All language subtitles for Queerpanorama (2025)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali Download
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wejdź, drzwi są otwarte.

- Cześć. - Cześć.

Muszę dokończyć pracę.

Rozgość się, proszę, za chwilę skończę.

Bez pośpiechu.

Mam dwa koty. To jest Duffy.

Mam nadzieję, że nie masz żadnej alergii.

Nie mam.

- Lubisz słuchać muzyki? - Tak.

- Mogę ci coś puścić? - Pewnie.

Co o tym myślisz?

Całkiem spoko…

Czyli nie brzmi wystarczająco dobrze.

- Nic takiego nie powiedziałem. - Napijesz się czegoś?

Mam herbatę.

Miętową, jaśminową, Earl Greya.

W lodówce mam też piwo i colę.

- Earl Grey może być. - W porządku.

Jesteś muzykiem, tak?

Zajmuję się tym od niedawna.

Jestem też DJ-em i organizuję imprezy rave.

Rozkręcam jedną w przyszłym miesiącu, powinieneś wpaść.

A czym się właściwie zajmujesz?

Wciskam guziki i liczę, że coś z tego będzie.

Pytałem o to, czym się zajmujesz zawodowo.

Jestem naukowcem. Dlatego mieszkam blisko Uniwersytetu Hongkońskiego.

Masz mleko?

Pijesz herbatę z mlekiem? To obrzydliwe.

Nie rozumiem lokalsów, którzy to robią.

Co w tym złego?

To jakiś kolonialny przeżytek?

To zupełnie normalna rzecz.

Dobra, nie oceniam.

Tak przy okazji, mam na imię Erfan.

Dochodzę…

Spuść się we mnie.

- Ty też dochodzisz? - Tak.

Naprawdę jesteś naukowcem?

Przez cały czas, kiedy cię ruchałem, myślałeś właśnie o tym?

Być może.

Zdradź mi swoje sekrety.

Albo zadaj mi więcej pytań.

A ty, czym się zajmujesz?

Nadal… szukam pomysłu na siebie.

Nie wciskaj mi kitu.

Jestem aktorem.

- Znanym? Kojarzę cię skądś? - Nie. Wiedziałem, że o to zapytasz…

W jakich filmach grałeś?

- Chcę je zobaczyć. - Są naprawdę słabe.

Lubię kiepskie filmy, zachęciłeś mnie jeszcze bardziej.

Zapomnij o tym.

Dlaczego to robisz, skoro nienawidzisz aktorstwa?

Lubię obserwować ludzi i udawać, że jestem kimś innym.

To ciekawe.

A co sprawia, że ​​chcesz być naukowcem?

Dzięki nauce pamiętam,

że pośród zawiłości wszechświata jestem tylko małą kropką.

Ale… jak to?

Mam cię teraz zanudzać szczegółami?

Śmiało.

No dobrze. Usiądź.

Zajmuję się badaniem bakterii.

Dzięki nauce wiem,

że świat jest ze sobą ściśle połączony.

To, co małe, mówi nam mnóstwo o tym, co wielkie.

Jesteś tu jeszcze?

Tak.

Przykładowo, bakterie w grupie zachowują się w określony sposób,

ale gdy przyjrzymy im się z bliska,

wtedy działają indywidualnie i jednostkowo.

To dało mi do myślenia w kwestii tego, jak zachowują się ludzie.

Weźmy taki Hongkong:

patrzysz na tłum i widzisz ludzi nieśmiałych, czasem opryskliwych.

Ale kiedy poznasz ich bliżej,

okazują się zupełnie inni.

Właśnie tego nauczyłem się w swojej pracy:

nigdy nie jesteśmy w stanie ogarnąć pełnego obrazu.

Udajemy, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy, a tak naprawdę gówno wiemy.

Tyle się uczysz

i w końcu odkrywasz, że właściwie niewiele wiemy.

Niektóre odkrycia naukowe mają realne implikacje medyczne.

Dla przykładu, urodziło się już pierwsze dziecko,

które posiada kod genetyczny trzech różnych osób.

Dlaczego to robimy?

Cóż, niektórzy cierpią na choroby genetyczne,

a materiał od innej, zdrowej osoby może im po prostu pomóc.

Czyli możemy teraz mieszać DNA pobrane od kilku różnych osób

i w ten sposób „tworzyć” dzieci?

W przypadku zwierząt i roślin robimy to już od jakiegoś czasu.

Teraz przyszła kolej na ludzi.

Tak, przyszła kolej na ludzi…

Z nieuleczalnymi chorobami genetycznymi.

A gdyby gejowska para

chciała połączyć swoje nasienie i umieścić je w komórce jajowej?

Nie wiem, jak to oceniać pod względem moralnym,

ale raczej byłoby to możliwe,

jeśli komuś bardzo na tym zależy.

Jakie to ekscytujące…

Nie chciałbym pchać się teraz w rodzicielstwo,

świat jest absolutnie pojebany.

Za późno. Jestem w ciąży.

Chcę się wykąpać.

Jasne, tam masz świeże ręczniki.

Więc nie ukończyłeś studiów?

Jeszcze nie. Mam 24 lata. Czego się spodziewałeś?

