All language subtitles for Allo.Allo!.S02E04.Swiftly.and.with.Style.MULTi.1080p.HDTV.DD2.0.x264-Ralf_track4_pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

'ALLO 'ALLO

Pewnie zastanawiacie się,

dlaczego kieruję niemieckim wozem pancernym.

Otóż pomagam kapitanowi wysadzić pociąg z kiełbasą.

Wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale to ważna sprawa.

Kiełbasa jedzie do Hitlera,

który myśli, że zawiera bezcenny obraz "Upadłej Madonny z cycem".

Tymczasem obraz jest w kiełbasie w mojej piwnicy.

Ten ślepy osioł na górze,

który z dwudziestu kroków chybiłby w drzwi stodoły,

nie trafił w pociąg i Hitler dostanie pustą kiełbasę.

A wtedy kiełbasa się rozleje.

Ale spokojnie. Po jednej klęsce na raz.

Jeśli zaparkuję tę bryczkę pod moją kawiarnią,

nim ktoś się zorientuje, że ją gwizdnęliśmy,

nie wsadzą mnie za jazdę wozem pancernym

bez zgody właściciela.

Helgo, kierujesz.

Nie martw się, pułkowniku.

Gestapo odnajdzie zagubiony czołg

i rozstrzela tych, którzy w nim siedzą.

Jest chłodno. Czy rzucić kocyk na kolana?

Nie, zimne powietrze dobrze zrobi. Zwłaszcza tobie.

Którędy jechać?

Po widocznych śladach skradzionego wozu pancernego.

Co się stało?

Głupi Anglik przebrany za żandarma

powiedział porucznikowi, że skradziono mu wóz.

Nie widziłym, że odjychył nim René,

który kryczy po rurach.

Osioł.

Herr Flick ma broń. Gdy złapie René, zastrzeli go.

Musimy go ratować.

Pojedziemy za nimi na rowerach klientów.

Ruszajmy.

- Ma pani klucz francuski? - Żeby zadać im cios?

Muszę opuścić siodełko, bo nie dosięgam stopami pedałów.

- Usiądź na ramie. - Uważaj na dźwignię.

- Kapitanie! - Co?

- Radzę uważać na wiadukt. - Dziękuję.

Ciężarówka z amunicją zaraz przyjedzie.

Ustawmy blokadę na drodze.

Ślady są słabe, ale widoczne.

Dalej.

Opuście spódnice. Zepsujecie kawiarni reputację.

Reklama nie zaszkodzi.

Zerknę, co u Anglików.

- Jak żyjecie, chłopaki? - Co się dzieje?

Jak długo jeszcze mamy tu siedzieć?

- Dojenie dopiero w wpół do szóstej. - Jestem głodny.

Masz batonik.

Wysadzimy ciężarówkę z amunicją i upichcimy jakąś zupę.

Pysznie.

- Henriette, podłączyłaś ładunki? - Tak.

- Gdzie są? - Tam.

- Zakopane pod jezdnią. - Dobrze.

Nie widzę ciężarówki.

Wóz pancerny nadjeżdża z przeciwnej strony.

Przygotujcie broń!

Jeśli go zatrzymamy na kilka chwil, dojedzie ciężarówka

i wypełnimy zadanie dla dobra Francji.

Michelle, ależ ty jesteś dzielna.

Ty też.

Niech nam Bóg błogosławi!

I Francji!

- Co jest na drodze? - Wóz.

Źle zaparkowany! Przestawię.

Przygotować się.

Ognia!

Chyba lepiej poczekam.

- René, daj chusteczkę. - Jesteś ranny?

Nie, chcę się poddać.

Nie strzelać, poddajemy się!

Przerwać ogień! To biała flaga.

To przecież René.

Ty zdrajco! Przyłączyłeś się do Niemców.

Ten gentelman pomógł mi gwizdnąć wóz, żeby wysadzić w powietrze pociąg.

Wy odmówiliście, bo wysadzacie ciężarówkę z amunicją.

- Po to tu jesteśmy. - Tracicie czas.

Kiedy się o tym dowiedzieliśmy, odwołaliśmy transport.

- Kto wam powiedział? - On.

Kolaborant!

To część skomplikowanego planu,

w którym pojawia się Hitler, kiełbaski i wiele obrazów,

a który trudno zrozumieć.

Sam pojąłem tylko część.

- Nadjeżdża auto Gestapo. - Nie wykonamy zadania.

Uciekajmy.

