałem najlepszego przyjaciela, bo miałem swojego staruszka.

Wychodzisz na całe noce.

- Nigdy cię, kurwa, nie ma. - Bo pracuję.

- A ja co robię? - Nie wiem.

Co robisz, Lynne? Co, kurwa, robisz?

- Spierdalaj. - Spierdalaj.

Jeśli machasz pięścią, bądź gotów jej użyć.

Twardziel. Wielki, twardy glina, a nawet mu nie staje.

Tak jest!

Niszcz rzeczy jak jebane dziecko.

Pierdol się, Lynne!

Tato?

Cały ten czas, który spędził z tobą stary… To ci pomogło?

Byłeś dobrym futbolistą?

Najlepszym, jakiego moje liceum widziało od 15 lat.

I dostałem stypendium do USC.

Czasem tak przypominasz Gary'ego, że bolą mnie dziąsła.

Obaj jesteście tacy przemądrzali.

Skłamałem.

Że co?

Grałem drugie skrzypce.

Spędziłem na ławce cztery lata.

Ale wszedłeś do drużyny.

Wielu ludzi weszło.

Nie, James, wszedłeś do drużyny. To jest osiągnięcie.

Czemu skłamałeś?

Wiesz, jak to jest.

Nie wiem.

Daj spokój.

Faceci chcą zaimponować innym facetom,

opowiadają różne historie i się popisują.

Czemu?

Żeby ich lubiano? Nie wiem.

Gdybyś miał przyjaciela kurczaka, mógłbyś go zjeść?

Kto przyjaźni się z kurczakiem?

Nie wiem. Podejrzewam, że niektórzy się przyjaźnią.

A ja podejrzewam, że nikt się nie przyjaźni.

Ale gdyby tak było?

Nie zjadłbym go.

Ja tak. Zjadłbym go.

Swojego przyjaciela?

Tak, to tylko mięso.

Wszyscy jesteśmy tylko… mięsem.

Zjadłbym swojego psa.

A zrobiłeś to?

Co?

Zjadłeś swojego psa?

Nie mogliśmy mieć zwierząt, gdy dorastaliśmy.

To może dobrze.

Ale jaka jest różnica między zwierzęciem a posiłkiem?

Ludzie nie przyjaźnią się z kurczakami i krowami.

Mają za to rybki.

Czym różni się szczeniak?

Nikt nie zajada szczeniaków.

„Nikt nie zajada szczeniaków”.

Hej, więźniowie. To nie randka.

Róbcie swoje i przestańcie się zabawiać.

Hej.

Nie mogliśmy mieć zwierząt,

bo tata mówił, że utrudniają prawdziwą pracę.

Znaleźliśmy się na Ziemi, by wykonywać prawdziwą pracę.

Do roboty.

Słyszałeś?

Pospiesz się.

Ile miałeś lat?

Miałem 14 lat, kiedy zacząłem kopać groby. Przynajmniej oficjalnie.

Ale wcześniej masę rozkopywałem.

Co to za różnica?

Kopiesz grób. Rozkopujesz go, żeby wyjąć trumnę.

Po co?

Po co rozkopywać…

Ludzie chowają zmarłych z rzeczami, których ci nie mogą użyć.

Zegarki, buty, pieniądze.

Jedna staruszka

została pochowana z dużym kotem syjamskim ze złota.

Taka podstawka do drzwi.

Skoro nie żyje, to po co jej on?

Po co jej kot i złoto?

Niektórzy są na tyle chorzy, że zabierają coś,

co mogłoby komuś pomóc.

Zabierają to ze sobą, do trumny,

która leży sześć stóp pod ziemią.

Nikomu to tam nie pomoże, James.

Nic dobrego to nie przyniesie.

Nie bałeś się?

W ciemnym dole z…

No wiesz, ze zwłokami?

Zmarli są mili.

Nie patrzą na ciebie z góry, nie mówią z pogardą.

Są tacy spokojni.

Patrzę im w twarze i daje mi to nadzieję, że kolejny świat…

Że kolejny świat będzie tym dobrym.

Powiem ci coś jeszcze, James.

Nieważne, kim było się w życiu. Śmierć wszystko wyrównuje.

Znałem niejaką Debrę Kyle.