Myślałem, że pracujesz na uniwerku?

Haruję nad zdobywaniem wiedzy.

Skoro dostaję za to siano, nazywam to pracą.

Ciężko mi uwierzyć, że jesteś młodszy ode mnie.

Czuję się urażony.

W którym roku się urodziłeś?

Urodziłem się w tym samym roku,

w którym Jezus miał rzekomo zmartwychwstać.

Pierwszego stycznia 2000 r.

Bez kitu! Pokaż dowód.

Boga nie trzeba widzieć. W niego się wierzy.

Ja wcale w niego nie wierzę.

- Mam skoczyć po dowód? - Nie trzeba.

Uwierzyłem ci na słowo.

- Pokaż mi, jak jeździ się na desce. - Nie potrafię. To deska współlokatora.

Też jest gejem?

Nie, to biały heteryk.

Ale jest całkiem sympatyczny, a to dzisiaj rzadkość.

Ty też mógłbyś ujść za białasa.

Słucham?

Teraz czuję się kurewsko urażony.

- Nie mam racji? - Nie. Jestem Irańczykiem.

A ty jesteś ślepy.

Wybacz, jeśli to cię obraża,

ale każdą osobę z karnacją jaśniejszą od naszej uważamy za białą.

Bzdury. Japończycy i Koreańczycy mają jaśniejszą skórę niż ty.

- I co, można ich nazwać białasami? - Nam wydają się biali.

No i spoko.

Ale ja mam perskie korzenie.

Napijesz się piwa?

A myślałem, że jesteś z Iranu…

Mam perskie korzenie

i właśnie zerżnąłem kolesia w tyłek. Sam połącz kropki.

Bon appétit!

Muszę nakarmić koty. Zacznij jeść beze mnie.

Mogę na ciebie zaczekać.

Też chciałbym mieć kota.

Więc powinieneś jakiegoś adoptować.

Na pewno nie kupuj. Przygarnij dwójkę,

żeby żaden nie był samotny.

- Nie mogę. - Dlaczego?

Mój chłopak ma alergię na koty.

Masz chłopaka?

Tak. Nasz związek jest otwarty.

Miałem to napisane na profilu.

Nie zauważyłem.

Kiedy cię posuwałem, co pomyślałeś o moim miłosnym tatuażu?

O czym?

O moim miłosnym tatuażu. Jest po chińsku.

Nawet go nie zauważyłem.

No dobrze. Zawsze jestem cudzą zabawką erotyczną.

- Dobra, jedzmy już! - Tak. Smacznego.

Ładnie śpiewasz.

Powinieneś rozważyć karierę wokalisty.

To lepszy komplement niż „całkiem spoko”.

Uczę się na błędach.

Wpadnij do mnie na rave.

- Myślę, że wtedy lepiej się zabawisz. - Zobaczymy.

Ale wiesz, jeśli mnie nienawidzisz i nie chcesz mnie więcej widzieć,

zrozumiem to.

Zazwyczaj spotykam się tylko na jeden raz.

Dlaczego?

Bo mam faceta.

Tak, widziałem.

Ale chętnie wpadłbym na twoją imprezę.

Będzie na niej ćpanko?

Nie w moim przypadku. A ludzie i tak

przychodzą do mnie i pytają mnie o wszystko.

Myślą, że jestem gościem, co dostarcza koks.

Wyglądasz raczej na gościa od MDMA.

A tak naprawdę jestem typem, co całkiem odradza ćpanie.

Ekstazę przynosi mi życie.

To mój prawdziwy talent.

Widzę, że nie brakuje ci tych talentów.

Napisać ci wiersz po persku?

- A jakie są inne opcje? - Tak naprawdę potrafię wszystko.

Ale język perski jest bardzo poetycki

i to dla mnie nic wielkiego.

- Co ty na to? - W porządku.

Powiedz…

„piję piwo”

i „rucham kolesia w tyłek” po persku.

Jasne, spróbuję.

- Jesteś gotowy? - Tak.

„Masz bardzo dobre serce.

Chyba…

obaj wiemy…

że wolałbym, abyś nie miał chłopaka.

Ale cieszę się…

z twojego szczęścia.

I mam nadzieję, że zawsze…

będziesz szczęśliwy.”

Cześć, mam na imię Phil. Miło mi.

Erfan.

Erfan? Czy to nie oznacza: „dwa żagle”?

„Fan” pochodzi od „Pingfan”, czyli „pospolity”.

Rodzice tak bardzo chcieli, żebym był normalny,

że dostałem takie imię.

- Mówisz po chińsku? - Próbuję.

Język mandaryński jest prostszy. Po kantońsku ledwo zamawiam żarcie.

- Znasz oba te języki? - Tak.

Od dawna tu mieszkasz?

Od ośmiu lat, wkrótce wyjeżdżam.

- Od czego zaczynamy? - To dla ciebie.

Dzięki, że się na to zgodziłeś. Doceniam to.

Mam pójść się przebrać?

Tak. Łazienka jest w tamtą stronę.

Pieprz mnie.

- Spuściłeś się? - Tak, wybacz.

Za bardzo się podjarałem.

