Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Wiedziałem, że się tu spotkamy, profesor McGonagall.
Witam pana profesora.
Czy te pogłoski są prawdziwe, Albusie?
Obawiam się, że tak. Na szczęście
i nieszczęście.
- Co z chłopcem? - Hagrid go przyniesie.
Czy to rozsądne tak ważną misję powierzać Hagridowi?
Moja droga, ja własne życie bym mu powierzył.
Profesorze Dumbledore, profesor McGonagall.
Nie było żadnych trudności, Hagridzie?
Żadnych. Biedaczek zasnął, jak lecieliśmy nad Bristolem.
Nie zbudźcie go.
Proszę.
Albusie, jesteś pewien, że można go tu zostawić z tymi ludźmi?
Obserwowałam ich cały dzień. To najgorsi Mugole na świecie.
- Słowo daję. - To jego jedyna rodzina.
Chłopak będzie sławny.
Każde dziecko w naszym świecie będzie znało jego imię.
Właśnie.
Niech podrośnie dalej od tego wszystkiego,
aż nadejdzie czas.
Nie rozklejaj się. Nie żegnasz chłopca na zawsze.
Powodzenia,
Harry Potterze.
{Y:b}HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY
/Wstawać! /Dosyć spania!
No już!
/Wstawaj, kuzynie! /ldziemy do zoo.
/- Jest nasz kochany jubilat. /- Wszystkiego najlepszego, synu.
Zrób śniadanie, i nie spal niczego.
Dobrze, ciociu Petunio.
Dzisiaj wszystko ma być pierwszorzędne. Bo są urodziny Dudziaczka!
Szybciej!
- Daj mi kawę, chłopcze. - Dobrze, wujku Vernonie.
Prawda, że wspaniałe?
- Ile ich jest? - 36. Sam liczyłem.
36?! Rok temu było 37!
Tak, ale niektóre są znacznie większe.
- Mam to w nosie! - Powiem ci, co zrobimy.
Jak wyjdziemy, kupimy ci jeszcze dwa prezenty.
Co ty na to?
Na pewno w zoo będzie wspaniale.
Ostrzegam cię, chłopcze.
Jeden głupi wyskok, tylko jeden,
a nie dostaniesz jeść przez tydzień!
Wsiadaj!
/PAWILON Z GADAMI
Niech on się ruszy!
Rusz się!
- Rusz się! - On śpi!
Ale nudziarz.
Nie przejmuj się. Nie rozumie, jak to jest leżeć tak cały dzień,
a ludzie gapią się na ciebie.
Ty mnie słyszysz?
Nigdy wcześniej nie gadałem z wężem.
Często rozmawiasz z ludźmi?
Jesteś z Birmy, tak? Jak tam jest? Tęsknisz do rodziny?
/Wychowany w niewoli
Rozumiem.
To tak jak ja. Nie znałem moich rodziców.
Mamo, tato! Patrzcie, co robi ten wąż!
Dzięki.
Nie ma za co.
Wąż!
Mamo!
Syneńku, jakżeś ty tam wszedł?
- Mamo, ratuj mnie! - Co ty tam robisz?
Już dobrze, kochanie. Zaraz cię wysuszymy.
- Co to było? - Nie wiem!
Szyba była, a potem zniknęła, jak zaczarowana!
Nie istnieje nic takiego jak czary!
/Pan Harry Potter, Komórka /pod schodami, Privet Drive 4
Marge się rozchorowała.
- Tato, patrz! Harry dostał list! - Oddawaj! To moje!
A kto by pisał do ciebie?
/Żaden list już tędy nie wleci!
Miłego dnia, kochanie.
Sio! Jazda!
Nareszcie niedziela.
Najlepszy dzień w tygodniu. Dlaczego, Dudley?
- Bo listy nie przychodzą? - Zgadza się, Harry.
Nie przyjdzie żaden.
Nie będzie dziś koszmarnych listów!
Żadnego głupiego listu. Żadnego!
O nie. Ani jeden list dzisiaj...
Mamo, zrób coś!
Dosyć! Co to ma być?
Skąd one się tu wzięły?
Dawaj to!
Dawaj ten list!
Puszczaj!
To moje listy! Zostawcie mnie!
Wynosimy się stąd! Daleko stąd! Tam, gdzie nas nikt nie znajdzie!
Tata zwariował.
/WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
Pora na życzenie, Harry.
Kto tu jest?
Przepraszam.
Ma się pan natychmiast wynieść! To włamanie i najście!
Cicho siedź, nadęty grubasie.
Byłeś niemowlakiem, Harry, jak cię ostatnio widziałem.
Przybyło ci ciałka, zwłaszcza na brzuchu.
Ale ja nie jestem Harry.
Harry to ja.
No jasne, że to ty.
Mam coś dla ciebie.
Usiadłem na tym,
ale da się zjeść.
Sam go piekłem i ozdabiałem.
/HARRY'EMU W DNIU URODZIN
Dziękuję.
Nie co dzień, chłopcze, kończy się jedenaście lat.
Przepraszam,
kim pan jest?
Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie.
- Co to Hogwart oczywiście wiesz? - Niestety nie.
Nie?
Nie wiesz, gdzie twoi starzy się tego nauczyli?
Czego?
Jesteś czarodziejem, Harry.
Kim jestem?
Czarodziejem! I to diabelnie dobrym. Choć trzeba cię podszkolić.
Nie, to pomyłka.
Jaki ze mnie czarodziej.
Jestem tylko...
Harry. Tylko Harry.
Słuchaj, "Tylko Harry", czy nigdy nie przytrafiło ci się nic dziwnego?
Coś niezrozumiałego, gdy byłeś zły czy przestraszony?
"Szanowny Panie Potter, mamy zaszczyt powiadomić,
że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa".
Nie zgadzam się! Obiecaliśmy sobie, że skończymy z tymi bzdurami.
Wiedzieliście?
I nie powiedzieliście mi, że jestem czarodziejem?
Oczywiście, że wiedzieliśmy.
Jak mógłbyś nie być? To wina mojej wspaniałej siostry.
Nasi rodzice byli tacy dumni, kiedy dostała taki sam list.
"Mamy w rodzinie czarownicę. Czyż to nie cudowne?".
A tylko ja wiedziałam, kim była naprawdę.
Dziwadłem!
Zjawił się ten Potter, urodziłeś się ty. Wiedziałam, że będziesz taki sam.
Tak samo dziwny, tak samo... nienormalny.
Twoja matka wyleciała w powietrze, a ty wylądowałeś u nas.
Wyleciała w powietrze? Mówiliście, że rodzice zginęli w wypadku.
Wypadek?! Lily i James mieliby zginąć w wypadku?
- Coś musieliśmy powiedzieć. - Co za brednie! Toż to skandal!
On nie pojedzie!
Niby taki Mugol jak ty miałby chłopaka zatrzymać?
Mugol?
Pozamagiczny gość. Zapisany był do Hogwartu od urodzenia!
To najlepsza szkoła magii i czarodziejstwa na świecie!
A tam za dyrektora robi największa szycha, jaką znał Hogwart:
Albus Dumbledore.
Nie zapłacę żadnemu wariatowi za uczenie magicznych sztuczek!
Nigdy nie obrażaj Albusa Dumbledore'a w mojej obecności.
Byłbym wdzięczny, gdybyś nie wspominał o tym nikomu w Hogwarcie.
- Nie wolno mi czarować. - Jasne.
My tu gadu, gadu... A trzeba ruszać.
Chyba że wolisz zostać.
"Wszyscy studenci powinni posiadać jeden cynowy kociołek, rozmiar 2.