Była… Nietykalna.

Od przedszkola do ostatniej klasy. Poszła na studia.

Wszyscy myśleliśmy: „Będzie rządziła światem”.

A potem poszła na studia i dowiedziała się o skakaniu po dachach.

Nie poszło jej i spadła między dwa budynki.

Skręciła sobie jebany kark.

Potem była już dużo mniej nietykalna.

Jak mówiłem, wszystko się wyrównuje.

Co się wyrównuje?

Nie ma już znaczenia, za kogo się uważali.

Do roboty. Dawaj.

Twój ojciec wciąż żyje?

Tak. A twój?

Czym się zajmuje?

Jest strażakiem.

Twoja mamusia pracowała?

Moja matka…

Miała swój bar.

Wszystko w nim kochała.

To dziwny styl życia.

Chodziła do pracy, kiedy większość matek robiła dzieciom kolację.

Wracała o drugiej, trzeciej w nocy.

Mój stary się na to nie pisał,

kiedy żenił się z Włoszką z sąsiedztwa.

Często się kłócili.

Bo pieprzyła się z facetami w barze?

Kurwa, coś ty powiedział?

Myślał, że może tak było.

Nie podobało mu się, że flirtowała, a ona uwielbiała flirtować. Więc…

A ty jak odbierałeś jej flirtowanie?

Lynne jest skomplikowana. Na tym skończmy.

Moja mama jest gruba.

Na tym skończmy.

Powiedz mi coś prawdziwego, James.

„Coś prawdziwego”?

O sobie.

- Mówiłem ci prawdę cały dzień. - Tak?

Dobra.

Moi rodzice rozstali się, kiedy byłem dzieckiem.

Pół roku później moja matka pozwoliła mu się wprowadzić.

„Mu”?

Glenowi.

To prawdziwe ścierwo.

Gdzieś po roku zaczął ją tłuc.

Ciebie też bił?

Bez przerwy.

Mnie i mojego brata, ale… Głównie mnie.

Nie chciała od niego odejść. Nie mogłem tego zrozumieć.

A potem… zrozumiałem.

Czekała, aż będę na tyle duży i silny, żebym mógł ją chronić.

To nie fair, że tego od ciebie oczekiwała.

Nie miałem nic przeciwko.

Zacząłem przykładać się do tae kwon do, karate i jujitsu

bardziej niż kiedykolwiek.

Zmieniłem dietę, wszystko zmieniłem.

Wkrótce potrafiłem skopać tyłek każdemu dzieciakowi.

Ale musiałem jeszcze dorosnąć,

żeby poradzić sobie z dużym facetem.

A Glen był kurewsko duży.

Kiedy miałem 14 lat…

Byłem gotów.

Pewnej nocy jesteśmy wszyscy w kuchni.

Glen uderza moją matkę.

Jednym ruchem strzela ją w twarz.

- A ja biorę się do roboty. - Skopałeś mu tyłek.

Glen rozsmarował mnie, kurwa, po kuchni.

Rozkrwawił mi nos, załatwił mi chyba pierwszy wstrząs mózgu,

złamał mi trzy żebra.

A potem kazał mi iść do pokoju.

A gdzie ona wtedy była?

Brała prysznic.

Wiesz, czemu wzięła prysznic?

Chciała ładnie pachnieć, kiedy się z nim pieprzyła.

Tak właśnie zrobiła…

A ja siedziałem za ścianą.

Chichotali tam, jęczeli i dyszeli,

a kostki lodu grzechotały w szklankach.

A ja musiałem tak siedzieć…

Krwawił mi nos, żebra pękały mi z bólu…

To nie to cię bolało!

Dobra. Kończcie, suki.

To nie to…

Kurewsko bolało, Larry.

Nie, nie. Kości się zrastają.

Wstrząsy mózgu się kończą.

James, nie. Nie, nie, nie.

Bolało cię…

Że kochała go dużo bardziej, niż kochała ciebie.

Jest coś jeszcze.

Nie. Nie ma nic więcej.

Chcę mieszkać z tatą.

Nie możesz.

Jim… Co mam ci powiedzieć?

Kiedyś będziesz na tyle duży, żeby postawić się Glenowi, ale nie dziś.

