All language subtitles for The.Paradise.S01E01.1080p.BluRay.x264-FLHD

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tłumaczenie joy77

Zmęczony szukaniem napisów? Ray generuje je natychmiast: getray.app

Denise!

Rozświetliłaś mój dzień!

Wejdź!

Daj płaszcz.

To nie tylko wizyta?

Przepraszam, wujku. Powinnam była napisać,

ale zdecydowałam, że już czas, więc...

Cóż...

Denise, ja...

Obiecałem, że pewnego dnia będziesz tu pracować

i tak będzie, przysięgam.

Sytuacja się poprawi i wtedy my...

Interesy nie mogą iść tak źle?

Może za parę miesięcy.

- Moray. - Sobotnie dochody?

153 funty.

Udało nam się.

"Nam" się udało?

Na Boga, nie waż się!

- Co? - Twój wyraz twarzy!

- Jaki? - Poruszenie,

podniecenie, kłopoty! Przyznaj,

coś knujesz!

Szuka pani konkretnego działu?

Nie, dziękuję. Miałam nadzieję...

Szukam pracy.

Spróbuj w dziale damskim, na pierwszym piętrze.

Jedna z pracownic... odeszła.

- Pytaj o pannę Audrey. - Dziękuję.

Kiedy panna Audrey popatrzy na ciebie z góry, pamiętaj -

goli górną wargę!

Tak przy okazji, jestem Sam.

- Teraz ty powinnaś powiedzieć jak się nazywasz! - Denise.

- Jesteś wiejską dziewczyną, prawda? - To takie oczywiste?

Czekaj.

Kawałek niebieskiej wstążki.

Odwróci uwagę od butów.

Zwróci uwagę na oczy.

Dziękuję.

Możecie mi pomóc? Chcę porozmawiać z panną Audrey.

Sprzątaczki zgłaszają się tylnymi drzwiami.

Chciałabym pracować tutaj.

W dziale konfekcji damskiej?!

W takim razie natychmiast muszę przedstawić cię kierowniczce!

Panno Audrey, ta młoda dama uważa, że może ją pani zatrudnić!

Jestem Denise. Zdaje się, że brakuje pani sprzedawczyni.

Być może. Masz doświadczenie?

Pracowałam u sukiennika w Peebles.

Muszę wierzyć ci na słowo, że w Peebles jest sukiennik.

Dzień dobry, panno Audrey. Dzień dobry, dziewczęta. Pracujcie dalej.

Masz referencje?

Tak.

Pan Lovett!

Jesteś jego siostrzenicą?

- Tak. - Edmund Lovett?

- Tak, sir. - Przysłał cię tu?

- Nie, sir. - Skoro Lovett nie ma pracy dla siostrzenicy

we własnym sklepie, chętnie pomogę sąsiadowi.

O ile panna Audrey zdecyduje się cię zatrudnić.

Podanie zostanie rozpatrzone według zwykłych procedur, panno Lovett.

Napiszemy do pani.

Dziękuję.

Kochanie, ojciec zgodził się z tobą porozmawiać. O pożyczce.

Dziękuję, Katherine.

To bardzo miłe, że to zaproponowałaś.

Tata mówił, że musisz iść do banku.

Ale poraziłam go wzrokiem

i stał sie stanowczo bardziej przychylny!

Będzie gderliwy, ale oczarujesz go w pięć minut!

Mam nadzieję, że kiedy usłyszy o moich planach,

dostrzeże, że to dobry interes.

Pomogę ci.

Jest w domu?

Niedługo będzie.

Kochanie, zaprosiłam przyjaciółki na herbatkę.

Męczyły mnie, że chcą cię poznać.

Nie mogę już dłużej cię ukrywać!

Dołączysz do nas?

Zawsze mówiłem twojej mamie:

"To Denise przejmie mój interes."

Nic się nie zmieniło.

Kiedyś tamten sklep nie był większy od mojego.

Nazywał się Emmerson's.

James Emmerson.

Jak pan Moray przejął sklep?

Ożenił się z córką Emmersona, wkrótce po tym jak James zmarł.

- Pan Moray jest żonaty? - Był.

Niektórzy mówią, że miał szczęście.

Ja tak nie twierdzę.

Przez ostanie dwa lata ten sklep pochłonął pół ulicy.

Jego żona zmarła?

Ktoś musi go powstrzymać.

Wujku?

Zaproponowano mi pracę w "Raju".

- Nie możesz, Denise! - Muszę pracować, wujku.

Muszę zarabiać, jak inaczej mam tu przetrwać?

I perfumy, które sprowadziłem z Maroka.

Są tak upajające,

wystarczy raz powąchać

i jest się do głębi zahipnotyzowanym,

ponad zmysły.