- Okej… - Ale będę gotowy na powtórkę.

Daj mi chwilę odsapnąć i zaraz naprawdę cię wyrucham.

Jasne.

- Mam w tym zostać? - Wybór należy do ciebie.

Ubrudziłem sobie koszulę.

Pozwól, że ci pomogę.

Często to robisz?

Nie każdego kręcą takie klimaty.

Dzięki, że podszedłeś do tego z otwartym umysłem.

Mam zaliczony kolejny kink z listy rzeczy do zrobienia.

„Zaliczony kink”?

Brzmisz jak Amerykanin.

Serio? Nie zwróciłem na to uwagi.

Masz lekko amerykański akcent.

Może dlatego, że mój chłopak jest Amerykaninem.

Poważnie?

Mój chłopak nie podłapał amerykańskiego akcentu.

Native speakerzy są „głusi” na akcent partnera.

Ale mój partner pochodzi z Tajwanu.

Podobają ci się tylko kolesie azjatyckiego pochodzenia?

Niekoniecznie. Ale tak, preferuję Azjatów.

A ty, preferujesz białych mężczyzn?

Nie mam żadnych preferencji.

Każdy je ma.

Ja nie mam.

Napijesz się czegoś?

Masz jakąś herbatę?

Zwykłą.

Earl Grey, English Breakfast.

Earl Grey brzmi idealnie.

Palisz?

Nie, a co?

Bo stoi tu popielniczka.

To mojego chłopaka.

- Mieszka z tobą? - Tak.

- Wróci wkrótce do domu? - Nie.

Tak naprawdę to on mieszka w Hongkongu.

Jak to?

Jest stewardem.

Firma zapewnia mu mieszkanie.

Ale często zostaje u mnie.

Kiedy wyjeżdża, sprowadzasz sobie chłopców?

W ostatnim czasie rzadko to robię.

Jego postoje stają się coraz krótsze.

- Mogę zapalić? - Tak, ale otwórz okno.

Jak powiedzieć po kantońsku: „otwórz okno”?

To kwestia tonacji.

Nieważne.

Z takim podejściem nigdy się nie nauczysz.

Próbuję.

Właśnie coś przyszło mi do głowy.

- Co? - Nic. Coś przypadkowego.

Powiedz, zaciekawiłeś mnie.

Niedawno wydarzyło się coś dziwnego.

Jestem nauczycielem.

Na lekcji do klasy wleciał ptak.

Dzieci zaczęły krzyczeć, żeby otworzyć okno.

A potem jedno z nich się rozpłakało.

Dlaczego?

No właśnie…

Okazało się, że po kantońsku „otworzyć okno”

brzmi tak samo jak „otworzyć ogień”.

Chcesz herbatę z mlekiem?

Tak.

A czym ty się zajmujesz?

Robię podyplomówkę na uniwerku.

Nieźle.

Co studiujesz, mądralo?

Nauki molekularne.

Brzmi poważnie.

Na czym to polega?

Uczę się o tym…

że wszyscy jesteśmy tylko małymi kropkami,

połączonymi ze sobą w tym wielkim, pokręconym świecie.

Sorry za to, chodźmy do mnie.

Co to za miejsce?

Kwatery pracownicze.

Skąd pochodzisz?

Z Tajlandii.

Dochodzę…

Pozwól, że ci pomogę.

Nie trzeba.

Co to w ogóle za kwatery?

Nie musicie pracować?

Pracujemy wieczorami.

Czym się zajmujesz?

Pracuję w barze z karaoke.

Co dokładnie robisz?

Musisz się wykąpać?

Tak, ale zrobię to w domu.

Dlaczego zadajesz tyle pytań?

Wybacz, nie chciałem cię urazić.

Jeśli nie chcesz, to nie odpowiadaj.

Ale dlaczego mnie o to zapytałeś?

Ten bar z karaoke jest tu gdzieś niedaleko?

Tak.

Wkrótce zamykamy, nie mamy o tej porze klientów.

Wszyscy siedzą w domach.

Jakie są twoje plany?

Nie mam żadnych.

Zamierzasz stąd wyjechać?

Jeśli wyjadę, nie będę mógł tu wrócić.

Od jak dawna tu mieszkasz?

Od piętnastu lat.

I ani razu nie opuściłeś miasta?

Pracujesz w tym barze od kiedy tu przyjechałeś?

Ile miałeś wtedy lat?

Siedemnaście.

Pracowałem w różnych miejscach, ale u tego samego szefa.

Lubisz swojego szefa?

On lubi mnie.

Jestem posłuszny.

Posłuszny…

Czy szef pozwala ci sprowadzać do pokoju mężczyzn?

Nie.

Byli tacy, którzy stąd uciekli.

Albo zniknęli.

A może po prostu zmienili pracę.

W czasie pandemii wiele osób wróciło do domów rodzinnych.

Jeden koleś trafił za kratki, bo brał udział w proteście.

W proteście? Tutaj czy w Tajlandii?

W Tajlandii.

Rozumiem.

To było zbędne.

Przecież władza ma siłę.

A my nie mamy nic.

To prawda, nie mamy nic.

- Ale jest nas wielu. - To nic nie da.

