All language subtitles for Belleville Cop

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

To m�j syn.

Przystojny, co? Uprawia chi�skie sztuki walki.

O co chodzi?

- Przesta�. - U�miechnij si�.

Skup si�, b�agam.

Szcz�liwego Nowego Roku.

- Co ci jest? - Potem pogadamy.

M�w, o co chodzi.

- Co? - Kieszonkowiec! Ten w masce!

Zabra� jej portfel!

- Zaraz wracam. - Go� go!

- Co ty wyprawiasz? - Ju� lec�!

Zaraz!

Znowu on!

Wracaj!

Nie b�d� za tob� bieg�!

Z drogi!

Cholera, �lisko!

GLINIARZ Z BELLEVILE

Jestem!

Co ci m�wi�em?

Nawet nie pr�buj.

- Trzymaj. - Basta.

No ju�!

Zatopiony!

Poka� g�b�.

Znowu ty?

Mam ci� do��.

Odpu�ci�by� wreszcie.

Id�cie si� bi� na zewn�trz! Bo wezw� policj�!

Spokojnie. Ja jestem z policji.

Policja!

- Jeste�cie. - Co robisz w tym przebraniu?

To si� nazywa kamufla�.

Nie znasz si�. Jestem tu incognito.

Za to znam numer pogotowia. Jeste� ranny.

Zadzwo�.

Zmie� bran��.

Grajcie!

- Co� powa�nego? - Par� szw�w.

Za tydzie� b�dzie jak nowy.

Dla ciebie tydzie� wolnego, dla mnie tydzie� syfu.

Ju� i tak mamy braki kadrowe.

Nie chc� bra� wolnego. Tydzie� z matk�? Odpada.

Za tydzie� trzeba zdj�� opatrunek.

Prze�y�e� to, prze�yjesz i matk�.

Pan jej nie zna.

Siedem dni. Bo wlepi� ci nagan�.

- Nie dam rady. - Zrozumiano?

- Trzy dni? Bezp�atne. - Tydzie�, jasne?

Jasne.

Szefie?

Co z podwy�k�?

Pogadamy o tym przy lunchu?

Dzi�ki. Szcz�liwego Nowego Roku.

Jeste� tu nowa.

- Od kiedy? - Od tygodnia.

To dlatego ci� nie znam.

I co?

Cze��, kochanie.

Spoko, to tylko dra�ni�cie. Tw�j facet to twardziel.

Zn�w po�kn�a� regulamin?

A ty zn�w go ola�e�. Nie by�e� na s�u�bie!

Nie mog�em pozwoli�, �eby ten recydywista da� nog�.

Jasne, uwielbiasz kieszonkowc�w.

Przepraszam za wczoraj.

- Czeka�am w agencji dwie godziny. - Trzeba by�o zadzwoni�.

Mam ci� w ulubionych! Ze specjalnym dzwonkiem i zdj�ciem.

I tak ka�de mieszkanie jest za g�o�ne, za ciemne, za ma�e...

�adne mnie nie urzek�o. Musz� si� poczu� jak w domu.

Nie ty wybierasz mieszkanie, tylko ono ciebie.

Nie oszukujmy si�.

Nie chcesz ze mn� mieszka�.

Nie ple�. Co� znajdziemy, przysi�gam.

Na �ycie matki?

Przeginasz.

Ona nie wie?

Nie powiedzia�e� jej.

Powiem. S�owo.

M�wi�e�, �e si� zgodzi�a!

Ciut wyprzedzi�em fakty. Czas mi si� poprzestawia�.

Obiecuj�, �e powiem. Chwileczk�.

Tak, mamo?

Srak! Gdzie jeste�?

Rozmawiam z Lin. Zosta�! Ju� wy��czy�em!

Nie roz��czaj si�, mamo.

Ko�czy mi si� do�adowanie.

P�jdziemy obejrze� to jutrzejsze.

Popracuj� nad swoimi odczuciami.

Tak, mamo?

Dorwa�e� tego z�odzieja?

Tak.

Brawo, synku.

Tworzymy zgrany zesp�.

Daj spok�j. Nie jeste� moj� partnerk�.

Niewdzi�cznik!

Dzi�ki mnie z�apa�e� z�odzieja.

Za ka�dym razem to ja wpada�am na trup sprawcy.

Na co? Wpada�a� na trop, nie znaj�c nawet tego s�owa?

Wymie� chocia� jednego.

MIAMI, FLORYDA

Sukinsyn! Dorw� ci�!

Mam ci�.

Zjed� na pobocze!

Nie do wiary.

W ten spos�b mnie nie zgubisz.

Siedz� ci na ogonie!

Zepsu�e� mi poranek. Jestem wkurzony!

Ludzie, uwaga!

Przez ciebie sam �ami� prawo.

No dobra, stajesz. Brawo.

Policja.

Co ja zrobi�am? Spiesz� si� na spotkanie.

B�dzie musia�o poczeka�. O ma�o mnie pani nie zabi�a.

SMS-y podczas jazdy s� be.

Nie widzia�am pana.

Prosz� to wy��czy�.

- Nie lubi pan afryka�skiej muzyki? - Wy��czy� prosz�!

Jestem Iman Tour�. Afrykanka, �ona dyplomaty.

Nie ze mn� te numery.

Wysiada�.

- Prosi si� pan o k�opoty. - Co takiego?

- Ja? - Dogadamy si�.

Prosz� pos�ucha�.

To jest Ameryka. Wysi��� z auta.

Raz-dwa.

Tutaj.

Zepsu�a mi pani poranek.

- Czego pan chce? - Obr�ci� si�.

Co pan?!

Zn�w mamy w dzielnicy narkotyki.

Zaczyna si�. Sk�d wiesz?

St�d, �e wiem.

Robi� wywiad.

Wewn�trzdzielnicowy.

Nauczy�am si� od Kojaka, tego �ysego.

Dzi�ki niemu umiem prowadzi� �ledztwa.

To byli policjanci!

A wy co?

�picie?

Zrozumia�em.

Przez te prochy b�dzie bajzel.

- Przyjrz� si� sprawie. - Naprawd�?

Nie. Nie b�d� bada� s�siedzkich plotek.

Narkotyki to ja wyczuwam.

Nie od parady mam ten kinol.

To ja.

Roland!

Mi�o ci� widzie�.

- Ch�opcze kochany! - Cze��, ciociu.

- Pi�knie wygl�dasz. - �wietny garnitur.

- Zajebisty. - Odm�adza ci�, �osiu.

M�w �adnie.

Ma za sob� lot ze Stan�w. Trzeba go rozrusza�.

Chod�my na g�r�.

Jak tam dzieci i �ona?

Pozdrawiaj� was.

Winda zn�w zepsuta.

