Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
'ALLO 'ALLO
Powinienem leżeć w łóżeczku i liczyć owce.
Tymczasem przebrany za grzybiarza liczę krowy.
Zdradzę wam tajemnicę: nie wszystkie są krowami.
Jedna zawiera dwóch angielskich lotników.
Zgadniecie która?
Poczekaj, zgubiłem zegarek.
Łatwo poszło, prawda?
Samolot przyleci za cztery minuty. Musimy dostać się do zagajnika.
Oby nie zaplątał się tu jakiś byk.
Nie martw się, inne krowy mają zgrabniejsze zady.
Niemiecki patrol. Schowajmy się za krzaki.
Wyjmijcie broń.
Co tu robisz?
Jestem prostą mleczarką.
Prowadzę krowy na łąkę, żeby się najadły trawy.
Z trawy będzie mleko, z niego zrobimy masło
i posmarujemy chleb zwycięskim niemieckim żołnierzom.
Nam grozi śmierć, a ten bredzi o rolnictwie.
Potrzebujemy mleka. Kurt, daj hełm.
Pobiorę mleko od krów.
- Już wydojone. - Tylko parę kropli do kawy.
Ta jest spokojna.
Jeśli znajdzie gumową rękawiczkę, będzie po nas.
Niestety za małe wymiona.
Co wy robicie? Odejść od krowy.
- Poszliście na patrol. - Przepraszam.
Włóż hełm! Baczność!
Naprzód marsz!
Mało brakowało, już chwycili.
Ze strachu zacząłem jeść muchomora. Umrę.
- Cicho! - Słyszę samolot. Szybko!
- Jaki duży. - Transportowy.
Jak taki wielki samolot wyląduje na małym polu?
Nie ląduje. Patrzcie!
Wypuścili dwa spadochrony.
Spadną za lasem. Szybko!
Muszą być gdzieś tutaj.
Co robisz?
Nie ruszę się, póki nie wyjaśnią, co się dzieje.
Racja.
Coś widzę.
- Żandarm. - Jest tam kto?
Tylko nie kolejny durny Anglik.
Jesteś z centrali? Myśleliśmy, że samolot wyląduje.
Zmiana planów. Sprawdzamy pakiet ucieczkowy.
- Musimy cię ściągnąć. - Utknąłem.
Jeśli René chwyci mnie w mocne ramiona,
- spróbuję go ściągnąć. - Może chwycić mnie w mocne ramiona.
A jeśli cię upuszczę, skarbie?
Już.
Szybko.
Co się dzieje?
Barmanka zdjęła spodnie żandarmowi.
Wszystkie chwyty dozwolone.
- Coś puszcza. - Co?
- Podniecające. - Po co przysłali kolejnego Anglika?
Bo mówię po francusku.
Chwała Bogu.
Przysłali go, bo mówi po francusku.
Język ojczysty.
Przywizłem pozdrywieni z centrali wywidu.
Co on powiedział?
Chyba przywiózł pozdrowienia z centrali wywiadu.
Przybryłem się za żyndyrma,
żeby poryszać się swybodnie.
- Akcent go nie zdradzi? - Dopóki nie otworzy ust.
Powiemy, że pochodzi z głębokiej prowincji.
Spod Pekinu.
Mamy pakunek.
To pykyt ucciczkiwy. Schywaj go w piwnicy.
Co, proszę?
To pakiet ucieczkowy. Schowaj go w piwnicy.
Skąd wie, że mam piwnicę?
W Lyndynie nie są dyrni. Znymy każdy twyj rych.
- Kto tam? - To ja, Helga!
Wejść.
Misja się powiodła?
Jaka misja? Nic o niej nie wiem.
Nie mówię ci o wszystkim. Im mniej wiesz, tym lepiej.
Stań przede mną.
Nie chcę, żeby ktoś zobaczył przez okno,
co szykujemy.
Pokaż, co masz.
Doskonale.
Mogę zobaczyć, co ma Helga?
Ma normalną kiełbasę, którą zrobił rzeźnik,
a my wyślemy Fuhrerowi.
To proste.