Hans, co tu robisz z bryczką Huberta?

Chętnie wysłucham odpowiedzi.

Otóż...

Łatwo wyjaśnić tę sytuację.

René podsłuchał, jak ruch oporu planował wysadzenie ciężarówki.

Z pomocą kapitana pożyczył wóz pancerny.

Dzielnie pokonał blokadę na drodze, a także ruch oporu,

który właśnie ucieka przez pola.

Właśnie miałem to powiedzieć.

Stoczyliście ciężką walkę. Widzę liczne ślady po pociskach.

I błoto na kołach.

- Nie jestem do końca przekonany. - Znalazłem dowód!

Ruch oporu często używa tego urządzenia

do wysadzania różnych rzeczy.

Bzdura.

To zwykła pompka,

którą zgubił kierowca. Tym nie napompujesz nawet opony.

Wysadził pan auto Gestapo.

Nic się nie stało. Gestapo dostanie następne z Berlina.

Nie powiadomię Berlina o tym incydencie.

Nie chcę wyjść na mięczaka.

Patrzcie!

Głupcy! Straciłyśmy przykrywki!

Proszę nas zawieźć do domu.

Co się dzieje?

Dziewczęta w bieliźnie wsiadają na męskie rowery.

Mów, co naprawdę się dzieje.

Nie chcę przeżyć drugiej takiej nocy.

Kiedy Hitler dostanie kiełbasę i nie znajdzie obrazu,

polecą głowy pułkownika i kapitana.

Krzyżyk na drogę.

Mam powyżej uszu kiełbas, obrazów, Gestapo i lotników.

Marzę o spokojnym życiu.

- Klienci. - Powiedz, że lokal zamknięty.

Idźcie sobie! Otwieramy o wpół do dziesiątej.

- To pułkownik i kapitan! - Co znowu? Wpuść ich.

- Zasłoń okna. - Czemu się tak ubraliście?

- Wojna się skończyła? - Dla nas.

Gdy Hitler dostanie pustą kiełbasę i telegram od pułkownika,

przyśle po nas bardzo niemiłych ludzi.

- Pomóż nam uciec. - Szwajcaria nam odpowiada.

Wiemy, że załatwiasz przewodnika.

Potrzebujemy dokumenty, a ty masz fałszerza.

Myli się pan.

Jestem tylko właścicielem kawiarni.

Jeśli nam nie pomożesz, wrobimy cię.

- A jak zdobędziecie pieniądze? - Mamy obraz i żołd za kilka tygodni.

- Żołnierze nie wpadną w złość? - Dostaną szału.

- Policja. - Nie wpuszczaj! Nie mamy dokumentów!

Otwórz drzwi.

To ten angielski osioł,

który myśli, że mówi po francusku.

Dziń dybry.

Nie zaproponuję koniaku, bo nie pije pan na służbie.

Żegnam.

Przyszydłem wyryzic smytek z pywydy wczorajszego zmyszania.

Będzie jeszcze większy zmyszanie, jeśli zaraz nie wyjdziesz.

Mam dybry nys.

Jesteś przystojny, a teraz idź.

Nys mówić: pyciąg z kiłbysą piknął RAF.

Piknął RAF?

Piknął RAF?!

- Co znowu zbroił niegrzeczny RAF? - Zbombardował pociąg z amunicją.

- Zniszczył go? - Ryzsypał się w drybny myk.

Hans, trzeba się napić!

Jak długo będziecie mnie ignorować?

Edith, gdzie byłaś? Nie widziałam cię od tygodnia.

Bzdura. Przyniosłam ci lunch.

Mam dobre wieści.

Przyjdzie monsieur Alfonse, przedsiębiorca pogrzebowy.

Pogrzeb?

Ostatnie chwile!

Nie, zakochał się we mnie.

Jakie to romantyczne. Chyba mi się oświadczy.

Widziałyśmy go na rynku. Ma wąsy.

Dobrze go pamiętam. Miał jeden sztywny.

To on. Co za maniery.

Przysłał mi to z liścikiem miłosnym.

Sprawnie i stylowo.

Ma o sobie wysokie mniemanie.

Przeczytaj na odwrocie.

Pierścionek zaręczynowy wywołuje zawrót głowy.

Zanim ducha wyzionę, dam ci go

i pojmę za żonę.

Jeszcze raz przeczytaj początek.

- Zamknij drzwi. - Gdzie moja żona?

Na górze, wystrojona niczym stróż w piątek.

