Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dawno temu, niekt贸re kolonie nale偶膮ce do wielkich mocarstw rz膮dzone by艂y...
przez okrutnych gubernator贸w, kt贸rzy odbierali ludziom maj膮tki i wolno艣膰.
Tak w艂a艣nie dzia艂o si臋 na Jamajce w roku 1718 kiedy to sprawowa艂 tam swoje okrutne rz膮dy gubernator, Lord Durant.
Lochy jego zamku rozbrzmiewa艂y szlochem tych kt贸rzy odwa偶yli mu si臋 sprzeciwi膰.
W tym czasie wody morza Karaibskiego przemierza艂y pirackie okr臋ty. Tyrani uznawali pirat贸w...
za wrog贸w, a lud za bohater贸w. Jednym z najs艂ynniejszych korsarzy by艂 kapitan Ned Lynch.
Szkar艂atny Pirat
Ten czarny, to chyba pirat.
Wy艣lij jeszcze dwa p臋czki, niezbyt dojrza艂e, przed niedziel膮.
Z przyjemno艣ci膮, panie Culverwell.
Czy panu Durantowi smakowa艂y banany z wczorajszej dostawy?
- Inaczej by mnie tu nie by艂o. - Dzi臋kuj臋.
Dzi臋kuj臋 Panu i lordowi Durant.
- Co oni tam robi膮? - Wieszaj膮 kolejnego pirata.
Zabierz t臋 cholern膮 nog臋...
pom贸偶 nam!
Wynocha st膮d.
Za艂贸偶 to, i trzymaj dalej.
- Kapralu. Rozkazy. - Tak jest Sir.
Czytajcie kapralu.
Ooo, tak jest.
Ja, James Durant,
Gubernator i S臋dzia Najwy偶szy,
Niniejszym rozkazuj臋, 偶e o 艣wicie nast臋pnego ranka...
- Jeste艣my sp贸藕nieni, sir. - Niewa偶ne.
- Streszczaj si臋, bo dokument straci wa偶no艣膰. - Tak jest.
呕e z艂oczy艅ca, Nick Debrett,
.. zostanie powieszony za szyj臋, na 艣mier膰.
.. i b臋dzie wisia艂 a偶 cia艂o ...
... odpadnie od ko艣ci.
... ma to by膰 przyk艂ad dla ...
... 艣wiadk贸w egzekucji ...
... i niech b臋dzie to ...
... przydatna lekcja dla ludu ...
... i przypomnienie, 偶e wisi nad nimi ...
.. ci臋偶ka r臋ka sprawiedliwo艣ci.
Podpisa艂: James Durant, Gubernator...
i Najwy偶szy S臋dzia.
- Doskonale, kapralu. - Zaczyna膰!
Nie znalaz艂em modlitwy za dusz臋 za pirata, majorze.
Przez ca艂膮 noc szuka艂em,
.. znalaz艂em co艣, co 艣w. Piotr powiedzia艂 do rybak贸w.
- To wystarczy. - Do dzie艂a kapelanie.
Czy ten nieszcz臋艣nik prowadzi艂 bogobojne 偶ycie?
Bez znaczenia.
- Umrze za to bogobojn膮 艣mierci膮. - Kontynuowa膰!
Wyrzuc臋 moj膮 sie膰 do morza.
Ryba z艂owiona w tej sieci b臋dzie mi艂a Panu... "
- W porz膮dku. - To by by艂o na tyle.
Tak, tak sir.
Sprawd藕cie zapadni臋, kapralu.
- Zaczyna膰. - Tak jest.
Kaptur, sir.
- To pirat, a nie ksi膮偶臋. - B臋bny!
W porz膮dku.
Szykuj si臋, Pola艅ski! Robota czeka.
- Sir. - Ani s艂owa, kapralu.
- Ale, sir! - Kapralu!
- Ani s艂owa.
Nasze zuchy!
- Co to za statek? - The Blarney Cock, Willard.
Pi臋kny jak marzenie. Przepraszam.
Powiedz lordowi Durante, 偶e wy艣l臋 mu to, co najlepsze.
- Kapralu! - Ognia!
- Strzela膰!
Tak, ch艂opaki.
Jeszcze raz, za Nicka Debretta!
- Dlaczego nie strzelaj膮. - To tylko bro艅 reprezentacyjna, sir.
- To kompania honorowa, a nie pluton egzekucyjny.
Czwarte, ognia!
Trzecie, ognia!!
S艂odki Jezu!
- Klarowa膰 偶agle! - Schodzi膰 z maszt贸w!
- Tu jest dw贸ch! - Strzela膰.
- Niech kto艣 strzela!
- 呕o艂nierzu, zosta艅 i walcz! - Gdzie twoje m臋stwo.