- A twój kolega postanowił działać. - Bo był głupi.

Nie mów tak.

Ludzie giną.

Próbują walczyć, a potem jest jeszcze gorzej.

Zawsze to samo.

Czasami…

udaje nam się wygrać.

Twoja nadzieja jest głupia.

Tu nie chodzi o nadzieję, tylko o walkę.

W tej okolicy nie brakuje świrów.

Ich gwar tworzy muzykę.

Co?

Mam na myśli płacz tego faceta.

Ty też jesteś świrem.

Możliwe.

Świat jest szalonym miejscem.

Wypijmy za nową normalność.

Co dla ciebie oznacza „normalność”?

Normalność to dla mnie uliczne food trucki,

wizyty w kinie…

i dużo ruchania.

W ogóle nie chodzę tu do kina.

Co?

W ciągu 15 lat nie byłeś w kinie ani razu?

Moja normalność jest inna niż twoja.

Więc czym jest dla ciebie „normalne życie”?

Nie wiem…

Cóż, jebać „normalność”.

Kogo ona w ogóle obchodzi?

Palisz?

Kiedyś tak, ale rzuciłem fajki.

Dlaczego?

To dla mnie za drogi interes.

Chcesz?

Ciężko to potem rzucić.

- Jarałem przez dziesięć lat. - Dziesięć?

A ty, od jak dawna palisz?

Jakoś od roku.

Zaczynasz palić, kiedy widzisz, że wszyscy inni rzucili.

Tak…

Dlaczego?

Był w moim życiu czas, kiedy cierpiałem na depresję

i chciałem popełnić samobójstwo.

Znajomy miał paczkę fajek.

Na opakowaniu było napisane:

„Palenie tytoniu powoli cię zabija”.

Patrząc na te słowa, uznałem, że to znak od Boga.

Chodzi o to, że…

umierając powoli…

możesz jeszcze trochę pożyć.

Wybacz, muszę lecieć do roboty.

Teraz?

Tak, teraz.

Klient mnie szuka.

Dopiero się ruchaliśmy.

Taka praca.

A czym ty się zajmujesz?

Pracuję jako nauczyciel.

- Pieprzysz swoich uczniów? - Nie.

Nie wierzę ci.

Czesto jestem o to pytany.

Myślę, że to powszechna fantazja.

Mój nauczyciel mnie zgwałcił.

Ile numerków zaliczasz w najbardziej pracowity dzień?

To zależy.

Nie dla każdego dochodzę.

Trzeba mi zapłacić więcej.

Jesteś wyłącznie pasywny?

To zależy od klienta.

A jeśli klient nie sprawia, że staje ci kutas?

Kasa sprawia, że staje mi kutas.

Zakochałbyś się w swoim kliencie?

Gdybyś tylko ich widział…

Nie masz ani jednego przystojnego klienta?

Przystojniak nie płaci za seks.

Chyba masz rację.

A ty byś za to zapłacił?

Zdarzyło mi się.

Ale facet nie był tak uroczy jak ty.

Tylko się we mnie nie zakochaj.

Muszę już iść.

Zapłacę.

Napracowałeś się dziś.

Dziękuję.

- Jak masz na imię? - Dan.

A ty?

Phillip.

Miło cię poznać, Phillip.

Miło cię poznać, Dan.

Rzuć fajki. Pożyj jeszcze trochę.

Za całość wyszło 358 dolarów.

Zapłacę.

Proszę, cztery stówki…

Wyjdź pierwszy.

Czy zamówienie jest już gotowe?

- Jeszcze nie. - Zaczekam na zewnątrz.

Czeka przed drzwiami.

Dzięki.

Do widzenia.

Ładna kurtka.

Dzięki, dostałem od chłopaka.

To chyba najlepsza rzecz w gejowskich związkach, co?

Założyłeś ją z jakiegoś konkretnego powodu?

Nie.

Mamy otwarty związek,

odkąd przeniósł się do Nowego Jorku. Pochodzi stamtąd.

Zostawił trochę swoich ciuchów,

zanim wyjechał.

Zajmują większość miejsca w mojej szafie.

Chyba powoli przechodzę jego zapachem.

To słodkie.

A ty? Jesteś singlem, czy masz kogoś?

To skomplikowane.

- Okej. - Przepraszam.

Nie masz za co.

Pisaliśmy ze sobą wieki.

Wybacz, byłem zalatany.

Już myślałem, że nie chcesz się spotkać.

Jasne, że chciałem.

Wiesz, czasem ludzie tak dużo ze sobą piszą,

że potem nie mają pewności, czy ta druga osoba jest realna.

Ja jestem realny.

Cieszę się, że w końcu się widzimy.

Czym się zajmujesz?

Zgadnij.

Jesteś pisarzem.

Skąd taki pomysł?

W opisie profilu miałeś:

„Wkrótce coś o nas napiszę.”

Jestem pisarzem, ale tylko w głębi serca.

A czym się zajmujesz zawodowo?

Chwilowo pracuję jako dostawca żarcia.

Odwiedzasz pewnie wiele ciekawych miejsc.

Tak.

Wiele różnych mieszkań,

korytarzy

i lobby.