�aden problem. Przecie� mieszkamy na pierwszym. �adna r�nica.

10 lat temu obieca� mi na staro�� dom z ogrodem.

Skoro tak...

Tylko �e nie dosta�em podwy�ki. Wiesz, jak jest w bud�et�wce.

Nieko�cz�ce si� procedury, zwariowa� mo�na.

Przesta� przytakiwa�!

Pos�uchaj. Nie chc� tu umiera�.

Jakie "umiera�"? Prze�yjesz nas wszystkich.

Da�by B�g.

- Mi�o, �e jest w formie. - Non stop.

Mogli�my skoczy� gdzie� dalej.

Nie ma jak w domu.

Tam dalej jest Wie�a Eiffla. Widzia�e� kiedy�?

Z tob�, w podstaw�wce.

Nie pami�tasz? W Miami sprali ci m�zg.

Od tamtej pory tam nie by�e�?

Co u Lin? Znale�li�cie mieszkanie?

Nie.

Widzisz mnie w pi�tnastej dzielnicy?

Nie uzgodnili�cie lokalizacji?

Ogl�dali�my mas� mieszka�, ale...

Ja jestem z Belleville.

A wi�c w tym problem. Ty si� nie zmienisz.

W�a�nie. I nie mog� zostawi� mamy.

Ma tylko mnie.

- A Lin nie chce z ni� mieszka�. - Wiadomo.

- Zatrudni�a si� w Interpolu. - Klasa.

To ty masz klas�.

Jak si� nazywa to twoje stanowisko?

Oficer ��cznikowy przy konsulacie francuskim.

Super.

- Dosta�em je po znajomo�ci. - Nie narzekaj.

Nareszcie kto� z Belleville.

- To prawda. - I dobrze.

- Te�� nadal w ministerstwie? - Nie.

Nie m�w!

Obj�� komend� g��wn�.

Ul�y�o mi. Nie stracisz posadki.

To mi nie grozi.

No wi�c?

- Co? - M�w.

Przecie� nie wyjecha�e� z Miami tylko po to, �eby si� z nami zobaczy�.

Co� si� za tym kryje.

Prowadz� spraw�. Przemyt kokainy.

Opowiadaj.

Towar trafia z Daloa do Tangeru,

a stamt�d do Belleville.

Zasi�gnij informacji.

Ja pi�rkuj�.

Mama w�a�nie m�wi�a, �e problem wr�ci�.

Uruchomi� informator�w.

Jaki to ma zwi�zek z Miami?

Pod st�!

St�j!

Wstawaj!

Ruszaj!

Cholera!

Roland!

Sou?

- Idrissa Diop. - Sk�d?

Z Daloa. Ale zamieszka�y w Stanach.

- Kto prowadzi �ledztwo? - Dubois.

Gada� z Interpolem. Tw�j kumpel pracowa� za granic�?

Tak. Idrissa Diop, Republika Daloa.

Je�li ci� tu zobacz�, dadz� mi popali�.

Dzi�ki.

Drobiazg.

Szwecja, Dania...

Momencik.

Co tu robisz?

Chcia�em si� z tob� zobaczy�.

- Radzisz sobie? - Tak.

Ci�gle my�l� o Rolandzie.

Ten temat jest u was?

Nie mog� ci powiedzie�.

Przesta�.

- Chcesz mi narobi� k�opot�w? - Jeden z napastnik�w by� z Afryki.

Przemyt, kt�ry bada� Roland, przechodzi� przez Daloa.

- Powiesz co�, czy to te� tajne? - Co mam powiedzie�?

Korupcja we w�adzach i s�u�bach, islami�ci szalej�, wi�c s� i dragi.

- Afryka. - Tyle to sam wiem.

Zaufaj nam. Wszystkiego si� dowiemy.

Kiedy?

Zanim wype�nicie papierki i wejdziecie w dup� Amerykanom, facet zniknie.

Widzia�em go. To morderca.

Na razie jest jak jest.

- Jaki� problem? - Nie. Zaraz przyjd�.

- Id� po kaw�. Macchiato, jak zwykle? - Dzi�ki.

Dla mnie bezkofeinowa. Jak zwykle.

Przesta�. Robisz mi obciach.

Roland ci� uwielbia�.

By� moim bratem. Je�li mog� co� zrobi�, to jestem.

Znajd� sprawc�.

Obiecuj�.

Ale potrzebuj� pomocy. Musz� lecie� do Miami.

Tato.

Tak, kochanie?

Pami�tasz Baab�, przyjaciela Rolanda?

Oczywi�cie.

Powinni�cie porozmawia�.

Chod� tu.

- Da�e� cia�a. - Przepraszam.

To �ona Laji'ego Tour�.

Wiesz, kto to?

Brat prezydenta Daloa.

Co oznacza, �e facet ma paszport dyplomatyczny i immunitet.

Oraz znajomo�ci.

O ma�o mnie nie przejecha�a i chcia�a mi da� w �ap�.

Co mam zrobi�?

Nie musisz przeprasza�.

Ju� przeprosi�em komisarza, a ten burmistrza.

Burmistrza?

Tak, burmistrza.

Zawieszam ci�. Masz dwa tygodnie laby.

- Bezp�atnej? - Bezp�atnej.

To nie jest dobry moment.

Umie�ci�em matk� w domu opieki. Za trzy i p� tysi�ca miesi�cznie.

- Sk�d wezm� kas�? - Ju� dobrze,

znajdziemy inne wyj�cie.

Mog� robi� wszystko.

Sprz�ta� �azienki, my� auta, czy�ci� buty...

Ten kierowca to po nas?

Nie, po tych drugich Keit�w.

Co?

Jasne, �e po nas.

Chyba nie trzeba mu p�aci�?

Nigdy nie wiadomo.

O, telewizor.

Z ty�u s� napoje.

Zobacz. Masz.

Nie chce mi si� pi�.

Bierz.

W�� do torby, przyda si� w domu.

No co?

Prosz� bardzo.

To na pewno tutaj?

Widzisz? M�wi�em, �e b�dziesz mia�a dom.

No nie!

Zobacz, jaki widok!

To wszystko.

Znowu zamierzasz p�aka�?

Jak mi si� chce, to p�acz�. Tyle lat o tym marzy�am.

Ju� dobrze?

Dzi�ki ci, Bo�e.

B�g zap�a�, synku.

Nie p�acz.

Jak rozwi��� spraw�, wracamy do Belleville.

Korzystaj z �ycia. I podzi�kuj sobie.

A pewnie, �e b�d� korzysta�.

Tak, prosz� pani?

- M�wisz po hiszpa�sku? - Tak.

Jestem Kuba�czykiem.

W Miami wszyscy m�wi� po hiszpa�sku.

Ogrodnik przychodzi w �rody,

a sprz�taczka w poniedzia�ki i czwartki.