Bezcenny obraz "Upadłej Madonny z cycem"
jest schowany w kiełbasie w piwnicy René.
Sfałszowany obraz "Upadłej Madonny z cycem"
jest schowany w podobnej kiełbasie, która wisi w kuchni René.
Kiełbasa, którą ukrywam na sobie, zostanie wysłana do Hitlera,
który sądzi, że zawiera oryginalny obraz Madonny.
- Który jest w piwnicy. - A Herr Flick myśli, że w kuchni.
Tylko chciałem zerknąć.
Kto tam?
Drogi pułkowniku, to tylko ja, René.
Wejść!
Mamy dobre wieści. Helga zdobyła normalną kiełbasę,
którą wyślemy pociągiem do Berlina. Pokaż mu.
Dziękuję.
Znowu nic.
Mam złe wieści.
Ruch oporu, którego prawie nie znam, nie wysadzi pociągu.
Pociąg z kiełbasą musi zostać wysadzony,
żeby Hitler myślał, że obraz uległ zniszczeniu.
Tyle wiem.
Czemu odmówili?
Już są umówieni. Chodzi o ciężarówkę z amunicją.
Wyjaśniłeś, jakie to ważne?
Tak, ale dla nich ja się nie liczę. Wymieniamy tylko skinienia głową.
Rozumie pan?
Komunistyczny ruch oporu zrobiłby to dla pieniędzy.
Podobno cienko przędą.
Zgoda. Zobacz, co da się zrobić.
A można prosić o parę tysięcy na zaliczkę?
Nie. Zapłać z góry, wyrównamy ci.
Weź pokwitowanie.
Nie chcę wchodzić. Zostaw mnie przy tym stoliku.
- I przynieś drinka. - Nie zmarzniesz?
Nie, jeśli dostanę duży gin z tonikiem.
Miłości moja, kwiatuszku, kupiłbym ci cały świat,
ale nie mam pieniędzy.
To moja kawiarnia. Dostaniesz za darmo.
Ile? To tylko jeden mały pociąg.
Możecie go wysadzić za mniej.
To wasze ostatnie słowo?
Chwileczkę.
Nie stać mnie.
A jeśli dostarczymy materiały wybuchowe?
Nie zostawię nazwiska. Tylko tak pytałem.
Za kogo ty się uważasz?
To ja, Leclerc.
Wiem. Czemu nalewasz sobie mój gin?
To mój gin dla mojej matki.
Nalej podwójny.
Znów pan zaparkował wóz pancerny na moim miejscu w cieniu.
Przepraszam, właśnie go umyłem i zanosiło się na deszcz.
- Przestawię. - Nie, spędzimy tu tylko chwilę.
Żeby mi to było ostatni raz.
Nie bierz mnie pod włos.
Zwyczajna kiełbasa jest w nocnym pociągu do Berlina.
Helga umieściła ją obok wagonu z amunicją.
Herr Flick wszystko nadzorował i wysłał telegram do Hitlera.
- Podpisany przez pułkownika. - Dobre wieści, co?
Niestety ja mam złe.
Komuniści nie wysadzą pociągu.
Odmówili? Co to za komuniści?
Komunista, który nie wysadzi pociągu?
Hitler dostanie zwyczajną kiełbasę.
- I telegram od pułkownika. - Odkryje, że gwizdnęliście obraz.
Wkopani przez kiełbasę.
Moja kariera kaput. Daj mi duży koniak.
Obawiałam się takiego rozwoju wypadków
i ułożyłam plan.
Nalej i jej.
- Mów, co to za plan. - Tylko wolniej.
Pocisk wystrzelony z 20-milimetrowego działka
w wagon z amunicją wysadzi go w powietrze,
a przy okazji zniszczy kiełbasę. Wina spadnie na ruch oporu.
Rozstrzelamy paru wieśniaków i po sprawie.
Ale gdzie znajdziemy 20-milimetrowe działko?
W wozie pancernym porucznika Grubera.
Nie pożyczy. To kutwa.
Pożyczy René, bo go lubi.
Już to widzę.