Wolę nie myśleć co do nich dodają!

- Doprawdy! - Musicie przyjść do "Raju".

- Wybróbować zapachy. - Być może.

Słyszałam, że można spotkać się

przy tym samym kontuarze z rękawiczkami z żoną sklepikarza!

Wyobraźcie sobie kupowanie tych samych perfum, co córka rzeźnika!

Żonie sklepikarza bardzo ulży,

że nie będzie musiała stać obok waszego promiennego blasku.

Jednakże to moja strata i muszę zadowolić się córką rzeźnika.

Będę czekał w moim sklepie,

w nadziei, że pewnego dnia do mnie przyjdziecie.

Jeśli w obrębie 100 mil jest przystojniejszy mężczyzna,

pocałuję męża!

Jest zachwycający, Katherine.

Żywo dyskutuje z twoim ojcem.

Moje pytanie brzmi tak:

Czy świat naprawdę potrzebuje więcej perfum i halek?

Nie chodzi o potrzebę, sir.

Zajmuję się apetytami.

W kobietach jest pewna słabość, na której możemy zarobić.

Wiem, że odmówiły ci wszystkie banki w mieście, Moray.

Kobiety są zmienne.

Zagwarantujesz, że będą wydawać pieniądze

na twoje perfumy i ozdóbki?

Widzę, że muszę udowodnić panu, ponad wszelką wątpliwość,

co może Raj.

- Oświadczył ci się? - Co to za pytanie!

To nie zaprzeczenie,

co znaczy, że się oświadczył.

Katherine, to cudownie!

Proszę, nic nie mówcie.

Ledwo o tym rozmawialiśmy.

Musimy to uczcić!

To będzie wydarzenie roku!

Dlaczego Moray?

Ze wszystkich mężczyzn, których mogłaś wybrać, dlaczego on?

Podbije miasto. Ale nie wiem czy nadaje się na męża.

Odmówiłeś? Kazałeś mu czekać?

Jest przekonany, że może udowodnić mi, że jego sklepowi nie można się oprzeć.

- Może tak jest. - Daj mu odczuć, że nie jesteś pewny.

Wzbudza w tobie coś, co mnie niepokoi.

To tylko pogoń, tato.

Jesteś Denise, tak? Jestem Arthur. Chodź za mną.

Szybciej!

Znam tu wszystkich.

Wszystkie nazwiska i tym podobne.

Nie wyglądaj na tak zmartwioną! Każdy miał swój pierwszy dzień.

Oprócz mnie!

Widzisz? Tam się urodziłem.

Jesteś na miejscu. Będziesz chciała coś wiedzieć, spytaj Arthura.

Dziewczyno, ociąganie się to grzech w domu towarowym.

- Chyba nie będziesz się ociągać? - Nie, panno Audrey, ja tylko...

Nie ma czasu na pogaduszki. To twój strój służbowy.

Dziś możesz się tu przebrać. Od jutra przychodź gotowa do pracy.

Zawsze musisz być dokładnie na czas, Pauline?

Przycięłam sobie włosy sukienką! Przepraszam!

Po pracy zobaczysz swój pokój.

- Nasze dziewczęta mają być w łóżku przed 22.00. - Tak, panno Audrey.

Możesz dzielić pokój ze mną. Mieszkamy we trójkę w łóżku.

To znaczy w pokoju! Chrapiesz?

Ja tak! Chodź.

Tak to nosimy.

Na przemian zajmujemy się klientami. Pokażę ci.

Wpisujemy imię na tablicę. Tak jest sprawiedliwie. Wszystkie mamy swoją kolej.

Żeby zarobić prowizję. Nikt nie wyżyłby z wypłaty.

Przynajmniej ja nie.

Teraz jesteś jedną z nas!

Pauline, dlaczego nigdy nie jesteś tam gdzie powinnaś?

To grzech opuszczać swój dział. Szybko do pasmanterii!

Przepraszam!

Denise.

Musisz nauczyć się jak nosi się ubrania.

Jeśli musisz mieć długie włosy, naucz się je porządnie wiązać.

Wyglądają jak ogon kundla.

Wymagamy standardu ubioru i godnego zachowania.

Żadnych związków z pracownikami.

Z każdym rodzajem związku rozprawiamy się szybko i surowo.

Twoja poprzedniczka została przyłapana z młodym mężczyzną...

sama w pokoju.

Panno Audrey?

Wczoraj wolno naliczali utarg. Zobacz co się dzieje.

Woźnica dostawy płótna jest zbyt przyjazny. Trzeba mieć na niego oko.

Jest kuzynem młodego Chapela. To po prostu przyjazny człowiek.

Tacy przyjaźni ludzie kradną kiedy się pan odwróci.

Moray zamierza się bardziej rozbudować.