Pasuje?

Ogrodnik i sprz�taczka.

Oczywi�cie, �e pasuje.

- Zna pan Miami? - Nie.

Spodoba si� panu.

Prosz� spocz��.

Przepraszam.

Pa�ska delegacja...

Jest.

Ma pan zatrzymywa� osoby poszukiwane we Francji, a zbieg�e do Stan�w.

Wiem.

Francuskie nakazy s� w drodze.

Maj�c solidne dowody, przygotowuje pan dokumenty ekstradycyjne.

Nast�pnie �ci�ga pan miejscow� policj�, kt�ra dokonuje aresztowa�.

To wszystko.

- M�wi pan po angielsku? - Policyjn� ameryka�szczyzn�.

"Jestem na to za stary".

Danny Glover w "Zab�jczej broni".

Klasyka. �atwe.

"Zadaj sobie pytanie: Czy jestem szcz�liwy?"

"Jeste�, �mieciu?"

- Dobre? - Dobre!

Clint Eastwood. "Brudny Harry". Wszyscy to znaj�.

- Nie. - To klasyka.

Cudownie. Przyda si� panu.

Super.

Amerykanie to zawodowcy. Wiele si� pan od nich nauczy.

Na pewno.

Pa�ski gabinet. Mam nadziej�, �e panu odpowiada.

Niez�y.

- Mamie podoba si� dom? - Bardzo.

A� za bardzo.

Ciesz� si�.

P�jd� ju�.

Zapomnia�abym. Kluczyki. Auto czeka na parkingu.

Super. Dzi�kuj�.

Twingo?

Jaja sobie robi�.

Prosz� pana!

Mog� sobie z panem zrobi� zdj�cie?

Prosz�.

Widzia�em papiery tego �abojada.

Uwa�ajcie. Przez ostatnie 12 lat �ciga� kieszonkowc�w.

Biedny.

Pewnie przelecia� szefa.

Dlatego dosta� t� prac�.

Przepraszam...

Moment.

Jak przyjdzie, wy�lij go do Mendeza.

Cze��.

Jestem Keita. Z Francji.

Do kapitana Mendeza.

- Ten Francuz? - Z Belleville. Mi�o mi.

T�dy prosz�.

Mi�ego dnia.

To jest detektyw Ricardo Garcia.

Mi�o mi.

Ch�tnie pana oprowadzi. Sporo si� pan od niego nauczy.

Ciesz� si� na wsp�prac� z tutejsz� policj�, panie oficerze.

Nie jestem oficerem, tylko detektywem.

A moja bro�?

O nie. Nie masz uprawnie� do noszenia broni.

Jasne! To �art?

Nie. Tutejsze przepisy.

S�ucham? Potrzebna mi spluwa. Za�atw.

Mam co� lepszego.

Moja wizyt�wka. Dzia�a.

Chod�my.

Czekaj chwilk�.

Zasada druga: przes�uchiwa� mog� tylko ja.

Momencik. Nie przesadzajmy z tymi zasadami.

Jako� si� je ominie.

- Mo�emy si� dogada�. - S�ucham?

Dogada�.

W Ameryce respektuje si� zasady.

Nie mog� mie� broni ani przes�uchiwa� �wiadk�w.

- To co mog�? - Nic.

- Nic? - Patrze�.

Tutaj nie jeste� gliniarzem. Raczej wolontariuszem.

Masz robi� dobre wra�enie. B�dziesz moim go�ciem.

Jeste�cie tu bardzo go�cinni.

To m�j w�z.

- To jest twoja bryka? - Tak.

Po angielsku prosz�.

Nie b�dziemy jak policjanci z Miami, nie to auto.

Twoja pierwsza sprawa. Jaki� Francuz o nazwisku...

Bojer.

Detektyw Garcia z policji. Jest tu niejaki Bojer?

S�ucham?

Ten Francuz?

- 319, drugie pi�tro. - Bardzo dzi�kujemy.

- Tylko jeden. - Co?

Sam si� tym zajm�. Zgarn� go�cia na komisariat i go przes�ucham.

Chc� pom�c.

Nic nie mog�? To co ja tu robi�?

Jeste� turyst�.

Zagadaj do tych dziewczyn.

Jak si� macie?

- �wietnie. A ty? - Ja te�.

Jak si� bawicie?

- Opalamy si�. - Super.

Pary� to numer jeden na mojej li�cie.

Masz jak�� list�?

- List� marze�. - Bomba.

Ty te�?

Daj mi sw�j numer. Za�atwi� to. Pary� to betka.

Przepraszam...

Wynocha!

Policja! Pomyli�em si�!

Co si� dzieje?

Cholera. Wracaj!

Sukinsynu!

Co si� dzieje?

Musz� lecie�. To m�j partner.

Zaraz wracam.

Niech to szlag.

Cholera.

Wy��cz silnik!

St�j!

Sam si� zaj��e�.

Super.

I tak nie s�ucham.

Chcia�bym zada� kilka pyta�...

Co robisz?

Jestem tu.

Tutaj, jasne?

Chcia�bym zada� kilka pyta�. Jak pani na imi�?

Marie.

Czy przedwczoraj zna�a pani Bojera?

Nie.

Halo!

Nie ruszaj tego.

- Ja tylko patrz�. - Niczego nie dotykaj.

Nie b�d�.

Mam nadziej�.

Czy kiedykolwiek pani� wykorzysta�?

Nie.

We Francji zgwa�ci� kobiet�.

A dwa tygodnie temu napastowa� inn�, w Miami.

Przykre.

Czym si� pani zajmuje?

Pracuje pani?

Interesuj�ce. Zapisz� sobie.

Jest did�ejem? Jaki ma pseudonim?

Prosz� nie odpowiada�. Chod� tu.

Pos�uchaj.

Nie odzywaj si�.

Ja zadaj� pytania.

Jeste� turyst�, ja - detektywem.

Dobra. R�b swoje.

Ju� jestem. Mam pytanie: jaki on ma pseudonim?

DJ Saint Germain des Pr�s.

Saint German.

Germain. Des Pr�s.

Saint Germaine.

Poznali�cie si� wczoraj, a ma pani u niego kosmetyki?

Przygotowana.

Na tym ko�czymy.

Moja wizyt�wka.

Gdyby si� skontaktowa�, prosz� o telefon.

Chod�.

Pa, dziewczyny!

- Do zobaczenia w Pary�u. - Zadzwo�!

Ona k�amie.

Zna go.

Niewa�ne. Z�ama�e� zasad�, zada�e� pytanie.

Ona nie jest ofiar�. Trzeba j� przycisn��.

- Tracisz czas na procedury. - Pos�uchaj.

Nie wiem, jak we Francji, ale w Stanach przestrzega si� regu�.