Jeśli mają chęć, mogą wziąć sowę, kota lub ropuchę".
Dostanę to w Londynie?
Jak wiesz, gdzie szukać.
A, Hagrid! To, co zawsze?
Nie, dzięki, Tom. Mam na głowie sprawy Hogwartu.
- Pomagam Harry'emu robić szkolne zakupy. - Na mą duszę!
To Harry Potter!
Wrócił pan, panie Potter. Witamy.
Doris Crockford, panie Potter. Aż trudno uwierzyć, że wreszcie pana widzę.
Harry Potter. To zaszczyt poznać cię wreszcie.
Witam, profesorze. Nie zauważyłem pana.
Harry, to jest profesor Quirrell.
Będzie cię uczył Obrony przed Czarną Magią.
Miło mi pana poznać.
Wyjątkowo fajne zajęcia. Choć ty ich nie potrzebujesz, nie?
Chodźmy. Musimy zrobić zakupy.
Do widzenia.
Widzisz, Harry? Jesteś sławny.
Ale dlaczego? Ci wszyscy ludzie... Skąd oni wiedzą, kim jestem?
Nie mnie z tobą o tym gadać.
Witaj, Harry, na ulicy Pokątnej.
Tu kupisz pióro i atrament.
A tu graty potrzebne do czarowania.
Nowa miotła wyścigowa!
Wow! Zobaczcie, to nowy Nimbus 2000!
To najszybszy model.
Jak ja za to wszystko zapłacę? Nie mam pieniędzy.
Tam są twoje pieniądze, Harry. W banku Gringotta.
Nie ma bezpieczniejszego miejsca.
Może z wyjątkiem Hogwartu.
Hagrid.
- Co to za stwory? - Gobliny.
Sprytne, ale niezbyt towarzyskie. Trzymaj się blisko mnie.
Pan Harry Potter chciałby dokonać wypłaty.
A czy pan Harry Potter ma swój klucz?
Chwilunia, zaraz znajdę.
Mam skubańca!
I mam tutaj jeszcze coś.
Profesor Dumbledore dał mi list.
Na temat Sam-Wiesz-Czego w krypcie Sam-Wiesz-Której.
Rozumiem.
Krypta 687.
Lampę, proszę.
Klucz, proszę.
Myślałeś, że starzy zostawiliby cię bez kasy?
- Krypta 713. - A tutaj, co jest?
Nie mogę powiedzieć. Sprawy Hogwartu. Bardzo tajne.
Odsunąć się.
Lepiej nikomu o tym nie mówić, Harry.
Nie mam jeszcze... różdżki.
Różdżki? Idź do Ollivandera. On ma najlepsze.
Zaczekaj tam na mnie. Załatwię to i owo i wrócę.
Dzień dobry.
Zastanawiałem się, kiedy tu pana zobaczę.
Zdaje mi się, jakby wczoraj twoja matka i ojciec
weszli kupić tu swoje pierwsze różdżki.
Proszę.
No, machnij!
Ta nie pasuje.
A może...
ta...
Nie, nie. Stanowczo nie ta. Nie szkodzi...
A może...
Ciekawe. Bardzo ciekawe.
Przepraszam, ale co jest takie ciekawe?
Pamiętam każdą różdżkę, którą sprzedałem.
Otóż Feniks, którego pióro z ogona jest w pana różdżce,
oddał drugie pióro.
Ale tylko jedno.
Ciekawe, że pisana jest panu właśnie ta różdżka,
której bliźniaczka zrobiła ten znak.
Czyja była ta różdżka?
Nie wymieniamy tego imienia.
Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja.
Nie całkiem jest jasne, dlaczego.
Ale... wiadomo, że dokona pan wielkich czynów.
Ostatecznie Ten-Którego-Imienia Nie-Wolno-Wymawiać
czynił wielkie rzeczy. Straszne,
ale wielkie!
Najlepsze życzenia!
Wszystko gra? Coś taki cichy?
On zabił mamę i tatę? Ten, co zrobił mi to?
Ty znasz prawdę. Wiem to.
Słuchaj, i staraj się zrozumieć, bo to bardzo ważne.
Nie każdy czarodziej jest dobry. Niektórzy są podli.
Kilkanaście lat temu żył czarownik, który był zły jak diabli.
A nazywał się V... Nazywał się V...
Może wolisz napisać.
To nic nie pomoże. Dobra... Voldemort.
Voldemort?
Czarne to były czasy, Harry, czarne.
/Voldemort zaczął sobie szukać kumpli li przeciągał ich na Ciemną Stronę.
/Ktokolwiek mu się oparł, zginął.
/Twoi rodzice się zbuntowali.
/A na kogo się ten drań zawziął, /musiał zginąć.
/Każdy. Co do jednego. /Z wyjątkiem ciebie.
Mnie? Voldemort chciał mnie zabić?
Tak. Ten znak na twoim czole to nie zwykła blizna.
Takie znamię pojawia się tylko, gdy ktoś rzuci na ciebie zły urok.
Co się stało z Sam-Wiesz-Kim?
Gadają, że zdechł.
Ja myślę, że to bzdura.
Czuję w kościach, że choć jest słaby, kręci się tu.
Jedno wiem na pewno. Jest coś w tobie, co mu wtedy przeszkodziło.
Dlatego jesteś sławny, dlatego każdy zna twoje imię.
Ty jeden przeżyłeś.
Co się gapicie?
Jak późno! Przepraszam, Harry, ale muszę zmiatać.
Dumbledore strasznie potrzebuje...
spotkać się ze mną.
Masz pociąg za 10 minut.
Nie zgub biletu, to bardzo ważne.
Peron 9 i 3/4?
Ale, Hagrid, tu jest błąd. Napisali 9 i 3/4.
Taki nie istnieje, prawda?
/Proszę zamykać drzwi!
Przepraszam.
Przepraszam. Przepraszam.
Z peronu ósmego.
Przepraszam pana, gdzie mam szukać peronu 9 i 3/4?
- 9 i 3/4? Dobrze się bawisz, mały? - Co rok to samo! Tłumy Mugoli!
- Mugole? - Peron 9 i 3/4 tutaj.
Dobra, Percy, ty pierwszy.
- Fred, no jazda! - To nie Fred, tylko George!
I ty, kobieto, uważasz się za naszą matkę?
Wybacz, George.
Żartowałem. Jestem Fred.
Przepraszam!
Chciałem spytać, jak...
Jak się dostać na ten peron?
Nie przejmuj się. Ron też pierwszy raz jedzie do Hogwartu.
Zapamiętaj sobie tylko, że masz iść prosto do ściany między 9 i 10 peronem.
Jak się denerwujesz, to pobiegnij.
Powodzenia.
Przepraszam.
Wolne? Wszędzie straszny tłok.
Siadaj.
Nazywam się Ron. Ron Weasley.
Harry. Harry Potter.
To prawda? Słuchaj, ty na serio masz...
Co?
Bliznę.
- Jasne. - Ale czad!
- Coś z wózka, chłopcy? - Nie, dzięki. Mam swoje.
Biorę wszystko.
- Fasolki wszystkich smaków? - Dokładnie wszystkich.
Jest mięta i czekolada, ale jest też szpinak,
flaki i wątróbka.
George raz połknął glutowatą.
/Czekoladowe żaby Te żaby są prawdziwe?
Zaczarowane. A poza tym tu chodzi o karty.
W każdym pudełku jest zdjęcie sławnego czarodzieja.
Mam już chyba z pięćset.
Uważaj!