Mówił ci coś?

Zlecił jakieś zakulisowe sprawy?

Sir, jeśli pan pozwoli,

pan Moray wymaga całkowitej dyskrecji.

Jonas, muszę wiedzieć co zamierza Moray

i ustrzec go przed ekscesami.

Muszę zajrzeć do kasjera, sir.

Dopilnować żeby nie było opóźnień.

Zakładaj buty, Denise. Wszyscy wychodzimy.

Nie mogę, Pauline. Nie mam pieniędzy.

- Powiedz jej, Pauline. - Zwykle jakiś młodzieniec stawia nam drinka!

Co się stało z żoną pana Moray?

Nigdy w Raju nie wspominaj o jego żonie. Rozumiesz?

To zakazane.

Nikt o niej nie mówi.

- Co się stało? - Był wypadek.

Umarła.

Ludzie gadają. Ale to zwykłe plotki.

- Ludzie mówią straszne rzeczy. - O panu Moray?

Są po prostu zazdrośni. Lubią mówić o nim źle bo coś osiągnął.

Jaka to przyjemność jeśli zostaniesz tu sama?

Tak ciężko pracujemy, że lubimy tańczyć, flirtować i żyć! Chodź!

Innym razem.

Jeśli do nas nie dołączysz, nie staniesz się jedną z nas,

to długo tu nie przetrwasz.

To dobre życie jeśli z niego korzystasz!

Co pan robi, panie Moray, sir?

Myślę, Arthur.

O czym, panie Moray, sir?

O dowodzie.

Muszę udowodnić, że Raj może podbić miasto.

Czy to trudne, sir? Wygląda boleśnie.

Chce pan żebym pomyślał za pana? Jestem w tym dobry.

Poradzę sobie, dziękuję, Arthur.

Coś wymyślę.

Edmund!

Twoja siostrzenica dobrze sobie radzi w Raju.

Powinna pracować tutaj, ze mną, z rodziną.

- I wkrótce będzie. - Czasy małych sklepów się kończą.

Ona to widzi.

Twój sklep to urojenie, sen, z którego ludzie wkrótce się obudzą.

Jeśli będziesz ze mną walczył,

przegrasz.

Bo nie walczysz z człowiekem.

Tylko z postępem.

Czym oni dla ciebie są, Moray?

Bydłem tłoczącym się w twoich drzwiach?

Sprzedać tanio? Tylko to się liczy?

Czy naprawdę tego chcą? Żebyś kusił ich coraz niższymi cenami?

Powiem ci co w końcu zwycięży.

Jedna osoba służąca drugiej.

Dziękuję, Edmund!

To 10 razy tyle ile zamawiamy przez tydzień.

Chcę żeby sklep był wypełniony po brzegi.

Każdy dział, każdy kontuar, każdy cal.

Po co chcesz to zrobić?

Ogłosimy, że ceny są znacznie obniżone.

Rozumiem. Wspaniały pomysł.

Jeśli wolno mi wyrazić odrobinę ostrożności,

dlaczego aż tyle?

Zamówmy tyle na ile nas stać i obniżmy ceny w jednym dziale, może dwóch.

Tak, oczywiście. Masz rację!

"Raj ogłasza małą wyprzedaż."

Moglibyśmy tak zrobić chcąc niskiego dochodu.

Doprawdy, Dudley.

Chcesz żyć w małym świecie?

Wybacz moją naiwność, Moray.

Masz rację, bo, cóż, zawsze masz rację.

Zaraz wyślę zamówienia.

- Arthur? - Panie Dudley, sir?

Zanim to wyślę,

istnieje mała, irytująca trudność.

- Jak zapłacimy dostawcom za te góry towaru? - Nie zapłacimy.

Weźmiemy towar i zaczekamy do końca wyprzedaży.

- Dlaczego? - Powiedz mu dlaczego, Arthur.

Dowód, sir.

Żeby udowodnić Glendenningowi, że Raj może uwieść każdą kobietę w mieście.

- To ryzykowne. - To konieczne ryzyko.

Zwolnij. Tylko o to cię proszę.

Nie ma potrzeby do pośpiechu.

Ci którzy zwalniają, którzy się nie śpieszą,

są drudzy.

Ja tak nie robię.

Panienko.

Sir, dziękuję, panie Jonas, sir.

Wypytywałaś o żonę pana Moray.

Nie, ja...

Tak. Ale nie chciałam być wścibska czy plotkować.

Kto panu powiedział?

Jesteś nowa. To normalne, że pytałaś.

Biedna kobieta spadła.

Były wykopane fundamenty pod pierwszą rozbudowę.

Spadła. Straszne nieszczęście.

Teraz wiesz.

Tak.

Nie musisz już pytać.

Nie, sir. To znaczy, tak, sir.