Spokojnie przyjacielu.
Ju偶 idziemy!
Trzymaj.
Co do diab艂a.
Dzi臋kuj臋, Ned.
Podnie艣膰 偶agle!
Jeszcze jedna salwa.
Dopadn臋 ci臋, Nedzie Lynch! Osobi艣cie ci臋 powiesz臋!
B臋dzie pan musia艂 mie膰 d艂ug膮 lin臋, majorze
Jeste艣 tam, wsta艅!
Ma艂y problem z wykonaniem wyroku.
.. major Folly pozwoli艂 uciec piratowi.
Ten g艂upi, g艂upi, nieudacznik!
Powierzam mu prost膮 egzekucj臋, i tak mi si臋 odwdzi臋czy艂.
Wypu艣ci艂 wi臋藕nia!
Uciek艂 spod szubienicy...
.. spod nosa majora, odbity przez za艂og臋 Blarney Cock,
i, oczywi艣cie, kapitana Neda Lyncha.
Oczywi艣cie, 偶e to by艂 Ned Lynch.
Przekl臋ty 艂otr!
Je艣li go dopadn臋, umrze.
Zatrzymaj karet臋. Wyci膮gn膮膰 wi臋藕nia.
To Sir James Barnet, Naczelny S臋dzia, w... kajdanach, Sir.
By艂y, G艂贸wny S臋dzia.
Zabierz go do sali 膰wicze艅.
Mam tu sta膰 ca艂y dzie艅, lordzie?
Sir James, jak偶e mi艂o pana widzie膰.
Przepraszam,
je艣li b臋d臋 kontynuowa艂 膰wiczenia, w trakcie rozmowy.
Mam tak ma艂o czasu na przyjemno艣ci.
Z pewno艣ci膮 pan zrozumie.
Chyba nie narazi艂em pana na niewygody, Sir James.
To dlatego, kaza艂e艣 sprowadzi膰 mnie tutaj w 艂a艅cuchach.
..aby dowiedzie膰 si臋, czy mi wygodnie!
Nigdy nie my艣la艂em o sobie jako o okrutnym cz艂owieku,
.. tylko sprytnym.
Ale nie na tyle sprytny, by zwie艣膰 mieszka艅c贸w Kingston.
- Ludzi, Durant! - Nie twoich p艂atnych zbir贸w.
En garde.
Musisz zrozumie膰, Sir James, 偶e jeste艣 tylko pionkiem.
Z pewno艣ci膮 buntowniczym, ale tylko pionkiem.
I musz臋 usun膮膰 ci臋 z planszy.
Aby m贸c n臋ka膰 lud.
Za mocno powiedziane, ..偶eby 艣ci膮ga膰 nale偶no艣膰.
- Nale偶no艣ci za co. - Przez lata cierpia艂em na tych brudnych wyspach.
Musia艂em znosi膰 tych niezno艣nie...
.. cnotliwych nudziarzy jak ty, Sir James!
To, co jest nie do zniesienia, lordzie Durant, to ty.
Moja jedyna pora偶ka polega艂a na tym, 偶e nie mog艂em ods艂oni膰...
nikczemno艣ci, kt贸r膮 prezentujesz.
Pos艂uchaj tego, Sir. To pewnie, jak teraz tu stoj臋...
Przyjd膮 inni, a ty nie zwyci臋偶ysz, tylko zginiesz,
a ludzie b臋d膮 ta艅czy膰 na twoim grobie.
Nie zagrozi pan mojej pozycji, Sir James!
Zdejmij te 艂a艅cuchy a zrobi臋 o wiele wi臋cej!
.. ty sam nic nie zrobisz, tylko to, co ja ci ka偶臋.
Jestem zm臋czony t膮 debat膮 i zm臋czony twoim widokiem.
Moje ostatnie s艂owa s膮 nast臋puj膮ce:
Wszystkie twoje ziemie i maj膮tek przechodz膮 na w艂asno艣膰 korony.
A twoja droga 偶ona i c贸rka mog膮 zamieszka膰 w slumsach.
A ty, Sir James,
zostaniesz osadzony w twierdzy.
B臋dziesz tam tak d艂ugo, jak mi si臋 spodoba.
To prosz臋 do drugiego wozu.
- Drugi w贸z. - Drugi.
Ej wy, przyprowadzi膰 konie ze stajni.
To p贸jdzie na trzeci.
Ostro偶nie!
Ostro偶nie, zag艂贸wek to w艂asno艣膰 Sir Jamesa.
- To nie piknik. - Rusza膰 si臋.
- Popraw pas. - St贸j prosto, m艂odzie艅cze.
Stra偶, baczno艣膰!
Pani, musz臋 zrewidowa膰 baga偶e.