Nigdy nie wiesz, kto mieszka w środku, patrząc na budynek z zewnątrz.

Brzmi ciekawie.

Nie, to żmudna i ciężka praca.

Na pewno.

Ale zarobię w ten sposób lepiej, niż pisząc.

No jasne.

Jak wymawia się twoje imię? Ma trochę dziwną pisownię.

Stefan.

A twoje? Jesteś Dan, tak?

Czy Daniel?

Dan wystarczy.

To nie jest angielskie imię.

Z którego rejonu Niemiec pochodzisz?

Z Lipska.

- Nigdy o nim nie słyszałem. - To na wschodzie kraju.

Dorastałeś tam?

Tak, przed upadkiem muru.

Jesteś pierwszą osobą z NRD, jaką znam.

Angela Merkel też dorastała w NRD.

No dobrze, ale Merkel mnie nie zna.

W sumie ja ciebie też nie znam.

Jeszcze. Dziękujemy.

Opowiedz mi coś więcej o swoim życiu w NRD.

Co chciałbyś wiedzieć?

Mieliście tam croissanty?

Ale one pochodzą z Francji.

Tutaj były croissanty.

- Są takie pyszne! - No, mówiłem ci.

Co się jadło u was na śniadanie?

W NRD?

Jajko na twardo.

Klasyka.

Też mieliśmy bułki i rogaliki.

Mieliśmy też coś, co nazywa się hörnchen.

Przypominało croissanta,

ale było zrobione z innego ciasta.

Hörnchen.

Brzmi jak coś po kantońsku.

Jest podobne słowo?

Tak, oznacza: „otwierać okno”.

Rozumiem.

Dziękuję.

A mieliście w NRD kawę?

Jasne.

Chociaż czasem zaczynało jej brakować.

Była wtedy przysyłana

z Zachodnich Niemiec w prywatnych paczkach.

I to było dozwolone?

Władza wiedziała,

że brak kawy wywoła gniew wobec reżimu.

Ostatecznie i tak do tego doszło.

Czy załamał się wtedy cały twój świat?

Co masz na myśli?

Reżim upadł, kiedy byłeś w moim wieku.

Byłem wtedy dużo młodszy, niż ty teraz.

Nie jestem aż tak stary.

- Ile masz lat? - Zgadnij.

Czterdzieści…

pięć.

Teraz to przesadziłeś.

Osiemnaście!

Po której stronie się opowiadałeś?

Po tej lepszej.

Chociaż… ostatecznie nie wiadomo, która jest lepsza.

Ciekawe, co ja bym czuł, gdyby reżim upadł.

Przykro mi to słyszeć.

Właśnie dlatego…

nie spotkaliśmy się wcześniej.

Mam nadzieję, że jakoś się trzymasz.

Była między nami spora różnica wieku.

Wiedzieliśmy, że to nieuniknione.

Kiedy zachorował,

obaj podeszliśmy do tego na spokojnie.

- Jak długo chorował? - Pół roku.

Podjął leczenie w Szwajcarii.

Jaki on był?

Dobry,

hojny,

czasem bardzo uparty.

Czym się zajmujesz?

- Byłem architektem. - Byłeś?

Ostatnio zajmuję się głównie scenografią.

Czy twój dorobek jest mi znany?

Dwa lata temu pracowałem

przy baletowej adaptacji „Spragnionych miłości”.

Tego akurat nie kojarzę.

Balet, opera czy symfonia to nie moja bajka.

Dlaczego?

Chińska opera też jest ci obca?

Może po prostu brakuje mi kultury.

Balet jest dla każdego. Dla zwykłych ludzi.

Tańczyłem w balecie, gdy byłem młodszy.

Jak wygląda twoje „zwykłe”, codzienne życie?

A co chciałbyś wiedzieć?

Ostatnio zadano mi to pytanie.

Powiedziałem, że moja codzienność to kino i seks.

Brzmi super!

Zacząłem się zastanawiać,

jakie życie jest naprawdę warte przeżycia.

Życia i tak nie da się wybrać.

Możemy się najpierw trochę poprzytulać?

Mam być dużą łyżką czy małą?

Dużą.

Hej!

Bardzo długo spałeś.

Wybacz, poprzedniej nocy nie zmrużyłem oka.

A twoje łóżko jest bardzo wygodne.

Masz szczęście. Ktoś inny pewnie by cię poćwiartował.

Nie popsułem ci planów na dzisiaj?

Nie. I tak zamierzałem zostać w domu.

Jesteś głodny?

Tak.

Pozwól, że coś ci ugotuję.

- Masz ochotę na pierożki? - Jakie?

- Chińskie. - Bardzo chętnie.

Niemieckich bym nie chciał.

Wcale nie są takie złe.

Przepraszam za wcześniej.

Za co?

Za to, że nie uprawialiśmy seksu.

Daj spokój.

Myślałem, że jestem gotowy. Może byłem w błędzie.

Mam nadzieję, że nie zmarnowałem twojego czasu.

A jeśli zmarnowałem – nie było to celowe.

W przeszłości takie sytuacje

bardzo mnie wkurzały.