Fatalnie. Są dobre tylko na jeden skok.
Mam Dumbledore'a!
Mam takich sześć.
Zniknął.
Myślałeś, że będzie tam sterczał cały dzień?
To jest Parszywek. Paskudny, co nie?
Odrobinę.
Fred dał mi zaklęcie, które zmienia kolor. Pokazać?
Jasne.
Słoń...
Nie widzieliście ropuchy? Neville swoją zgubił.
- Nie. - O, czarujecie? No, słucham.
Słońce, kwiatek, żądło, orzech, szczur ma w żółtym być kolorze.
To na pewno prawdziwe zaklęcie? Za dobre to ono nie jest.
Próbowałam kilku prostych zaklęć dla wprawy. Wszystkie zadziałały.
Patrzcie.
Oculus Reparo.
Teraz lepiej, co?
Coś takiego! Ty jesteś Harry Potter!
Hermiona Granger. A ty kto?
Jestem Ron Weasley.
Fajnie. Załóżcie lepiej czarne szaty. Zaraz będziemy wysiadać.
A ty masz nos czymś ubrudzony. Wiedziałeś? O tutaj.
Pierwszoroczni za mną!
Do mnie! Ruszać się! No już, migiem!
- Cześć, Harry. - Hej, Hagrid.
A teraz do łodzi, za mną.
Witam w Hogwarcie.
Zaraz przekroczycie ten próg, by dołączyć do reszty uczniów.
Ale zanim usiądziecie, przydzielimy was do waszych domów.
Zwą się: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw i Slytherin.
Na czas pobytu tutaj każdy dom zastępuje rodzinę.
Za osiągnięcia otrzymujecie punkty,
za złamanie zasad odejmujemy je.
Na koniec roku dom, który zebrał najwięcej punktów, zdobywa Puchar Domów.
Teodora!
Przepraszam.
Ceremonia przydziału odbędzie się za chwilę.
To prawda, co mówili w pociągu.
Harry Potter zaszczycił Hogwart.
To jest Crabbe, to Goyle.
A ja Malfoy.
Draco Malfoy.
Bawi cię moje imię? Ty nie musisz się przedstawiać.
Rudzielec, szata po starszym bracie... To na pewno Weasley.
Niektóre rodziny czarodziejów są od innych lepsze.
Nie warto zadawać się z tymi gorszymi. Ja cię wprowadzę.
Sam zdecyduję, kto jest gorszy.
Pora zaczynać. Za mną.
To tylko zwykłe złudzenie.
Sufit jest zaczarowany, żeby wyglądał jak niebo w nocy.
Czytałam o tym w "Historii Hogwartu".
Ustawcie się tutaj.
Zanim zaczniemy, profesor Dumbledore pragnie wam coś powiedzieć.
Jak co roku muszę ogłosić parę ważnych spraw.
Pierwszoroczni niech wiedzą, że do lasu wstęp jest absolutnie niedozwolony.
Dalej, nasz woźny, pan Filch,
prosił, bym przypomniał, że wejście na korytarz na trzecim piętrze
jest zabronione
dla tych, którzy nie chcą bardzo bolesnej śmierci.
Dziękuję.
Gdy kogoś wyczytam, podchodzi tutaj.
Włożę mu na głowę Tiarę Przydziału, która wyznaczy wam wasze domy.
Hermiona Granger!
O nie. Spokojnie.
Psychiczna jakaś. Mówię ci.
No tak. Dobra.
Jasne. Gryffindor!
Draco Malfoy.
Slytherin!
Każdy podły czarodziej był w Slytherinie.
Susan Bones.
Harry, co ci jest?
Nic. Zupełnie nic.
Zobaczmy... Już wiem.
Hufflepuff!
Ronald Weasley!
Kolejny Weasley! Dobrze wiem, dokąd cię wysłać.
Gryffindor!
Harry Potter!
Trudne, bardzo trudne...
Mnóstwo odwagi, to jasne. Umysł też dość tęgi.
I talent, o tak, i przede wszystkim potrzeba sprawdzenia się.
Gdzie by cię tu przydzielić?
Tylko nie Slytherin.
Nie do Slytherinu?
Jesteś pewny? Mógłbyś być kimś wielkim.
To jest tu, w twojej głowie.
A Slytherin pomaga osiągnąć wielkość, i to bez wątpienia.
Skoro jesteś pewien...
Więc niech będzie... Gryffindor!
Proszę o uwagę.
Czas zacząć ucztę.
Jestem pół na pół. Tata Mugol, mama czarownica.
Porządnie nim wstrząsnęło, jak się dowiedział.
Percy, kto siedzi obok profesora Quirrella?
Profesor Snape. Opiekun Slytherinu.
- Czego uczy? - Eliksirów.
Ale macza palce w czarnej magii. Od lat poluje na miejsce Quirrella.
Witajcie! Jak się macie? Witam was w Gryffindorze.
To Krwawy Baron!
Sir Nicholasie? Jak tam wakacje?
Kiepsko. Znów odrzucono moje zgłoszenie na członka Bezgłowych Myśliwych.
Wiem, kim jesteś. To Prawie Bezgłowy Nick!
Dla ciebie sir Nicholas, chłopcze.
Coś tu nie gra. Co to "prawie" oznacza?
Właśnie to...
Gryfoni, szybciej proszę. Idziemy.
Krukoni, za mną.
Tędy.
To najkrótsza droga do dormitoriów.
I uważajcie na schody. Lubią robić numery.
Trzymajcie się mnie. Idziemy. Szybciej. Ruszajcie się.
Ten obraz się rusza.
- Popatrz na ten. - Ma na ciebie oko.
O, patrz. Co to za dziewczyna?
Witamy w Hogwarcie.
- Hasło. - Caput Draconis.
Chodźcie za mną. Szybko. Ruszać się.
Podejdźcie tu.
Witam w salonie Gryfonów.
Sypialnie chłopców są na górze po lewej stronie. Dziewcząt, po prawej.
Wasze rzeczy już tam na was czekają.
Udało się!
Dobrze, że McGonagall nie ma, bo dałaby nam popalić.
Ale fajny numer!
Dziękuję za tę uwagę, panie Weasley.
Może transmutacja was obu w zegarki byłaby stosowniejsza.
- Wtedy choć jeden byłby na czas. - Zgubiliśmy się.
No to może w mapę? Traficie bez niej na swoje miejsca?
Nie będzie żadnego machania różdżkami ani głupich zaklęć w tej sali.
Dlatego...
nie spodziewam się raczej, że wielu doceni wielką naukę i prawdziwą sztukę,
jaką jest tworzenie mikstur.
Jednakże tę garstkę wybranych,
którzy posiadają predyspozycje,
chętnie nauczę, jak opanować umysł i usidlić zmysły.
Powiem, jak ujarzmić sławę,
uwarzyć chwałę, a nawet położyć kres śmierci.
Jednakże...
ktoś chyba przybył do Hogwartu, posiadając już zdolności tak olbrzymie
i czuje się na tyle pewny,
że woli mnie nie słuchać.
Pan Potter.
Nasza nowa, wielka gwiazda.
Co otrzymam, jeśli dodam korzeń asfodelusa do nalewki z piołunu?
Nie wie pan? Spróbujmy co innego.
Gdzie, panie Potter, będzie pan szukać, jeżeli każę znaleźć bezoar?
Nie wiem.
A jaka jest róznica między mordownikiem a tojadem żółtym?
Tego też nie wiem.
Szkoda.
Zdaje się, że sława to nie wszystko.
Prawda, panie Potter?