- Wykluczone. - Takie mam rozkazy.
Mam gdzie艣, twoje rozkazy.
Lady Barnet, przepraszam za niedogodno艣ci,
ale musz臋 pani膮 zrewidowa膰.
Obetn臋 ci, jak b臋dziesz si臋 upiera艂.
Mo偶na za艂o偶y膰, 偶e Lady Barnet i jej c贸rka...
nie pr贸bowa艂by nas oszuka膰...
.. ukrywaj膮c kosztowno艣ci w walizkach.
- Nie s膮dzisz kapralu? - Tak jest sir.
- Zgadzasz si臋, czy nie! - Oczywi艣cie, sir.
No w艂a艣nie. Przepu艣ci膰 kobiety...
.. nie b臋dziemy sprawdza膰 powozu.
- Wy dwaj, po艂贸偶cie to na drugim wozie. - Nie tam!
- Tam! Do mojej karety! - Nie tam g艂upcy!
Tam, do karety majora.
Kapralu, ruszamy!
Ruszamy!
Pewna, m艂oda dama...
na Malcie mieszka艂a ..
.. w drodze na Gibraltar, piratom dawa艂a ..
Cho膰 cnot臋 straci艂a, uwierzcie mi przecie ..
.. przed o艂tarzem stan臋艂a, .. jak niewinne dzieci臋.
Pewna dama bia艂a z ciemnym si臋 zada艂a...
po tym ci臋偶kim grzechu nie by艂o jej do 艣miechu,
czworo dzieci powi艂a ..
.. jeden czarny, jeden bia艂y i dwa khaki.
Przespa艂em si臋 z dewotk膮...
rano nie by艂o mi s艂odko
..po nie przespanej nocy .. .. wyrwa艂em stamt膮d jak z procy...
.. wyl膮dowa艂em w ramionach Jamajki .. A to historia ju偶 z innej bajki.
By艂a sobie cnotka ma艂a...
Co?
Nick.
Czuj臋 mrowienie w krzy偶u.
To chyba kareta...
.. dwa konie ..
.. nie, cztery ..
Jeden czarny, jeden bia艂y i dwa khaki.
Pewna dama ma艂a ..
Pr臋dzej.
.. obs艂u偶y膰 mnie nie chcia艂a ..
.. rumu dosta艂a i si臋 szybko odda艂a.
Po艣piesz si臋, Nick!
" EGZEKUCJE W BRYTYJSKIM WOJSKU "
By艂 sobie pewien major, o imieniu Folly...
Wiecie co...
to kiepska lektura, majorze Folly.
Jest jeszcze inna ksi膮偶ka na ten temat...
Molleta i Van der Veera.
.. bardziej wyczerpuj膮ca.
Przyrzek艂em ci kiedy艣,
i przysi臋gam ci znowu, kapitanie Lynch!
Czeka ci臋 stryczek.
Chyba si臋 zdenerwowa艂.
Chyba tak. Jaka szkoda.
Pewnie nie przyjmie moich przeprosin.
Za co?
.. 偶e nie zosta艂em na w艂asnej egzekucji...
nawet nie mia艂em czasu podzi臋kowa膰 mu za go艣cinno艣膰.
C贸偶, Nick,
.. powinno si臋 偶y膰 tak, jak na gentlemana przysta艂o.
By膰 dobrym dla kobiet, dla zwierz膮t,
i traktowa膰 bli藕niego, jak siebie samego.
- Niech b臋dzie. - Dzi臋ki, Nick.
Powodzenia, majorze Folly.
Jutro b臋dzie lepiej.
No dalej, pom贸偶.
- We藕 no, Pola艅ski. - Przerzu膰 swoj膮 polsk膮 dup臋 przez burt臋.
呕ycie majora nie jest 艂atwe!
Czy to nie pow贸z Sir Jamesa Barneta?
- Jeste艣my na miejscu, mamo. - To rodzina Sir Jamesa.
Zostawcie je. Maj膮 ju偶 do艣膰 k艂opot贸w.
- Panie, prosz臋 nie przeszkadza膰. - Dzi臋kuj臋.
- Jakie 艣liczne.
Nie podoba si臋 wielmo偶nej pani.
- Prosz臋 nas zostawi膰. - Oczywi艣cie, ale najpierw zap艂ata.
To i tak za du偶o jak na tak膮 szczurz膮 dziur臋.
- Zwa偶aj na s艂owa, paniusiu.
- Ja, przynajmniej mieszkam tam, gdzie chc臋.
Ojciec b臋dzie wolny.
A Durant s艂ono z to zap艂aci.
Obiecuj臋.
Zdob臋d臋 dla ciebie z艂oty pier艣cionek ..
Obieca艂em ci moj膮 ma艂膮 rzecz ..