Nie mog�em naciska�. Zaskoczy�em j� nag�. Biedaczka ma traum�.

Traum�? �artujesz?

Ale brednie. Jak� traum�?

- Mo�e mnie poda� do s�du. - Jasne. Zapomnia�em.

Jak na pierwszy dzie� wystarczy.

I to jaki dzie�. Dobry dzie�.

Z Daloa. Ale zamieszka�y w Stanach.

- Nie wierz�. - �e co?

Zabra�e� matk� do Miami?

Nie mog�em jej zostawi�. Dlatego dzwonisz?

- Id� do psychiatry. - Dlaczego?

Przez ni� rozpad� si� nasz zwi�zek, a ty jeszcze pytasz?

Nie rozpad� si�. Po prostu si� k��cimy.

K��tnia zbli�a ludzi.

Ko�cz�, musz� obejrze� mieszkanie.

Buziaki.

Mieszkanie?

Nie ruszaj si�! Wstawaj.

- R�b, co m�wi, gnojku. - Spokojnie, jestem gliniarzem.

Je�li si� ruszysz, nie �yjesz.

Wsta�. Powoli.

Wychod�.

- Jestem francuskim glin�. - Mam to gdzie�.

Pod �cian�!

- Oprzyj r�ce. - Francuska policja.

- Jasne. Masz bro�? - Chcia�bym mie�.

Ale m�j partner przestrzega regu�. Nie pozwala mi.

Rozstaw nogi.

W kieszeni mam jego wizyt�wk�. Detektyw Garcia.

- Kto? - Detektyw Garcia.

- Wiesz co� o tym? - Mo�liwe. Sprawd�.

Gdzie ta wizyt�wka?

Tu Cruz. Dostali�my zg�oszenie.

Mamy jakiego� Francuza. Nazywa si� Baaba Keita.

- Pod �cian�. - Jestem pod �cian�.

Milcze�.

Zgarn� go za w�amanie.

Czekaj. B�d� za 10 minut. Jad�!

M�wi� prawd�.

Masz szcz�cie.

- Mo�esz odebra�? To mama. - Nie.

Dobra.

Oddzwoni.

Dzisiaj w�amanie, a jutro kradzie�?

To mieszkanie mojego kuzyna. Drzwi nie by�y zamkni�te.

W Afryce si� nie zamyka. To jest nieporozumienie.

Nieporozumienie? Serio?

Co� ci powiem. Nie mo�esz robi�, co ci si� �ywnie podoba.

Bo jeste� Francuzem?

Gdybym si� nie zjawi�, trafi�by� do aresztu.

Wiesz, co by ze mn� by�o?

Masz poj�cie?

Wylecia�bym z roboty.

Przepraszam.

Jeste� w�ciek�y, rozumiem.

Ale zawsze powtarzam, �e porz�dna k��tnia zbli�a ludzi.

A partnerzy powinni by� ze sob� blisko.

- Chcesz by� blisko? - Tak.

Wi�c od jutra b�d� ci� przywozi� i odwozi�.

I chodzi� z tob� do kibla. Jasne?

Wracaj do domu.

Dzi�ki. Dobry z ciebie partner.

Dzi�ki, partnerze. Jeste� super.

- Cze��, panie oficerze! - Detektywie!

Co?

Daj kluczyki. Ernesto b�dzie mnie uczy� prowadzi�.

- Po co? - Chc� zrobi� prawko.

Niepotrzebne ci. Zawsze mog� ci� zawie�� na zakupy.

A jak jeste� w pracy? Mam sma�y� konfitury?

Nie zd��ysz zrobi� prawka do wyjazdu.

Zajmij si� zab�jcami Rolanda. Ja pokorzystam.

We� te kluczyki. S� w kieszeni spodni.

Jak idzie �ledztwo?

Nie pytaj. R�b prawko, �ledztwem zajm� si� sam.

B�dziemy si� rozgl�da�,

ale czy wasz Francuz by�by taki g�upi, �eby p�ywa� t� sam� motor�wk�?

Oni s� g�upsi, ni� s�dzimy. To nasz jedyny trop.

Dziewczyny, nic wam nie grozi?

�wietna robota. Chc� tak�, jak b�d� du�y.

Mi�ego dnia!

Zrobi mi pan zdj�cie? Dla mojej dziewczyny.

Zr�b mu.

Cze��, mamo.

Sk�d�e, w por�. Przyda mi si� przerwa.

Jestem z tym Francuzem.

Dopiero dziesi�ta, a ju� ch�tnie rzuci�bym go na �er rekinom.

Przy moim farcie pewnie by prze�y�.

Musz� ko�czy�. Nied�ugo si� widzimy.

CLUB DE PARIS - W PI�TEK WIELKIE OTWARCIE

Musz� odwiedzi� kuzyna.

Zawracasz gitar�. Jeste�my w pracy.

Skoczmy do niego na dwie sekundy.

B�d� mi�y. Mama mnie prosi�a.

Mama?

Przyjecha�e� z matk�?

Nie zaczynaj i ty. Owszem. I co?

Dobra.

Nie czekaj na mnie. Kuzyn mnie odwiezie.

Odpocznij. Dzi�ki za wycieczk� �odzi�.

Id� z tob�.

- Nazwisko? - Baaba Keita, Senegal Express.

To m�j praktykant.

�artuj�, fotograf.

- Nie ma pana na li�cie. - S�ucham?

- Nie ma na li�cie. - Potwierdzi�em dopiero wczoraj.

Nie ma pana.

- Prosz� sprawdzi�. - Nie widz� pana.

Potwierdzi�em mailem. Prosz� to natychmiast za�atwi�.

- Jaki� problem? - I do du�y.

M�j naczelny czeka na artyku� o fundacji.

Wys�a�em wam mail, ale nie ma mnie na li�cie.

A ja musz� wej�� na konferencj�.

Prosz� si� uspokoi�.

Mamy prac� do wykonania!

- Niech pan nie krzyczy. - Nie krzycz�.

Wejdziemy na sal�.

Ciesz� si�.

To tw�j kuzyn?

Gdzie jest?

W drodze.

- Nie ma go tu? - Jeszcze nie.

Teraz pani Tour�, prezes fundacji, b�dzie odpowiada� na pa�stwa pytania.

Jeste�my wzruszeni tak du�ym zainteresowaniem.

Musz� lecie�.

Ch�tnie odpowiem na wszelkie pytania.

Tutaj! Baaba Keita, Senegal Express.

Nie przeszkadza pani, �e wasz ochroniarz, Idrissa Diop,

by� wmieszany w zab�jstwo francuskiego policjanta?

Sam te� zgin��.

- Przykro mi to s�ysze�. - Nam te�.

Pan Diop ju� u nas nie pracowa�.

Zreszt� nie zna�am go osobi�cie.