Takie albo gorsze: na przykład, gdy ktoś mnie wystawił,

a ja szykowałem się na anal.

Ale od tego czasu się zmieniłem.

Co takiego się zmieniło?

Kupiłem sobie dildo.

Zawsze sam mogę się nim zabawić.

Wiadomo, nie zastąpi prawdziwego fiuta,

ale to pozwala mi zachować spokój i cierpliwość.

Podoba mi się twoja szczerość.

Też kupię dildo.

Nie odbieram już takich rzeczy osobiście.

Ludzie zawsze mają swoje powody.

Jestem już na tyle dorosły,

że nie mam wielkich oczekiwań wobec ludzi, ani wobec życia.

To trochę smutne.

Ile masz lat?

Dwadzieścia osiem. Mam to napisane na profilu.

Z reklam wynika, że to najlepszy moment w życiu.

- Napijesz się wina? - Jasne.

Ledwo ogarniam codzienność.

Z czasem przyjdzie ci to łatwiej.

Jak ludziom udaje się to przetrwać?

Gdy nic innego nie pozostaje…

trzymasz się blisko rodziny i przyjaciół,

starasz się zachować spokój, żyć normalnie.

Nie poddajesz się

i uprawiasz dużo seksu.

Jak wyglądało gejowskie życie w NRD?

Byłem wtedy bardzo młody.

Minęło sporo czasu, zanim zrozumiałem, że jestem gejem.

Jak dużo czasu?

Dokonałem coming outu, mając 30 lat.

Ja zrobiłem coming out jako 15-latek.

- Czyli rodzice o tobie wiedzą? - Tak.

Zawsze poznawali moich chłopaków.

Rodzice muszą być ci bardzo bliscy.

Kiedyś tak było.

Ale od 2019 roku to już przeszłość.

- Wygląda pysznie. - Tylko ostrożnie.

Jest bardzo gorące.

Jak poznałeś swojego męża?

Był moim klientem.

Zbudowałem ten dom.

Uganiał się za mną

i finalnie został moim sugar daddy’m.

No co?

W młodości byłem o wiele przystojniejszy,

miałem wtedy ciemne włosy.

Z siwymi włosami nadal jesteś bardzo atrakcyjny.

Nie wiem, czy to komplement. Trochę mnie zawstydzasz.

Myślałeś kiedyś o zostaniu gwiazdą filmową?

Nie.

Oczywiście bez całej otoczki nadużywania narkotyków i depresji.

Pytam czysto hipotetycznie.

Nie.

Dlaczego?

Nie chciałbym być w centrum uwagi.

Więc czego chcesz od życia?

Chciałbym zostać ojcem.

To piękny plan.

Prowadziliśmy rozmowy na ten temat.

Mieliśmy plan, ale nigdy nie został zrealizowany.

Masz jeszcze sporo życia przed sobą.

Nie trać nadziei.

Dzięki.

Cześć, masz na imię Charlie?

Cześć.

- Mówisz po mandaryńsku? - Tak.

Łóżko jest tam.

Phil już wyjechał?

Znałeś go?

Kiedy wysłałeś mi ten adres,

zacząłem się zastanawiać, czy jesteś jego chłopakiem.

Jestem jego byłym chłopakiem.

Skąd znałeś Phila?

Jest kumplem mojego kumpla.

Na pewno cię ruchał.

I co o nim sądzisz?

Był miły.

W sensie, że dobry w łóżku?

Ruchaj mnie, Phillip.

Proszę, zgwałć mnie, Phillip.

Nie, Phillip. Mocniej!

Proszę, zgwałć mnie, Phillip!

Kiedy tak mówisz, kutas mi flaczeje.

Mam z tobą współpracować?

Darujmy sobie…

Przepraszam.

Luzik.

Jemu też się to przytrafiało.

Ze mną nie uprawiał seksu analnego.

Więc problem nie leży po mojej stronie.

To był powód, dla którego zerwaliście?

Nie.

Powodem było to, że nie chciałem przenieść się do Anglii.

Przeprowadziłeś się do Hongkongu.

Jako steward możesz pracować dosłownie wszędzie.

Tutaj lepiej mi płacą i mam lepszy grafik pracy.

Zanim przyjechałem do Hongkongu,

w ekipie Eva Air nie było ani jednego faceta na stanowisku stewarda.

Naprawdę?

W gruncie rzeczy

każde miejsce ma swoje problemy.

Wy po prostu lubicie idealizować Tajwan.

Ale dlaczego nie przeniosłeś się z nim do Anglii?

Bo nie chciałem.

Mój angielski jest tragiczny.

Nie chciałem zostać „kurą domową”.

Wolę żyć swobodnie, bez ograniczeń.

Pierwszy raz słyszę,

że ktoś wybrał Hongkong

zamiast Tajwanu lub Anglii, powołując się przy tym na wolność.

Wolność ma wiele różnych wymiarów.

Kiedy jestem w Europie,

zawsze się zastanawiam, na ile naprawdę dbają tam o prawa człowieka,

skoro trzeba zapłacić nawet za skorzystanie z toalety.

To dość dziwne.

Spokojnie, na Zachodzie nie brakuje atrakcji.