Sto lat temu ..
Nick, pom贸偶 mi.
Tego nie, moje anio艂ki.
- To. - We藕cie to.
Podtrzymujcie tym ksi膮偶ki, a ksi膮偶ki s膮 lepsze ni偶 naszyjniki.
Po co dekorowa膰 szyj臋, kt贸ra d藕wiga pust膮 g艂ow臋.
Lepsza pusta g艂owa ni偶 puste 艂贸偶ko.
W porz膮dku, ch艂opcy, teraz cicho.
Pos艂uchajcie kapitana.
Ka偶dy z was dostanie, po osiem sztuk z艂ota.
Chod藕, dziewczyno.
Odpowiadasz za wszystko, panie Moonbeam.
Tak jest, kapitanie.
Sp贸jrzcie jaka broszka.
To co艣 dla ciebie.
Jeszcze nikt mi czego艣 takiego nie da艂.
Dobrej nocy, ch艂opaki.
B艂agam ci臋, lordzie Durant,
daj mi ostatni膮 szans臋.
Jeszcze jedna, ostatnia okazja, abym odkupi艂 si臋 w twoich szlachetnych oczach.
B贸g mi 艣wiadkiem 偶e, ju偶 pana nie zawiod臋.
Najpierw przepad艂 wi臋zie艅, potem fortuna Barnet贸w...
kt贸r膮 ci powierzy艂em.
Co mam z panem zrobi膰, majorze Folly.
Prosz臋 zdj膮膰 mundur, majorze.
.. i kamizelk臋.
- Przepraszam, co? - Kamizelk臋!
A tak偶e koszul臋.
Mo偶e pan usi膮艣膰, majorze.
Spocznij, Majorze.
Le偶e膰!
Mo偶esz zaczyna膰.
Cierpienie wszystkich uszlachetnia.
Jednak sw贸j pe艂ny wyraz znajduje na twarzach m艂odych ludzi.
Chwilowo to tylko zabawa, m艂ody majorze.
Ale nast臋pnym razem, kto wie, jakie mog膮 by膰 konsekwencje.
- Dagon! - Wystarczy.
Usu艅 wosk.
Cudjo!
Gdzie podziewa艂e艣, m贸j bardzo du偶y przyjacielu.
By艂em za morzami ma艂y Nick'u.
Skaka艂em z wyspy na wysp臋. Goni膮c wiatr, wolny jak ptak...
A ty, ma艂y Nick'u. Co ja o tobie s艂ysza艂em.
- 艁otr, Nick Debrett - Rzezimieszek.
Wszystko prawda, przyjacielu, i znacznie gorzej.
Co to za gentleman, kt贸remu o ma艂o nie uci膮艂em nosa.
Czerwony Ned Lynch.
- K艂贸tliwy Cudjo. - To zaszczyt, kapitanie Lynch.
Panie Cudjo, sk膮d znasz mojego przyjaciela.
Przykuli nas do siebie kajdanami.
Kiedy nie mogli艣my ju偶 na siebie patrze膰,
..pozosta艂o nam tylko jedno .. poszli艣my ka偶dy w swoj膮 stron臋 jak wolni ludzie
Zn贸w p艂yniemy tym samym kursem.
Wiatry wiej膮 akurat, w t臋 sam膮 stron臋.
Cudjo.
Mi艂o pozna膰, przyjaciela mojego przyjaciela.
Daj buziaka, panienko.
Ned, t臋skni艂em za tob膮!
- Ale on za tob膮 nie - No c贸偶.
Pami臋tasz mnie.
Ale 艣licznotka.
- Sk膮d to masz.
- Zostaw to jest moje. - To jest moje!
- Powiedz mi, sk膮d to masz.
- Sk膮d to masz. - W gruncie rzeczy, ja jej da艂em.
Gdzie to znalaz艂e艣.
Tam gdzie reszt臋 zdobyczy.
- Sze艣膰 do czterech na dziwk臋 Lyncha. - I trzy do jednego na t臋 ma艂膮 dziwk臋.
To nie jest dziwka.
To c贸rka Sir Jamesa.
C贸rka jednego jest dziwk膮 drugiego. Przyjmuj臋 zak艂ad.
Kapitanie, my艣l臋, 偶e na to zas艂u偶y艂a.
Na nic nie zas艂u偶y艂am. To moja w艂asno艣膰!
"Mojej ukochanej c贸rce Jane, ojciec".
Tw贸j ojciec to Sir James Barnet.
Tak.
Tak!
Dzi臋kuj臋 pani.
- Tam jest! - Bra膰 go!
艁apa膰! 艁apa膰 ladacznic臋!
Uwa偶aj, Ned!
- Nigdzie chwili spokoju. - Tylko w niebie, Sir.