Fundacja za�atwi�a mu pobyt.

Przepraszam, s� inne pytania.

Zaufali�cie mu.

Jestem dziennikarzem!

Wszystko jasne!

Sam znam odpowied�!

Ju� dobrze, nie trzeba. Wyj�cie jest tam.

Dok�d idziemy?

Postawi� nam pan powa�ny zarzut. Mogliby�my wezwa� policj�.

Czyli mnie.

Baaba Keita, policja francuska.

- Pan Keita? - Tak.

To s� Stany Zjednoczone, nie francuska kolonia.

Ameryka�sk� policj� mo�e zainteresowa� moja wiedza.

Chroni nas immunitet dyplomatyczny.

Mnie, moj� �on� i pracownik�w ochrony.

Rozumie pan?

Nikt nas nie b�dzie inwigilowa�.

To by� akt agresji, za kt�ry mog� pana wyeliminowa�.

Ale po co dra�ni� Francj�, z kt�r� mamy �wietne relacje?

Zreszt� nie jeste�my mordercami.

Poprzestan� na poinformowaniu francuskich w�adz.

Zobaczymy, czy nikt was nie b�dzie inwigilowa�.

I czy nic nie znajdzie.

Nie zbli�aj si� wi�cej do pani Tour�.

Bo co?

Policja! Rzu�cie bro�!

Ten �mie� jest m�j!

Keita, idziemy.

Na razie, bandziory.

Mam ci� na muszce.

Zwariowa�e�? Jaja sobie robisz?

M�wi� do ciebie!

Wciska�e� mi kit z tym kuzynem.

Dorw� ci�, Giraud.

O nie.

To jest przest�pstwo. Jeste�my w Ameryce.

Czyta�e� moje akta? Specjalizuj� si� w kieszonkowcach.

Wypr�bujmy nowe podej�cie. Nie jestem idiot�.

Co tam zasz�o mi�dzy tob� a twoimi kuzynami?

Nie spodoba ci si�.

Sprawd�my.

Ta fundacja to przykrywka.

Pa�stwo Tour� zarabiaj� na przemycie kokainy.

Nie w Miami. Rynku pilnuje 20 agencji rz�dowych.

Koka l�duje w Daloa.

Z Afryki trafia do Francji.

Co si� dzieje w Miami, jeszcze nie wiem.

Towar przechodzi przez Delaware?

Przez Daloa w Afryce. Wiesz, gdzie jest Afryka?

Z grubsza.

Rozpracowujesz w Pary�u t� szajk�?

Sk�d. Jestem zwyk�ym glin�. Rozpracowywa� m�j kumpel.

- Ten zastrzelony? - W�a�nie.

M�j przyjaciel.

Przykro mi, nie wiedzia�em.

Idrissa Diop by� jednym z morderc�w.

Drugi to Max Giraud.

- Nie masz dowod�w. - By� w masce.

Ale postura i ch�d wskazuj�, �e to on. Czuj� to.

To nie jest argument dla s�du.

Nie masz te� dowod�w, �e co� przemycaj�.

Dowody si� znajd�. Wierz mi.

Trafi�e� sz�stk�.

Sk�d znasz jego �on�?

Zatrzyma�em j� za z�� jazd�. Jej wa�ni znajomi nie byli zachwyceni.

Jeste� moj� kar�.

- Ja to mam fart. - Te� jestem zwyk�ym gliniarzem.

Ta sprawa mnie przerasta. Za 10 dni wracam do zwyk�ej roboty.

Nie chc� �adnych k�opot�w.

Mam matk� w domu opieki. P�ac� trzy i p� tysi�ca miesi�cznie.

Rozumiesz?

Rozumiem.

- Szafa gra? - Tak.

- Pan Keita? - S�ucham.

- Pani konsul chce pana widzie�. - Dzi�kuj�.

- Konsul chce mnie widzie�. - Bo co?

Jedziemy.

To ja. Chcia�em pogada�.

Odbi�o ci? O tej porze?

No tak, r�nica czasu!

Nie jeste�my ju� par�.

Przesta�.

Nie dzwo� wi�cej.

Uspok�j si�.

- Nie chc� zmienia� numeru. - �artujesz?

Ci�gle zapominam, jaka jeste� wkurzaj�ca.

Zapomnij na dobre. Pozna�am kogo�.

- Kogo? - Kogo�.

Tego od kawy? Wiedzia�em! Jest z tob�?

Daj go do telefonu.

Szkoda, �e mu nie przywali�em.

�cisz to! S�siedzi!

Chrzani� ich. Korzystam z �ycia.

- Pijesz? - Co z tego?

Nie wy��op ca�ej butelki. Jakie� jaja!

Zgred.

Jest r�nica czasu, pora spa�.

Mam to gdzie�.

Chc� mie� otwarte oczy!

Super.

Trzeba aresztowa� tego Bojera.

Wiadomo, o kogo chodzi.

To nasze jedyne zadanie.

M�j szef domaga si� efekt�w, a ty zapunktujesz u pani konsul.

Dzi� otwieraj� Club de Paris.

Mo�na by tam zajrze�.

Do klubu? Przecie� mamy robot�.

- Czy ty mnie s�uchasz? - Pewnie.

Wolno mi tylko s�ucha�, patrze� i my�le�.

Gdzie naj�atwiej dorwa� did�eja?

We francuskim klubie.

Potrzebne ci ciuchy.

Partnerze!

Popatrz. Jak wygl�dam?

Wygl�dasz jak szofer.

W Miami nosi si� �ywe kolory.

Bez jaj. Nie jestem tancerzem. Klasyka jest miodzio.

Sportowe buty do garnituru?

To idealne po��czenie! Z klas�.

Eleganckie.

�artujesz?

M�wi� powa�nie. Stolic� mody jest Pary� czy Miami?

Czekaj.

Zaraz zobaczymy...

Mowy nie ma.

- To? - Nie.

A to?

Pan przodem.

A nie m�wi�em?

DJ Saint Germain des Pr�s. To on.

Gdzie? To dziewczyna!

Did�ej! Boyer.

- Bojer. Jeste�my w Ameryce. - Nie,

Boyer. Po francusku.

Nazywa si� Boyer.

Chod�, dorwiemy go.

Dorwa� Bojera!

Co robimy?

Za du�o tu ludzi. Niech sko�czy gra�,

dopadn� go w szatni.

- A ja? - Baw si�!

Ta�cz.

Musz� i��.

Jestem twoim fanem. Super ci� pozna�.

Klasa sama w sobie! Kocham twoj� muz�.

Selfika?

Zejd� ze sceny.

Czekaj. Na pami�tk�. Ja i DJ Saint Germain.

Spadaj!

- Ale super. - Z�a�.

Momencik. Jeste� z Saint-Germain-des-Pr�s czy en-Laye?