"Dobry wieczór, poruczniku. Mała cherry?"
"Z przyjemnością."
"Mógłby mi pan pożyczyć wóz pancerny na wieczór?
Nie musi się pan fatygować, sam sobie pojeżdżę.
Może poderwę kociaka
albo zestrzelę parę gołębi z pańskiego działka".
René ma rację. Gwizdniemy mu wóz sprzed nosa.
- I oskarżymy ruch oporu. - Rozstrzelamy kolejnych wieśniaków.
W takim tempie nikt się nie ostanie we wsi.
- Dobry plan. - Jedyny jaki mamy.
Zaczniemy po zmroku. Jesteś z nami?
Tak.
Zagadam porucznika Grubera,
kiedy się wymkniecie gwizdnąć mu wóz i wysadzić pociąg.
Wykluczone, jako pułkownik nie mogę się w to mieszać.
Ja odwrócę uwagę Grubera, a Hans gwizdnie wóz.
Jestem fatalnym kierowcą. Dali mi tymczasowe prawo jazdy.
Wóz ma ograniczoną widoczność. Okulary mi zaparują.
Zgubię się.
René wystawi głowę przez okno i wskaże ci drogę.
Może lepiej, żeby Helga kierowała, a kapitan wystawił głowę przez okno?
- Umówiłam się z Herr Flickiem. - Musisz iść?
- Gestapo się nie odmawia. - O której odjeżdża pociąg?
O dziesiątej.
Spotkamy się tu o wpół do dziesiątej.
Ja zajmę się Gruberem, a wy pociągiem.
Dobranoc René. Dobranoc pułkowniku.
- Odjeżdża pan? - Wozem pancernym?
Tak, wcześniej się położę.
Chyba nie dlatego, że pana skarciłem?
- Przejąłem się. - Niepotrzebnie.
- Jak masz na imię, Gruber? - Hubert.
Głowa do góry. Lubię cię.
- Hans cię lubi. - René cię lubi.
Dziewczęta też.
Wpadnij tu wpół do dziesiątej.
- Zjemy razem kolację. - Przyjedź wozem.
Już mi lepiej.
A mnie gorzej.
O co chodzi, panie władzo?
Styrsza pani na wózku inwylidzkim żłypie iksmyk.
- Co? - Pijyna w cztery lityry.
Przeklęte szkopy!
Nie wejdziecie do kawiarni mojej córki!
Uspokój się, bo nas zamkną.
Przestań, ślepa starucho!
To klienci. Chcesz, żebym splajtował?
Lokal mojej córki i niedługo cię pogoni.
Zabierz ją. Zapraszam, panowie.
Stolik czeka.
Wracajcie. Ona ma fiu-bździu.
Dam panom stolik przy oknie.
Siądę przy nim z Hubertem.
- Prawda? - Miło z pańskiej strony.
- Podwieźć kogoś? - Hansa. Pobawi się twoim działkiem.
Pokażę ci, ile radości daje wóz pancerny.
O wpół do dziesiątej.
Ochrzcij wino i zabierz kwiatki ze stolika.
Minęło dziesięć minut. Wyjdź z kąta.
Dostałaś nauczkę. Nie przypalisz więcej mojego tostu.
- Mogę usiąść? - Tak.
Jedz podwieczorek. Przykryłem jajko, żeby nie wystygło.
Jest pan zdolny do dobroci.
Dlatego z trudem zdałem egzamin w Gestapo.
- Gruba skorupka. - Mocno uderzaj.
Każdy kiedyś pęka.
Jest pan zamyślony.
Zastanawiam się, co dziś z tobą zrobić.
- Może zabiorę cię do kina? - Co grają?
Co im każemy.
Albo zostaniemy tutaj, żeby się zabawić.
Mam gdzieś paczkę ostrych igieł.
- Tu są. - Co pan planuje?
Mam świetny gramofon i wiele płyt z mowami Hitlera.
- Są bardzo zabawne. - Przemówienia Hitlera?
Puszczane dwa razy szybciej, brzmią jak Kaczor Donald.
Dziękuję za brawa.