Uwaga, ch艂opaki!
Chod藕 dziewczyno.
Nie zeskoczymy. Na dach te偶 nie wejdziemy.
Przejdziesz po desce?
艢mia艂o, panno Barnet. To 艂atwe.
- Z艂ap mnie za r臋k臋.
Spokojnie.
Nie popychaj mnie.
Id臋 z wami!
Dalej, Nick!
- Co tak d艂ugo. - Uciekajmy wariacie.
C贸偶...
.. nie ma chwili do stracenia, jak to m贸wi膮.
Nie!
Nie!
- To dzia艂a. Jeste艣 nast臋pny. - Nie ja, kolego.
W porz膮dku. No to razem!
- Nadchodz膮.
Za nimi!
Zatrzymajcie ich!
Wrzu膰 j膮 na w贸z.
Przepraszam pana.
- Wracaj z艂odzieju!
- Za nimi! - Na ko艅!
Wstawaj! Zobacz, co zrobili!
- Ukradli mi w贸z! - Oddawaj moje banany!
Nick, nie zapomnij zap艂aci膰 za szkody!
Dzi臋kuj臋 panience za pomoc.
- Walczy艂em o swoje 偶ycie, nie twoje. - W ka偶dym razie dzi臋kuj臋.
Ned, mamy towarzystwo!
- Dajemy na skr贸ty.
Patrz.
- Zapytaj panienk臋, czy umie p艂ywa膰. - Co?
- Zapytaj dam臋, czy potrafi P-艁-Y-W-A-膯 P艂ywa膰!
- Czemu? - Dlatego, 偶e...
- Jeste艣 szale艅cem.
- Tak, s艂onko. - Ale 偶ywym.
Podoba ci si臋.
Jeszcze jak.
Nic dziwnego. Prawdziwa 艣licznotka.
Da艂bym niez艂膮 sumk臋, 偶eby sp臋dzi膰 z ni膮 godzink臋 sam na sam.
- Tak m贸wisz. - Wiele bym za to odda艂.
- Du偶e pieni膮dze.
Pytanie brzmi, czy odda艂 by艣 偶ycie.
- Jak d艂ugo pan tu jest.
- Bardzo d艂ugo.
- Porusza si臋 pan bezszelestnie.
- Tak. - To naturalne w艣r贸d z艂odziei.
Przepraszam, ale nie jestem z艂odziejem.
Jestem piratem i jestem z tego dumny.
- Odda pan to co zrabowa艂 mojej rodzinie. - Nie.
A zatem, jest pan z艂odziejem.
- Jak pani uwa偶a.
Jestem wi臋藕niem?
A czujesz si臋 nim?
- Mog臋 odej艣膰 kiedy zechc臋? - Nie wiedzia艂em, 偶e chce pani odej艣膰.
Jutro rano wysadz臋 pani膮 na l膮d, je偶eli pani sobie tego 偶yczy.
Owszem.
Za艂atwione.
Mam nadziej臋, 偶e polubi pani towarzystwo 偶o艂nierzy.
To znaczy?
Walczy艂a pani przeciwko armii kr贸lewskiej... w towarzystwie pirat贸w.
Nawet wbi艂a艣 sztylet w jednego biedaka.
W oczach prawa jeste艣 tak samo zbrodniarzem jak ja.
- Walczy艂am, w obronie w艂asnej! - Nie t艂umacz si臋 przede mn膮, dziewczyno.
Tylko przed lordem Durant'em.
呕egnam.
- Jad艂a co艣. - Odm贸wi艂a.
- Twarda sztuka.
Zadurzy艂e艣 si臋 w niej, Ned.
Miejsce kobiety jest w 艂贸偶ku.
Ale ta dziewczyna jest czym艣 wi臋cej.
Jak d艂ugo ze sob膮 p艂ywamy?
Sze艣膰 lat?
Siedem.
Ty mi zaufa艂e艣,
a ja da艂em ci ten statek, jak dom.
P艂ywali艣my po oceanie, robi膮c to, co nam si臋 podoba艂o.
Nikt nigdy, nie 艣mia艂 nam stan膮膰 na drodze.
Ufasz mi, Nick?
Ca艂ym 偶yciem.
Ale nie o swoje si臋 martwi臋, tylko o twoje.
Ta dziewczyna to k艂opoty, Ned.
Zakochany pirat jest jak ryba wyci膮gni臋ta z wody.
Oboje s膮 na niew艂a艣ciwym miejscu,
ale tylko ryba ma na tyle rozumu aby to poj膮膰.
Masz racj臋.
No c贸偶... w ka偶dym razie,
jutro rano schodzi na l膮d.
- Masz swoj膮 wolno艣膰.