Niewa�ne.

Odci��� ci�. Zrobimy nastr�j. Nic si� nie martw.

Dobry wiecz�r, Miami!

Cze��, ekspaci!

Jak si� bawicie?

Witajcie w Club de Paris!

Co za szale�stwo. Czy s� na sali Francuzi?

Jeste�my dzi� we Francji! Wielkie brawa dla naszego ulubionego did�eja!

DJ Saint Germain en Laye!

To dla ciebie, bracie. Nar�bmy ha�asu!

Konfetti! Lubicie?

Fantastycznie!

Wszyscy ze mn�.

Owacje dla did�eja!

Cholera.

Dobra, ju� id�.

Jeste�cie super!

Do zobaczenia, brachu.

Bracie, pos�uchaj...

Ruchy!

To nie jest dobry pomys�. Jestem glin�.

Stul pysk!

Nie musisz tego robi�. Ponegocjujmy.

Zamknij si�!

Spokojnie. Dok�d idziemy?

Prosz�.

- Saint Germain en Laye! - Ty tutaj?

Jestem twoim fanem. B�d� mi�y.

- Wypad! - Selfika?

- Spieprzaj! - Mi�ego wieczoru.

Zostawi� was samych.

- Spadaj! - Ju�.

Cholera.

Wy�a�, kolego.

Bojer, jeste� aresztowany!

Dawaj go tutaj!

Prezent.

Gratuluj�.

M�j bohater.

Jaja sobie robi.

S�ysza�em, bohaterze.

- Mam u ciebie d�ug. - Spoko.

- Co jest? - Potrzymaj.

�yjesz?

Moje wrzody si� odezwa�y.

Masz plany na jutro?

Wpadnij do nas na obiad.

Nie mog�.

Obrazisz moj� matk�.

Nie chc� obrazi� swojej.

Zawsze zabieram j� na lunch.

To j� przyprowad�, panie oficerze.

Co powiedzia�e�?

Panie detektywie.

I bohaterze.

Po co zak�ada� to badziewie? Rozmiar nie pasuje.

Nie wchodzi.

Wiem, Miami.

Dzwonek.

Otworz�.

Witam mam�.

Syn wiele mi o tobie opowiada�.

Moja mama jest w ogrodzie.

Czekaj.

- M�wisz po hiszpa�sku? - M�wi�.

Ale robot� w konsulacie dosta�em za seks z szefem.

Przepraszam.

Tak czy siak po znajomo�ci. Jestem zwyk�ym glin�,

ale mo�e dam rad�.

Dla przyjaciela?

- Wynajmujecie ten dom? - Nie.

Jeszcze mi p�ac�.

Fajna robota.

- Ile sypialni? - Cztery.

Jestem Ricardo.

Zapraszam.

M�wi�e�, �e nie maj� basenu.

Podgrzewany?

Nie�le.

Magazyn fundacji?

- Afryka�czyk? Szukasz pracy? - Tak.

Tam.

Dzi�ki.

Prosto.

P�ac� 60 dolc�w dziennie. Pasuje?

Id�cie za nim.

�adujcie, panowie.

- Nie ud�wigniesz dw�ch work�w naraz? - Jasne.

To poprosz�.

A wy co? Do roboty, nie ma czasu!

Nie jeste� g�odny? Spr�buj.

O kt�rej lunch?

Gdzie ten towar?

Mo�e jecha�.

Gotowe!

Do zobaczenia za tydzie�!

- Wielkie dzi�ki! Mam klaustrofobi�. - Nie ruszaj si�!

Spokojnie, jestem glin�.

P�ki co, dla mnie jeste� nielegalnym imigrantem albo terroryst�.

Spokojnie.

R�ce do g�ry! Wy�a�.

Dobrze.

W lewo czy w prawo?

Prosto. Pod ogrodzenie.

- Nie ma problemu. Mo�na opu�ci� spluw�. - Id�!

- Jasne. A opu�cisz? - Milcze�!

Dobra.

Co zrobi�?

Zaraz przyjad�.

�ci�gnij Garci�.

Ten kole� jaja sobie robi. B�d� u siebie.

Detektyw Garcia proszony do szefa.

Prosz� si� stawi� natychmiast.

Musz� lecie�.

Co on zn�w zmajstrowa�?

Rozku� go.

Mam nadziej�, �e francuska policja nie jest taka jak ty.

Wszystko panu wyja�ni�...

Daruj sobie. Garcia ju� mi wyja�ni� po drodze.

To nie jego wina. On nic nie wiedzia�.

I to m�j g��wny zarzut.

Ale sier�ant Morris jest sk�onny zapomnie� o sprawie.

Dzi�kuj�.

Ma ci co� do powiedzenia.

Dok�adnie przeszukali�my ci�ar�wk�.

I?

Ani �ladu koki.

S�ysza�e�? Ani �ladu.

- Chcesz zachowa� prac�? - Tak.

- A ty? - Te�.

Pewnie, �e chcesz.

Podpad�e� mi. Dwukrotnie.

Zejd� z pa�stwa Tour�, bo poinformuj� konsulat, komu podpad�e�.

Nie ma potrzeby.

Spadajcie!

Przepraszam.

Mi�ego!

Chod�.

- Wybacz. - Nic si� nie sta�o.

- Z czego si� cieszysz? - Ty czytasz?

Owszem. To moje hobby.

- Korzystam z �ycia. - W porz�dku.

Przesta�, nie mog� si� skupi�.

Gdzie moje rzeczy?

- Te �mieci z kieszeni? - Tak.

Tam.

Czego� brakuje.

Tego?

Czyje to?

Rolanda.

Wiedzia�am.

To nie twoje pismo.

Sherlock Holmes z ciebie.

Pr�bowa�am to rozszyfrowa�.

Moim zdaniem to numery rejestracyjne.

- Sprawdzi�e� ten trop? - Nie mam czasu, musz� lecie�.

Sprawd�. To jest trup. Wierz mi.

Zajmij si� czytaniem.

�wok nie wierzy w�asnej matce.

Naprawd� czytasz?

Znikaj, bo ci� trzasn�.

Co jej si� sta�o?

Agatha Christie. Typowo policyjna ksi��ka.

Dzie� dobry panu.

Podobno aresztowano Boyera.

Gratuluj�.

To zas�uga detektywa Garcii.

Porozmawiajmy o niedawnym incydencie.

Pa�stwo Tour� b�d� u nas na garden party.

B�dzie pan mia� okazj� ich przeprosi�.

To polecenie s�u�bowe?

Je�li pan tego nie zrobi,

zapewne wr�ci pan do Belleville wypisywa� mandaty.

- Jaka� pani do pana. Z fundacji. - Niech wejdzie.

Zapraszam.