Dźwięki harfy, wiatru szum. Wodo, wodo, zmień się w rum.
Co Seamus właściwie kombinuje z wodą?
Chce zrobić rum. Wczoraj udało mu się wyczarować słabą herbatę, zanim...
Poczta.
Pożyczysz mi? Dzięki.
Hej, patrzcie. Neville dostał przypominajkę.
Czytałam o nich. Jak czerwienieją, znaczy, że się o czymś zapomniało.
Ale nie pamiętam, o czym zapomniałem.
Hej, Ron.
Ktoś się włamał do Gringotta. Słuchaj:
"Uważa się, że to robota nieznanych czarowników lub czarownic."
Personel Gringotta oświadczył dziś jednak, że niczego nie skradziono.
Rzeczona krypta numer 713 została wcześniej tego samego dnia opróżniona...
To dziwne. Byłem w tej krypcie z Hagridem.
- Dzień dobry, uczniowie. - Dzień dobry, pani Hooch.
Dzień dobry, Amando. Dzień dobry.
Witam na pierwszej lekcji latania.
Na co czekacie? Stańcie po lewej stronie miotły.
Żwawo!
Wyciągnijcie rękę nad miotłą i powiedzcie: "Do mnie!".
- Do mnie! - Do mnie.
Z uczuciem!
- Do mnie! - Do mnie!
Zamknij się, Harry.
Kiedy już chwycicie miotłę, macie na nią wsiąść.
Trzymajcie mocno, chyba że chcecie zlecieć.
Gdy usłyszycie gwizdek, mocno odepchnijcie się nogami od ziemi.
Miotły trzymać równo, zawisnąć w powietrzu,
nachylić się i wylądować.
Na mój gwizdek... 3, 2...
Panie Longbottom!
Na dół! Na dół!
Wracaj tu w tej chwili!
Panie Longb...
Zróbcie miejsce!
Potłukł się?
Złamany nadgarstek. Wstawaj, biedaku.
Nie ważcie się odrywać stóp od podłoża, zanim nie wrócę ze skrzydła szpitalnego.
Jasne?
Jak kogoś zobaczę na miotle,
wyleci z Hogwartu, zanim zdąży powiedzieć "Quidditch".
Widzieliście go?
Gdyby tłuścioch tego nie zapomniał, pamiętałby, żeby lądować na tyłku.
Oddawaj to, Malfoy!
Nie. Schowam ją i niech sobie ją Longbottom znajdzie.
Może na dachu?
Co jest, Potter? Strach cię obleciał?
Harry, nie! Pani Hooch zabroniła.
Poza tym nie masz pojęcia, jak się lata.
Co za kretyn.
Oddawaj to, Malfoy, albo zaraz zwalę cię z miotły!
Czyżby?
Złap ją, jeśli umiesz.
- To było wspaniałe! - Dobra robota!
Harry Potter!
Za mną.
Zaczekaj tu.
Profesorze Quirell, pan wybaczy. Mogę porwać Wooda na jedną chwilę?
Tak, oczywiście.
Potter, to jest Oliver Wood.
Wood, znalazłam ci Szukającego.
Słyszała pani, że Harry Potter jest nowym Szukającym Gryfonów.
Zawsze w niego wierzyłem.
Szukający? Pierwszoroczny nigdy nie załapał się do drużyny.
- Będziesz najmłodszym graczem... - Stulecia. Według McGonagall.
Nieźle, Harry. Wood nam powiedział.
Fred i George też są w drużynie. Pałkarze.
Nasza robota to pilnowanie, żebyś nie oberwał,
choć niczego nie obiecuję. To ostra gra.
Brutalna, ale od lat nikt nie zginął.
Choć czasem ktoś znika...
Ale zwykle po miesiącu wraca.
Dalej, Harry, Quidditch jest ekstra. Super zabawa. Dasz sobie radę.
Ale ja w życiu nie grałem w Quidditcha. Co będzie, jak zrobię z siebie głupka?
Nie zrobisz z siebie głupka. Wiem, co mówię.
Harry, nigdy nie mówiłeś, że twój stary też był Szukającym.
Nie wiedziałem.
To okropne. Ona więcej wie o tobie niż ty sam.
Nie tylko ona.
Co się dzieje?
Te schody się ruszają, pamiętacie?
- Chodźcie tu. - Zanim znowu je gdzieś poniesie.
Czy ktoś jeszcze ma przeczucie, że nie powinniśmy tu być?
Nam tutaj wręcz nie wolno być. To przecież trzecie piętro. Zakazane.
Chodźcie.
- To kotka Filcha! - Wiejemy!
Jazda! Tam są jakieś drzwi!
- Zamknięte! - To koniec! Już po nas!
Odsuńcie się! Alohomora.
Właźcie.
Alohomora?
Standardowa księga zaklęć, rozdział siódmy.
Ktoś tu jest, kochana?
Idziemy.
Już poszedł.
- Myślał, że drzwi są zamknięte. - Bo były.
Już wiem dlaczego.
Pchajcie! Mocniej!
Co oni sobie myślą? Trzymać coś takiego w szkole?
Gdzie ty masz oczy? Nie widziałeś, na czym on stał?
Nie patrzyłem na łapy! Bardziej byłem zajęty łbami.
W razie, gdybyś ich nie zauważyła, miał ich trzy!
Stał na jakiejś klapie. Podejrzewam, że nie przypadkiem. On czegoś pilnuje.
- Pilnuje? - Zgadza się.
A teraz, jeśli pozwolicie, ja idę spać,
zanim przez was tu wszyscy zginiemy lub, co gorsza, nas wyleją.
Powinna ustalić, co jest dla niej najważniejsze.
Quidditch dość łatwo zrozumieć. W drużynie jest siedmiu graczy:
trzech Ścigających, dwóch Pałkarzy, Obrońca i Szukający,
znaczy ty.
Są trzy rodzaje piłek. Ta się nazywa Kafel.
Ścigający podają sobie Kafla
i starają się przerzucić przez jedną z trzech pętli.
Obrońca, znaczy ja, broni ich. Nadążasz?
Chyba tak. A to co?
Lepiej to weź.
Uważaj, zawraca.
Całkiem, całkiem, Potter. Dobrze odbijasz.
Co to jest?
Tłuczek.
Nieźle daje w kość.
Ale ty jesteś Szukającym.
Więc ciebie interesuje tylko to.
Złoty Znicz.
- Podoba mi się. - Teraz tak.
Poczekaj. Jest strasznie szybki i bardzo trudno go zobaczyć.
- I co mam z nim zrobić? - Złapać.
Zanim ten drugi złapie. Jak masz Znicz, koniec gry.
Złap go, Potter,
to wygramy.
Jedną z fundamentalnych zdolności czarownika jest lewitacja
lub umiejętność zmuszania obiektów do lotu. Macie swoje pióra?
Uważajcie na ruch nadgarstków. Ćwiczyliśmy to.
Obrót i trach. Wszyscy.
Obrót i trach!
Dobrze. A teraz wymowa.
Wingardium Leviosa. Powtórzcie.
Wingardium Leviosa.
Wingardium Leviosa.
Przestań. Jeszcze komuś tym oko wydłubiesz.
Poza tym mówisz to źle.
Jest Leviosa, a nie Leviosaa.
Zrób to, jak jesteś taka cwana. No dalej.
Wingardium Leviosa.
Idealnie. Przyjrzyjcie się dobrze. Pannie Granger się udało.
Świetnie.
- Wingard Leviosa. Wingar... - Doskonale.
Zdaje się, że jeszcze jedno pióro by się przydało, profesorze.