Ciesz si臋 ni膮, p贸ki mo偶esz.
Panienko!
Nie zostawi臋 panienki, bezbronnej.
Czy偶bym wyczuwa艂 jak膮艣 wrogo艣膰.
Chcia艂by艣 mnie przeszy膰 na wylot?
Z przyjemno艣ci膮, z艂odzieju.
My艣lisz, 偶e b臋dzie pozowa膰 do obrazu czy co?
Lekcja numer jeden: - Nie daj si臋 sprowokowa膰 -
Doskonale.
Lekcja druga: - nigdy nie walcz uczciwie, walcz膮c o 偶ycie -
Lekcja numer trzy:
- Nie mierz si臋 ze mn膮, je偶eli nie jeste艣 gotowa na 艣mier膰 -
Dzi臋kuj臋 za lekcj臋... Kapitanie Lynch
Panno Barnet,
.. zatrzymaj szpad臋. Mo偶esz jej potrzebowa膰.
Willard!
Dzi臋ki Bogu, 偶e jeste艣.
Jest gorzej ni偶 my艣lisz.
Jak to?
Durant wyp艂ywa jutro wieczorem.
Zabiera 艂upy z urz臋du celnego i wraca do Anglii.
Wyda艂 rozkazy...
aby wszyscy wi臋藕niowie polityczni zostali straceni przed wyjazdem.
Wszystkich?
B艂aga艂em go, by oszcz臋dzi艂 twojego ojca.
U艣miecha艂 si臋 tylko, gdy pad艂em do kolan b艂agaj膮c o 偶ycie sir Jamesa.
- Jest jedna wyj艣cie. - Jakie?
Musisz poprosi膰 swojego przyjaciela, Neda Lyncha.
Przyjaciela?
Ten z艂o艣liwy cz艂owiek, arogant...
tylko on mo偶e ocali膰 twojego ojca.
Nie zrobi艂 by tego. Nie dla mnie.
Dla pieni臋dzy i 艂adnej kobiety, zrobi艂by wszystko.
Nie mog臋 go o to prosi膰.
Kuzynko, nie masz wyboru.
Id藕 do niego.
Nie ufam mu.
Zatem, nie spuszczaj go z oczu.
Ki diabe艂...
Za kogo ty, si臋 uwa偶asz, i 艣miesz nam zak艂贸ca膰 spok贸j
Alice.
To stara przyjaci贸艂ka.
Przysz艂a chyba na kolejn膮 lekcj臋 fechtunku.
- Lekcj臋 fechtunku? - Napij si臋.
Przysz艂am po pomoc.
- Pomoc w czym? - W dzia艂alno艣ci charytatywnej?
- P艂ac臋, kapitanie Lynch.
- Zap艂aty doczekam si臋 na tamtym 艣wiecie.
Dzi艣 w nocy.
- Jeste艣 zainteresowany, tak czy nie. - Tak
Owszem. Ale jaka to zap艂ata?
Musz臋 porozmawia膰 na osobno艣ci, kapitanie Lynch.
Co takiego?
Za kogo ty si臋 uwa偶asz.
My艣lisz, 偶e mo偶esz wchodzi膰 w czyjej艣 sypialni...
i obra偶a膰 wszystkich tak po prostu?
Tak po prostu?
- Ty wyw艂oko ju偶 ja ci poka偶臋!
Jest m艂oda, nie ma poj臋cia o tych sprawach. Uspok贸j si臋, Alice!
Zatkam ci uszy...
.. i nie us艂yszysz co powie.
Dobra, co to za robota.
Zabij Duranta.
Zap艂ac臋 10 000 dublon贸w.
10 000 dublon贸w.
Wszystko, co Durant ukrad艂 ..
.. zostanie za艂adowane na statek do Anglii ..
.. b臋dzie osobi艣cie nadzorowa艂 za艂adunek w Domu Celnym ..
- Kiedy? - Jutro w nocy.
10 000 dublon贸w, kapitanie Lynch.
- Robisz ze mnie g艂upca? - Nie musz臋
Poza tym, b臋d臋 twoj膮 zak艂adniczk膮.
Czy widzia艂e艣 dzik膮 g臋艣...
.. 偶egluj膮c po oceanie
Spokojnie, Harry. Wyruszamy dopiero po zmroku.
- Chwileczk臋, kapitanie... - Dzi臋kuj臋, Pola艅ski.
- Czego chcesz?
C贸偶... - my艣l臋 偶e,
.. 艂atwo zej艣膰 bez odzienia,
.. ale nie tak 艂atwo powr贸ci膰.
Otwiera膰, lord Durant idzie.
Cisza, panowie bo zginiecie.
Oddzia艂, st贸j.
Baczno艣膰!
To zawi艣nie w jadalni.