Nadejdzie dzień, Denise,

kiedy pan Moray wezwie cię do biura.

Bądź gotowa.

Jest taka piękna!

To Katherine Glendenning, jedna z najbogatszych kobiet w mieście.

Wszyscy mówią, że się pobiorą. Ona i Moray.

Zakochałaś się w nim, co?

Nie.

Nie zakochałam się. To byłoby głupie.

To byłoby niemądre. Co za absurd!

Każda ekspedientka się w nim zakochuje!

Pan Jonas mówił, że pewnego dnia pan Moray wezwie mnie do biura.

- Co miał na myśli? - Jesteś na okresie próbnym.

Kiedy zostaniesz wezwana, Moray powie ci czy zostajesz.

Czy nie zostajesz.

Niektóre dziewczęta,

które czują, że tracą pracę,

są wzywane do jego biura.

To pewnie plotki!

To sukces, Moray. Katherine Glendenning w Raju.

Wszyscy wiedzą, że się z nią ożenisz.

Tak głosi plotka?

Każdy chciałby się ożenić z Katherine Glendenning.

Czy nie minęło dość czasu?

Zasługujesz na to, żeby ponownie się ożenić.

Dzień dobry, drogie panie!

Pomogę paniom wybrać odpowiedni materiał.

Nie tak łatwo nas skusić jak ci się wydaje, Moray.

Pani Ballentine, czy nie po to jest kuszenie żeby ulec?

Gdyby mąż pomyślał, że kupię jeszcze jedną suknię,

miałby jeszcze bardziej kwaśną minę niż teraz!

Nie powiemy mu. To będzie nasz sekret, pani Harkness.

- Mój mąż nawet by nie zauważył! - Gdybym był pani mężem,

nie odmówiłbym pani niczego.

Jak takie piękne kobiety mogą mieć dostatecznie dużo pięknych rzeczy?

Mieć dostatecznie dużo czegokolwiek?

Pani Ballentine, jeśli mogę,

pani musi nosić jedwab.

Tylko jedwab.

Wyłącznie jedwab.

Wybacz, Clara, ale to moja kolej.

Będzie twoja kolej, kiedy będziesz mogła sprzedawać.

Jeśli nie zarobię prowizji... Potrzebuję pieniędzy!

Po co ci pieniądze? Masz pokój, jedzenie.

- Będziesz płakać, wiejska dziewczyno? - Dlaczego to robisz?

Wykreśliłaś tylko moje imię. Myślisz, że nie widziałam?

Dziewczęta, co się dzieje?

Moje imię było u góry tablicy, ale Clara je zmazała.

Ja decyduję czyja jest kolej.

Stali klienci są zbyt cenni, żeby ci ich dać, póki nie będziesz wiedziała co robić.

- Jeśli mam się nauczyć... - Jesteś na okresie próbnym.

Nie sprzeciwiaj mi się. To najgorszy z grzechów w domu towarowym.

Jest dużo składania i układania do zrobienia. Szybko.

Szybko!

Tak, proszę pani.

Byłam ciekawa. Twój sklep jest raczej piękny, w krzykliwy sposób.

Nie gniewaj się, że ci dokuczam, kochanie.

Pomyślałam, że kupię jakąś ozdóbkę,

żeby pokazać, że nie jestem zupełnie odporna na twój urok.

Może odwiedzisz dział konfekcji damskiej?

Nie wiem czy mogłabym stawić czoła światu w sukience, której nie uszyła moja krawcowa.

Katherine.

Myślisz, że mężczyznę obchodzi

czy sukienka jest szyta ręcznie?

Ścieg nie podnosi ciśnienia krwi.

Przykro mi, że mój ojciec był taki sztywny względem twoich planów, Moray.

Musimy wspólnie nad nim popracować.

Zobaczy jak bardzo cię lubię

i jego opór stopnieje.

Mam już własne plany, jak przezwyciężyć jego opór.

Powiedz.

Kiedy będę gotowy.

Za pięć dni,

Raj, cały sklep, każdy dział,

połączy jedna wielka wyprzedaż.

Przez jeden dzień ceny będą tak obniżone,

że klienci tłumnie do nas przybędą.

Chcę żeby to był nasz najlepszy dzień.

Wywołamy taki szał zakupów,

że w jeden dzień zarobimy więcej niż w tydzień.

Raczej nikt z was nie ma nic przeciwko kieszeniom pełnym premi!

Czeka nas dużo pracy, ale nie widzę obawy na waszych twarzach.

Dobrze powiedziane, panie Moray, sir.

Wiem co zrobię ze swoją premią.

Przyjdę do sklepu i kupię najbardziej wymyślny płaszcz.

Albo buty.

Pauline marzy, że będzie tu kiedyś klientką.