Dzie� dobry.

Zaskoczony? Rozumiem.

Dzi�kuj�, �e mnie pan przyj��.

Czym mog� s�u�y�?

Kontakt do komisarza Abdoulaye'a Omassy z Daloa.

Po co mi?

On te� chce wsadzi� pa�stwa Tour� za kratki.

Czemu mam mu zaufa�?

Prosz� si� rozpyta�.

W Daloa trzeba sko�czy� ze skorumpowany re�imem.

DALOA, AFRYKA

Komisarz Omassa.

Baaba Keita z francuskiej policji.

S�ysza�em o pa�skim wyst�pieniu na konferencji.

Mogliby�my nawi�za� wsp�prac�.

Zna� pan Rolanda Webera?

Pa�ski przyjaciel niepotrzebnie zwr�ci� si� do Ministerstwa Spraw Wewn�trznych.

Ono chroni rodzin� Tour�. Nazajutrz zgin��.

A pan jakim cudem �yje?

Nie jestem dla nich tak gro�ny jak on.

Tutaj wszyscy wiedz�, �e brat prezydenta handluje narkotykami.

A Roland mia� za sob� francusk� policj� i Interpol.

Dlatego go zabili.

To Ladji Tour� zleci� zab�jstwo?

On i jego �ona.

Ch�tnie podziel� si� z panem informacjami.

- Na jakim etapie jest �ledztwo? - Na �adnym.

Celnicy dok�adnie przeszukali ostatni konw�j.

Nic nie znale�li.

Kt�ry urz�d celny?

W Miami. Narkotyki nie przesz�yby przez kontrol�.

Niemniej trafiaj� do Daloa.

A je�li za�adowuj� je gdzie indziej?

Mo�e samolot nie leci prosto do Afryki.

Nie uda�o mi si� uzyska� numer�w rejestracyjnych.

- Takich jak w przypadku samochodu? - Tak.

Dzi�ki nim mo�na namierzy� samolot.

Numery...

- Prosz� mnie informowa�. - Zdzwonimy si�.

- Do widzenia. - Dzi�ki.

Powodzenia.

Co tam?

Masz prawo by� z�y.

Naprawd� nie chcia�em ci� w to miesza�.

My�lisz, �e o to si� wkurzy�em?

A o co� jeszcze?

Najpierw mnie ratujesz, potem dzia�asz za moimi plecami.

My�lisz, �e nie nadstawi�bym karku dla kumpla?

Racja.

Mog�e� mi zaufa�. Wisz� ci przys�ug�.

Przepraszam.

Nie ma sprawy.

Wyluzuj. Kawy?

Ch�tnie. Naprawd� przepraszam.

To numery samolotu. Nale��cego do Tour�, za�o�� si�.

Pomo�esz mi to sprawdzi�?

Masz kumpla w FBI?

Czemu w FBI?

Gliny w filmach zawsze znaj� kogo� w FBI albo w CIA.

Ja nie znam.

- Szkoda. - Ale mam kumpla w ochronie lotniska.

- Mo�e by�? - Mo�e. Chocia� FBI jest bardziej seksi.

- Rub�n, co s�ycha�? - Wszystko dobrze.

M�j znajomy ma pytanie.

Pomo�esz?

Jestem Keita, partner Ricarda.

Mam tu numery samolotu: K-

329.

Pomo�esz mi go namierzy�?

Sprawd�.

Zgadza si�.

Nale�y do Fundacji na rzecz Afryka�skich Dzieci.

Jest na lotnisku.

Tego szukasz?

- Masz lan plot�w? - Plan lot�w.

- Tak. Plan p�ot�w. - Plan lot�w!

Wszystko jedno.

Mam. Wylatuje za 48 godzin do...

Caracas.

- Tam za�adowuj� dragi. - Do samolotu fundacji.

Smaruj�, komu trzeba, a potem lec� z tym do Afryki.

I po co ci by�o FBI?

Zapraszam.

No prosz�. Fanklub Julia Iglesiasa.

Jak mi�o, �e pan przyszed�.

Mog� porwa� na chwil� pana Keit�?

Dzi�kuj�.

Jestem detektyw Garcia.

Chod� tu.

- Teraz? - Tak, teraz.

Przepraszam.

Zastanowi� si� pan? Je�li nie, przypominam o Belleville.

Znaj� pa�stwo naszego oficera ��cznikowego, pana Keit�.

Mi�o pana zn�w widzie�.

Pa�stwa pierwsze spotkanie by�o nieco...

szorstkie. Ale pan Keita chce co� powiedzie�.

Ja?

A, tak.

Najmocniej przepraszam za moje skandaliczne zachowanie.

Zapewne zosta�o mi z Belleville. Byli tam pa�stwo?

Jeszcze raz przepraszam. Wcale nie przemycaj� pa�stwo narkotyk�w.

I nie zamordowali pa�stwo policjanta.

Sk�d�e.

Bo przecie� by pa�stwa tu nie by�o. To oczywiste.

- Mi�ego wieczoru. - Nawzajem.

By�em w Belleville.

Raz.

Tw�j kumpel te� by� stamt�d?

Wiem, �e to ty.

Umar� w rodzinnych stronach. Wzruszaj�ce.

Przywal mu!

To nie fair!

Garcia, st�j!

�yjesz?

Przy tobie zawsze niszcz� porz�dne buty.

Przepraszam.

Niewa�ne.

Co zamierzasz?

Najpierw najtrudniejsze.

Powiedzie� matce.

Mamo!

Jeste�, synku.

- Prosz�. - Prezent?

Podejrzane. To nie jest Dzie� Matki.

Chcia�em podzi�kowa� za trop.

Kt�ry? Tyle ich by�o.

Za wizyt�wk�.

Wi�c to jednak by�y numery rejestracyjne!

Nast�pnym razem mi uwierz.

Ale po co ten prezent?

Jeste�my partnerami.

Po�� mi to przy ��ku.

Dobrze, pani Kardashian.

W lod�wce jest jedzenie.

Musimy pogada�.

Teraz nie przeszkadzaj. Musimy doko�czy� z Ernestem.

Gor�co.

Co doko�czy�?

Przegina z tym korzystaniem.

To ja.

Wszystko w porz�dku?

Zabrali mi spraw� Rolanda.

W�a�ciwie to mnie wylali.

Co znowu narobi�e�?

Da�em cia�a.

Jak to?

Mam dwa tygodnie, �eby si� spakowa�. Mama jeszcze nie wie.

Znowu mama!

- Nie wiem, jak powiedzie� mamie. - Moja te� jeszcze nie wie.

Dostanie zawa�u.

Wi�c zd��y przywykn��.

Id�cie pozwiedza�.

A potem poucz� ci� surfingu,

a ty mnie kung-fu.

Surfujesz?