Co niby takiego tam mają?

Kulturę, kino, teatry,

sztukę.

Filmy możesz obejrzeć w podróży, a artystów poznać podczas trasy.

Nie trzeba mieszkać w Anglii.

Tak, ale wtedy nie jesteś częścią tego świata.

Zajmujesz się na co dzień sztuką?

Jestem scenografem.

A mój partner jest aktorem.

Naszym marzeniem jest zamieszkać razem w Nowym Jorku.

Więc dlaczego mieszkacie tutaj?

Bo marzenia to tylko marzenia.

Rzeczywistość jest zupełnie inna.

Cześć.

Jesteś nawet ładniejszy niż na zdjęciu.

Nigdy nie kumam, po co miejscowi

noszą parasol nawet przy najmniejszej mżawce.

Ja tego nie robię.

Ty jesteś inny.

Jak długo jeszcze musimy iść?

Jeszcze kawałek. Uważaj na węże.

Cześć.

Cześć.

Dlaczego masz tu tak pusto?

Dopiero się wprowadziłem.

Na zdrowie.

Szczerze mówiąc, twój adres mocno mnie zaniepokoił.

Nie wiedziałem, czy powinienem zapuszczać się w te rejony

o tej porze dnia. Bałem się, że ktoś mnie poćwiartuje.

Więc dlaczego tu jesteś?

Bo twoje zdjęcia są boskie.

Stwierdziłem, że warto zaryzykować.

- Przepraszam. - Wszystko w porządku?

Mam chyba jakąś reakcję alergiczną.

Na co?

Na koty.

Mój sąsiad ma chyba kota.

Zaraz mi przejdzie, spokojnie.

- Chcesz się napić wody? - Tak, poproszę.

Podobają mi się te wszystkie świece.

Wiesz, jak zadbać o nastrój.

Nie podłączyli mi jeszcze prądu.

Masz zamiar urządzić tu

biuro czy mieszkanie?

Może i jedno, i drugie.

Ale nie masz tu nawet prysznica.

Coś wymyślimy.

Masz na imię René, tak?

Tak.

Jak ten malarz?

No tak.

- A jak ty się nazywasz? - Matthew.

Jak biblijny Mateusz.

Jesteś naprawdę uroczy.

Czy ktoś ci to kiedyś powiedział?

Wszystko dobrze? Mam przestać?

Nie przerywaj.

Duś mnie…

Dochodzę…

Było wspaniale.

Tak…

Wspaniale.

Ty byłeś wspaniały.

Dzięki.

Jak się masz?

Co masz na myśli?

Proste pytanie: jak się masz?

Takie pytania…

są u mnie nie na miejscu.

Jak to?

Po tym, jak dostałem się na studia,

poznałem różnych ludzi z różnych miejsc.

Często witali mnie słowami: „Jak się masz?”.

No i?

Najczęściej odpowiadałem: „Okropnie”… i ludziom odbijało.

Mówiłem wtedy…

że to przez stres

i przez nadmiar pracy.

Przez moją brzydotę lub zjebaną pogodę.

Czuję się okropnie każdego dnia.

My, Hongkończycy, czujemy się tak cały czas.

Tak, to prawda.

Przyzwyczajenie się do tego zajęło mi sporo czasu.

Świat oczekuje odpowiedzi: „Mam się dobrze”.

Ale ty?

Nie oczekujesz żadnej odpowiedzi.

Jeśli przyznanie wprost, że nie wszystko jest w porządku

to problem…

uprzejmości tracą swój sens.

Racja.

Ale na pewno nawet w twoim języku da się to jakoś wyrazić.

U mnie pyta się np.:

„Jadłeś już?”

No właśnie.

To bardziej neutralna opcja.

Po co gadać o codziennych smutkach?

A jeść musi każdy.

Jak powiedzieć to po kantońsku?

Twój akcent jest perfekcyjny.

Często to słyszę.

Ciężko o taką intonację u obcokrajowca.

Jestem muzykiem. Dla mnie wszystko kręci się wokół tonu.

Poważnie?

Zajmuję się też tańcem.

Występuję w teatrze muzycznym.

Super sprawa.

Co robisz w Hongkongu?

Ciężko tu o konkretną scenę.

Jestem tu tymczasowo.

Obecnie gram w disnejowskim musicalu.

Ale jeszcze zobaczysz…

Któregoś dnia…

zawładnę Broadwayem.

Nie wiedziałem, że jest wystawiany jakiś disnejowski musical.

Serio? Nie byłeś na tym?

Przecież to „Król Lew”.

Nie byłem. Teraz wreszcie mam powód.

Lepiej zaczekaj, aż pojawię się w czymś porządnym.

Odwiedzisz mnie w Nowym Jorku.

Bardzo chętnie.

Na pewno ci się spodoba. Byłeś już?

Nie. Ale bardzo chciałbym polecieć do Stanów.

I powinieneś.

„Palenie tytoniu powoli cię zabija”.

Stres wykończy cię szybciej.

Spokojnie, zapalę dopiero po wyjściu od ciebie.

Możesz tu palić.

Ty też jarasz?

Nie.

Poczęstujesz mnie?