Myśli, że jeśli będzie po drugiej stronie lady, zakocha się w niej jakiś zamożny mężczyzna!

Nie! Ale widujemy wytwornych dżentelmenów. Wszyscy nie mogą być żonaci!

Co zrobisz ze swoją premią, Clara?

Nie będę o tym myśleć, póki nie będę jej miała w ręce.

Ten znowu pisze.

- Co on robi? - Codziennie pisze w tym zeszycie.

Pewnie o tym co widzi i co wie.

Chciałabym dorwać ten zeszyt!

Co z tobą, Denise? Co kupisz za swóją premię?

- Nie wiem czy kupię cokolwiek. - Może coś dla wujka?

Święta i męczennica!

Obserwuje nas. Pewnie chciałaby do nas dołączyć.

Tylko po to, żeby zwędzić ci najlepsze kąski z talerza!

Wszyscy możemy skończyć jak ona.

Niezamężna, samotna. Jej stanowisko tu, to jedyne o czym może rozmawiać.

Niepokoję się kiedy mi nadskakujesz.

Tato...

Zrobisz coś dla mnie?

Chciałbym żeby twoje pułapki nie były tak rozkoszne.

Dasz mi pierścionek?

Pierścionek matki.

Moray z tobą rozmawiał?

Nie wolno ci o to pytać.

Czy kiedyś nauczę się ci odmawiać?

Tato.

Kiedy będziesz tak stary, że oczy będą ci łzawić...

będę trzymała cię za rękę i codziennie całowała.

Mogę go mieć?

Gdybyś tylko mogła dostrzec,

że ten pośpiech do miłości...

cię nie uszczęśliwi.

Ale dasz mi pierścionek?

Panna Glendenning. Jak miło tu panią widzieć.

Nie chodziło mi o to, że nie powinna tu pani być. Tylko, że mamy nadzieję panią zadowolić.

Że znajdziemy coś, co panią zadowoli. Clara?

Obsłuż pannę Glendenning.

Powiedziano mi, że znajdę tu najnowsze trendy.

Może pokażę pani suknię popołudniową.

Nie sugerujecie chyba, że będę chodzić po ulicy w gotowej sukni?

Może zobaczy pani suknię na modelce?

Denise, załóż suknię.

Szybko dziewczyno!

Ociąganie się jest na naszą zgubę.

Pośpiesz się dziewczyno!

Guzdrzesz się tam?

Ta suknia nie pasuje!

Zobaczę.

Nawet jej nie zapięłaś!

Wiesz jak się nosi sukienkę?

Proszę wybaczyć.

To musi być zły rozmiar. Nie pasuje.

Jak możecie myśleć, że nosiłabym coś takiego!

To przez modelkę.

- Nie wie jak należycie prezentować suknię. - Widziałam dość.

Dziękuję.

Jeśli mogę... Czy to ważne jak ja wyglądam w sukni?

Najważniejsze jak pani będzie w niej wyglądać.

Pan Moray osobiście pojechał do Paryża, żeby przywieźć najnowsze trendy.

Nie przeszkadza mi, że wyglądam głupio w sukience o dwa rozmiary za małej.

Ale nie wykonałabym swojej pracy, gdybym pozwoliła pani wyjść nie wyjaśniając

dlaczego powinna ją pani kupić.

Jesteś bezpośrednia.

Tylko dlatego, że uważam, że wyglądałaby pani cudownie w tej sukni.

Jeśli się mylę,

panna Audrey może mnie zwolnić.

Tę suknię nazywa się suknią popołudniową,

bo nosi się ją bez gorsetu,

dla wygody, na czas dziennej rozrywki.

Miękkie linie nadają sukni wyjątkowo kobiecy wyraz.

We Francji nazywa się ją "cinq-a-sept",

od pory kiedy dama przyjmuje zalotników.

Jest piękna z koronkowymi wykończeniami i guzikami obleczonymi jedwabiem.

Z jedwabnymi kokardkami z przodu i przy mankietach.

Moglibyśmy dostarczyć ją pani do domu, żeby ją pani przymierzyła

i zobaczyła jak będzie na pani wyglądać.

Za miesiąc, ta suknia będzie na ustach wszystkich w mieście,

tak jak jest na ustach wszystkich w Paryżu.

Już rozmawiałem ze wspólnikami,

i wszyscy są jednomyślni.

Obawiają się sprzedaży detalicznej.

Wolą węgiel albo żeglugę handlową.

Ale to pan decyduje, sir.

Niech pan przyjdzie na wyprzedaż i zobaczy co jest możliwe.

Katherine miała zalotników. Niektórych lubiłem.

Żadnym się nie zainteresowała.

Znam swoją pozycję, sir.

Jestem sprzedawcą, któremu się powiodło.