Leviooosa, a nie Leviosaaa.
Jest koszmarna, serio. Nic dziwnego, że nikt jej nie znosi.
Chyba to słyszała.
- Gdzie Hermiona? - Parvati Patil gadała, że jest w łazience.
Zamknęła się tam zaraz po zajęciach i ryczy.
Troll! Jest w lochach!
Troll jest w lochach!
Chyba powinniście wiedzieć.
Cisza!
Proszę nie panikować!
Prefekci odprowadzą swoje grupy do dormitoriów.
Nauczyciele pójdą za mną do lochów.
Gryfoni, szybciej, proszę! I uważajcie!
Jak ten troll się tu dostał?
Nie wszedł sam. Trolle są strasznie durne.
Pewnie to głupi żart.
- Co? - Hermiona! Ona nic nie wie!
Zdaje się, że troll wyszedł z lochu.
Idzie do łazienki dziewczyn!
Hermiona, uciekaj!
Ratunku!
Hej! Przygłupie!
Ratunku!
Zróbcie coś!
Co?
Cokolwiek! Szybciej!
- Obrót i trach! - Wingardium Leviosa.
Ekstra.
Czy on nie żyje?
Nie wydaje mi się. Jest nieprzytomny.
Smarki trolla.
O mój Boże! Wytłumaczcie się obaj natychmiast!
To moja wina, pani profesor.
Co?
To prawda?
Szukałam trolla. Czytałam o nich i myślałam, że dam sobie radę.
Ale myliłam się.
Gdyby Harry i Ron mnie nie znaleźli,
już byłoby po mnie.
Tak czy inaczej...
to było wielkie głupstwo z twojej strony.
Spodziewałam się po tobie większego rozsądku
i naprawdę bardzo się zawiodłam, panno Granger.
Odejmuję Gryffindorowi 5 punktów za tak poważną niesubordynację.
A wy zdajecie sobie sprawę, ile mieliście szczęścia?
Niewielu pierwszorocznych przeżyłoby spotkanie z dorosłym górskim trollem.
5 punktów...
otrzymuje każdy z was...
za wyjątkowe szczęście.
Proszę już iść. Może się obudzić.
Zjedz chociaż kanapkę.
Ron ma rację. Do gry trzeba mieć dużo siły.
Nie mam ochoty.
Powodzenia, Potter.
Skoro pokonałeś trolla, mecz nie sprawi ci trudności.
Mimo że gracie ze Slytherinem.
Stąd to krwawienie.
Krwawienie?
Słuchaj. Myślę, że wczoraj Snape wpuścił trolla dla zmyłki,
żeby przemknąć do trójgłowego psa, ale ten go ugryzł i dlatego utyka.
A po cóż by ktoś miał się do niego zbliżać?
Kiedy byłem u Gringotta, Hagrid zabrał coś z jednej z krypt.
Powiedział, że to sprawy Hogwartu. Strasznie tajne.
- I ty uważasz... - Tego pilnuje pies. Tego chce Snape.
Poczta tak wcześnie dzisiaj?
- To chyba nie dla mnie. - Rozwińmy to.
Jakaś miotła.
To nie jakaś tam miotła, Harry. To Nimbus 2000!
Ale kto...
- Boisz się, Harry? - Trochę.
Spokojnie. Też się bałem przed pierwszym meczem.
Jak było?
Nie wiem. Po dwóch minutach dostałem Tłuczkiem.
Po tygodniu obudziłem się w szpitalu.
Witam na pierwszym meczu Quidditcha w sezonie!
Dziś grają Slytherin oraz Gryffindor!
/Gracze zajmują pozycje, a pani Hooch /wchodzi na środek, żeby zacząć mecz!
To ma być ładna i czysta gra.
Do wszystkich mówię.
/Tłuczki uwolnione. Poleciał Znicz. /Pamiętajcie, że znicz wart jest 150 punktów.
/Szukający, który złapie Znicz, /kończy grę.
/Kafel poszedł w górę... li ruszyli!
Brawo Angelina Johnson! 10 punktów dla Gryfonów!
Świetnie!
/Slytherin przejmuje Kafla! /Bletchley podaje do Flinta.
Kolejne 10 punktów dla Gryffindoru!
Dawaj!
Bierz tę stronę!
Co się dzieje z miotłą Harry'ego?
To Snape czaruje miotłę.
- Czaruje miotłę? I co teraz? - Zostaw to mnie.
Szybciej, Hermiona!
Lacarnum inflamarae.
Pożar! Pali się!
Chyba zbiera mu się na pawia.
/Ma Znicz! Harry Potter otrzymuje /150 punktów za złapanie Znicza.
Gryffindor wygrał!
Brednie! Po co Snape miałby czarować jego miotłę?
Kto wie? Po co pchał się do trójgłowego psa w Swięto Duchów?
- Skąd wiecie o Puszku? - Puszek?
- To coś ma imię? - Oczywiście. On jest mój.
Kupiłem go rok temu w pubie od jednego Irlandczyka.
- Dałem go Dumbledore'owi do pilnowania... - Tak?
Za długi jęzor... Żadnych pytań! Nie chcę żadnych pytań!
To tajemnica i tyle!
Ale, Hagrid, Puszek pilnuje czegoś, co Snape chce ukraść.
Dyrdymały! Profesor Snape jest nauczycielem.
To nie ma znaczenia. Wiem, jak rozpoznać zły urok.
Dużo o tym czytałam.
Chodzi o wzrokowy kontakt, a Snape w ogóle nie mrugał.
Zgadza się.
Posłuchajcie wy mnie, wszyscy troje.
Grzebiecie w sprawach, które was nie dotyczą.
To niebezpieczne.
To, czego pies strzeże,
obchodzić może wyłącznie profesora Dumbledore'a i Nicholasa Flamela.
Nicholasa Flamela?
Za długi jęzor. Mam za długi jęzor.
Nicholas Flamel?
- Kto to jest? - Nie wiem.
Koń na E-5.
Królowa na E-5.
- Koszmarnie brutalne! - To szachy czarodziejów.
- Widzę, że już spakowana. - A ty jeszcze nie?
Zmiana planów.
Rodzice pojechali do Rumunii odwiedzić mojego brata, Charliego.
Prowadzi tam badania nad smokami.
Cudnie. Pomożesz Harry'emu.
Będzie szukał w bibliotece informacji o Flamelu.
Już ze sto razy szukaliśmy.
Nie w dziale Ksiąg Zakazanych. Wesołych Świąt.
Chyba mamy na nią zły wpływ.
/Harry, obudź się! /Szybko, Harry, obudź się!
- Wesołych Świąt, Harry. - Wesołych Świąt, Ron.
Co ty masz na sobie?
Dzieło mamy. Ty dostałeś podobny.
- Są dla mnie prezenty? - Tak.
Zobacz sobie.
"Twój ojciec zostawił to u mnie, zanim umarł.
Czas, by wróciło do ciebie. Korzystaj mądrze".
- Co to? - Coś jakby płaszcz.
No to przymierz.
Nie widać ciała!
Już wiem, co to jest! Peleryna-niewidka!
Jestem niewidzialny?
Są rzadko spotykane. Ciekawe, od kogo?
Tego nie wiem. Jest tylko... "Korzystaj mądrze".
/KSIĘGI ZAKAZANE
"Słynni połykacze ognia". "Diabły piętnastego wieku".
Flamel. Nicholas Flamel. Gdzie ty jesteś?
/Kto tu jest?
/Wiem, że tu jesteś!
/I tak cię znajdę.
Kto tu jest?
Pokaż się!