Przykro mi, że oberwałeś,

ale jak wrzucasz monetę do szafy grającej, musisz zatańczyć.

Broniłem cię.

Nie chodziło o mnie.

Chodziło o ciebie.

Dostałeś to, czego chciałeś,

ale nie poszło tak, jak się spodziewałeś.

Będą kolejne okazje. Naucz się chodzić, zanim zaczniesz biegać.

- Chcesz lodu? - Nie.

- Przyniosę. Nie ma sprawy. - Nie trzeba.

Jak chcesz.

Jeśli przyłożysz sobie lód, rano poczujesz się dużo lepiej,

Dobranoc.

Dobranoc.

Chciałeś ją kiedyś skrzywdzić?

Matkę?

Tak.

Tak, chciałem.

Pobić ją?

Zabić ją?

Tak, czasem chciałem ją, kurwa, zabić.

Zastanawiałeś się jak?

Zrzuciłbym ją ze schodów.

A gdyby po upadku żyła jeszcze parę minut?

Tak bywa.

Zwłaszcza w przypadku skręconych karków.

Stopy na linii.

Robiłbyś jej różne rzeczy?

Jakie rzeczy?

Rzeczy.

Mojej matce?

Komukolwiek.

Nie rozumiem.

Nasączam szmatę płynem do rozruchu silnika i trzymam ją w słoiku w furgonetce.

Kiedy przyłożysz ją komuś do twarzy…

ta osoba usypia w ciągu paru sekund.

Bez problemu.

To chyba dużo przyjemniejsze, niż spaść ze schodów.

Zapomnij o schodach.

Czemu miałbyś to robić?

Żeby przestały mnie bić.

„One”?

Dziewczyny. No wiesz.

Jakie dziewczyny?

Te, które poznaję.

Co robisz z dziewczynami, które poznajesz?

Lubię cię prawie tak bardzo, jak ty lubisz siebie.

To dobrze.

Zdrowie.

Tak.

I co dalej?

Jimmy.

Tak?

Dziś było naprawdę fajnie.

Tak, było.

Dobranoc.

Dobranoc, Larry.

Co to jest?

Ptaki. Przyglądają się.

Sowy?

Sępy. Pilnują zmarłych.

Sępy tak robią?

Niektóre. Wracaj do pracy.

Co ty, kurwa, robisz?

Dawaj.

Mam.

Moje.

Ile to trwało?

Parę godzin.

Bałeś się?

Pewnie. To barbarzyństwo.

Zamieszki są barbarzyńskie.

Dobrze wyglądasz. Przybrałeś na wadze.

Wyglądam grubo?

Nie, brakowało ci paru kilo.

Dobrze wyglądasz.

Dziewczyny nie lubią grubasów.

Spotykasz tu wiele dziewczyn?

Kiedy już wyjdę.

Gar, jak nazywała się dziewczyna, którą podwieźliśmy?

Do Kalifornii? O tą chodzi?

W czasie wycieczki.

Nie pamiętam. To było dawno.

Nie, to było…

Chyba Lois.

To nie była Lois.

Albo Louise.

To nie była jebana Louise.

Donna.

To nie była Louise ani Donna. Nie poznaliśmy jej imienia.

Nie? Byłem przekonany, że poznaliśmy.

To laska, którą podrzuciliśmy.

Nazajutrz ruszyła dalej z motocyklistą na sraczkowatym Harleyu.

Więcej jej nie widzieliśmy.

Już pamiętam.

Wanda?

Policjanci byli w domu.

- Co… Kiedy? - Parę dni temu.

- Którzy? - Miejscowi. Z Wabash.

Czego chcieli?

Nie mówili.

Mówili dość oględnie.

Ale chcieli zaznaczyć, że o tobie nie zapomnieli.

O to chodziło.

Mają cię na oku i nie odpuszczą.

- Czemu? - Ośmieszyłeś ich.

Sharon.

Tak. To było to.

Wiesz co, Gary?

Jeśli teraz przychodzą i chcą dać znać,

że mi nie odpuszczą, kiedy wyjdę,

to znaczy…

Uważają, że wyjdziesz.

Tak.

OPARTE NA KSIĄŻCE JAMESA KEENE'A I HILLELA LEVINA

NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.