- Rozumiem, że... - Nie igraj ze mną, Moray.

Wiesz, że moja córka jest w tobie zadurzona.

Odwzajemniasz uczucia Katherine?

Bardzo wysoko cenię Katherine, sir.

Ostrzegam cię.

Jeśli złamiesz jej serce,

czy przyznam ci pożyczkę czy nie, to nieważne,

bo zrobię wszystko żeby cię zrujnować.

Moray, po raz ostatni spróbuję cię powstrzymać.

Lepiej zacznij chłodzić szampana!

Wszystko obracasz w żart. To hańba!

Rozejrzyj się.

Praca tych ludzi zależy od nas.

Jak śmiesz?

Ja stworzyłem tu każde miejsce pracy.

I stworzę więcej.

Liczy się tylko to, że na jeden dzień wypełnię ten sklep klientami.

Tak, możemy się rozwinąć.

Ale dlaczego musimy przy tym tyle ryzykować?

Jeśli nie posłuchasz rozsądnych argumentów...

To co?

To przestanę cię przekonywać.

...ta nowa padła jej do stóp.

Widziałam to kiedy tylko się zjawiła.

Nie jest niewinną wiejską dziewczyną.

Muszę się napić!

Czego się spodziewałaś, skoro byłaś na tyle głupia, żeby dać się przyłapać, Lucille?

Znajdź sobie pracę.

Co sugerujesz, Jonas?

Spotkał się z niektórymi z pańskich dostawców w "Trzech koronach".

Znam Dudley'a od dzieciństwa.

Zaczynaliśmy razem.

Nie ma w nim podstępu.

Nie mogłem zbliżyć się na tyle żeby usłyszeć ich rozmowę

i nie zostać zauważonym.

Ale znam właściciela "Trzech koron"

i przekazałem mu małą sumę żeby mi pomógł.

Byłem drużbą na jego ślubie.

Jadałem przy stole z nim i jego dziećmi.

Nie potrafię wątpić w Dudley'a.

Rzecz w tym, że on wątpi w pana.

Było tam czterech dostawców.

Zdawało się, że ostrzegał ich, że im pan nie zapłaci.

Jonas!

Szampan?

Czy to nie ty mówiłeś, że szampan uświetnia każdą okazję?

Pierścionek zaręczynowy mojej matki.

Ojciec dał mi go po rozmowie z tobą.

Jest piękny.

Po co twój ojciec zrobił coś takiego?

Nie lubię kiedy się ze mną droczysz!

Ojciec widzi czego unikamy.

Już czas.

Wiem, że to trudne dla wdowca.

Czas żeby ktoś znowu cię naprawdę kochał.

Jutro ogłosimy nasze zaręczyny i zobaczysz jak mogę cię uszczęśliwić.

Dlaczego chcesz mnie uwięzić?

Czy kiedykolwiek sugerowałem ci...

Ja tylko chcę cię kochać.

Ale mi nie pozwalasz.

Odpychasz mnie.

Dlaczego?

Sprawiłeś, że cię pokochałam, a teraz mnie za to karzesz. Dlaczego?

To boli mnie...

bardziej niż...

mogę znieść!

Boże!

Nie mogę oddychać!

Proszę, pomóż mi!

Proszę!

Rozluźnij mi sukienkę, proszę!

Nie.

Tak!

W porządku.

Denise, obudź się! Napij się z nami.

Która godzina?

Popatrz na nią!

Śpi słodko jak cnotliwa mała dziewica!

A jeśli ktoś was przyłapie, Pauline?

Nie martw się panną Audrey. Chrapie na pół miasta!

A ta dziewczyna - Lucille.

Była na tyle głupia żeby dać się złapać.

Poszła do Katherine Glendenning,

i powiedziała: "Za miesiąc ta suknia będzie na ustach wszystkich w mieście.

"A ty pustogłowa, rozpieszczona bogaczko tego nie zobaczysz!"

Nie powiedziałam tak, Pauline!

To panna Audrey! Idzie tu!

Ktoś musi do niej wyjść! Denise, wstawaj. Tylko ty jesteś trzeźwa!

Dziewczyno!

Denise!

Co tu robisz o tej porze?

Denise! Dziewczyno!

Co się z tobą dzieje?

Panna Audrey. Denise lutanykuje.

Lunatykuje! Mówiła żeby jej pilnować.

- Lunatykuje? - To przez nerwy. Przejdzie.

Przepraszam jeśli hałas panią zbudził, panno Audrey.

Może pani wracać do łóżka. Proszę zostawić Denise mnie. Ułożę ją spowrotem.

Lunatykowanie?

Wiedziałam, że nie powinnam przyjmować dziewczyny z Peebles!

Przepraszam, panie Dudley, sir. Czy mogę zamienić z panem słówko?