A jak inaczej? To jest Miami.

M�wi Abdoulaye.

Co tam?

W Daloa zamach stanu.

Na ulicach wojsko, prezydent uciek�.

- Mamy nowe w�adze. - Co to oznacza?

�e sytuacja si� zmieni�a.

Nowy minister podpisa� nakaz aresztowania pa�stwa Tour� i Maxa Giraud.

Interpol ma go rozes�a� po �wiecie.

- B�dzie mo�na ich aresztowa� w Miami? - Ju� wylecieli do Caracas.

W ci�gu dw�ch dni przylec� tu wy�adowa� towar.

Jest gdzie� nielegalne l�dowisko, ale nie wiem gdzie.

Mam znajom� w Interpolu, mo�e j� namierzy.

Przyda�oby si�.

Mamy dwa dni. Musz� ich dorwa�, zanim si� ulotni�.

Odezw� si�. Dzi�ki.

Zajmiesz si� moj� mam�? Lec� do Afryki.

Co?

Abdoulaye b�dzie pr�bowa� ich aresztowa� w Daloa.

Jeszcze zd��� tam dotrze�.

- Mam zosta� z nimi dwiema? - Przecie� masz wrzody.

Por�ba�o ci�?

Nie zostawi� ci� samego.

Opr�cz wrzod�w mam paszport.

Razem jedziemy i razem zginiemy.

Super.

Kocham takie teksty. W drog�!

To tutaj.

Dzi�ki za przeja�d�k�. Mog� baga�?

Bez jaj!

- Witam. - Mi�o mi.

Abdoulaye Omassa. Garcia?

Detektyw.

Wejd�cie.

Interpol pom�g� znale�� l�dowisko przy granicy z Mali.

- Mo�na po angielsku? - Mamy realne szanse.

We� to.

A moja spluwa?

Nie mamy umowy ze Stanami Zjednoczonymi.

Nie ja ustalam zasady.

Jakie zasady? Trwa wojna domowa!

Nie tra�my czasu.

Idziemy.

Musimy znale�� helikopter.

Co mam z tym zrobi�?

Wojsko nie ma wolnych �mig�owc�w. Dogada�em si� z prywatnym pilotem.

Wysiadamy.

Nie przyjmuje czek�w ani kart.

P�atno�� przez Western Union, trzy tysi�ce dolar�w.

Masz?

Czekaj.

Ma do ciebie spraw�.

Trzy tysi�ce, Western Union. Od r�ki.

Jak w chi�skiej knajpie. Cz�owiek rozumie tylko cen�. Trzy tysi�ce za co?

Helikopter.

Trzy tysi�ce za helikopter?

Patrz. Western Union.

Moment.

Macie tu dobre wifi.

Przesz�o.

Nie zostawiajcie mnie!

Panowie!

Co� mnie ugryz�o!

Dostaniesz malarii.

Powa�nie?

Nigdy nie wiadomo.

Nie ja.

Uwa�aj na s�onie.

S�onie?

Serio?

S� wszyscy.

Co to za jedni?

Komitet powitalny. Zab�jcy. To oni rozprowadzaj� narkotyki po Sahelu.

Nie rusza� si�! R�ce do g�ry!

Zabierz im bro�.

�adnych numer�w!

- Zatrzymam to. - Dobra. We� ten.

Czego si� gapisz?!

Szybko.

�adnej broni.

No nie! Prosz�.

Teraz.

Naprz�d.

Tam.

Dorwiemy tych bandzior�w.

Zajm� si� samolotem.

Po angielsku prosz�!

Garcia, ruszaj!

Przepro�my ich.

Tak jest, partnerze!

Kto ci to da�?

Kry� si�!

Nie strzelaj do niej! Ja j� dorw�. Os�aniaj mnie!

Nie strzelajcie!

- Rzu� bro�! - Spokojnie.

Startujemy!

Policja!

Koniec z kokain�!

Wysiada�! Jeste�cie aresztowani!

Chcesz, to si� pobawimy.

Wysiadaj.

Wypad z auta!

Twarz� do samochodu!

Jak ju� m�wi�em,

nie dogadamy si�.

Takie �ycie.

Uwielbiam afryka�sk� muz�, zw�aszcza w tym otoczeniu.

Maszeruj. No ju�!

Idziemy.

Zobacz, kto� chce przeprosi�.

Widzia�e� to?

Niez�a akcja.

Masz bro�. Nielegalnie.

Ominiemy zasady.

Przysz�a kryska na Matyska.

Po angielsku prosz�!

To mi si� podoba!

Super.

Masz k�piel�wki?

A ty?

Jasne.

- Fajnie jest. - Kapitalnie.

Dla ciebie.

Komisarz Mendez przesy�a gratulacje.

Konsulat francuski te�.

Zostali�cie przywr�ceni do s�u�by.

A co do op�aty za helikopter...

Policja ci j� zwr�ci.

To dobra wiadomo��.

Niech im odda pokwitowanie. Na razie.

O co chodzi?

A, o �mig�owiec.

Masz im da� pokwitowanie, �eby odzyska� fors�.

Jakie pokwitowanie? �adnego mi nie da�.

- Zadzwo� do tego pilota! - Ja?

- Ty mnie tu �ci�gn��e�. - Sam chcia�e�!

Trzy tysi�ce dolc�w! Mama mnie zamorduje.

Cze��.

Wakacje?

Nie zaczynaj.

Przydzielili ci t� spraw�.

Dobra jeste�.

Twoi koledzy?

Z pracy.

Panowie! Te kanalie zatrzyma�em ja.

Baaba Keita z Belleville. Do us�ug.

Niech wiedz�, z kim maj� do czynienia.

A gdzie pan od kawy?

Pan od kawy nie by� nikim wa�nym.

Mam na imi� Ricardo.

Nie zostawiaj mnie!

Dobry wiecz�r.

Mam od razu przej�� do wyzna�?

Zamieszkajmy razem.

Bez mamy. Wierzysz mi?

Zmieni�e� zdanie?

Mama ma romans z Ernestem, szoferem z konsulatu.

Kiedy ci� pierwszy raz zobaczy�em, by�a� jak �wi�teczny poranek.

M�wisz mi to teraz?

Bo nie wiem, co powiedzie�.

Zaraz, zaraz...

Gdzie� ju� to s�ysza�am.

To z filmu.

- Serio? - Ty gnojku.

Zadzia�a�o.

Chcia�a� mnie poca�owa�. Tyle brakowa�o.

No co?

To prawda.

Co?

Jeste� jak �wi�teczny poranek.

Twoja matka. Co za niespodzianka.

Nie r�b tego.

- Zrobi�a�? - Tak.

Poszukaj jej!

T�umaczenie na zlecenie Monolith Films: Katarzyna Wojsz

Za mn�!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.