Znowu wystawi się na pośmiewisko na rynku.

Ciesz się, gdy wyjdzie za mąż, będziesz wolny.

I bez grosza za pazuchą.

Pożyczymy ładunek wybuchowy od ruchu oporu, wysadzimy sejf

i gwizdniemy pieniądze.

Ukryjemy się w Paryżu i będziemy się kochać

dzień i noc do końca wojny.

Na myśl o tym mięknę w kolanach.

Tylko nie ona.

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać.

Pakiet ucieczkowy został uszkodzony przy lądowaniu.

- Pomożecie go nam naprawić. - Nie wiem nawet, co to jest.

Jedwabny balon wypełniony gorącym powietrzem.

Uniesie kosz z lotnikami i przy sprzyjającym wietrze

przelecą nad kanałem.

Co wam potrzebne? Igła i nici?

Oderwała się część tkaniny. Szukamy jedwabiu.

Jak mam go zdobyć?

Agent Crabtree wyjaśni swój plan.

Musisz chwycić dymskie szytki.

Chodzi mu o jedwabne reformy.

Przypryszam, myja franca kulyje.

- Oddam reformy dla Francji! - Patriotka.

Wszystkie dziewczyny z ruchu oporu poświęcą reformy.

Gdy słyszę takie słowa, coś mnie ściska za gardło.

Ale nawet to nie wystarczy.

- Ile reform wam potrzeba? - Czysta alby pyndzisiąt.

Postaram się o pięćdziesiąt.

- Twoja teściowa umarła? - Żona nie wspominała.

- Czemu pytasz? - Zajechał karawan z koniem.

Konny karawan przed kawiarnią? Co to znaczy?

Idź sobie!

Monsieur Alfonse smali do mnie cholewki.

Wdowa Artois.

Blada i piękna.

I on grzebie zmarłych?

Znasz brata bliźniaka mojego męża?

Cieszę się, że pana zastałem, bo chciałbym ujawnić moje zamiary.

Proszę się nie krępować, dziewczęta świadczą wszelkie usługi.

Durniu!

Monsieur Alfonse przyszedł prosić o moją rękę.

To prawda. René, gdzie maniery?

Siadajmy, napijemy się wina. René, koniak dla monsieur Alfonse´a.

Jest pan najbliższym krewnym i opiekunem tej czarującej damy.

Przedstawię, co mam do zaoferowania.

A co może dać stary grabarz?

Prowadzę przedsiębiorstwo pogrzebowe i od wybuchu wojny interes kwitnie.

Nosił wilka razy kilka...

Mam dwa karawany i cztery konie.

I nawóz pod rabarbar.

236 desek dębowych z wiązu i z sosny,

26 marmurowych aniołów,

12 cherubinów, sto świec i osiem beczek płynu do balsamowania.

Zdrówko.

Kwitnący interes.

Kto odmówi mężczyźnie,

który ma tyle trumien i płynu do balsamowania?

Oraz mniejszy karawan z kucykiem.

Na zakupy.

A dom?

Mam przestronny, luksusowo wyposażony apartament.

- Gdzie? - Nad kostnicą.

Umeblowała go moja nieboszczka żona, która zmarła nagle w nocy.

Przynajmniej miała blisko.

Wiem, o piękna pani,

że możesz przebierać wśród zalotników.

Zabiegają o ciebie młodsi, bardziej... aktywni,

ale wierz mi, mimo wieku, wystarczy mi siły,

żeby puknąć... trumnę.

Z twardych desek.

Pieszczę wielkie marzenie.

Pewnego dnia, otworzę małe,

własne krematorium.

Za chwilę puszczą mi nerwy.

Rozumiem, że nie możesz podjąć decyzji,

a na mnie już pora.

Wdowa Montclere liczy...

na wieczny spoczynek.

Dałeś nam do myślenia.

Uszanowanie dla pana...

Dla panienek... I wdowy Artois.

Z niepokojem czekam na decyzję.

Dzwoń na nocną linię.

Świadczę usługi przez całą dobę.

Wełniane. Robione na drutach.

Gaz ucieknie.

Widzę dużą parę.

Co pan robi?

Proszę wybaczyć. To dla Francji.

Potrzebne mi pani reformy.

- Co możemy dla ciebie zrobić? - Z doświadczenia wiem, że niewiele.

Muszę złożyć raport w ważnej i osobistej sprawie.

Kto jest ojcem?

Jak śmiesz?!

Jesteś wśród przyjaciół. O co chodzi?