- Wszystko w porządku, Denise? - Panie Dudley, sir.

Proszę nie robić niczego, czego będzie pan żałował.

Denise.

Masz iść do biura pana Moray.

Natychmiast.

Proszę.

Pomyślałem, że możemy rozpatrzyć twój okres próbny, Denise.

Wiesz, że są setki dziewczyn gotowych zająć twoje miejsce.

Podejdź bliżej.

- Podoba ci się tu? - Tak, sir.

Chciałabyś zatrzymać posadę?

To proste pytanie, Denise.

Tak, sir.

Twoje włosy.

Powinny mieć w sobie jakąś niedoskonałość.

Coś...

..sugestywnego.

Słyszałem, że sprzedałaś suknię raczej wymagającej klientce.

Zrobiłaś dobre wrażenie.

Niezła z ciebie sprzedawczyni.

Dziękuję, sir.

Zatem twój okres próbny się zakończył,

i teraz jesteś jedną z nas!

Dziękuję, panie Moray, sir.

Czy twoja ekspozycja przyciąga klientów?

Myślisz, że nie widziałem jak się tam chowasz?

Ja widzę wszystko.

Uśmiecham się na myśl o tym.

Jaka dziewczyna ma tyle determinacji?

Różnisz się od pozostałych dziewcząt. Myślę, że o tym wiesz.

Nie wiem czy jesteś świadoma swojego talentu.

Tak?

Jeśli posiadasz talent i rozsądek, Denise,

dobrze sobie tu poradzisz.

Żeby naprawdę tu przynależeć, musisz być lojalna.

Całkowicie lojalna.

Wobec Raju i mnie.

Dziękuję.

Powiedz co knułeś za moimi plecami, Dudley?

Próbowałem tylko ustrzec cię przed samym sobą.

Przeraziłeś mnie, Moray.

Zdawałeś się być pijany chciwością.

Powiedz co zrobiłeś.

Ustaliłem z dostawcami, że oddamy towar, jeśli nie będziemy mogli za niego zapłacić.

To przyszło dziś rano.

Nie dadzą mi więcej, póki nie zapłacę za dostawę.

Wkrótce wszyscy się dowiedzą. Inni zrobią to samo.

Nie chciałem żeby tak się stało.

Chciałem tylko zapobiec katastrofie.

Gdybyśmy mogli zwrócić towar, nie mielibyśmy takich strasznych długów.

Jeśli mamy zwyciężyć, trzeba trzymać nerwy na wodzy.

Ty się załamałeś!

Twoja słabość zagroziła wszystkiemu!

Dlaczego nie widzisz jak wielkie jest ryzyko?

Widzę.

I zdecydowałem się je podjąć.

Wyłącznie do mnie należy decyzja.

Potrzebuję pożyczki.

Znacznej pożyczki na rozbudowę.

Dlaczego to, co mamy nie wystarcza?

To miasto jest zaśmiecone ludźmi, którzy stali w miejscu.

Jeśli odwołamy wyprzedaż,

wszystko będzie stracone.

Nie mogę się teraz wycofać.

Lord Glendenning przyjdzie tu w sobotę.

Chcę żeby zobaczył Raj wypełniony klientami.

Przykro mi, Moray.

Co możemy zrobić?

Wróć do swoich przyjaciół.

Powiedz im żeby przywieźli towar.

Jeśli im nie zapłacę...

mogą wziąć sklep.

Moray...

- Nie możesz tego zrobić. - Mogę.

Bo muszę.

Pan Moray mnie poinformował, że zostaję.

Przeszłam okres próbny.

Doprawdy?

Nie zapominaj, że to mój dział

i będę cię cały czas obserwować.

Musisz sprostać moim wymaganiom. Popraw włosy. Włosy w nieładzie to grzech.

Dziewczęta, mamy wiele pracy. Musimy przygotować wyprzedaż.

Weźcie się w garść!

Musiałam zebrać całą odwagę żeby tu przyjść.

Byłam dwa razy w tamtym tygodniu, ale bałam się zapukać.

Clara, znajdź sobie miłego młodzieńca.

Nie jestem głupia. Nie będę o nic pana prosić.

Idź spać, Clara.

Może jakaś część pana, sir, chce mnie wpuścić?

Na jedną noc, to wszystko.

Jak wtedy.

Nie, Clara.

Już nie.

Myślisz, że jesteś wyjątkowa? Jesteś nikim!

Leżał w moich ramionach, słyszysz?

Mówił mi różne rzeczy.

Leżał w moich ramionach łkając i mówił mi straszne rzeczy.

Może powiedziałabym całemu miastu jak zmarła jego żona?