Proszę okazać uznanie naszemu pianiście!
Przyszedł porucznik.
Pułkowniku!
Wybacz, ser.
Niech pan patrzy.
Zajmę się nim. Ty i Hans wiecie, co robić.
Przepraszam za spóźnienie.
Wóz nie zapalił i zostawił go pan w jednostce?
Odpalił jak złoto, ale paliwo się skończyło.
Nalałem do pełna.
- Tam czeka nasz stolik. - Przytulny.
Weź.
René, Hans, wiecie, co robić. Trzymajcie się.
Zabrał kwiatki z sąsiedniego stolika. Pan też niech się trzyma.
Woli pan plecami do ściany, czy do sali?
Do ściany.
Siadaj, Hubercie, i opowiedz mi o sobie.
Miałem ciężki dzień. Zachrypłem od poganiania żołnierzy.
Ciężka dola niemieckiego oficera. Krzyczysz, tupiesz,
- ludzie cię nie rozumieją. - Nic a nic.
- Masz otwieracz do konserw? - Nie zamykają ich.
Kto by gwizdnął wóz pancerny?
- Włóż. - Po co?
Gdy ruch oporu do ciebie strzeli, pocisk się odbije.
Nie wystawię głowy. Będę kierował.
- Włącz silnik! - Ciszej!
Wybacz.
Pokrętło z przodu.
Włącz ssanie.
Do przodu!
Wrzuciłeś wsteczny!
- Uderzyłem w coś? - W auto pułkownika.
Wpadnie w szał.
Obwinię ruch oporu i rozstrzela paru wieśniaków.
Jak łatwo myśleć jak nazista.
Jest pan usatysfakcjonowany, panie pułkowniku?
W pewnym stopniu. Znasz mnie.
Usiąść panu na kolanku?
Przyjemna propozycja. Prawda, Hubercie?
Skoro pan tak uważa.
Usiąść panu na kolanku, poruczniku?
Służysz w wojskach pancernych, poprawisz sobie wizerunek.
Kyrywca wyzu pyncyrnego 4019 jest tu?
To mój wóz pancerny.
- Odjychyło nim dwóch drybów. - Głupcze!
Ukradli mój wóz!
Nie martw się, miejscowi chłopcy płatają ci figla.
Muszę zawiadomić centralę!
Wiesz, jak się rozgniewają,
gdy im powiesz, że straciłeś sprzęt?
Znajdzie się, jeśli cierpliwie poczekasz.
A jeśli nie? Czemu ją trzymam?
Zawiadomię Herr Flicka z Gestapo.
Wypyta dyskretnie.
Jest mi winny przysługę.
- Czemu zjechaliśmy z głównej drogi? - Jechał za nami motocykl.
Tędy też dotrzemy do torów.
- Wciąż nas śledzi? - Wyjrzę.
Widzisz go?
Nie w tej chwili.
Zatrzymaj.
Flick z Gestapo. Nie, powiedziałem "Flick z Gestapo".
Tak, Gruber.
Cóż za beztroska. Zostań tam, zaraz przyjadę.
Pojedziesz ze mną.
Potrzymaj broń, kiedy będę zdejmował kapcie.
Widzę tory. Zatrzymaj się.
- Pociąg nadjeżdża. - Daj mi pocisk.
- Gdzie jest? - Sprawdź w schowku na rękawiczki.
- Znalazłeś coś? - Damską bieliznę i krem do golenia.
Mam.
Szybko, pociąg nadjeżdża.
Załadowałem. Wyceluję w trzeci wagon od końca.
Powodzenia.
Zatkaj uszy, będzie wielkie bum-bum.
Pierwszy, drugi, trzeci. To ten.
Chybiłem. Szybko, pocisk!
- Podjedź bliżej. - Nie mogę.
- Trafiłeś w nastawnię. - Lufa jest krzywa.
- Pociąg odjechał. - Z kiełbasą dla Hitlera.
Spróbujemy dalej?
Nie. Ja nigdy go nie dogonię, a ty nigdy w niego nie trafisz.
Wracamy do domu.
Wystąpili:
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.