Okej, ale nie obwiniaj mnie potem, jak się uzależnisz.

Co sprawiło, że zapragnąłeś zostać aktorem?

Ciężko to wyjaśnić.

Lubię obserwować ludzi i udawać kogoś, kim nie jestem.

Jestem w tym dobry.

Rozumiem.

Co znaczy to zdanie?

Wydaje mi się, że coś mi świta…

Jest tu coś o białym penisie?

To, co jest tam napisane,

mogłoby znaczyć: „penis”, ale w tym kontekście znaczy:

„głupiec”.

To jakieś starocie,

pewnie po poprzednim lokatorze.

Całe zdanie brzmi:

„Nie warto robić interesów z głupcami”.

Po kantońsku penis i głupiec oznaczają to samo?

Teraz zmyślasz już pierdoły.

A co znaczy „ding”?

W języku kantońskim nie ma takiego słowa.

A jak powiedzieć po kantońsku: „gładki tyłeczek”?

Powiedziałem coś nie tak?

- Nie. - Bo zauważyłem, że…

Podoba ci się mój tyłek?

- Podobałby mi się nawet nieogolony. - Ale preferujesz gładkich Azjatów?

Preferuję prędzej niż kogo?

Sam nie wiem.

Nie wiem, o czym mówię.

Preferuję człowieka takim, jaki jest.

Brzmi jak typowa, politycznie poprawna gadka.

Jak przyjrzysz się ludziom wystarczająco uważnie,

dojdziesz do tego samego wniosku.

To orzeł amerykański?

Nie, to kruk.

Orły są zarezerwowane dla białych Amerykanów.

To kruk czy wrona?

Dla osób czarnoskórych i rdzennych Amerykanów

kruki mają wręcz duchowe znaczenie.

Wrony przynoszą pecha.

Rozumiem.

Swojego dzieciaka nazwę właśnie tak – Raven.

Bez względu na płeć.

Super.

A ty, zamierzasz mieć dzieci?

Świat jest chyba zbyt pojebany, żeby zakładać rodzinę?

Nigdy nie był normalny.

Ale ludzie jakoś sobie radzą.

Codziennie, gdy się budzę,

zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe, że ludzie dalej żyją.

Gdy patrzę przez okno, widzę ludzi idących do pracy

i wracających z pracy…

O czym oni myślą?

Jak to możliwe, że potrafią normalnie funkcjonować?

Życie toczy się dalej.

Czasami trzeba podjąć walkę, którą zapamiętają przyszłe pokolenia.

Ludzie walczą, a potem jest jeszcze gorzej.

Zawsze to samo.

Być może minęły już czasy, kiedy dobro mogło pokonać zło.

Nie wiem, może jeszcze będzie lepiej…

ale teraz sytuacja wydaje się beznadziejna.

Nie walczymy o nadzieję.

A o co?

O przekonanie, że trzeba walczyć.

Nie trać nadziei. Jeszcze nie teraz.

Sprawy mogą przybrać nieoczekiwany obrót.

Doceniam tę twoją amerykańską nadzieję.

Ta nadzieja przeminie.

Wiem, co mówię – jestem czarny.

Mój ojciec myślał podobnie, dziadek też.

Pokój to tylko przerwa między wojnami.

Chyba tak…

Żartuję.

Mój ojciec to skończony dupek, nigdy go nie poznałem.

Zatańcz ze mną, skarbie.

Nie potrafię.

A tak pięknie kręciłeś tyłkiem. Jasne, że potrafisz.

Jak powiedzieć po kantońsku, że ktoś dobrze tańczy?

To brzmiało prawie idealnie.

Poważnie?

Nigdy nie myślałem o związku między muzyką a językiem kantońskim.

Twój język sam w sobie jest muzyką.

Znałem ludzi, którzy uczyli muzyki, ale po kantońsku mówili koszmarnie.

Jeśli o mnie chodzi, to potrafię dobrze słuchać.

Przy następnym powitaniu

możesz powiedzieć wprost, że czujesz się okropnie.

Chętnie cię wysłucham.

Dzięki.

I ja też opowiem ci o swoich uczuciach.

Wiesz, o czym pomyślałem?

Świetnie byłoby mieć afro-azjatyckie dzieci.

Sobie znalazłbym Azjatkę, a tobie – czarnoskórą laskę.

Najlepiej, gdyby były lesbijkami.

Moglibyśmy wychować dzieciaki wszyscy razem.

Wiesz, że…

przy obecnej technologii

można wziąć geny od dwóch mężczyzn

i one mogą się ze sobą połączyć?

To samo da się zrobić z jajeczkami.

W niektórych krajach już można to robić, żeby ludzie

nie przekazywali chorób genetycznych swoim dzieciom.

Naprawdę? Nigdy o tym nie słyszałem.

W teorii dziecko może urodzić się dzięki genom trzech osób.

Trzech, a nawet więcej.

Może kiedyś wszyscy mogliby połączyć się w jedno ciało?

Jak to wszyscy?

Mam na myśli…

wszystkich ludzi.

Brzmi jak zabawa w Boga.

Napisałbyś coś o nas?

Ja zawsze coś piszę…

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.