Zaczekajcie aż sklep wypełni się jego ukochanymi klientami,

wtedy wykrzyczę wszystko żeby wszyscy usłyszeli.

- Nie zrobisz czegoś takiego. - Nie?

Zagwarantujesz, że będą wydawać pieniądzę

na twoje perfumy i ozdóbki?

Chcę żeby to był nasz najlepszy dzień.

Wiem, że odmówiły ci wszystkie banki w mieście, Moray.

To miasto jest zaśmiecone ludźmi, którzy stali w miejscu.

Możemy się rozwinąć. Ale dlaczego musimy przy tym tyle ryzykować?

Rzecz w tym, sir, że on wątpi w pana.

Clara, kiedy poszłam do biura Moray...

Mylisz się myśląc, że mnie lubi.

Był dla mnie miły. To wszystko.

Widziałam jak na ciebie patrzy.

Wylądujesz na ulicy, jak Lucille.

Gorzej. Potrzebujesz tej pracy, Clara.

Dziewczęta, w taki dzień,

grzechem jest robić sobie przerwę nawet na oddech.

Denise, powiedz panu Dudley'owi, że nie mamy kapeluszy.

Miałeś rację, Moray.

Kto by pomyślał, że zakupy będą miały taki wpływ na kobiety!

To dopiero początek, sir.

Chcę sprowadzić do Raju tysiące

niewyobrażalnych pokus.

Obiecuję, sir, że nie będzie końca ich apetytowi.

Trzeba czegoś więcej niż jedno spektakularne wydarzenie,

żeby przekonać moich wspólników w banku.

Jeśli mi wolno, sir,

nigdy ich pan nie przekona. Ważne żeby przekonać pana.

Widzi pan jakie to miejsce ma możliwości.

Proszę żeby pożyczył mi pan pieniądze.

- Śmiała prośba! - Proszę o to,

bo wiem, że pana reputacja powstała z dostrzegania tego,

czego inni nie dostrzegali,

i inwestowania w to.

Stanie się pan częścią tego?

Okaże pan wiarę?

Jest jeszcze inna sprawa, sir.

Chciałbym załatwić to w pana obecności.

Katherine.

Nie mogę się z tobą zaręczyć. Jeszcze nie.

To byłoby fatalne w skutkach dla interesu,

w tym delikatnym czasie.

To przedsiębiorstwo jest zależne od oczarowania kobiet.

Drogi Moray. Lubisz wyolbrzymiać ten swój romantyczny pogląd,

że kobiety przychodzą tu żebyś im schlebiał.

Muszę się zgodzić z Moray.

Znasz moje odczucia.

Pośpiech jest wrogiem miłości.

Nie śpiesz się.

Pozwoli pan, sir.

Żałuję tego co się stało, Katherine.

- Nie umiem wyrazić jak... - Żałujesz?

Nie chcę twojego żalu.

Nie mogę się ożenić, Katherine.

Nie wiem kiedy będę gotowy.

Jeśli chcesz ode mnie odejść, to zrób to.

Nie proszę żebyś zrozumiała.

Proszę żebyś mi uwierzyła.

Dlaczego żona ma nad tobą taką władzę?

Dlaczego nie dopuszczasz do siebie myśli, że nie żyje?

- Wujku, co tu robisz? - Skąd to się wzięło?

Dostałam prowizję. Sprzedałam suknię.

- Myślisz, że chcę żeby on mnie utrzymywał? - To moje pieniądze.

- Zarobiłam je. - Powinienem rzucić mu to w twarz!

Niech wszyscy zobaczą jak depcze takich jak ja żeby zbudować wystawny pałac!

Wtedy mi sprawisz przykrość.

Pracuję tu. To moje miejsce.

Przysięgałem, że nigdy tu nie wejdę.

Pan Moray prosi, żeby wnieść pieniądze do sklepu.

Wszystkie?

Po co?

Moray.

Chcesz żebym złożył rezygnację?

Nigdy tego nie chciałem, Dudley.

Tak daleko zaszliśmy razem.

Chcę żebyś stał przy mnie,

wspierał mnie.

Żebyś uwierzył w Raj i we mnie.

Możesz to zrobić?

Zawsze wierzyłem.

Chcę wam wszystkim podziękować.

To, co osiągneliście

oznacza, że Raj może się rozwijać,

że wszyscy będziemy mieli pracę i zarobki.

Ale poza tym,

to co tu dziś wyczarowaliście, z niczego,

było ekscytujące.

Obiecałem wam premie, i oto one.

Chodźcie i bierzcie. Zarobiliście każdego pensa.

Jesteś w nim zakochana.

Nie chcę wyjść za Moray.

Chcę być nim.

Tłumaczenie joy77

Synchro: Peterlin

Zmęczony szukaniem napisów? Ray generuje je natychmiast: getray.app

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.