Severusie, ja...
Chcesz mieć we mnie wroga, Quirrell?
- Nie wiem, o co chodzi. - Doskonale wiesz, o co chodzi.
Wkrótce znów sobie pogadamy.
Więc zastanów się dobrze, po której jesteś stronie.
Znalazłem to w dziale Ksiąg Zakazanych. Jeszcze ciepła. A to znaczy,
że jakiś uczeń nie śpi.
Mama?
Tata?
Ron! Musisz to zobaczyć!
- Błagam cię, wyłaź z łóżka! - Po co?
Musisz coś zobaczyć! Szybko!
Chodź! Zobacz, moi rodzice!
Widzę tylko nas.
Jeszcze raz spójrz. Stań tutaj.
- I jak? Widzisz ich, co nie? - To ja!
Ale jestem prymusem.
Trzymam Puchar Quidditcha.
O rety! Jestem kapitanem drużyny!
Niezły widok.
Harry, to lustro pokazuje przyszłość?
Raczej nie.
Moi rodzice nie żyją.
Znów tu jesteś, Harry?
Tak więc i ty, jak wielu przed tobą, odkryłeś rozkosze Zwierciadła Ain Eingarp.
I chyba już wiesz, co ono potrafi.
Dam ci wskazówkę.
Najszczęśliwszy człowiek, gdy spojrzy w zwierciadło,
ujrzy w gładkiej tafli wyłącznie siebie.
A więc pokazuje to, co się chce zobaczyć?
Tak. I nie.
Pokazuje nam, ni mniej, ni więcej,
tylko najgłębsze i najbardziej rozpaczliwe tęsknoty naszych serc.
Więc ty, Harry, który nie znałeś swojej rodziny,
widzisz ją, stojącą przy tobie.
Ale zapamiętaj, Harry,
to lustro nie dostarcza wiedzy ani prawdy.
Ludzie tylko tracą przy nim czas, a nawet zmysły.
Dlatego jutro Zwierciadło będzie przeniesione.
I proszę cię bardzo,
nie szukaj go już nigdy więcej.
Niczego nie daje zapadanie się w marzenia
i zapominanie o życiu.
Kazałam wam szukać w złym dziale! Jak mogłam być taka głupia?
Wzięłam to kiedyś jako coś lekkiego do czytania.
To jest lekkie?
No jasne! Jest!
"Nicholas Flamel jako jedyny stworzył Kamień Filozofów".
Że co?
Nic nie czytacie?
"Kamień ten to legendarna substancja o olbrzymiej mocy."
Dzięki niemu można metal zamienić w złoto i wytworzyć Eliksir Życia,
- który daje nieśmiertelność". - Nieśmiertelność?
- Znaczy, że nie umrzesz. - Wiem, co to znaczy!
"Jedyny Kamień, jaki dziś istnieje, posiada Nicholas Flamel, znany alchemik,
który niedawno obchodził 665. urodziny".
Tego strzeże Puszek na trzecim piętrze. I to jest pod klapą - Kamień Filozofów.
Witajcie. Nie chcę być nieuprzejmy, ale nie jestem dzisiaj specjalnie rozrywkowy.
Wiemy o Kamieniu Filozofów!
- Zdaje się, że Snape chce go ukraść. - Snape? Coście się tak na niego uwzięli?
Hagrid, on chce zdobyć Kamień, ale nie wiemy dlaczego.
Snape jest jednym z belfrów broniących Kamienia!
Na pewno nie chce go gwizdnąć.
- Co? - Słyszałeś.
Spadajcie, jestem dzisiaj trochę zajęty.
Zaraz. "Jednym z belfrów"?
Oczywiście. Więc każdy chroni Kamień, jak umie, prawda?
- Wiedzą i czarami. - Zgadza się.
Ale to niepotrzebne. Nikt nie przejdzie koło Puszka.
Nikt nie wie jak, z wyjątkiem mnie i Dumbledore'a.
Ale ja mam długi jęzor...
- Hagrid, co to właściwie jest? - To? To jest...
Wiem, co to jest.
Hagrid, skąd to wziąłeś?
Wygrałem od faceta, który siedział w pubie.
Wyglądał na dość zadowolonego, że się go pozbywa.
Czy to jest...
smok?
Mało powiedziane. To norweski smok kolczasty.
Mój brat, Charlie, zajmuje się takimi w Rumunii.
Jaki śliczny. Patrzcie, poznaje mamusię.
Cześć, Norbert.
- Norbert? - Musi mieć jakieś imię, nie?
Prawda, Norbert?
Trzeba go tylko trochę wychować.
Kto to jest?
Malfoy.
O rany.
Hagrid zawsze chciał mieć smoka. Już dawno mi o tym mówił.
To głupie.
A co gorsza, Malfoy wie.
- Nie rozumiem. To niedobrze? - Kiepsko.
Dobry wieczór.
Nic, ale to nic, nie daje uczniom prawa wałęsania się nocą po szkole.
Dlatego spotka was kara.
- Odejmuję 50 punktów. - 50?
Każdemu.
I aby się to nie powtórzyło, wszystkich czworo karzę aresztem.
Przepraszam, pani profesor. To przejęzyczenie? Usłyszałem "czworo".
Dobrze pan słyszał, panie Malfoy. Bez względu na to, jakie miał pan intencje,
pana również nie było wtedy w łóżku.
Więc kara dotyczy także pana.
Szkoda, że nie stosuje się już dawnych kar.
Choćby wieszania delikwenta za ręce pod sufitem w lochach.
Ale mi brakuje tych wrzasków...
Hagrid już się dzisiaj wami zajmie.
Ma coś do zrobienia w Zakazanym Lesie.
Nędzna dola, nie, Hagrid?
Na Boga, ty dalej smętnie wzdychasz po tym smoczydle?
Nie ma go. Dumbledore wysłał go do Rumunii, do smoczej kolonii.
To dobrze. Dołączy do swoich.
A jak mu się tam nie spodoba? Jak tamte smoki będą wredne?
To przecież tylko małe dziecko.
Na litość boską, weźże się wreszcie w garść.
W końcu idziecie do Zakazanego Lasu. Lepiej mieć oczy otwarte.
Do lasu? Sądziłem, że to żart! Nigdzie nie idę!
Uczniom tam nie wolno! Tam są...
wilkołaki.
Żeby to tylko były wilkołaki. Sam się przekonasz.
Dobranoc.
Dobra.
Chodźcie.
Hagrid, co to jest?
No właśnie. Widzicie?
To krew jednorożca.
Znalazłem tu niedawno jednego martwego.
Ten jest dość mocno zraniony.
To nasza robota... Odnaleźć biedaka. Ron, Hermiona, wy za mną.
Jasne.
Harry idzie z Malfoyem.
Dobra, ale idę z Kłem.
Dobra.
Tyle że Kieł to raczej tchórz.
Niech tylko mój ojciec się dowie! To robota dla służby!
- Na moje oko, Draco, to zaczynasz pękać. - Ja, pękać, Potter?
Słyszałeś?
- Chodź tu, Kieł! - Pękać...
Co jest, Kieł?
Ratunku!
Harry Potterze, musisz uciekać. Zbyt wiele stworzeń cię tu zna.
Las nie jest teraz bezpieczny. Zwłaszcza dla ciebie.
- Co to za stwór przed tobą uciekł? - Potworne stworzenie.
To wielka zbrodnia zabić jednorożca.
Krew jednorożca daje życie każdemu, kto ją wypije,
nawet jeśli bedzie cal od śmierci. Ale za straszliwą cenę.