Ca艂y Londyn b臋dzie zazdro艣ci艂.
艢wiecide艂ka z jarmarku.
.. a to od starego 艣lepego Cygana, kt贸ry opowiada艂 niesamowite historie.
- Niespodzianka! - Szmaragdy.
Kapitan Devonshire-Bayne, do us艂ug.
Tak oczywi艣cie.
Milordzie, to zaszczyt...
偶e powierzy艂 mi pan piecz臋 nad swoim maj膮tkiem na czas podr贸偶y do Anglii.
Zostanie pan sowicie wynagrodzony, kapitanie.
B臋d臋 pilnowa艂 pa艅skiego skarbu, jak w艂asnego.
Doskonale.
Oczywi艣cie pami臋taj, 偶e skarb nie jest pa艅ski.
- Oczywi艣cie, Milordzie. - Czy mog臋 ...?
- Mo偶esz. - Dzi臋kuj臋.
- Co to by艂o?
- Co Sir? - Ten d藕wi臋k. Co to by艂o?
Jaki艣 ha艂as. Ale niedos艂ysz臋 na prawe ucho.
- Niewa偶ne. - Za艂adujmy 艂adunek na statek.
Oczywi艣cie.
- Kapitanie! - Co tam si臋 dzieje?
- W rzeczy samej. - Tam si臋 co艣 dzieje.
B臋d臋 musia艂 sprawdzi膰.
- Obaj sprawdzimy!
- Wy trzej, sprawdzi膰 g贸r臋.
Niepotrzebnie si臋 pan trudzi drogi lordzie Durant.
Mam dziwne przeczucie, kapitanie.
- To szczury, Milordzie. - Takie du偶e gryzonie.
- Naprawd臋? - Naprawd臋, kapitanie.
Gi艅 Durant!
Zabij臋 j膮!
Powinienem ci臋 pozna膰, Lynch.
Tak, milordzie.
Masz nosa na k艂opoty.
Moja szpada, a偶 si臋 wyrywa, Lynch.
Mamy przewag臋. Nie mo偶emy da膰 za wygran膮.
Obieca艂e艣 mi, kapitanie Lynch.
Zabij Duranta, albo we藕 odpowiedzialno艣膰 za 偶ycie swoich ludzi.
Kapitanie, walczymy o zwyci臋stwo, a nie 偶eby si臋 podda膰.
- Ma racj臋, Ned. - Pos艂uchaj jej.
D偶entelmen wie, kiedy od艂o偶y膰 szpad臋.
Zapomnia艂e艣, kim dawniej by艂e艣?
Nie jestem d偶entelmenem. Tylko Irlandczykiem.
Zabij go!
- Nie, Lynch! - Czekam na odpowied藕!
Zabij go, Ned!
O m贸j Bo偶e.
A pozostali?
Od艂贸偶cie bro艅, ch艂opcy.
I co teraz?
Ty! Od艂贸偶 bro艅.
.. ty czarna ma艂po!
Ani mi si臋 艣ni, ty wieprzu!
艁apcie go! 艁apcie go!
Zatrzymaj ich!
Jeste艣 szalona, dziewczyno.
Do zobaczenia m贸j panie!
艁ap go!
Powodzenia, ch艂opaki!
Durant ich wszystkich zabije. Nikt go nie powstrzyma.
Jeste艣my piratami, Ned, a nie rewolucjonistami.
Rewolucjonistami, piratami. Jeste艣my lud藕mi.
- Czy to ludzie Neda Lyncha. - Tak.
Ju偶 nied艂ugo po偶yj膮.
Wi臋cej szyj dla p臋tli i cia艂 dla szubienicy.
Bo偶e, pom贸偶 biednym g艂upkom.
Tak.
- Kogo tam wioz膮? - Pirat贸w Lyncha.
O m贸j Bo偶e!
- To c贸rka Sir Jamesa.
Niech im B贸g pomo偶e.
Miejsce dla Armii Kr贸lewskiej.
Armii?
Nie widz臋 armii, raczej stado ma艂p.
- Bufony, owszem.
Ropuchy, tak. Ale armia??
Nie. To niemo偶liwe.
Odsu艅 si臋, albo b臋dzie po tobie. Ostrzegam!
Cudjo.
- Podobno gotujesz jaki艣 podst臋p. - Trwaj膮 przygotowania.
- Przyszed艂e艣 do starego druha. - Tak.
Czego potrzebujesz.
No偶ownik贸w, 偶ongler贸w, akrobat贸w, dziewek i ludzi.
- Kiedy? - Dzi艣 wiecz贸r.
Ludzie s膮 po waszej stronie, ma艂y Nick'u.
Ilu?
Lord Durant ba艂by si臋 ich zliczy膰.