Straciłam reformy.

Byłem blisko.

- Kochasz go? - To się właśnie zdarzyło w ogrodzie.

Usunięto je, gdy nie patrzyłam.

- W biały dzień? - Zdjęto je ze sznura.

Moje najlepsze. Jedwabne.

Haftowane w swastyki?

Skąd wiesz?

- Gdzie widziałeś reformy Helgi? - W Boże Narodzenie,

jak wieszała jemiołę.

To dlatego chciałeś trzymać drabinę.

- Co mam zrobić? - Rozstrzelać paru wieśniaków.

Nawet Niemcy nie mogą zabijać za parę majtek.

Racja. Cóż jest takiego w parze majtek?

Pułkowniku, w mieście, za które pan odpowiada,

panuje rozprężenie.

O co konkretnie chodzi?

Agenci donoszą mi,

- że masowo znikają reformy. - Kto może za tym stać?

Zbok.

- Moje ukradziono przed chwilą. - Haftowane w swastyki?

Tak, te.

Drobny z pozoru incydent nabrał znaczenia.

Można ignorować zniknięcie zwykłych francuskich majtek,

ale za wzięcie reform dzielnej niemieckiej żołnierki

należy się najwyższa kara.

- Życie. - Śmierć.

Co mam zrobić?

Mężczyzna podejrzany o kradzież wszedł tylnym wejściem do Café René.

Sprawdźcie to.

Natychmiast.

Gdzie błądzisz myślami? Milczysz od rana.

Serce przepełnia mi smutek.

Po tylu cudownych latach

stracę cię dla przedsiębiorcy pogrzebowego.

Twoje serce przepełnia smutek, bo stracisz kawiarnię.

Uznałam, że po tylu latach nie mogę ci tego zrobić.

Uszczęśliwiłaś mnie.

Zostaniesz jako barman.

Nie będę mógł patrzeć,

jak wchodzicie razem po tych schodach.

Obiecuję, że nigdy tego z nim nie zrobię.

Będziemy wchodzić po schodach u niego.

Odejdę teraz.

Nie potrafię dłużej zachować kamiennej twarzy w cierpieniu.

Naprawdę tak wiele dla ciebie znaczę i nie możesz beze mnie żyć?

Jeśli obiecam, że za ciebie wyjdę,

przysięgniesz mi wierność?

Nadal uważasz, że jestem piękna?

Choć złamię monsieur Alfonse´owi serce,

powiem mu, że jestem przeznaczona innemu.

- Jest jeszcze jeden? - To ty!

Nadal potrafię cię uszczęśliwić.

Te kwiaty leżały na progu dla pani od monsieur Alfonse´a.

Może panią poślubi.

Zmieniłam zdanie. Wyjdę za René.

- Za René? - Niestety.

Moje gratulacje.

Odwieczny trójkąt.

Pułkowniku, witam w moich skromnych progach.

To oficjalna wizyta. Zwołaj pracowników.

Oczywiście.

Chodźcie tu, pułkownik chce z wami rozmawiać.

Wczoraj zaszkodził królik?

- To nie królik! - Mogę zapytać o naturę problemu?

Reformy.

Żałuję, że spytałem.

W mieście zniknęły liczne pary jedwabnych reform,

a wśród nich figi niemieckiej żołnierki,

która domagała się anonimowości.

Helga.

Ustalono, że trafiły pod ten adres. Domagam się wyjaśnienia!

Prosta sprawa.

Potrzebowaliśmy jedwabiu na suknię ślubną.

Jakie to romantyczne! A panna młoda?

- Ty. - Wychodzę za mąż!

- Szczęśliwy wybranek? - Ja.

Alfonse, przedsiębiorca pogrzebowy. Sprawnie i stylowo.

Źle mnie zrozumiałeś. Wyjdę za brata mojego zmarłego męża.

Za René.

Kilka godzin temu poprosiłem o rękę tej damy.

Pan mnie upokorzył i dopuścił się obrazy.

Żądam satysfakcji.

Na to za późno, wybrała mnie.

Jestem człowiekiem honoru. Zgłoszą się do pana moi sekundanci.

Ustalą miejsce i czas.

- Nie umie przyjąć odmowy. - Wyzwał cię na pojedynek!

- Mężczyźni o mnie walczą! - Cicho.

Pułkowniku, ma pan przyjaciół.

Muszę zdobyć dokumenty i uciec.

Sprawnie i stylowo.

Wystąpili:

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.