Jeśli zabijesz coś niewinnego i w tej chwili krew dotknie twoich ust,
będziesz wiódł nędzne życie,
przeklęte.
- Kto chciałby tak żyć? - Nie domyślasz się?
Chcesz powiedzieć, że to coś, co zabiło jednorożca,
co piło jego krew,
to był Voldemort?
Czy wiesz, co w tej chwili jest ukryte w waszej szkole, panie Potter?
- Kamień Filozoficzny. - Harry!
Cześć, Firenzo. Widzę, żeście się zakumplowali. W porządku, Harry?
Harry Potterze, tutaj cię zostawię.
Nic ci nie grozi. Powodzenia.
To znaczy, że Sam-Wiesz-Kto jest dokładnie w tej chwili w lesie?
Jest słaby. Żywi się krwią jednorożców.
Nie rozumiecie? Myliliśmy się.
Snape nie chce Kamienia dla siebie, tylko dla Voldemorta.
Dzięki eliksirowi Voldemort miałby znów siły. No i mógłby wrócić.
Ale gdyby wrócił, chyba nie myślisz, że będzie chciał cię...
wykończyć?
Jakby miał okazję, wykończyłby mnie dzisiaj w nocy.
Po co ja się denerwuję egzaminami?
Zaczekajcie! Zapomnieliśmy o czymś!
Jest jeden czarodziej, którego Voldemort się boi.
Dumbledore!
Dopóki Dumbledore tu będzie, nic ci nie grozi.
Jak długo jest w pobliżu, nie da cię tknąć.
Zawsze słyszałam, że egzaminy końcowe są okropne. Ale mnie się podobały.
Mów za siebie. Nic ci nie jest, Harry?
Blizna.
Strasznie piecze.
- Już to kiedyś miałeś. - Ale nie tak.
- Idź do pielęgniarki. - To pewnie ostrzeżenie.
Zaczyna się robić gorąco.
- No jasne! - Co jest?
To trochę dziwne, że Hagrid marzy o tym, żeby mieć smoka
i zjawia się gość, który akurat ma jajko.
Znaczy, kto normalny chodzi z jajem smoka w kieszeni?
Że wcześniej na to nie wpadłem!
Hagrid, kto ci dał smocze jajo? Jak on wyglądał?
Nie wiem. Nie widziałem gęby, był w kapturze.
Ale ten gość... O czym rozmawialiście?
Chciał wiedzieć, jakimi zwierzakami się zajmowałem.
Ja mu na to, że taki smoczek przy Puszku to pestka.
- Interesował się Puszkiem? - Jasne, że tak!
W końcu nie często spotyka się trójgłowe psy, nawet jak się jest gajowym.
Powiedziałem mu, że cały wic w tym, żeby umieć uspokoić bestię.
Weźmy takiego Puszka... Wystarczy mu coś zagrać i zaraz zasypia.
Ale ja mam długi jęzor. Dokąd to?
Potrzebny nam profesor Dumbledore! Natychmiast!
Profesora Dumbledore'a tutaj nie ma.
Otrzymał pilną wiadomość z Ministerstwa Magii i wyjechał do Londynu.
Wyjechał? Ale to okropnie ważne! Chodzi o Kamień Filozoficzny!
- Skąd wiesz... - Wiem, że ktoś chce go ukraść.
Nie mam pojęcia, skąd o nim wiecie, ale zapewniam, że jest dobrze strzeżony.
A teraz proszę wrócić do siebie. W ciszy.
Ten nieznajomy z pubu to Snape. Więc wie, jak ominąć Puszka.
- Dumbledore wyjechał... - Dzień dobry.
Dlaczego troje młodych Gryfonów tkwi wewnątrz budynku, gdy dzień taki śliczny?
My... właśnie...
Uważajcie.
Można by pomyśleć, że...
spiskowaliście.
- No i co teraz? - Pójdziemy do klapy.
W nocy.
Teodora!
Teodora, cicho. Nie wolno ci tu być!
Wam też nie.
I znów się wymykacie.
Posłuchaj, Neville, my chcemy...
Nie! Nie pozwolę! Znów Gryffindor oberwie.
Nie puszczę!
Neville, nie gniewaj się, ale muszę to zrobić.
Petrificus Totalus!
Czasem to się ciebie boję.
Sprytna jesteś, ale straszna.
Chodźcie.
- Przepraszam. - Wybacz.
To dla twojego dobra.
Wlazłeś mi na nogę!
Przepraszam.
Alohomora.
Ej, zaraz. On...
chrapie.
Snape tu już był. Zaczarował harfę.
Ale mu jedzie z pysków.
- Trzeba przesunąć łapę. - Co?
Dobra, pchajcie!
Idę pierwszy. Zaczekajcie, aż dam wam znak.
Jeśli coś pójdzie nie tak, uciekajcie!
Zrobiło się jakoś... dziwnie cicho.
To harfa. Przestała grać.
Skaczcie!
Dobrze, że to coś tutaj rośnie.
Nie ruszajcie się. To diabelskie sidła.
Wyluzujcie się. Inaczej szybciej was zabiją.
Szybciej? Już się czuję luźniej!
Hermiona!
- I co teraz będzie? /- Wyluzujcie się!
- Hermiona, gdzie jesteś? - Róbcie, co każę! Jasne?
Harry!
- Nic ci nie jest? - Nie, w porządku.
- Nie może się wyluzować! - Najwyraźniej.
- Zróbmy coś! - Co?
Czytałam coś kiedyś na Zielarstwie.
- Pomocy! /- Diabelskie sidła
kochają cień, ale światła nie!
To jest to! Światło je załatwi!
Lumus Solem.
- Wszystko gra? - Tak.
Całe szczęście, że się wyluzowałem.
Całe szczęście, że Hermiona, zakuła Zielarstwo.
- Co to jest? - Nie wiem.
Brzmi jak szum skrzydeł.
Ciekawe... Nigdy nie widziałam takich ptaków.
Bo to nie ptaki, tylko klucze.
I jeden otwiera te drzwi.
- O co tutaj chodzi? - Nie wiem.
Dziwne.
Alohomora!
- Cóż, warto było spróbować. - I co teraz?
- Jest chyba z tysiąc tych kluczy. - Nas interesuje duży i stary.
- Odrobinę zardzewiały. - Jest! Widzę go!
To ten ze złamanym skrzydłem.
Co się dzieje, Harry?
To zbyt proste.
Wskakuj i leć! Jak Snape dał radę go złapać, to ty tym bardziej.
W końcu jesteś najmłodszym Szukającym stulecia!
To trochę komplikuje sprawę.
Łapcie klucz!
Szybciej!
Ale strasznie.
Nie podoba mi się tu.
- Co to jest? - Cmentarz.
Jaki tam cmentarz.
To szachownica.
Tam są drzwi!
- Co robimy? - To chyba jasne.
Trzeba wygrać dojście do drzwi.
Harry, zajmiesz puste miejsce gońca. Hermiona, staniesz na polu wieży.
A ja...
poprowadzę konia.
Jak się w to gra?
Białe muszą zacząć. A dalej...
zobaczy się.
Czy to przypadkiem nie będzie tak jak w prawdziwych szachach czarodziejów?
Ej, ty! Na D-5!
Tak, Hermiona. Najwyraźniej będzie dokładnie tak samo.
Wieża na E-4!
Pionek na C-3!
Chwila.
Dobrze myślisz, Harry.
Jak zrobię mój ruch, królowa mnie zabije.
Wtedy wy szachujecie króla.
- Nie! Ron, nie! - O co chodzi?
- Chce się poświęcić! - Nie możesz!