Jak tam ta ma艂a?
- Wci膮偶 偶ywa, niestety.
- Twoi przyjaciele wr贸cili.
Do grobu mnie wp臋dz膮.
Nie musisz ich zach臋ca膰.
Co innego mo偶na robi膰 na warcie?
Mam tu wi臋cej rozrywki ni偶 w domu.
Dobra, skacz!
Walczymy kapitanie, a nie... jakie艣 tam!
Pola艅ski!
Moonbeam!
- Co.
Zamek. Pchaj. Pchaj.
Pchaj!
Sprowad藕 go.
Id藕, dosta艅 klucze. Id藕.
Dosta艅 klucze. Id藕 tam.
G艂upia ma艂pa. Klucze
We藕 klucze, dosta艅 klucze.
Chod藕 tutaj.
Kto艣 nadchodzi.
Ojcze.
- Jane! - Ojcze!
Klucze.
Mo偶esz zrobi膰 wszystko, co chcesz, kochanie.
Tak kochanie.
Kto idzie.
To ja, Willard Culverwell.
Tak ma wygl膮da膰 warta?
Lord Durant o wszystkim si臋 dowie.
Prosimy o wybaczenie.
Otw贸rz bram臋, musz臋 porozmawia膰 z majorem Foly.
Ju偶 on da wam do wiwatu.
Otworzy膰 bram臋! Otworzy膰 bram臋, sekretarzowi lorda Duranta.
- Brama! Otwieraj tyln膮 bram臋. - Tak jest Sir.
Powodzenia, Sir!
Pola艅ski!
Pola艅ski!
Pola艅ski!
Pola艅ski!
Wi臋藕niowie, .. jeste艣my wolni!
Chod藕my st膮d!
- Widzia艂e艣 Pola艅skiego? - Nie!
Co to?
Przygotowa膰 armat臋.
Kul臋, 艂aduj.
Pochodnia.
Biedny Pola艅ski. Dobry ch艂op z niego by艂.
Moonbeam!
Pola艅ski!
Kajdany ju偶 nie b臋d膮 nikogo skuwa膰.
Przed nami ostatnie zadanie.
- Co to ma znaczy膰?
- Twierdza, milordzie. Twierdza. - Tak.
Zaatakowali nas. Zostali艣my zaatakowani!
- Zaatakowani. - Przez kogo.
M贸w g艂o艣niej!
- Piraci, milordzie. Piraci! - Podrzynacze garde艂!
- Ned Lynch i jego za艂oga. - I lud, to bunt.
Ludzie, bunt! Bo偶e, pom贸偶 nam wszystkim.
Obawiam si臋, 偶e koniec jest blisko.
Musimy zaplanowa膰 kontratak.
S艂uchasz, majorze.
Tak jest! Nie ma czasu na kontratak.
- Nadchodz膮. - Niech pan ich zatrzyma!
- Zatrzyma膰? - To tw贸j obowi膮zek, majorze.
Tak jest!
Mi艂o pana widzie膰, majorze.
Nie. O nie.
By艂aby to powa偶ne g艂upstwo, majorze Folly.
- Mam swoje obowi膮zki, Sir. - Jak r贸wnie偶 偶ycie.
Prosz臋 wybiera膰.
呕ycie bez honoru, to jakby umrze膰..
En garde!
Czy s艂ysza艂 pan kiedykolwiek.
呕e pierwszym prawem 偶ycia jest .. samozachowanie.
Dzi臋kuj臋, kapitanie Lynch.
Ale je艣li chodzi o mnie,
Wierz臋, 偶e jest czas w 偶yciu cz艂owieka...
kiedy pora偶ka mo偶e by膰 wi臋kszym triumfem ni偶 zwyci臋stwo!
C贸偶, amen, majorze.
Panie Pola艅ski.
Amen!
Dobry wiecz贸r, kapitanie Lynch.
Witam, lordzie Durant.
Jest m贸j.
Niech ta suka spr贸buje.
- Degenerat. - Dziwka!
- Morderca! - Wyw艂oka!
Peda艂!
S艂u偶臋 tylko jednemu panu imi臋 jego, Ciemno艣膰.
Nie r贸b tego.
Nic ci nie jest, panie?
Zadajesz mocne ciosy, ale brak ci stylu.
Czy偶by?
Zdenerwowany?
Nick, daj mi kordelas.
Nick!
Panie Moonbeam.
Wiesz panie, to wyj膮tkowo ostra bro艅.
W przeciwie艅stwie do twojego dowcipu!
- Ty g艂upcze! - Nie, nie jestem g艂upcem.
Jestem Irlandczykiem!
Dobranoc, panowie.
Spu艣ci膰 kurtyn臋. Farsa sko艅czona!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.