- Musi być inne wyjście! - Chcesz, żeby Snape dorwał Kamień?
Harry, to ty musisz iść dalej.
Nie ja, nie Hermiona. Ty!
Koń na H-3!
Szach.
Ron!
Nie! Nie ruszaj się! Pamiętaj. Gra się toczy.
Szach mat.
Zajmij się Ronem, a potem idź do sowiarni. Zawiadom Dumbledore'a.
Ron ma rację. Muszę iść dalej.
Uda ci się, Harry. Przecież jesteś świetnym czarodziejem.
Naprawdę.
Nie takim jak ty.
Ja? Spryt i książki. Są ważniejsze rzeczy.
Jak przyjaźń i odwaga.
Harry, uważaj na siebie.
To pan?
Nie. Niemożliwe. To Snape... To on...
Tak. On wygląda na takiego.
A poza tym, kto by oskarżał biednego jąkałę,
profesora Quirrella?
Ale wtedy, w czasie meczu Quidditcha, Snape usiłował mnie zabić.
Nie, chłopcze, ja usiłowałem!
I wierz mi, gdybym przez pożar nie stracił kontaktu wzrokowego,
to dziś już byś nie żył!
Mimo że Snape mruczał swoje przeciwzaklęcia!
Snape chciał mnie ratować?
Od początku stanowiłeś dla mnie zagrożenie.
A zwłaszcza po Święcie Duchów.
- Znaczy, że to pan wpuścił trolla. - Bystre spostrzeżenie.
Snape niestety nie dał się zwieść.
Gdy wszyscy biegali po lochach,
poszedł na trzecie piętro, by odciąć mi drogę.
I oczywiście już mi więcej nie ufał.
Rzadko zostawiał mnie samego. Ale jednego nie mógł wiedzieć.
Nie jestem sam. Nigdy.
Co mi to lustro da?
Widzę to, czego pragnę.
Widzę siebie z Kamieniem w ręku.
- Ale jak go dostać? /- Wykorzystaj chłopaka.
Do mnie, Potter! No już!
Zdradź mi, co widzisz?
No i co? Co tam widzisz?
Dumbledore mi gratuluje. Zdobyłem Puchar Domów.
/Łże.
Gadaj prawdę! Co zobaczyłeś?!
/- Ja z nim porozmawiam. - Mistrzu, nie jesteś dość silny.
Do tego siły mi wystarczy.
Harry Potter!
Znów się spotykamy.
Voldemort.
Tak. Widzisz, czym się stałem?
Co muszę znosić, by przetrwać?
Żyję w innych, jak pasożyt.
Krew jednorożca pozwala mi przeżyć.
Własnego ciała nie mogę stworzyć! Ale jest coś, co może mi je dać.
Coś, co w tej chwili spoczywa w twej kieszeni.
Zatrzymaj go!
Nie bądź głupcem.
Po co ginąć w mękach,
gdy można przyłączyć się do mnie i żyć?
Nigdy!
Odważny.
Zupełnie jak rodzice.
Powiedz, Harry,
chciałbyś znowu zobaczyć matkę i ojca?
Wspólnie zwrócimy im życie.
W zamian oczekuję tylko jednego.
Właśnie tego, Harry.
Nie ma dobra i zła.
Jest tylko władza i ci, którzy są zbyt słabi, by ją zdobyć.
Razem możemy osiągnąć wszystko.
Ale daj mi ten kamień!
- Ty kłamco! - Zabij go!
- Co to za czary? - Głupcze,
bierz Kamień!
Dzień dobry, Harry.
- Prezenty od wielbicieli? - Wielbicieli?
To, co się stało w lochach między tobą a profesorem Quirrellem,
jest ściśle tajne.
Więc, oczywiście, cała szkoła wie.
Widzę, że twój przyjaciel, Ronald, odpakował już za ciebie żaby w czekoladzie.
Ron tu był? Nic mu nie jest? Hermiona żyje?
W porządku.
Oboje są zdrowi.
- A co z Kamieniem? - Spokojnie, chłopcze.
Został już zniszczony.
Porozmawialiśmy sobie z Nicholasem i stwierdziliśmy, że tak będzie najrozsądniej.
Ale przecież on teraz umrze.
Ma jeszcze dość Eliksiru, by załatwić swoje sprawy.
Ale tak, teraz umrze.
Skąd Kamień wziął się u mnie? Spojrzałem w lustro
- i poczułem... - Widzisz...
Tylko osoba, która chce znaleźć Kamień,
ale znaleźć, nie wykorzystać,
będzie mogła go dostać.
To jeden z moich najznakomitszych pomysłów.
A tak między nami, mam ich jeszcze kilka.
Czy to znaczy, skoro nie ma Kamienia, że Voldemort już nie wróci?
Obawiam się, że spróbuje w jakiś sposób tu wrócić.
Czy wiesz, czemu profesor Quirrell nie mógł znieść twojego dotyku?
Dlatego, że twoja mama oddała za ciebie życie.
A taki wielki czyn zostawia ślad.
Nie, tego śladu nie widać.
On żyje w całym twoim ciele.
Co to jest?
Miłość, Harry. Miłość.
Fasolki Wszystkich Smaków Bertiego Botta.
W młodości miałem pecha natrafić na fasolkę o smaku wymiocin.
Od tego czasu za nimi nie przepadam.
Ale może uda mi się
wyłowić toffi.
Też nie. Woszczyna.
- Jak się czujesz? - Nieźle! A ty?
Jakoś.
- Hermiona? - Znakomicie.
Kolejny rok się kończy.
Nadszedł czas wręczenia Pucharu Domów.
Oto punktacja...
Czwarte miejsce - Gryffindor - 312 punktów.
Trzecie miejsce - Hufflepuff - 352 punkty.
Drugie miejsce - Ravenclaw - 426 punktów.
Pierwsze miejsce i 472 punkty - Slytherin.
Wspaniale, Slytherin. Jednakże...
ostatnie zdarzenia muszą być wzięte pod uwagę.
I dlatego też przyznam dodatkowe punkty.
Pannie Hermionie Granger za wykorzystanie logicznego myślenia,
gdy inni wpadali w panikę:
50 punktów.
Panu Ronaldowi Weasleyowi,
za najlepszą partie szachów w Hogwarcie od lat: 50 punktów.
Za zasługi Harry'ego Pottera,
za jego zimną krew i wielką odwagę,
przyznaję Gryffindorowi 60 punktów.
- Remis ze Slytherinem. - I wreszcie,
trzeba być wyjątkowo dzielnym, by stawić czoło wrogom,
a jeszcze bardziej, aby być wiernym przyjaciołom.
Przyznaję 10 punktów Neville'owi Longbottomowi.
Według moich obliczeń, konieczna będzie zmiana dekoracji.
Gryffindor dostaje Puchar Domów.
Ekstra!
Wygraliśmy!
No, jazda. Nie guzdrać się.
Spóźnicie się na pociąg. Szybciej.
- Nie wsiadasz? - Za chwilę.
Chciałeś czmychnąć bez pożegnania, co?
To dla ciebie.
Dzięki.
No już. Zmykaj.
Słuchaj, Harry,
jak ten twój przygłupiasty kuzynek Dudley znów ci dopiecze,
możesz zawsze dorobić mu parę uszu, pasujących do jego ogona.
Ale, Hagrid, nie wolno używać magii poza Hogwartem. I ty to wiesz.
Jasne.
Ale twój kuzyn nie wie.
Tak dziwnie wracać do domu. Co nie?
Tam to nie dom,
nie mój.
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.